no i o godzinie najpozniej 23:00
NOCNE MARKI!
Marzenia....
Ja wtedy się rozkręcam ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...
Strony Poprzednia 1 … 42 43 44 45 46 … 55 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
no i o godzinie najpozniej 23:00
NOCNE MARKI!
Marzenia....
Ja wtedy się rozkręcam ![]()
Tak Zazdrosci, trafilas w sedno - u mnie lenistwo to ucieczka od zycia.
zapytalam wujka Googla o warsztaty, treningi dot. asertywnosci, poczucia wlasnej wartosci itp. Niestety wszystko jest platne i to slono (warszawa). A poniewaz moja aktualna sytuacja finansowa nie jest ok to postanowilam odkladac kasiorke. Znalazlam cos, co wyglada rozsadnie i maja terminy na maj, czerwiec wiec mam punkt odniesienia ![]()
Ja czekam na wiosnę. Nie cierpię zimy
Jestem zmarzluchem, denerwuja mnie te wszystkie warstwy ubrań, które muszę na siebie wkładać.
Czekaam na zieloną trawkę, bazie i pierwsze tulipany.
ja nie lubie wiosny - wszyscy wtedy piep***a o milosci, a po roztopach ta zielona trawka smierdzi psimi kupami, ktore sie zakonserwowaly pod sniegiem... ![]()
ja nie lubie wiosny - wszyscy wtedy piep***a o milosci, a po roztopach ta zielona trawka smierdzi psimi kupami, ktore sie zakonserwowaly pod sniegiem...
Ja nie kojarzę wiosny z miłością. Jest dla mnie uosobieniem odradzania się. Wiem, że brzmi to dziwacznie, ale jak widzę ten gwałtowny "wybuch" zieleni w ciągu jednej nocy - czuję się lepiej.
A ja czekam na wiosnę. będzie jasno, słoecznie i cieplo. będzie mozna rozwalac szeroko okna, nawet nocą.
Wiecie co mi przyszło do łba? Pomyslalam, ze jesli ktos ze złych ludzi przycyznil sie do mego rozpadu małżeństwa, to ja tym ludizom życze tylko tego samego.
Dokładnie tego samego , z całego wiecznie mnie kłującego serca. Czy to złe? Raczej nie, to tylko zwrot wypozyczonego i wysłanego do mnie zla.
Wydmuchuje to samo , jak dmuchawiec w strone nadawcy mego smutku i załamania.
A ja czekam na wiosnę. będzie jasno, słoecznie i cieplo. będzie mozna rozwalac szeroko okna, nawet nocą.
Wiecie co mi przyszło do łba? Pomyslalam, ze jesli ktos ze złych ludzi przycyznil sie do mego rozpadu małżeństwa, to ja tym ludizom życze tylko tego samego.
Dokładnie tego samego , z całego kłującego mnie serca.
Gaziu, ja już etap gniewu mam zaa sobą, ale też go przerabiałam. Wiem jak miota człowiekiem
Ale nie ma sensu tracić energii na złorzeczenia. Bo wiesz co - my ich wcale nie obchodzimy. Ja już się z tym pogodziłam. Ty jeszcze nie, ale kiedyś też to zaakceptujesz.
Ja bym tylko chciała, by nadawca lub nadawczyni , czyli reżyser tego zdarzenia pobrał w całosci zwrot tego co mi uczynił. Ci, którzy mnie krzywdza i obwiniaja oby im sie też uszczkneło tego specyjału : okropnego samopoczucia.
Los zawsze wysyła w strone takich sprawczyń i sprawców paczkę zwrotną.
A w paczce TEN SAM LOS.
Nie wiem czemu, ale ja czuję, ze ktos mu pomógł w tym zamieszaniu. oby szybko do tego kogos to poszło . ponoc wraca ze zdwojona siłą. marna to dla mnie pociecha. nie wiem czy on zostanie ukarany , ale mam nadzieje , że zrozumie co zrobił. Kiedyś i oby to zrozumienie wprawiło go w odpowiedni stan ducha.
Ja bym tylko chciała, by nadawca lub nadawczyni , czyli reżyser tego zdarzenia pobrał w całosci zwrot tego co mi uczynił. Ci, którzy mnie krzywdza i obwiniaja oby im sie też uszczkneło tego specyjału : okropnego samopoczucia.
Los zawsze wysyła w strone takich sprawczyń i sprawców paczkę zwrotną.
A w paczce TEN SAM LOS.
Gaziu, szkoda nerwów i energii.
Wiem, ze szkoda energii....ale jedyna pociecha, ze to wróci do podłych reżyserów .OBY. jak nie dzisiaj , jutro, to za miesiąc lub dalej, ale wrócic musi.
Nie umiem sie pozbierac, do d. z tym wszystkim.
Los zawsze wysyła w strone takich sprawczyń i sprawców paczkę zwrotną.
A w paczce TEN SAM LOS.
Coz.. z utesknieniem czekam na zwrot...chce miec to juz za soba ![]()
Ja bym tylko chciała, by nadawca lub nadawczyni , czyli reżyser tego zdarzenia pobrał w całosci zwrot tego co mi uczynił. Ci, którzy mnie krzywdza i obwiniaja oby im sie też uszczkneło tego specyjału : okropnego samopoczucia.
Los zawsze wysyła w strone takich sprawczyń i sprawców paczkę zwrotną.
A w paczce TEN SAM LOS.
Nie wiem czemu, ale ja czuję, ze ktos mu pomógł w tym zamieszaniu. oby szybko do tego kogos to poszło . ponoc wraca ze zdwojona siłą. marna to dla mnie pociecha. nie wiem czy on zostanie ukarany , ale mam nadzieje , że zrozumie co zrobił. Kiedyś i oby to zrozumienie wprawiło go w odpowiedni stan ducha.
Podobno największą zemstą jest przebaczenie i tego Ci życzę Gaziu, wszystko inne to droga na skróty.
A pozatym jak odeślesz to chyba niestety może wrócić?
Median? mówisz jak bys to Ty sprawiła mi ten los......jak to rozumiec....czekasz na te paczke.....
Orszulik, nawet jak bym nie odesłala, to los wysle pacuszke sam! Tak jest, było i będzie!
nie Gaziu, nie o Ciebie chodzi, po prostu sama mam nieczyste sumienie...
A, no chyba że tak......
jestem teraz na dziwnym etapie złosci. Za co? Czemu? przeciez Ci pomoglam, gdy byłes chory...a on mi odpłacił......porzuceniem, ot tak..dla panienki .....
Drobiazg...kompletny drobiazg......
najgorsze jest to że ja mu wybaczyłam...a obwiniam sprawce , osobe ktora go zmanipulowała.
Ale trzymam sie tego, co mi napisalas pare dni temu ![]()
Zlosc pieknosci szkodzi, pamietaj o tym ![]()
A co napisałam pare dni temu???<skleroza>
Mnie juz złośc nie zaszkodzi , bom stara i brzydka jak noc listopadowa...ponoc...heh...
Nie moge zrozumieć , czemu on boi sie ze mna gadać.?????
Jak sie obawia , niech przyjdzie z kolegą!!!!!
nie Gaziu, nie o Ciebie chodzi, po prostu sama mam nieczyste sumienie...
Wiecie co? Wszystkie chcemy tego, co nam zabrano.
Ja chcę tylko zapewnienia spokoju. Tylko i aż tyle. Ale niestety wiem, że nikt mi tego teraz nie może zagwarantować. ![]()
Niektóre rzeczy posegregowałam , ale tego jest mnóstwo!!!! Kiedy on weźmie choc część, Oprócz rzeczy osobistych , ksiązki, płyty, nawet mnóstwo taśm..torby, drukarka, notesy...a własnie warto przejrzec notesy...., mnóstwo fotek...róznych hmmmmm...., ale sztuki na tych fotach!!!!!!, .....ale tego jest dużo......Nie mieszka , czy bawi się w uciekiniera, czy odszedeł na prawde, czy czeka na jej ruch ...jaki ruch????Co jest grane????
Gaziu, napisalas, ze masz przeczucie, ze w lato poznam kogos.. ![]()
Idz do lustra, spojrz na siebie i powiedz cos sobie milego, bo i Twoje cialo i Twoja dusza na to zasluguja. A skoro nie ma przy Tobie kogos, kto moze Ci to powiedziec to zrob to sama dla siebie! Marsz do lustra!!!
Niekochana, ale wiesz, ze spokoj jest tylko w nas i to my ten spokoj kontrolujemy? Nie wierze w to, ze jestem od Ciebie lepsza w takiej kontroli... ![]()
Ide spać.
nie! najpierw do lustra! Gaziu, zrob to dla mnie, prosze...
Gaziu, napisalas, ze masz przeczucie, ze w lato poznam kogos..
Idz do lustra, spojrz na siebie i powiedz cos sobie milego, bo i Twoje cialo i Twoja dusza na to zasluguja. A skoro nie ma przy Tobie kogos, kto moze Ci to powiedziec to zrob to sama dla siebie! Marsz do lustra!!!Niekochana, ale wiesz, ze spokoj jest tylko w nas i to my ten spokoj kontrolujemy? Nie wierze w to, ze jestem od Ciebie lepsza w takiej kontroli...
Niestety, w moim przypadku chodzi o ten spokój z zewnątrz. Nieleczona choroba M. jest granat z wyciągnięta zawleczką - to tylko kwestia czasu, gdy będzie BUM!
nie! najpierw do lustra! Gaziu, zrob to dla mnie, prosze...
Ja za radą Zazdrości codziennie komplementuję się w moich nowych "szafowych" lustrach. To naprawdę działa. Humor od razu jest lepszy.
a powiedz mi..czy Ty nie zyjesz caly czas w zawieszeniu? Bo takie odnosze wrazenie ![]()
a powiedz mi..czy Ty nie zyjesz caly czas w zawieszeniu? Bo takie odnosze wrazenie
Tak, dokładnie. Jak Windows, który językiem informatyków "nie wstaje" ![]()
Decyzje podjęte, żyjemy obok siebie. To nawet mniej niz współlokator. Nic juz nie ma. Ale formalności, które M. miał załatwić - nie załatwione. Więc ja muszę (jak zwykle) wziąć się za to. W przyszłym tygodniu postaram umówić sie na rozmowę z prawnikiem w swojej sprawie. Zastanowiłam się i chyba najlepiej będzie przed separacją sądową (to jednak trwa) zrobiś rozdzielność i podział majątku u prawnika. Jesli oczywiście nie nastąpi ze strony M. gwałtowny zwrot akcji.
Teraz jesteśmy na etapie dogadanego polubownego załatwienia sprawy, ale - jak pisłaam niczego nie mogę być pewna.
Wiesz, pisałam niedawno do znajomej, że to co dla większości kobiet na tym forum jest przekleństwem (odejście męża, zdrada) dla mnie w tym momencie byłoby niejako wybawieniem. Cóż za ironia losu, prawda? ![]()
Niekochana, wydaje mi się że to co dla większości kobiet jest przekleństwem, jak sama napisałaś, za parę m-cy, lat, same zrozumieją że to dla nich tylko wybawienie, ja to pojęłam trochę wcześniej he he
Maxi, napisz proszę co u Ciebie? Eks nadal próbuje powrócić niczym syn marnotrwany? Jak sobie radzisz? Co z przeprowadzką?
Dziewczyny - zniknęłyście na troszkę
Jak tam Wasze sprawy? Poukładały się?
Median napisał/a:a powiedz mi..czy Ty nie zyjesz caly czas w zawieszeniu? Bo takie odnosze wrazenie
Tak, dokładnie. Jak Windows, który językiem informatyków "nie wstaje"
Decyzje podjęte, żyjemy obok siebie. To nawet mniej niz współlokator. Nic juz nie ma. Ale formalności, które M. miał załatwić - nie załatwione. Więc ja muszę (jak zwykle) wziąć się za to. W przyszłym tygodniu postaram umówić sie na rozmowę z prawnikiem w swojej sprawie. Zastanowiłam się i chyba najlepiej będzie przed separacją sądową (to jednak trwa) zrobiś rozdzielność i podział majątku u prawnika. Jesli oczywiście nie nastąpi ze strony M. gwałtowny zwrot akcji.
Teraz jesteśmy na etapie dogadanego polubownego załatwienia sprawy, ale - jak pisłaam niczego nie mogę być pewna.Wiesz, pisałam niedawno do znajomej, że to co dla większości kobiet na tym forum jest przekleństwem (odejście męża, zdrada) dla mnie w tym momencie byłoby niejako wybawieniem. Cóż za ironia losu, prawda?
Skąd wiesz niekochana , jak sie będziesz wtedy czuła??? pogadamy więc jak odejdzie , ok?
Niekochana, ja powróciłam. Nie było mnie trochę, bo tak jak pisałam jestem fanatykiem sportu i jak się coś dzieje ważnego, to po prostu nie ma mnie dla nikogo.
niekochana72 napisał/a:Median napisał/a:a powiedz mi..czy Ty nie zyjesz caly czas w zawieszeniu? Bo takie odnosze wrazenie
Tak, dokładnie. Jak Windows, który językiem informatyków "nie wstaje"
Decyzje podjęte, żyjemy obok siebie. To nawet mniej niz współlokator. Nic juz nie ma. Ale formalności, które M. miał załatwić - nie załatwione. Więc ja muszę (jak zwykle) wziąć się za to. W przyszłym tygodniu postaram umówić sie na rozmowę z prawnikiem w swojej sprawie. Zastanowiłam się i chyba najlepiej będzie przed separacją sądową (to jednak trwa) zrobiś rozdzielność i podział majątku u prawnika. Jesli oczywiście nie nastąpi ze strony M. gwałtowny zwrot akcji.
Teraz jesteśmy na etapie dogadanego polubownego załatwienia sprawy, ale - jak pisłaam niczego nie mogę być pewna.Wiesz, pisałam niedawno do znajomej, że to co dla większości kobiet na tym forum jest przekleństwem (odejście męża, zdrada) dla mnie w tym momencie byłoby niejako wybawieniem. Cóż za ironia losu, prawda?
Skąd wiesz niekochana , jak sie będziesz wtedy czuła??? pogadamy więc jak odejdzie , ok?
Gaziu - czy uważasz, że można chcieć obecności kata przy swoim boku?
Niekochana, ja powróciłam. Nie było mnie trochę, bo tak jak pisałam jestem fanatykiem sportu i jak się coś dzieje ważnego, to po prostu nie ma mnie dla nikogo.
Wrócę do starej sprawy - był wtedy na meczu Twojego syna?
Gaziu, uwierz, że niekiedy odejście męża jest błogosławieństwem, choc teraz zapewne trudno jest Tobie w to uwierzyć. Ja odeszłam od swojego męża, chociaż nie mogłam nic Mu zarzucić, po prostu nie chciałam by spędził najlepsze lata swojego zycia z kobietą, która nie kocha Go tak jak na to zasługiwał. I wiesz co, jest teraz naprawdę szczęsliwy z druga zoną, którą notabene bardzo lubię. Można powiedzieć, że jesteśmy sobie nadal bliscy, wiem, że mogę na Niego liczyć, a On na mnie. Tylko nieraz ludzie się dziwią, że siedzimy sobie zgodnie we trójkę na przykład na meczu naszego syna.
Napisałam o tym, bo uważam, że nikt nie zasługuje na to być oszukiwanym i zdradzanym, odchodząc dałam szansę męzowi na to by był szczęsliwy, teraz z perspektywy czasu wiem, że to był słuszny wybór.
Oj Niekochana, od tamtego czasu tyle się działo. Pisałam wczoraj Median.
R, był w klinice w mojej miejscowości. Oczywiście prosił mnie bym Go odwiedzała i oczywiście uległam tym prośbom. Poza tym odebrałam Go z kliniki bo przesunęli termin operacji i wstyd sie przyznać, ale znowu uległam Jego czarowi. Spędził u mnie pare dni i ja na to pozwoliłam. Syna nie było, bo akurat w tym czasie był na obozie. Niestety sielanka jak zwykle długo nie trwała, bo wczoraj zostałam poinformowana, że spędzę weekend samotnie, bo On ma imprezę,na którą jak zwykle nie zostałam zaproszona. Chyba nie muszę pisać jak dzisiaj się czuję?
Oj Niekochana, od tamtego czasu tyle się działo. Pisałam wczoraj Median.
R, był w klinice w mojej miejscowości. Oczywiście prosił mnie bym Go odwiedzała i oczywiście uległam tym prośbom. Poza tym odebrałam Go z kliniki bo przesunęli termin operacji i wstyd sie przyznać, ale znowu uległam Jego czarowi. Spędził u mnie pare dni i ja na to pozwoliłam. Syna nie było, bo akurat w tym czasie był na obozie. Niestety sielanka jak zwykle długo nie trwała, bo wczoraj zostałam poinformowana, że spędzę weekend samotnie, bo On ma imprezę,na którą jak zwykle nie zostałam zaproszona. Chyba nie muszę pisać jak dzisiaj się czuję?
Przykro mi. Zastanawiam się, czy oni nie mają w ogóle refleksji nad swoim postępowaniem? Takiej zwykłej - ludzkiej.
Niekochana, jestem coraz bardziej zagubiona. Cały ten czas od tamtej sytuacji, kiedy pojechałam na mecz do Jego miejscowości, było naprawdę super. Rozmawialismy bardzo długo, zostałam u Niego i praktycznie przegadalismy całą noc. Powiedziałam co mnie boli, On przedstawił swój punkt widzenia i brzmiało to sensownie. Poza tym poznał mnie ze swoją córką i synową, chociaż zawsze sie przed tym broniłam. Powiedział jednak, że bardzo Mu na tym zalezy. Potem jednak miałam znowu chwile zwatpienia i być może naprawdę udało by mi się zakończyc ten związek, ale ten pobyt Jego w klinice, po prostu żal mi się Go zrobiło. Cały czas biję się z myslami, ale nie potrafię podjąć żadnej decyzji.
Niekochana, jestem coraz bardziej zagubiona. Cały ten czas od tamtej sytuacji, kiedy pojechałam na mecz do Jego miejscowości, było naprawdę super. Rozmawialismy bardzo długo, zostałam u Niego i praktycznie przegadalismy całą noc. Powiedziałam co mnie boli, On przedstawił swój punkt widzenia i brzmiało to sensownie. Poza tym poznał mnie ze swoją córką i synową, chociaż zawsze sie przed tym broniłam. Powiedział jednak, że bardzo Mu na tym zalezy. Potem jednak miałam znowu chwile zwatpienia i być może naprawdę udało by mi się zakończyc ten związek, ale ten pobyt Jego w klinice, po prostu żal mi się Go zrobiło. Cały czas biję się z myslami, ale nie potrafię podjąć żadnej decyzji.
Wiesz, wydaje mi się, że musisz zaakceptować fakt, że on się nie zmieni. Po prostu taki jest.
I zastanowić się, czy takiego człowieka chcesz dla siebie.
Dzięki Niekochana, dwa Twoje zdania a tyle dają do myslenia. Jak dobrze, że tu Jesteś.
W zwiazku z tym, ze sytuacja na forum przez pewne osoby zmienila sie do tego stopnia, ze trzeba sie tlumaczyc z tego, ze sie nie atakuje...to...
Moniu, uprzedzam, ze to nie atak, ale zobacz - przez ostatnie pol roku ile razy postanowilas zakonczyc ten uklad i ile razy sie zlamalas? Jestes dorosla kobieta, madra i zapewne piekna kobieta, ktora pozwala na to, aby byc na kazde skinienie tego faceta. Stracilas juz ponad pol roku ze swojego zycia na nerwy i szarpanie sie z nim i ze soba. Co z tego masz? Pol roku to wystarczajacy czas na to, aby podjac konkretne decyzje w przypadku, kiedy dwoje ludzi, w okolicach 40stki chcialoby ze soba byc. To nie jest uklad w ktorym goni sie kroliczka majac 20 lat (i tak naprawde nie wiedzac jeszcze, czego sie od zycia oczekuje). Masz z tego cos, co zwiazkiem nie jest. Przyjazn to to tez nie jest. Ok, sa te odcienie szarosci, ale kurcze... przeciez Wy sie "bujacie" juz tyle czasu i nic z tego nie wynika (oprocz Twoich nerwow). Wiec?
Dziewczyny, jest dla nas nadzieje, zaglądnijcie do wątku Kriss (tak w ogóle - super babka):
http://www.netkobiety.pl/t21363.html
Median - mnie nie musisz uprzedzać ani że to atak, ani, że to żarcik
Złe intencje wyczuwam szybko, a pozostałe komentarze (może to naiwność) wierzę, że są w dobrej wierze. Czasem trzeba dostać po pysku, żeby się oczka otworzyły ![]()
A tak, czytalam z zapartym tchem ![]()
Co do wiary w komentarze - ja rowniez tak uwazam. Pod warunkiem, ze jednak nie obrzuca sie blotem, co niestety ma miejsce w innych watkach. Nie bylabym w stanie pisac komus cos po to, aby zrobic mu na zlosc, umyslnie spowodowac bol itp. I wierze w to, ze Ci, ktorzy pisza do mnie tez nie chca mi z premedytacja zrobic krzywdy. A to, ze czasem szczerosc zaboli coz...(pod warunkiem, ze jest to napisane w sposob delikatny i wywazony, a nie kazdy posiada umiejetnosc dyplomatycznego wypowiadania sie) stawiam na skutecznosc a nie na cackanie sie, chociaz nie powiem - czasem lubie, gdy ktos napisze cos milego, poglaszcze po glowie ![]()
Median,
dobrze, że mnie uprzedziłaś, bo wiesz ja już się gubię co jest atakiem a co nie jest na tym forum=D
Oczywiście, że masz rację, wiem, że pół roku to wystarczająco duzo czasu aby podjąć jakąś decyzję. Nie wiem, pewnie to przez mój popaprany charakter.
I proszę "atakuj" mnie nadal, może w końcu coś do mnie dotrze. I zapomniałabym dodać, uwielbiam Twoje poczucie humoru.;)
chociaz nie powiem - czasem lubie, gdy ktos napisze cos milego, poglaszcze po glowie
Zatem wtedy wejdź na stronę:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=20407&p=3
i odszukaj post #63
![]()
He, he, własnie o tym przeczytałam.
Eeeee, chyba jednak nie o to Niekochanej chodziło:P
Eeeee, chyba jednak nie o to Niekochanej chodziło:P
Że o co?
obie dostajecie ode mnie po soczystym buziaku
Dziekuje Wam ![]()
Myslałam o tym co napisała Idela odnośnie głaskania po głowie:
" Ale staram się głaskać po główce, bo kto pogłaszcze jak nie ja sama?
A wiecie, że jak się głaszczę i to konkubiś chce głaskać? I inni też?
ps. głaskanie, to nie użalanie się nad sobą ;-)"
Oczywiście, że masz rację, wiem, że pół roku to wystarczająco duzo czasu aby podjąć jakąś decyzję. Nie wiem, pewnie to przez mój popaprany charakter.
I proszę "atakuj" mnie nadal, może w końcu coś do mnie dotrze.
As you wish ![]()
Nie zwalaj winy na swoj popaprany charakter. Ja wiem, ze to jest najprostsze wyjscie (gdybym ja calkowicie zwalala na charakter to podejrzewam, ze przestalabym istniec w doslownym tego slowa znaczeniu
). Pamietaj rowniez o tym, ze bedac myslami w ukladzie, w ktorym obecnie sie znajdujesz powodujesz, ze jakiekolwiek nowe sytuacje w Twoim zyciu (te pozytywne) nie beda mialy miejsca, aby sie o Ciebie zaczepic.
Nie wiem, jak mam do Ciebie dotrzec. Jestes jeszcze bardziej uparta ode mnie. Wiem, ze wszstko juz wiesz i wiesz doskonale, co powinnas zrobic, a mimo to trzymasz sie tego kurczowo. Powiedz mi w jakim celu? Czego sie boisz? Tylko nie mow mi, ze samotnosci, bo jestes bardziej samotna w tym ukladzie niz Ci sie wydaje... Wez gleboki oddech i wypisz mi w punktach po co w tym tkwisz. Wypunktuj rowniez to, co Twoim zdaniem zmieni sie, gdy calkowicie od niego odejdziesz. Bardzo Cie o to prosze.
Median obiecuje, że to zrobię, masz moje słowo. W nocy będę miała duzo czasu i jutro o tym przeczytasz.
Trzymam ![]()
Mozesz rowniez zrobic swoje plusy, minusy, wady, zalety i propozycje zmian. Tak, jak z Niekochana zrobilysmy.
Zrob to sobie na spokojnie, a przed wyslaniem na wszelki wypadek zrob ctrl+a i ctrl+c i wyslij ![]()
Median obiecuje, że to zrobię, masz moje słowo. W nocy będę miała duzo czasu i jutro o tym przeczytasz.
Tylko wiesz, uważaj, żeby Ci prądu nie wyłączyli
![]()
pffff.. ale naprawde prad wylaczyli
Tak, ja wiem, ze to brzmi jak klamstwo, ale naprawde tak bylo ![]()
Wierze, wierzę. Ale nie mogłam się oprzeć ![]()
Zapomnialam dodac do swojej listy punktu, ktory mowi o tym, ze z predkoscia swatla mozna mnie wprowadzic w poczucie winy
To jest wkurzajace. Wiesz ile ja razy dziennie wstydze sie za cos, czego nie zrobilam? Czasem mam wrazenie, ze wstydze sie i ponosze wine za caly otaczajacy mnie swiat wrrrr... Za to tez moge podziekowac rodzicom...
Dziewczyny, gdzie Zazdrość?
Dziewczyny, gdzie Zazdrość?
strona 111, post #2762
Kriss napisał/a:Dziewczyny, gdzie Zazdrość?
strona 111, post #2762
Noż qrwa mać!
Noooo... tak wiec przez pare glupich osob forum stracilo czlowieka, ktory byl ratunkiem dla wielu kobiet (nie umniejszajac innym madrym kobietom)
A może będzie jak Obi Kenobi?
Nie wytrzyma jak zło się będzie panoszyć i wróci?
O, albo Gandalf? Wiecie, wrócił jako biały.
Będzie podglądać, to sama zdecyduje. Ja tam mam nadzieję że nie wytrzyma.
Ale zlo sie wszedzie panoszy, a na tym forum zlo powinno byc ignorowane, a nie jest. Mamy jeszcze Niekochana-naszego buldoga ![]()
No ja tez mam nadzieje, ze jednak sie zlamie i wroci. Dobrze by bylo, bo nawet jesli komus nie podobalo sie to, co pisala, albo byl zazdrosny to mimo wszystko wiekszosc poniesie strate w zwiazku z wycofaniem sie Zazdrosci z forum.
Myślisz żeby ignorować zło? A mnie się wydaje, ze niektórym można "naprostować" sposób myślenia i to zło uświadomić. Fakt czasem spokojne tłumaczenia nie przynoszą efektów i trzeba łopatą i głową o ścianę. Ale, zaśmiecam Wam wątek.
Znikam. Idę "nawracać" Kasandrę.
Strony Poprzednia 1 … 42 43 44 45 46 … 55 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024