Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Temat: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Cześć wszystkim, mam pewien problem i nie wiem, jak to wszystko ugryźć, dlatego liczę na Wasze opinie. Od kilku lat jestem w związku z rozwodnikiem, który ma dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa. Jego była żona jakiś czas temu zaczęła układać sobie życie na nowo z innym partnerem. Rozstali się głównie przez różnice w oczekiwaniach wobec życia, co oboje otwarcie przyznali.

Aktualnie razem z moim partnerem jesteśmy na etapie kupna domu i planujemy powiększenie rodziny. Niedawno dowiedziałam się, że jego była żona rozważa przeprowadzkę do miejscowości, w której my zamierzamy zamieszkać. To około 100 km od jej obecnego miejsca zamieszkania, a powodem ma być to, aby dzieci mogły częściej widywać się z ojcem. Oczywiście rozumiem, że dzieci są ważne, ale zastanawia mnie, na ile to szczera decyzja, a na ile próba trzymania mojego partnera w swoim zasięgu.

Rozmawiali na ten temat przez telefon i on starał się przekonać ją, żeby wynajęła coś bliżej nas, bo to faktycznie ułatwiłoby kontakty z dziećmi. Z jednej strony doceniam jego troskę o dzieci, ale z drugiej czuję, że ta sytuacja wprowadza niepotrzebne napięcia w naszym życiu.

Dodam jeszcze, że nasza przeprowadzka miała być dla nas nowym początkiem – mój partner sam zaproponował, żebyśmy zamieszkali gdzieś dalej, bo chciał odciąć się od dawnych znajomości i rozpocząć poważne życie razem. Tymczasem mam wrażenie, że trochę na własne życzenie ściąga swoją przeszłość za sobą, i nie wiem, jak mam się w tej sytuacji odnaleźć.

Jak byście to odebrali? Czy jestem przewrażliwiona? Dodam, że dzieci mają z nami dobry kontakt – spędzamy razem weekendy, święta, wakacje – ale teraz boję się, że zamiast naszej wspólnej przyszłości, znowu znajdziemy się w środku relacji, którą on próbował zostawić za sobą.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Myślę, że nie powinnaś się obawiać, ale jaki jest sens przeprowadzki w inne miejsce, skoro nic się nie zmieni.
Poza tym macie tu znajomych gdzie mieszkacie, nie widzę sensu.

3

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

A dlaczego byla zona miala by mieszkac w innym miescie i by ona albo Twoj partner tracili tylko wiecej kasy na paliwo,zeby dzieci zobaczyc? To,ze ona bedzie w tym samym miescie nie znaczy, ze zaraz beda jakies problemy

4

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Wydaje mi się że skoro pokochałaś (z wzajemnością) rozwodnika z dziećmi to nie powinnaś mieć z tym problemu. Sama piszesz że jego była znalazła sobie faceta to tym bardziej pomysł by dzieci były blisko obojga rodziców jest bardzo dobry.
Pozdrawiam Iza

5

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
wieka napisał/a:

Myślę, że nie powinnaś się obawiać, ale jaki jest sens przeprowadzki w inne miejsce, skoro nic się nie zmieni.
Poza tym macie tu znajomych gdzie mieszkacie, nie widzę sensu.

Dziękuję za opinię. Myślę, że sens naszej przeprowadzki polega na tym, żeby zacząć nowy etap i odciąć się od dotychczasowego środowiska – to była decyzja mojego partnera, bo uważa, że w obecnym miejscu nie czuje się już dobrze. Chcieliśmy stworzyć coś nowego, wspólnego. Co do znajomych, to prawda, że ich tu mamy, ale ta przeprowadzka miała być czymś w rodzaju symbolicznego "odcięcia się" od przeszłości.

6

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
New Me napisał/a:

A dlaczego byla zona miala by mieszkac w innym miescie i by ona albo Twoj partner tracili tylko wiecej kasy na paliwo,zeby dzieci zobaczyc? To,ze ona bedzie w tym samym miescie nie znaczy, ze zaraz beda jakies problemy

Zgadzam się, że dzieci powinny mieć blisko do obojga rodziców, ale warto też spojrzeć na to z ich perspektywy. Przeprowadzka dla dzieci to zawsze duża zmiana – nowa szkoła, nowe otoczenie, brak znajomych – to może być trudne. Obawiam się, że w tym przypadku bardziej chodzi o decyzję dorosłych niż o rzeczywiste dobro dzieci. Poza tym, jeśli zależałoby jej tylko na ułatwieniu kontaktu, mogłaby zamieszkać w sąsiedniej miejscowości czy gdzieś bliżej, ale ściąganie się do tego samego miejsca rodzi u mnie pewien dyskomfort. No co to za durny pomysł, żeby była żona przeprowadzała się do miejsca gdzie mieszka jej były mąż ? Czy dla ciebie to normalne ? Kiedy niby się z takim czymś spotkałaś ?

7

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Iza19 napisał/a:

Wydaje mi się że skoro pokochałaś (z wzajemnością) rozwodnika z dziećmi to nie powinnaś mieć z tym problemu. Sama piszesz że jego była znalazła sobie faceta to tym bardziej pomysł by dzieci były blisko obojga rodziców jest bardzo dobry.
Pozdrawiam Iza


Dzięki za Twój punkt widzenia, Izo. Zgadzam się, że to ważne, żeby dzieci miały blisko do obojga rodziców. Moja obawa jednak wynika z tego, że nie chcę, by nasz nowy początek stał się przedłużeniem jego dawnych relacji. Poza tym, tak jak wspomniałam wcześniej, dzieci też potrzebują stabilności – zmiana szkoły i środowiska może być dla nich stresem, a nie wiem, czy to była odpowiednio przemyślana decyzja. Po prostu chcę być pewna, że w tym wszystkim rzeczywiście chodzi o dobro dzieci, a nie jakieś inne intencje.

8

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Moja znajoma tak ma, wyszła za mąż za rozwodnika z 1 dzieckiem.
Mieszkają od siebie kilka ulic, można dojść w kilka minut na piechotę.
Z jednej strony jej to odpowiada bo on każdej nocy jest w domu, nie musi marnować czasu na podróż.
Z drugiej strony jest to męczące bo dziecko prawie codziennie przychodzi, potrzebuje pomocy w odrabianiu lekcji albo tak po prostu pogadać z ojcem, coś porobić razem. Albo gdzieś ją podwieźć bo matka nie ma auta.
Znajoma musi gotować dodatkową porcję na obiad czy kolację.
Aż tak bardzo to znajomej nie przeszkadza bo dziewczyna, już licealistka jest miła, ułożona.
Jednak zabiera jej sporo czasu, który ona i jej mąż mogliby spędzić razem.

9

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
GloriaSoul napisał/a:

Moja znajoma tak ma, wyszła za mąż za rozwodnika z 1 dzieckiem.
Mieszkają od siebie kilka ulic, można dojść w kilka minut na piechotę.
Z jednej strony jej to odpowiada bo on każdej nocy jest w domu, nie musi marnować czasu na podróż.
Z drugiej strony jest to męczące bo dziecko prawie codziennie przychodzi, potrzebuje pomocy w odrabianiu lekcji albo tak po prostu pogadać z ojcem, coś porobić razem. Albo gdzieś ją podwieźć bo matka nie ma auta.
Znajoma musi gotować dodatkową porcję na obiad czy kolację.
Aż tak bardzo to znajomej nie przeszkadza bo dziewczyna, już licealistka jest miła, ułożona.
Jednak zabiera jej sporo czasu, który ona i jej mąż mogliby spędzić razem.

Dzięki za przykład! Myślę, że ja bym się w takiej sytuacji mogła czuć podobnie, jak Twoja znajoma. Z jednej strony wygodnie, że dzieci są blisko, ale z drugiej… to już nie jest życie we dwoje, tylko tak naprawdę życie w modelu "my + oni".

Nie wiem, czy byłabym gotowa na sytuację, w której zamiast wspólnej kolacji czy czasu we dwoje zajmujemy się odrabianiem lekcji albo organizowaniem podwózek, bo "matka nie ma auta". To już przestaje być kwestia tylko dzieci – tu wkracza cała logistyka, która siłą rzeczy odbije się na naszej relacji. Nie ukrywam, że gotowanie dodatkowych porcji czy codzienne wizyty mogłyby na dłuższą metę być dla mnie męczące, zwłaszcza że to nie są moje dzieci, więc aż takiego entuzjazmu nie czuję.

Nie mówię, że to jest złe, ale z perspektywy osoby, która miała mieć nowy start i budować relację od zera, to raczej nie wygląda na spełnienie marzeń.

10

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Alicja8912 napisał/a:
wieka napisał/a:

Myślę, że nie powinnaś się obawiać, ale jaki jest sens przeprowadzki w inne miejsce, skoro nic się nie zmieni.
Poza tym macie tu znajomych gdzie mieszkacie, nie widzę sensu.

Dziękuję za opinię. Myślę, że sens naszej przeprowadzki polega na tym, żeby zacząć nowy etap i odciąć się od dotychczasowego środowiska – to była decyzja mojego partnera, bo uważa, że w obecnym miejscu nie czuje się już dobrze. Chcieliśmy stworzyć coś nowego, wspólnego. Co do znajomych, to prawda, że ich tu mamy, ale ta przeprowadzka miała być czymś w rodzaju symbolicznego "odcięcia się" od przeszłości.

Z tym, że to chyba nie wyszłoby wam na dobre to odcięcie. Wyszedłby następny problem wyobcowania w nowym środowisku.
Nie wiem dlaczego twój partner źle się czuje w tym środowisku ale ważne jest jak ty się czujesz, bo jeśli tu się czujesz dobrze ,a w nowym miejscu będziesz się czuła źle…pomyśl o osobie.
Przemyślcie tak, żeby to dla was obydwojga było dobrze. Wiąże to się zmianą ze pracy, a nikt nie powiedział że w nowym miejscu będzie super.
Dlatego to będzie większy problem niż to, że ex będzie mieszkała blisko.

11

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Alicja8912 napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

Moja znajoma tak ma, wyszła za mąż za rozwodnika z 1 dzieckiem.
Mieszkają od siebie kilka ulic, można dojść w kilka minut na piechotę.
Z jednej strony jej to odpowiada bo on każdej nocy jest w domu, nie musi marnować czasu na podróż.
Z drugiej strony jest to męczące bo dziecko prawie codziennie przychodzi, potrzebuje pomocy w odrabianiu lekcji albo tak po prostu pogadać z ojcem, coś porobić razem. Albo gdzieś ją podwieźć bo matka nie ma auta.
Znajoma musi gotować dodatkową porcję na obiad czy kolację.
Aż tak bardzo to znajomej nie przeszkadza bo dziewczyna, już licealistka jest miła, ułożona.
Jednak zabiera jej sporo czasu, który ona i jej mąż mogliby spędzić razem.

Dzięki za przykład! Myślę, że ja bym się w takiej sytuacji mogła czuć podobnie, jak Twoja znajoma. Z jednej strony wygodnie, że dzieci są blisko, ale z drugiej… to już nie jest życie we dwoje, tylko tak naprawdę życie w modelu "my + oni".

Nie wiem, czy byłabym gotowa na sytuację, w której zamiast wspólnej kolacji czy czasu we dwoje zajmujemy się odrabianiem lekcji albo organizowaniem podwózek, bo "matka nie ma auta". To już przestaje być kwestia tylko dzieci – tu wkracza cała logistyka, która siłą rzeczy odbije się na naszej relacji. Nie ukrywam, że gotowanie dodatkowych porcji czy codzienne wizyty mogłyby na dłuższą metę być dla mnie męczące, zwłaszcza że to nie są moje dzieci, więc aż takiego entuzjazmu nie czuję.

Nie mówię, że to jest złe, ale z perspektywy osoby, która miała mieć nowy start i budować relację od zera, to raczej nie wygląda na spełnienie marzeń.

Niestety, jak się bierze faceta z odzysku z dziećmi, to trzeba się z tym liczyć.

12

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

No faktycznie zmiana szkoły dzieciom, kombinowanie z przeprowadzkami nie ma sensu. Tym bardziej przekonaj partnera do pozostania w tej miejscowości w której mieszkacie nawet dla dobra dzieci, masz argument.
A obecnie w jakiej odległości od siebie mieszkacie?

13

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Dysonans poznawczy.

Skoro związałaś się z facetem z dziećmi i byłą żoną, to nie bajaj o nowym początku tylko we dwoje, bo to niepoważne i nierealne.
Widziały gały co brały.
Ty tylko dołączyłaś do kilkuosobowego zespołu i to się nie zmieni.

14

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:

Dysonans poznawczy.

Skoro związałaś się z facetem z dziećmi i byłą żoną, to nie bajaj o nowym początku tylko we dwoje, bo to niepoważne i nierealne.
Widziały gały co brały.
Ty tylko dołączyłaś do kilkuosobowego zespołu i to się nie zmieni.

Mialam to samo napisac. Nie wiem co to za brednie autorki o nowym poczatku, nowe poczatki to z bezdzietnym kawalerem.

15

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:

Dysonans poznawczy.

Skoro związałaś się z facetem z dziećmi i byłą żoną, to nie bajaj o nowym początku tylko we dwoje, bo to niepoważne i nierealne.
Widziały gały co brały.
Ty tylko dołączyłaś do kilkuosobowego zespołu i to się nie zmieni.


Masz rację, wchodząc w związek z kimś, kto ma dzieci, wiedziałam, że zawsze będą one częścią jego życia – i to jest dla mnie jasne. Nie twierdzę, że liczyłam na "odcięcie" się od jego przeszłości, bo wiem, że taka opcja nie istnieje, gdy w grę wchodzi rodzicielstwo.

Chodzi mi bardziej o to, że nasza przeprowadzka miała być okazją do stworzenia naszego wspólnego miejsca, gdzie moglibyśmy budować coś nowego jako para. Jasne, dzieci wciąż będą częścią tego wszystkiego, ale to, że jego była żona planuje mieszkać tuż obok, wprowadza pewną dynamikę, która może być trudna do zarządzania. To już nie jest "kilkuosobowy zespół", tylko coś w rodzaju wspólnej przestrzeni z jego przeszłością, co budzi we mnie obawy.

16

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Halina3.1 napisał/a:
noben napisał/a:

Dysonans poznawczy.

Skoro związałaś się z facetem z dziećmi i byłą żoną, to nie bajaj o nowym początku tylko we dwoje, bo to niepoważne i nierealne.
Widziały gały co brały.
Ty tylko dołączyłaś do kilkuosobowego zespołu i to się nie zmieni.

Mialam to samo napisac. Nie wiem co to za brednie autorki o nowym poczatku, nowe poczatki to z bezdzietnym kawalerem.


Rozumiem, co masz na myśli. Nowy początek z kimś, kto ma dzieci, rzeczywiście różni się od relacji z kimś, kto zaczyna "od zera". Ale związek nie oznacza, że muszę bezkrytycznie akceptować każdą sytuację.

Nie chodzi o to, że chcę wymazać jego przeszłość, tylko o to, żebyśmy mieli przestrzeń na rozwój naszej relacji bez dodatkowego zamieszania. Kiedy słyszę o planach jego eks, które w pewnym sensie wpłyną na nasze życie, zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście chodzi o dobro dzieci, czy może jednak o coś więcej.

17

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Moze zona ma dosyc ciaglego zajmowania sie tymi dziecmi i wlasnie po to sie przeprowadza zeby wiecej czasu spedzaly z ojcem.

18

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
wieka napisał/a:
Alicja8912 napisał/a:
wieka napisał/a:

Myślę, że nie powinnaś się obawiać, ale jaki jest sens przeprowadzki w inne miejsce, skoro nic się nie zmieni.
Poza tym macie tu znajomych gdzie mieszkacie, nie widzę sensu.

Dziękuję za opinię. Myślę, że sens naszej przeprowadzki polega na tym, żeby zacząć nowy etap i odciąć się od dotychczasowego środowiska – to była decyzja mojego partnera, bo uważa, że w obecnym miejscu nie czuje się już dobrze. Chcieliśmy stworzyć coś nowego, wspólnego. Co do znajomych, to prawda, że ich tu mamy, ale ta przeprowadzka miała być czymś w rodzaju symbolicznego "odcięcia się" od przeszłości.

Z tym, że to chyba nie wyszłoby wam na dobre to odcięcie. Wyszedłby następny problem wyobcowania w nowym środowisku.
Nie wiem dlaczego twój partner źle się czuje w tym środowisku ale ważne jest jak ty się czujesz, bo jeśli tu się czujesz dobrze ,a w nowym miejscu będziesz się czuła źle…pomyśl o osobie.
Przemyślcie tak, żeby to dla was obydwojga było dobrze. Wiąże to się zmianą ze pracy, a nikt nie powiedział że w nowym miejscu będzie super.
Dlatego to będzie większy problem niż to, że ex będzie mieszkała blisko.

Dzięki za Twoje uwagi. Rozumiem, że przeprowadzka to spore wyzwanie i wiąże się z ryzykiem wyobcowania w nowym miejscu. Sama mam tu znajomych, swoje życie, a zmiana otoczenia to trochę krok w nieznane. Ta decyzja wyszła bardziej od mojego partnera – on chciał się odciąć od dawnego środowiska, bo podobno źle się tu czuje.

Zastanawia mnie jednak, czy w nowym miejscu naprawdę będzie "lepiej". Jeśli dodatkowo jego eks sprowadzi się tuż obok, to zamiast upragnionego nowego startu, będziemy mieli stare historie w nowym otoczeniu. A wiadomo, że kiedy dzieci są blisko, to łatwiej im wpadać z każdym drobiazgiem – a to lekcje, a to jakaś pomoc, a to "bo mama nie może". Niby nic, ale takie drobiazgi potrafią się nawarstwiać.

Masz rację, że muszę pomyśleć o sobie, bo jeśli zmienię całe swoje życie, a w zamian dostanę chaos i codzienne "mamo, pomóż" (chociaż oficjalnie mamą nie jestem), to nie wiem, czy będzie mi to odpowiadać.

19

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Halina3.1 napisał/a:

Moze zona ma dosyc ciaglego zajmowania sie tymi dziecmi i wlasnie po to sie przeprowadza zeby wiecej czasu spedzaly z ojcem.


Możliwe, że ma dość, kto wie? Czasami "wpadanie" do ojca z każdą drobnostką może być męczące, zwłaszcza jeśli nie jest się mamą, a jednak trzeba zajmować się sprawami, które do nas nie należą. Z drugiej strony, ojciec i tak spędza dużo czasu z dziećmi, zabiera je na weekendy, święta, urlopy, a do tego jeszcze regularnie płaci alimenty. Więc naprawdę nie wiem, czego więcej oczekiwać. Jeśli przeprowadzka ma na celu tylko to, by dzieci spędzały więcej czasu z ojcem, to ciekawe, dlaczego nie pomyślała o wynajęciu czegoś w okolicy, a nie w tej samej miejscowości co my. Może jednak jest coś więcej w tej "pomocy" dzieciom, niż się wydaje?

20

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Alicja8912 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Moze zona ma dosyc ciaglego zajmowania sie tymi dziecmi i wlasnie po to sie przeprowadza zeby wiecej czasu spedzaly z ojcem.


Możliwe, że ma dość, kto wie? Czasami "wpadanie" do ojca z każdą drobnostką może być męczące, zwłaszcza jeśli nie jest się mamą, a jednak trzeba zajmować się sprawami, które do nas nie należą. Z drugiej strony, ojciec i tak spędza dużo czasu z dziećmi, zabiera je na weekendy, święta, urlopy, a do tego jeszcze regularnie płaci alimenty. Więc naprawdę nie wiem, czego więcej oczekiwać. Jeśli przeprowadzka ma na celu tylko to, by dzieci spędzały więcej czasu z ojcem, to ciekawe, dlaczego nie pomyślała o wynajęciu czegoś w okolicy, a nie w tej samej miejscowości co my. Może jednak jest coś więcej w tej "pomocy" dzieciom, niż się wydaje?

To lepiej porozmwiac z nia o tym, bo sie moze skonczyc tak, ze dzieci bedac w tej samej miejscowosci beda spedzac w ojca duzo wiecej czasu. Moze ona ma zamysl zmiany systemu opieki, nie dowiesz sie jak sie nie zapytacie. Nie wiem jaka tam dynamika panuje, czy razem rozmawiacie o tych rzeczach, czy tylko on. Niech z nia pogada dlaczego akurat tam. Jest jeszcze opcja, ze oni juz to maja przegadane, on nie ma nie przeciwko tak nprawde a ty nie jestes poinformowana.
A spedzanie razem weekendow, swiat i urlopow nie bardzo ma porownanie do spedzania czasu w tygodniu gdzie jest najwiecej roboty.

21

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Nie wiemy czy ex żona na coś więcej liczy ale na pewno widzi okazję do większej obecności ojca w życiu dzieci.
Z tego co widać i słychać, to taka rodzina funkcjonuje lepiej jeśli nowa partnerka ojca jest w stanie pokochać jego dzieci jak swoje. Ale to jest raczej bardzo rzadkie. Ja uważam, że jeżeli już, to najlepiej jak taki facet wiąże się z kobietą która też ma dzieci, inaczej to trudno się zrozumieć.

Dlatego mocno się zastanów czy jest ci z tym facetem po drodze i na twoim miejscu nie decydowała bym się na przeprowadzkę.

22

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Często, gdy rozwód odbywa się we względnej zgodzie, to nie następuje ''pełne'' rozstanie między małżonkami. Posiadanie wspólnych dzieci bardzo temu sprzyja.
Po prostu jedna relacja zamienia się w inną - może nie tak bliską, może nie seksualną, ale wciąż silną.

A potem się robią takie niejasne trójkąty, jak tutaj się szykuje.

Oddzielna kwestia - to mityczne dobro dzieci. Gdzie jak gdzie, ale na tym forum trudno nie zauważyć jak często matki wycierają sobie usta dobrem dzieci, grając o swoje. Dyżurna porada tego forum: ''zabezpiecz siebie i dzieci'' to już w zasadzie mem, który w praktyce oznacza: ''możesz odwalić każdy sukizm i wytłumaczyć, że robisz to dla dzieci''.

23

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Przecież dzieci nie posiadają zdolności teleportacji i dla nich wygodniej będzie by mieszkali blisko siebie.
Wg mnie nie ma żadnych powodów do niepokoju,  gdyby chcieli że sobą kręcić to znaleźliby sposób.
No chyba że przeprowadza się tak blisko, że będziesz musiała ciągle się o nią potykać.

24

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

A ja Ciebie Autorko poniekąd rozumiem.

Mój mąż też ma potomstwo z poprzedniego małżeństwa.
Pod płaszczykiem "dobra dzieci" odwalane były z jej strony najprzeróżniejsze akcje. Nawet te najbardziej idiotyczne, jakie można sobie wymyśleć.
Co zabawne, zaczęła myśleć o dzieciakach w momencie, gdy pojawiłam się ja. Wcześniej nie widziała potrzeby kontaktu z ojcem dzieci po kilka razy dziennie smile, a byli już rozwiedzeni smile

Krwi to trochę napsuło, ale udało się Panią ex usadzić na tyłku bez szkody dla dzieciaków.

25

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Motocyklistka napisał/a:

Co zabawne, zaczęła myśleć o dzieciakach w momencie, gdy pojawiłam się ja. Wcześniej nie widziała potrzeby kontaktu z ojcem dzieci po kilka razy dziennie smile, a byli już rozwiedzeni smile

Sytuację, którą opisałaś znam z wielu opowieści. Dopóki Pan były mąż nie przygruchał sobie nowej ukochanej, to jakoś matce na kontaktach dzieci z ojcem aż tak nie zależało... pojawiała się nowa wybranka serca i nagle całą salwa działań że strony byłej żony w tej materii. Byle były nie był szczęśliwszy od niej.  Przykre. Może ludzkie. Nie wiem.

26

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Po pierwsze, powinnaś przeprowadzić konkret rozmowę z partnerem.
Jeśli on cieszy się z takiego obrotu spraw, bo będzie mógł dzieci widzieć częściej, to jednak trzeba będzie omówić jakieś rozsądne zasady tego "widzenia", bo jak sama mówisz, od czasu do czasu dobrze by było, żebyście mieli czas tylko dla siebie.
Jeśli niepokoją Cię intencje samej byłej, to też musisz przeprowadzić rozmowę z partnerem.
Nie możesz jego byłej żonie zabronić przeprowadzenia się w wasze okolice, bo to obca osoba, na którą nie masz wpływu. Masz wpływ na to jak się do tego ustosunkuje Twój partner.
Niestety związki z ludźmi z dziećmi bywają trudne właśnie dlatego, że z miłości do dzieci i poczucia winy wobec nich ludzie często wikłają się w niejasne sytuacje, utrudniając sobie budowanie nowych związków.
Pogadaj z partnerem i daj znać co ustaliliście.

27

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

A ile razy w miesiacu sad rodzinny wyznaczyl widzen z dziecmi,,?. To tej liczby sie trzymajcie. Jak wyznaczyl 10 widzen w miesiacu to niech bedzie 10 wizyt i ani jednej wizyty wiecej, ani miej.  Proste. Wy ludzie robicie z prostych rzeczy skomplikowane sprawy. Tyle ile sad rodzinny wyznaczyl wizyt z dziecmi tyle razy musza sie one odbyc. Czyli jak jest 10 w miesiacu, a ex z dziecmi sie pojawi pod drzwiami po raz 11 sty w miesiacu to nie ma obowiazku widzenia z dziecmi. Proste

28

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Shoggies napisał/a:

Po pierwsze, powinnaś przeprowadzić konkret rozmowę z partnerem.
.

To jest świetny pomysł - za jednym zamachem pokażesz się mężowi jako zazdrosna wariatka, postawisz w kontrze do jego dzieci i od razu uczulisz, aby lepiej maskował ewentualne skłonności ku byłej żonie - jeśli takie posiada.

Więcej takich rad!

29

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:

Często, gdy rozwód odbywa się we względnej zgodzie, to nie następuje ''pełne'' rozstanie między małżonkami. Posiadanie wspólnych dzieci bardzo temu sprzyja.
Po prostu jedna relacja zamienia się w inną - może nie tak bliską, może nie seksualną, ale wciąż silną.

A potem się robią takie niejasne trójkąty, jak tutaj się szykuje.

Oddzielna kwestia - to mityczne dobro dzieci. Gdzie jak gdzie, ale na tym forum trudno nie zauważyć jak często matki wycierają sobie usta dobrem dzieci, grając o swoje. Dyżurna porada tego forum: ''zabezpiecz siebie i dzieci'' to już w zasadzie mem, który w praktyce oznacza: ''możesz odwalić każdy sukizm i wytłumaczyć, że robisz to dla dzieci''.

Z pierwszą częscią tego wpisu zgadzam się jak najbardziej. Często rozstanie między małżonkami bywa "mistyczne", a to znaczy że zaczyna ich wiązać coś więcej niż wcześniej, nazywają to "więzią dla dzieci".

Tylko "zabezpiecz siebie i dzieci" to nie hejnał o to, aby nie stracić faceta, tylko żeby nie zginąć z nimi z powodu tego że facet zacznie żyć życiem "singla" a dzieci będzie miał w poważaniu.

Dzieci muszą jeść, chodzić do szkoły, mieć buty np. do tego zabiegu, książki, zeszyty, itd, itp.  Tylko 99% facetów po rozstaniu z matką swoich dzieci wypierdzieleją hasło: Nie będę utrzymywal  swojej byłej żony!! I alimentów nie płacą. Sama tego doświadczyłam, więc wiem.

Mnie udalo się córkę wychować bez alimentów, ale to naprawde hardcore.

30

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Halina3.1 napisał/a:
Alicja8912 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Moze zona ma dosyc ciaglego zajmowania sie tymi dziecmi i wlasnie po to sie przeprowadza zeby wiecej czasu spedzaly z ojcem.


Możliwe, że ma dość, kto wie? Czasami "wpadanie" do ojca z każdą drobnostką może być męczące, zwłaszcza jeśli nie jest się mamą, a jednak trzeba zajmować się sprawami, które do nas nie należą. Z drugiej strony, ojciec i tak spędza dużo czasu z dziećmi, zabiera je na weekendy, święta, urlopy, a do tego jeszcze regularnie płaci alimenty. Więc naprawdę nie wiem, czego więcej oczekiwać. Jeśli przeprowadzka ma na celu tylko to, by dzieci spędzały więcej czasu z ojcem, to ciekawe, dlaczego nie pomyślała o wynajęciu czegoś w okolicy, a nie w tej samej miejscowości co my. Może jednak jest coś więcej w tej "pomocy" dzieciom, niż się wydaje?

To lepiej porozmwiac z nia o tym, bo sie moze skonczyc tak, ze dzieci bedac w tej samej miejscowosci beda spedzac w ojca duzo wiecej czasu. Moze ona ma zamysl zmiany systemu opieki, nie dowiesz sie jak sie nie zapytacie. Nie wiem jaka tam dynamika panuje, czy razem rozmawiacie o tych rzeczach, czy tylko on. Niech z nia pogada dlaczego akurat tam. Jest jeszcze opcja, ze oni juz to maja przegadane, on nie ma nie przeciwko tak nprawde a ty nie jestes poinformowana.
A spedzanie razem weekendow, swiat i urlopow nie bardzo ma porownanie do spedzania czasu w tygodniu gdzie jest najwiecej roboty.

Jasne, rozmowa z nią pewnie mogłaby coś wyjaśnić, ale to nie ja powinnam dopytywać, tylko mój partner. Poza tym, nie oszukujmy się – gdyby jej naprawdę chodziło tylko o wygodę dzieci, to nie musiałaby się przeprowadzać do tej samej miejscowości co my. Wystarczyłoby bliżej. A jeśli chodzi o "zmianę systemu opieki" – to byłoby dość sprytne posunięcie. W końcu ojciec już teraz poświęca dzieciom mnóstwo czasu, płaci alimenty, a teraz jeszcze powoli zaczyna wyglądać na to, że były żonie po prostu wygodnie jest przerzucać na niego coraz więcej obowiązków.

31

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
wieka napisał/a:

Nie wiemy czy ex żona na coś więcej liczy ale na pewno widzi okazję do większej obecności ojca w życiu dzieci.
Z tego co widać i słychać, to taka rodzina funkcjonuje lepiej jeśli nowa partnerka ojca jest w stanie pokochać jego dzieci jak swoje. Ale to jest raczej bardzo rzadkie. Ja uważam, że jeżeli już, to najlepiej jak taki facet wiąże się z kobietą która też ma dzieci, inaczej to trudno się zrozumieć.

Dlatego mocno się zastanów czy jest ci z tym facetem po drodze i na twoim miejscu nie decydowała bym się na przeprowadzkę.

No właśnie, na pewno widzi okazję na większą obecność ojca w życiu dzieci – i świetnie. Tylko czemu zawsze te „okazje” dziwnym trafem pokrywają się z moją obecnością? Nie wiem, może mam pecha. Co do tego, że najlepiej, jak facet z dziećmi wiąże się z kobietą, która też je ma – to akurat kwestia indywidualna. Znam ludzi, którzy świetnie funkcjonują w takich układach, ale to raczej zależy od podejścia obu stron.

32

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:

Często, gdy rozwód odbywa się we względnej zgodzie, to nie następuje ''pełne'' rozstanie między małżonkami. Posiadanie wspólnych dzieci bardzo temu sprzyja.
Po prostu jedna relacja zamienia się w inną - może nie tak bliską, może nie seksualną, ale wciąż silną.

A potem się robią takie niejasne trójkąty, jak tutaj się szykuje.

Oddzielna kwestia - to mityczne dobro dzieci. Gdzie jak gdzie, ale na tym forum trudno nie zauważyć jak często matki wycierają sobie usta dobrem dzieci, grając o swoje. Dyżurna porada tego forum: ''zabezpiecz siebie i dzieci'' to już w zasadzie mem, który w praktyce oznacza: ''możesz odwalić każdy sukizm i wytłumaczyć, że robisz to dla dzieci''.

No i to jest sedno – "pełne" rozstanie to rzadkość, a szczególnie gdy ktoś lubi trzymać furtkę uchyloną. A co do "dobra dzieci" – to rzeczywiście, wygodne hasło, którym można uzasadnić wszystko. Najwyraźniej wygodniej jest przeprowadzić się 100 km i zbliżyć do byłego męża niż po prostu wziąć na siebie więcej obowiązków. Ale pewnie to tylko przypadek.

33

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Ela210 napisał/a:

Przecież dzieci nie posiadają zdolności teleportacji i dla nich wygodniej będzie by mieszkali blisko siebie.
Wg mnie nie ma żadnych powodów do niepokoju,  gdyby chcieli że sobą kręcić to znaleźliby sposób.
No chyba że przeprowadza się tak blisko, że będziesz musiała ciągle się o nią potykać.


Oczywiście, dzieci się nie teleportują, ale nie wydaje mi się, żeby były specjalnie niezadowolone z obecnego układu. Poza tym, „blisko” to jedno, a „zbyt blisko” to drugie. No i tak, jeśli to ma wyglądać tak, że będę się potykać o jego byłą za każdym rogiem, to trudno się nie zastanawiać, jaki to ma sens.

34

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Motocyklistka napisał/a:

A ja Ciebie Autorko poniekąd rozumiem.

Mój mąż też ma potomstwo z poprzedniego małżeństwa.
Pod płaszczykiem "dobra dzieci" odwalane były z jej strony najprzeróżniejsze akcje. Nawet te najbardziej idiotyczne, jakie można sobie wymyśleć.
Co zabawne, zaczęła myśleć o dzieciakach w momencie, gdy pojawiłam się ja. Wcześniej nie widziała potrzeby kontaktu z ojcem dzieci po kilka razy dziennie smile, a byli już rozwiedzeni smile

Krwi to trochę napsuło, ale udało się Panią ex usadzić na tyłku bez szkody dla dzieciaków.

Ooo, widzę, że nie jestem jedyna z takimi doświadczeniami. Faktycznie, „dobro dzieci” nagle robi się wyjątkowo istotne, gdy pojawia się nowa kobieta w życiu byłego. Ciekawe, jak to działa… Może to jakiś instynkt, który budzi się, gdy facet zaczyna układać sobie życie na nowo?

35

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
R_ita2 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Co zabawne, zaczęła myśleć o dzieciakach w momencie, gdy pojawiłam się ja. Wcześniej nie widziała potrzeby kontaktu z ojcem dzieci po kilka razy dziennie smile, a byli już rozwiedzeni smile

Sytuację, którą opisałaś znam z wielu opowieści. Dopóki Pan były mąż nie przygruchał sobie nowej ukochanej, to jakoś matce na kontaktach dzieci z ojcem aż tak nie zależało... pojawiała się nowa wybranka serca i nagle całą salwa działań że strony byłej żony w tej materii. Byle były nie był szczęśliwszy od niej.  Przykre. Może ludzkie. Nie wiem.

Dokładnie, jakoś przed moim pojawieniem się nie było problemu, żeby dzieci widywały ojca tylko w określone dni. Ale teraz nagle trzeba być bliżej, bo inaczej to będzie „krzywda dla dzieci”. No tak, szkoda tylko, że takiej troski nie było wcześniej.

36

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Shoggies napisał/a:

Po pierwsze, powinnaś przeprowadzić konkret rozmowę z partnerem.
Jeśli on cieszy się z takiego obrotu spraw, bo będzie mógł dzieci widzieć częściej, to jednak trzeba będzie omówić jakieś rozsądne zasady tego "widzenia", bo jak sama mówisz, od czasu do czasu dobrze by było, żebyście mieli czas tylko dla siebie.
Jeśli niepokoją Cię intencje samej byłej, to też musisz przeprowadzić rozmowę z partnerem.
Nie możesz jego byłej żonie zabronić przeprowadzenia się w wasze okolice, bo to obca osoba, na którą nie masz wpływu. Masz wpływ na to jak się do tego ustosunkuje Twój partner.
Niestety związki z ludźmi z dziećmi bywają trudne właśnie dlatego, że z miłości do dzieci i poczucia winy wobec nich ludzie często wikłają się w niejasne sytuacje, utrudniając sobie budowanie nowych związków.
Pogadaj z partnerem i daj znać co ustaliliście.

Masz rację – rozmowa z partnerem to podstawa. Nie mam wpływu na to, co zrobi jego eks, ale mam wpływ na swoje granice i to, jak będzie wyglądać moje życie. Bo to, że dzieci są częścią układu, to wiadomo – ale nie oznacza to, że muszę przyjmować każdą fanaberię ich matki bez mrugnięcia okiem.

37

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
New Me napisał/a:

A ile razy w miesiacu sad rodzinny wyznaczyl widzen z dziecmi,,?. To tej liczby sie trzymajcie. Jak wyznaczyl 10 widzen w miesiacu to niech bedzie 10 wizyt i ani jednej wizyty wiecej, ani miej.  Proste. Wy ludzie robicie z prostych rzeczy skomplikowane sprawy. Tyle ile sad rodzinny wyznaczyl wizyt z dziecmi tyle razy musza sie one odbyc. Czyli jak jest 10 w miesiacu, a ex z dziecmi sie pojawi pod drzwiami po raz 11 sty w miesiacu to nie ma obowiazku widzenia z dziecmi. Proste

Prosta sprawa – sąd wyznaczył konkretne widzenia, więc może warto się tego trzymać? Bo jeśli nagle okaże się, że skoro są na miejscu, to można wpadać na kawę i kolację bez zapowiedzi, to raczej średnio mi się to widzi. Granice powinny być jasne, dla wszystkich. Widzenia ? Konkretnie wygląda to tak, że ojciec przyjeżdża po te dzieci w co drugi piątek po szkole, no i odwozi do matki w niedzielę wieczorem, no chyba że ma na poniedziałek na późniejszą godzinę do roboty, to wtedy czasami zostają do poniedziałku rano, a tak poza tym to mamy połowę ferii, świąt i 2-3 tygodnie wakacji.

38

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Po pierwsze, powinnaś przeprowadzić konkret rozmowę z partnerem.
.

To jest świetny pomysł - za jednym zamachem pokażesz się mężowi jako zazdrosna wariatka, postawisz w kontrze do jego dzieci i od razu uczulisz, aby lepiej maskował ewentualne skłonności ku byłej żonie - jeśli takie posiada.

Więcej takich rad!

Oczywiście, najlepiej siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje, żeby tylko „nie wyjść na zazdrosną wariatkę”. A potem nagle człowiek budzi się w sytuacji, gdzie nie wiadomo, kto właściwie z kim tworzy rodzinę.

39 Ostatnio edytowany przez Alicja8912 (2025-01-29 09:40:34)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Salomonka napisał/a:
noben napisał/a:

Często, gdy rozwód odbywa się we względnej zgodzie, to nie następuje ''pełne'' rozstanie między małżonkami. Posiadanie wspólnych dzieci bardzo temu sprzyja.
Po prostu jedna relacja zamienia się w inną - może nie tak bliską, może nie seksualną, ale wciąż silną.

A potem się robią takie niejasne trójkąty, jak tutaj się szykuje.

Oddzielna kwestia - to mityczne dobro dzieci. Gdzie jak gdzie, ale na tym forum trudno nie zauważyć jak często matki wycierają sobie usta dobrem dzieci, grając o swoje. Dyżurna porada tego forum: ''zabezpiecz siebie i dzieci'' to już w zasadzie mem, który w praktyce oznacza: ''możesz odwalić każdy sukizm i wytłumaczyć, że robisz to dla dzieci''.

Z pierwszą częscią tego wpisu zgadzam się jak najbardziej. Często rozstanie między małżonkami bywa "mistyczne", a to znaczy że zaczyna ich wiązać coś więcej niż wcześniej, nazywają to "więzią dla dzieci".

Tylko "zabezpiecz siebie i dzieci" to nie hejnał o to, aby nie stracić faceta, tylko żeby nie zginąć z nimi z powodu tego że facet zacznie żyć życiem "singla" a dzieci będzie miał w poważaniu.

Dzieci muszą jeść, chodzić do szkoły, mieć buty np. do tego zabiegu, książki, zeszyty, itd, itp.  Tylko 99% facetów po rozstaniu z matką swoich dzieci wypierdzieleją hasło: Nie będę utrzymywal  swojej byłej żony!! I alimentów nie płacą. Sama tego doświadczyłam, więc wiem.

Mnie udalo się córkę wychować bez alimentów, ale to naprawde hardcore.

To akurat prawda – wielu facetów po rozwodzie twierdzi, że "nie będzie utrzymywało byłej", ale jednocześnie były potrafią robić wszystko, żeby jak najwięcej rzeczy zostało na ich głowie. I nagle okazuje się, że alimenty to nie wszystko, bo jeszcze trzeba odbierać, podwozić, pomagać, organizować… A partnerka? No cóż, niech się dostosuje. Taka typowa ludzka pazerność i zawiść. Jeszcze bym rozumiała że te wszystkie rzeczy byłyby potrzebne gdyby facet alimentów nie płacił, ale tutaj dla byłej same alimenty ewidentnie nie wystarczą, a przy okazji trochę uprzykrzy życie nowej partnerce ex. Normalnie upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu.

40

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Alicja8912 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

A ja Ciebie Autorko poniekąd rozumiem.

Mój mąż też ma potomstwo z poprzedniego małżeństwa.
Pod płaszczykiem "dobra dzieci" odwalane były z jej strony najprzeróżniejsze akcje. Nawet te najbardziej idiotyczne, jakie można sobie wymyśleć.
Co zabawne, zaczęła myśleć o dzieciakach w momencie, gdy pojawiłam się ja. Wcześniej nie widziała potrzeby kontaktu z ojcem dzieci po kilka razy dziennie smile, a byli już rozwiedzeni smile

Krwi to trochę napsuło, ale udało się Panią ex usadzić na tyłku bez szkody dla dzieciaków.

Ooo, widzę, że nie jestem jedyna z takimi doświadczeniami. Faktycznie, „dobro dzieci” nagle robi się wyjątkowo istotne, gdy pojawia się nowa kobieta w życiu byłego. Ciekawe, jak to działa… Może to jakiś instynkt, który budzi się, gdy facet zaczyna układać sobie życie na nowo?

Taaak.. Pani mama ewidentnie się uaktywniła, jak się pojawiłam.
Potrafiła dzwonić z pierdołą o 24:00 smile, naprawdę pierdołą.

Pomijam, że dzieciaki miały spore braki w nauce i to ja siedziałam z nimi nad lekcjami. Poświęciłam im sporo czasu, więc to nie tak, że nie akcepuję dzieciaków.

u nas generalnie wyszło, że Pani mama była lekko zazdrosna i miała nawet chęć na powrót, więc każdym możliwym sposobem utrudniała nam życie.
Nawet, gdy dzieciaki były u nas telefony były bez końca.

Oczywiście, nie musi być tak u Ciebie, wiadomo.

41

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Po pierwsze, powinnaś przeprowadzić konkret rozmowę z partnerem.
.

To jest świetny pomysł - za jednym zamachem pokażesz się mężowi jako zazdrosna wariatka, postawisz w kontrze do jego dzieci i od razu uczulisz, aby lepiej maskował ewentualne skłonności ku byłej żonie - jeśli takie posiada.

Więcej takich rad!

Nie no, przepraszam. Masz rację.
Lepiej wcale nie rozmawiać!
Najlepiej udawać cool dziewczynę, która weźmie na klatę wszystko.
W końcu przecież żadna nie chce wyjść na zazdrosną wariatkę. Przecież tak się buduje związki!
Zapomniałam, ale dzięki za przypomnienie smile

42

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

No jest to bardzo dziwne że ona nagle chce się przeprowadzić w to samo miejsce. W takim razie nie ma sensu żebyście w ogóle się wyprowadzali.

A dla tych którzy mówią że skoro się z nią rozwiódł to znaczy że między nimi wszystko skończone. Kiedyś opisywałam tutaj swój związek z rozwodnikiem z 2 dzieci. I to on chciał zamieszkać blisko niej, "bo dzieci". Mimo że ogólnie jej już nie kochał, a wręcz nienawidził (tak mówił). Suma summarum po jakimś czasie wrócili do siebie. Nie mówię że tak będzie w przypadku autorki, absolutnie tak nie uważam. Ale nie można zakładać że takie sytuacje się nie zdarzają.

43

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Związki z dzieciatymi rozwodnikami są bardzo trudne.

Pani mama używała nawet argumentu "dla dzieci" próbując nakłonić mojego męża do powrotu.

Nie ignerowałam w jej rozgrywki, tym miał się zająć mój mąż, chociaż w środku skręcało.

44

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

To może być taka sytuacja, że ex żonę naciska jej partner, żeby zrzuciła więcej obowiązków na ojca dzieci, wtedy on będzie miał więcej czasu z nią bez dzieci.

Nie jest powiedziane czy ona nie planuje zmienić opieki na naprzemienną, skoro będą blisko mieszkać.
Na to też musisz być przygotowana.
Choć w sumie jak będzie mieszkała blisko to może otrzymywać pełne alimenty i będą miały i tak prawie opiekę naprzemienną.

W sumie to nie można jej się dziwić bo miałaby też gdzie podrzucić dzieci w razie jakiegoś wyjazdu, choroby, czyli w różnych sytuacjach.
Dlatego musisz być świadoma na co się piszesz.

45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-29 16:16:12)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Wg mnie jak kobieta sama nie ma dzieci, a wiąże się z facetem z dziećmi to będzie trudny związek.
Nie będą się oboje dobrze rozumieć.
Wybierz sobie kawalera  czy rozwodnika bez dziecii nie będziesz mieć tematu byłej.

46

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

"Najlepiej" wszystko zrzucić na ramiona matki: obiady w tygodniu, codzienne odrabianie lekcji, gotowanie codziennych obiadów, wożenie na dodatkowe zajęcia, wycieranie smarków w chorobie. "Tatuś" weźmie dwa razy w miesiącu na weekend, zapłaci alimenty i ma z głowy.
Ja rozumiem, że nie jesteś na to gotowa, jedyna rada albo rozmawiać z partnerem i przekonac go, że to on jest ojcem i on się dodatkowo dziecmi w tgudoniu będzie zajmował, ty się na to nie piszesz, albo się rozstać i szukac kogos podobnego stanem cywilnym.

47

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Twój partner będzie w "zasięgu" byłej żony na tyle ile on sobie na to pozwoli.
Widać że czujesz się nie pewna i boisz się że on wróci do byłej.
Raczej bym się wstrzymał na twoim miejscu z powiększaniem rodziny

48

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Alicja8912 napisał/a:
noben napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Po pierwsze, powinnaś przeprowadzić konkret rozmowę z partnerem.
.

To jest świetny pomysł - za jednym zamachem pokażesz się mężowi jako zazdrosna wariatka, postawisz w kontrze do jego dzieci i od razu uczulisz, aby lepiej maskował ewentualne skłonności ku byłej żonie - jeśli takie posiada.

Więcej takich rad!

Oczywiście, najlepiej siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje, żeby tylko „nie wyjść na zazdrosną wariatkę”. A potem nagle człowiek budzi się w sytuacji, gdzie nie wiadomo, kto właściwie z kim tworzy rodzinę.

Tylko Ty nie rozumiesz, że to jest kwestia pomiędzy Twoim facetem a jego byłą żoną. Jeżeli będziesz - jak piszesz - ''siedzieć cicho'' i faktycznie udawać, że Cię to nie obchodzi, to masz szansę zaobserwować jego faktyczne zdanie w tej kwestii i podejście do sprawy. A jak wyskoczysz ze swoimi ''rozmowami'' włażąc między wódkę a zakąskę, to on po prostu będzie ostrożniejszy względem Ciebie.
Na tym polega Twój problem - myślisz, że możesz być stroną w tej sprawie i w niej decydować. Otóż nie możesz. Jedyne co możesz, to zgodzić się na sytuację którą on zaaranżuje, albo podziękować za współpracę.
W takim razie, lepiej widzieć sytuację jasno - taką jaka jest - czyli kto z kim tworzy rodzinę. A jak się zaczniesz rzucać, to na własne życzenie, zostaniesz odizolowana od faktów, których on nie chce Ci pokazać.
Tyle.

Chcenie to jedno, a możliwości, to drugie.

49 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-29 17:30:35)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Nie przyszło by mi do głowy, ze po rozwodzie trzeba zmieniać nie tylko mieszkanie, ale nawet i miasto...
Myślę że jakby było dobrze w Twojej relacji to nie były w ogóle temat.

50 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2025-01-29 19:19:42)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Mam nadzieję, że była żona wystąpi o opiekę naprzemienną. Niech kobieta też ma coś z życia. Pora zeby tatuś zajął się dziecmi w takiej samej proporcji jak mama

Podejrzewam ze to To byl Twoj pomysl z wyprowadzką do innego innego miasta i sądziłaś, że zacznienie zycie bez jego przeszlosci i na alimentach sie skończy. A tu psikus bo jak sama napisalas Twoj partner sam zaproponowal bylej zonie by sie przeprowadzila blizej. Takze nie wiem po co ten wątek skoro on tego chce by byla zona i dzieci byly obok niego

51 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-29 20:34:20)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Motocyklistka napisał/a:

Związki z dzieciatymi rozwodnikami są bardzo trudne.

Pani mama używała nawet argumentu "dla dzieci" próbując nakłonić mojego męża do powrotu.

Nie ignerowałam w jej rozgrywki, tym miał się zająć mój mąż, chociaż w środku skręcało.

Zagrywki to by były, gdyby dzielili się  czasem z dziećmi sprawiedliwie, a ex chciałaby by Twój partner I Ty więcej? Tak było?
Pani bez dzieci przeważnie w ogóle przeszkadza że te dzieci są  i ze trzeba wziąć pod uwagę czas dla nich.
Drogie kobietki: to że wasz wybranek wziął rozwód z obojętnie jakich powodów nie oznacza, że nadal nie jest ojcem!
Co wiecej, jak same będziecie mieć z nim dziecko to nie znaczy, że wasze dziecko będzie miało prawo do większej ilości czasu i pieniędzy ojca, niż poprzednie.
Czy to nie jest oczywiste?

52

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Ela210 napisał/a:

Drogie kobietki: to że wasz wybranek wziął rozwód z obojętnie jakich powodów nie oznacza, że nadal nie jest ojcem!
Co wiecej, jak same będziecie mieć z nim dziecko to nie znaczy, że wasze dziecko będzie miało prawo do większej ilości czasu i pieniędzy ojca, niż poprzednie.
Czy to nie jest oczywiste?

Nie, to nie jest oczywiste.
Bo przeważnie pomysł jest taki, że dzieci - owszem - dostaną jakąś ściśle określoną pulę czasu i uwagi, a czas pozostały będzie zarezerwowany dla 'nowej' rodziny.

Niestety (albo stety) taki myk jest możliwy tylko w skrajnych patologiach, gdzie kontakty z dziećmi są reglamentowane przez sąd, a ze względu na konfliktowość byłych małżonków, nie ma możliwości faktycznie wspólnego zajmowania się dziećmi.

Osobna kwestia, że byłym żonom często gęsto odpala się pies ogrodnika i celowo starają się zaangażować uwagę exa jakimiś wydumanymi problemami tylko po to by odciągnąć go od nowej partnerki.

53 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2025-01-29 22:34:55)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Alicja8912 napisał/a:

Niedawno dowiedziałam się, że jego była żona rozważa przeprowadzkę do miejscowości, w której my zamierzamy zamieszkać....

Rozmawiali na ten temat przez telefon i on starał się przekonać ją, żeby wynajęła coś bliżej nas, bo to faktycznie ułatwiłoby kontakty z dziećmi.


Czyli on ją przekonywał. Ona wczesniej takiego pomysłu nie miała. Oboje mają na uwadze dobro dzieci i tyle. Mala szansa ze jego relacja z bylą zona bedzie miala negatywny wplyw na jego nowy zwiazek... tu raczej chodzi o dzieci, bo one beda obecne w nowym zwiazku bez wątpienia. A autorce sie to nie podoba, bo ona by chciala miec swoją wlasna rodzine bez udzialu tych dzieci.

54

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
123qwerty123 napisał/a:
Alicja8912 napisał/a:

Niedawno dowiedziałam się, że jego była żona rozważa przeprowadzkę do miejscowości, w której my zamierzamy zamieszkać....

Rozmawiali na ten temat przez telefon i on starał się przekonać ją, żeby wynajęła coś bliżej nas, bo to faktycznie ułatwiłoby kontakty z dziećmi.


Czyli on ją przekonywał. Ona wczesniej tskiego pomysłu nie miała.

No właśnie, tytuł wątku sugeruje coś innego, a to zmienia postać rzeczy.

55

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Noben, właśnie z powodu takich poglądów facetów wbrew szumnym walkom o prawa ojca tak naprawdę mało któremu zależy na opiece nad dziećmi z poprzedniego związku.
Pal sześć jak dzieci są większe, tak jak u mnie.
Ja nie miałam potrzeby kontaktu z exem właściwie w ogóle, dopiero w momencie podziału majątku,  dzieci same ustalały sobie czas z nim.
Ale małe dzieci to co innego, często chorują i czasem samotna matka potrzebuje by zajął się nimi też tata.
Znam wprawdzie takiego patusa, co w jednej szkole miał paroletnie dzieci z obu związków, a że nie hyla porą widzeń potrafił  przytulić nowego synka a do starego odwrócić się du..., ale chyba obraziłabym Ciebie posądzając że uważasz to za normalne?
Wg mnie nie ma nic zdrowego w tym, że kobieta nie może mieszkać w jednym mieście z byłą żoną.

56

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:

Dysonans poznawczy.

Skoro związałaś się z facetem z dziećmi i byłą żoną, to nie bajaj o nowym początku tylko we dwoje, bo to niepoważne i nierealne.
Widziały gały co brały.
Ty tylko dołączyłaś do kilkuosobowego zespołu i to się nie zmieni.

Co prawda to prawda

57

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Wiesz autorko co pierwsze przychodzi na myśl czytając twój post i wypowiedzi?
Chciałabyś aby dzieci twojego partnera były jedynie "marginalnym problemem" w waszym "nowym życiu" tylko we dwoje. Do tej pory ojciec spotykał się z dziećmi co drugi weekend połowę ferii i dwa tygodnie wakacji. Zapewne odległość po wyprowadzce o  ponad 100 km mogłaby jeszcze bardziej utrudnić widzenia i stałyby się jeszcze rzadsze.
Bycie ojcem to nie tylko weekendowe spotkania i płacenie alimentów. I twój partner dobrze o tym wie. On chce uczestniczyć w życiu dzieci na codzień. Sam zaproponował byłej żonę ich przeprowadzkę. Ona zapewnie chętnie skorzysta z jego pomocy przy dzieciach na codzień. Może dogadają się co do zmniejszenia alimentów, albo nawet w przyszłości uzgodnią opiekę naprzemienną. To są ich WSPÓLNE dzieci, a nie tylko jej. I nie możesz mieć do niej pretensji, że chciałaby aby ojciec odciążył ją czasem w codziennych obowiązkach związanych z dziećmi.
Twoje gadanie o tym czy dzieci sobie poradzą w nowej szkole, czy warto zmienić im srodowisko rówieśnicze, wcale nie jawi mi się jako realna troska o nie, a jako próba przekonania, że ich przeprowadzka nie jest dobrym pomyslem, bo bedą zbyt wiele czasu spedzać z wami. Dzieciaki sobie poradzą. Napewno wolą mieć ojca bliżej siebie niż dotychczasowych kolegów.

Ty musisz podjąć decyzję czy jesteś zdecydowana na takie życie. Wybrałaś sobie partnera z dziećmi i pewnie dla niego dobro jego dzieci jest ważniejsze niż twoja wygoda na codzień. 
W przyszłości zapewne bedzie to powodować wiele problemów i kłótni. I pewnie nie raz będziesz musiała zaciskać zęby. Pytanie czy warto...

58 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-30 10:13:37)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Ech, dlatego jak ktoś ma dzieci, a bierze sobie kobietę bez dzieci za nową towarzyszkę życia, to prosi się o kłopoty.
Znajomy wdowiec, który wychowuje 3 dzieci sam, naprawdę świetny facet, ciągle miał problemy z takimi Paniami w zwiazkach
Zamiast go wesprzeć, wchodziły w rolę 4 dziecka z muchami w nosie.
Ostatnio stwierdził że ma to gdzieś i odczeka aż dzieciaki wyjdą z domu, by układać sobie życie w spokoju.
Nie wiem, pewnie są takie przypadki gdy żoną wchodzi w rolę psa ogrodnika, ale chyba nie jest to reguła.
Widzę że przekonanie w narodzie, że po rozwodzie istnieje samotna matka z dziećmi i jakiś wolny Pan smile jest mocne

59

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Ela210 napisał/a:

Ech, dlatego jak ktoś ma dzieci, a bierze sobie kobietę bez dzieci za nową towarzyszkę życia, to prosi się o kłopoty.
Znajomy wdowiec, który wychowuje 3 dzieci sam, naprawdę świetny facet, ciągle miał problemy z takimi Paniami w zwiazkach
Zamiast go wesprzeć, wchodziły w rolę 4 dziecka z muchami w nosie.
Ostatnio stwierdził że ma to gdzieś i odczeka aż dzieciaki wyjdą z domu, by układać sobie życie w spokoju.
Nie wiem, pewnie są takie przypadki gdy żoną wchodzi w rolę psa ogrodnika, ale chyba nie jest to reguła.
Widzę że przekonanie w narodzie, że po rozwodzie istnieje samotna matka z dziećmi i jakiś wolny Pan smile jest mocne

Z wdowcem i tak jest trochę łatwiej, bo na tapecie nie ma już żony.

Niemniej, dla osoby bezdzietnej to zawsze jest trudny układ. Wchodzi do jakiejś rodziny, zamiast budować swoją na nowo ustalonych warunkach. Mało kto się do tego nadaje i ma odpowiedni poziom dojrzałości, żeby się w tym odnaleźć.

Dlatego łatwiej jest znaleźć sobie do życia osobę, która jest w tym samym miejscu życiowo.

Natomiast fakt, w Polsce to przekonanie o samotnej matce i ojcu-nie ojcu wolnym elektronie jest silne.
Głównie dlatego, że wielu ojców jednak nie walczy o opiekę nad dziećmi (a ci którzy walczą zderzają się z mało równościowym podejściem sądów rodzinnych).

Łatwiej czasem zrobić przelew i wziąć dzieciaki na co któryś weekend albo wakacje - ale to nie jest jednak rodzicielstwo niestety.
Tak np. moi rodzice spędzają czas ze swoim wnukiem, że wezmą go na dwa tygodnie nad morze, w co drugi weekend z nim posiedzą i sprawia im to dużo frajdy.
Tylko to nie jest to samo co codzienna opieka nad dzieckiem.

Trudne sprawy smile

60

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Shoggies napisał/a:

Łatwiej czasem zrobić przelew i wziąć dzieciaki na co któryś weekend albo wakacje - ale to nie jest jednak rodzicielstwo niestety.

Deprecjonowanie tego ''przelewu'' jest mocno słabe... Codzienne doglądanie dziecka nie jest ani lepsze, ani gorsze od jego utrzymywania materialnego. Jest innym rodzajem opieki po prostu.

61 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-01-30 10:47:03)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

To są trudne sprawy.
O wiele łatwiej by było, gdyby niektóre ex żony też potrafiły się w tym odnaleźć.
Kij ma zawsze dwa końce. Nam się udało jakoś to poogarniać, chociaż lekko nie było.
Dzieciaki męża przyjeżdżają, kiedy chcą i tu nie mam ani prawa, ani chęci w to ingerować. Zwłaszcza, że mieszkamy od siebie około 30 km. Wiedziałam, że jest ojcem. I świadomie weszłam w związek z dzieciatym rozwodnikiem.
Sama mam z nimi kontakt choćby przez komunikatory i to w zasadzie z inicjatywy dzieci. One są już nastolatkami, więc może i trochę łatwiej jest.
Śmiem twierdzić, że gdyby niektórym ex żonom nie włączała się rola psa ogrodnika też wiele spraw wyglądała by inaczej.
To, co ta kobieta odwalała, jak się o mnie dowiedziała przeczy "działaniom dla dobra dzieci", bo po kilkunastu telefonach dziennie odchodzi chęć odbierania, bo wiadomo co mają te telefony na celu.
Nie mówię, że zawsze tak jest. U nas było.
I absolutnie nie mam szacunku do ojców, którzy po rozwodzie zapominają o dzieciakach. Cieszę się, że mój mąż poczuwa się do odpowiedzialności i zostawiając ich matkę nie zostawił dzieciaków.

62

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Łatwiej czasem zrobić przelew i wziąć dzieciaki na co któryś weekend albo wakacje - ale to nie jest jednak rodzicielstwo niestety.

Deprecjonowanie tego ''przelewu'' jest mocno słabe... Codzienne doglądanie dziecka nie jest ani lepsze, ani gorsze od jego utrzymywania materialnego. Jest innym rodzajem opieki po prostu.

Ale ja nigdzie nie napisałam, że przelew jest gorszy, czy że nie jest formą opieki:)
Napisałam natomiast, że jest prościej przelać pieniądze, niż zajmować się dziećmi przez większość czasu. To chyba jest jasne jak słońce, no nie?
Bo opieka nad dzieckiem to nie jest tylko jego "oglądanie" - to są wizyty u lekarza, zajmowanie się dzieckiem jak jest chore, wychowywanie go i przyuczanie do dorosłego życia, pilnowanie, żeby odrobiło lekcje, wożenie na zajęcia dodatkowe, odbieranie od kolegów/koleżanek, podawanie jedzenia, pranie, sprzątanie, itp.
Zgodzisz się, że wymaga to więcej wysiłku i zabiera więcej czasu?
W rzeczywistości dla dzieci jest najlepiej jak mają oboje rodziców do swojej dyspozycji w miarę po równo. Jestem pewna, że dziecko wolałoby spędzić więcej czasu z ojcem, niż same weekendy i wakacje.

63

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
Shoggies napisał/a:

Bo opieka nad dzieckiem to nie jest tylko jego "oglądanie" - to są wizyty u lekarza, zajmowanie się dzieckiem jak jest chore, wychowywanie go i przyuczanie do dorosłego życia, pilnowanie, żeby odrobiło lekcje, wożenie na zajęcia dodatkowe, odbieranie od kolegów/koleżanek, podawanie jedzenia, pranie, sprzątanie, itp.
Zgodzisz się, że wymaga to więcej wysiłku i zabiera więcej czasu?
.

Nie, nie zgodzę się. Zarabianie pieniędzy nie jest wysiłkiem ani mniejszym, ani gorszym. Jest wysiłkiem innego rodzaju. A retoryka tego forum, uznająca pranie i gotowanie za czyn heroiczny, natomiast pracę zarobkową właściwie za przejaw lenistwa i ucieczkę od ''obowiązków'' jest głupia.

64

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?
noben napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Bo opieka nad dzieckiem to nie jest tylko jego "oglądanie" - to są wizyty u lekarza, zajmowanie się dzieckiem jak jest chore, wychowywanie go i przyuczanie do dorosłego życia, pilnowanie, żeby odrobiło lekcje, wożenie na zajęcia dodatkowe, odbieranie od kolegów/koleżanek, podawanie jedzenia, pranie, sprzątanie, itp.
Zgodzisz się, że wymaga to więcej wysiłku i zabiera więcej czasu?
.

Nie, nie zgodzę się. Zarabianie pieniędzy nie jest wysiłkiem ani mniejszym, ani gorszym. Jest wysiłkiem innego rodzaju. A retoryka tego forum, uznająca pranie i gotowanie za czyn heroiczny, natomiast pracę zarobkową właściwie za przejaw lenistwa i ucieczkę od ''obowiązków'' jest głupia.

Dopowiadasz sobie smile
Nie napisałam, że zarabianie pieniędzy jest mniejszym lub gorszym wysiłkiem.
Napisałam, że alimenty nie są wysiłkiem równoznacznym z fizyczna opieką nad dzieckiem. Są wkładem w ponoszenie kosztów utrzymania dziecka.
Spytaj się dzieci, czy wolą dostawać alimenty, czy widzieć ojca na co dzień, moc z nim rozmawiać, przebywać i wchodzić w interakcje.
Nie spotkałam się na tym forum z taką retoryką, że zajmowanie się domem jest czymś heroicznym, a praca czymś głupim, a tym bardziej ja takiej nie promuję, więc nie bardzo wiem z czym próbujesz dyskutować.
Zresztą, powtórzę - opieka nad dzieckiem, to nie tylko pranie i gotowanie. To szereg wysiłków, interakcji, codziennych czynności, które musisz wykonywać 24/7, z pracy jednak po 8 godzinach wyjdziesz. W pracy możesz wziąć urlop i chorobowe, od dziecka nie bardzo.
Co nie znaczy, że praca jest gorsza, jest inna i nie wymaga uwagi i skupienia non stop.
Uważam, że praca zarobkowa jest bardzo ważna i potrzebna, ponieważ życie kosztuje pieniądze.
A płacenie alimentów, mimo, że bardzo ważne i potrzebne nie zastępuje udziału rodzica w wychowaniu dziecka, czyli jego obecności i dostępności przez większość czasu.
Nie próbuje tutaj wartościować tych wysiłków, ale nie stawiam między nimi znaku równości.

65 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2025-01-30 16:24:23)

Odp: Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Ta była żona zapewne też pracuje. A po pracy musi zajac sie dziecmi. Przed zapewne tez. Czyli ona robi wszystkie obowiazki z nimi zwiazane. Jak sa male to nawet nigdzie bez nich sama nie wyjdzie. Na zakupy rowniez pewnie jezdzi z dziecmi. Siaty w jednej rece w drugiej dzieci. A tym czasem tatus wysyla tylko przelew. Tak przelew jest o wiele latwiejszy niz codzienna opieka nad dziecmi.

Tatus sobie po pracy odpoczywa, poznaje nowe panie, ma cza sna hobby, tymczasem matka mając male dzieci w domu nawet po bulke do sklepu sama nie wyjdzie a co tu mowic o swoim wlasnym zyciu prywatnym. Jakas kawa z kolezanką, silownia, randka... nie ma jak bo dzieci u taty sa tylko raz na jakis czas. Poza tym ona tez ponosi koszty utrzymania dzieci. I ciekawa jestem czy wysokosc alimentow uwzglenia to ze matka zajmuje sie nimi na codzien

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Była żona chce zamieszkać blisko nas ? co myśleć ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024