Mam 29 lat, mam fajnego męża, syna , pracę ale cały czas czuję się niedowartościowana .........brakuje mi czegoś.....juz sama nie wiem co robić. Zaczęłam sobie robić drinki - tylko, że codziennie i ciągle czegoś szukam a ukojenie chwilowe jest w alkoholu.
a moze powinnas zajac sie soba?aeorbic, taniec..cokolwiek..mi pomoga taniec..jedno wiem..nie szukaj pocieszenia w alkoholu..on Cie zabije..wiem z doswiadczenia, zniszczy Ciebie i Twoja rodzine..uwazam, ze powinnas zajac sie tylko i wylacznie soba..a zobaczysz ze poczujesz sie lepiej..
Też tak myśle ale mam tyle spraw na głowie , ze cięzko znależc tylko chwile dla siebie. No i mieszkam w małym miasteczku gdzie praktycznie nic sie nie dzieje.
a wlasnie ze powinnas znalezc ..mimo ze masz tyle spraw..i tez mieszkam w takiej pipidowie, ze nic sie nie dzieje, ale mimo to staram sie robic cokolwiek..bo w moim przypadku..tez nie jest kolorowo, a najgorsze jest to, ze zamykam sie w sobie, w pokoju i leze..co przykro mi mowiec, prowadzi do depresji..:((takze nie wiem w sumie co Ci poradzic..staram sie jakos spedzac czas, jak nie dzialka, to sprzatanie, to znajome(a mam je niewiele)..nie jestem psycholoszka, ale wiem ze alkohol to nie rozwiazanie..pomysl tak:czy upadlam tak nisko, zeby siegac po nalogi?przeciez jestem zajebista laska, mam zycie przed soba, musze o siebie dbac!!
to tyle:))
Masz racje ale tak ciężko nie popaść w depresje.
a może masz jakąś przyjaciółkę? Może potrzebujesz kogoś, kto Cię wysłucha, przytuli, kogoś, kim nie musisz się opiekować i kto bezinteresownie Cię wesprze?
jesli mieszkasz w małym miasteczku gdzie nic nie ma to moze spróbuj wycieczki rowerowe na pewno jest tam ładna okolica i miesca które mozna zwiedzic, mi rower bardzo pomaga zarówno w rozładowaniu napiec i stresu jak i w momentach kiedy mam wszystkiego dość czuje sie niechciana i niekochana
Mam to samo. Tylko, że ja sięgam po alkohol podczas wekendów. Sama zauważyłam, że piję coraz więcej. Też mieszkam na pipidówie gdzie nie ma co robić i gdy mam dwa dni wolne od pracy popadam w jakiś dołek i wówczas się zaczyna. Mojej rodzinie to narazie nie przeszkadza ale poznałam kogoś kto zmusza mnie żebym z tym skończyła. Bardzo się o mnie martwi i wciąż mi tłumaczy, że robię źle, że to nie rozwiąże żadnych problemów. Wiem ale mi alkohol pomaga, wtedy wszystko wydaje się prostrze i piękniejsze.
Ech życie...
Znów wielki dołek i znów alkohol. Coraz wiecej alkoholu!
Wtedy zapominam...
O wszystkim i prawie wszystkich.
Nie o moim ukochanym.
Ech życie...
Mam pytanie : na jak długo poprawia się nastrój po alkoholu? Może to naiwne pytanie, ale sama nie mam takich doświadczeń więc nie wiem. Z obserwacji znajomych widzę, że po alkoholu mało, że problemów starych nie rozwiązują, to jeszcze dochodzą nowe. Do tego syndrom dnia drugiego, brrrrry strasznie wyglądają na kacu, ze świadomością człowieka przegranego.
Tak logicznie myśląc, warto pomyśleć jak "dołek" wyrównać inaczej niż zalewając alkoholem. Po co do jednego problemu "dołek" dodawać drugi problem "alkohol" ?
I jeszcze jedno, tłumaczenie, że mieszkam w małym grajdole ... co ono tłumaczy? Nic się nie dziej? Więc pomyśl co może się dziać gdy uruchomisz własną pasję i "coś" zorganizujesz. Może znajdziesz sens w tym i przestaniesz niszczyć siebie z nudów?
Pozdrawiam cieplutko
To straszne, ale pomimo młodego wieku lubie sie napic. Tym bardziej ze jestem osoba raczej niesmiała, mam problemy z nawiazaniem nowych kontaktów, a widze ze po procentach strach mija i czuje sie z tym dobrze.:/ Tylko po niktorych akcjach ciezko jest mi poźniej spojrzec coniektorym w oczy.:(
Nie ważne na jak długo alkohol pomaga, ważne,że pomaga. Uwielbiam ten stan i śmiałość jaką daje.
Alkohol pomaga tylko na chwilę. Nie można go traktować jako środka na nieśmiałość i zły nastrój. Kiedy nie pijesz masz te same problemy, jesteś tym samym człowiekiem co wczoraj. Alkohol daje tylko chwilowe poczucie szczęścia.
Paulla, czy znajomi, których poznajesz po wypiciu wymagają tego od Ciebie? Czy gdybyś się nie napiła, to byłabyś traktowana przez nich gorzej?
Jesli tak, to pomyśl czy takie przyjaźnie coś warte. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę, żeby ludzie akceptowali mnie taką jaka jestem, a nie bardziej śmiałą i zabawniejszą pod wpływem alkoholu.
Nie wymagaja tego ode mnie. Akceptują mnie taką jaka jestem. Przynajmniej tak mi sie wydaje.:/ Problem jest w tym ze mi sie podoba to chwilowe uszczęsliwienie. Czuje wtedy ze moge gory przenosic, a na mojej drodze nie stoja zadne przeszkody. Jestem tez pewna, ze oprócz poznawania nowych ludzi, niektorch tez zniechęciłam do siebie w ten sposob. Po prostu po alkoholu staje sie w pewnym stopniu osoba ktora chciałabym byc - otwarta i śmiała. Chcisałabym osiagac to wszystko (nie zniechecajac do siebie nikogo) nie siegając po procenty, ale nie wiem jak.:(
Widzę tu pewną sprzeczność: nowi znajomi akceptują Cię taką jaka jesteś, starych znajomych zniechęciłaś, kiedy chciałaś się zmienić....to dlaczego chcesz być inna?
To nie tak. Starzy znajomi mnie akceptują taką jaka jestem. Przez to kogo gram po alkohlu zdarza sie ze niechecam tych nowych. Nie chce być inna, chce jedynie sie osmielić. Jak do tej pory nie znalazłam innego sposobu.
Paulla, jakbym siebie słyszała. Mi alkohol bardzo pomógł. Właśnie po wypiciu byłam taką, jaką chciałam zawsze być. Kiedyś nieśmiała w nieznanym towarzystwie, z kompleksami, niezadowolona z życia, samotna. Wiem, że to może głupie, ale nauczyłam się siebie po pijanemu. Nie potrzebuję już alkoholu by być taką, jaką zawsze chciałam być. Jestem pewna siebie, nie boję się odzywać do ludzi. W dodatku alkohol bardzo zbliża ludzi. Wiadomo, że po pijanemu ludzie stają się bardziej otwarci. Mówią o wszystkim, to zbliża. Grunt to potrafić zachować umiar. I nie potrzebować alkoholu by czuć się swobodnie. Może to przychodzi z czasem. Mi jest teraz fajnie:) i nie muszę być pijana by góry przenosić:):) choć wtedy zawsze łatwiej
:)
pozdrawiam :*
Xibalbaa, wielkie dzieki za te słowa. Mam nadzieje ze i mnie alko osmieli na dobre i juz nie będe musiała go uważać za jedyne wyjscie z sytuacji.
)
Oby moja droga tak się stało, życzę Ci tego. Tylko uważaj z tym alkoholem, bo niektórzy łatwo się wciągają. Ja akurat nie miałam z tym problemu,teraz nie muszę pić wcale, ale niektórzy po prostu się uzależniają. Dla mnie był najważniejszy następny dzień po takiej dobrej imprezie z alkoholem, jak na przykład szłam do szkoły jeszcze lekko pijana( kaca mam rzadko, a długo mnie trzyma
) i wtedy byłam śmiała jak nigdy i nawet nie zauważałam, że jestem już trzeźwa, a śmiałość po prostu zostawała. Nie wiem, ja się po prostu analizowałam po pijanemu i po trzeźwemu zachowywałam się tak, jak wtedy. Wiem, że to wszystko trochę może głupio brzmi, no ale tak właśnie ze mną było i fajno jest:)
pozdrawiam ![]()
No i jak tu nie pić. Czasami się nie da.
To życie jest tak popieprzone, że nie wiadomo co robić.
Może sama się dołuje ale to nie ważne. Akurat mi on pomaga, wyzwala we mnie emocje te dobre i złe.
Piję, bo chcę a nie bo muszę.
Jak to wszystko pogodzić: mąż, ukochany i ten od niezapomnianych chwil. A tu jeszcze na horyzoncie pojawił się ktoś czwarty.
Sama zaczynam się gubić. Przeszłość wraca a jeszcze pogmatwana teraźniejszość.
Dziewczyny zaczynam szaleć i nie wiem jak sobie poradzić z tym wszystkim. Dlatego piję!!!
...zła zawsze byłam w to ,że mnie zmienisz uwierzyłam...
Alkohol w żadnym razie nie jest wyjściem. To droga w pułapkę, kto wie - może w piekło uzależnienia. Pomyśl - dlaczego alkohol Ci pomaga? Zapominasz? Na jak długo, przecież tylko na chwilę, a potem negatywne uczucia znowu wracają?
Moim zdaniem alkohol prowadzi do chwilowego zatracenia - ale do tego samego może prowadzić też jakaś pasja, zainteresowania (mniej destruktywne).
Uważajcie Dziewczyny, bo łatwo przekroczyć granicę między "chcę" a "muszę".
Pozdrawiam
Piłam, bo chciałam. Teraz też może i mam ochotę ale nie zrobię tego.
Obiecałam to mojemu ukochanemu. Zrobię to dla niego, bo się o mnie martwi ale może i dla siebie.
Ciężko będzie ale co się nie robi dla miłości(tej prawdziwej).
Teraz gdy jest mi ciężko szybko zakładam słuchawki na uszy i słucham ulubionej muzyki.
Pomaga.
Oby tak dalej...
Uważam, że alkohol nie jest dobry, ale widząc te posty, widzę że nie jestem sam... Pomomo że jestem facetem na kobiecym forum
Ale to przez kobiety piję.... nie uważam że jestem uzależniony, lecz każda porażka od kobiet powoduje u mnie picie... dzisiaj kupiłem 0,5l i piję i piję.... i czuję się na razie dobrze... w pracy tez pomogą bo rozumieją
Pomimo zaprzeczeń uważam, że istnieją sytuacje gdzie człowiek musi pić tak długo aż zrozumie, że niewłaściwie zainwestował uczucie.... nie mam nic do stracenia... miłość odchodzi, bedę pił aż mi zdrowia zabraknie, potem jedno cięcię o koniec problemów...
chyba, że Ona zrozumie....
Jezu, człowieku co Ty piszesz, bo nawet ja zaczynam czuć się winna.
To jest straszne, nie możesz nawet tak myśleć!
Życie to cenny dar którego nie wolno nam zmarnować.
Czytając Twojego posta myślę, że już chyba nigdy nie będę piła, bo jeszcze mnie jakieś głupie myśli najdą.
odezwij się jeszcze
Facet.. nie warto!!! Nie rób tego i nawet tak nie myśl!!
A picie nie jest samo w sobie marnowaniem życia?
Jestem too weak for live, too hard for die... Niestety...
ale na jutro mam połowę flaszki, czyli do czwartku przetrzymam... a 20zł to nie majątek... czyli następne 2 dni... Ale dzisiaj wytrwałem, dzięki naszemu C2H5OH ![]()
Heh Hana, chociaż kogoś nawróciłem... Czasem musi się poświęcić ktoś, by mógł żyć ktoś ![]()
BTW przeczytałem wszystko, więc rozumiem pijące, ciężko mi zrozumieć wrogów alko...
No i właśnie się ujawniły skrajności w skutkach spożywania alkoholu. Dla jednych to fajna nieszkodliwa rzecz, a dla drugich droga do zatracenia.
A tak z ciekawości... Jeśli lubię smak piawa (no normalnie szaleję za piwem!!!), a nie to, co wywołuje tak, jak każdy inny alkohol, to co to jest?? No bo chyba nie alkoholizm. Ale piwo to bym piła i piła... mniam:):)
Jednak wróciłem na dobrą drogę chwilowo, nie jest dobrze, ale po wczorajszym piciu jakos wszystko mi sie poukladalo w glowie
już mi trochę lepiej, więc nie planuję dzisiaj picia
ale wystarczy jeden zły bodziec i będzie powtórka...
Faceci tak mają: nie płaczą, lepiej im jak się zaleją... I u mnie to trwa tak długo, aż wiem że jest już lepiej
a dzisiaj jest lepiej, więc i po kolegę Smirnoffa nie muszę sięgać... na razie ![]()
Cieszę się, że u Ciebie już lepiej!!!
Swojego kolegę schowaj gdzieś głęboko i zapomnij o nim.
Jeśli już mowa o poświęceniu to ja też to robię ale dla kogoś kogo kocham. Nie jest łatwo ale...
A może powinniśmy zrobić coś dla siebie. Tylko co jest dla nas dobre?
Nie powiem, napiłabym się, bo mam trochę nerwa i problemów ale nie...obiecałam!
Jestem teraz kłębkiem nerwów, ale już tak się wyniszczyłem od piątku, że nie chcę dzisiaj pić... a tak bardzo bym chciał ukoić nerwy, zapić ten okropny ból... Ja właśnie chcę pić przez kogoś, kogo kocham...
Otrzymałem ten jeden zły bodziec, ale wiem że będzie ich jeszcze dużo i jednak muszę znaleźć sposób bez alkoholu
Sam nie wiem co robić z tym wszystkim.... tak źle i tak niedobrze ![]()
A Hana, dobrze robisz, nie łam obietncy... ![]()
ja dzis musze sie napic jestem nieudacznikiem ktory krzydzi innych . moj kociak przezemnie cierpi a wszystkiemu jest winna moja zazdrosc i to ze stwarzam sobie sytuacje mam nadzieje ze alkohol pomoze mi zapomniec o problemach. chcialem tylko powiedziec ze ja kocham...!!!! milego dnia zycze
Napij się, zapomnij... Tylko nie skrzywdź przez to bardziej... jeżeli przez to możesz sprawić ból, przemyśl to jeszcze...
Paweł, sam sobie wmawiasz, że jesteś nieudacznikiem. Nikt tak o Tobie nie powie. Alkohol pomoże Ci dziś, a jutro? Nowy dzień, ale problem ten sam. Jeśli widzisz, że krzywdzisz innych to czemu nie zrobisz czegoś, aby to zmienić?
Forum kobiece staje się pomału i męskie ![]()
Alkohol dziś pomoże, a jutro? nikt nie wie co jutro sie stanie...
Wczoraj się upiłem siedząc przed monitorem, a dzisiaj zrozumiałem pewne sprawy. Było mi dzisiaj lżej... albo sam siebie oszukuję, by złagodzić ból...
Ale nie odbiegając od tematu: jeżeli nikomu nie zaszkodzisz, daj sobie ulgę... Ja dzisiaj cały dzień jakoś wytrzymywałem, a teraz jednak jeden drink przyniósł spokój... Ale wiem że nikogo nie krzywdzę.
Przeżyłem kompletny szok, kompletne załamanie, wpadłem w wielki dół, dostałem nerwicy... z nerwów mój żołądek nie funkcjonuje, tylko cholernie boli.... Teraz wiem że do czasu aż sprawa nie przestanie tak boleć muszę się jakoś wspierać... W momencie gdy sprawa wyda się jak zły sen, nie będę potrzebował pocieszenia w alkoholu. Jednak to wymaga czasu... czasu, który pomoże mi wytrzymać pan drink ![]()
Fajnie,że faceci tu zagościli. Odmiana zawsze się przyda.
Rozumię wszystkich, którzy w chwili słabości,zwątpienia sięgają po pocieszyciela.
Tak to jest pocieszyciel, może na chwilę ale zawsze.
Najgorsze co może być to wpaść w totalnego doła i nie potrafić sobie z nim poradzić.
Sądziłam, że alkohol w moim przypadku nie był problemem ale ten którego kocham nad życie uzmysłowił mi, że się mylę.
Sięgałam po niego coraz częściej. Na początku to tylko podczas wekendu ale potem...
Też tak mówiłam, że to tylko jeden drink ale to zaczynało być mało.
Wystarczył mały stres i już czułam, że muszę, że chcę się napić.
Tylko, że tych stresów jest coraz więcej. Dlaczego? Sami je stwarzamy!
Całe nasze życie jest jednym wielkim stresem.
Wiecie o czym teraz marzę? Oj tak ale obiecałam. Jakie to ciężkie...
chociaż mały kieliszeczek wódeczki wiśniowej mmm........nic z tego,nie dam się
Miałem i mam realnych pocieszycieli, ale jedynie mogą pomóc słowem... a alko wpływa na całą fizjologię zmieniając nasze postrzeganie problemów. słowo tego nie potrafi. dlatego alkohol jest najlepszym pocieszycielem. ale nie można się zapędzić. piłem pare dni pod rząd (mało, ale codziennie) do czasu aż problem się oddalił w czasie. Dzisiaj nawet potrafiłem się śmiać, żartować i ogólnie cieszyć, pomimo że to piątek i to w pracy - wszystko bez alkoholu
i wiem że kolega Smirnoff na razie może odejść - spełnił już swoje zadanie.
Sądze że ucieczka w alkohol (co jest głównym tematem) jest bardzo dobrym wyjściem z każdej sytuacji, ale TYMCZASOWYM. Przy czym, napiszę to 3 raz: NIGDY nie powinien on stworzyć nowych problemów, nie powinien nikogo skrzywdzić, nie powinien nic zniszczyć. Dla wielu może być to oburzające że namawiam do picia. Ale po spełnieniu powyższych warunków nie będzie to wielkim złem ![]()
Dzisiaj się czuję znacznie lepiej (w końcu, po tygodniu...) więc nie potrzebuję picia. Ale gdy wszystko, co przeżywałem wróci - nie zawaham się ![]()
No i Hana nie daj się!
Ciebie nie chcę namawiać do alkoholu, wręcz przeciwnie. Bo widzę, że w Twoim przypadku możesz wiele tym jednym drinkiem, kieliszkiem czy czymkolwiek zniszczyć, zadać komuś ból. Dlatego trwaj w obietnicy
jestem z Tobą ![]()
Zaczął się kolejny wekend ale to mój drugi bez grama alkoholu.
Oj korci ale dam radę.
Co do Ciebie Facecie to propozycja. Jeśli będziesz czuł potrzebę napicia się to zamiast butelki wskakuj na forum i pisz.Daj upust emocjom. Może Ci pomożemy jakoś. Co dwie głowy to nie jedna.
pozdro...
hej wszystkim ...taka wczesna pora a ja nie spie . moje problemy sie wreszcie rozwiazaly ..moj skarbek nie jest juz na mnie zly i wszystko jest ok. mam takja nadzieje,.pewnie teraz sobie slodziutko lula w lozeczku a ja o niej rozmyslam. mysl o niej sprawia ze uciekaja wszystkie moje smutki. tak ja kocham . jest dla mnie wszystkim..!!! bylem tak z dolowany ze nie wiedzialem co mam poczac ze soba myslalem ze alkohol mi pomoze i rozwiaza sie moje problemy . ale uwazajcie alkohol to zly doradca pamietajcie o tym . ucieczka w zapomnienie nic nie da bo problemy i tak powroca. wiecie co mi pomaga???? MILOSC DO MOJEJ KRUSZYNKI!! dla niej sie zmienilem , zmienilem swoj styl zycia. gdyby nie ona pewnie wracalbym z jakiejs dyskoteki nad ranem.NAGRZANY pamietajcie milosc zwycieza wszystko. POZDRAWIAM
No kochani coraz więcej osób się nawraca.
Lecznicze to forum. Chyba prowadzimy sesje terapeutyczne hehe.
Zaczynamy uciekać od alkoholu a nie w alkohol.
Czy komuś jeszcze się to udało? Odezwijcie się!!!
pozdro...
Do Paweł: Ciebie nawróciła miłość, mnie ona wpędziła w alkohol. Gdybym miał dla kogo się starać, nie wypiłbym ani kropli. Jednak oddałem całe swe życie w ręce, które rzuciły nim o ziemię, zgniotły, zmiażdżyły.
Ale ostatnio jest u mnie mama, więc nie piję nic (przerzuciłem się na melisę
), nawet palić za bardzo nie mogę (wiadomo jak to z mamami:P)
Do Hana: jak już tu nikt nie będzie pił, to zmienimy wątek na: Nawróciłem się ![]()
Do Facet: czytam twoje posty i tak dla pocieszenia ci powiem że do zakochania jeden krok czym się strułeś tym się lecz. Bo lepiej leczyc się uczuciem niż alkocholem.
Nowy wątek, dlaczego nie ale mam nadzieję, że Ty Facecie tam będziesz też.
A mamusia niech zostanie u Ciebie jak najdłużej. Wyjdzie Ci to tylko na dobre.
Nie mówię żeby nie pić wogóle ale zacznijmy z umiarem.
pozdro...
Aga: to nie takie wszystko łatwe jak się mówi
Spróbuję zawalczyć jeszcze raz. Podniosę to zmasakrowane życie z ziemi, wyleczę i ofiaruję jeszcze raz w te same ręce. Tylko że tym razem jeśli zostanie rzucone z takim hukiem jak poprzednio będę wiedział, że te rączki nigdy mnie nie przyjmą. Wtedy pomyślę nad leczeniem metodą "klina"
co w uczuciach nie jest dla mnie rzeczą łatwą.
Alkohol jest łatwiejszy w obsłudze ![]()
Hana: ostatnio nie piję (choć ochotę mam cholerną... - chyba sobie pociągnę łyczek czegoś mocniejszego
) więc może i do wątku dołączę
Jednak zawsze jako gość - w końu "To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty!" więc bardziej mi pasuje pozycja gościa ![]()
Facet: w życiu nie chodzi o to żeby iśc na łatwizne i możesz mi wierzyc miałm podobny problem jednak alkohol mi nie pomógł wręcz odwrotnie a to fakt był łatwy w użyciu:)
Facet: nie daj się alkoholowi. Ok łyczek ale bez przesady, sama też bym się trochę napiła. Może w sobotę sobie odpuszczę.
Przecież alkohol jest dla ludzi. A tak wogóle to dziękuję za komplement. Miło mi się zrobiło. Zawsze jesteś mile widziany, na każdym wątku.
Masz rację, że miłość nie jest łatwa tym bardziej gdy ktoś jej nie docenia. Walcz o nią ale jeśli zostanie odrzucona, zdeptana nie załamuj się. Wiem, nie będzie Ci łatwo ale czy warto dla kogoś wyniszczać się. Jest tyle wspaniałych kobiet i któraś napewno Cię doceni.
pozdro...
do facet; o widze ze hana cie bardzo interesuje
uwazaj bo jeszcze miedzy wami zaiskrzy....
a ja znowu mam dola....((((
chyba sie napije ...(((
Paweł tak nie można!!!
Kochaj i daj się kochać!!! Dość z tymi dołami!!!
W czym Ci alkohol pomoże?!
alkohol pomoze mi zapomniec i odreagowac pewna rzecz
mam dfola i straszne nerwy
jestem chorobliwie zazdrosny o moja ukochana a pewien palant zaczyna mnie wkurzac
czuje ze sie do niej przystawia robi to powoli, nie wiem moze ja sobie za duzo wyobrazam ale tak jest
Warte są tego żeby się upić?
A jeśli ktoś przez to cierpi?!
Przemyśl sprawę!!!!!!!!!!!!!!
moja ukochana wie jaki ja jestem wiec mam nadzieje ze chodz troszeczke mnie rozumie kocham ja i nie chce jej stracic a nie pozwole zeby mi ja ktos odebral beda walczyl o nia , o nasza milosc , bo ona jest dla mnie wszystkim
Paweł porozmawiaj z ukochaną!!!
Alkohol zły doradca, możesz zniszczyć coś wyjątkowego.
Miłość wszystko przezwycięży!!!
wiem hana i mam nadzieje ze tak jest rozmawialem juz z nia i wie o co mi chodzi powiedzialem jej ze ten koles mnie denerwuje , ze czuje ze probuje ja w jakis sposob podejsc , moim zdaniem litoscia , wspolczuciem nawet ostatnio jej komplementy zaczal mowic
heh.. znam coś takiego
powiem szczerze, że jestem w podobnej sytuacji tylko, że ja jestem tą drugą stroną
powiem Ci, że ona z pewnością Cię kocha i myślę, że trochę to wyolbrzymiasz. Uważaj bo niestety możesz ją stracic, ale nie przez tego typka tylko przez chorą zazdrośc i właśnie ten alkohol. Zastanów się więc czy nie lepiej olac gościa i życ sobie spokojnie jak wcześniej. Aha i to, że mówi jej komplementy odbierz jako dobre, wielu znajomych mojego chłopaka mówi mi komplementy
nie ma w tym nic strasznego ![]()
Ona na pewno Cię kocha, inaczej by z Tobą nie była. Nie przesadzaj z tą zazdrością, bo dziewczyna może czuć się tak jakbyś ją chciał we wszystkim kontrolować. Też mów jej komplementy, wybierzcie się gdzieś razem, rozmawiaj z nią kiedy jest Ci źle, ale nie pij. Pokaż, że Ci na niej zależy, a wtedy wybierze Twoje towarzystwo.
Paweł: rozmawiaj, rozmawiaj i rozmawiaj ze swoją ukochaną. A jak to nic nie da, to pogadaj z tym kolesiem. Zawsze w razie czego możesz użyć "dosłownych" argumentów. Ale to tylko w ostateczności (bo możesz sprawić swojej wybrance krzywdę tym, że lejesz każdego jej znajomego
)
Wyjdź na piwo, 2 czy 3 (tylko zgodnie z moimi regułami - bez krzywdzenia innych), przemyśl sprawę, pozbieraj się do kupy i działaj
Tylko rób to rozważnie, bo najgorsze to robienie czegoś w afekcie.
I tak jak Hana mówiła, pamiętaj: "Amor vincit omnia"
(sam tej myśli się trzymam...)
A ja, jako że obecnie nic nie mam do stracenia będę pił za Ciebie
pewnie z wielkim finałem w piątek lub sobotę. Mam dość myślenia o Niej, czekania aż się zobaczymy i strachu przed tym, że znowu mnie prawie zabije.
Za dużo tego i za długo. Trzeba to utopić ![]()
Paweł mam nadzieję, że dzisiaj jesteś w lepszej formie psychicznej.
Tyle osób próbuje Ci pomóc i doradzić. Nie zmarnuj tego, nie zmarnuj swojej miłości. Zazdrość potrafi być uciążliwa i z czasem nie do wytrzymania. Potrafi zniszczyć nie jeden związek. Rozmawiaj dużo z ukochaną i ufaj jej, bo nie wszystkie jesteśmy złe.
Miłość jest największym szczęściem. Nigdy o tym nie zapominaj.
Co do Ciebie Facecie to chyba naprawdę masz problem ale czy jedynym sposobem na zapomnienie jest alkohol.
Nie, to jest najprostrzy sposób.
...bo miłość jak ogień rozpala nasze serca i płonie tak co dzień, by zgasnąć nagle nie w czas...
Tak Hana, mam problem... i nie wiem co z nim robić (wulg. uczucia
) W jakąkolwiek stronę nie pójdę jest cierpienie... moje oczywiście... Codzienna walka ze sobą po takim załamaniu/wstrząsie jest ciężka... Wszystko to frustrujące, trudne i nie na moje siły. Każdy wybór jest gorszy od poprzedniego.
Tak, alko jest najprostszym i najskuteczniejszym sposobem.... Nie jedynym, ale najprostszym.
A mam dosyć chodzenia w życiu pod górę: chcę coś szybkiego, łatwego, co mi pomoże.
I dlatego właśnie wypiłem drinka, jest lepiej...
I tak btw, piękny cytat, postaram się zapamiętać ![]()
Chcę się napić, tak bardszo serce boli.
Oddałam mu całą siebie,serce,duszę,życie a on mówi, że udaję...
Kocham nad życie a on wciąż nie wierzy.
Mój świat stanął na głowie dla niego, tak bardzo kocham...i cierpię...
Moje życie bez niego nie ma już sensu.
Już dobrze, mam nadzieje, że dobrze. Rozmawialiśmy, kocham, bardzo kocham, jestem kochana.
Nie wypiłam ani grama no i dobrze, bo nie wiem jak by się to skończyło a na 7.00 do pracy.
Jeszcze tydzień i urlop. Nareszcie trochę odpocznę. Nabiorę sił na pracę na walkę o miłość o szczęście.
Ta miłość jest warta każdego poświęcenia.
Chcę się napić, tak bardszo serce boli.
Oddałam mu całą siebie,serce,duszę,życie a on mówi, że udaję...
Kocham nad życie a on wciąż nie wierzy.
Mój świat stanął na głowie dla niego, tak bardzo kocham...i cierpię...
Moje życie bez niego nie ma już sensu.
,
O!! Wystarczy zrobić z tego wersję męską i jest to dokładny mój obraz... Źle już to wszystko znoszę, mam dość... Więc na wieczór umówiłem się na piwko... albo dwa? niee... trzy? może tak, a może nie...
Byle do 17.08 tak wytrzymać, byle do 17... Wtedy wiele się wydarzy, wiele się dowiem...
A tymczasem prysznic, muzyczka, meliska, spacer
a teraz przetrzymać do godz. 22 i się uwolnię od wszystkiego na te parę chwil...
Nic nie jest dobrze.On cierpi ja cierpię,a tak bardzo się kochamy.
Pieprzone życie, po co się rodzimy. Czy to moja wina,że mam takie życie?
Tak bardzo mi trudno to wszystko pogodzić.Pogubiłam się...
Złamałam obietnicę...piję ,teraz tak znów.Muszę, chcę tak prościej.
Wiem,że wcześnie ale nieważne.Tak bardzo serce boli,jak żyć żeby nie cierpieć,żeby nie zadawać cierpienia...
Dlaczego prawdziwa miłość jest taka trudna?
Co zrobić żeby wszystko było dobrze?
Coś za coś.Ale co za co?
Mam mętlik w głowie,wiem,że bardzo kocham,kocham nad życie ale ta miłość nie jest łatwa...
Jest zakazana! A niech to!!! To wreszcie musi się zmienić!!!!!! Kocham i chcę być kochana!
Hana. Widzę, że nie dałaś rady. Napiłaś się? Dobrze. Byle z zachowaniem moich 3 magicznych reguł
Każdemu się zdarza. Musisz teraz tylko wstać i spojrzeć, że masz kogoś obok, kogoś ważnego dla Ciebie.
Ja też wstałem i spojrzałem. Jednak nikogo takiego nie mam. Stąd moje całe nieszczęście...
Mam dosyć codziennego bólu, strachu, nadziei. Dlatego już za parę chwil idę szukać pocieszenia. Pocieszenia, które stosuję od piątku i coraz bardziej go potrzebuję. Jeszcze tylko te pare dni, tylko pare... A do tego czasu pozostaje mi to jedyne wyjście
Na zdrowie wszystkim ![]()
Hana trzymaj się ![]()
Wstałam i spojrzałam. Tak, mam wokół siebie kilka ważnych osób, może aż za wiele. Czasami wolałabym nie mieć nikogo, może byłoby prościej.
Jestem zmęczona i ogłupiała. Sama już nie wiem o co w tym życiu tak naprawdę chodzi.
Jeszcze dwa dni pracy i urlop. Odpocznę albo jeszcze gorzej się zdołuję.
Naszła mnie ochota żeby się napić ale sięgnęłam do lodówki po serek truskawkowy-tak będzie zdrowiej i...
Jestem zmęczona i ogłupiała. Sama już nie wiem o co w tym życiu tak naprawdę chodzi.
Dokładnie wiem co czujesz
Mam dokładnie to samo.
Naszła mnie ochota żeby się napić
Mnie wczoraj też naszła, jak wszystko idzie w moim problemie coraz gorzej.... Dlatego szybka myśl i decyzja: pub, piwo, piwo, piwo, piwo, piwo, piwo i było pięknie.
Jednak z każdą minutą jest coraz większy smutek... Może i dziś piwko? Tak mi trudno.... Chyba się skuszę ![]()
Coraz bardziej zmęczona. Zbyt wiele obowiązków ale dzięki temu nie myślę, nie czuję.
Wszystko jest nie tak...
Szkoda,że nie lubię piwka.
Wiem że te słowa i tak nie pomogą, ale jednak to powiem: trzymaj się
Ja teraz jestem dopiero zmęczony... nie pracą (choć tyrałem jak wół) ale życiem...
Dzisiaj runął mój urojony świat... Moja Miłość stwierdziła, że będzie lepiej jak zerwiemy kontakt...
Nie chce, żebym dalej się sam powoli zabijał uczuciem, którego Ona nie odwzajemnia... Wiem, że robi to dla mojego dobra...
To jest dopiero trudne.... Rozum mówi że to najlepsze wyjście, serce ledwo już bije...
Napiłbym się, bardzo... ale nie mogę. Nigdy nie mogę pić na drugi dzień po zalaniu się... A tak by mi było dobrze... Zacząłem palić miesiąc temu, chociaż to mnie jakoś uspokaja... No i meliska ![]()
Musisz się trzymać. Muszę się trzymać. Musimy dać radę...