minnie.89 napisał/a:Ja jak napisałam nie martwię się na zapas, bo ja nie mam tego problemu
bardziej zwykła rozmowa mnie zainspirowała, mając nadzieję, że napiszecie pozytywne historie, które będą wsparciem dla różnych osób.
Jak widać Kaszpir007 sam wskazał, że nie widzi tego z kobietą z małymi dziećmi i więcej niż 1, bo to za duży koszt. Dalej inna wypowiedź że fajnie ale bez mieszkania bo ...
Padły tu stwierdzenia racjonalne o trudnościach logistycznych co rozumiem, bo kiedy jest dwoje studentów na początku swojej drogi temat jest prosty. Kiedy jest dwoje ludzi 30+ a jedynym ich zobowiązaniem jest co najwyżej spłata kredytu na mieszkanie to też jest temat dość prosty i dyspozycyjność znaczna. Problem pojawia się na lini dyspozycyjności jeśli mamy możliwość spotkania się tylko 2 weekendy w miesiącu albo co gorsza jeśli 1 lub opcja patowa kiedy mamy 100% dzieci, a nie każda babcia będzie chciała się zająć wnukiem bo powie mam swoje życie, albo że miałaś już męża wiec siedź teraz w domu. Opiekunka to też jest koszt tym bardziej jeśli nie mówimy o osobach które zarabiają dużo.
Natomiast absolutnie można wskazać, iż jest to nie możliwe tym bardziej że rodzin patchworkowych jest coraz więcej, więc one z nikąd się nie biorą. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. 
Wiesz minnie u mnie problemów metrażowych nie ma. Spokojnie komfortowo mogło by u mnie mieszkać 4-6 osób. Mam wolne pokoje które spokojnie można by przekształcić na pokoje dziecięce.
Wiec w moim przypadku miejsce nie jest problemem.
Jest coś innego.
Za dzieci odpowiadają ich rodzice, także za ich utrzymanie. Także po rozwodzie.
Moje mają 18lat i dalej place na nie alimenty i zapewne jeszcze kilka lat będę.
Osobiście nie wyobrażam sobie aby jakies np. nastolatki obcego mężczyzny zamieszkały u mnie.
Prawda jest taka że wtedy to na mnie przypadło by ich finansowanie oraz częściowo opieka.
Inna rzecz że jak dzieci dośc małe to jednak ich ojciec co jakiś czas by był u nas gościem w domu.
Myślę że mało jaki facet by chciał widzieć obcego faceta w swoim domu
Dlatego sądzę większość facetów która ma własne dzieci, które w większości nie mieszkają z nim nie ma ochoty aby do jego domu wprowadziły się obce zupełnie mu dzieci innego mężczyzny.
Co innego jakby te dzieci nie znały ojca a ojciec tymi dziećmi nigdy by się nie interesował. Wtedy można budowac więź z tymi dziećmi i być powiedzmy przybranym ojcem.
A jak dzieci mają ojca i maja z nim kontakt ? To wpływu na wychowanie nie mamy, dziecko mimo że zainwestujemy swój czas i swoje lata może powiedziec Ci "spierdalaj" nie jesteś moim ojcem.
Myślę że to było by bolesne, ale z drugiej strony była by to prawda.
Myślę że to główny powodów że większość kobiet z gromadką dzieci traktuje jako materiał na luźna relację i nic więcej.
Ja nie wykluczam kobiety z dzieckiem, bo raczej w pewnym wieku to że ma się dziecko nie jest czymś dziwnym. Nawet mogło by być to bardzo małe dziecko. Jakiś czas temu opiekowałem się maluszkiem i nie jest to dla mnie problem.
Tyle ,że kobieta musiała by być samodzielna, ogarnięta i taka która potrafi podzielić czas pomiędzy dzieckiem a mną. A niestety te które spotkałem nie były takie.
Czasami mam wrażenie ,że młoda kobieta jak zostanie matką to dziecko traktuje normalnie, a jak zostaje matka kobieta 40+ to dziecko traktuje jak bożka i całkwicie inaczej niż jej młodsza koleżanka.
Wiesz ja mógłbym swój czas i pieniądze inwestować w obce dziecko, ale pod warunkiem ,że widziałbym sens tego.
Myślę że wiele kobiet z dziećmi raczej szukają związku z rozsądku i aby poprawić sobie poziom zycia a nie z miłości.
Oczywiście jakby się okazało że poznałbym rozsądną, normalną, samodzielną kobietę z normalnym podejściem do dzieci i do życia to może nawet 2 dzieci by nie stanowiła problemu. Nie wiem.
Ale ideałem dla mnie była by kobieta bez dzieci albo w usamodzielnymi dziećmi.
Po prostu chciałbym obecnie zwiedzać, podróżować, jeździć w góry. Cieszyć się życiem. Przez lata część tych rzeczy nie mogłem robić ze względu na dzieci, a wiadomo dla swoich dzieci człowiek jest gotowy na pewne wyrzeczenia.
Nawet wstawanie w nocy do swojego dziecka i nie przespane noce nie są probleme bo wie że inwestuje czas, pieniądze w swoje dzieci.
W tamtym roku zakończylem ponad roczny "związek". Nie wiem czy było to LAT, czy FWB czy zwykła luźna relacja. Były wspólne zagranicze wyjazdy i podróże, było mnóstwo sexu.
Moja kobieta mieszkała około 60km dalej. Ja jeździłem do niej raz w tygodniu a ona przyjeżdzała na weekend. Choć później ten pobyt u mnie w weekend się skrócił.
Tyle że po dość krótkim czasie wiedziałem już że tak dalej będzie wyglądała ta relacja i nigdy razem nie zamieszkamy.
Czułem się bardziej jak czasoumilacz a nie jak partner za jakim się tęskni.
Czułem że jak jesteśmy razem to jest ok, ale jak mnie nie ma to też jest ok 
Więc Mini teraz szukam partnerki ale związki typu LAT , luźne relacje i inne cuda to nie dla mnie.
Albo normalny zdrowy związek albo nic.
Szkoda mi czasu i nerwów na jakies półśrodki i jakąś iluzję 