Priscilla napisał/a:Bibelotka napisał/a:Moja sytuacja jest taka, że mam mentalne ograniczenia wobec niektórych praktyk, z tego względu że były oglądał porno, i boję się że nie podołam zrobić tego tak, z obecnym partnerem, jak to widział na filmach porno.
Co tak naprawdę wydarzyło się w Twoim poprzednim związku? Czyżby Twój były partner naoglądał się porno i był rozczarowany, że Tobie nie udało się tego powtórzyć?
Czy to dlatego teraz obawiasz się, że sytuacja może wyglądać podobnie?
No w moim pierwszym związku gdy byłam bardzo młoda facet oglądał porno i erotykę non stop. Ja wchodziłam w różne role właśnie, i jak kłoda nigdy nie leżałam, a z inicjowaniem mam problemów zero.
Nie był więc rozczarowany.
Bo o to zadbałam, żeby być lepszą niż pornoniunie.
P.S. Tak, inny mój chłopak był rozczarowany pozycją odwróconego rajdera w moim wykonaniu:P
Trochę mnie to obciążało. I teraz jak jestem już starsza,bardziej świadoma, to już mi się nie che robić czegoś jak na pornolach.
I jak mój mi powiedział, tu zaznaczam wielkimi literami, że te pozycję go kręcą NAJBARDZIEJ, nie że trochę czy coś, tylko NAJBARDZIEJ, to mi się załączyło: o kurła, gdyby to nie były jego fantazje, to spoko, zawale albo nie i kit z tym. Ale jak usłyszałam to słowo, samo w sobie, to mnie jakoś zmroziło. Nie wiem czemu, i załączyła mi się blokada. Sama się nie spodziewałam.
Bo niefajnie jest zawalić komuś 3 jego najwieksze FANTAZJE-niezależnie już czy to trudne czy nie.
W tym problem.
Co do bliskości itd.-wiecie, bliskość bliskością, ale jak laska zawala tak 3 proste jak konstrukcja cepa(zdaję sobie z tego sprawę) pozycje, gdzie każda by go dosiadła jak trzeba z miejsca, to to nie jest miłe. Głupi nie jest i wie że to proste i ja wiem że to proste.
Nie zgadzam się z tym, że bliskość wszystko załatwia.
Uważam że może się pojawić frustracja seksualna czy tego chcemy czy nie. A że ona nie umie, a że inna by to zrobiła lepiej(jestem pewna i wiem że on też o tym wie, nie mam żalu ani pretensji, takie są fakty), że to proste. Siłą rzeczy też oglądał porno w sporych ilościach i nawet jak mówi że nie ma takich oczekiwań że będzie jak na porno, to siłą rzeczy ma, bo właśnie dlatego ich chce.
Nie winię go za to wcale. Ale bądźmy szczerzy-m takie oczekiwania właśnie. Może się sam przed sobą nie chce przyznać, ale ja wiem akurat jak działą porno i ta porównywarka mu się załączy czy tego CHCE CZY NIE. Tak działa ten mechanizm, jest on naturalny.
Ta frustracja się prędzej czy później pojawi. Automatycznie.
On chce sobie popatrzeć mówi: i na co? Nie przekonują mnie też: on cię kocha chce twoich cycków a nie z pornoli. No wybaczcie, ale żeby tą pozycję uprawiać to trzeba być naprawdę pewnym swojego ciała bo to pozycja dominująca. Choćby z tego względu już jest rozczarowanie bo wiem że nie mam takich cycków więc na co one se popatrzy pytam:D
Nie mm złudzeń, ale i się nie żalę. Po prostu chciałam się z wami podzielić, z kobietami.
Oglądaliśmy dużo rozmów z psychologami i seksuologami o seksie: każdy bez wyjątku mówi że warto próbować dla partnera nowych rzeczy i się zgadzam. Ale ku mojemu zaskoczeniu, nikt nie mówi o tym, że jak ktoś nie może albo nie chce czegoś spełnić, to co wtedy? Jaki to ma wpływ na cały związek i co z tą frustracją?
Nad tym się zastanawiam.
Ja chyba chcę już uprawiać seks na swoich warunkach, tak jak mi jest komfortowo. Egoizm nie? I nie chodzi mi o seks waniliowy wcale. Umiem wyjść z inicjatywą fajnych-dla mnie-igraszek. Więc kłoda jakby kto pomyślał-to nie.
No, więc stąd wynikają blokady-że to fantazja, czyli coś wiecej niż jakieś tam pozycje.
Chłopak też lubi soft femdom,mi to nie przeszkadza, mogę pokontrolować i tez jest to kręcące. Powiedział że inne pozycje też są, ale tylko okej. Te są de best no i kit.
To po co w ogóle się brać za coś co jara go mniej, wiadomo że się robi to co jara najbardziej.