Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 140 z 140 ]

131

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Nie jestem z nim, w sensie on zabiega, był u mnie ostatnio ale go nie wpuściłam, nie odpisuje mu
On twierdzi, ze chce być ze mną, prosi o wybaczenie
Ale moim zdaniem te słowa przez ten klucz nie są  wiarygodne.

Pewnie gdyby nie te klucze byłabym bardziej skłonna uwierzyć w szczerość jego słów.
Uczepiłam się tak tego tematu, bo to wygląda...dziwnie
Ok, mogę uwierzyć, ze wziął go niechący, tylko myślę, że gdy już się zorientował, to uznał że w sumie spoko wyszło...

Bo po co tak bardzo chciał żebym się dowiedziała, że ma ten klucz, skoro nie zamierzał mi pokazać, że faktycznie to niechący? Jak dla mnie sam powinien zaproponować, ze odwożąc mnie podjedzie i szybko jej wrzuci ten klucz, "żebym była spokojna", a to ja musiałam wychodzić z taka propozycja, a on się jeszcze głupio wykręcił...

Gdyby rzeczywiście dla niego byłby to definitywny koniec, to by wrzucił już dawno te klucze nawet sam i wysłał mi zdjęcie. Cokolwiek.... żeby pokazać, że mogę być spokojna.
Stworzył sytuację, że twierdzi ze chce być ze mną, a przecież wie, że będę się zastanawiać jak jej odda te klucze, kiedy odda....(myslę, że każdy w takiej sytuacji miałby takie myśli) Więc dlaczego na to pozwala?
Bo przecież wiem, że to bardzo istotny przedmiot i w teorii ona będzie chciała je odzyskać i on pozwala na to żebym znowu się tym martwiła, pozwala na to, że jestem świadoma tego, ze moga mieć jeszcze jakiś potencjalny kontakt ze sobą.
Po co?

No tak to dla mnie wygląda
Ma to sens co pisze?

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

A dlaczego jego nie zapytasz o ten klucz?
Niech ci wyjaśni krok po kroku dlaczego go zabrał, dlaczego tobie o tym powiedział i dlaczego nie oddał.

133 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-04-07 21:33:18)

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?
wieka napisał/a:

A dlaczego jego nie zapytasz o ten klucz?
Niech ci wyjaśni krok po kroku dlaczego go zabrał, dlaczego tobie o tym powiedział i dlaczego nie oddał.


Bo się do niego nie odzywam i chyba tak jest ok. Poza tym i tak mi przecież nie powie " bo chciałem miec do niej furtkę" smile
Powiedział, że niechcący jej zgarnął ten klucz...

Jak dla mnie powiedział mi o tych kluczach, żeby "oficjalnie" mieć przede mna wymówkę do kontaktu z nią. Pewnie liczył, ze to ona do niego napisze czy przypadkiem nie wziął, bo nigdzie ich nie ma no i biedaczek BĘDZIE MUSIAŁ sie z nią spotkać i jej oddać, no ale przecież mi powiedział, więc o co chodzi

Pamiętam jak on ostentacyjnie zaczął grzebać w tych kieszeniach i zabluźnił pod nosem, ale to olałam i nie poruszyłam tematu, Zdziwiłam się, że na drugi dzien sam pociągnął temat, czy wiem czemu tak zareagował xD I wtedy powiedział.
Pomyślałam na początku woow jaki szczery, a mógłby przecież to zostawić dla siebie, ukryć przede mną i za plecami się z nia spotkać.

A teraz myślę, że to dziwne, że tak chciał żebym się dowiedziała i mysle, że to tez jakiś rodzaj manipulacji i stwarzania pozorów bycia fiar wobec mnie
Ze przecież no musi sie spotkać i oddac klucz, ale ja wiem, więc jest wszystko w porządku. A w taki sposób ją chce trzymać w miarę blisko. Bo w innym wypadku przecież już dawno nawet sam by jej wrzucił klucz do skrzynki, skoro to tylko taki pechowy przypadeczek

Według Ciebie ma to sens co pisze?

134

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?
Amiszowa napisał/a:
wieka napisał/a:

A dlaczego jego nie zapytasz o ten klucz?
Niech ci wyjaśni krok po kroku dlaczego go zabrał, dlaczego tobie o tym powiedział i dlaczego nie oddał.


Bo się do niego nie odzywam i chyba tak jest ok. Poza tym i tak mi przecież nie powie " bo chciałem miec do niej furtkę" smile
Powiedział, że niechcący jej zgarnął ten klucz...

Jak dla mnie powiedział mi o tych kluczach, żeby "oficjalnie" mieć przede mna wymówkę do kontaktu z nią. Pewnie liczył, ze to ona do niego napisze czy przypadkiem nie wziął, bo nigdzie ich nie ma no i biedaczek BĘDZIE MUSIAŁ sie z nią spotkać i jej oddać, no ale przecież mi powiedział, więc o co chodzi

Pamiętam jak on ostentacyjnie zaczął grzebać w tych kieszeniach i zabluźnił pod nosem, ale to olałam i nie poruszyłam tematu, Zdziwiłam się, że na drugi dzien sam pociągnął temat, czy wiem czemu tak zareagował xD I wtedy powiedział.
Pomyślałam na początku woow jaki szczery, a mógłby przecież to zostawić dla siebie, ukryć przede mną i za plecami się z nia spotkać.

A teraz myślę, że to dziwne, że tak chciał żebym się dowiedziała i mysle, że to tez jakiś rodzaj manipulacji i stwarzania pozorów bycia fiar wobec mnie
Ze przecież no musi sie spotkać i oddac klucz, ale ja wiem, więc jest wszystko w porządku. A w taki sposób ją chce trzymać w miarę blisko. Bo w innym wypadku przecież już dawno nawet sam by jej wrzucił klucz do skrzynki, skoro to tylko taki pechowy przypadeczek

Według Ciebie ma to sens co pisze?

Ma to sens co piszesz i jesteś naprawdę mądra kobieta, nie wiem czemu dajesz się tak wodzić. Tzn pozwalalas bo już nie masz z nim kontaktu. Generalnie miałaś jakieś zaćmienie umysłu i zorientowałaś się że masz doczynienia z totalnym manipulantem i złym człowiekiem, bo kto dobry świadomie rani innych. Także może już nie roztrząsaj zamknij ten rozdział i idź dalej a on prędzej czy później znajdzie sobie kolejną ofiarę.

135

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?
Amiszowa napisał/a:
wieka napisał/a:

A dlaczego jego nie zapytasz o ten klucz?
Niech ci wyjaśni krok po kroku dlaczego go zabrał, dlaczego tobie o tym powiedział i dlaczego nie oddał.


Bo się do niego nie odzywam i chyba tak jest ok. Poza tym i tak mi przecież nie powie " bo chciałem miec do niej furtkę" smile
Powiedział, że niechcący jej zgarnął ten klucz...

Jak dla mnie powiedział mi o tych kluczach, żeby "oficjalnie" mieć przede mna wymówkę do kontaktu z nią. Pewnie liczył, ze to ona do niego napisze czy przypadkiem nie wziął, bo nigdzie ich nie ma no i biedaczek BĘDZIE MUSIAŁ sie z nią spotkać i jej oddać, no ale przecież mi powiedział, więc o co chodzi

Pamiętam jak on ostentacyjnie zaczął grzebać w tych kieszeniach i zabluźnił pod nosem, ale to olałam i nie poruszyłam tematu, Zdziwiłam się, że na drugi dzien sam pociągnął temat, czy wiem czemu tak zareagował xD I wtedy powiedział.
Pomyślałam na początku woow jaki szczery, a mógłby przecież to zostawić dla siebie, ukryć przede mną i za plecami się z nia spotkać.

A teraz myślę, że to dziwne, że tak chciał żebym się dowiedziała i mysle, że to tez jakiś rodzaj manipulacji i stwarzania pozorów bycia fiar wobec mnie
Ze przecież no musi sie spotkać i oddac klucz, ale ja wiem, więc jest wszystko w porządku. A w taki sposób ją chce trzymać w miarę blisko. Bo w innym wypadku przecież już dawno nawet sam by jej wrzucił klucz do skrzynki, skoro to tylko taki pechowy przypadeczek

Według Ciebie ma to sens co pisze?

No ma sens to co piszesz, na pewno nie był to przypadek ale o szczerości w jego przypadku to nawet nie możesz myśleć.

Ale skoro pracujecie razem to kiedyś będziecie rozmawiać myślę, że możecie zostać w stosunkach koleżeńskich, to może kiedyś przy okazji rzuć mimochodem czy korzysta z tych kluczy co zabrał ex big_smile

136 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-04-08 15:24:58)

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Jeśli on by mnie pokochał, to nie powiedziałby jej na ostatnim spotkaniu na odchodne, że ją kocha i martwi się o nia, ale nie tak jak kiedyś.
Prawda?
I nie gadałby, że nie wyobraża sobie, żeby cos jej się stało.

Nawet jeśli teraz bardzo chce być ze mną i zabiega o mnie

Gdy on do niej przyjechał po 3 w nocy, to było wtedy gdy się o mnie dowiedziała (w bardzo, w bardzo i tak okrojonej wersji) i mówiła, ze gdy robiła mu wtedy wyrzuty, to płakał przy niej jak dziecko...

Kiedy facet płacze przy kobiecie jak małe dziecko?

137

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?
Amiszowa napisał/a:

Jeśli on by mnie pokochał, to nie powiedziałby jej na ostatnim spotkaniu na odchodne, że ją kocha i martwi się o nia, ale nie tak jak kiedyś.
Prawda?
I nie gadałby, że nie wyobraża sobie, żeby cos jej się stało.

Nawet jeśli teraz bardzo chce być ze mną i zabiega o mnie

Gdy on do niej przyjechał po 3 w nocy, to było wtedy gdy się o mnie dowiedziała (w bardzo, w bardzo i tak okrojonej wersji) i mówiła, ze gdy robiła mu wtedy wyrzuty, to płakał przy niej jak dziecko...

Kiedy facet płacze przy kobiecie jak małe dziecko?

Daj sobie spokój już z tym rozkminianiem.
On kocha tą, którą mu wygodniej, jeśli w ogóle potrafi kochać.
Za bardzo wierzysz w słowa, zarówno jego jak i jego ex.

138

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Amiszowa, Twoje ciągłe wałkowanie tego tematu przypomina mi pewną historię:

Dwóch pielgrzymujących mnichów dotarło do brzegu rzeki. Ujrzało tam młodą, pięknie ubraną kobietę, która najwyraźniej nie wiedziała, co począć. Chciała bowiem przejść na drugą stronę, lecz woda w rzece była wysoka, a ona obawiała się zniszczyć swój strój. Jeden z mnichów bez większych ceregieli wziął ją na plecy i przeniósł przez rzekę na drugi brzeg.
Mnisi ruszyli w dalszą drogę. Drugi z mnichów po długich przemyśleniach zaczął narzekać:

- Przecież nie należy dotykać kobiety, to niezgodne z naszymi zasadami. Jak mogłeś postąpić wbrew regule?

Mnich, który przeniósł młodą kobietę przez potok, milczał przez chwilę.

- Ja pozostawiłem ją nad rzeką jakąś godzinę temu - odezwał się w końcu - czemu ty wciąż ją ze sobą niesiesz?

Ty niby z nim nie jesteś, a cały czas go niesiesz, plus jego byłą. Co Ci to daje, że tak w kółko to przeżywasz?
Zacznij sobie układać życie na nowo. Nie szkoda Ci czasu na to wszystko?

139

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Zacznij projektować własną przyszłość, całkowicie bez niego. Tylko musisz być stanowcza i konsekwentna. Wkrótce sama przekonasz się, że zostawiając jego podjęłaś jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą decyzję w życiu.

140

Odp: Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Autorko, czytając to co piszesz od kilku tygodni widzę, że usilnie próbujesz wyłapać choćby cienie jakiegokolwiek uczucia jego wobec Ciebie. Po stokroć pytasz czy takie, a takie zachowania coś oznaczają, coś dobrego dla Ciebie. My tego nie wiemy, nie znamy tego człowieka, ani tym bardziej, nie siedzimy mu w głowie. Myślę, że on sam jest mocno pogubiony i nie wie czego chce. Uczuciowe pomieszanie z poplątaniem, może za kilka miesięcy zacznie myśleć i zachowywać się bardziej racjonalnie.
Nie wiem też, czemu założyłaś, że jego brak natychmiastowej chęci powrotu do byłej, miotanie się w podjęciu decyzji, jest spowodowane Twoją Obecnością w jego życiu. Być może dla niego wcale nie to ma decydujące znaczenie. Być może, gdyby w ogóle nie spotykał się z Tobą postępowałby wobec niej dokladnie tak samo. Ba! Być moze poslużyłaś mu się jedynie do wzbudzenia zazdrosci w byłej. Pisałaś, że nie układało im się w związku w ostatnim czasie, że był nim zmęczony, więc pewnie  ta zwłoka spowodowała była chęcią głębszego przemyślenia powrotu. Być może czekał na jasne deklaracje zmiany u byłej partnerki, tak by móc już wrócić na nowych, lepszych zasadach na stare śmieci.
Może przestań już tak rozkminiać, bo myślę, że nigdy nie dowiesz się prawdy, a widać po nim, że potrafi manipulować i kręcić.

Posty [ 131 do 140 z 140 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ta sytuacja jest AŻ tak beznadziejna dla mnie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024