Istotka6 napisał/a:Ja
Albo wiele podejść by obejrzeć coś... Greya nie zlicze ile to już było prób by zrozumieć fenomen popularności. Za każdym razem byłam albo zmęczona, albo zażenowana, albo ze śmiechu już nie ogarnialam. Zmierzch tak samo 
Bert44 napisał/a:Ostatnio w kinie film przespalem...
Dobrze ze popcornu nie kupilem 
Alessandro napisał/a:
Mam podobnie, chociaż staram się zazwyczaj obejrzeć do końca. Jednak nie lubię filmów baaaardzo długich, takich ponad 2-godzinnych. (...)
Julia life in UK napisał/a:3 godziny to by było za długo dla mnie siedzieć w kinie.
Jak miło, że nie jestem z tym sama!
I tak zupełnie szczerze, to absolutnie nie wyobrażam sobie, jak można wysiedzieć na nocnych maratonach, kiedy pod rząd wyświetlane są filmy w ilości sztuk kilka 
Alessandro napisał/a:Teraz "Odyseja" rządzi w kinach, a trwa blisko 3 godziny. Jeszcze nie oglądałem, a czy obejrzę, nie wiem. Najdłuższy film, o ile dobrze pamiętam, jaki oglądałem to "Dawno temu w Ameryce" (ok. 4h), ale uważam, że film jest wart poświęcenia tak długiego czasu. Teraz z pewnością obejrzałbym go na raty

"Dawno temu w Ameryce jest wspaniały, ale faktycznie lepiej się go ogląda na raty. Nawiasem mówiąc, porwałam się na to bodajże ubiegłej zimy i właśnie dlatego, że podzieliłam to sobie na trzy seanse, to wyciągnęłam z niego o wiele więcej, w tym miałam większą przyjemność.
Pamiętam jak byłam w kinie na "Tańczący z wilkami" - piękny obraz, wspaniałe plenery, gra aktorska, interesująca fabuła, ale 180 minut to była cała wiecznośc, pomimo że w tamtym czasie i tak miałam większą tolerancję na siedzenie na tyłku przez trzy godziny
Nie no, było to trudne 