Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Strony Poprzednia 1 221 222 223 224 225 226 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14,431 do 14,495 z 14,688 ]

14,431

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Alessandro napisał/a:

No jeszcze myślałby kto, że jesteś taka strachliwa tongue big_smile

Podobno udawanie słabej i bezbronnej często nam się opłaci wink big_smile

Wilki w owczej skorze

Zobacz podobne tematy :

14,432 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-08-28 18:36:09)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

I kto by pomyślał roll big_smile Wyszło szydło z worka wink big_smile

14,433

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Właśnie zeżarłem dwie babeczki czekoladowe roll co ja najlepszego zrobiłem sad big_smile

14,434

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

Właśnie zeżarłem dwie babeczki czekoladowe roll co ja najlepszego zrobiłem sad big_smile

Nic się nie stało. Godzina biegu i jesteś na zero

14,435 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-08-28 19:02:54)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

To normalnie koniec świata wink

Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Właśnie zeżarłem dwie babeczki czekoladowe roll co ja najlepszego zrobiłem sad big_smile

Nic się nie stało. Godzina biegu i jesteś na zero

Jak nic, Miklosza, dres i w długą, nie ma letko, godzinka szybko zleci big_smile

14,436 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-08-28 19:03:04)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

.

14,437

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Eeee nie chce mi się hmm

14,438

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Ogladam Gladiatora. Widzialem ze sto razy ale dzisiaj jest jak pierwszy raz. Takiego kina zmuszajacego do myslenia mi na dzis potrzeba. Ale się luzuje.  To byl ciezki tydzien

14,439

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:

Ogladam Gladiatora. Widzialem ze sto razy ale dzisiaj jest jak pierwszy raz. Takiego kina zmuszajacego do myslenia mi na dzis potrzeba. Ale się luzuje.  To byl ciezki tydzien

Też oglądam big_smile

14,440 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-28 21:18:16)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ogladam Gladiatora. Widzialem ze sto razy ale dzisiaj jest jak pierwszy raz. Takiego kina zmuszajacego do myslenia mi na dzis potrzeba. Ale się luzuje.  To byl ciezki tydzien

Też oglądam big_smile

To piateczka. Juz nie tylko fajki razem palimy ale i do kina chodzimy smile

14,441

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ogladam Gladiatora. Widzialem ze sto razy ale dzisiaj jest jak pierwszy raz. Takiego kina zmuszajacego do myslenia mi na dzis potrzeba. Ale się luzuje.  To byl ciezki tydzien

Też oglądam big_smile

To piateczka. Juz nie tylko fajki razem palimy ale i do kina chodzimy smile

Po prostu lubimy dobre kino smile

14,442 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-28 21:38:02)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Też oglądam big_smile

To piateczka. Juz nie tylko fajki razem palimy ale i do kina chodzimy smile

Po prostu lubimy dobre kino smile

smile

I fajki. Znaczy nie lubimy ale jest jak jest

14,443

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:

To piateczka. Juz nie tylko fajki razem palimy ale i do kina chodzimy smile

Po prostu lubimy dobre kino smile

smile

I fajki. Znaczy nie lubimy ale jest jak jest

Najlepiej było by nie palić ale jest to jakaś przyjemność przynajmniej kiedyś tak myślałem hmm

14,444

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Po prostu lubimy dobre kino smile

smile

I fajki. Znaczy nie lubimy ale jest jak jest

Najlepiej było by nie palić ale jest to jakaś przyjemność przynajmniej kiedyś tak myślałem hmm

Tez to lubie ale rzucam. W najbliższej przyszłości smile

Bedziesz sam kurzyl

14,445

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:

smile

I fajki. Znaczy nie lubimy ale jest jak jest

Najlepiej było by nie palić ale jest to jakaś przyjemność przynajmniej kiedyś tak myślałem hmm

Tez to lubie ale rzucam. W najbliższej przyszłości smile

Bedziesz sam kurzyl

Już rzucałeś i nic to nie dało big_smile

14,446

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Najlepiej było by nie palić ale jest to jakaś przyjemność przynajmniej kiedyś tak myślałem hmm

Tez to lubie ale rzucam. W najbliższej przyszłości smile

Bedziesz sam kurzyl

Już rzucałeś i nic to nie dało big_smile

Ty tak samo

14,447

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

No tak tylko że ja już nie rzucę nie da rady hmm

14,448

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

No tak tylko że ja już nie rzucę nie da rady hmm

To może Bert też już nie da rady... Ja nie dam rady słodyczy rzucić  sad

14,449

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Miklosza napisał/a:

No tak tylko że ja już nie rzucę nie da rady hmm

To może Bert też już nie da rady... Ja nie dam rady słodyczy rzucić  sad

Wiem co czujesz mówiłem ci dzisiaj co zjadłem

14,450

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Miklosza napisał/a:

No tak tylko że ja już nie rzucę nie da rady hmm

To może Bert też już nie da rady... Ja nie dam rady słodyczy rzucić  sad

Wiem co czujesz mówiłem ci dzisiaj co zjadłem

Tak no ale mnie to już nie obchodzi na coś trzeba umrzeć. TY zBertem umrzecie na papierosy a ja se umrę na czekoladę o tak na łożu śmierci zeżre cała tabliczkę czekolady to będzie mój ostatni posilek  xD

14,451

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Ską d wiesz że na fajki mo ze ze starości albo na co s innego smile

14,452

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

Ską d wiesz że na fajki mo ze ze starości albo na co s innego smile

Bo jestem wrozka i wiem big_smile

14,453

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Znowu się mondralujesz big_smile

14,454

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:

Znowu się mondralujesz big_smile

Wydaje Ci sie big_smile

14,455

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Miklosza napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Najlepiej było by nie palić ale jest to jakaś przyjemność przynajmniej kiedyś tak myślałem hmm

Tez to lubie ale rzucam. W najbliższej przyszłości smile

Bedziesz sam kurzyl

Już rzucałeś i nic to nie dało big_smile

Ale teraz naprawdę  smile

14,456

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Miklosza napisał/a:

No tak tylko że ja już nie rzucę nie da rady hmm

To może Bert też już nie da rady... Ja nie dam rady słodyczy rzucić  sad

To piąteczka. Łączymy się we wspólnym cierpieniu

14,457 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-29 02:53:39)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:

Wilki w owczej skorze

Hmm... raczej nie mam tu opinii owieczki, więc się do tego nie przywiązuję tongue big_smile

Alessandro napisał/a:

I kto by pomyślał roll big_smile Wyszło szydło z worka wink big_smile

Oj tam, oj tam... big_smile
Zresztą Ty jeszcze nie wiesz, co się może z tego worka wysypać wink lol


A już tak zupełnie poważnie, to słuchałam kiedyś jakiejś psycholożki zajmującej się związkami, która przekonywała, że dla lepszego samopoczucia partnera warto czasem poudawać mniej zaradną (czytaj: nieogarniętą), żeby mężczyzna mógł się wykazać.
Myślę sobie, że to można traktować dwojako, bo albo dzięki temu facet faktycznie będzie mógł poczuć się lepiej w relacji z ogarniającą kobietą, co bądź co bądź trochę kiepsko mówi o facecie, albo też może to służyć jego wykorzystywaniu, co z kolei jest już ewidentnie manipulacyjne.

Jak Wy, Panowie, do tego podchodzicie? Lubicie, jak pozwalamy Wam się wykazywać? wink

14,458 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-29 09:00:03)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wilki w owczej skorze

Hmm... raczej nie mam tu opinii owieczki, więc się do tego nie przywiązuję tongue big_smile

Alessandro napisał/a:

I kto by pomyślał roll big_smile Wyszło szydło z worka wink big_smile

Oj tam, oj tam... big_smile
Zresztą Ty jeszcze nie wiesz, co się może z tego worka wysypać wink lol


A już tak zupełnie poważnie, to słuchałam kiedyś jakiejś psycholożki zajmującej się związkami, która przekonywała, że dla lepszego samopoczucia partnera warto czasem poudawać mniej zaradną (czytaj: nieogarniętą), żeby mężczyzna mógł się wykazać.
Myślę sobie, że to można traktować dwojako, bo albo dzięki temu facet faktycznie będzie mógł poczuć się lepiej w relacji z ogarniającą kobietą, co bądź co bądź trochę kiepsko mówi o facecie, albo też może to służyć jego wykorzystywaniu, co z kolei jest już ewidentnie manipulacyjne.

Jak Wy, Panowie, do tego podchodzicie? Lubicie, jak pozwalamy Wam się wykazywać? wink

Ciekawe. Tzn udawanie mniej zaradnej smile

Mysle ze wykazanie sie byloby tu tylko droga. Nie chodzi o wykazanie tylko pochwalenie za to czym sie wykaze. Uznanie szacunek, pochwala - faceci dadza sie za to pociąc. Facet ktory czuje sie bohaterem swojego domu zaczyna fruwac. Dziwie sie babkom nie chwalacym swoich facetow. To latwa inwestycja o poteznej stopie zwrotu. Facet nagle bez namawiania zaczyna robic jeszcze to, tamto i przy tym jest szczesliwy. Czuje sie wazniakiem. Wiele babek powie - ale za co mam chwalic tego osla. Zawsze jest za co. A jego to mocno zmotywuje i zwiaze mocniej z babka

A pochwala publicza? Przy znajomych, przy rodzinie? Po tym facet wyjdzie z domu, poszuka supermana i mu wpier...li  smile

My dosc prosci jestesmy. Slynne 3S zadowoli wiekszosc facetow. A to wlasnie jedno z "S"

I widze to raczej jako spelnianie potrzeb drugiej strony a nie jako manipulacje. Chociaz? Moze troche manipulacja z obustronnymi korzysciami i ku zadowoleniu obu stron

14,459

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Prawdą jest, że to działa w obie strony. Każdy, bez względu na płeć, lubi być doceniony. Dotyczy to każdej płaszczyzny naszego życia. Nawet, jak to Bert określił, jeśli jest to jakaś forma manipulacji, a jednocześnie zawierająca w sobie pozytywny ładunek, to finalnie zostanie osiągnięty zamierzony pomyślny skutek i godny pochwały sukces. Z kolei kombinowanie w ujęciu negatywnym przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Owszem, początkowo w pewnym sensie manipulant może odnieść jakąś korzyść, jednak w dłuższej perspektywie to już niekoniecznie.
Zdecydowanie lepiej jest tworzyć zdrową atmosferę i wzajemny szacunek.

Bert44 napisał/a:

To latwa inwestycja o poteznej stopie zwrotu.

Pełna zgoda.

14,460 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-29 17:47:11)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Dzięki, że się wypowiedzieliście smile Byłam ciekawa Waszej perspektywy, pomimo że sam temat wypłynął bardzo spontanicznie i z żartu wink

W zasadzie potwierdzacie to, co mówią coache od relacji, którzy bardzo zwracają uwagę na mechanizm, który stoi za męską motywacją. Ja jestem raczej Zosią Samosią, ale... nie mam problemu z oddawaniem drugiej osobie jakiegoś pola, w którym partner jest lepszy. Co do samych pochwał, to są babki, które oburzają się, że ich nikt nie chwali, dlatego nie widzą powodu, żeby pochwalić swojego faceta za to, że ogarnął to symboliczne wyniesienie śmieci czy opróżnienie zmywarki, ale jeśli to kobiety nic nie kosztuje, mężczyzna czuje się lepiej, w dodatku procentuje to uprzedzaniem jej "życzeń", to serio nie rozumiem w czym problem. Relacja na tym tylko zyskuje i nasze samopoczucie także.
Kurcze, sama jak zrobię dobry obiad i ktoś mi za to podziękuje, przy okazji chwaląc umiejętności, to mam zdecydowanie większą motywację do tego, żeby kolejnym razem włożyć w to równie dużo serducha. I w drugą stronę - kiedy mam ogarnięty samochód, to przecież owiele większe prawdopodobieństwo, że to będzie się powtarzać, istnieje wowczas, kiedy okażę swoją radość i wdzięczność niż gdybym podeszła do tematu na zasadzie "należy mi się".

Tak działamy i nie ma co się oszukiwać, bo każdy z nas łasy jest na pochwały, co zresztą słusznie zauważyliście, a ja się pod tym podpisuję wink

14,461 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-29 17:41:23)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:

Dzięki, że się wypowiedzieliście, byłam ciekawa Waszej perspektywy, pomimo że sam temat wypłynął bardzo spontanicznie i z żartu wink

W zasadzie potwierdzacie to, co mówią coache od relacji, którzy bardzo zwracają uwagę na mechanizm, który stoi za męską motywacją. Ja jestem raczej Zosią Samosią, ale... nie mam problemu z oddawaniem drugiej osobie jakiegoś pola, w którym partner jest lepszy. Co do samych pochwał, to są babki, które oburzają się, że ich nikt nie chwali, dlatego nie widzą powodu, żeby pochwalić swojego faceta za to, że ogarnął to symboliczne wyniesienie śmieci czy opróżnienie zmywarki, ale jeśli to kobiety nic nie kosztuje, mężczyzna czuje się lepiej, w dodatku procentuje to uprzedzaniem jej "życzeń", to serio nie rozumiem w czym problem. Relacja na tym tylko zyskuje i nasze samopoczucie także.
Kurcze, sama jak zrobię dobry obiad i ktoś mi za to podziękuje, przy okazji chwaląc umiejętności, to mam zdecydowanie większą motywację do tego, żeby kolejnym razem włożyć w to równie dużo serducha. Tak działamy i nie ma co się oszukiwać, że każdy łasy jest na pochwały, co zresztą słusznie zauważyliście, a ja się pod tym podpisuję wink

Ja się staram robić wszystko sama,potrafię nawet wykonać męskie typowo rzeczy,bo szybko się uczę. Jedynie co mnie ogranicza to siła-nie podniosę czegoś co jest za ciężkie,ale tak oprócz tego robię i potrafię się nauczyć wszystkiego.  O pomoc się boję prosić,bo z doświadczenia wiem,że jak ktoś raz mi pomoże to później oczekuje ode mnie dozgonnej wdzięczności... pochwal nie oczekuje grunt,że ja jestem z siebie dumna,gdy coś mnie sie uda zrobić

14,462

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:

Ja się staram robić wszystko sama,potrafię nawet wykonać męskie typowo rzeczy,bo szybko się uczę. Jedynie co mnie ogranicza to siła-nie podniosę czegoś co jest za ciężkie,ale tak oprócz tego robię i potrafię się nauczyć wszystkiego.

Ale to nie było o tym wink

Ja umiem malować, tapetować, obsłużyć wiertarkę czy przykręcić gniazdko, ale... mój facet jest tzw. złotą rączką i bardzo chętnie mu to wszystko oddaję (no może poza tapetowaniem, bo tu chyba jednak ja jestem lepsza wink). On wchodzi wtedy w męską energię, czuje się sprawczy, dostaje ode mnie motywację, a ja mogę pozostać na swoim miejscu i w tym czasie zająć się czymś innym. Poza tym naprawdę widzę i doceniam, jak się stara, jak jest dokładny, a już rozpuszczam się, kiedy po dwóch dniach od zakończenia remontu stwierdzam, że jedną ścianę trzeba jednak przemalować, a on po prostu jedzie do sklepu po farbę i to robi <3

Mogę sama, ale stwierdziliśmy już, że nie o to chodzi wink

14,463

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja się staram robić wszystko sama,potrafię nawet wykonać męskie typowo rzeczy,bo szybko się uczę. Jedynie co mnie ogranicza to siła-nie podniosę czegoś co jest za ciężkie,ale tak oprócz tego robię i potrafię się nauczyć wszystkiego.

Ale to nie było o tym wink

Ja umiem malować, tapetować, obsłużyć wiertarkę czy przykręcić gniazdko, ale... mój facet jest tzw. złotą rączką i bardzo chętnie mu to wszystko oddaję (no może poza tapetowaniem, bo tu chyba jednak ja jestem lepsza wink). On wchodzi wtedy w męską energię, czuje się sprawczy, dostaje ode mnie motywację, a ja mogę pozostać na swoim miejscu i w tym czasie zająć się czymś innym. Poza tym naprawdę widzę i doceniam, jak się stara, jak jest dokładny, a już rozpuszczam się, kiedy po dwóch dniach od zakończenia remontu stwierdzam, że jedną ścianę trzeba jednak przemalować, a on po prostu jedzie do sklepu po farbę i to robi <3

Mogę sama, ale stwierdziliśmy już, że nie o to chodzi wink

Co to jest męska energia? Jak można wejść w energię?

Ja jeżeli coś potrafię zrobić to nie oddaje nikomu tej roboty. Jak czegoś nie potrafię to próbuje 3x i jak się nie uda to z wielką boleścią serca proszę o pomoc

14,464 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-29 21:36:19)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Co do mezczyzny w domu.

Talenty ludzie mają różne.  Pamiętam kiedys prof. Miodek opowiadał jak jego żona wezwała chyba hydraulika czy kogoś tam żeby coś s domu naprawił.  No i naprawia i pyta zonę Miodka: a mąż ma dwie lewe ręce?  Wiec ona odpowiada: no tak smile

Juz sobie wyobrażam- gosciu z petem w gębie,  przecinek wystaje ze spodni i zadaje pytania

Talent Miodka jest gdzie indziej. Jak zona mu powiedziala: musimy zrobic remont to jej odpowiedzial remontu sie nie robi tylko przeprowadza

14,465

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wilki w owczej skorze

Hmm... raczej nie mam tu opinii owieczki, więc się do tego nie przywiązuję tongue big_smile

Alessandro napisał/a:

I kto by pomyślał roll big_smile Wyszło szydło z worka wink big_smile

Oj tam, oj tam... big_smile
Zresztą Ty jeszcze nie wiesz, co się może z tego worka wysypać wink lol


A już tak zupełnie poważnie, to słuchałam kiedyś jakiejś psycholożki (...)

Będzie suchar:
- Jak się nazwa świnka,która studiowała psychologię?
- Psycholożka!

Dziękuję, kurtyna big_smile.

14,466

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja się staram robić wszystko sama,potrafię nawet wykonać męskie typowo rzeczy,bo szybko się uczę. Jedynie co mnie ogranicza to siła-nie podniosę czegoś co jest za ciężkie,ale tak oprócz tego robię i potrafię się nauczyć wszystkiego.

Ale to nie było o tym wink

Ja umiem malować, tapetować, obsłużyć wiertarkę czy przykręcić gniazdko, (...)

Kobieta orkiestra! Koło w samochodzie też umiesz zmienić? wink Pytam poważnie.

14,467 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-30 00:40:47)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:

Kobieta orkiestra! Koło w samochodzie też umiesz zmienić? wink Pytam poważnie.

Wiem jak technicznie to zrobić, ale... chyba nie byłabym pewna, czy powinnam tym samochodem potem dalej jechać big_smile
Nie no, był taki czas, że musiałam sobie radzić, to radziłam, a że nauczyłam się tego wszystkiego od taty, dzięki czemu już w wieku 16 lat bez problemu sama sobie ogarniałam pokój, łącznie z wieszaniem lamp i przykręcaniem karniszy, to mi to zostało. Co wciąż nie znaczy, że jeśli mam kogoś, kto mi to ogarnie, to chętnie oddaję tę pałeczkę wink

KoralinaJones napisał/a:

Będzie suchar:
- Jak się nazwa świnka,która studiowała psychologię?
- Psycholożka!

Dziękuję, kurtyna big_smile

big_smile
Tak serio, serio to mi te feminatywy wcale nie leżą. Nawet jak pisałam ową "psycholożkę" to chwilę się zawahałam, czy jednak nie powinnam po swojemu, czyli... pani psycholog wink

14,468

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Kobieta orkiestra! Koło w samochodzie też umiesz zmienić? wink Pytam poważnie.

Wiem jak technicznie to zrobić, ale... chyba nie byłabym pewna, czy powinnam tym samochodem potem dalej jechać big_smile
Nie no, był taki czas, że musiałam sobie radzić, to radziłam, a że nauczyłam się tego wszystkiego od taty, dzięki czemu już w wieku 16 lat bez problemu sama sobie ogarniałam pokój, łącznie z wieszaniem lamp i przykręcaniem karniszy, to mi to zostało. Co wciąż nie znaczy, że jeśli mam kogoś, kto mi to ogarnie, to chętnie oddaję tę pałeczkę wink

KoralinaJones napisał/a:

Będzie suchar:
- Jak się nazwa świnka,która studiowała psychologię?
- Psycholożka!

Dziękuję, kurtyna big_smile

big_smile
Tak serio, serio to mi te feminatywy wcale nie leżą. Nawet jak pisałam ową "psycholożkę" to chwilę się zawahałam, czy jednak nie powinnam po swojemu, czyli pani psycholog wink

Ja sobie musiałam radzić jak w wieku 21 lat wyjechałam sama bez nikogo rodziny do Anglii....się trzeba było nauczyć kombinowania żeby przeżyć  xD

14,469

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:

Ja sobie musiałam radzić jak w wieku 21 lat wyjechałam sama bez nikogo rodziny do Anglii....się trzeba było nauczyć kombinowania żeby przeżyć  xD

Wiem, pamiętam smile
Ja jak jeszcze mieszkałam z rodzicami, a po przeprowadzce z bloku mieliśmy spory dom, w którym z bratem dzieliliśmy całe piętro, to ciągle coś kombinowałam i zmieniałam, więc żeby nie musieć ciągle się o wszystko prosić, po prostu się tego nauczyłam wink Potem mi się to wszystko jeszcze wiele razy przydało.

Tak sobie teraz myślę, że tapetowaniem spokojnie mogłabym zarabiać, bo robię to naprawdę perfekcyjnie. Co prawda obecnie mam u siebie położone tapety tylko na pojedynczych ścianach, ale nikomu nie dałabym dotknąć tej roboty wink Facet niech maluje, kładzie panele i co tam umie, ale tapety to tylko ja sama wink big_smile

14,470 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-30 06:58:17)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
KoralinaJones napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wilki w owczej skorze

Hmm... raczej nie mam tu opinii owieczki, więc się do tego nie przywiązuję tongue big_smile

Alessandro napisał/a:

I kto by pomyślał roll big_smile Wyszło szydło z worka wink big_smile

Oj tam, oj tam... big_smile
Zresztą Ty jeszcze nie wiesz, co się może z tego worka wysypać wink lol


A już tak zupełnie poważnie, to słuchałam kiedyś jakiejś psycholożki (...)

Będzie suchar:
- Jak się nazwa świnka,która studiowała psychologię?
- Psycholożka!

Dziękuję, kurtyna big_smile.

Psycholoszka

14,471 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-30 07:07:46)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja sobie musiałam radzić jak w wieku 21 lat wyjechałam sama bez nikogo rodziny do Anglii....się trzeba było nauczyć kombinowania żeby przeżyć  xD

Wiem, pamiętam smile
Ja jak jeszcze mieszkałam z rodzicami, a po przeprowadzce z bloku mieliśmy spory dom, w którym z bratem dzieliliśmy całe piętro, to ciągle coś kombinowałam i zmieniałam, więc żeby nie musieć ciągle się o wszystko prosić, po prostu się tego nauczyłam wink Potem mi się to wszystko jeszcze wiele razy przydało.

Tak sobie teraz myślę, że tapetowaniem spokojnie mogłabym zarabiać, bo robię to naprawdę perfekcyjnie. Co prawda obecnie mam u siebie położone tapety tylko na pojedynczych ścianach, ale nikomu nie dałabym dotknąć tej roboty wink Facet niech maluje, kładzie panele i co tam umie, ale tapety to tylko ja sama wink big_smile

Jakbys robila to zawodowo to bysmy deala zdobili. Tapetowanie jest w absolutnej topce znienawidzonych przeze mnie robót. No nie cierpie. Nie lubie tez wszelkich w ktorych we wiadrze trzeba jakas mase mieszac np. tynkownie (nawet nie probowalem), jakies klejenie plytek, fasady. Nie dla mnie. Tzn jak musze plytki przykleic to przykleje ale start pracy przeciagne w nieskonczonosc. Wlasnie czeka na mnie przyklejnlenie paru plytek. Wszystko mam od 3 tygodni a jakos nie idzie zaczac.
Wiem zawsze mozna zaplacic ale sam wymyslilem i stwierdzilem ze zrobie. To zrobie

14,472

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja sobie musiałam radzić jak w wieku 21 lat wyjechałam sama bez nikogo rodziny do Anglii....się trzeba było nauczyć kombinowania żeby przeżyć  xD

Wiem, pamiętam smile
Ja jak jeszcze mieszkałam z rodzicami, a po przeprowadzce z bloku mieliśmy spory dom, w którym z bratem dzieliliśmy całe piętro, to ciągle coś kombinowałam i zmieniałam, więc żeby nie musieć ciągle się o wszystko prosić, po prostu się tego nauczyłam wink Potem mi się to wszystko jeszcze wiele razy przydało.

Tak sobie teraz myślę, że tapetowaniem spokojnie mogłabym zarabiać, bo robię to naprawdę perfekcyjnie. Co prawda obecnie mam u siebie położone tapety tylko na pojedynczych ścianach, ale nikomu nie dałabym dotknąć tej roboty wink Facet niech maluje, kładzie panele i co tam umie, ale tapety to tylko ja sama wink big_smile

Jakbys robila to zawodowo to bysmy deala zdobili. Tapetowanie jest w absolutnej topce znienawidzonych przeze mnie robót. No nie cierpie. Nie lubie tez wszelkich w ktorych we wiadrze trzeba jakas mase mieszac np. tynkownie (nawet nie probowalem), jakies klejenie plytek, fasady. Nie dla mnie. Tzn jak musze plytki przykleic to przykleje ale start pracy przeciagne w nieskonczonosc. Wlasnie czeka na mnie przyklejnlenie paru plytek. Wszystko mam od 3 tygodni a jakos nie idzie zaczac.
Wiem zawsze mozna zaplacic ale sam wymyslilem i stwierdzilem ze zrobie. To zrobie

Ja tam kupiłam tapety samoprzylepne bez  potrzeby mieszania kleju-zycie trzeba sobie ułatwiać.  Jak to mawiał pracodawcą mojego taty "pracuj mądrze,a nie ciezko"  oraz "spryt jest wazniejszy od siły  w fizycznej pracy " big_smile

14,473

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Jak nie masz weny, to nawet najprostsza rzecz urasta to rangi gigantycznej bariery nie do pokonania. Samo życie wink big_smile

14,474

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:

Jak nie masz weny, to nawet najprostsza rzecz urasta to rangi gigantycznej bariery nie do pokonania. Samo życie wink big_smile

To też prawda

14,475 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-30 15:22:48)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Przypomniala mi sie historia z American Beauty jak Kevin poszedl do pracy w fast foodzie. Ja tez bym chetnie poszedl. Od 2 lat jestem zajechany, zestresowany, w wiecznym wyscigu, stresach, konfliktach mam wysyp manipulatorow, klamcow i kretaczy. Zmeczony jestem. Praca w McDonalds by mnie psychicznie wyluzowala

I prosze bez komentarzy: to czemu tak nie zrobisz smile Z paru powodow twraz ale moze kiedys zrobie

14,476

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:

Przypomniala mi sie historia z American Beauty jak Kevin poszedl do pracy w fast foodzie. Ja tez bym chetnie poszedl. Od 2 lat jestem zajechany, zestresowany, w wiecznym wyscigu, stresach, konfliktach mam wysyp manipulatorow, klamcow i kretaczy. Zmeczony jestem. Praca w McDonalds by mnie psychicznie wyluzowala

I prosze bez komentarzy: to czemu tak nie zrobisz smile Z paru powodow twraz ale moze kiedys zrobie

Praca w fast foodzie to jest tam zapiernicz. Rzadko chodze do fast fooda,tym bardziej że mało było wege rzeczy które lubiłam,ale jak już poszłam to widziałam pracownicy zapierdzielali jak na baterie w pospiechu,a klientów pełno. Jedyny plus takiej pracy to fakt,że nie dźwiga sie nic ciężkiego,ale po 8 godzinach zapierdzielania na nogach to wątpię czy Ci ludzie mają po pracy siłę na cokolwiek innego niż siedzenie na kanapie 

Jeżeli chodzi o psychikę to z klientami też się trzeba użerać,bo Brajanek dostał jedna spalona frytkę i różne głupoty wysłuchiwać-sama byłam świadkiem

14,477

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Przypomniala mi sie historia z American Beauty jak Kevin poszedl do pracy w fast foodzie. Ja tez bym chetnie poszedl. Od 2 lat jestem zajechany, zestresowany, w wiecznym wyscigu, stresach, konfliktach mam wysyp manipulatorow, klamcow i kretaczy. Zmeczony jestem. Praca w McDonalds by mnie psychicznie wyluzowala

I prosze bez komentarzy: to czemu tak nie zrobisz smile Z paru powodow twraz ale moze kiedys zrobie

Praca w fast foodzie to jest tam zapiernicz. Rzadko chodze do fast fooda,tym bardziej że mało było wege rzeczy które lubiłam,ale jak już poszłam to widziałam pracownicy zapierdzielali jak na baterie w pospiechu,a klientów pełno. Jedyny plus takiej pracy to fakt,że nie dźwiga sie nic ciężkiego,ale po 8 godzinach zapierdzielania na nogach to wątpię czy Ci ludzie mają po pracy siłę na cokolwiek innego niż siedzenie na kanapie 

Jeżeli chodzi o psychikę to z klientami też się trzeba użerać,bo Brajanek dostał jedna spalona frytkę i różne głupoty wysłuchiwać-sama byłam świadkiem

Luzik i brak odpowiedzialnosci. Male sprzeczki z klientami moglbym łyknąć

14,478

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Przypomniala mi sie historia z American Beauty jak Kevin poszedl do pracy w fast foodzie. Ja tez bym chetnie poszedl. Od 2 lat jestem zajechany, zestresowany, w wiecznym wyscigu, stresach, konfliktach mam wysyp manipulatorow, klamcow i kretaczy. Zmeczony jestem. Praca w McDonalds by mnie psychicznie wyluzowala

I prosze bez komentarzy: to czemu tak nie zrobisz smile Z paru powodow twraz ale moze kiedys zrobie

Praca w fast foodzie to jest tam zapiernicz. Rzadko chodze do fast fooda,tym bardziej że mało było wege rzeczy które lubiłam,ale jak już poszłam to widziałam pracownicy zapierdzielali jak na baterie w pospiechu,a klientów pełno. Jedyny plus takiej pracy to fakt,że nie dźwiga sie nic ciężkiego,ale po 8 godzinach zapierdzielania na nogach to wątpię czy Ci ludzie mają po pracy siłę na cokolwiek innego niż siedzenie na kanapie 

Jeżeli chodzi o psychikę to z klientami też się trzeba użerać,bo Brajanek dostał jedna spalona frytkę i różne głupoty wysłuchiwać-sama byłam świadkiem

Luzik i brak odpowiedzialnosci. Male sprzeczki z klientami moglbym łyknąć

Jaki brak odpowiedzialnosci? Podasz klientowi alergen już możesz mieć problemy i to poważne. Podasz klientowi przez przypadek coś nieświeżego tak samo. I to wcale nie są małe sprzeczki tam klienci potrafią drzeć mordy na całe miejsce pracy to później wstyd by Ci było przychodzić do tej samej pracy,gdybyś wiedział,że współpracownicy słyszeli wczorajsze darcie pyska. To nie jest praca łatwa i bezstresowa

14,479

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Praca w fast foodzie to jest tam zapiernicz. Rzadko chodze do fast fooda,tym bardziej że mało było wege rzeczy które lubiłam,ale jak już poszłam to widziałam pracownicy zapierdzielali jak na baterie w pospiechu,a klientów pełno. Jedyny plus takiej pracy to fakt,że nie dźwiga sie nic ciężkiego,ale po 8 godzinach zapierdzielania na nogach to wątpię czy Ci ludzie mają po pracy siłę na cokolwiek innego niż siedzenie na kanapie 

Jeżeli chodzi o psychikę to z klientami też się trzeba użerać,bo Brajanek dostał jedna spalona frytkę i różne głupoty wysłuchiwać-sama byłam świadkiem

Luzik i brak odpowiedzialnosci. Male sprzeczki z klientami moglbym łyknąć

Jaki brak odpowiedzialnosci? Podasz klientowi alergen już możesz mieć problemy i to poważne. Podasz klientowi przez przypadek coś nieświeżego tak samo. I to wcale nie są małe sprzeczki tam klienci potrafią drzeć mordy na całe miejsce pracy to później wstyd by Ci było przychodzić do tej samej pracy,gdybyś wiedział,że współpracownicy słyszeli wczorajsze darcie pyska. To nie jest praca łatwa i bezstresowa

To wszystko jest prawie bezstresowe

14,480

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Luzik i brak odpowiedzialnosci. Male sprzeczki z klientami moglbym łyknąć

Jaki brak odpowiedzialnosci? Podasz klientowi alergen już możesz mieć problemy i to poważne. Podasz klientowi przez przypadek coś nieświeżego tak samo. I to wcale nie są małe sprzeczki tam klienci potrafią drzeć mordy na całe miejsce pracy to później wstyd by Ci było przychodzić do tej samej pracy,gdybyś wiedział,że współpracownicy słyszeli wczorajsze darcie pyska. To nie jest praca łatwa i bezstresowa

To wszystko jest prawie bezstresowe

Dobrze idź popracuj do fast fooda zobaczymy ile wytrzymasz big_smile

14,481

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Klient, który wkurzyłby Berta, zostałby przerobiony na burgera, do tego podwójny ser big_smile

14,482

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Jaki brak odpowiedzialnosci? Podasz klientowi alergen już możesz mieć problemy i to poważne. Podasz klientowi przez przypadek coś nieświeżego tak samo. I to wcale nie są małe sprzeczki tam klienci potrafią drzeć mordy na całe miejsce pracy to później wstyd by Ci było przychodzić do tej samej pracy,gdybyś wiedział,że współpracownicy słyszeli wczorajsze darcie pyska. To nie jest praca łatwa i bezstresowa

To wszystko jest prawie bezstresowe

Dobrze idź popracuj do fast fooda zobaczymy ile wytrzymasz big_smile

Do emerytury. Tylko kasa slaba kurde....

14,483 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-30 18:11:14)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

To wszystko jest prawie bezstresowe

Dobrze idź popracuj do fast fooda zobaczymy ile wytrzymasz big_smile

Do emerytury. Tylko kasa slaba kurde....

No wlasnie plus przyplacisz zdrowiem. Zapierdzielanie 8 godzin dziennie na nogach,a nawet samo stanie zaowocuje niestety problemami ze stawami itd na emeryturze

14,484

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Jasne, że szkoda zdrowia. Poza tym tak sobie myślę, że taka praca to jeszcze dla młodych. Tak na początek, nawet chociażby z takiego powodu jak - z braku laku...

14,485

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dobrze idź popracuj do fast fooda zobaczymy ile wytrzymasz big_smile

Do emerytury. Tylko kasa slaba kurde....

No wlasnie plus przyplacisz zdrowiem. Zapierdzielanie 8 godzin dziennie na nogach,a nawet samo stanie zaowocuje niestety problemami ze stawami itd na emeryturze

Juz nie pamietam co to jest zapierdzielanie  8 godzin dziennie smile

Kolega przacowal w McDonaldzie. Lata lata temu. Moze super lekko nie jest ale glowa wolna

14,486

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Do emerytury. Tylko kasa slaba kurde....

No wlasnie plus przyplacisz zdrowiem. Zapierdzielanie 8 godzin dziennie na nogach,a nawet samo stanie zaowocuje niestety problemami ze stawami itd na emeryturze

Juz nie pamietam co to jest zapierdzielanie  8 godzin dziennie smile

Kolega przacowal w McDonaldzie. Lata lata temu. Moze super lekko nie jest ale glowa wolna

I dobrze,ze nie pamietasz... glowa moze i wolna,ale cialo cierpi po tylu latach zapierniczania

14,487

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No wlasnie plus przyplacisz zdrowiem. Zapierdzielanie 8 godzin dziennie na nogach,a nawet samo stanie zaowocuje niestety problemami ze stawami itd na emeryturze

Juz nie pamietam co to jest zapierdzielanie  8 godzin dziennie smile

Kolega przacowal w McDonaldzie. Lata lata temu. Moze super lekko nie jest ale glowa wolna

I dobrze,ze nie pamietasz... glowa moze i wolna,ale cialo cierpi po tylu latach zapierniczania

Pewnie tak. Teraz potrzebuje spokoju dlatego tak gadam. Jabym mial spokoj to bym nie gadal o tym

14,488 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-31 01:34:39)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:

Jakbys robila to zawodowo to bysmy deala zdobili. Tapetowanie jest w absolutnej topce znienawidzonych przeze mnie robót. No nie cierpie. Nie lubie tez wszelkich w ktorych we wiadrze trzeba jakas mase mieszac np. tynkownie (nawet nie probowalem), jakies klejenie plytek, fasady. Nie dla mnie. Tzn jak musze plytki przykleic to przykleje ale start pracy przeciagne w nieskonczonosc. Wlasnie czeka na mnie przyklejnlenie paru plytek. Wszystko mam od 3 tygodni a jakos nie idzie zaczac.
Wiem zawsze mozna zaplacic ale sam wymyslilem i stwierdzilem ze zrobie. To zrobie

W sumie całkiem niedawno dotarło do mnie, że jak umiem tapetować, to w razie "W" nie zginę wink Ktoś na FB zapytał, czy to się dziś opłaca i z komentarzy wynikało, że usługa tapetowania jest w cenie. A ja naprawdę robię to tak, że mucha nie siada - każde dopasowanie wzoru, załamanie, docięcie przy suficie musi być perfecto big_smile

Pewnie to wiesz, ale gdyby nie, to najlepsze na świecie są tapety na flizelinie - smarujesz tylko ścianę, więc wystarczy podłożyć coś przy ścianie, żeby podłoga się nie pochlapała, a tapety świetnie się trzymają, łatwo się kładą i są plastyczne, co pozwala łatwo z nimi pracować. Jak sobie przypomnę te wszystkie tradycyjne winyle i jeszcze gorsze, bo rozmakające papierowe, to przy nich dzisiejsze tapetowanie to sama przyjemność, bez dwóch zdań wink 

I żeby nie było - znam przyjemniejsze zajęcia, ale lubię jak na koniec moja starannie wykonana praca cieszy oczy wink

14,489 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-08-31 01:34:24)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Alessandro napisał/a:

Jak nie masz weny, to nawet najprostsza rzecz urasta to rangi gigantycznej bariery nie do pokonania. Samo życie wink big_smile

To jest prokrastynacja i kiedy mi się załącza, to wiem, że jest mi z tym czymś, czym powinnam się zająć, zdecydowanie nie po drodze big_smile
Przede wszystkim jednak, jeśli do czegoś podchodzę jak do jeża, czyli jak Bert do swoich płytek, to dla całego świata jest to jasny przekaz, że ja bardzo nie lubię tego robić wink big_smile
I tak sobie myślę, że jeśli coś sprawia mi frajdę, to jakoś dziwnie nie mam potrzeby się przed tym bronić rękami i nogami lol

14,490

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Juz nie pamietam co to jest zapierdzielanie  8 godzin dziennie smile

Kolega przacowal w McDonaldzie. Lata lata temu. Moze super lekko nie jest ale glowa wolna

I dobrze,ze nie pamietasz... glowa moze i wolna,ale cialo cierpi po tylu latach zapierniczania

Pewnie tak. Teraz potrzebuje spokoju dlatego tak gadam. Jabym mial spokoj to bym nie gadal o tym

Być może wystarczyłaby Ci tylko krótka zmiana na złapanie oddechu i oderwanie się od tego, co teraz Cię męczy. Zresztą nie bez przyczyny twierdzi się, że człowiek najlepiej wypoczywa dokładnie odwrotnie niż pracuje, czyli osoby pracujące głową lepiej odpoczywają czynnie, a pracujące fizycznie wylegując się na plaży i delektując nic-nie-robieniem.

14,491

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Bert44 napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Hmm... raczej nie mam tu opinii owieczki, więc się do tego nie przywiązuję tongue big_smile

Oj tam, oj tam... big_smile
Zresztą Ty jeszcze nie wiesz, co się może z tego worka wysypać wink lol


A już tak zupełnie poważnie, to słuchałam kiedyś jakiejś psycholożki (...)

Będzie suchar:
- Jak się nazwa świnka,która studiowała psychologię?
- Psycholożka!

Dziękuję, kurtyna big_smile.

Psycholoszka

Czepiasz się tongue.

14,492

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Priscilla napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Kobieta orkiestra! Koło w samochodzie też umiesz zmienić? wink Pytam poważnie.

Wiem jak technicznie to zrobić, ale... chyba nie byłabym pewna, czy powinnam tym samochodem potem dalej jechać big_smile
Nie no, był taki czas, że musiałam sobie radzić, to radziłam, a że nauczyłam się tego wszystkiego od taty, dzięki czemu już w wieku 16 lat bez problemu sama sobie ogarniałam pokój, łącznie z wieszaniem lamp i przykręcaniem karniszy, to mi to zostało. Co wciąż nie znaczy, że jeśli mam kogoś, kto mi to ogarnie, to chętnie oddaję tę pałeczkę wink

KoralinaJones napisał/a:

Będzie suchar:
- Jak się nazwa świnka,która studiowała psychologię?
- Psycholożka!

Dziękuję, kurtyna big_smile

big_smile
Tak serio, serio to mi te feminatywy wcale nie leżą. Nawet jak pisałam ową "psycholożkę" to chwilę się zawahałam, czy jednak nie powinnam po swojemu, czyli... pani psycholog wink

Ministra, Gościni... a samica słonia, to słonina.

Mnie feminatywy działają na nerwy. Uszy mi krwawią bardziej niż przeciwnikom disco polo, kiedy słyszą Zenka Martyniuka.

14,493

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Nie, miła Koralino, samica słonia to od zawsze słonica. Natomiast słonina to teoretycznie i językowo powinno być mięso słonia, na wzór baraniny, koniny czy świniny. Ale nie jest, co uczących się naszego języka cudzoziemców potrafi autentycznie zadziwić. smile

Feminatywy i owszem, zgrzytają i irytują, jak każda odgórnie wprowadzana zmiana językowa. Zawsze było "jakoś" i działało, po cholerę to zmieniać. Po jakimś czasie się przywyka jeśli zmiana jest sensowna, albo nie ma powodu, by przywykać, bo nie trafione zmiany samoistnie zanikają. Z takich niespecjalnie trafionych była w swoim czasie próba zastąpienia traktora ciągnikiem, ciągnik niby został w języku używanym, ale obecnie ma inne znaczenie niż pierwotnie planowano, a traktora żeśmy się z języka nie pozbyli.
Tak się pocieszam, że kiedyś rażącymi feminatywami były "lekarka" i "pielęgniarka", a sama jeszcze pamiętam, że "posłanka" było rażące, bo przecież zawsze było "pani poseł" i co to komu szkodziło smile.
Przywyknę zapewne do ministry i kierowczyni... czas uleczy poranione uszy smile na razie mam problem z "magisterką" i "profesorką", bo jako żywo dla mnie "magisterka" to "praca magisterska", a "profesorka" to się mówiło o nauczycielce w liceum.

14,494

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą
Muqin napisał/a:

Nie, miła Koralino, samica słonia to od zawsze słonica. Natomiast słonina to teoretycznie i językowo powinno być mięso słonia, na wzór baraniny, koniny czy świniny. Ale nie jest, co uczących się naszego języka cudzoziemców potrafi autentycznie zadziwić. smile

Niemożliwe? big_smile Co ty nie powiesz? big_smile

14,495 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-08-31 18:13:51)

Odp: Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Kierowczyni? Ja sądziłem, że kierowca w kobiecym wydaniu to kierownica wink
Jeśli zaś chodzi o feminatywy, to ja raczej szczerze wątpię, abym oswoił się z nimi i przyzwyczaił do nich. Nie mam pojęcia, po co to i czemu ma służyć? Zresztą mało mnie to interesuje.

Posty [ 14,431 do 14,495 z 14,688 ]

Strony Poprzednia 1 221 222 223 224 225 226 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rozmowy o wszystkim i o niczym z mikloszą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024