Moje zepsute dzieciństwo... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje zepsute dzieciństwo...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 133 ]

66

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie ma na swiecie takiej matki, ani takiego ojca,ktorzy od dnia porodu do dnia 18 stki dziecka NIGDY na to dziecko lub dzieci nie krzyczeli. Nie istnieja tacy rodzice na swiecie, nie istnieli i istniec nie beda

Strasznie popłynęłaś, bo przecież wydaje się oczywiste, że z powodu pojedynczego zdarzenia nikt nie robi dramy.
Za to teksty w typie:

Julia life in UK napisał/a:

Kto wie z jakim ryjem bezczelnym Ty się do matki odzywalas ,kiedy ona Ciebie samotnie wychowywala (tak samotnie,bo tatuś był za granicą wolny) . Tak usprawiedliwiam, bo 13 letni rozwydrzony bachor,który się nie slucha, kiedy matka mu powtarza po 100 razy jedno to samo to nie jest to samo co darcie się na male kilkuletnie dziecko. Co prawda przyznaje Ci,że matka mogła sobie te "kur**" odpuscic, ale fakt, że się wydarla na Ciebie z nerwów to popieram.

Jasno pokazują, że nie masz żadnych oporów przed krzykiem na dziecko. Sam język, jakiego używasz, też dużo o Tobie mówi.
Nie, rodzica NIC nie usprawiedliwia, to jest jego słabość i poczucie bezsilności, kiedy wrzeszczy. Traci też w ten sposób szacunek i to nie tylko ze strony dziecka, ale i otoczenia. Z drugiej strony taki tatuś albo mamusia nie dziwią, że jego/jej słowa w oczach dziecka nic nie znaczą, jeśli nie jest się dla niego autorytetem, a tego przecież nie dostaje się z automatu.
Osobiście aż mi się wszystko podnosi, kiedy obserwuję przemoc w jakiejkolwiek postaci. Koniec i kropka.

Krzyk można usprawiedliwić tylko w jednym jedynym przypadku: jeżeli jest to znak ostrzegawczy przed niebezpieczeństwem.

NIE MA NA SWIECIE ANI JEDNEJ MATKI, ANI JEDNEGO OJCA,KTORZY NIGDY W ŻYCIU CHOCIAZ BY RAZ OD DNIA NARODZENIA DZIECKA DO JEGO PELNOLETNOSCI  .NIGDY NIE KRZYCZELI NA SWOJE DZIECKO/DZIECI - TACY RODZICE NIE ISTNIEJA, NIE ISTNIELI i ISTNIEC NIE BEDA. KTO TWIERDZI, ZE PRZEZ 18 LAT ZYCIA DZIECKA NIGDY NIE KRZYKNAL NA TO DZIECKO KLAMIE I TYLE... o celowo drukowanymi, zeby dotarlo. I jeszcze jedno ja nie popieram przemocy wobec dzieci tak,wiec jezeli matka drze ryja non stop  wyzywa te dzieci lub co gorsza je bije itp to oczywiście, ze dla mnie jest to zle. Ja natomiast pisze tu o zwyklej rodzinie,gdzie rodzice kochaja dzieci, dbają o nie,rozmawiaja z nimi itp ,ale nikt nie jest idealny,wiec jezeli ktores dziecko notorycznie powtarza to samo zle zachowanie to albo matka albo ojciec na nie krzyczy. Proste. Nie ma to nic wspolnego z przemoca. Rodzice tez maja granice wytrzymalosci ,a zaden rodzic nie ma takiej cierpliwości, zeby przez 18 lat wychowywania dziecka na wszystkie jego chamskie, opryskliwe odpowiedzi oraz zle zachowania reagowac miloscia,czuloscia i spokojnym tlumaczeniem. Takze tego ja sie za zła matke nie uważam, bo np 2-3 razy w miesiacu krzykne na corke  o niedoczekanie wasze  he he big_smile

Ładnie to sobie tłumaczysz.  Nie interesuje mnie jak ty wychowujesz córkę.

A skąd dziecko bierze "chamskie i opryskliwe odpowiedzi"? smile

Zobacz podobne tematy :
Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Strasznie popłynęłaś, bo przecież wydaje się oczywiste, że z powodu pojedynczego zdarzenia nikt nie robi dramy.
Za to teksty w typie:
Jasno pokazują, że nie masz żadnych oporów przed krzykiem na dziecko. Sam język, jakiego używasz, też dużo o Tobie mówi.
Nie, rodzica NIC nie usprawiedliwia, to jest jego słabość i poczucie bezsilności, kiedy wrzeszczy. Traci też w ten sposób szacunek i to nie tylko ze strony dziecka, ale i otoczenia. Z drugiej strony taki tatuś albo mamusia nie dziwią, że jego/jej słowa w oczach dziecka nic nie znaczą, jeśli nie jest się dla niego autorytetem, a tego przecież nie dostaje się z automatu.
Osobiście aż mi się wszystko podnosi, kiedy obserwuję przemoc w jakiejkolwiek postaci. Koniec i kropka.

Krzyk można usprawiedliwić tylko w jednym jedynym przypadku: jeżeli jest to znak ostrzegawczy przed niebezpieczeństwem.

NIE MA NA SWIECIE ANI JEDNEJ MATKI, ANI JEDNEGO OJCA,KTORZY NIGDY W ŻYCIU CHOCIAZ BY RAZ OD DNIA NARODZENIA DZIECKA DO JEGO PELNOLETNOSCI  .NIGDY NIE KRZYCZELI NA SWOJE DZIECKO/DZIECI - TACY RODZICE NIE ISTNIEJA, NIE ISTNIELI i ISTNIEC NIE BEDA. KTO TWIERDZI, ZE PRZEZ 18 LAT ZYCIA DZIECKA NIGDY NIE KRZYKNAL NA TO DZIECKO KLAMIE I TYLE... o celowo drukowanymi, zeby dotarlo. I jeszcze jedno ja nie popieram przemocy wobec dzieci tak,wiec jezeli matka drze ryja non stop  wyzywa te dzieci lub co gorsza je bije itp to oczywiście, ze dla mnie jest to zle. Ja natomiast pisze tu o zwyklej rodzinie,gdzie rodzice kochaja dzieci, dbają o nie,rozmawiaja z nimi itp ,ale nikt nie jest idealny,wiec jezeli ktores dziecko notorycznie powtarza to samo zle zachowanie to albo matka albo ojciec na nie krzyczy. Proste. Nie ma to nic wspolnego z przemoca. Rodzice tez maja granice wytrzymalosci ,a zaden rodzic nie ma takiej cierpliwości, zeby przez 18 lat wychowywania dziecka na wszystkie jego chamskie, opryskliwe odpowiedzi oraz zle zachowania reagowac miloscia,czuloscia i spokojnym tlumaczeniem. Takze tego ja sie za zła matke nie uważam, bo np 2-3 razy w miesiacu krzykne na corke  o niedoczekanie wasze  he he big_smile

Ładnie to sobie tłumaczysz.  Nie interesuje mnie jak ty wychowujesz córkę.

A skąd dziecko bierze "chamskie i opryskliwe odpowiedzi"? smile

Ze szkoly.  Corka spędza w szkole pol dnia. Teraz oprocz mnie i ojca od lat corka tez kopiuje zachowania swoich kolezanek.

68

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Znam przypadek, gdzie dorosła córka równie „dobrze” wydziera się na matkę jak ona na nią.
Rodzice od małego dają przykład, potem narzekają na dziecko.

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
wieka napisał/a:

Znam przypadek, gdzie dorosła córka równie „dobrze” wydziera się na matkę jak ona na nią.
Rodzice od małego dają przykład, potem narzekają na dziecko.

A skad wiesz,ze rodzice a nie np szkola,dziadkowie lub inne srodowisko. Ja np nigdy przy corce a juz tym bardziej na corke nie przeklinalam,a miesiac temu uslyszalam jak corka rozmawiala z kolezanka przez telefon "fu*** bit***" I skad to wziela? Od kolezanek w szkole na przerwie

70

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Julia life in UK
I znowu, popaprany czubie, rozwaliłaś czyjś wątek....

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Inocynt napisał/a:

Julia life in UK
I znowu, popaprany czubie, rozwaliłaś czyjś wątek....

O myślisz czubie popaprany, ze jak zmieniasz nick to nie bede wiedziec, ze jestes jedna z moich fanek big_smile

72

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:
nalamills napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

1. Pierwszy blad rodzicow, gdy Ciebie wychowywali to było kupowanie Tobie wszystkiego i NIE odmawianie Tobie niczego
2. Awantury między rodzicami sa miedzy nimi, Ty jako dziecko moglas tylko gdybac kto jest winny. Nie wiesz co ojciec robil za granica,  jako dzieciak nic nie rozumialas, wiec zostaw awantury miedzy rodzicami, a sie nie wtracaj
3. Okulista, a nie bylo przypadkiem tak,ze matka Ci pierdylion razy tlumaczyla"zeby nie siedziec za blisko TV lub za duzo czasu przed monitorem" nie sluchalas sie, az w koncu dorobilas sie problemow ze wzrokiem i matka w koncu w nerwach nie wytrzymala i sie wydarla? Jezeli tak bylo to matka miala racje ile razy mozna na spokojnie tlumaczyc, kazdy w końcu wybuchnie zloscia powtarzajac w kolko to samo bez skutku
4. No tak matka jest czasami cudownym czlowiekiem, bo daje Ci prezenty i w tym jest problem matka jest cudowna ,kiedy Ci cos da i robi jak Ty chcesz. Natomiast kiedy matka cos wymaga to matka(a przepraszam baba jak ja nazwalas) jest psychiczne chora
5" Wiem, ze tata chciałby mieć normalną rodzinę, dom pod miastem i dużo zwierząt, kocha psy, zawsze mi pomagał jak potrzebowałam, wszędzie mnie zawoził, zawsze rozmawiał ze mną normalnie jak coś zrobiłam nie tak. No nie mogę się z tym pogodzić i przez to zaczynam nienawidzić matki" no tak ojciec jest super, bo nic nie wymaga, siedzi za granica kto wie moze nawet kase wysle,  podwiezie, gdzue trzeba nie robi awantur,  nie drze sie,ze w domu nic nie robisz tylko siedzisz przed monitorem.  Noooo zyc nie umierac. To moze wyprowadz sie do ojca za granice, albo wez ojca do siebie skoro Ci go tak szkoda, a jezeli mieszkasz z matka nadal to wlasnie jedz z ojcem za granice po co Ci mieszkac u baby jak mozesz mieszkac z cudownym tatusiem

Co za tępy, ignorancki komentarz. Usprawiedliwiasz agresję i rzucanie kur...ami do 12-13letniego dziecka, bo będzie nosić okulary? big_smile a odpowiadając na twoje pytanie, to nie, nie było tak, że coś mi powtarzała a potem już doszło do wybuchu. A nawet jeśli, to wciąż była agresja i nie powinno się tego usprawiedliwiać.
Na resztę nie chce mi się nawet odpisywac, ale okej. Nikt tutaj nie ma problemu z tym, że ona wymaga. Mam problem z tym, że na każdą najmniejszą rzecz wyskakiwała na mnie odrazu z mordą. Uważasz, że dzwonienie do dziecka do szkoły a potem po informacji, że dostało tróję, krzyczenie w słuchawkę "jak kur....wa mogłaś dostać 3, przecież się uczyłaś, nie potrafisz?" i robienie mi wstydu, bo cała grupa koleżanek wokół słyszała tę patologię to normalna sprawa? Uważasz, że darcie się na kogoś, bo śmiał przełączyć ci kanał jest normalne? Uważasz, że robienie problemu dziecku bo rozcięło palec jest normalne?
Z tym, że nigdy mi niczego nie brakowało, to akurat nie chodziło mi tylko o kwestię finansów... A jakbyś potrafiła prawidłowo przeczytać, to napisałam wyraźnie, że mam swoją rodzinę i mieszkam daleko, a wracam do domu rodzinnego raz na jakiś czas.

No popatrz nawet na forum widać, że jesteś rozpieszczona.  Kto wie z jakim ryjem bezczelnym Ty się do matki odzywalas ,kiedy ona Ciebie samotnie wychowywala (tak samotnie,bo tatuś był za granicą wolny) . Tak usprawiedliwiam, bo 13 letni rozwydrzony bachor,który się nie slucha, kiedy matka mu powtarza po 100 razy jedno to samo to nie jest to samo co darcie się na male kilkuletnie dziecko. Co prawda przyznaje Ci,że matka mogła sobie te "kur**" odpuscic, ale fakt, że się wydarla na Ciebie z nerwów to popieram. Przełączył kanal? A nie bylo Tak,że matka najpierw powiedziała "Ja teraz to oglądam"? TV jakby nie było jest matki, nie dzieci. Jeżeli ktoś przelaczyl kanal,kiedy matka mówi nie to logiczne, że reakcja matki była prawidkowa, a co miała powiedzieć "Tak proszę oglądajcie sobie co chcecie " big_smile dobre sobie. O tym ,że nie mieszkasz z rodzicami to przeczytałam dopiero później

Julka to na pewno Ty czy ktoś się podszył?

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
nalamills napisał/a:

Co za tępy, ignorancki komentarz. Usprawiedliwiasz agresję i rzucanie kur...ami do 12-13letniego dziecka, bo będzie nosić okulary? big_smile a odpowiadając na twoje pytanie, to nie, nie było tak, że coś mi powtarzała a potem już doszło do wybuchu. A nawet jeśli, to wciąż była agresja i nie powinno się tego usprawiedliwiać.
Na resztę nie chce mi się nawet odpisywac, ale okej. Nikt tutaj nie ma problemu z tym, że ona wymaga. Mam problem z tym, że na każdą najmniejszą rzecz wyskakiwała na mnie odrazu z mordą. Uważasz, że dzwonienie do dziecka do szkoły a potem po informacji, że dostało tróję, krzyczenie w słuchawkę "jak kur....wa mogłaś dostać 3, przecież się uczyłaś, nie potrafisz?" i robienie mi wstydu, bo cała grupa koleżanek wokół słyszała tę patologię to normalna sprawa? Uważasz, że darcie się na kogoś, bo śmiał przełączyć ci kanał jest normalne? Uważasz, że robienie problemu dziecku bo rozcięło palec jest normalne?
Z tym, że nigdy mi niczego nie brakowało, to akurat nie chodziło mi tylko o kwestię finansów... A jakbyś potrafiła prawidłowo przeczytać, to napisałam wyraźnie, że mam swoją rodzinę i mieszkam daleko, a wracam do domu rodzinnego raz na jakiś czas.

No popatrz nawet na forum widać, że jesteś rozpieszczona.  Kto wie z jakim ryjem bezczelnym Ty się do matki odzywalas ,kiedy ona Ciebie samotnie wychowywala (tak samotnie,bo tatuś był za granicą wolny) . Tak usprawiedliwiam, bo 13 letni rozwydrzony bachor,który się nie slucha, kiedy matka mu powtarza po 100 razy jedno to samo to nie jest to samo co darcie się na male kilkuletnie dziecko. Co prawda przyznaje Ci,że matka mogła sobie te "kur**" odpuscic, ale fakt, że się wydarla na Ciebie z nerwów to popieram. Przełączył kanal? A nie bylo Tak,że matka najpierw powiedziała "Ja teraz to oglądam"? TV jakby nie było jest matki, nie dzieci. Jeżeli ktoś przelaczyl kanal,kiedy matka mówi nie to logiczne, że reakcja matki była prawidkowa, a co miała powiedzieć "Tak proszę oglądajcie sobie co chcecie " big_smile dobre sobie. O tym ,że nie mieszkasz z rodzicami to przeczytałam dopiero później

Julka to na pewno Ty czy ktoś się podszył?

Tak to ja  nikt sie nie podszyl

74

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie ja nie, bo nie musze. Poczytaj najpierw jej post.  Odpisalam jej NIE po jej myśli,bo zapewne oczekiwała, że wszyscy będą po jej stronie.  A ja wiem jak życie wygląda.  Sama widzę jak zachowują się dzisiejsze nastolatki i ,ze nawet swietych by doprowadzili do szalu  a co dopiero zwyklych ludzi dlatego m in napisalam, ze moglo byc tak, ze matka jej najpierw po sto razy tlumaczyla, a dopiero na koncu sie wydarla. To,ze jej sie to nie podoba to juz jest jej problem

Nie, ty przeczytaj najpierw jej posty i czytaj aż do skutku, może z czasem dojdzie do ciebie o co tu chodzi. Rodzic jest odpowiedzialny za wychowywanie swojego dziecka. Jak się twoje dziecko nie potrafi zachowywać, to twoim psim obowiązkiem jest dowiedzieć się dlaczego i co się z dzieckiem dzieje. A nie drzeć na nie mordę jak ostatni patus nakręcając przemocowe zachowania. To co opisała autorka, to przemoc ze strony matki.

Nie chce mnie sie z Toba klocic.  Napisze tylko,ze tak popieram Twoje zdanie,ze jezeli z dzieckiem dzieje sie cos zlego to obowiązkiem rodzica jest go wesprzec.  Jednak tutaj sytuacja mogla byc po prostu bardzo prosta  a mianowicie matka powtrzalala autorce po sto razy "dziecko nie siedz tyle przed komputerem,  nie siedz za blisko telewizora" były krzyki, awantury,zeby sie odsunela dalej  a aurorka przez miesiace, lata robila swoje w   koncu wyszla jej wada wzroku a matka w nerwach nie wytrzymala i sie wydarla. Jeżeli tak bylo to popieram matke.  Ja tez krzycze na corke(z ta roznica, ze jej nie wyzywam) kiedy najpierw na spokojnie po kilka razy tkumacze, a efektów zero to sie w koncu wydre i wcale sie tego nie wstydze

Możesz mieć racje. Matka mogla tez powiedziec: nie rozcinaj sobie palca. A ta na złość tnie

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Nie, ty przeczytaj najpierw jej posty i czytaj aż do skutku, może z czasem dojdzie do ciebie o co tu chodzi. Rodzic jest odpowiedzialny za wychowywanie swojego dziecka. Jak się twoje dziecko nie potrafi zachowywać, to twoim psim obowiązkiem jest dowiedzieć się dlaczego i co się z dzieckiem dzieje. A nie drzeć na nie mordę jak ostatni patus nakręcając przemocowe zachowania. To co opisała autorka, to przemoc ze strony matki.

Nie chce mnie sie z Toba klocic.  Napisze tylko,ze tak popieram Twoje zdanie,ze jezeli z dzieckiem dzieje sie cos zlego to obowiązkiem rodzica jest go wesprzec.  Jednak tutaj sytuacja mogla byc po prostu bardzo prosta  a mianowicie matka powtrzalala autorce po sto razy "dziecko nie siedz tyle przed komputerem,  nie siedz za blisko telewizora" były krzyki, awantury,zeby sie odsunela dalej  a aurorka przez miesiace, lata robila swoje w   koncu wyszla jej wada wzroku a matka w nerwach nie wytrzymala i sie wydarla. Jeżeli tak bylo to popieram matke.  Ja tez krzycze na corke(z ta roznica, ze jej nie wyzywam) kiedy najpierw na spokojnie po kilka razy tkumacze, a efektów zero to sie w koncu wydre i wcale sie tego nie wstydze

Możesz mieć racje. Matka mogla tez powiedziec: nie rozcinaj sobie palca. A ta na złość tnie

Nie no bez przesady dzieciak by sobie samo palca nie ucielo. W tym przypadku to matka przesadzila drac sie o rozciety palec

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
wieka napisał/a:

Znam przypadek, gdzie dorosła córka równie „dobrze” wydziera się na matkę jak ona na nią.
Rodzice od małego dają przykład, potem narzekają na dziecko.

Ja znam kilka przypadkow, gdzie matka i ojciec wszystko na spokojnie tlumaczyli kazde zle zachowanie i teraz jest tak,ze rodzice sa starzy a dorosly syn ich tlucze i okrada z renty o niedawno byl taki jeden co babke zabil, bo mu renty nie dala na alkohol big_smile
Po za tym role Ci sie pomylily,  bo rodzice nie sa na poziomie dzieci. Idac tym tokiem myslenia to dorośli nie moga pic alkoholu np raz na weekend lub czasami tylko na jakies rodzinnej imprezie, bo jak dziecko zobaczy to tez pojdzie kupic sobie piwo sie nachla i bedzie wina rodzicow,ze dali zly przyklad big_smile

77

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

dobra Julka, już się nikomu nie chce czytać jak wychowujesz albo nie wychowujesz swoich bachorów, jak to wcześniej napisałaś. Naprawdę, może to dla ciebie dziwne, ale dla mnie to jest bolesna sytuacja, więc już koniec...
Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

dobra Julka, już się nikomu nie chce czytać jak wychowujesz albo nie wychowujesz swoich bachorów, jak to wcześniej napisałaś. Naprawdę, może to dla ciebie dziwne, ale dla mnie to jest bolesna sytuacja, więc już koniec...
Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

No dobrze, tak sie zastanowilam i myślę,ze masz duzo racji. Ja myslalam, ze to sa pojedyncze sytuację, gdzie kazdy rodzic predzej czy pozniej krzyknie w nerwach.  Natomiast jezeli Twoja matka praktycznie przez caly czas sie drze no to faktycznie masz racje, przepraszam za wczesniejsze wpisy do Ciebie moglam faktycznie to przemyslec

79

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

dobra Julka, już się nikomu nie chce czytać jak wychowujesz albo nie wychowujesz swoich bachorów, jak to wcześniej napisałaś. Naprawdę, może to dla ciebie dziwne, ale dla mnie to jest bolesna sytuacja, więc już koniec...
Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Morda, mordzie, mordą, w mordę. Tylko może nie przenoś obyczajów swojej matki wariatki na siebie samą, co?

80

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

nie powiem niczego innego o kobiecie, która po prostu odrazu przez parę minut krzyczy bez powodu

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

nie powiem niczego innego o kobiecie, która po prostu odrazu przez parę minut krzyczy bez powodu

Wiesz moze po prostu urwij kontakt z matka tak po prostu chociaz by tymczasowo.  Masz juz swoje mieszkanie,meza  i zyj swoim.zyciem, a jezeli matka przez wszystkie lata zle traktowala ojca to jemu ten rozwód wyjdzie na dobre. Ile siostra ma lat? Jezeli jest pelnoletnia to sie moze wprowadzić do Ciebie lub ojca bez zgody matki

82

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

ma 16 lat niestety. szkoda mi po prostu taty, wyjedzie za granicę i będzie siedział sam w święta, itp? on chciał rozmawiać z matką, mówił, że by na rzęsach stanął żeby się pogodzić, a ona nic

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

ma 16 lat niestety. szkoda mi po prostu taty, wyjedzie za granicę i będzie siedział sam w święta, itp? on chciał rozmawiać z matką, mówił, że by na rzęsach stanął żeby się pogodzić, a ona nic

No szkoda, siostra za 2 lata bedzie pelnoletnia czas szybko zleci

84 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-20 22:57:25)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Że tak zapytam z ciekawości. Jak było u babci w małżeństwie? Od strony mamy?

Jakie życie miała mama przed ślubem? Wiesz?

85

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Przecież ona to wszystko robi, bo wie, że na Was z kolei to będzie robiło wrażenie. A już te wszystkie teksty o rozwodzie, o tym, że wyjdzie i nigdy nie wróci - to jest zwykły manipulacyjny emocjonalny szantaż.
Ona ma tak niskie poczucie własnej wartości, że tylko w ten sposób może je sobie podnosić - wtedy ma poczucie, że jest ważna, że coś od niej zależy albo że coś kręci się wokół jej osoby.
Oczywiście, że jej zachowanie jest toksyczne, bo ta kobieta w czterech literach ma Wasze emocje, a tak naprawdę to jest w tym wszystkim ogromnie pogubiona i bardzo, bardzo słaba.

86

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Priscilla napisał/a:
nalamills napisał/a:

Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Przecież ona to wszystko robi, bo wie, że na Was z kolei to będzie robiło wrażenie. A już te wszystkie teksty o rozwodzie, o tym, że wyjdzie i nigdy nie wróci - to jest zwykły manipulacyjny emocjonalny szantaż.
Ona ma tak niskie poczucie własnej wartości, że tylko w ten sposób może je sobie podnosić - wtedy ma poczucie, że jest ważna, że coś od niej zależy albo że coś kręci się wokół jej osoby.
Oczywiście, że jej zachowanie jest toksyczne, bo ta kobieta w czterech literach ma Wasze emocje, a tak naprawdę to jest w tym wszystkim ogromnie pogubiona i bardzo, bardzo słaba.

Dokładnie. Ona sie tak słabo ze sobą czuje ze boli.

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Bert44 napisał/a:
Priscilla napisał/a:
nalamills napisał/a:

Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Przecież ona to wszystko robi, bo wie, że na Was z kolei to będzie robiło wrażenie. A już te wszystkie teksty o rozwodzie, o tym, że wyjdzie i nigdy nie wróci - to jest zwykły manipulacyjny emocjonalny szantaż.
Ona ma tak niskie poczucie własnej wartości, że tylko w ten sposób może je sobie podnosić - wtedy ma poczucie, że jest ważna, że coś od niej zależy albo że coś kręci się wokół jej osoby.
Oczywiście, że jej zachowanie jest toksyczne, bo ta kobieta w czterech literach ma Wasze emocje, a tak naprawdę to jest w tym wszystkim ogromnie pogubiona i bardzo, bardzo słaba.

Dokładnie. Ona sie tak słabo ze sobą czuje ze boli.

Co Cie boli?

88

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Przecież ona to wszystko robi, bo wie, że na Was z kolei to będzie robiło wrażenie. A już te wszystkie teksty o rozwodzie, o tym, że wyjdzie i nigdy nie wróci - to jest zwykły manipulacyjny emocjonalny szantaż.
Ona ma tak niskie poczucie własnej wartości, że tylko w ten sposób może je sobie podnosić - wtedy ma poczucie, że jest ważna, że coś od niej zależy albo że coś kręci się wokół jej osoby.
Oczywiście, że jej zachowanie jest toksyczne, bo ta kobieta w czterech literach ma Wasze emocje, a tak naprawdę to jest w tym wszystkim ogromnie pogubiona i bardzo, bardzo słaba.

Dokładnie. Ona sie tak słabo ze sobą czuje ze boli.

Co Cie boli?

Obecnie serce smile

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Dokładnie. Ona sie tak słabo ze sobą czuje ze boli.

Co Cie boli?

Obecnie serce smile

To może masz zawał dzwoń po karetke

90 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-20 23:32:50)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Co Cie boli?

Obecnie serce smile

To może masz zawał dzwoń po karetke


Eeeee tam. Zawał się tak nie ciągnie. To musi byc jakies migotanie komór

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Obecnie serce smile

To może masz zawał dzwoń po karetke


Eeeee tam. Zawał się tak nie ciągnie. To usi byc jakies migotanie komór

To ile to czasu Cię boli serce?.

92

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

To może masz zawał dzwoń po karetke


Eeeee tam. Zawał się tak nie ciągnie. To usi byc jakies migotanie komór

To ile to czasu Cię boli serce?.

E tam offtop robimy. W moim wieku to normalne

93

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Idź na terapię, ogranicz kontakt z rodziną. Bez tego raczej nie ruszysz, będziesz żyć w ciągłym żalu, rozpamiętywać itd.

94

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Priscilla napisał/a:
nalamills napisał/a:

Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Przecież ona to wszystko robi, bo wie, że na Was z kolei to będzie robiło wrażenie. A już te wszystkie teksty o rozwodzie, o tym, że wyjdzie i nigdy nie wróci - to jest zwykły manipulacyjny emocjonalny szantaż.
Ona ma tak niskie poczucie własnej wartości, że tylko w ten sposób może je sobie podnosić - wtedy ma poczucie, że jest ważna, że coś od niej zależy albo że coś kręci się wokół jej osoby.
Oczywiście, że jej zachowanie jest toksyczne, bo ta kobieta w czterech literach ma Wasze emocje, a tak naprawdę to jest w tym wszystkim ogromnie pogubiona i bardzo, bardzo słaba.

więc uważacie, że ona to robi dla atencji, bo ma problemy?
ja nie wiem, ciężko mi to znieść, bo wiem że tata poświęcił całe życie żeby zapewnić nam przyszłość a ktoś go potraktował jak psa.

95 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczyca (2025-02-21 00:35:01)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

więc uważacie, że ona to robi dla atencji, bo ma problemy?
ja nie wiem, ciężko mi to znieść, bo wiem że tata poświęcił całe życie żeby zapewnić nam przyszłość a ktoś go potraktował jak psa.

Jezu... odpuść. Po co rozkładać na czynniki pierwsze zachowanie toksycznej matki? Po co tym żyć? Zajmij się swoim życiem.

Niewątpliwie ona ma jakieś problemy ze sobą, ale Ty ich nie rozwiążesz.

96

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:
Priscilla napisał/a:
nalamills napisał/a:

Mieliśmy pojechać na narty, ja, tata, siostra, mąż. W tamtym roku byliśmy jeszcze z nią. Dzisiaj siostra powiedziała mi (ma ferie), że przyszła do niej ona, zapytała, czy jedziemy na te narty, ona powiedziała, że tak, tata znalazł domek, zapłacił. Sama się jej pytałam czy też dołączy, ona powiedziała, żeby jej nie brać pod uwagę, bo nie jedzie. Podobno wyskoczyła też z mordą na moją siostrę i powiedziała teraz, że ona na żadne narty nie wyraziła zgody, że ona ojcu nie ufa, żeby JĄ Z NIM GDZIEŚ PUSZCZAĆ, robi ewidentnie na złość. Oznajmiła, że chce rozwodu z dupy. Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie. Nie mam do niej za grosz szacunku, nienawidzę jej.

Przecież ona to wszystko robi, bo wie, że na Was z kolei to będzie robiło wrażenie. A już te wszystkie teksty o rozwodzie, o tym, że wyjdzie i nigdy nie wróci - to jest zwykły manipulacyjny emocjonalny szantaż.
Ona ma tak niskie poczucie własnej wartości, że tylko w ten sposób może je sobie podnosić - wtedy ma poczucie, że jest ważna, że coś od niej zależy albo że coś kręci się wokół jej osoby.
Oczywiście, że jej zachowanie jest toksyczne, bo ta kobieta w czterech literach ma Wasze emocje, a tak naprawdę to jest w tym wszystkim ogromnie pogubiona i bardzo, bardzo słaba.

więc uważacie, że ona to robi dla atencji, bo ma problemy?
ja nie wiem, ciężko mi to znieść, bo wiem że tata poświęcił całe życie żeby zapewnić nam przyszłość a ktoś go potraktował jak psa.

Nie wpłyniesz na to jak zachowuje się inna dorosła osoba. Jedyne co możesz zrobić, to odciąć się i zacząć żyć swoim życiem. O swoim tacie też wiesz tylko tyle ile widzisz. Nie ma sensu wchodzić między Twoich rodziców. Twój tato jest dorosłym facetem i jeśli tkwi w tym małżeństwie, to najwyraźniej jest mu tak wygodnie. Ma do tego prawo - to dorosły człowiek.
Jak będziesz tak się obrażać, nienawidzić za innych, to życie Ci upłynie na zajmowaniu się czymś na co masz 0 wpływu.
Skup się na sobie, a najlepiej idź na terapię.
Innej rady nie ma.

97

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

więc uważacie, że ona to robi dla atencji, bo ma problemy?

Odpowiem pytaniem na pytanie: a uważasz, że zdrowa emocjonalnie osoba zachowuje się w taki sposób, jak robi to Twoja matka?

Niemniej to co Ty możesz zrobić, to w końcu postawić granicę. Godzicie się na takie traktowanie, to Was w taki sposób traktuje. Robisz to Ty, robi to Twój ojciec.
Zresztą sama spójrz:

nalamills napisał/a:

Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie.

To co w takiej sytuacji powinnaś zrobić, to powiedzieć stanowczym tonem, że nie życzysz sobie, żeby na Ciebie wrzeszczała, a jeśli chce coś wyjaśnić, to ma do Ciebie zadzwonić jak ochłonie. Przecież w taki sposób nie da się konstruktywnie rozmawiać. Dobrze też jest wprost nazwać to, co właśnie robi, czyli że szantażem emocjonalnym usiłuje wzbudzić w Was poczucie winy. Nieważne jak zareaguje, chodzi o to, żeby nie udawać, że nic się nie dzieje.

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Priscilla napisał/a:
nalamills napisał/a:

więc uważacie, że ona to robi dla atencji, bo ma problemy?

Odpowiem pytaniem na pytanie: a uważasz, że zdrowa emocjonalnie osoba zachowuje się w taki sposób, jak robi to Twoja matka?

Niemniej to co Ty możesz zrobić, to w końcu postawić granicę. Godzicie się na takie traktowanie, to Was w taki sposób traktuje. Robisz to Ty, robi to Twój ojciec.
Zresztą sama spójrz:

nalamills napisał/a:

Na mnie też wyskoczyła z mordą jak zadzwoniłam zapytać co się dzieje, żebym się nie interesowała, że ona zaraz wyjdzie i nigdy nie wróci i nikt jej już nie zobaczy, że dla wszystkich jest najgorsza, więc niech tak zostanie.

To co w takiej sytuacji powinnaś zrobić, to powiedzieć stanowczym tonem, że nie życzysz sobie, żeby na Ciebie wrzeszczała, a jeśli chce coś wyjaśnić, to ma do Ciebie zadzwonić jak ochłonie. Przecież w taki sposób nie da się konstruktywnie rozmawiać. Dobrze też jest wprost nazwać to, co właśnie robi, czyli że szantażem emocjonalnym usiłuje wzbudzić w Was poczucie winy. Nieważne jak zareaguje, chodzi o to, żeby nie udawać, że nic się nie dzieje.

To prawda matka ja szantuje, wogole śmiech na sali, bo autorka ma 27 lat swoje życie,a matka do niej jak do dziecka "wychodzę i już mnie nie zobaczysz " big_smile

99

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

sory za dalsze drążenie. ale dzisiaj siostra wysłała mi 8minutowe nagranie kłótni rodziców, gdzie matka drze się przez cały ten czas na tatę, że nie wyraża zgody, żeby zabierał podczas ferii moją 16letnią siostrę na narty, że przyjeżdża i zgrywa dobrego tatusia, że z jakiej racji ON BĘDZIE W JEDNYM POKOJU Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ Z NASTOLATKĄ, TO CHORE, że ona nie wyraża zgody żeby jechała, bo przecież miała 2 miesiące temu skręconą kostkę. Sama ją zawoziła na siłownie parę razy. Mówilam jej, że jedziemy na te narty i ani razu nie protestowała, pytałam czy chce z nami jechać, a ona mówiła, że nie bo nie lubi jeździć na nartach i żeby jej nie brać pod uwagę. Czekała do ostatniego momentu jak już kupimy pobyt, żeby się nie zgodzić. Siostra wysłała mi nagranie jak po prostu siedzi w zamkniętym pokoju zapłakana, a ona się drze na cały blok. Tata jej spokojnie odpowiadał, żeby się uspokoiła, a ona jeszvcze bardziej się nakręcała. Potem wparowała do siostry do pokoju i z krzykiem zapytała, czy zrozumiała, że nigdzie nie jedzie. Siostra w końcu wybuchła i zaczęła z płaczem jej krzyczeć, żeby przestała, że jej nienawidzi i dlaczego ona jej nie wspiera jako mama, a ona się jeszcze obraziła, wyszła do pokoju i zaczęła wyć, specjalnie. Tata wyszedł z domu, siostra wyszła sobie do galerii, a ona zaczęła do niej wydzwaniać i krzyczeć, że ma wracać, bo ona nie wyraża zgody na to, żeby chodziła sama na mieście...

100

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

sory za dalsze drążenie. ale dzisiaj siostra wysłała mi 8minutowe nagranie kłótni rodziców, gdzie matka drze się przez cały ten czas na tatę, że nie wyraża zgody, żeby zabierał podczas ferii moją 16letnią siostrę na narty, że przyjeżdża i zgrywa dobrego tatusia, że z jakiej racji ON BĘDZIE W JEDNYM POKOJU Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ Z NASTOLATKĄ, TO CHORE, że ona nie wyraża zgody żeby jechała, bo przecież miała 2 miesiące temu skręconą kostkę. Sama ją zawoziła na siłownie parę razy. Mówilam jej, że jedziemy na te narty i ani razu nie protestowała, pytałam czy chce z nami jechać, a ona mówiła, że nie bo nie lubi jeździć na nartach i żeby jej nie brać pod uwagę. Czekała do ostatniego momentu jak już kupimy pobyt, żeby się nie zgodzić. Siostra wysłała mi nagranie jak po prostu siedzi w zamkniętym pokoju zapłakana, a ona się drze na cały blok. Tata jej spokojnie odpowiadał, żeby się uspokoiła, a ona jeszvcze bardziej się nakręcała. Potem wparowała do siostry do pokoju i z krzykiem zapytała, czy zrozumiała, że nigdzie nie jedzie. Siostra w końcu wybuchła i zaczęła z płaczem jej krzyczeć, żeby przestała, że jej nienawidzi i dlaczego ona jej nie wspiera jako mama, a ona się jeszcze obraziła, wyszła do pokoju i zaczęła wyć, specjalnie. Tata wyszedł z domu, siostra wyszła sobie do galerii, a ona zaczęła do niej wydzwaniać i krzyczeć, że ma wracać, bo ona nie wyraża zgody na to, żeby chodziła sama na mieście...

Sytuacja, owszem, paskudna, ale co nowego wnosi do całego wątku?

101

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
JohnyBravo777 napisał/a:

Jeszcze do dwoch pokolen temu dzieci cale swoje "dziecinstwo" pracowaly i nikt z tego powodu nie plakal i nie mial zadnych "traum".

skad wiesz ze nie było traum i nikt z powodu braku dzieciństwa nie płakał? przeżyłeś te czasy? znałeś poprzednie pokolenia?

102

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Klaryssa napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Jeszcze do dwoch pokolen temu dzieci cale swoje "dziecinstwo" pracowaly i nikt z tego powodu nie plakal i nie mial zadnych "traum".

skad wiesz ze nie było traum i nikt z powodu braku dzieciństwa nie płakał? przeżyłeś te czasy? znałeś poprzednie pokolenia?

Traumy pewnie też byly, ale nie na taką skalę co teraz plus teraz ludzie no są zbyt delikatni. Kiedyś do psychiatry to się chodziło kiedy się wydarzyla jakąś tragedia niewiem dzieci zginely w wypadku albo było się ofiarą przemocy, a teraz to już z każdym byle gownem lataja po psychiatrach, a to forum jest tego doskonałym przykladem-tu prawie każdego z każdym problemem wysylaja do specjalisty  big_smile

103

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Kiedyś ludzie byli twardsi, silniejsi. Nie było zmiłuj. Poza tym obowiązywały ścisłe zasady. Dziś jest zupełnie na odwrót.

104

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Alessandro napisał/a:

Kiedyś ludzie byli twardsi, silniejsi. Nie było zmiłuj. Poza tym obowiązywały ścisłe zasady. Dziś jest zupełnie na odwrót.

Bzdety gadasz. Nie byli silniejsi tylko non-stop musieli właściwie walczyć o przetrwanie, więc wtedy naturalnie, czysto fizjologicznie nie masz czasu na jakieś inne wartości. O jakich zasadach mówisz? Chłopi w pole robić na szlachcica, kobiety do garów i płodzenia dzieci a faceci do kopalni i tak do śmierci w wieku lat 40?

Co do autorki, napisałaś że masz 27 lat i to jest właściwie koniec rozmowy. Jesteś dorosłą kobietą która głową i duszą została w domu rodzinnym - z jakiego powodu?

105

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Nie ma to jak dyletant zabiera głos w sprawach, o których nie ma pojęcia. Poza tym mówiąc "kiedyś" to znaczy 100 lat temu a nie 500 lat, XX wiek a nie XV i następne. A teraz co masz? Lepiej?... Nie mówić. Szkoda czasu. Każdy widzi jak jest.

106 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-02-21 20:58:46)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Foxterier napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Kiedyś ludzie byli twardsi, silniejsi. Nie było zmiłuj. Poza tym obowiązywały ścisłe zasady. Dziś jest zupełnie na odwrót.

Bzdety gadasz. Nie byli silniejsi tylko non-stop musieli właściwie walczyć o przetrwanie, więc wtedy naturalnie, czysto fizjologicznie nie masz czasu na jakieś inne wartości. O jakich zasadach mówisz? Chłopi w pole robić na szlachcica, kobiety do garów i płodzenia dzieci a faceci do kopalni i tak do śmierci w wieku lat 40?

Co do autorki, napisałaś że masz 27 lat i to jest właściwie koniec rozmowy. Jesteś dorosłą kobietą która głową i duszą została w domu rodzinnym - z jakiego powodu?

Dokładnie już dawno jest pelnoletnia, może i męża ma ,a non stop zyje tym co jej matka robi. No najlepiej na jakiś czas urwac kontakt z nią i zajac się swoim życiem,a matka sobie postraszy wszystkich,że odejdzie a i tak nie odejdzie  big_smile

107 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-02-21 21:18:25)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Alessandro napisał/a:

Kiedyś ludzie byli twardsi, silniejsi. Nie było zmiłuj. Poza tym obowiązywały ścisłe zasady. Dziś jest zupełnie na odwrót.

mysle, ze tylko pozornie byli twardsi i silniejsi - według mnie nie mieli dostępu do swoich emocji bo ich cale życie to był 'tryb przetrwania'.

108 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-02-21 21:55:51)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Nasi pradziadkowie, dziadkowie, bo o nich mowa, mieli dostęp do swoich emocji, posługując się Twoim określeniem, a ich "tryb przetrwania" pomógł wielu, bardzo wielu przetrwać historyczne huragany i zawirowania. 
Dziś sztuki przetrwania można jedynie nauczyć się w szkołach survivalowych albo poprzez długoletnią służbę w siłach specjalnych.

109

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

sory za dalsze drążenie. ale dzisiaj siostra wysłała mi 8minutowe nagranie kłótni rodziców, gdzie matka drze się przez cały ten czas na tatę, że nie wyraża zgody, żeby zabierał podczas ferii moją 16letnią siostrę na narty, że przyjeżdża i zgrywa dobrego tatusia, że z jakiej racji ON BĘDZIE W JEDNYM POKOJU Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ Z NASTOLATKĄ, TO CHORE, że ona nie wyraża zgody żeby jechała, bo przecież miała 2 miesiące temu skręconą kostkę. Sama ją zawoziła na siłownie parę razy. Mówilam jej, że jedziemy na te narty i ani razu nie protestowała, pytałam czy chce z nami jechać, a ona mówiła, że nie bo nie lubi jeździć na nartach i żeby jej nie brać pod uwagę. Czekała do ostatniego momentu jak już kupimy pobyt, żeby się nie zgodzić. Siostra wysłała mi nagranie jak po prostu siedzi w zamkniętym pokoju zapłakana, a ona się drze na cały blok. Tata jej spokojnie odpowiadał, żeby się uspokoiła, a ona jeszvcze bardziej się nakręcała. Potem wparowała do siostry do pokoju i z krzykiem zapytała, czy zrozumiała, że nigdzie nie jedzie. Siostra w końcu wybuchła i zaczęła z płaczem jej krzyczeć, żeby przestała, że jej nienawidzi i dlaczego ona jej nie wspiera jako mama, a ona się jeszcze obraziła, wyszła do pokoju i zaczęła wyć, specjalnie. Tata wyszedł z domu, siostra wyszła sobie do galerii, a ona zaczęła do niej wydzwaniać i krzyczeć, że ma wracać, bo ona nie wyraża zgody na to, żeby chodziła sama na mieście...

Wszyscy tam nadajecie się na terapię. Jak nie zaczniesz stawiać granic, to nic się nie zmieni. Musisz się odcinać od dram które kręci twoja matka a nie ciągle wysłuchiwać i próbować naprawiać coś na co kompletnie nie masz wpływu. Jedyne co masz z utrzymywania kontaktów z nią, to więcej dramy. Dziwię się, że twój ojciec dalej siedzi w tym bagnie i pozwala żeby ona rujnowała zdrowie twojej młodszej siostrze. Też jest winny.

110 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-02-21 21:59:46)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Alessandro napisał/a:

Nasi pradziadkowie, dziadkowie, bo o nich mowa, mieli dostęp do swoich emocji, posługując się Twoim określeniem, a ich "tryb przetrwania" pomógł wielu, bardzo wielu przetrwać historyczne huragany i zawirowania. 
Dziś sztuki przetrwania można jedynie nauczyć się w szkołach survivalowych albo poprzez długoletnia służbę w siłach specjalnych.

Mieli dostep do swoich emocji i dlatego wychowali kolejne pokolenia tylko dostarczając im podstawowych potrzeb (jedzenie, ubranie, dach nad głową) a poza tym oschłość emocjonalna, krzyki, brak rozmów, bicie itd.?

111

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Alessandro napisał/a:

Nasi pradziadkowie, dziadkowie, bo o nich mowa, mieli dostęp do swoich emocji, posługując się Twoim określeniem, a ich "tryb przetrwania" pomógł wielu, bardzo wielu przetrwać historyczne huragany i zawirowania. 
Dziś sztuki przetrwania można jedynie nauczyć się w szkołach survivalowych albo poprzez długoletnia służbę w siłach specjalnych.

Słodki Jezu, ależ kocopoly.

112

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Ja dziwię się, że nikt z tym nic nie robi. Zamiast narzekać od lat, warto byłoby pokłonić się naprawie tej całej sytuacji i podjąć zdecydowane kroki.
Dalsze nicnierobienie nikomu ani niczemu nie służy.

113 Ostatnio edytowany przez strarzak sam (2025-02-21 23:03:06)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Na Milicję obywatelską zadzwonić do tej matki Polki i się skończy

114 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-02-21 23:14:13)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Moim zdaniem nigdy nie ma dobrego i złego rodzica. Być może twój tata niewłaściwie gospodarował pieniędzmi i czasem. Wracając z pracy mógł czuć się zmęczony, ale twoja mama też. Przecież pracowała i zajmowała się dziećmi. Dobry ojciec musi być troche jak menadzer, wyczuć nastroje, dokręcić gdzie trzeba, poluzowac w innym miejscu. Zamiast oczekiwać od mamy ze będzie czekać z kolacją, sam mógł jej kolacje zrobić i przywieźć fure prezentów. Może pobyt w domu traktował jak urlop którego twoja mama od opieki nad wami nigdy nie miała. Może zajmowanie się dziećmi pod nieobecność męża spowodowało że miała problemy w pracy, nie rozwijała się bo była tobą i siostra przemęczona, albo wogóle nie mogła znaleźc pracy bo musiała was ogarniać bez wsparcia od ojca.
Generalnie twoja mama nie była permanentnie złą harpią. Kiedy poznała się s twoim ojcem musiała byc urocza, atrakcyjną dziewczyną. Przecież się w niej zakochał i zdecydował na założenie rodziny. Zmieniła się w trakcie trwania małżeństwa.
Nie interesuje mnie analiza historii twojej mamy i taty, ale generalnie pokazuje że nie wszystko jest czarno białe i ty jako dziecko nie masz dostępu do wszystkich uczuć i emocji twojej mamy i taty. Niepotrzebnie się męczysz próbując wybrać kto jest dobry a kto zły.

Dziwne też że tak symaptyzujesz z ojcem. Twój ojciec jest dorosłą, w pełni ukształtowaną osoba, sam wybrał sobie taką a nie inna żonę. Sam miał wpływ na ogólny stan zdrowia psychicznego swojej rodziny, Dobrze, strategicznie rozplanowany relaks, albo jakieś wsparcie dla twojej mamy mogłoby zrobić z niej innego człowieka.
Jedyna osobą która w tym układzie nie do końca ma swobode i wolność wyboru jest twoja siostra. Więcej zajmujesz się i uzalasz nad swoim ojcem niż siostrą, mimo że na logike to ona tu jest najslabszym ogniwem i kozłem ofiarnym. Nie zastanawiasz się jak budowac energie i motywacje żeby coś robić dla siostry, tylko punktujesz matke jak nastolatka, płaczesz nad ojcem, który nawet z wami na stałe nie mieszka, wzmagając tylko swoją frustracje. Nie wiem jak to określić, ale moim zdaniem taka postawa jest dośc oziębła wobec niej i nieoptymalna energetycznie. Twoja siostra wymaga wsparcia, żeby nie skończyć jak ty sfrustorowana w wieku 30 lat rozmyślająca co mama ci powiedziała. Zamiast niczym laser udezać w siostre ciepłem które zgromadzisz w swoim prywatnym życiu bawisz się w szeryfa i ganisz matkę, idealizujesz ojca. Jesteś nadal dzieckiem nie osobą dorosłą. Osoby dorosłe biorą odpowiedzialność za samopoczucie i dobrostan osób na którym im zalezy i nie marnują na babranie się w cudzych problemach. Potrafią tworzyć wokół siebie ciepło w którym każdy kto chce może się ogrzać kiedy tylko ma taką ochotę. Ty jestes na etapie zła że ciepła nie było X lat temu. A historia już sie powtarza, bo twoja siostra w tym tkwi.
Ktoś sugerował żebyś wziela siostre do siebie/tata ja zabrał do siebie i to kilkukrotnie, jakoś mi umknelo czy i jak się do tego odniosłaś.

115 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-21 23:35:46)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Tak, jak tu piszą forumowicze, OJCIEC JEST DOROSŁY. Od lat żyje z matką w takim dziwnym układzie. Widać mu to pasuje, albo jest zbyt słaby, by odejść. Ewentualnie zrobił kiedyś coś złego i teraz pokornie przyjmuje karę. Nie byłby pierwszy, ani ostatni, co na obczyźnie szukał pocieszenia w ramionach innej. Poza tym mnóstwo mężczyzn ucieka w pracę, bo rodzicielstwo ich przerasta. Stają się tatusiami od wielkiego dzwonu. Jak się nie zna wszystkich szczegółów, to lepiej się nie wtrącać. Ludzie rzadko bez powodu zachowują się w tak paskudny sposób. Nie żeby ich to rozgrzeszało, ale raczej ma to swoje drugie dno. A gdyby nawet się okazało, że ojciec jest świętszy od papieża, ale trafiła mu się żona furiatka, to wciąż nie miałabyś przestrzeni, by cokolwiek zdziałać w tej sprawie. Nie zmusisz nikogo do refleksji, pracy nad sobą, terapii.

Jedyne, co możesz realnie zrobić, to usiąść i z nimi porozmawiać. Powiedzieć, że atmosfera w domu jest ekstremalnie toksyczna, że nie chce się do niego przyjeżdżać, spędzać razem świąt, ani mieć z nimi cokolwiek wspólnego, gdy bez przerwy trzeba wysłuchiwać awantur, albo samemu przyjmować ciosy. Nieważne, co między nimi zaszło, nie powinni przenosić tego na swoje dzieci, niszczyć ich młodości, wpędzać w traumę, z której później ciężko będzie się wygrzebać. Spytać, czy naprawdę nie widzą, do czego doprowadzili swoim egoizmem. Bo jedno jest pewne, OBOJE zafundowali Wam takie dzieciństwo.

Jeśli zdecydujesz się od nich odciąć, to przynajmniej będziesz wiedziała, że próbowałaś zawalczyć o tę rodzinę.

Chyba, że już teraz wiesz, że żadna rozmowa nie zda egzaminu.
Albo zwyczajnie nie chcesz reanimować tego trupa.
Masz prawo odpuścić. Niczego im nie jesteś winna.

Spróbuj jakoś ogarnąć głowę, bo widać, że cały czas tym żyjesz.
Mi pomogło, gdy przestałam mieć rodzinę blisko, bo nie widziałam, co się tam wyprawia.
Ale też zrozumienie, że NIC NIE MOGŁAM ZROBIĆ, TO NIE MOJA WINA I NIE MÓJ WSTYD, że tacy są.
Podobnie jak Ty, mam młodszą siostrę, która jako jedyna jest normalna.
Z nią utrzymuję regularny kontakt. Z pozostałymi ograniczyłam go do minimum.
Widzę, że ona jest dużo bardziej zaangażowana w ich sprawy, bo mieszka blisko nich.
Chyba jest też takim typem, który bardziej potrzebuje rodzinnych więzi.
Niestety nie każdemu pisana jest ciepła, kochająca rodzina.
Warto dopuścić do siebie tę myśl i się z nią pogodzić.
Ten cały przygniatający bagaż da się zrzucić, tylko trzeba nad sobą pracować.

I jeszcze tak na koniec. Zgadzam się, że powinnaś była po prostu zakończyć dyskusję z matką, gdy wydarła się przez telefon. Wyznacz granicę. Nie musisz godzić się na takie traktowanie. Jesteś teraz dorosłą kobietą. Jak do mnie matka zaczęła wygadywać jakieś głupoty, żeby sobie odreagować, to powiedziałam jej, że nie będę psuła sobie humoru z jej powodu i żeby zadzwoniła, gdy będzie miała lepszy dzień, a potem się rozłączyłam. Efekt był taki, że następnym razem zachowywała się normalnie i nie próbowała robić sobie ze mnie worka treningowego. Nie ma innej rady na takich ludzi.

O ile masz taką możliwość, to spróbuj pomóc siostrze, żeby choć ona wyszła z tego mniej poturbowana.

116

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Alessandro napisał/a:

Ja dziwię się, że nikt z tym nic nie robi. Zamiast narzekać od lat, warto byłoby pokłonić się naprawie tej całej sytuacji i podjąć zdecydowane kroki.
Dalsze nicnierobienie nikomu ani niczemu nie służy.

Ja też się dziwię. Powinny wrócić stare dobre czasy. Że ojciec był od pasa, a matka od darcia się.
Bo wiadomo, lepiej, żeby ojciec zbił niż życie, no nie?
Tak jak moja babcia, ona była zbita do krwi za zgubienie złotówki na tramwaj, ale wyrosła na człowieka! Kij tam, że z PTSD. Kij tam, że jej matka i wujostwo miało PTSD po wojnie i Syberii.
Że zawsze do kieszeni chowali pajdę suchego chleba, bo nigdy nie wiesz kiedy będziesz głodny.
Ja myślę, że dziś każdy powinien mieć taką dietę jak ludzie po Sybirze - taką, że na wiosnę żresz korzonki, a na zimę zujesz skórę z butów.
Wtedy by docenili! I jaka siła by była w narodzie, nie?
I każdy, absolutnie każdy powinien przeżyć okupację. Wysyłajmy autobusami na Ukrainę, niech się wzmocnią.
Albo lepiej, wróćmy te czasy z PRLu, gdzie dzieci pokolenia powojennego pięknie obchodziły próby wprowadzenia prohibicji, gdzie każdy chlał co było, np. wodę kolońską, bimber i inne rzeczy robione na alkoholu.
Może niech każdy musi postać w kolejce po papier kilka godzin, tak na mrozie, dla zdrowia i żeby przestał marudzić. A milicja dla kurażu jeszcze poprawi pałą.
W dupach się tym ludziom poprzewracało, zamiast lać swoje żony, znęcać się nad dziećmi, ćpać i się alkoholizować, żeby tę szarą rzeczywistość jakoś przetrwać, wymyślają jakieś terapie, chcą rozmawiać, chcą być szczęśliwi. A kto to widział...
Kiedyś to było. Teraz to nie ma.

117

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

sory za dalsze drążenie. ale dzisiaj siostra wysłała mi 8minutowe nagranie kłótni rodziców, gdzie matka drze się przez cały ten czas na tatę, że nie wyraża zgody, żeby zabierał podczas ferii moją 16letnią siostrę na narty, że przyjeżdża i zgrywa dobrego tatusia, że z jakiej racji ON BĘDZIE W JEDNYM POKOJU Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ Z NASTOLATKĄ, TO CHORE, że ona nie wyraża zgody żeby jechała, bo przecież miała 2 miesiące temu skręconą kostkę. Sama ją zawoziła na siłownie parę razy. Mówilam jej, że jedziemy na te narty i ani razu nie protestowała, pytałam czy chce z nami jechać, a ona mówiła, że nie bo nie lubi jeździć na nartach i żeby jej nie brać pod uwagę. Czekała do ostatniego momentu jak już kupimy pobyt, żeby się nie zgodzić. Siostra wysłała mi nagranie jak po prostu siedzi w zamkniętym pokoju zapłakana, a ona się drze na cały blok. Tata jej spokojnie odpowiadał, żeby się uspokoiła, a ona jeszvcze bardziej się nakręcała. Potem wparowała do siostry do pokoju i z krzykiem zapytała, czy zrozumiała, że nigdzie nie jedzie. Siostra w końcu wybuchła i zaczęła z płaczem jej krzyczeć, żeby przestała, że jej nienawidzi i dlaczego ona jej nie wspiera jako mama, a ona się jeszcze obraziła, wyszła do pokoju i zaczęła wyć, specjalnie. Tata wyszedł z domu, siostra wyszła sobie do galerii, a ona zaczęła do niej wydzwaniać i krzyczeć, że ma wracać, bo ona nie wyraża zgody na to, żeby chodziła sama na mieście...

masz do czynienia z toksyczką, która wszystko zepsuje w swoim otoczeniu

doceniam, że zauważyłaś prawdziwe oblicze, choć bardzo długo to tobie zajęło

1. Odetnij się od toksyczki
2. Nie powielaj błędów ojca (nie masz nic do stracenia). Jasno wyznacz granice. Przekroczenie ich to kara - nie musisz się odzywać.
3. Porozmawiaj z ojcem, czy chce, by tak wyglądało dalej jego życie - siostra już jest duża, zaraz wyjdzie z domu. Ojciec może się wyprowadzić.

Chcesz dowiedzieć się więcej?
Poczytaj/pooglądaj o toksykach i narcyzach. Odnajdziesz te samy schematy postępowania.

118

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Niestety, są tacy rodzice którzy nigdy nie powinni nimi zostać.

119

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Mrs.Happiness napisał/a:

Tak, jak tu piszą forumowicze, OJCIEC JEST DOROSŁY. Od lat żyje z matką w takim dziwnym układzie. Widać mu to pasuje, albo jest zbyt słaby, by odejść. Ewentualnie zrobił kiedyś coś złego i teraz pokornie przyjmuje karę. Nie byłby pierwszy, ani ostatni, co na obczyźnie szukał pocieszenia w ramionach innej. Poza tym mnóstwo mężczyzn ucieka w pracę, bo rodzicielstwo ich przerasta. Stają się tatusiami od wielkiego dzwonu. Jak się nie zna wszystkich szczegółów, to lepiej się nie wtrącać. Ludzie rzadko bez powodu zachowują się w tak paskudny sposób. Nie żeby ich to rozgrzeszało, ale raczej ma to swoje drugie dno. A gdyby nawet się okazało, że ojciec jest świętszy od papieża, ale trafiła mu się żona furiatka, to wciąż nie miałabyś przestrzeni, by cokolwiek zdziałać w tej sprawie. Nie zmusisz nikogo do refleksji, pracy nad sobą, terapii.

nie znasz mężczyzn

tak jak kobiety wytrzymują z przemocowcami, czy alkusami, tak i mężczyźni wytrzymują z toksyczkami/narcyzkami lub innymi zaburzeniami w imię błędnie pojętego obowiązku (póki są dzieci i tak trzeba, bo co ludzie powiedzą)

120 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-22 00:10:53)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Farmer napisał/a:

nie znasz mężczyzn

tak jak kobiety wytrzymują z przemocowcami, czy alkusami, tak i mężczyźni wytrzymują z toksyczkami/narcyzkami lub innymi zaburzeniami w imię błędnie pojętego obowiązku (póki są dzieci i tak trzeba, bo co ludzie powiedzą)

Tak się składa, że w mojej rodzinie były wszystkie z wymienionych.
Ojciec przemocowiec i matka alkoholiczka z narcystyczną osobowością.
Też wiele razy powtarzali jak mantrę, że są ze sobą ze względu na nas.
Dlatego spieprzyli czwórce dzieci młodość, a dwójkę z nich złamali.
Z troski o nie. Tak było, nie zmyślam.

Tak naprawdę TCHÓRZYLI, bo musieliby coś zmienić.
Niektórym wygodniej siedzieć po uszy w bagnie.
Może i śmierdzi, ale jest znane i na swój popaprany sposób komfortowe.
Inna sprawa, że ich problemy psychiczne MAJĄ jakieś źródło.
Nikt w pełni zdrowy nie tkwi latami w chorym, toksycznym związku.
Obstawiam, że tyczy się to również rodziców autorki.
Normalny człowiek dawno by się katapultował.

Za dużo w życiu widziałam, żeby wierzyć, że ktoś się tak poświęca z dobroci serca.
Choć to brzmi absurdalnie, tacy skrzywieni ludzie czasem idealnie się uzupełniają.
Dają sobie dokładnie takie emocje, jakich potrzebują.
Niektórzy lubią być dominowani, gnojeni, atakowani.
Czy tak jest w przypadku ojca autorki, pojęcia nie mam.
Po prostu warto wziąć pod uwagę, że zna za mało szczegółów, by wyłaniać kata i ofiarę.

121

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Farmer napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Tak, jak tu piszą forumowicze, OJCIEC JEST DOROSŁY. Od lat żyje z matką w takim dziwnym układzie. Widać mu to pasuje, albo jest zbyt słaby, by odejść. Ewentualnie zrobił kiedyś coś złego i teraz pokornie przyjmuje karę. Nie byłby pierwszy, ani ostatni, co na obczyźnie szukał pocieszenia w ramionach innej. Poza tym mnóstwo mężczyzn ucieka w pracę, bo rodzicielstwo ich przerasta. Stają się tatusiami od wielkiego dzwonu. Jak się nie zna wszystkich szczegółów, to lepiej się nie wtrącać. Ludzie rzadko bez powodu zachowują się w tak paskudny sposób. Nie żeby ich to rozgrzeszało, ale raczej ma to swoje drugie dno. A gdyby nawet się okazało, że ojciec jest świętszy od papieża, ale trafiła mu się żona furiatka, to wciąż nie miałabyś przestrzeni, by cokolwiek zdziałać w tej sprawie. Nie zmusisz nikogo do refleksji, pracy nad sobą, terapii.

nie znasz mężczyzn

tak jak kobiety wytrzymują z przemocowcami, czy alkusami, tak i mężczyźni wytrzymują z toksyczkami/narcyzkami lub innymi zaburzeniami w imię błędnie pojętego obowiązku (póki są dzieci i tak trzeba, bo co ludzie powiedzą)

Nie popieram rozwodow, ale są sytuacje, że no właśnie dla dobra dzieci czasem trzeba ten rozwód wziąść. Lepiej ,żeby dzieci raz na tydzień matkę lub ojca widzialy w dobrym humorze, niż codzien w zlym skłóconych

122

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Mrs.Happiness napisał/a:

Tak naprawdę TCHÓRZYLI, bo musieliby coś zmienić.
Niektórym wygodniej siedzieć po uszy w bagnie.
Może i śmierdzi, ale jest znane i na swój popaprany sposób komfortowe.
Inna sprawa, że ich problemy psychiczne MAJĄ jakieś źródło.
Nikt w pełni zdrowy nie tkwi latami w chorym, toksycznym związku.
Obstawiam, że tyczy się to również rodziców autorki.
Normalny człowiek dawno by się katapultował.

Za dużo w życiu widziałam, żeby wierzyć, że ktoś się tak poświęca z dobroci serca.
Choć to brzmi absurdalnie, tacy skrzywieni ludzie czasem idealnie się uzupełniają.
Dają sobie dokładnie takie emocje, jakich potrzebują.
Niektórzy lubią być dominowani, gnojeni, atakowani.
Czy tak jest w przypadku ojca autorki, pojęcia nie mam.
Po prostu warto wziąć pod uwagę, że zna za mało szczegółów, by wyłaniać kata i ofiarę.

Zgadzam się.
To ich bagienko, w którym od lat się taplają.

Autorka chce jednak pomóc ojcu. Ale czy on tak naprawdę chce zmiany? To już inna kwestia.

123 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-22 10:24:54)

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Ohoho ale Cie to Julka striggerowalo. Jeszcze takiej akcji w Twoim wykonaniu nie widziałem. I teraz forumowe zwyczajowe pytanie: dlaczego? Oczywiście scenariusze rodza się w glowie jeden po drugim. Pomozemy

124

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Bert44 napisał/a:

Ohoho ale Cie to Julka striggerowalo. Jeszcze takiej akcji w Twoim wykonaniu nie widziałem. I teraz forumowe zwyczajowe pytanie: dlaczego? Oczywiście scenariusze rodza się w glowie jeden po drugim. Pomozemy

Ale o co Ci teraz chodzi ,bo nie rozumiem?  big_smile przeczytaj sobie wszystkie moje wypowiedzi, a nie tylko te pierwsze

125

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
nalamills napisał/a:

sory za dalsze drążenie. ale dzisiaj siostra wysłała mi 8minutowe nagranie kłótni rodziców, gdzie matka drze się przez cały ten czas na tatę, że nie wyraża zgody, żeby zabierał podczas ferii moją 16letnią siostrę na narty, że przyjeżdża i zgrywa dobrego tatusia, że z jakiej racji ON BĘDZIE W JEDNYM POKOJU Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ Z NASTOLATKĄ, TO CHORE, że ona nie wyraża zgody żeby jechała, bo przecież miała 2 miesiące temu skręconą kostkę. Sama ją zawoziła na siłownie parę razy. Mówilam jej, że jedziemy na te narty i ani razu nie protestowała, pytałam czy chce z nami jechać, a ona mówiła, że nie bo nie lubi jeździć na nartach i żeby jej nie brać pod uwagę. Czekała do ostatniego momentu jak już kupimy pobyt, żeby się nie zgodzić. Siostra wysłała mi nagranie jak po prostu siedzi w zamkniętym pokoju zapłakana, a ona się drze na cały blok. Tata jej spokojnie odpowiadał, żeby się uspokoiła, a ona jeszvcze bardziej się nakręcała. Potem wparowała do siostry do pokoju i z krzykiem zapytała, czy zrozumiała, że nigdzie nie jedzie. Siostra w końcu wybuchła i zaczęła z płaczem jej krzyczeć, żeby przestała, że jej nienawidzi i dlaczego ona jej nie wspiera jako mama, a ona się jeszcze obraziła, wyszła do pokoju i zaczęła wyć, specjalnie. Tata wyszedł z domu, siostra wyszła sobie do galerii, a ona zaczęła do niej wydzwaniać i krzyczeć, że ma wracać, bo ona nie wyraża zgody na to, żeby chodziła sama na mieście...

A czy, jak już tu zresztą pisano, ktoś ci każe dziewczyno siedzieć cicho przy matce? Postaw się jej, to nie jest takie trudne. Inaczej jedyne co tobie pozostaje, to pisanie w odwecie i z bezradności takich postów. Twój ojciec natomiast to jest skończona, przepraszam, p..., że nie umie nie potrafi sobie baby ustawić, nawet w kulturalny sposób, porozmawiać z nią na spokojnie, wziąć ją zaprosić do kawiarni cokolwiek, i pogadać na neutralnym gruncie o swoich żalach. Chyba nie jest z niej aż taka dzikuska, żeby robić na zewnątrz sceny...

126

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Samba napisał/a:
nalamills napisał/a:

sory za dalsze drążenie. ale dzisiaj siostra wysłała mi 8minutowe nagranie kłótni rodziców, gdzie matka drze się przez cały ten czas na tatę, że nie wyraża zgody, żeby zabierał podczas ferii moją 16letnią siostrę na narty, że przyjeżdża i zgrywa dobrego tatusia, że z jakiej racji ON BĘDZIE W JEDNYM POKOJU Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ Z NASTOLATKĄ, TO CHORE, że ona nie wyraża zgody żeby jechała, bo przecież miała 2 miesiące temu skręconą kostkę. Sama ją zawoziła na siłownie parę razy. Mówilam jej, że jedziemy na te narty i ani razu nie protestowała, pytałam czy chce z nami jechać, a ona mówiła, że nie bo nie lubi jeździć na nartach i żeby jej nie brać pod uwagę. Czekała do ostatniego momentu jak już kupimy pobyt, żeby się nie zgodzić. Siostra wysłała mi nagranie jak po prostu siedzi w zamkniętym pokoju zapłakana, a ona się drze na cały blok. Tata jej spokojnie odpowiadał, żeby się uspokoiła, a ona jeszvcze bardziej się nakręcała. Potem wparowała do siostry do pokoju i z krzykiem zapytała, czy zrozumiała, że nigdzie nie jedzie. Siostra w końcu wybuchła i zaczęła z płaczem jej krzyczeć, żeby przestała, że jej nienawidzi i dlaczego ona jej nie wspiera jako mama, a ona się jeszcze obraziła, wyszła do pokoju i zaczęła wyć, specjalnie. Tata wyszedł z domu, siostra wyszła sobie do galerii, a ona zaczęła do niej wydzwaniać i krzyczeć, że ma wracać, bo ona nie wyraża zgody na to, żeby chodziła sama na mieście...

A czy, jak już tu zresztą pisano, ktoś ci każe dziewczyno siedzieć cicho przy matce? Postaw się jej, to nie jest takie trudne. Inaczej jedyne co tobie pozostaje, to pisanie w odwecie i z bezradności takich postów. Twój ojciec natomiast to jest skończona, przepraszam, p..., że nie umie nie potrafi sobie baby ustawić, nawet w kulturalny sposób, porozmawiać z nią na spokojnie, wziąć ją zaprosić do kawiarni cokolwiek, i pogadać na neutralnym gruncie o swoich żalach. Chyba nie jest z niej aż taka dzikuska, żeby robić na zewnątrz sceny...

Też mnie zastanawia jej życie życiem matki i ojca, tym bardziej,że nie wie o co się kłócili przez tę wszystkie lata,bo niby jak miała wiedzieć skoro była dzieckiem. Ona chce ,żeby nie było rozwodu, bo ojciec będzie nieszczęśliwy to wygląda na to,że ta matka(a jego zona) nie jest dla niego taka zla skoro on się bez niej załamie  big_smile

127

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Julia life in UK napisał/a:

Też mnie zastanawia jej życie życiem matki i ojca, tym bardziej,że nie wie o co się kłócili przez tę wszystkie lata,bo niby jak miała wiedzieć skoro była dzieckiem. Ona chce ,żeby nie było rozwodu, bo ojciec będzie nieszczęśliwy to wygląda na to,że ta matka(a jego zona) nie jest dla niego taka zla skoro on się bez niej załamie  big_smile

Niewiele wiedzy na ich temat uzyska zajmując się rodzicami w taki sposób. Może ojciec lubi, gdy nim się pomiata...

128

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Samba napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Też mnie zastanawia jej życie życiem matki i ojca, tym bardziej,że nie wie o co się kłócili przez tę wszystkie lata,bo niby jak miała wiedzieć skoro była dzieckiem. Ona chce ,żeby nie było rozwodu, bo ojciec będzie nieszczęśliwy to wygląda na to,że ta matka(a jego zona) nie jest dla niego taka zla skoro on się bez niej załamie  big_smile

Niewiele wiedzy na ich temat uzyska zajmując się rodzicami w taki sposób. Może ojciec lubi, gdy nim się pomiata...

Moim zdaniem ojciec tez mogl nie byc wcale taki swiety za ta granica.

129

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...
Samba napisał/a:

Twój ojciec natomiast to jest skończona, przepraszam, p..., że nie umie nie potrafi sobie baby ustawić, nawet w kulturalny sposób, porozmawiać z nią na spokojnie, wziąć ją zaprosić do kawiarni cokolwiek, i pogadać na neutralnym gruncie o swoich żalach. Chyba nie jest z niej aż taka dzikuska, żeby robić na zewnątrz sceny...

To już nie te czasy.
Teraz to niebieskie karty, mieszkanie za oskarżenie itp. smile

130

Odp: Moje zepsute dzieciństwo...

Przedewszystkim zadbaj o siebie. Przeszłości nie zmienisz i ona nie powinna wpływać na Twoje życie teraz. Bo niedługo sama nabawisz sie stanów depresyjnych.
Ojciec całe życie za granicą, niczego wam nie brakowało od strony materialnej. W domu matka która całe życie sama musiała radzić sobie z domem. Być może dlatego była taka zgorzkniała.
Wiesz jak ojciec żył za granicą??
Byliście u niego chociaż raz?
Może miał tam własne mieszkanie??
Skoro swojego własnego nie chciał remontować.
Albo w ogóle nie zależało mu na remoncie skoro był w domu gościem..tak to wygląda.

Posty [ 66 do 130 z 133 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje zepsute dzieciństwo...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024