Witam serdecznie. Potrzebuje spojrzenia na pewną sprawę, z innej perspektywy. Od ponad dwóch lat pracuje w pewnej firmie. Szef jest dość dobrze postawioną osobą. Nasze początki były bardzo złe, zachowywał się okropnie, krytykował mnie, itd. Niemniej, zacisnęłam zęby i zostałam. Od jakiegoś czasu relacje się zmieniły na lepsze. Rzadko praktycznie już w ogóle nie słyszę niemiłych słów, wręcz same komplementy. Ostatnio zostałam sama, kolega odszedł i mam więcej obowiązków. Mimo, że jest mi ciężko staram się chodzić uśmiechnięta do szefa i jakoś sobie radzić. Szef o dziwo zaczął wychodzić z inicjatywą, że pomoże mi zanieść segregatory, że sam przyjdzie do mnie po pewne rzeczy że nie muszę to ja do niego chodzi, ale powiedziałam mu że dla mnie to nie problem przyjść i przedłożyć mu co jest potrzebne. Przychodzę do niego to jestem miłą uśmiechnięta i on też odwzajemnia uśmiech i ciągle mi mówi że zmieniałam się, że jestem jakaś inna. Ostatnio musiałam zwolnić się z pracy wcześniej i mówię mu co jest tego powodem a on zaczął dopytywać czy do narzeczonego może idę itd, nie wiem co miał piernik do wiatraka. Na drugi dzień przyszłam do pracy a on na dzień dobry powiedział jak ładnie wyglądam, że w sumie to ja zawsze ładnie wyglądam, podziękowałam i potem przez chwilę się uśmiechaliśmy do siebie. Za każdym razem jak uśmiechnę się to to odwzajemnia. Rozumiem, że komplement może powiedzieć kolega z pracy i to nie musi nic znaczyć, ale jak to możliwe, żeby z tyrana być takim miłym ? Rozumiem, że jego zachowanie mogło się zmienić z uwagi na moje postępy w pracy ale żeby aż tak ?
No szef sie zakochal w Tobie na serio
Najwyraźniej smali do Ciebie cholewki. Jest wolny? Podoba Ci się? ![]()
Najwyraźniej smali do Ciebie cholewki. Jest wolny? Podoba Ci się?
Skąd pewność, że smali cholewki. Myślę, że zaczął mnie trochę cenić w pracy, ale bez przesady. Nie chcę się zachowywać jak dziecko, ale ciężko mi odczytać te zachowanie. A może ma lepszy okres w życiu ? Raz sobie żartowałam, stałam przed jego biurkiem a on poprosił bym przyszła koło niego bo musi mi pokazać co poprawić a ja do żartów kokieteryjnie powiedział że już szybciutko do niego idę heh
No szef sie zakochal w Tobie na serio
Wątpię, bez przesady. Jest starszy, rodzinę i super pracę, musiałabym być kimś wyjątkowym by się zakochał
szeptem napisał/a:Najwyraźniej smali do Ciebie cholewki. Jest wolny? Podoba Ci się?
Skąd pewność, że smali cholewki. Myślę, że zaczął mnie trochę cenić w pracy, ale bez przesady. Nie chcę się zachowywać jak dziecko, ale ciężko mi odczytać te zachowanie. A może ma lepszy okres w życiu ? Raz sobie żartowałam, stałam przed jego biurkiem a on poprosił bym przyszła koło niego bo musi mi pokazać co poprawić a ja do żartów kokieteryjnie powiedział że już szybciutko do niego idę heh
Co do tego czy mi się podoba, to tak podoba mi się. Odkąd się zmienił to zaczęłam patrzeć na niego nie jak na szefa ale jak na mężczyznę. Są rzeczy które mi się podobają ale są też takie e które mam w pamięci i pamiętam jakim człowiekiem potrafi być okropnym
Mnopp1 napisał/a:szeptem napisał/a:Najwyraźniej smali do Ciebie cholewki. Jest wolny? Podoba Ci się?
Skąd pewność, że smali cholewki. Myślę, że zaczął mnie trochę cenić w pracy, ale bez przesady. Nie chcę się zachowywać jak dziecko, ale ciężko mi odczytać te zachowanie. A może ma lepszy okres w życiu ? Raz sobie żartowałam, stałam przed jego biurkiem a on poprosił bym przyszła koło niego bo musi mi pokazać co poprawić a ja do żartów kokieteryjnie powiedział że już szybciutko do niego idę heh
Co do tego czy mi się podoba, to tak podoba mi się. Odkąd się zmienił to zaczęłam patrzeć na niego nie jak na szefa ale jak na mężczyznę. Są rzeczy które mi się podobają ale są też takie e które mam w pamięci i pamiętam jakim człowiekiem potrafi być okropnym
I niestety ma rodzinę
8 2024-05-02 14:07:11 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2024-05-02 14:07:50)
Witam serdecznie. Potrzebuje spojrzenia na pewną sprawę, z innej perspektywy. Od ponad dwóch lat pracuje w pewnej firmie. Szef jest dość dobrze postawioną osobą. Nasze początki były bardzo złe, zachowywał się okropnie, krytykował mnie, itd. Niemniej, zacisnęłam zęby i zostałam. Od jakiegoś czasu relacje się zmieniły na lepsze. Rzadko praktycznie już w ogóle nie słyszę niemiłych słów, wręcz same komplementy. Ostatnio zostałam sama, kolega odszedł i mam więcej obowiązków. Mimo, że jest mi ciężko staram się chodzić uśmiechnięta do szefa i jakoś sobie radzić. Szef o dziwo zaczął wychodzić z inicjatywą, że pomoże mi zanieść segregatory, że sam przyjdzie do mnie po pewne rzeczy że nie muszę to ja do niego chodzi, ale powiedziałam mu że dla mnie to nie problem przyjść i przedłożyć mu co jest potrzebne. Przychodzę do niego to jestem miłą uśmiechnięta i on też odwzajemnia uśmiech i ciągle mi mówi że zmieniałam się, że jestem jakaś inna. Ostatnio musiałam zwolnić się z pracy wcześniej i mówię mu co jest tego powodem a on zaczął dopytywać czy do narzeczonego może idę itd, nie wiem co miał piernik do wiatraka. Na drugi dzień przyszłam do pracy a on na dzień dobry powiedział jak ładnie wyglądam, że w sumie to ja zawsze ładnie wyglądam, podziękowałam i potem przez chwilę się uśmiechaliśmy do siebie. Za każdym razem jak uśmiechnę się to to odwzajemnia. Rozumiem, że komplement może powiedzieć kolega z pracy i to nie musi nic znaczyć, ale jak to możliwe, żeby z tyrana być takim miłym ? Rozumiem, że jego zachowanie mogło się zmienić z uwagi na moje postępy w pracy ale żeby aż tak ?
Najlepiej będzie jak zmienisz zatrudnienie, bo tu najmniej chodzi o "zakochanie", a raczej o coś dotyczące twojej pracy.
Postaraj się o urlop i szukaj innej pracy.
9 2024-05-02 14:18:42 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-02 14:19:09)
Przestań się tak "szeroko" uśmiechać, bo on to może opatrznie odebrać. Widać nawet pierwsza się uśmiechasz, skoro on odwzajemnia.
Patrz dalej na niego jak na szefa, bo widać wystarczy Ci przychylność faceta, żeby się wkręcać.
Zachowaj dystans, nie żartuj z nim, pokaż, że masz swoje zasady.
Ło matko ile tu było podobnych historii. Na początku pięknie, a potem płacz.
Oby nie poszło to już za daleko.
Tak jak radzą poprzedniczki. Dystans, tylko służbowo, to może jeszcze sprawę da się uratować.
Ale zdaje się tobie, ani to w głowie. Poczułaś się wyjątkowo. No i działa ten nieszczęsny schemat, że złapiesz faceta o wyższym statusie.
Mnopp1 napisał/a:Witam serdecznie. Potrzebuje spojrzenia na pewną sprawę, z innej perspektywy. Od ponad dwóch lat pracuje w pewnej firmie. Szef jest dość dobrze postawioną osobą. Nasze początki były bardzo złe, zachowywał się okropnie, krytykował mnie, itd. Niemniej, zacisnęłam zęby i zostałam. Od jakiegoś czasu relacje się zmieniły na lepsze. Rzadko praktycznie już w ogóle nie słyszę niemiłych słów, wręcz same komplementy. Ostatnio zostałam sama, kolega odszedł i mam więcej obowiązków. Mimo, że jest mi ciężko staram się chodzić uśmiechnięta do szefa i jakoś sobie radzić. Szef o dziwo zaczął wychodzić z inicjatywą, że pomoże mi zanieść segregatory, że sam przyjdzie do mnie po pewne rzeczy że nie muszę to ja do niego chodzi, ale powiedziałam mu że dla mnie to nie problem przyjść i przedłożyć mu co jest potrzebne. Przychodzę do niego to jestem miłą uśmiechnięta i on też odwzajemnia uśmiech i ciągle mi mówi że zmieniałam się, że jestem jakaś inna. Ostatnio musiałam zwolnić się z pracy wcześniej i mówię mu co jest tego powodem a on zaczął dopytywać czy do narzeczonego może idę itd, nie wiem co miał piernik do wiatraka. Na drugi dzień przyszłam do pracy a on na dzień dobry powiedział jak ładnie wyglądam, że w sumie to ja zawsze ładnie wyglądam, podziękowałam i potem przez chwilę się uśmiechaliśmy do siebie. Za każdym razem jak uśmiechnę się to to odwzajemnia. Rozumiem, że komplement może powiedzieć kolega z pracy i to nie musi nic znaczyć, ale jak to możliwe, żeby z tyrana być takim miłym ? Rozumiem, że jego zachowanie mogło się zmienić z uwagi na moje postępy w pracy ale żeby aż tak ?
Najlepiej będzie jak zmienisz zatrudnienie, bo tu najmniej chodzi o "zakochanie", a raczej o coś dotyczące twojej pracy.
Postaraj się o urlop i szukaj innej pracy.
Dlaczego mam zmieniać pracę ? Nie rozumiem tego
Ło matko ile tu było podobnych historii. Na początku pięknie, a potem płacz.
Oby nie poszło to już za daleko.
Tak jak radzą poprzedniczki. Dystans, tylko służbowo, to może jeszcze sprawę da się uratować.
Ale zdaje się tobie, ani to w głowie. Poczułaś się wyjątkowo. No i działa ten nieszczęsny schemat, że złapiesz faceta o wyższym statusie.
Co ja mam ratować jak nic się nie zaczęło ? Nic między nami się nie dzieje złego. Trzymam dystans. A uśmiechać się muszę to mój szef mam chodzić z krzywą miną aby się czepiał że chodzę nadąsana ? Nigdy go nie dotknęłam nigdy nic nie zrobiłam abym musiała się czuć z tym źle. On też nic nigdy czegoś takiego nie zrobił abym czuła się niekomfortowo a to że powiedział że ładnie wyglądam to nic chyba nie znaczy
Legat napisał/a:Ło matko ile tu było podobnych historii. Na początku pięknie, a potem płacz.
Oby nie poszło to już za daleko.
Tak jak radzą poprzedniczki. Dystans, tylko służbowo, to może jeszcze sprawę da się uratować.
Ale zdaje się tobie, ani to w głowie. Poczułaś się wyjątkowo. No i działa ten nieszczęsny schemat, że złapiesz faceta o wyższym statusie.Co ja mam ratować jak nic się nie zaczęło ? Nic między nami się nie dzieje złego. Trzymam dystans. A uśmiechać się muszę to mój szef mam chodzić z krzywą miną aby się czepiał że chodzę nadąsana ? Nigdy go nie dotknęłam nigdy nic nie zrobiłam abym musiała się czuć z tym źle. On też nic nigdy czegoś takiego nie zrobił abym czuła się niekomfortowo a to że powiedział że ładnie wyglądam to nic chyba nie znaczy
Co prawda, od jakiegoś czasu czuję dziwny pociąg seksualny do niego (możliwe że jest jednostronne), ale niczego nie zrobiłam takiego abym czuła się z tym źle i miała się wstydzić. Po prostu nagle zrozumiałam że ja chyba przez te ponad dwa lata coś poczułam ale nie wiem co, może to zauroczenie tym że ma to co ja chciałabym mieć.
Tamiraa napisał/a:Mnopp1 napisał/a:Witam serdecznie. Potrzebuje spojrzenia na pewną sprawę, z innej perspektywy. Od ponad dwóch lat pracuje w pewnej firmie. Szef jest dość dobrze postawioną osobą. Nasze początki były bardzo złe, zachowywał się okropnie, krytykował mnie, itd. Niemniej, zacisnęłam zęby i zostałam. Od jakiegoś czasu relacje się zmieniły na lepsze. Rzadko praktycznie już w ogóle nie słyszę niemiłych słów, wręcz same komplementy. Ostatnio zostałam sama, kolega odszedł i mam więcej obowiązków. Mimo, że jest mi ciężko staram się chodzić uśmiechnięta do szefa i jakoś sobie radzić. Szef o dziwo zaczął wychodzić z inicjatywą, że pomoże mi zanieść segregatory, że sam przyjdzie do mnie po pewne rzeczy że nie muszę to ja do niego chodzi, ale powiedziałam mu że dla mnie to nie problem przyjść i przedłożyć mu co jest potrzebne. Przychodzę do niego to jestem miłą uśmiechnięta i on też odwzajemnia uśmiech i ciągle mi mówi że zmieniałam się, że jestem jakaś inna. Ostatnio musiałam zwolnić się z pracy wcześniej i mówię mu co jest tego powodem a on zaczął dopytywać czy do narzeczonego może idę itd, nie wiem co miał piernik do wiatraka. Na drugi dzień przyszłam do pracy a on na dzień dobry powiedział jak ładnie wyglądam, że w sumie to ja zawsze ładnie wyglądam, podziękowałam i potem przez chwilę się uśmiechaliśmy do siebie. Za każdym razem jak uśmiechnę się to to odwzajemnia. Rozumiem, że komplement może powiedzieć kolega z pracy i to nie musi nic znaczyć, ale jak to możliwe, żeby z tyrana być takim miłym ? Rozumiem, że jego zachowanie mogło się zmienić z uwagi na moje postępy w pracy ale żeby aż tak ?
Najlepiej będzie jak zmienisz zatrudnienie, bo tu najmniej chodzi o "zakochanie", a raczej o coś dotyczące twojej pracy.
Postaraj się o urlop i szukaj innej pracy.Dlaczego mam zmieniać pracę ? Nie rozumiem tego
Bo podobne historie źle się kończą. Ale ty trollujesz ![]()
Mnopp1, przejęłaś obowiązki kolegi bez podwyżki? Przynajmniej się jakaś szykuje?
Szef może uzmysłowił sobie, że postępuje wobec swoich pracowników niefajnie (może mu to uzmysłowił np. psycholog), więc stał się ok. A może jest ok, bo nie chce, by przeciążony pracą pracownik szukał innej posady.
Ja bym się cieszyła mając uśmiechniętego szefa (o ile zakres obowiązków się zgadza), i tyle. Nawet jeśli jest fajnym nie tylko szefem ale też mężczyzną.
Mnopp1, przejęłaś obowiązki kolegi bez podwyżki? Przynajmniej się jakaś szykuje?
Szef może uzmysłowił sobie, że postępuje wobec swoich pracowników niefajnie (może mu to uzmysłowił np. psycholog), więc stał się ok. A może jest ok, bo nie chce, by przeciążony pracą pracownik szukał innej posady.
Ja bym się cieszyła mając uśmiechniętego szefa (o ile zakres obowiązków się zgadza), i tyle. Nawet jeśli jest fajnym nie tylko szefem ale też mężczyzną.
Zakres obowiązków się zwiększył i podwyżki żadnej nie dostanę to na pewno. Jestem najdłużej pracująca u niego sobą. Nikt tyle nie wytrzymał jego zachowań co ja. Tkwię tam nawet nie wiem czemu. Czasami mam wrażenie, że przez to,iż na ten moment jeszcze nikogo nie mamy do pomocy, to próbuje mi w jakiś sposób wynagrodzić to poprzez właśnie takie zachowania i rzucaniem komplementów. Z resztą nasze relacje poprawiły się już dawno temu za nim kolega odszedł. Jemu dogadywał a mi nie. Mieliśmy wystawioną opinie z naszej pracy ja dostałam o wiele lepszą niż mój kolega a też się starał i nawet dużo się podlizywał
17 2024-05-02 20:20:40 Ostatnio edytowany przez Chio (2024-05-02 20:22:02)
Jeśli nie trollujesz to szukasz potwierdzenia ,że wpadłaś w oko szefowi. Zresztą masz już na niego chętkę tylko chcesz potwierdzenia na forum, że dobrze odczytujesz sygnały. Jeśli uważalabyś co tutaj skromnie udajesz , że docenia Twoją pracę to nie pisałabyś na forum. Relacje służbowe to służbowe. Po co do chęci wejścia w romans z żonatym szefem dorabiać skromną ideologię.
Mnopp1, najwyraźniej szef skapował, ze jeśli nie będzie do Ciebie niemiły, to się zwolnisz tak jak inni. Oby tylko nie chciał Cię wykorzystać seksualnie - te "komplementy" itd., wiesz o co biega. Z jego charakterem trudno wykluczyć złe intencje.
............Za każdym razem jak uśmiechnę się to to odwzajemnia. Rozumiem, że komplement może powiedzieć kolega z pracy i to nie musi nic znaczyć, ale jak to możliwe, żeby z tyrana być takim miłym ? Rozumiem, że jego zachowanie mogło się zmienić z uwagi na moje postępy w pracy ale żeby aż tak ?
Ja obstawiam, że niedługo zostaniesz bez pracy.
Mnopp1 napisał/a:............Za każdym razem jak uśmiechnę się to to odwzajemnia. Rozumiem, że komplement może powiedzieć kolega z pracy i to nie musi nic znaczyć, ale jak to możliwe, żeby z tyrana być takim miłym ? Rozumiem, że jego zachowanie mogło się zmienić z uwagi na moje postępy w pracy ale żeby aż tak ?
Ja obstawiam, że niedługo zostaniesz bez pracy.
A dlaczego mam zostać bez pracy ?
Mnopp1, najwyraźniej szef skapował, ze jeśli nie będzie do Ciebie niemiły, to się zwolnisz tak jak inni. Oby tylko nie chciał Cię wykorzystać seksualnie - te "komplementy" itd., wiesz o co biega. Z jego charakterem trudno wykluczyć złe intencje.
Kiedyś byłam w podobnej sytuacji, byłam sama i obciążona pracą, ale nie był miły, wręcz przeciwnie, nie litował się w ogóle. Właśnie nie wiem po co był ten komplement o tym, że ładnie wyglądam, bez sensu. Z resztą komplement bezpieczny z jego punktu widzenia, bo w sumie powiedzieć komuś że ktoś ładnie wygląda na nic nie wskazuje, na żadne zainteresowanie pod kątem seksualnym
Bo się nie zajmujesz pracą tylko tylko tym, co ci po głowie chodzi.
To się zawsze źle kończy.
Jeśli nie trollujesz to szukasz potwierdzenia ,że wpadłaś w oko szefowi. Zresztą masz już na niego chętkę tylko chcesz potwierdzenia na forum, że dobrze odczytujesz sygnały. Jeśli uważalabyś co tutaj skromnie udajesz , że docenia Twoją pracę to nie pisałabyś na forum. Relacje służbowe to służbowe. Po co do chęci wejścia w romans z żonatym szefem dorabiać skromną ideologię.
Szef nie może doceniać moją pracę ? Proszę nie pisać mi, że jestem tam z innych powodów
Bo się nie zajmujesz pracą tylko tylko tym, co ci po głowie chodzi.
To się zawsze źle kończy.
Wręcz przeciwnie wkładam w pracę dużo serca i czasu, nie zaniedbuje nic
Salomonka napisał/a:Bo się nie zajmujesz pracą tylko tylko tym, co ci po głowie chodzi.
To się zawsze źle kończy.
Wręcz przeciwnie wkładam w pracę dużo serca i czasu, nie zaniedbuje nic
A ja wogole nie wkladam nic w prace
Szybki awans, ale możesz sobie kolana zedrzeć.
No więc niech będzie docenia Twoją pracę więc....? Po co tu dywagować docenia to docenia i tego się trzymaj jak będziesz szła do pracy. A jak będziesz patrzeć na szefa jak mężczyznę to proponuję udać się do łazienki i zanurzyć głowę w zlewie pod kranem.
Szybki awans, ale możesz sobie kolana zedrzeć.
Tak czy siak z poodzieranymi kolanami kariery nie zrobi.
Coś się czai za zakrętem....:)
Farmer napisał/a:Szybki awans, ale możesz sobie kolana zedrzeć.
Tak czy siak z poodzieranymi kolanami kariery nie zrobi.
![]()
Coś się czai za zakrętem....:)
Nic się nie czai. Muszę nabrać po prostu dystansu. Jedynie co mnie dziwi to, że przez chwilę potrafiłam spojrzeć na kogoś takiego jak on jak na mężczyznę który może mi się podobać i pociągać. Po tym co przez niego przeszłam powinnam w ogóle już tam nie pracować, a co dopiero czuć jakaś sympatię do niego. To nie jest normalne. Jeszcze jakiś czas temu nie przypuszczałbym, że będę na niego inaczej patrzeć.
Mnopp1, facet jest starszy, po jednym ruchu wie o co komuś chodzi, ze się zauroczyłaś, bo ma większe doświadczenia życiowe. Być może stąd komplement (chyba że będzie nakręcać w kierunku romansu, tak jak wyżej pisałam). Trudno, stało się, zauroczyłaś się, teraz radzę ogarnąć i przetrawić to zauroczenie na chłodno, bez szukania dalszych potwierdzeń co do jego zachowania wobec Ciebie. To, ze podoba się Tobie jako mężczyzna, to jeszcze nie koniec świata, tylko normalna ludzka rzecz, że pięciu facetów się nam podoba, a piętnastu już nie.
Ja np. jestem pamiętliwa i jeśli nie chcę, to nie zmieniam zdania o kimś komu się odmieniło o 180 stopni. Polecam Tobie tę cechę. Czasem się przydaje.
Facet toksyczny, więc tak czy tak pozostaje Ci dystans lub zmiana pracy.
Facet toksyczny, więc tak czy tak pozostaje Ci dystans lub zmiana pracy.
Dlaczego mam zmieniać pracę jak jest ok ?
Mnopp1, facet jest starszy, po jednym ruchu wie o co komuś chodzi, ze się zauroczyłaś, bo ma większe doświadczenia życiowe. Być może stąd komplement (chyba że będzie nakręcać w kierunku romansu, tak jak wyżej pisałam). Trudno, stało się, zauroczyłaś się, teraz radzę ogarnąć i przetrawić to zauroczenie na chłodno, bez szukania dalszych potwierdzeń co do jego zachowania wobec Ciebie. To, ze podoba się Tobie jako mężczyzna, to jeszcze nie koniec świata, tylko normalna ludzka rzecz, że pięciu facetów się nam podoba, a piętnastu już nie.
Ja np. jestem pamiętliwa i jeśli nie chcę, to nie zmieniam zdania o kimś komu się odmieniło o 180 stopni. Polecam Tobie tę cechę. Czasem się przydaje.
Nawet jeśli coś tam zauważył że może mi się podobać, to po co te komplementy w zakresie wyglądu czy pracy nie rozumiem ? Przecież wiadomo może mi się podobać ale to nie znaczy że coś chce od niego. Ostatnio koleżanka mi powiedziala że dziwne jego zachowanie jest. Dla mnie mówienie komuś że ładnie wygląda to tak jakby dać znać kobiecie że medyczna jest nią zainteresowany
wieka napisał/a:Facet toksyczny, więc tak czy tak pozostaje Ci dystans lub zmiana pracy.
Dlaczego mam zmieniać pracę jak jest ok ?
Napisałam albo albo, więc jeśli zachowasz dystans, a on będzie zachowywał się normalnie, to będziesz mogła pracować, jeśli nie, to będziesz zmuszona zmienić pracę.
Pewnie dalej nie wiesz dlaczego ![]()
Mnopp1 napisał/a:wieka napisał/a:Facet toksyczny, więc tak czy tak pozostaje Ci dystans lub zmiana pracy.
Dlaczego mam zmieniać pracę jak jest ok ?
Napisałam albo albo, więc jeśli zachowasz dystans, a on będzie zachowywał się normalnie, to będziesz mogła pracować, jeśli nie, to będziesz zmuszona zmienić pracę.
Pewnie dalej nie wiesz dlaczego
Wątpię by doszło by między nami do czegoś nawet jakby była chętna. Nie jest możliwe, wręcz uważam, że nawet jakbym była na tyle głupia i próbowałbym dalej w coś brnąć to by dał mi do zrozumienia delikatnie abym sobie darowała
wieka napisał/a:Mnopp1 napisał/a:Dlaczego mam zmieniać pracę jak jest ok ?
Napisałam albo albo, więc jeśli zachowasz dystans, a on będzie zachowywał się normalnie, to będziesz mogła pracować, jeśli nie, to będziesz zmuszona zmienić pracę.
Pewnie dalej nie wiesz dlaczego :P
Wątpię by doszło by między nami do czegoś nawet jakby była chętna. Nie jest możliwe, wręcz uważam, że nawet jakbym była na tyle głupia i próbowałbym dalej w coś brnąć to by dał mi do zrozumienia delikatnie abym sobie darowała
Grubo się mylisz, skąd możesz wiedzieć, mało jeszcze znasz życie.
Nawet jeśli coś tam zauważył że może mi się podobać, to po co te komplementy w zakresie wyglądu czy pracy nie rozumiem ? Przecież wiadomo może mi się podobać ale to nie znaczy że coś chce od niego. Ostatnio koleżanka mi powiedziala że dziwne jego zachowanie jest. Dla mnie mówienie komuś że ładnie wygląda to tak jakby dać znać kobiecie że medyczna jest nią zainteresowany
Może mu się ten komplement chlapnął, tak powiedział. Moze by nic nie powiedział gdyby wiedział, ze będzie Cię to tak rajcować.
No nie wiem, mój odbiór słów "ładnie wyglądasz" jest taki, ze okej i dziękuję.
Mnopp1 napisał/a:Nawet jeśli coś tam zauważył że może mi się podobać, to po co te komplementy w zakresie wyglądu czy pracy nie rozumiem ? Przecież wiadomo może mi się podobać ale to nie znaczy że coś chce od niego. Ostatnio koleżanka mi powiedziala że dziwne jego zachowanie jest. Dla mnie mówienie komuś że ładnie wygląda to tak jakby dać znać kobiecie że medyczna jest nią zainteresowany
Może mu się ten komplement chlapnął, tak powiedział. Moze by nic nie powiedział gdyby wiedział, ze będzie Cię to tak rajcować.
No nie wiem, mój odbiór słów "ładnie wyglądasz" jest taki, ze okej i dziękuję.
I tak też podziękowałam za komplement i zaraz zmieniłam temat związany z wykonywaną pracą. Bardziej właśnie chodzi mi o to chyba, aby on nie bawił się tą sytuacją. Pracujemy już tyle czasu ze sobą, że nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek coś miłego mi mówił w taki sposób. Ten komplement pojawił się po sytuacji, w której z uśmiechem na twarzy, nieprzemyślanie, i w żartach tak luźno powiedziałam że już do niego podchodzę do biurka bo poprosił abym podeszła do niego bliżej. Dla mnie to był taki żart, a nie chęć aby go uwieść. Po prostu brakuje mi takiego luzu, bo zawsze jest sztywno i formalnie. Od pewnego czasu zmieniłam też trochę zachowanie w stosunku do niego bo odpuściłam pewne rzeczy, i chyba z 3 razy próbowała dojść do tego co jest moja przyczyną zmiany zachowania. Nie robię nic takiego aby myślał że chce go uwieść, nigdy go nie dotknęłam ani jednym palcem. Ostatnio były tylko takie sytuacje, że prosił aby podchodziła do niego abym mu wskazała w papierach co gdzie co jest, no i wiadomo gdy wyciąganą dłonie aby mu pokazać to gdzieś tam lekkie muśnięcia były, tylko to nie był specjalnie, ponieważ w momencie gdy wyciągałam dłonie to on je też pchał, nie odsuwał ich
A widzisz, czyli zaintrygowała go Twoja zmiana, a zaczęłaś temat od tego, że to on się zmienił, teraz wychodzi, że te zmiany stosunków zaczęły się od Ciebie, bo zaczełaś w nim widzieć faceta.
Wyczuł pismo nosem ![]()
A widzisz, czyli zaintrygowała go Twoja zmiana, a zaczęłaś temat od tego, że to on się zmienił, teraz wychodzi, że te zmiany stosunków zaczęły się od Ciebie, bo zaczełaś w nim widzieć faceta.
Wyczuł pismo nosem
Zmieniłam się, bo przestał mnie krytykować, relacje się uspokoiły, więc można powiedzieć, że coś tam zaczęłam go lubić. Więc zaczęłam być inna, uśmiechnięta itp., zaczęłam lepiej czuć się w jego towarzystwie, w końcu to mój szef, więc muszę być miła. Jak przewracałam oczami, gdy mnie denerwował, to się czepiał że tak robię a teraz jak zmieniałam się to zastanawia się nad tym co sprawiło że jestem inna. Nie Uśmiechnięta źle a jak wesoła też źle heh. I to jest tak, że ja rozkminiam co on taki miły i on tak samo. Bądź mądry i pisz wiersze. Nie oczekuje od niego aby rzucał mi komplementami, nie potrzebuje tego, ja naprawdę nic takiego nie zrobiłam aby pomyślał sobie coś złego o mnie. Po prostu staram się być szczęśliwa sama ze sobą.
wieka napisał/a:A widzisz, czyli zaintrygowała go Twoja zmiana, a zaczęłaś temat od tego, że to on się zmienił, teraz wychodzi, że te zmiany stosunków zaczęły się od Ciebie, bo zaczełaś w nim widzieć faceta.
Wyczuł pismo nosemZmieniłam się, bo przestał mnie krytykować, relacje się uspokoiły, więc można powiedzieć, że coś tam zaczęłam go lubić. Więc zaczęłam być inna, uśmiechnięta itp., zaczęłam lepiej czuć się w jego towarzystwie, w końcu to mój szef, więc muszę być miła. Jak przewracałam oczami, gdy mnie denerwował, to się czepiał że tak robię a teraz jak zmieniałam się to zastanawia się nad tym co sprawiło że jestem inna. Nie Uśmiechnięta źle a jak wesoła też źle heh. I to jest tak, że ja rozkminiam co on taki miły i on tak samo. Bądź mądry i pisz wiersze. Nie oczekuje od niego aby rzucał mi komplementami, nie potrzebuje tego, ja naprawdę nic takiego nie zrobiłam aby pomyślał sobie coś złego o mnie. Po prostu staram się być szczęśliwa sama ze sobą.
Co to wogole musze byc mila bo to moj szef, a Ty jestes jakis niewolnik czy co,ze musisz byc mila? Boze jakie szczescie, ze ja nie mam szefa ani szefowej i mnie to niewolnictwo pracy nie dotyczy
Mnopp1 napisał/a:wieka napisał/a:A widzisz, czyli zaintrygowała go Twoja zmiana, a zaczęłaś temat od tego, że to on się zmienił, teraz wychodzi, że te zmiany stosunków zaczęły się od Ciebie, bo zaczełaś w nim widzieć faceta.
Wyczuł pismo nosemZmieniłam się, bo przestał mnie krytykować, relacje się uspokoiły, więc można powiedzieć, że coś tam zaczęłam go lubić. Więc zaczęłam być inna, uśmiechnięta itp., zaczęłam lepiej czuć się w jego towarzystwie, w końcu to mój szef, więc muszę być miła. Jak przewracałam oczami, gdy mnie denerwował, to się czepiał że tak robię a teraz jak zmieniałam się to zastanawia się nad tym co sprawiło że jestem inna. Nie Uśmiechnięta źle a jak wesoła też źle heh. I to jest tak, że ja rozkminiam co on taki miły i on tak samo. Bądź mądry i pisz wiersze. Nie oczekuje od niego aby rzucał mi komplementami, nie potrzebuje tego, ja naprawdę nic takiego nie zrobiłam aby pomyślał sobie coś złego o mnie. Po prostu staram się być szczęśliwa sama ze sobą.
Co to wogole musze byc mila bo to moj szef, a Ty jestes jakis niewolnik czy co,ze musisz byc mila? Boze jakie szczescie, ze ja nie mam szefa ani szefowej i mnie to niewolnictwo pracy nie dotyczy
Niestety, ale ja w pracy uśmiechać się muszę i muszę być miła czasami. To nie jest takie proste wszystko. Stałam się miła i teraz zdziwienie wielkie co się stało że jestem jakaś inna.
JuliaUK33 napisał/a:Mnopp1 napisał/a:Zmieniłam się, bo przestał mnie krytykować, relacje się uspokoiły, więc można powiedzieć, że coś tam zaczęłam go lubić. Więc zaczęłam być inna, uśmiechnięta itp., zaczęłam lepiej czuć się w jego towarzystwie, w końcu to mój szef, więc muszę być miła. Jak przewracałam oczami, gdy mnie denerwował, to się czepiał że tak robię a teraz jak zmieniałam się to zastanawia się nad tym co sprawiło że jestem inna. Nie Uśmiechnięta źle a jak wesoła też źle heh. I to jest tak, że ja rozkminiam co on taki miły i on tak samo. Bądź mądry i pisz wiersze. Nie oczekuje od niego aby rzucał mi komplementami, nie potrzebuje tego, ja naprawdę nic takiego nie zrobiłam aby pomyślał sobie coś złego o mnie. Po prostu staram się być szczęśliwa sama ze sobą.
Co to wogole musze byc mila bo to moj szef, a Ty jestes jakis niewolnik czy co,ze musisz byc mila? Boze jakie szczescie, ze ja nie mam szefa ani szefowej i mnie to niewolnictwo pracy nie dotyczy
Niestety, ale ja w pracy uśmiechać się muszę i muszę być miła czasami. To nie jest takie proste wszystko. Stałam się miła i teraz zdziwienie wielkie co się stało że jestem jakaś inna.
A gdzie to pisze, ze musisz byc mila i sie usmiechac do szefa? Coraz bardziej sie przekonuje, ze praca to jest niewolnictwo
quote=Mnopp1, Niewolnica Isaura. Jeden komplement- dziesięć klapsów w dupę.
Bym na niego uważała.
quote=Mnopp1, Niewolnica Isaura. Jeden komplement- dziesięć klapsów w dupę.
Bym na niego uważała.
Zawsze mogłabym się zwolnić ale szkoda mi tej pracy. Dużo tam przeszłam. Nie przesadzajmy że niewolnica Isaura. Analizując to wszystko to faktycznie chyba nie powinnam wierzyć w tą całą dobroć. Czy to naiwność czy jakaś wiara w ludzi. Chciałabym aby wszystko było dobrze. Tyle ludzi się zwolniło a ja dalej tam tkwię. Nie wiem albo to forma manipulacji albo może próba otworzenia się na moją osobę, chociaż trochę. Jestem z reguły nieufna, ale chciałabym wierzyć że to dobre intencje
Póki co nie masz powodu do zwalniania się, ale zachowuj się z dystansem. Czas pokaże.
Zawsze mogłabym się zwolnić ale szkoda mi tej pracy. Dużo tam przeszłam. Nie przesadzajmy że niewolnica Isaura. Analizując to wszystko to faktycznie chyba nie powinnam wierzyć w tą całą dobroć. Czy to naiwność czy jakaś wiara w ludzi. Chciałabym aby wszystko było dobrze. Tyle ludzi się zwolniło a ja dalej tam tkwię. Nie wiem albo to forma manipulacji albo może próba otworzenia się na moją osobę, chociaż trochę. Jestem z reguły nieufna, ale chciałabym wierzyć że to dobre intencje
Może to nie on, tylko twój brak chęci do zmiany pracy? Jesteś osoba, która lubi zmieniać warunki życia, czy nie bardzo? ![]()
Póki co nie masz powodu do zwalniania się, ale zachowuj się z dystansem. Czas pokaże.
Racja. Dystans to najlepsze rozwiązanie.
Mnopp1 napisał/a:Zawsze mogłabym się zwolnić ale szkoda mi tej pracy. Dużo tam przeszłam. Nie przesadzajmy że niewolnica Isaura. Analizując to wszystko to faktycznie chyba nie powinnam wierzyć w tą całą dobroć. Czy to naiwność czy jakaś wiara w ludzi. Chciałabym aby wszystko było dobrze. Tyle ludzi się zwolniło a ja dalej tam tkwię. Nie wiem albo to forma manipulacji albo może próba otworzenia się na moją osobę, chociaż trochę. Jestem z reguły nieufna, ale chciałabym wierzyć że to dobre intencje
Może to nie on, tylko twój brak chęci do zmiany pracy? Jesteś osoba, która lubi zmieniać warunki życia, czy nie bardzo?
Nie lubię zmieniać pracy, można powiedzieć, że już tam przyzwyczaiłam się. Mimo, że nie jest idealnie, ale już na wylot znam to miejsce, że nie chce mi się, zmieniać na coś innego, i zaczynać od nowa. Na dodatek to praca związana z moim wykształceniem. Dużo tam przeszłam, mobbing, brak szacunku, ale zacisnęłam zęby i do dziś tam jestem. Skoro przewinęło się tam wiele ludzi, a ja zostałam tam sama, to jednak świadczy o tym, że szef to zły człowiek, a ja naiwnie zastanawiam się skąd ta zmiana zachowania.
Samba napisał/a:Mnopp1 napisał/a:Zawsze mogłabym się zwolnić ale szkoda mi tej pracy. Dużo tam przeszłam. Nie przesadzajmy że niewolnica Isaura. Analizując to wszystko to faktycznie chyba nie powinnam wierzyć w tą całą dobroć. Czy to naiwność czy jakaś wiara w ludzi. Chciałabym aby wszystko było dobrze. Tyle ludzi się zwolniło a ja dalej tam tkwię. Nie wiem albo to forma manipulacji albo może próba otworzenia się na moją osobę, chociaż trochę. Jestem z reguły nieufna, ale chciałabym wierzyć że to dobre intencje
Może to nie on, tylko twój brak chęci do zmiany pracy? Jesteś osoba, która lubi zmieniać warunki życia, czy nie bardzo?
Nie lubię zmieniać pracy, można powiedzieć, że już tam przyzwyczaiłam się. Mimo, że nie jest idealnie, ale już na wylot znam to miejsce, że nie chce mi się, zmieniać na coś innego, i zaczynać od nowa. Na dodatek to praca związana z moim wykształceniem. Dużo tam przeszłam, mobbing, brak szacunku, ale zacisnęłam zęby i do dziś tam jestem. Skoro przewinęło się tam wiele ludzi, a ja zostałam tam sama, to jednak świadczy o tym, że szef to zły człowiek, a ja naiwnie zastanawiam się skąd ta zmiana zachowania.
Mobbing i brak szacunku dla niewolniczego zapierdzielania za wyplate dana z pozal sie Boze laskawosci szefa z czego 90% i tak polezie zapewne na rachunki i postawy zyciowe... to serio jest jakis horror
Mnopp1 napisał/a:Samba napisał/a:Tak to wygląda niestety.
Może to nie on, tylko twój brak chęci do zmiany pracy? Jesteś osoba, która lubi zmieniać warunki życia, czy nie bardzo?Nie lubię zmieniać pracy, można powiedzieć, że już tam przyzwyczaiłam się. Mimo, że nie jest idealnie, ale już na wylot znam to miejsce, że nie chce mi się, zmieniać na coś innego, i zaczynać od nowa. Na dodatek to praca związana z moim wykształceniem. Dużo tam przeszłam, mobbing, brak szacunku, ale zacisnęłam zęby i do dziś tam jestem. Skoro przewinęło się tam wiele ludzi, a ja zostałam tam sama, to jednak świadczy o tym, że szef to zły człowiek, a ja naiwnie zastanawiam się skąd ta zmiana zachowania.
Mobbing i brak szacunku dla niewolniczego zapierdzielania za wyplate dana z pozal sie Boze laskawosci szefa z czego 90% i tak polezie zapewne na rachunki i postawy zyciowe... to serio jest jakis horror
JuliaUK33 napisał/a:Mnopp1 napisał/a:Nie lubię zmieniać pracy, można powiedzieć, że już tam przyzwyczaiłam się. Mimo, że nie jest idealnie, ale już na wylot znam to miejsce, że nie chce mi się, zmieniać na coś innego, i zaczynać od nowa. Na dodatek to praca związana z moim wykształceniem. Dużo tam przeszłam, mobbing, brak szacunku, ale zacisnęłam zęby i do dziś tam jestem. Skoro przewinęło się tam wiele ludzi, a ja zostałam tam sama, to jednak świadczy o tym, że szef to zły człowiek, a ja naiwnie zastanawiam się skąd ta zmiana zachowania.
Mobbing i brak szacunku dla niewolniczego zapierdzielania za wyplate dana z pozal sie Boze laskawosci szefa z czego 90% i tak polezie zapewne na rachunki i postawy zyciowe... to serio jest jakis horror
Ludzie latami w tym tkwią, bo im się wydaje, że nie ma wyjścia, nie ma pracy, możliwości, jest wygodnie.
Mnopp1 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Mobbing i brak szacunku dla niewolniczego zapierdzielania za wyplate dana z pozal sie Boze laskawosci szefa z czego 90% i tak polezie zapewne na rachunki i postawy zyciowe... to serio jest jakis horror
Ludzie latami w tym tkwią, bo im się wydaje, że nie ma wyjścia, nie ma pracy, możliwości, jest wygodnie.
Lata niewoli, a na starosc jest placz i zgrzytanie zebami, bo po wieloletnim zapierdzielaniu czlowiek jest tak wykonczony fizycznie z roznymi chorobami i psychicznie z nerwicami, ze juz nawet nie cieszy sie emerytura tylko czeka na pewna smierc z rozpaczy
Tamiraa napisał/a:Ludzie latami w tym tkwią, bo im się wydaje, że nie ma wyjścia, nie ma pracy, możliwości, jest wygodnie.
Lata niewoli, a na starosc jest placz i zgrzytanie zebami, bo po wieloletnim zapierdzielaniu czlowiek jest tak wykonczony fizycznie z roznymi chorobami i psychicznie z nerwicami, ze juz nawet nie cieszy sie emerytura tylko czeka na pewna smierc z rozpaczy
Przecież u wielu pracodawców tak jest, każdy patrzy aby wykorzystać pracownika na maksa. Nikogo nie obchodzi to, że traci się zdrowie. Ja już straciłam zdrowie a waga poszła 6 kg w dół. Ciągły stres i dużo pracy swoje robią. Co prawda, można mieć wyrąbane i się nie przejmować, ale jak człowiek musi opłacić rachunki i za coś jeść,.to nie jest takie proste. Więc dlatego ostatnio już nie mam sił na stresy i złość więc chodzę uśmiechnięta aby sama siebie podbudować , a szef się zastanawia co się dzieje że się zmieniłam eh.
JuliaUK33 napisał/a:Tamiraa napisał/a:Ludzie latami w tym tkwią, bo im się wydaje, że nie ma wyjścia, nie ma pracy, możliwości, jest wygodnie.
Lata niewoli, a na starosc jest placz i zgrzytanie zebami, bo po wieloletnim zapierdzielaniu czlowiek jest tak wykonczony fizycznie z roznymi chorobami i psychicznie z nerwicami, ze juz nawet nie cieszy sie emerytura tylko czeka na pewna smierc z rozpaczy
Przecież u wielu pracodawców tak jest, każdy patrzy aby wykorzystać pracownika na maksa. Nikogo nie obchodzi to, że traci się zdrowie. Ja już straciłam zdrowie a waga poszła 6 kg w dół. Ciągły stres i dużo pracy swoje robią. Co prawda, można mieć wyrąbane i się nie przejmować, ale jak człowiek musi opłacić rachunki i za coś jeść,.to nie jest takie proste. Więc dlatego ostatnio już nie mam sił na stresy i złość więc chodzę uśmiechnięta aby sama siebie podbudować , a szef się zastanawia co się dzieje że się zmieniłam eh.
Zmienisz miejsce zamieszkania, to zmienią się perspektywy, ale trzeba z czegoś zrezygnować.
Zakres obowiązków się zwiększył i podwyżki żadnej nie dostanę to na pewno. Jestem najdłużej pracująca u niego sobą. Nikt tyle nie wytrzymał jego zachowań co ja. Tkwię tam nawet nie wiem czemu. Czasami mam wrażenie, że przez to, iż na ten moment jeszcze nikogo nie mamy do pomocy, to próbuje mi w jakiś sposób wynagrodzić to poprzez właśnie takie zachowania i rzucaniem komplementów.
To jest jakiś dramat... Masz więcej obowiązków i nie dostaniesz podwyżki? Bawisz się w wolontariat, a szef nie ma do Ciebie szacunku, może uśmiecha się, bo go bawi taka naiwność. Twoje poczucie własnej wartości nie istnieje, dlatego "wytrzymałaś tam najdłużej", co jest żałosne, a nie szlachetne. Co Cię to obchodzi, że sytuacja w firmie jest kiepska, masz w niej udziały? Ile zarabia właściciel? Jaką masz pensje? Twój szef ma jedną pensje mniej do zapłacenia, odkąd zwolnił Twojego kolegę. Minimalna to 4300 brutto, więc pieniądze na podwyżkę na pewno ma.
Mnopp1 napisał/a:Zakres obowiązków się zwiększył i podwyżki żadnej nie dostanę to na pewno. Jestem najdłużej pracująca u niego sobą. Nikt tyle nie wytrzymał jego zachowań co ja. Tkwię tam nawet nie wiem czemu. Czasami mam wrażenie, że przez to, iż na ten moment jeszcze nikogo nie mamy do pomocy, to próbuje mi w jakiś sposób wynagrodzić to poprzez właśnie takie zachowania i rzucaniem komplementów.
To jest jakiś dramat... Masz więcej obowiązków i nie dostaniesz podwyżki? Bawisz się w wolontariat, a szef nie ma do Ciebie szacunku, może uśmiecha się, bo go bawi taka naiwność. Twoje poczucie własnej wartości nie istnieje, dlatego "wytrzymałaś tam najdłużej", co jest żałosne, a nie szlachetne. Co Cię to obchodzi, że sytuacja w firmie jest kiepska, masz w niej udziały? Ile zarabia właściciel? Jaką masz pensje? Twój szef ma jedną pensje mniej do zapłacenia, odkąd zwolnił Twojego kolegę. Minimalna to 4300 brutto, więc pieniądze na podwyżkę na pewno ma.
Mentalności się nie zmieni i do zmian trzeba dojrzeć. Gotowanie żaby trwa.
Farmer napisał/a:Szybki awans, ale możesz sobie kolana zedrzeć.
Tak czy siak z poodzieranymi kolanami kariery nie zrobi.
I tu się mylisz ![]()
Salomonka napisał/a:Farmer napisał/a:Szybki awans, ale możesz sobie kolana zedrzeć.
Tak czy siak z poodzieranymi kolanami kariery nie zrobi.
I tu się mylisz
Moze i zrobi,ale po co jej kariera jak bedzie miec pozdzierane kolana?
Farmer napisał/a:Salomonka napisał/a:Tak czy siak z poodzieranymi kolanami kariery nie zrobi.
I tu się mylisz
Moze i zrobi,ale po co jej kariera jak bedzie miec pozdzierane kolana?
Julka, a od czego by miała mieć poździerane kolana ![]()
Wiesz?
Mnopp1 napisał/a:Zakres obowiązków się zwiększył i podwyżki żadnej nie dostanę to na pewno. Jestem najdłużej pracująca u niego sobą. Nikt tyle nie wytrzymał jego zachowań co ja. Tkwię tam nawet nie wiem czemu. Czasami mam wrażenie, że przez to, iż na ten moment jeszcze nikogo nie mamy do pomocy, to próbuje mi w jakiś sposób wynagrodzić to poprzez właśnie takie zachowania i rzucaniem komplementów.
To jest jakiś dramat... Masz więcej obowiązków i nie dostaniesz podwyżki? Bawisz się w wolontariat, a szef nie ma do Ciebie szacunku, może uśmiecha się, bo go bawi taka naiwność. Twoje poczucie własnej wartości nie istnieje, dlatego "wytrzymałaś tam najdłużej", co jest żałosne, a nie szlachetne. Co Cię to obchodzi, że sytuacja w firmie jest kiepska, masz w niej udziały? Ile zarabia właściciel? Jaką masz pensje? Twój szef ma jedną pensje mniej do zapłacenia, odkąd zwolnił Twojego kolegę. Minimalna to 4300 brutto, więc pieniądze na podwyżkę na pewno ma.
To nie jest takie proste. Sytuacja i tak się ustabilizuje, gdy przyjdzie nowy pracownik. Siedzę tam bo tak naprawdę, wiąże z tą pracę pewne plany i czas pokaże co będzie.
To nie jest takie proste. Sytuacja i tak się ustabilizuje, gdy przyjdzie nowy pracownik. Siedzę tam bo tak naprawdę, wiąże z tą pracę pewne plany i czas pokaże co będzie.
Jak przyjdzie nowy pracownik to zapewne będziesz go wdrażać i mieć jeszcze więcej pracy. Jeśli masz jakiś plan na awans, to idź i ustalaj to teraz, bo masz dobrą pozycje do negocjacji.
Jednak angażowanie się w tą firmę jest podejrzaną inwestycją, ponieważ pracujesz dla kogoś, kto:
- zazwyczaj jest chamski, a kiedy jest w potrzebie, staje się miły,
- toleruje mobbing w swojej firmie lub jest sprawcą owego mobbingu,
- traktuje źle pracowników, doprowadził do tego, że wszyscy sami się zwolnili,
- ma rodzinę, a flirtuje z pracownicą,
- "wynagradza" nadgodziny mówiąc "ładnie wyglądasz" i niosąc swoje własne, firmowe segregatory.
Dlaczego mam zmieniać pracę jak jest ok ?
...Dużo tam przeszłam, mobbing, brak szacunku...
...Skoro przewinęło się tam wiele ludzi, a ja zostałam tam sama, to jednak świadczy o tym, że szef to zły człowiek...
...Ja już straciłam zdrowie a waga poszła 6 kg w dół. Ciągły stres i dużo pracy swoje robią...
...A uśmiechać się muszę, to mój szef, mam chodzić z krzywą miną, aby się czepiał, że chodzę nadąsana?...
...Nikt tyle nie wytrzymał jego zachowań co ja...
...kolega odszedł. Jemu dogadywał...
...nie był miły, wręcz przeciwnie, nie litował się w ogóle...
...Po tym co przez niego przeszłam powinnam w ogóle już tam nie pracować...
Mnopp1 napisał/a:To nie jest takie proste. Sytuacja i tak się ustabilizuje, gdy przyjdzie nowy pracownik. Siedzę tam bo tak naprawdę, wiąże z tą pracę pewne plany i czas pokaże co będzie.
Jak przyjdzie nowy pracownik to zapewne będziesz go wdrażać i mieć jeszcze więcej pracy. Jeśli masz jakiś plan na awans, to idź i ustalaj to teraz, bo masz dobrą pozycje do negocjacji.
Jednak angażowanie się w tą firmę jest podejrzaną inwestycją, ponieważ pracujesz dla kogoś, kto:
- zazwyczaj jest chamski, a kiedy jest w potrzebie, staje się miły,
- toleruje mobbing w swojej firmie lub jest sprawcą owego mobbingu,
- traktuje źle pracowników, doprowadził do tego, że wszyscy sami się zwolnili,
- ma rodzinę, a flirtuje z pracownicą,
- "wynagradza" nadgodziny mówiąc "ładnie wyglądasz" i niosąc swoje własne, firmowe segregatory.Mnopp1 napisał/a:Dlaczego mam zmieniać pracę jak jest ok ?
...Dużo tam przeszłam, mobbing, brak szacunku...
...Skoro przewinęło się tam wiele ludzi, a ja zostałam tam sama, to jednak świadczy o tym, że szef to zły człowiek...
...Ja już straciłam zdrowie a waga poszła 6 kg w dół. Ciągły stres i dużo pracy swoje robią...
...A uśmiechać się muszę, to mój szef, mam chodzić z krzywą miną, aby się czepiał, że chodzę nadąsana?...
...Nikt tyle nie wytrzymał jego zachowań co ja...
...kolega odszedł. Jemu dogadywał...
...nie był miły, wręcz przeciwnie, nie litował się w ogóle...
...Po tym co przez niego przeszłam powinnam w ogóle już tam nie pracować...
Kto powiedział, że flirtuje, zawsze mógłby powiedzieć, że jest po prostu miły i tyle. Nie zawsze powiedzenie komuś, że ładnie wygląda ma swoje drugie dno. Chociaż intuicja mi mówi, że nie bez powodu te komplementy zostały wypowiedziane. Nie chcę tutaj w jakiś sposób wyolbrzymiać, i wiem, że czasami ktoś jak jest zauroczony to próbują dopatrzyć się tego samego u drugiej osoby, niemniej uważam, że ,,coś jest na rzeczy,, tylko nie wiem co.
niemniej uważam, że ,,coś jest na rzeczy,, tylko nie wiem co.
Nie zawsze trzeba wiedzieć co w kimś siedzi. Co siedzi to siedzi. Odpuściłabym zastanawianie się, bo po co.
Julka, a od czego by miała mieć poździerane kolana
Wiesz?
![]()