W takim razie i ja chciałam zamieścić tutaj fragment książki, którą piszę. Bohaterką jest młoda, inteligenta kobieta około 30-stki. Ma dobrą pracę, którą bardzo lubi i która daje jej możliwości rozwoju, fajnego faceta. Na pozór szczęśliwa, lecz...:
"Wzięła szybki prysznic i już po pół godzinie leżała w łóżku. Sądziła, że uda jej się szybko zasnąć, ale jednak się myliła. Myśli kołaczące się po jej głowie skutecznie jej to uniemożliwiały. Po raz kolejny spojrzała na telefon, w nadziei, że może Paweł dzwonił. Na małym ekraniku jej telefonu nie było jednak żadnych oznak, które mogłyby wskazywać, że ktoś chciał się z nią skontaktować. Z jednej strony nie dziwiła się, że Paweł się nie odzywał. Po takiej akcji, jaką odstawiła w restauracji, też by na jego miejscu milczała. Gdzieś w głębi duszy miała jednak nadzieję, że może zadzwoni albo napisze coś w stylu: ?Myszko, nie złość się już, przecież wiesz, że cię kocham?. Po raz kolejny zaczęła analizować dzisiejszy wieczór. Dlaczego aż tak się uniosłam? Miarka przebrała się chyba w chwili, gdy Paweł wspomniał Daniela. Rozzłościł ją sam fakt, iż wiedziała, że miał rację. Po tym, jak Daniel z nią zerwał obiecała sobie, że już nigdy nikogo tak nie pokocha i nikogo nie dopuści do siebie tak blisko. Tak, to prawda sądziła, że łatwiej będzie jej w chwili, gdy ktoś znowu ją opuści, bo nigdy nie zapomni tego, co czuła, gdy została porzucona przez Daniela. Uczucie, które tak trudno opisać. To tak, jak by ktoś zabrał ci cząstkę samego siebie. Fizycznie nic ci nie jest, ale masz wrażenie, jakby dopadła cię jedna z najcięższych chorób. Co gorsza, tu nie ma reguły jak z grypą czy przeziębieniem, że wiesz, iż za parę dni poczujesz się lepiej i wszystko wróci do normy. Złamane serce potrafi boleć latami. Weronika otrząsnęła się po stracie Daniela dopiero po jakimś roku. Niewiele pamięta z tych pierwszych dni po zerwaniu. Nie jadła, prawie wcale nie spała i za wszelką cenę próbowała przekonać Daniela, żeby dał im jeszcze jedną szansę, zarzekała się, że zrobi wszystko, żeby tylko on był zadowolony. Pierwszy raz w życiu tak się upokorzyła. Po tym jak Daniel powiedział jej wtedy w parku, że to koniec próbowała z nim rozmawiać, ale on powiedział, że będzie lepiej jak już sobie pójdzie. Nie wie nawet jak długo tak stała jak osłupiała. Nie potrafiła wykonać żadnego ruchu. Czuła się tak, jak by była sparaliżowana. Wtedy jeszcze nie potrafiła płakać, bo była w szoku. Tak do końca nie dotarło do niej to, co się przed chwilą stało. Nie pamięta jak i o której wróciła do akademika. Gdy weszła do pokoju rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Miała wrażenie, że w jednej chwili wszystko się zawaliło. Wszystkie jej plany, marzenia przestały mieć nagle sens. Nie wiedziała jak będzie bez niego żyć. Nigdy nie sądziła, że tak to się skończy. Tak naprawdę ciągle jeszcze miała nadzieję, że Daniel zmieni zdanie. Próbowała do niego zadzwonić, ale nie odbierał. Zaczęła więc pisać smsy, w których prosiła go o rozmowę. Tej nocy wysłała mu chyba około czterdziestu wiadomości. Pisała jak bardzo go kocha i żeby tak łatwo nie przekreślał tych trzech lat. Obiecywała, że się zmieni, że zrobi wszystko, aby być taką kobietą, jakiej on pragnie. Daniel jednak konsekwentnie nie odpowiadał. Następnego dnia rano zjawiła się u niego na stancji. Niechętnie, ale wpuścił ją do środka. Zaczęła płakać, nie potrafiła tego opanować. Zapewniała jak bardzo go kocha i że nie wyobraża sobie życia bez niego. On jednak ciągle powtarzał, że podjął już decyzję i że tak będzie lepiej dla nich obojga.
- Przepraszam, ale już cię nie kocham. A nie widzę sensu utrzymywania tego związku, skoro miłość z mojej strony się wypaliła- powiedział wtedy.
Był taki obcy i zimny. Każde słowo, które wtedy wypowiadał raniło jej serce jak ostry nóż.
Widząc, że ta rozmowa nie ma sensu wyszła. Błąkała się po mieście bez celu. Nie potrafiła zrozumieć tego, co się stało. W ciągu kolejnych dni nie ustawała w próbach odzyskania Daniela. Dzwoniła, pisała, czekała na niego po skończonych zajęciach na uczelni, albo pod jego mieszkaniem. Nie chciał już z nią rozmawiać. W czasie ich ostatniego spotkania klęknęła przed nim i na kolanach, szlochając uchwyciła się jego ręki i tak strasznie go prosiła, żeby jej nie zostawiał. Próbował się wyrwać, ale objęła go za nogi.
- Weronika, przestań zachowywać się jak dziecko. Masz 24 lata, a zachowujesz się jak byś była w przedszkolu. Nie kocham cię i nie chcę być z tobą. Niech to do ciebie w końcu dotrze. Weź się w garść i jakoś się pozbieraj. Możesz zapomnieć o tym, że będziemy jeszcze kiedyś razem. I zostaw mnie w spokoju. Nie sądziłem, że będą z tobą takie problemy. Wiedziałem, że nie będzie to dla ciebie proste, ale myślałem, że jesteś dojrzałą kobietą i przyjmiesz to tak, jak osoba dorosła. Po scenach, jakie odstawiasz od kilku dni, widzę jednak, że się myliłem.
W końcu udało mu się od niej uwolnić. Poszedł i tak ją zostawił. Po tej sytuacji Weronika zrozumiała, że nie ma sensu dalsze nękanie Daniela. Dotarło do niej, że to koniec, ale jeszcze długo nie mogła się z tym pogodzić. Cierpiała w samotności. Znajomi próbowali jej jakoś pomóc, ale ona skutecznie odseparowała się od wszystkich. Podobnie było z rodziną. Jej mama od razu wyczuła co się stało i następnego dnia przyjechała do niej. Wtuliła się w nią i przez kilka godzin szlochając opowiadała jej o tym, co się stało. Czuła się znowu jak małe dziecko, które w ramionach matki czuje się bezpiecznie. Ten rok po zerwaniu z Danielem uważała teraz za rok wyjęty z jej życia. To nie było życie, to była wegetacja. Po tym wszystkim co przeszła obiecała sobie, że nie pozwoli się już nigdy zranić. "
