To właśnie dojrzałe osoby częściej decydują się na związki typu LAT, często jest to też związane z odległością albo z posiadaniem małoletnich dzieci z poprzednich związków. Ewentualnie też z obawy, co już uważam za mocno słabe przed wpólnym budżetem.
LAT to nie związek. To luźna relacja, nic więcej. Tak samo jak każda „relacja na odległość”.
Związek to nie tylko spotkania wtedy, gdy mamy na nie czas i ochotę. To codzienność — wspólne życie, dzielenie się radościami i problemami, bycie razem na dobre i na złe. To obecność, a nie tylko obecność „od święta”. To gotowość do konfrontowania się z trudnościami, a nie ich omijania.
Dla mnie związek to nie układ, który działa tylko wtedy, gdy wszystko jest łatwe i wygodne. To decyzja, by być razem — nie tylko emocjonalnie, ale też fizycznie i życiowo. Bez wspólnego życia, bez realnego zaangażowania, trudno mówić o prawdziwym partnerstwie. Można się lubić, można się spotykać, ale to jeszcze nie znaczy, że tworzy się związek.
Dlatego sam zrezygnowałem z takiego "związku", bo nie czułem się abym był w związku a w jakimś układzie czy relacji ...