Miłość po 40 - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 391 ]

326

Odp: Miłość po 40
She19891989 napisał/a:
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Długo już jesteście razem, prawdę mówiąc przy tak małym mieszkaniu kiedy on jeszcze musi z niego pracować to będzie Wam trudno, żeby nikt nikomu nie przeszkadzał i nie siedział jeden na drugim.

Są tam dwa pokoje, więc przesadzasz z tym jeden na drugim wink Żeby stawiać takie tezy trzeba najpierw spróbować.

Tak, to są dwa pokoje kuchnia i łazienka. Wiadomo że docelowo to mało, ale na początek może wystarczy? Od czegoś chcemy zacząć.
Razem jesteśmy rok smile
Ja z jednej strony się boje ze drugiej trochę cieszę, zasiedziałam się w domu na zdalnej więc może nawet lepiej jak wyjdę te 2x w tygodniu do ludzi.
Plus ja mam pracę praktycznie bez spotkań. I jak mówię, oboje mamy super blisko biura więc zawsze można ewentualnie wyjść, wrócić. Tylko no wiem że to dość mały metraż na swoje dorosłych ludzi.

Znam przypadek gdzie w M2 na 33m2 mieszkało małżeństwo z dwójką dzieci do ich dorosłości, nie wiem jak oni się pomieścili.
Powiem ci, że powierzchni mieszkaniowych zawsze nam za mało, mimo jego zwiększania , to jest tak jak z tym, że jak ktoś ma dużo kasy to nigdy nie ma za wiele.
Taki wniosek, im mamy większą powierzchnię tym bardziej zagracamy i nigdy nie na za dużo miejsca big_smile
Musicie też mieć swoje życie, czyli nie zawsze wszystko i wszędzie razem.
Nie musisz też przenosić się od razu ze wszystkim, będziesz miała też okazję wyrzucić co niepotrzebne.
Po to się mieszka razem, żeby być blisko, więc niepotrzebnie szukasz minusów. Jeden pokój więcej niczego nie zmieni.

Zobacz podobne tematy :

327

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:
She19891989 napisał/a:
wieka napisał/a:

Są tam dwa pokoje, więc przesadzasz z tym jeden na drugim wink Żeby stawiać takie tezy trzeba najpierw spróbować.

Tak, to są dwa pokoje kuchnia i łazienka. Wiadomo że docelowo to mało, ale na początek może wystarczy? Od czegoś chcemy zacząć.
Razem jesteśmy rok smile
Ja z jednej strony się boje ze drugiej trochę cieszę, zasiedziałam się w domu na zdalnej więc może nawet lepiej jak wyjdę te 2x w tygodniu do ludzi.
Plus ja mam pracę praktycznie bez spotkań. I jak mówię, oboje mamy super blisko biura więc zawsze można ewentualnie wyjść, wrócić. Tylko no wiem że to dość mały metraż na swoje dorosłych ludzi.

Znam przypadek gdzie w M2 na 33m2 mieszkało małżeństwo z dwójką dzieci do ich dorosłości, nie wiem jak oni się pomieścili.
Powiem ci, że powierzchni mieszkaniowych zawsze nam za mało, mimo jego zwiększania , to jest tak jak z tym, że jak ktoś ma dużo kasy to nigdy nie ma za wiele.
Taki wniosek, im mamy większą powierzchnię tym bardziej zagracamy i nigdy nie na za dużo miejsca big_smile
Musicie też mieć swoje życie, czyli nie zawsze wszystko i wszędzie razem.
Nie musisz też przenosić się od razu ze wszystkim, będziesz miała też okazję wyrzucić co niepotrzebne.
Po to się mieszka razem, żeby być blisko, więc niepotrzebnie szukasz minusów. Jeden pokój więcej niczego nie zmieni.

To trochę bardziej skomplikowane. Jeśli możesz wszystko spakować w dwie-trzy walizki, to znaczy że aktualny lokal nie jest Twoim domem przez duże D tylko lokalem tymczasowym, w którym żyjesz praktycznie na wzmiankowanych przed chwilą walizkach. Jeśli masz nieco więcej rzeczy, to to oznacza że w tym miejscu po prostu zapuściłaś (albo planowałaś zapuścić) korzenie.

328

Odp: Miłość po 40

To nie jest kwestia wielkości mieszkania ale faktu pracy zdalnej. 42 m to mini łazienka maleńka  kuchnia trudno o dwa biurka i stół w w kuchni.
Inaczej widzisz temat kiedy pracujesz w dyskoncie na kasie bo dom jest tylko domem tu jest także miejscem pracy. Może Twoje mieszkanie jest nieco większe?

329

Odp: Miłość po 40

Moje mieszkanie jest jeszcze mniejsze smile więc ono zupełnie nie jest brane pod uwagę plus jest dalej od naszych prac.
Trochę ryzykujemy wiem, ale albo nam wyjdzie i pójdziemy po większe albo nas to pokona. I masz rację Wieka, nie chce szukać minusów ale od tego zaczęłam. Poza metrażem bardzo się cieszę na kolejny etap w związku smile)
Mam sporo rzeczy ale chyba dalej mniej od niego, jakoś na bieżąco zawsze sprzątałam i wyrzucałam tzw graty, czy coś co jest niepotrzebne.

330

Odp: Miłość po 40
She19891989 napisał/a:

Moje mieszkanie jest jeszcze mniejsze smile więc ono zupełnie nie jest brane pod uwagę plus jest dalej od naszych prac.
Trochę ryzykujemy wiem, ale albo nam wyjdzie i pójdziemy po większe albo nas to pokona. I masz rację Wieka, nie chce szukać minusów ale od tego zaczęłam. Poza metrażem bardzo się cieszę na kolejny etap w związku smile)
Mam sporo rzeczy ale chyba dalej mniej od niego, jakoś na bieżąco zawsze sprzątałam i wyrzucałam tzw graty, czy coś co jest niepotrzebne.

Trzymam kciuki smile skoro Twoje mieszkanie jest jeszcze mniejsze to zrozumiałe, dacie rade, kto wyszedł z inicjatywą wspólnego zamieszkania Ty czy on?

331

Odp: Miłość po 40
She19891989 napisał/a:

Moje mieszkanie jest jeszcze mniejsze smile więc ono zupełnie nie jest brane pod uwagę plus jest dalej od naszych prac.
Trochę ryzykujemy wiem, ale albo nam wyjdzie i pójdziemy po większe albo nas to pokona. I masz rację Wieka, nie chce szukać minusów ale od tego zaczęłam. Poza metrażem bardzo się cieszę na kolejny etap w związku smile)
Mam sporo rzeczy ale chyba dalej mniej od niego, jakoś na bieżąco zawsze sprzątałam i wyrzucałam tzw graty, czy coś co jest niepotrzebne.

Tym bardziej nie musisz przenosić wszystkich rzeczy, a jak to się sprawdzi to dopiero wyjdzie, zawsze można to zmienić więc nie widzę problemu.

332

Odp: Miłość po 40

Dlatego napisałam, żeby zaczęli od kilku dni, aby przeszło to płynnie. smile

333

Odp: Miłość po 40

On wyszedł z inicjatywą, potem do odkładaliśmy, wahaliśmy się ale ostatecznie doszliśmy do wniosku że tak chyba będzie najlepiej

334

Odp: Miłość po 40
She19891989 napisał/a:

On wyszedł z inicjatywą, potem do odkładaliśmy, wahaliśmy się ale ostatecznie doszliśmy do wniosku że tak chyba będzie najlepiej

Trzymam za Was mocno kciuki smile

335

Odp: Miłość po 40

Dawno tu nie gościłem, ale temperatura dyskusji się nie obniża, przynajmniej z udziałem pewnych użytkowników smile

Tak a propos związków na odległość: sam w takim byłem a jednocześnie znam co najmniej kilka takich, które w ten sposób funkcjonowały, po czym partnerzy się niejako zeszli razem, mieszkając obok siebie lub razem. Każdy z nich docelowo dążył do tego, żeby tą odległość zmniejszyć. Wiadomo, że ciężko ze sobą stale przebywać, ale z drugiej strony znaczny dystans dzielący ludzi może torpedować dalszy rozwój takiego związku czy osłabiać relacje między ludźmi. O ile znam te osoby, to raczej żadna z nich nie pozostawała w takiej relacji z powodu wyboru czy wygody, ale braku tymczasowej możliwości przebywania razem. Wiadomo, mamy odpowiednie technologie, ale czy którakolwiek z nich zastąpi kontakt z żywym człowiekiem i bliskość? Wątpię...Każdy ma w tym względzie odmienne potrzeby, tylko ciężko, moim zdaniem, utrzymywać stosunkowo długo taki tryb spotkań.
Z drugiej strony, nie każdy pracuje w takim trybie, jak chyba sobie to Kolega Kaszpir wyobraża. W dzisiejszym świecie tym bardziej opcje zatrudnienia się zmieniły, więc nie każdy pracuje w godzinach urzędowych od poniedziałku do piątku, kiedy szansa na wspólne spędzanie czasu jest największa.

336

Odp: Miłość po 40
bagienni_k napisał/a:

Dawno tu nie gościłem, ale temperatura dyskusji się nie obniża, przynajmniej z udziałem pewnych użytkowników smile

Tak a propos związków na odległość: sam w takim byłem a jednocześnie znam co najmniej kilka takich, które w ten sposób funkcjonowały, po czym partnerzy się niejako zeszli razem, mieszkając obok siebie lub razem. Każdy z nich docelowo dążył do tego, żeby tą odległość zmniejszyć. Wiadomo, że ciężko ze sobą stale przebywać, ale z drugiej strony znaczny dystans dzielący ludzi może torpedować dalszy rozwój takiego związku czy osłabiać relacje między ludźmi. O ile znam te osoby, to raczej żadna z nich nie pozostawała w takiej relacji z powodu wyboru czy wygody, ale braku tymczasowej możliwości przebywania razem. Wiadomo, mamy odpowiednie technologie, ale czy którakolwiek z nich zastąpi kontakt z żywym człowiekiem i bliskość? Wątpię...Każdy ma w tym względzie odmienne potrzeby, tylko ciężko, moim zdaniem, utrzymywać stosunkowo długo taki tryb spotkań.
Z drugiej strony, nie każdy pracuje w takim trybie, jak chyba sobie to Kolega Kaszpir wyobraża. W dzisiejszym świecie tym bardziej opcje zatrudnienia się zmieniły, więc nie każdy pracuje w godzinach urzędowych od poniedziałku do piątku, kiedy szansa na wspólne spędzanie czasu jest największa.

Bardzo celnie, to nie jest tak, że każdy mieszka obok siebie może rzucić wszystko się przeprowadzić ilośc takich osób jest znikoma. Kiedy mają lat 20 to nie mają nic do stracenia bo nie mają nic, kiedy ktoś jest nieco starszy to nie każdy może sobie pozwolić na zamianę pracy z dnia na dzień.

337 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-27 14:07:27)

Odp: Miłość po 40

Zgoda, lecz szanuję wybory ludzi, dla których odległość bywa nie do zakceptowania, nawet na samym początku. Mieszkanie w tym samym miejscu czy nawet razem w mieszkaniu nie oznacza, że się do siebie partnerzy przylepiają.
Akurat moi dobrzy znajomi, właściwie serdeczni przyjaciele, przeszli taki etap.
Początkowo spotykali się dość rzadko, potem siłą rzeczy, uznali, że aby wspólnie budować coś trwałego, trzeba być obok siebie. Zatem jedna strona zdecydowała się zamknąć dotychczasowy etap w życiu, rozpoczynając zupełnie nowy. Dotyczy to szczególnie spraw zawodowych i mieszkaniowych, które te nie bywają tak proste do zmiany. Finalnie zaczęli razem mieszkać razem w jednym mieście, pobrali się i założyli rodzinę.
Natomiast już na wczesnym etapie, każde z nich mogło stwierdzić, że dzielący ich dystans ponad kilkuset będzie ciężko przeskoczyć. Tym bardziej, jeśli oboje mogli się widywać jedynie w weekendy. Podziwiam ich mimo wszystko za to, że tak przetrwali te 2-3 lata, zanim ze sobą nie zamieszkali.

338

Odp: Miłość po 40
bagienni_k napisał/a:

Zgoda, lecz szanuję wybory ludzi, dla których odległość bywa nie do zakceptowania, nawet na samym początku. Mieszkanie w tym samym miejscu czy nawet razem w mieszkaniu nie oznacza, że się do siebie partnerzy przylepiają.
Akurat moi dobrzy znajomi, właściwie serdeczni przyjaciele, przeszli taki etap.
Początkowo spotykali się dość rzadko, potem siłą rzeczy, uznali, że aby wspólnie budować coś trwałego, trzeba być obok siebie. Zatem jedna strona zdecydowała się zamknąć dotychczasowy etap w życiu, rozpoczynając zupełnie nowy. Dotyczy to szczególnie spraw zawodowych i mieszkaniowych, które te nie bywają tak proste do zmiany. Finalnie zaczęli razem mieszkać razem w jednym mieście, pobrali się i założyli rodzinę.
Natomiast już na wczesnym etapie, każde z nich mogło stwierdzić, że dzielący ich dystans ponad kilkuset będzie ciężko przeskoczyć. Tym bardziej, jeśli oboje mogli się widywać jedynie w weekendy. Podziwiam ich mimo wszystko za to, że tak przetrwali te 2-3 lata, zanim ze sobą nie zamieszkali.

Bądźmy realistami. Ilu ludzi po czterdziestce, którzy mają dobrą pracę, rzuci wszystko i zacznie od zera? No chyba że ktoś ma kryzys egzystencjalny, konto w Szwajcarii i marzenie o zostaniu surferem na Bali. Reszta? Raczej nie. Bo w tym wieku „zmiana pracy” to nie ekscytująca przygoda, tylko „czy moje CV przejdzie przez algorytm i czy ktoś zauważy, że mam więcej niż 29 lat?”.

W pewnym wieku człowiek już wie, czego chce. I jeszcze lepiej — wie, czego absolutnie nie chce. Na przykład: tracić trzy godziny dziennie na dojazdy, tylko po to, żeby zobaczyć ukochaną przez 45 minut i wracać z powrotem jak emocjonalny kurier.

Związek na odległość? Brzmi romantycznie, jak tytuł filmu z Ryanem Goslingiem. Ale w praktyce to bardziej dramat psychologiczny z elementami thrillera. Ja wszedłem w taki układ, ale z założeniem, że to tylko tymczasowo. Miało być wspólne mieszkanie, wspólne życie, wspólne śniadania. A wyszło… wspólne złudzenie. Bo pani uznała, że tak jak jest, to jej pasuje. Czyli ja byłem czasoumilaczem – wersja weekendowa, bez gwarancji i zwrotów.

W wieku 40+ ludzie wchodzą w relacje, które nie rokują. Bo niektórzy szukają miłości, a inni... wygody. Albo kogoś, kto pomoże z remontem, ale nie będzie się wtrącał w wychowanie dzieci. A jeszcze inni szukają kogoś, kto będzie „obecny emocjonalnie”, ale tylko wtedy, gdy nie przeszkadza w jogowych porankach i medytacji z kotem.

No chyba że ktoś szuka luźnej relacji – wtedy wszystko gra. Ale jeśli ktoś marzy o czymś trwałym, to związek na odległość bez wspólnego celu to jak jazda bez kierownicy. Można się zachwycać widokami, ale prędzej czy później wjedzie się w rów.

339

Odp: Miłość po 40

Kaszpir007 masz 50 lat ale mentalnie to już chyba 60.
No bez przesady że 40latek to jakiś stary leśny dziad.
Zmiana pracy po 40, wiesz jak wiele osób to robi masa, część nawet całkiem zmieni profesję.
Piszesz cały czas w tym wieku jakby to już normalnie śmierć miała być.
A po co mieszkać razem skoro w tym wieku nie staje.
żeby jeść wspólne śniadanie? To jedyna atrakcja?

340

Odp: Miłość po 40

Ok, mała poprawka..
Tamci znajomi, kiedy się poznawali nie mieli jeszcze 30-tki, więc sytuacja jest nieco inna.

Niemniej jednak, ciężko mi sobie wyobrazić ten sztywny schemat, jaki sobie Kaszpir. Nie chodzi tu nawet o preferencje, ale raczej o założenia, że człowiek w pewnym wieku nie powinien nic już zmieniać w swoim życiu. Brzmisz trochę, jak 80 letni emeryt a nie człowiek gotowy złapać szansę na poprawę czy zmianę w swoim życiu. Nie musi ona być podyktowana potencjalnym partnerem, ale swoimi własnymi oczekiwaniami. Czy ludzie w pewnym wieku nie mogą zmienić pracy? Przecież nieraz się zdarza, że trafia się okazja na lepszy zarobek czy stanowisko w innym mieście.. Chodzi mi o pewną elastyczność czy też danie sobie szansy, aby wyznaczyć sobie nowy cel, wychodząc z pewnej strefy komfortu. Poza tym, czy nie bywa tak, że ktoś się wypala i pragnie nieco poszerzyć swoje kwalifikacje? Ograniczysz się w tym wszystkim jedynie do swojego miejsca zamieszkania? Dobra praca do pojęcie baardzo względne.
O osobach wykonujących prace w nienormowanym czasie, praktykujących home-office czy takich, których obowiązki wiążą się z ciągłymi wyjazdami czy zmianami miejsca pobytu nie wspomnę. Wiadomo, że możesz mieć swoje oczekiwania, lecz mam wrażenie, że nie zdajesz sobie sprawy, jak wygląda rzeczywistość. Pewnie się mylę, tylko ciężko się czyta wypowiedzi, z których przebuja się przekonanie, że poza pewnymi schematami nie można sobie ułożyć życia prywatnego.

341

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir007 masz 50 lat ale mentalnie to już chyba 60.
No bez przesady że 40latek to jakiś stary leśny dziad.
Zmiana pracy po 40, wiesz jak wiele osób to robi masa, część nawet całkiem zmieni profesję.
Piszesz cały czas w tym wieku jakby to już normalnie śmierć miała być.
A po co mieszkać razem skoro w tym wieku nie staje.
żeby jeść wspólne śniadanie? To jedyna atrakcja?

Sugerujesz, że w tym wieku faceci już nie mogą big_smile

342 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-27 20:25:53)

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir007 masz 50 lat ale mentalnie to już chyba 60.
No bez przesady że 40latek to jakiś stary leśny dziad.
Zmiana pracy po 40, wiesz jak wiele osób to robi masa, część nawet całkiem zmieni profesję.
Piszesz cały czas w tym wieku jakby to już normalnie śmierć miała być.
A po co mieszkać razem skoro w tym wieku nie staje.
żeby jeść wspólne śniadanie? To jedyna atrakcja?

Sugerujesz, że w tym wieku faceci już nie mogą big_smile

Zaczynam się bać

A nie. Juz za pozno

343

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir007 masz 50 lat ale mentalnie to już chyba 60.
No bez przesady że 40latek to jakiś stary leśny dziad.
Zmiana pracy po 40, wiesz jak wiele osób to robi masa, część nawet całkiem zmieni profesję.
Piszesz cały czas w tym wieku jakby to już normalnie śmierć miała być.
A po co mieszkać razem skoro w tym wieku nie staje.
żeby jeść wspólne śniadanie? To jedyna atrakcja?

Sugerujesz, że w tym wieku faceci już nie mogą big_smile

Zaczynam się bać

A nie. Juz za pozno

big_smile

344

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir007 masz 50 lat ale mentalnie to już chyba 60.
No bez przesady że 40latek to jakiś stary leśny dziad.
Zmiana pracy po 40, wiesz jak wiele osób to robi masa, część nawet całkiem zmieni profesję.
Piszesz cały czas w tym wieku jakby to już normalnie śmierć miała być.
A po co mieszkać razem skoro w tym wieku nie staje.
żeby jeść wspólne śniadanie? To jedyna atrakcja?

Sugerujesz, że w tym wieku faceci już nie mogą big_smile

Zaczynam się bać

A nie. Juz za pozno

Zaczynam się tego obawiać, bo przecież wtedy jedyna atrakcja to wspólne śniadanie a i kiedyś była jeszcze herbata big_smile

Dla mnei 40+ to owszem jakaś zmiana bo większość po prostu juz ma dzieci jest to gdzieś tam co najmniej drugie podejście więc trochę inaczej może trudniej może bardziej świadomie, ale nie określiłabym tego jak pewien wiek.

345

Odp: Miłość po 40

Ale faktem jest, że osoby temperamentne, po 40-ce, którzy nie mogą wręcz żyć bez partnera/ki, nie mają problemu ze jej znalezieniem.
Znam przypadki gdzie, kobieta z dziećmi nie jest przeszkodą dla faceta po przejściach i odwrotnie, bo tu pociąg seksualny gra pierwsze skrzypce, a nie rozkminy typu wspólne śniadanie.

346

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir007 masz 50 lat ale mentalnie to już chyba 60.
No bez przesady że 40latek to jakiś stary leśny dziad.
Zmiana pracy po 40, wiesz jak wiele osób to robi masa, część nawet całkiem zmieni profesję.
Piszesz cały czas w tym wieku jakby to już normalnie śmierć miała być.
A po co mieszkać razem skoro w tym wieku nie staje.
żeby jeść wspólne śniadanie? To jedyna atrakcja?

Nie wiem, skąd takie rewelacje, ale muszę to sprostować!
Z seksem u mnie wszystko w porządku, wręcz przeciwnie, moje potrzeby są całkiem spore, a moja była partnerka raczej narzekała na nadmiar niż na brak!
Doceniam troskę o moje zdrowie, ale nie ma się czym martwić big_smile
Seks to ważna i przyjemna część mojego życia, więc luzik!
Niemniej dziękuję za zainteresowanie! big_smile

347

Odp: Miłość po 40

Czyżby po niektórych wypowiedziach zaczęłam preferować panów max 35 lat, żebym się nie zawiodła przypadkiem big_smile

348

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Czyżby po niektórych wypowiedziach zaczęłam preferować panów max 35 lat, żebym się nie zawiodła przypadkiem big_smile

Wbrew pozorom bardzo bardzo dużo zalezy od Ciebie smile

349

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:

Ale faktem jest, że osoby temperamentne, po 40-ce, którzy nie mogą wręcz żyć bez partnera/ki, nie mają problemu ze jej znalezieniem.
Znam przypadki gdzie, kobieta z dziećmi nie jest przeszkodą dla faceta po przejściach i odwrotnie, bo tu pociąg seksualny gra pierwsze skrzypce, a nie rozkminy typu wspólne śniadanie.

Wieko, kobieta z dziećmi dla kogoś normalnego nie jest przeszkoda, może jest trudniej nie powiem. Przewaga panów polega na tym że umieją powiedzieć wprost nei chce partnerki z dziećmi a kobiety owiją ale się nie przyznają, że nie chcą

350

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Czyżby po niektórych wypowiedziach zaczęłam preferować panów max 35 lat, żebym się nie zawiodła przypadkiem big_smile

Wbrew pozorom bardzo bardzo dużo zalezy od Ciebie smile

Bert no ale Ty jesteś zajęty tongue

351

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Czyżby po niektórych wypowiedziach zaczęłam preferować panów max 35 lat, żebym się nie zawiodła przypadkiem big_smile

Nie ma reguły, teraz im młodsi tym bardziej są uzależnieniu od porno.

352

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Czyżby po niektórych wypowiedziach zaczęłam preferować panów max 35 lat, żebym się nie zawiodła przypadkiem big_smile

Wbrew pozorom bardzo bardzo dużo zalezy od Ciebie smile

Z pustego nie nalejesz big_smile

353

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale faktem jest, że osoby temperamentne, po 40-ce, którzy nie mogą wręcz żyć bez partnera/ki, nie mają problemu ze jej znalezieniem.
Znam przypadki gdzie, kobieta z dziećmi nie jest przeszkodą dla faceta po przejściach i odwrotnie, bo tu pociąg seksualny gra pierwsze skrzypce, a nie rozkminy typu wspólne śniadanie.

Wieko, kobieta z dziećmi dla kogoś normalnego nie jest przeszkoda, może jest trudniej nie powiem. Przewaga panów polega na tym że umieją powiedzieć wprost nei chce partnerki z dziećmi a kobiety owiją ale się nie przyznają, że nie chcą

Zwykle, jeśli ktoś nie ma dzieci, to szuka partnerki bez dzieci, żeby razem stworzyć rodzinę.
To chyba dość logiczne, prawda?

Dla mnie kobieta z dzieckiem nigdy nie była problemem, pod warunkiem, że jest ogarnięta i normalna.
Wie, jak wychowywać dziecko, i potrafi znaleźć balans między czasem dla dziecka a czasem dla partnera.
Niestety, choć spotkałem kilka kobiet z dziećmi, żadna nie spełniła tego opisu.

Może istnieją takie, które nie traktują dziecka jak bóstwa na piedestale, ale niestety ja jeszcze takiej nie spotkałem.
Próbowałem kilka razy, ale w końcu zawsze dochodziłem do wniosku, że to nie moja bajka.

354

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale faktem jest, że osoby temperamentne, po 40-ce, którzy nie mogą wręcz żyć bez partnera/ki, nie mają problemu ze jej znalezieniem.
Znam przypadki gdzie, kobieta z dziećmi nie jest przeszkodą dla faceta po przejściach i odwrotnie, bo tu pociąg seksualny gra pierwsze skrzypce, a nie rozkminy typu wspólne śniadanie.

Wieko, kobieta z dziećmi dla kogoś normalnego nie jest przeszkoda, może jest trudniej nie powiem. Przewaga panów polega na tym że umieją powiedzieć wprost nei chce partnerki z dziećmi a kobiety owiją ale się nie przyznają, że nie chcą

Zwykle, jeśli ktoś nie ma dzieci, to szuka partnerki bez dzieci, żeby razem stworzyć rodzinę.
To chyba dość logiczne, prawda?

Dla mnie kobieta z dzieckiem nigdy nie była problemem, pod warunkiem, że jest ogarnięta i normalna.
Wie, jak wychowywać dziecko, i potrafi znaleźć balans między czasem dla dziecka a czasem dla partnera.
Niestety, choć spotkałem kilka kobiet z dziećmi, żadna nie spełniła tego opisu.

Może istnieją takie, które nie traktują dziecka jak bóstwa na piedestale, ale niestety ja jeszcze takiej nie spotkałem.
Próbowałem kilka razy, ale w końcu zawsze dochodziłem do wniosku, że to nie moja bajka.

Bo ty jesteś wybredny, a tacy zawsze mają gorzej, zawsze coś wadzi, trudno wtedy o fajną relację, a jeszcze trzeba odpowiadać drugiej stronie.
Są tacy co wchodzą ze związku w związek, choć nie wiem czy podziwiać czy współczuć.

355

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale faktem jest, że osoby temperamentne, po 40-ce, którzy nie mogą wręcz żyć bez partnera/ki, nie mają problemu ze jej znalezieniem.
Znam przypadki gdzie, kobieta z dziećmi nie jest przeszkodą dla faceta po przejściach i odwrotnie, bo tu pociąg seksualny gra pierwsze skrzypce, a nie rozkminy typu wspólne śniadanie.

Wieko, kobieta z dziećmi dla kogoś normalnego nie jest przeszkoda, może jest trudniej nie powiem. Przewaga panów polega na tym że umieją powiedzieć wprost nei chce partnerki z dziećmi a kobiety owiją ale się nie przyznają, że nie chcą

Zwykle, jeśli ktoś nie ma dzieci, to szuka partnerki bez dzieci, żeby razem stworzyć rodzinę.
To chyba dość logiczne, prawda?

Dla mnie kobieta z dzieckiem nigdy nie była problemem, pod warunkiem, że jest ogarnięta i normalna.
Wie, jak wychowywać dziecko, i potrafi znaleźć balans między czasem dla dziecka a czasem dla partnera.
Niestety, choć spotkałem kilka kobiet z dziećmi, żadna nie spełniła tego opisu.

Może istnieją takie, które nie traktują dziecka jak bóstwa na piedestale, ale niestety ja jeszcze takiej nie spotkałem.
Próbowałem kilka razy, ale w końcu zawsze dochodziłem do wniosku, że to nie moja bajka.

Ja mam tendencję do schematów, ale Ty to już przeginasz. Zwykle jak ktoś nie ma dzieci i ma 50 lat to marzy tylko o tym żeby zostać ojcem.
Normalne jest wtedy kiedy po prostu podajesz kogoś i on Ci odpowiada a nie zastanawiasz się nad setką sposobów.
Herbatę Ci zrobi spokojnie, śniadanie jak dziecku robi to Tobie też, więc masz cały pakiet tongue

Nie każdy dziś pragnie mieć dzieci, serio. W ostatnim czasie poznałam co najmniej kilka osób które mówią wprost nie chce mieć dzieci i wcale nie mają 23 lata tylko 38 po prostu nie chcą.

356

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:

Bo ty jesteś wybredny, a tacy zawsze mają gorzej, zawsze coś wadzi, trudno wtedy o fajną relację, a jeszcze trzeba odpowiadać drugiej stronie.
Są tacy co wchodzą ze związku w związek, choć nie wiem czy podziwiać czy współczuć.

Problem Kaszpira polega na tym, że ma określone wymagania które są dla niego bardzo ważne i to rozumiem, tylko, że aktualnie takich kobiet które by je spełniły jest mało. Po po prostu mało kobiet z lat 80 miało dzieci bardzo młodo i tu jest problem.

357

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Bo ty jesteś wybredny, a tacy zawsze mają gorzej, zawsze coś wadzi, trudno wtedy o fajną relację, a jeszcze trzeba odpowiadać drugiej stronie.
Są tacy co wchodzą ze związku w związek, choć nie wiem czy podziwiać czy współczuć.

Problem Kaszpira polega na tym, że ma określone wymagania które są dla niego bardzo ważne i to rozumiem, tylko, że aktualnie takich kobiet które by je spełniły jest mało. Po po prostu mało kobiet z lat 80 miało dzieci bardzo młodo i tu jest problem.

Sa singielki w tym wieku, które nie mają dzieci i niekoniecznie by chciały, bo to już trochę poniewczasie, też mają problem ze znalezieniem partnera i odwrotnie.
Ludzie też chyba boją się wiązać, widząc co się po ludziach dzieje wink

358

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Czyżby po niektórych wypowiedziach zaczęłam preferować panów max 35 lat, żebym się nie zawiodła przypadkiem big_smile

Wbrew pozorom bardzo bardzo dużo zalezy od Ciebie smile

Bert no ale Ty jesteś zajęty tongue


Eeeee tam. Życie jest dynamiczne smile

Chciałem powiedziec ze masz duży wpływ na formę swojego faceta. Jeśli jest zdrowy.

359

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:

Eeeee tam. Życie jest dynamiczne smile

Chciałem powiedziec ze masz duży wpływ na formę swojego faceta. Jeśli jest zdrowy.

Są róże sposoby żeby podnieść mu ciśnienie tongue

360 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-27 23:47:51)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Eeeee tam. Życie jest dynamiczne smile

Chciałem powiedziec ze masz duży wpływ na formę swojego faceta. Jeśli jest zdrowy.

Są róże sposoby żeby podnieść mu ciśnienie tongue

Chyba tylko to big_smile
Nie zapominaj, że teraz masz problem bez faceta, a potem będziesz miała z facetem, nie ma lekko.

361

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:

Chyba tylko to big_smile
Nie zapominaj, że teraz masz problem bez faceta, a potem będziesz miała z facetem, nie ma lekko.

Podchodzę do tego z zupełnym spokojem, coraz mocniej doceniam aktualny stan smile

362

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Eeeee tam. Życie jest dynamiczne smile

Chciałem powiedziec ze masz duży wpływ na formę swojego faceta. Jeśli jest zdrowy.

Są róże sposoby żeby podnieść mu ciśnienie tongue

smile

363 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-28 00:13:31)

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Eeeee tam. Życie jest dynamiczne smile

Chciałem powiedziec ze masz duży wpływ na formę swojego faceta. Jeśli jest zdrowy.

Są róże sposoby żeby podnieść mu ciśnienie tongue

Chyba tylko to big_smile

Wieka co Ty taka bez wiary w człowieka? smile

Ale sie zrymowalo

364

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Są róże sposoby żeby podnieść mu ciśnienie tongue

Chyba tylko to big_smile

Wieka co Ty taka bez wiary w człowieka? smile

Ale sie zrymowalo

Chciałam przy okazji się odnieść do wcześniejszego Twojego postu na temat małżeństwa.
Tak bywa, że wymuszanie nazywamy brakiem zrozumienia drugiej strony, a nie bierzemy pod uwagę, że ona ma prawo mieć inne odczucia.
I tak jak w końcu da się niby do czegoś przekonać dla tzw. świętej zgody to po latach może dojść do wniosku, ja tak dłużej nie chce, nie mogę. Druga strona nie może tego pojąć, jak to tyle lat coś grało i  teraz przestało.
Trzeba przyjąć, że moja racja nie musi być racją drugiej strony, a wywnioskowałam z tego co pisałeś, że masz monopol na rację.
Może inaczej spojrzysz na swój problem i wtedy się rozwiąże?

365

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Chyba tylko to big_smile

Wieka co Ty taka bez wiary w człowieka? smile

Ale sie zrymowalo

Chciałam przy okazji się odnieść do wcześniejszego Twojego postu na temat małżeństwa.
Tak bywa, że wymuszanie nazywamy brakiem zrozumienia drugiej strony, a nie bierzemy pod uwagę, że ona ma prawo mieć inne odczucia.
I tak jak w końcu da się niby do czegoś przekonać dla tzw. świętej zgody to po latach może dojść do wniosku, ja tak dłużej nie chce, nie mogę. Druga strona nie może tego pojąć, jak to tyle lat coś grało i  teraz przestało.
Trzeba przyjąć, że moja racja nie musi być racją drugiej strony, a wywnioskowałam z tego co pisałeś, że masz monopol na rację.
Może inaczej spojrzysz na swój problem i wtedy się rozwiąże?

Ja mam monopol na racje? Raczej ja jestem tą osoba która zawsze pierwsza odpuści.

366

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wieka co Ty taka bez wiary w człowieka? smile

Ale sie zrymowalo

Chciałam przy okazji się odnieść do wcześniejszego Twojego postu na temat małżeństwa.
Tak bywa, że wymuszanie nazywamy brakiem zrozumienia drugiej strony, a nie bierzemy pod uwagę, że ona ma prawo mieć inne odczucia.
I tak jak w końcu da się niby do czegoś przekonać dla tzw. świętej zgody to po latach może dojść do wniosku, ja tak dłużej nie chce, nie mogę. Druga strona nie może tego pojąć, jak to tyle lat coś grało i  teraz przestało.
Trzeba przyjąć, że moja racja nie musi być racją drugiej strony, a wywnioskowałam z tego co pisałeś, że masz monopol na rację.
Może inaczej spojrzysz na swój problem i wtedy się rozwiąże?

Ja mam monopol na racje? Raczej ja jestem tą osoba która zawsze pierwsza odpuści.

A gdzie widziałaś, że to było do ciebie smile

367

Odp: Miłość po 40

smile

368 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-28 14:51:23)

Odp: Miłość po 40
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Chyba tylko to big_smile

Wieka co Ty taka bez wiary w człowieka? smile

Ale sie zrymowalo

Chciałam przy okazji się odnieść do wcześniejszego Twojego postu na temat małżeństwa.
Tak bywa, że wymuszanie nazywamy brakiem zrozumienia drugiej strony, a nie bierzemy pod uwagę, że ona ma prawo mieć inne odczucia.
I tak jak w końcu da się niby do czegoś przekonać dla tzw. świętej zgody to po latach może dojść do wniosku, ja tak dłużej nie chce, nie mogę. Druga strona nie może tego pojąć, jak to tyle lat coś grało i  teraz przestało.
Trzeba przyjąć, że moja racja nie musi być racją drugiej strony, a wywnioskowałam z tego co pisałeś, że masz monopol na rację.
Może inaczej spojrzysz na swój problem i wtedy się rozwiąże?

Nie do końca zrozumiałem temat wymuszania czegos. Moze nie ten moj post biorę pod uwagę. Zawsze sypie się z powodu jakiegoś niezrozumienia stron.

Jeżeli chodzi o moje malzenstwo to jest dokładnie sytuacja o której piszesz. To mi sie po latach zmieniło. Jesli miałbym nawiązać do Twojeg posta to powiedziałbym ze mam dość "wymuszania" pewnych rzeczy. Przez lata przymykalem oko ale mi sie zmieniło. I druga strona nie chce mnie uslyszec.

PS. Monopolu na racje nie mam

369

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:

Nie do końca zrozumiałem temat wymuszania czegos. Moze nie ten moj post biorę pod uwagę. Zawsze sypie się z powodu jakiegoś niezrozumienia stron.

Jeżeli chodzi o moje malzenstwo to jest dokładnie sytuacja o której piszesz. To mi sie po latach zmieniło. Jesli miałbym nawiązać do Twojeg posta to powiedziałbym ze mam dość "wymuszania" pewnych rzeczy. Przez lata przymykalem oko ale mi sie zmieniło. I druga strona nie chce mnie uslyszec.

PS. Monopolu na racje nie mam

To chyba częsty przypadek. ;/

370

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wieka co Ty taka bez wiary w człowieka? smile

Ale sie zrymowalo

Chciałam przy okazji się odnieść do wcześniejszego Twojego postu na temat małżeństwa.
Tak bywa, że wymuszanie nazywamy brakiem zrozumienia drugiej strony, a nie bierzemy pod uwagę, że ona ma prawo mieć inne odczucia.
I tak jak w końcu da się niby do czegoś przekonać dla tzw. świętej zgody to po latach może dojść do wniosku, ja tak dłużej nie chce, nie mogę. Druga strona nie może tego pojąć, jak to tyle lat coś grało i  teraz przestało.
Trzeba przyjąć, że moja racja nie musi być racją drugiej strony, a wywnioskowałam z tego co pisałeś, że masz monopol na rację.
Może inaczej spojrzysz na swój problem i wtedy się rozwiąże?

Nie do końca zrozumiałem temat wymuszania czegos. Moze nie ten moj post biorę pod uwagę. Zawsze sypie się z powodu jakiegoś niezrozumienia stron.

Jeżeli chodzi o moje malzenstwo to jest dokładnie sytuacja o której piszesz. To mi sie po latach zmieniło. Jesli miałbym nawiązać do Twojeg posta to powiedziałbym ze mam dość "wymuszania" pewnych rzeczy. Przez lata przymykalem oko ale mi sie zmieniło. I druga strona nie chce mnie uslyszec.

PS. Monopolu na racje nie mam

Nie chce albo nie może. To nie lepiej tego nie zmieniać, bo wychodzi, że to ty wymuszałeś więc dalej „wymuszaj” skoro to grało albo odpuść. Dla utrzymania rodziny trzeba się czasem „poświęcać”, dla „świętej zgody”.
Bo to tak jakbyś nie trawił szpinaku, po którym miał byś torsje, a ktoś by ci wciskał na siłę mając swoje argumenty, nie rozumiejąc twoich.
Czyli chcesz, żeby druga strona Ciebie zrozumiała/słuchała, a nie słuchasz jej i być może wymagasz tego czego nie może ci dać.
W kategoriach winy, to też bij się w piersi, bo byłeś w błędzie uważając, że da się zmienić drugiego człowieka „na siłę”, choć pozornie to tak mogło wyglądać .

371

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Nie do końca zrozumiałem temat wymuszania czegos. Moze nie ten moj post biorę pod uwagę. Zawsze sypie się z powodu jakiegoś niezrozumienia stron.

Jeżeli chodzi o moje malzenstwo to jest dokładnie sytuacja o której piszesz. To mi sie po latach zmieniło. Jesli miałbym nawiązać do Twojeg posta to powiedziałbym ze mam dość "wymuszania" pewnych rzeczy. Przez lata przymykalem oko ale mi sie zmieniło. I druga strona nie chce mnie uslyszec.

PS. Monopolu na racje nie mam

To chyba częsty przypadek. ;/

Chyba dotyczy każdego dlugoletniego zwiazku z kryzysem. Co właściwie masz na myśli ze częsty przypadek?

372

Odp: Miłość po 40

Bert długie związki mają swoje dolegliwości, ale jak mówi moja koleżanka, przed rozwodem każdy powinien być 3 miesiące na Tinderze, (żeby nie było euforii, tylko opadła) to nagle zacznie dostrzegać, że ten maż żona to wcale nie jest taka zła. smile

373

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Bert długie związki mają swoje dolegliwości, ale jak mówi moja koleżanka, przed rozwodem każdy powinien być 3 miesiące na Tinderze, (żeby nie było euforii, tylko opadła) to nagle zacznie dostrzegać, że ten maż żona to wcale nie jest taka zła. smile

Coś w tym jest, ale nie trzeba myśleć o rozwodzie, by wiedzieć, że zmieniając partnera na nowszy model, można wpaść z deszczu pod rynnę.
Choć są przypadki beznadziejne, że i Tinder nie pomoże wink

374

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Bert długie związki mają swoje dolegliwości, ale jak mówi moja koleżanka, przed rozwodem każdy powinien być 3 miesiące na Tinderze, (żeby nie było euforii, tylko opadła) to nagle zacznie dostrzegać, że ten maż żona to wcale nie jest taka zła. smile

Żebyśmy sie dobrze zrozumieli ja o rozwodzie nie myślę. Kocham zone moze sie jednak dogadamy ale idzie tak sobie. Pożyjemy zobaczymy.

375

Odp: Miłość po 40

Raczej tak jak ty piszesz to ja się już nie zwiąże. Ale o to mi chodzi. Też to jest. Tak jak piszesz że może ten drugi związek tylko czemu nie. Ale to już w ogóle bo czemu nie. No raczej wiem też o co chodzi

376

Odp: Miłość po 40
bagienni_k napisał/a:

Ok, mała poprawka..
Tamci znajomi, kiedy się poznawali nie mieli jeszcze 30-tki, więc sytuacja jest nieco inna. .

No właśnie.

Powiedziałbym nawet, że to nie „trochę inna sytuacja”, tylko zupełnie inna galaktyka. Bo między 20+ a 40+ to nie tylko zmarszczki się mnożą, ale też doświadczenia, rozczarowania i ilość przeczytanych poradników o tym „jak nie dać się zwariować w związku”.

W wieku 40+ człowiek już nie szuka motyli w brzuchu, tylko kogoś, kto nie będzie go irytował przy śniadaniu. I kto wie, że „kompromis” to nie imię jego byłej.

Ja chciałbym poznać fajną kobietę — taką, z którą można się śmiać, milczeć bez ciśnienia i razem psioczyć na politykę. Ale nie interesują mnie półśrodki, namiastki ani związki typu „zobaczymy, może coś z tego będzie, ale nie licz na zaangażowanie, bo mam jogę o 6:00 i coaching o 18:00”.

Rozmawiam z kobietami, serio. Ale większość z nich to albo imprezowe ninja, które próbują oszukać PESEL i zachowują się jakby właśnie wróciły z liceum, albo pracoholiczki, które mają romans z Excelem i uważają, że „samorozwój” to religia. A ja nie chcę być trzecim ekranem w ich życiu.

Dlatego przestałem się oszukiwać. Nie liczę już, że znajdę kogoś sensownego na pierwszym lepszym portalu. W wielu rzeczach jestem elastyczny — potrafię się nagiąć, ale nie złamać. Dla kobiety, która sprawi, że moje serce zacznie bić jak po espresso, mogę nawet zrezygnować z samotnych wieczorów z Netflixem. Ale tylko dla takiej.

Jeśli już na starcie widzę więcej czerwonych flag niż na meczu Polska–Rosja, to szkoda czasu.

Wczoraj gadałem z jedną przez godzinę. Fajna, miła, singielka bez dzieci. Ale zero chemii. Jakbyśmy byli dwoma puzzlami z różnych pudełek — niby mają wypustki, ale nie pasują.

I wiesz co? Chyba wolałbym kobietę z dzieckiem. Bo takie osoby często są bardziej ogarnięte, wiedzą co to logistyka, empatia i że życie to nie tylko „manifestacja intencji”. A singielki, które nigdy nie były w dłuższym związku, czasem zdają się myśleć, że związek to aplikacja, którą można zainstalować i usunąć jednym kliknięciem.

377

Odp: Miłość po 40

Kaszpir007 Twój podstawowy problem to PESEL na siłę szukasz kobiety 40-45 a one takie nie są jak opisujesz, dla Ciebie babka 40+ to kobieta z lekką nadwagą która chce siedzieć przy herbacie i patrzeć w tv.
To jak Ty piszesz Twoja mentalność absolutnie nie obrażaj się ale to raczej jest wypowiedź kogoś 60+ może poszukaj kobiety w wieku 50-55 będą zecydowanie bardziej na tym etapie. Pierwsze słyszę że po 40 to już nei szuka się motyli w brzuchu, tylko siedzenia na kanapie. Rozczaruję Cię dzisiejsze 40latki nie są w tym miejscu gdzie były ich matki w wieku 40 lat.

Ty porostu szukasz ciepłej krągłej babki a takie nei są kobiety 40+ poszukaj wśród dekadę starszych, bo obecna 40latka to raczej nie siedzi przy herbacie smile

378

Odp: Miłość po 40

W wieku 40+ już człowiek nie szuka motyli? Kaszpir, litości...są tacy co to im się w tym wieku pojawiają te pierwsze prawdziwe motyle smile
Ma to sens albo nie, ale akurat 40+ to statystycznie widoczny moment zwany "znajdowaniem kobiety życia" u mężczyzn, co to na fali motyli zmieniają żonę na nowszy model, no nie czynią tego czysto  racjonalnie i raczej nie planują. U kobiet się to samo zaczyna obserwować, zmiany społeczne swoje robią.  40 i okolice to pewien moment w życiu, podatność na motyle okresowo akurat w tym wieku rośnie. Nie u każdego, ale ogólnie i zbiorowo to tak.

379 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-10-29 15:25:29)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Kaszpir007 Twój podstawowy problem to PESEL na siłę szukasz kobiety 40-45 a one takie nie są jak opisujesz, dla Ciebie babka 40+ to kobieta z lekką nadwagą która chce siedzieć przy herbacie i patrzeć w tv.
To jak Ty piszesz Twoja mentalność absolutnie nie obrażaj się ale to raczej jest wypowiedź kogoś 60+ może poszukaj kobiety w wieku 50-55 będą zecydowanie bardziej na tym etapie. Pierwsze słyszę że po 40 to już nei szuka się motyli w brzuchu, tylko siedzenia na kanapie. Rozczaruję Cię dzisiejsze 40latki nie są w tym miejscu gdzie były ich matki w wieku 40 lat.

Ty porostu szukasz ciepłej krągłej babki a takie nei są kobiety 40+ poszukaj wśród dekadę starszych, bo obecna 40latka to raczej nie siedzi przy herbacie smile

minnie.89, rozumiem, że chcesz mnie wysłać na randki dekadę wyżej, ale ja naprawdę nie szukam partnerki, która będzie mi robić rosół i mówić „ubierz szalik, bo wieje”.

Jestem domatorem — nie z lenistwa, tylko z wyboru. Lubię ciszę, własny rytm, herbatę w ulubionym kubku i to, że nikt mi nie mówi, że „trzeba się pokazać”. I właśnie dlatego wiem, że ekstrawertyczka mnie nie zrozumie. Dla niej cisza to kara, dla mnie — nagroda.

Ale żeby nie było — nie jestem zasiedziałym misiem kanapowym. Lubię podróżować, zwiedzać, próbować nowych smaków, poznawać inne kultury i zwyczaje. Mam swoje pasje, swoje zajawki, i byłoby naprawdę fajnie dzielić je z kimś, kto też ma swoje i chce się nimi wymieniać.

Nie szukam związku z rozsądku, bo to brzmi jak „zostańmy razem, bo tak wypada”. A ja chcę pożądania, chemii, tej iskry, która sprawia, że nawet milczenie jest ekscytujące. Seks jest dla mnie ważny — nie jako obowiązek, tylko jako naturalna część bliskości.

Starsze panie? Szacunek mam ogromny, ale nie czuję tej iskry. Nie kręci mnie opcja „ciepła mama 2.0”. Szukam kobiety, która rozumie, że Netflix to nie tylko tło do drzemki, że można się śmiać bez powodu i że czasem najlepsze randki są w piżamie.

Więc nie, nie szukam „krągłej babki przy herbacie”. Szukam kobiety, która wie, że introwertyk to nie dziwak, tylko ktoś, kto ceni głębię. A jeśli jeszcze lubi siedzieć w domu, ale też czasem spakować plecak i ruszyć w świat — to może być coś.

380

Odp: Miłość po 40

Wydaje mi się że Panie 50+ nie mają problemów z seksem, więc jaki związek w przypadku kobiet ma wiek, prędzej w przypadku Panów mógłby mieć, niż u Pań. Inna sprawą jest, że kogoś może podniecać PESEL, choćby nie wiem jak wyglądała, ale ta myśl, że jest młodsza big_smile

381

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Wydaje mi się że Panie 50+ nie mają problemów z seksem, więc jaki związek w przypadku kobiet ma wiek, prędzej w przypadku Panów mógłby mieć, niż u Pań. Inna sprawą jest, że kogoś może podniecać PESEL, choćby nie wiem jak wyglądała, ale ta myśl, że jest młodsza big_smile

Święta prawda, choć wygląd jednak się liczy.
Do tego myślą tu i teraz, a nie o tym, że za dekadę będzie po chłopie big_smile

382 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-29 15:54:43)

Odp: Miłość po 40

Jeśli owe motyle w brzuchu mamy utożsamiać z zakochaniem, to sory Kaszpir, ale nie powiesz mi, że człowiek zakochuje się tylko do pewnego wieku a potem od razu zaczyna kogoś kochać w sposób trwały i dojrzały? Przecież to całkiem naturalne i powszechne, kiedy człowiek się zatraca w uczuciu, niezależnie od tego czy ma 18, 30 czy 50 lat.. Nie wiem dokładnie, jak sobie to wyobrażasz..
Może coś źle zrozumiałem, ale tak sobie wyobraziłem hipotetyczną sytuację, kiedy dwójka ludzi prawie od razu przechodzi od bycia dla siebie obcymi osobami do dojrzałej relacji? Ta chemia, o której wspominasz, to przecież jest właśnie zakochanie, owe "motylki w brzuchu"! Szczegóły odnośnie tego, jak te motylki się objawiają, mogą się raczej różnić w zależności od wieku, ale istota jest podobna. Aby nieco się zachłysnąć tym uczuciem i poznać kogoś lepiej.

Choć ci moi znajomi byli wtedy znacznie młodsi, pewnie, gdyby mogli, to szybciej by razem zamieszkali. Byli ze sobą na odległość dość długi, ale przecież nic nie jest przesądzone od razu. Co stoi na przeszkodzie, żeby taka para jakiś czas była ze sobą na odległość? Pewne nawyki, szczególnie w pewnym wieku, bywają na tyle trwałe, że nie jest tak prosto je zmodyfikować od razu, za pstryknięciem palca, zapraszając do swojego życia drugą osobę. Każdy ma pewnie nieco odmienną tolerancję co do tego okresu, ale nie ma co przekreślać od razu takiej opcji. Każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo byłby zmotywowany do głębszych zmian w swoim życiu pod wpływem osoby, która wydaje mu się niezwykle bliska.

Bycie introwertykiem zaś rodzi obawy, że zostaniesz od razu sklasyfikowany jako "dziwak". Tak niestety bywają owe osoby odbierane.

383

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Jestem domatorem — nie z lenistwa, tylko z wyboru. Lubię ciszę, własny rytm, herbatę w ulubionym kubku i to, że nikt mi nie mówi, że „trzeba się pokazać”. I właśnie dlatego wiem, że ekstrawertyczka mnie nie zrozumie. Dla niej cisza to kara, dla mnie — nagroda.

Wiesz co, nie do końca.
Ja jestem absolutnym introwertykiem, mój mąż wręcz przeciwnie smile
Udało nam się wypracować fajny kompromis - i wychodzimy "do ludzi" i siedzimy przed netflixem z kubkiem herbaty.
Można fajnie się uzupełniać.

384

Odp: Miłość po 40
Muqin napisał/a:

W wieku 40+ już człowiek nie szuka motyli? Kaszpir, litości...są tacy co to im się w tym wieku pojawiają te pierwsze prawdziwe motyle smile
Ma to sens albo nie, ale akurat 40+ to statystycznie widoczny moment zwany "znajdowaniem kobiety życia" u mężczyzn, co to na fali motyli zmieniają żonę na nowszy model, no nie czynią tego czysto  racjonalnie i raczej nie planują. U kobiet się to samo zaczyna obserwować, zmiany społeczne swoje robią.  40 i okolice to pewien moment w życiu, podatność na motyle okresowo akurat w tym wieku rośnie. Nie u każdego, ale ogólnie i zbiorowo to tak.

Dokładnie tak jest w grupie 40+ najwięcej rozwodow

385 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-29 18:31:48)

Odp: Miłość po 40

Nie wiem kto wymyślił te motyle, skoro w tym brzuchu to jest magnes big_smile

386

Odp: Miłość po 40

A przyczyną zauważalnej statystycznie części tych rozwodów są owe motyle pojawiające się u jednego z małżonków i związane kimś innym niż współmałżonek.

387 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-10-29 20:44:48)

Odp: Miłość po 40
bagienni_k napisał/a:

Jeśli owe motyle w brzuchu mamy utożsamiać z zakochaniem, to sory Kaszpir, ale nie powiesz mi, że człowiek zakochuje się tylko do pewnego wieku a potem od razu zaczyna kogoś kochać w sposób trwały i dojrzały? Przecież to całkiem naturalne i powszechne, kiedy człowiek się zatraca w uczuciu, niezależnie od tego czy ma 18, 30 czy 50 lat.. Nie wiem dokładnie, jak sobie to wyobrażasz..
Może coś źle zrozumiałem, ale tak sobie wyobraziłem hipotetyczną sytuację, kiedy dwójka ludzi prawie od razu przechodzi od bycia dla siebie obcymi osobami do dojrzałej relacji? Ta chemia, o której wspominasz, to przecież jest właśnie zakochanie, owe "motylki w brzuchu"! Szczegóły odnośnie tego, jak te motylki się objawiają, mogą się raczej różnić w zależności od wieku, ale istota jest podobna. Aby nieco się zachłysnąć tym uczuciem i poznać kogoś lepiej.

Choć ci moi znajomi byli wtedy znacznie młodsi, pewnie, gdyby mogli, to szybciej by razem zamieszkali. Byli ze sobą na odległość dość długi, ale przecież nic nie jest przesądzone od razu. Co stoi na przeszkodzie, żeby taka para jakiś czas była ze sobą na odległość? Pewne nawyki, szczególnie w pewnym wieku, bywają na tyle trwałe, że nie jest tak prosto je zmodyfikować od razu, za pstryknięciem palca, zapraszając do swojego życia drugą osobę. Każdy ma pewnie nieco odmienną tolerancję co do tego okresu, ale nie ma co przekreślać od razu takiej opcji. Każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo byłby zmotywowany do głębszych zmian w swoim życiu pod wpływem osoby, która wydaje mu się niezwykle bliska.

Bycie introwertykiem zaś rodzi obawy, że zostaniesz od razu sklasyfikowany jako "dziwak". Tak niestety bywają owe osoby odbierane.

Może inaczej – młodość to stan, w którym człowiek myli zauroczenie z miłością, patrzy na świat przez różowe okulary i podejmuje decyzje jak na haju.
Efekt? Często szok i rozwód.
Z wiekiem jednak człowiek nabiera rozumu, odróżnia zakochanie od zauroczenia i zanim zainwestuje uczucia, stara się poznać drugą osobę.

A co z kolejnym zakochaniem? Czy to kalkulacja, czy prawdziwe uczucie?
Cóż, wiele "związków z odzysku" to raczej związki z rozsądku, choć zdarzają się i te z miłości.
Oczywiście zakochać można się w każdym wieku, ale z wiekiem bywa trudniej – człowiek ostrożniejszy i, nie oszukujmy się, wygodniejszy.

Nie jestem totalnym introwertykiem.
Lubię ludzi, podróże, zwiedzanie, ale wiem, że lepiej dogadam się z domatorką niż ekstrawertyczką.
Dopasowanie jest kluczowe – nie idealne, bo to rzadkość, ale wystarczające. Domatorek na szczęście nie brakuje.

Nic na siłę. Jeśli znajdę fajną kobietę, super. Jeśli nie – świat się nie zawali!

388

Odp: Miłość po 40

Postawa godna męczennika. smile

Oj trudno, cieżko, w tym wieku,

Tak postawa odstrasza.

Dlatego ja coraz bardziej łaskawym okiem patrzę na młodszych panów big_smile

389

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Postawa godna męczennika. smile

Oj trudno, cieżko, w tym wieku,

Tak postawa odstrasza.

Dlatego ja coraz bardziej łaskawym okiem patrzę na młodszych panów big_smile

Musisz zrozumieć, że jedni zakochują się „co kawałek” i tacy co mają z tym problem.
Wiek nie jest tu wyznacznikiem, choć jakiś  wpływ ma.

390

Odp: Miłość po 40

Dlaczego krytykujecie 40-latków? W moim odczuciu to wspaniały okres w życiu, szczególnie dla mężczyzn. To czas, który w pewien sposób odzwierciedla nasze osiągnięcia i ciężką pracę. To moment, w którym możemy zwolnić tempo, odetchnąć i cieszyć się owocami naszych starań.

Należę do osób z tzw. „starą duszą”. Zawsze marzyłem o tym, aby krok po kroku budować swoje życie – najpierw zdobyć wykształcenie, osiągnąć stabilność zawodową i finansową, stworzyć bezpieczny azyl, a w końcu założyć rodzinę, być dominującym mężczyzną opierającym się na wiedzy i doświadczeniu. To dla mnie bardzo ważne, by mieć czas dla bliskich, cieszyć się wspólnymi chwilami i być dumą dla partnerki oraz wzorem dla dziecka.

Chciałbym być wsparciem w trudnych chwilach, jak na przykład w czasie ciąży, spełniając drobne zachcianki partnerki bez negatywnych emocji. Być obecnym przy narodzinach dziecka i obserwować wszystkie etapy jego życia. Chcę być obecny! Nie dopiero zrozumieć, że mnie nie stać na to aby cieszyć się rodziną i ją tracić przez zmęczenie w pracy i niepotrzebne przepychanki.

Posty [ 326 do 390 z 391 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024