Przepraszam, że tyle czasu Was w niepewności trzymałam, ale już piszę co się wydarzyło
umówiłam się z nim u siebie na chwilkę, żeby znaleźc pretekst by za nim pojechac. Po kilku minutach pojechał do domu, a moja kolezanka za nim. A że jej nie zna to mialyśmy pole do popisu. Jeździła troszkę bo kręcił się po mieście, odebrał z centrum handlowego jakąś dziewczynę i pojechali do jednego z bloków na osiedlu po drugiej stronie miasta. Była już tak zirytowana, że normalnie wysiadła z auta i za nimi poszła, weszli razem do klatki, do windy, wcisnęła przycisk ostatniego piętra i pojechała tą windą razem z nimi. Wysiedli kilka pięter niżej, a ona chwilkę przytrzymała drzwi, żeby zobaczyc do którego mieszkania wchodzą. No i zobaczyła. Od razu do mnie przyjechała zdac relację. Wysłuchałam i stwierdziłam, że skoro już wszystko wiem to nie ma sensu tam jechac, bo co mi to da. Dowiedziałam się najważniejszego, czyli tego, że kogoś ma i stwierdziłam, że to mi wystarczy. Niestety moja koleżanka tak się nakręciła tym wszystkim, że nie odpuściła i namówiła mnie żeby pojechac i pokazac mu jakim jest palantem i zobaczyc wyraz jego twarzy. Pojechałyśmy więc po godzinie. Serce mi waliło jak nigdy wcześniej, bałam się normalnie, ale weszłyśmy do klatki, pojechałyśmy windą i stanęłam pod jego drzwiami. Masakra, nawet teraz jak o tym piszę to ręce mi się trzęsą! Otworzyła dziewczyna, to znaczy kobieta, a za nią stało dziecko. Chciałam się wycofac, bo dziecka zrobiło mi sie szkoda, no ale Kasia, moja koleżanka, odważnie zapytała czy zastałyśmy D....? Ta laska patrzy na nas i mówi, że tak i zawołała go. Nie wiem kto z nas był bardziej blady, ja czy on, ale go ścięło z nóg. Pierwsze pytanie co ja tutaj robię? A ja mu na to, że przyjechałam go odwiedzic, tak jak samo jak on odiwedza mnie i dowiedziec się co takiego ukrywa i że teraz już rozumiem co. Ta dziewczyna stoi i pyta o co chodzi, bo nic nie rozumiała jeszcze, więc jej powiedziałam, że od jakiegoś czasu spotykam się z D....ale jego tajemniczośc mnie zaciekawiła i postanowiłam sprawdzic co jest z nim nie tak no i się właśnie dowiedziałam. Powiedziałyśmy cześc i poszłyśmy sobie. Ale to jeszcze nie koniec historii.
Dwa dni później odebrałam telefon od tej dziewczyny i zostałam poproszona o spotkanie w kawiarni. Wahałam się, ale poszłam, w końcu kobieta była bezczelnie oszukiwana. Rozmawiałyśmy chyba z dwie godziny. Są ze sobą od kilku lat, ona starsza od niego, kobieta po przejściach, dziecko nie jest jego. Poznali się w sieci, szybko się wszystko potoczyło, wprowadził się do niej, chętnie pomagał przy dziecku....i tak naprawdę znalazł sobie kogoś kto go utrzymywał. Ona płaciła za wszystko, czynsz, zakupy, jego paliwo, wakacje, kupowała mu prezenty i naprawdę była szczęśliwa, twierdził, że kocha ją na maxa, wszystko dla niej robił, zazdrościły jej wszystkie koleżanki, że taki przystojny, zapatrzony w nią, młodszy, dziecko nie swoje traktował jak swoje. I od jakiegoś czasu zaczęło się coś psuc. Ona straciła pracę i musieli sobie radzic z jego pensji. Zaczął znikac z domu, wyłączac telefon, zamykac komputer jak wchodziła. Połączyłyśmy fakty i zaczął się tak zachowywac odkąd ze mną się zaczął spotykac, Wyobrażacie sobie, szukał następnej u której bedzie mógł się zaczepic, zamieszkac i która będzie go utrzymywac!!!! I tą dobrze ustawioną miałam byc ja!!!! Też starsza, po przejściach z dzieckiem!!! Chyba myśli sobie, że kobiety, które są same to się rzucają na byle co, by tylko z kimś byc i miec seks codziennie! Żałosny koleś, nie uważacie?! Został spakowany po nasze rozmowie i poproszony o wyprowadzenie się, do mnie się całe szczęście nie odzywa, może wie, że nie warto ze mną zadzierac, albo to cisza przed burzą... Na wszelki wypadek jestem ostrożna. Chciałabym Wam wszystkim podziękowac za pomysł śledzenia go, pewnie sama bym się nie zdecydowała i może wpakowałabym się w następne bagno !!! Jeszcze raz Wszystkim dziękuję 