Porozmawiać można i z pięcioma psychologami, tylko co z tego, skora Autorka z całokształtu strategii wybierze sobie jakiś przypadkowy szczegół i na nim się skoncentruje olewając całą resztę.
Gosiawie napisał/a:Nieprawda, wiez to nie geny. Dziecko moze kochac, ufac, czuc wiez emocjonalna do ojczyma. Tak naprawde liczy sie ten kto wychowuje dziecko, .
Znowu dyrdymały wyczytane w ''Chwili dla Ciebie''.
Dziecko, owszem - może. I tu jest problem.
Bo dla dorosłych ludzi geny - owszem - mają znaczenie.I opcja, że facet długofalowo też zwiąże się z dzieckiem jest na tyle wątpliwa, że stawianie na to szczęścia dziecka, to skrajna głupota.
Tak samo głupotą jest uznawać za scenariusz bazowy to, że Autorka zbuduje trwały związek.
Wystarczy przeczytać kilka zdań, aby dostrzec, że raczej nie jest to ten typ osobowości.
Ja biore to z zycia, a ty chyba z gazet.
Nie w jednej rodzinie widzialam, ze ojczym wychowuje dziecko jak swoje i wiez jest miedzy nimi. A juz potem jako czlowiec dorosly (to dziecko) nie zarzuca nikomu winy czy watpi w ojcostwo ojczyma.
Ale co ta dziewczyna przeszła w życiu, ciąża w młodym wieku to nie tragedia, ale odwrócenie się matki i ojca to już cięższy kaliber. Nie ma więc dziwić się, że ma problemy z którymi sobie nie radzi.
To, że dziecko tak przylgneło do partnera to świadczy o jego osobowości, podejściu do dziecka, choć też za bardzo wyszedł przed szereg, bo od początku, jak nie matka, to on powinien powiedzieć dziecku, że nie jest jego ojcem, ale może go tak nazywać i nie być zbyt nadgorliwym w jej wychowywaniu.
tak, dziecko lgnie do niego, to naturalne jak facet jest dobrym czlowiekiem. Dziewczynki pragna miec ojcow, tak to juz jest.
Moja corka tez bardzo kocha ojczyma, jak go blizej poznala, to u niego szukala schronienia np. przed pieskiem, ktorego nie znala, do niego lgnela.
Już jakiś czas żyję na świecie i nie kupuję wersji, że facet tak się ''związał'' emocjonalnie z obcym dzieckiem, że czuje potrzebę wspólnych, kilkudniowych wyjazdów i w ogóle nie widzi świata poza nim.
A uwzględniając psychiczne potrzaskanie Autorki, stawiam roboczą tezę, że przyciąga ona mężczyzn , hmmm, nazwijmy to delikatnie: specyficznych.I to karykaturalne wręcz zainteresowanie dzieckiem stanowi element 'dotarcia' do matki i przywiązania jej.
Nie musi tak być, ale warto mieć scenariusza na wypadek, gdyby jednak było.
Autorka go nie ma i Wy ją utwierdzacie w tym niemaniu.Będzie dramat.
Moze masz zle doswiadczenia
Porozmawiać można i z pięcioma psychologami, tylko co z tego, skora Autorka z całokształtu strategii wybierze sobie jakiś przypadkowy szczegół i na nim się skoncentruje olewając całą resztę.
Autorce to chyba ogolnie by sie terapia przydala, ma jakies dziwne podejscie do zycia. Nie wiem czy slusznie ale mi to przypomina objawy nerwicy pomieszane jeszcze z czyms innym. Ale moge sie mylic, ja psychologiem nie jestem.