Kobieto, jesteś opcją zapasową. I podejrzewam, że zawsze nią będziesz. Nawet jeśli on wybierze eks to Ty będziesz tylko jako ewentualny plaster i okazja do seksu. Gdy tylko "trafi" się poważna partia to Cię zostawi.
Jasno i wyraźnie powiedz mu, że nie chcesz mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu i odchodzisz. Kasujesz wiadomości, blokujesz numer telefonu i odcinasz się grubą kreską.
autorko, Wy w ogóle nie jesteście parą... ![]()
żeby przyjść do niego, musisz mieć pretekst w postaci dokumentów..
nie żyj tym, czego nie ma- jesteś koleżanką, z którą pewnie czasem jest seks.. to chyba nie o tym marzyłaś?
68 2025-03-14 19:08:10 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-14 19:23:38)
Byłam na terapii, opowiedziałam jej wszystko, ale ta kobieta chyba jest fatalna, wylała kubeł bardzo zimnej wody...
Powiedziała, że po tym co mówię ewidentnie widać, że on się nigdy z niej nie wyleczył i nie odciął emocjonalnie - wbrew temu co może nawet sam myślał czy mówił czy nawet chciał.
Ze jeśli rzeczywiście między nimi było tak fatalnie - ona nie chciała z nim sypiać i zupełnie sie od niego odcięła, nie rozmawiała z nim i kłócili się o to, to on jako facet pewnie czuł się z tym bardzo zle, ucierpiało jego poczucie wartości i ego. Czuł się bardzo odrzucony, a ja w odpowiednim momencie dałam mu to czego potrzebował, czyli uwagę, opiekuńczość, adorację, czyli to czego od dawna nie miał.
I mimo tego wszystkiego, tego jaki był nieszczęśliwy, sfrustrowany, zmęczony i zły na nią - mimo tego wszystkiego, gdy ona dała mu spokój, sam inicjował kontakt z tęsknoty i spotykał się żeby ją tylko zobaczyć - oznacza, że to musi byc bardzo silne uczucie z jego strony.
I te wszystkie korzyści, które dostał wynikające z tego, jacy jesteśmy podobni tego nie zmienią. Moje świetne dogadywanie z rodziną, super imprezy i strojenie się czy obdarzenie opieką - tego nie zmienią.
Bo ja zapełniam tylko jakąś cześć, w której miał pewnie bardzo duże deficyty, ale w dalszym ciągu gdy teoretycznie powinno mu byc fajnie i wesoło, to pisał do niej.
Zapewne właśnie dlatego tak się miota bo spełniłam wiele jego "braków", otrzymał to czego od dawna nie miał, ale w dalszym ciągu nie sprawia mu to szczęścia, a jesli tak to na krótka metę. Dodatkowo dochodzi żal i złość na nia.
Dobrze znał jej intencję i że dla niej to nie jest tylko "kino", a i tak chciał w to brnąc, nie umiał sie powstrzymać. I nawet gdy wyszła moja relacja z nim on nie umiał tego z nia zakończyć.
I mimo nawet tego dystansu w stosunku do niej, który pewnie chciał okazywać z jakiejś tam przyzwoitości (i pewnie bardziej z szacunku do niej niż do mnie) i tak mu to kiepsko wychodziło. Bo czy dystans to tylko faktycznie brak seksu i namiętnych pocałunków. Powiedziała, ze prawdę mówiąc seks i pocałunki mozna mieć na każdej imprezie, ale nie z każdym będziemy się trzymać za reke czy przytulać, bo to troche ironicznie już wymaga o wiele większej intymności.
Powiedziała, że powinnam jak najszybciej sie z tego ewakuować, bo nawet jesli on dojdzie do wniosku, ze nie chce znowu wywracać swojego zycia i już sobie tutaj wszystko ułozył, to i tak zapewne będzie miał dylemat czy postąpił słusznie i z duzym prawdopodobieństwem zdarzy mu sie jeszcze do niej napisać choćby pod wpływem alkoholu. I że życie w takiej niepewności mnie wykończy
I że nie powinnam przelewać całej złości na nią, ona tu nie jest największym problemem, bo przeciez ona dawała mu spokój, w grudniu raczej go siłą nie zaciągnęła na spotkania i w styczniu też uszanowała jego decyzje i zniknęła.
Największym problemem jest to, ze on nie chce żeby ona definitywnie zniknęła z jego życia i moje aktualne poczucie wartości i obsesja i że jesli chce ona pomoże mi się od tego odciąć.
Nie wiem czy to tak powinno wyglądać....Co o tym myślicie, powinna mi tak mówić? Zgadzacie się z tym?
Sama widzisz, że Twój każdy nowy dzień to kolejne stresy, znaki zapytania, fałszywa nadzieja, życie ułudą. Długo tak wytrzymasz? Naprawdę tego chcesz?
Byłam na terapii, opowiedziałam jej wszystko, ale ta kobieta chyba jest fatalna, wylała kubeł bardzo zimnej wody...
Powiedziała, że po tym co mówię ewidentnie widać, że on się nigdy z niej nie wyleczył i nie odciął emocjonalnie - wbrew temu co może nawet sam myślał czy mówił czy nawet chciał.
Ze jeśli rzeczywiście między nimi było tak fatalnie - ona nie chciała z nim sypiać i zupełnie sie od niego odcięła, nie rozmawiała z nim i kłócili się o to, to on jako facet pewnie czuł się z tym bardzo zle, ucierpiało jego poczucie wartości i ego. Czuł się bardzo odrzucony, a ja w odpowiednim momencie dałam mu to czego potrzebował, czyli uwagę, opiekuńczość, adorację, czyli to czego od dawna nie miał.I mimo tego wszystkiego, tego jaki był nieszczęśliwy, sfrustrowany, zmęczony i zły na nią - mimo tego wszystkiego, gdy ona dała mu spokój, sam inicjował kontakt z tęsknoty i spotykał się żeby ją tylko zobaczyć - oznacza, że to musi byc bardzo silne uczucie z jego strony.
I te wszystkie korzyści, które dostał wynikające z tego, jacy jesteśmy podobni tego nie zmienią. Moje świetne dogadywanie z rodziną, super imprezy i strojenie się czy obdarzenie opieką - tego nie zmienią.Bo ja zapełniam tylko jakąś cześć, w której miał pewnie bardzo duże deficyty, ale w dalszym ciągu gdy teoretycznie powinno mu byc fajnie i wesoło, to pisał do niej.
Zapewne właśnie dlatego tak się miota bo spełniłam wiele jego "braków", otrzymał to czego od dawna nie miał, ale w dalszym ciągu nie sprawia mu to szczęścia, a jesli tak to na krótka metę. Dodatkowo dochodzi żal i złość na nia.
Dobrze znał jej intencję i że dla niej to nie jest tylko "kino", a i tak chciał w to brnąc, nie umiał sie powstrzymać. I nawet gdy wyszła moja relacja z nim on nie umiał tego z nia zakończyć.I mimo nawet tego dystansu w stosunku do niej, który pewnie chciał okazywać z jakiejś tam przyzwoitości (i pewnie bardziej z szacunku do niej niż do mnie) i tak mu to kiepsko wychodziło. Bo czy dystans to tylko faktycznie brak seksu i namiętnych pocałunków. Powiedziała, ze prawdę mówiąc seks i pocałunki mozna mieć na każdej imprezie, ale nie z każdym będziemy się trzymać za reke czy przytulać, bo to troche ironicznie już wymaga o wiele większej intymności.
Powiedziała, że powinnam jak najszybciej sie z tego ewakuować, bo nawet jesli on dojdzie do wniosku, ze nie chce znowu wywracać swojego zycia i już sobie tutaj wszystko ułozył, to i tak zapewne będzie miał dylemat czy postąpił słusznie i z duzym prawdopodobieństwem zdarzy mu sie jeszcze do niej napisać choćby pod wpływem alkoholu. I że życie w takiej niepewności mnie wykończyI że nie powinnam przelewać całej złości na nią, ona tu nie jest największym problemem, bo przeciez ona dawała mu spokój, w grudniu raczej go siłą nie zaciągnęła na spotkania i w styczniu też uszanowała jego decyzje i zniknęła.
Największym problemem jest to, ze on nie chce żeby ona definitywnie zniknęła z jego życia i moje aktualne poczucie wartości i obsesja i że jesli chce ona pomoże mi się od tego odciąć.Nie wiem czy to tak powinno wyglądać....Co o tym myślicie, powinna mi tak mówić? Zgadzacie się z tym?
Przecież my to samo od początku ci piszemy, skoro terapeutka potwierdziła, nie powinnaś mieć żadnych wątpliwości, a ty dalej pytasz.
Czego jeszcze nie rozumiesz?
Tak sobie zajrzalem. Juz 2 strony. Dalej mielicie ten oczywisty temat?
To chyba fake
72 2025-03-15 11:30:07 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-15 11:41:03)
To nie jest fake, ja wiem, ze to wygląda jakby nic kompletnie do mnie nie dochodziło, (dochodzi)
Przepraszam Was, wiem, że jestem trudna, ale tak się zakochałam...Chyba bardzo liczyłam, że napiszecie, ze to może po prostu sentyment u niego.
W dodatku on naprawdę się meczył w tym związku przez ostatni rok, widziałam jaki jest ciągle poddenerwowany. Jego brat mówił, że ona raczej zawsze unikała jeżdzenia z nim do rodziny, ale ostatni rok to ona kompletnie z nim nie przyjeżdżała, mało miała z nim cokolwiek wspólnego. Dlatego to dla mnie TAK NIELOGICZNE. NIE ROZUMIEM TEGO, przecież był nieszczęśliwy i nawet jej powiedział, że był już zmęczony ich związkiem, a teraz ze mna naprawdę widzę, że odżył...
73 2025-03-15 11:47:34 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-03-15 11:48:43)
Jak nie rozumiesz po przeczytaniu tych wszystkich naszych postów, to już nie zrozumiesz, chyba, że psycholog będzie w stanie ci to wytłumaczyć.
U ciebie ma jak u mamusi ![]()
To nie jest fake, ja wiem, ze to wygląda jakby nic kompletnie do mnie nie dochodziło, (dochodzi)
Przepraszam Was, wiem, że jestem trudna, ale tak się zakochałam...Chyba bardzo liczyłam, że napiszecie, ze to może po prostu sentyment u niego.W dodatku on naprawdę się meczył w tym związku przez ostatni rok, widziałam jaki jest ciągle poddenerwowany. Jego brat mówił, że ona raczej zawsze unikała jeżdzenia z nim do rodziny, ale ostatni rok to ona kompletnie z nim nie przyjeżdżała, mało miała z nim cokolwiek wspólnego. Dlatego to dla mnie TAK NIELOGICZNE. NIE ROZUMIEM TEGO, przecież był nieszczęśliwy i nawet jej powiedział, że był już zmęczony ich związkiem, a teraz ze mna naprawdę widzę, że odżył...
Nie musi to być dla ciebie ani logiczne, ani zrozumiałe. W tej chwili podejmujesz się analizy cudzego związku. Raczej powinnaś zanalizować jego zachowanie względem ciebie jeśli już, i na tej podstawie wyciągnąć jeden jedyny wniosek: wybranek do odstrzału jak najszybciej.
To nie jest fake, ja wiem, ze to wygląda jakby nic kompletnie do mnie nie dochodziło, (dochodzi)
Przepraszam Was, wiem, że jestem trudna, ale tak się zakochałam...Chyba bardzo liczyłam, że napiszecie, ze to może po prostu sentyment u niego.W dodatku on naprawdę się meczył w tym związku przez ostatni rok, widziałam jaki jest ciągle poddenerwowany. Jego brat mówił, że ona raczej zawsze unikała jeżdzenia z nim do rodziny, ale ostatni rok to ona kompletnie z nim nie przyjeżdżała, mało miała z nim cokolwiek wspólnego. Dlatego to dla mnie TAK NIELOGICZNE. NIE ROZUMIEM TEGO, przecież był nieszczęśliwy i nawet jej powiedział, że był już zmęczony ich związkiem, a teraz ze mna naprawdę widzę, że odżył...
To tylko hormony nie wylaczaj myslenia. Za chwile hormony odpuszcza, zaczniesz myslec i bedzie smutno....
ludzie w udanym związku muszą mieć odpowiednią kombinację podobieństw i przeciwieństw.
u nich coś nie gra i u Was też nie.
tworzysz mu miękką poduszke do lądowania to korzysta.
ale pamiętaj: Tobie jest nie tylko dobrze z nim- Tobie też jest żle, stąd ten temat.
myślisz, że trafiłaś na swój ideał? polecam Ci film: rodzinny dom wariatów, pozytywne ![]()
i pytanie jeszcze: czy na pewno przerobiłaś swoje małżemstwo, wyciagnęłaś wnioski? bez tego nie da się wejść w udany zwiazek
77 2025-03-15 14:53:17 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-15 15:41:13)
Widziałam się z nim, znów z nia pisał....
Ona cos do niego, ze się denerwuje (chyba czy nie zmieni zdania) On: "się nie denerwuj"
I potem od razu zaczął pisać, że nowy podobno super ramen się otworzył w centrum
Ona, że brzmi jak zaproszenie
On, że jest szansa, ze tam nie będzie dużych kolejek
Ona "no dobra, brzmi ciekawie"
a on, że "tak , więc będzie trzeba kiedyś odwiedzić"
Możemy się chyba rozejść..:(
Tchórz pewnie nie ma jeszcze odwagi wyjawic mi powodu, po tym jak narzekał jak było mu zle i był z nieszczęśliwy, więc teraz pewnie mu głupio powiedzieć po tym jak gadał, jak go zle traktowała i przecież to ona go rzuciła
Czy on jest tak głupi i nie widzi, że ona to robi specjalnie? Nagle sobie o miłości do niego przypomniała?
Rzuciła go bez rozmowy.
Zakończę to sama
Czy on jest tak głupi i nie widzi, że ona to robi specjalnie? Nagle sobie o miłości do niego przypomniała?
Rzuciła go bez rozmowy.Zakończę to sama
To nie jest dla ciebie ważne, co ona. Dla ciebie ważny jest fakt wyjazdu po nocy 40 kilometrów do byłej, bo coś się jej pobzdryngoliło.
Zakończ to sama - i dobrze, ze masz taką odwagę i nie próbujesz minimalizować znaczenia jego postępowania. Szkoda tylko, że tyle myślisz o tym co się tam dzieje dokładnie pomiędzy nimi.
79 2025-03-16 11:53:24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-16 11:53:58)
Tam nie bardzo jest o co walczyć, nawet jakby tamta sobie wszystko wymyslila, jak Agnieszka Wagner w Ciemnej Stronie Wenus..
Jeśli by przyjechać do faceta trzeba mieć jakiś pretekst, jak tutaj dokumenty, to wg mnie nie ma tu związku, tylko mocno luźna relacja i imprezowanie , rodziną nic tu nie zmienia.
Nawet nie ma czego zrywać i robić sobie zadymy że wspólnikiem.
Trzeba się po prostu oddalić i ograniczyć do spraw zawodowych.
Gdzieś czeka ktoś kto będzie chciał tylko Ciebie.
Ela, racja.
Ja już zapomniałam o kontekście ich znajomości.
81 2025-03-16 13:48:46 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-16 13:50:18)
Amiszowa napisał/a:Czy on jest tak głupi i nie widzi, że ona to robi specjalnie? Nagle sobie o miłości do niego przypomniała?
Rzuciła go bez rozmowy.Zakończę to sama
To nie jest dla ciebie ważne, co ona. Dla ciebie ważny jest fakt wyjazdu po nocy 40 kilometrów do byłej, bo coś się jej pobzdryngoliło.
Zakończ to sama - i dobrze, ze masz taką odwagę i nie próbujesz minimalizować znaczenia jego postępowania. Szkoda tylko, że tyle myślisz o tym co się tam dzieje dokładnie pomiędzy nimi.
Dla Ciebie ten jego przyjazd w nocy bo się o nią martwił, to definitywne potwierdzenie, że to u niego nie tylko sentyment i "szkoda tyle wspólnych lat"?
Nie masz co rozkminiać, tylko dystansuj się od niego stopniowo, żeby za bardzo nie popsuć relacji w pracy, choć to chyba do końca się nie uda.
Nie jest to niestety prowokacja, nigdy bym tego nie wymyśliła
Na pewno planuje z nim niedługo porozmawiać, ale najpierw mam dzisiaj wizytę u terapeuty i chce sobie to wszystko ułożyć w głowiePo prostu ja jestem jej przeciwieństwem, ona to mało towarzyska introwertyczka i wiem, że pod koniec był nieszczęśliwy, on to dusza towarzystwa, dlatego tak ciężko mi to zrozumieć, że w ogóle mu to przejdzie przez mysl, nie mówiąc juz o tej całej reszcie. Bo my idealnie do siebie pasujemy
Byłam dzisiaj u niego podrzucić dokumenty, akurat wychodził ze śmieciami i wiem, ze nie powinnam ale zerknęłam do jego telefonu
.
No i co z tego? On kocha ja,. Nie ciebie, możesz.sobie idealnie do niego pasować ale jego serce kieruję się ku ex. Relacja z Toba jest wygodna a Ty....
Mam wrażenie że chwyciłas sje uludy i pierwszego faceta który względnie Ci się spodobał po rozwodzie i dał Ci jakieś zainteresowanie, nie koniecznie w aspekcie związkowym. Tak manewrowalas u lawirowalasmze zarzucała na niego nieświadomie sieć i on w tą sieć wpadł. Nie oceniam Cie, masz przesrane bo niezależnie od wyniku jego wyboru nie będziesz szczęśliwa. Jeśli finalnie jednak wybierze "Ciebie" nie zrobi tego z miłości a z tego że jesteś teraz jedna z opcji, ta wygodniejsza. Tamta go zraniła a to czasem za dużo aby mimo uczuć być razem. Zawalcz o siebie. P. S. Niepojęte jest dla mnie to, że wieszasz tak świecie w słowa ex. Miała na cokolwiek jakieś dowody?
84 2025-03-16 14:12:06 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-16 14:32:04)
Autorko, czy Ty masz do przepracowania jakąś sytuację rywalizacji o czyjąś miłość, np z dzieciństwa?
Bo wydaje mi się, że na tym się bardzo skupiasz.
Bo relacja z nim to wcale nie takie złoto, bo byłaby wtedy, gdyby traktował Ciebie z szacunkiem i okazywał to.
Bez szacunku, troski czulosci, pożądanie, dopasowanie osobowości jest g.warte , a jednak o to walczysz.
Daj sobie szansę i nie zachodź w głowę co między nimi się zdarzylo, bo to tak naprawdę drugorzędne.
O miłość nie trzeba walczyć, co najwyżej czasami wyjaśniać jakieś emocje, ale to się czuje gdy ktoś Ciebie kocha i czujesz spokój.
Mężczyzna który będzie Ciebie kochał, będzie Cię chronił i nie będziesz musiała o nic walczyć.
Samba napisał/a:Amiszowa napisał/a:Czy on jest tak głupi i nie widzi, że ona to robi specjalnie? Nagle sobie o miłości do niego przypomniała?
Rzuciła go bez rozmowy.Zakończę to sama
To nie jest dla ciebie ważne, co ona. Dla ciebie ważny jest fakt wyjazdu po nocy 40 kilometrów do byłej, bo coś się jej pobzdryngoliło.
Zakończ to sama - i dobrze, ze masz taką odwagę i nie próbujesz minimalizować znaczenia jego postępowania. Szkoda tylko, że tyle myślisz o tym co się tam dzieje dokładnie pomiędzy nimi.Dla Ciebie ten jego przyjazd w nocy bo się o nią martwił, to definitywne potwierdzenie, że to u niego nie tylko sentyment i "szkoda tyle wspólnych lat"?
Tak. Bo gdyby ciebie traktował poważniej, to albo załatwiłby tę sprawę za pomocą policji, którą na pewno jego exowa ma bliżej siebie albo pojechał do niej ale z tobą. Musisz go sobie odpuścić, bo on jest niezdecydowany. Kocha ją ale się trochę boi powrotu do tego co stare. On nie jest godnym mężczyzną, jest niegodny ani ciebie ani jej.
86 2025-03-16 15:25:06 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-16 15:37:54)
Amiszowa napisał/a:Nie jest to niestety prowokacja, nigdy bym tego nie wymyśliła
Na pewno planuje z nim niedługo porozmawiać, ale najpierw mam dzisiaj wizytę u terapeuty i chce sobie to wszystko ułożyć w głowiePo prostu ja jestem jej przeciwieństwem, ona to mało towarzyska introwertyczka i wiem, że pod koniec był nieszczęśliwy, on to dusza towarzystwa, dlatego tak ciężko mi to zrozumieć, że w ogóle mu to przejdzie przez mysl, nie mówiąc juz o tej całej reszcie. Bo my idealnie do siebie pasujemy
Byłam dzisiaj u niego podrzucić dokumenty, akurat wychodził ze śmieciami i wiem, ze nie powinnam ale zerknęłam do jego telefonu
.No i co z tego? On kocha ja,. Nie ciebie, możesz.sobie idealnie do niego pasować ale jego serce kieruję się ku ex. Relacja z Toba jest wygodna a Ty....
Mam wrażenie że chwyciłas sje uludy i pierwszego faceta który względnie Ci się spodobał po rozwodzie i dał Ci jakieś zainteresowanie, nie koniecznie w aspekcie związkowym. Tak manewrowalas u lawirowalasmze zarzucała na niego nieświadomie sieć i on w tą sieć wpadł. Nie oceniam Cie, masz przesrane bo niezależnie od wyniku jego wyboru nie będziesz szczęśliwa. Jeśli finalnie jednak wybierze "Ciebie" nie zrobi tego z miłości a z tego że jesteś teraz jedna z opcji, ta wygodniejsza. Tamta go zraniła a to czasem za dużo aby mimo uczuć być razem. Zawalcz o siebie. P. S. Niepojęte jest dla mnie to, że wieszasz tak świecie w słowa ex. Miała na cokolwiek jakieś dowody?
Niestety mam, widziałam, że w rozmowie gdy go przycisnęła i on przyznał, ze się spotykamy i był bardzo wzburzony, napisał jej "Ja Cię wciąż kocham ale jestem też na ciebie strasznie zły i jak przyjeżdzam do Ciebie to tak samo się cieszę jak mi się zbiera na żal. I wtedy jestem taki na ciebie zły i mi sie wszystko znowu przypomina i potem żałuje ze się z Tobą spotkałem, dlatego mało do ciebie pisze po spotkaniach i jednoczesnie wiedziałem, że chce cię bardzo zobaczyć"
Wczesniej jeszcze jej pisał, ze ją bardzo przeprasza, że do niej pisał i nie powinien się z nią spotykać, ale tak bardzo tęsknił i nie mysli trzeźwo w takich momentach i ze dlatego nie chciał z nią zadnej bliskości na spotkaniach, bo to byłoby nieuczciwe względem niej
Dodatkowo przed ta całą akcją i przed tym spotkaniem w kinie, ona napisała mu jakieś wyznanie, on nic nie odpisał i ona kilka dni potem zapytała czy po tym wyznaniu te spotkanie jest aktualne, a on, że tak....
Czyli dobrze wiedział ze to nie są tylko spotkania zwykłych znajomych i jaka jest jej intencja i że nie chodzi jej tylko żeby z nim gdzieś wyskoczyć a i tak chciał tego kolejnego spotkania
I potem się wydało o mnie
Ogólnie oni byli bardzo wzburzeni w tej rozmowie z powodu tego co odkryła i on własnie w tamta noc do niej przyjechał - na to nie mam co prawda dowodu, tylko jej słowa, ale niestety myslę, że to prawda
Jeżeli po tym wszystkim co piszą Ci ludzie i co powiedziała Ci psycholog dalej chcesz o to walczyć i nie jesteś gotowa odejść zabierając swoją godność to cóż. Jedyne co możesz zrobić to odpuścić i patrzeć jak on się zachowa w sytuacji gdy zacznie Cie trącić bo nie jest pewnie świadom Twoich rozterek. On wie że masz kontakt z jego ex i wiesz o wszystkich jego poczynania h bezpośrednio od niej?
Jeżeli po tym wszystkim co piszą Ci ludzie i co powiedziała Ci psycholog dalej chcesz o to walczyć i nie jesteś gotowa odejść zabierając swoją godność to cóż. Jedyne co możesz zrobić to odpuścić i patrzeć jak on się zachowa w sytuacji gdy zacznie Cie trącić bo nie jest pewnie świadom Twoich rozterek. On wie że masz kontakt z jego ex i wiesz o wszystkich jego poczynania h bezpośrednio od niej?
Myślę, że nie wie, ona raczej nic mu nie powiedziała i postawiła mu " ultimatum" i uznała, że piłka jest po jego stronie i jak nie, to ona znika. Tak przynajmniej wywnioskowałam z tego co powiedziała
Wiem, że brzmię jak 15stolatka, ja w życiu codziennym jestem bardzo pewna siebie, myslę, że pewniejsza niż ta jego ex i dlatego tak tutaj sie rozpisuje bo mi zwyczajnie wstyd i nie mam komu się wygadać
89 2025-03-16 16:01:52 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-03-16 16:20:49)
Jeśli pisanie tu sprawia, że czujesz się przez to nieco lepiej, to gadaj do woli. Przy okazji możesz usłyszeć wiele cennych rad i sugestii, które możesz wykorzystać.
Zakończ ten rozdział definitywnie i zacznij nowy. Wyjdzie Ci to tylko na zdrowie. A za jakiś czas stwierdzisz, że była to jedyna słuszna decyzja w tym temacie.
Dzieki, ja sobie musze to wszystko przetrawić, a nie mam komu o tym wszystkim powiedzieć. Po prostu chyba tak kurczowo trzymałam się tego, że on nie poelciał do niej " na skrzydłach miłości" i sam jej powiedział, ze się boi, że ją skrzywi i już nie będzie umiał się tak zaangażować jak wcześniej i na tym ostatnim spotkaniu gdy poprosił o dwa tygodnie, nie padli sobie w ramiona
91 2025-03-16 16:59:25 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-03-16 17:29:49)
Zdrowy związek opiera się m.in. na obopólnym zaufaniu. To bardzo solidny fundament, o ile jest trwały i pewny. Między Wami zaufanie nie istnieje. Szczerze wątpię, żebyś chciała przez całe życie oglądać się za siebie w obawie, że gdzieś ją może zobaczysz. On w ogóle nie zasługuje na Ciebie. A jak czas pokazał to i nigdy nawet nie zasługiwał.
Owszem, musisz to wszystko przemyśleć, przeanalizować na chłodno. Najwyższy czas zacząć myśleć tylko o sobie, o własnej przyszłości.
92 2025-03-16 17:03:11 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2025-03-16 17:03:32)
Oczekujesz że do Ciebie czuję miłość? Gdyby kochał, to nie chciałby innej. Gdyby kochał to by Cię nie obrażal i nie naśmiewał się z Ciebie. Zatem? On Cię nie kocha,nie szanuje i nie chce z Tobą być. Rozumiesz? Brutalnie, ale może tak łatwiej będzie to zrozumieć, to musi wybrzmieć
Jak długo można udawać przed samym sobą, że może jeszcze gdzieś tam jest nadzieja?
Tymczasem sytuacja wydaje się jasna: facet kocha tą drugą, to z nią chce być, jednocześnie zamykając swój poprzedni rozdział życiowe i idąc dalej( jak zresztą być powinno). Tłumaczenia o idealnym połączeniu(wtf?), jakiś nic nieznaczących gestach czy słowach( pytanie o to, czy ktoś dojechał to akurat norma wśród ludzi obdarzonych elementarnymi zasadami kultury). Ręce opadają do samej ziemi.
Ludzie mają ewidentny problem z pogodzeniem się z zaistniałymi faktami.
94 2025-03-16 17:39:55 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-16 17:42:21)
Wiem, że brzmie jak obsesyjna wariatka, przetrawiam to wszystko. Po prostu karmię się chyba tym, że on ma duże wątpliwości.
Przytaczacie tu często, ze powiedział o mnie " spotykanie z tą po*ebaną M" I zastanawiacie się czemu mnie to nie rusza
To zabrzmi pewnie żałośnie, ale on to powiedział wtedy gdy do niej w nocy pojechał, był w bardzo dużych emocjach i wzburzony ona miała pretensje i może dlatego tak powiedział. Jak się jest w takich silnych emocjach, to chyba nie do końca mówimy szczere rzeczy lub co naprawdę myślimy? Czy się myle?
I właśnie to ostatnie zdanie jest idealnym wyrazem karmienia się złudną nadzieją, czy raczej nic nieznaczącymi drobnostkami...
Ty tak serio pytasz? Nieważne, czy był w silnych emocjach, na bani czy coś. Powiedział, że jesteś poje**na. Mi by to wystarczyło. Szanuj się kobieto. Chwyciłaś się pierwszych, lepszych portek i nie chcesz ich puścić. Facet Cię nie chce, nie szanuje, nic nie czuje. Byłaś, bo byłaś. I tyle. Ale jak tak fajnie żyje Ci się złudzeniami, to Twój wybór. Powodzenia.
Aż mi się wierzyć nie chce, że ten wątek jest prawdziwy.
Jeśli przyjmiemy, że do wiarygodnej oceny sytuacji potrzeba zdania dwóch stron, ciekaw jestem bardzo dlaczego takie określenie padło z jego ust? Co takiego mogło sprawić, że facet nazwał Autorkę "po**baną"?
Jeśli przyjmiemy, że do wiarygodnej oceny sytuacji potrzeba zdania dwóch stron, ciekaw jestem bardzo dlaczego takie określenie padło z jego ust? Co takiego mogło sprawić, że facet nazwał Autorkę "po**baną"?
Może dlatego żeby jego była żona myślała, że to nikt ważny.
I skoro ma takie zdanie to on nie będzie chciał z nią być więc żadnego zagrożenia nie ma
99 2025-03-16 19:45:11 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-16 19:45:59)
Cóż, pewnie po tym wątku macie inne wrażenie na mój temat, ale mam dość silny charakter, bywam konfliktowa, bo lubie jak je po mojemu, jego kolega, który przez jakiś czas z nami pracował nie znosił mnie, ja jego też. Z bohaterem wątku tez się nieraz ścierałam. Dlatego jestem skłonna uwierzyć, że mógł mówić na mnie różne rzeczy w przeszłości.
Ja po prostu może jestem skrajnie naiwna, ale chce myśleć, że z mojego powodu ma wątpliwości i powiedział jej, ze nie wie czy będzie potrafił się drugi raz tak zaangażować
mam dość silny charakter, bywam konfliktowa, bo lubie jak je po mojemu
To nie jest silny charakter tylko oznacza to, że jesteś rozpieszczoną księżniczką, która potrafi tylko tupać nóżką.
Cóż, pewnie po tym wątku macie inne wrażenie na mój temat, ale mam dość silny charakter, bywam konfliktowa, bo lubie jak je po mojemu, jego kolega, który przez jakiś czas z nami pracował nie znosił mnie, ja jego też. Z bohaterem wątku tez się nieraz ścierałam. Dlatego jestem skłonna uwierzyć, że mógł mówić na mnie różne rzeczy w przeszłości.
Ja po prostu może jestem skrajnie naiwna, ale chce myśleć, że z mojego powodu ma wątpliwości i powiedział jej, ze nie wie czy będzie potrafił się drugi raz tak zaangażować
W dzieciństwie byłaś niedowartościowana, niezauważalna, rodzice Cię emocjonalnie zaniedbywali?
Amiszowa napisał/a:Cóż, pewnie po tym wątku macie inne wrażenie na mój temat, ale mam dość silny charakter, bywam konfliktowa, bo lubie jak je po mojemu, jego kolega, który przez jakiś czas z nami pracował nie znosił mnie, ja jego też. Z bohaterem wątku tez się nieraz ścierałam. Dlatego jestem skłonna uwierzyć, że mógł mówić na mnie różne rzeczy w przeszłości.
Ja po prostu może jestem skrajnie naiwna, ale chce myśleć, że z mojego powodu ma wątpliwości i powiedział jej, ze nie wie czy będzie potrafił się drugi raz tak zaangażować
W dzieciństwie byłaś niedowartościowana, niezauważalna, rodzice Cię emocjonalnie zaniedbywali?
Nie wiem, chyba nie. Mam dwóch braci, z którymi też się nie znoszę.
Po prostu chyba problemem jest to, że ja uważam się naprawdę za pewna siebie, przebojową kobietę i raczej naprawdę mam wysoką samoocenę, on jest do mnie podobny i świetnie się ze sobą ' bawimy" i nie mieści mi się w głowie, że może mnie odtrącić, zwłaszcza gdy teraz prowadzi o wiele "ciekawsze" życie. Tak jak pisałam, jestem przeciwieństwem jego ex.
Wiem, że bywam bardzo " trudna", więc może dlatego tego typu teksty aż tak mnie nie szokują
Istotka6 napisał/a:Amiszowa napisał/a:Cóż, pewnie po tym wątku macie inne wrażenie na mój temat, ale mam dość silny charakter, bywam konfliktowa, bo lubie jak je po mojemu, jego kolega, który przez jakiś czas z nami pracował nie znosił mnie, ja jego też. Z bohaterem wątku tez się nieraz ścierałam. Dlatego jestem skłonna uwierzyć, że mógł mówić na mnie różne rzeczy w przeszłości.
Ja po prostu może jestem skrajnie naiwna, ale chce myśleć, że z mojego powodu ma wątpliwości i powiedział jej, ze nie wie czy będzie potrafił się drugi raz tak zaangażować
W dzieciństwie byłaś niedowartościowana, niezauważalna, rodzice Cię emocjonalnie zaniedbywali?
Nie wiem, chyba nie. Mam dwóch braci, z którymi też się nie znoszę.
Po prostu chyba problemem jest to, że ja uważam się naprawdę za pewna siebie, przebojową kobietę i raczej naprawdę mam wysoką samoocenę, on jest do mnie podobny i świetnie się ze sobą ' bawimy" i nie mieści mi się w głowie, że może mnie odtrącić, zwłaszcza gdy teraz prowadzi o wiele "ciekawsze" życie. Tak jak pisałam, jestem przeciwieństwem jego ex.
Wiem, że bywam bardzo " trudna", więc może dlatego tego typu teksty aż tak mnie nie szokują
A myślałaś o tym aby udać się z tym do specjalisty?
104 2025-03-16 20:09:24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-16 20:11:16)
tylko że to, co się sprawdzi w biznesie, w związkach z męzczyzną już nie bardzo.
poszukaj takiego męzczyzny przy którym Ty nie będziesz musiała walczyć i naturalne to będzie
co nie znaczy że będziesz słabą.
wtedy to będzie ten właściwy.
hm..może posłuchaj podcastów Maja Ori?
Oj, bycie konfliktowym a już tym bardziej tendencja do tego, aby "moje zawsze było na wierzchu" już by mnie skutecznie zniechęciło do trwania w takim związku.
Można się spierać czy kłócić, ale charakter wybitnego choleryka, który nie potrafi bez awantury niczego załatwić ani nawet rozmawiać raczej dobrze nie rokuje. Tak samo, jak przekonanie o swojej nieomylności, gdzie zawsze musi się mieć ostatnie słowo. W moim przypadku, jeśli u partnerki by się to nie zmieniło, skutkowałoby to u mnie rozstaniem.
106 2025-03-16 20:29:36 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-16 20:29:51)
A nikt się nie dziwi tej jego ex? Ze jest taka namolna?
Od grudnia jakoś do niej nie wrócił, a ta dalej...teraz tez w skowronkach od razu nie poleciał, tylko poprosił o dwa tygodnie
Chociaż ona mi co prawda powiedziała, że patrząc jak wyglądała ich relacja przez ostatnie ok 1,5 roku, to nie dziwi mu sie
107 2025-03-16 20:51:11 Ostatnio edytowany przez Veldri93 (2025-03-16 20:51:34)
Może obstawiajmy.
Myślicie, że skoro facet pisał wczoraj(?) do ex o nowym ramenie i że " będzie trzeba kiedyś odwiedzić" To jednak wybierze autorkę? ![]()
Amiszowa napisał/a:Samba napisał/a:To nie jest dla ciebie ważne, co ona. Dla ciebie ważny jest fakt wyjazdu po nocy 40 kilometrów do byłej, bo coś się jej pobzdryngoliło.
Zakończ to sama - i dobrze, ze masz taką odwagę i nie próbujesz minimalizować znaczenia jego postępowania. Szkoda tylko, że tyle myślisz o tym co się tam dzieje dokładnie pomiędzy nimi.Dla Ciebie ten jego przyjazd w nocy bo się o nią martwił, to definitywne potwierdzenie, że to u niego nie tylko sentyment i "szkoda tyle wspólnych lat"?
Tak. Bo gdyby ciebie traktował poważniej, to albo załatwiłby tę sprawę za pomocą policji, którą na pewno jego exowa ma bliżej siebie albo pojechał do niej ale z tobą. Musisz go sobie odpuścić, bo on jest niezdecydowany. Kocha ją ale się trochę boi powrotu do tego co stare. On nie jest godnym mężczyzną, jest niegodny ani ciebie ani jej.
Ale tez już bez przesady ze po 3 nocy by do mnie dzownił żeby jechać do jego ex
Wymiękłam gdzieś w okolicy delikatnego pocałunku i kina.
Ech... Na bank ktoś już to pisał, ale: NIE idź z tym facetem w nic romantycznego, NIE "wspieraj go jako przyjaciółka". Najwyraźniej zrozumiał to wspieranie jako zaloty i doskonałą okazję, żeby instrumentalnie wykorzystać cię do odbicia ex z powrotem. Tak się NIE zachowują przyjaciele. Nie wykorzystują jedni drugich do toksycznych rozgrywek. Więc może uważasz się za jego przyjaciółkę lub kogoś więcej, ale dla niego nie jesteś ani jednym ani drugim.
No chyba że ex wszystko zmyśliła ![]()
Ale wygląda na to, że facet jest toksyczny i zwyczajnie niezainteresowany tobą, tylko ściągnięciem z powrotem ex posługując się tobą jako narzędziem. Niedobry materiał na partnera.
110 2025-03-28 14:57:09 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-28 15:18:13)
Dawno mnie tu nie było...Bardzo dużo się wydarzyło przez ten czas
Zerwałam z nim, oszalał, prosił żebym tego nie robiła, że tylko czasem maja kontakt i że mnie kocha
Podobno po naszym zerwaniu po kilku dniach spotkał się z nią powiedział, że jest na psychicznym dnie i czuje się jak za szybą nie chce mu się nic budować.
Niedawno z nią rozmawiałam
Powiedział, że ją kocha i martwi się o nią, ale nie tak jak wcześniej, nie chce żeby zniknęła z jego życie, ale on już się nie zaangażuje tak jak wcześniej i nie chce być z nią w związku. Ona odparła, że w takim razie widzą się ostatni raz i powiedziała mu czemu z nim zerwała, on na to ze teraz widzi, że nigdy by im nie wyszło i wyszedł obrażony.
Od niej pojechał prosto do mnie... czekał na mnie pod blokiem, powiedział, że chce ze mną być, kocha mnie, zaangażuje się i że czeka na deyczję. Zabrał mnie do siebie
W pewnym momencie sięgnął do kieszeni i powiedział " o kurwa" ale nie wnikałam o co mu chodzi
Następnego dnia odwoził mnie do mnie i powiedział: "wiesz czemu wczoraj powiedziałem "o kurwa" NIECHCĄCY wziąłem klucze od mieszkania A"
Odparłam, że na pewno będą jej potrzebne więc możemy przy okazji do niej podjechać i może je wrzucić do skrzynki
Wykręcił się, że nie, bo korki...
W rozmowie z jego ex powiedziałam jej, że on ma jej klucze, ona była pewna że zgubiła. Powiedziała, że leżały na blacie w kuchni i nawet nie ma pojęcia kiedy je wziął
Powiedziała, że zmieniła dzisiaj zamki i do tej pory się nie odezwał do niej, że ma jej klucze i nie wrzucił tez do skrzynki....
Powiedziała, że go wszędzie zablokowała i dla niej to już zamknięty rozdział
Myślicie, ze naprawdę wziął te klucze przez przypadek?
On mi nie daje spokoju, wysyła wyznania...
Myślicie, ze naprawdę wziął te klucze przez przypadek?
Myślę, że to chory człowiek.
Też go zablokuj. On uważa, że skoro z tamtą koniec to teraz na całego przyklei się do Ciebie. Liczy, że mu to się uda.
Też go zablokuj. On uważa, że skoro z tamtą koniec to teraz na całego przyklei się do Ciebie. Liczy, że mu to się uda.
No on twierdzi, że teraz z ex, to on zakończył i "wybrał" mnie
Powinnaś poczuć się wyróżniona... A tak na poważnie. Sama widzisz kim on jest naprawdę, na co go stać. Wprawdzie to tani, prymitywny manipulant, ale dla świętego spokoju pozbądź się jego towarzystwa. Nieważne jaką metodę wybierzesz, ważne, aby była skuteczna.
Haha, co za cwaniak i manipulant. Z "miłością życia" mu nie wyszło to nawijał ci makaron na uszy. Byłaś opcją zapasową. Zerwij wszelkie kontakty z nim i pod żadnym pozorem nawet nie myśl o związku z nim, cokolwiek by mówił.
Dawno mnie tu nie było...Bardzo dużo się wydarzyło przez ten czas
Zerwałam z nim, oszalał, prosił żebym tego nie robiła, że tylko czasem maja kontakt i że mnie kocha
Podobno po naszym zerwaniu po kilku dniach spotkał się z nią powiedział, że jest na psychicznym dnie i czuje się jak za szybą nie chce mu się nic budować.
Niedawno z nią rozmawiałam
Powiedział, że ją kocha i martwi się o nią, ale nie tak jak wcześniej, nie chce żeby zniknęła z jego życie, ale on już się nie zaangażuje tak jak wcześniej i nie chce być z nią w związku. Ona odparła, że w takim razie widzą się ostatni raz i powiedziała mu czemu z nim zerwała, on na to ze teraz widzi, że nigdy by im nie wyszło i wyszedł obrażony.
Od niej pojechał prosto do mnie... czekał na mnie pod blokiem, powiedział, że chce ze mną być, kocha mnie, zaangażuje się i że czeka na deyczję. Zabrał mnie do siebie
W pewnym momencie sięgnął do kieszeni i powiedział " o kurwa" ale nie wnikałam o co mu chodzi
Następnego dnia odwoził mnie do mnie i powiedział: "wiesz czemu wczoraj powiedziałem "o kurwa" NIECHCĄCY wziąłem klucze od mieszkania A"
Odparłam, że na pewno będą jej potrzebne więc możemy przy okazji do niej podjechać i może je wrzucić do skrzynki
Wykręcił się, że nie, bo korki...
W rozmowie z jego ex powiedziałam jej, że on ma jej klucze, ona była pewna że zgubiła. Powiedziała, że leżały na blacie w kuchni i nawet nie ma pojęcia kiedy je wziął
Powiedziała, że zmieniła dzisiaj zamki i do tej pory się nie odezwał do niej, że ma jej klucze i nie wrzucił tez do skrzynki....
Powiedziała, że go wszędzie zablokowała i dla niej to już zamknięty rozdziałMyślicie, ze naprawdę wziął te klucze przez przypadek?
On mi nie daje spokoju, wysyła wyznania...
Twoje życie, twoje wybory, obojętnie jaką decyzję podejmiesz wiesz, że nie można mieć do niego zaufania, ale sama widzisz, że radykalne kroki pomagają w podejmowaniu decyzji.
Znając ciebie, pewnie dasz mu jeszcze szansę, ale powiedz, że jeśli będzie się kontaktował z eks, to już nie ma powrotu i tu już musisz być konsekwentna do końca.
A najlepiej jakbyś jako warunek postawiła jego terapię, bo ewidentnie jest mu potrzebna.
117 2025-03-29 15:01:16 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-29 15:05:55)
Nie planuje kontynuować tej znajomości, leciał na dwa fronty i pewnie dalej by to kontynuował gdybyśmy obydwie się nie domyśliły.
Nie rozumiem tylko po co brał jej klucz i potem jeszcze mi się pochwalił... Gdyby zrobił to celowo to raczej zostawiłby to dla siebie....
Z drugiej strony gdyby zabrał przez przypadek, to raczej przez tyle dni dałby jej znać lub podjechał i wrzucił do skrzynki...
I bardzo nie chciał jej oddać gdy zaproponowałam
W końcu klucz do mieszkania to coś bardzo, bardzo istotnego
118 2025-03-29 15:05:20 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-29 15:05:35)
.
Nie planuje kontynuować tej znajomości, leciał na dwa fronty i pewnie dalej by to kontynuował gdybyśmy obydwie się nie domyśliły.
Nie rozumiem tylko po co brał jej klucz i potem jeszcze mi się pochwalił... Gdyby zrobił to celowo to raczej zostawiłby to dla siebie....
Z drugiej strony gdyby zabrał przez przypadek, to raczej przez tyle dni dałby jej znać lub podjechał i wrzucił do skrzynki...
W końcu klucz do mieszkania to coś bardzo, bardzo istotnego
O to już musisz jego zapytać. On się gubi w tych swoich manipulacjach.
To musiał być jego klucz, w sensie jej zapasowy który on cały czas miał i pewnie pomyślał, że jeszcze może się przydać.
Bo chyba złośliwie by jej nie zabrał kluczy od mieszkania. Choć nigdy nic nie wiadomo.
A tobie powiedział o tym kluczach, żeby wyjść na prawdomównego ![]()
Jej też za bardzo wierzysz.
Amiszowa napisał/a:Nie planuje kontynuować tej znajomości, leciał na dwa fronty i pewnie dalej by to kontynuował gdybyśmy obydwie się nie domyśliły.
Nie rozumiem tylko po co brał jej klucz i potem jeszcze mi się pochwalił... Gdyby zrobił to celowo to raczej zostawiłby to dla siebie....
Z drugiej strony gdyby zabrał przez przypadek, to raczej przez tyle dni dałby jej znać lub podjechał i wrzucił do skrzynki...
W końcu klucz do mieszkania to coś bardzo, bardzo istotnegoO to już musisz jego zapytać. On się gubi w tych swoich manipulacjach.
To musiał być jego klucz, w sensie jej zapasowy który on cały czas miał i pewnie pomyślał, że jeszcze może się przydać.
Bo chyba złośliwie by jej nie zabrał kluczy od mieszkania. Choć nigdy nic nie wiadomo.
A tobie powiedział o tym kluczach, żeby wyjść na prawdomównego
Jej też za bardzo wierzysz.
On jej oddał klucz gdy się rozstawali, to był jej główny klucz od mieszkania, który leżał na blacie w kuchni
Ona musiała skorzystać z zapasowego, myslała ze gdzieś jej się zapodział i dopiero ja ją oświeciłam
Mi to mózg rozwaliło
Bo zdrowy człowiek nie robi takich akcji, a jak faktycznie "z rozmachu" zabrał, to przecież mógł jej przy okazji wrzucić do skrzynki, a do dzisiaj tego nie zrobił
Jak dla mnie to ma byc jego "furtka" do niej jeszcze
Skoro niby wymieniła zamki, to ten klucz mu się do niczego nie przyda, albo też ona ściemnia.
Jak z nim zerwałaś to już nie rozkminiaj.
122 2025-03-29 16:22:45 Ostatnio edytowany przez Amiszowa (2025-03-29 16:37:48)
Ja to widzę tak, że mnie traci, dlatego tak zaczął szaleć i angażować się, być może doszły jakieś wyrzuty sumienia w stosunku do mnie...ona była ostatnio ciągle "dostępna" więc być może aktualnie nie jest już tak atrakcyjna dla niego.
Ale zabranie jej klucza to pewnie taka furtka do niej
Myślę, że ta jego miłość do mnie, to strach przed samotnością i może jakieś hormony i ogólnie taki szał, że zapewniałam mu rozrywkę i mu się to wymyka.
Ale pewnie jak mnie "odzyska" zrobi się stabilniej, to znowu będzie do tamtej tęsknił.
On nigdy nie powiedział na nią ani jednego złego słowa w sensie ze jakaś głupia czy po*ebana (;)) i wcześniej powiedział mi, że ją kocha
Też tak to widzicie?
Wszystko zostało napisane, przeczytaj cały wątek od początku, bo nie ma sensu powtarzać tego samego.
Znasz go najlepiej, zawsze bardziej do tego ciągnie co nieosiągalne.
Bądź więc niedostępna, bo to, że on cię kocha to bajeczka, najpierw musiałby się odkochać w ex.
Ona by musiała sobie ułożyć życie z kimś innym, to może by zrozumiał, że nie ma odwrotu. A tak to zawsze może liczyć, że zmieni zdanie i do niego wróci
Bo tak naprawdę, to nie wiadomo czy on nie chce z nią być, czy ona.
Wiem to wszystko, dlatego do niego nie poleciałam
Po prostu zastanawiam się, czy faktycznie może istnieć miłość do byłego partnera na zasadzie jak do członka rodziny?
On się zarzeka, że ją kocha ale już inaczej niż kiedyś i że już nie byłby w stanie się ponownie w nią zaangażować
Wiem to wszystko, dlatego do niego nie poleciałam
Po prostu zastanawiam się, czy faktycznie może istnieć miłość do byłego partnera na zasadzie jak do członka rodziny?
On się zarzeka, że ją kocha ale już inaczej niż kiedyś i że już nie byłby w stanie się ponownie w nią zaangażować
Nie wiem jaka to miłość, bardziej uzależnienie, a czy on by był w stanie, to sam nawet nie wie.
W każdym razie powinien z nią definitywnie zerwać wszelki kontakt, jak chce układać sobie życie z Tobą
A tego to ci nie może zagwarantować,
bo jest manipulantem, lawirantem czyli nie można mu wierzyć.
Dlatego patrz na to co robi, a nie to co mówi.
Zadaj sobie pytanie, po co w tym tkwisz?
Zadaj sobie pytanie, po co w tym tkwisz?
Coś mi padło na rozum, on ma w sobie coś takiego, że dałam się tak wkręcić jak nastolatka, ma takie "gadane", że chyba tez mnie to tak przyciągnęło
A teraz dodatkowo mimo wszystko jakaś taka "radość", że jednak nie poleciał na skrzydłach do niej.
Myślicie, że on liczył, że ex się odezwie do niego w sprawie tego klucza?
129 2025-04-07 19:24:57 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-04-07 19:33:42)
Nadal żyjesz iluzją? Zrobisz jak zechcesz, jak sama zdecydujesz. To Twoje życie.
Myślicie, że on liczył, że ex się odezwie do niego w sprawie tego klucza?
Być może.
W końcu jesteście razem czy nie, bo już się pogubiłam?