Miłość po 40 - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 391 ]

196

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

SmutnaDziewczyna, tak masz rację ja absolutnie nie przewiduję możliwości zakochania się, zreszta jak sama wskazałaś to domena 20+, a nie osób starszych z ułożonym życiem. smile
Oczywiście, że nie przewiduję zaangażowania emocjonalnego, jestem po długim niezbyt satysfakcjonującym związku, był to mój pierwszy związek zatem mój były był jedynym moim partnerem. Z wyłączeniem jednego bardzo ciężkiego rozstania nie mam innego za sobą i nie mam zamiaru tego powtórzyć, bo kosztowało mnie to bardzo dużo.
Zresztą poza funkcją seksualną nie miałabym dla niego żadnej innej roli. Mimo wszystkich przeciwności poukładałam sobie życie, mam 11 letnią córkę, zobowiązania rodzinne, finansowe, zawodowe. Mam swoje zainteresowania, pasje, które realizuję. Na razie musiałam ograniczyć podróże z przyczyn finansowych ale pewnie i to z czasem ogarnę. Ostatnio wkręciłam się z naukę nowych form tańca i bardzo to sobie chwalę. Uważam się za samodzielną niezależną, bo sama sobie rodzę. Absolutnie nie jestem zwolennikiem koncepcji o tym, że mężczyżni są zli czy coś w tym stylu. Nie, po prostu mi nie wyszło, ale to nie jest powód żeby uznawać, że należy się nad nimi pastwić, czy robić komuś na złość. Mam bardzo dobre relacje z ojcem mojej córki, często mu pomagam i są one oparte na relacjach koleżeńskich może nawet przyjacielskich, absolutnie nie uważam się za osobę zgorzkniałą czy jakoś skrzywioną.
Nie uważam się za ofiarę, bo mimo zajścia w ciążę na studiach to jednak całkiem nieźle funkcjonuję, zajmuję się dzieckiem (co chyba nie jest dziwne ;P) pracuję, zarabiam, rozwijam się, dokształcam, tak jak napisałam jestem dość niezależna bo mam 3 pokojowe mieszkanie w świetnej lokalizacji w dużym mieście, samochód z czynnym prawo jazdy tongue, więc czego chcieć więcej. smile Tak jak napisałam mimo niefortunnego zdarzenia, absolutnie nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem jakąś ofiarą losu. smile

Oj minnie mam nadzieję ze Ci przejdzie. Choc przy Twoim podejściu malo prawdopodobne. Strasznie dostałaś z kopa w d..pe od życia i zrezygnowałaś. Jest sporo sprzeczności i obawiam się racjonalizacji w Tobie. Mowisz ze faceci są ok ale się ich boisz (a trafiłaś pechowo po prostu). Mowisz ze dajesz radę w zyciu i jestes raczej pewna ale możesz zaproponować tylko seks. Boisz się dostać drugiego kopa. Z drugiej strony taka podjelas decyzje - Twoje prawo. W tej wersji na pewno nie grozi Ci zadne zranienie. Bo jak nie ma zaangażowania to nic nie boli. Ale jak dla mnie jakos pusto. Tak nic? Praca, zakupy, dzieci, mechaniczne bzykanko bez zaangażowania. Oczywiście można ale rozwaz czy pewność braku zranienia jest aż tyle warta.

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:

Oj minnie mam nadzieję ze Ci przejdzie. Choc przy Twoim podejściu malo prawdopodobne. Strasznie dostałaś z kopa w d..pe od życia i zrezygnowałaś. Jest sporo sprzeczności i obawiam się racjonalizacji w Tobie. Mowisz ze faceci są ok ale się ich boisz (a trafiłaś pechowo po prostu). Mowisz ze dajesz radę w zyciu i jestes raczej pewna ale możesz zaproponować tylko seks. Boisz się dostać drugiego kopa. Z drugiej strony taka podjelas decyzje - Twoje prawo. W tej wersji na pewno nie grozi Ci zadne zranienie. Bo jak nie ma zaangażowania to nic nie boli. Ale jak dla mnie jakos pusto. Tak nic? Praca, zakupy, dzieci, mechaniczne bzykanko bez zaangażowania. Oczywiście można ale rozwaz czy pewność braku zranienia jest aż tyle warta.

Dlaczego od razu dostała kopa?:)
Związek jej się rozpadł - zdarza się, jak każdemu, nie każdy wchodzi w wieku lat 20 w związek i ten związek trwa przez następne 50 lat. Ludzie w okolicach 30ki maja juz pewne doświadczenia sercowe, w tym rozpady związków, małżeństw.
Minnie małżeństwo nie wyszło, ale ma córkę, dość dużą już bo 11 letnią. Sama ma 36 czy 37 lat, to jeszcze nie jest starość, dużo się może zmienić i dużo odmienić. Albo i nie. wink

198

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Autorka pisze o sobie per dojrzała kobieta, a ma aż 36 lat! XD
No to rzeczywiście pora na szukanie jakiegoś spokojnego kąta na starość.

W wieku 40 lat przecież bedziesz miała już samodzielne dziecko. Wyślesz je na jakieś zajęcia po szkole, obozy, do dziadków czy odwiedzić koleżanke z innego miasta i już wakacje masz wolne. Jak córka znajdzie sobie hobby to pewnie w weekendy też zacznie wybywać z domu.
IMO jesteś w super sytuacji. Inne laski w wieku 35 bez dzieci cisną facetów na dzieciaki, dom, rodzine a ty już odwaliłaś największa robote i teraz tylko patrzeć jak  dzieciak dorasta i nie tracić z nim kontaktu. Mysle że twoi rówieśnicy chętniej wybiorą laske taką jak ty z dzieciakami już ogarniętymi a nie 35 latke którą goni zegar żeby w rok sie chajtnąc, pobudować, walnąć dziecko i na wszystko wyłożyc kase. Dla faceta w twoim wieku, który ma apetyt na życie, jescze coś chce porobić laska z nastoletnim dzieciakiem to super opcja.

Kaszpira bym nie słuchała. Sprawia wrażenie takiego już wytartego życiem, przykurzonego troszkę i znudzonego. Sam chyba nie wie czego chce.
Zamiast plotkowac o 40 letnich rozwódkach podłap kontakt z młodszymi laskami. Wyskocz sobie na kawe, fitnes, podłap troche energii od lasek którym się jeszcze chce i zaraz zmienisz spiewkę wink

Trochę podkolorowane ale duzo w tym prawdy. 36 lat to nie czas na poszukiwanie kwatery do pochówku.  Toż to nawet nie polowa życia.

199

Odp: Miłość po 40

No dostałam w życiu kopa i to sporego, poświęciłam młodość na budowanie związku, który po wielu latach mimo starań z mojej strony poświęcenia wszystkiego, czasu, młodości, się rozpadł. Byłam młoda nie widziałam sygnałów, potem dziecko, i  dalej młoda nie widzisz co złe a potem jesteś dla dziecka, dla dulszczyzny bo co ludzie powiedzą.

Potem jednak przychodzi koniec i widzisz jaka to ogromna porażka, mając dziecko nie pozwolisz sobie na drugą, dziecko które rozumie.

Jednak mimo wszystko nie jestem ponura i kademu życzę dobrze, żeby był szczęśliwy zanalazł miłość swojego życia bo to na prawdę ważne smile

Oczywiście gdzieś tam żyje schematami, że samotna matka to ta gorsza, że no kto by taką chciał skoro jest tyle wolnych bez takich obowiązków, a ja moją wspaniałą córkę za mocno kocham, ale normalnie nie widzę w niej 8 cudu świata, nie ćwierkam, że jest tak wspaniała że klękajcie narody, tylko staram się żeby uczyła się tego, że w życiu nie zawsze jest łatwo, czasem jest cieżko. Trzeba widzieć swoje błędy czasem przeprosić, umieć słuchać innych nie ważne kim oni są czy to rodzice, dziadkowie, czy znajomi rodziców, którzy są dla niej życzliwi.

Tak, mam 36 lat rocznik 89

200

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Oj minnie mam nadzieję ze Ci przejdzie. Choc przy Twoim podejściu malo prawdopodobne. Strasznie dostałaś z kopa w d..pe od życia i zrezygnowałaś. Jest sporo sprzeczności i obawiam się racjonalizacji w Tobie. Mowisz ze faceci są ok ale się ich boisz (a trafiłaś pechowo po prostu). Mowisz ze dajesz radę w zyciu i jestes raczej pewna ale możesz zaproponować tylko seks. Boisz się dostać drugiego kopa. Z drugiej strony taka podjelas decyzje - Twoje prawo. W tej wersji na pewno nie grozi Ci zadne zranienie. Bo jak nie ma zaangażowania to nic nie boli. Ale jak dla mnie jakos pusto. Tak nic? Praca, zakupy, dzieci, mechaniczne bzykanko bez zaangażowania. Oczywiście można ale rozwaz czy pewność braku zranienia jest aż tyle warta.

Dlaczego od razu dostała kopa?:)
Związek jej się rozpadł - zdarza się, jak każdemu, nie każdy wchodzi w wieku lat 20 w związek i ten związek trwa przez następne 50 lat. Ludzie w okolicach 30ki maja juz pewne doświadczenia sercowe, w tym rozpady związków, małżeństw.
Minnie małżeństwo nie wyszło, ale ma córkę, dość dużą już bo 11 letnią. Sama ma 36 czy 37 lat, to jeszcze nie jest starość, dużo się może zmienić i dużo odmienić. Albo i nie. wink

Napisałem że dostala kopa od zycia bo pierwszy i jedyny zwiazek jej się nie udał. Nie napisałem kopa od faceta bo historii nie znamy. I rozumiem obawę ze sytuacja się powtorzy ale tyle się traci....Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzie milosc, ekstazą, pikanteria, śmiech, potyczki, kłótnie, konflikty, emocje dobre i złe, życie, zamieszanie, płacz, śmiech. No pusto. Płasko ani górek ani dołków

201

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Oj minnie mam nadzieję ze Ci przejdzie. Choc przy Twoim podejściu malo prawdopodobne. Strasznie dostałaś z kopa w d..pe od życia i zrezygnowałaś. Jest sporo sprzeczności i obawiam się racjonalizacji w Tobie. Mowisz ze faceci są ok ale się ich boisz (a trafiłaś pechowo po prostu). Mowisz ze dajesz radę w zyciu i jestes raczej pewna ale możesz zaproponować tylko seks. Boisz się dostać drugiego kopa. Z drugiej strony taka podjelas decyzje - Twoje prawo. W tej wersji na pewno nie grozi Ci zadne zranienie. Bo jak nie ma zaangażowania to nic nie boli. Ale jak dla mnie jakos pusto. Tak nic? Praca, zakupy, dzieci, mechaniczne bzykanko bez zaangażowania. Oczywiście można ale rozwaz czy pewność braku zranienia jest aż tyle warta.

Dlaczego od razu dostała kopa?:)
Związek jej się rozpadł - zdarza się, jak każdemu, nie każdy wchodzi w wieku lat 20 w związek i ten związek trwa przez następne 50 lat. Ludzie w okolicach 30ki maja juz pewne doświadczenia sercowe, w tym rozpady związków, małżeństw.
Minnie małżeństwo nie wyszło, ale ma córkę, dość dużą już bo 11 letnią. Sama ma 36 czy 37 lat, to jeszcze nie jest starość, dużo się może zmienić i dużo odmienić. Albo i nie. wink

Napisałem że dostala kopa od zycia bo pierwszy i jedyny zwiazek jej się nie udał. Nie napisałem kopa od faceta bo historii nie znamy. I rozumiem obawę ze sytuacja się powtorzy ale tyle się traci....Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzie milosc, ekstazą, pikanteria, śmiech, potyczki, kłótnie, konflikty, emocje dobre i złe, życie, zamieszanie, płacz, śmiech. No pusto. Płasko ani górek ani dołków

Do tego, to by potrzebowała mężczyzny, a jak na razie takowego nie ma. I zastanawia się, co dalej.

202

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

No dostałam w życiu kopa i to sporego, poświęciłam młodość na budowanie związku, który po wielu latach mimo starań z mojej strony poświęcenia wszystkiego, czasu, młodości, się rozpadł. Byłam młoda nie widziałam sygnałów, potem dziecko, i  dalej młoda nie widzisz co złe a potem jesteś dla dziecka, dla dulszczyzny bo co ludzie powiedzą.

Potem jednak przychodzi koniec i widzisz jaka to ogromna porażka, mając dziecko nie pozwolisz sobie na drugą, dziecko które rozumie.

Jednak mimo wszystko nie jestem ponura i kademu życzę dobrze, żeby był szczęśliwy zanalazł miłość swojego życia bo to na prawdę ważne smile

Oczywiście gdzieś tam żyje schematami, że samotna matka to ta gorsza, że no kto by taką chciał skoro jest tyle wolnych bez takich obowiązków, a ja moją wspaniałą córkę za mocno kocham, ale normalnie nie widzę w niej 8 cudu świata, nie ćwierkam, że jest tak wspaniała że klękajcie narody, tylko staram się żeby uczyła się tego, że w życiu nie zawsze jest łatwo, czasem jest cieżko. Trzeba widzieć swoje błędy czasem przeprosić, umieć słuchać innych nie ważne kim oni są czy to rodzice, dziadkowie, czy znajomi rodziców, którzy są dla niej życzliwi.

Tak, mam 36 lat rocznik 89

Popatrz z innej strony, masz córkę  11 letnią. Jeszcze 7 lat, a to niedużo, a będzie już dorosła.
A Ty możesz sobie jeszcze ułożyć z kimś życie. Albo nie. Bo nie chce Ci tu pisać jak inni, że NA PEWNO kogoś spotkasz, bo może nie spotkasz, nie każdy spotka, ale możesz też spotkać, czy teraz czy za rok, czy kiedyś tam. Może już go znasz.
Teraz stet -niestety, dużo jest rozwodników i rozwodniczek i oni z reguły nie chcą żyć przez lata w pojedynkę.

203

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:

Dlaczego od razu dostała kopa?:)
Związek jej się rozpadł - zdarza się, jak każdemu, nie każdy wchodzi w wieku lat 20 w związek i ten związek trwa przez następne 50 lat. Ludzie w okolicach 30ki maja juz pewne doświadczenia sercowe, w tym rozpady związków, małżeństw.
Minnie małżeństwo nie wyszło, ale ma córkę, dość dużą już bo 11 letnią. Sama ma 36 czy 37 lat, to jeszcze nie jest starość, dużo się może zmienić i dużo odmienić. Albo i nie. wink

Napisałem że dostala kopa od zycia bo pierwszy i jedyny zwiazek jej się nie udał. Nie napisałem kopa od faceta bo historii nie znamy. I rozumiem obawę ze sytuacja się powtorzy ale tyle się traci....Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzie milosc, ekstazą, pikanteria, śmiech, potyczki, kłótnie, konflikty, emocje dobre i złe, życie, zamieszanie, płacz, śmiech. No pusto. Płasko ani górek ani dołków

Do tego, to by potrzebowała mężczyzny, a jak na razie takowego nie ma. I zastanawia się, co dalej.

Nie ma i nie bedzie bo minnie  już ich wykluczyła. Definitywnie jak w milionerach.

204

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Napisałem że dostala kopa od zycia bo pierwszy i jedyny zwiazek jej się nie udał. Nie napisałem kopa od faceta bo historii nie znamy. I rozumiem obawę ze sytuacja się powtorzy ale tyle się traci....Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzie milosc, ekstazą, pikanteria, śmiech, potyczki, kłótnie, konflikty, emocje dobre i złe, życie, zamieszanie, płacz, śmiech. No pusto. Płasko ani górek ani dołków

Do tego, to by potrzebowała mężczyzny, a jak na razie takowego nie ma. I zastanawia się, co dalej.

Nie ma i nie bedzie bo minnie  już ich wykluczyła. Definitywnie jak w milionerach.

Droczy się?

205

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

No dostałam w życiu kopa i to sporego, poświęciłam młodość na budowanie związku, który po wielu latach mimo starań z mojej strony poświęcenia wszystkiego, czasu, młodości, się rozpadł. Byłam młoda nie widziałam sygnałów, potem dziecko, i  dalej młoda nie widzisz co złe a potem jesteś dla dziecka, dla dulszczyzny bo co ludzie powiedzą.

Potem jednak przychodzi koniec i widzisz jaka to ogromna porażka, mając dziecko nie pozwolisz sobie na drugą, dziecko które rozumie.

Jednak mimo wszystko nie jestem ponura i kademu życzę dobrze, żeby był szczęśliwy zanalazł miłość swojego życia bo to na prawdę ważne smile

Oczywiście gdzieś tam żyje schematami, że samotna matka to ta gorsza, że no kto by taką chciał skoro jest tyle wolnych bez takich obowiązków, a ja moją wspaniałą córkę za mocno kocham, ale normalnie nie widzę w niej 8 cudu świata, nie ćwierkam, że jest tak wspaniała że klękajcie narody, tylko staram się żeby uczyła się tego, że w życiu nie zawsze jest łatwo, czasem jest cieżko. Trzeba widzieć swoje błędy czasem przeprosić, umieć słuchać innych nie ważne kim oni są czy to rodzice, dziadkowie, czy znajomi rodziców, którzy są dla niej życzliwi.

Tak, mam 36 lat rocznik 89

Popatrz z innej strony, masz córkę  11 letnią. Jeszcze 7 lat, a to niedużo, a będzie już dorosła.
A Ty możesz sobie jeszcze ułożyć z kimś życie. Albo nie. Bo nie chce Ci tu pisać jak inni, że NA PEWNO kogoś spotkasz, bo może nie spotkasz, nie każdy spotka, ale możesz też spotkać, czy teraz czy za rok, czy kiedyś tam. Może już go znasz.
Teraz stet -niestety, dużo jest rozwodników i rozwodniczek i oni z reguły nie chcą żyć przez lata w pojedynkę.

Nic na siłę. Wszystko jest możliwe. Wszystko może się też nie udać. Minnie może jednak się zdecydować i znów dostać po dupie. Albo jeszce dwa, trzy, x razy. Wszystko jest możliwe.  Na pewno jest ryzyko i na pewno bez niego za duzo sie nie wydarzy. I o to w tej chwili minnie chodzi. Może jak opadną emocje i stanie na nogi to spojrzy inaczej. A może nie. LAT albo FWB tez płytko.  Ale wielu się decyduje i sobie chwali. Ale minnie w swoim życiu tak niewiele miała możliwości na cos wiecej. Tak szybko się potoczyło...

206 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-18 22:21:22)

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:

Do tego, to by potrzebowała mężczyzny, a jak na razie takowego nie ma. I zastanawia się, co dalej.

Nie ma i nie bedzie bo minnie  już ich wykluczyła. Definitywnie jak w milionerach.

Droczy się?

Z Hubertem smile

Nie droczy sie temat faceta nie istnieje

207

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

No dostałam w życiu kopa i to sporego, poświęciłam młodość na budowanie związku, który po wielu latach mimo starań z mojej strony poświęcenia wszystkiego, czasu, młodości, się rozpadł. Byłam młoda nie widziałam sygnałów, potem dziecko, i  dalej młoda nie widzisz co złe a potem jesteś dla dziecka, dla dulszczyzny bo co ludzie powiedzą.

Potem jednak przychodzi koniec i widzisz jaka to ogromna porażka, mając dziecko nie pozwolisz sobie na drugą, dziecko które rozumie.

Jednak mimo wszystko nie jestem ponura i kademu życzę dobrze, żeby był szczęśliwy zanalazł miłość swojego życia bo to na prawdę ważne smile

Oczywiście gdzieś tam żyje schematami, że samotna matka to ta gorsza, że no kto by taką chciał skoro jest tyle wolnych bez takich obowiązków, a ja moją wspaniałą córkę za mocno kocham, ale normalnie nie widzę w niej 8 cudu świata, nie ćwierkam, że jest tak wspaniała że klękajcie narody, tylko staram się żeby uczyła się tego, że w życiu nie zawsze jest łatwo, czasem jest cieżko. Trzeba widzieć swoje błędy czasem przeprosić, umieć słuchać innych nie ważne kim oni są czy to rodzice, dziadkowie, czy znajomi rodziców, którzy są dla niej życzliwi.

Tak, mam 36 lat rocznik 89

Popatrz z innej strony, masz córkę  11 letnią. Jeszcze 7 lat, a to niedużo, a będzie już dorosła.
A Ty możesz sobie jeszcze ułożyć z kimś życie. Albo nie. Bo nie chce Ci tu pisać jak inni, że NA PEWNO kogoś spotkasz, bo może nie spotkasz, nie każdy spotka, ale możesz też spotkać, czy teraz czy za rok, czy kiedyś tam. Może już go znasz.
Teraz stet -niestety, dużo jest rozwodników i rozwodniczek i oni z reguły nie chcą żyć przez lata w pojedynkę.

Nic na siłę. Wszystko jest możliwe. Wszystko może się też nie udać. Minnie może jednak się zdecydować i znów dostać po dupie. Albo jeszce dwa, trzy, x razy. Wszystko jest możliwe.  Na pewno jest ryzyko i na pewno bez niego za duzo sie nie wydarzy. I o to w tej chwili minnie chodzi. Może jak opadną emocje i stanie na nogi to spojrzy inaczej. A może nie. LAT albo FWB tez płytko.  Ale wielu się decyduje i sobie chwali. Ale minnie w swoim życiu tak niewiele miała możliwości na cos wiecej. Tak szybko się potoczyło...

Nikt nie chce być sam. A LAT czy FWB - jedni sie decydują i sobie chwalą, a inni po tym cierpią. Za dużo analizy tutaj i przewidywania przyszłości.

208

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Oj minnie mam nadzieję ze Ci przejdzie. Choc przy Twoim podejściu malo prawdopodobne. Strasznie dostałaś z kopa w d..pe od życia i zrezygnowałaś. Jest sporo sprzeczności i obawiam się racjonalizacji w Tobie. Mowisz ze faceci są ok ale się ich boisz (a trafiłaś pechowo po prostu). Mowisz ze dajesz radę w zyciu i jestes raczej pewna ale możesz zaproponować tylko seks. Boisz się dostać drugiego kopa. Z drugiej strony taka podjelas decyzje - Twoje prawo. W tej wersji na pewno nie grozi Ci zadne zranienie. Bo jak nie ma zaangażowania to nic nie boli. Ale jak dla mnie jakos pusto. Tak nic? Praca, zakupy, dzieci, mechaniczne bzykanko bez zaangażowania. Oczywiście można ale rozwaz czy pewność braku zranienia jest aż tyle warta.

Dlaczego od razu dostała kopa?:)
Związek jej się rozpadł - zdarza się, jak każdemu, nie każdy wchodzi w wieku lat 20 w związek i ten związek trwa przez następne 50 lat. Ludzie w okolicach 30ki maja juz pewne doświadczenia sercowe, w tym rozpady związków, małżeństw.
Minnie małżeństwo nie wyszło, ale ma córkę, dość dużą już bo 11 letnią. Sama ma 36 czy 37 lat, to jeszcze nie jest starość, dużo się może zmienić i dużo odmienić. Albo i nie. wink

Napisałem że dostala kopa od zycia bo pierwszy i jedyny zwiazek jej się nie udał. Nie napisałem kopa od faceta bo historii nie znamy. I rozumiem obawę ze sytuacja się powtorzy ale tyle się traci....Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzie milosc, ekstazą, pikanteria, śmiech, potyczki, kłótnie, konflikty, emocje dobre i złe, życie, zamieszanie, płacz, śmiech. No pusto. Płasko ani górek ani dołków

Na takie coś to jest miejsce jak się ma 20 lat, takie urocze wręcz kłótnie radość emocje, śmiech "niewinna zazdrość" wyjazdy pod namiot, a nie jak się jest nieco bardziej dojrzałym. Bardzo żałuję że to straciłam, nawet nie wiecie jak bardzo. Zakręcona w studiach dwa kierunki praca, poznałam kogoś i był wystarczyło bez emocji zupełnie zimno bo nie było na to czasu była pogoń za przyszłością zawodową która nigdy się nie spełniła smile

209

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Nie ma i nie bedzie bo minnie  już ich wykluczyła. Definitywnie jak w milionerach.

Droczy się?

Z Hubertem smile

Nie droczy temat nie istnieje


Huberta pieką teraz uszy. big_smile

210

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:

Nic na siłę. Wszystko jest możliwe. Wszystko może się też nie udać. Minnie może jednak się zdecydować i znów dostać po dupie. Albo jeszce dwa, trzy, x razy. Wszystko jest możliwe.  Na pewno jest ryzyko i na pewno bez niego za duzo sie nie wydarzy. I o to w tej chwili minnie chodzi. Może jak opadną emocje i stanie na nogi to spojrzy inaczej. A może nie. LAT albo FWB tez płytko.  Ale wielu się decyduje i sobie chwali. Ale minnie w swoim życiu tak niewiele miała możliwości na cos wiecej. Tak szybko się potoczyło...

Tak smutna nostalgia, no tak się potoczyło ... wink czasem i tak bywa smile

211 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-18 22:54:34)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:

Dlaczego od razu dostała kopa?:)
Związek jej się rozpadł - zdarza się, jak każdemu, nie każdy wchodzi w wieku lat 20 w związek i ten związek trwa przez następne 50 lat. Ludzie w okolicach 30ki maja juz pewne doświadczenia sercowe, w tym rozpady związków, małżeństw.
Minnie małżeństwo nie wyszło, ale ma córkę, dość dużą już bo 11 letnią. Sama ma 36 czy 37 lat, to jeszcze nie jest starość, dużo się może zmienić i dużo odmienić. Albo i nie. wink

Napisałem że dostala kopa od zycia bo pierwszy i jedyny zwiazek jej się nie udał. Nie napisałem kopa od faceta bo historii nie znamy. I rozumiem obawę ze sytuacja się powtorzy ale tyle się traci....Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzie milosc, ekstazą, pikanteria, śmiech, potyczki, kłótnie, konflikty, emocje dobre i złe, życie, zamieszanie, płacz, śmiech. No pusto. Płasko ani górek ani dołków

Na takie coś to jest miejsce jak się ma 20 lat, takie urocze wręcz kłótnie radość emocje, śmiech "niewinna zazdrość" wyjazdy pod namiot, a nie jak się jest nieco bardziej dojrzałym. Bardzo żałuję że to straciłam, nawet nie wiecie jak bardzo. Zakręcona w studiach dwa kierunki praca, poznałam kogoś i był wystarczyło bez emocji zupełnie zimno bo nie było na to czasu była pogoń za przyszłością zawodową która nigdy się nie spełniła smile

Minnie no co Ty? Zabawa nie jest zarezerwowana tylko dla 20 latków. Choć wiem wtedy jest beztrosko i lekko. Na śmiech wariactwo pikanterie czas jest zawsze. Ja nawet na nic nie namawiam ale wydajesz sie racjonalna i na pewno ze zrozumieniem czytasz wypowiedzi. Chciałem zasiać ziarnko niepewności czy ta ucieczka to dobra droga. Tylko tyle. Nie chodzi o to żebyś faceta szukała. Ale żeby przez to "zamkniecie sie" nie przegapić okazji na szczęście w zyciu

212

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Na takie coś to jest miejsce jak się ma 20 lat, takie urocze wręcz kłótnie radość emocje, śmiech "niewinna zazdrość" wyjazdy pod namiot, a nie jak się jest nieco bardziej dojrzałym. Bardzo żałuję że to straciłam, nawet nie wiecie jak bardzo. Zakręcona w studiach dwa kierunki praca, poznałam kogoś i był wystarczyło bez emocji zupełnie zimno bo nie było na to czasu była pogoń za przyszłością zawodową która nigdy się nie spełniła smile

Minnie no co Ty? Zabawa nie jest zarezerwowana tylko dla 20 latków. Choć wiem wtedy jest beztrosko i lekko. Na śmiech wariactwo pikanterie czas jest zawsze. Ja nawet na nic nie namawiam ale wydajesz sie racjonalna i na pewno ze zrozumieniem czytasz wypowiedzi. Chciałem zasiać ziarnko niepewności czy ta ucieczka to dobra droga. Tylko tyle. Nie chodzi o to żebyś faceta szukała. Ale żeby przez to "zamkniecie sie" nie przegapić okazji na szczęście w zyciu

Inaczej do rozpadu związku podchodzi się po roku czy dwóch mając lat 22 a inaczej mając lat ponad 30 kiedy to trwało bardzo długo, pogodzenie się wcale nie jest takie proste, ale nie można powiedzieć, że się nie da, bo oczywiście są przypadki gdzie ktoś może nie koniecznie będzie to mocno romantyczna relacja, ale jakaś tam się pojawia.

Ja się nie zamykam na ludzi. Jestem dość otwarta, mimo wszystko pogodna uśmiechnięta.

Jednak nie wyobrażam sobie, że miałabym zburzyć moje w miarę poukładane życie.
Tak jak powiedziała Smutna inna mobilność kiedy masz 25 lat spoko dziś Kraków jutro Poznań pojutrze jeszcze dalej. Kiedy jesteś w takiej sytuacji, o żadnym wariactwie nie ma mowy.

213 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-18 23:50:11)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Na takie coś to jest miejsce jak się ma 20 lat, takie urocze wręcz kłótnie radość emocje, śmiech "niewinna zazdrość" wyjazdy pod namiot, a nie jak się jest nieco bardziej dojrzałym. Bardzo żałuję że to straciłam, nawet nie wiecie jak bardzo. Zakręcona w studiach dwa kierunki praca, poznałam kogoś i był wystarczyło bez emocji zupełnie zimno bo nie było na to czasu była pogoń za przyszłością zawodową która nigdy się nie spełniła smile

Minnie no co Ty? Zabawa nie jest zarezerwowana tylko dla 20 latków. Choć wiem wtedy jest beztrosko i lekko. Na śmiech wariactwo pikanterie czas jest zawsze. Ja nawet na nic nie namawiam ale wydajesz sie racjonalna i na pewno ze zrozumieniem czytasz wypowiedzi. Chciałem zasiać ziarnko niepewności czy ta ucieczka to dobra droga. Tylko tyle. Nie chodzi o to żebyś faceta szukała. Ale żeby przez to "zamkniecie sie" nie przegapić okazji na szczęście w zyciu

Inaczej do rozpadu związku podchodzi się po roku czy dwóch mając lat 22 a inaczej mając lat ponad 30 kiedy to trwało bardzo długo, pogodzenie się wcale nie jest takie proste, ale nie można powiedzieć, że się nie da, bo oczywiście są przypadki gdzie ktoś może nie koniecznie będzie to mocno romantyczna relacja, ale jakaś tam się pojawia.

Ja się nie zamykam na ludzi. Jestem dość otwarta, mimo wszystko pogodna uśmiechnięta.

Jednak nie wyobrażam sobie, że miałabym zburzyć moje w miarę poukładane życie.
Tak jak powiedziała Smutna inna mobilność kiedy masz 25 lat spoko dziś Kraków jutro Poznań pojutrze jeszcze dalej. Kiedy jesteś w takiej sytuacji, o żadnym wariactwie nie ma mowy.

Ehhh. Minnie gadasz jakbyś miała 65 lat. Pisząc wariacje nie mam na mysli podrozy ani żadnych konkretnych czynności.  Naprawde odwieszasz zycie na kolek? Przeciez chcesz jakiejs bliskosci. FWB o czym piszesz to namiastka bliskosci. Dla Ciebie skrojona. Bo nie ma szansy na zranienie. Ale nie ma też szansy na nic głębszego. Daj sobie po prostu czas ale nie okopuj się na zadnej pozycji. Poczekaj

214

Odp: Miłość po 40
Bert44 napisał/a:

Ehhh. Minnie gadasz jakbyś miała 65 lat. Pisząc wariacje nie mam na mysli podrozy ani żadnych konkretnych czynności.  Naprawde odwieszasz zycie na kolek? Przeciez chcesz jakiejs bliskosci. FWB o czym piszesz to namiastka bliskosci. Dla Ciebie skrojona. Bo nie ma szansy na zranienie. Ale nie ma też szansy na nic głębszego. Daj sobie po prostu czas ale nie okopuj się na zadnej pozycji. Poczekaj

Jesteś bardzo responsywną osobą smile

Być może znajdzie się jakiś osobnik płci męskiej w wieku 35-40 któremu nie będzie przeszkadzała, aż tak bardzo moja przeszłość. Zaakceptuje fakt braku możliwości wspólnego zamieszkania kto wie smile

Absolutnie nie odwieszam życia na kołek

Jednak tak taka relacja będzie namiastką która jednocześnie nie pociągnie za sobą ryzyk smile

215

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie smile

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.

Minnie prawda jest taka ,że większość ludzi po związkach ponownie nie wchodzi w następny związek.
W Polsce mamy 8 milionów singli.

Inna rzecz że wiele osób po rozwodach, po długich związkach jak poczuje "wolność" to nie chce ponownie wchodzić w związek.
Bo i po co ?

Większosć ma już dzieci i nowych nie chce, majątek też już ma.  Inna rzecz że obecne czasy dają dużo możliwosci i jak ktoś porzebuje zapełnić wolny czas to spokojnie znajdzie coś dla siebie (netflix, serwisy muzyczne, podróże, ogrodnictwo, kulinaria, siłownie i wiele innych).
Wiele osób jak zasmakowało bycia singlem to nie czuje już potrzeby wejścia w nowy zwiazek.

Prawda jest brutalna że oczywiście fajnie mieć kogoś i z nim wspólnie spędzić zycie i mieć do kogo się odezwać czy wypić z kim kawę czy nawet przytulić się, ale większość takiej możliwosci nie ma.

Na portalach jest dno. Ludzie kłamią niesamowicie.  Mozna bardzo szybko wpaść w depresję czy mieć kompleksy i przestać zupełnie ufać i wierzyć ludziom.
Osobiście z mojego doświadczenia widzę ,że olbrzymia część albo nie ma zupełnie czasu na związek albo nie chce związku a coś co przypomina mimo że mówi że chce zwiazku wink
Dużo osób chce te "fajerwerki" i inne cuda jakie widza filmach romantyczych. Tyle że te fajerwerki to w większości zauroczenie a olbrzymi wpływ na zauroczenie ma wygląd.
Tyle że w pewnym wieku nie wygląda sie tak jak w wieku 18lat i raczej aby taki sam poziom zauroczenia uzyskać jak kilkadziesiąt lat wcześniej jest mało możliwe.

Z osoby jaką poznałem rezygnuje. Po wczorajszej rozmowie cały czar prysnął i widzę że pani szuka czasoumilacza co jakiś czas a nie związku.
A na takie coś szkoda mi czasu.
Raczej robię sobie przerwę w szukaniu bo szkoda mi czasu i nerwów na to.

Myślę ,że nie warto mówić nie. Nie wiadomo co czas przyniesie i życie. Może kiedyś przypadkowo kogoś poznasz i ta znajomośc przerodzi się w coś wiecej.
Tyle ,że warto też być realistą i szansę na to są po prostu małe, ale co ma być to będzie ...

216

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ehhh. Minnie gadasz jakbyś miała 65 lat. Pisząc wariacje nie mam na mysli podrozy ani żadnych konkretnych czynności.  Naprawde odwieszasz zycie na kolek? Przeciez chcesz jakiejs bliskosci. FWB o czym piszesz to namiastka bliskosci. Dla Ciebie skrojona. Bo nie ma szansy na zranienie. Ale nie ma też szansy na nic głębszego. Daj sobie po prostu czas ale nie okopuj się na zadnej pozycji. Poczekaj

Jesteś bardzo responsywną osobą smile

Być może znajdzie się jakiś osobnik płci męskiej w wieku 35-40 któremu nie będzie przeszkadzała, aż tak bardzo moja przeszłość. Zaakceptuje fakt braku możliwości wspólnego zamieszkania kto wie smile

Absolutnie nie odwieszam życia na kołek

Jednak tak taka relacja będzie namiastką która jednocześnie nie pociągnie za sobą ryzyk smile

No ok. Powodzenia

217

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie smile

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.

Minnie prawda jest taka ,że większość ludzi po związkach ponownie nie wchodzi w następny związek.
W Polsce mamy 8 milionów singli.

Inna rzecz że wiele osób po rozwodach, po długich związkach jak poczuje "wolność" to nie chce ponownie wchodzić w związek.
Bo i po co ?

Większosć ma już dzieci i nowych nie chce, majątek też już ma.  Inna rzecz że obecne czasy dają dużo możliwosci i jak ktoś porzebuje zapełnić wolny czas to spokojnie znajdzie coś dla siebie (netflix, serwisy muzyczne, podróże, ogrodnictwo, kulinaria, siłownie i wiele innych).
Wiele osób jak zasmakowało bycia singlem to nie czuje już potrzeby wejścia w nowy zwiazek.

Prawda jest brutalna że oczywiście fajnie mieć kogoś i z nim wspólnie spędzić zycie i mieć do kogo się odezwać czy wypić z kim kawę czy nawet przytulić się, ale większość takiej możliwosci nie ma.

Na portalach jest dno. Ludzie kłamią niesamowicie.  Mozna bardzo szybko wpaść w depresję czy mieć kompleksy i przestać zupełnie ufać i wierzyć ludziom.
Osobiście z mojego doświadczenia widzę ,że olbrzymia część albo nie ma zupełnie czasu na związek albo nie chce związku a coś co przypomina mimo że mówi że chce zwiazku wink
Dużo osób chce te "fajerwerki" i inne cuda jakie widza filmach romantyczych. Tyle że te fajerwerki to w większości zauroczenie a olbrzymi wpływ na zauroczenie ma wygląd.
Tyle że w pewnym wieku nie wygląda sie tak jak w wieku 18lat i raczej aby taki sam poziom zauroczenia uzyskać jak kilkadziesiąt lat wcześniej jest mało możliwe.

Z osoby jaką poznałem rezygnuje. Po wczorajszej rozmowie cały czar prysnął i widzę że pani szuka czasoumilacza co jakiś czas a nie związku.
A na takie coś szkoda mi czasu.
Raczej robię sobie przerwę w szukaniu bo szkoda mi czasu i nerwów na to.

Myślę ,że nie warto mówić nie. Nie wiadomo co czas przyniesie i życie. Może kiedyś przypadkowo kogoś poznasz i ta znajomośc przerodzi się w coś wiecej.
Tyle ,że warto też być realistą i szansę na to są po prostu małe, ale co ma być to będzie ...

Powiem, a raczej napiszę wprost większego pesymisty to już dawno nie widziałam!
Osobiście jestem realistką, ale Ty to już pesymizm level hard.

Na jakiej podstawie wnosisz, że ona szuka czasoumilacza? Rozumiem, powinna od razu powiedzieć, że codziennie będzie sprzątać, gotować i robić Ci loda. No wulgarne ale prawdziwe.

Jesienią poznałam kogoś po jednym spotkaniu od razu deklaracja, że on chce związku i koniec, uznałam go za psychopatę, bo to tak nie działa, poznajesz człowieka i nie wiem co z tego będzie, czy będziemy kolegami, przyjaciółmi czy może akurat co w moim przypadku często ograniczy się do jakiś relacji biznesowo - zawodowych, czy jakiegoś networkingu.

Ja nie mówię o miłości filmowej, ale no spotykasz się poznajesz i nie zakładasz, że od razu ja usłyszałam "grubo albo wcale" Po prostu co ma być to będzie.
Kiedy byłam studentką miałam taką relację typu FwB i dziś mamy bardziej zawodowy, ale sporadyczny kontakt, nie rozumiem na prawdę nie rozumiem, takiego podejścia określ się zdefiniuj. Jedynym przypadkiem dla mnie definiowania jest właśnie FwB, żeby nie było rozczarowań, ale mimo to nie uznajesz to z tym to z tamtym. Ludzie to nie przedmioty, żeby zastanawiać się jakie mają funkcję i udogodnienia. To tak jakbyś się zastanawiał jakie funkcje ma iPhone a nie ma ich Samsung, albo czy dokładam i biorę Mercedesa czy uznaję, bo nie 400 tyś za dużo i kupuję coś innego.

Jak ma kobieta czy mężczyzna mający więcej niż 30 lat działać, co ma Cię poprosić o chodzenie? No nie jesteśmy w podstawówce.
Dla mnie najgorsze co możesz zrobić to właśnie zakładać, że ona ma się z Tobą związać, przypisywać komuś funkcję użyteczności tak jak pralce, ja mam taką którą steruję z telefonu i piekarnik też big_smile, ale ludziom nie przypisuję tego, mimo, iż też z nimi mogę się łączyć za pomocą tegoż urządzenia.

Mimo moich traumatycznych przeżyć, w życiu bym nie kierowała się, że o ja chce się związać, w praktyce panowie dojrzali którzy mówią chce związku od razu , to szukają gosposi, takie jest moje zdanie, może je zmienię, ale na razie się tego trzymam.

218 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-02-19 11:31:43)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Powiem, a raczej napiszę wprost większego pesymisty to już dawno nie widziałam!
Osobiście jestem realistką, ale Ty to już pesymizm level hard.

Na jakiej podstawie wnosisz, że ona szuka czasoumilacza? Rozumiem, powinna od razu powiedzieć, że codziennie będzie sprzątać, gotować i robić Ci loda. No wulgarne ale prawdziwe. .

Co ty za pierdoły piszesz ?

Jak podczas rozmowy kobieta mówi że jest bardzo zajęta, nie ma czasu, nie potrzebuje pisania i rozmów zbytnio i może uda sie spotkać za 2 tygodnie na chwile i co najwyżej może mi zaproponować spotykanie się na chwile co 2 tygodnie to o czym tu pisać ?
Sama mówi że potrzebuje czasu aby mnie poznać, trzeba rozmów bo "nie poczuła tego czegoś" i potrzebuje czasu aby mnie poznać smile

Jak zapytałem jak mamy się poznać jak prawie nie będziemy rozmawiać i się spotykać to nastała cisza wink

Ale oczywiście TY wiesz lepiej wink

219 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-02-19 11:51:50)

Odp: Miłość po 40

Może  nie była zainteresowana i nie wiedziała jak ci to powiedzieć. Sam załatwiłes sprawę za nią i tyle.

Szukaj dalej Kaszpir, tylko nie wylatuj od razu z tymi tekstami o stałym związku, wspólnej przyszłości i życiu jak "mąż i żona", bo każda ucieknie.
Przynajmniej na początku wyluzuj i bądź po prostu miłym, fajnym facetem, niech cię pozna i sama oceni czy tego chce akurat z tobą.
Wiem, że zaraz wypalisz że "szkoda ci na to czasu", ale widzisz, że twoja metoda "na żywca" nijak się nie sprawdza.

220

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Minnie prawda jest taka ,że większość ludzi po związkach ponownie nie wchodzi w następny związek.
W Polsce mamy 8 milionów singli.

Inna rzecz że wiele osób po rozwodach, po długich związkach jak poczuje "wolność" to nie chce ponownie wchodzić w związek.
Bo i po co ?

Większosć ma już dzieci i nowych nie chce, majątek też już ma.  Inna rzecz że obecne czasy dają dużo możliwosci i jak ktoś porzebuje zapełnić wolny czas to spokojnie znajdzie coś dla siebie (netflix, serwisy muzyczne, podróże, ogrodnictwo, kulinaria, siłownie i wiele innych).
Wiele osób jak zasmakowało bycia singlem to nie czuje już potrzeby wejścia w nowy zwiazek.

Wiekszosc niestety mezczyzn nie chce sie juz wiazac, bo zasmakuja wolnosci, tym bardziej nie chca sobie brac na glowe dzieci, chca zwiedzac swiat itp.

minnie.89 napisał/a:

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.


Ale bywa tez i tak, ze znajdzie sie "kolejnego" partnera, ktory bedzie dobrym ojcem dla dziecka nowej partnerki. Niektorzy mezczyzni szukaja milosci i rodziny. Nawet po swoich zlych doswiadczeniach.

221

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie :

Minnie prawda jest taka ,że większość ludzi po związkach ponownie nie wchodzi w następny związek.
W Polsce mamy 8 milionów singli.

Inna rzecz że wiele osób po rozwodach, po długich związkach jak poczuje "wolność" to nie chce ponownie wchodzić w związek.
Bo i po co ?

Większosć ma już dzieci i nowych nie chce, majątek też już ma.  Inna rzecz że obecne czasy dają dużo możliwosci i jak ktoś porzebuje zapełnić wolny czas to spokojnie znajdzie coś dla siebie (netflix, serwisy muzyczne, podróże, ogrodnictwo, kulinaria, siłownie i wiele innych).
Wiele osób jak zasmakowało bycia singlem to nie czuje już potrzeby wejścia w nowy zwiazek.

Prawda jest brutalna że oczywiście fajnie mieć kogoś i z nim wspólnie spędzić zycie i mieć do kogo się odezwać czy wypić z kim kawę czy nawet przytulić się, ale większość takiej możliwosci nie ma.

Na portalach jest dno. Ludzie kłamią niesamowicie.  Mozna bardzo szybko wpaść w depresję czy mieć kompleksy i przestać zupełnie ufać i wierzyć ludziom.
Osobiście z mojego doświadczenia widzę ,że olbrzymia część albo nie ma zupełnie czasu na związek albo nie chce związku a coś co przypomina mimo że mówi że chce zwiazku wink
Dużo osób chce te "fajerwerki" i inne cuda jakie widza filmach romantyczych. Tyle że te fajerwerki to w większości zauroczenie a olbrzymi wpływ na zauroczenie ma wygląd.
Tyle że w pewnym wieku nie wygląda sie tak jak w wieku 18lat i raczej aby taki sam poziom zauroczenia uzyskać jak kilkadziesiąt lat wcześniej jest mało możliwe.

Z osoby jaką poznałem rezygnuje. Po wczorajszej rozmowie cały czar prysnął i widzę że pani szuka czasoumilacza co jakiś czas a nie związku.
A na takie coś szkoda mi czasu.
Raczej robię sobie przerwę w szukaniu bo szkoda mi czasu i nerwów na to.

Myślę ,że nie warto mówić nie. Nie wiadomo co czas przyniesie i życie. Może kiedyś przypadkowo kogoś poznasz i ta znajomośc przerodzi się w coś wiecej.
Tyle ,że warto też być realistą i szansę na to są po prostu małe, ale co ma być to będzie ...

Wlasnie co ludzie Maja z tymi czasoumilaczami??w reallu podobno po szybkich randkach jest to samo..malo kto raczej zgodzi sie na bycie z braku laku..

222

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:

Może  nie była zainteresowana i nie wiedziała jak ci to powiedzieć. Sam załatwiłes sprawę za nią i tyle.

Szukaj dalej Kaszmir, tylko nie wylatuj od razu z tymi tekstami o stałym związku, wspólnej przyszłości i życiu jak "mąż i żona", bo każda ucieknie.
Przynajmniej na początku wyluzuj i bądź po prostu miłym, fajnym facetem, niech cię pozna i sama oceni czy tego chce akurat z tobą.
Wiem, że zaraz wypalisz że "szkoda ci na to czasu", ale widzisz, że twoja metoda "na żywca" nijak się nie sprawdza.

Kaszpir szczerze często mi się zdarza, że przez 2 tygodnie nie mam czasu, bo mam masę projektów, a przecież nie umówię się na 22 i dotyczy to zarówno koleżanek jak i kolegów. I to wcale nie jest efekt, że ja jestem negatywnie nastawiona, tylko po prostu czasem się tak ułoży.

Metoda "grubo albo wcale się nie sprawdza"

223

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Powiem, a raczej napiszę wprost większego pesymisty to już dawno nie widziałam!
Osobiście jestem realistką, ale Ty to już pesymizm level hard.

Na jakiej podstawie wnosisz, że ona szuka czasoumilacza? Rozumiem, powinna od razu powiedzieć, że codziennie będzie sprzątać, gotować i robić Ci loda. No wulgarne ale prawdziwe. .

Co ty za pierdoły piszesz ?

Jak podczas rozmowy kobieta mówi że jest bardzo zajęta, nie ma czasu, nie potrzebuje pisania i rozmów zbytnio i może uda sie spotkać za 2 tygodnie na chwile i co najwyżej może mi zaproponować spotykanie się na chwile co 2 tygodnie to o czym tu pisać ?
Sama mówi że potrzebuje czasu aby mnie poznać, trzeba rozmów bo "nie poczuła tego czegoś" i potrzebuje czasu aby mnie poznać smile

Jak zapytałem jak mamy się poznać jak prawie nie będziemy rozmawiać i się spotykać to nastała cisza wink

Ale oczywiście TY wiesz lepiej wink

Jestes rezerwa dla niej, ma na oku kogos "lepszego" dlatego zwleka big_smile
Mezczyzni tez tak robia.

224 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-02-19 13:01:51)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie smile

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.

Po raz kolejny traktujesz nawet neutralne słowo opcja jako obelgę wink
Ide kupić pieczywo. Dla mnie opcją jest dobra kajzerka, ale też chleb. Opcja czy li że rozwaze te 2 rzeczy. Jak wejde do sklepu i nie bedzie chleba to kupie kajzerki i bede zadowolona, a nie że zrobie scene bo musze jesć te ochydne mini chlebki zamiast prawdziwego wypieczonego bochna.
Ja rozumiem tak słowo opcja. Wiekszość ludzi ktorzy nie sa skrajnie narcystyczni mają taką pule opcji. Tylko jakiś turbo psychol stwierdzi że 160, 45 kg, blond i miseczka D albo sie nie znamy. Bo to już jest przedmiotowe i usługowe traktowanie człowieka. Normalny, ciepły, życiowy koleś rozważa różne opcje.

Tak jak powiedziała Smutna inna mobilność kiedy masz 25 lat spoko dziś Kraków jutro Poznań pojutrze jeszcze dalej. Kiedy jesteś w takiej sytuacji, o żadnym wariactwie nie ma mowy.

Laska ale ja w drugą strone mówiłam. 20 latka się ubawi jak pojedzie na Woodstok pić piwo z wiadra i taplać się w błocie. A 35 to już wiqadomo ladny hotel, wynajem auta, jakieś restauracje, drinki najlepiej z parasolką.

A post usunęłam bo widzę jakas dziwną tendencje że do wątku zlatują się energetyczne wampirki. Kaszpir ze swoim zrzędzeniem, sugerowaniem ci poczucia niższości. Koleś nawet nie mieszka ze swoimi dzieciakamia więc ma w chooj czasu i się jeszcze porównuje do ciebie i że on w sumie ma gorzej i że nikt nie chce z nim podróżowac. Kaszpirku kochany, ty masz dorosłe dzieci z którymi nie mieszkasz, i jesteś starszy, minnie ma 36 lat i dziecko u siebie. To jest przeciwna sytuacja niż twoja. Idz sobie do własnego wątku a nie tu się produkujesz.
Minni pisze że ma depresje a ty ją jescze bach w poczucie własnej wartości smile No psychol normalnie.

225

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:

Może  nie była zainteresowana i nie wiedziała jak ci to powiedzieć. Sam załatwiłes sprawę za nią i tyle.

Szukaj dalej Kaszpir, tylko nie wylatuj od razu z tymi tekstami o stałym związku, wspólnej przyszłości i życiu jak "mąż i żona", bo każda ucieknie.
Przynajmniej na początku wyluzuj i bądź po prostu miłym, fajnym facetem, niech cię pozna i sama oceni czy tego chce akurat z tobą.
Wiem, że zaraz wypalisz że "szkoda ci na to czasu", ale widzisz, że twoja metoda "na żywca" nijak się nie sprawdza.

Ale ja nie mam żadnego żalu. Po prostu nie przypasowaliśmy sobie podczas pierwszego spotkania.
Nie napalałem się, bo miałem świadomość ,że musiałbym naprawdę zrobić na niej jakieś piorunujące wrażenie aby przebić całą konkurencję z Badooo wink
Widać mi się nie udało big_smile

Inna rzecz ,że podczas spotkania szczerze mówiąc mój zapał też malał. Czym więcej o niej widziałem tym mniej mi zależało.

Rozmowa była spokojna. Nie było tam prawie żadnych tematów związkowych. Rozmawialiśmy o potrawach, podróżach. Okazało sie że też jest miłośniczką kuchni tureckiej wink
To znaczy czasami pojawiły sie jakies tematy i to z jej strony zwiazkowe smile

Jak pisalem. Nie mam parcia na związek. Fajnie by było mieć osobę z jaką można wypić kawkę, podróżować, zwiedzać czy nawet wspólnie coś obejrzec i porozmawiac.
Ale nic na siłę.

Co do tej kobiety to szczerze mówiąc czym wiecej o niej wiedziałem tym mniej mi zależało ale chciałem spróbować.
Nie wyszło ? Trudno.

Ciężko mówić że jestem pesymistą wink

Jakbym był to zapewne bym nie umawiał się na randki, nie spotykał, nie rozmawiał, nie szukał.
Tylko bym stwierdził że i tak nie mam szansy i po co próbować wink

Ale co będzie to będzie smile

226

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie smile

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.

Po raz kolejny traktujesz nawet neutralne słowo opcja jako obelgę wink
Ide kupić pieczywo. Dla mnie opcją jest dobra kajzerka, ale też chleb. Opcja czy li że rozwaze te 2 rzeczy. Jak wejde do sklepu i nie bedzie chleba to kupie kajzerki i bede zadowolona, a nie że zrobie scene bo musze jesć te ochydne mini chlebki zamiast prawdziwego wypieczonego bochna.
Ja rozumiem tak słowo opcja. Wiekszość ludzi ktorzy nie sa skrajnie narcystyczni mają taką pule opcji. Tylko jakiś turbo psychol stwierdzi że 160, 45 kg, blond i miseczka D albo sie nie znamy. Bo to już jest przedmiotowe i usługowe traktowanie człowieka. Normalny, ciepły, życiowy koleś rozważa różne opcje.

Tak jak powiedziała Smutna inna mobilność kiedy masz 25 lat spoko dziś Kraków jutro Poznań pojutrze jeszcze dalej. Kiedy jesteś w takiej sytuacji, o żadnym wariactwie nie ma mowy.

Laska ale ja w drugą strone mówiłam. 20 latka się ubawi jak pojedzie na Woodstok pić piwo z wiadra i taplać się w błocie. A 35 to już wiqadomo ladny hotel, wynajem auta, jakieś restauracje, drinki najlepiej z parasolką.

A post usunęłam bo widzę jakas dziwną tendencje że do wątku zlatują się energetyczne wampirki. Kaszpir ze swoim zrzędzeniem, sugerowaniem ci poczucia niższości. Koleś nawet nie mieszka ze swoimi dzieciakamia więc ma w chooj czasu i się jeszcze porównuje do ciebie i że on w sumie ma gorzej i że nikt nie chce z nim podróżowac. Kaszpirku kochany, ty masz dorosłe dzieci z którymi nie mieszkasz, i jesteś starszy, minnie ma 36 lat i dziecko u siebie. To jest przeciwna sytuacja niż twoja. Idz sobie do własnego wątku a nie tu się produkujesz.
Minni pisze że ma depresje a ty ją jescze bach w poczucie własnej wartości smile No psychol normalnie.

Tak masz rację, oczywiście każdy ma wybór czy woli młodą 25latkę, czy bardziej dojrzała 35.

Oczywiście że bliżej mi do hoteli **** i drineczków niż do piwa którego nawet przy grillu nie piję, ale też daleko mi do osoby wyniosłej.
Tak masz racje, że jest ten wybór tylko bądźmy szczerzy większość zachowa się tak jak Kaszpir czyli ta z dzieckiem nie, ta za stara to nie chce i jest sam.
Oczywiście ze nasza sytuacja jest odwrotna bo moje dziecko jest w 5 klasie a nie na studiach, wiec to inny poziom inne problemy.

PS Skąd musze w takim razie coś zrzucić bo mam 160 cm 52kg włosy blond i 65D tongue

227

Odp: Miłość po 40

Coś nam się wątek urwał ... czyżby nikt nie miała żadnych doświadczeń, czyli przyjmujemy założenie, że pozamiatane tongue ?

228

Odp: Miłość po 40

Ale przecież wiele osób powiedziało Ci o swoich doświadczeniach, ale te pozytywne odrzuciłaś big_smile

229

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Ale przecież wiele osób powiedziało Ci o swoich doświadczeniach, ale te pozytywne odrzuciłaś big_smile

Elcia pewnie skupiliśmy się na negatywnych doświadczeniach niektórych osób i tak przyćmiły te pozytywne

230 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-06 18:35:47)

Odp: Miłość po 40

Mózg człowieka jest jak komputer. Co zaprogramujesz taka będzie realizacją.
Złość na facetai na siebie dopuścić musisz, ale potem to juz pozytywnie programować swoje życie.
Nie przezywaj tak strasznie swojego wieku, bo uwierz mi, ze jak kobieta o siebie dba to nagle po 40 czy po 50 się nie rozpada smile
Nie ma żadnej sciany smile No chyba że jako 40 latka będziesz się chciała na upartego związać z bezdzietnym kawalerem, to wtedy będziesz miała trudniej.
Pracuj nad sobą kobieto.
Historycznie to forum jest kopalnią wiedzy o opuszczonych 36 łatkach, wystarczy poczytać.
Może któraś mimo zalewu redpillowcow napisze Tobie coś pozytywnego w Twoim wątku.
Po to zostało kiedyś stworzone to miejsce

231

Odp: Miłość po 40

Ela, skąd pomysł, że ja mogłabym chcieć kiedykolwiek się z kimkolwiek związać. Dla mnie to jest temat zamknięty.

A nawet gdybym chciała go otworzyć to nie widzę siebie w roli macochy wiec, nie ma takiej możliwości.

232

Odp: Miłość po 40

Nigdy nie mów nigdy. Postaraj się odciąć od przeszłości, myśl pozytywnie o przyszłości, skup się trochę na sobie. Będzie dobrze smile

233

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Ela, skąd pomysł, że ja mogłabym chcieć kiedykolwiek się z kimkolwiek związać. Dla mnie to jest temat zamknięty.

A nawet gdybym chciała go otworzyć to nie widzę siebie w roli macochy wiec, nie ma takiej możliwości.

Bez zamknięcia przeszłości i to definitywnie nie ma żadnej szansy aby zbudować przyszłość.

A prawda też jest taka że wiele osób po długich związkach nie chce już wchodzić w żaden nowy związek bo nie widzi sensu i powodu.
Są też takie osoby które były mocno poturbowane w związku i są na tyle okaleczone że nie potrafią już nikomu zaufać i nie chcą.

Inna rzecz że wielu nie widzi sensu. Dzieci już ma, majątek już ma, to co chciało już ma więc po co nowy związek ?

Dodatkowo takie osoby w pewnym wieku już wiedzą co chcą a czego nie chcą i nie wejdą w związek jak nie będą tego pewne.

Sądzę raczej że w pewnym wieku mamy związki nie z milości a z rozsądku.
Często ciężko nawet nazwać to związkami a raczej luźnymi relacjami.

234

Odp: Miłość po 40

Na Twoim etapie, czyli ok rok po rozstaniu nie miałam chęci na układanie sobie życia na nowo.
Nawet o tym nie myślałam, więc daj sobie czas bez negatywnych myśli, rok czy 2 lata.
Tego się nie da przyspieszyć.

235

Odp: Miłość po 40

Wyjątkowo zgadzam się z Kaszpirem, na pewnym etapie nie ma się już ochoty na związki, niby jaka z tego wartość dodana?
Dziecko już mam, coś tam juz mam, po co mi to?

Ela to nie jest tak, że na moim etapie, nie ja już zamknęłam tamten etap, znam siebie na tyle dobrze, że możemy rozmawiać o innych, ja temat zakopałam raz na zawsze. Chodzę na terapie i wiem, że ja nie chce się z nikim wiązać. Każdemu życzę dobrze, wiem, że miłość być może innych wzmacnia, ale ja wiem, że ja muszę być sama tak będzie lepiej smile

236 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-03-07 12:09:28)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Wyjątkowo zgadzam się z Kaszpirem, na pewnym etapie nie ma się już ochoty na związki, niby jaka z tego wartość dodana?
Dziecko już mam, coś tam juz mam, po co mi to?

Ela to nie jest tak, że na moim etapie, nie ja już zamknęłam tamten etap, znam siebie na tyle dobrze, że możemy rozmawiać o innych, ja temat zakopałam raz na zawsze. Chodzę na terapie i wiem, że ja nie chce się z nikim wiązać. Każdemu życzę dobrze, wiem, że miłość być może innych wzmacnia, ale ja wiem, że ja muszę być sama tak będzie lepiej smile

Wartość dodana jest taka że człowiek jest zwierzęciem stadnym i najlepiej czuje się w stadzie.

Myślę ,że druga osoba potrzebna nawet aby porozmawiać, podzielić się wrażeniami i dniem, wypić wspólnie kawę czy herbatę czy spędzić razem wyjazd a potem go powspominać.
Obejrzeć coś wspólnie, wspólnie spędzać czas.

Nienormlana jest samotność. Ty masz małe dziecko więc nie jesteś sama i jeszcze przez wiele lat nie będziesz sama, bo czas kiedy dziecko wyfrunie z domu to zapewne jeszcze wiele wiele lat.

Mi marzy się związek i szukam, ale też jestem realistą bo wiem ile mam lat big_smile  i wiem ,że szansę są niskie ,bo w tym wieku naprawdę mały procent kobiet  jakie mi odpowiadają jest zainteresowane związkiem.
Ale też nie oznacza że nie próbuję, bo jak ktoś nie próbuje to wtedy nie ma żadnej szansy smile

Co do wartości dodanej.
W pewnym wieku ludzie mają już spore doświadczenie i wiedzą co chcą a czego nie chcą. Raczej  osoba normalna nie wejdzie w coś co jej nie pasuje. Jak jest więcej minusów niż plusów to po co wchodzić w coś takiego ?

237

Odp: Miłość po 40

Tak, i właśnie dlatego, że jest dziecko nie wyobrażam, sobie, żeby był ktoś jeszcze, bo nie będę jej mieszać w głowie.

238

Odp: Miłość po 40

Hejka,

Bardzo jestem ciekawa czy od tego czasu ktoś może się pochwalić pozytywnymi zmianami smile ?

239

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Hejka,

Bardzo jestem ciekawa czy od tego czasu ktoś może się pochwalić pozytywnymi zmianami smile ?

W kontekście wydarzeń i dyskusji czerwcowych dosłownie nie wiem co powiedzieć...

240

Odp: Miłość po 40
Nowe_otwarcie napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Hejka,

Bardzo jestem ciekawa czy od tego czasu ktoś może się pochwalić pozytywnymi zmianami smile ?

W kontekście wydarzeń i dyskusji czerwcowych dosłownie nie wiem co powiedzieć...

Co się stało w czerwcu? Może nie ogarnęłam

241

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Hejka,

Bardzo jestem ciekawa czy od tego czasu ktoś może się pochwalić pozytywnymi zmianami smile ?

Eeeeeee


Jak pozytywnymi to nie smile

242

Odp: Miłość po 40

minnie, czy chcesz powiedzieć, że u Ciebie zaszły pozytywne zmiany?  Stąd Twój entuzjazm? smile

243

Odp: Miłość po 40
Alessandro napisał/a:

minnie, czy chcesz powiedzieć, że u Ciebie zaszły pozytywne zmiany?  Stąd Twój entuzjazm? smile

Jeśli pytasz czy mam kogoś to odpowiedz brzmi nie

Ciekawość czy komuś się coś ułożyło?

Bert a negatywne jakie?

244

Odp: Miłość po 40

minnie, mimo to mam nadzieję, że stajesz się bądź już jesteś pozytywnie zakręcona smile

245

Odp: Miłość po 40
Alessandro napisał/a:

minnie, mimo to mam nadzieję, że stajesz się bądź już jesteś pozytywnie zakręcona smile

Cieszę się że innym się układa ja raczej skupi am się na czymś innym więcej czasu poświęcam na sport na odpoczynek spokój. Czasem się z kimś spotkam ale nie traktuje tego poważnie

246

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Alessandro napisał/a:

minnie, czy chcesz powiedzieć, że u Ciebie zaszły pozytywne zmiany?  Stąd Twój entuzjazm? smile

Jeśli pytasz czy mam kogoś to odpowiedz brzmi nie

Ciekawość czy komuś się coś ułożyło?

Bert a negatywne jakie?

Łeeeee. Myślałem ze powiesz przystojny blondyn czy brunet.....

247

Odp: Miłość po 40

Bercie drogi raczej w moim przypadku to niemożliwe

248 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-10-13 21:11:29)

Odp: Miłość po 40

Podsumujmy: ten i kilka innych wątków z początku roku (gdzie najpierw psychoterapeutka, a potem rzeczywistość zburzyły Twoją wizję życia damsko-męskiego po rozstaniu), które doprowadziły Cię do wniosku wyrażonego w tym wątku w marcu br.
Następnie "druga tura" w innym wątku trawająca do pierwszych dni czerwca (ponowna seria rozkmin i bicia się z rzeczywistością, wygłaszania opinii życiowych zgodnych z Twoją naturą i przekonaniami, które tonowałaś gdy widziałaś że nie budzą poklasku poza niewielką grupką przedstawicielek Twojej płci) zakończona podobnym fochem (albo czymś w rodzaju focha w stylu "jak świat i rynek matrymonialny ma mi tylko tyle do zaoferowania, to go pieprzę i zostaję sama z córką") zakończona ponownie tym samym wnioskiem.

Jeśli więc nic się nie zmieniło, to co Cię skłoniło do odkopania tego wątku?  Z ciekawości pytam, bo sensu nie widzę.

249

Odp: Miłość po 40

Nie rozumiem tego tonu normalnie chciałam się zapytać co nowego u ludzi którzy tu się wypowiadali smile może się coś zmieniło może poprawiło smile
Myślę że wylosowanie frustracji na mnie jest marna próba pocieszenia

250

Odp: Miłość po 40

Myślałam, że jednak komuś się udało i może się pochwalić sukcesem smile Może w przyszłości smile

251

Odp: Miłość po 40

Ogólnie temat układania życia po 40 co właśnie zacząłem wygląda średnio, kobiet w moim wieku albo zajęte z kimś albo ukryte przed telefonami, trochę młodsze też ciężki temat mentalnie komunikacja bardzo atencyjne potrzeby. Już wiem czemu Japonia ma takie problemy społeczne.

252

Odp: Miłość po 40
kreatywny_wariat napisał/a:

Ogólnie temat układania życia po 40 co właśnie zacząłem wygląda średnio, kobiet w moim wieku albo zajęte z kimś albo ukryte przed telefonami, trochę młodsze też ciężki temat mentalnie komunikacja bardzo atencyjne potrzeby. Już wiem czemu Japonia ma takie problemy społeczne.

Ciekawe, możesz się podzielić swoimi doświadczeniami?
Z moich perspektywa kobiety, wygląda to mianowicie tak, że jest bardzo dużo panów w wieku 36-42 którzy nie mają dzieci i chcą założyć rodzinę i wręcz wszystko musi być na biegu, bo on zasadniczo nie ma czasu, zaczynają czuć presję czasu.
Druga grupa świeżo po rozwodzie małe dzieci i chce udowodnić jaki jest kozak i tylko panie poniżej 30, ale też chce odpocząć psychicznie wiec w grę wchodzą niezobowiązujące relacje, Ci panowie są najcześciej w wieku 39-44, oczywiście jest to dość płynny wiek, jednakże mniej więcej te okolice.
Po przekroczeniu 45 lat kiedy już się wyszaleli to zaczynają szukać partnerki, która powinna mieć już dzieci dorosłe, stabilna pozycję zawodową i czas na partnera. W zakresie dzieci często ich mieszkają z matką co w ich odczuciu czyni ich dyspozycyjnymi. wink

Co widzę po moich koleżankach.

Rozwiodłam się wczoraj albo jeszcze dziś i na cito musze znaleźć kogoś bo tak trzeba, "stary" był zły i no musze bo się uduszę mieć nowego, na pytanie po co odpowiedź w stylu no partnera brak dalszej definicji.

Druga grupa szuka może nie pocieszenia ale spokoju w sporcie, pracy samorozwoju, nie chce wchodzić w relacje, albo jak chce to bardzo wartościowe

Trzecia grupa szuka potwierdzenia własnej wartości mniej więcej to samo co Ci którzy mówią jaki jestem kozak.

W grupie moich koleżanek nie ma takich ktore szukają sponsora czy ojca dla dzieci, ale to pewnie jest też specyfika już wieku 40+

253 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-10-17 13:53:03)

Odp: Miłość po 40

Hej Minnie,

W którymś momencie po prostu przestałem się szarpać. Odpuściłem. I w tej ciszy, która została, zacząłem słyszeć siebie. Zająłem się tym, co naprawdę sprawia mi radość. Jeden z pokoi zamieniłem w siłownię, drugi powoli staje się moją małą salą kinową. Planuję wyjazdy, spełniam swoje zachcianki. Po raz pierwszy od dawna mogę wydawać pieniądze na to, co mnie cieszy — nie na to, co trzeba.

Byłem w długim związku, mam dzieci. I choć wiem, jak pięknie jest dzielić życie z kimś bliskim, nie chcę już robić tego na siłę. Nie szukam byle kogo, byle jak, byle nie być sam. Jasne, samotność potrafi być cicha i uparta, ale jeszcze gorsze jest bycie z kimś, kto nie czuje, nie słyszy, nie widzi.

Nie zamknąłem się na ludzi, ale przestałem się wystawiać na przeciąg. Z portali randkowych — poza Facebookiem — zniknąłem. I wiesz co? To była dobra decyzja. Spokój, który przyszło mi za to zapłacić, był wart każdej minuty.

A jeśli kiedyś pojawi się ktoś, kto nie będzie chciał mnie zmieniać, tylko po prostu usiądzie obok — w tej mojej sali kinowej, z herbatą w dłoni i uśmiechem w oczach — to może właśnie wtedy zacznie się coś prawdziwego.

254

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Hej Minnie,

W którymś momencie po prostu przestałem się szarpać. Odpuściłem. I w tej ciszy, która została, zacząłem słyszeć siebie. Zająłem się tym, co naprawdę sprawia mi radość. Jeden z pokoi zamieniłem w siłownię, drugi powoli staje się moją małą salą kinową. Planuję wyjazdy, spełniam swoje zachcianki. Po raz pierwszy od dawna mogę wydawać pieniądze na to, co mnie cieszy — nie na to, co trzeba.

Byłem w długim związku, mam dzieci. I choć wiem, jak pięknie jest dzielić życie z kimś bliskim, nie chcę już robić tego na siłę. Nie szukam byle kogo, byle jak, byle nie być sam. Jasne, samotność potrafi być cicha i uparta, ale jeszcze gorsze jest bycie z kimś, kto nie czuje, nie słyszy, nie widzi.

Nie zamknąłem się na ludzi, ale przestałem się wystawiać na przeciąg. Z portali randkowych — poza Facebookiem — zniknąłem. I wiesz co? To była dobra decyzja. Spokój, który przyszło mi za to zapłacić, był wart każdej minuty.

A jeśli kiedyś pojawi się ktoś, kto nie będzie chciał mnie zmieniać, tylko po prostu usiądzie obok — w tej mojej sali kinowej, z herbatą w dłoni i uśmiechem w oczach — to może właśnie wtedy zacznie się coś prawdziwego.

Wiesz, że cieszę się z Twojej wypowiedzi smile nawet z tego, że po prostu napisałeś, bo życie nie kończy się na 30 urodzinach smile
Co do finansów rozumiem, iż dla wielu osób może to być problem, aby realizować swoje marzenia, czy pragnienia inne niż bieżące potrzeby.

Ja z portali nie korzystam wystarczy że mam znajome które to robią i musiałam sobie zrobić tabelkę o tych panach i która z którym bo już się myliłam big_smile

255 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-10-17 18:41:24)

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Myślałam, że jednak komuś się udało i może się pochwalić sukcesem smile Może w przyszłości smile


Minnie, ja jestem w szczęśliwym związku od kilku lat. Może niewiele, ale naprawdę warto było czekać i nie śpieszyć się. Spotkałam swoją pokrewną duszę i naprawdę jest dobrze big_smile

Spokojnie, bez niepotrzebnych zrywów i pośpiechu, budujemy nasz związek powolutku, ale z mocnych materiałów i cieszymy się każdym wspólnie przeżytym dniem.
Był czas, że oswajałam się z myślą o życiu w pojedynkę, bo nie chciałam się rzucać na pierwsze lepsze portki które zwróciły na mnie uwagę. Jestem samodzielna, w miarę ustawiona życiowo i  nie musiałam szukać opiekuna, żywiciela, kogokolwiek, żeby tylko wypełnił pustkę w moim życiu, bo takiej nie odczuwałam  Miałam swoje priorytety, swoje wymagania od ktorych nie odstępowałam nawet na centymetr, w myśl zasady, że lepiej być samemu niż z byle kim big_smile
Teraz jestem z kimś, kto jest dla mnie partnerem, we wszystkim. Aż czasem sama nie wierzę, że tak się to wszystko ułożyło.
Uszy do góry, będzie dobrze.

256

Odp: Miłość po 40

Salomonka super że Ci się udało smile oby więcej takich pięknych historii smile

257

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:

Minnie, ja jestem w szczęśliwym związku od kilku lat. Może niewiele, ale naprawdę warto było czekać i nie śpieszyć się. Spotkałam swoją pokrewną duszę i naprawdę jest dobrze big_smile

Spokojnie, bez niepotrzebnych zrywów i pośpiechu, budujemy nasz związek powolutku, ale z mocnych materiałów i cieszymy się każdym wspólnie przeżytym dniem.
Był czas, że oswajałam się z myślą o życiu w pojedynkę, bo nie chciałam się rzucać na pierwsze lepsze portki które zwróciły na mnie uwagę. Jestem samodzielna, w miarę ustawiona życiowo i  nie musiałam szukać opiekuna, żywiciela, kogokolwiek, żeby tylko wypełnił pustkę w moim życiu, bo takiej nie odczuwałam  Miałam swoje priorytety, swoje wymagania od ktorych nie odstępowałam nawet na centymetr, w myśl zasady, że lepiej być samemu niż z byle kim big_smile
Teraz jestem z kimś, kto jest dla mnie partnerem, we wszystkim. Aż czasem sama nie wierzę, że tak się to wszystko ułożyło.
Uszy do góry, będzie dobrze.

Naprawdę cieszę się Twoim, Salomonko, szczęściem smile
Zauważam przy tym, także obserwując swoje otoczenie, że najlepsze związki "udają się" (w cudzysłowie, bo przecież nic samo się nie robi i o związek musimy dbać, ale wiemy, o co chodzi) tym osobom, które potrafią być same, bo wtedy nie pojawia się u nich pośpiech, a tym bardziej presja, że "trzeba brać, co jest". Jeśli ktoś się nie szarpie, nie spina, nie definiuje swojej wartości przez pryzmat tego, czy z kimś jest, czy żyje sam, to dzięki temu, jak już na jego drodze pojawi się ktoś naprawdę wyjątkowy i wart wpuszczenia go do swojego życia, to wszystko układa się naturalnie i bez zbędnego napięcia. Wtedy też pojawia się jakże cenny spokój oraz harmonijne dopełnienie dwóch odrębnych, ale gotowych na bliskość osób.
Myślę też, że właśnie w taki sposób buduje się dojrzałe związki.

258

Odp: Miłość po 40
Priscilla napisał/a:

Myślę też, że właśnie w taki sposób buduje się dojrzałe związki.


Jak narzeczeństwo nawet nie mieszka razem ze względu na strach i kompleksy jednej ze stron to słaby ten związek.

259

Odp: Miłość po 40

To właśnie dojrzałe osoby częściej decydują się na związki typu LAT, często jest to też związane z odległością albo z posiadaniem małoletnich dzieci z poprzednich związków. Ewentualnie też z obawy, co już uważam za mocno słabe przed wpólnym budżetem.

260

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

To właśnie dojrzałe osoby częściej decydują się na związki typu LAT, często jest to też związane z odległością albo z posiadaniem małoletnich dzieci z poprzednich związków. Ewentualnie też z obawy, co już uważam za mocno słabe przed wpólnym budżetem.


Związek na odległość czy związek, w którym mieszka się osobno nie jest związkiem tak naprawdę. To trwanie w układzie niczym nie różniącym się od FWB.

Posty [ 196 do 260 z 391 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024