Robsonpl napisał/a:Może to kwestia przekonań, że podejście do nieznajomej kobiety na ulicy jest normalne i wykonalne. Jak ktoś ma zestaw przekonań, że to niemożliwe, nie wypada itd. to w każdej takiej sytuacji będzie widział fake albo że dziewczyna go nie chce. I za wszelką cenę to udowadniał. Poszedłeś kiedyś tak kobiety i wziąłeś numer?
Mam chyba wrażenie, że nie czytasz tego co piszę. Powtórzę, żebyś ogarnął. Jestem ok 40stki. Wychowałem się w czasach przed istnieniem social mediów, a wręcz przed powszechnym internetem w Polsce i przed powszechną siecią GSM. Ja zaczynałem w czasach, kiedy nie każdy miał numer stacjonarny (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach) i pisało się LISTY. To były moje czasy szkolne, w których kształtowały się moje pierwsze doświadczenia. Oczywiście, to się dynamicznie zmieniało, pojawiły się fora, gadu-gadu, było IRC, ale to były media, za którymi się nie chowało tylko używało ich, żeby organizować spotkania, randki itp.
Nawet tutaj, w okolicach tego 2010 roku regularnie były organizowane spotkania. Przynajmniej w stolicy. Spotykaliśmy się, flirtowaliśmy, czasem kończyłoo się na romansach, a czasem na związkach. To całkowicie NORMALNE.
W międzyczasie pracowałem jako sprzedawca/obsługa klienta/doradca klienta itp (przed, jak i po wojsku). Sam byłem szkolony, a później szkoliłem innych w takim właśnie zakresie: jak podejść, jaką postawę ciała przyjąć, w jakiej odległości się ustawić, gestykulacji, kiedy i jakie pytania zadawać, kiedy grzecznie się wycofać itp.
Nigdy nie napisałem, że nie da się podejść na ulicy i zagadać. Wręcz odwrotnie. To jest BANAŁ. Napisałem jedynie, że to co wstawiłeś z tym Polakiem to powinno widnieć pod hasłem jak tego nie robić, bo albo jest to (bardzo mierna) ustawka, albo koleś po prostu babkę zamęczył pokazują słomę z butów. I tłumaczą ci to wszyscy - łącznie z Shinim, który też to widzi, bo jednak obsługuje ludzi i nawet dla niego pewne kwestie są oczywiste.
A teraz odbiegając trochę od tematu PUA, a skupiając się na samym zagadywaniu nieznajomych na mieście w celu uzyskania numeru telefonu - łażenie po centrum miasta i zaczepianie ludzi bez ładu i składu, bez żadnego powodu uzasadnionego sytuacją jest...nagabywaniem. I teraz skumaj to - w naszym, polskim prawodawstwie nagabywanie jest karalne.
PWN napisał/a:nagabnąć — nagabywać «natarczywie poprosić o coś lub zatrzymać kogoś niespodziewanie dla zapytania o coś lub nawiązania rozmowy»
Art. 190a *
§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3
Kwestia uporczywości jest subiektywna. Czy podążanie (jak na tym filmie, przez kilkaset metrów za panną) jest już uporczywe? Wedle najnowszych przepisów tak, bo zależy to od uczucia 'ofiary', a nie od obiektywnego zachowania.
Bo tak obecnie wyglądają przepisy. Możesz robić co chcesz, ale bez uzasadnionego pretekstu jak zaczepiasz obcą osobę na ulicy i poczuje ona choćby cień zagrożenia (nawet jak pytasz jedynie o godzinę), to podpada to pod te same przepisy co - skumaj to - stalking. Debilne? No debilne w chuj. Ale to całe lewackie pierdolenie o patriarchacie i że faceci sami w sobie stanowią zagrożenie, takimi zmianami poskutkowało.
Bo teraz mamy takie absurdy prawne jak nękanie wrogie (co w sumie domyślnie jest oczywiste), ale i nękanie przyjazne, kiedy zachowanie samo w sobie jest neutralne, ale i tak wywołuje negatywne uczucia u osoby pokrzywdzonej.
Drugi skutek, stanowiący pierwotne znamię czynu zabronionego z art. 190a § 1 k.k., polega na spowodowaniu istotnego naruszenia prywatności pokrzywdzonego. Wydaje się, że w ten sposób ustawodawca chciał kryminalizować te zachowania sprawcy, które nie mieszczą się w nękaniu wrogim. W tym przypadku próba znalezienia uniwersalnej formuły w celu abstrakcyjnego (ogólnego) ujęcia skutku nękania przyjaznego nie powiodła się jednak. Wiele charakterystycznych dla nękania przyjaznego zachowań pozostaje poza nadal zakresem kryminalizacji. Chodziłoby tu raczej o stworzenie pewnego poczucia dyskomfortu. Na obronę ustawodawcy należy podkreślić, że nie jest łatwo określić ten skutek tak, aby „wtłoczyć” w ramy prawa karnego zjawisko przyjaznego nękania.
Włączenie znamienia w postaci wzbudzenia poczucia poniżenia nie jest również zasadne z perspektywy kryminologicznej. Jak wskazano wcześniej, zachowanie sprawcy nękania wpisuje się zazwyczaj w jeden z dwóch modeli: nękania wrogiego lub przyjaznego. Ustawodawca zauważył, że nie objął dotychczasowym znamieniem w postaci istotnego naruszenia prywatności wielu typowych zachowań, charakterystycznych dla nękania, zwłaszcza przyjaznego. Jednak sprawca tego rodzaju nękania zazwyczaj nie dąży do poniżenia pokrzywdzonego i nie podejmuje zachowań obiektywnie prowadzących do takiego skutku.
Ustawodawca stworzył już pewien stan chaosu związany z interpretacją znamienia „poniżenie”. Wprowadzając poczucie poniżenia do opisu z art. 190a § 2 k.k., jeszcze go pogłębia. Wydaje się, że ze względu na pewne podobieństwo rodzajowe czynów z art. 190a k.k., art. 212 k.k. i art. 216 k.k., należałoby przyjąć, że poniżenie samo w sobie jest zobiektywizowane. Zdaje się to zresztą potwierdzać wymóg, aby poczucie poniżenia było uzasadnione okolicznościami. Z drugiej strony jednak ustawodawca mówi nie o poniżeniu (znamię obiektywne), lecz o jego poczuciu (znamię subiektywne). Innymi słowy, użyte zostaje znamię z natury zobiektywizowane (poniżenie), które następnie ustawodawca subiektywizuje (poczucie poniżenia)
Pokurwione nie? A to nie koniec, bo jak masz numer telefonu i przypisaną do niego osobę (bo bierzesz wprost od danej osoby) to kwalifikuje się to pod dane osobowe wedle RODO. LOL. Jak trafisz akurat na pojebaną turbo feminazistkę i będziesz próbował uzyskać od niej numer telefonu, to może cię oskarżyć o nękanie celem wyłudzenia danych osobowych. I z dobrym prawnikiem może wygrać. <śmiech przez łzy>