Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Strony Poprzednia 1 222 223 224 225 226 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14,496 do 14,560 z 14,688 ]

14,496

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:

Kierowczyni? Ja sądziłem, że kierowca w kobiecym wydaniu to kierownica wink
Jeśli zaś chodzi o feminatywy, to ja raczej szczerze wątpię, abym oswoił się z nimi i przyzwyczaił do nich. Nie mam pojęcia, po co to i czemu ma służyć? Zresztą mało mnie to interesuje.

Tak kierowczyni(ewentualnie pani kierownik) nie żadna kierownica... tak samo ją nie będę biznesmen tylko będę bizneswomen   big_smile

Zobacz podobne tematy :

14,497

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

A nie biznesmenka? roll big_smile

14,498

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:

Kierowczyni? Ja sądziłem, że kierowca w kobiecym wydaniu to kierownica wink
Jeśli zaś chodzi o feminatywy, to ja raczej szczerze wątpię, abym oswoił się z nimi i przyzwyczaił do nich. Nie mam pojęcia, po co to i czemu ma służyć? Zresztą mało mnie to interesuje.

A magister w kobiecym wydaniu to magistrala? big_smile

14,499

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Kierowczyni? Ja sądziłem, że kierowca w kobiecym wydaniu to kierownica wink
Jeśli zaś chodzi o feminatywy, to ja raczej szczerze wątpię, abym oswoił się z nimi i przyzwyczaił do nich. Nie mam pojęcia, po co to i czemu ma służyć? Zresztą mało mnie to interesuje.

A magister w kobiecym wydaniu to magistrala? big_smile

lol

Kobieta, która ukończyła studia pierwszego stopnia to licencja? Bo on, to licencjat, więc tak samo wychodzi tongue big_smile On marynarz, ona marynarka. On kominiarz, ona kominiarka. On spawacz, ona spawarka. On premier, ona premiera... wink big_smile

14,500

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

On pilot, ona pilotka i można mnożyć, fajna zabawa. smile On sędzia i ona kurczę, też sędzia? Jak zrobić feminatyw od rzeczownika o takiej budowie?

Kierowczyni to wiem z reklam zachęcających do podjęcia pracy w MZA.

14,501

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Nie, miła Koralino, samica słonia to od zawsze słonica.

Hmmm.
Mam pytanie. Skoro słoń może zasłonić wiewiórkę to czy wiewiórka może słonia zawiewiórczyć?

14,502

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Kierowczyni? Ja sądziłem, że kierowca w kobiecym wydaniu to kierownica wink
Jeśli zaś chodzi o feminatywy, to ja raczej szczerze wątpię, abym oswoił się z nimi i przyzwyczaił do nich. Nie mam pojęcia, po co to i czemu ma służyć? Zresztą mało mnie to interesuje.

A magister w kobiecym wydaniu to magistrala? big_smile

Dobre smile

14,503

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Kierowczyni? Ja sądziłem, że kierowca w kobiecym wydaniu to kierownica wink
Jeśli zaś chodzi o feminatywy, to ja raczej szczerze wątpię, abym oswoił się z nimi i przyzwyczaił do nich. Nie mam pojęcia, po co to i czemu ma służyć? Zresztą mało mnie to interesuje.

A magister w kobiecym wydaniu to magistrala? big_smile

lol

Kobieta, która ukończyła studia pierwszego stopnia to licencja? Bo on, to licencjat, więc tak samo wychodzi tongue big_smile On marynarz, ona marynarka. On kominiarz, ona kominiarka. On spawacz, ona spawarka. On premier, ona premiera... wink big_smile

Śledź  - śledziona -samica śledzia tongue  big_smile ale wymyśliłam
Saper - saperka

14,504

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Kontroler  kontrolka

Dupek dupka

14,505

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Jak nic wychodzi na to, że te same zawody czy stanowiska w rodzaju męskim brzmią męsko, a w żeńskiem... przedmiotowo roll hmm
Nie podoba mi się to!

14,506

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:

Jak nic wychodzi na to, że te same zawody czy stanowiska w rodzaju męskim brzmią męsko, a w żeńskiem... przedmiotowo roll hmm
Nie podoba mi się to!

Mnie tez nie  sad

14,507

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Siema człowieki smile

14,508

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Przed chwilą trafiłam w necie na marszłkinię Senatu wink Brzmi okropnie, nie?

14,509

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:

Przed chwilą trafiłam w necie na marszłkinię Senatu wink Brzmi okropnie, nie?

Pierwsze skojarzenie z cukinią big_smile. Marszałkinia - cukinia

14,510

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

On pilot, ona pilotka i można mnożyć, fajna zabawa. smile On sędzia i ona kurczę, też sędzia? Jak zrobić feminatyw od rzeczownika o takiej budowie?

.

Funkcjonuje słowo - sędzina.  Okropne. Podobno oznacza żonę sędziego.

14,511

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Sędzina to mnie akurat nie razi, jest stare i od dawna raczej mało używane, kiedyś było, jak mawiają "we zwyczaju" nazywać żony od zawodu męża.
Tyle że sędzina to była żona sędziego właśnie, tak jak szewcowa była żoną szewca.

Priscilla, marszałkini faktycznie brzmi okropnie, ale pamiętam, że mi "posłanka" kiedyś brzmiała tak samo idiotycznie i kaprawo. smile

14,512 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-08-31 22:46:53)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Pewnie kiedyś te potworki językowe się przyjmą jako prawidłowe. Mnie i tak najbardziej uszy więdną od słowa "krępacja" big_smile. Tego to wprost nie mogę zdzierżyć.

14,513

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Te językowe twory w rodzaju marszałkini  nie są spontanicznego chowu, one są robione i to fachowo, przez językoznawców i innych takich speców smile Brzmią nam zgrzytliwie, ale żeby aż potworki?
Mnie potworniej brzmi akwen wodny. Albo potencjalna możliwość i inne z tego pakietu. I wykoślawione anglicyzmy.
Z tą krępacją to mnie zaciekawiłaś. Koralino smile Mało już używane, fakt, wonieje na milę archaizmem, ale przecież to jest poprawne, nadal.

14,514 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-08-31 23:40:06)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Te językowe twory w rodzaju marszałkini  nie są spontanicznego chowu, one są robione i to fachowo, przez językoznawców i innych takich speców smile Brzmią nam zgrzytliwie, ale żeby aż potworki?
Mnie potworniej brzmi akwen wodny. Albo potencjalna możliwość i inne z tego pakietu. I wykoślawione anglicyzmy.
Z tą krępacją to mnie zaciekawiłaś. Koralino smile Mało już używane, fakt, wonieje na milę archaizmem, ale przecież to jest poprawne, nadal.

Wykoślawione anglicyzmy. Chodzi ci o tzw. zapożyczenia językowe i ich adaptację językową?
To jest, o ile się orientuję, stała cecha każdego żywego języka.

14,515 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-31 23:51:43)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Sędzina to mnie akurat nie razi, jest stare i od dawna raczej mało używane, kiedyś było, jak mawiają "we zwyczaju" nazywać żony od zawodu męża.
Tyle że sędzina to była żona sędziego właśnie, tak jak szewcowa była żoną szewca.

No właśnie, żona sędziego tak, ale u nas nagminnie używa się tej formy na określenie kobiety wykonującej zawód sędziego, a to jest ewidentny błąd i razi mnie okrutnie. Nie mniej niż marszałkini, która bądź co bądź jest poprawną formą. Niestety wink

Mam kolejne pary, gdzie kobieta staje się... przedmiotem wink:
betoniarz - betoniarka
śmieciarz - śmieciarka


Jak byłam nastolatką, to słowo "krępacja" stanowiło u nas element młodzieżowego slangu wink

14,516

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Muqin napisał/a:

Sędzina to mnie akurat nie razi, jest stare i od dawna raczej mało używane, kiedyś było, jak mawiają "we zwyczaju" nazywać żony od zawodu męża.
Tyle że sędzina to była żona sędziego właśnie, tak jak szewcowa była żoną szewca.

No właśnie, żona sędziego tak, ale u nas nagminnie używa się tej formy na określenie kobiety wykonującej zawód sędziego, a to jest ewidentny błąd i razi mnie okrutnie. Nie mniej niż marszałkini, która bądź co bądź jest poprawną formą. Niestety wink

Mam kolejne pary, gdzie kobieta staje się... przedmiotem wink:
betoniarz - betoniarka
śmieciarz - śmieciarka


Jak byłam nastolatką, to słowo "krępacja" stanowiło u nas element młodzieżowego slangu wink

Ciekawe big_smile . Skoro mówimy np. hrabia i hrabina, to czemu nie hrabini ?  A skoro tak to dlaczego marszałek - marszałkini a nie marszałkinia ? big_smile wink

14,517 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-09-01 00:02:44)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:

[
Wykoślawione anglicyzmy. Chodzi ci o tzw. zapożyczenia językowe i ich adaptację językową?
To jest, o ile się orientuję, stała cecha każdego żywego języka.

Tak właśnie. Na tym etapie to jeszcze są dla mego ucha wykoślawione anglicyzmy, szacownymi zapożyczeniami to dopiero się staną, albo i nie smile
Podobny proces jak z tymi feminatywami, póki co nam zgrzytają i uszy kaleczą.

Priscilla :
stolarz - stolarka


Koralina
Hrabini to było, jak najbardziej, w slangu przedwojennej Warszawy. Może i gdzie indziej, o Warszawie akurat wiem.

14,518

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

O, a w drugą stronę? Bo czemu by nie. Skoro jest prostytutka, to czy nie powinien być prostytutek? big_smile

14,519

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Muqin napisał/a:

Sędzina to mnie akurat nie razi, jest stare i od dawna raczej mało używane, kiedyś było, jak mawiają "we zwyczaju" nazywać żony od zawodu męża.
Tyle że sędzina to była żona sędziego właśnie, tak jak szewcowa była żoną szewca.

No właśnie, żona sędziego tak, ale u nas nagminnie używa się tej formy na określenie kobiety wykonującej zawód sędziego, a to jest ewidentny błąd i razi mnie okrutnie. Nie mniej niż marszałkini, która bądź co bądź jest poprawną formą. Niestety wink

Mam kolejne pary, gdzie kobieta staje się... przedmiotem wink:
betoniarz - betoniarka
śmieciarz - śmieciarka


Jak byłam nastolatką, to słowo "krępacja" stanowiło u nas element młodzieżowego slangu wink

Ciekawe big_smile . Skoro mówimy np. hrabia i hrabina, to czemu nie hrabini ?  A skoro tak to dlaczego marszałek - marszałkini a nie marszałkinia ? big_smile wink

Bo tak się mowi tak samo jak się mówi rybak a nie rybek albo panie pośle zamiast panie ośle  xD

14,520

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

[
Wykoślawione anglicyzmy. Chodzi ci o tzw. zapożyczenia językowe i ich adaptację językową?
To jest, o ile się orientuję, stała cecha każdego żywego języka.

Tak właśnie. Na tym etapie to jeszcze są dla mego ucha wykoślawione anglicyzmy, szacownymi zapożyczeniami to dopiero się staną, albo i nie smile
Podobny proces jak z tymi feminatywami, póki co nam zgrzytają i uszy kaleczą.

Priscilla :
stolarz - stolarka


Koralina
Hrabini to było, jak najbardziej, w slangu przedwojennej Warszawy. Może i gdzie indziej, o Warszawie akurat wiem.

A widzisz, czyli miałam nosa big_smile.

14,521

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Ano masz nosa, Koralino smile
Prostytutek mi się podoba.
Albo kurtyzan. Nierządnic.
Maskulatywy też mogą być fajne. smile

14,522

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Priscilla napisał/a:

No właśnie, żona sędziego tak, ale u nas nagminnie używa się tej formy na określenie kobiety wykonującej zawód sędziego, a to jest ewidentny błąd i razi mnie okrutnie. Nie mniej niż marszałkini, która bądź co bądź jest poprawną formą. Niestety wink

Mam kolejne pary, gdzie kobieta staje się... przedmiotem wink:
betoniarz - betoniarka
śmieciarz - śmieciarka


Jak byłam nastolatką, to słowo "krępacja" stanowiło u nas element młodzieżowego slangu wink

Ciekawe big_smile . Skoro mówimy np. hrabia i hrabina, to czemu nie hrabini ?  A skoro tak to dlaczego marszałek - marszałkini a nie marszałkinia ? big_smile wink

Bo tak się mowi tak samo jak się mówi rybak a nie rybek

ale jest narybek tongue

14,523

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Ano masz nosa, Koralino smile
Prostytutek mi się podoba.
Albo kurtyzan. Nierządnic.
Maskulatywy też mogą być fajne. smile

Mnie ciekawi historia języka esperanto , który ostatecznie nie przyjął się jako język globalny , uniwersalny, został wyparty przez język angielski. Wydaje się że jednak to brak rodzimej kultury i tradycji spowodował że jako sztuczny twór nie miał głębokich fundamentów mimo , że podobno miał genialnie uproszczoną strukturę.

14,524

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Esperanto to wyparte to nie zostało, bo najpierw by musiało się stać powszechne, żeby go mógł angielski wyprzeć. Sorki, bywam upierdliwie dokładna smile

Brak korzeni i historii to na pewno, brak naturalnych mechanizmów regulujących choćby i te zapożyczenia, esperanto nie może z samej swej natury nic zapożyczyć, w nim każde słowo trzeba "robić" (chyba?),  poza tym esperanto jest obce dla absolutnie wszystkich , żeby się stało powszechne to by go trzeba uczyć jakoś przymusowo na dużą skalę chyba, tak totalitarnie. Na dodatek dla absolutnie nikogo nie było nigdy językiem ojczystym.
Genialnie uproszczona struktura języka to nie wszystko, język jak wiadomo musi żyć. smile
Akurat strukturalnie to chiński jest w pewnym sensie prosty i co z tego? Raczej nikt go za łatwy nie uważa. smile

14,525

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Esperanto to wyparte to nie zostało, bo najpierw by musiało się stać powszechne, żeby go mógł angielski wyprzeć. Sorki, bywam upierdliwie dokładna smile

Brak korzeni i historii to na pewno, brak naturalnych mechanizmów regulujących choćby i te zapożyczenia, esperanto nie może z samej swej natury nic zapożyczyć, w nim każde słowo trzeba "robić" (chyba?),  poza tym esperanto jest obce dla absolutnie wszystkich , żeby się stało powszechne to by go trzeba uczyć jakoś przymusowo na dużą skalę chyba, tak totalitarnie. Na dodatek dla absolutnie nikogo nie było nigdy językiem ojczystym.
Genialnie uproszczona struktura języka to nie wszystko, język jak wiadomo musi żyć. smile
Akurat strukturalnie to chiński jest w pewnym sensie prosty i co z tego? Raczej nikt go za łatwy nie uważa. smile

A czy angielskiego nie uczymy się przymusowo, bowiem jest to współczesna łacina której nie znać to tak jakby być bez ręki?

14,526

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

My tak, ale grube miliony ludzi urodzonych w Wielkiej Brytanii, USA i Australii - nie. Oni się angielskiego uczą jako podstawowego, pierwszego oraz często jedynego języka smile
Esperanto nie miało i nie mogło mieć, będąc tworem całkiem sztucznym, takiej bazy użytkowników już na wstępie.

14,527

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:

Ciekawe big_smile . Skoro mówimy np. hrabia i hrabina, to czemu nie hrabini ?  A skoro tak to dlaczego marszałek - marszałkini a nie marszałkinia ? big_smile wink

Czemu, czemu... Bo to jest język polski i  tu najwyraźniej obowiązuje zasada, że skoro można coś skomplikować, to należy to skomplikować wink big_smile

14,528 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-09-01 01:42:55)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

My tak, ale grube miliony ludzi urodzonych w Wielkiej Brytanii, USA i Australii - nie. Oni się angielskiego uczą jako podstawowego, pierwszego oraz często jedynego języka smile
Esperanto nie miało i nie mogło mieć, będąc tworem całkiem sztucznym, takiej bazy użytkowników już na wstępie.

To oczywiste że angielski jest językiem rodzimym dla pewnych narodów. Moja uwaga dotyczyła zupełnie czegoś innego.

14,529

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ciekawe big_smile . Skoro mówimy np. hrabia i hrabina, to czemu nie hrabini ?  A skoro tak to dlaczego marszałek - marszałkini a nie marszałkinia ? big_smile wink

Czemu, czemu... Bo to jest język polski i  tu najwyraźniej obowiązuje zasada, że skoro można coś skomplikować, to należy to skomplikować wink big_smile

Czemu,  czemu ...bo nie ma dżemu big_smile. Język polski jest podobno językiem szeleszczącym.

14,530

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:
Priscilla napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ciekawe big_smile . Skoro mówimy np. hrabia i hrabina, to czemu nie hrabini ?  A skoro tak to dlaczego marszałek - marszałkini a nie marszałkinia ? big_smile wink

Czemu, czemu... Bo to jest język polski i  tu najwyraźniej obowiązuje zasada, że skoro można coś skomplikować, to należy to skomplikować wink big_smile

Czemu,  czemu ...bo nie ma dżemu big_smile. Język polski jest podobno językiem szeleszczącym.

Tak, te wszystkie sz, cz, dż, ś, ć, itd. robią swoje, czyli "szeleszczą". Zresztą znany "w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie" czy inne podobne to kolejny przykład na to.
To, że język ciągle ewoluuje, to jedno, ale czy niektóre modyfikacje są naprawdę  niezbędne, konieczne, słuszne?

14,531

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:

To, że język ciągle ewoluuje, to jedno, ale czy niektóre modyfikacje są naprawdę  niezbędne, konieczne, słuszne?

Nie sądzę, ale wydaje się, że co jakiś czas zachodzi potrzeba ujednolicenia.
Feminatywy na przykład pojawiają się także w sposób naturalny, gdy słowo staje się potrzebne. Na przykład kiedy w jakimś zawodzie panie się pojawiają w takiej liczbie, że pan+nazwa zawodu staje się zwyczajnie niewygodne w codzienności, nie opisuje jej wystarczająco skutecznie, wygodniejsze jedno słowo niż dwa.
Tak było z kiedyś z lekarką, teraz to widzę w miejskich autobusach. Pani kierowca? Jak się nam autobusy unowocześniły pań w tym zawodzie coraz więcej, kierowczyni choć obco mi brzmi wydaje się mieć sens praktyczny. Szewców płci żeńskiej  nie przybywa, to i feminatyw tak oddolnie nie powstaje bo potrzebny nie jest.
Pani poseł w swoim czasie się pojawiła dla odmiany odgórnie, tak jak teraz marszałkini - to raczej chyba z przyczyn innych niż rzeczywista potrzeba oddolna, tak bardziej "dla zasady". Podobnie z magistrem - na to akurat mam zjeżenie, "magistra" mi przez gardło póki co przejść nie chce, a "profesora" to już koszmar senny jakiś. O samej sobie to ja nie powiem, że jestem magistrą, za nic! big_smile

14,532

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Nie sądzę, ale wydaje się, że co jakiś czas zachodzi potrzeba ujednolicenia.

W tej chwili, dokładnie od 1 stycznia, obowiązuje kilka nowych, narzuconych przez Radę Języka Polskiego zmian. Osobiście tego "nie czuję", nawet jeśli istotnie jest nieco łatwiej. A już "nie" z przymiotnikami w stopniu najwyższym - od tego włos mi się jeży. Nauczyliśmy się, że jest wyjątek i komu to przeszkadzało? Źle mi się to czyta, źle pisze... Nie, no nie, po prostu nie umiem tego zdzierżyć roll
Co więcej, wszystkie teksty, w tym książki, napisane przed 2026 siłą rzeczy mają inną pisownię, która obecnie uznawana jest za błąd. I niby mówi się "czytaj książki, jeśli chcesz dobrze poznać język polski", a tu takie kwiatki, że niektórzy mogą osłupieć big_smile

Muqin napisał/a:

(...) Podobnie z magistrem - na to akurat mam zjeżenie, "magistra" mi przez gardło póki co przejść nie chce, a "profesora" to już koszmar senny jakiś. O samej sobie to ja nie powiem, że jestem magistrą, za nic! big_smile

Prawda? Dziwolągi takie, że naprawdę trudno je zaakceptować.

14,533 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-09-01 19:20:07)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Widzki, chirurżki czy naukowczynie. Niech zapadnie kurtyna milczenia na te językowe wybryki.
Tak na marginesie. Jeśli kobiecie zostanie zaproponowane stanowisko dyrektora, a nie dyrektorki albo otrzyma tytuł profesora a nie profesorki (takie pierwsze przykłady z brzegu) to będzie kosmiczne faux pas, nie wspominając już o klasycznej zniewadze?

14,534

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Z tymi książkami to masz świętą rację, Priscilla, niestety. Nie da się przepuścić przez korektę zgodną z aktualnymi regułami całej dotychczas opublikowanej literatury, a pewne rzeczy typu "razem czy osobno" czy interpunkcja utrwalamy sobie nieświadomie właśnie czytając. I może się zrobić tak, że "jeśli chcesz pisać poprawnie, pod żadnym pozorem nie czytaj nic wydrukowanego przed 2026 rokiem" , co wychodzi jakby słabo w kontekście całokształtu zwanego spuścizną kulturalną i literaturą ojczystą. 

Feminatywy nas rażą, to oczywiste. Raz że są nowe i dwa że wiele z nich jest instalowanych w języku metodą odgórną czyli brutalnie narzucanych. Tym niemniej moim zdaniem  ponieważ są tworzone zgodnie z regułami języka polskiego pozostaje przywyknąć, choć są dla nas dziwaczne, mając świadomość, że naszych przodków raziła "lekarka", moja własna babcia nie chodziła do żadnych lekarek, chodziła do "pani doktor" i już.  Albo do doktora.
Pokornie będę zatem przywykać do magistry, bo z wiatrakami nie mam zwyczaju walczyć. Moja feministyczna część duszyczki się tych feminatywów nie domaga, ale skoro są, niech tam smile
Jeśli idzie o tą zniewagę, ALessandro, to chyba w wydaniu pewnej grupy feministek najnowszej, nie pamiętam której fali. smile

14,535

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Musze Wam cos wyznac. Ogladamy z zona Hotel Paradise. Teraz nowy sezon ruszyl ale wczesniej tez ogladalismy. To taki nasz konik smile

Powiem Wam ze zaden nawet najbardziej kontrowersyjny czy nieoczywisty film nie powoduje tyle dyskusji miedzy nami. Ocena zachowan w wersji ocena przez  kobiete/ocena przez mezczyzne - fajna zabawa. Pokazuje jak inaczej swiat widzimy.

Najlepiej jest jak program startuje. Tam uczestnicy opowiadaja najpierw o sobie. Teraz juz wiem ze w 90% nie sprawdzi sie to co o sobie mowia. Ale czlowiek stara sie "wyczuc" tych osobnikow. Niezla zabawa.

Czasem jak w programie pojawia sie zdanie "musimy porozmawiać" i para idzie pogadac to wlaczamy stopklatke i robimy konkurs kto zgadnie jak przebiegnie rozmowa. Jestem, chwalac sie, juz w tym calkiem dobry. W najgorszej wersji najczesciej zgaduje jakim klimatem skonczy sie rozmowa. Jak wybieraja osoby do pary to tez najczesciej zgadne - na poczatku gorzej ale potem tonjuz spoko. Wiec mamy element rywalizacji z moja panna.

Do programu dobieraja ludzi tak zeby sie dzialo. Wiec malo tam bezpiecznych, wywazonych. Sporo "potluczonych". Z innego swiata. Bo musi sie dziac. Fajna sprawa

14,536

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

14,537

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Marsjanin fajny film

14,538

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Marsjanin fajny film

Prawda big_smile

14,539 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-09-02 03:07:55)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:

Musze Wam cos wyznac. Ogladamy z zona Hotel Paradise. Teraz nowy sezon ruszyl ale wczesniej tez ogladalismy. To taki nasz konik smile

Powiem Wam ze zaden nawet najbardziej kontrowersyjny czy nieoczywisty film nie powoduje tyle dyskusji miedzy nami. Ocena zachowan w wersji ocena przez  kobiete/ocena przez mezczyzne - fajna zabawa. Pokazuje jak inaczej swiat widzimy.

Najlepiej jest jak program startuje. Tam uczestnicy opowiadaja najpierw o sobie. Teraz juz wiem ze w 90% nie sprawdzi sie to co o sobie mowia. Ale czlowiek stara sie "wyczuc" tych osobnikow. Niezla zabawa.

Czasem jak w programie pojawia sie zdanie "musimy porozmawiać" i para idzie pogadac to wlaczamy stopklatke i robimy konkurs kto zgadnie jak przebiegnie rozmowa. Jestem, chwalac sie, juz w tym calkiem dobry. W najgorszej wersji najczesciej zgaduje jakim klimatem skonczy sie rozmowa. Jak wybieraja osoby do pary to tez najczesciej zgadne - na poczatku gorzej ale potem tonjuz spoko. Wiec mamy element rywalizacji z moja panna.

Do programu dobieraja ludzi tak zeby sie dzialo. Wiec malo tam bezpiecznych, wywazonych. Sporo "potluczonych". Z innego swiata. Bo musi sie dziac. Fajna sprawa

Nigdy tego nie oglądałam, jedynie jakieś bardzo krótkie, wyrywkowe fragmenty, ale zdarzało mi się śledzić inne formaty tylko dlatego, że stanowiło to dla mnie ciekawe studium psychologiczne.
Fajnie, że potraficie tak ze sobą "grać", całkiem twórcza rywalizacja wink
My raczej po prostu dyskutujemy o tym, co właśnie zobaczyliśmy i jakie każde z nas ma spojrzenie na daną kwestię. I o ile kiedyś to ja byłam główną inicjatorką takich rozmów, to widzę, że mój mężczyzna coraz częściej sam zaczyna takie tematy.


P.S.
Ten wstęp: "muszę Wam coś wyznać", jakbyś co najmniej zrobił coś brzydkiego big_smile

14,540

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Ale że aż dwa pod rząd?? Masz w sobie moc, bo mi się to nie zdarza big_smile

Wiecie, że ja potrafię obejrzeć 2/3 filmu i go wyłączyć, nie poznając zakończenia, jeśli mnie znudzi albo zmęczy? Czy na sali jest ktoś, kto ma tak samo? wink

14,541

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Ale że aż dwa pod rząd?? Masz w sobie moc, bo mi się to nie zdarza big_smile

Wiecie, że ja potrafię obejrzeć 2/3 filmu i go wyłączyć, nie poznając zakończenia, jeśli mnie znudzi albo zmęczy? Czy na sali jest ktoś, kto ma tak samo? wink

Ja big_smile

Albo wiele podejść by obejrzeć coś... Greya nie zlicze ile to już było prób by zrozumieć fenomen popularności. Za każdym razem byłam albo zmęczona, albo zażenowana, albo ze śmiechu już nie ogarnialam. Zmierzch tak samo  big_smile

14,542 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-02 15:42:46)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Ale że aż dwa pod rząd?? Masz w sobie moc, bo mi się to nie zdarza big_smile

Wiecie, że ja potrafię obejrzeć 2/3 filmu i go wyłączyć, nie poznając zakończenia, jeśli mnie znudzi albo zmęczy? Czy na sali jest ktoś, kto ma tak samo? wink

Ostatnio w kinie film przespalem...

Dobrze ze popcornu nie kupilem smile

14,543

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Ale że aż dwa pod rząd?? Masz w sobie moc, bo mi się to nie zdarza big_smile

Wiecie, że ja potrafię obejrzeć 2/3 filmu i go wyłączyć, nie poznając zakończenia, jeśli mnie znudzi albo zmęczy? Czy na sali jest ktoś, kto ma tak samo? wink

Mam podobnie, chociaż staram się zazwyczaj obejrzeć do końca. Jednak nie lubię filmów baaaardzo długich, takich ponad 2-godzinnych. Zresztą ostatnio rzadko oglądam w ogóle telewizję. Kiedyś były 3 kanały (2 polskie i jeden radziecki) i nie było co oglądać. Teraz mamy setki programów i też nie ma co oglądać.

14,544

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki oglądam film marsianin a potem będzie szklana pułapka 2 big_smile

Ale że aż dwa pod rząd?? Masz w sobie moc, bo mi się to nie zdarza big_smile

Wiecie, że ja potrafię obejrzeć 2/3 filmu i go wyłączyć, nie poznając zakończenia, jeśli mnie znudzi albo zmęczy? Czy na sali jest ktoś, kto ma tak samo? wink

Mam podobnie, chociaż staram się zazwyczaj obejrzeć do końca. Jednak nie lubię filmów baaaardzo długich, takich ponad 2-godzinnych. Zresztą ostatnio rzadko oglądam w ogóle telewizję. Kiedyś były 3 kanały (2 polskie i jeden radziecki) i nie było co oglądać. Teraz mamy setki programów i też nie ma co oglądać.

Ja rzadko kiedy coś oglądam,tylko okazyjnie w TV

14,545

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Teraz "Odyseja" rządzi w kinach, a trwa blisko 3 godziny. Jeszcze nie oglądałem, a czy obejrzę, nie wiem. Najdłuższy film, o ile dobrze pamiętam, jaki oglądałem to "Dawno temu w Ameryce" (ok. 4h), ale uważam, że film jest wart poświęcenia tak długiego czasu. Teraz z pewnością obejrzałbym go na raty wink big_smile

14,546

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:

Teraz "Odyseja" rządzi w kinach, a trwa blisko 3 godziny. Jeszcze nie oglądałem, a czy obejrzę, nie wiem. Najdłuższy film, o ile dobrze pamiętam, jaki oglądałem to "Dawno temu w Ameryce" (ok. 4h), ale uważam, że film jest wart poświęcenia tak długiego czasu. Teraz z pewnością obejrzałbym go na raty wink big_smile

3 godziny to by było za długo dla mnie siedzieć w kinie.

14,547

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Teraz "Odyseja" rządzi w kinach, a trwa blisko 3 godziny. Jeszcze nie oglądałem, a czy obejrzę, nie wiem. Najdłuższy film, o ile dobrze pamiętam, jaki oglądałem to "Dawno temu w Ameryce" (ok. 4h), ale uważam, że film jest wart poświęcenia tak długiego czasu. Teraz z pewnością obejrzałbym go na raty wink big_smile

3 godziny to by było za długo dla mnie siedzieć w kinie.

Dla mnie też. Przecież to cała wieczność roll big_smile

14,548

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Człowieki dziś jest film Och Karol 2 smile

14,549 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-09-02 20:52:50)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Istotka6 napisał/a:

Ja big_smile

Albo wiele podejść by obejrzeć coś... Greya nie zlicze ile to już było prób by zrozumieć fenomen popularności. Za każdym razem byłam albo zmęczona, albo zażenowana, albo ze śmiechu już nie ogarnialam. Zmierzch tak samo  big_smile

Bert44 napisał/a:

Ostatnio w kinie film przespalem...

Dobrze ze popcornu nie kupilem smile

Alessandro napisał/a:


Mam podobnie, chociaż staram się zazwyczaj obejrzeć do końca. Jednak nie lubię filmów baaaardzo długich, takich ponad 2-godzinnych. (...)

Julia life in UK napisał/a:

3 godziny to by było za długo dla mnie siedzieć w kinie.

Jak miło, że nie jestem z tym sama! wink big_smile
I tak zupełnie szczerze, to absolutnie nie wyobrażam sobie, jak można wysiedzieć na nocnych maratonach, kiedy pod rząd wyświetlane są filmy w ilości sztuk kilka wink

Alessandro napisał/a:

Teraz "Odyseja" rządzi w kinach, a trwa blisko 3 godziny. Jeszcze nie oglądałem, a czy obejrzę, nie wiem. Najdłuższy film, o ile dobrze pamiętam, jaki oglądałem to "Dawno temu w Ameryce" (ok. 4h), ale uważam, że film jest wart poświęcenia tak długiego czasu. Teraz z pewnością obejrzałbym go na raty wink big_smile

"Dawno temu w Ameryce jest wspaniały, ale faktycznie lepiej się go ogląda na raty. Nawiasem mówiąc, porwałam się na to bodajże ubiegłej zimy i właśnie dlatego, że podzieliłam to sobie na trzy seanse, to wyciągnęłam z niego o wiele więcej, w tym miałam większą przyjemność.

Pamiętam jak byłam w kinie na "Tańczący z wilkami" - piękny obraz, wspaniałe plenery, gra aktorska, interesująca fabuła, ale 180 minut to była cała wiecznośc, pomimo że w tamtym czasie i tak miałam większą tolerancję na siedzenie na tyłku przez trzy godziny wink Nie no, było to trudne lol

14,550

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

Człowieki dziś jest film Och Karol 2 smile

No i? tongue

14,551

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki dziś jest film Och Karol 2 smile

No i? tongue

No i nic hmm

14,552

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Jak się podoba miklosza o film o  Karolu ?; P

14,553

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Człowieki dziś jest film Och Karol 2 smile

No i? tongue

No i nic hmm

,  ok

14,554

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
jea1 napisał/a:

Jak się podoba miklosza o film o  Karolu ?; P

A to o papieżu?

14,555

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
jea1 napisał/a:

Jak się podoba miklosza o film o  Karolu ?; P

No fajny ale są lepsze smile

14,556

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
jea1 napisał/a:

Jak się podoba miklosza o film o  Karolu ?; P

A to o papieżu?

O papierzu super smile

14,557 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-09-02 22:37:53)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

No i nic hmm

Bo wpadasz z informacją, że dziś jest „Och, Karol 2” i tak w sumie nie wiadomo, co z tym zrobić wink - czy zachęcasz, czy informujesz nas, że masz zamiar oglądać, czy oczekujesz, że wszyscy gremialnie rzucimy się przed telewizory? wink
Taka to z Tobą rozmowa big_smile

14,558

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

No i nic hmm

Bo wpadasz z informacją, że dziś jest „Och, Karol 2” i tak w sumie nie wiadomo, co z tym zrobić wink - czy zachęcasz, czy informujesz nas, że masz zamiar oglądać, czy oczekujesz, że wszyscy gremialnie rzucimy się przed telewizory? wink
Taka to z Tobą rozmowa big_smile

I to jest caly prezes big_smile

14,559

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
jea1 napisał/a:

Jak się podoba miklosza o film o  Karolu ?; P

No fajny ale są lepsze smile

Wiesz miałam obsesję na punkcie tej całej ich piosenki

,,Karol ja cię dobrze znam ''uuu
Itd xDd

Wykon-kukulska

14,560 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-09-03 17:04:07)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Miklosza napisał/a:

No i nic hmm

Bo wpadasz z informacją, że dziś jest „Och, Karol 2” i tak w sumie nie wiadomo, co z tym zrobić wink - czy zachęcasz, czy informujesz nas, że masz zamiar oglądać, czy oczekujesz, że wszyscy gremialnie rzucimy się przed telewizory? wink
Taka to z Tobą rozmowa big_smile

I to jest caly prezes big_smile

No i proszę, prezesuje pełną gębą wink big_smile

Posty [ 14,496 do 14,560 z 14,688 ]

Strony Poprzednia 1 222 223 224 225 226 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024