Miłość po 40 - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 391 ]

1 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-05 22:17:17)

Temat: Miłość po 40

Cześć,

Dziś na fali rozmów podczas porannej kawki z moimi koleżankami w pracy padł popularny temat miłości wśród osób 40+, w mniejszym zakresie dotyczy to wieku, a bardziej o fakt nieudanego małżeństwa i oczywiście posiadania dzieci. W naszym otoczeniu jest kilka (raczej bardzo mało) osób po różnych przejściach zarówno kobiet jak i mężczyzn, ale żadne z nich nie posiada i nie posiadało (nie wiemy, ale raczej z racji atmosfery byśmy wiedzieli), kolejnego partnera

Oczywiście nie mam na myśli tu par z telewizji bo te znamy, big_smile tylko normalnych zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.

Czy to się udaje, czy to jest możliwe, ale co najważniejsze jak to funkcjonuje? Czy są to bardziej związku typu LAT? Jaki jest sens wiązania się w takiej sytuacji? Kiedy mamy lat 20 wiadomo intymność, małżeństwo lub mniej formalna relacja, założenie rodziny.
W takim przypadku no już raczej dzietność nie wchodzi w grę. Intymność czy jest możliwa pewnie mniej ale w jakimś tam stopniu może się zdarzyć. Zatem jaki jest cel? Double income? Czy ów partner/ partnerka zna dzieci z poprzedniej relacji czy raczej nie? Jeśli tak jakie one są.

Oczywiście może powiedzieć wparcie, ale w czym? Trudno oczekiwać, aby nasz nowy znajomy zajmował się naszym dzieckiem. Trudno też oczekiwać, aby dokładał finansowo. Na jakiej płaszczyźnie miałoby być to wsparcie?

Liczę na wasze POZYTYWNE  doświadczenia smile

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-05 22:43:25)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Dziś na fali rozmów podczas porannej kawki z moimi koleżankami w pracy padł popularny temat miłości wśród osób 40+, w mniejszym zakresie dotyczy to wieku, a bardziej o fakt nieudanego małżeństwa i oczywiście posiadania dzieci. W naszym otoczeniu jest kilka (raczej bardzo mało) osób po różnych przejściach zarówno kobiet jak i mężczyzn, ale żadne z nich nie posiada i nie posiadało (nie wiemy, ale raczej z racji atmosfery byśmy wiedzieli), kolejnego partnera

Oczywiście nie mam na myśli tu par z telewizji bo te znamy, big_smile tylko normalnych zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.

Czy to się udaje, czy to jest możliwe, ale co najważniejsze jak to funkcjonuje? Czy są to bardziej związku typu LAT? Jaki jest sens wiązania się w takiej sytuacji? Kiedy mamy lat 20 wiadomo intymność, małżeństwo lub mniej formalna relacja, założenie rodziny.
W takim przypadku no już raczej dzietność nie wchodzi w grę. Intymność czy jest możliwa pewnie mniej ale w jakimś tam stopniu może się zdarzyć. Zatem jaki jest cel? Double income? Czy ów partner/ partnerka zna dzieci z poprzedniej relacji czy raczej nie? Jeśli tak jakie one są.

Oczywiście może powiedzieć wparcie, ale w czym? Trudno oczekiwać, aby nasz nowy znajomy zajmował się naszym dzieckiem. Trudno też oczekiwać, aby dokładał finansowo. Na jakiej płaszczyźnie miałoby być to wsparcie?

Liczę na wasze POZYTYWNE  doświadczenia smile

Na wyczucie mowie - chyba zeby nie być samotnymi?

Wydaje się tez ze drugie zwiazki sa lepsze niż pierwsze ktore się posypały. Ludzie lepiej znają samych siebie i wiedzą czego oczekują i co moga dac przy doborze. Tak mi się wydaje jak patrze na drugie zwiazki ludzi 40+.  Czesto im sie udaje

3

Odp: Miłość po 40

Moja sąsiadka we wrześniu odeszła na emeryturę.
We wczesnej młodości była mężatką, ale wkrótce po ślubie mąż okazał się alkoholikiem, stosował przemoc wobec niej i jej rodziców, wiec szybko się rozwiodła.
Była jeszcze potem w kilku niezalegalizowanych związkach, ale króciutko, trafiała ciągle na alkoholików, więc dała sobie spokój, a nikt konkretny się nie trafił.
Od ponad 20 ostatnich lat pracowała w jednym zakładzie.
Przez ponad 15 lat prawie codziennie miała kontakt telefoniczny z przedstawicielem innego zakładu.
Rozmawiali głównie o sprawach zawodowych, ale z racji świąt składali sobie życzenia, czasami wymienili się informacjami o pogodzie w swoich miastach.
Nigdy nic o sprawach prywatnych.
Gdy dzień przed ostatnim dniem jej pracy zadzwonił to tak jej przyszło na myśl, że pożegna się z nim, powie, ze odchodzi, że jutro ktoś inny przyjmie zamówienie od niego.
Powiedziała mu o emeryturze, on odpowiedział, ze z pewnością jej mąż i rodzina się ucieszą, że będzie cały czas w domu.
Na to ona zgodnie z prawdą, że nie ma żadnej rodziny, jest samotna.
On odpowiedział, że to tak samo jak on.
I skutek tego był taki, ze wymienili się prywatnymi numerami telefonów.
Zaczęli się też spotykać.
Nie wiem jak on, ale ona jest w nim zakochana.

4 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-02-06 01:38:33)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Dziś na fali rozmów podczas porannej kawki z moimi koleżankami w pracy padł popularny temat miłości wśród osób 40+, w mniejszym zakresie dotyczy to wieku, a bardziej o fakt nieudanego małżeństwa i oczywiście posiadania dzieci. W naszym otoczeniu jest kilka (raczej bardzo mało) osób po różnych przejściach zarówno kobiet jak i mężczyzn, ale żadne z nich nie posiada i nie posiadało (nie wiemy, ale raczej z racji atmosfery byśmy wiedzieli), kolejnego partnera

Oczywiście nie mam na myśli tu par z telewizji bo te znamy, big_smile tylko normalnych zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.

Czy to się udaje, czy to jest możliwe, ale co najważniejsze jak to funkcjonuje? Czy są to bardziej związku typu LAT? Jaki jest sens wiązania się w takiej sytuacji? Kiedy mamy lat 20 wiadomo intymność, małżeństwo lub mniej formalna relacja, założenie rodziny.
W takim przypadku no już raczej dzietność nie wchodzi w grę. Intymność czy jest możliwa pewnie mniej ale w jakimś tam stopniu może się zdarzyć. Zatem jaki jest cel? Double income? Czy ów partner/ partnerka zna dzieci z poprzedniej relacji czy raczej nie? Jeśli tak jakie one są.

Oczywiście może powiedzieć wparcie, ale w czym? Trudno oczekiwać, aby nasz nowy znajomy zajmował się naszym dzieckiem. Trudno też oczekiwać, aby dokładał finansowo. Na jakiej płaszczyźnie miałoby być to wsparcie?

Liczę na wasze POZYTYWNE  doświadczenia smile

Moja przyjaciółka aktualnie urządza sobie nowe życie, bo po dwóch bardzo nieudanych związkach w końcu znalazła kogoś, przy kim czuje się bezpiecznie. Widać po niej, że jest naprawdę szczęśliwa.

Koleżanki mama właśnie wyprowadziła się do Niemiec, bo... spotkała miłość życia. Biorąc pod uwagę, że koleżanka ma syna w wieku studenckim, to jej mama zapewne jest w okolicy sześćdziesiątki.

Mojego partnera bliski znajomy ożenił się trzy lata temu. Wcześniej przez kilka lat miał jakąś partnerkę, ale był z nią bardziej z przyzwyczajenia, za to jak poznał obecną żonę, to po pół roku byli małżeństwem. Nie wiem ile ona ma lat, ale na pewno jest to 40-tce, on około 50. Notabene bardzo fajni ludzie i tworzą bardzo zgraną parę.

Takich przykładów z otoczenia mam jeszcze kilka i jak najbardziej uważam, że zakochać się można w każdym wieku. Ba, takie małżeństwa mają nawet większą szansę powodzenia, bo ludzie wchodzą w te związki bardziej świadomie, ze znajomością siebie samych, swoich potrzeb i oczekiwań, ale też wiedzą o co w tym wszystkim chodzi i potrafią się w tym świecie poruszać.

P.S.
Intymność to nie tylko seks.
Dlaczego uważasz, że po 40-tce ludzie nie czują do siebie pożądania, dlatego fizyczna bliskość jedynie może się zdarzyć? Skąd u Ciebie wzięło się takie fałszywe przekonanie?

5

Odp: Miłość po 40

Myślę że ludzie w wieku 40+ po związkach raczej w większości już ponownie nie wchodzą w związek.
Orientowałem się także wśród znajomych i wiele ludzi po rozwodach jest sama.

Myślę ,że po długim związku gdzie mamy już własny majątek, dobrą pracę i często nieletnie dzieci ciężko ponownie wejść w nowy związek.

Wiele też jest po przejściach i często już nie ma zaufania do płci przeciwnej.

Widzę po sobie. Po rozwodzie byłem bardzo optymistycznie nastawiony i myślałe że szybko płynnie przejdę w związku do nowego związku.
Nic bardziej mylnego.

Oczywiście miałem pewne relacje, ale na dłuższą metę stwierdziłem że to nie dla mnie.

LAT ? To zwykła luźna relacja i nic wiecej. Żaden związek.
Ja wiem że w czasach gdy egoizm, myślenie tylko o sobie i tylko o własnych potrzebach taki LAT to idealne rozwiązanie, bo to ładnie nowocześnie brzmi smile

Ja widzę po sobie. Oczywiście chciałbym wejść w nowy związek, ale normalny związek.
Czyli taki w ktorym wspólnie mieszkamy, wspólnie śpimy, wspólnie gotujemy, spedzamy czas, wspólnie dycydujemy o różnych sprawach, wspólnie wydajemy pieniądze i itd.
Czyli coś normalnego kto sądzę każdy po rozwodzie w przeszłości doświadczył i myślę że każdy po rozwodzie wie czym naprawdę jest związek.

Wielu sądzę że nie chce żyć w fikcji, tym bardziej że w obecnych czasach bycie singlem nie jest czymś źle widzianym.

Widzę po sobie. Myślałem ,że szybko wejdę w nowy związek ale znalezienie odpowiedniej kobiety do prawdziwego związku jest bardzo cieżkie.

Rozmawiałem z wieloma kobietami, z wieloma się spotykałem.

Ale naprawdę większość nie był to materiał na partnerką a co najwyżej na bardzo luźną relację.
Były oczywiście takie jakie mi pasowały i odpowiadały ale no cóż nie było tego przyciągania z ich strony.

A problem taki że te przyciąganie musi być z dwóch stron.

Z tego co rozmawiałem to na portalach większosć stanowią mężczyźni. Prawdziwych kobiet jest tam bardzo mało. Większość kobiet jednak chce poznawać kogoś przez znajomych, czylu tradycyjnie.
Te co są na portalach to w większosci osoby zupełnie nie nadające sie na zwiazek, bo prawda jest taka że każda normalna kobieta na portalu długo nie przetrwa i albo szybko kogoś znajdzie albo wykasuje konto.
A te co są tam latami to nie są osoby do związku zupełnie.

Oczywiscie że da się w wieku 40+ znaleźć kogoś i ponownie wejść w związek, tyle że myślę że takich osób którym to się uda i są w faktycznym normalnym związku ponownie jest garstka.
Większość godzi sie z samotnościa ...

6

Odp: Miłość po 40

Kaszpir007, bardzo w punkt. Może od czego się zaczęło. Mamy kolegę bardzo sympatyczny, na prawdę fajny, wygląd rzecz gustu, ale ma 42 lata rozwiódł się jakiś czas temu ma dwoje dzieci 8 i 4 lata. Jakiś czas temu koleżanka zapytała go dlaczego nikogo nie ma, to powiedział, że to bez wartości dodanej, ale ok jest głównym kontrolerem finansowym w grupie kapitałowej, więc może zboczenie zawodowe. Jak się lepiej rozejrzy to jest tych osób trochę więcej. Nie ma dużo, bo większość pracowników ma lat 30 i mniej, ale są. Wiem 38 to też trzydzieści, ale raczej tu mowa o tych co mają niewiele ponad 30.

Oczywiście nie jest tu mowa o związkach osób które mają za sobą 6 relacji każda po rok czy trochę więcej, tylko właśnie tak jak Kaszpir007, że mają dzieci, pracę, nie jest możliwe przeprowadzenie się często nawet do innej dzielnicy. Do tego nie oszukujmy się, większość nie ma 200 metrowych apartementów, więc w 3 pokojowym mieszkaniu cieżko bytować w większej ilości osób, zwłaszcza jeśli np. dziecko czasem też bywa, albo mieszka.

Sytuacja osób po 60 to już inna bajka, ile z nich ma dzieci w wieku szkolnym i siłą rzeczy nie może się przeprowadzić? Szczerze to jest znikoma ilość.
Stad było pytanie czy może LAT czyli bez tak mocnych więzi nie jest jedynym na co mogą sobie pozwolić.

Priscilla, skąd chyba po porostu społeczne przekonanie, zakorzeniony schemat, że seks to domena 20+ a nie 40+, oczywiście są osoby dla których intymność to też wspólne oglądanie telewizji na jednaj sofie.

7

Odp: Miłość po 40

Matko kochana...
Jako 40+ poczułam się staro, skoro dyskutuje się o intymności osób w moim wieku smile
Seks jest i to zdecydowanie lepszy, niż z eks mężem, gdy byłam 20+

W związek wchodziłam już jako okolice 40, mąż w moim wieku.
No da się i to całkiem fajnie się da.
Jest trudniej, choćby z zaufaniem.
Każde z nas ma też jakiś bagaż.
Po co? Bo kurde kawał życia przede mną i nie chcę iść przez nie sama..
Kocham i jestem kochana.

8

Odp: Miłość po 40

Myślę, że tu podstawowym warunkiem udanego związku, jest brak dzieci, albo dzieci już samodzielne. Wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że taki związek może być bardzo udany.

9

Odp: Miłość po 40
Legat napisał/a:

Myślę, że tu podstawowym warunkiem udanego związku, jest brak dzieci, albo dzieci już samodzielne. Wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że taki związek może być bardzo udany.

Nie do końca.
Oczywiście brak dzieci jest wielkim ułatwieniem.
Przy odrobinie rozsądku i zrozumienia można być całkiem udanym związkiem, nawet jeśli te dzieci są.

10

Odp: Miłość po 40
Motocyklistka napisał/a:

Przy odrobinie rozsądku i zrozumienia można być całkiem udanym związkiem, nawet jeśli te dzieci są.

Gdy czytam nawet to forum, to widać jasno, że kobiety bardzo źle znoszą, gdy ich partner poświęca swój czas i pieniądze na dzieci z poprzedniego związku. W takim przypadku trudno mówić o udanym związku.

11 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-06 11:22:17)

Odp: Miłość po 40

Widzę że pojawiła się dyskusja big_smile


Legat napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Przy odrobinie rozsądku i zrozumienia można być całkiem udanym związkiem, nawet jeśli te dzieci są.

Gdy czytam nawet to forum, to widać jasno, że kobiety bardzo źle znoszą, gdy ich partner poświęca swój czas i pieniądze na dzieci z poprzedniego związku. W takim przypadku trudno mówić o udanym związku.

Myślę, że nie tylko kobiety, Panowie tym bardziej nie są w stanie tego zaakceptować.

W mojej ocenie to już inny etap, problemem będzie wejście w ten związek, czysto prozaicznie, jak matka ma zaprosić kogoś z kim się spotyka na noc jeśli ma dzieci, przecież jak ma dziecko w wieku 15 lat to za miesiąc ono przyprowadzi kolegę/ koleżankę odmiennej płci na noc i co powiesz, że Ty nie możesz a ja mogę?
W gruncie rzeczy jak ma 2 latka będzie będzie łatwiej bo mniej kuma - przykre ale prawdzie.

12

Odp: Miłość po 40
Legat napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Przy odrobinie rozsądku i zrozumienia można być całkiem udanym związkiem, nawet jeśli te dzieci są.

Gdy czytam nawet to forum, to widać jasno, że kobiety bardzo źle znoszą, gdy ich partner poświęca swój czas i pieniądze na dzieci z poprzedniego związku. W takim przypadku trudno mówić o udanym związku.

A ja mówię o swoim związku, gdzie te dzieci partnera są.
Nieletnie jeszcze. Do niedawna w naprzemiennej.
Da się.
Jak się chce.

13

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Myślę, że nie tylko kobiety, Panowie tym bardziej nie są w stanie tego zaakceptować.

Dlaczego tym bardziej? Przecież jest odwrotnie. Z reguły to kobiety po rozwodzie zostają z dziećmi i przychodzący mężczyzna tworzy z nimi rodzinę. Jest wiele przypadków, gdy dzieci są jeszcze małe dochodzi do tzw. usynowienia tych dzieci. 
W przypadku gdy taki mężczyzna ma swoje dzieci z innego związku, to kobieta odbiera to bardzo niekorzystnie, bo on poświęca im swoje pieniądze i czas.
Gdy kobieta dowiaduje się, że facet ma dzieci, bardzo często takiego związku już nie chce. Z wiadomych przyczyn.

14

Odp: Miłość po 40
Legat napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Myślę, że nie tylko kobiety, Panowie tym bardziej nie są w stanie tego zaakceptować.

Dlaczego tym bardziej? Przecież jest odwrotnie. Z reguły to kobiety po rozwodzie zostają z dziećmi i przychodzący mężczyzna tworzy z nimi rodzinę. Jest wiele przypadków, gdy dzieci są jeszcze małe dochodzi do tzw. usynowienia tych dzieci. 
W przypadku gdy taki mężczyzna ma swoje dzieci z innego związku, to kobieta odbiera to bardzo niekorzystnie, bo on poświęca im swoje pieniądze i czas.
Gdy kobieta dowiaduje się, że facet ma dzieci, bardzo często takiego związku już nie chce. Z wiadomych przyczyn.

Czyli wracamy do tego, co napisałam, niewykonalne z dziećmi nastoletnimi. smile

15

Odp: Miłość po 40

Moi sąsiedzi - on 40+, dwójka dzieci z pierwszego (albo dwóch pierwszych, tego nie wiem) związku/małżeństwa. Ona jakoś zaraz kończy 40, mają kilkuletniego wspólnego syna.
Drugi przykład - sąsiadka jeszcze z rodzinnego domu. Owdowiała jakoś w okolicach 70tki. Bardzo narzekała na samotność, więc względnie szybko (po chyba 2 latach od śmierci męża) rodzina i znajomi zaaranżowali spotkanie z wdowcem w podobnym wieku. Kliknęło, są już kilka lat po ślubie. Ale tutaj na pewno miłości nie ma i nie ukrywają, że to po prostu układ na zasadzie - lubię i szanuję cię na tyle, że możemy mieszkać pod jednym dachem, mamy swoje towarzystwo, ja ci gotuję i piorę gacie a ty mi naprawiasz co się zepsuje w mieszkaniu i nosisz ciężkie przedmioty. A ślub jest tylko dlatego, bo "ludzie gadajo jak to tak chłop i baba bez ślubu mieszkają razem".

Aha i niedawno jeszcze córka mi "doniosła", że jej koleżanka z klasy, ta co nie ma taty, bo kilka lat temu odszedł do innej kobiety, teraz chyba będzie mieć nowego "tatę", bo jej mama ma "chłopaka". Ale chyba raczej oni są dopiero 30+

16

Odp: Miłość po 40
Priscilla napisał/a:

Dlaczego uważasz, że po 40-tce ludzie nie czują do siebie pożądania, dlatego fizyczna bliskość jedynie może się zdarzyć? Skąd u Ciebie wzięło się takie fałszywe przekonanie?

Hah, przecież seksualny boom u kobiety to właśnie okolice 40-tki.

W ogóle ten temat jest dziwny. Obecnie 40-latkowie to dawni 30-latkowie, którzy nie tylko tak się czują, ale też tak wyglądają (pamiętacie serial "Czterdziestolatek"? Jacy oni byli tam starzy? Obecni 40-latkowie wyglądają na o wiele młodszych).
Nie sądzę by wiek był JAKIMKOLWIEK ogranicznikiem w miłości, pożądaniu, seksie.

17

Odp: Miłość po 40
Legat napisał/a:

Myślę, że tu podstawowym warunkiem udanego związku, jest brak dzieci, albo dzieci już samodzielne. Wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że taki związek może być bardzo udany.

Raczej normlany mężczyzna 40+ czy 50+ który ma już własne pełnoletnie dzieci nie wejdzie w związek z kobietą 40+ 50+ która ma nieletnie, małe dzieci.

Ma świadomość ile czasu, nerwów i pieniędzy zajmuje wychowanie dzieci. Tak naprawdę jest strata minimum kilkunastu lat, a czas ma się ograniczony.

Ja osobiście odrzucam wszystkie kobiety które mają więcej niż jedno dziecko i te co mają dzieci kilku letnie.
Po prostu mam świadomość tego z czym to się wiąże ...

18 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-06 11:51:21)

Odp: Miłość po 40

Kaszpir007 zaskoczyłeś mnie tak, że musiałam się zalogować big_smile
Nie wiem ile masz lat, ale nie znam przypadku mężczyzny który ma powiedzmy 43 lata i ma pełnoletnie dzieci, a już kobiety to nie zbliżają się do tego tym bardziej, że większość osób ma dzieci po 30. Faktem jest, że wszyscy moi znajomi są po studiach, więc pewnie to też odgrywa spore znaczenie, że te wiek się przesunął.


Nawoja napisał/a:

Moi sąsiedzi - on 40+, dwójka dzieci z pierwszego (albo dwóch pierwszych, tego nie wiem) związku/małżeństwa. Ona jakoś zaraz kończy 40, mają kilkuletniego wspólnego syna.


Aha i niedawno jeszcze córka mi "doniosła", że jej koleżanka z klasy, ta co nie ma taty, bo kilka lat temu odszedł do innej kobiety, teraz chyba będzie mieć nowego "tatę", bo jej mama ma "chłopaka". Ale chyba raczej oni są dopiero 30+

Pierwszy przykład to raczej typowy mężczyzna po przejściach z kobietą  bezdzietną smile

Drugi mega słodki, mama ma chłopaka big_smile

19

Odp: Miłość po 40
Motocyklistka napisał/a:

Da się.
Jak się chce.

Wiesz da się też jeździć samochodem mając kwadratowe koła wink

Tyle że jakoś ludzie wolą jednak okrągłe koła smile

Tu nie chodzi czy się da, tylko czy ma to sens i czy jest więcej plusów niż minusów tego.
Bycie tylko po to aby być nie ma sensu.

W pewnym wieku raczej są to już związki z rozsądku, bo wiadomo w wieku 60+ , 70+ łatwiej razem się utrzymać albo jak ma się opiekę innej osoby.

Ale w wieku 40+ , 50+ ma się jednak trochę inne wymagania.

Ja mam prawie 50lat. Mam córki pełnoletnie.
Nie mam ochoty wchodzić w związek z kobietą 40+ która ma kilkuletnie dzieci, bo wiem z czym to się wiąże i mimo pewnych plusów tego jest sporo więcej minusów i jak dla mnie szkoda na taki coś życia, czasu i pieniedzy.

20

Odp: Miłość po 40

No ok, rozumiem. Ty nie chcesz podejmować próby i ok. Masz do tego prawo jak najbardziej.
Ja podjęłam próbę - też takie prawo miałam i nie żałuję.
Owszem idzie i kasa i czas na jego dzieciaki, ale nie odczuwam większej szkody w budżecie domowym, bo na chlebek i inne atrakcje mamy.
Kasę mamy wspólną, więc na te dzieci idzie ze wspólnego kociołka.
Wszystko można poukładać tak, żeby było miło.


Wkurza mnie tylko pisanie, że związek w tym wieku, jeśli są dzieci jest niemożliwy.

Bo wiesz, wspólnie to i te "kwadratowe koła" można opiłować do okrągłego kształtu, co nie? smile

21

Odp: Miłość po 40

Dorzucę cos od siebie bo sam jestem w takiej sytuacji. Po wielu latach bycia samemu, po rozwodzie, jestem od jakiś 2 lat w związku z rozwódką. Oboje po 40tce. Będąc samemu człowiek się przyzwyczaja do smowystarczalności, zwłaszcza jak od czasu do czasu jakiś partnerów się poznaje przelotnie i jest to fajne, ale i niebezpieczne. Niezbezpieczne bo ciężko potem wejść w jakaś powazniejszą relację, a fajne - bo wszystko co ludzie wymienili wyżej wink.
Po sobie widze, że teraz decyzja o związku itd była bardziej świadoma, wiem czego ja oczekuje i co druga strona. Będac młodszy jednak wiele razy patrzyłem tylko na siebie, nie wiedziałem jak się zachować, ta wiedza przychodzi jednak z doświadczneiem i wiekiem (i nie mylic o długości relacji,bo są ludzie w 20 letnich związkach co znam i też nie wiedzą jak się zachować wobec partnera/ki wink). Wadą jest to, że ta druga osoba przychodzi ze swoim zyciem i problemami. Ale kto też w wieku +40 nie ma przeszłości i problemów jakiś. Trzeba wtedy zbalansować +/- i zobaczyc czy warto i czy chcemy te dodatkowe problemy sobie brac na głowę (troche kalkulacja wchodzi hmm). Seks po 40 zajebisty, i jak tu Madoja pisała, bez przesady z tą 40ką w dzisiejszych czasach, jakby to już koniec życia był wink.
Nie mieszkamy razem, co na pewno ułatwia tez trochę wszystko, ale nie uważam, że to mniej wartościowy związek. Po prostu na ten moemnt sobie tego nie wyobrażam (oboje mamy jeszcze nie pełnoletnie dzieci).
Co do pytania o powody tego związku to nie odpowiem bo, nie analizowałem tego. Po prostu czuję sie w tym dobrze po tylu latach bycia samemu (choć tamten okres tez była fajny i miał dużo plusów wink).

22

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Ja mam prawie 50lat. Mam córki pełnoletnie.
Nie mam ochoty wchodzić w związek z kobietą 40+ która ma kilkuletnie dzieci, bo wiem z czym to się wiąże i mimo pewnych plusów tego jest sporo więcej minusów i jak dla mnie szkoda na taki coś życia, czasu i pieniedzy.

Jak się ma właśnie swoje dzieci "odchowane" i wypuszczone z gniazda, to chce się tylko spokoju i w miarę wygodnego życia z kimś fajnym przy boku. Tylko życie przewrotne jest, oj przewrotne big_smile Czasem spotyka się TĘ osobę niespodziewanie, staje nam na drodze ktoś i zmienia nam perspektywę na wszystko. Znam wiele par, które są ze sobą i wspólnie wychowują dzieci jednej albo drugiej strony, a nawet jedni mają czworo dzieci: Trójka jest jej, a jedno jego. Dzieciaki są w wieku od 5 do 17 lat. Jakoś dają radę big_smile i wyglądają na szczęśliwą rodzinę.

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Ja mam prawie 50lat. Mam córki pełnoletnie.
Nie mam ochoty wchodzić w związek z kobietą 40+ która ma kilkuletnie dzieci, bo wiem z czym to się wiąże i mimo pewnych plusów tego jest sporo więcej minusów i jak dla mnie szkoda na taki coś życia, czasu i pieniedzy.

Jak się ma właśnie swoje dzieci "odchowane" i wypuszczone z gniazda, to chce się tylko spokoju i w miarę wygodnego życia z kimś fajnym przy boku. Tylko życie przewrotne jest, oj przewrotne big_smile Czasem spotyka się TĘ osobę niespodziewanie, staje nam na drodze ktoś i zmienia nam perspektywę na wszystko. Znam wiele par, które są ze sobą i wspólnie wychowują dzieci jednej albo drugiej strony, a nawet jedni mają czworo dzieci: Trójka jest jej, a jedno jego. Dzieciaki są w wieku od 5 do 17 lat. Jakoś dają radę big_smile i wyglądają na szczęśliwą rodzinę.

Tak tez sie zdarza

24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 12:41:18)

Odp: Miłość po 40

Czas po 50 jest świetny, bo nie ma już dzieci w domu i potencjalnie dobrani partnerzy też ich nie mają w domu.
Wyobrażenia popkultury o ludziach 50 letnich są wypaczone przez 30 latków którzy nie wychodzą sprzed laptopów, bo gdyby wychodzili to nie ilustrowaliby artykułów o 50 łatkach zdjęciami 70 latków:)
Więc ludzie zakochują się, żyją i mają fajne życie intymne, często lepsze niż zabiegane 35 latki.
Wszystko zależy od ich postawy życiowej, a na to już sami mają wpływ.
Niektórzy są starzy jako 40 latki i sobie odpuszczczają zycie, też mają do tego prawo, tylko niepotrzebnie projektują swoje przekonania na innych
Poza tym świeżo po rozstaniu moim zadaniem trzeba przejść żałobę i poukładać się samemu z sobą, bo rzucanie się w wir znajomości chyba nie pomaga, patrząc po efektach.
Mi zajęło to 4 lata, w tym 2 lata po rozwodzie.
I nie hyl to czas cierpienia,  tylko poznawania siebie, i nowych ludzi w życiu, nowe cele, czas potrzebny.

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Czas po 50 jest świetny, bo nie ma już dzieci w domu i potencjalnie dobrani partnerzy też ich nie mają w domu.
Wyobrażenia popkultury o ludziach 50 letnich są wypaczone przez 30 latków którzy nie wychodzą sprzed laptopów, bk gdyby wychodzili to nie ilustrowaliby artykułów o 50 łatkach zdjęciami 70 latków:)
Więc ludzie zakochują się, żyją i mają fajne życie intymne, często lepsze niż zabiegane 35 latki.
Wszystko zależy od ich postawy życiowej, a na to już sami mają wpływ.
Niektórzy są starzy jako 40 latki i sobie odpuszczczają zycie, też mają do tęgi prawo.
Poza tym świeżo po rozstaniu moim zadaniem trzeba przejść żałobę i poukładać się samemu z sobą, bo rzucanie się w wir znajomości chyba nie pomaga, patrząc po efektach.
Mi zajęło to 4 lata, w tym 2 lata po rozwodzie.
I nie hyl to czas cierpienia,  tylko poznawania siebie, i nowych ludzi w życiu, nowe cele, czas potrzebny.

Ja wtedy bede albo w zakonie albo na misji albo w Niebie

26

Odp: Miłość po 40
TSEL napisał/a:

Nie mieszkamy razem, co na pewno ułatwia tez trochę wszystko, ale nie uważam, że to mniej wartościowy związek. Po prostu na ten moemnt sobie tego nie wyobrażam (oboje mamy jeszcze nie pełnoletnie dzieci).
Co do pytania o powody tego związku to nie odpowiem bo, nie analizowałem tego. Po prostu czuję sie w tym dobrze po tylu latach bycia samemu (choć tamten okres tez była fajny i miał dużo plusów wink).

Najważniejsze ,że Ci takie coś odpowiada.

Jak już wcześniej pisałem dla mnie związek to wspólne mieszkanie, wspólne życie, wspólne przeżywanie chwil i czasu. Wspólne radości i troski.

Każdy kto wcześniej był żonaty czy mężaty wink wie o co chodzi, bo był wcześniej w takim prawdziwym zwiazku.

Bez tego jest to po prostu luźna relacja a jak ktoś to nazywa to inna kwestia wink

Ale najważniejsze ,że Tobie to odpowiada i to najważniejsze.

27 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-06 14:13:39)

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
TSEL napisał/a:

Nie mieszkamy razem, co na pewno ułatwia tez trochę wszystko, ale nie uważam, że to mniej wartościowy związek. Po prostu na ten moemnt sobie tego nie wyobrażam (oboje mamy jeszcze nie pełnoletnie dzieci).
Co do pytania o powody tego związku to nie odpowiem bo, nie analizowałem tego. Po prostu czuję sie w tym dobrze po tylu latach bycia samemu (choć tamten okres tez była fajny i miał dużo plusów wink).

Najważniejsze ,że Ci takie coś odpowiada.

Jak już wcześniej pisałem dla mnie związek to wspólne mieszkanie, wspólne życie, wspólne przeżywanie chwil i czasu. Wspólne radości i troski.

Każdy kto wcześniej był żonaty czy mężaty wink wie o co chodzi, bo był wcześniej w takim prawdziwym zwiazku.

Bez tego jest to po prostu luźna relacja a jak ktoś to nazywa to inna kwestia wink

Ale najważniejsze ,że Tobie to odpowiada i to najważniejsze.

Dochodzimy do punktu o którym pisałam, że LAT w takim przypadku staje się odpowiednie, bo nie da się zafundować dzieciom takiej zmiany. Też nie każdego stać na zakup dodatkowych nieruchomości, aby wszyscy mogli się czuć tam komfortowo.
W przypadku gdzie oboje mają dzieci w wieku szkolnym do tego oboje mają więcej niż jedno dziecko to robi się problem. Jeśli doda się fakt że mieszkanie w 6 osób staje się zwyczajnie trudne, bo każdy ma swoje humory, nie wiadomo jak masz pochodzić do najeżonej nastoletniej córki partnera która macochę ma zwykle za śmiecia to albo ludzie to odwlekają albo wybierają to o czym pisze TSEL.

TSEL jestem ciekawa czy ze swoją partnerką gdzieś wyjeżdzasz na dłużej niż 3 dni? Jedziecie we dwoje co dziećmi czy one jadą razem z wami, urlop też nie jest z gumy.

Julia life in UK napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czas po 50 jest świetny, bo nie ma już dzieci w domu i potencjalnie dobrani partnerzy też ich nie mają w domu.
Wyobrażenia popkultury o ludziach 50 letnich są wypaczone przez 30 latków którzy nie wychodzą sprzed laptopów, bk gdyby wychodzili to nie ilustrowaliby artykułów o 50 łatkach zdjęciami 70 latków:)
Więc ludzie zakochują się, żyją i mają fajne życie intymne, często lepsze niż zabiegane 35 latki.
Wszystko zależy od ich postawy życiowej, a na to już sami mają wpływ.
Niektórzy są starzy jako 40 latki i sobie odpuszczczają zycie, też mają do tęgi prawo.
Poza tym świeżo po rozstaniu moim zadaniem trzeba przejść żałobę i poukładać się samemu z sobą, bo rzucanie się w wir znajomości chyba nie pomaga, patrząc po efektach.
Mi zajęło to 4 lata, w tym 2 lata po rozwodzie.
I nie hyl to czas cierpienia,  tylko poznawania siebie, i nowych ludzi w życiu, nowe cele, czas potrzebny.

Ja wtedy bede albo w zakonie albo na misji albo w Niebie

Zgadzam się z Elą, popkultura przedstawia kobiety po 60 wyglądające na 80laki sad każda ma wielki brzuch i rozciągnięty dres. Kiedyś widziałam nawet ofertę zajęć fitnes dla Pań 60+ i wizualnie przedstawiało Panią w wieku mojej 86 letniej babci. Rozumiem, że na leginsach z Gym Glamour pisze dowożone do lat 45.

28

Odp: Miłość po 40

Ja znam trochę takich związków. Wg mnie ważne jest aby dobierały się osoby na podobnym etapie życia, czyli żeby np oboje mieli dzieci w podobnym wieku. I też, żeby relacje z ex były uregulowane, sprawa zamknięta, grzeczne kontakty w sprawie dzieci i nic więcej. Taki związek ma też swoje plusy, których nie ma w pełnej rodzinie - tzn przez większość czasu jest rodzina, dzieci, codzienność, ale regularnie są też weekendy czy jakieś dłuższe okresy kiedy zostają sami bez dzieci i mogą spędzać czas we dwoje. W pełnej rodzinie tego nie ma i często właśnie tego brakuje. Też się sprawdza jeśli dzieci są małe, a nowy partner nie może mieć własnych dzieci, a chce mieć rodzinę i pasuje mu rola drugiego ojca. Związki gdzie jest kobieta z dziećmi mieszkającymi z nią i facetem bez dzieci lub z dzieckiem, które widuje sporadycznie na kilka godzin 2x w miesiącu rozpadają się. A co do seksu po 40 to brak mi słów na Twoje wyobrażenie smile Akurat po 40 to wszyscy mają seks i to raczej dobry, nawet jeśli nie udaje im się stworzyć nowej rodziny to mają jakieś FwB czy właśnie LAT.

29

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Dochodzimy do punktu o którym pisałam, że LAT w takim przypadku staje się odpowiednie, bo nie da się zafundować dzieciom takiej zmiany. Też nie każdego stać na zakup dodatkowych nieruchomości, aby wszyscy mogli się czuć tam komfortowo.
W przypadku gdzie oboje mają dzieci w wieku szkolnym do tego oboje mają więcej niż jedno dziecko to robi się problem. Jeśli doda się fakt że mieszkanie w 6 osób staje się zwyczajnie trudne, bo każdy ma swoje humory, nie wiadomo jak masz pochodzić do najeżonej nastoletniej córki partnera która macochę ma zwykle za śmiecia to albo ludzie to odwlekają albo wybierają to o czym pisze TSEL.

Wszystko zależy od tego czego szukasz Ty i Twój potencjalny partner. Czy chcecie prowadzić wspólne gospodarstwo, rodzinę czy właśnie chcecie mieć każdy swoje zycie a relację jako jego uzupełnienie, miło spędzać czas i mieć kogoś zaufanego. Z tą ilością dzieci to tez bym nie przesadzała, bo zazwyczaj ludzie maja 1-2 dzieci, a do tego u ojca często są one znacznie mniej niż u matki. Akurat w tym aspekcie to Panowie mają znacznie trudniej, bo muszą zaakceptować obecność dzieci partnerki przez większość czasu, a partnerka ich dzieci tylko czasami. A jak traktować dzieci partnera? Jeśli są małe to jak dobra ciocia, a jeśli starsze to raczej po przyjacielsku, kumpelsku. Najgorzej jak ktoś chce wychowywać nieswoje dzieci. Jeśli mają dwoje rodziców to nowi partnerzy powinni pełnić raczej rolę życzliwego dorosłego, ale nie trzeciego rodzica. Każdy normalny rodzic w przypadku takiego konfliktu wybierze własne dziecko a nie nowego partnera.

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 15:04:08)

Odp: Miłość po 40

Jesli dzieci są nastolatkami i za rok, 2 lata wyjadą z domu na studia, to może i warto poczekać a nie robić rewolucji.
W każdym razie, taki związek na odległość żenujący przetrwał musi być bliski, codzienny kontakt i ten związek musi się rozwijać.
Tylko uprzyjemnianie sobie życia co weekend czy 2 , moim zdaniem nie przejdzie, bo to się rozpadnie.
Chyba gdybym miała dzievi w wieku szkolnym, to raczej dążylabym do tego hy wynająć wspolnje jakąś większą nieruchomość, np dom i zamieszkać na próbę, adaptując do układu dzieci i swoje i partnera.
Nie powinno być problemu gdy wynajmie się jednocześnie swoje mieszkania.

Co zauważyłam, to czasami ludzie nawet dojrzali nie rozmawiają na początku o tych ważnych sprawach, jak właściwie ma wyglądać ten związek,  bo niby za wczesnie,  a potem zaskoczenie, że ktoś sobie to inaczej wyobraża.

31 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-06 15:22:01)

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Jesli dzieci są nastolatkami i za rok, 2 lata wyjadą z domu na studia, to może i warto poczekać a nie robić rewolucji.
W każdym razie, taki związek na odległość żenujący przetrwał musi być bliski, codzienny kontakt i ten związek musi się rozwijać.
Tylko uprzyjemnianie sobie życia co weekend czy 2 , moim zdaniem nie przejdzie, bo to się rozpadnie.
Chyba gdybym miała dzievi w wieku szkolnym, to raczej dążylabym do tego hy wynająć wspolnje jakąś większą nieruchomość, np dom i zamieszkać na próbę, adaptując do układu dzieci i swoje i partnera.
Nie powinno być problemu gdy wynajmie się jednocześnie swoje mieszkania.

Co zauważyłam, to czasami ludzie nawet dojrzali nie rozmawiają na początku o tych ważnych sprawach, jak właściwie ma wyglądać ten związek,  bo niby za wczesnie,  a potem zaskoczenie, że ktoś sobie to inaczej wyobraża.

Bardzo mądre słowa, owszem nikt nie mówi że masz się oświadczyć na 3 randce, ale wg mnie powiedzenie komuś wprost, że mam taką sytuację mogę sobie pozwolić tylko na FwB czy właśnie LAT bo mam dzieci w 2 klasie podstawówki, więc to nie jest rok czy dwa a co najmniej 10.

Wynająć czy wspólnie kupić ok, ale w dużych miastach często dzielnica dalej już robi duży problem, ale jak się chce to się wszystko da.

athariel napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Dochodzimy do punktu o którym pisałam, że LAT w takim przypadku staje się odpowiednie, bo nie da się zafundować dzieciom takiej zmiany. Też nie każdego stać na zakup dodatkowych nieruchomości, aby wszyscy mogli się czuć tam komfortowo.
W przypadku gdzie oboje mają dzieci w wieku szkolnym do tego oboje mają więcej niż jedno dziecko to robi się problem. Jeśli doda się fakt że mieszkanie w 6 osób staje się zwyczajnie trudne, bo każdy ma swoje humory, nie wiadomo jak masz pochodzić do najeżonej nastoletniej córki partnera która macochę ma zwykle za śmiecia to albo ludzie to odwlekają albo wybierają to o czym pisze TSEL.

Wszystko zależy od tego czego szukasz Ty i Twój potencjalny partner. Czy chcecie prowadzić wspólne gospodarstwo, rodzinę czy właśnie chcecie mieć każdy swoje zycie a relację jako jego uzupełnienie, miło spędzać czas i mieć kogoś zaufanego. Z tą ilością dzieci to tez bym nie przesadzała, bo zazwyczaj ludzie maja 1-2 dzieci, a do tego u ojca często są one znacznie mniej niż u matki. Akurat w tym aspekcie to Panowie mają znacznie trudniej, bo muszą zaakceptować obecność dzieci partnerki przez większość czasu, a partnerka ich dzieci tylko czasami. A jak traktować dzieci partnera? Jeśli są małe to jak dobra ciocia, a jeśli starsze to raczej po przyjacielsku, kumpelsku. Najgorzej jak ktoś chce wychowywać nieswoje dzieci. Jeśli mają dwoje rodziców to nowi partnerzy powinni pełnić raczej rolę życzliwego dorosłego, ale nie trzeciego rodzica. Każdy normalny rodzic w przypadku takiego konfliktu wybierze własne dziecko a nie nowego partnera.

Podsumowują, kobiety z dziećmi mogą rozważyć tylko i wyłącznie relację z mężczyznami mającymi dzieci na opiece i to w zbliżonym wieku. W mojej ocenie nie zawsze tak jest ale syty głodnego nie zrozumie. Z tą 6 osób, jeśli ona ma dwoje, on dwoje i ich dwoje to razem sześć smile Przy 6 osobach bez 200 metrowego domu to jest niewykonalne. Będą kłótnie każdego dnia, i teraz odpowiedź ile osób stać na wynajem zakup takiego domu w Warszawie czy Krakowie? Tym samym nasuwa się odpowiedź przytoczona wcześniej, że lepiej nie mieszkać razem, sad

32

Odp: Miłość po 40

Załóżmy Krakow.
Oboje mają mieszkania 2 pokojowe.
Na początku wynajmują dom za 7 tys. Albo duże mieszkanie
Swoje mieszkania wynajmują i z tego ten wynajem finansują.
A jak układ się sprawdzi, kupują.coś razem.

33

Odp: Miłość po 40

Ela, tu akurat może nie być tak prosto, bo w większości sensownych dzielnic Karkowa nie poza Krk nie wynajmiesz domu za mniej niż 10 tys. plus opłaty. Jeśli każde z nich ma mieszkanie 2 pokojowe jeszcze w starym budownictwie nie ma szans na zbilansowanie. Takiego mieszkania nie wynajmą za więcej niż 2500. Jednak wydaje mi się, że to nie jest w tym przypadku najważniejszy aspekt, po prostu jeśli będą chcieli mieszkać razem będą musieli dołożyć, czy będzie ich stać żeby dołożyć extra np. 5 tyś. część pewnie tak część nie, jak będą chcieli to dadzą radę.
Będzie to pewnie ich pierwszy poważny problem do rozwiązania.

34 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 16:27:06)

Odp: Miłość po 40

Nie zgodzę, się,  a znam rynek od podszewki:).
Można wynająć dom za 7, 8 tys,
A 2500 tys to cena za kawalerkę. 2 pokojowe mieszkania wynajmą za 3500 tys, zwłaszcza nowe.

Można wynająć większe mieszkanie 2 poziomowe, albo dom pod miastem, z dojazdem kolejką podmiejską  w 15 min do centrum.
Nie wiem skąd masz takie dane na temat krakowskiego  rynku nieruchomości, ale zapewniam Cię, że się mylisz.
Innych miast nie znam. Ale myślę że przelicznik podobny
Owszem są piękne wille i za 12 tys w drogiej dzielnicy, ale przecież to nie jest chyba warunek dla rozpoczęcia wspólnego życia.
Ale Ty autorko masz w głowie program pt nie uda się i wyszukujesz problemy, a nie rozwiązania i zawsze jakiś znajdziesz smile

35

Odp: Miłość po 40

Ela, ja piszę wszędzie że jak będą chcieli to dadzą radę, w każdym poście, ale rozumiem tych co piszą, że no lepiej nie mieszkać.
Jeśli znasz krakowski rynek, sama to chyba wiesz doskonale, że jak powiedzmy mieszka na Czyżynach czy w Nowej Hucie i dzieci tak chodzą do szkoły to propozycja zamieszkania w domu w Zielonkach dla 12latka to rarytas, bo do szkoły będzie musiał jechać jedynie godzinę.
Do tego ex zrobi za to aferę taką, że się odechce, że teraz dziecko buja się po mieście bo mamusia sobie gacha znalazła.

36

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Ela, tu akurat może nie być tak prosto, bo w większości sensownych dzielnic Karkowa nie poza Krk nie wynajmiesz domu za mniej niż 10 tys. plus opłaty. Jeśli każde z nich ma mieszkanie 2 pokojowe jeszcze w starym budownictwie nie ma szans na zbilansowanie. Takiego mieszkania nie wynajmą za więcej niż 2500. Jednak wydaje mi się, że to nie jest w tym przypadku najważniejszy aspekt, po prostu jeśli będą chcieli mieszkać razem będą musieli dołożyć, czy będzie ich stać żeby dołożyć extra np. 5 tyś. część pewnie tak część nie, jak będą chcieli to dadzą radę.
Będzie to pewnie ich pierwszy poważny problem do rozwiązania.

Tylko to wszystko fajnie brzmi, jak się pisze na forum, a inaczej jak się naprawdę zachce zrealizować taki eksperyment. Bo wrzucenie do jednego domu niedotartej pary mocno już ukształtowanych ludzi + obcych sobie dzieci, to jest mieszanka wybuchowa.
I jak się okaże, że jednak nie zagrało, to powrót do ustawień fabrycznych nie będzie takim hop-siu, gdy poprzednie własne mieszkania już powynajmowane.

To się łatwo teoretyzuje, ale żeby zastosować w praktyce, to trzeba nie mieć nerwów albo wyobraźni.

37

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Ale Ty autorko masz w głowie program pt nie uda się i wyszukujesz problemy, a nie rozwiązania i zawsze jakiś znajdziesz smile

Bo niektóym łatwiej jest trzymać się tego "no nie da się, nie da i uj" niż podjąć ryzyko.
Czasem warto te "kwadratowe koła" przerobić na okrągłe smile

Stygmatyzowanie się z powodu wieku, doświadczeń, dzieci itp jest dość głupie.
Zwłaszcza, że będąc 40+ ma się przed sobą jeszcze kawał życia.

38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 16:35:59)

Odp: Miłość po 40

Minnie, złej tanecznicy i rąbek u spódnicy.
W godzinę to ja z Zablocia w Tarnowie będę.:)

39 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-06 16:46:49)

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Minnie, złej tanecznicy i rąbek u spódnicy.
W godzinę to ja z Zablocia w Tarnowie będę.:)

Bo masz autostradę tongue

noben napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Ela, tu akurat może nie być tak prosto, bo w większości sensownych dzielnic Karkowa nie poza Krk nie wynajmiesz domu za mniej niż 10 tys. plus opłaty. Jeśli każde z nich ma mieszkanie 2 pokojowe jeszcze w starym budownictwie nie ma szans na zbilansowanie. Takiego mieszkania nie wynajmą za więcej niż 2500. Jednak wydaje mi się, że to nie jest w tym przypadku najważniejszy aspekt, po prostu jeśli będą chcieli mieszkać razem będą musieli dołożyć, czy będzie ich stać żeby dołożyć extra np. 5 tyś. część pewnie tak część nie, jak będą chcieli to dadzą radę.
Będzie to pewnie ich pierwszy poważny problem do rozwiązania.

Tylko to wszystko fajnie brzmi, jak się pisze na forum, a inaczej jak się naprawdę zachce zrealizować taki eksperyment. Bo wrzucenie do jednego domu niedotartej pary mocno już ukształtowanych ludzi + obcych sobie dzieci, to jest mieszanka wybuchowa.
I jak się okaże, że jednak nie zagrało, to powrót do ustawień fabrycznych nie będzie takim hop-siu, gdy poprzednie własne mieszkania już powynajmowane.

To się łatwo teoretyzuje, ale żeby zastosować w praktyce, to trzeba nie mieć nerwów albo wyobraźni.

Żarty żartami, ale tu jest sedno problemu. Ludzie nie działają w systemie przywrócenia do ustawień fabrycznych. smile
Oczywiście wszystko się da, jednak generalnie jeśli oboje mają dzieci to jest im nieporównywalnie trudniej.

40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 16:50:31)

Odp: Miłość po 40

To już sami sobie ludzie muszą logistycznie poukładać, jak chcą, to sposób znajdą.
Albo we wszystkim problemy, jak chcą
Myślę jednak że w pewnym wieku z marudą nikt się wiązać nie będzie,  bo nie musi.

41

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Minnie, złej tanecznicy i rąbek u spódnicy.
W godzinę to ja z Zablocia w Tarnowie będę.:)

Luxtorpeda tongue big_smile

42 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 16:54:45)

Odp: Miłość po 40
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Minnie, złej tanecznicy i rąbek u spódnicy.
W godzinę to ja z Zablocia w Tarnowie będę.:)

Luxtorpeda tongue big_smile

Nawet zwykły pociag Polregio daje radę big_smile z przystankami na paru wsiach big_smile
Autostradą w godzinę kiedyś i do Rzeszowa dałam radę smile jako pasazerka  smile

43

Odp: Miłość po 40

Oczywiście, że się da, tylko że tu jest aspekt tego czy dzieci są w stanie pokonać tą trasę o czym pisał noben. Dorośli sobie radzą, ja sobie radzę, bardzo dobrze z dojeżdżaniem nawet daleko. smile

Ela dlaczego zakładasz że ktoś musi być z marudą. Ty masz dorosłe dzieci, inaczej będzie myślał ktoś kto ma 5 i 11 latka i no będzie problem, stad zaproponowane rozwiazanie bez mieszkania nie jest złe, ale można zapytać po co mi chłop 2 razy miesiącu tongue

44

Odp: Miłość po 40
madoja napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Dlaczego uważasz, że po 40-tce ludzie nie czują do siebie pożądania, dlatego fizyczna bliskość jedynie może się zdarzyć? Skąd u Ciebie wzięło się takie fałszywe przekonanie?

Hah, przecież seksualny boom u kobiety to właśnie okolice 40-tki.

W ogóle ten temat jest dziwny. Obecnie 40-latkowie to dawni 30-latkowie, którzy nie tylko tak się czują, ale też tak wyglądają (pamiętacie serial "Czterdziestolatek"? Jacy oni byli tam starzy? Obecni 40-latkowie wyglądają na o wiele młodszych).
Nie sądzę by wiek był JAKIMKOLWIEK ogranicznikiem w miłości, pożądaniu, seksie.

Oczywiście i piszę to także z własnego i moich znajomych doświadczenia.
Jeśli dwoje ludzi po 40-tce chce tworzyć coś, co nazywają związkiem, ale nie ma między nimi seksualnego napięcia zwanego pożądaniem, to osobiście nie tłumaczyłabym tego wiekiem, ale zupełnie innymi czynnikami. Seks w tym wieku, zwłaszcza jeśli ludzie dopiero się poznają, będąc w fazie zauroczenia, jest nie mniej intensywny niż na wcześniejszych etapach życia. Jeśli tego nie ma, to coś jest nie tak i powinno się poważnie zastanowić, czy taka relacja w ogóle ma sens.
Dlatego zdanie, do którego się odniosłam, dla mnie jest z gruntu fałszywe.

Minnie.89, przyznaję, że również odnoszę wrażenie, że z jakiegoś powodu sabotujesz możliwość ułożenia sobie życia. Doszukujesz się problemów także tam, gdzie spokojnie można znaleźć jakieś dobre dla wszystkich rozwiązanie. Nie ma sytuacji, których nie da się rozwiązać, a jeśli jeszcze się w nich nie znajdujesz, to trochę nie rozumiem, po co uprzedzać się na zapas?

45

Odp: Miłość po 40
athariel napisał/a:

Związki gdzie jest kobieta z dziećmi mieszkającymi z nią i facetem bez dzieci lub z dzieckiem, które widuje sporadycznie na kilka godzin 2x w miesiącu rozpadają się. A co do seksu po 40 to brak mi słów na Twoje wyobrażenie smile Akurat po 40 to wszyscy mają seks i to raczej dobry, nawet jeśli nie udaje im się stworzyć nowej rodziny to mają jakieś FwB czy właśnie LAT.

Nie generalizuj.
A co do seksu po 40tce to też tak myślałam (że wszyscy mają seks i to dobry) - w moim otoczeniu osoby 40+ albo w ogóle nie uprawiają seksu albo jest tak sporadyczny jak raz w roku. Skąd to wiem? Niedawno dostałam na promocji w sklepie darmowy masażer łechtaczki. Mam już podobny to stwierdziłam, że ten nowy komuś po prostu dam. Pytam jedną osobę - wiesz, my już seksu nie uprawiamy. Ok.... druga osoba - nam to już niepotrzebne. Trzecia osoba - będzie się kurzyć..... i kolejna i kolejna i kolejna..... Rozmawiałam ze znajomą, która z wielką radością przyjęła ten masażer, i jak "pożaliłam" jej że miałam problem znaleźć chętnego w swoim otoczeniu to powiedziała, że u niej jest to samo - w jej otoczeniu nawet osoby 30+ już za bardzo nie uprawiają seksu....

46

Odp: Miłość po 40

No wiesz, wyskoczyłaś z dość intymnym prezentem, ludzie mogli różnie zareagować smile

47

Odp: Miłość po 40
Nawoja napisał/a:

masażer łechtaczki. ... komuś po prostu dam. Pytam jedną osobę - wiesz, my już seksu nie uprawiamy. Ok.... druga osoba - nam to już niepotrzebne. Trzecia osoba - będzie się kurzyć..... i kolejna i kolejna i kolejna.....

Próbuję sobie to wyobrazić. Chodziłaś po ulicy, czy po firmie, czy jak???

48

Odp: Miłość po 40
Nawoja napisał/a:

Skąd to wiem? Niedawno dostałam na promocji w sklepie darmowy masażer łechtaczki. Mam już podobny to stwierdziłam, że ten nowy komuś po prostu dam. Pytam jedną osobę - wiesz, my już seksu nie uprawiamy. Ok.... druga osoba - nam to już niepotrzebne.

Nie wnikając dlaczego, ale jeśli nie uprawiają seksu w parze, tym bardziej mógł się przydać wink

49

Odp: Miłość po 40
Priscilla napisał/a:
madoja napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Dlaczego uważasz, że po 40-tce ludzie nie czują do siebie pożądania, dlatego fizyczna bliskość jedynie może się zdarzyć? Skąd u Ciebie wzięło się takie fałszywe przekonanie?

Hah, przecież seksualny boom u kobiety to właśnie okolice 40-tki.

W ogóle ten temat jest dziwny. Obecnie 40-latkowie to dawni 30-latkowie, którzy nie tylko tak się czują, ale też tak wyglądają (pamiętacie serial "Czterdziestolatek"? Jacy oni byli tam starzy? Obecni 40-latkowie wyglądają na o wiele młodszych).
Nie sądzę by wiek był JAKIMKOLWIEK ogranicznikiem w miłości, pożądaniu, seksie.

Oczywiście i piszę to także z własnego i moich znajomych doświadczenia.
Jeśli dwoje ludzi po 40-tce chce tworzyć coś, co nazywają związkiem, ale nie ma między nimi seksualnego napięcia zwanego pożądaniem, to osobiście nie tłumaczyłabym tego wiekiem, ale zupełnie innymi czynnikami. Seks w tym wieku, zwłaszcza jeśli ludzie dopiero się poznają, będąc w fazie zauroczenia, jest nie mniej intensywny niż na wcześniejszych etapach życia. Jeśli tego nie ma, to coś jest nie tak i powinno się poważnie zastanowić, czy taka relacja w ogóle ma sens.
Dlatego zdanie, do którego się odniosłam, dla mnie jest z gruntu fałszywe.

Minnie.89, przyznaję, że również odnoszę wrażenie, że z jakiegoś powodu sabotujesz możliwość ułożenia sobie życia. Doszukujesz się problemów także tam, gdzie spokojnie można znaleźć jakieś dobre dla wszystkich rozwiązanie. Nie ma sytuacji, których nie da się rozwiązać, a jeśli jeszcze się w nich nie znajdujesz, to trochę nie rozumiem, po co uprzedzać się na zapas?

Moje słowa raczej z popkultury i licznych informacji o białych związkach, ale nie generalizuję, chociaż jak widać są osoby które to potwierdzają.

Ja jak napisałam nie martwię się na zapas, bo ja nie mam tego problemu big_smile bardziej zwykła rozmowa mnie zainspirowała, mając nadzieję, że napiszecie pozytywne historie, które będą wsparciem dla różnych osób.
Jak widać Kaszpir007 sam wskazał, że nie widzi tego z kobietą z małymi dziećmi i więcej niż 1, bo to za duży koszt. Dalej inna wypowiedź że fajnie ale bez mieszkania bo ...

Padły tu stwierdzenia racjonalne o trudnościach logistycznych co rozumiem, bo kiedy jest dwoje studentów na początku swojej drogi temat jest prosty. Kiedy jest dwoje ludzi 30+ a jedynym ich zobowiązaniem jest co najwyżej spłata kredytu na mieszkanie to też jest temat dość prosty i dyspozycyjność znaczna. Problem pojawia się na lini dyspozycyjności jeśli mamy możliwość spotkania się tylko 2 weekendy w miesiącu albo co gorsza jeśli 1 lub opcja patowa kiedy mamy 100% dzieci, a nie każda babcia będzie chciała się zająć wnukiem bo powie mam swoje życie, albo że miałaś już męża wiec siedź teraz w domu. Opiekunka to też jest koszt tym bardziej jeśli nie mówimy o osobach które zarabiają dużo. 

Natomiast absolutnie można wskazać, iż jest to nie możliwe tym bardziej że rodzin patchworkowych jest coraz więcej, więc one z nikąd się nie biorą. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. smile

50 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 19:26:17)

Odp: Miłość po 40

Ale kto Ci potwierdził te białe małżeństwa? smile
Ta która to napisała przyznaje że sama tak bie ma, tylko usłyszała to w momencie oficjalnych prób wręczania wibratora, więc jest to informacja mało wiarygodna moim.zdaniem
A jak sobie poczytasz wszystkie posty Kaszpira to zobaczysz że chciał kobiety z dziećmi kiedyś,  i żadnego związku LAT nie chce.
Wychwytujesz to co Ci pasuje do teorii, że jesteś ofiarą,
Ci z tęgo masz?
Jaką korzyść?

Powiem Ci jaką:
Nie będziesz musiała się wysilać i będziesz mogła psioczyć na byłego ile wlezie big_smile.

Są takie kobiety i tak żyją do emerytury.

51

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Ale kto Ci potwierdził te białe małżeństwa? smile
Ta która to napisała przyznaje że sama tak bie ma, tylko usłyszała to w momencie oficjalnych prób wręczania wibratora, więc jest to informacja mało wiarygodna moim.zdaniem
A jak sobie poczytasz wszystkie posty Kaszpira to zobaczysz że chciał kobiety z dziećmi kiedyś,  i żadnego związku LAT nie chce.
Wychwytujesz to co Ci pasuje do teorii, że jesteś ofiarą,
Ci z tęgo masz?
Jaką korzyść?

Powiem Ci jaką:
Nie będziesz musiała się wysilać i będziesz mogła psioczyć na byłego ile wlezie big_smile.

Są takie kobiety i tak żyją do emerytury.

Eluś, ale ja nie jestem żadną ofiarą niby czego? smile Ja na mojego byłego nic złego nie mówię. Jeśli pijesz do mnie owszem miałam długo żal, było mi przykro, bo czułam się po prostu wykorzystana, ale mówię o nim źle. Nie oceniam źle mężczyzn. Całkiem sobie w życiu radzę, wiec dlaczego mam narzekać smile

52

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Liczę na wasze POZYTYWNE  doświadczenia smile

Znam jedną taką parę, poznali się grubo po czterdziestce, może nawet bliżej pięćdziesiątki. Po rozwodach. Każde miało już dorosłe lub prawie dorosłe dzieci. Teraz sobie całkiem dobrze żyją. Są już po ślubie od trzech lat.

53 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-02-07 08:48:19)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Ja jak napisałam nie martwię się na zapas, bo ja nie mam tego problemu big_smile bardziej zwykła rozmowa mnie zainspirowała, mając nadzieję, że napiszecie pozytywne historie, które będą wsparciem dla różnych osób.
Jak widać Kaszpir007 sam wskazał, że nie widzi tego z kobietą z małymi dziećmi i więcej niż 1, bo to za duży koszt. Dalej inna wypowiedź że fajnie ale bez mieszkania bo ...

Padły tu stwierdzenia racjonalne o trudnościach logistycznych co rozumiem, bo kiedy jest dwoje studentów na początku swojej drogi temat jest prosty. Kiedy jest dwoje ludzi 30+ a jedynym ich zobowiązaniem jest co najwyżej spłata kredytu na mieszkanie to też jest temat dość prosty i dyspozycyjność znaczna. Problem pojawia się na lini dyspozycyjności jeśli mamy możliwość spotkania się tylko 2 weekendy w miesiącu albo co gorsza jeśli 1 lub opcja patowa kiedy mamy 100% dzieci, a nie każda babcia będzie chciała się zająć wnukiem bo powie mam swoje życie, albo że miałaś już męża wiec siedź teraz w domu. Opiekunka to też jest koszt tym bardziej jeśli nie mówimy o osobach które zarabiają dużo. 

Natomiast absolutnie można wskazać, iż jest to nie możliwe tym bardziej że rodzin patchworkowych jest coraz więcej, więc one z nikąd się nie biorą. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. smile

Wiesz minnie u mnie problemów metrażowych nie ma. Spokojnie komfortowo mogło by u mnie mieszkać 4-6 osób. Mam wolne pokoje które spokojnie można by przekształcić na pokoje dziecięce.
Wiec w moim przypadku miejsce nie jest problemem.

Jest coś innego.

Za dzieci odpowiadają ich rodzice, także za ich utrzymanie. Także po rozwodzie.
Moje mają 18lat i dalej place na nie alimenty i zapewne jeszcze kilka lat będę.

Osobiście nie wyobrażam sobie aby jakies np. nastolatki obcego mężczyzny zamieszkały u mnie.
Prawda jest taka że wtedy to na mnie przypadło by ich finansowanie oraz częściowo opieka.
Inna rzecz że jak dzieci dośc małe to jednak ich ojciec co jakiś czas by był u nas gościem w domu.
Myślę że mało jaki facet by chciał widzieć obcego faceta w swoim domu

Dlatego sądzę większość facetów która ma własne dzieci, które w większości nie mieszkają z nim nie ma ochoty aby do jego domu wprowadziły się obce zupełnie mu dzieci innego mężczyzny.

Co innego jakby te dzieci nie znały ojca a ojciec tymi dziećmi nigdy by się nie interesował. Wtedy można budowac więź z tymi dziećmi i być powiedzmy przybranym ojcem.

A jak dzieci mają ojca i maja z nim kontakt ? To wpływu na wychowanie nie mamy, dziecko mimo że zainwestujemy swój czas i swoje lata może powiedziec Ci "spierdalaj" nie jesteś moim ojcem.
Myślę że to było by bolesne, ale z drugiej strony była by to prawda.

Myślę że to główny powodów że większość kobiet z gromadką dzieci traktuje jako materiał na luźna relację i nic więcej.

Ja nie wykluczam kobiety z dzieckiem, bo raczej w pewnym wieku to że ma się dziecko nie jest czymś dziwnym. Nawet mogło by być to bardzo małe dziecko.  Jakiś czas temu opiekowałem się maluszkiem i nie jest to dla mnie problem.

Tyle ,że kobieta musiała by być samodzielna, ogarnięta i taka która potrafi podzielić czas pomiędzy dzieckiem a mną. A niestety te które spotkałem nie były takie.
Czasami mam wrażenie ,że młoda kobieta jak zostanie matką to dziecko traktuje normalnie, a jak zostaje matka kobieta 40+ to dziecko traktuje jak bożka i całkwicie inaczej niż jej młodsza koleżanka.

Wiesz ja mógłbym swój czas i pieniądze inwestować w obce dziecko, ale pod warunkiem ,że widziałbym sens tego.

Myślę że wiele kobiet z dziećmi raczej szukają związku z rozsądku i aby poprawić sobie poziom zycia a nie z miłości.

Oczywiście jakby się okazało że poznałbym rozsądną, normalną, samodzielną kobietę z normalnym podejściem do dzieci i do życia to może nawet 2 dzieci by nie stanowiła problemu. Nie wiem.

Ale ideałem dla mnie była by kobieta bez dzieci albo w usamodzielnymi dziećmi.

Po prostu chciałbym obecnie zwiedzać, podróżować, jeździć w góry. Cieszyć się życiem. Przez lata część tych rzeczy nie mogłem robić ze względu na dzieci, a wiadomo dla swoich dzieci człowiek jest gotowy na pewne wyrzeczenia.
Nawet wstawanie w nocy do swojego dziecka i nie przespane noce nie są probleme bo wie że inwestuje czas, pieniądze w swoje dzieci.

W tamtym roku zakończylem ponad roczny "związek". Nie wiem czy było to LAT, czy FWB czy zwykła luźna relacja. Były wspólne zagranicze wyjazdy i podróże, było mnóstwo sexu.
Moja kobieta mieszkała około 60km dalej. Ja jeździłem do niej raz w tygodniu a ona przyjeżdzała na weekend. Choć później ten pobyt u mnie w weekend się skrócił.
Tyle że po dość krótkim czasie wiedziałem już że tak dalej będzie wyglądała ta relacja i nigdy razem nie zamieszkamy.
Czułem się bardziej jak czasoumilacz a nie jak partner za jakim się tęskni.
Czułem że jak jesteśmy razem to jest ok, ale jak mnie nie ma to też jest ok wink

Więc Mini teraz szukam partnerki ale związki typu LAT , luźne relacje i inne cuda to nie dla mnie.
Albo normalny zdrowy związek albo nic.

Szkoda mi czasu i nerwów na jakies półśrodki i jakąś iluzję smile

54

Odp: Miłość po 40

Oczywiście mówimy tu bardzo ogólnie, bo nie jest to konkretny przypadek, jednak z powyższej wypowiedzi wynika wprost, że FWB dla takich osób zwłaszcza kobiet staję się doskonałym rozwiązaniem. smile Każda sytuacja jest zupełnie inna, bo zacznijmy od tego, że są kobiety samodzielne finansowo i niesamodzielni mężczyźni, który z różnych przyczyn mieszkają z rodzicami albo wynajmują mieszkanie.
Najczęściej jednak w takim przypadku to mężczyzna musi się wprowadzić do kobiety ale nic a nic nie zmieni fakt, że kontakt z jej byłym partnerem nie jest dla niego zbyt miła sytuacja.
Teraz sobie przypomniałam że z jakieś 10 lat temu pracowałam w takim miejscu gdzie mój przełożony miał 2 dzieci z pierwszą żoną z drugą juz nie miał, ale ona miała też dwoje z pierwszego małżeństwa. Jej młodsza córka z nimi mieszkała a jego synowie z pierwszą żoną. Z tym, że ta druga żona mega ogarnięta architekt, jej córka wtedy hmm była w liceum, więc też się da. Z pewnością tu na plus działał fakt, iż nie była to relacja muszę z Tobą być bo mi na czynsz braknie.

55

Odp: Miłość po 40
noben napisał/a:
Nawoja napisał/a:

masażer łechtaczki. ... komuś po prostu dam. Pytam jedną osobę - wiesz, my już seksu nie uprawiamy. Ok.... druga osoba - nam to już niepotrzebne. Trzecia osoba - będzie się kurzyć..... i kolejna i kolejna i kolejna.....

Próbuję sobie to wyobrazić. Chodziłaś po ulicy, czy po firmie, czy jak???

Nie, w ramach spotkań - przyjaciółka wpadła na kawę i przy okazji w czasie luźnej gadki zapytałam. Innego dnia akurat widziałam się z moim bratem i też - luźna gadka i spytałam czy dla dziewczyny chce.
Teraz widzę, że przy lekki przeredagowaniu swojej wypowiedzi umknęło mi, że pierwotnie napisałam że szukałam chętnych wśród rodziny i znajomych.

56 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-07 12:17:55)

Odp: Miłość po 40

Kaszpir, dlaczego niby ojciec nastolatków musiałby bywać w Twoim  domu?
Przecież zwykle nic takiego nie ma miejsca.
Dzieci jak są duże to albo same jadą do ojca, albo zawozi je matka.
Matka byłaby chyba pracującą osobą.
No i nastolatki za parę lat wyjdą z domu i luz.
A małe dziecko jest zawsze absorbujące.
Jak ten ojciec dziecka jest i się poczuwa, to Ty nie musisz do wielu spraw.
No i sobie trochę zaprzeczasz, jeśli kobieta 40 z małym dzieckiem nie, bo się na dziecku skupią, to musiałaby byc 30 z małym dzieckiem, a dużą różnicą wielu powyżej 10 lat między wami to już większe ryzyko.
A ta 40+ będzie mieć dzieci nastolatki właśnie.

57

Odp: Miłość po 40

No pewnie!
Ja mam to szczęście że wzrastalam wśród dużej ilości kobiet które dopiero po 40 są w satysfakcjonujących i szczęśliwych związkach.
Ludzie wtedy mają swoje kariery,są wypodrozowani niczego od drugiej osoby nie chcą, ani dzieci,ani czyjegoś majątku, czy cokolwiek po prostu chcą z kimś być i to jest najlepsza motywacja. Chcieć kogoś jako człowieka.

Czy Ty wogole wiesz jak wygląda człowiek 40 letni? Zwykle to zadbana albo zadbany facet, już wie jak się ubrać, jak stylowa komu pasuje. To naprawdę nie jest koniec życia big_smile

Jednak mówię to z perspektywy osoby bezdzietnej i z banki osób bezdzietnych po 40. Tzn nie mam 40 ale duuzo znajomych w tym wieku i w rodzinie.

58

Odp: Miłość po 40

Karmaniewraca, właśnie widzisz inną perspektywę, a tu mówię o ludziach po przejściach.
Dość jasno padło, że dzieci są największym "problemem", trochę przykre ale pewnie można to zrozumieć.
Z uwagi na koszt finansowy, emocjonalny, czasu.
Z tych wypowiedzi wynika, iż problem dotyczy nie głównie kobiet z dziećmi, że to one są w tej gorszej pozycji.

Zgadzam się z Elą, że kobieta po 40 będzie miała najczęściej dzieci co najmniej w wieku szkolnym, owszem jest spora różnica pomiędzy 8 latkiem a 16 latkiem, i trudno się wypowiedzieć co będzie trudniejsze. Z 8 latkiem tak jak padło możesz budować jakąś wieź z 16 latkiem raczej będziesz tym nieszczęsnym gachem matki dla którego będziesz wrogiem nr 1.

Z drugiej strony wskazanie, że kobieta (częściej) czy mężczyzna (rzadziej ) po przejściach ma płacić karę do końca swych dni tej karą zbyt surową, bo trochę to jak wyrok dożywocia który powinien być ostatecznością a nie codziennością.

59

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Kaszpir, dlaczego niby ojciec nastolatków musiałby bywać w Twoim  domu?
Przecież zwykle nic takiego nie ma miejsca.
Dzieci jak są duże to albo same jadą do ojca, albo zawozi je matka.
Matka byłaby chyba pracującą osobą.
No i nastolatki za parę lat wyjdą z domu i luz.
A małe dziecko jest zawsze absorbujące.
Jak ten ojciec dziecka jest i się poczuwa, to Ty nie musisz do wielu spraw.
No i sobie trochę zaprzeczasz, jeśli kobieta 40 z małym dzieckiem nie, bo się na dziecku skupią, to musiałaby byc 30 z małym dzieckiem, a dużą różnicą wielu powyżej 10 lat między wami to już większe ryzyko.
A ta 40+ będzie mieć dzieci nastolatki właśnie.

Ela.

Są też kobiety bezdzietne i z pełnoletnimi dziećmi.
Spotkałem kobiety które nie miały nawet 40lat i miały pełnoletnie samodzielne dziecko.
A w wieku 40+ to też nie problem.

Jak pisałem. Nie jest dla mnie problemem jak kobieta będzie miała JEDNO dziecko. Wiek nie ma znaczenia, ale wymagana jest samodzielność, także finansowa.
Ja bym w pewnym ustalonym zakresie pomógł.

Problem jest to że na razie nie spotkałem żadnej kobiety z jednym dzieckiem która była w pełni samodzielna i nadawała się do związku.

Byłem ponad rok w relacji z pewną kobietą. Nie miała dzieci. Mogliśmy podróżować, zwiedzać, robic co chcemy i kiedy chcemy. Mieliśmy czas dla siebie. Pasowało mi to bardzo.
I najchętniej w taki związek bym chciał. Z kobieta bez dzieci albo z samodzielnymi dzieckiem

60

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Ela.

Są też kobiety bezdzietne i z pełnoletnimi dziećmi.
Spotkałem kobiety które nie miały nawet 40lat i miały pełnoletnie samodzielne dziecko.
A w wieku 40+ to też nie problem.

Jak pisałem. Nie jest dla mnie problemem jak kobieta będzie miała JEDNO dziecko. Wiek nie ma znaczenia, ale wymagana jest samodzielność, także finansowa.
Ja bym w pewnym ustalonym zakresie pomógł.

Problem jest to że na razie nie spotkałem żadnej kobiety z jednym dzieckiem która była w pełni samodzielna i nadawała się do związku.

Byłem ponad rok w relacji z pewną kobietą. Nie miała dzieci. Mogliśmy podróżować, zwiedzać, robic co chcemy i kiedy chcemy. Mieliśmy czas dla siebie. Pasowało mi to bardzo.
I najchętniej w taki związek bym chciał. Z kobieta bez dzieci albo z samodzielnymi dzieckiem

Czym dla Ciebie jest samodzielne dziecko? Dla jednego to takie bez pampersa, dla drugiego takie które wróci samo ze szkoły dla trzeciego pełnoletnie.

Samodzielność finansowa kolejny temat czyli własne mieszkanie stała praca zarobki pozwalające na wakacje 3 razy w roku, tak? Wakacje to wiesz Bory Tucholskie i Malediwy to też wakacje a cena jakby różna. smile

61

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Czym dla Ciebie jest samodzielne dziecko? Dla jednego to takie bez pampersa, dla drugiego takie które wróci samo ze szkoły dla trzeciego pełnoletnie.

Samodzielność finansowa kolejny temat czyli własne mieszkanie stała praca zarobki pozwalające na wakacje 3 razy w roku, tak? Wakacje to wiesz Bory Tucholskie i Malediwy to też wakacje a cena jakby różna. smile

Dla mnie samodzielne dziecko to nie mieszkające z rodzicami i samodzielnie się utrzymujące.

Samodzielność finansowa. Po prostu takie zarobki które wystarczają na samodzielne utrzymanie siebie i dziecka na jakimś tak poziomie, bez potrzeby wsparcia finansowego innych.

Ja nie zarabiam jakiejś wielkiej kasy, ale jak człowiek szanuje pieniądze i je rozsadnie wydaje to potem też może sobie pozwolić na pewne rzeczy.

Ja lubię zwiedzać i poznawać nowe kraje. Ich kulturę, smaki, zabytki.  Sporo krajów udało mi się przez lata zwiedzić i zobaczyć i ciągle mi mało wink
Fajnie by było z partnerką podróżować i zwiedzać i poznawać. Mieć fajne wspomniania i fajnie spędzić czas.

Z poprzednią kobietą w ciągu ponad 1 roku zwiedziliśmy Maderę, Jordanię , kawałek Szkocji. Dodatkowo byliśmy w górach a ja jeszcze zwiedziłem Turcję smile

Ten rok w planach mam kilka lokalizacji smile

Raczej nie lubię leżeć w miejscu i nic nie robić. Lubię w miarę aktywnie spedzać urlop , choć i relax bardzo lubię smile

Malediwy zupełnie mnie nie interesują. Wynudziłbym się tak big_smile

62

Odp: Miłość po 40

Pewnie ze są i takie co urodziły dzieci jak 20 latki i te dzieci są już samodzielne.
Ale ti żeście kobiety z mojego pokolenia rodziły dzieci w tym wieku.
A większość z roczników ok 78 - 82 a takie Ciebie interesują, bi pisałeś ook 7 lat młodszych, te dzieci rodziło ok 30 i później.
Więc będą mieć młodsze dzieci
A jeżeli będzie miała 43 lata i będzie bez dzieci, to niekoniecznie w głowie z nich zrezygnowała, a wtedy nie Ty będziesz w centrum uwagi a posiadanie dziecka.
Kobiety które mają dzieci poza domem już to zwykle ok 50 latki.
Wtedy moje dzieci opuściły dom.
Więc pewnie możesz czekać na tą chwilę spełnia te wymagania, ale mocno sobie ograniczasz grupę docelową.
Więc albo zaakceptuj że Twoje rówieśniczki nie muszą być staruszkami w kapciach, chociaż niektóre są, przyznaję,  tak jak i Panowie.
Albo zaakceptuj że Twoja grupa docelowa to Panie z nastolatkami, które i tak wyjdą z domu niedługo i nie będzie tematu.

Grunt to dobrze przemyśleć czego się chce.
Masz dużo zalet , bo chcesz jeszcze rodzinę a nie luźny związek, masz gdzie tę rodzinę umieścić,  tylko sam sobie trochę pod górkę robisz smile

63

Odp: Miłość po 40

W 100% zgadzam się z Elą, po pierwsze dziś mało który student jest samodzielny, po drugie nie zawsze na studia się wyprowadzi, bo jak mama mieszka w Wawie, Krk, Poznaniu czy Wrocławiu to po co? Zadziwię Cię ale w pracy mam też stażystów, wiek 23-26 i większość mieszka z rodzicami lub mamą bo ich zwyczajnie nie stać na wynajm który kosztuje w dużym mieście 3 tysiące, a lepiej sobie kupić iPhone.

Dalej tak jak napisała Ela samodzielne dziecko ma z 26 lat więc jego mama jest ok 50 i nie zawsze wygląda jak stara raszpla, przepraszam za określenie.

Mam koleżankę ma 42 lata i jeszcze chce mieć dziecko, przy dzisiejszej medycynie, żaden problem! Nie oczekuj, że jak ma 43 lata nie ma dzieci to pogodzi się z tym, że będzie miała "twoje", które i tak mają ją w d***.

Moje koleżanki w wieku 33-37 mają dzieci w przedszkolu, zatem za 10 lat te dzieci będą jeszcze w szkole.

W mojej ocenie to jest typowe zachowanie jak w przyrodzie nie przeszkadza mi inne lwiątko tylko lew, że był jest i się kręci.

Mi osobiście nie przeszkadzałoby że ktoś ma dzieci, bardziej jak nie ma bo mógłby chcieć big_smile

64

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

W 100% zgadzam się z Elą, po pierwsze dziś mało który student jest samodzielny, po drugie nie zawsze na studia się wyprowadzi, bo jak mama mieszka w Wawie, Krk, Poznaniu czy Wrocławiu to po co? Zadziwię Cię ale w pracy mam też stażystów, wiek 23-26 i większość mieszka z rodzicami lub mamą bo ich zwyczajnie nie stać na wynajm który kosztuje w dużym mieście 3 tysiące, a lepiej sobie kupić iPhone.

Dalej tak jak napisała Ela samodzielne dziecko ma z 26 lat więc jego mama jest ok 50 i nie zawsze wygląda jak stara raszpla, przepraszam za określenie.

Mam koleżankę ma 42 lata i jeszcze chce mieć dziecko, przy dzisiejszej medycynie, żaden problem! Nie oczekuj, że jak ma 43 lata nie ma dzieci to pogodzi się z tym, że będzie miała "twoje", które i tak mają ją w d***.

Moje koleżanki w wieku 33-37 mają dzieci w przedszkolu, zatem za 10 lat te dzieci będą jeszcze w szkole.

W mojej ocenie to jest typowe zachowanie jak w przyrodzie nie przeszkadza mi inne lwiątko tylko lew, że był jest i się kręci.

Mi osobiście nie przeszkadzałoby że ktoś ma dzieci, bardziej jak nie ma bo mógłby chcieć big_smile

Po pierwsze w przyrodzie jak Lew przejmuje lwicę po innym Lwie to pierwsze co robi to zagryza inne lwiątka i wydaje na świat własne potomstwo.
Zwierzęta nie wychowują obcych młodych bo jest to wbrew naturze wink

Jakby ewentualna partnerka chciała mieć ze mną dziecko to nie jest to problem, a nawet byłbym zadowolony.
Opiekowałem się jakis czas temu maluszkiem i podobało mi się to. Przewijałem, karmiłem, kąpałem i kolki nie były dla mnie problemem wink
Dla własnego dziecka byłbym w stanie się poświęcić.

Jeszcze raz napiszę. Szukam kobiety bezdzietnej (są i takie) albo z jednym  dzieckiem. Jak będzie to kobieta samodzielna i ogarnięta to czemu nie.

65

Odp: Miłość po 40

W przyrodzie musi zabić lwiątka poniżej 3 roku życia, bo inaczej samica nie zajdzie w ciąże, czyli nie będzie kotna. W wakacje byłam w Botswanie, trafiłam na świetną przewodniczkę, pasjonatkę tego co robi, z ogromną wiedzą, która właśnie wskazała, że lwy nie zabiją starszych lwiątek, bo takich nieżywych nie znajdują w ostatnim czasie, a jeśli by się pokusił to byłby to tylko i wyłącznie lew płci męskiej, co jest związane z poczuciem przez niego samego zagrażania. Tym samym jak niską pewność siebie musiałby mieć 40letni chłop żeby czuć zagorzenie w 8-10 letnim chłopcu.
A co jeśli sama ma jedno, ale mimo tych 40 lat chciałaby jeszcze to co już odpada?

Osobiście nie miałabym najmniejszych problemów, żeby ogarnąć też dzieci/ dziecko cudze gdyby była taka sytuacja.
Pamiętajmy też o tym, że opieka naprzemienna jest coraz bardziej popularna. Jeszcze 10 lat temu max 1-2% ojców było głównym opiekunem, teraz z pewnością więcej i będzie coraz więcej, co nie zmienia faktu, że dzieci wymagają pracy.

Mój brat ma kolegę mieszka w Niemczech ten kolega spotykał się kiedyś z samotną matką, która była z nim tylko dla pieniędzy, ale do dnia dzisiejszego utrzymuje kontakt z jej synem. Może tam jest to bardziej powszechne nie wiem tego, jednak nie można przykleić zawsze stwierdzenia, że powie, nie jesteś moim ojcem jesteś zerem.

Posty [ 1 do 65 z 391 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024