zdradziłam i nie żałuje
ja zdradziłam, on się zemścił tym samym
KONIEC HISTORII
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja zdradziłam, on się zemścił tym samym.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
zdradziłam i nie żałuje
ja zdradziłam, on się zemścił tym samym
KONIEC HISTORII
Właśnie po co zemsta ,,Zemsta jest domena Bogów"
Skoro wybaczasz to znaczy ze szanujesz prawo do błędu
Ale teraz nie kleję... On jej NIE wybaczył, tylko zerwał.
A tak mi przyszło teraz coś do głowy - po co on to zrobił. Wydaje mi się, że on wciąż ją kochał i chciał wrócić, ale bez "odkucia się" nie widział możliwości. I pewnie słusznie, bo bez tego wciąz czułby się tym frajerem, który za free wybacza zdradę.
Jak ja mam się zemścić-pyta Sandra -niby prosta odpowiedź oddać! Ale jak zniżyć się do poziomu oprawcy no chwila mam swoja godność.
I patrzymy na to inaczej, bo moja godność od wyrównania rachunków wcale nie cierpi. Prosta zasada wzajemności - bądź w porządku wobec mnie, ja będę wobec ciebie, zrób mi świństwo, to się w papcie nie zmieścisz ![]()
A poprawienie sobie samopoczucia to jedna z najniższych pobudek którą kierują się winni zaistniałej sytuacji.
Nie rozumiem, dlaczego poprawienie samopoczucia ma być czymś niskim, to skrzywdzony ma dodatkowo się umartwiać, podczas gdy krzywdzący nawet wyrzutów sumienia nie ma?
Gratuluję chłopakowi fantazji. Pomysł przedni i nie rozumiem zupełnie oburzenia co niektórych osób, zwłaszcza tych, którzy odsądzają chłopaka od czci i wiary. Egoizm Tolerancyjnej wylewa się z każdego Jej posta, ale okey jest bardzo młoda, tylko tak sobie mogę wytłumaczyć Jej zachowanie. Jest niewiele starsza od mojego syna i tak sobie pomyślałam, a właściwie mam nadzieję, że mój syn nigdy nie zakocha się w dziewczynie o tak niskich zasadach moralnych.
A tak mi przyszło teraz coś do głowy - po co on to zrobił. Wydaje mi się, że on wciąż ją kochał i chciał wrócić, ale bez "odkucia się" nie widział możliwości. I pewnie słusznie, bo bez tego wciąz czułby się tym frajerem, który za free wybacza zdradę.
Tez mi sie wydaje, ze to co zrobil wcale nie oznacza, ze jej nie kocha a wyrownanie rachunkow mialo wlasnie temu sluzyc - wyrownaniu rachunkow moze po to, zeby w razie czego zaczac z nowym kontem. Nie pamietam, ale wydawalo mi sie ze ona napisala gdzies tu, ze po tym wszystkim cos do niej napisal na temat powrotu czy cos w te desen?
W kazdym badz razie juz dajcie jej spokoj, widok jej bylego chlopaka zabawiajacego sie z dwiema dziewczynami (i propozycja dolaczenia sie) bylo chyba wystarczajaco "dramatycznym" doswiadczeniem... ![]()
Zastanawiam sie tylko, na co liczylas tworzac ten watek?
No i właśnie też się zastanawiam nad jedną kwestią... Może paradoksalnie facet coś do niej czuje i chce nadal to "pociagnąć", ale nie umiał sobie poradzić jako osoba zdradzona...? Bo najtrudniejsze jest to, by znów zaufać... Może jak pisze Un hombre - chciał dokopać Tolerancyjnej, by wyrównać rachunki (może nie jest to "remis", ale...)? W sumie łatwiej zacząć wspólnie z dna, niż miotać się i myśleć, czy warto dać szansę, czy ona znów tego nie zrobi itp.
Jeszcze 2 kwestie:
- zrobił to nie dlatego, by dokopać, tylko byś poczuła DOKŁADNIE to co on - poniżenie...
- ja bym wolał "widzieć" zdradę niż przez całe życie "wyobrażać" sobie, co tam robiłaś z jakimś pajacem... A przed takimi myślami się nie ucieknie.
No i cały czas twierdzę, że macie szanse... W sumie oboje sie zachowaliscie wobec siebie na maksa skur******* (choć Ty w tym i tak przodujesz), więc nic gorszego już was nie czeka...
Ja tam sie nie bawię w kwestie, czy jego zachowanie to "zdrada" (bo niby było rozstanie, tak?). Generalnie pewnie boli tak samo, a jak to formalnie nazwać - co za różnica.
Jak to na co liczyła zakladając ten wątek? Ano na to, że Jej chłopak zostanie publicznie potępiony, zwyzywany za ten straszny czyn, którego się dopuścił. A Ona sama usłyszy jaka to jest biedna i jaka straszna to Ją krzywda spotkała ze strony chłopaka. Bo cóż, Ona nic takiego przecież nie zrobiła, tylko tam takie bzyku, bzyku na boku, no ale przecież chłopak nic o tym nie wiedział, więc nie ma czego żałować. Niestety spotkało Ją rozczarowanie, bo pewnie nie spodziewała się, że jednak nie wszyscy będą Ją głaskać po głowce i żałować.
Jak to na co liczyła zakladając ten wątek? Ano na to, że Jej chłopak zostanie publicznie potępiony, zwyzywany za ten straszny czyn, którego się dopuścił. A Ona sama usłyszy jaka to jest biedna i jaka straszna to Ją krzywda spotkała ze strony chłopaka. Bo cóż, Ona nic takiego przecież nie zrobiła, tylko tam takie bzyku, bzyku na boku, no ale przecież chłopak nic o tym nie wiedział, więc nie ma czego żałować. Niestety spotkało Ją rozczarowanie, bo pewnie nie spodziewała się, że jednak nie wszyscy będą Ją głaskać po głowce i żałować.
Słucham? Ty chyba jestes nie normalna ? Skąd ty mozesz wiedziec czego ja oczekiwałam????
Może po prostu chcialam z kims o tym pogadac ???
a jak sie komus nie podoba ze zalozylam taki wątek to... do widzenia .
A i jeszcze jedno, nikt do tej pory nie zapytał mnie, jaka była przyczyna mojej zdrady? A nie tak oczerniać.... no dobra jezeli sprawi wam to satysfakcje , ze to wszystko moja wina.... - no to sie przyznaje, moja wina.... xD
pasuje wam ?
gdyby we wszystkich związkach było jak w bajce to ten świat byłby za bardzo idealny.....
... nie mozna nazwac zdradą tego co on mi zrobił, bo nie był ze mną...
i nie założyłam tego wątku po to by go oczernić.... ani też po to żeby mnie głaskano po główce...
i jeżeli ktoś umie publicznie obrażać kogoś, to niech najpierw oceni siebie....
innych jest łatwiej skrytykować, co ??? POWINNIŚCIE być z siebie dumni, że nigdy w życiu nie popełniliście zadnego błędu...
>>> a moze popełniliście tylko nie potraficie się do tego przyznać???
możecie mnie potępiać, wyzywać i krytykować na tym forum...
...bo ja wiem ze zle zrobilam, i dzis juz tego zaluje
...ale jestem zadowolona z tego ze mialam na tyle odwagi zeby o tym powiedziec, a nie oklamywac przez cale zycie.............
.... pewnie nie którzy myslą ze jestem poje***a, no i może macie racje....
JA I TAK WASZĄ OPINIE O MNIE MAM W NOSIE...
jestem jaka jestem i nie zamierzam sie zmieniac dla innych...
________________________________________________________________________________________________________________________
ZDRADZIŁAM i juz tego nie cofne... chodz bym bardzo chciała....
wiesz troszku cie nie rozumiem
wkurzasz sie o drobine prawdy ze ktos ci powiedzial.
Dokładnie on chcial abys sie poczula tak jak on dlatego to zrobil.
A i jeszcze jedno, nikt do tej pory nie zapytał mnie, jaka była przyczyna mojej zdrady?
"z moim chłopakiem podczas seksu jest mi dobrze...ale z tym drugim o niebo lepiej"
Jak to na co liczyła zakladając ten wątek? Ano na to, że Jej chłopak zostanie publicznie potępiony, zwyzywany za ten straszny czyn, którego się dopuścił. A Ona sama usłyszy jaka to jest biedna i jaka straszna to Ją krzywda spotkała ze strony chłopaka. Bo cóż, Ona nic takiego przecież nie zrobiła, tylko tam takie bzyku, bzyku na boku, no ale przecież chłopak nic o tym nie wiedział, więc nie ma czego żałować. Niestety spotkało Ją rozczarowanie, bo pewnie nie spodziewała się, że jednak nie wszyscy będą Ją głaskać po głowce i żałować.
Co to za bzdury. Monia139 każdy na tym forum zakłada wątek jak ma potrzebe taką , nie ma o tym z kim pogadac. Ja myślę ,że tolerancyjna nie założyła wątku aby potępic swojego chłopaka, ale aby się wygadac. Może nie ma nikogo bliskiego z kim mogła by porozmawiac o tym co się stało. Jeżeli założyła ten wątek to chyba jest na tyle przytomna ,że liczyła sie z tym , iż nikt nie pogłaska jej po główce. Przyznała się ,że zdradziła , a to tez wymaga odwagi. Jej ex facet zachował się jak bydle , ale to Ja oceniasz . Czy Ty wiesz dlaczego ona zdradziła? Monia masz prawo wyrazic swoje stanowisko w tej sprawie skoro już zabrałąś głos to staraj się pisac z rozumem. Bo to ,że ona sie bzykała na boku to ej sprawa, przyznałą się chłopakowi i go straciła. Mogła nie mówic nic jednak powiedziała. Przeczytaj dokładnie oni nie byli już wtedy ze sobą . Chciał Ją poniżyc , zrobił to , ale sposób w jaki to zrobił to szczyt bezczelności i takie zachowanie powinnas potępiac pisząc tutaj . Ona z NIM NIE BYŁA juz jak to sie stało.
Lupus rowniez pod toba sie podpisuje
jak to sie mowi oko za oko niestety.
Ja jestem nawet powiedziedziec ze jestem sklonna pogratulowac mu pomyslu
Do Tolerancyjnej.
Tak czytam i się zastanawiam - masz racje, nikt się nie spytał co było przyczyna dlaczego zdradziłaś. Zdrada sama w sobie jest niefajna. Mnie też rodzina męża ocenia bardzo brzydko, bo chcę odejść. Mam kogoś, kto bardzo mnie kocha a ja jego kocham. I tutaj jestem "ta najgorsza" na literkę "k".
A dlaczego mam kogoś? Dlaczego tak się stało, ze całe swoje serce oddałam Temu Nowemu?
Bo mąż bił, poniżał, spędzał czas wiecznie poza domem. Bo ciągle byłam sama. Na papierku jesteśmy wciąż małżeństwem, jednak nawet nie śpimy w jednym pokoju. To co? Miałam czekać az pan łaskawca po 10 latach może powie do mnie po imieniu? (bo imienia mego nigdy nie słyszałam z ust jego), miałam prosić, by obiecał, że nigdy nie uderzy? A pozwu nie złożyłam bo mnie szantażuje odebraniem dzieci. To tak po krótce. I nie czuję się winna, wręcz uważam, że i tak długo starałam się do niego zbliżyć, proponowałam mediacje, rozmowy, pisałam listy. Bez echa. Gdy uderzyła mnie jego siostra, on podszedł i tak mnie pobił, że przez miesiąc nie mogłam na siebie patrzeć.
Monia139 napisał/a:Jak to na co liczyła zakladając ten wątek? Ano na to, że Jej chłopak zostanie publicznie potępiony, zwyzywany za ten straszny czyn, którego się dopuścił. A Ona sama usłyszy jaka to jest biedna i jaka straszna to Ją krzywda spotkała ze strony chłopaka. Bo cóż, Ona nic takiego przecież nie zrobiła, tylko tam takie bzyku, bzyku na boku, no ale przecież chłopak nic o tym nie wiedział, więc nie ma czego żałować. Niestety spotkało Ją rozczarowanie, bo pewnie nie spodziewała się, że jednak nie wszyscy będą Ją głaskać po głowce i żałować.
Słucham? Ty chyba jestes nie normalna ? ....
Radzę ciut kultury - bo znowu Ci się dostanie od Moderatorek. "Nienormalna" piszemy razem - ale to już na marginesie.
Może po prostu chcialam z kims o tym pogadac ???
Nie moja droga. Wcale nie chciałaś pogadać - gdyby tak było rozmawiałabyś a nie rzucała obelgami albo wyrzucała forumowiczów "za drzwi" ponieważ reprezentują inne poglądy:
a jak sie komus nie podoba ze zalozylam taki wątek to... do widzenia
Znowu kultura się kłania. Jak zakładasz wątek i wyciągasz bebechy publicznie - to bądź konsekwentna i bierz na klatę całe dobrodziejstwo wypowiedzi. Albo się nie zgadzaj - trzaskanie komuś drzwiami przed nosem jest takie dziecinne...
Wracając do tematu - Ty chciałaś pokazać jaka jesteś femme fatale - najpierw zdradzając i nie żałując. Powiało dreszczykiem niezdrowych emocji. Kilka osób się wypowiedziało - poczulaś się nieco zagrożona - zamiast femme fatale wyszło że się puszczasz. Mamy szybki zwrot akcji - chciałaś żeby się nad Tobą poużalać bo miałaś trudne dzieciństwo - co absolutnie daje prawo do robienia wszelkich możliwych świństw bliźniemu. Jak kulą w płot. Każdy pospolity łamacz prawa będzie zwalał że mu wujek pchał łapy w spodnie a tato pil i wogóle rodzina dysfunkcyjna.
Tyle że jak naprawdę chcesz sobie z tym poradzić to idziesz do terapeuty a nie wskakujesz komuś do wyra.
Następnie z braku argumentów uparcie twierdzisz że absolutnie wszyscy są identycznymi zakłamanymi padalcami bez względu na płeć - tylko teraz każdy rżnie krysztalową postać żeby Ci tylko dokopać.
I Ty naprawdę chcesz pogadać?
Rozmowa polega zupelnie na czymś innym i być może właśnie tego zabrakło między Tobą a Twoim byłym. I albo się tego gdzieś nauczysz albo życie będzie Cię kopało bardzo długo.
Na marginesie - mnie frapuje coś zupełnie innego - Twój wiek właśnie.
Strasznie to dołujące że dziewczyna tak młoda, jeszcze uczennica, jest tak zdemoralizowana i swej demoralizacji broni do upadłego. Ja nie mówię żebyś Ty tu na forum darła szaty i odpierdzielała publiczne samobiczowanie. Przyznaj sama przed sobą i jak rany - zacznijże mieć ideały. Pracuj nad swoim charakterem - gwarantuję że będziesz dużo szczęśliwsza.
Już parę osób pisało - to nieprawda że wszystkie dziewczyny/kobiety puszczają się na boki. To nieprawda że każdy facet to su.insyn który tylko patrzy gdzie tu spuścić z krzyża i jak to zrobić aby było najbardziej spektakularnie.
A i jeszcze jedno, nikt do tej pory nie zapytał mnie, jaka była przyczyna mojej zdrady? A nie tak oczerniać.... no dobra jezeli sprawi wam to satysfakcje , ze to wszystko moja wina.... - no to sie przyznaje, moja wina.... xD
pasuje wam ?
A jakaż może być przyczyna zdrady? O przyczynie gwałtu na przyklad często się słyszy: zachowywała się wyzywająco - sama tego chciała. O pobiciu kobiety przez faceta - pyskowała mi przy kolegach, miałem wypite - dostała co chciała.
No to co też teraz wydumasz żeby już całkiem zgnoić trzyletni związek na czymś oprócz seksu przecież oparty, w który weszłaś mając lat 16 (czy coś koło tego).
W poprzednim wątku słowa nie bąknęłaś o przyczynach Twojego puszczania się z kolegą. Fascynujące było że facet miał się zaraz żenić a Ty o tym wiedziałaś. Pisałaś że w łóżku było dużo lepiej niż z Twoim chłopakiem. Nic o wyzwiskach na przyklad, znęcaniu psychicznym, że w zęby dostałaś ani nic takiego.
No ale dawaj - może coś ciekawego będzie...
No i ta satysfakcja - Ty naprawdę masz spaczony obraz rzeczywistości. "Albo ze mną - albo przeciwko mnie". Jak Kaczyński. Ty naprawdę nie widzisz że ludzie - od Ciebie dużo bardziej doświadczeni - próbują Ci coś przekazać? Ty to traktujesz jak kazanie albo kłótnię z rodzicem o to czy możesz iść na blyskotrzaski mimo pały z matmy czy nie.
Mnie tam nie pasuje absolutnie - ale to Twoje życie i jak je spieprzysz - to tylko na własne życzenie.
gdyby we wszystkich związkach było jak w bajce to ten świat byłby za bardzo idealny.....
To czy będzie jak w bajce przynajmniej w 50% zależy od Ciebie. Jak ze związku robisz burdel na kółkach - to taki związek będziesz miała. Nie ma "za bardzo idealny". Przecież - cytując klasyka - "każdy ma prawo do szczęścia". Najwyraźniej w szczęśliwym związku nigdy nie byłaś, nie widziałaś i stąd nie wierzysz. Ale - zapewniam Cię - idealne związki istnieją, tylko trzeba się trochę wysilić i przede wszystkim nauczyć się najpierw dawać.
i jeżeli ktoś umie publicznie obrażać kogoś, to niech najpierw oceni siebie.........
Oceniam, oceniam - i nic. Kliknij na mój nick, poczytaj wątki, może kilka postów - jest tam kawał mojego życia.
Zapraszam do lektury.
innych jest łatwiej skrytykować, co ??? POWINNIŚCIE być z siebie dumni, że nigdy w życiu nie popełniliście zadnego błędu............
Zapraszam do krytyki mojej osoby - jak tylko sobie poczytasz.
jestem jaka jestem i nie zamierzam sie zmieniac dla innych............
Dla siebie się zmień.
Nie ma "wytłumaczenia" na zdradę - jak Ci jest źle, to odejdź od faceta i go nie poniżaj...
Nie ma wytumaczenia na zabijanie, gwałcenie (świetny przykład Krissa - "ona sama tego chciała, bo się tak ubrała")... Na inne patologiczne zdarzenia też nie ma...
Święte słowa:)
podpisuję się pod twoim wątkiem:)
A i jeszcze jedno, nikt do tej pory nie zapytał mnie, jaka była przyczyna mojej zdrady? A nie tak oczerniać.... no dobra jezeli sprawi wam to satysfakcje , ze to wszystko moja wina.... - no to sie przyznaje, moja wina.... xD
pasuje wam ?
Przyczyna zdrady w jakims tam stopniu lezy po dwoch stronach, ale... Najbardziej odpowiedzialna jest ta strona, ktora sie jej dopuscila.
W kazdym cywilizowanym zwiazku (nie wiem, moze ja mam takie zboczone i wyidealizowane podejscie) jesli cos sie zaczyna psuc, albo czegos brakuje w lozku albo cos sie nie uklada - ROZMAWIAMY.
Mowisz wprost swemu facetowi, ze powialo rutyna, ze w lozku juz nie jest tak fajnie, ze moze warto jakos sobie cos urozmaicic itd.
Dlatego nie ma znaczenia przyczyna Twojej zdrady, wszystkiemu mozna bylo zapobiec albo rozwiazac w taki czy inny sposob:
1) Rozstac sie, a nie za jego plecami przyprawiac mu rogi,
2) Cos zmienic w zwiazku
A zmieniac sie warto, dla siebie, nie dla kogos.
Kriss
podpisuje sie pod pod toba
widocznie nie umie laska brac na klaty nie lubi prawdy?
Ale wedlug mnie tak powinno sie traktowac niewiernych>>>>
Przyczyna zdrady w jakims tam stopniu lezy po dwoch stronach, ale...
To jest farmazon powtarzany zawsze przy takich okazjach, a mający się do rzeczywistości jak smark do rękawa, czyli w ogóle. Czytasz posty Tolerancyjnej i jakie wnioski? Bo dla mnie np. też takie, że są na tym świecie dziwolągi, które bez powodu idą się puszczać. A tu masz kolejny na to dowód:
http://www.netkobiety.pl/t23352.html
un hombre napisał/a:Przyczyna zdrady w jakims tam stopniu lezy po dwoch stronach, ale...
To jest farmazon powtarzany zawsze przy takich okazjach, a mający się do rzeczywistości jak smark do rękawa, czyli w ogóle. Czytasz posty Tolerancyjnej i jakie wnioski? Bo dla mnie np. też takie, że są na tym świecie dziwolągi, które bez powodu idą się puszczać. A tu masz kolejny na to dowód:
http://www.netkobiety.pl/t23352.html
Ok, za bardzo uogolnilem, ale wydaje mi sie, ze w wielu przypadkach jest po obu stronach...
Wg mnie, generalnie rzecz biorac, zdrada wynika z braku czegos w zwiazku z partnerem, czegos, co niekonieczne musi byc od partnera w sumie zalezne.
Oczywiscie zdrada moze wynikac z roznych rzeczy, ktore nie potrafimy kontrolowac i sa zalezne tylko od nas, np seksoholizmu (ktorego chyba niesposob zaspokoic), "ciekawosci" (ciekawosc mozna jednak predzej czy pozniej zaspokoic).
Zdrada moze wynikac tez z samotnosci, bo maz ciagle w delegacji i kobiete sama zostawil.
Zdrada moze wynikac z tego, ze partner nie okazuje nam zainteresowania i czulosci tak, jak robil to kiedys.
W sumie im bardziej sie zastanawiam, tym wiecej glupich powodow moge znalezc ale chrzanic to...
Nie usprawiedliwiam zadnej zdrady, bo koniec koncow, jedna strona dopuszcza sie tego aktu, jednak tam gdzie skutek, jest i przyczyna, ktora czasem wynika z choroby, czasem z glupoty ale czasem z zagubienia, czasem z zaniedbania.
Problem w tym, ze ludzie zamiast rozwiazywac problemy, przewaznie sobie ich dokladaja i rozmawiaja wtedy, gdy przelewa sie czara goryczy no ale coz, "c'est la vie". ![]()
Tak czy siak jak sie zastanowie, przypadek z tego tematu w sumie zaliczam do kategorii zdrady "z ciekawosci" i tutaj raczej chlop jest Bogu ducha winny...
Ok, za bardzo uogolnilem, ale wydaje mi sie, ze w wielu przypadkach jest po obu stronach...
No i teraz się zgodzę ![]()
Nie usprawiedliwiam zadnej zdrady, bo koniec koncow, jedna strona dopuszcza sie tego aktu, jednak tam gdzie skutek, jest i przyczyna, ktora czasem wynika z choroby, czasem z glupoty ale czasem z zagubienia, czasem z zaniedbania.
A ja każdy przypadek staram się oceniać oddzielnie. Nie każdą zdradę potępiam, bo np. jeśli jedno w związku seksu nie potrzebuje i nie chce, to nie powinno być psem ogrodnika - druga strona ma prawo poszukać sobie seksu poza związkiem.
Oj Lupus-popieram. Dyrdymaly: wina lezy po dwoch stronach maja sluzyc temu, ze by osoba zdradzajaca poczula sie lepiej, bo w koncu wine podzieli sie na dwie osoby a osoba zdradzana miala poczucie, ze moze cos jednak zrobila nie tak i chciala dac druga szanse.
edit: wyjasnienia un hombre mi wystarczaja i teraz tez moge sie z nimi zgodzic ![]()
Taa, też czytałam pierwszy post tej pani co męża bez powodu zdradza. Jako babka - sama zachodzę w głowę jak to możliwe? Może ten typ tak ma po prostu i choćbyśmy tu się zagdakali - nie pojmiemy. Może to jakaś cecha osobnicza jest.
Przecież wszystko idzie wypracować w związku - jak nie idzie - to wyświechtane - ale pora spadać. Wiem, wiem a co jak są dzieci? No właśnie do qrwy nędzy - to TRZEBA MYŚLEĆ. Ja mam prawie trójkę. W zeszłym roku mąż wyjechał na rok do roboty. Bywał w domu na jeden weekend w miesiącu. Ja w sam raz też byłam w ciąży -a w ciąży - wiadomo - hormony buzują. Jak pragnę zdrowia - chciało mi się bzykać. Mogłabym się bzykać całodobowo.
Na dekiel szło dostać. Duża jestem. Są sklepy internetowe. Są stronki dla dorosłych. Można trochę pary upuścić tymczasowo - a jak mąż przyjechał - seks stulecia za każdym razem.
Do głowy mi nie przyszło żeby sobie kogoś przygruchać, choć okazji nie brakowało, robiłam remont chałupy, półnagie chłopaki mi śmigały po rusztowaniach - aż miło było popatrzeć. Ale mam męża KTÓREGO KOCHAM.
Poślinię się na mięsko z tęsknoty i czekałam. Bo wlaśnie kocham, bo dzieci, rodzina, dom i inne dupakwasy.
Były gadki na skypie. Poświntuszyliśmy w wolnej chwili. W sumie jak patrzę teraz z perspektywy - bardzo fajne doświadczenie - taki mężowski wyjazd.
Po pelnila blad niech placi za niego
takich trzeba tepic:)
Zaskakujące jest ograniczone spojrzenie autorki. Sama nie widziała nic zlego w tym jak doprawiała swojemu facetowi rogi, a jak on jej zrobił kuku to biedna pojąć nie może jak można być tak perfidnym... Sama raniła bez wyrzutów sumienia, ale jej już zranić nie można? Strasznie zakłamane podejście, niczym małe dziecko, któremu zabrania się ciągnąć psa za ogon a ono tupie nóżkami i mówi "ale ja chcę". I nie pomaga tlumaczenie, że pieska to boli. Ale jak pies się wkurzy i ugryzie bachora - to dzieciak drze się, że wszyscy sąsiedzi słyszą. No i pieskowi jeszcze się obrywa za to...
Zemsta... Chlubna rzecz to nie jest, ale, jak napisał Lupus, to indywidualna sprawa kazdego człowieka w jaki sposób próbuje uleczyć swój ból. Dla mnie bezspornie wina jest po stronie "Tolerancyjnej". Ona to wszystko zaczęła. Ona zabiła związek i to, co było między nimi. A on tylko się odgryzł tak, jak umiał najlepiej. Mógł tego nie robić, ale miał prawo też zrobić jak zrobił. Nikogo w ten sposób nie skrzywdził oprócz osoby, która najpierw rozwaliła jego świat.
no z ust mi to wyjete...dokladnie...jeszcze dodam cos od siebie,tzn,ze wdl mnie oboje sie nie kochali naprawde..to nie jest milosc,nie na tym polega..ona wykazala to zdradzajac i nie zalujac,a on ta zemsta...niedojrzale z obydwu stron. Tyle,ze on mial takie prawo,moze mu po tym ulzylo,cos dalo,a ona nie miala takiego prawa. Oszukujac go i raniac...teraz jak on tak mogl? No mogl...a teraz jej serce peka..czemu nie pekalo jak spalas swiadomie z innym i glosno przyznawalas,ze wcale nie zalujesz..tak naprawde ani ty ani on nie kochacie sie prawdziwie...no fakt,kazdy popelnia bledy,czlowiek jest tylko czlowiekiem.ale bez przesady...
Po pelnila blad niech placi za niego
takich trzeba tepic:)
Wiesz NowaEmilcia ja nie mogę pojąc skąd w tobie tyle wrogości i nienawiści.? Co to znaczy,,takich trzeba tępic,, ? Tępi się karaluchy, muchy i komary oraz każde inne gadziny.To ,że ktoś popełnia błąd i przyznaje sie do tego , nazywasz potępieniem? Nie wiem ile masz lat i nie obchodzi mnie to ,ale piszesz takie bzdury , że aż głowa boli. Dziewczyno , albo zostałaś tak skrzywdzona , albo Ty skrzywdziłaś ? Niewiem i nie chce wiedziec ale takie pisanie o ,,tępieniu,,jest nie na miejscu.
Taa, też czytałam pierwszy post tej pani co męża bez powodu zdradza. Jako babka - sama zachodzę w głowę jak to możliwe? Może ten typ tak ma po prostu i choćbyśmy tu się zagdakali - nie pojmiemy. Może to jakaś cecha osobnicza jest.
Przecież wszystko idzie wypracować w związku - jak nie idzie - to wyświechtane - ale pora spadać. Wiem, wiem a co jak są dzieci? No właśnie do qrwy nędzy - to TRZEBA MYŚLEĆ. Ja mam prawie trójkę. W zeszłym roku mąż wyjechał na rok do roboty. Bywał w domu na jeden weekend w miesiącu. Ja w sam raz też byłam w ciąży -a w ciąży - wiadomo - hormony buzują. Jak pragnę zdrowia - chciało mi się bzykać. Mogłabym się bzykać całodobowo.
Na dekiel szło dostać. Duża jestem. Są sklepy internetowe. Są stronki dla dorosłych. Można trochę pary upuścić tymczasowo - a jak mąż przyjechał - seks stulecia za każdym razem.
Do głowy mi nie przyszło żeby sobie kogoś przygruchać, choć okazji nie brakowało, robiłam remont chałupy, półnagie chłopaki mi śmigały po rusztowaniach - aż miło było popatrzeć. Ale mam męża KTÓREGO KOCHAM.
Poślinię się na mięsko z tęsknoty i czekałam. Bo wlaśnie kocham, bo dzieci, rodzina, dom i inne dupakwasy.Były gadki na skypie. Poświntuszyliśmy w wolnej chwili. W sumie jak patrzę teraz z perspektywy - bardzo fajne doświadczenie - taki mężowski wyjazd.
wiez mi Kriss... zazdroszcze Ci calym serduchem. Chcialabym miec taka stabilnosc u boku ukochanego faceta za te 14 lat
osobisce nie potepiam tolerancyjnej, mimo ze nie takiego tonu wypowiedzi oczekiwalam ze strony osoby ktora zdradzila.
Nasuwaja mi sie pewne slowa z kazania.
"Mloda dziewczyna przyszla przed slubem do ksiedza i pyta :"Prosze ksiedza, czy to ten czlowiek? Czy ja bede z nim szczesliwa?"
-Nie kochasz go, tylko siebie i to jak wyglada Twoje zycie u jego boku. Jezeli bys go kochala, zapytalabys czy ON bedzie z Toba szczesliwy."
tolarancyjna, facet nie zachowal sie ok w stosunku do Ciebie, ale Ty to zaczelas i nie bylas lepsza. Odplacil Ci, poczul ulge, widac tego potrzebowal. To bylo niskie z jego strony, ale Ty? czytam Twoje posty, Ty NIE ZALUJESZ swojego czynu. Probujesz sie wybielic w naszych i pewnie tez wlasnych oczach. Daj i sobie i jemu spokoj, to nie jest milosc. I Ty poczyms takim chcesz budowac zwiazek?
amore
we mnie nie ma zlosci ani nienawisci
stwierdzam fakt
ona mogla go zdradzic a on ten zly bo odplacil jej tym
wybacz ale ona pierwsza sie puscila a teraz sie zali
wiesz nie bede jej glaskac po glowce niestety taka prawda
amore
we mnie nie ma zlosci ani nienawisci
stwierdzam fakt
ona mogla go zdradzic a on ten zly bo odplacil jej tym
wybacz ale ona pierwsza sie puscila a teraz sie zali
wiesz nie bede jej glaskac po glowce niestety taka prawda
Zaskakujesz mnie . Tak ona zdradziła, przyznała się do tego i go straciła. On zemścił się na niej jak już nie byli ze sobą i to w sposób okrótny. Co chciał jej tym udowodnic? Przeciez ona nie chce głaskania po główce, chciałą jedynie sie wygadac.
witam.
Ci którzy wcześniej czytali i wypowiadali się w moim wcześniejszym poście są już zorientowani w mojej sytuacji. ą więc zdradziłam i przyznałam się... on zerwał. Przez jakiś czas był już spokój. Wyrzuty sumienia i ból trochę przyhamował. Lecz parę dni temu on napisał bym do niego przyjechała..... ja pojechałam bez zastanowienia, napisał mi bym weszła do środka... i to co zobaczyłam było szokujące...leżał w łóżku z dwiema dziewczynami i się zabawiali i to wszystko na moich oczach. Przecież to wyglądało jak w jakimś filmie porno. Jeszcze bezczelnie zapytał czy chcę się przyłączyć.... myślałam że serce mi wyskoczy z piersi.... czy można być aż tak bezczelnym by posunąć się do czegoś takiego??? nie rozumiem... widziałam z jego oczach iskierkę, jak się cieszył, że mógł mi się odpłacić za to wszystko.... tak okropnie to zabolało . . . . myślę o tym cały czas, nie mogę się z tego otrząsnąć. Po tym wszystkim on normalnie do mnie pisze, jak gdyby nigdy nic się nie stało. A co lepsze chcę wrócić do mnie, bo powiedział, że rachunki już wyrównał i jest już wszystko OK. Co ja mam myśleć....? Czy on jest jakiś po wulgaryzm? Czy mam wrócić ? Chciałabym... serce mówi tal, lecz rozum nie pozwala...
Witam tolerancyjna!!!
Widze że ładnie tu po Tobie jezdżą...............nie przejmuj się,olej ,wielu ludzi tutaj przez anonimowość wyrzucają swoje własne frustracje,normalnie w twarz nawet połowy z tego by Ci nie powiedzieli,ale może to i dobrze.Ja niestety zauwazyłam że wielu ludzi tutaj wyrażaja swoje zdanie na kazdym forum,dobieraja się w 2-4 osoby i wtedy prą na osobę która założyła forum,żeby jeszzcze bardziej ją zdołować,dopi****ić jej.a jak fajna zabawa.Wtedy się tłumaczą że chcą dla Ciebie dobrze,i mają radochę!!!!
Są to osoby skrzywdzone,zdradzone, niemam nic więcej na ich usprawiedliwienie,bo można wyrazić swoje zdanie ale w bardziej spokojny i kulturalny sposób....a jak Ty próbujesz się bronić bo czujesz się oburzona,to wtedy jest dopiero fajnie,bo jeszcze bardziej można Cie zjechac..................
Myslę ze forum nie jest od walki tylko od zrozumienia,i ja trafiłam na forum inne z moim problemem,gdzie znalazłąm osoby w podobnej sytuacji,właściwie identycznej...............
które same przyznaja się do błędu,czy nawet nie błędu ale trudnych niezrozumiałych dla innych i nawet samych siebie uczuć,jednoczesnie znajduja zrozumienie,znajdują ludzi w podobnej sytuacji,ich doświadczenia i tam mozna się nauczyć ,zrozumiec ,co jest lepsze...
A nie ze ktoś widzi wszystko z jednej własnej perspektywy,nie próbuje wczuć się w Ciebie,bo nie próbuje ,poco,sam został zraniony więc ci dokopie
NIKT NIE JEST IDEALNY! I jasne jest to ze czasu nie cofniemy,popełniamy błędy,anlizujemy je,szukamy pomocy,wsparcia,wyjaśnienia.................to normalne
Mało tego,często nie rozumiemy własnych zachować,bo działamy pod wpływem impulsu,jedni tak,inni nie, dochodzą tu doświadczenie,lata,ale i różnice miedzy ludżmi o których tu zapominamy........
Wracając do Twojego problemu!!!
Moje odczucia sa takie ze on dalej Ciebie kocha,ale ma na tyle silny charakterek ze musiał Ci się odbić,inaczej nie mógłby normalnie żyć,i głównym celem było tylko to ,aby Ciebie ta sytuacja zabolała...............wiesz o tym,teraz zastanawiasz się czemu on dalej dzwoni.............otóz podejrzewam ze dalej mu na Tobie zalezy.............najlepsza była szczera rozmowa,zapytaj go co czuje,czemu dzwoni???
Zapytaj wprost czego chce teraz od Ciebie???
Widze że Ci też na nim zalezy,ale trzeba to dobrze przemyślec,bo skoro już raz zdradziłaś...to znaczy że nie było idealnie.
Nieważne ze drada jest zła,bo jest,ale skupiając się na Tobie,pytanie dlaczego zdradziłaś???
bo tamten był lepszy w łóżku,tak,ale przekonałas się dopiero gdy spróbowałas,wczesniej o tym nie wiedziałaś,a zaryzykowałaś jednak...................
pomyśl,czy naprawdę go kochasz??
musisz się wsłuchac w siebie,i mozesz wrócić do niego,ale wtedy musisz unikać pokus,albo daj sobie spokój i żyj dalej,jestes młodziutka,to twój pierwszy powazny związek,jesli zdradziłas moze to znak że to jednak nie to???
Baw się,szalej ,korzystaj z życia,całe jeszcze przed Tobą,ale staraj się być uczciwia względem siebie i innych,poprostu
pozdrawiam
Zaskakujesz mnie . Tak ona zdradziła, przyznała się do tego i go straciła. On zemścił się na niej jak już nie byli ze sobą i to w sposób okrótny. Co chciał jej tym udowodnic? Przeciez ona nie chce głaskania po główce, chciałą jedynie sie wygadac
amore tylko sama oburzyla sie o pare slow prawdy ![]()
niech sie cieszy ze nie zostala potraktowana inaczej tak lgodnie ja potraktowal;
ja znam kolesaia co zemscil ie na lasce dajac jej 10 zl na stol i zekstami ( tyle jestes ku*******o) warta
bo tez go zdradzila
Ja tylko wyrzam swoje zdanie:)
Zaskakujesz mnie . Tak ona zdradziła, przyznała się do tego i go straciła. On zemścił się na niej jak już nie byli ze sobą i to w sposób okrótny. Co chciał jej tym udowodnic? Przeciez ona nie chce głaskania po główce, chciałą jedynie sie wygadac
amore tylko sama oburzyla sie o pare slow prawdy
niech sie cieszy ze nie zostala potraktowana inaczej tak lgodnie ja potraktowal;ja znam kolesaia co zemscil ie na lasce dajac jej 10 zl na stol i zekstami ( tyle jestes ku*******o) warta
bo tez go zdradzila
Ja tylko wyrzam swoje zdanie:)
Dokładnie masz racje . Ale odpowiedz mi , jaki jest sens traktowac kogoś w taki sposób jeśli sie z nim nie jest?
To jest jak to sie mowi zemsta
chcial aby ona czula sie tak jak on ja tak uwazam .
NowaEmilcia napisał/a:amore
we mnie nie ma zlosci ani nienawisci
stwierdzam fakt
ona mogla go zdradzic a on ten zly bo odplacil jej tym
wybacz ale ona pierwsza sie puscila a teraz sie zali
wiesz nie bede jej glaskac po glowce niestety taka prawdaZaskakujesz mnie . Tak ona zdradziła, przyznała się do tego i go straciła. On zemścił się na niej jak już nie byli ze sobą i to w sposób okrótny. Co chciał jej tym udowodnic? Przeciez ona nie chce głaskania po główce, chciałą jedynie sie wygadac.
Ja spróbuję wyjaśnić co on chciał udowodnić. Widzisz - jakoś go rozumiem jakby. Jeśli facet ją naprawdę kochał - byli ze sobą 3 lata, ona 16 on 22. Dzieciaki. Pierwsze uniesienia, poznawanie siebie nawzajem. Takie cudne magiczne chwile. Facet pewnie ma podejście ciut ojcowsko - opiekuńcze, wątpię że nie wiedział o jej sytuacji w domu.
Jest fajnie - nic nie pisze o dziadowskim związku pełnym braku zrozumienia, przemocy etc.
Widzisz - może dla niego oni nie uprawiali seksu, oni się KOCHALI.
I sru. Ona próbuje czegoś nowego. Nie raz, nie dwa, regularnie. Seks z tym drugim jest boski. Ale dupa zbita - facet ma się żenić - jego ptaszek jest już formalnie zajęty. Ostatnie podrygi przed ślubem.
W końcu dziewczynę męczy sumienie - przyznaje się.
A teraz wyobraź sobie tę scenę...ona się przyznaje...on pyta DLACZEGO? Czy tamten był lepszy? Było Ci z nim dobrze? Dobrze Ci robił?
I pewnie jeszcze wilele innych rozpaczliwych pytań i oskarżeń.
Tak uważam że zrobiła dobrze przyznając się. Ale sorry - to żaden heroizm. Nie wyniosła niemowlęcia z pożaru.
Mnie jest autentycznie szkoda tego faceta (bazując na dotychczasowych informacjach). Zrobiła z niego rogacza na oczach koleżanek i znajomych. Mur beton że koleżansie plotkują aż im jęzory więdną.
Tjaa
Ja wiem że wielu odpowiadałby scenariusz gdyby facet się upił z żalu, rozbił samochód, pisał smętne wiersze albo się stoczył. On jednak wybrał inną formę terapii. POKAZAŁ to co miał w głowie po jej opowieści o zdradzie.
Dlaczego mu nie wolno?
A! BO WIEDZIAŁ GDZIE UDERZYĆ. Gdyby zainteresowana hodowała rzadki okaz orchidei, które byłyby jej wielką milością i dumą - a on w odwecie te orchidee by zniszczył - oburzenie byłoby takie samo? Przypuszczam że wątpię.
Tu chodzilo o uderzenie w TEN SAM czuły punkt w jaki uderzyla ona. Facet ją dobrze zna z tego wniosek.
Nie będę go potępiać. Od miłości bliska droga do nienawiści, a już tyle osób mi tu wpajało że nad uczuciami nie da się panować. A nad dupą to już wogóle. Podobno.
Tak jest - jeśli "tolerancyjna" nie jest gotowa na dojrzaly związek, to może faktycznie powinna się najpierw wyszaleć. Ale chyba dobrym pomysłem jest szaleństwo bez krzywdzenia innych. Tym bardziej że najbardziej krzywdzi siebie.
Trzeba być skończonym kretynem,żeby tak się zachować. Jazda bez trzymanki z jego strony? ok rozumiem Ty go zdradziłaś zachowałaś się nie fair,ale żeby aż tak Ci się odpłacać ? Faceci nie zastanawiają się nad tym co robią,a nas to tak bardzo boli. Mógł sobie uprawiać swoją orgię i Cię poinformować o tym,a nie kazać patrzeć Ci na to. Nie ryzykuj i nie wracajcie do siebie skoro był zdolny do takiego posunięcia to zrobi Ci większe świństwo. Tym razem słuchaj rozumu i odpocznij od tego wszystkiego. Pobądź sama i przemyśl to wszystko co tak naprawdę jest ważne dla Ciebie w Twoim życiu i czy masz na tyle w sobie godności i szacunku do samej siebie,aby do niego nie wracać.
To jest jak to sie mowi zemsta
chcial aby ona czula sie tak jak on ja tak uwazam .
oczywiście ze to jest zemsta,ale dlaczego???? bo ją kochał,poczuł sie zraniony i chciał się odegrać,żeby ją też zabolało.....to jednak nie zmienia faktu ze dalej może ją kochac.....................
ale w czym jest problem???
dziewczyna sie zastanawia,co ma zrobić???
bo czuje ze mu zalezy ,że jej zalezy,pyta o rade bo niechce popełniac kolejnych błędów..................
moga do siebie wrócić,ale czy to ma sens??
szuka porady,ludzi którzy być moze tez to przezyli,jakiś doświadczeń,dobrze ze chce uczyc się na błedach innych.........
jak wróci ,może wezma ślub,będzie dziecko,a potem ona znów zdradzi..............????
albo on coś wywinie,i co wtedy???
trzeba poszukac przyczyn takich zachowań,,,,,,albo to naprawić,albo odpuścić...........
Trzeba być skończonym kretynem,żeby tak się zachować. Jazda bez trzymanki z jego strony? ok rozumiem Ty go zdradziłaś zachowałaś się nie fair,ale żeby aż tak Ci się odpłacać ? Faceci nie zastanawiają się nad tym co robią,a nas to tak bardzo boli. Mógł sobie uprawiać swoją orgię i Cię poinformować o tym,a nie kazać patrzeć Ci na to. Nie ryzykuj i nie wracajcie do siebie skoro był zdolny do takiego posunięcia to zrobi Ci większe świństwo. Tym razem słuchaj rozumu i odpocznij od tego wszystkiego. Pobądź sama i przemyśl to wszystko co tak naprawdę jest ważne dla Ciebie w Twoim życiu i czy masz na tyle w sobie godności i szacunku do samej siebie,aby do niego nie wracać.
No nie mogę. Może ona mu jeszcze powinna dać wskazówki, w jaki sposób może się zemścić, a jaki uzna za świństwo? Facet nie zastanowił się nad tym co robi a ona się zastanowiła? A skąd wiesz, że domysły, co ona robiła z innym były dla niego mniej bolesne niż dla niej widok jego w łóżku z innymi panienkami?
No i może wprowadźmy klasyfikację czynów "nie fair"
1. Zdrada - nie fair
2. Odpłacenie za zdradę - bardziej nie fair
O nie, nie, nie! Moje elementarne poczucie sprawiedliwości się buntuje!
no wlasnie,jego zachowanie swiadczy o niedojrzalosci.mial w tym jakis cel?no mial.ale mozna troche madrzej.zreszta rozni sa ludzie..i moze on dalej cos do niej czuje,a robiac tamto chcial sobie ulzyc,mial prawo.ale on jej nie kocha tak naprawde..to nie milosc..nie prawdziwa..ani ona go prawdziwie nie kocha...wiec na jej miejscu i jego nie pakowalabym sie w to znow
miał cel zemscic sie i to zrobil i poczula sie tak jak on chcial
chcial aby bolalo i dobrze
niech sie nauczy szacunku.
Dobra lekcje jej dal.Nie rozumiem czemu wy taka dobra z niej robicie a niego tego zlego
przecierz to nie on pierwszy zdradzil tylko ona
ja tu z niej dobrej nie robie.absolutnie!chlopak zemscil sie,ale wdl mnie sa madrzejsze rozwiazania..ale coz,on tak chcial i mogl..trafil w czuly punkt..i ona teraz cierpi.nie za niewinnosc..za swoje zachowanie..wdl mnie bardzo dobrze,ze cierpi.zbiera swoje plony.ponosi konsekwencje swoici czynow..lekcja...moze dzieki temv wyciagnie jakies wnioski na przyszlosc...ale szczerze obydwojga odradzam jakikolwiek powrot do tego zwiazku..bynajmniej teraz..bo jest on jak narazie bez milosci..on cierpial,ale gdyby kochal naprawde i dojrzale wybral by inna droge..choc do konca jego zachowania nie potepiam,zemsta,mogl wybrac inny sposob...o niej nie wspomne,bo zdradzajac go tez napewno go nie kochala..chyba,ze dopiero teraz sie w niej to uczucie obudzilo,ale wydaje mi sie,ze teraz,te jej wspomnienia,bol,to zwyczajna kwestia przyzwyczajenia,bo jednak byli ze soba troche..ale na ich miejscu odpuscilabym sobie ten zwiazek..
miał cel zemscic sie i to zrobil i poczula sie tak jak on chcial
chcial aby bolalo i dobrze
niech sie nauczy szacunku.
Dobra lekcje jej dal.Nie rozumiem czemu wy taka dobra z niej robicie a niego tego zlego
przecierz to nie on pierwszy zdradzil tylko ona
Brawo normalnie pomnki trzeba mu postawic, w dodatku ze szczerego złota. Normalnie szóstka z plusem. Gdzie są tacy fajni faceci. ?Emilcia życze Ci abyś nigdy nie zdradziła i była zawsze tak doskonałą jak jesteś. Ale pamiętaj ,,nigdy nie mów nigdy,,. W życiu jest różnie i jak zdradzisz to mam nadzieję ,że facet , któremu to zrobisz potraktuje Cię tak jak zasłużysz sobie na to.
" ja wiem że źle postępuje, ale nie umiem od tego się oderwać.... postaram się tak nie robić i najlepszym wyjściem będzie naprawdę zerwanie kontaktu z obydwoma" - dokładnie tak. Facet jest 6 lat starszy-a zachował się ...brak słów.W dobrym zawiązku się rozmawia - nawet na bardzo trudne,bolesne sprawy.
Popełniłaś błąd i raczej z tej maki chleba nie będzie bo tak naprawdę najbardziej ucierpiało jego męskie ego.
Myślę że dużo się dowiedziałaś się o sobie i o nim.A te dwie kobietki to były prostytutki?A dlaczego mu o tym powiedziałaś tj: o zdradzie?
po pierwsze to prosze mnie nie wyzywać od puszczalskich.....
a po drugie przyczyn zdrady było wiele.
zanim zaczne je wymieniac to napisze najpierw słowa takie, iz ze mnie to męczyło i nie szukam pretekstu na usprawiedliwienie sie, broń Boże.
Więc już zaczynam:
(przyczyn bylo wiele)
ciągłe kłotnie m.in. ze jakis chlopak powiedzial mi czesc, ze ja odpowiedziałam, za uprzejmy uśmiech do sprzedawcy w sklepie, za to że założe bluzke z za dużym dekoldem (dekold sięgał do obojczyków), za to, ze nie mogłam założyć spodenek ani spódniczka (przy upale 40 stopni), przyczyną było również to, ze jak kolega z klasy albo obojetnie kto do mnie napisał(jakiś kolega), to on wpajał mi nawet godzinami, że oni mi się podobają, a ja im i dlatego piszą, za to że ciągle przeszukiwał mi telefon, sprawdzał wszystko. KŁÓcił sie o to, ze na zdjęciu klasowym stoje koło kolegi z klasy... mogłabym wymieniać jeszcze więcej, ale po co? I tak każdy z krytykuje, potępi i nawet nie zrozumie...
Od nikogo nie oczekiwałam głaskania po głowce, wiedziałam, że każdy napisze swoje zdanie... ale nie przypuszczałam, że padną takie wyzwiska... i obrażanie...
jeżeli dla kogoś byłam nie miła to sorry, ale jak czytam niektóre głupoty kto tu pisał, to aż ponosi mnie, bo nikt nie wiedział jak było naprawdę, a nawet nikt nie zapytał. Tylko jedna formułowiczka.... i za to dzięki xDD
W porządku - czułaś się osaczona, dokuczał Ci brak zaufania. Rozumiem że rozmawiałaś z nim na ten temat niejednokrotnie - jak grochem o ścianę. Powiedzmy że tak wlaśnie było. Piszę powiedzmy - poprzedni Twój wątek, ba, nawet pierwsze posty w tym - pisane byly w zupełnie innym duchu - ale niech Ci będzie. Masz prawo.
No więc.
Do dupy z takim związkiem.
Czemu nie postawilaś ultimatum - jak Ci nie zaufa - koniec związku?
Dlaczego go zdradzałaś i to bez żalu - to była Twoja zemsta za brak zaufania z jego strony?
I wreszcie - czy naprawdę uważasz że po tej górze wzajemnych żali i krzywd jesteście w stanie stworzyć zdrowy związek oparty właśnie na zaufaniu przecież?
Jaki byś chciała aby był Twój nowy związek (nawet jeśli z tym samym partnerem) - czego oczekujesz?
P.S. W celach poznawczych - proszę podaj synonim do "puszczanie się".
Przeczytałam Twoje posty i dochodzę do wniosku że ciągnie Cię do trudnych facetów z którymi stworzyłabyś toksyczne związki.
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - dlaczego powiedziałaś mu o zdradzie?
No i może wprowadźmy klasyfikację czynów "nie fair"
1. Zdrada - nie fair
2. Odpłacenie za zdradę - bardziej nie fair
O nie, nie, nie! Moje elementarne poczucie sprawiedliwości się buntuje!
W pełni się z tym zgadzam, a to co napisała Beata810 to dla mnie jakies kuriozum, by nie nazwać ostrzej.
W ogóle zastanawiam się, czy tego faceta nie potępiają panie bojące się, że je to samo może spotkać. Ale to chyba wystarczy nie zdradzać...
Tolerancyjna Dla Siebie
Chłopak był chorobliwie zazdrosny... no może i zazdrosny, ale czy chorobliwie? Z Twojego zachowania ja wnioskuję, że po prostu Cię dobrze znał i wiedział do czego jesteś zdolna...
Tolerancyjna Dla Siebie
Chłopak był chorobliwie zazdrosny... no może i zazdrosny, ale czy chorobliwie? Z Twojego zachowania ja wnioskuję, że po prostu Cię dobrze znał i wiedział do czego jesteś zdolna...
A skąd Ty Lupus możesz wiedzieć, co wiedział jej chłopak? Skoro wiedział to po co z nią był? Bo chciał ją wykorzystać?
Może mi coś wywróżysz, skoro jesteś taki przewidujący?
Czemu nie przewidziałeś, że żona Ci czmychnie spod nosa?
Przestańcie się czepiać dziewczyny.
Tolerancyjna, zamknij wątek i zacznij działać zgodnie ze swoim sumieniem. Bo doradców jest pełno - ale nikt z nich życia sobie idealnie nie ułożył. Pytanie - dlaczego??
Sandro
no jak skąd mogę wiedzieć - facet bał się, że go może zdradzić. I co, nie miał racji? Ano miał - zdradziła go tylko dla seksu, bez najmniejszych wyrzutów sumienia.
Ale są faceci, którzy się boja bezpodstawnie. Miałam takiego ojczyma.
Dziewczyna jest młoda, popełniła błąd. trzeba jej pomóc spojrzeć na życie inaczej, a nie tylko krytykować.
Masz duże doświadczenie, pomóż, bo być może tego oczekiwała.
Ciekawe dlaczego tak bardzo ją kontrolował,sprawdzał jej telefon komórkowy,zabraniał rozmów z kolegami - pewnie sam miał coś na sumieniu...
z tym facetem jest coś nie tak....mój mąż tak mi wciskał zdrady - zazdrosny był nawet o moich kuzynów,szwagrów.Dopiero nie tak dawno zrozumiałam czym jest projekcja - i wszystko stało się jasne
tolerancyjna -wiem że jako kobieta napisałaś ten wątek - bo reagujesz jak kobieta- wałkując temat,mówiąc o nim,rozmawiając z innym jest szansa że sama znajdziesz sensowne rozwiązanie -dobre dla Ciebie.
sandra widzę że sporo przeszłaś w życiu bo tylko takie osoby które same w życiu wycierpiały mają wiele empatii dla innych...
Ale są faceci, którzy się boja bezpodstawnie. Miałam takiego ojczyma.
Sandro, ale w tym przypadku - to chyba przyznasz - okazało się, że facet miał SŁUSZNE obawy. To po 1., a po 2 - facet Tolerancyjnej nie jest ani Twoim ojczymem, ani mężem Darii, więc Wasze oceny wynikające z własnych doświadczeń nie mają tu najmniejszego zastosowania.
Dziewczyna jest młoda, popełniła błąd. trzeba jej pomóc spojrzeć na życie inaczej, a nie tylko krytykować.
Masz duże doświadczenie, pomóż, bo być może tego oczekiwała.
Podstawą jest to, że Tolerancyjna jest osobą, ktora potrafi zdradzić, mimo że jest w dobrym związku, a na to lekarstwa nie ma. Chyba że psycholog jej pomoże, bo to jakies skrzywienie moralności. Ale to nie wszystko, bo Ona nie jest gotowa ponosić konsekwencji swoich zachowań, a na dodatek stosuje różne systemy moralne - luźniejszy dla siebie, ostrzejszy dla bliźnich.
Daria
szkoda, że Wasza )Twoja i Sandry) empatia pozwala się wczuć w postawę zdradzającej kobiety, a zdradzonego faceta już nie. Ty koncertowo na niego naplułaś, nie mając ku temu najmniejszych podstaw, brakuje jeno żebyś go o pedofilię i zoofilię oskarżyła.
Jak dla mnie to facet to jakiś kompletny palant. Ok, tolerancyjna zrobiła źle, ale powiedziała mu o tym, co moim zdaniem jest postawą godną podziwu. Niewiele osób byłoby gotowych na takie wyznania, a jeszcze więcej w ogóle nie poczuwałoby się do czegoś takiego...
Zrozumiały jest fakt, że owego faceta to zabolało. Mniej zrozumiały, aczkolwiek jeszcze 'dopuszczalny' jest taki, że chciał w jakiś sposób odegrać się na tolerancyjnej...
Ale kompletnie nie rozumiem tego co zrobił, jeśli chciał ją jeszcze odzyskać ![]()
Jak dla mnie byłby skończony, głównie dlatego że zachował się jak niedorozwinięty gówniarz.
Tyle ode mnie ![]()
Tolerancyjna, zamknij wątek i zacznij działać zgodnie ze swoim sumieniem. Bo doradców jest pełno - ale nikt z nich życia sobie idealnie nie ułożył. Pytanie - dlaczego??
Kopsniesz szklaną kulę? Daj..przeczyszczę Ci letko :)
Bo widzisz - ja cenię sobie szczerość - nie piszę żeby komuś dokopać, tylko mam nadzieję że w jakiś sposób bezpardonowo nazywając rzeczy po imieniu takimi jakimi są plus traktując ludzi równo bez względu na płeć jakąś tam cegiełkę od siebie dokładam. Szczerze chcę pomóc - po to jest to forum. Nie dowartościowuję się niczyim kosztem, nie pastwię, nie kopię forumowiczów po jajach wywlekając w argumentach sprawy nie mające uzasadnienia w merytoryce wątku.
Inaczej sprawa wygląda gdy z sumieniem lub jego brakiem wojuje 40 latka a inaczej kiedy - sorry - ale prawie dziecko jeszcze. 19 latka jest jeszcze megawrażliwa, łatwo moze się stoczyć - zrujnować sobie psychikę na maksa.
I tu dochodzimy do meritum - mam glęboko zakorzenioną wiarę w człowieka. W jego "dobrą stronę" zwaną często sumieniem właśnie. Moim zdaniem autorka wątku żeby zrozumieć ile złego można wyrządzić "głupią zdradą" musi w końcu wziąc to na klatę. Bez kombinowania że wszyscy tak robią, że takie życie, etc.
Jeśli maksymalnie zrozumie co i dlaczego - paradoksalnie uwolni się od tego szajsu. Pozna siebie i swoje reakcje oraz będzie mogła przewidzieć przynajmniej ogólnikowe reakcje swoich najbliższych na ból jaki może zadać.
Ale być może zbyt idealistycznie patrzę na związki międzyludzkie.
O jakiej miłosci mowa, zdradziłas i na co liczysz. wogole, ze jeszcze mials czelnosc spojrzec mu w oczy. Ponizyłas go i dziwisz sie, ze zachowal sie tak a nie inaczej. Zdrada to najgorsze ponizenie i upodlenie jakie moze byc...
ale powiedziała mu o tym, co moim zdaniem jest postawą godną podziwu. Niewiele osób byłoby gotowych na takie wyznania, a jeszcze więcej w ogóle nie poczuwałoby się do czegoś takiego...
To życzę Ci, żeby Twój facet regularnie Cię zdradzał, ale zawsze się przyznawał. Będziesz mogła go podziwiać bez końca...
Nie powiedziałam, że ją podziwiam za to że zdradziła, ale za to że miała odwagę się przyznać.
Jak nie umiesz czytać ze zrozumieniem, to proszę, nie wypowiadaj się o moich postach.
Pozdrawiam.
Ps. Gdyby mój facet regularnie mnie zdradzał, nie byłby moim facetem.
Gdyby mój facet regularnie mnie zdradzał, nie byłby moim facetem.
Ale gdyby sam się przyznał, to też? To byłby taki podziw, ale już bez związku, tak?
proszę, nie wypowiadaj się o moich postach.
Po wnikliwej ocenie, powyższa prośba została rozpatrzona negatywnie ![]()
Daria, przeszłam i nie ma dnia, w którym o tym nie rozmyślam. Nie mam siły tu chyba dyskutować. Chyba jestem za słaba, by walczyć. jednak myślę, że Tolerancyjna się pogubiła.
Tak, mam wiele empatii dla innych. Potrafię zrozumieć alkoholika (bo chodziałm na DDA), zastanawiam się, co kieruje matką, która zostawia dzieci, żal mi narkomanów, ludzi samotnych, nawet mi żal mojego męża, który mnie pobił, bo się zastanawiam jaki musi być biedny i zagubiony, skoro nie umie okazać skruchy. Wszystkich mi żal, tylko chyba nie siebie. Ale nie o mnie tutaj mowa.
Tolerancyjna się zagubiła. Zdarza się najlepszym. Co bys powiedział/a swojej córce, gdyby Ci kiedyś przyznała się, że uprawia seks z każdym, kto tego chce? Wyzwal/a- byś ją, czy próbowała zrozumieć i pomóc? Ja to drugie.
Tolerancyjna się zagubiła. Zdarza się najlepszym. Co bys powiedział/a swojej córce, gdyby Ci kiedyś przyznała się, że uprawia seks z każdym, kto tego chce? Wyzwal/a- byś ją, czy próbowała zrozumieć i pomóc? Ja to drugie.
A ja bym powiedział: Twoje życie, jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Jesteś dorosła i będziesz ponosić konsekwencje swoich czynów.
Gdyby mój facet, z którym obecnie jestem (ponad 5 lat) mnie zdradził i przyznał się do tego, to byłabym mu wdzięczna że nie budował dalej tego związku w zakłamaniu, tylko miał odwagę się przyznać.
Na pewno zostalibyśmy w przyjacielskich kontaktach, choć nie powiem że początkowo zapewne byłoby mi bardzo ciężko.
Gdyby jednak mi nie powiedział i kiedyś takie coś 'wylazło', to nie chciałabym mieć z nim nic wspólnego... nie miałabym już do niego szacunku.
Oczywiście, że takie coś bardzo boli. Ale wolałabym znać prawdę, a takie przyznanie się byłoby dla mnie znakiem, że jednak coś dla niego znaczyłam.
Ludzie popełniają błędy i muszą ponieść ich konsekwencje, pewnie nie chciałabym z nim już być, ale szacunek by pozostał.
Tak mi się teraz wydaje, nie wiem jak byłoby naprawdę gdyby takie coś mnie spotkało.
Impresjo, a po ilu zdradach musiałby się przyznać, żebyś była wdzięczna? Musiałby od razu, czy wystarczyłoby np. po 30 zdradzie?
Bardzo podoba mi się styl Twojej wypowiedzi. Czyżby lekka ironia, a może już sarkazm
?
A więc odpowiem na Twoje pytanie.
Musiałby się przyznać od razu i tego żałować.
Mam nadzieję, że moja odpowiedź Cię zadowoli ![]()
Lupus - ale nie można własnego dziecka zostawić na pastwę losu.
Uważam, że Tolerancyjna popełniła błąd. Jednak to nie oznacza, że jest beznadziejna po kres swojego życia.
Jeśli wyciągnie wnioski - może być całkiem szczerą, zdolną do założenia szczęśliwej rodziny kobietą.
Moja mama popełniała takie błędy. Kiedyś mi o tym powiedziała, by pokazać czego mam unikać w życiu. Mama zrozumiała i mi pomogła.
Bardzo podoba mi się styl Twojej wypowiedzi. Czyżby lekka ironia, a może już sarkazm
?
A więc odpowiem na Twoje pytanie.
Musiałby się przyznać od razu i tego żałować.
Mam nadzieję, że moja odpowiedź Cię zadowoli
To co podziwiasz w Tolerancyjnej, która przyznała się po długim romansie? O cytat:
>>mam chłopaka od prawie trzech lat, i muszę przyznać że zdradzam go od pewnego czasu. z moim chłopakiem podczas seksu jest mi dobrze...ale z tym drugim o niebo lepiej<<
Lupus - ale nie można własnego dziecka zostawić na pastwę losu.
Dlaczego na pastwę losu? każdy jest wolnym człowiekiem i może robić co chce. Jako ojciec mogę najwyżej zwrócić uwagę, że nasze działania niosą za sobą konsekwencje. Co ona zrobi z tą wiedzą, to już sprawa jej inteligencji, zasad itd.
Zgadzam się z Sandrą całkowicie.
Każdy popełnia błędy. Najważniejsze to wyciągać z nich odpowiednie wnioski, aby być silniejszym w przyszłości ![]()
Lupus w takim razie moje przeoczenie, gdyż nie doczytałam tego wcześniej...
Mimo wszystko uważam, że facet zachował się niesmacznie. Podobnie jak sama tolerancyjna...
Jednak lepiej, że sie w koncu przyznała, miała w sobie tą odwagę mimo wszystko, prawda?
Chociaż uważam, że powinna była to zrobić od razu...
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja zdradziłam, on się zemścił tym samym.
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024