No jak się leży na kanapie to naprawdę nic się nie chce. A najłatwiej jest zrzucić na partnera to że się nie chce i że partner ma się gimnastykować. Niech zbada witaminę D i niech ruszy zad. A Ty już się tak nie zyluj,zrobiłaś dużo, jesteś młoda pewnie super atrakcyjna i już nie zarzucaj sobie za wiele
No dobrze, kiedy był na badaniach? Nie tylko hormony, ale jest wiele schorzeń co mogą wpłynąć na libido. Ciśnienie mierzy? Jak cukier?
Powiem tak... Może mieć takie naturalne libido,ale może to z czegoś wynikać.
Wróciłaś z "urlopu", jakie przemyślenia? ![]()
Pozdrawiam
68 2025-03-01 21:13:05 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-01 21:25:48)
No nie..Jak to wszystko piszesz to widzę że mu mamuśkijesz.
A z mamuśką się nie sypia.
Jak robisz to w różnych dziedzinach, to kaplica.
Dlaczego Ty mu szukasz gdzie ma robić badania testosteronu.
To on dziecko jest?
Wg mnie nie można tak traktować faceta jak dziecko w domu,
Oj on lekarza to się boi jak ognia - ostatni raz się badał jakieś 3 lata temu, podstawową morfologię. Ogólnie jest wysportowaną osobą i zdrowo się odżywia, oczywiście to nie jest gwarancją stabilności hormonów, ale na pewno ogranicza swoim trybem życia prawdopodobieństwo wystąpienia niektórych chorób ![]()
A co do badań to ja mu szukałam, bo nie mówi po polsku i ciężko jest mu coś znaleźć, nie wie jak i gdzie szukać, w wielu dziedzinach życia mu pomagam i to chyba mój błąd.
Pojechałam na urlop po jednej z ciężkich rozmów z nim na temat seksu (urlop był zaplanowany wcześniej). niestety tego dnia zauważył moje opuchnięte oczy po przepłakanej nocy i temat znowu wyszedł na światło dzienne. Wiele z tej rozmowy nie wyniknęło tak naprawdę, ale będąc na urlopie czułam się super bo odpoczęłam od niego i spełniłam marzenie jadąc w to miejsce w które pojechałam ![]()
Zauważyłam, że tam praktycznie nie myślałam o tym problemie, a jak wróciłam do domu i na niego spojrzałam i go dotknęłam, to się ucieszyłam, ale też pojawiło się to znane mi już uczucie że znowu jest blisko mnie i znowu muszę się kontrolować i czekać z utęsknieniem aż zechce to ze mną zrobić. Ale mam wrażenie że coś się we mnie zmieniło, już nie chcę się przed nim płaszczyć i prosić żeby ze mną sypiał bo to jest żałosne
Będę często wychodzić z domu, zadbam o siebie jeszcze bardziej (o ile się da) i może coś się w nim ruszy (w co wątpię). Często mam takie sytuacje że mężczyźni mnie zaczepiają na ulicy/w galerii handlowej i zapraszają na kawę - nie myślcie że uważam się za jakąś piękność i jestem zadufana w sobie (wręcz przeciwnie), ale takie sytuacje mnie troszkę podbudowują bo wierzę, że jakoś tam atrakcyjna jestem mimo że mój partner nie chce ze mną sypiać - może jak się dowie o kilku takich sytuacjach to troszkę będzie zazdrosny i postara się zawalczyć? Tego niestety nie wiem ![]()
70 2025-03-01 21:34:30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-01 21:45:00)
Wybacz. Ale bez trudu się porozumie po angielsku ws badań.
On ma prawie 40 lat?
Moja córka wyjechała za granicę jako 20 latka na studia i dala radę, nawet w Azji na Erasmusie.
Więc zadaj sobie pytanie po co Ci taki niesamodzielny facet, przed którym musisz uciekać z własnego domu.
Jak się poznaliście było inaczej?
2 lata jest w PL i nie radzi sobie?
Może niechcący wpadłaś w jakieś koleiny które go wykastrowaly..
Na Twoim miejscu zostałabym w domu i wymagała od niego więcej, tak ogólnie a nie w dziedzinie seksu.
Owszem kobieta może inicjować seks, pokazać mężczyźnie że On ją kręci, ale jak bie widzi zainteresowania to wg mnie nie powinna się narzucać, to nie jej rolą.
To pomieszanie ról, które się zemści, tak to widzę.
I to nie jest tak, że po prostu sobie odpuścisz seks dla niego.
Bo to jest papierek lakmusowy relacji, a niekoniecznie poziom jego potrzeb.
Więc nie tędy droga.
.
Oj on lekarza to się boi jak ognia - ostatni raz się badał jakieś 3 lata temu, podstawową morfologię. Ogólnie jest wysportowaną osobą i zdrowo się odżywia, oczywiście to nie jest gwarancją stabilności hormonów, ale na pewno ogranicza swoim trybem życia prawdopodobieństwo wystąpienia niektórych chorób
A co do badań to ja mu szukałam, bo nie mówi po polsku i ciężko jest mu coś znaleźć, nie wie jak i gdzie szukać, w wielu dziedzinach życia mu pomagam i to chyba mój błąd.
Pojechałam na urlop po jednej z ciężkich rozmów z nim na temat seksu (urlop był zaplanowany wcześniej). niestety tego dnia zauważył moje opuchnięte oczy po przepłakanej nocy i temat znowu wyszedł na światło dzienne. Wiele z tej rozmowy nie wyniknęło tak naprawdę, ale będąc na urlopie czułam się super bo odpoczęłam od niego i spełniłam marzenie jadąc w to miejsce w które pojechałam
Zauważyłam, że tam praktycznie nie myślałam o tym problemie, a jak wróciłam do domu i na niego spojrzałam i go dotknęłam, to się ucieszyłam, ale też pojawiło się to znane mi już uczucie że znowu jest blisko mnie i znowu muszę się kontrolować i czekać z utęsknieniem aż zechce to ze mną zrobić. Ale mam wrażenie że coś się we mnie zmieniło, już nie chcę się przed nim płaszczyć i prosić żeby ze mną sypiał bo to jest żałosne
![]()
Będę często wychodzić z domu, zadbam o siebie jeszcze bardziej (o ile się da) i może coś się w nim ruszy (w co wątpię). Często mam takie sytuacje że mężczyźni mnie zaczepiają na ulicy/w galerii handlowej i zapraszają na kawę - nie myślcie że uważam się za jakąś piękność i jestem zadufana w sobie (wręcz przeciwnie), ale takie sytuacje mnie troszkę podbudowują bo wierzę, że jakoś tam atrakcyjna jestem mimo że mój partner nie chce ze mną sypiać - może jak się dowie o kilku takich sytuacjach to troszkę będzie zazdrosny i postara się zawalczyć? Tego niestety nie wiem
Jeśli odpuścisz, to on pomyśli, że jest wszystko ok a w Tobie będzie się gotować z żalu i złości.
Nie znajdując przyczyny, nie rozwiążesz problemu.
Może się masturbuje i woli rękę od kobiety?
Przyczyn może być dużo, naprawdę dużo.
Ja się nie prosiłam, kiedy inicjowałam to rzadko była odmowa, jednak zależało mi na tym aby sam inicjował częściej. Rozmowa że mam tego dość, oraz ograniczenie stresu bardzo pomogło i dziś sam często inicjuje
72 2025-03-01 22:04:36 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-03-01 22:05:56)
wiktoria1999 napisał/a:Hej dziewczyny, pytanie do osób, które mają wyższe libido niż partner - jak radzicie sobie z tą różnicą? U mnie w związku ta różnica zaczęła się pojawiać kilka miesięcy temu, wcześniej było inaczej, dużo lepiej. Niestety od kilku miesięcy czuję się okropnie, bo bardzo kocham mojego partnera i bardzo mi się podoba a nie mogę wyrazić przy nim mojej seksualności tak jakbym chciała. Brakuje mi czułości, jak już dochodzi do seksu to nawet mnie nie całuje, jest tak bardzo „mechanicznie” przez co nie jestem usatysfakcjonowana. Już próbowałam wszystkiego, rozmawiałam z nim kilka razy, czasem na spokojnie, czasem już płakałam z bezsilności, ja chcę mu dać tą część siebie a on jej nie chce… Jedyne co mi się udało z niego wycisnąć to że według niego spędzamy za dużo czasu razem. Dlatego zaczęłam częściej wychodzić z domu, chodzić częściej do biura do pracy żeby dać mu przestrzeń, ale nic się nie zmieniło. I wiecie, chodzę przybita bo nie wiem jak sobie z tym poradzić i nie wiem czy i jak długo mi się uda tak wytrzymać. Byłam nawet u psychologa kilka razy bo zaczęła mi się sypać psychika, mam w głowie okropne myśli. Udało się wam jakoś z tym pogodzić i zachować szczęśliwy związek? Z góry dzięki i życzę Wam miłego dnia
Jak zmieniło się nagle, nie ma stresującej pracy ani innych czynników, to bym się przyjrzała gdzie on się rozładowuje w takim razie. Żeby się później nie okazało, że jakis ukryty onanista się trafił i do szczęścia potrzebne mu przede wszystkim pornosy. Albo inne portale erotyczne.
To, że spędzacie razem za dużo czasu, to strasznie debilny pretekst. Ogólnie dałabym se chyba spokój z kimś kto by mi tak uważał, po co komu związek gdzie musisz kombinować jak tu spędzać więcej czasu poza domem, bo inaczej chłop nie chce spać z tobą. Śmieszne.
Też myślę, że on mógł wrócić do starych nawyków, a to za dużo wspólnie spędzanego czasu jest wymówką.
Dlatego zdejmij różowe okulary, porozmawiaj z nim poważnie i powiedz, że w takiej sytuacji musicie się rozstać, bo nie widzisz dla was przyszłości, tym bardziej jak on nie widzi w sobie problemu, a twoje potrzeby ma w tyle.
Jak buło kiedyś dobrze, a potem zdechło to jest nadzieja, tym bardziej że na wakacjach jest inaczej.
Coś jest nie tak w codzienności.
Może wychodzisz po prostu w domu z kobiecej energii i coś się dzieje.
W jakimś programie medycznym spotkałam się z radą, aby para mająca trudności w tej dziedzinie wyznaczyła sobie jakiś dzień czy dwa dni w tygodniu na zbliżenie, i tego się trzymała.
Przy takim ustaleniu nie trzeba za każdym razem wychodzić z inicjatywą gdy jest się stroną aktywną, ani obawiać propozycji i robić uniki gdy jest się strona mniej aktywną.
Trudno mi powiedzieć, jak to zdaje egzamin, po prostu dzielę się informacją.
W jakimś programie medycznym spotkałam się z radą, aby para mająca trudności w tej dziedzinie wyznaczyła sobie jakiś dzień czy dwa dni w tygodniu na zbliżenie, i tego się trzymała.
Przy takim ustaleniu nie trzeba za każdym razem wychodzić z inicjatywą gdy jest się stroną aktywną, ani obawiać propozycji i robić uniki gdy jest się strona mniej aktywną.Trudno mi powiedzieć, jak to zdaje egzamin, po prostu dzielę się informacją.
Koleżanka opowiadała, że u nich (ona jest stroną z większym libido) ustalili, że połowa miesiąca należy do kobiety i to ona ustala jak często chce. Druga połowa do mężczyzny. Działa. Ona by chciała dwa razy w tygodniu, on raz na miesiąc
Autorko droga, jest posucha ale co z tego, byle tylko jakie gacie były...
To ustalenie dni albo częstotliwości brzmi dobrze, może jak troszkę ochłonie to zasugeruję takie rozwiązanie. Przed moim wyjazdem mi powiedział że się czuje zmuszony (a jest to dokładnie to, czego chciałam uniknąć), więc dam mu tą przestrzeń którą tak potrzebuje.
Może on sam musi sobie poukładać w głowie i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego tak naprawdę chce. Może pójdzie się zbadać. Nie chcę go do niczego zmuszać, jest to takie trudne dla mnie… Postaram się być cierpliwa, są to jednak delikatne sprawy i chciałabym ten temat naprawić w sposób jak najbardziej komfortowy dla nas obydwojga. Komunikacja z nim jest ciężka bo tak jak wspomniałam, ciężko jest z niego cokolwiek wyciągnąć a ta sytuacja w której jesteśmy może mieć wiele przyczyn. Wiecie, nawet ciężko mi samej cokolwiek zainicjować bo ciągle słyszę że jest zmęczony, że po siłowni to nie, że po południu też nie, że z prezerwatywą nie lubi… a gdy go spytam to kiedy mogę zainicjować, kiedy mu by najbardziej pasowało, to nie potrafi odpowiedzieć. No i masz babo placek ![]()
nikitaa napisał/a:W jakimś programie medycznym spotkałam się z radą, aby para mająca trudności w tej dziedzinie wyznaczyła sobie jakiś dzień czy dwa dni w tygodniu na zbliżenie, i tego się trzymała.
Przy takim ustaleniu nie trzeba za każdym razem wychodzić z inicjatywą gdy jest się stroną aktywną, ani obawiać propozycji i robić uniki gdy jest się strona mniej aktywną.Trudno mi powiedzieć, jak to zdaje egzamin, po prostu dzielę się informacją.
Koleżanka opowiadała, że u nich (ona jest stroną z większym libido) ustalili, że połowa miesiąca należy do kobiety i to ona ustala jak często chce. Druga połowa do mężczyzny. Działa. Ona by chciała dwa razy w tygodniu, on raz na miesiąc
Szczerze, nie umiem się zmusić, jak mi się nie chce, to mi sie nie chce. W druga stronę też to nie działa, jak widzę, że mi się chce, a mojemu facetowi zdecydowanie w danej chwili nie, to nie miałabym przyjemności z faktu, że on robi to akurat dla mnie. Dla mnie to się mija z ideą seksu w związku. To jest przyjemność a nie jakiś traktat.
Umówić to się można, że jedno zmywa naczynia po kolacji a drugie w tym czasie wynosi śmieci i wyprowadza psa.
79 2025-03-02 18:52:13 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-03-02 18:52:50)
To ustalenie dni albo częstotliwości brzmi dobrze, może jak troszkę ochłonie to zasugeruję takie rozwiązanie. Przed moim wyjazdem mi powiedział że się czuje zmuszony (a jest to dokładnie to, czego chciałam uniknąć), więc dam mu tą przestrzeń którą tak potrzebuje.
Może on sam musi sobie poukładać w głowie i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego tak naprawdę chce. Może pójdzie się zbadać. Nie chcę go do niczego zmuszać, jest to takie trudne dla mnie… Postaram się być cierpliwa, są to jednak delikatne sprawy i chciałabym ten temat naprawić w sposób jak najbardziej komfortowy dla nas obydwojga. Komunikacja z nim jest ciężka bo tak jak wspomniałam, ciężko jest z niego cokolwiek wyciągnąć a ta sytuacja w której jesteśmy może mieć wiele przyczyn. Wiecie, nawet ciężko mi samej cokolwiek zainicjować bo ciągle słyszę że jest zmęczony, że po siłowni to nie, że po południu też nie, że z prezerwatywą nie lubi… a gdy go spytam to kiedy mogę zainicjować, kiedy mu by najbardziej pasowało, to nie potrafi odpowiedzieć. No i masz babo placek
Konkretne umawianie się, tym bardziej jak on ma jakiś problem, nie ma sensu.
Nie licz, że sam powie ci prawdę, musisz go przycisnąć do muru, czyli rozmawiać do bólu. Jak on widzi was dalej i co ma zamiar zrobić z tą swoją niedyspozycją, bo sama jesteś na granicy wytrzymałości, mów szczerze jak się w tej sytuacji czujesz.