Najpierw - mam dzis jakies problemy z netem, więc mogę niespodziewanie zniknąć.
Czegoś nie rozumiem - ona się z nia hajtnął, ale to też nie jest jego ojczyzna, więc w jaaki sposób to zabezpieczyło ja przed deportacją?
Chyba, że cos źle zrozumiałąm?
2,926 2011-02-22 23:49:39
2,927 2011-02-23 00:22:28 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-23 00:25:51)
Ale on sie ozenil majac obywatelstwo juz tamtejszego kraju
Mam problemy z tym forum dzis - nie otwiera sie storna, resetuje polaczenie. Inne strony chodza poprawnie
2,928 2011-02-23 00:38:07
Nie ma najmniejszego znaczenia dlaczego sie ożenił , znaczenie ma za to fakt,że to zonaty facet, zajęty i zaobrączkowany a myszce, która goni pulapkę zawsze jest przyjemnie bo pułapka wabi i nęci.
2,929 2011-02-23 00:40:51
Czy ja mam wrazenie, czy "zonatosc" z calego tekstu jest jedyna rzecza, ktora tak walnela Cie po oczach?
2,930 2011-02-23 07:20:15
Median - ja też miałam wczoraj problemy z połączeniem. Myślałam, że to moja "mojego" netu - ale najwyraźniej to ze strona cos się działo. Będę na forum (lub jeśli wolisz na prive) wczesnym wieczorkiem. Daj znać, jak będziesz wolna.
2,931 2011-02-23 10:13:46
To na privie, bo jak znowu znajda sie moralizatorki nie znajace mojej historii to naprawde puszcze pawia..
Odezwe sie wieczorem, po pracy, a tymczasem milego dnia zycze ![]()
2,932 2011-02-28 21:50:27
Dobry wieczor,
jestem po wizycie u psychiatry. Diagnoza - lekka deprecha. Dostalam Bioxetin. Odpowiednik prozacu... Ma poprawic humor, spowodowac przyplyw energii i ograniczyc apetyt (stanowczo sie przyda). Skutki uboczne jak wiadomo moga byc rozne. Przejrzalam opinie na forach i coz... lekarka ostrzegla, ze czesto tj w 99% najpierw pacjentowi pogarsza sie nastroj, a dopiero po 3, 4 tygodniach lek zaczyna dzialac prawidlowo. W pierwszych dniach murowane mdlosci i bole glowy. Opinie na forach potwierdzaja w wiekszosci poczatkowe, niepozadane stany
Jutro rano biore pierwsza tabletke. Mam nadzieje, ze pomoze, bo jak nie to juz wiem, co mi pomoze.
Jako ciekawostka - okazalo sie, ze nie jestem jedyna osoba z mojej firmy, ktora do niej trafila... tiaaa....
Powiedziala, zebym pokazala sie za 3 tygodnie, a w miedzyczasie bardzo intensywnie szukala innej pracy, bo przeciez lekow do konca zycia brac nie bede...
No i tyle. Troche sie boje, kurcze..
2,933 2011-03-01 00:04:33
Dobry wieczor,
jestem po wizycie u psychiatry. Diagnoza - lekka deprecha. Dostalam Bioxetin. Odpowiednik prozacu... Ma poprawic humor, spowodowac przyplyw energii i ograniczyc apetyt (stanowczo sie przyda). Skutki uboczne jak wiadomo moga byc rozne. Przejrzalam opinie na forach i coz... lekarka ostrzegla, ze czesto tj w 99% najpierw pacjentowi pogarsza sie nastroj, a dopiero po 3, 4 tygodniach lek zaczyna dzialac prawidlowo. W pierwszych dniach murowane mdlosci i bole glowy. Opinie na forach potwierdzaja w wiekszosci poczatkowe, niepozadane stanyJutro rano biore pierwsza tabletke. Mam nadzieje, ze pomoze, bo jak nie to juz wiem, co mi pomoze.
Jako ciekawostka - okazalo sie, ze nie jestem jedyna osoba z mojej firmy, ktora do niej trafila... tiaaa....
Powiedziala, zebym pokazala sie za 3 tygodnie, a w miedzyczasie bardzo intensywnie szukala innej pracy, bo przeciez lekow do konca zycia brac nie bede...
No i tyle. Troche sie boje, kurcze..
Kochana, trzymaj się. W razie pogorszenia samopoczucia - pisz do mnie na prive. Mam teraz dużo roboty, więc tylko "zaglądam" na forum, ale pocztę mam odpaloną częściej.
Całkiem sensownie gada pani doktor
Ściskam Cię mocno. Dziś będę długo siedzieć - jak nie śpisz, to skrobnij na prive.
2,934 2011-03-01 00:09:23
Znalazłem kilka ciekawych internetowych porad jak walczyć z depresją, szczególnie drugi punkt dość zabawny ![]()
-Naucz się mówić czasem ?nie"
-Nie tłum emocji, w razie czego rozbij talerz
-Wyraźnie mów, czego chcesz, o co ci chodzi
-Wybaczaj sobie
-Nie pozwól się obrażać i wykorzystywać
-Nie myśl ciągle, że musisz się zmienić, by inni cię polubili
-Nie dąż za wszelką cenę do perfekcji
-Pamiętaj, że żyjesz przede wszystkim dla siebie
-Pytaj się często: jak się czuję, czego chcę
-Znajdź czas na relaks, hobby
-Nie izoluj się od ludzi
-Odpoczywaj w ulubiony przez ciebie sposób
-Korzystaj z pomocy innych w pracy i domu
-Nie żyj tylko pracą lub życiem swej rodziny
2,935 2011-03-01 00:23:14
Ok - hardy, zatem zgodnie z przedostatnim punktem: podrzucę Ci trochę papierkowej roboty, oki? ![]()
2,936 2011-03-01 00:40:21 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2011-03-01 00:43:44)
Chyba skorzystam z pierwszego punktu i drugiego członu piątego punktu ![]()
Tym samym pisząc to, skorzystałem z punktu trzeciego, a zrobiłem to ponieważ dał mi do myślenia punkt dziewiąty ![]()
2,937 2011-03-01 00:41:32
dzieki, jestescie kochani! ![]()
2,938 2011-03-03 11:02:44
Czesc.
Moj mąż mnie zdradzil latem zeszłego roku... Obiecał ze to ostatni raz... ale i tak sie znia spotykał.. pisał do niej smsy..
wtedy niemialam siły odejść.. Doszło do tego że Ona jest znim prawdopodobnie w ciązy... załamanie..
A On zamiast mi dac juz swiety spokoj to nadal błaga bym wróciła.. bym go nie zostawiała.. ale po co.. ja mam wracać.. ?? i tak uwazam ze jestem głupia.. bo tylko mnie stać na separacje..
Mamy 2 dzieci... 2.5 roku i 4 lata.. Dzieci za nim tesknią.. a ja nie potrafie normalnie z tym zyć...
Czy naprawde dać mu kolejna sznase... i odejsć za kilka lat kiedy to dzieci podrosną i bede mogla spokojnie na nich zarabiać.. bo teraz choć szukam pracy to i tak nici z tego wychodza..
Przedszkola też nie moge znalesc..
Powiedzcie jak zyc razem ale osobno??? czy to mozliwe???
2,939 2011-03-03 19:31:11
Czesc.
Moj mąż mnie zdradzil latem zeszłego roku... Obiecał ze to ostatni raz... ale i tak sie znia spotykał.. pisał do niej smsy..
wtedy niemialam siły odejść.. Doszło do tego że Ona jest znim prawdopodobnie w ciązy... załamanie..
A On zamiast mi dac juz swiety spokoj to nadal błaga bym wróciła.. bym go nie zostawiała.. ale po co.. ja mam wracać.. ?? i tak uwazam ze jestem głupia.. bo tylko mnie stać na separacje..
Mamy 2 dzieci... 2.5 roku i 4 lata.. Dzieci za nim tesknią.. a ja nie potrafie normalnie z tym zyć...
Czy naprawde dać mu kolejna sznase... i odejsć za kilka lat kiedy to dzieci podrosną i bede mogla spokojnie na nich zarabiać.. bo teraz choć szukam pracy to i tak nici z tego wychodza..
Przedszkola też nie moge znalesc..
Powiedzcie jak zyc razem ale osobno??? czy to mozliwe???
Myślę, że pozostanie z męzem tylko dla dzieci to zły pomysł. Dzieci wyczują że nie jestescie szczęsliwi i to nic nie da, tylko będziesz bardziej cierpiała. Natomiast czy potrafisz mu jeszcze raz zaufać - gdyby to na mnie padło pewnie nie potrafiłabym - ale kazdy z nas jest inny.
Ściskam Cię mocno - potrzeba Ci dużo siły - wiem jak dużo
2,940 2011-03-03 20:28:29
Powiedzcie jak zyc razem ale osobno??? czy to mozliwe???
Kasiu - wszystko zależy od relacji, które będą panować. Czy będziecie w stanie się dogadać, czy tylko będą kłótnie.
Nie warto tracić życia ze względu na "dobro" dzieci - te małe bestyjki
doskonale wiedzą, co się dzieje i wyczuwają fałsz na kilometr.
Musisz kochana uwierzyć bardziej w siebie - powoli, małymi kroczkami.
Jeśli zdecydujesz się na rozwód z jego winy (w końcu zdradzał) należą się Tobie i dzieciom alimenty. Prezmyśl sobie na spokojnie, czego właściwie byś chciałaa dla SIEBIE.
Ściskam Cię mocno.
2,941 2011-03-03 23:18:20
Hej, dziewczyny kochane, wróciłam. Ze złamanym sercem, ciągle jeszcze oszołomiona po ostatnich wydarzeniach. Jedno wiem na pewno, byłam zdradzana. To nie moja sfiksowana wyobraźnia jak wmawiał mi R., ale zwyczajna intuicja doprowadziła do tego, że w końcu prawda wyszła na jaw. I to w jakim stylu, niczym w podrzędnym brazylijskim serialu, R. stanął w oko w oko z dwiema kobietami swojego zycia. Tak więc zakończył się mój związek, bez łez i histerii i jestem dumna z siebie, że zachowałam twarz.
2,942 2011-03-03 23:46:09
Monia opowiesz? Bo przyznam, ze ciekawosc zzera mnie mocno. Poza tym..martwilysmy sie o Ciebie, wiesz? ![]()
2,943 2011-03-03 23:48:44
dawaj.. bardziej ich znienawidzę.. niedlugo moja "historyjka" wypłynie..ot co - świnie:)
2,944 2011-03-04 00:05:24
Monia, niesamowite!!!!!!!!!!!!!!ale miałaś nosa, przecież cały czas coś czułaś, a niektórzy mówili żebyś dała spokój z podejrzeniami, kurde co za koszmar, faceci to świnie!!!!!!!!!!!!!
2,945 2011-03-04 00:09:00
o przepraszam, ja prowokowalam Monie do odejscia. Najwazniejsze, ze ma to juz wreszcie za soba...
2,946 2011-03-04 00:12:58
Wiem Median, chodziło mi o jej znajomych z realu, pisała o tym.
2,947 2011-03-04 00:16:16
Aaa.. no tak, ale wiesz, czym ktos jest blizej "sprawy" tym bardziej zamazany ma obraz. Podchodzi do tego bardziej emocjonalnie..?
2,948 2011-03-04 00:38:22
Może i masz rację, albo nie chce psuć tego domysłami czy słowami bo wydaje mu się że to dobrze działa, dlaczego wszystko ma drugie dno? dlaczego tak często każdą częscią ciała czujemy że cos nie tak? nasze kobiece domysły tak czesto się sprawdzają, kurde wiesz Median, jeszcze parę m-cy temu myslałam że chcę kogoś mieć, że dobrze by było, że nie wytrzymam ze sobą, a teraz tego wcale nie chcę, czytając tu na forum tak dużo historii, głównie kobiet i widząc ciągle ten sam schemat, chce mi się tym rzygać, za przeproszeniem.
2,949 2011-03-04 00:47:13 Ostatnio edytowany przez Median (2011-03-04 00:47:42)
Albo boi sie, ze urazi, ze osoba ostrzegana obroci sie przeciwko niej.
Co do pytania o to dlaczego czujemy to nie wiem dlaczego tak jest, ale zauwazylam (rowniez na swoim przykladzie), ze to faktycznie dziala. To sie po prostu czuje. Martwi mnie natomiast to, ze wiekszosc kobiet wypiera swoje podejrzenia. Kobieta, ktora czuje boi sie prawdy (z roznych powodow). A na koncu, jak juz jest po wszystkim ma do siebie zal o to, ze dawala sie robic przez jakis czas w trąbę.
2,950 2011-03-04 00:52:11
Hej moje netkobietki
Troche się nie odzywałam, ale staram sie czytać na bieżąco co u każdej z Was się dzieje ![]()
Pomóżcie mi, powiedzcie czy to jest normalne u mnie, bo czuje, że zaczynam sie gubić we wszystkim
Jestem cały czas z tym nowym chłopakiem, jest taki jak zawsze marzyłam, zeby był dla mnie mężczyzna, chociaż wiem, że to dopiero początki, jesteśmy dopiero 4 miesiace ze sobą. Czuje, że go kocham, gdzie jeszcze tak niedawno było to dla mnie nie do pomyślenia, przez to jak bardzo cierpiałam przez byłego. Jednak stało sie pokochałam...Tu pojawia się problem, tak bardzo ciężko mi jest zaufać, potrafie wkręcać sobie mnóstwo dziwnych rzeczy. A jak już się troche posprzeczam z nim, to w środku mam taką czerwoną lampke uciekaj! gdzie tak naprawdę nic złego się nie dzieje przecież. Nie umiem sobie z tym poradzić, strasznie boję sie cierpieć, bo już raz przecież cierpiałam i to tak bardzo długo, cały czas jeszcze jest tak, że myśle o byłym. Czy to normalne? Nie odzywamy się do siebie kompletnie już prawie 8 miesięcy. On zapomniał o mnie ma swoje życie, ja układam swoje i staram się jak mogę być szcześliwa. Tylko czemu we mnie jest taki dziwny strach? Mała sprzeczka z tym nowym chłopakiem, a ja już myślami uciekam do byłego? Może jeszcze do końca nie jestem wyleczona
Tłumie w sobie mnóstwo dziwnych uczuć, z którymi sobie nie radze ;(
Prosze napiszcie coś, bo to dzięki Wam udało mi sie odbudować siebie
2,951 2011-03-04 01:19:10
Takaja, to normalne, boisz się bo zostałaś poharatana przez byłego i jego miarką mierzysz obecnego chłopaka, boisz się zaufać bo tamtemu ufałaś i on podwazył Twoje zaufanie. Nie czujesz się bezpieczna, bo cały czas myslisz że i ten związek zakończy się z jakiegoś powodu. Jeśli ten facet jest ok, to nie porównuj go z byłym. Daj czasowi działac i trochę wyluzuj, nie traktuj tej znajomości jako tylko ten jedyny i nikt więcej, ciesz się zyciem i chwilą biezącą, korzystaj z życia.
2,952 2011-03-04 01:59:50
Maxi dziękuje za te słowa, staram sie tak robić jak napisałaś, ale gdy w grę wchodzą uczucia, to nie jest to już takie łatwe. Staram się nie porównywać z byłym, bo to całkowite przeciwiństwa, chociaż czasem łapie ich na tych samych zachowaniach. Tak jak np. teraz po tej małej sprzeczce i moim dole, on do mnie idzie piechotą 9 km, bo wypił. Z byłym było tak samo, robił takie szalone rzeczy, tyle że przyjeżdzał do mnie na rowerze te 9 km w środku nocy. Smiać mi się chce z nich, bo są całkowicie inni z charakteru, ale jak grunt pod nogami sie wali, to jeden i drugi robi takie rzeczy. Przeraża mnie w pewnym sensie też to i co dziwne nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego mnie to przeraża. Może dlatego, że właśnie na początku mój były był zdolny do wszystkiego byle by mnie nie stracić, a potem zrobił co zrobił i teraz jest podobnie i potem będzie tak samo?! Boże tak strasznie nie chce go porównywać do niego, a podświadomie przecież to robie ![]()
2,953 2011-03-04 08:46:02
Kochane moje a więc było to tak. Ostatnio R. zachowywał się wspaniale, po prostu było tak jak w wymarzonym związku. Czułam się fantastycznie, prawie, że unosiłam się nad ziemią. Niestety upadek nastąpił z wielim hukiem. R. był w klinice na operacji kolana w mojej miejscowości. Oczywiście ja jako doskonała partnerka biegałam do Niego w dzień w dzień, potem na jakiś czas zamieszkał ze mną bo przecież bidulek potrzebował pomocy w tym stanie. Przyznaję się bez bicia, że opiekowałam się Nim i dogadzałam jak tylko potrafiłam. On tylko leżał na kanapie i ćwiczył kolano. A i jeszcze w swojej łaskawości zjadał to co ugotowałam, no i pozwolił obejrzeć mi jeden mecz. W poniedziałek miał zdjęcie szwów, więc wzięłam urlop aby pójść tam z Nim a potem zawieść Go do Jego miejscowości. Do siebie wróciłam następnego dnia. Wczoraj od rana R. nie odbierał ode mnie telefonu a mnie zapaliła się czerwona lampka. Wieczorem wsiadlam w auto i pojechałam do Niego. Otworzyła mi drzwi kobieta, R. był w łazience. Usiadłam sobie w salonie, a Ona wróciła do kuchni bo właśnie szykowała kolację. Potem zostałyśmy sobie przedstawione. Okazało się, że był z Nią już pół roku, gdy zaczął spotykać się ze mną. Powiedziałam Jej, że nie miałam o tym pojęcia, że R. od samego początku utrzymywał, że jest sam a ja jestem jedyną kobietą w Jego życiu. Udawało Mu się tak długo utrzymywać wszystko w tajemnicy, bo Ona pracuje za granicą i też nie mieszka na stałe w Jego miejsowości. W sumie to nic się biedna nie odzywała, myślę, że była w szoku, bo o ile ja zawsze coś węszyłam, Ona wyglądała na prawdziwie zaskoczoną. Ja byłam uosobieniem spokoju, choć w środku wszystko mi się wywracało do góry nogami. Powiedziałam Mu, że jest zwykłym gnojem, a On strasznie się oburzył, że robię awantury w Jego domu. Ani razu nie podniosłam głosu, a słowo gnojek było najbrzydszym jakiego użyłam. Powiedziałam Jej, że spędzaliśmy wspólnie weekendy, wczasy, wyjazdy z firmy, że R. załatwił dla nas sanatorium w maju, że spędził ze mną Sylwestra. Szkoda mi było tej kobiety, oszukał Ją tak samo jak mnie, ale teraz przynajmniej zna prawdę i będzie miała prawo wyboru.
Pewnie niebawem dopadnie mnie załamanie, dzisiaj jeszcze działa adrenalina. Jedynie co odczuwam to obrzydzenie do Niego i ulgę, że zakończyłam tą farsę.
2,954 2011-03-04 11:32:21 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-03-04 20:51:54)
ah.. a ja wczoraj znalazłam liścik od jakiejs Panny.. to przypieczętowalo wszystko.. Jego wczesniejsze kłamstewka.. Niby nic ale.. coż trzeba się pozbierac podarlam go i nawet mu nie mowilam.. bo po co.. wyparłby się.. na razie czuję sięjak.. kupa:)
idę grzebac w koszu.. za kazdym razem kiedy bedzie mi tęskno .. zerknę sobie na liscik:)
wyciągnęłam.. posklejam sobie.. i kilka razy dziennie zerknę i przypomnę sobie kilka szczegołów.. ot taka terapia .. ![]()
Nie pisz posta pod postem! Używaj opcji "edytuj". To kolejne moje upomnienie!Moderatorka Noelle
2,955 2011-03-04 12:01:32 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-03-04 12:06:33)
Pewnie niebawem dopadnie mnie załamanie,
Monia pewnie tak będzie, adrenalina daje nam przeżyć pierwsze dni w tym szoku i złości i nie myślimy wtedy że jest nam źle i że jesteśmy załamane, tylko o tym że On okazał się dupkiem do kwadratu. Po paru dniach dopada nas bezsilność, zaczyna nam brakować powietrza, zdarza się że szukamy z nimi kontaktu i w głowie układamy te dobre chwile i zaczynamy tęsknić. Upadamy i znowu wstajemy, chcemy wybaczyć ale ciągle pamiętamy że to przecież Dupek. Idealizujemy go, może i nawet usprawiedliwiamy i szukamy winy w sobie. A potem już tylko walczymy ze sobą, ale z dnia na dzień rozumiemy i widzimy coraz więcej.
wyciągnęłam.. posklejam sobie.. i kilka razy dziennie zerknę i przypomnę sobie kilka szczegołów.. ot taka terapia ..
Też stosowałam taką terapię dla otrzeźwienia z kim byłam, ale wewnętrznie rozwalała mnie bezsilność i czułam się beznadziejnie oszukana co wpędzało mnie w kolejny dołek psychiczny. Teraz nie chcę nic wiedzieć, widzieć i słyszeć o nim i lepszej terapii nie ma.
2,956 2011-03-04 13:42:15
Osz Monia.. co za sytuacja
Wspolczuje i jej i Tobie. Zachowalas sie z klasa i nie masz sobie nic do zarzucenia. Przynajmniej tyle moglas dla siebie zrobic.
Sciskam Cie mocno!
2,957 2011-03-04 14:03:18
idę grzebac w koszu.. za kazdym razem kiedy bedzie mi tęskno .. zerknę sobie na liscik:)
Bardzo dobry ruch! Polecam ![]()
Monia, a ja napiszę (jak zwykle) szczerze i być może bezwzględnie ![]()
Wiesz, że Cię lubię i nieba bym Ci przychyliła. No i starałyśmy się z Median dość długo tak robić - z lekka waliłyśmy Twoim łebkiem o ścianę, nieprawdaż? Ale Ty byłaś uparta. Jak to kochająca za bardzo potrafi być ![]()
Wiedziałaś, że zmasowany atak z naszej strony pobudza Twoje wątpliwości, więc elegancko i po angielski znikałaś z forum, gdy czułaś, że rozmowa zmierza w kierunku "wyjaśnienia definitywnego".
No chyba się nie mylę?
Tak więc ja się CIESZĘ w swoim i Twoim imieniu, ze w końcu masz jasną sytuacje, której nijak nie da się usprawiedliwić i wytłumaczyć.
Jesteś silna - dasz sobie radę. Nie mam co do tego wątpliwości. Bezie ciężko, ale dasz radę. Każda z nas tak ma - jeden dzień lepszy, drugi gorszy. Ale do przodu.
Tą sytuację zapakuj do szufladki "Nauczka - do zapamiętania" i potraktuj jako kolejne doświadczenie. Przykre, ale pouczające.
Mam nadzieję, że nie poczułaś się urażona moją szczerością. Ściskam Cię mocno.
2,958 2011-03-04 15:20:56
ah mieszka blok obok mnie.. wczesniej czy pozniej na niego trafię..
2,959 2011-03-04 15:56:23
POMOCY!!! POTRzEBUJE WASZEJ POMOCY!!!
Dzisiaj rano się dowiedzialam, że (od jego siostry) że ten dupek spotkał się parę razy z tamtą. Ponoć nie ma w tym nic głebszego ale dla mnie jest. Jeszcze tydzien temu płakał, mówi że kocha. A teraz śmierdziący dupek robi takie coś. Ale cieszę, że się dowiedziałam ( czułam coś w środku) przynajmnije klapki mi spadną z oczu.
Ale mam ochotę pojechać do niego i napluć na niego. Powiedzieć albo napisać żeby nie wypowiadał takich słow, jak Kocham Cię, jeżeli nie zna znaczenia tego słowa. Przyszło mi nawet do głowy wysłać mu wieniec ze wstązką, ostanie pożegnanie.
Ale nie wiem czy nie zorbie z siebie kretynki, czy warto, czy może iśc na siłownie i sie wyżyć:((
2,960 2011-03-04 16:01:06
Gdybym komus przyprawiala rogi i ten ktos wyslalby mi wieniec to parsknelabym smiechem. Zero wspolczucia, rowniez dla dramatycznych tekstow.
Idz lepiej na silownie...
2,961 2011-03-04 16:33:27
Gdybym komus przyprawiala rogi i ten ktos wyslalby mi wieniec to parsknelabym smiechem. Zero wspolczucia, rowniez dla dramatycznych tekstow.
Idz lepiej na silownie...
No, na taką Ciebie czekałam
Piszę do Ciebie mail'a.
2,962 2011-03-04 16:38:38
![]()
2,963 2011-03-04 16:50:23
Dziewczyny kochane dlaczego ja Was nie słuchałam? Niekochana, jakbym mogła się poczuć urażona Twoją szczerością? Przecież o to w tym wszystkim chodzi. Median może i twarz zachowałam, ale moje poczucie godności legło w gruzach. Wiem teraz jak się czuje osoba zdradzana i jest to paskudne uczucie. Wiem również, że nigdy Mu tego nie wybaczę, tego, że kłamał prosto w oczy, że jestem jedyna.
Niekochana, Median dziękuję Wam za niebywałą cierpliwość do mnie.
2,964 2011-03-04 17:01:52
Monia, sluchalas, ale wypieralas
A poczucie godnosci to chyba leglo juz za pierwszym razem, a teraz przyklepało.
Co teraz planujesz? Moze ta nieszczesna liste zrobisz? ![]()
2,965 2011-03-04 17:11:05
Dziewczyny kochane dlaczego ja Was nie słuchałam? Niekochana, jakbym mogła się poczuć urażona Twoją szczerością? Przecież o to w tym wszystkim chodzi. Median może i twarz zachowałam, ale moje poczucie godności legło w gruzach. Wiem teraz jak się czuje osoba zdradzana i jest to paskudne uczucie. Wiem również, że nigdy Mu tego nie wybaczę, tego, że kłamał prosto w oczy, że jestem jedyna.
Niekochana, Median dziękuję Wam za niebywałą cierpliwość do mnie.
E tam.... poczucie godności to masz na miejscu - zachowałaś się jak należy.
Poobijałaś się trochę i tyle.
Teraz jesteś "na gniewie"
wykorzystaj to uczucie. Mnie najlepiej służy do podejmowania słusznych decyzji.
Często wydaje nam się, że gniew jest złą emocją, że irracjonalne decyzje pod jego wpływem podejmujemy. Al przeważnie to nieprawda - jeśli tylko nas nie "poniesie". Powoduje, że spadają nam różowe okulary, a ostrość podkręca nam na maksa. ![]()
Trzeba go poczuć i przejść aby przestać być ofiarą, a zacząć być Panią sytuacji.
Tak, tak - czekamy na Twoją listę.
2,966 2011-03-04 18:07:10
Hej dziewczyny powiedzcie co myślicie na ten temat
Jest jeden chłopak, powiedzmy że była między nami chemia, mi się wydawało że do czegoś to zmierza. On poznał inną i coś między nimi też chyba zaiskrzyło. Kiedy się dowiedziałam o tym napisałam mu że myślałam że to ja nie jestem mu obojętna, on napisał że teraz nie wie co zrobić, że teraz może kogoś skrzywdzić ( czyli mnie albo ją). Później powiedział mi że nie jestem mu obojętna ale myślał że nie ma u mnie szans. I teraz nie wie co ma zrobić i ja też w sumie nie wiem.
2,967 2011-03-04 19:18:32
Monia, wiem co czujesz i rozumiem Cię bardzo dobrze, extra że zakończyłaś tą tragikomedię i zrobiłaś to z klasą, mozesz być z siebie dumna, a dupek na zawsze zostanie tylko dupkiem.
2,968 2011-03-04 20:49:00
Często wydaje nam się, że gniew jest złą emocją, że irracjonalne decyzje pod jego wpływem podejmujemy. Al przeważnie to nieprawda - jeśli tylko nas nie "poniesie". Powoduje, że spadają nam różowe okulary, a ostrość podkręca nam na maksa.
Trzeba go poczuć i przejść aby przestać być ofiarą, a zacząć być Panią sytuacji.
Tu sie zgadzam - nie ma nic lepszego niz adrenalinka jak sie jest wkurzonym maksymalnie.
Podkreca ostrosc wzroku no i elokwencje ![]()
Moj eks doslownie zbaranial na koniec - nie zmienia to faktu, iz rzeczywiscie byl baranem i z zodiaku i z zachowania ![]()
Acha, no i Malpa (chinski) ![]()
Niezle nie? Baran i malpa w jednym ![]()
Tylko ja potrafie znajdowac takie okazy ![]()
2,969 2011-03-05 06:04:17
Dziewczyny poradźcie mi coś, powiedzcie że jestem głupia i tyle ![]()
2,970 2011-03-05 10:03:30
takie_zycie Nie wiem szczerze co ci napisać. W tej sytuacji tak naprawdę niewiele zależy od Ciebie, bo to On musi zdecydować. Ty dałaś mu do zrozumienia że oczekiwałaś czegoś więcej i otworzyłaś mu furtkę której On myślał że nie przeskoczy więc teraz ma dylemat.
Napisz coś więcej jakie są relacje między wami, czy się spotykacie i ile trwa już ta wyczuwalna chemia.
2,971 2011-03-05 10:47:44
Takie życie, no cóż i tak bywa że ludzie nie znając swoich myśli, intencji po prostu się mijają, Ty nie wiedziałaś jak mu powiedzieć że nie jest Ci obojętny a on nie będąc jasnowidzem też nic nie wiedział, tak jak napisała mirella, tylko czas pokaże co dalej, poddaj się chwili i zajmij sobą, jeżeli on stwierdzi że coś do Ciebie czuje to wróci a jeżeli już tamta dziewczyna zakręciła mu w głowie, to musisz się z tym pogodzić, nie będzie ten to bedzie następny, uwierz w siebie, to nie koniec świata.
2,972 2011-03-05 17:14:06
Hej dziewczyny dziękuję za odpowiedzi
To już nieważne daję sobie spokój, to nie na moje nerwy w tej chwili, niech on sobie robi co zechce w tej chwili. Jakoś to przełknę.
Najbardziej mnie zabolało że znów ktoś miałby wybierać między mną i inną, a to za dużo ledwo co się pozbierałam po wcześniejszym a tu to, ja mam jakiegoś pecha w życiu.
2,973 2011-03-05 18:07:14
Trafilam tu gdy rozpaczliwie chcialam sie wyplakac. Poskarzyc na los. Poprosic o porade. Anonimowosc byla super sprawa. Moglam opisac cale ochydztwo mojej sytuacji, zenujaca historie. To bylo super. A potem moglam wrocic do pracy i udawac w biurze jak to wszystko OK w moim zyciu. No bo jak podac swoje prawdziwe nazwisko, imie i opowiedziec jak pozwalam sie facetowi upokorzyc, zeszmacic, traktowac jak dziwke, jak glupka.
Anonimowo mozna.
... Teraz zagladam czasem na to forum i czytam. I zal mi tych wszystkich glupich ludzi.
bo to my jestesmy glupi, nie lubimy sie, nie szanujemy i nie kochamy... i boimy sie ze ten jeden jedyny "dupek" co nam sie trafil to skarb, ktorego trzeba trzymac za wszelka sile. Niech nas bije, poniza, zdradza... my wszystko wybaczymy bo go kochamy...
a to pomylka my go nie kochamy... my tylko nie potrafimy odroznic milosci do "dupka" od braku milosci do samych siebie.
a brak milosci do siebie oznacza, ze:
- boimy sie ze go stracimy i zyc bez niego nie bedziemy juz mogly
- wybaczamy ochydzienstwa, niesprawiedliwosc, brak szacunku
- mowimy ze mamy nadzieje ze kiedys ON to zrozumie..... ale nawet przed soba nie chcemy sie przyznac, ze wydaje nam sie ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie bedzie... i splesniejemy w kacie. Udajemy wiec ze czekajemy az zrozumie. Przeciez zrozumiec moze bez nas w poblizu.
-zapominamy... mowimy "to ostatni raz" albo "tym razem wybaczam" ... a potem wypieramy z naszej swiadomosci ze cos takiego powiedzielismy
- BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA (takie do niczego jestesmy, brzydkie, grube, obwisle cycki, albo brak wyksztalcenia, biedne, albo moze stare)Ja wlasnie odrabiam moja prace zyciowa.
Ucze sie jak kochac siebie. Wydawalo mi sie ze to mnie nie dotyczy. A jednak! Slepa bylam i biedna. Az mi zal siebie.Napiszcie mi wszystkie zdradzone, pobite, porzucone, nieszanowane dziewczyny dlaczego tak walczycie o tego "PANA DUPKA"?
Ja powiem pierwsza.
Bo gruba jestem i wydaje mi sie ze nie jestem na tyle ladna by ktos na mnie zwrocil uwage... no i jeszcze pokochal
boje sie ze nie jestem rowniez zbyt madra... a interesuja mnie wylacznie inteligentni faceci
ON mowil, ze kocha.... no to myslama ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami. Kwiaty przyniosl, usmiechnal sie do mnie... mama niby tez, ale na mame nie bylam taka napalona.
Mowil ze kocha... a jak mowi ze kocha to znaczy ze mowi, a nie ze kocha.
... i bardzo nie lubie byc niekochana. Normalnie panika. To nic ze zdradzil... ale powiedzial ze kocha i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosca co z Wami nie tak?
potraficie zrobic sobie pranie mozgu?
Super tekst, gratuluję autorce
dziękuję za słowa prawdy, one naprawdę uskrzydlają i pomagają zrozumieć błędy, jakie popełniamy będąc zaślepionymi pozorną miłości ... musimy i chcemy uczyć się życia na nowo... pozdrawiam ![]()
2,974 2011-03-05 21:08:38
Jestem na dnie rozpaczy. Czuję się taka głupia, naiwna i wykorzystana. Qurwus, nawet mnie nie przeprosił, nie usłyszałam słowa "wybacz". Nie mogę pojąć za co mnie to spotkalo. Czy jestem aż tak beznadziejna? Wiem doskonale, że to nie moja wina, że zdrady nic nie tłumaczy, tylko dlaczego to ja się czuję tak podle? Dwa dni po odkryciu zdrady zamiast poczuc ulgę, że wreszcie dowiodłam prawdy, czuję tak wielki ból, który wydaje się niemal fizyczny. Jest ze mną coś nie tak.
2,975 2011-03-05 21:14:40
Czujesz sie fatalnie, bo wiesz, ze dalas mu sie oszukac mimo tego, ze podejrzewalas, ze jest cos nie halo. Czujesz sie zle, bo wiesz, ze naiwnie wierzylas, ze jest wobec Ciebie ok.
Musisz to po prostu przetrawic, a do tego potrzebny jest czas. Nic wiecej nie zrobisz. Pamietaj - czas! Najblizsze tygodnie beda bolec, bedzie Ci zle, ale z czasem bedzie lepiej. I doskonale o tym wiesz ![]()
2,976 2011-03-05 21:35:40
Moniu kochana to boli, wykorzystał Cię, kłamał, oszukiwał, prowadził podwójne życie a Ty mu ufałaś, wierzyłaś szczerze że jest uczciwy, mierzyłaś go swoją miarką wierności, szczerości, prawdy i to tak boli, że nie wiedziałaś, coś Ci tam mówiło ze coś nie tak, ale tak do końca nie wiedziałaś a chciałaś wierzyć. Chciałaś wierzyć i ufać, a on podkopał całkowicie Twoje zaufanie. Wiesz Moniu, ja obecnie dowiaduję się róznych rzeczy od ex, on uważa mnie za najlepszą przyjaciółkę i opowiada mi i o przeszłości i o czasie jak był ze mną, parę kobiet wtedy też miał oprócz mnie, spotykał się, kłamał, oszukiwał, może nie chodził z nimi do łóżka, ale kłamał, tylko wiesz mnie już to nie boli, opancerzyłam się i potwierdzam tylko to co przeczuwałam wcześniej, a nie chciałam przyjąć do swiadomości, to kłamca był. Kłamał, kłamie i będzie kłamał, zresztą sam to powiedział, taką ma dewizę i niech idzie w dupu he he.
2,977 2011-03-05 21:52:14
O rany, wiem, ze muszę się z tym zmierzyć, wszak życie toczy się dalej. Zrobiłam szybki bilans, straciłam faceta, który nie był mnie wart nawet w jednym procencie. Nadal mam syna, siedemnastolatka, szczęśliwego i niefrasobliwego, jak potrafią byc nastolatki, dającego mi tyle radosci. Mamę i rodzeństwo, które mnie wspiera w każdym trudnym momencie mojego zycia, wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze mają dla mnie czas. Jak na to spojrzeć to nie straciłam tak wiele. A mimo wszystko boli jak jasna cholera.
2,978 2011-03-05 22:32:43
maxi niech wszyscy idą w..
tylko czemu mi go tak brak?! czemu nikt nie umie go zastąpić k..wa czy to musi tak boleć.. dziś się już rozklejam..
i nie ma gdzie uciec:) smieję się z siebie do dorosła kobieta powinna sie inaczej zachowac.. ![]()
2,979 2011-03-05 22:59:50
Ona32 - boisz się samotności, boisz się że nie poznasz nikogo, że będziesz sama, że tylko on, a to złudne jest i niedorzeczne bo nie wiemy co nam los przyniesie, musimy wierzyć, musimy polubić siebie i swoje towarzystwo i jesli nikogo nie szukamy na siłę to właśnie znajdziemy, jeżeli napinamy się i szukamy to nie znajdziemy, tak myslę.
2,980 2011-03-05 23:08:32
Dlatego ja nie szukam. Miłość jak sraczka przyjdzie z nienacka. hehehe
2,981 2011-03-05 23:12:22
Dlatego ja nie szukam. Miłość jak sraczka przyjdzie z nienacka. hehehe
Święta prawda ![]()
2,982 2011-03-05 23:45:43
maxi niech wszyscy idą w..
tylko czemu mi go tak brak?! czemu nikt nie umie go zastąpić k..wa czy to musi tak boleć.. dziś się już rozklejam..
i nie ma gdzie uciec:) smieję się z siebie do dorosła kobieta powinna sie inaczej zachowac..
Boli bo do nie dawna go kochałaś.. tak jak ja tego kretyna.. i jeszcze długo bedziemy Obie czuc coś '' czego nam brak'' Dotyku...ust... i czego tam jeszcze...
a czemu nikt ich nie zastąpi... :mysli: hmn.. Gdy ktos mi powiedzial zdradz znajdz sobie innego łatwiej bedzie Ci przejść.. stwierdziłam że poczekam na ksiecia na białym koniu.. byle żeby byl wierny ![]()
Jesli niechcesz by Cię bolało... zapisz sobie na kartce to co On Ci zrobił wszystkie krzywdy... Ja tak zrobiła i to pomaga..
Tyle że jeśli kochamy... to wierzcie mi o tak sie nie odkochamy... żeby nie wiem co te swinie nam zrobiły...
Ja choć już zadko walcze sama z soba.. i kiedy przychodzą chwile tesknoty to płacze...
Ale Gdy Miłoszek podchodzi do mnie i mowi mamo nie płakaj robi sie lzej.. że taki mały smyk rozumie co sie dzieje..
Teraz walczę o dobry byt dla moich synów.. mianowicie o pieniadzę.. (ponoc jest materialistką jak to On powiedział)i bede chciała wyciagnac jak najwiecej :mściwa: a co !
2,983 2011-03-06 01:49:44
zdycham:) leżę i zdycham za nim, włączę tv obejrzę coś i spać.. jesli się da..:(
2,984 2011-03-06 16:40:20
O rany, wiem, ze muszę się z tym zmierzyć, wszak życie toczy się dalej. Zrobiłam szybki bilans, straciłam faceta, który nie był mnie wart nawet w jednym procencie. Nadal mam syna, siedemnastolatka, szczęśliwego i niefrasobliwego, jak potrafią byc nastolatki, dającego mi tyle radosci. Mamę i rodzeństwo, które mnie wspiera w każdym trudnym momencie mojego zycia, wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze mają dla mnie czas. Jak na to spojrzeć to nie straciłam tak wiele. A mimo wszystko boli jak jasna cholera.
Monia boli może strasznie, ale w końcu będzie coraz lepiej. Pomimo tego bólu chyba ta wiedza jest lepsza niż ta niepewność którą miałaś do tej pory, bo przecież przeczuwałaś coś. A teraz to trochę masz już z górki tylko będzie trzeba pozbierać się do kupy, ale mając taką rodzinę i przyjaciół na pewno dasz radę.
2,985 2011-03-06 16:54:12
Takie zycie, pewnie, ze wiedza, ze to nie moja chora wyobraznia a namacalny dowód zdrady w postaci Pani w mieszkaniu eksa, jest lepsza. Ból jest straszny, ale nie za Nim, tylko za złudzeniami. I myslę, ze dam radę, tylko każda z nas musi swoje przecierpieć by stać się pózniej mądrzejszą i silniejszą.
2,986 2011-03-06 17:26:10
Moniu, taka praktyczn porada od serca i bez terapeutycznego wyszkolenia... ale poparta wlasnym doswiadczeniem.
Ludzie bija na alarm gdy czuja smutek, zal i negatywne emocje.
Z niezrozumialych powodow boimy sie tych emocji i nie dajemy im prawa bytu. Chcemy je wyprzec, zapomniec, wymazac.
Nie twierdze, ze nalezy sie pograzac w bolu i cierpieniu... bo to byloby chore.
No ale skoro ten stan nas i tak dopadl.... moze warto wykorzystac to dla naszego dobra a nie przeciwko niemu.
Smutek i ciagle rozmyslania pt "Dlaczego" , "Co zrobic zeby on..", Jak on tak mogl", "Och jak to boli" nie rozwiazuja naszych problemow.
Olej balagan w domu-przeciez to nie na zawsze
Olej myslenie o tym co bylo i jak on tak mogl.
Wykorzystaj smutek i depresje dla siebie... skoro i tak musisz przejsc przez smutek to nadaj swoim myslom kierunek "ku sobie".
Zadaj sobie pytania:
Dlaczego tak bardzo chcialam wierzyc?
Dlaczego pozwolilam przesunac granice uczciwosci wobec mnie?
Co ze mna jest nie tak, ze daje sie tak ranic, oszukiwac i wykorzystywac i wypieram wszelkie watpliwosci tylko po to by dac szanse nadziei?
Jesli juz musisz palakac, zapuscic dom, nie jesc, wiecej palic, byc smutna i zniechecona to juz lepiej poswiec ten czas sobie.
Ty tego nie widzisz ale ja jako osoba patrzaca z boku widze doskonale.. Ty Moniu nadal zajmujesz sie nim, a nie soba ![]()
analizujesz wszystko ale on jest glownym bogaterem Twoich mysli... a to juz przeszlo... aktor umarl, wywalili go z teatru, przejadl sie widzom.... TERAZ GLOWNA ROLE GRA MONIA139
Mysl o sobie... nawet na smutno i ze lzami ALE O SOBIE.
Poplacz nad soba...
Bo sh***, mialam sie nie emocjonowac juz tym forum a znow placze...
Monia co ma byc to bedzie, nie masz na wiele rzeczy wplywu.
Jestes cudowna kobieta, madra, wrazliwa... nie rob sobie juz sama krzywdy.
Pomysl nad soba kruszynko... co Cie tak gnalo do tego by mu wierzyc? Jakaz to byla nadzieja?
Trzymaj sie kobietko
2,987 2011-03-06 17:34:07
Bardzo mi przykro, że płaczesz, kochana Zazdrości, ale.... bardziej sie cieszę, że jesteś tutaj ![]()
Ha - pozwoliłam sobie na egoizm w skrajnej postaci!
I dziękuję za te pytania. Będę wracać do tego posta...
2,988 2011-03-06 17:39:31
Monia co ma byc to bedzie, nie masz na wiele rzeczy wplywu.
No nie do konca sie z tym zgodze. Owszem, nie mamy zbyt duzego wplywu na innego czlowieka, ale mamy wplyw na siebie samych i to od nas zalezy to, co bedzie sie z nami dzialo. Mozemy usiasc w kącie i plakac tygodniami, pograzajac sie we wlasnej frustracji, a mozemy sprobowac to przelknac, przeczekac i zrobic cos ze soba. Wlasnie na to mamy wplyw, a przeciez walczymy o sobie, a nie innego czlowieka. Mozemy manipulowac swoimi myslami dla wlasnej korzysci. Owszem, nie jest to proste, nie bywa to przyjemne, ale na to wlasnie mamy wplyw i wykorzystajmy to.
Tak swoja droga - przeznaczenie czy przypadek?
2,989 2011-03-06 17:45:04
Zazdrości moja kochana, ale wyzwoliłaś we mnie emocji swoim postem. Zapłakałam i owszem, ale Twój post jest jak zawsze pełen prawdy i tak bardzo daje do myslenia. I wiesz co, ja nadal patrzę na to co się stało przez pryzmat Jego osoby. Masz stuprocentową racje. Patrzę na siebie Jego oczami. I widzę zagubioną kobietę, spragnioną miłosci i jej ochłapami. Takie kobiety łatwo zmanilupowac, omamić pięknymi slówkami.Znajdę w sobie siłę i wygram, bo wiem, że jestem tego warta. Na pochybel zdrajcom.
2,990 2011-03-06 17:52:09
Bardzo mi przykro, że płaczesz, kochana Zazdrości, ale.... bardziej sie cieszę, że jesteś tutaj
Ha - pozwoliłam sobie na egoizm w skrajnej postaci!
I dziękuję za te pytania. Będę wracać do tego posta...
Dzisiaj nie bede juz taka aktywna na forum bo wstalam z lozka zeby wszyscy domownicy widzieli jaki mam czerwony nos i jak cierpie ![]()
Musze tez wybyc z domu na troch,e bo moj byly musi przyjechac po poczte... wiec musze byc "niechcacy" i "przez przypadek" w sklepie ale "to nic bo przeciez wzial listy".
Ja juz nawet patrzec na niego nie moge....
... i nie pojmuje, z perspektywy czasu i pracy wlozonej w renowacje faldek mozgowych, jak ja moglam tak uparcie walczyc o uczucia takiego owsika
Normalnie wstyd sie przyznac ile za niego zalatwialam, ile spraw mu wyprostowalam" i ile dzieki mojemu wysilkowi wlozonemu w jego sprawy zyskal. Powinien mnie szanowac jako swego patrona od spraw zyciowych... juz nie wspomne o reszcie.
Bylam taka zalosna...