Miłość po 40 - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 391 ]

131

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

............. Wiem jednak, że temat związków u mnie to temat raz na zawsze zamknięty smile

Oj tam, oj tam... Spotkasz w końcu kogoś sensownego i sama nie uwierzysz że to ty pisałaś kiedyś takie deklaracje.
Samo życie smile

Ryzykowne stwierdzenie, skąd pewność, ze spotka? Może nie spotka? Samo życie. Nie każdy kogoś pozna. Jedni tak, inni nie, szanse są jednak pół na pół.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Nudna czyli nie ma żadnych zainteresować poza "czytaniem" i chodzenie na spacery.

Nic ją nie interesuje, o niczym nie można z nia pogadać, nigdzie nie była , nic nie widziała.
Normalnie czarna dziura wink

Tylko, czy istnieją takie osoby w jakiejś większej liczbie? Zwykle każdy ma jakieś zainteresowania, jeden właśnie podróże a inny sport, albo cos związanego ze sztuką.
Z reszta są  podróże a podróże. Jeden podróżuje, poznaje historię obcego kraju, zwiedza zabytki, muzea, dzielnice mieszkalne, czy parki botaniczne. a inny pojedzie do hotelu z all inclusive, pojedzie raz przejechać się "łódką"po morzu w ramach wycieczki fakultatywnej, pijąc drinka, a resztę pobytu spędzi w hotelowym basenie i na plaży jedząc i pijąc - i można pwiedzieć, że obydwie te osoby podróżują wink


A czy jakbyś spotkał kobietę, która nie przepadałaby za podróżami, ale na innych płaszczyznach życia  byłoby bardzo dobrze? Podróże, jak pisałeś są około dwa razy do roku, pozostały czas wypełnia zwykłe życie. Do podroży to można mieć znajomych, albo wykupić sobie wycieczki w biurach podróży, a tam zawsze znajdą się jacyś towarzysze.

Dlatego podczas poznawania się weryfikuje co kryje się pod tymi "podróżami" wink
Jak ktoś na tych "podróżach" tylko leży przy barze albo co najwyżej na leżaku z drinkiem na plaży to nie pasuje do mnie i delikatnie trochę "inaczej" poznajemy inne kraje i zwiedzamy wink

133

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

............. Wiem jednak, że temat związków u mnie to temat raz na zawsze zamknięty smile

Oj tam, oj tam... Spotkasz w końcu kogoś sensownego i sama nie uwierzysz że to ty pisałaś kiedyś takie deklaracje.
Samo życie smile

Ryzykowne stwierdzenie, skąd pewność, ze spotka? Może nie spotka? Samo życie. Nie każdy kogoś pozna. Jedni tak, inni nie, szanse są jednak pół na pół.

A skąd pewność, że nie spotka? Sama napisałaś, że szanse są pól na pól.

Jedni widzą szklankę do polowy pustą, inni do połowy pełną. Ja widzę do połowy pełną, bo tak jak autorka zarzekałam się że nigdy w życiu...

I co?

I nico big_smile

Jest fajnie.

134

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Oj tam, oj tam... Spotkasz w końcu kogoś sensownego i sama nie uwierzysz że to ty pisałaś kiedyś takie deklaracje.
Samo życie smile

Ryzykowne stwierdzenie, skąd pewność, ze spotka? Może nie spotka? Samo życie. Nie każdy kogoś pozna. Jedni tak, inni nie, szanse są jednak pół na pół.

A skąd pewność, że nie spotka? Sama napisałaś, że szanse są pól na pól.

Jedni widzą szklankę do polowy pustą, inni do połowy pełną. Ja widzę do połowy pełną, bo tak jak autorka zarzekałam się że nigdy w życiu...

I co?

I nico big_smile

Jest fajnie.

dlatego nie powinno się zapewniać ludzi, ze na pewno w przyszłości zdarzy się to czy to, bo o przyszlości nie wiemy.

Czy jest fajnie, no jest jest big_smile

135

Odp: Miłość po 40

Ja się nie odcinam od żadnych jego znajomych, ale to jego znajomi i rzadko mamy okazję się spotkać i czasami niezręcznie.
A jednak jak się przypadkiem spotkamy, Ti jest serdecznie, bo mnie wszyscy po prostu lubili.
Ale robienie dla niego tych samych rzeczy co gdy byliście razem, to bez sensu.
Mam nadzieję że zrobisz sobie od niego detox, i wtedy zrozumiesz, jak Cj szkodził.
Widzisz ja miałam wiele pięknych wspomnień, każdy kąt mojego miasta mi go przypominał.
Myślę że potrzebujesz czasu. Rok to zdecydowanie za mało.
Jest tu wiele wątków 36 latek, które zostały same z dziećmi.
Wszystkie wyszły z tego dołka i Ty też wyjdziesz.
Ja na Twoim etapie w głębi duszy też myślałam, że te kobiety są z jakiejś innej  gliny, ze im łatwiej wskoczyć w inną relację, ja to co innego smile
Pogadamy za rok.
Może się dziewczyny jakieś w podobnej sytuacji odezwą w Twoim wątku.

136

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:
złoto napisał/a:

Ryzykowne stwierdzenie, skąd pewność, ze spotka? Może nie spotka? Samo życie. Nie każdy kogoś pozna. Jedni tak, inni nie, szanse są jednak pół na pół.

A skąd pewność, że nie spotka? Sama napisałaś, że szanse są pól na pól.

Jedni widzą szklankę do polowy pustą, inni do połowy pełną. Ja widzę do połowy pełną, bo tak jak autorka zarzekałam się że nigdy w życiu...

I co?

I nico big_smile

Jest fajnie.

dlatego nie powinno się zapewniać ludzi, ze na pewno w przyszłości zdarzy się to czy to, bo o przyszlości nie wiemy.

Czy jest fajnie, no jest jest big_smile

Złoto, smaż się w tej swojej beczce pesymizmu życiowego jak ci ona tak bardzo pasuje i daj spokój ludziom którzy mają inaczej.

Nie twierdzę  że na 100% autorce w życiu będzie lekko i wygra w lotto, ale póki żyjemy wszystko jest możliwe, a zarzekanie się, że się nigdy w związek nie wejdzie...To nawet zakonnicom nie zawsze się udaje wink

137

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:

A skąd pewność, że nie spotka? Sama napisałaś, że szanse są pól na pól.

Jedni widzą szklankę do polowy pustą, inni do połowy pełną. Ja widzę do połowy pełną, bo tak jak autorka zarzekałam się że nigdy w życiu...

I co?

I nico big_smile

Jest fajnie.

dlatego nie powinno się zapewniać ludzi, ze na pewno w przyszłości zdarzy się to czy to, bo o przyszlości nie wiemy.

Czy jest fajnie, no jest jest big_smile

Złoto, smaż się w tej swojej beczce pesymizmu życiowego jak ci ona tak bardzo pasuje i daj spokój ludziom którzy mają inaczej.

Nie twierdzę  że na 100% autorce w życiu będzie lekko i wygra w lotto, ale póki żyjemy wszystko jest możliwe, a zarzekanie się, że się nigdy w związek nie wejdzie...To nawet zakonnicom nie zawsze się udaje wink

Autorka zna siebie najlepiej, skoro tak napisała, coś jest na rzeczy.

138

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:
złoto napisał/a:

dlatego nie powinno się zapewniać ludzi, ze na pewno w przyszłości zdarzy się to czy to, bo o przyszlości nie wiemy.

Czy jest fajnie, no jest jest big_smile

Złoto, smaż się w tej swojej beczce pesymizmu życiowego jak ci ona tak bardzo pasuje i daj spokój ludziom którzy mają inaczej.

Nie twierdzę  że na 100% autorce w życiu będzie lekko i wygra w lotto, ale póki żyjemy wszystko jest możliwe, a zarzekanie się, że się nigdy w związek nie wejdzie...To nawet zakonnicom nie zawsze się udaje wink

Autorka zna siebie najlepiej, skoro tak napisała, coś jest na rzeczy.

Dobrze napisałaś "COŚ" jest na rzeczy.

Poza tym, ja napisałam do autorki nie do ciebie, więc daruj sobie.

139

Odp: Miłość po 40
Salomonka napisał/a:
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Złoto, smaż się w tej swojej beczce pesymizmu życiowego jak ci ona tak bardzo pasuje i daj spokój ludziom którzy mają inaczej.

Nie twierdzę  że na 100% autorce w życiu będzie lekko i wygra w lotto, ale póki żyjemy wszystko jest możliwe, a zarzekanie się, że się nigdy w związek nie wejdzie...To nawet zakonnicom nie zawsze się udaje wink

Autorka zna siebie najlepiej, skoro tak napisała, coś jest na rzeczy.

Dobrze napisałaś "COŚ" jest na rzeczy.

Poza tym, ja napisałam do autorki nie do ciebie, więc daruj sobie.

Nie znasz Autorki osobiście, jeśli napisała, ze nie dla niej już takie związki, czyli zna siebie najlepiej i wie co pisze. Z jej postów wynika, ze to rozsądna osoba, która sama daje sobie rade w życiu.

140

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
Salomonka napisał/a:
złoto napisał/a:

Autorka zna siebie najlepiej, skoro tak napisała, coś jest na rzeczy.

Dobrze napisałaś "COŚ" jest na rzeczy.

Poza tym, ja napisałam do autorki nie do ciebie, więc daruj sobie.

Nie znasz Autorki osobiście, jeśli napisała, ze nie dla niej już takie związki, czyli zna siebie najlepiej i wie co pisze. Z jej postów wynika, ze to rozsądna osoba, która sama daje sobie rade w życiu.

Nie będę z tobą dyskutować, daruj sobie. Próżne twoje prowokacje, uczep się kogoś innego.

141

Odp: Miłość po 40

no właśnie nie zna siebie w związkach, bo była tylko w długim i niezbyt udanym 1 związku.
jak odchoruje to rozstanie i spróbuje kogoś poznać i dojdzie do wniosku że woli być sama, to będzie wiarygodne.

142

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

no właśnie nie zna siebie w związkach, bo była tylko w długim i niezbyt udanym 1 związku.
jak odchoruje to rozstanie i spróbuje kogoś poznać i dojdzie do wniosku że woli być sama, to będzie wiarygodne.

Mimo tego z jakiegoś powodu napisała, że raczej już nie będzie.
Nie znamy jej sytuacji rodzinnej, mieszkaniowej i tak dalej. Nie znamy jej dziecka. Ja jej wierzę, jeśli tak napisała, ze tego nie czuje, to tak jest.
Co będzie za rok czy pięć tego nikt z nas nie wie i nie ma co przewidywać.

143 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-02-15 19:25:15)

Odp: Miłość po 40

Autorka pisze o sobie per dojrzała kobieta, a ma aż 36 lat! XD
No to rzeczywiście pora na szukanie jakiegoś spokojnego kąta na starość.

W wieku 40 lat przecież bedziesz miała już samodzielne dziecko. Wyślesz je na jakieś zajęcia po szkole, obozy, do dziadków czy odwiedzić koleżanke z innego miasta i już wakacje masz wolne. Jak córka znajdzie sobie hobby to pewnie w weekendy też zacznie wybywać z domu.
IMO jesteś w super sytuacji. Inne laski w wieku 35 bez dzieci cisną facetów na dzieciaki, dom, rodzine a ty już odwaliłaś największa robote i teraz tylko patrzeć jak  dzieciak dorasta i nie tracić z nim kontaktu. Mysle że twoi rówieśnicy chętniej wybiorą laske taką jak ty z dzieciakami już ogarniętymi a nie 35 latke którą goni zegar żeby w rok sie chajtnąc, pobudować, walnąć dziecko i na wszystko wyłożyc kase. Dla faceta w twoim wieku, który ma apetyt na życie, jescze coś chce porobić laska z nastoletnim dzieciakiem to super opcja.

Kaszpira bym nie słuchała. Sprawia wrażenie takiego już wytartego życiem, przykurzonego troszkę i znudzonego. Sam chyba nie wie czego chce.
Zamiast plotkowac o 40 letnich rozwódkach podłap kontakt z młodszymi laskami. Wyskocz sobie na kawe, fitnes, podłap troche energii od lasek którym się jeszcze chce i zaraz zmienisz spiewkę wink

144

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Autorka pisze o sobie per dojrzała kobieta, a ma aż 36 lat! XD
No to rzeczywiście pora na szukanie jakiegoś spokojnego kąta na starość.


36 lat w znaczeniu, że już nie świeża maturzystka, a i rozwód, 11letnie dziecko - to kawałek czasu i doświadczenia, tak to odebrałam smile

36 lat to nie jest dużo, niektóre dopiero rodzinę zaczynają w tym wieku zakładać i spokojnie jeszcze dwójkę dzieci moga urodzić.
Sto lat temu  bycie po 30stce to może był dojrzały wiek, teraz to jeszcze młodość.

145 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-02-15 20:45:36)

Odp: Miłość po 40

Elu, masz rację, ale uważam, że warunkiem niezbędnym jest ostateczne odcięcie przez Autorkę pępowiny z byłym. To oznaczałoby koniec z jakąkolwiek pomocą dla niego, o czym było mówione powyżej i w znacznie szerszym ujęciu. Dlatego nie będę dublować tej kwestii. Tylko dodam, że to najwyższy czas na detoks z przeszłości. Jedyny i usprawiedliwiony kontakt to wyłącznie w sprawach dotyczących spraw dziecka i tyle.
Szanuję decyzję Autorki. To Jej życie, Jej decyzje, Jej wybory. Jednakże wszyscy wiemy, że w życiu niczego nie można być pewnym. Czas pokaże, czy Jej postanowienia pozostaną stałe czy ulegną zmianie.

146

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Dziś na fali rozmów podczas porannej kawki z moimi koleżankami w pracy padł popularny temat miłości wśród osób 40+, w mniejszym zakresie dotyczy to wieku, a bardziej o fakt nieudanego małżeństwa i oczywiście posiadania dzieci. W naszym otoczeniu jest kilka (raczej bardzo mało) osób po różnych przejściach zarówno kobiet jak i mężczyzn, ale żadne z nich nie posiada i nie posiadało (nie wiemy, ale raczej z racji atmosfery byśmy wiedzieli), kolejnego partnera

Oczywiście nie mam na myśli tu par z telewizji bo te znamy, big_smile tylko normalnych zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.

Czy to się udaje, czy to jest możliwe, ale co najważniejsze jak to funkcjonuje? Czy są to bardziej związku typu LAT? Jaki jest sens wiązania się w takiej sytuacji? Kiedy mamy lat 20 wiadomo intymność, małżeństwo lub mniej formalna relacja, założenie rodziny.
W takim przypadku no już raczej dzietność nie wchodzi w grę. Intymność czy jest możliwa pewnie mniej ale w jakimś tam stopniu może się zdarzyć. Zatem jaki jest cel? Double income? Czy ów partner/ partnerka zna dzieci z poprzedniej relacji czy raczej nie? Jeśli tak jakie one są.

Oczywiście może powiedzieć wparcie, ale w czym? Trudno oczekiwać, aby nasz nowy znajomy zajmował się naszym dzieckiem. Trudno też oczekiwać, aby dokładał finansowo. Na jakiej płaszczyźnie miałoby być to wsparcie?

Liczę na wasze POZYTYWNE  doświadczenia smile


Odniose sie teraz do poczatkowego posta.
Tak, Autorko, znam pozytywne zakończenia takich historii (to jest pozytywne na dzień dzisiejszy, bo jaka będzie przyszłość, nie wie nikt), jest ich zbyt wiele, ale przytoczę kilka.

Moja koleżanka ze szkoły, wyszła za mąż młodo, około 20 ki, szybki ślub, szybka ciąża. Przed trzydziestką owdowiała, zostając sama z dzieckiem w wieku szkolnym. Mając może 33 czy 34 lata poznała kawalera (bez dzieci) i z nim ułożyła sobie życie. Poznała go przez jakiś wspólnych znajomych na grilu czy jakiejś letniej imprezie na działce. Opowiadała, ze od razu wpadł jej w oko. Ogólnie z tego co wiem, dość szybko to dalej poszło, zaczęli się spotykać i tak dalej.

Znajomy rozszedł się z żoną po chyba 15 latach małżeństwa, mieli syna,  potem był parę lat sam aż po 40stce poznał drugą partnerkę (bezdzietna po nieudanym małżeństwie), są razem do dzisiaj, ale nie mieszkają w Polsce, choć to chyba nie ma znaczenia dla historii? Poznali się w pracy, ona już tam pracowała jakiś czas, on był nowy i jakoś zaskoczyło. Z tego co wiem, bardzo sobie chwalą obecny status, chociaż ślubu nie mają ale mieszkają razem.

Inna koleżanka rozstała się z mężem po niemal dziesięciu latach małżeństwa (nie mieli dzieci). Potem była sama ileś tam lat, aż będąc dokładnie w Twoim wieku poznała kogoś, miało być na chwile, bo początkowo traktowała go czysto koleżeńsko, a rozglądała się za innymi. Koniec końców doczekali się jeszcze dzieci, mieszkają razem, są po ślubie  i tak dalej. On nie miał dzieci z poprzedniego związku. Nie wiem, czy są  teraz razem, bo nie mamy kontaktu, ale raczej tak.

Mam też znajomych, którzy nie ułożyli sobie z nikim życia, latami są sami, ale nie o to pytałaś, to nie piszę smile

147

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Autorka pisze o sobie per dojrzała kobieta, a ma aż 36 lat! XD
No to rzeczywiście pora na szukanie jakiegoś spokojnego kąta na starość.

W wieku 40 lat przecież bedziesz miała już samodzielne dziecko. Wyślesz je na jakieś zajęcia po szkole, obozy, do dziadków czy odwiedzić koleżanke z innego miasta i już wakacje masz wolne. Jak córka znajdzie sobie hobby to pewnie w weekendy też zacznie wybywać z domu.
IMO jesteś w super sytuacji. Inne laski w wieku 35 bez dzieci cisną facetów na dzieciaki, dom, rodzine a ty już odwaliłaś największa robote i teraz tylko patrzeć jak  dzieciak dorasta i nie tracić z nim kontaktu. Mysle że twoi rówieśnicy chętniej wybiorą laske taką jak ty z dzieciakami już ogarniętymi a nie 35 latke którą goni zegar żeby w rok sie chajtnąc, pobudować, walnąć dziecko i na wszystko wyłożyc kase. Dla faceta w twoim wieku, który ma apetyt na życie, jescze coś chce porobić laska z nastoletnim dzieciakiem to super opcja.

Kaszpira bym nie słuchała. Sprawia wrażenie takiego już wytartego życiem, przykurzonego troszkę i znudzonego. Sam chyba nie wie czego chce.
Zamiast plotkowac o 40 letnich rozwódkach podłap kontakt z młodszymi laskami. Wyskocz sobie na kawe, fitnes, podłap troche energii od lasek którym się jeszcze chce i zaraz zmienisz spiewkę wink

Można się uśmiechnąć, ale tak...

Owszem masz 100% racji taki w wieku 35-37, który nie chce zakładać rodziny ma wybór 27 latka dla której musi się starać zabierać na wakacje randki albo 36 letnia już z nastoletnim dzieckiem może się okazać fajną opcją, bo dla tej drugiej się nie musi starać, nie musi robić nic ona nie wymaga żeby ją gdzieś zabrał, nie oczekuje kwiatów ani innych rzeczy które wymagają jej młodsze koleżanki, nie musi się podobać jej znajomym więc jest to ciekawa opcja. Opcja która daje możliwość że za rok czy dwa znajdzie 31 latkę z którą założy rodzine. Tyle, że chyba nikt nie lubi być opcją, odskocznią na chwilę.  Jednak masz 100!% racji z jego punktu widzenia nakład finansowy, emocjonalny, czasowy wynosi zero, więc układ idealny. smile

Ja mam koleżanki w różnym wieku i takie które są 50+ i takie które są świeżo po 30 smile

148

Odp: Miłość po 40

big_smile big_smile
Powinnaś założyć jakiś kanał na YT pt Smerf Maruda.
ludzie by wpisywali jakieś życiowe obserwacje, a Ty byś wyciągałą jak najczarniejsze scenariusze.
myślę, że koniecznie musisz poznać tu z Forum kogos o nicku Miklosza, bo piszesz jak On i Rakastaniela.
ale Ty jesteś lepsza, bo zdania masz bardziej rozbudowane wink

nie, ktoś w Twojej rodzinie musiał koniecznie być taki sam!
takie programy wgrywa się w dzieciństwie smile Błagam, nie wgrywaj córce, unieszczęśliwisz ją.

149

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

big_smile big_smile
Powinnaś założyć jakiś kanał na YT pt Smerf Maruda.
ludzie by wpisywali jakieś życiowe obserwacje, a Ty byś wyciągałą jak najczarniejsze scenariusze.
myślę, że koniecznie musisz poznać tu z Forum kogos o nicku Miklosza, bo piszesz jak On i Rakastaniela.
ale Ty jesteś lepsza, bo zdania masz bardziej rozbudowane wink

nie, ktoś w Twojej rodzinie musiał koniecznie być taki sam!
takie programy wgrywa się w dzieciństwie smile Błagam, nie wgrywaj córce, unieszczęśliwisz ją.

Biorę to big_smile big_smile już czuję to jaka popularność big_smile

A tak poważnie to normalnie raczej nie jestem marudą tongue wiec będę się musiała mocno skupić, na tym żebym mi widownia nie uciekła tongue

150

Odp: Miłość po 40

jesteś. matka byla?

151

Odp: Miłość po 40

Czy moja mama jest marudą raczej nie czasem coś marudzi ojciec chyba więcej.
Ela ogólnie nikt kto mnie zna prywatnie nie mówi że ja marudzę raczej że nerwowa to tak, ale że marudzi to raczej nie.

Odp: Miłość po 40

Czy ty nie masz depresji? Piszesz tak negatywnie.

153

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czy ty nie masz depresji? Piszesz tak negatywnie.

Tak mam, chodzę na terapię, ale sobie jakoś radzę smile

154

Odp: Miłość po 40

A , to przepraszam. Nie chciałam Cię dołować.
Ale smutek to tez: niewyrażona złość.
Niestety będziesz musiała się z nią rozprawić.
Wiem zd to jie jest proste, bo sama byłam wychowywana na grzeczną dziewczynkę usluzną innym, ale trzeba to zrobić, dopuścić do siebie tę złość.
Źle wybrałaś partnera życiowego, to się zdarza.
Wybierzesz innego i zrozumiesz różnicę.

155

Odp: Miłość po 40

Tak Elu masz rację, od dziecka słyszałam "z wielką dupą wszędzie wejdziesz a z wielką gębą nigdzie" efekt tego taki, że nie umiałam się nigdy odezwać o swoich potrzebach.
Od wielu lat czuję się gorsza od innych, przez lata byłam poniżana przez partnera. To nie jest proste do wyleczenia, nie da się kupić tabletki jak na kaszel.
Dlatego też myślę, że ja i związki to raczej nie jest dobry pomysł smile

156

Odp: Miłość po 40

Bycie w związku nie jest obowiązkowe i dużo ludzi po nieudanym związku nie chce ponownie związku i podejmować ryzyka i mają do tego pełne prawo. Bez sensu na siłę kogoś zmuszać.
Co do mnie to ja wiem co chce a czego nie chce. Na jutro jestem umówiony na randkę, więc spokojnie.
Nie mam parcia. Kiedyś miałem ale wiem co ma być to będzie, ale kto nie ryzykuje i nie próbuje …

157

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:

Bycie w związku nie jest obowiązkowe i dużo ludzi po nieudanym związku nie chce ponownie związku i podejmować ryzyka i mają do tego pełne prawo. Bez sensu na siłę kogoś zmuszać.
Co do mnie to ja wiem co chce a czego nie chce. Na jutro jestem umówiony na randkę, więc spokojnie.
Nie mam parcia. Kiedyś miałem ale wiem co ma być to będzie, ale kto nie ryzykuje i nie próbuje …

Dokładnie ja np ide do zakonu

158

Odp: Miłość po 40

Oczywiście, że nie ma obowiązku bycia z kimś, nie każdy tego potrzebuje, i nie każdy do tego się nadaje smile
Kaszmir oczywiście trzymam kciuki natomiast ja aktualnie za bardzo się obawiam zaryzykować.

159

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że nie ma obowiązku bycia z kimś, nie każdy tego potrzebuje, i nie każdy do tego się nadaje smile
Kaszmir oczywiście trzymam kciuki natomiast ja aktualnie za bardzo się obawiam zaryzykować.

Dziękuję.

Dlatego na spokojnie. Chyba nie ma nic gorszego aby wchodzić w związek pod presją albo z powodu co inni powiedzą.
Na razie masz małe dziecko i jako tako samotna nie jesteś.

Myślę że każdy nie ważne czy kobieta czy facet wolałby aby druga strona nie miała dzieci nawet jamkom sam/sama ma.
Nie ma w tym nic dziwnego i sądzę że jakby człowiek miał wybór to jednak wybrałby osobę bez dzieci. Młodzi mężczyźni chcą mieć swoje dzieci i nie jest to nic dziwnego. Ale to nie znaczy czy ludzie z dziećmi są skreśleni. No nie są. Tyle że sądzę łatwiej ludziom którzy są na podobnym etapie życiowym.

Co do FWB to mocno się zastanów. Wiele osób się zakochuje a potem jest płacz i złość bo druga strona chce tylko FWB i nic więcej .To bardzo ryzykowna relacja.

160

Odp: Miłość po 40

Ale Ty teraz tak mówisz, że związki nie są dla Ciebie, bo jesteś po rozstaniu, zostałaś sama z dzieckiem, w dodatku cierpisz na depresję. Nie wiesz, co będzie, co Cię czeka. Na razie daj sobie czas, poukładaj sobie wszystko w głowie podczas terapii. Co do tego, że faceci nie chcą kobiet z dziećmi, to też bywa różnie. Pracuję w takim środowisku, w którym widzę mnóstwo kobiet z dziećmi, które mają nowych partnerów, niż ojciec dziecka. A nawet mają wspólne dziecko. Do tego masz dopiero 36 lat. Wszystko jeszcze przed Tobą. Najgorsze, to poddać się czarnym myślom. Ja tam trzymam za Ciebie kciuki.

161 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-16 10:22:23)

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że nie ma obowiązku bycia z kimś, nie każdy tego potrzebuje, i nie każdy do tego się nadaje smile
Kaszmir oczywiście trzymam kciuki natomiast ja aktualnie za bardzo się obawiam zaryzykować.

Dziękuję.

Dlatego na spokojnie. Chyba nie ma nic gorszego aby wchodzić w związek pod presją albo z powodu co inni powiedzą.
Na razie masz małe dziecko i jako tako samotna nie jesteś.

Myślę że każdy nie ważne czy kobieta czy facet wolałby aby druga strona nie miała dzieci nawet jamkom sam/sama ma.
Nie ma w tym nic dziwnego i sądzę że jakby człowiek miał wybór to jednak wybrałby osobę bez dzieci. Młodzi mężczyźni chcą mieć swoje dzieci i nie jest to nic dziwnego. Ale to nie znaczy czy ludzie z dziećmi są skreśleni. No nie są. Tyle że sądzę łatwiej ludziom którzy są na podobnym etapie życiowym.

Co do FWB to mocno się zastanów. Wiele osób się zakochuje a potem jest płacz i złość bo druga strona chce tylko FWB i nic więcej .To bardzo ryzykowna relacja.

Kaszpir życzę Ci jak najlepiej, ale mam wrażenie, że dla Ciebie dzieci to jakaś tragedia dziejowa. Może kobiety mają inaczej, ale znam milion innych przesłanek które bardziej by mi przeszkadzały niż dzieci, np. gdyby miał i się nimi nie interesował, nie płacił alimentów, czy tam coś innego. Oczywiście dla 20 latka to byłaby sytuacja nie do zaakceptowania, ale jak ktoś ma już te 35 lat to chyba zdaje sobie sprawę, że gdzieś tam jest to naturalne. Nie ma się co oszukiwać, spotykając osobę w wieku 33-38 musisz liczyć się z tym że może ona mieć jeden związek często małżeństwo 10 letnie za sobą albo 15 związków po 5-12 miesięcy, co kto woli. Z pewnością ta druga ma większe doświadczenia i dobre i złe, a pierwsza ma głównie traumę z rozstania. Dla mnie przeszłość może kryminalna miałaby znaczenie, przecież nie wyjdę z założenia, że skoro on ma za sobą sex z 50x kobiet gdzie x to ilość mężczyzn z którymi ja miałam kontakt fizyczny to ma spadać. Jeśli więcej korzystał z życia niż ja to ok jego szczęście, ale bez wpływu na mnie smile

Możecie nazwać mnie materialistką ale ja skreśliłabym nie kogoś kto ma dzieci, ale kogoś kto nie ma stałe pracy, myślę, że lekkoduchem bym się nie dogadała.

Co do relacji FWB, przed moim "związkiem" byłam w takiej relacji i wyjątkowo dobrze to wspominam.

Lunka86 napisał/a:

Ale Ty teraz tak mówisz, że związki nie są dla Ciebie, bo jesteś po rozstaniu, zostałaś sama z dzieckiem, w dodatku cierpisz na depresję. Nie wiesz, co będzie, co Cię czeka. Na razie daj sobie czas, poukładaj sobie wszystko w głowie podczas terapii. Co do tego, że faceci nie chcą kobiet z dziećmi, to też bywa różnie. Pracuję w takim środowisku, w którym widzę mnóstwo kobiet z dziećmi, które mają nowych partnerów, niż ojciec dziecka. A nawet mają wspólne dziecko. Do tego masz dopiero 36 lat. Wszystko jeszcze przed Tobą. Najgorsze, to poddać się czarnym myślom. Ja tam trzymam za Ciebie kciuki.

Dziękuję smile Nie uważam tego że jestem samotną matką za koniec świata smile

162

Odp: Miłość po 40

Ale ja nigdzie nie napisałam, że tak twierdzisz wink . Głowa do góry, pierś do przodu. Wszystko się prędzej czy później ułoży.

163

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że nie ma obowiązku bycia z kimś, nie każdy tego potrzebuje, i nie każdy do tego się nadaje smile
Kaszmir oczywiście trzymam kciuki natomiast ja aktualnie za bardzo się obawiam zaryzykować.

Dziękuję.

Dlatego na spokojnie. Chyba nie ma nic gorszego aby wchodzić w związek pod presją albo z powodu co inni powiedzą.
Na razie masz małe dziecko i jako tako samotna nie jesteś.

Myślę że każdy nie ważne czy kobieta czy facet wolałby aby druga strona nie miała dzieci nawet jamkom sam/sama ma.
Nie ma w tym nic dziwnego i sądzę że jakby człowiek miał wybór to jednak wybrałby osobę bez dzieci. Młodzi mężczyźni chcą mieć swoje dzieci i nie jest to nic dziwnego. Ale to nie znaczy czy ludzie z dziećmi są skreśleni. No nie są. Tyle że sądzę łatwiej ludziom którzy są na podobnym etapie życiowym.

Co do FWB to mocno się zastanów. Wiele osób się zakochuje a potem jest płacz i złość bo druga strona chce tylko FWB i nic więcej .To bardzo ryzykowna relacja.

Kaszpir życzę Ci jak najlepiej, ale mam wrażenie, że dla Ciebie dzieci to jakaś tragedia dziejowa. Może kobiety mają inaczej, ale znam milion innych przesłanek które bardziej by mi przeszkadzały niż dzieci, np. gdyby miał i się nimi nie interesował, nie płacił alimentów, czy tam coś innego. Oczywiście dla 20 latka to byłaby sytuacja nie do zaakceptowania, ale jak ktoś ma już te 35 lat to chyba zdaje sobie sprawę, że gdzieś tam jest to naturalne. Nie ma się co oszukiwać, spotykając osobę w wieku 33-38 musisz liczyć się z tym że może ona mieć jeden związek często małżeństwo 10 letnie za sobą albo 15 związków po 5-12 miesięcy, co kto woli. Z pewnością ta druga ma większe doświadczenia i dobre i złe, a pierwsza ma głównie traumę z rozstania. Dla mnie przeszłość może kryminalna miałaby znaczenie, przecież nie wyjdę z założenia, że skoro on ma za sobą sex z 50x kobiet gdzie x to ilość mężczyzn z którymi ja miałam kontakt fizyczny to ma spadać. Jeśli więcej korzystał z życia niż ja to ok jego szczęście, ale bez wpływu na mnie smile

Możecie nazwać mnie materialistką ale ja skreśliłabym nie kogoś kto ma dzieci, ale kogoś kto nie ma stałe pracy, myślę, że lekkoduchem bym się nie dogadała.

Co do relacji FWB, przed moim "związkiem" byłam w takiej relacji i wyjątkowo dobrze to wspominam.

Lunka86 napisał/a:

Ale Ty teraz tak mówisz, że związki nie są dla Ciebie, bo jesteś po rozstaniu, zostałaś sama z dzieckiem, w dodatku cierpisz na depresję. Nie wiesz, co będzie, co Cię czeka. Na razie daj sobie czas, poukładaj sobie wszystko w głowie podczas terapii. Co do tego, że faceci nie chcą kobiet z dziećmi, to też bywa różnie. Pracuję w takim środowisku, w którym widzę mnóstwo kobiet z dziećmi, które mają nowych partnerów, niż ojciec dziecka. A nawet mają wspólne dziecko. Do tego masz dopiero 36 lat. Wszystko jeszcze przed Tobą. Najgorsze, to poddać się czarnym myślom. Ja tam trzymam za Ciebie kciuki.

Dziękuję smile Nie uważam tego że jestem samotną matką za koniec świata smile

Nie dzieci to dla mnie tragedia życiowa . Mam i utrzymuje kontakt.
Lubie dzieci.
Kobieta z jaką się spotkam dziś ma dziecko  i to dość małe a jak widzisz nie odrzuciłem jej z powodu że ma dziecko.
Odrzucam niesamodzielne kobiety i takie z którymi nie mamy żadnych wspólnych zainteresowań i wspólnych cech.
Trzeba po prostu do siebie pasować imudi nas jak najwięcej wspólnego łączyć a jak najmniej dzielić . Ideałów nie ma i zawsze pewien kompromis będzie, ważne aby dwie strony tego chciały i były świadome

164 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-16 11:22:32)

Odp: Miłość po 40

Oczywiście.
Ja na wszystkie spotkania szlam w sumie z ciekawości,  bez żadnych oczekiwań.
Ale podobało mi się to, gdy mój obecny partner po fajnych pisaniu o wszystkim, wymianiezdjęć itd  przed pierwszym spotkaniem w realu zadzwonił i w dlugiej rozmowie zrobił mi w sumie interview, czy mamy szansę na podobne podejscie do wielu spraw.
To było potrzebne,  bo sama z siebie akurat o takie rzeczy bym nie pytała, a wiele więcej powiedziało mi to o nim jako mężczyźnie.
Później pozostało już zweryfikowanie wrażenia na żywo i czas na przeanalizowanie swoich emocji.
Niektóre kobiety nie zdają sobie sprawy, że gdy mężczyzna robi odwrotnie, czyli najpierw wrażenia i niezadawanie pytań, to tak naprawdę nie szuka związku, tylko romansu.
A próbując  z romansu zrobić relację można się mocno rozczarować.

165

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Oczywiście.
Ja na wszystkie spotkania szlam w sumie z ciekawości,  bez żadnych oczekiwań.
Ale podobało mi się to, gdy mój obecny partner po fajnych pisaniu o wszystkim, wymianiezdjęć itd  przed pierwszym spotkaniem w realu zadzwonił i w dlugiej rozmowie zrobił mi w sumie interview, czy mamy szansę na podobne podejscie do wielu spraw.
To było potrzebne,  bo sama z siebie akurat o takie rzeczy bym nie pytała, a wiele więcej powiedziało mi to o nim jako mężczyźnie.
Później pozostało już zweryfikowanie wrażenia na żywo i czas na przeanalizowanie swoich emocji.
Niektóre kobiety nie zdają sobie sprawy, że gdy mężczyzna robi odwrotnie, czyli najpierw wrażenia i niezadawanie pytań, to tak naprawdę nie szuka związku, tylko romansu.
A próbując  z romansu zrobić relację można się mocno rozczarować.

Można się rozczarować, ale nie wiem dlaczego zakładamy że romans to jest tylko to co chcą mężczyźni i skrzywdzona jest kobieta. Teoretycznie może być dokładnie odwrotnie wink

166 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-16 11:45:41)

Odp: Miłość po 40

Nie ma w ogóle tematu wtedy do rozważania.
Jak napiszesz ze 36 latka szuka romansu na jakimś portalu, możesz mieć tysiące kandydatów dosłownie, ich nie interesuje Twoje dziecko czy stan cywilny.
Grunt to wiedzieć czego się oczekuje
Natomiast jeśli z tyłu głowy będziesz mieć nadzieję na coś więcej, to zrobisz sobie krzywdę.
Niezbyt mądre kobiety  wchodzą w romans,  oczekując że go zmienia w związek.
Widzisz, mi nic nie brakuje wizualnie, jestem samodzielna, inteligentna i bardzo dobrze odbierana przez mezczyzn w realnym zyciu.
Ale nigdy nie zakładałabym takiego scenariusza.
A wiele kobiet zakłada tylko na podstawie swojej atrakcyjności fizycznej,  że tak będzie:)
Nie mogę tego zrozumieć, czemu sobie to robią.

167

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Nie ma w ogóle tematu wtedy do rozważania.
Jak napiszesz ze 36 latka szuka romansu na jakimś portalu, możesz mieć tysiące kandydatów dosłownie, ich nie interesuje Twoje dziecko czy stan cywilny.
Grunt to wiedzieć czego się oczekuje

Zdaję sobie sprawę z tego smile

168

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Nie ma w ogóle tematu wtedy do rozważania.
Jak napiszesz ze 36 latka szuka romansu na jakimś portalu, możesz mieć tysiące kandydatów dosłownie, ich nie interesuje Twoje dziecko czy stan cywilny.
Grunt to wiedzieć czego się oczekuje
Natomiast jeśli z tyłu głowy będziesz mieć nadzieję na coś więcej, to zrobisz sobie krzywdę.
Niezbyt mądre kobiety  wchodzą w romans,  oczekując że go zmienia w związek.
Widzisz, mi nic nie brakuje wizualnie, jestem samodzielna, inteligentna i bardzo dobrze odbierana przez mezczyzn w realnym zyciu.
Ale nigdy nie zakładałabym takiego scenariusza.
A wiele kobiet zakłada tylko na podstawie swojej atrakcyjności fizycznej,  że tak będzie:)
Nie mogę tego zrozumieć, czemu sobie to robią.

Oczywiście, że uważam za totalną głupotę myślenie, że romans ma szansę przerodzić się w coś innego smile
Mimo atrakcyjności fizycznej, traktuję to jako ostatnią cechę na którą ktoś mógłby zwrócić uwagę.

Wiem, że teraz interesuje mnie tylko i wyłączenie zaspokojenie potrzeb fizycznych. Nie oszukuję się o inne troszczę się sama i dobrze mi to idzie.
Związek w moim przypadku daje ujemny rachunek zysków i strat.

Sama radzę sobie finansowo, sama radzę sobie z dzieckiem, sama radzę sobie z obowiązkami domowymi od zakupów do ogarnięcia naprawy samochodu.
Pracuję, rozwijam swoją działalność, dokształcam się, więc po co mi to?
Nie ma się co oszukiwać, on będzie miał więcej ze mnie niż ja z niego, a wolontariat to ja już mam wink

169

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie ma w ogóle tematu wtedy do rozważania.
Jak napiszesz ze 36 latka szuka romansu na jakimś portalu, możesz mieć tysiące kandydatów dosłownie, ich nie interesuje Twoje dziecko czy stan cywilny.
Grunt to wiedzieć czego się oczekuje
Natomiast jeśli z tyłu głowy będziesz mieć nadzieję na coś więcej, to zrobisz sobie krzywdę.
Niezbyt mądre kobiety  wchodzą w romans,  oczekując że go zmienia w związek.
Widzisz, mi nic nie brakuje wizualnie, jestem samodzielna, inteligentna i bardzo dobrze odbierana przez mezczyzn w realnym zyciu.
Ale nigdy nie zakładałabym takiego scenariusza.
A wiele kobiet zakłada tylko na podstawie swojej atrakcyjności fizycznej,  że tak będzie:)
Nie mogę tego zrozumieć, czemu sobie to robią.

Oczywiście, że uważam za totalną głupotę myślenie, że romans ma szansę przerodzić się w coś innego smile
Mimo atrakcyjności fizycznej, traktuję to jako ostatnią cechę na którą ktoś mógłby zwrócić uwagę.

Wiem, że teraz interesuje mnie tylko i wyłączenie zaspokojenie potrzeb fizycznych. Nie oszukuję się o inne troszczę się sama i dobrze mi to idzie.
Związek w moim przypadku daje ujemny rachunek zysków i strat.

Sama radzę sobie finansowo, sama radzę sobie z dzieckiem, sama radzę sobie z obowiązkami domowymi od zakupów do ogarnięcia naprawy samochodu.
Pracuję, rozwijam swoją działalność, dokształcam się, więc po co mi to?
Nie ma się co oszukiwać, on będzie miał więcej ze mnie niż ja z niego, a wolontariat to ja już mam wink

Możesz spróbować, ale jest ryzyko, że się zaangażujesz emocjonalnie. Chyba, że potrafisz oddzielić uczucia od spraw łóżkowych, łóżko nie sprawi, że się z czasem jednak zaangażujesz. Wtedy taka luźna relacja może być  bardzo relaksująca. Sama wiesz, jak to U Ciebie jest i co by się sprawdziło, a co nie.

170 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-02-16 13:48:58)

Odp: Miłość po 40
Ela210 napisał/a:

Wiem zd to jie jest proste, bo sama byłam wychowywana na grzeczną dziewczynkę usluzną innym, ale trzeba to zrobić, dopuścić do siebie tę złość.

Z deszczu pod rynne

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że nie ma obowiązku bycia z kimś, nie każdy tego potrzebuje, i nie każdy do tego się nadaje smile
Kaszmir oczywiście trzymam kciuki natomiast ja aktualnie za bardzo się obawiam zaryzykować.

Sama siebie torturujesz. Skoro nie chcesz związku, nie potrzebujesz to po jakiego plotkujesz z koleżankami o szukaniu partnera i zakladasz tu taki wątek? Proponuje żebyś przestała się torturowac psychicznie i ciągle szukała dziury w całym i zaczela skupiac sie na tym co masz. Nie rozkminiaj dlaczego nie masz faceta i dlaczego ktos inny ma tylko tak na powaznie zajmij się sobą.
Tak przypadkiem od kilku dni wałkujesz temat perspektyw związkowych, ale jednoczesnie nie szukasz nikogo i hesteś bardz szczesliwa jako singielka smile  Polecam nauczyc sie akceptowac porażki. Nie wypierać je, udawać ze nic sie nie stało, tylko zaakceptować porażki, zebrać się do kupy, wybaczyć sobie i zacząć od nowa. Skoro miałaś męża i masz dziekcko to pewnie zależało ci na założeniu rodziny. Nie wyszło. Ogarnij się i spróbuj ponownie, a nie udawaj że taka jesteś super bo sama oddasz samochód do naprawy jednoczesnie skrecając się z zazdrości że inne kobiety mają fajne rodziny i mężów.

172

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że nie ma obowiązku bycia z kimś, nie każdy tego potrzebuje, i nie każdy do tego się nadaje smile
Kaszmir oczywiście trzymam kciuki natomiast ja aktualnie za bardzo się obawiam zaryzykować.

Sama siebie torturujesz. Skoro nie chcesz związku, nie potrzebujesz to po jakiego plotkujesz z koleżankami o szukaniu partnera i zakladasz tu taki wątek? Proponuje żebyś przestała się torturowac psychicznie i ciągle szukała dziury w całym i zaczela skupiac sie na tym co masz. Nie rozkminiaj dlaczego nie masz faceta i dlaczego ktos inny ma tylko tak na powaznie zajmij się sobą.
Tak przypadkiem od kilku dni wałkujesz temat perspektyw związkowych, ale jednoczesnie nie szukasz nikogo i hesteś bardz szczesliwa jako singielka smile  Polecam nauczyc sie akceptowac porażki. Nie wypierać je, udawać ze nic sie nie stało, tylko zaakceptować porażki, zebrać się do kupy, wybaczyć sobie i zacząć od nowa. Skoro miałaś męża i masz dziekcko to pewnie zależało ci na założeniu rodziny. Nie wyszło. Ogarnij się i spróbuj ponownie, a nie udawaj że taka jesteś super bo sama oddasz samochód do naprawy jednoczesnie skrecając się z zazdrości że inne kobiety mają fajne rodziny i mężów.

Pozwolę sobie odnieść się, chociaż to trochę będzie off topic.

Po pierwsze nie jestem bardzo szczęśliwa jako singielka wink Po drugie tak masz rację, nie umiem akceptować porażek i jest to dla mnie bardzo trudne. Tak zależało mi na założeniu rodziny. Tylko co mam uznać za porażkę, ciąże na studiach, związek w którym nie byłam kochana, szanowana, ale siedziałam dla dobra dziecka, czy to że jestem samotną matką?

Nie udaję i nie jestem super, ale nie chce żyć w przeświadczeniu, że jestem beznadziejna.
Dziękuję, że się udzielasz wiele mi to daje, ale już wiem, że nie będę próbowała ponownie smile  De facto jak mam być szczera tak sama ze sobą, to o tym, że "założyłam" rodzinę zadecydował los, przypadek, albo po prostu moja własna głupota.

173

Odp: Miłość po 40

Przeczytałam mój post i się załamałam. sad
Gdybym stała z boku to bym powiedziała sobie weź się k*** ogarnij, jesteś młodą osobą, masz w gruncie rzeczy spore możliwości, a to że Ci związek nie wyszedł, że jesteś sama, ch** z tym, są inne gorsze rzeczy.
W tym kraju jest milion samotnych matek, które są klientkami opieki społecznej, mąż alkoholik, nie zajmuje się dziećmi, nie płaci. A Ty masz w gruncie rzeczy byłego, który chce się zając dzieckiem, nie uchyla się od płacenia. Nie skorzystałaś z życia, no sorry trzeba było myśleć wcześniej, zresztą brak imprez w młodości to nie jest jakiś dramat dziejowy. Czy fakt upijania się byle jakim alkoholem to powód do dumy? Czy znaczna rozwiązłość seksualna to tez powód do dumy? No raczej nie!
Straszne stajesz z boku i widzisz nagle to zupełnie inaczej sad

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze nie jestem bardzo szczęśliwa jako singielka wink Po drugie tak masz rację, nie umiem akceptować porażek i jest to dla mnie bardzo trudne. Tak zależało mi na założeniu rodziny. Tylko co mam uznać za porażkę, ciąże na studiach, związek w którym nie byłam kochana, szanowana, ale siedziałam dla dobra dziecka, czy to że jestem samotną matką?

Nie udaję i nie jestem super, ale nie chce żyć w przeświadczeniu, że jestem beznadziejna.
Dziękuję, że się udzielasz wiele mi to daje, ale już wiem, że nie będę próbowała ponownie smile  De facto jak mam być szczera tak sama ze sobą, to o tym, że "założyłam" rodzinę zadecydował los, przypadek, albo po prostu moja własna głupota.

Więc skoro już wiesz że nie chcesz prubować ponownie to zamiast plotkowac i rozmyślac o facetach pogadaj z koleżankami gdzie były na wakacjach, albo co fajnego się dzieje na mieście.
Ja to widze troche tak. Skopałaś pierwsze małżeństwo, facet okazał się nie za fajny. Zamiast stwierdzić okej, tamten facet był nie fajny, ale ja mam fajne życie z uporem nadal ciągle się zastanawiasz a co by było gdyby, a co jeśli po 40 kogos poznam, a czy kolezanka pozna, a czy ja jestem lepsza niż inne kobiety, a czy gorsza, a czy zasłużyłam sobie na związek skoro mam tyle lat i dziecko a czy nie zasłużyłam. Zamęczysz się.
Zależało ci na założeniu rodziny. Nie udało ci się założyć fajnej zgranej rodziny. Nie załatasz tego, nie zakleisz, nie cofniesz czasu. Po prostu założenie fajnej rodziny ci nie wyszło. Porażka. Teraz jestes rozwódką. Masz fajne dziecko, prace i jest dobrze. Jako rozwódka masz inne zalety, masz co innego do zaoferowania. Zamiast zastanawiac się co mają laski 25 czego ty nie masz, zastanów się jako rozwódka z dzieckiem jak możesz sobie fajnie ułożyc życie. Porównywanie się z młodszymi kobietami jest bez sensu, bo ty już nie jesteś 25 latką z czysta kartą. Jesteś rozwódką z dzieckiem i masz inne potrzeby, inne możliwości, inną mobilność.

Odp: Miłość po 40

Miłość po czterdziestce jest jak najbardziej możliwa. Ba! Czasem dopiero wtedy się do niej dojrzewa.

Jestem w tym przedziale wiekowym i dopiero od niedawna odkrywam prawdziwą miłość, bez nadmiernych oczekiwań, wymagań, zażynania się, itp. Miłość do siebie.

Kiedy się to osiąga, Miłość jest stanem umysłu a nie pogonią za spódniczkami.

Co nie znaczy, że te przestają się podobać;).

176

Odp: Miłość po 40

I zamiast się zastanawiać jako facet Ciebie łaskawie zechce to się zastanów  jakiego Ty zechcesz. Kiedyś,  jak będziesz gotowa .
I lepiej by nie był to byle kto.

177

Odp: Miłość po 40
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze nie jestem bardzo szczęśliwa jako singielka wink Po drugie tak masz rację, nie umiem akceptować porażek i jest to dla mnie bardzo trudne. Tak zależało mi na założeniu rodziny. Tylko co mam uznać za porażkę, ciąże na studiach, związek w którym nie byłam kochana, szanowana, ale siedziałam dla dobra dziecka, czy to że jestem samotną matką?

Nie udaję i nie jestem super, ale nie chce żyć w przeświadczeniu, że jestem beznadziejna.
Dziękuję, że się udzielasz wiele mi to daje, ale już wiem, że nie będę próbowała ponownie smile  De facto jak mam być szczera tak sama ze sobą, to o tym, że "założyłam" rodzinę zadecydował los, przypadek, albo po prostu moja własna głupota.

Więc skoro już wiesz że nie chcesz prubować ponownie to zamiast plotkowac i rozmyślac o facetach pogadaj z koleżankami gdzie były na wakacjach, albo co fajnego się dzieje na mieście.
Ja to widze troche tak. Skopałaś pierwsze małżeństwo, facet okazał się nie za fajny. Zamiast stwierdzić okej, tamten facet był nie fajny, ale ja mam fajne życie z uporem nadal ciągle się zastanawiasz a co by było gdyby, a co jeśli po 40 kogos poznam, a czy kolezanka pozna, a czy ja jestem lepsza niż inne kobiety, a czy gorsza, a czy zasłużyłam sobie na związek skoro mam tyle lat i dziecko a czy nie zasłużyłam. Zamęczysz się.
Zależało ci na założeniu rodziny. Nie udało ci się założyć fajnej zgranej rodziny. Nie załatasz tego, nie zakleisz, nie cofniesz czasu. Po prostu założenie fajnej rodziny ci nie wyszło. Porażka. Teraz jestes rozwódką. Masz fajne dziecko, prace i jest dobrze. Jako rozwódka masz inne zalety, masz co innego do zaoferowania. Zamiast zastanawiac się co mają laski 25 czego ty nie masz, zastanów się jako rozwódka z dzieckiem jak możesz sobie fajnie ułożyc życie. Porównywanie się z młodszymi kobietami jest bez sensu, bo ty już nie jesteś 25 latką z czysta kartą. Jesteś rozwódką z dzieckiem i masz inne potrzeby, inne możliwości, inną mobilność.

Lubię twoje posty jednak trochę nie wiem czy słusznie czy nie słusznie poczułam jakbym była tą gorszą. Post zwieńczyłaś zdaniem, jesteś rozwódką z dzieckiem, no jak już coś to panną z dzieckiem ale to bez znaczenia. Masz inne potrzeby, inne czyli jakie? Czy taka osoba nie potrzebuje być szanowana, nie potrzebuje być akceptowana? Raczej nie dostrzegam, aby młodsze czy starsze kobiety miały inne potrzeby. Inne możliwości, czy mobilność to zabrzmiało tak bardzo pejoratywnie, tak że " no zrozum, Ty większości rzeczy już nie możesz", tak to odebrałam.

Mimo wszystko wskazałaś masz inne zalety, co miałaś przez to na myśli?

Raczej nie mam w sobie tendencji do tego, żeby myśleć co będzie jak koleżanka poza no super każdej dobrze życzę.
Nie do końca wiem, dlaczego przypisałaś mi winę, pisząc spiepszyłaś malżeństwo.

178

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Po pierwsze nie jestem bardzo szczęśliwa jako singielka wink Po drugie tak masz rację, nie umiem akceptować porażek i jest to dla mnie bardzo trudne. Tak zależało mi na założeniu rodziny. Tylko co mam uznać za porażkę, ciąże na studiach, związek w którym nie byłam kochana, szanowana, ale siedziałam dla dobra dziecka, czy to że jestem samotną matką?

Nie udaję i nie jestem super, ale nie chce żyć w przeświadczeniu, że jestem beznadziejna.
Dziękuję, że się udzielasz wiele mi to daje, ale już wiem, że nie będę próbowała ponownie smile  De facto jak mam być szczera tak sama ze sobą, to o tym, że "założyłam" rodzinę zadecydował los, przypadek, albo po prostu moja własna głupota.

Więc skoro już wiesz że nie chcesz prubować ponownie to zamiast plotkowac i rozmyślac o facetach pogadaj z koleżankami gdzie były na wakacjach, albo co fajnego się dzieje na mieście.
Ja to widze troche tak. Skopałaś pierwsze małżeństwo, facet okazał się nie za fajny. Zamiast stwierdzić okej, tamten facet był nie fajny, ale ja mam fajne życie z uporem nadal ciągle się zastanawiasz a co by było gdyby, a co jeśli po 40 kogos poznam, a czy kolezanka pozna, a czy ja jestem lepsza niż inne kobiety, a czy gorsza, a czy zasłużyłam sobie na związek skoro mam tyle lat i dziecko a czy nie zasłużyłam. Zamęczysz się.
Zależało ci na założeniu rodziny. Nie udało ci się założyć fajnej zgranej rodziny. Nie załatasz tego, nie zakleisz, nie cofniesz czasu. Po prostu założenie fajnej rodziny ci nie wyszło. Porażka. Teraz jestes rozwódką. Masz fajne dziecko, prace i jest dobrze. Jako rozwódka masz inne zalety, masz co innego do zaoferowania. Zamiast zastanawiac się co mają laski 25 czego ty nie masz, zastanów się jako rozwódka z dzieckiem jak możesz sobie fajnie ułożyc życie. Porównywanie się z młodszymi kobietami jest bez sensu, bo ty już nie jesteś 25 latką z czysta kartą. Jesteś rozwódką z dzieckiem i masz inne potrzeby, inne możliwości, inną mobilność.

Lubię twoje posty jednak trochę nie wiem czy słusznie czy nie słusznie poczułam jakbym była tą gorszą. Post zwieńczyłaś zdaniem, jesteś rozwódką z dzieckiem, no jak już coś to panną z dzieckiem ale to bez znaczenia. Masz inne potrzeby, inne czyli jakie? Czy taka osoba nie potrzebuje być szanowana, nie potrzebuje być akceptowana? Raczej nie dostrzegam, aby młodsze czy starsze kobiety miały inne potrzeby. Inne możliwości, czy mobilność to zabrzmiało tak bardzo pejoratywnie, tak że " no zrozum, Ty większości rzeczy już nie możesz", tak to odebrałam.

Mimo wszystko wskazałaś masz inne zalety, co miałaś przez to na myśli?

Raczej nie mam w sobie tendencji do tego, żeby myśleć co będzie jak koleżanka poza no super każdej dobrze życzę.
Nie do końca wiem, dlaczego przypisałaś mi winę, pisząc spiepszyłaś malżeństwo.


Smutna za długo siedziała na wykopie na wiadomych tagach smile

Spojrzała na to bardziej z męskiej perspektywy, ale nie opisała wszystkiego (a podejrzewam, że mogłaby wymienić kilka argumentów).

Masz inne priorytety i inne możliwości. Nie każdy mężczyzna na to pójdzie, ale na pewno jakiś się zainteresuje.

179

Odp: Miłość po 40
Farmer napisał/a:

Smutna za długo siedziała na wykopie na wiadomych tagach smile

Spojrzała na to bardziej z męskiej perspektywy, ale nie opisała wszystkiego (a podejrzewam, że mogłaby wymienić kilka argumentów).

Masz inne priorytety i inne możliwości. Nie każdy mężczyzna na to pójdzie, ale na pewno jakiś się zainteresuje.

Inne możliwości czyli jakie?

Wszyscy wiemy, że aby były dzieci trzeba kobiety i mężczyzny, w przypadku rozpadu związku dzieci zgodnie z polskim zwyczajem zostają przy matce.
Oczywistym, jest, że o ojcu nikt nie powie że szuka matki w takim przypadku dla dzieci, bo one ją już mają i no dzieci to on ma może 10 dni w miesiącu, jak ma.
Nikt nie powie, że no to studnia bez dna musisz na cudze dzieci łożyć.
Oczywiście żadna kobieta powie nie będzie już seksu bo on dzieci są bo ich po prostu nie ma, bo zostają przy matce.

Oczywiście w polskich realiach wygląda to tak, ze kobiety po rozstaniu z dziećmi są drugą, trzecią lub 10 kategorią i można tu zaklinać rzeczywistość jak się chce, ale warto się z tym pogodzić. Dla odmiany panowie nie są aż tak mocno za to krytykowani.
Ich sytuacja materialna się znacząco pogarsza, czego panowie nie doświadczają, aż tak mocno.
Sytuacja mieszkaniowa to już jest różna, ale raczej - lub bez zmian.
Na rynku pracy to ostatnio duży plus, bo coraz częściej mówi się o nich pozytywnej, że są lepiej zorganizowane, nie przepalają czasu pracy, bo nie mogą zostać po godzinach, więc tu raczej nie są gorzej postrzegane niż ich koleżanki mające mężów.
Natomiast hitem dla mnie jest to, że jak chciałam jechać na weekend do takiego hotelu, to jak zadeklarowałam 1+1 to pokazało mi wyższą cenę niż 2+1 (!) w takim przypadku albo no ściema że 2+1 albo zabiorę mamę, bo i tak taniej wyjdzie. smile

180

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Smutna za długo siedziała na wykopie na wiadomych tagach smile

Spojrzała na to bardziej z męskiej perspektywy, ale nie opisała wszystkiego (a podejrzewam, że mogłaby wymienić kilka argumentów).

Masz inne priorytety i inne możliwości. Nie każdy mężczyzna na to pójdzie, ale na pewno jakiś się zainteresuje.

Inne możliwości czyli jakie?

Wszyscy wiemy, że aby były dzieci trzeba kobiety i mężczyzny, w przypadku rozpadu związku dzieci zgodnie z polskim zwyczajem zostają przy matce.
Oczywistym, jest, że o ojcu nikt nie powie że szuka matki w takim przypadku dla dzieci, bo one ją już mają i no dzieci to on ma może 10 dni w miesiącu, jak ma.
Nikt nie powie, że no to studnia bez dna musisz na cudze dzieci łożyć.
Oczywiście żadna kobieta powie nie będzie już seksu bo on dzieci są bo ich po prostu nie ma, bo zostają przy matce.

Oczywiście w polskich realiach wygląda to tak, ze kobiety po rozstaniu z dziećmi są drugą, trzecią lub 10 kategorią i można tu zaklinać rzeczywistość jak się chce, ale warto się z tym pogodzić. Dla odmiany panowie nie są aż tak mocno za to krytykowani.
Ich sytuacja materialna się znacząco pogarsza, czego panowie nie doświadczają, aż tak mocno.
Sytuacja mieszkaniowa to już jest różna, ale raczej - lub bez zmian.
Na rynku pracy to ostatnio duży plus, bo coraz częściej mówi się o nich pozytywnej, że są lepiej zorganizowane, nie przepalają czasu pracy, bo nie mogą zostać po godzinach, więc tu raczej nie są gorzej postrzegane niż ich koleżanki mające mężów.
Natomiast hitem dla mnie jest to, że jak chciałam jechać na weekend do takiego hotelu, to jak zadeklarowałam 1+1 to pokazało mi wyższą cenę niż 2+1 (!) w takim przypadku albo no ściema że 2+1 albo zabiorę mamę, bo i tak taniej wyjdzie. smile

Sama piszesz że dzieci zostają przy matce.

Jak wiec poziom życia kobiet się pogarsza ? W większości się polepsza.
Dochodzą alimenty,  dochodzi często podział majątku, dochodzi 800+ i inne bonusy na dzieci.
Często też po rozwodzie przy podziale majątku sporo lepiej na tym wychodzą.

Uwierz zarówno facet z dziećmi czy kobieta z dziećmi są traktowane jako towar II kategorii i trzeba się z tym pogodzić. A może nawet kobieta z dziećmi traktowana jest jako "towar" II kategorii a facet z dziećmi to już towar III kategorii wink
Często jak kobieta mimo że sama ma dziecko usłyszy że facet ma dziecko to od razu rezygnuje wink

Nie są krytykowani ? Są wink Wiele razy panie były zainteresowane i spełniałem ich wymagania ale jak doczytały że mam dzieci które mimo że ze mną nie mieszkają i są pełnoletnie to nagle jakoś straciły zainteresowanie, mimo że same miały po 1 dziecku wink

Jest jak jest.
Nie ma przymusu i każdy sam decyduje.

Myślę że jakbyś nie miała dziecka ani przeszlości związkowej to też raczej byś nie chciała rozwodnika z dzieckiem. I tak samo mężczyźni.
Łatwej się dogadają ludzie w podobnej sytacji i z podobnymi przezyciami i z bagażem.

Dlatego prawda jest taka że większość ludzi po związkach nie wchodzi już w nowe zwiazki. W Polsce mamy 8mln singli.

Piszesz o dyskryminacji wink
A weź sobie zobacz jakie ceny i jaki jest "wybór" jak jedziesz jako singiel. Nagle się okazuje że oferty robią się sporo droższe w przypadku 1 osoby a do tego mnóstwo ofert dla singla jest niedostępnych wink

181

Odp: Miłość po 40

Nie znam przypadku kobiety, której po rozwodzie poprawił się poziom życia, bez aktywnych działań z jej strony. Za aktywne działania rozumiem, nowa praca, druga praca, własna działalność, oczywiście przy założeniu, że nie wykonywały jej wcześniej.

Może ja jestem jakaś dziwna, ale serio nie wiem w czym miałaby mi dzieci przeszkadzać. Kurcze, codziennie gotuję i nie ma się co oszukiwać zajmie mi mniej więcej tyle samo czasu gotowanie dla 2 osób co dla 4. Może jak są jakieś alergie to robi się problem, ale i z tym można sobie poradzić.

Oczywiście dyskryminacja cenowa singli na rynku usług turystycznych jest bardzo duża i tego nie zmienimy.

Zgadzam, się ze stwierdzeniem, że ludzie którzy mają negatywne doświadczenie nie wchodzą w nowe związki.

Kaszpir, jak randka mam nadzieję, że się udała smile

182

Odp: Miłość po 40

Naturalnie, że istnieje. Zarówno w związkach stałych, jak i po przejściach. Trzeba mieć 'tylko' szczęście smile

183

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Nie znam przypadku kobiety, której po rozwodzie poprawił się poziom życia, bez aktywnych działań z jej strony. Za aktywne działania rozumiem, nowa praca, druga praca, własna działalność, oczywiście przy założeniu, że nie wykonywały jej wcześniej.

Może ja jestem jakaś dziwna, ale serio nie wiem w czym miałaby mi dzieci przeszkadzać. Kurcze, codziennie gotuję i nie ma się co oszukiwać zajmie mi mniej więcej tyle samo czasu gotowanie dla 2 osób co dla 4. Może jak są jakieś alergie to robi się problem, ale i z tym można sobie poradzić.

Oczywiście dyskryminacja cenowa singli na rynku usług turystycznych jest bardzo duża i tego nie zmienimy.

Zgadzam, się ze stwierdzeniem, że ludzie którzy mają negatywne doświadczenie nie wchodzą w nowe związki.

Kaszpir, jak randka mam nadzieję, że się udała smile

Znam kobiety które bardzo dobrze wyszły na rozwodzie i raczej gorzej nie mają smile

Co do gotowania. Czas gotowania dla 1 czy dla 2-3 osób jest zbliżony, często nawet koszt ugotowania jest niższy w przeliczeniu na 1 osobę.

Co do randki a raczej spotkania zapoznawczego to sam nie wiem. Podobno tak i pani chce się dalej spotykać, ale szczerze mówiąc czy było to szczere i tak faktycznie jest wyjdzie za jakiś czas.
Czas pokaże czy coś z tego będzie.

184

Odp: Miłość po 40
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Smutna za długo siedziała na wykopie na wiadomych tagach smile

Spojrzała na to bardziej z męskiej perspektywy, ale nie opisała wszystkiego (a podejrzewam, że mogłaby wymienić kilka argumentów).

Masz inne priorytety i inne możliwości. Nie każdy mężczyzna na to pójdzie, ale na pewno jakiś się zainteresuje.

Inne możliwości czyli jakie?

Wszyscy wiemy, że aby były dzieci trzeba kobiety i mężczyzny, w przypadku rozpadu związku dzieci zgodnie z polskim zwyczajem zostają przy matce.
Oczywistym, jest, że o ojcu nikt nie powie że szuka matki w takim przypadku dla dzieci, bo one ją już mają i no dzieci to on ma może 10 dni w miesiącu, jak ma.
Nikt nie powie, że no to studnia bez dna musisz na cudze dzieci łożyć.
Oczywiście żadna kobieta powie nie będzie już seksu bo on dzieci są bo ich po prostu nie ma, bo zostają przy matce.

Oczywiście w polskich realiach wygląda to tak, ze kobiety po rozstaniu z dziećmi są drugą, trzecią lub 10 kategorią i można tu zaklinać rzeczywistość jak się chce, ale warto się z tym pogodzić. Dla odmiany panowie nie są aż tak mocno za to krytykowani.
Ich sytuacja materialna się znacząco pogarsza, czego panowie nie doświadczają, aż tak mocno.
Sytuacja mieszkaniowa to już jest różna, ale raczej - lub bez zmian.
Na rynku pracy to ostatnio duży plus, bo coraz częściej mówi się o nich pozytywnej, że są lepiej zorganizowane, nie przepalają czasu pracy, bo nie mogą zostać po godzinach, więc tu raczej nie są gorzej postrzegane niż ich koleżanki mające mężów.
Natomiast hitem dla mnie jest to, że jak chciałam jechać na weekend do takiego hotelu, to jak zadeklarowałam 1+1 to pokazało mi wyższą cenę niż 2+1 (!) w takim przypadku albo no ściema że 2+1 albo zabiorę mamę, bo i tak taniej wyjdzie. smile

Sama piszesz że dzieci zostają przy matce.

Jak wiec poziom życia kobiet się pogarsza ? W większości się polepsza.
Dochodzą alimenty,  dochodzi często podział majątku, dochodzi 800+ i inne bonusy na dzieci.
Często też po rozwodzie przy podziale majątku sporo lepiej na tym wychodzą.

Uwierz zarówno facet z dziećmi czy kobieta z dziećmi są traktowane jako towar II kategorii i trzeba się z tym pogodzić. A może nawet kobieta z dziećmi traktowana jest jako "towar" II kategorii a facet z dziećmi to już towar III kategorii wink
Często jak kobieta mimo że sama ma dziecko usłyszy że facet ma dziecko to od razu rezygnuje wink

Nie są krytykowani ? Są wink Wiele razy panie były zainteresowane i spełniałem ich wymagania ale jak doczytały że mam dzieci które mimo że ze mną nie mieszkają i są pełnoletnie to nagle jakoś straciły zainteresowanie, mimo że same miały po 1 dziecku wink

Jest jak jest.
Nie ma przymusu i każdy sam decyduje.

Myślę że jakbyś nie miała dziecka ani przeszlości związkowej to też raczej byś nie chciała rozwodnika z dzieckiem. I tak samo mężczyźni.
Łatwej się dogadają ludzie w podobnej sytacji i z podobnymi przezyciami i z bagażem.

Dlatego prawda jest taka że większość ludzi po związkach nie wchodzi już w nowe zwiazki. W Polsce mamy 8mln singli.

Piszesz o dyskryminacji wink
A weź sobie zobacz jakie ceny i jaki jest "wybór" jak jedziesz jako singiel. Nagle się okazuje że oferty robią się sporo droższe w przypadku 1 osoby a do tego mnóstwo ofert dla singla jest niedostępnych wink


Dlatego teraz z tego co obserwuję, częstszy jest model naprzemiennej opieki nad dziećmi. Piszemy o mniejszych dzieciach, nie o takich 17 czy 18 letnich. wink
Zarówno mężczyzna jak i kobieta chcą sobie jeszcze ułożyć życie, a jak maja wspólnie 2 czy 3 dzieci, ten, który zostaje z dziećmi ma w tym gorzej, bo chodzi o czas. Mając trójkę dzieci, jak znajdziesz czas na randki i spotkania? Dlatego rodzice dzielą się dziećmi. Dwa tygodnie u ojca i dwa tygodnie u matki i nikt nikomu nie płaci alimentów.
Nie wiem, czy to jest dobre dla dzieci, ale dobre dla rodziców, bo wyobraź sobie, ze zostajesz sam czy sama z dziećmi lat 3, 6 i 10 - jak tu kogoś poznać czy z kimś wychodzić albo zostać u niego na noc? Albo u niej? To wszystko mówlil znajomi w takich sytuacjach.

Co do alimentów Kaszpir ma racje ale i nie ma racji. 800 plus i alimenty to już sporo, ale zobacz jak teraz wszystko kosztuje, Jedno dziecko będzie chciało należeć do klubu piłkarskiego, inne chodzić na szermierkę, a nastolatek do szkoły językowej. Dochodzą do tego ubrania (dzieci szybko z nich wyrastają), buty ,bywa, ze co pół roku trzeba wymieniać, bo stopa rośnie. Ty pochodzisz w butach i 5 lat,  a dziecko bywa, że właśnie pół roku. I dochodzi wyżywienie, dorastający 13 letni chłopiec, to prawdziwy odkurzacz i potrafi przejeść pół pensji i to przez najbliższe pare lat. Nie mówiąc już o sytuacji, gdy uprawia sport, jak u mojej koleżanki, ciągle głodny.

185

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Nie znam przypadku kobiety, której po rozwodzie poprawił się poziom życia, bez aktywnych działań z jej strony. Za aktywne działania rozumiem, nowa praca, druga praca, własna działalność, oczywiście przy założeniu, że nie wykonywały jej wcześniej.

)

Ja też. Zwykle po rozwodzie poziom ich życia drastycznie spada. Dopóki nie poznają drugiego męża smile

To co dostają na dzieci w alimentach, to przecież w małżeństwie ojciec dzieci i tak wydaje na dzieci, tylko nie nazywa się to wtedy "alimenty" tylko bieżące wydatki.
Kupisz dziecku kurtkę, czy karnet na autobus, albo zawieziesz samochodem na zajęcia i przywieziesz, będziesz kupował produkty spożywcze, które dziecko zje na śniadanie, obiad, kolacje, kupisz mu przybory do szkoły, środki czystości, zapłacisz za dentystę albo za antybiotyki gdy choruje, oprócz tego za wodę jaką zużywa do mycia, prąd jaki pali w żarówce w swoim pokoju, czynsz, bo przecież musi gdzieś mieszkać - i wyjdzie więcej niż alimenty, tylko tego nikt nie liczy, a wiadomo, ze to tylko część, bo drugą część pokrywa matka, też kupuje dziecku leki, ubrania, jedzenie i tak dalej.

Chyba, ze jak Autorka pisze, po rozwodzie kobieta znacznie poprawia swoje kwalifikacje, awansuje, zaczyna o wiele więcej zarabiać. Ale to samo nie przychodzi.
A i alimenty sa do 18 roku życia, 800 plus też, więc wiecznie ich brać nie będzie smile

186

Odp: Miłość po 40

Opieka naprzemienna i brak alimentów no super, tylko szkoda, że dziecko ma kurtkę narciarską jedną, buty też i kto ma kupić? Dodatkowy zeszyt zawsze się kończy u mamy u taty był, co za zbieg okoliczności. Prawda jest taka ze zazwyczaj te bieżące wydatki są po stronie matki, bo ojciec nie widzi, że sweter za mały, że bluza sprana po prostu tego nie widzi, kończy się tym, że to matka musi kupić, od prezentów na urodzinki po odzież czy inne bieżące sprawy.

Słusznie piszesz złoto , to jest kwestia czasu, jak masz się spotkać z kimś jak masz dzieci na opiece, ok 13 latka zostawisz żeby iść do kina czy do teatru bo to 3-4h to jakoś przeżyje, ale na noc już nie. Do tego jak masz kogoś zaprosić na noc jak masz dzieci? Co dziecku powiedz yyy no wiesz, masz jak w banku ze taka 15 latka 3 tygodnie później przyprowadzi kolegę i co jej powiesz, że ty możesz a ja nie?

Dodajmy jeszcze kwestie metrażu umówmy się wielu Polaków zwłaszcza po rozwodzie mieszka w jakiejś klicie, wiec o czym tu mowa?

Absolutnie nie znam kobiety 30+ która nawet nie mając dzieci przekreśli faceta mającego dzieci. A wystarczy wpisać samotna matka a związki i od razu milion stron ze masz uciekać, bo jest patusem, albo tylko liczy na Twoje pieniądze dlatego w mojej ocenie jeśli już ktoś podnosi argument ze dzieci przeszkadzają to tylko działa to w jedna stronę, ze Panowie nie chcą takich kobiet.

Nie wiem czy wiecie, ale jest cos takiego jak alimenty na byłego małżonka w praktyce na była żonę, nie ma przypadków żeby stan finansowy bezczyny się pogorszył po rozwodzie a kobiet jest bardzo dużo, co za zbieg okoliczności.
Bez nowej pracy, podwyższenia kwalifikacji taka kobiete czeka słodka bieda, nie oszukujmy się idziesz do sklepu i płacisz zawsze 200 zł no chyba ze u mnie jest tak drogo, ale widzę ze ktoś przy kasie obok tez ma podobny rachunek i za wiele nie kupił. Jeśli do tego dadamy, ze bardzo mało kobiet zarabia więcej niż średnia krajowa to kolo się zamyka i pojawia się ponowie kwestia ze samotna matka szuka sponsora. Efekt wielu Polaków jest sama.

187

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Opieka naprzemienna i brak alimentów no super, tylko szkoda, że dziecko ma kurtkę narciarską jedną, buty też i kto ma kupić? Dodatkowy zeszyt zawsze się kończy u mamy u taty był, co za zbieg okoliczności. Prawda jest taka ze zazwyczaj te bieżące wydatki są po stronie matki, bo ojciec nie widzi, że sweter za mały, że bluza sprana po prostu tego nie widzi, kończy się tym, że to matka musi kupić, od prezentów na urodzinki po odzież czy inne bieżące sprawy.

Bardzo nie lubię generalizowania. Naprawdę
U nas było zupełnie inaczej. To Pani Mama nie widziała, że dzieciaki nie mają odpowiednich przyborów do szkoły. Dziurawe koszulki, itp
To my nakupowaliśmy im to, czego brakowało, a brakowało wiele rzeczy. Podkreślam, że to na Pani Mamy konto trafia 800+ mimo naprzemiennej.
Znam przypadek bezceremonialnego wyciągania kasy "na dziecko" do kwot astronomicznych, pomimo że ojciec oprócz kasy kupował również, co trzeba. Ostatecznie sprawa wylądowała w sądzie za utrudnianie kontaktów z dzieckiem.
Nie zawsze ojcowie są tacy paskudni.

188 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-02-18 14:15:53)

Odp: Miłość po 40
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Opieka naprzemienna i brak alimentów no super, tylko szkoda, że dziecko ma kurtkę narciarską jedną, buty też i kto ma kupić? Dodatkowy zeszyt zawsze się kończy u mamy u taty był, co za zbieg okoliczności. Prawda jest taka ze zazwyczaj te bieżące wydatki są po stronie matki, bo ojciec nie widzi, że sweter za mały, że bluza sprana po prostu tego nie widzi, kończy się tym, że to matka musi kupić, od prezentów na urodzinki po odzież czy inne bieżące sprawy.

Bardzo nie lubię generalizowania. Naprawdę
U nas było zupełnie inaczej. To Pani Mama nie widziała, że dzieciaki nie mają odpowiednich przyborów do szkoły. Dziurawe koszulki, itp
To my nakupowaliśmy im to, czego brakowało, a brakowało wiele rzeczy. Podkreślam, że to na Pani Mamy konto trafia 800+ mimo naprzemiennej.
Znam przypadek bezceremonialnego wyciągania kasy "na dziecko" do kwot astronomicznych, pomimo że ojciec oprócz kasy kupował również, co trzeba. Ostatecznie sprawa wylądowała w sądzie za utrudnianie kontaktów z dzieckiem.
Nie zawsze ojcowie są tacy paskudni.

Jestem ostatnią osobą która powie, ze są źle, bo zdarzają się patologiczne matki, ale używasz liczby mnogiej, zatem był ktoś do pomocy wink

Po prostu nie ma się co oszukiwać, życie we dwoje jest po prostu tańsze, zatem nie ma takiej możliwości żeby nie spadł poziom życia przy zachowaniu dotyczasowych parametrów wynagrodzeń.

Tak na marginesie, to jest tu wątek czy samotna mama ma szansę na miłość i raczej autorka została zrówna z błotem, że jak nie jest turbo zajebista to nie ma szans, do tego i tak zawsze będzie tym drugim wyborem, wiec chyba jest coś na rzeczy smile

189

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Jestem ostatnią osobą która powie, ze są źle, bo zdarzają się patologiczne matki, ale używasz liczby mnogiej, zatem był ktoś do pomocy wink

Po prostu nie ma się co oszukiwać, życie we dwoje jest po prostu tańsze, zatem nie ma takiej możliwości żeby nie spadł poziom życia przy zachowaniu dotyczasowych parametrów wynagrodzeń.

Tak na marginesie, to jest tu wątek czy samotna mama ma szansę na miłość i raczej autorka została zrówna z błotem, że jak nie jest turbo zajebista to nie ma szans, do tego i tak zawsze będzie tym drugim wyborem, wiec chyba jest coś na rzeczy smile

Oczywiście, że generalnie jest taniej żyjąc we dwójkę... niemniej jest wiele czynników przy rozstaniach, że czasem człowiek staje i się po głowie drapie. Nie będę już się rozdrabniać, bo nie o to tu chodzi. Czasem zwyczajnie facet wychodzi z jadną walizką z domu, zostawiając WSZYSTKO Pani Mamie i sam zaczyna praktycznie od 0. Ile ludzi, tyle historii.

Wiesz, pytanie "Tak na marginesie, to jest tu wątek czy samotna mama ma szansę na miłość" jest bardzo ogólne. To tak, jakby zapytać, czy rudy może być lubiany. wink
Przecież każdy jest inny, z założenia każdy ma szansę na miłość. Do bycia samotną matką dochodzą inne okoloczności, które już zdecydowanie mogą wpłynąć na łatwość/trudność w znalezieniu miłości.

190

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Opieka naprzemienna i brak alimentów no super, tylko szkoda, że dziecko ma kurtkę narciarską jedną, buty też i kto ma kupić? Dodatkowy zeszyt zawsze się kończy u mamy u taty był, co za zbieg okoliczności. Prawda jest taka ze zazwyczaj te bieżące wydatki są po stronie matki, bo ojciec nie widzi, że sweter za mały, że bluza sprana po prostu tego nie widzi, kończy się tym, że to matka musi kupić, od prezentów na urodzinki po odzież czy inne bieżące sprawy.

Słusznie piszesz złoto , to jest kwestia czasu, jak masz się spotkać z kimś jak masz dzieci na opiece, ok 13 latka zostawisz żeby iść do kina czy do teatru bo to 3-4h to jakoś przeżyje, ale na noc już nie. Do tego jak masz kogoś zaprosić na noc jak masz dzieci? Co dziecku powiedz yyy no wiesz, masz jak w banku ze taka 15 latka 3 tygodnie później przyprowadzi kolegę i co jej powiesz, że ty możesz a ja nie?

.


W tych przypadkach, które opisałam, finansowo opieka naprzemienna się sprawdza, ale z tego co wiem tam po równo koszta się rozkładają. Albo na przykład ojciec, teraz były ferie, zabiera dzieci na tydzień do Zakopanego na narty i inne atrakcje i on już finansuje wszystko, cały pobyt. A na przykład mama kupi nowe buty czy bluzy, spodnie.
Kobiety tam nie narzekają, bo jak mówią 2 tygodnie maja dla siebie. A  że są koło 30 z plusem, to chcą sobie jeszcze życie z kimś ułożyć. W przypadku, gdy mężczyzna odchodzi i mieszka sam, dysponuje prawie całkowicie własnym czasem, bo dzieci ma na przykład tylko na weekendy. Pozostały czas gospodarujesz jak chcesz. Kobieta jak chce kogoś poznać, czy nawet spotkać się z koleżankami jednego dnia na kawę, innymi na kręgle a jeszcze innymi odwiedzić się po prostu w domu czy wyjść gdzieś wieczorem  - przy dzieciach jest to niewykonalne.

Reszta par po rozwodzie podzieliła się tradycyjnie, kobieta zostaje z dziećmi, mężczyzna odchodzi i płaci alimenty i bierze do siebie dzieci we wcześniej umówionych terminach i jednocześnie dość szybko kogoś nowego poznaje. Kobieta ma gorzej, bo zostaje z dziećmi i gdzie i jak tu kogoś poznać i się spotykać, skoro nie ma czasu dla siebie? - Pisze tutaj ogólnie jedynie z punktu widzenia organizacyjnego i ewentualnego poznania nowego partnera, a nie, że ma gorzej, bo ma dzieci przy sobie.

191

Odp: Miłość po 40
złoto napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Opieka naprzemienna i brak alimentów no super, tylko szkoda, że dziecko ma kurtkę narciarską jedną, buty też i kto ma kupić? Dodatkowy zeszyt zawsze się kończy u mamy u taty był, co za zbieg okoliczności. Prawda jest taka ze zazwyczaj te bieżące wydatki są po stronie matki, bo ojciec nie widzi, że sweter za mały, że bluza sprana po prostu tego nie widzi, kończy się tym, że to matka musi kupić, od prezentów na urodzinki po odzież czy inne bieżące sprawy.

Słusznie piszesz złoto , to jest kwestia czasu, jak masz się spotkać z kimś jak masz dzieci na opiece, ok 13 latka zostawisz żeby iść do kina czy do teatru bo to 3-4h to jakoś przeżyje, ale na noc już nie. Do tego jak masz kogoś zaprosić na noc jak masz dzieci? Co dziecku powiedz yyy no wiesz, masz jak w banku ze taka 15 latka 3 tygodnie później przyprowadzi kolegę i co jej powiesz, że ty możesz a ja nie?

.


W tych przypadkach, które opisałam, finansowo opieka naprzemienna się sprawdza, ale z tego co wiem tam po równo koszta się rozkładają. Albo na przykład ojciec, teraz były ferie, zabiera dzieci na tydzień do Zakopanego na narty i inne atrakcje i on już finansuje wszystko, cały pobyt. A na przykład mama kupi nowe buty czy bluzy, spodnie.
Kobiety tam nie narzekają, bo jak mówią 2 tygodnie maja dla siebie. A  że są koło 30 z plusem, to chcą sobie jeszcze życie z kimś ułożyć. W przypadku, gdy mężczyzna odchodzi i mieszka sam, dysponuje prawie całkowicie własnym czasem, bo dzieci ma na przykład tylko na weekendy. Pozostały czas gospodarujesz jak chcesz. Kobieta jak chce kogoś poznać, czy nawet spotkać się z koleżankami jednego dnia na kawę, innymi na kręgle a jeszcze innymi odwiedzić się po prostu w domu czy wyjść gdzieś wieczorem  - przy dzieciach jest to niewykonalne.

Reszta par po rozwodzie podzieliła się tradycyjnie, kobieta zostaje z dziećmi, mężczyzna odchodzi i płaci alimenty i bierze do siebie dzieci we wcześniej umówionych terminach i jednocześnie dość szybko kogoś nowego poznaje. Kobieta ma gorzej, bo zostaje z dziećmi i gdzie i jak tu kogoś poznać i się spotykać, skoro nie ma czasu dla siebie? - Pisze tutaj ogólnie jedynie z punktu widzenia organizacyjnego i ewentualnego poznania nowego partnera, a nie, że ma gorzej, bo ma dzieci przy sobie.

Czyli uważasz, że 33 latka po rozwodzie z opieką naprzemienna ma większą szansę, niż kobieta która ma tradycyjny podział opieki. To dość oczywiste. W dużej mierze zależy od wieku dzieci, inaczej jest z 7 latkiem, a inaczej z 14 latkiem. Przy czym raczej jak ma 33 lata, to jej dziecko ma ile 6, trudno żeby miało 15. smile
Pewnie tez dużo zależy od miejsca zamieszkania, nie oszukujmy się łatwiej pewnie w Warszawie gdzie rozwód to nie jest jakiś kataklizm niż z 20 tysięcznym mieście.

192

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Opieka naprzemienna i brak alimentów no super, tylko szkoda, że dziecko ma kurtkę narciarską jedną, buty też i kto ma kupić? Dodatkowy zeszyt zawsze się kończy u mamy u taty był, co za zbieg okoliczności. Prawda jest taka ze zazwyczaj te bieżące wydatki są po stronie matki, bo ojciec nie widzi, że sweter za mały, że bluza sprana po prostu tego nie widzi, kończy się tym, że to matka musi kupić, od prezentów na urodzinki po odzież czy inne bieżące sprawy.

Słusznie piszesz złoto , to jest kwestia czasu, jak masz się spotkać z kimś jak masz dzieci na opiece, ok 13 latka zostawisz żeby iść do kina czy do teatru bo to 3-4h to jakoś przeżyje, ale na noc już nie. Do tego jak masz kogoś zaprosić na noc jak masz dzieci? Co dziecku powiedz yyy no wiesz, masz jak w banku ze taka 15 latka 3 tygodnie później przyprowadzi kolegę i co jej powiesz, że ty możesz a ja nie?

.


W tych przypadkach, które opisałam, finansowo opieka naprzemienna się sprawdza, ale z tego co wiem tam po równo koszta się rozkładają. Albo na przykład ojciec, teraz były ferie, zabiera dzieci na tydzień do Zakopanego na narty i inne atrakcje i on już finansuje wszystko, cały pobyt. A na przykład mama kupi nowe buty czy bluzy, spodnie.
Kobiety tam nie narzekają, bo jak mówią 2 tygodnie maja dla siebie. A  że są koło 30 z plusem, to chcą sobie jeszcze życie z kimś ułożyć. W przypadku, gdy mężczyzna odchodzi i mieszka sam, dysponuje prawie całkowicie własnym czasem, bo dzieci ma na przykład tylko na weekendy. Pozostały czas gospodarujesz jak chcesz. Kobieta jak chce kogoś poznać, czy nawet spotkać się z koleżankami jednego dnia na kawę, innymi na kręgle a jeszcze innymi odwiedzić się po prostu w domu czy wyjść gdzieś wieczorem  - przy dzieciach jest to niewykonalne.

Reszta par po rozwodzie podzieliła się tradycyjnie, kobieta zostaje z dziećmi, mężczyzna odchodzi i płaci alimenty i bierze do siebie dzieci we wcześniej umówionych terminach i jednocześnie dość szybko kogoś nowego poznaje. Kobieta ma gorzej, bo zostaje z dziećmi i gdzie i jak tu kogoś poznać i się spotykać, skoro nie ma czasu dla siebie? - Pisze tutaj ogólnie jedynie z punktu widzenia organizacyjnego i ewentualnego poznania nowego partnera, a nie, że ma gorzej, bo ma dzieci przy sobie.

Czyli uważasz, że 33 latka po rozwodzie z opieką naprzemienna ma większą szansę, niż kobieta która ma tradycyjny podział opieki. To dość oczywiste. W dużej mierze zależy od wieku dzieci, inaczej jest z 7 latkiem, a inaczej z 14 latkiem. Przy czym raczej jak ma 33 lata, to jej dziecko ma ile 6, trudno żeby miało 15. smile
Pewnie tez dużo zależy od miejsca zamieszkania, nie oszukujmy się łatwiej pewnie w Warszawie gdzie rozwód to nie jest jakiś kataklizm niż z 20 tysięcznym mieście.

Nie wiem jakie ma szanse, unikam teoretyzowania w życiu.
Stwierdzam tylko fakt, że ma mniej czasu dla siebie niż ex mąż.
I jak piszesz, zależy to od wieku dziecka, wiadomo z 2 latkiem jesteś przyspawana do niego na stałe. Ale już 10 latka zostawisz samego w domu, możesz gdzieś wyskoczyć. A już 15 latek sam wychodzi do kolegów czy na domówki.
A jak się dalej potoczy, tego nie wiesz. Równie dobrze może być bezdzietne małżeństwo i obydwoje sobie po rozwodzie kogoś szybko poznają. Albo ona pozna a on zostanie sam. Albo on pozna szybko, a ex żona latami będzie sama. I możemy tak tworzyć scenariusze, tylko po co?

193 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-02-18 17:22:18)

Odp: Miłość po 40

smile

194

Odp: Miłość po 40

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie smile

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.

195

Odp: Miłość po 40
minnie.89 napisał/a:

Smutna, nie wiem dlaczego usunęłaś swój post, bardzo mądrze to opisałaś, tak masz rację 36 latka z dzieckiem nei jest 25latką z czystą kartą i każdy musi to zrozumieć. Oczywiście ona jeśli już rozważy nowego partnera to z dużą dozą pewności uwzględni coś innego niż ta 25 latka która powie, ze super że jest spontaniczny a tamta jednak niestety musi postawić na przewidywalność graniczącą z monotonnością.

Owszem masz racje dla kogoś kto nie chce mieć dzieci to jest opcja, tylko nikt nie lubi być opcją. Niestety, ale panowie w wieku 35-40 są w takim wieku, że raczej myślą o posiadaniu dzieci, bo to dość naturalne, stąd dla nich wyborem są kobiety w wieku 29-34, które tych dzieci nie mają a nie samotne matki, ale to tak na marginesie smile

Tak masz rację, ja poniosłam porażkę i zapłacę za nią najwyższą cenę, cenę którą będę płaciła do końca swych dni, bo do końca swych dni będę myślała, że nie dałam mojemu dziecku najcenniejszego jakim jest pełna rodzina. Akceptuję to, dlatego ja już nie wymagam i nie oczekuję niczego od życia.

Strasznie to wszystko kategoryzujesz. jak się ludzie w sobie zakochają to nagle nie ważne czy on ma jedno dziecko czy troje, czy ona bezdzietna panna czy rozwódka z dziećmi. Nawet wiek i pochodzenie schodzą na dalszy plan. Wygląd też, ma być szczupły wysoki blondyn, a zakochasz się w krępym brunecie.
Nie właściwe jest takie kategoryzowanie ludzi. Owszem, czego innego chce od życia 19latka a co innego 40 latka, to inne etapy życiowe, ale spotykałam już uporządkowane 19 latki i 40ki co mają nadal siano w głowie.

Posty [ 131 do 195 z 391 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024