Nie wydaje się Wam, że koliber jakby trochę trolluje? Czytam i oczy przecieram? Właściwie, o co kaman?
ja juz dwie strony temu sie poddalam
juz nie kumam o co w ogole chodzi. Nie chce mi sie tego juz czytac ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...
Strony Poprzednia 1 … 37 38 39 40 41 … 55 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Nie wydaje się Wam, że koliber jakby trochę trolluje? Czytam i oczy przecieram? Właściwie, o co kaman?
ja juz dwie strony temu sie poddalam
juz nie kumam o co w ogole chodzi. Nie chce mi sie tego juz czytac ![]()
Median weź się w garść. Cóż to ma znaczyć takie lenistwo. Proszę mi natychmiast przeczytać wszystkie posty. W ramach pokuty, he, he.
Ps. Księdza mam, stąd takie skojarzenie ![]()
Hehe..oj nie, ja nie wpuszczam ksiezy do domu ![]()
Ja sie naprawde pogubilam. Z reszta ktos juz wspomnial, ze ten dialog to maslo maslane. Nie ogarniam ![]()
Ps. Księdza mam, stąd takie skojarzenie
U nas będzie 13-tego
Może to ostatni raz, kiedy w jego pojęciu będę godna ![]()
Median,
źle się wyraziłam, ksiądz ma kolędę w mojej kamienicy. Jakoś nie wiadomo kiedy nastąpił rozłam pomiędzy mną i kościołem.
Co do postów to podziwiam Niekochaną za Jej cierpliwość. Ja już bym dawno wymiękła=)
Przyznam się - mam tak pokręcony życiorys, że mam 4 wyuczone zawody ![]()
Wszystkie te wybrane świadomie (czyli 3) - mają wspólną cechę - wiążą się z pomaganiem ludziom.
Bo ja lubię ludzi. Nawet tych, którzy sami siebie nie lubią.
A jak widzę, że ktoś się miota - staram się pomóc. Ale - wolę, jak do pewnych wniosków dochodzą sami. Dlatego drążę temat. Niektórym dużo czasu zajmuje walka ze mną zamiast z przyczyną niepokojów. Mnie trudno obrazić, choć jest jedno takie słowo, które mnie wkurza. Ale to moja słodka tajemnica. ![]()
Kochana-niekochana a jak twoje zdrowie? Wypociłaś się skutecznie
Spaliłaś piżamki?
Nie wszystkim można pomóc, niektórzy zawsze szukają dziury w całym - taka ich uroda. Ale ponoć tylko krowa na pastwisku się nie zmienia, więc nie ustawaj w wysiłkach. Może kiedyś dorosną
Mnie pomogłaś nie raz i jestem bardzo zobowiązana ![]()
Zastanawiałaś się skąd u Ciebie taka potrzeba?....NIE
Jak już wspomniałaś o mojej przeszłości, to może warto skupić się na swojej, na swoich doświadczeniach?...PO CO, ZYCIE IDZIE DALEJ
niekochana72 napisał/a:Zastanawiałaś się skąd u Ciebie taka potrzeba?....NIE
Jak już wspomniałaś o mojej przeszłości, to może warto skupić się na swojej, na swoich doświadczeniach?...PO CO, ZYCIE IDZIE DALEJ
Zatem miłej podróży. A jeśli jednak odczujesz kiedyś potrzebę rozmowy na trudne tematy- zapraszam.
Kochana-niekochana a jak twoje zdrowie? Wypociłaś się skutecznie
Spaliłaś piżamki?
Nie wszystkim można pomóc, niektórzy zawsze szukają dziury w całym - taka ich uroda. Ale ponoć tylko krowa na pastwisku się nie zmienia, więc nie ustawaj w wysiłkach. Może kiedyś dorosnąMnie pomogłaś nie raz i jestem bardzo zobowiązana
Anhedonio, czy nie słyszałaś w wiadomościach informacji o przemieszczającej się chmurze popiołu? To pozostałości z moich pidżamek. Czuje się lepiej, bo gorączka spadła o stopień, ale za to chyrlam jak gruźlik.
Ale cóż poszukałam 2, a nawet więcej pozytywów:
1. nie mam apetytu, więc jest szansa, że zrzucę troszkę z wagi
2. przy kaszlu pracuje przepona i mięśnie brzucha - gimnastyka załatwiona
3. mam twarzowe rumieńce
4. nic nie robię w domu - jestem chora, więc jak wracam z pracy, to po prostu wskakuje do łóżeczka
5. leżę w łóżku i dzieki temu nie muszę oglądać chaosu ogarniającego dom
5. UWAGA! ACHTUNG! WNIMANIJE! Wczoraj M. po raz pierwszy w życiu sam, z własnej inicjatywy załadował i uruchomił zmywarkę
Tak więc - same pozytywy!
Hej kobietki a mi do tych historii to jakoś tak pasuje to
http://www.youtube.com/watch?v=n0CAQvOj … re=related
mimo że kabaret, ale trochę w tym prawdy ... kurczę ale mam dzisiaj skojarzenia ![]()
Miałysmy pogadać o tym czy przyjaźnić się z byłym a tu tak ciężkie dewagacje, napiszcie co o tym sądzicie, jakie macie zdania?
Miałysmy pogadać o tym czy przyjaźnić się z byłym a tu tak ciężkie dewagacje, napiszcie co o tym sądzicie, jakie macie zdania?
Hej maxi
moim zdaniem to zależy od tego jakie to było rozstanie, jeśli jedna ze stron została skrzywdzona i pozostały nadal uczucia to o przyjaźni między dwojgiem takich ludzi trudno mówić, bo mimo wszystko jakiś żal pozostaje.
Dziewczyny, 100 strona!
Nie może być mowy o przyjaźni moim skromnym zdaniem.
ja juz parokrotnie pisalam - nie mam kontaktu z zadnym eks. Nie chce, nie potrzebuje. Nie bede czyjas pocieszycielka, przyjaciolka itp.
tak, 100 strona i moj ulubiony wątek ![]()
5. UWAGA! ACHTUNG! WNIMANIJE! Wczoraj M. po raz pierwszy w życiu sam, z własnej inicjatywy załadował i uruchomił zmywarkę
moj ojciec cale zycie stawia talerz przy zlewie...tak, jakby ciezko byloby mu wlozyc go do zlewu. Zmywarka jest obok zlewu, ale tego z mama juz nie wymagamy, bo wiemy, ze pamietanie, schylenie sie i umieszczenie talerza w zmywarce jest nierealne. Ale za talerz obok zlewu gonie, choc i tak sie nie moze nauczyc.
Ale to wszystko nic... otoz przy czajniku jest spodek, na ktory rzucamy fuzle (torebki wycisniete) po herbacie. Oczywiscie jak spodeczek osiaga juz wielkosc piramidki to sie bierze tenze spodeczek, otwiera drzwi, za ktorymi stoi kosz i zawartosc spodeczka laduje w koszu. I teraz tak - wyjechalysmy z mama do Włoch. Wracamy po ponad tygodniu i co widzimy???? Dolozony drugi spodeczek............ tak! ciezko mu bylo oproznic zawartosc spodka, lzej bylo wyciagnac drugi spodek i polozyc obok... tragedia.
kurde no wiem wiem i chyba się sama oszukuję co najgorsze, dziś bylismy ze sobą parę godzin, jeździlismy po sklepach budowlanych, bo zmieniam mieszkanie na mniejsze, potem bylismy w pubie, duzo gadamy o wszystkim i dobrze sie rozumiemy, czy mam zal? na pewno jest mi czasem przykro lub smutno, on nic o tym nie wie, nadal w tym trwam i czasem jest tak jakbym się cofała, czułam się dobrze przez 2 m-ce nie utrzymując z nim zadnego kontaktu choć bardzo tęskniłam, a teraz znowu się nakręcam, tak 100 strona, ze 40 stron bliżej chyba lepiej ze mną było,potrzebuję kopa od Was!
dobre pytanie- przyjazn z byłym..................... tak ja sie przyjaznię z moim byłym mężem chociaż zdradzał oszukiwał - bo jestem za młoda na smutki żale pretensje rozpamiętywanie chcę żyć najpiękniej jak potrafię i to jest dla mnie teraz najważniejsze- pozdrawiam cieplutko
Przyjaźń( w dosłownym znaczeniu) z byłym - napewno nie. Jak przyjaźnic się z człowiekiem który cie tak skrzywdził, poniżył itp. Rozumiem że częsć z Was ze wzgledu na małe dzieci musi utrzymywać jakieś powiedzmy "poprawne" stosunki z ich ojcem. Ale przyjaźń nie mieści mi się w głowie. Nie jestem masochistką.
Niekochana - smutnie wyglądało wczoraj rano Twoje miasto - pozdrawiam
Maxi, kochana wydaje mi się, że byłaś spokojniejsza gdy nie miałaś z Nim kontaktu. Możesz tak z reką na sercu przyznać, że te wspolne zakupy nic dla Ciebie nie znaczyły? Ot taka zwyczajna pomoc z Jego strony? Nie wiem, ale mam dziwne przeczucie, że mozesz niestety zaprzepaścić te dwa miesiące kiedy tak dzielnie dawałaś sobie radę. Obym się myliła.
Wydaje mi się, że rany są wciąż zbyt świeże.
Przyjaciele nie robią sobie świnstw .
kurde no wiem wiem i chyba się sama oszukuję co najgorsze, dziś bylismy ze sobą parę godzin, jeździlismy po sklepach budowlanych, bo zmieniam mieszkanie na mniejsze, potem bylismy w pubie, duzo gadamy o wszystkim i dobrze sie rozumiemy, czy mam zal? na pewno jest mi czasem przykro lub smutno, on nic o tym nie wie, nadal w tym trwam i czasem jest tak jakbym się cofała, czułam się dobrze przez 2 m-ce nie utrzymując z nim zadnego kontaktu choć bardzo tęskniłam, a teraz znowu się nakręcam, tak 100 strona, ze 40 stron bliżej chyba lepiej ze mną było,potrzebuję kopa od Was!
A moze warto było poprosic o pomoc kogoś innego? Czy jeśli zdecydowałaś że to koniec - to warto samej wystawiać się na kolejne cierpienie?
Mój mąż nawet nie mówi, że chce się ze mną przyjaźnić, tylko chce być przydatny. Nie wiem, czy to lepsze słowo, ale dla mnie jest to i tak nie do przyjęcia. Może gdyby dzieci jeszcze były małe, to bym tę przydatność przyjęła, ale już nie muszę hihi, a z dziećmi niech sam szuka kontaktu.
Ale też chciał,żebym ja była przydatna dla niego.
Nie dość, że mnie zdradza, mieszka z kochanką (to jest akurat źródłem mojego spokoju), to chciałby abym załatwiła mu sprawę w urzędzie, czy pogodziła z dziećmi.
Ja nie mogę z nim rozmawiać ani pisać, bo to rozbija mur który sobie zbudowałam, tracę jeszcze chwiejną równowagę.
Dla mnie Maxi, takie kontakty są przedłużeniem i tak już bolesnej agonii związku, przedłużeniem cierpienia
Dziewczyny nie prosiłam go o pomoc, wynikło to z kontekstu rozmowy i powiedział ze się wszystkim zajmie jak zwykle, stwierdzam bez bicia że jestem masochistką, on opowiada mi dokładnie o wszystkim, o niej też, z jego opowieści układa się obraz łagodnej i miłej kobiety, dlatego potem zastanawiam się że moze ja byłam tą złą w jakimś czasie skoro tamtą wybrał, zaakceptowałam fakt ze się zauroczył, że jest to nowe, świeże itp pogodziłam się z tym że się odkochał i że nic nie dzieje się ani na siłę ani na niczyje zyczenie, wszystko to wiem a jednak coś jeszcze do niego czuję skoro z nim codziennie gadam czy sie czasem spotkam, nie jest ze mną dobrze a fakt Monia że bywało dużo dużo lepiej, chyba coś spieprzyłam, ponieważ pisałam już o swojej odnowie a tu cofam się jak rak.
Może najbardziej przykre jest dla mnie to ,że widzę jak się zmienił, zaczynam zdanie a on kończy zupełnie tak jak chciałam powiedzieć, dziś rozmawialiśmy m.in o anatomii kłótni, róznicach w funkcjonowaniu mózgu kobiety i męzczyzny, a on to wszystko wie, tym najbardziej jestem zszokowana, że wcześniej nigdy go to nie interesowało, wręcz nie chciał ze mna na takie tematy rozmawiać a teraz rozmawia nam się świetnie, dlatego też mi jest smutno.
Maxi, to może warto wrocić do punktu wyjścia i odciąć kontakt. Jeju, powiedz do czego są Ci potrzebne opowieści o Jego obecnej partnerce. I bardzo Cię proszę, nie szukaj winy w sobie. Dobrze wiesz, że zrobilaś wszystko by Wasz związek był udany.
U mnie, podobnie jak u Kasandry. Chociaż on nawet teraz nie ma ochoty być przydatny. Ja niestety nie jestem w stanie przyjaźnić się z kimś, kto kręci, oszukuje, nie jest odpowiedzialny, nie dotrzymuje słowa. Dlatego się rozwodzę. Gdyby był godzien mojej przyjaźni, może nie doszłoby do tego, bo przyjaciół szanuję i nie wywalam z domu. Zazwyczaj.
Jedyne, co czuję to litość (bom człowiek i lituję się nad słabszymi) i pogarda (bom człowiek i gardzę słabeuszami).
Może najbardziej przykre jest dla mnie to ,że widzę jak się zmienił
Przepraszam, ale muszę Ci dać "po pupie".
Może pora zrozumieć i się wkur***", że dla Ciebie mu się nie chciało tak zmienić.
A ja mam satysfakcję, że na lepsze i mądrzejsze nic się nie zmienił. Zakłam, że albo "nowa" głupia i niewymagająca, że takie "cóś" ją zadowala, albo oszołomiona jakoś i prędzej, czy później oczka szeroko ze zdumienia otworzy.
Tak Niekochna to jest dla mnie najbardziej przykre, bo jak bylismy ze sobą często się kłócilismy, a teraz zgadza się ze mną we wszystkim i we wszystkim przyznaje mi rację. Czyta duzo psychologicznych lektur, a wczesniej tego typu ksiązki działały na niego jak płachta na byka a moje długie filozoficzne wywody powodowały jego ból głowy. Pyta mnie o wszystko, abym mu doradzała co ma zrobić w drobnych i ważnych sprawach, nawet jesli to dotyczy tej drugiej, nie wiem sama co z tym zrobić, starałam się od niego odciąć ale coś mnie do niego ciagnie a jego do mnie, mamy takie same poglądy na rózne kwestie, co wczesniej było nie do pomyslenia, gubię się w tym wszystkim.
Dziewczyny dziś znalazłam taki tekst: Pokłóciłem się ze szczęściem, nadzieję kopnąłem w dupę, miłość wyzwałem od szmat, a ze smutkiem żyje wspomnieniami.... - facet ma problem ![]()
Jestem tuż przed rozwodem (31.01.2011) - nerwy sięgają zenitu, ale wiem jedno, mimo, że on deklaruje mi pomoc i przyjaźń po rozwodzie. Nic z tego z mojej strony nie będzie.
Jeżeli ktoś zdradzi Cię raz, musisz mieć świadomość, że to się powtórzy.
Przyjaciel powie Ci prawdę w oczy ale nie zdradzi, na przyjaciela możesz zawsze liczyć, a na zdrajcę?!
Tak Niekochna to jest dla mnie najbardziej przykre, bo jak bylismy ze sobą często się kłócilismy, a teraz zgadza się ze mną we wszystkim i we wszystkim przyznaje mi rację. Czyta duzo psychologicznych lektur, a wczesniej tego typu ksiązki działały na niego jak płachta na byka a moje długie filozoficzne wywody powodowały jego ból głowy. Pyta mnie o wszystko, abym mu doradzała co ma zrobić w drobnych i ważnych sprawach, nawet jesli to dotyczy tej drugiej, nie wiem sama co z tym zrobić, starałam się od niego odciąć ale coś mnie do niego ciagnie a jego do mnie, mamy takie same poglądy na rózne kwestie, co wczesniej było nie do pomyslenia, gubię się w tym wszystkim.
Maxi - bo aż się boję zapytać.... Kim Ty się stajesz w ICH związku?
Vikita piekny tekst i rozumiem Cię, tylko ze we mnie nie ma już ani nienawiści, ani wściekłości ani zawzietości ani zemsty a jest tylko smutek i żal i bezgraniczne zdziwienie.
Niekochana moze jakąś powiernicą sekretów? sama nie wiem.
Szkoda że Zazdrość nie może tego rozłozyć na czynniki pierwsze o co w tym wszystkim chodzi
Niekochana moze jakąś powiernicą sekretów? sama nie wiem.
Zaraz po naszym rozstaniu wyjechałam. Tylko że nigdy nie straciliśmy kontaktu. Za każdym razem jak wracałam na tydzień czy dłużej w rodzinne strony - widzieliśmy się. On słuchał o moich problemach i właściwie o wszystkim o czym nie mogłam z nikim innym porozmawiać i wydaje mi się że i mi wszystko mówił (chociaż o niektórych faktach z jego życoia intymnego wolałabym nie wiedziec - ale mimo to mówił mi, żeby się poradzić np, czy coś). Musze przyznać że takiego przyjaciela nie miałam nigdy. Co dziwne - przez ten cały czas gdy mnie nie było nigdy do niczego między nami nie doszło - poza zwykłym przytuleniem czy trzymaniem za ręke, tak jak to między przyjaciólmi. Ale i tak o tych naszych spotkaniach nikomu nie mówiliśmy. Wiadomo - jego dziewczyna (obecna żona) nie byłaby najszczęśliwsza z powodu naszych spotkan jak i mój chłopak napewno też by się nie ucieszył.
To fragment postu "Bycie tą trzecią".
Maxi - bo aż się boję zapytać.... Kim Ty się stajesz w ICH związku?
hahahaha, dobreeeeee...
jego obecna kobieta wie o naszych spotkaniach i o mnie i akceptuje to, mieszka daleko i nie może być z nim często, on wie że do mnie powrotu nie ma, nie robię nic czego mogłabym się wstydzić i mogę spokojnie patrzeć na siebie w lustrze, jest tu może pewne podobieństwo ale nie do końca.
niekochana72 napisał/a:Maxi - bo aż się boję zapytać.... Kim Ty się stajesz w ICH związku?
hahahaha, dobreeeeee...
Wiesz, bardzo łatwo przekroczyć tą subtelna granicę.
Ja kiedyś (dawno temu) miałam okazje spotkać się na wakacjach z chłopakiem, który bardzo długo zabiegał o moje względy. Bardzo go lubiłam, ale nie było "chemii", a poza tym KOCHAŁAM OBŁĘDNIE innego. Zatem spotykamy się (po kilku latach) - ja już bez OBŁĘDNEGO, On - z dziewczyną. Ja i On - wiele wspólnych tematów z przeszłości, podobne poczucie humoru. Bardzo dobrze się bawiłam do momentu, gdy zauważyłam JEJ wzrok. Tam nawet nie było GNIEWU - był STRACH. Poczułam się okropnie. I pomimo, iż nie miałam żadnych "zamiarów" - odcięłam się od niego. Bo poczułam, że dla niego to był powrót do starania się o mnie. A nieświadomie krzywdzę tą dziewczynę.
Maxi - czy Ty chcialabyś, żeby w Twoim związku funkcjonował ktoś taki jak Ty teraz?
Maxi, a Jesteś na tyle silna, by na pewno nie stać się "tą drugą"? Może na razie kontrolujesz rozwój sytuacji, ale wydaje mi się, że stąpasz po bardzo kruchym lodzie.
Maxi a ja zapytam po raz KOLEJNY - po co Ci to? Na co Ci to?
Co bedzie za miesiac, pol roku, rok?
jego obecna kobieta wie o naszych spotkaniach i o mnie i akceptuje to, mieszka daleko i nie może być z nim często, on wie że do mnie powrotu nie ma, nie robię nic czego mogłabym się wstydzić i mogę spokojnie patrzeć na siebie w lustrze, jest tu może pewne podobieństwo ale nie do końca.
Kochana ja nie chcę, żebyś poczuła wstyd. Po prostu przez skórę czuję, że tracisz obiektywny obraz tej sytuacji.
Powiedz, skąd jego kobieta wie o Waszych spotkaniach? I skąd wiesz, że ona rzeczywiście akceptuje tą sytuację?
Czyli, że czym Ty masz być? Zastępstwem na czas jej nieobecności? Na litość boską - nie zgadzam się na to, żebys sama siebie tak traktowała!!!!
A ja sie przylacze do pytania Niekochanej i zadam kolejne - czy to, ze ona akceptuje wiesz od niego czy od niej???
Maxi, przecież o tym, że ta kobieta akceptuje Wasze spotkania wiesz tylko od Niego. Sorki, ale czy nie miałaś dośc przykładów, że nie jest wobec Ciebie szczery?
No chyba, że miałaś okazję z Nią porozmawiać, ale nic o tym nie pisałaś, więc wątpię.
Maxi - odezwij się, to nie jest zmasowany atak, tylko GRUPA WSPARCIA.
Wczesniej zanim wybrał tamtą, przez parę m-cy funkcjonowalismy tak we trójkę, ja wiedziałam o niej, czy ona o mnie to nie wiem, ona była tam, ja tu na miejscu, jak wybrał odciełam się i kontaktu z mojej strony nie było, z jego tak, bo stwierdził ze był uczciwy i mi o wszystkim mówił, nie rozumiał dlaczego się z nim nie kontaktuję i robił wszystko aby mnie do tego nakłonić i nakłonił swoimi sposobami, Median, ja rozumiem to że nadal powinnam się odciąć i zapewne tej dziewczynie jest przykro ze nie spotyka się z nią tak często jak ze mną, tylko ze ja nie zamierzam przekraczać bariery koleżensko-przyjacielskiej i z mojej strony nic się nie wydarzy takiego abym czuła do siebie niesmak. Dlaczego rozmawiam czy spotykam się z nim? własnie dlatego ze mam z nim teraz tak dobry kontakt, wczesniej tez duzo rozmawialismy ale to ja byłam osobą zazdrosną, zaborczą i nie dającą mu odejść mimo że mi to powiedział, wpadałam w histerie, płaszczyłam się, robiłam awantury, potem znalazłam to forum, zaczełam chodzić na terapię, pogodziłam sie z faktami, z realiami i nie zyję złudzeniami jak kiedyś.
Median - od niej, wysłała mi imienne życzenia, pokazywał mi smsa, oczywiście mógł go spreparować, ale po co?
Wy piszecie jedno zdanie a ja 10 aby wszystko szczerze opisać, bo możecie z boku bardziej obiektywnie na to spojrzeć
Ja mam dzisiaj kiepski nastrój. W pracy wyładował mi się telefon. Po pracy byłam z młodym w mieście a potem na pizzy. Po powrocie do domu od razu telefon naladowałam i oddzwoniłam do R. bo miałam kilka połączeń od Niego nieodebranych. No i zrobił mi jazdę, nawet nie wysłuchał moich argumentów. Jak powiedziałam, że przeciez zdarzało się, że On też miał wyłączony telefon, lub nie odbierał, to nawrzeszczał na mnie i stwierdził, że tylko winny tak się tłumaczy jak ja. Nie wiem o co Mu chodzi, był tak wnerwiony, że nawet przeklał, co nigdy Mu się nie zdarza i bardzo tego nie lubi. Mam wrażenie, że chciał sprowokowac kłótnię. Tylko za cholerę nie wiem w jakim celu.
Maxi, przepraszam, ze się wcinam ze swoim problemem, ale jakoś miałam potrzebę wyrzucenia tego z siebie.
Powiedz, czy lepiej sie czujesz po spotkaniach z Nim? Czy jest wprost odwrotnie?
Monia, moze miał zły dzień, a może rzeczywiście szukał pretekstu do kłótni, myslę że on chce Ci udowodnic ze też nie jesteś idealna i tak jak on możesz mieć coś na sumieniu, może właśnie szuka abys coś miała bo wtedy stwierdzi że miedzy wami r-ki wyrównane, moze też tak byc ze boi sie od czasu tych jego esek że ty też możesz kogoś sobie znaleźć na zlość jemu, ale to moje hipotezy.
Monia wszystkie mamy taką potrzebę, nie ma problemu.
Róznie, dziś się popłakałam bo był za miły i za dobrze mi się z nim rozmawiało i naprawdę to głupie co teraz napiszę, ale zaczęłam się zastanawiać że może ja jestem nienormalna a on normalny, wartościowy człowiek.
Wczesniej zanim wybrał tamtą, przez parę m-cy funkcjonowalismy tak we trójkę, ja wiedziałam o niej, czy ona o mnie to nie wiem, ona była tam, ja tu na miejscu, jak wybrał odciełam się i kontaktu z mojej strony nie było, z jego tak, bo stwierdził ze był uczciwy i mi o wszystkim mówił, nie rozumiał dlaczego się z nim nie kontaktuję i robił wszystko aby mnie do tego nakłonić i nakłonił swoimi sposobami, Median, ja rozumiem to że nadal powinnam się odciąć i zapewne tej dziewczynie jest przykro ze nie spotyka się z nią tak często jak ze mną, tylko ze ja nie zamierzam przekraczać bariery koleżensko-przyjacielskiej i z mojej strony nic się nie wydarzy takiego abym czuła do siebie niesmak. Dlaczego rozmawiam czy spotykam się z nim? własnie dlatego ze mam z nim teraz tak dobry kontakt, wczesniej tez duzo rozmawialismy ale to ja byłam osobą zazdrosną, zaborczą i nie dającą mu odejść mimo że mi to powiedział, wpadałam w histerie, płaszczyłam się, robiłam awantury, potem znalazłam to forum, zaczełam chodzić na terapię, pogodziłam sie z faktami, z realiami i nie zyję złudzeniami jak kiedyś.
Median - od niej, wysłała mi imienne życzenia, pokazywał mi smsa, oczywiście mógł go spreparować, ale po co?
Wy piszecie jedno zdanie a ja 10 aby wszystko szczerze opisać, bo możecie z boku bardziej obiektywnie na to spojrzeć
Maxi - Wy znów żyjecie we trójkę. I on znów jest panem sytuacji. I prawie jestem pewna, że ona nie ma świadomości tej sytuacji. Zastanów się proszę, czy chciałabyś, żeby Twój mężczyzna utrzymywał kontakt z kimś w taki sposób i tak intensywnie, jak Wy to robicie?
Widzisz, co napisałaś "nakłonił mnie swoimi sposobami". Gdyby miał uczciwe zamiary - uszanowałby Twoją decyzję i dał Ci prawo wyboru.
Przecież to on wybrał tamtą. A teraz znów chce mieć obie.
Nie sądzisz, że gdyby chciała Ci złożyć życzenia, to wysłałaby sms-a do Ciebie?
"Wczesniej zanim wybrał tamtą, przez parę m-cy funkcjonowalismy tak we trójkę, ja wiedziałam o niej, czy ona o mnie to nie wiem, ona była tam, ja tu na miejscu"
Maxi przeczytaj to co napisałaś. Wygląda na to, że nadal tak funkcjonujecie.
Tak, wiem to ale sexu z mojej strony już nie ma i nie bedzie, a wczesniej był i z nia i ze mną, tak teraz szczerze napiszę.
Ja mam dzisiaj kiepski nastrój. W pracy wyładował mi się telefon. Po pracy byłam z młodym w mieście a potem na pizzy. Po powrocie do domu od razu telefon naladowałam i oddzwoniłam do R. bo miałam kilka połączeń od Niego nieodebranych. No i zrobił mi jazdę, nawet nie wysłuchał moich argumentów. Jak powiedziałam, że przeciez zdarzało się, że On też miał wyłączony telefon, lub nie odbierał, to nawrzeszczał na mnie i stwierdził, że tylko winny tak się tłumaczy jak ja. Nie wiem o co Mu chodzi, był tak wnerwiony, że nawet przeklał, co nigdy Mu się nie zdarza i bardzo tego nie lubi. Mam wrażenie, że chciał sprowokowac kłótnię. Tylko za cholerę nie wiem w jakim celu.
Po prostu zapytaj. Kochana, czy on też ma jakieś przykre doświadczenia z przeszłości?
Tak, wiem to ale sexu z mojej strony już nie ma i nie bedzie, a wczesniej był i z nia i ze mną, tak teraz szczerze napiszę.
Chcesz mi powiedzieć, że tylko seks się liczy? Przeciez wszystkie wiemy, że to wcale nie seks jest najważniejszy.
nie o to chodzi, tylko wczesniej się na to godziłam i to akceptowałam a teraz nie, napisałam wczesniej post ale trafił do archiwum.
Mojego telefonu jej nie poda bo mogłabym np coś jej powiedzieć czego by nie chciał aby wiedziała, tak on sądzi, a ja mścić się nie mam zamiaru.
Niekochana chciałam zapytać bo uważam, że zamiast kłótni lepsza jest rozmowa, ale nie dal mi szansy bo nie odebrał teleonu. W takiej sytuacji wiecej dzwonić nie będę. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Wątpię czy ma jakies przykre doświadczenia z przeszości. To raczej Jego eks żona ma z Jego powodu.
Róznie, dziś się popłakałam bo był za miły i za dobrze mi się z nim rozmawiało i naprawdę to głupie co teraz napiszę, ale zaczęłam się zastanawiać że może ja jestem nienormalna a on normalny, wartościowy człowiek.
Ale o to chodzi. Zobacz, do jakiego stanu doprowadziły Cie spotkania z nim. Czy chcesz się tak czuć?
Dzieki dziewczyny, chyba już pójdę się odmoczyć i palulu, życie jest do d...y.
Nie chcę ale napisałam wczesniej ze jestem masochistką, np rani mnie to co mówi o niej ale z ciekawością słucham, dlaczego?
Dobrej nocy, kochana.
Maxi,
no błagam. Bardzo Cię proszę poczytaj te posty w których opisywałaś swoją sytuację. Posty w których opowiadałaś jak bardzo Cię skrzywdził, jak oszukiwał, jak zdradzał, jak korzystał z Twoich pieniędzy. Czy tak postępuje człowiek wartościowy|???
Wiem że nie, Moniu naprawdę to wiem, ale teraz widzę zupełnie innego człowieka, nawet kasę mi całą oddał przed czasem.
Maxi, zabrakło mi argumentów. Może jutro w świetle dnia inaczej na to spojrzysz, z większym dystansem.
Wiem że nie, Moniu naprawdę to wiem, ale teraz widzę zupełnie innego człowieka, nawet kasę mi całą oddał przed czasem.
Kochana, bo to dla niego znów faza "godów". Będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony - już wie, co Ci powiedzieć, żebyś "doceniła" zmianę.
Nie ma teraz mojej siostry syjamskiej, więc ja Ci napiszę, co mi napisała, gdy zaczęłam mieć wątpliwości.
"Co Cię tak cieszy w jego zachowaniu? Dlaczego uważasz, że on teraz robi coś specjalnego? Przecież to zachowanie NORMALNEGO człowieka - zawsze tak powinien się zachowywać.W tym nie ma nic szczególnego"
Nie chcę ale napisałam wczesniej ze jestem masochistką, np rani mnie to co mówi o niej ale z ciekawością słucham, dlaczego?
Szczerze? Bo pewnie masz nadzieję, że w końcu usłyszysz, że on sie pomylił, że nie powinien od Ciebie odchodzić. Zresztą juz delikatnie o tym wspomniałaś.
Zazdrość - podałaś piękne księżkowe cechy idealnej dojrzałości tylko nijak się to ma do zwyczajnej rzeczywistości. Bo niestety ideałó nie ma a wiele osób jest dojrzałych i odpowiedzialnych nie posiadając wszystkich tych cech lub posiadających tylko niektóre - wszystko zależy od osoby, sytuacji itd...
ale jak ktos nie ma ani jednej cechy.... to moze powinien sie zastanowic przed zaplodnieniem?
tak sie sklada, ze jestesmy kowalam losu naszych dzieci ![]()
a gotowiec Koliberku... praktyczny... nie trzeba sie samemu produkowac.
Czasmi ksiazka prawde Ci powie... ha ha ha wieksza niz wrozka. Sukces to czytac ze zrozumieniem.
atinasarz napisał/a:Zazdrość - podałaś piękne księżkowe cechy idealnej dojrzałości tylko nijak się to ma do zwyczajnej rzeczywistości. Bo niestety ideałó nie ma a wiele osób jest dojrzałych i odpowiedzialnych nie posiadając wszystkich tych cech lub posiadających tylko niektóre - wszystko zależy od osoby, sytuacji itd...
ale jak ktos nie ma ani jednej cechy.... to moze powinien sie zastanowic przed zaplodnieniem?
tak sie sklada, ze jestesmy kowalam losu naszych dziecia gotowiec Koliberku... praktyczny... nie trzeba sie samemu produkowac.
Czasmi ksiazka prawde Ci powie... ha ha ha wieksza niz wrozka. Sukces to czytac ze zrozumieniem.
Siostro kochana maxi wzywaaa Cię na pomoc. Pomóż, bo nas chyba nie chce słuchać.
Niekochana chciałam zapytać bo uważam, że zamiast kłótni lepsza jest rozmowa, ale nie dal mi szansy bo nie odebrał teleonu. W takiej sytuacji wiecej dzwonić nie będę. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Wątpię czy ma jakies przykre doświadczenia z przeszości. To raczej Jego eks żona ma z Jego powodu.
Kochana, w ferworze umknął ma Twój post, przepraszam.
Oczywiście, że masz rację. Ściskam Cie mocno.
mysle o tym... i juz mi sie klaruje maoje stanowisko w sprawie ![]()
mysle o tym... i juz mi sie klaruje maoje stanowisko w sprawie
Ja już dziś nie pójdę spać - siedzę nad papierami, a w dzień troszkę pospałam.
Strony Poprzednia 1 … 37 38 39 40 41 … 55 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024