minnie.89 napisał/a:Cześć,
Dziś na fali rozmów podczas porannej kawki z moimi koleżankami w pracy padł popularny temat miłości wśród osób 40+, w mniejszym zakresie dotyczy to wieku, a bardziej o fakt nieudanego małżeństwa i oczywiście posiadania dzieci. W naszym otoczeniu jest kilka (raczej bardzo mało) osób po różnych przejściach zarówno kobiet jak i mężczyzn, ale żadne z nich nie posiada i nie posiadało (nie wiemy, ale raczej z racji atmosfery byśmy wiedzieli), kolejnego partnera
Oczywiście nie mam na myśli tu par z telewizji bo te znamy,
tylko normalnych zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.
Czy to się udaje, czy to jest możliwe, ale co najważniejsze jak to funkcjonuje? Czy są to bardziej związku typu LAT? Jaki jest sens wiązania się w takiej sytuacji? Kiedy mamy lat 20 wiadomo intymność, małżeństwo lub mniej formalna relacja, założenie rodziny.
W takim przypadku no już raczej dzietność nie wchodzi w grę. Intymność czy jest możliwa pewnie mniej ale w jakimś tam stopniu może się zdarzyć. Zatem jaki jest cel? Double income? Czy ów partner/ partnerka zna dzieci z poprzedniej relacji czy raczej nie? Jeśli tak jakie one są.
Oczywiście może powiedzieć wparcie, ale w czym? Trudno oczekiwać, aby nasz nowy znajomy zajmował się naszym dzieckiem. Trudno też oczekiwać, aby dokładał finansowo. Na jakiej płaszczyźnie miałoby być to wsparcie?
Liczę na wasze POZYTYWNE doświadczenia 
Odniose sie teraz do poczatkowego posta.
Tak, Autorko, znam pozytywne zakończenia takich historii (to jest pozytywne na dzień dzisiejszy, bo jaka będzie przyszłość, nie wie nikt), jest ich zbyt wiele, ale przytoczę kilka.
Moja koleżanka ze szkoły, wyszła za mąż młodo, około 20 ki, szybki ślub, szybka ciąża. Przed trzydziestką owdowiała, zostając sama z dzieckiem w wieku szkolnym. Mając może 33 czy 34 lata poznała kawalera (bez dzieci) i z nim ułożyła sobie życie. Poznała go przez jakiś wspólnych znajomych na grilu czy jakiejś letniej imprezie na działce. Opowiadała, ze od razu wpadł jej w oko. Ogólnie z tego co wiem, dość szybko to dalej poszło, zaczęli się spotykać i tak dalej.
Znajomy rozszedł się z żoną po chyba 15 latach małżeństwa, mieli syna, potem był parę lat sam aż po 40stce poznał drugą partnerkę (bezdzietna po nieudanym małżeństwie), są razem do dzisiaj, ale nie mieszkają w Polsce, choć to chyba nie ma znaczenia dla historii? Poznali się w pracy, ona już tam pracowała jakiś czas, on był nowy i jakoś zaskoczyło. Z tego co wiem, bardzo sobie chwalą obecny status, chociaż ślubu nie mają ale mieszkają razem.
Inna koleżanka rozstała się z mężem po niemal dziesięciu latach małżeństwa (nie mieli dzieci). Potem była sama ileś tam lat, aż będąc dokładnie w Twoim wieku poznała kogoś, miało być na chwile, bo początkowo traktowała go czysto koleżeńsko, a rozglądała się za innymi. Koniec końców doczekali się jeszcze dzieci, mieszkają razem, są po ślubie i tak dalej. On nie miał dzieci z poprzedniego związku. Nie wiem, czy są teraz razem, bo nie mamy kontaktu, ale raczej tak.
Mam też znajomych, którzy nie ułożyli sobie z nikim życia, latami są sami, ale nie o to pytałaś, to nie piszę 