dlaczego zdradzani sa glupi... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...

Strony Poprzednia 1 39 40 41 42 43 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,601 do 2,665 z 3,559 ]

2,601 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-14 07:21:00)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Fajnie, ze Atnisarz i Koliber zajrzaly na nasz watek.
Jako ze jestem zwoleniczka szukania dobrych stron zycia......
Co nam daly ich wypowiedzi?
Pokazaly jak wielkie parcie mamy na "tlumaczenie", jak bardzo nam zalezy by ktos zrozumial, zeby zobaczyl, ze mowi sprzeczne ze soba rzeczy.... jednym slowem "pracujemy" nad nimi i staramy sie dotrzec i byc wreszcie zrozumiane. Poswiecamy im uwage i nasz czas...Zastanawiamy sie w jaki sposob przekazac im to co chcemy powiedziec by nas zrozumialy... nie poddajemy sie...

Cos Wam to mowi?
big_smile

Trzeba odpuscic... Jak juz kiedys napisalam i nadal tak uwazam- zakonczmy dyskusje big_smile

Maxi,
myslalam duzo o przyjazni z bylym partnerem.
Myslenie to jeden z moich ulubionych sportow ekstremalnych.. ha ha ha

Kazdy zwiazek jest inny i nie da sie zapewne wymyslic zasady pasujacej do kazdego...
Mysle jednak, ze mozna wyodrebnic takie powody dla ktorych taka przyjazn jest toksyczna (czyli w zasadzie nie jest przyjaznia) i dla swojego dobra powinnismy przestac udawac, ze jest to cos czym nie jest:
wymyslilam trzy powody po ktorych mozna rozpoznac toksyczno-przyjacielska relacje :

- chcemy udawac przyjazn bo mamy wielki problem z radzeniem sobie ze soba gdy  ktos nas nie lubi albo ma wrogi do nas stosunek. Staramy sie wtedy zaskarbic sobie jego wzgledy i przymykamy oko na wszystko byleby zachowac wizerunek "dziewczyny z klasa". Niektorzy bardzo zle znosza fakt, ze sa przez kogos nielubiani albo sa zwyczajnie dla kogos nikim sad
- chcemy nadal miec nad nim kontrole, wiedziec co mysli, co robi. Damy sie torturowac swiadomoscia, ze on ma dziewczyne(zone) byleby nie stracic tej kontroli. Robi nam sie strasznie zle i pusto na sama mysl, ze juz nigdy wiecej go nie zobaczymy.
- nie rozumiemy pobudek dla ktorych "ciagniemy" ta przyjazn ale z cala pewnoscia rozpoznajemy, ze nas rani. Cierpimy gdy opowiada o swojej dziewczynie i swoim szczesciu bez nas.

W Twoim przypadku Maxi, wydaje mi sie, ze to nie przyjazn tylko zwykla znajomosc. Kumpelas, ktory Cie skrzywdzil i z ktorym mozesz mniej lub bardziej swobodnie i szczerze porozmawiac..
On nie ma problemu z bigamicznymi zapedami, wiec to dla niego pestka.. czym dla Ciebie jest ta pseudo przyjazn czlowieka , ktory Cie sprzedal?
dla mnie uklad wyglada tak: on jest cool, ma dwie laski.. i obydwie zapatrzone
Ty... cierpisz i udajesz, ze cieszysz sie ochlapami, nie widzisz, ze to nie fair wobec Ciebie...

Proponuje Ci moja przyjazn zamiast jego... nie zdradze Cie, a jak doradze to z mysla o tym, zeby Tobie bylo dobrze a nie zeby wyciagnac z tego korzysci dla siebie,
Przyjaciel to ktos kto pragnie Twojego dobra... on nie pragnie sad
On mysli tylko o sobie...

Ciezko uciac milosc... nieprawdaz?
Mozna odejsc, mozna wyjechac na koniec swiata. Ciezko przestac kochac.
Ciezko postanowic, ze ktos dla nas umarl.

Zobacz podobne tematy :

2,602

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:

Przyjaciel to ktos kto pragnie Twojego dobra... on nie pragnie sad
On mysli tylko o sobie...

Ciezko uciac milosc... nieprawdaz?
Mozna odejsc, mozna wyjechac na koniec swiata. Ciezko przestac kochac.
Ciezko postanowic, ze ktos dla nas umarl.

Zgadam się z Tobą zazdosci. Sama po sobie wiem jak bardzo jest to trudne.  Podjełam decyzję, trzymam się jej tak kurczowo - ale moje serce ( głowa)  ciagle się buntuje. Ciągle w mojej głowie powstają pytania -
dlaczego to mnie spotkało?
w czym byłam gorsza że wolał tamtą a nie mnie?
gdzie popełniłam błąd? itp.............  nie mogę tego wszystkiego zrozumieć,  nie mogę uspokoić moich myśli, nie mogę ( nie mam siły) tak żyć dalej , a nie mogę ogarnąć mego życia.  Co robię źle????????

2,603

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Maxi kochana,

napisz jak się dzisiaj czujesz. Przeraziła mnie ta historia ze szpitalem.

2,604

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Epoka napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Przyjaciel to ktos kto pragnie Twojego dobra... on nie pragnie sad
On mysli tylko o sobie...

Ciezko uciac milosc... nieprawdaz?
Mozna odejsc, mozna wyjechac na koniec swiata. Ciezko przestac kochac.
Ciezko postanowic, ze ktos dla nas umarl.

Zgadam się z Tobą zazdosci. Sama po sobie wiem jak bardzo jest to trudne.  Podjełam decyzję, trzymam się jej tak kurczowo - ale moje serce ( głowa)  ciagle się buntuje. Ciągle w mojej głowie powstają pytania -
dlaczego to mnie spotkało?
w czym byłam gorsza że wolał tamtą a nie mnie?
gdzie popełniłam błąd? itp.............  nie mogę tego wszystkiego zrozumieć,  nie mogę uspokoić moich myśli, nie mogę ( nie mam siły) tak żyć dalej , a nie mogę ogarnąć mego życia.  Co robię źle????????

moze ty robisz wszystko za dobrze ?
dlaczego  to ty niby popełniłas bład? 
a druga strona to co anioł ,żywcem do nieba pójdzie ?
                            koniec biadolenia

2,605 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-01-14 09:46:31)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrość dziękuję, od dawna uważam Cię za moją przyjaciólkę, kumpelę i dzieki że Ty też, masz rację.


Monia, wczoraj pierwszy raz w życiu tak naprawdę i namacalnie przekonałam się jak wygląda opieka służby zdrowia w naszym kraju i jestem przerazona, ludzie jednak są silni i to na plus bo inaczej dawno by zeszli z tego swiata czekając aż jakis lekarz ich zbada w nagłym przypadku, jest to chore.

2,606

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Oj Maxi, wiem, mój tata ostatnie dwa lata życia spędzał głownie w szpitalach, więc się napatrzyłam.

2,607

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
Zazdrość ja naprawdę odetnę Ci kiedyś dopływ tlenu smile
Znowu zepsułaś mi moje przekonanie że muszę, bo potrafię przekonać wszystkich o wszystkim smile
I zamiast pławić się teraz w cudownym tłumaczeniu, waleniu logicznymi argumentami ( a mam ich w głowie sporo i są takie cudowne smile  ) , siedzę i zastanawiam się PO CO ?
UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
Nic nie powiem smile

2,608 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-14 10:54:59)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:

Zastanawiamy sie w jaki sposob przekazac im to co chcemy powiedziec by nas zrozumialy... nie poddajemy sie...

Cos Wam to mowi?
big_smile

Wstałam rano, przeczytałam i.... Założyłam szatę pokutną, dałam sobie po twarzy i poszłam na groch do kąta.
Hah... a napisałam, że praca nad tym punktem dojrzałości już mi lepiej idzie - straciłam czujność wink


Epoka napisał/a:

Ciągle w mojej głowie powstają pytania -
dlaczego to mnie spotkało?
w czym byłam gorsza że wolał tamtą a nie mnie?
gdzie popełniłam błąd? itp.............  nie mogę tego wszystkiego zrozumieć,  nie mogę uspokoić moich myśli, nie mogę ( nie mam siły) tak żyć dalej , a nie mogę ogarnąć mego życia.  Co robię źle????????

Epoczko - już chyba w pierwszym poście do Ciebie napisałam, że byłabym dumna, gdyby moja mama podjęła taka decyzję
Jesteś wspaniałym wartościowym człowiekiem, który na swej drodze spotkał złego człowieka. Dlaczego Cię to spotkało - bo oceniłaś jego względem siebie samej, a on Ci do pięt nie dorasta. No cóż, przez to, że bardzo go kochałaś - pozwalałaś żeby tak długo Cię ranił. Ale teraz to już za Tobą - podjęłaś słuszną decyzję.
Dlaczego wybrał tamtą? Epoczko, bo oni są siebie warci. Po tym, jak się teraz oboje zachowują - mam prawo tak napisać.
Niech się kiszą w tym swoim pokręconym, odrażającym świecie.
Wywal go z głowy i serca - zrobisz miejsce na bardziej wartościowe rzeczy. Na przykład napisz do mnie, co tam u Ciebie słychać big_smile Wiem, że najtrudniej zacząć oderwanie. A potem to już jest efekt "śnieżnej kuli".
Ściskam Cię mocno.

2,609

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Koliber, jeśli kiedykolwiek jeszcze zarzucisz mi, że niesłusznie piszę, że nie czytasz ze zrozumieniem, to mnie coś trafi.
Zatem łopatologicznie:
Koliber,

jesteś MAŁGOSIĄ
czy
DZIECKIEM MAŁGOSI????

MAŁGOSIĄ.....ja bardzo często chaotycznie pisze ot cala JA smile
ale to pewnie dlatego ze od razu, bez zastanowienia przelewam myśli na papier jakbym pisała w brudnopisie  lol

2,610

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Koliber, jeśli kiedykolwiek jeszcze zarzucisz mi, że niesłusznie piszę, że nie czytasz ze zrozumieniem, to mnie coś trafi.
Zatem łopatologicznie:
Koliber,

jesteś MAŁGOSIĄ
czy
DZIECKIEM MAŁGOSI????

MAŁGOSIĄ.....ja bardzo często chaotycznie pisze ot cala JA smile
ale to pewnie dlatego ze od razu, bez zastanowienia przelewam myśli na papier jakbym pisała w brudnopisie  lol

Miałam tego nie robić, ale cóż nadal mam z tym problem, więc zapytam tylko:
czy już wiesz, albo dopuszczasz do siebie taką ewentualność, że to bardzo mocno rzutuje na Twoje życie?
Nie odpisuj mi tu proszę. Jeśli tak jest i chcesz, żeby przesłała Ci literaturę, która bardzo dobrze pokazuje, jak sobie z tym radzić  - napisz na mojego mail'a. Jeśli uważasz, że nie masz problemu - po prostu udawaj, że nie napisałam tego postu.

2,611

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

hej dziewczyny czy etap drażliwości i złości może być kolejnym po rozstaniu, czy po prostu robię się paskudna hmm

2,612

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

zależy  jak dawno było rozstanie ?

2,613

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

leci już piąty miesiąc

2,614

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
takie_życie napisał/a:

hej dziewczyny czy etap drażliwości i złości może być kolejnym po rozstaniu, czy po prostu robię się paskudna hmm

Jeśli chodzi o czas, to chyba sprawa indywidualna.
Dla mnie etap złości zrobił wiele dobrego - umożliwił mi oderwanie się.
Kochana, a ta złość to konkretnie ukierunkowana?

2,615

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

złość konkretnie
drażliwość ogólna

2,616

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
takie_życie napisał/a:

złość konkretnie
drażliwość ogólna

Tez tak miałam - nawet córce się obrywało przez ta drażliwość. Wiesz, ja dałam sobie na nią prawo. Starałam się nie wybuchać na Bogu duch winnych ludzi, ale gdyby mnie ktoś nagrał.... Cały czas pod nosem mruczałam. Poważnie.
Jak krejzolka.

2,617 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-01-14 22:12:15)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

heh to cieszę się że mi nie odbija na dobre smile
i też mruczę pod nosem  roll

2,618 Ostatnio edytowany przez empatyk (2011-01-14 22:28:13)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
takie_życie napisał/a:

złość konkretnie
drażliwość ogólna

złość daje energie do działania ..wykorzystaj ją dla siebie i pozytywnie

i ma sie nie stać to twojm zwyczajem  wink  znaczy masz nie zostać złośnicą wink

2,619

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
empatyk napisał/a:
takie_życie napisał/a:

złość konkretnie
drażliwość ogólna

złość daje energie do działania ..wykorzystaj ją dla siebie i pozytywnie

Podpisuje się pod tym. Najtrudniejsze decyzje wtedy podjęłam.
Dobranoc - dziś niekochana idzie spać z kurami.

2,620

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Dobranoc - dziś niekochana idzie spać z kurami.

To dobrej nocy w kurniku big_smile
W temacie złości i drażliwości - to fakt - mocne wkur..... czasem daje taką moc, że góry można przenosić. Aby tylko obrócić tę energię na swoją korzyść. AMEN

2,621

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

a najbardziej drażliwe jest to, że gdy mogę się z kimś umówić to mam dziwaczne poczucie winy w stosunku do niego, zupełnie jakbym go zdradzała, bez sensu zupełnie

i dobranoc niekochana słodkich snów smile

2,622

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

To nie jego zdradzasz takie_życie, to siebie. Widocznie jeszcze nie "dojrzałaś". Czasu, jeszcze czasu Ci potrzeba.

2,623

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
takie_życie napisał/a:

a najbardziej drażliwe jest to, że gdy mogę się z kimś umówić to mam dziwaczne poczucie winy w stosunku do niego, zupełnie jakbym go zdradzała, bez sensu zupełnie

i dobranoc niekochana słodkich snów smile

e  tam to tylko twoje pragnienia,  no bo jak wróci ?
                                                                               jak już mineło 5 miesiecy to przytul sie do jakiegoś miska  tylko nie zakochaj sie odrazu  ,przytul to nie odrazu sex wink

2,624

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
empatyk napisał/a:

e  tam to tylko twoje pragnienia,  no bo jak wróci ?
                                                                               jak już mineło 5 miesiecy to przytul sie do jakiegoś miska  tylko nie zakochaj sie odrazu  ,przytul to nie odrazu sex wink

nie nie wróci, nie chcę tego...

a przytulić się, no było by miło smile

2,625

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
empatyk napisał/a:
takie_życie napisał/a:

a najbardziej drażliwe jest to, że gdy mogę się z kimś umówić to mam dziwaczne poczucie winy w stosunku do niego, zupełnie jakbym go zdradzała, bez sensu zupełnie

i dobranoc niekochana słodkich snów smile

e  tam to tylko twoje pragnienia,  no bo jak wróci ?
                                                                               jak już mineło 5 miesiecy to przytul sie do jakiegoś miska  tylko nie zakochaj sie odrazu  ,przytul to nie odrazu sex wink

Jeszcze ostatnie słowo przed snem - co prawda nie sex (to byłaby zoofilia) ale przytulanie z moim miśkiem uprawiam. smile
Niestety, nie jest to forma zdrobnienia dla mężczyzny - misiek ma około 30 cm wzrostu, jest miękki i puchaty.

2,626

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:
empatyk napisał/a:
takie_życie napisał/a:

a najbardziej drażliwe jest to, że gdy mogę się z kimś umówić to mam dziwaczne poczucie winy w stosunku do niego, zupełnie jakbym go zdradzała, bez sensu zupełnie

i dobranoc niekochana słodkich snów smile

e  tam to tylko twoje pragnienia,  no bo jak wróci ?
                                                                               jak już mineło 5 miesiecy to przytul sie do jakiegoś miska  tylko nie zakochaj sie odrazu  ,przytul to nie odrazu sex wink

Jeszcze ostatnie słowo przed snem - co prawda nie sex (to byłaby zoofilia) ale przytulanie z moim miśkiem uprawiam. smile
Niestety, nie jest to forma zdrobnienia dla mężczyzny - misiek ma około 30 cm wzrostu, jest miękki i puchaty.

ale nie zostawia brudnych skarpetek na podłodze,nie chrapie  i nie drapie  wink

2,627

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Wszystko się zgadza - i jeszcze nie kłamie. I słucha cierpliwie, jak sobie wieczorem z nim gadam.
No i widzicie - taka ta moja konsekwencja sad Teraz już naprawdę spadam.
Wszystkim życzę spokojnej nocy.

2,628

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Właśnie strach,to jest najgorsze w tym wszystkim.Jestem mężatką od 7 lat i 6 letniego synka.Kocham strasznie mojego męża i nie wyobrażam sobie życia bez niego.Tak sobie to tłumacze ale to jest tylko strach przed samotnoscia.Czasami strasznie mnie rani swoim zachowaniem.Od poczatku go zawsze tłumaczyłam jeśli zrobił coś żle a teraz odwrociło się wszystko przeciwko mnie.Zawszw było tak że mąż pracował a ja wychowywałam synka, poświęcała dla niego bo mąż po pracy jest strasznie zmęczony i musi odpocząć przed komputerem oczywiście, wszystkie obowiązki domowe spoczywaja na mnie,w momencie kiedy go o coś poprosz aby zrobił to słyszę zaraz i dochodzi do tego ze ja już nie wytrzymuje i sama to robie  bo on sie oburza.zawsze są ważniejsze rzeczy niż poświęcenie czasu dziecka.Rozmawiałam już z nim o tym co mi się nie podoba i czego od niego oczekuje ale zbytnio poprawy nie widze,jeden dzien sie stara a kolejnego dnia ma wszystko gdzieś.Tlumacze sobie tym że rodzice wychowując go nie potrafilu mu pokazac codobre a co zle w rodzinie bo sami po rozwodzie i zbytnio nie mógł na nich liczyć.Ja staram się synkowi przekazywać wszystkie wartości w rodzinie nastawiam go do tego jak powinna wyglądać prawdziwa rodzina ale mąż swoimi przykładami wszystkiemu zaprzecza i mi przeszkadza bardzo jestem zła na niego.nie wiem może to ze mną coś nie tak,czasami tak myśle.Nigdy nie chciałam być okrutną żoną chcę dobrze ale czasami nie daje rady.On ma swój świat,praca w delegacji koledzi życie kawalerskie a reszta spoczywa na mnie.co mam robić?

2,629

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Na tym forum odpowiedź jest jedna: WALCZYĆ! Arleto, walcz. Bo zginiesz, pogubisz się i trudno będzie Ci się wygrzebać. O siebie, o dziecko - walcz!

2,630

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

E, tam chrzanić spanie....
Arleto - czy pochodzisz z rodziny z jakimis dysfunkcjami? Nie z ciekawości pytam, tylko by lepiej pomóc.

2,631 Ostatnio edytowany przez empatyk (2011-01-14 23:38:15)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
arleta napisał/a:

Właśnie strach,to jest na.................. rodzina ale mąż swoimi przykładami wszystkiemu zaprzecza i mi przeszkadza bardzo jestem zła na niego.nie wiem może to ze mną coś nie tak,czasami tak myśle.Nigdy nie chciałam być okrutną żoną chcę dobrze ale czasami nie daje rady.On ma swój świat,praca w delegacji koledzi życie kawalerskie a reszta spoczywa na mnie.co mam robić?

Przygotuj się na rozmowe z mężem bo to jest sytuacja patowa i nie moze trwac tak dalej

        na początku powiedz męzowi ,że chcesz z nim poważnie porozmawiać  i zeby  zarezerwował czas gdyz  rozmowa dotyczy naszej rodziny i jest dla mnie bardo ważna .

1. zadbaj abyście byli sami i nikt wam nie przeszkodził telefony wyłaczamy siadamy  naprzeciw siebie  jak do negocjacji
2. mówicie  na przemian np 5 minut ty   5 minut on                nie przerywamy  !!!! sobie  nawet kiedy bardzo  boli
3 .przygotuj sobie na kartce  to co chcesz powiedziec ,,,przy emocjach zapominamy !!
4. mówimy nie ytylko o tym co nam sie nie podoba ale i tez za co cenimy partnera >>wazne   

                jezeli nie mamy za co to ta rozmowa traci sens  powinnismy dawno od niego odejśc !!!

jeśli cos pominąłem  kobietki  mnie poprawią za co dziekuję
ps:     ...kochana 72  wiem ze nie śpisz jeszcze wink  zmień  profil na uzależniona 72 wink  gratuluję ponad 1300postów

2,632

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

mąż na pewno pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej a ja.... może się tak zachowuje.chciałabym temu zaradzić.postanowiłam że porozmawiam z mężem ostatni raz bo na więcej razy to już mi chyba nie starczy sił,trace cierpliwość.Rozmowa pokarze co z nami dalej, choć nie ukrywam że bardzo bym chciała aby nasze małżeństwo sie nie rozpadło

2,633

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
arleta napisał/a:

mąż na pewno pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej a ja.... może się tak zachowuje.chciałabym temu zaradzić.postanowiłam że porozmawiam z mężem ostatni raz bo na więcej razy to już mi chyba nie starczy sił,trace cierpliwość.Rozmowa pokarze co z nami dalej, choć nie ukrywam że bardzo bym chciała aby nasze małżeństwo sie nie rozpadło

dlatego  do tej rozmowy musisz byc przygotowana  to nie moze byc improwizacja dlatego musisz wyrazić  jasno  czego oczekujesz od męza  i uzyskac od niego odpowiedź ,musisz mu [powiedziec ,ze dla ciebia ta rozmowa znaczy być albo nie byc w tym zwiazku i dlaczego .  Trzeba to powiedziec chłopy sa niedomyslne !

powinnas tez powiedziec ze jesli sie to nie zmieni  to  co ty  dalej zamierzasz  np odejśc rozwiezśc sie  to bedzie uczciwe z twojej strony .

2,634

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
arleta napisał/a:

mąż na pewno pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej a ja.... może się tak zachowuje.chciałabym temu zaradzić.postanowiłam że porozmawiam z mężem ostatni raz bo na więcej razy to już mi chyba nie starczy sił,trace cierpliwość.Rozmowa pokarze co z nami dalej, choć nie ukrywam że bardzo bym chciała aby nasze małżeństwo sie nie rozpadło

Jeśli chcesz, to mogę wysłać Ci literaturę. Jeśli tak - napisz na mojego maila. 
Czy problem alkoholowy pojawia się w tle? Rodziny albo męża?

Empatyk - jak Ty mnie znasz big_smile

2,635

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Jaki blad popelniamy w wychowaniu synow? To musi byc jakis masowy blad?

Jedyne co mi przychodzi do glowy to wychowywanie 10% przez rozmowe i 90% przez przyklad.
Dajemy zly przyklad w domu... i ten problem ciagnie sie przez pokolenia... ilez trzeba miec w sobie determinacji by to uciac!
Przeciez od tego zalezy jego szczescie.Jak przekonac ojca syna by byl dla niego dobrym wzorem?

2,636

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrość,
w samo sedno, jak zwykle. Ojciec mojego syna (córek również) za brak dobrego przykładu, a raczej przykład obrzydliwy został nominowany do opuszczenia Domu Wielkiego Brata. Na moje gorące życzenie i prośbę dzieci, które już dłużej nie chciały nim gardzić. Szczególnie syn właśnie. Nie wiem jaki z niego będzie facet, ale mam nadzieję, że o niebo lepszy. To zresztą nie powinno być trudne, każdy chyba jest lepszy.

2,637

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
arleta napisał/a:

Tlumacze sobie tym że rodzice wychowując go nie potrafilu mu pokazac codobre a co zle w rodzinie bo sami po rozwodzie i zbytnio nie mógł na nich liczyć.

I tak oto sama znalazłaś sedno sprawy. Twój mąż nie mógł liczyć na rodziców... Ale nie umie uczyć się na błędach.
CZY już pytałaś męża - czy chce by jego syn TEZ nie mógł liczyć na swojego ojca??? Czy za parę lat będzie mógł żyć z tą świadomością?
Może brak mu świadomości konsekwencji takiego postępowania w stosunku do dziecka. To złości, że zamiast unikać tego co nas samych raniło w dzieciństwie, powielamy takie złe przykłady.
Rozmawiaj, tłumacz a jak nie pomoże poproś o pomoc specjalistów. Zaproponuj terapię rodzinną, może ze wsparciem z zewnątrz łatwiej wam pójdzie poukładanie sobie tych wszystkich spraw i własnych oczekiwań wobec siebie nawzajem. smile Powodzenia Arleto

2,638

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dlaczego dziecinstwo jest wazne... dla amatorow rodzicielstwa bez wysilku:
http://www.we-dwoje.pl/dda;czyli;swiat; … ,8224.html

2,639

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:

Jaki blad popelniamy w w.........
Przeciez od tego zalezy jego szczescie.Jak przekonac ojca syna by byl dla niego dobrym wzorem?

To tak jak  przekonać czynnego  narkomana o tym ,żeby  nie brał prochów 
                                                                                                          (przecież o wie że szkodzą a bierze taksamo jak alkoholik,sexsoholik  i inne patologie  )

czasami zdarzają się cuda wink  może komuś się trafi  powodzenia

2,640 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-01-15 09:57:18)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Piszecie, że dzieciństwo jest ważne, ważne jest jakie wzorce dzieci wynoszą z domu. Często słyszę, że jak dorosły ma problemy, to dlatego, że przykładowo rodzice się rozwiedli albo był alkohol czy jakaś inna dysfunkcja rodzinna.
JA to zaczynam odnosić do siebie, mam swoje dzieci, i swoje problemy, jak każda z nas.
Staram się jak mogę, chciałam dzieciom dać pełną rodzinę, niestety nie udało się. Teraz zadaję sobie pytanie , jakich ludzi wychowam, skoro oni już są naznaczeni pewną dysfunkcją( dzieciństwo z ojcem alkoholikiem, teraz wychowani tylko przez matkę, przy bardzo niewielkim udziale ojca, ograniczającym się do 2-godz, widzeń raz na tydzień albo na dwa tyg).
Tez mam nadzieję , ze mój syn będzie inny niż ojciec. Pokazuję mu inne zycie, wspieram jego pasję, pokazuję mu że można się fajnie bawić  w rodzinie, bez alkoholu. Rozmawiam z nimi. Nie wyręczam ich, mają swoje obowiązki, które muszą wypełniać. Co jeszcze mogę zrobić?

Pozdrawiam Was. Cieszę się, że poruszyliście ten temat, ostatnio właśnie duzo o tym myslę.

Jeszcze jedno. JAk wpłynąć na ojca dzieci, zeby był dla nich dobrym wzorcem? Ja nie znam takiego sposobu, moje próby angażowania męża w sprawy rodziny, wypoczynek, spacery, gra w piłkę , rozmowy przy herbacie itp rzeczy kończyły się fiaskiem. To była walka o pilota od telewizora. Spacery kończyły się kłotniami, bo ważniejsze rzeczy działy się w telewizji.Dzisiaj wiele się nie zmieniło. gdy mąż przyjeżdża do dzieci, nie ma mowy o spacerze, wyjsciu na basen czy kina. On siedzi przed telewizorem, a dzieciaki się szwendają koło niego zajęte własnym sprawami.Uwierzcie próbowałam to zmienić.

Ja myślę, że jednak wzorce wynosi się z domu. Możemy się starać, walczyć a i tak nie zmienimy naszych wspołmałżonków. Może komuś się udało.
Ja po 15 latach malżenstwa usłyszałam od męża, że nie mogło sie udać ponieważ on juz taki jest i nie ma zamiaru się zmieniać. Trzeba go akceptować takiego jakim jest. A gdzie chęć zmiany, przecież życie uczy nas wielu rzeczy, mamy wpływ na siebie, na swoje zachowanie, i to od nas zalezy jakimi jesteśmy ludźmi.

2,641

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dla  każdego "świadomego" rodzica jest to problem. Jak dobrze wychować dzieci?
Nie tylko chodzi tu o syna, choć to prawda, że kobiety są bardziej skłonne zastanawiać się nad wychowaniem i wpływem jaki to ma na dzieci.
Ja założyłam, na początku ,że w wychowaniu najważniejsza jest szczerość.
Przekłamywanie rzeczywistości działa bardzo destrukcyjnie.
Zawsze starałam się nazywać rzeczy po imieniu, o co wielu ma do mnie pretensje.
"Bo nie mówi się źle o babci, dziadku, tacie, mamie czy nauczycielce.Trzeba nauczyć dziecko szanować starszych."
Gó...o prawda. Na szacunek każdy musi sobie sam zapracować. Jak babcia źle się zachowała to nie mówiłam dziecku że chciała dobrze. Bo co to kogo obchodzi ,ze Ona chciała dobrze? Z chcenia nic nie wynika.
Starałam nauczyć się dzieci, tego żeby potrafiły nazywać rzeczy po imieniu.
Żeby potrafiły ocenić zachowanie innych ludzi nawet jak to dotyczy ojca czy matki;
Tak po prostu jest. Tata nie chce z nami spędzać czasu, woli: oglądać telewizję, pić drzemać, rozmawiać z kolegami, grać w gry .......
Istotne jest to żeby dziecko wiedziało że takie zachowanie jest złe.
Nie chcąc skrzywdzić dziecka ukrywamy obojętność ojca czy matki, tak jakbyśmy nie doceniali inteligencji naszych dzieci. Dzieci muszą wiedzieć, że mają prawo oceniać zachowania innych.
A szacunku i miłości nie da się wmówić.
Potem rośnie taki człowiek w przekonaniu, że nie musi się starać, bo ojca i tak trzeba szanować.
Zawsze znajdzie się ktoś kto zamiecie pod dywan nasze wady.
Wydaje się, że mi się udało. Ostatnio  miałam dowód.

2,642

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Mariposa,
brawo! Właśnie o to chodzi. Żeby "własnoręcznie" zapracować na szacunek ludzi, przede wszystkim dzieci. Nie dlatego mają kochać tatę, że mama potrafi usprawiedliwić to, że jemu się nie chce i ma w nosie. Tatę i każdego innego człowieka mają kochać i szanować za to, że jest odpowiedzialny i tegoż szacunku godny. Ja ostatnio usłyszałam, że dzieci nie chcą z ojcem gadać, bo tak je wychowałam. JA! A gdzie był rzeczony ojczulek przez ponad 20 lat, kiedy nie chciało mu się wychowywać? Otóż głównie na wysokim barowym stołku przesiadywał i tam na szacunek zapracowywał. Teraz ma efekt i się z nim nie godzi.

2,643 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-15 14:44:18)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zgadzam sie z Mariposa w sprawie "nazywania rzeczy po imieniu". Wydaje mi sie, ze wielka krzywda dla dzieci sa sytuacje, w ktorych ucza sie zaprzeczac prawdzie i pokretnego myslenia.
Tak sie dzieje gdy np.
-lasimy sie do agresywnego nauczyciela i nie dajemy wiary wlasnemu dziecku. Rodzic powinien miec odwage zaprotestowac. Powinien wykorzystac sytuacje z takim nauczycielem do nauczenie dziecka jak nalezy sie zachowac. Oczywiscie nie slowami! Przykladem. Pobicie nauczyciela w ciemnej ulicy czy wyzywanie go w miejscu publicznym oczywiscie nie jest metoda. Trzeba zaprotestowac i zazadac zmiany, sledztwa, powiadomic dyrekcje (adekwatnie do sytuacji). Robic to twardo, stanowczo, konsekwentnie.... ALE... z wielka kultura i szacunkiem.
Zawsze odnosic sie do zachowania czlowieka a nie czlowieka samego w sobie. (czyli "nie podoba mi sie to co pani zrobila", a nie -"jest pani glupia wariatka")
To samo dotyczy babci, dziadka, motorniczego, ksiedza i kogokolwiek...

-inna sytuacja gdy mamy problem z nazywaniem rzeczy po imieniu to nasza rola w malzenstwie. Nawet jesli mowimy dziecku, ze nasz partner robi zle bo jest np. alkoholikiem, furiatem czy patentowanym leniem a nadal uslugujemy mu, wybaczamy, godzimy sie... jaka informacje dajemy dziecku? ze nalezy wybaczac i godzic sie w imie wyzszego dobra, ze mozna kogos nie szanowac jesli ten ktos sie na to zgodzi? Jaki wniosek moze wyciagnac dziecko gdy mowimy "tata/mama robi zle", a za chwile dajemy przyklad jak kochamy tego robiacego zle, jak mu ulegamy, jak sie go boimy... Za slowami powinny isc czyny. Nie mozna sie godzic na niesprawiedliwosc, wykorzystywanie, brak szacunku, bicie.. etc. Bez pozostawiania zadnych watpliwosci nalezy pokazac tata/mama zrobila zle i kazdy moze miec zyciowa "wpadke" RAZ. Jesli problem jest wiekszego kalibru.. to konieczna jest bardzo widoczna walka osoby dotknietej problemem. Terapie, lekarze, psychiatrzy, samoksztalcenie, szukanie w internecie, bibliotece... jednym slowem aktywna praca nad problemem. A ile razy jest tak, ze wiecej pracy wklada ta druga strona sad niewinna?

No i niestety uwazam, ze lepiej sie rozejsc niz zabijac psychicznie rodzine... za co pewnie dostane po lbie od przeciwnikow rozwodow i malzenstwa za wszelka cene nawet po trupach.

Iwkaaa, to nie jest tak, ze nic nie mozesz zrobic.
Mozesz bardzo duzo. Trzeba tylko zechciec chciec. big_smile
Pierwsza i najwazniejsza rzecz, ktora mozesz zrobic to naladowac akumulatory dzieci miloscia. Da im to poczucie wlasnej wartosci na cale zycie.
Druga sprawa to Twoje zachowanie wobec ich ojca teraz. Takie gadanie-gderanie nic nie daje. Oni w trakcie takiego gderania wyjmuja wirtualna szabelke lub siekiere....
Trzeba krotko (jedno-dwa zdania) wyrazic co nam sie nie podoba i czego nie bedziemy tolerowac.
Potem byc tylko konsekwentnym. Jesli tatus nie potrafi byc tatusiem to trzeba mu pomoc. W Twoim przypadku np. nie godzic sie na spotkania w domu... Jesli uwazasz, ze on robi swoim przykladem krzywde dzieciom to nie powinnas sie godzic na ta krzywde... bo mozna dostac jakiegos "rozdwojenia jazni" big_smile gdy z jednej strony mowisz, ze to zle a z drugiej godzisz sie na to.
Zlo w naszym domu bedzie tak dlugo jak dlugo bedziemy sie na nie godzic. Przyjecie postawy biernej jest rownoznaczne z wyznanem "jest mi to obojetne".
Ilez ludzi z DDA ma problem z odnalezieniem sie, zrozumieniem i wytlumaczeniem sobie dlaczego mojej mamie bylo to obojetne, ze tak cierpialam... Trzeba wtedy miec odwage wobec siebie i konsekwentnie sie przyznac. "tak bylo mi to obojetne, bo nie umialam aktywnie przeciwdzialac zlu wiec godzilam sie na nie. Mialam zaburzenie dostrzegania priorytetow".

Ponizej link do strony, ktora obudza do myslenia o rodzicielskich metodach wychowawczych.
Mozna zaczerpnac inspiracji big_smile
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR … am_01.html

2,644

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Jak myślicie...kochający zdradzeni są głupi bo chcą wybaczyć i wierzą partnerowi w jego cudowną odmianę??..czy są głupi bo tak kochają ,ze nie są w stanie wybaczyć i mimo szansy na naprawienie związku odchodzą...i rozstaja się definitywnie nie dając sobie i partnerowi szans???
Ciekawa jestem co odpiszecie;)...

2,645 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-15 15:58:53)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:

-lasimy sie do agresywnego nauczyciela i nie dajemy wiary wlasnemu dziecku. Rodzic powinien miec odwage zaprotestowac. Powinien wykorzystac sytuacje z takim nauczycielem do nauczenie dziecka jak nalezy sie zachowac.

Ja na wywiadówce od wychowawczyni mojej córki usłyszałam: "Wie Pani, a ona jest takim niepokornym dzieckiem"
I jak usłyszała ode mnie: "Właśnie tak ja wychowuję, co nie zwalnia jej z kulturalnego zachowania" to zdziwiona jest do dziś.
"Jeśli zachowuje się niekulturalnie - od tego jest ocena z zachowania i bardzo proszę o informację do mnie. Z pewnością wyciągnę konsekwencje" Ale wiecie, to nie chodziło o niekulturalne zachowanie, tylko:
1. uporczywe pytanie "dlaczego" w sytuacjach niejasnych
2. bronienie zasad, których nie przestrzegano.
Nie muszę pisać, że moja córka i ja nie byłyśmy ulubienicami wychowawczyni - w tym roku to się zmieniło. Do pani dotarło, że niepokorny znaczy też (przeważnie uczciwy i godny zaufania).

Zazdrosc napisał/a:

-inna sytuacja gdy mamy problem z nazywaniem rzeczy po imieniu to nasza rola w malzenstwie.

No, tu już wiecie, że moja córka jest mądrzejsza ode mnie. Obiecałam wcielić w życie to "co robi normalny człowiek w takiej sytuacji". big_smile


Batrix napisał/a:

Jak myślicie...kochający zdradzeni są głupi bo chcą wybaczyć i wierzą partnerowi w jego cudowną odmianę??..czy są głupi bo tak kochają ,ze nie są w stanie wybaczyć i mimo szansy na naprawienie związku odchodzą...i rozstaja się definitywnie nie dając sobie i partnerowi szans???
Ciekawa jestem co odpiszecie;)...

Zdradzani są głupi, bo ponad miłość do siebie przedkładają miłość do innego człowieka. Jeśli kochasz siebie - nie pozwolisz się krzywdzić - i będziesz wiedzieć, które z tych rozwiązań jest dla Ciebie najlepsze. Nie brakuje im zdolności do racjonalnego ocenienia sytuacji - czy ktoś naprawdę się zmienił, czy "bajeruje".

2,646

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Marynarka
ja usłyszałam od teściów, że ja powinnam "prostować" myślenie "dzieci" ( dwoje już posiada dowód).
Jak dzieci źle oceniają ich postępowanie to ja POWINNAM to wyjaśnić. Bo Oni znaczy dziadkowie chcą dobrze.
A przecież dziadek nie będzie się tłumaczył wnukom, o nie tak nisko nie upadł.
Gdy usłyszał że każdy niech sam tłumaczy swoje idiotyczne zachowanie, jak ma taką potrzebę, a mały czy duży człowiek ma prawo do własnej oceny innych.
Klasyfikacja końcowa była taka że ja "napuszczam" znaczy szczuje dzieci na nich.
Hm nic dodać nic ująć smile smile

2,647

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

niekochana72 i super powiedziałas tej nauczycielce..ja zauważyłam ,ze one lubią kiedy dzieci nie są dociekajace..bo wtedy znaczy marudne..?Lepiej ,żeby dziecko zgadzało się ze zdaniem nauczycielki ....bo inaczej nie ma racji i kropka...
Zauważyłam ,ze dzieci są uważane za grzeczne tylko te które siedzą cicho..i nie przeszkadzają dorosłym...;)..

A co chodzi o moje pytanie powyzej hmm nie wzięło się z księżyca...ja wiem ,że jestem głupio kochającą mimo wszystko..i właśnie takie dylematy mnie teraz dotyczą...czy można zaufać drugi raz...ale nie z głupoty a może właśnie z rozsądku i głosu serca?Co będzie gdy znów się sparzę....jak oddam się całkowicie znów w ten związek..bez oddania i zaufania mozna odrazu dac sobie na wstrzymanie i zrobić papapa..hmm

2,648

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
mariposa napisał/a:

Klasyfikacja końcowa była taka że ja "napuszczam" znaczy szczuje dzieci na nich.
Hm nic dodać nic ująć smile smile

Skąd ja to znam  - podczas ostatnich świąt , moj 23-letni syn , uslyszał od rodziny męża  - że " matka Cię nastawia i bałamuci"   -  a jak ja mogę nastwić takiego chłopa???  Wiesz co Mariposa - kiedy rodzinie brakuje argumentów to najlepiej zwalić na synową. Jak to się mówi  - synowa to nie rodzina. Wszystko zniesie!!!

2,649

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Batrix napisał/a:

A co chodzi o moje pytanie powyzej hmm nie wzięło się z księżyca...ja wiem ,że jestem głupio kochającą mimo wszystko..i właśnie takie dylematy mnie teraz dotyczą...czy można zaufać drugi raz...ale nie z głupoty a może właśnie z rozsądku i głosu serca?Co będzie gdy znów się sparzę....jak oddam się całkowicie znów w ten związek..bez oddania i zaufania mozna odrazu dac sobie na wstrzymanie i zrobić papapa..hmm

No przecież wiem, że jak ktoś zadaje pytanie, to przeważnie pyta o konkretna sytuację. Nawet jak długo zaprzecza - były tu takie oporne egzemplarze wink
Znam Twoja historię. Wiesz, co ja osobiście bym zrobiła wink Ale to nieważne - piszemy o Tobie.
Jeśli czujesz, że kochasz męża i on rzeczywiście się zmienił - daj szansę. Ale wcześniej odpowiedz sobie jeszcze na inne pytania - czy potrafisz naprawdę zaufać. Nie zatruwać sobie i jemu życia wypominaniem minionego, podejrzewaniami. Czy jesteś w stanie udźwignąć ewentualnie kolejne zranienie, którego niestety nie można wykluczyć.
Wiesz, zastanawiam się nad jednym - jak Ty znosisz śwaidomość, że on wrócił, bo (sama tak piszesz) codzienność z nią nie była już taka różowa. To takie przykre - bo on znów wybrał tą, przy której JEMU będzie lepiej... Nie sądzisz?

2,650

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zgadzam się z Niekochaną - wrócił gdy mu z tamtą nie wyszło na "stare, sprawdzone śmieci" nie dlatego ze coś zrozumiał, nagle się ocknął, czy poczuł w sobie "ogromną" miłość do zony, wrócił bo mu nie wyszły jego plany, marzenia z inna wybranką, wrócił bo nagle złudzenia okazały się realiami i wyjrzała "szara codzienność", wrócił bo dla niego ta "stara, szara codzienność" jest lepsza i wygodniejsza niż nowa bo sprawdzona, tak to widzę.

2,651

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Mariposa,
tak samo było u mnie. Tatuś sądził ( i sądzi do dziś), że dzieci myślą o nim to, co myślą dlatego wyłącznie, że ja go nie umiem usprawiedliwić. A ja nawet nie mogłam... Bo robił rzeczy, których usprawiedliwić się nie da. Doszło do tego, że zaczęły (one - te dzieci) pogardzać mną, za to, że jestem z kimś takim. No i wtedy trzeba było przestać. To był najwyższy czas, żeby uporządkować i nazwać rzeczy po imieniu. A tego szanowny niedoceniony już nie był w stanie udźwignąć. Ale zamiast pomyśleć - zwiał. Oczywiście ciężko pokrzywdzony.

2,652

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Ja próbowałam na nowo zaufać, bardzo się starałam i przez cztery miesiące było super. Oczywiście, że miałam chwile zwatpienia, wypominałam te smsy, które znalazłam w Jego komórce, ale R. przez cały czas dawał mi dowody, że naprawdę Mu na mnie zależy. Tyle, że tak było do momentu, gdy poczuł się znowu pewnie w związku. Wczoraj oznajmił mi, że nie przyjedzie w sobotę (mieszkamy w innych miejscowościach) bo idzie na imprezę. Nawet nie umiał powiedzieć na jaką imprezę i dlaczego nie możemy pójść razem. Oczywiście nie wierzę w żadne słowo. Powiedziałam, że nie pozwolę się tak traktować, nie jestem jakimś cholernym kołem zapasowym w innym mieście. Dlatego ja przestaję wierzyć, że ktoś kto raz zdradził, nigdy więcej tego nie zrobi.
Nie będę jednak siedziała i zamartwiała się moim nieudanym związkiem. Ja niczego złego nie zrobiłam, mogę z satysfakcją spojrzeć w lustro. Obetrę łzy i pójdę do moich przyjaciół na mecz i będę głośno kibicować. Przecież On nie jest wart ani jednej mojej łzy.

2,653

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Monia139 napisał/a:

Powiedziałam, że nie pozwolę się tak traktować, nie jestem jakimś cholernym kołem zapasowym w innym mieście. Dlatego ja przestaję wierzyć, że ktoś kto raz zdradził, nigdy więcej tego nie zrobi.
Nie będę jednak siedziała i zamartwiała się moim nieudanym związkiem. Ja niczego złego nie zrobiłam, mogę z satysfakcją spojrzeć w lustro. Obetrę łzy i pójdę do moich przyjaciół na mecz i będę głośno kibicować. Przecież On nie jest wart ani jednej mojej łzy.

Brawo, malutka! Pierś do przodu i głowa do góry.

2,654 Ostatnio edytowany przez Batrix (2011-01-15 19:01:34)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Niekochana i maxi...macie podejrzenia takie jak mu wywlekłam.Powiedziałam mu ,że chce wrócić (nie mieszka z nami póki co tylko sam)bo z nią nie było do końca tak hallo ,a jakby było bossko jak myslał to nadal miałby nas gdzieś.On twierdzi,że nie prawda..że zerwał bo wie ,że jestem tu z dzieckiem i nie jest mu z tym dobrze.Wiecie co..to dziwne, nastawiłam sie juz na nowe zycie bez niego,i nie to ze mam parcie bysmy na siłe cos robili,ale mam takie wrazenie że my nie umiemy tak całkiem bez siebie funkcjonowac.On przyjezdzał praktycznie codziennie ..a gdy wyjechałam i nie wiedział z kim i gdzie...to nagle dzwonił..co tam u mnie.Czy to przyzwyczajenie??Przezylismy wiekszosc naszego zycia razem..miałam 15 lat gdy go poznałam...wszedzie razem...potem nawet w pracy..i kazdy sie dziwił czy nie mamy siebie dosc..nie mielismy.Mysle ze to było prawdziwe uczucie,a z nią jakies idiotyczne zauroczenie.Czytałam ze to czeste gdy facet nie wyhulał sie za młodu i nie poznał róznych dziewczyn.Nie wiem..to dla mnie mizerne wytłumaczenie jakoś..Zrobił się teraz bardzo nerwowy,szybko wyprowadza sie z równowagi..nigdy tego nie było....echh przy mnie sie hamuje..a moze tylko dlatego ze odrazu to uciszam swoim zdecydowanym spokojem...
Fajnie jest jak ktos z boku pisze jak to widzi,bo sytuacje które dotykają nas bezposrednio czesto mylnie czytamy,sami sobie tłumaczaąc wszystko tak jak nam odpowiada....

2,655

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Słusznie Monia,
agonii nie należy przedłużać. Ja też nie wierzę, żeby notoryczny kłamca i krętacz nagle przestał nim być. Zmiany są niemożliwe, bo "zasiedział" się w tej nieuczciwości i nawet nie umie inaczej. On wie jedno: w tym związku można kłamać. To jeden z aspektów funkcjonowania tego układu. Nieoszukiwanie jest po prostu niemożliwe. A ja nie umiem już żyć czekając na kolejną katastrofę. Zaufać znaczyłoby dać się oszukać ponownie.

2,656

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Monia139.....:)

2,657 Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-01-15 19:04:37)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Niekochana,

dzięki, jak dobrze, że tu Jesteś. A i lubię jak ktos do mnie mówi malutka, bo mam całe 180 cm wzrostu big_smile i big_smile

2,658

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dzieki dziewczyny. Chyba nareszcie dojrzałam do właściwej decyzji. I jestem jakoś dziwnie spokojna.

2,659 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-15 19:10:05)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Monia139 napisał/a:

Niekochana,

dzięki, jak dobrze, że tu Jesteś. A i lubię jak ktos do mnie mówi malutka, bo mam całe 180 cm wzrostu big_smile i big_smile

Czyli ja ze swoimi 163 mogę Ci naskakać wink


Monia139 napisał/a:

Dzieki dziewczyny. Chyba nareszcie dojrzałam do właściwej decyzji. I jestem jakoś dziwnie spokojna.

Teraz już wiesz, czemu większość z nas ciągle odmienia przez przypadki to właśnie słowo :SPOKÓJ.

2,660 Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-01-15 19:13:06)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Ale możesz za to założyć czarne, seksowne szpilki a ja nie=(

2,661

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Monia139 napisał/a:

Ale możesz za to założyć czarne, seksowne szpilki a ja nie=(

E, tam! Wszystko zależy od wzrostu partnera wink

2,662

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

No tak, ale nie znam wielu przystojnych, inteligentnych, wiernych!!! bardzo wysokich facetów  big_smile

2,663

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Skromność nie pozwala mi mówić o sobie big_smile , więc wspomnę tylko o wzroście - 190 wink

Także są, nie trać wiary wink

2,664

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dzięki hardy_man, postaram się jej nie stracić.

2,665

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Monia139 napisał/a:

No tak, ale nie znam wielu przystojnych, inteligentnych, wiernych!!! bardzo wysokich facetów  big_smile

Mój chłopak (przez całe liceum) - miał 193 cm i był OK. NO, ale to było 20 lat temu ...

Posty [ 2,601 do 2,665 z 3,559 ]

Strony Poprzednia 1 39 40 41 42 43 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024