Atinasarz proszę poczytaj co napisała mi Zazdrość jakieś 2 miesiące temu, kiedy usiłowałam zniechęcić Ją do pisania na wątku na którym pisałam.
"i zupelnie nie rozumiem dlaczego moje zdanie mialoby sie w ogole liczyc w Waszym watku lub w jakimkolwiek watku... jestem nikim... moje zdanie nie ma znaczenia, nie jestem wladca feudalnym i nikt nie musi sie stosowac do tego co ja mysle czy uwazam... Mozna sobie powiedziec: E tam! nie zgadzam sie z Zazdroscia, mam inne zdanie... i tyle. Dlaczego moje zdanie moze miec wplyw na czyjes nadzieje, skrzydla badz ich brak? Nie rozumiem tego.
Zwlaszcza, ze bardzo Wam sprzyjam. Lacze sie w Waszym cierpieniu. Lubie Was... i chce tylko powiedziec, ze nie interesuje mnie zaden Wasz eh! "partner". Wy mnie interesujecie, bo jestescie fajnymi, inteligentnymi kobietami...
i tak szczerze to juz nie mam sily pisac... bo zebym nie wiem ilu slow uzyla to jakos nie moge trafic na ten wlasciwy zestaw slow...
Jestem ostatnia osoba ktora chcialaby zniszczyc Twoj spokoj.
Nie rozmawiajmy juz wiecej o moich pogladach na jakakolwiek sprawe... moje poglady, sa moje i nikt nie musi sie do nich odnosic w sensie pozytywnym lub negatywnym...
Wolalabym porozmawiac, bo jestem na takim etapie zdrowienia: co dobrego zrobilas dla siebie dzisiaj? Jak sobie dajesz rade ze soba w ciezkich sytuacjach? Masz jakies pomysly wlasne, a moze zaczerpnelas dobry pomysl z jakiejs literatury?
Czy odczuwasz fizycznie stres? Ja mialam fibromialgie, mialam straszne bole miesniowe (chodzilam do wszystkich dentystow i nic nie pomagalo) ... nikt z nich nie pomyslal (nawet doktor 300zl!), ze to moze byc na tle nerwowym....
dzis juz wyzdrowialam:)
Nawet nie wiemy jakie spustoszenie w naszym organizmie robia nerwy, stres, napiecie. Jak sobie radzic ze soba gdy swiat nam sie wali i nie mamy wplywu na nasz los?
Gdyby ktos chcial pogadac na ten temat to chetnie podziele sie moimi doswiadczeniami.... i z wielka ciekawoscia przeczytam Wasze pomysly.
Pozdrawiam Cie serdecznie Mariposa i wszystkie inne dziewczyny, ktorym moja wypowiedz odebrala jakiekolwiek nadzieje.... NIE LICZCIE SIE Z MOIM ZDANIEM, jestem nikim, mam moje glupie poglady, dla mnie samej, jestem niewaznym, nieistotnym czlekiem na Waszej drodze... nie podjelam sie nigdy roli czyjegos przewodnika zyciowego, guru, czy mistrza, moje zdanie to nie religia... gadam se tylko jak baba o tym i o tamtym... i sie ze mna nie zgadzajcie wcale a wcale.
Buziaczki...
P.S. a ostatni akapit przeczytajcie z gwara goralska (ktora kocham, wiec musialam miec chyba jakiegos przodka gorala )
A teraz poczytaj co ja Jej odpowiedziałam :
Uff Zazdrość.
Masz rację piszesz jak "baba" co Ci właśnie przyjdzie na myśl.
Ja zastanawiam się nad każdym słowem, analizuje każdy post zanim go tu wstawię.
Nie wiem czy tym razem też tak pisałaś czy bardziej się przyłożyłaś.
A być może to ja jestem taka tępa, albo do tej pory byłam niegotowa na twoje słowa.
Czytając twój ostatni post otworzyła się jakaś klapka w moim umyśle.
I wiesz co ja też chcę tak jak Ty.
Wróciłam do twoich pierwszych postów na tym forum i usiłowałam znaleźć w nich to co jeszcze wczoraj tak jasno widziałam.
Ale w świetle tego co napisałaś wyżej nie potrafiłam. Nie potrafiłam znaleźć potwierdzenia moich wcześniejszych argumentów.
A przecież jak je pisałam były takie logiczne:)
Powiem Ci co mną wstrząsnęło . Dwa zdania:
"Ja w ogole nie chce mowic o jego problemach. Nie chce byc jego generalem ani siostra milosierdzia. Ty chyba mnie wcale nie rozumiesz."
Dotarło do mnie.
Teraz zrozumiałam po co było mi to forum.
Wiem dlaczego nie byłam w stanie zrozumieć twoich słów. Krążymy na różnych orbitach. I wiem że ja chcę na Twoją.
rDziękuję Ci Zazdrość jak już wyląduję na twojej orbicie na pewno się dowiesz.
Muszę dodać, że dokładnie tak jak Ty stale zarzucałam Jej różne rzeczy. Dziś wiem że mało logiczne były moje wypowiedzi. Zarzucałam Jej i Niekochanej że czytają tekst bez zrozumienia.
Ona mówiła o kozie , a ja waliłam z grubej rury "nieprawda wóz ma 4 koła a nie nogi i uszy".
I jeszcze byłam z tego dumna.
A że należę, do ludzi którzy na idiotów mogą wyglądać, tylko do momentu jak tego nie widzą, to jak tylko się zorientowałam głośno to oznajmiłam. Bo nie wstydzę się swoich błędów, daję dobie do nich prawo. Wstydziłabym się wtedy jak wiedziałabym, że głupoty pociskam.
Dlatego świetnie rozumiem dlaczego tak piszesz i reagujesz, choć twoje słowa są dla mnie nielogiczne.
Spróbuj nie wyciągać wniosków , nie czytać między wierszami, tylko bierz słowa Zazdrości jak leci.
Spójrz Zazdrość napisała:
ale jak ktos nie ma ani jednej cechy.... to moze powinien sie zastanowic przed zaplodnieniem?
tak sie sklada, ze jestesmy kowalam losu naszych dzieci
Atinasarz
A co do tego kto powinniem mieć dzieci a kto nie - to nie mnie oceniać bo dziecko to dar i nawet jeśli rodzona matka i ojciec tego nie docenia to znajdą się tacy dla których to będzie cód nawet jeśli nie z ich krwi
A potem cytując Zazdrość dodajesz :
I ostatnia rzecz twoje słowa"ale jak ktos nie ma ani jednej cechy.... to moze powinien sie zastanowic przed zaplodnieniem?tak sie sklada, ze jestesmy kowalam losu naszych dzieci "
nie wiem co powiedziałyby na to dzieci których rodzice są nie wydolni wychowawczo, społecznie lub w inny sposób i np. trafią do domu dziecka a potem do adopcji - uważasz że wolały by nie żyć - przykre naprawdę.
Co przykrego znalazłaś w Jej wypowiedzi. Bo idąc twoim śladem ja mogłabym ocenić twoje słowa tak: A jak nie trafią do domu dziecka, tylko będą dorastały w takim domu? Gwałcone od 3 roku życia, bite poniewierane, niedożywione, użyczane kolegom czy koleżankom od kieliszka. W wieku 14 lat zaczynają brać narkotyki, rozwinięta osobowość typu borderline, kaleczy swoje ciało, notoryczne próby samobójcze, w wieku 17 lat ostatnia. Udana. Lub rozwinięta osobowość psychopatyczna, zakochuje się w czyjejś córce, ale Ona go nie chce to ją zabija.
Oczywiście przejaskrawiłam bardzo, bo z takiej rodziny może wyjść ktoś kto znajdzie lekarstwo na raka.
I bynajmniej nie pisałam tego aby oceniać czy te dzieci mądre czy psychopatyczne mają się urodzić, bo nie odważyłabym się na to i nie uzurpuje sobie takiego prawa.
Piszę to po to żeby Ci pokazać jak można potraktować czyjeś poglądy. Ty widziałaś coś przykrego ( ? ) w słowach Zazdrości ( powinni zastanowić się przed zapłodnieniem ). Zasugerowałaś że Ona jakoby daje sobie prawo w ocenie kto chce żyć a kto nie (uważasz że wolały by nie żyć - przykre naprawdę.) A z czego wyciągnęłaś taki wniosek? Proszę oświeć mnie. Bo ja też uważam że nie wszyscy powinni mieć dzieci, to chciałabym wiedzieć.
Poza tym idąc za twoim tokiem myślenia antykoncepcja powinna nie istnieć, bo tu również myślimy o regulacji narodzin.
Zazdrość napisała:To cytat z Twoich mysli albo z kogos kto Cie skrzywdzil (mama?).
Na podstawie tego twierdzisz że obraża twoją mamę?
Co najwyżej można stwierdzić że jest kiepskim psychologiem, bo zadała złe pytanie.
Nie obrażaj się i na mnie, piszę to bo sama postępowałam i myślałam tak jak Ty.