Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

66 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2026-01-14 09:36:43)

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Muqin napisał/a:

A miałeś przykład powyżej. Ona Polka, on z Indonezji, a mieszkają w Kanadzie. Między sobą rozmawiają po angielsku, dziecko w kraju głównie anglojęzycznym i dla tego konkretnego dziecka językiem pierwszym będzie angielski, nie ma zmiłuj. Nawet dla rodziców Polaków, jeśli mieszkają za granicą, nauczenie dzieciaka polskiego jest pewnym wyzwaniem. Polski jest w rankingu "najtrudniejsze języki świata" w ścisłej czołówce, pierwsza dziesiątka, a języków na świecie jest ponad 7 tysięcy (bez dialektów).
Jeśli hipotetycznie będziecie mieli dzieci, Ty i Twoja dziewczyna  i będziecie mieszkali w Danii to dla waszego dziecka podstawowym językiem będzie duński. Bo w Danii będzie chodziło do przedszkola oraz szkoły, co jak dodać mamę - Dunkę da określony efekt. Może Ci się uda hipotetycznego dzieciaka jakoś tam polskiego nauczyć, ale bez gwarancji, bo skoro między sobą z dziewczyną rozmawiacie po angielsku to cóż, polszczyzna będzie dopiero trzecia w kolejce do nauczenia się.

Moze bedzie ciezko dziecko nauczyc polskiego, jesli matka bedzie mowic do niego po dunsku. U mnie bylo dobrze, bo my tylko polski-niemiecki, w domu mowilam po polsku, a dzieci nauczyly sie niemieckiego i w szkole, i w przedszkolu, teraz rozmawiaja w trzech jezykach, tez po angielsku.

O Kanadzie ja pisalam, corka ma zamier uczyc dzieci i po polsku, i indonezyjsku, no i oczywiscie angielsku, aaa niemiecki tez, jestem ciekawa jak im sie uda, zobaczymy.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę

A ciekawe...zestaw języków te Twoje wnuczęta mają zaplanowany karkołomny, bo każdy język z innej grupy. A z dziećmi jak wiadomo - nie wiadomo. Przy dwujęzyczności jak u Ciebie jest zwykle tak, jak opisałaś. W Kanadzie jeszcze w tle się francuski plącze, choć przyznam nie wiem, czy się go tam dzieci uczą przymusowo.
Jedno obstawiam - jeśli dzieciaki dostaną komplet 4 różnych języków od zarania to mówić zaczną zapewne późno, bo połapanie się w tej różnorodności trochę im zajmie. Z realu znam jedną podobną sytuację, małżeństwo polsko- szwajcarskie, w obiegu był angielski, francuski, włoski i polski, dzieciaki zaczęły mówić dopiero około 4 roku życia, za to we wszystkich językach jednocześnie. smile
Opisana Dunka do potencjalnego dziecka może mówić po duńsku albo po angielsku, jak dodać duńskie otoczenie wychodzi, co wychodzi czyli zapewne maluch językowo duńsko-angielski, z polskim co najwyżej w tle.

68

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Muqin napisał/a:

A miałeś przykład powyżej. Ona Polka, on z Indonezji, a mieszkają w Kanadzie. Między sobą rozmawiają po angielsku, dziecko w kraju głównie anglojęzycznym i dla tego konkretnego dziecka językiem pierwszym będzie angielski, nie ma zmiłuj. Nawet dla rodziców Polaków, jeśli mieszkają za granicą, nauczenie dzieciaka polskiego jest pewnym wyzwaniem. Polski jest w rankingu "najtrudniejsze języki świata" w ścisłej czołówce, pierwsza dziesiątka, a języków na świecie jest ponad 7 tysięcy (bez dialektów).
Jeśli hipotetycznie będziecie mieli dzieci, Ty i Twoja dziewczyna  i będziecie mieszkali w Danii to dla waszego dziecka podstawowym językiem będzie duński. Bo w Danii będzie chodziło do przedszkola oraz szkoły, co jak dodać mamę - Dunkę da określony efekt. Może Ci się uda hipotetycznego dzieciaka jakoś tam polskiego nauczyć, ale bez gwarancji, bo skoro między sobą z dziewczyną rozmawiacie po angielsku to cóż, polszczyzna będzie dopiero trzecia w kolejce do nauczenia się.


Ja nie wiem co ty za kocopoły opowiadasz, ale nie ma takiej możliwości, że nie wiadomo czy dziecko będzie znało język rodzica, jeżeli rodzic porozumiewa się z dzieckiem w swoim języku. Ja sam znam związki miesznane gdzie są dzieci i to co mowisz do mnie teraz że nie ma gwarancji że dziecko będzie znało język rodzica to jest jakaś totalna szuria. Ja w życiu z takimi problemami się nie spotkałem, a jeżeli juz by się takie znalazły to tylko wina rodzica, ze nie porozumiewał się z dzieckiem w swoim języku. No i nie wiem co ma do tego w jakim języku ja gadam ze swoją dziewczyną ? Ale z perspektywy mojego hipotetycznego dziecka język polski będzie drugim, a nie trzecim językiem. To angielski będzie trzecim językiem, bo ani dla mnie, ani dla mojej dziewczyny nie jest to ojczysty język, a byłoby to trochę dziwne rozmawiać z dzieckiem w swoim nieojczystym języku, nic to nie daje, a tylko utrudnia życie.

69

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Muqin napisał/a:

A ciekawe...zestaw języków te Twoje wnuczęta mają zaplanowany karkołomny, bo każdy język z innej grupy. A z dziećmi jak wiadomo - nie wiadomo. Przy dwujęzyczności jak u Ciebie jest zwykle tak, jak opisałaś. W Kanadzie jeszcze w tle się francuski plącze, choć przyznam nie wiem, czy się go tam dzieci uczą przymusowo.
Jedno obstawiam - jeśli dzieciaki dostaną komplet 4 różnych języków od zarania to mówić zaczną zapewne późno, bo połapanie się w tej różnorodności trochę im zajmie. Z realu znam jedną podobną sytuację, małżeństwo polsko- szwajcarskie, w obiegu był angielski, francuski, włoski i polski, dzieciaki zaczęły mówić dopiero około 4 roku życia, za to we wszystkich językach jednocześnie. smile
Opisana Dunka do potencjalnego dziecka może mówić po duńsku albo po angielsku, jak dodać duńskie otoczenie wychodzi, co wychodzi czyli zapewne maluch językowo duńsko-angielski, z polskim co najwyżej w tle.

pozyjemy, zobaczymy jak to bedzie z moimi wnukami smile

z tym francuskim, to chyba ci sie pomylilo, pierwszy raz cos takiego slysze, corka mieszka w Toronto.

70

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę

Z francuskim się nie upieram, Gosiawie, po prostu jak w jakimś kraju są dwa języki oficjalne, a w Kanadzie akurat są, to diabli wiedzą czy nie ma jakiegoś obowiązku uczenia się tego drugiego oficjalnego w szkole.  W Szwajcarii muszą jednego z oficjalnych oprócz tego ze swojego kantonu, w Kanadzie nie mam pojęcia. smile

Dobosz, realnie to dziecko uczy się języka w pierwszej fazie życia słuchając i naśladując otoczenie. I najszybciej łapie ten język, którego ma wokół najwięcej. Ten się staje jego podstawowym czyli pierwszym.
Jak rodzice ze sobą rozmawiają po angielsku - dziecko łapie angielski. Bo go w domu słyszy. Bo jak jest z obojgiem rodziców i czegoś chce to w jakim mianowicie języku ma to wyrazić? Tym co go od rodziców słyszy. Dla malucha kompletnie nieistotne jest, czy ten angielski jest dla obojga rodziców ojczystym czy obcym. Przepis na dziecko dwujęzyczne to np. dwoje Polaków rodowitych, ale w domu od zarania są "dni polskiego" i "dni angielskiego" , dzieciak chce się dogadać - musi równolegle uczyć się obu. Nie żebym osobiście uważała pomysł za wspaniały, ale działać to przynajmniej do pewnego momentu działa.
Dziecko to ma jeden cel na początku - skutecznie się dogadać z tymi, których ma obok. U Twojego hipotetycznego dziecka polski ląduje na 3 miejscu, bo tylko z Tobą by się musiało po polsku dogadywać gdybyś się mocno uparł.

71

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Dobosz napisał/a:
Muqin napisał/a:

Ale ona się stara, a ty zdaje się nie za bardzo. A mieszkacie w Danii czyli sorki, nie leń się i tyle.
Ona mówi fatalnie, ale...mówi.

...................... a dlatego że moje struny głosowe dostosowały się do mojego języka, a jej struny głosowe dostosowały sie do jej języka i o ile jeszcze jak języki mają zbliżoną wymowę liter, głosek czy sylab to nie ma problemu, ale tutaj to bym chyba musiał przejść operację strun głosowych żeby móc większość duńskich słów poprawnie wypowiedzieć. Ja tut tyle mieszkam i do dnia dzisiejszego nie mogę pojąć jak można tak chrypkowato mówić.

Tak Dobosz , zgadzam się z Tobą, wielu słów nie możemy wymówić. Jak od dziecka inaczej korzystamy ze strun głosowych to później to zostaje.
Mój mąż wychowywał się w NH , czysto mówi po polsku  ale jak się dokładnie wsłuchasz to mówi bardzo „ twardo „ . Sama na początku tego nie słyszałam ale teraz wyraźnie słyszę. W normalnej rozmowie nikt nie zwróci na to uwagi a On nie umie zmiękczyć w wielu wyrazach i np. mówi : kełbasa , angelski, kedy, nie wymawia „i” .Jak zaczyna zmiękczać to wpada w śmieszny sztuczny wschodni akcent.
Trudno uznać to za jakąś poważną wadę jak w około słyszymy – poszłem.
Dla nas nawet trudno jest wymówić nazwę ich stolicy , s-Gravenhage” , gdzie jest trzy razy„h” i każdą wymawia się inaczej, jak to nazwałeś z chrypką a ja nazwałam „ gardłowo”
Jego ojciec mieszaka tam nadal i nie ma tak twardej wymowy bo wyjechał jako dorosła ukształtowana osoba.

72

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Muqin napisał/a:

Z francuskim się nie upieram, Gosiawie, po prostu jak w jakimś kraju są dwa języki oficjalne, a w Kanadzie akurat są, to diabli wiedzą czy nie ma jakiegoś obowiązku uczenia się tego drugiego oficjalnego w szkole.  W Szwajcarii muszą jednego z oficjalnych oprócz tego ze swojego kantonu, w Kanadzie nie mam pojęcia. smile

Dobosz, realnie to dziecko uczy się języka w pierwszej fazie życia słuchając i naśladując otoczenie. I najszybciej łapie ten język, którego ma wokół najwięcej. Ten się staje jego podstawowym czyli pierwszym.
Jak rodzice ze sobą rozmawiają po angielsku - dziecko łapie angielski. Bo go w domu słyszy. Bo jak jest z obojgiem rodziców i czegoś chce to w jakim mianowicie języku ma to wyrazić? Tym co go od rodziców słyszy. Dla malucha kompletnie nieistotne jest, czy ten angielski jest dla obojga rodziców ojczystym czy obcym. Przepis na dziecko dwujęzyczne to np. dwoje Polaków rodowitych, ale w domu od zarania są "dni polskiego" i "dni angielskiego" , dzieciak chce się dogadać - musi równolegle uczyć się obu. Nie żebym osobiście uważała pomysł za wspaniały, ale działać to przynajmniej do pewnego momentu działa.
Dziecko to ma jeden cel na początku - skutecznie się dogadać z tymi, których ma obok. U Twojego hipotetycznego dziecka polski ląduje na 3 miejscu, bo tylko z Tobą by się musiało po polsku dogadywać gdybyś się mocno uparł.

To co do mnie mówisz jest totalną, ale to totalną abstrakcją. Ja swego czasu kilka lat temu (jak jeszcze takimi rzeczami się niezbyt interesowałem) widziałem filmik na fb pary polsko-ormiańskiej, pamiętam że mieli razem dziecko, to dziecko było małe, ledwo co mówiło. No i zabawa polegała na tym, że dziecko miało wskazać części ciała o których usłyszało od rodziców, raz mówiła mama która była Polką, a raz tata który był Ormianinem. Raz prosili żeby dziecko wskazało oczy, później np uszy, ręce czy brzuszek, no i czy usłyszało polską wersję czy ormiańską słówka to nie miało dziecko problemu z poprawnym wskazaniem odpowiedniego narządu. A ty mi teraz wyskakujesz z tekstem, że nie jest pewne czy będzie rozumieć. Dlatego to wszystko jest śmieszne. Dzieci mają wrodzone talenty do nauki każdego języka istniejącego na swiecie o których dorośli mogliby tylko pomarzyć. Ze mną dziecko nie dogada się po angielsku, jeżeli będzie o coś prosić i poprosi o to w innym języku niż polski to udam że nie rozumiem.

73

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
kitki napisał/a:
Dobosz napisał/a:
Muqin napisał/a:

Ale ona się stara, a ty zdaje się nie za bardzo. A mieszkacie w Danii czyli sorki, nie leń się i tyle.
Ona mówi fatalnie, ale...mówi.

...................... a dlatego że moje struny głosowe dostosowały się do mojego języka, a jej struny głosowe dostosowały sie do jej języka i o ile jeszcze jak języki mają zbliżoną wymowę liter, głosek czy sylab to nie ma problemu, ale tutaj to bym chyba musiał przejść operację strun głosowych żeby móc większość duńskich słów poprawnie wypowiedzieć. Ja tut tyle mieszkam i do dnia dzisiejszego nie mogę pojąć jak można tak chrypkowato mówić.

Tak Dobosz , zgadzam się z Tobą, wielu słów nie możemy wymówić. Jak od dziecka inaczej korzystamy ze strun głosowych to później to zostaje.
Mój mąż wychowywał się w NH , czysto mówi po polsku  ale jak się dokładnie wsłuchasz to mówi bardzo „ twardo „ . Sama na początku tego nie słyszałam ale teraz wyraźnie słyszę. W normalnej rozmowie nikt nie zwróci na to uwagi a On nie umie zmiękczyć w wielu wyrazach i np. mówi : kełbasa , angelski, kedy, nie wymawia „i” .Jak zaczyna zmiękczać to wpada w śmieszny sztuczny wschodni akcent.
Trudno uznać to za jakąś poważną wadę jak w około słyszymy – poszłem.
Dla nas nawet trudno jest wymówić nazwę ich stolicy , s-Gravenhage” , gdzie jest trzy razy„h” i każdą wymawia się inaczej, jak to nazwałeś z chrypką a ja nazwałam „ gardłowo”
Jego ojciec mieszaka tam nadal i nie ma tak twardej wymowy bo wyjechał jako dorosła ukształtowana osoba.


To chyba NL a nie NH w sensie że Holandia. Ja zanim wyemigrowałem do Danii przez jakieś pół roku mieszkałem w Holandii, nie było mi dane poznać ich języka zbyt dobrze (w sensie że w ogóle) bo nigdzie go nie słyszałem. Mieszkałem z Polakami, w pracy również Polacy, ale jak już miałem sytuacje gdzie ten język słyszałem to rzeczywiście nie wydawał on się zbyt łatwy. Ale powiem coś o czym się dowiedziałem niedawno od swojej dziewczyny, mianowicie tak z ciekawości zapytałem czy dla niej łatwy jest język islandzki. Dlaczego islandzki ? No bo to jeden z najtrudniejszych języków świata, no ale duński i islandzki to teoretycznie jedna rodzina języków skandynawskich. Co się okazało ? Że nawet dla niej język islandzki to czarna magia, wielu słów nie potrafiła wypowiedzieć. No i teraz tak, skoro języki z jednej rodziny mogą sprawiać trudności, to co dopiero kiedy po między językami nie ma w ogóle pokrewieństwa ?

74 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-01-17 15:17:42)

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Dobosz napisał/a:

No i teraz tak, skoro języki z jednej rodziny mogą sprawiać trudności, to co dopiero kiedy po między językami nie ma w ogóle pokrewieństwa ?

A sam wyżej pisałeś, że włoski czy hiszpański wydają Ci się nietrudne smile a przecie ich pokrewieństwo z polskim jest  odległe. Bardzo.
Angielski też jest z polskim spokrewniony odlegle.

75

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Muqin napisał/a:
Dobosz napisał/a:

No i teraz tak, skoro języki z jednej rodziny mogą sprawiać trudności, to co dopiero kiedy po między językami nie ma w ogóle pokrewieństwa ?

A sam wyżej pisałeś, że włoski czy hiszpański wydają Ci się nietrudne smile a przecie ich pokrewieństwo z polskim jest  odległe. Bardzo.
Angielski też jest z polskim spokrewniony odlegle.


Polski i hiszpański nie są spokrewnione czyli mają inne słownictwa, ale sposób wymawiania jest do siebie zbliżony. Nie masz tam zwarcia krtaniowego. Jedyne co tam musisz zapamiętać to że nie czytamy h, że v wymawiamy jako b j jako h. Liczbę samogłosek mamy podobną. W duńskim natomiast masz zwarcie krtaniowe, sam język gubi końcówki, sylaby, jest w kij samogłosek których nie masz szans się nauczć poprawnie wymawiać. Polak czyta język przez spółgłoski a duńczyk przez melodia i stød.

76

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę

Aleś się tej fonetyki czepił smile hobbysta z Ciebie. A przecież język to narzędzie komunikacji i do tego służy. Kwestie fonetyczne są najważniejsze  na poziomie zachowania kryterium zrozumiałości, dalej to kosmetyka, finezja, artyzm.
Nie tylko słownictwo mają inne. Polski jest językiem słowiańskim, a i włoski i hiszpański są romańskie. Czyli w grę wchodzi caluśka gramatyka, nie tylko słownictwo. Romańskie wyszły z łaciny ludowej, słowiańskie z prasłowiańskiego. Są bardzo różne , naprawdę.  Na końcu fakt, mamy praindoeuropejski, ale to jednak dosyć odlegle czasy smile
Dobosz, pięknie po duńsku zapewne nie będziesz mówił nigdy, ale skutecznie i zrozumiale to spoko Ci się uda, jeśli się przyłożysz.

77

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę
Muqin napisał/a:

Aleś się tej fonetyki czepił smile hobbysta z Ciebie. A przecież język to narzędzie komunikacji i do tego służy. Kwestie fonetyczne są najważniejsze  na poziomie zachowania kryterium zrozumiałości, dalej to kosmetyka, finezja, artyzm.
Nie tylko słownictwo mają inne. Polski jest językiem słowiańskim, a i włoski i hiszpański są romańskie. Czyli w grę wchodzi caluśka gramatyka, nie tylko słownictwo. Romańskie wyszły z łaciny ludowej, słowiańskie z prasłowiańskiego. Są bardzo różne , naprawdę.  Na końcu fakt, mamy praindoeuropejski, ale to jednak dosyć odlegle czasy smile
Dobosz, pięknie po duńsku zapewne nie będziesz mówił nigdy, ale skutecznie i zrozumiale to spoko Ci się uda, jeśli się przyłożysz.

Gramatykę można olać, ona na siłę jest wciskana w szkołach jako priorytet co jest oczywiście głupotą, która sprawia, że nie skupiamy się na języku tylko na formach i przez to zastanawiamy się pół godziny w jakim to czasie powiedzieć, a to powinno umieć naturalnie bez znania skomplikowanych reguł. Gramatyki języka polskiego zaczynamy się uczyć jak mamy te 7-8 lat, a porządnie w wieku 10 lat, no w języku angielskim też czym są czasy typu present simple czy jakieś egzotyki typu Future Simple in the Past można też zacząć uczyć po np 10 latach nauki, a do tej pory to olać. Natomiast fonetyka, słuchanie, powtarzenie jest dużo ważniejsze. I o ile nawet Polak który nigdy nie uczył się hiszpańskiego powie bez problemu Hola. Me IIamo Artur. Soy Polonia. Yo Tengo 28 anos. O tyle to samo w języku duńskim brzmi "Hej. Jeg hedder Artur. Jeg er fra Polen. Jeg er 28 år gammel." Prawda że pięknie ?

78

Odp: Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę

Gramatyki jako takiej olać się nie da smile bez niej żaden język nie istnieje.
Ale łapię chyba, o co Ci chodzi, no w nauczaniu szkolnym i na wielu kursach  faktycznie , zwłaszcza w wykonaniu niektórych nauczycieli, gramatyka języka obcego zdaje się niekiedy najważniejszą sprawą. Co wielu solidnie zniechęca. Nie jestem zwolenniczką metodologii opartej o tabelki i przymusowego nagrywania ludziom z łaski na uciechę na płyty mózgowe rzeczy tak cudownie nieprzydatnych jak Future Continous in the Past, żeby przy angielskim pozostać.
Gramatyki języka ojczystego dziecko się uczy w sposób naturalny ucząc się mówić, tylko ...samo nie wie, że tą gramatykę poznaje i tyle. I oczywiście poznaje ją  bez tych koszmarnych regułek i opisów.
Języka można się nauczyć ze słuchu - pisałam kilka postów wyżej o panu budowlańcu, który tym sposobem opanował szwedzki mówiony. Gramatyki w wersji tabelkowej to on nie zna, pewna jestem, nauczył się metodą "na dziecko".
Skoro uważasz, że słuchanie, powtarzanie są najważniejsze - pozostaje Ci to w życie wprowadzić z tym nieszczęsnym duńskim. Do dziwnych dźwięków aparat artykulacyjny przy odpowiedniej ilości ćwiczeń zapewne Ci się dostosuje, jednak mamy do czynienia z organami elastycznymi i ruchomymi, nie z kośćmi czaszki.
Mnie tam to, co napisałeś po duńsku, nie brzmi jakoś paskudnie, ale ja ogólnie lubię brzmienie skandynawskich. Czyli trochę chyba jak z muzyką - co komu pasuje. smile

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Od 4 lat mieszkam w Danii i poznałem tam dziewczynę Dunkę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024