Trudne rozmowy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

1

Temat: Trudne rozmowy

Znów tu do Was piszę bo łapie doła. Mieszkam ze swoim facetem już prawie dwa lata. Wszystko mi się ułożyło i jesteśmy już na innym etapie. To co mi się nie udało poukładać idzie w dobrym kierunku, nie wszystko ale większość. Między nami jest bardzo dobrze chociaż czasem różne rzeczy widzimy inaczej ale to nie powoduje żadnych kłótni czy sprzeczek. Z Jego strony taka dziecinada.
Moja córka od samego początku zawsze chciała wszystko z nim robić i wszędzie z nim chodzić a On ją zabierał. Czy to idą na rower, na basen, karmić kaczki w parku, czy jadą gdzieś dalej, czy po prostu do sklepu, ona zawsze jest przy nim. Nawet przydarzyło się, że pojechali razem kompletnie  bez przygotowania, nic ze sobą nie zabrali, na dwa dni. To nie było planowane ale tak wyszło. Córce bardzo się podobało i powiedziała, że będzie zawsze z tatą tam jeździła. On też prowadzi ją rano do przedszkola i najczęściej odbiera.
Na początku myślałam, że trochę jej przejdzie, a później, że ją za bardzo rozpuści ale nic takiego nie ma miejsca a cała sytuacja się pogłębiła. Po rozmowie z nim trochę się zmieniło i córka nieraz potrafi mi przysłodzić. Teraz, jak ma iść do szkoły w tym roku, założył jej zeszyty i uczy ją pisać i liczyć. Ona jest szczęśliwa, że może pokazać, że już trochę umie i może coś zrobić dla swojego taty. Najczęściej sama  przypomina żeby ułożył jej słupki w zeszycie. Moja córka zawsze była za nim, co widać na każdym kroku i On  jest najważniejszą osobą w jej życiu.
Napisałam to wszystko żeby pokazać jak trudna zrobiła się sytuacja.
Jestem emocjonalna i bardzo długo wszystko przeżywam co strasznie mnie dołuje.
Teraz na tym etapie naszego związku muszę porozmawiać z córką o tym jej biologicznym choć do końca nie byłam przekonana do tego ale tak dowiedziałam się ze wszystkich materiałów do których dotarłam. A szukałam gdzie tylko mogłam. Każda sytuacja jest inna i moja córka nigdy biologicznego nie widziała i nikogo z tamtej strony, nie ma żadnych zdjęć i nigdy nie było żadnej rozmowy, żadnego kontaktu.
NIC kompletnie nic. Zniknął zanim się urodziła. Pamięta tylko moich rodziców i moją siostrę.
Miałam już dwa podejścia. Zawsze jak rozmawiam z córką i naprowadzam ją na ten temat przypominając jej jak mieszkałyśmy same, u moich rodziców i taty jeszcze nie było z nami, to ona mi odpowiada,  że tata nie mógł nas znaleźć albo,  że nie wiedział gdzie jesteśmy.
Czy można przyjąć że rozumie całą sytuację i zdaje sobie z tego sprawę, że ma nowego tatę?
Czy to wystarczy ?
Nic nie mogę tu zepsuć a kosztuje mnie to ogrom  nerwów bo emocje biorą górę i mnie zżerają. Teraz to najważniejsza rzecz i o niczym innym nie mogę myśleć. Po prostu  dół.
Czy rozmawialibyście o tym z partnerem ?


PS
Wiem że są to bardzo osobiste sprawy i jak ktoś nie chce tutaj napisać to może do mnie bezpośrednio.
Może zagląda tu ktoś co ma za sobą takie rozmowy z własnym dzieckiem.

N Z

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudne rozmowy

A ona nie jest za mała na taką rozmowę, myślę, że nie zrozumie.
Ale z partnerem powinnaś porozmawiać, jak on to widzi.

To jednak nie mieszkacie w tym domu, co remontował po dziadkach, blisko Twojej rodziny, masz kontakt z rodzicami?

3

Odp: Trudne rozmowy

Przeczytałam inne wątki, powiem tyle, ten facet trafił ci się jak ślepej kurze ziarno. Jesli nie ma z nim jakiegoś problemu który pominęłaś, to powinnaś go doceniać na każdym kroku.
A co do problemu z wątku to przestać w końcu sabotować szczęście swojego dziecka i swoje przy okazji. Nie wiem czy masz jakieś upośledzenie umysłowe, czy jesteś po prostu bardzo dziwna albo zaburzona ale ciągle szukasz powodów do czepienia się i rozwalenia zdrowych relacji.
Z szacunku do faceta i dla dobra dziecka oraz siebie powinnaś iść na jakąś poważną terapię. Wydajesz się bardzo nieogarnięta życiowo.

4

Odp: Trudne rozmowy

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?

5 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-06 15:21:05)

Odp: Trudne rozmowy
chickiebum napisał/a:

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?

Tak i właśnie wtedy, od samego początku trzeba było dziecku powiedzieć, że ten pan który się pojawił w jej życiu, to nie jest jej tata.
Teraz to wg mnie nie jest dobry moment, chociaż nigdy nie będzie dobry, dlatego ja bym poszła po pomoc do psychologa i wspólnie dziecku to przekazała w przystępny sposób.

6

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?

Tak i właśnie wtedy, od samego początku trzeba było dziecku powiedzieć, że ten pan który sia pojawił w jej życiu, to nie jest jej tata.
Teraz to wg mnie nie jest dobry moment, chociaż nigdy nie będzie dobry, dlatego ja bym poszła po pomoc do psychologa i wspólnie dziecku to przekazała w przystępny sposób.

Przecież nie mogła, bo u niej w życiu wszystko jakoś samo się dzieje a ona biedna mimoza nie ma na nic wpływu…

7 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-06 15:24:53)

Odp: Trudne rozmowy

Forum jest właśnie dla osób które mają problemy i sobie nie radzą, więc nie można ich dylematów deprecjonować.

8

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

więc nie można ich dylematów deprecjonować.

to tylko Halina, ona jest inna

9 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-05-06 18:50:16)

Odp: Trudne rozmowy

Trochę ci z tym wszystkim nie wyszło.
Córka nie miała pojęcia jak wygląda jej ojciec, ale to nie znaczy że nie powinna wiedzieć kim on jest. Tata "widmo" to naprawdę nie tędy droga.
Moim zdaniem oszczędź teraz dziecku dodatkowych wrażeń, przynajmniej na jakiś czas. Zrobiłaś co zrobiłaś i teraz nie naginaj tej gałęzi, bo pęknie z hukiem. Poczekaj, może nawet dość długo zanim uświadomisz córce że zwyczajnie ją okłamałaś. Może gdy będzie nieco starsza lepiej zrozumie twoje intencje, bo teraz zrobisz dziecku wielką krzywdę.
Tak się kończą kłamstwa i manipulacje nawet własnym dzieckiem. Nie zazdroszczę ci.

10

Odp: Trudne rozmowy
Farmer napisał/a:
wieka napisał/a:

więc nie można ich dylematów deprecjonować.

to tylko Halina, ona jest inna

Tak, bo jak ktoś naklepal pięć wątków i w każdym powiela ten sam schemat, to na pewno za szóstym zaskoczy jak go poklepiecie po pleckach.  Tutaj jest zero refleksji nad soba i zero zmiany.

11

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

A ona nie jest za mała na taką rozmowę, myślę, że nie zrozumie.
Ale z partnerem powinnaś porozmawiać, jak on to widzi.

To jednak nie mieszkacie w tym domu, co remontował po dziadkach, blisko Twojej rodziny, masz kontakt z rodzicami?

Przepraszam Wszystkich, nie odpowiedziałam od razu ale nie mogłam się zalogować bo serwer był cały czas zajęty.

W tym domu po dziadkach już wszystko gotowe, kuchnia łazienki i pokoje. Tam brakuje jedynie pościeli
żaluzji w niektórych oknach i takich codziennych drobiazgów ale nie przeprowadzamy się. Mój facet
chce byśmy jeździli sobie na razie w wolne lub weekendy.
Z rodzicami kontakt mam. Byliśmy u nich w trójkę cztery razy bo nas zaprosili. Pewnie byli ciekawi
ale atmosfera jest trudna i ciężka. Przedtem z córką byłam dla nich przezroczysta a teraz widzę, że nie podoba im się że mała do nich nie podchodzi i siedzi koło taty albo u niego na kolanach. Nawet jak dostaje od nich prezenty to weźmie i biegnie do taty pokazać. Nie wiem czy to uzdrowie ale chociaż moja siostra może bez ich gadania jeździć do nas.

12

Odp: Trudne rozmowy
Halina3.1 napisał/a:

Przeczytałam inne wątki, powiem tyle, ten facet trafił ci się jak ślepej kurze ziarno. Jesli nie ma z nim jakiegoś problemu który pominęłaś, to powinnaś go doceniać na każdym kroku.
A co do problemu z wątku to przestać w końcu sabotować szczęście swojego dziecka i swoje przy okazji. Nie wiem czy masz jakieś upośledzenie umysłowe, czy jesteś po prostu bardzo dziwna albo zaburzona ale ciągle szukasz powodów do czepienia się i rozwalenia zdrowych relacji.
Z szacunku do faceta i dla dobra dziecka oraz siebie powinnaś iść na jakąś poważną terapię. Wydajesz się bardzo nieogarnięta życiowo.


Chyba nie zostałam dobrze zrozumiana. Nie szukam powodów do rozwalenie relacji bo życie mnie już trochę mocno pokopało i staram się żeby było jak najlepiej teraz i w przyszłości. Chcę rozwiązać wszystkie problemy.

13

Odp: Trudne rozmowy
chickiebum napisał/a:

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?



Nie, to wszystko wyszło z marszu. Jak zamieszkaliśmy razem moja córka szybko przylgnęła do niego a w przedszkolu zawsze jej mówili, że tata już przyszedł i zaczęła się tak do niego zwracać. Na początku mówiła do niego po imieniu a o biologicznym nigdy nie było żadnej rozmowy. Nie zna i nie widziała. Nie wiem właśnie jak ona to rozumie.

14

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?

Tak i właśnie wtedy, od samego początku trzeba było dziecku powiedzieć, że ten pan który się pojawił w jej życiu, to nie jest jej tata.
Teraz to wg mnie nie jest dobry moment, chociaż nigdy nie będzie dobry, dlatego ja bym poszła po pomoc do psychologa i wspólnie dziecku to przekazała w przystępny sposób.





To stało się tak szybko, że nie zareagowałam. Cały czas zastanawiałam się jak to zrobić bo nie chciałam
niczego zepsuć. Wszędzie gdzie doczytałam mówią, że trzeba dziecku powiedzieć.

15

Odp: Trudne rozmowy
Salomonka napisał/a:

Trochę ci z tym wszystkim nie wyszło.
Córka nie miała pojęcia jak wygląda jej ojciec, ale to nie znaczy że nie powinna wiedzieć kim on jest. Tata "widmo" to naprawdę nie tędy droga.
Moim zdaniem oszczędź teraz dziecku dodatkowych wrażeń, przynajmniej na jakiś czas. Zrobiłaś co zrobiłaś i teraz nie naginaj tej gałęzi, bo pęknie z hukiem. Poczekaj, może nawet dość długo zanim uświadomisz córce że zwyczajnie ją okłamałaś. Może gdy będzie nieco starsza lepiej zrozumie twoje intencje, bo teraz zrobisz dziecku wielką krzywdę.
Tak się kończą kłamstwa i manipulacje nawet własnym dzieckiem. Nie zazdroszczę ci.




Nigdy córki nie okłamałam, może nie od razu zareagowałam bo nie bardzo wiedziałam jak, by przeszło to bezboleśnie.  Nie chciałam zbyt szybko ingerować bo nie wiedziałam w którą stronę to pójdzie. Moją winą jest, że jej nie uprzedziłam ale jak ostrzegać w takiej sytuacji dziecko i przed czym.  Po prostu nie spodziewałam się, że tak szybko zbuduję się taka zażyłość. Nie zdawałam sobie sprawy, że to tak szybko się rozwinie i tak mocno.

16

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:
wieka napisał/a:

A ona nie jest za mała na taką rozmowę, myślę, że nie zrozumie.
Ale z partnerem powinnaś porozmawiać, jak on to widzi.

To jednak nie mieszkacie w tym domu, co remontował po dziadkach, blisko Twojej rodziny, masz kontakt z rodzicami?

Przepraszam Wszystkich, nie odpowiedziałam od razu ale nie mogłam się zalogować bo serwer był cały czas zajęty.

W tym domu po dziadkach już wszystko gotowe, kuchnia łazienki i pokoje. Tam brakuje jedynie pościeli
żaluzji w niektórych oknach i takich codziennych drobiazgów ale nie przeprowadzamy się. Mój facet
chce byśmy jeździli sobie na razie w wolne lub weekendy.
Z rodzicami kontakt mam. Byliśmy u nich w trójkę cztery razy bo nas zaprosili. Pewnie byli ciekawi
ale atmosfera jest trudna i ciężka. Przedtem z córką byłam dla nich przezroczysta a teraz widzę, że nie podoba im się że mała do nich nie podchodzi i siedzi koło taty albo u niego na kolanach. Nawet jak dostaje od nich prezenty to weźmie i biegnie do taty pokazać. Nie wiem czy to uzdrowie ale chociaż moja siostra może bez ich gadania jeździć do nas.

To dobrze, że te wasze stosunki się poprawiają. Jeśli dziecko nie widziało tak długo dziadków, to nie ma się co dziwić, z czasem to się w pewnym stopniu zmieni.
Chowanie urazy też jest dla Ciebie obciążeniem, więc warto wybaczyć dla siebie, choć to trudne.

17

Odp: Trudne rozmowy
Halina3.1 napisał/a:
Farmer napisał/a:
wieka napisał/a:

więc nie można ich dylematów deprecjonować.

to tylko Halina, ona jest inna

Tak, bo jak ktoś naklepal pięć wątków i w każdym powiela ten sam schemat, to na pewno za szóstym zaskoczy jak go poklepiecie po pleckach.  Tutaj jest zero refleksji nad soba i zero zmiany.

Przecież napisałem, że jesteś inna. Nie musisz tego podkreślać za każdym razem.

18

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?



Nie, to wszystko wyszło z marszu. Jak zamieszkaliśmy razem moja córka szybko przylgnęła do niego a w przedszkolu zawsze jej mówili, że tata już przyszedł i zaczęła się tak do niego zwracać. Na początku mówiła do niego po imieniu a o biologicznym nigdy nie było żadnej rozmowy. Nie zna i nie widziała. Nie wiem właśnie jak ona to rozumie.

No dobra ale chyba kobietom w przedszkolu można było wytłumaczyć żeby mówiły nie wiem „Wiesiek po ciebie przyszedł” zamiast „tata po ciebie przyszedł”? Obcym babom pozwoliłaś przestawiać dziecku w głowie. Jak mała nie znała biologicznego ojca to nie dziwota że przylgnęła do partnera który daje jej poczucia bezpieczeństwa od ciebie za bardzo tego nie dostała, wydajesz się być dosyć niestabilna. Nie chodzi nawet i bycie złośliwym, może to wynika z niedojrzałości, nie wiem. Odbieram cię jako niestabilna lub niedojrzałą osobę. Naczytałaś się czegoś w necie i nie możesz spać po nocach, bo chcesz już teraz natychmiast wywrócić znów córce świat do góry nogami i uświadamiać nagle że partner to nie jej biologiczny ojciec. Przystopuj trochę, może zapytaj jakiegoś specjalisty nwm psychologa dziecięcego a nie randomow z forum gdzie każdy to specjalista od wszystkiego i od niczego?
W ogóle płaci ten biologiczny coś na nią?czy się zmył i nawet alimentów nie daje?

19

Odp: Trudne rozmowy
Halina3.1 napisał/a:

Odbieram cię jako niestabilna lub niedojrzałą osobę.

bardziej "i" niż "lub".

20

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:

Znów tu do Was piszę bo łapie doła. Mieszkam ze swoim facetem już prawie dwa lata. Wszystko mi się ułożyło i jesteśmy już na innym etapie. To co mi się nie udało poukładać idzie w dobrym kierunku, nie wszystko ale większość. Między nami jest bardzo dobrze chociaż czasem różne rzeczy widzimy inaczej ale to nie powoduje żadnych kłótni czy sprzeczek. Z Jego strony taka dziecinada.
Moja córka od samego początku zawsze chciała wszystko z nim robić i wszędzie z nim chodzić a On ją zabierał. Czy to idą na rower, na basen, karmić kaczki w parku, czy jadą gdzieś dalej, czy po prostu do sklepu, ona zawsze jest przy nim. Nawet przydarzyło się, że pojechali razem kompletnie  bez przygotowania, nic ze sobą nie zabrali, na dwa dni. To nie było planowane ale tak wyszło. Córce bardzo się podobało i powiedziała, że będzie zawsze z tatą tam jeździła. On też prowadzi ją rano do przedszkola i najczęściej odbiera.
Na początku myślałam, że trochę jej przejdzie, a później, że ją za bardzo rozpuści ale nic takiego nie ma miejsca a cała sytuacja się pogłębiła. Po rozmowie z nim trochę się zmieniło i córka nieraz potrafi mi przysłodzić. Teraz, jak ma iść do szkoły w tym roku, założył jej zeszyty i uczy ją pisać i liczyć. Ona jest szczęśliwa, że może pokazać, że już trochę umie i może coś zrobić dla swojego taty. Najczęściej sama  przypomina żeby ułożył jej słupki w zeszycie. Moja córka zawsze była za nim, co widać na każdym kroku i On  jest najważniejszą osobą w jej życiu.
Napisałam to wszystko żeby pokazać jak trudna zrobiła się sytuacja.
Jestem emocjonalna i bardzo długo wszystko przeżywam co strasznie mnie dołuje.
Teraz na tym etapie naszego związku muszę porozmawiać z córką o tym jej biologicznym choć do końca nie byłam przekonana do tego ale tak dowiedziałam się ze wszystkich materiałów do których dotarłam. A szukałam gdzie tylko mogłam. Każda sytuacja jest inna i moja córka nigdy biologicznego nie widziała i nikogo z tamtej strony, nie ma żadnych zdjęć i nigdy nie było żadnej rozmowy, żadnego kontaktu.
NIC kompletnie nic. Zniknął zanim się urodziła. Pamięta tylko moich rodziców i moją siostrę.
Miałam już dwa podejścia. Zawsze jak rozmawiam z córką i naprowadzam ją na ten temat przypominając jej jak mieszkałyśmy same, u moich rodziców i taty jeszcze nie było z nami, to ona mi odpowiada,  że tata nie mógł nas znaleźć albo,  że nie wiedział gdzie jesteśmy.
Czy można przyjąć że rozumie całą sytuację i zdaje sobie z tego sprawę, że ma nowego tatę?
Czy to wystarczy ?
Nic nie mogę tu zepsuć a kosztuje mnie to ogrom  nerwów bo emocje biorą górę i mnie zżerają. Teraz to najważniejsza rzecz i o niczym innym nie mogę myśleć. Po prostu  dół.
Czy rozmawialibyście o tym z partnerem ?


PS
Wiem że są to bardzo osobiste sprawy i jak ktoś nie chce tutaj napisać to może do mnie bezpośrednio.
Może zagląda tu ktoś co ma za sobą takie rozmowy z własnym dzieckiem.

N Z

Wiek córki: 7 lat? Wtedy za wcześnie na rozmowę, że ten człowiek , który mieszka z mamą nie jest prawdziwym tatą. W tym wieku dziecko chce dorównać innym rówieśnikom, mieć tatę i mamę.  Można jedynie napomknąć, że  nie wszystkie dzieci maja ojców, nie wszystkie mają mamy, a czasem się zdarza , że są rodzice, którzy zastępują prawdziwych. Kiedy dziecko będzoe chciało, będzie dopytywać.

21

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Nie rozumiem.
Czy Twoja córka myśli, że "nowy tata" jest jej biologicznym? Tylko że nie wiedział wcześniej gdzie jesteście i dlatego go nie było?
Czy chodzi o to, że córka wie, że kiedyś był biologiczny ojciec, ale nie czuje do niego żadnej złości, że go nie ma... i wytłumaczyła sobie to tak, że go nie ma bo nie mógł was znaleźć?



Nie, to wszystko wyszło z marszu. Jak zamieszkaliśmy razem moja córka szybko przylgnęła do niego a w przedszkolu zawsze jej mówili, że tata już przyszedł i zaczęła się tak do niego zwracać. Na początku mówiła do niego po imieniu a o biologicznym nigdy nie było żadnej rozmowy. Nie zna i nie widziała. Nie wiem właśnie jak ona to rozumie.


Ja bym poczekala jeszcze, lepiej nie mieszac jej w glowie, jest szczesliwa, Kiedys nadejdzie taki czas, ze trzeba bedzie to przegadac.

U mnie jest inna sytuacjam, moja Corka nigdy (do wieku szesciu lat) nie pytala gdzie jej tato, ale wiedzialam, ze kiedys sie spyta. Ona miala tylko starsze rodzenstwo, mnie i moja rodzine. Pewnego dnia, jak miala troszcze wiecej niz szesc lat, spytala ni stad ni zowad czy ma tate. Wtedy powiedzialam jej bardzo delikatnie, ze tato jest, ale nie mam z nim kontaktu, ze nie wiem gdzie jest.

Nie chcialam jej jeszcze mowic, ze sie nia nie interesuje itd. Potem dlugo nie pytala.

Po jakims roku poznalam obecnego partnera. Na poczatku byla ostrozna, mozna powidziec podchodzila do niego z dystansem, nie mowila, do niego tato, tylko po imieniu.

Jestesmy razem 1,5 roku, oboje za soba przepadaja. Zaczela  teraz do ludzi, kolezanek (kiedy cos im tlumaczy) mowic, ze tata to albo tamto, do niego caly czas po imieniu.

Spytala tez niedawno o prawdziwego tate, powiedzialam, ze nie wiem gdzie jest, ze chyba on tez nie wie gdzie my mieszkamy, ze sie nie odzywa.

Chciala tez zobaczyc jego na zdjeciu, pokazalam jej (jeszcze wtedy nie miala takiego dobrego kontaktu z "nowym" tata czyli na poczatku naszej znajomosci) pokazalam, spojrzala bez emocji.
Na pewno cos sobie pomyslala, ona niekiedy jest skryta, ale nie skomentowala.

Raz powiedziala partnerowi, ty nie jestes moim prawdziwym tata.

Niestety takie rzeczy beda sie dzialy.

Ja bym chciala byc w twojej sytuacji, zeby corka w mlodszym wieku poznala obecnego partnera.
Powiedzialabym jej wtey, ze ma innego prawdziwego tate, ale jakby byla duzo starsza. Mozliwe, ze dowiedzialaby sie "niechcacy" od kogos, ale jest jak jest. Ciezki temat. Takie dzieci prawie zawsze winia matke po latach, niestety.

Nie zaprzataj sobie tym glowy, przyjdzie odpowiedni moment.

22 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-07 11:04:04)

Odp: Trudne rozmowy

Tylko, że ten odpowiedni moment nigdy nie nadejdzie, a tym gorzej jak dziecko dowie się od obcych.
Myślę, że niezłym rozwiązaniem byłaby wspólna rozmowa z dzieckiem i z partnerem, zacząć od tego, że obecny jest jej drugim tatą, pierwszy odszedł gdy była malutka, teraz mama poznała drugiego, który ją pokochał bardziej niż ten pierwszy. A mówicie jej to dlatego, żeby znała prawdę o tacie, ale nikogo nie musi o tym informować i traktować obecnego jak jedynego. Na jej pytania, mówić prawdę.
Tak sobie to wyobrażam, jako najlepszy scenariusz w tym wieku, żebyś nie musiała dalej bić się z myślami, więc czekanie na lepszy moment wydaje się bezcelowe, bo dojdą pretensje, dlaczego tak późno się o tym dowiedziała.

23 Ostatnio edytowany przez noben (2024-05-07 11:28:53)

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:


Tak sobie to wyobrażam, jako najlepszy scenariusz .

A ja sobie tego tak nie wyobrażam.

Dla ''nowego taty'' zainteresowanie córką Autorki jest przedłużeniem jego zainteresowania nią samą.
Nie oszukujmy się, że mężczyzna 'pokocha' cudze dziecko jak własne i zbuduje z nim odrębną relację.

Podgrzewanie takiej relacji jest straszną nieodpowiedzialnością i szykowaniem dziecku piekła na przyszłość, na wypadek jeśli z facetem nie wyjdzie.
Oczywiście życzymy wszyscy Autorce aby żyli długo i szczęśliwie, ale życie jest życiem i nawet modelowe związki często się sypią, a co dopiero takie paczłorkowe ludzi z 'bagażem'.

Ja wiem, że fajnie aby dziecko miało mamę i tatę, ale mleko się rozlało i taty nie ma, a udawanie że jest inaczej kiedyś wyjdzie mu bokiem.

Życzliwy, ale jednak dystans do nowych 'tatów' to jest -długofalowo- najlepsze rozwiązanie.

24

Odp: Trudne rozmowy
noben napisał/a:
wieka napisał/a:


Tak sobie to wyobrażam, jako najlepszy scenariusz .

A ja sobie tego tak nie wyobrażam.

Dla ''nowego taty'' zainteresowanie córką Autorki jest przedłużeniem jego zainteresowania nią samą.
Nie oszukujmy się, że mężczyzna 'pokocha' cudze dziecko jak własne i zbuduje z nim odrębną relację.

Podgrzewanie takiej relacji jest straszną nieodpowiedzialnością i szykowaniem dziecku piekła na przyszłość, na wypadek jeśli z facetem nie wyjdzie.
Oczywiście życzymy wszyscy Autorce aby żyli długo i szczęśliwie, ale życie jest życiem i nawet modelowe związki często się sypią, a co dopiero takie paczłorkowe ludzi z 'bagażem'.

Ja wiem, że fajnie aby dziecko miało mamę i tatę, ale mleko się rozlało i taty nie ma, a udawanie że jest inaczej kiedyś wyjdzie mu bokiem.

Życzliwy, ale jednak dystans do nowych 'tatów' to jest -długofalowo- najlepsze rozwiązanie.

a to ma zabronic corce milosci? to dobrze, ze go pokochala, a on ja i laczy ich wiez. Wiele jest takich matek, ktore wpatrzone sa w partnera, a ten jest wredny dla pasierbow.

Co bedzie, jak przebiegnie ich zwiazek, tego nie da sie przewidziec, zycze zeby im wyszlo i sie nie rozstali.
W malzenstwie z biologicznym ojcem tez moze dojsc do rozpadu zwiazku, to tez matka ma zabronic dziecku milosci?

25

Odp: Trudne rozmowy
Gosiawie napisał/a:

W malzenstwie z biologicznym ojcem tez moze dojsc do rozpadu zwiazku, to tez matka ma zabronic dziecku milosci?

Tylko więź z prawdziwym ojcem nawet w razie rozpadu zawiązku będzie miała jakiś ciąg dalszy. Na tym polega różnica.

26 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-08 09:31:36)

Odp: Trudne rozmowy

Są ojcowie biologiczni, którzy nie kochają swoich dzieci i tacy co kochają dzieci adoptowane i to się nie zmienia po rozpadzie związku, więc nie ma reguły.

27

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Są ojcowie biologiczni, którzy nie kochają swoich dzieci i tacy co kochają dzieci adoptowane i to się nie zmienia po rozpadzie związku, więc nie ma reguły.


Jak samotna mama wiąże się z kolejnym partnerem, to nie staje się on automatycznie ojcem dziecka, a dziecko nie staje się adoptowane. Taki facet nie ma ŻADNYCH praw wobec dziecka. Prawa rodzicielskie pozostają po stronie ojca biologicznego.

Aby taki facet miał jakiekolwiek prawa do dziecka, to właśnie musiałby podpisać dokumenty adopcyjne. A o ilu takich przypadkach słyszałaś?

28

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Są ojcowie biologiczni, którzy nie kochają swoich dzieci i tacy co kochają dzieci adoptowane i to się nie zmienia po rozpadzie związku, więc nie ma reguły.

Nieprawda, wiez to nie geny. Dziecko moze kochac, ufac, czuc wiez emocjonalna do ojczyma. Tak naprawde liczy sie ten kto wychowuje dziecko, kto sie nim opiekuje (dobrze), kocha, troszczy sie o nie.

Nawet dziecko, ktore ma kontakt z biologicznym ojcem, a wychowuje je ojczym i tak jak wyzej, jest dla niego ostoja, wsparciem itd, bedzie czulo wiez do niego.

29

Odp: Trudne rozmowy
Gosiawie napisał/a:
wieka napisał/a:

Są ojcowie biologiczni, którzy nie kochają swoich dzieci i tacy co kochają dzieci adoptowane i to się nie zmienia po rozpadzie związku, więc nie ma reguły.

Nieprawda, wiez to nie geny. Dziecko moze kochac, ufac, czuc wiez emocjonalna do ojczyma. Tak naprawde liczy sie ten kto wychowuje dziecko, kto sie nim opiekuje (dobrze), kocha, troszczy sie o nie.

Nawet dziecko, ktore ma kontakt z biologicznym ojcem, a wychowuje je ojczym i tak jak wyzej, jest dla niego ostoja, wsparciem itd, bedzie czulo wiez do niego.

Co tu było nieprawdą, skoro potwierdziłaś moją myśl?

30 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2024-05-08 10:15:19)

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
wieka napisał/a:

Są ojcowie biologiczni, którzy nie kochają swoich dzieci i tacy co kochają dzieci adoptowane i to się nie zmienia po rozpadzie związku, więc nie ma reguły.

Nieprawda, wiez to nie geny. Dziecko moze kochac, ufac, czuc wiez emocjonalna do ojczyma. Tak naprawde liczy sie ten kto wychowuje dziecko, kto sie nim opiekuje (dobrze), kocha, troszczy sie o nie.

Nawet dziecko, ktore ma kontakt z biologicznym ojcem, a wychowuje je ojczym i tak jak wyzej, jest dla niego ostoja, wsparciem itd, bedzie czulo wiez do niego.

Co tu było nieprawdą, skoro potwierdziłaś moją myśl?

a to nie do ciebie mialo byc, juz poprawiam smile

tu tez masz racje

31

Odp: Trudne rozmowy
noben napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

W malzenstwie z biologicznym ojcem tez moze dojsc do rozpadu zwiazku, to tez matka ma zabronic dziecku milosci?

Tylko więź z prawdziwym ojcem nawet w razie rozpadu zawiązku będzie miała jakiś ciąg dalszy. Na tym polega różnica.

Nieprawda, wiez to nie geny. Dziecko moze kochac, ufac, czuc wiez emocjonalna do ojczyma. Tak naprawde liczy sie ten kto wychowuje dziecko, kto sie nim opiekuje (dobrze), kocha, troszczy sie o nie.

Nawet dziecko, ktore ma kontakt z biologicznym ojcem, a wychowuje je ojczym i tak jak wyzej, jest dla niego ostoja, wsparciem itd, bedzie czulo wiez do niego.

32

Odp: Trudne rozmowy

Temat zjebany jak sama autorka.


Jeśli w akcie urodzenia rubryka ojca pozostała pusta, to nowemu partnerowi należy się podsunięcie dokumentów adopcyjnych, aby faktycznie miał pełne prawa rodzicielskie wobec dziecka i był Ojcem przez wielkie O, skoro i tak nim jest.


Jeśli są tam dane ojca biologicznego, to ścigać typa o alimenty ALBO sądownie pozbawić praw rodzicielskich i dać nowemu partnerowi dokumenty adopcyjne do podpisania.


Dziecku na tym etapie nie powinna mówić niczego, bo niczego to nie zmienia. Jest zbyt małe, aby cokolwiek zrozumieć. Jak podrośnie i samo zacznie coś podejrzewać (heloł, genetyka), to wtedy można wyjaśnić.

33

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:

Dziecku na tym etapie nie powinna mówić niczego, bo niczego to nie zmienia. Jest zbyt małe, aby cokolwiek zrozumieć. Jak podrośnie i samo zacznie coś podejrzewać (heloł, genetyka), to wtedy można wyjaśnić.

Czyżby psycholog amator przemówił  big_smile

https://kobieta.wp.pl/czy-powiedziec-dz … 633241729a

34

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Czyżby psycholog amator przemówił  big_smile

https://kobieta.wp.pl/czy-powiedziec-dz … 633241729a


To co jest w tym artykule nie kłóci się z tym co napisałem. Jak masz jakieś nieścisłości, dziecko ma kontakt z biologicznym ojcem, albo właśnie jest temat "mamo, a czemu mówię do niego 'Roman', a nie 'tata' ?" to wtedy trzeba zawsze mówić prawdę.

Ale tutaj tego nie ma. Dziecko nie ma świadomości, że był tam kiedyś inny facet. Nigdy o nim nie słyszało, nigdy go nie widziało nawet na zdjęciach. W jej umyśle jest tylko jeden 'tata'. I jest to ten facet, na którego ona mówi 'tata' jak i wszyscy inni na około. Jeden, spójny przekaz i jedna spójna rzeczywistość.

Nie ma sensu jej burzyć.

35 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-05-08 13:25:30)

Odp: Trudne rozmowy

W zupełności zgadzam się z  Jackiem.
O co Ci autorko chodzi z tym ojcem biologicznym.?
Chcesz by mała o nim myślała w wieku 7 lat?
Czy chcesz stworzyć  nową rodzinę z tym partnerem a może przygotowujesz grunt by się z nim rozstać?
Nie czytałam poprzednich wątków ale miotanie się bez ładu i składu niczego dobrego nie przyniesie.na pewno.
Wątek biologicznego ojca, którego nie ma co ma tu wnieść?

36 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-08 14:00:52)

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Czyżby psycholog amator przemówił  big_smile

https://kobieta.wp.pl/czy-powiedziec-dz … 633241729a


To co jest w tym artykule nie kłóci się z tym co napisałem. Jak masz jakieś nieścisłości, dziecko ma kontakt z biologicznym ojcem, albo właśnie jest temat "mamo, a czemu mówię do niego 'Roman', a nie 'tata' ?" to wtedy trzeba zawsze mówić prawdę.

Ale tutaj tego nie ma. Dziecko nie ma świadomości, że był tam kiedyś inny facet. Nigdy o nim nie słyszało, nigdy go nie widziało nawet na zdjęciach. W jej umyśle jest tylko jeden 'tata'. I jest to ten facet, na którego ona mówi 'tata' jak i wszyscy inni na około. Jeden, spójny przekaz i jedna spójna rzeczywistość.

Nie ma sensu jej burzyć.

No właśnie wiele czynników na to wpływa i autorka powinna zwrócić się do psychologa dziecięcego.
To nie jest takie czarno białe i żaden wiek nie będzie odpowiedni, a najgorzej jak od kogoś obcego usłyszy, że  to nie jest jej tata.
Dlatego dziecku należy się prawda, dzieci są mądre, ale zawsze stosownie do wieku trzeba o tym mówić.
Tu autorka popełniła największy błąd nie wyprowadzając dziecka z błędu, że to tata wrócił z "zaświatów".

37

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Tu autorka popełniła największy błąd nie wyprowadzając dziecka z błędu, że to tata wrócił z "zaświatów".


Z jakich zaświatów jak dzieciak nie ma absolutnie żadnej świadomości sytuacji?


Daj ty spokój.


Niech ogarnie sytuację prawną - wóz albo przewóz. Albo szuka byłego i ściga o alimenty, a jak nie, to niech ogarnie temat praw rodzicielskich i wtedy można ewentualnie dzieciaka wdrożyć. EWENTUALNIE. Bo ty chyba z konia spadłaś, jak uważasz, że statystyczny człowiek ogarnia podstawy genetyki i domyśli się, ze jego ojciec nie jest jego biologicznym.

38

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Tu autorka popełniła największy błąd nie wyprowadzając dziecka z błędu, że to tata wrócił z "zaświatów".


Z jakich zaświatów jak dzieciak nie ma absolutnie żadnej świadomości sytuacji?


Daj ty spokój.


Niech ogarnie sytuację prawną - wóz albo przewóz. Albo szuka byłego i ściga o alimenty, a jak nie, to niech ogarnie temat praw rodzicielskich i wtedy można ewentualnie dzieciaka wdrożyć. EWENTUALNIE. Bo ty chyba z konia spadłaś, jak uważasz, że statystyczny człowiek ogarnia podstawy genetyki i domyśli się, ze jego ojciec nie jest jego biologicznym.

Dlatego dziecku w tym wieku mówi się innymi słowami, a można było to zrobić bezboleśnie, wyprowadzając dziecko z błędu na początku.
Zaświaty, to była przenośnia.

Trzeba zadać pytanie czy lepiej od kogoś obcego dowiedzieć się w tym wieku, że tata to nie tata?

39

Odp: Trudne rozmowy

Nie - uważam, że to bez sensu. Taka gadka nie służy niczemu poza dobrym samopoczuciem autorki. Albo faktycznie przygotowuje grunt, żeby coś się posypało, aby mieć argument do ucieczki.

Na tym etapie budowania świadomości dziecka, to trzeba tłumaczyć, że rodzina to nie tylko więzy krwi. Że są rodziny patchworkowe i one są tak samo wartościowe.

Tak samo jak moim zdaniem powinna unikać zwrotów 'twój prawdziwy tata'. Prawdziwy to jest teraz. Tamten był tylko dawną materiału genetycznego. Albo, że jej biologiczny ojciec ich zostawił. Dzieciak zawsze weźmie takie zdanie do serca w kontekście poczucia winy. Że to dziecko było przyczyną rozpadu związku, a to co jest teraz jest w związku z tym czymś gorszym, niepełnym, nieprawdziwym i udawanym.

40 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-08 14:21:55)

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:

Nie - uważam, że to bez sensu. Taka gadka nie służy niczemu poza dobrym samopoczuciem autorki. Albo faktycznie przygotowuje grunt, żeby coś się posypało, aby mieć argument do ucieczki.

Na tym etapie budowania świadomości dziecka, to trzeba tłumaczyć, że rodzina to nie tylko więzy krwi. Że są rodziny patchworkowe i one są tak samo wartościowe.

Tak samo jak moim zdaniem powinna unikać zwrotów 'twój prawdziwy tata'. Prawdziwy to jest teraz. Tamten był tylko dawną materiału genetycznego. Albo, że jej biologiczny ojciec ich zostawił. Dzieciak zawsze weźmie takie zdanie do serca w kontekście poczucia winy. Że to dziecko było przyczyną rozpadu związku, a to co jest teraz jest w związku z tym czymś gorszym, niepełnym, nieprawdziwym i udawanym.

Nie widzę, żeby autorka miała zamiar wycofywać się z tej relacji, wręcz odwrotnie, choć jej samopoczucie też jest ważne.

Nie odnosisz się do mojego pytania, czy lepiej będzie jak dowie się od obcych?

41 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-05-08 14:23:29)

Odp: Trudne rozmowy

Takich rzeczy NIGDY nie powinno się słyszeć od obcych.


W tym wszystkim jej samopoczucie jest najmniej istotne. Bo ona niczym nie ryzykuje w relacji z córką, ale ryzykuje wszystkim jeśli chodzi o rozwój emocjonalny dziecka i jej relacje z ojczymem.

42

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:

Takich rzeczy NIGDY nie powinno się słyszeć od obcych.

Nie powinno, ale tak często bywa i trzeba to brać pod uwagę.

43

Odp: Trudne rozmowy

Dzielenie włosa na czworo. Większość dzieciaków nawet w okresie licealnym na zajęciach z biologii jak jest omawiana genetyka to nie jest w stanie dodać dwa do dwóch.

Dawcy spermy nie ma w ich życiu jeszcze zanim mała przyszła na świat.

44

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:

Dzielenie włosa na czworo. Większość dzieciaków nawet w okresie licealnym na zajęciach z biologii jak jest omawiana genetyka to nie jest w stanie dodać dwa do dwóch.

Dawcy spermy nie ma w ich życiu jeszcze zanim mała przyszła na świat.

To nie ma nic do rzeczy. Uważam, że zbyt powierzchownie, a jednocześnie za głęboko podchodzisz do problemu, ale nie musimy się zgadzać w ocenie sytuacji.

45

Odp: Trudne rozmowy

Powierzchownie, bo autorka wydziwia. To nie jest tak, że dziecko samo zadaje trudne pytania. To nie jest tak, że ojczym ma parcie na powiedzenie prawdy. To nie jest tak, że gdzieś na horyzoncie pojawił się biologiczny tatuś i chce odbudować kontakt.

To autorka sama z siebie ma parcie na to, aby zburzyć obecny świat i jego porządek 7-letniemu dziecku. I to zburzyć z perspektywy "mam doła". Sama wymusza rozmowy i tematy. Gdyby nie to, pewnie by nawet nie pamiętała.

A to są strasznie cienkie powody do tak drastycznych zmian.

46

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:

Powierzchownie, bo autorka wydziwia. To nie jest tak, że dziecko samo zadaje trudne pytania. To nie jest tak, że ojczym ma parcie na powiedzenie prawdy. To nie jest tak, że gdzieś na horyzoncie pojawił się biologiczny tatuś i chce odbudować kontakt.

To autorka sama z siebie ma parcie na to, aby zburzyć obecny świat i jego porządek 7-letniemu dziecku. I to zburzyć z perspektywy "mam doła". Sama wymusza rozmowy i tematy. Gdyby nie to, pewnie by nawet nie pamiętała.

A to są strasznie cienkie powody do tak drastycznych zmian.

Autorka sama ze sobą ma problem. U niej domu chyba było dość dysfunkcyjnie i aż ją nosi żeby coś dobrego rozwalić w tym wypadku związek i relacje córki z partnerem. Jak takie osoby mają życie za dobre to je nosi żeby coś sobie sabotować i żeby znów była huśtawka emocji. Za dużo dobrego im nie pasuje, bo one mają wpojony inny system funkcjonowania, uzależnienie od huśtawki dobrych i złych okresów w życiu.
Powinna sama udać się ze soba do psychologa oprócz porozmawiania z psychologiem dziecięcym. To dziecko nie powinno w ogóle nazywać ojcem człowieka który jej oficjalnie nie adoptował. To jest strasznie zjebane, że matka do tego dopuściła i że on nie postawił granic. Oboje są odpowiedzialni za to. Ona bardziej, bo to jej dziecko. Jakby się rozstali, to mała będzie miała trzeciego ojca? Tragedia.

47

Odp: Trudne rozmowy

Też uważam, że ją nosi.
Dobre relacje partnera z córką ją drażnią.
Dlaczego? A to już problem do psychoterapeuty.
Jedyną przyczyną jaka mi przychodzi do głowy, by koniecznie mówić to 7 łatce teraz, to niepewność czy chce się być z tym męzczyzną.
Bo gdyby była pewna, to załatwiałaby formalności z adopcją.
Dla dziecka nie ma znaczenia od kogo się dowie, ale co jej odpowiesz.

48

Odp: Trudne rozmowy
Gosiawie napisał/a:

Nieprawda, wiez to nie geny. Dziecko moze kochac, ufac, czuc wiez emocjonalna do ojczyma. Tak naprawde liczy sie ten kto wychowuje dziecko, .

Znowu dyrdymały wyczytane w ''Chwili dla Ciebie''.

Dziecko, owszem - może. I tu jest problem.
Bo dla dorosłych ludzi geny - owszem - mają znaczenie.

I opcja, że facet długofalowo też zwiąże się z dzieckiem jest na tyle wątpliwa, że stawianie na to szczęścia dziecka, to skrajna głupota.
Tak samo głupotą jest uznawać za scenariusz bazowy to, że Autorka zbuduje trwały związek.
Wystarczy przeczytać kilka zdań, aby dostrzec, że raczej nie jest to ten typ osobowości.

49

Odp: Trudne rozmowy

Ale co ta dziewczyna przeszła w życiu, ciąża w młodym wieku to nie tragedia, ale odwrócenie się matki i ojca to już cięższy kaliber. Nie ma więc dziwić się, że ma problemy z którymi sobie nie radzi.
To, że dziecko tak przylgneło do partnera to świadczy o jego osobowości, podejściu do dziecka, choć też za bardzo wyszedł przed szereg, bo od początku, jak nie matka, to on powinien powiedzieć dziecku, że nie jest jego ojcem, ale może go tak nazywać i nie być zbyt nadgorliwym w jej wychowywaniu.

50

Odp: Trudne rozmowy

Już jakiś czas żyję na świecie i nie kupuję wersji, że facet tak się ''związał'' emocjonalnie z obcym dzieckiem, że czuje potrzebę wspólnych, kilkudniowych wyjazdów i w ogóle nie widzi świata poza nim.
A uwzględniając psychiczne potrzaskanie Autorki, stawiam roboczą tezę, że przyciąga ona mężczyzn , hmmm, nazwijmy to delikatnie: specyficznych.

I to karykaturalne wręcz zainteresowanie dzieckiem stanowi element 'dotarcia' do matki i przywiązania jej.

Nie musi tak być, ale warto mieć scenariusza na wypadek, gdyby jednak było.
Autorka go nie ma i Wy ją utwierdzacie w tym niemaniu.

Będzie dramat.

51

Odp: Trudne rozmowy

Znam przypadek, gdzie facet adoptował dziecko żony, mieli też swoje dziecko, po rozwodzie, dziecko adoptowane traktował i kocha dalej jak swoje.
Ja widzę, że partner autorki będzie dobrym ojczymem dla dziecka, tylko trochę za bardzo się angażuje, jeśli matka czuje się odsunięta, co powinna sygnalizować partnerowi i zwracać uwagę jak coś się jej nie podoba.

Dlatego kitki koniecznie skonsultuj się z psychologiem, żebyś wiedziała jak ugryźć swój problem.

52

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Znam przypadek, gdzie facet adoptował dziecko żony, mieli też swoje dziecko, po rozwodzie, dziecko adoptowane traktował i kocha dalej jak swoje.
Ja widzę, że partner autorki będzie dobrym ojczymem dla dziecka, tylko trochę za bardzo się angażuje, jeśli matka czuje się odsunięta, co powinna sygnalizować partnerowi i zwracać uwagę jak coś się jej nie podoba.

Dlatego kitki koniecznie skonsultuj się z psychologiem, żebyś wiedziała jak ugryźć swój problem.

Ja znam 4 takie przypadki

53

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Znam przypadek, gdzie facet adoptował dziecko żony, mieli też swoje dziecko, po rozwodzie, dziecko adoptowane traktował i kocha dalej jak swoje.
.

Ja znam przypadek, gdzie facet kupił kibel w LeroyMerlin, wziął udział w loterii paragonowej i wygrał subaru. Pomarańczowe, ładne.

Ale to nie oznacza, że ja też wygram samochód jak kupię kibel. Co więcej - mam świadomość, że marne na to szanse.

Tak samo tutaj - fajnie mieć nadzieję na optymalny scenariusz, a warto się liczyć z najbardziej prawdopodobnym i na niego przygotować.

54

Odp: Trudne rozmowy

Kitki, czy Twoja córka na wpisane w akcie urodzenia nazwisko ojca?

55

Odp: Trudne rozmowy
wieka napisał/a:

Kitki, czy Twoja córka na wpisane w akcie urodzenia nazwisko ojca?

Nie, nigdzie go nie ma.  Jak zawieruszył się jeszcze przed urodzeniem i nie interesował
się jak się czuję, czy wszystko w porządku  a w ciąży różnie bywa to po co, a i córką też
z pewnością by się nie zainteresował.
Nigdy i nigdzie nie podałam jego danych. Córka nosi moje nazwisko. On nigdzie nie figuruje.
Dla mnie i mojej córki nie istnieje.

56

Odp: Trudne rozmowy
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Czyżby psycholog amator przemówił  big_smile

https://kobieta.wp.pl/czy-powiedziec-dz … 633241729a


To co jest w tym artykule nie kłóci się z tym co napisałem. Jak masz jakieś nieścisłości, dziecko ma kontakt z biologicznym ojcem, albo właśnie jest temat "mamo, a czemu mówię do niego 'Roman', a nie 'tata' ?" to wtedy trzeba zawsze mówić prawdę.

Ale tutaj tego nie ma. Dziecko nie ma świadomości, że był tam kiedyś inny facet. Nigdy o nim nie słyszało, nigdy go nie widziało nawet na zdjęciach. W jej umyśle jest tylko jeden 'tata'. I jest to ten facet, na którego ona mówi 'tata' jak i wszyscy inni na około. Jeden, spójny przekaz i jedna spójna rzeczywistość.

Nie ma sensu jej burzyć.

Tak  Jack , właśnie dlatego na początku byłam przekonana żeby nie mówić ale  jak dotarłam do różnych materiałów i kupiłam nawet dwie książki na ten temat to tam zawsze pokazywali, że jednak dziecko powinno wszystko wiedzieć o swoim biologicznym adekwatnie do wieku.
Dzisiaj już wiem, że nie zawsze tak jest.

57

Odp: Trudne rozmowy
Ela210 napisał/a:

W zupełności zgadzam się z  Jackiem.
O co Ci autorko chodzi z tym ojcem biologicznym.?
Chcesz by mała o nim myślała w wieku 7 lat?
Czy chcesz stworzyć  nową rodzinę z tym partnerem a może przygotowujesz grunt by się z nim rozstać?
Nie czytałam poprzednich wątków ale miotanie się bez ładu i składu niczego dobrego nie przyniesie.na pewno.
Wątek biologicznego ojca, którego nie ma co ma tu wnieść?


Nie ma mowy o rozstaniu idziemy w przeciwnym kierunku, przecież to mój facet.
O biologicznym wypłynęło po dotarciu do różnych materiałów na ten temat i to
spowodowało moją niepewność.
Chciałam rozwiązać problem na przyszłość.

58

Odp: Trudne rozmowy
Halina3.1 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Powierzchownie, bo autorka wydziwia. To nie jest tak, że dziecko samo zadaje trudne pytania. To nie jest tak, że ojczym ma parcie na powiedzenie prawdy. To nie jest tak, że gdzieś na horyzoncie pojawił się biologiczny tatuś i chce odbudować kontakt.

To autorka sama z siebie ma parcie na to, aby zburzyć obecny świat i jego porządek 7-letniemu dziecku. I to zburzyć z perspektywy "mam doła". Sama wymusza rozmowy i tematy. Gdyby nie to, pewnie by nawet nie pamiętała.

A to są strasznie cienkie powody do tak drastycznych zmian.

Autorka sama ze sobą ma problem. U niej domu chyba było dość dysfunkcyjnie i aż ją nosi żeby coś dobrego rozwalić w tym wypadku związek i relacje córki z partnerem. Jak takie osoby mają życie za dobre to je nosi żeby coś sobie sabotować i żeby znów była huśtawka emocji. Za dużo dobrego im nie pasuje, bo one mają wpojony inny system funkcjonowania, uzależnienie od huśtawki dobrych i złych okresów w życiu.
Powinna sama udać się ze soba do psychologa oprócz porozmawiania z psychologiem dziecięcym. To dziecko nie powinno w ogóle nazywać ojcem człowieka który jej oficjalnie nie adoptował. To jest strasznie zjebane, że matka do tego dopuściła i że on nie postawił granic. Oboje są odpowiedzialni za to. Ona bardziej, bo to jej dziecko. Jakby się rozstali, to mała będzie miała trzeciego ojca? Tragedia.

Piszesz agresywnie ale podoba mi się że na pierwszym planie stawiasz dobro dziecka.
Myślę podobnie. Jak nie jesteśmy w danej sytuacji i znamy sprawę tylko ze słyszenia
to zawsze wydaje się nam prosta.

59

Odp: Trudne rozmowy
noben napisał/a:

Już jakiś czas żyję na świecie i nie kupuję wersji, że facet tak się ''związał'' emocjonalnie z obcym dzieckiem, że czuje potrzebę wspólnych, kilkudniowych wyjazdów i w ogóle nie widzi świata poza nim.
A uwzględniając psychiczne potrzaskanie Autorki, stawiam roboczą tezę, że przyciąga ona mężczyzn , hmmm, nazwijmy to delikatnie: specyficznych.

I to karykaturalne wręcz zainteresowanie dzieckiem stanowi element 'dotarcia' do matki i przywiązania jej.

Nie musi tak być, ale warto mieć scenariusza na wypadek, gdyby jednak było.
Autorka go nie ma i Wy ją utwierdzacie w tym niemaniu.

Będzie dramat.


Troszeczkę delikatnie mówiąc to Twoja narracja chyba wyszła za daleko. Takie rozszerzenie
rzeczywistości mija się z prawdą pisząc ;

„że czuje potrzebę wspólnych, kilkudniowych wyjazdów i w ogóle nie widzi świata poza nim

Napiszę jak było;
Pojechali do domu po Jego dziadkach który On wyremontował i byli DWA dni bo On czekał na kostkę którą nie dowieźli o umówionym czasie a dopiero na drugi dzień. Tam jest już wszystko gotowe jak w domu ale nie ma pościeli i kołder. On na szybko kupił małej tshirta zamiast piżamy i zapinaną kołdrę – tak nazwała córka śpiwór. Ta koszulka była dla niej dużo za duża i wyglądała jak w sukience ale tata jej powiedział że to koszula nocna. Jak przysłali mi zdjęcia to się uśmiałam. On czasami radzi sobie tak po chłopsku. Później wciskał mi, że nie było czasu  i byli tylko w sportowym.
Nie wiem co widzisz w tym coś dziwnego.
A dalej;  jak chcesz coś pokazać lub uwypuklić, zwrócić uwagę na coś, tutaj na sytuację, to pokazujesz to z różnych stron co wcale nie staje się karykaturalne czy przesadne.
Dla mnie dziwnie odbierasz rzeczywistość ale musi być przecież różnorodność.
Poczytaj trochę różnych rzeczy  to będziesz mógł złapać więcej ducha pisanego.

60

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:
wieka napisał/a:

Kitki, czy Twoja córka na wpisane w akcie urodzenia nazwisko ojca?

Nie, nigdzie go nie ma.  Jak zawieruszył się jeszcze przed urodzeniem i nie interesował
się jak się czuję, czy wszystko w porządku  a w ciąży różnie bywa to po co, a i córką też
z pewnością by się nie zainteresował.
Nigdy i nigdzie nie podałam jego danych. Córka nosi moje nazwisko. On nigdzie nie figuruje.
Dla mnie i mojej córki nie istnieje.

To jesteś na najlepszej drodze, żeby zalegalizować związek i partner adoptował dziecko, i to będzie dobry czas, żeby w jasny dla niej sposób powiedzieć prawdę.

61

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:
noben napisał/a:

Już jakiś czas żyję na świecie i nie kupuję wersji, że facet tak się ''związał'' emocjonalnie z obcym dzieckiem, że czuje potrzebę wspólnych, kilkudniowych wyjazdów i w ogóle nie widzi świata poza nim.
A uwzględniając psychiczne potrzaskanie Autorki, stawiam roboczą tezę, że przyciąga ona mężczyzn , hmmm, nazwijmy to delikatnie: specyficznych.

I to karykaturalne wręcz zainteresowanie dzieckiem stanowi element 'dotarcia' do matki i przywiązania jej.

Nie musi tak być, ale warto mieć scenariusza na wypadek, gdyby jednak było.
Autorka go nie ma i Wy ją utwierdzacie w tym niemaniu.

Będzie dramat.


Troszeczkę delikatnie mówiąc to Twoja narracja chyba wyszła za daleko. Takie rozszerzenie
rzeczywistości mija się z prawdą pisząc ;

„że czuje potrzebę wspólnych, kilkudniowych wyjazdów i w ogóle nie widzi świata poza nim

Napiszę jak było;
Pojechali do domu po Jego dziadkach który On wyremontował i byli DWA dni bo On czekał na kostkę którą nie dowieźli o umówionym czasie a dopiero na drugi dzień. Tam jest już wszystko gotowe jak w domu ale nie ma pościeli i kołder. On na szybko kupił małej tshirta zamiast piżamy i zapinaną kołdrę – tak nazwała córka śpiwór. Ta koszulka była dla niej dużo za duża i wyglądała jak w sukience ale tata jej powiedział że to koszula nocna. Jak przysłali mi zdjęcia to się uśmiałam. On czasami radzi sobie tak po chłopsku. Później wciskał mi, że nie było czasu  i byli tylko w sportowym.
Nie wiem co widzisz w tym coś dziwnego.
A dalej;  jak chcesz coś pokazać lub uwypuklić, zwrócić uwagę na coś, tutaj na sytuację, to pokazujesz to z różnych stron co wcale nie staje się karykaturalne czy przesadne.
Dla mnie dziwnie odbierasz rzeczywistość ale musi być przecież różnorodność.
Poczytaj trochę różnych rzeczy  to będziesz mógł złapać więcej ducha pisanego.

Jakie znaczenie ma jakaś tam koszulka czy pościel ??!!!???
O czym Ty w ogóle piszesz?

62 Ostatnio edytowany przez Farmer (2024-05-10 08:31:50)

Odp: Trudne rozmowy
noben napisał/a:

Jakie znaczenie ma jakaś tam koszulka czy pościel ??!!!???
O czym Ty w ogóle piszesz?

o głupotach, które nie mają żadnego znaczenia
Są tacy ludzie i uwaga Haliny nie jest bezpodstawna.

Halina3.1 napisał/a:

Nie wiem czy masz jakieś upośledzenie umysłowe, czy jesteś po prostu bardzo dziwna albo zaburzona ale ciągle szukasz powodów do czepienia się i rozwalenia zdrowych relacji.
Z szacunku do faceta i dla dobra dziecka oraz siebie powinnaś iść na jakąś poważną terapię. Wydajesz się bardzo nieogarnięta życiowo.

63

Odp: Trudne rozmowy
kitki napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Powierzchownie, bo autorka wydziwia. To nie jest tak, że dziecko samo zadaje trudne pytania. To nie jest tak, że ojczym ma parcie na powiedzenie prawdy. To nie jest tak, że gdzieś na horyzoncie pojawił się biologiczny tatuś i chce odbudować kontakt.

To autorka sama z siebie ma parcie na to, aby zburzyć obecny świat i jego porządek 7-letniemu dziecku. I to zburzyć z perspektywy "mam doła". Sama wymusza rozmowy i tematy. Gdyby nie to, pewnie by nawet nie pamiętała.

A to są strasznie cienkie powody do tak drastycznych zmian.

Autorka sama ze sobą ma problem. U niej domu chyba było dość dysfunkcyjnie i aż ją nosi żeby coś dobrego rozwalić w tym wypadku związek i relacje córki z partnerem. Jak takie osoby mają życie za dobre to je nosi żeby coś sobie sabotować i żeby znów była huśtawka emocji. Za dużo dobrego im nie pasuje, bo one mają wpojony inny system funkcjonowania, uzależnienie od huśtawki dobrych i złych okresów w życiu.
Powinna sama udać się ze soba do psychologa oprócz porozmawiania z psychologiem dziecięcym. To dziecko nie powinno w ogóle nazywać ojcem człowieka który jej oficjalnie nie adoptował. To jest strasznie zjebane, że matka do tego dopuściła i że on nie postawił granic. Oboje są odpowiedzialni za to. Ona bardziej, bo to jej dziecko. Jakby się rozstali, to mała będzie miała trzeciego ojca? Tragedia.

Piszesz agresywnie ale podoba mi się że na pierwszym planie stawiasz dobro dziecka.
Myślę podobnie. Jak nie jesteśmy w danej sytuacji i znamy sprawę tylko ze słyszenia
to zawsze wydaje się nam prosta.

Nie ma absolutnie nic prostego w tej sprawie. Postaraliście się o to oboje.
Jak chcesz to jakoś rozwiązać to idź do 2-3 psychologów dziecięcych żeby poznać ich opinie i zobaczysz co ci powiedzą. Piszę o 2-3 różnych osobach, bo w Polsce poziom psychologów jest niekiedy tragicznie niski i łatwo trafić na partacza.
Książkę może napisać każdy i jeśli to nie jest coś porządnego, to można łatwo popełnić błąd bazując tylko na tym.
Jeśli jest tak jak niektóre osoby tu pisały, że dzieci w pewnym wieku po prostu chcą być jak rówieśnicy i obecnie liczy się dla córki głównie to, że ma ojca, to może warto ciut poczekać.
Przegadajcie to z partnerem, jeśli on i tak zamierzał ją adoptować to możecie to wtedy wyjaśnić, przy waszym ślubie i adopcji. Teraz  ona jest tak mała, że może nie do końca kuma co się dzieje ale jak nieco podrośnie to i tak by to pewnie ogarnęła, że obecny partner to nie jest jej biologiczny ojciec.
A w tych książkach nie napisali o tym jak mówić dzieciom o takich sprawach? Nie było tam porad jak przeprowadzić to delikatnie, tak żeby relacja nie ucierpiała?

64

Odp: Trudne rozmowy
Halina3.1 napisał/a:

Przegadajcie to z partnerem, jeśli on i tak zamierzał ją adoptować to możecie to wtedy wyjaśnić, przy waszym ślubie i adopcji. Teraz  ona jest tak mała, że może nie do końca kuma co się dzieje ale jak nieco podrośnie to i tak by to pewnie ogarnęła, że obecny partner to nie jest jej biologiczny ojciec.

W zależności od rozwoju i otoczenia od 5 do 6 lat.

65

Odp: Trudne rozmowy

Popieram to, że psycholog powinien być nie pierwszy z brzegu, najlepiej psychoterapeuta dziecięcy.
I może warto z dwoma takimi porozmawiać.
Teraz córka będzie miała najbardziej stresujący czas dzieciństwa,  pójdzie do szkoły
Zanim zaczniesz jej walić do głowy prawdy o nieprawdziwym tatusiu, to się skonsultuj.

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024