dlaczego zdradzani sa glupi... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...

Strony Poprzednia 1 36 37 38 39 40 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,406 do 2,470 z 3,559 ]

2,406 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-09 23:31:49)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrośc odebrałas mojego maila?

Zobacz podobne tematy :

2,407

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Gaziu nikt sie nie kloci tylko sobie wyjasnia to i owo to raz, a dwa - watek Zazdrosci (z reszta jedyny, ktorego sie uczepilam na dobre) i tylko Ona moze sobie potupac tongue

2,408 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-09 23:32:48)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Pochrzaniły mi sie watki, sory, juz sprostowałam.....

2,409

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

To watek Zazdrości, he, he nie Twój Gaziu. Ale miło, że i tu się udzielasz. Median, po ilości postów i rzecz jasna ich jakości widzę, że  wróciłas do doskonałej formy. Strasznie się cieszę.

2,410 Ostatnio edytowany przez Median (2011-01-09 23:37:28)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Haaaahaaaa Moniuuuu...do doskonalosci lata swietlne, ale fakt - od wczoraj znowu mi tu dobrze. A Ty jak sie masz? Jakies postanowienia? Zmiany?

Ps. Wolanda mi bardzo brakuje hmm

2,411 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-01-09 23:42:59)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Hej, a ja te długie posty Zazdrości czytam po parę razy i wyciagam wnioski, bardzo szanuję jej zdanie, cześć dziewczyny, jakaś jestem dziś markotna.


A mi go nie brakuje, jakoś ostatnio byłam w jakimś wątku i przeczytałam jego brzydkie słowa o mnie, i uważam ze mozna mieć rózne zdania ale wypowiadać je w sposób kulturalny bo to swiadczy o czlowieku.

2,412

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

witaj maxi, cos sie stalo? czy to ogolna niemoc?

2,413

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median sama nie wiem, jednak te rozmowy z ex róznie na mnie wpływają i sama nie wiem czy ich chcę czy nie.

2,414

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Bardzo się z tego cieszę. U mnie bez zmian. Postanowienie noworoczne by rzucić palenie nieudane. R. póki co nie pali, a myslałam, że to ja mam więcej silnej woli. Póki co R, wymyslił sanatorium, dla nas obojga oczywiście. Mamy własne z firmy, w bardzo fajnej miejscowości. Ale nie wiem czy to dobry pomysł bo sanatorium kojarzy mi się jakoś ze starszymi ode mnie ludźmi, a w dodatku jestem zdrowa jak koń.

2,415

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

ojej... powiedz mi o czym wy rozmawiacie i jaki macie w tym cel?

2,416

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Hej Maxi, nie zrozumiałam za dobrze Twój eks pisał o Tobie?

2,417 Ostatnio edytowany przez Median (2011-01-09 23:52:01)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Moniu do sanatorium nie jezdza tylko i wylacznie chorzy wink
Co do starszosci to hmm.. pojechalam dwa lata temu na oboz odchudzajacy, choc tak naprawde zalezalo mi na tym, aly oczyscic organizm. Mialam przez dwa tygodnie podawane warzywa, soki... generalnie prowadze mocno niezdrowy tryb zycia wiec taki wyjazd wydawal sie bardzo dobrym pomyslem. Okazalo sie, ze niestety srednia wieku to jakies 60+, ale z osobami starszymi tez moge porozmawiac, wiec nie w tym byl problem. Problemem bylo to, ze....wszyscy ci ludzie byli monotematyczni - BÓG. Totalnie rozmodlone towarzystwo, ktore chodzilo do sklepu, ktory byl niedaleko i zarlo balerony i kielbachy. I jakos tak mi przeszly wszystkie wyjazdy, sanatoria itp smile

Maxi pisala o Wolandzie, nie o eks

2,418

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

He, he no tak, o Wolandzie, ale wiesz jestem blondynką   big_smile i big_smile

2,419

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

ja ruda, ale musialam przeczytac 3x aby do tego dojsc, wiec nie przejmuj sie wink

2,420

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Róznie, czasem o pierdołach, czasem są to jakieś aluzje, czasem mnie bada, czasem mówi ze mi poszuka jakiegoś fajnego faceta a ja mu na to ze mam jakieś kobitki dla niego i tak sobie żartujemy, czy to ma sens? chyba nie ma, bo raz śmiejemy się do łez, a innym razem robi mi się smutno, sama nie wiem dlaczego, nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie po co z nim codziennie rozmawiam, nie szukam kontaktu to on dzwoni, dlaczego się mnie o wszystko pyta? też nie wiem i po co dzwoni?

2,421

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Wiem, że do sanatorium jeżdżą różni ludzie, niekoniecznie też chorzy. Ode mnie z firmy całkiem sporo osób z niego korzysta. Poza tym ma też jechać moja przyjaciółka i jeszcze jeden fajny kumpel. Całkiem nierozmodlone towarzystwo, a wręcz przeciwnie, trochę jakby imprezowe. Ech, po prostu nie lubię niczego planować z takim wyprzedzeniem, bo wyjazd miałby byc dopiero w maju.

2,422

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dzwoni bo nie umiesz z jakiegos powodu zablokowac jego numeu sad
Dzwoni bo chcesz zeby dzwonil..
sama nie zrobisz kroku, musisz byc porzucona i zapomniana... to on zdecyduje, ze nie chce dzwownic i wtedy wszystko sie urwie... Ty nie zrobisz nic...
a mozesz smile
Zrob to...

2,423

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Maxi, może dlatego, że dobrze Mu się z Tobą rozmawia. Traktuje Cię po przyjacielsku. Faceci są na ogół gruboskórni, nie mysli, że te rozmowy mogą Ciebie ranić.

2,424

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zgadzam sie z Zazdroscia - pozwalasz mu na to, a on to wykorzystuje. Tobie jest roznie, a jemu w to graj. Mial nad Toba kontrole, kiedy byliscie razem, ma ja niestety rowniez po tym, jak odszedl hmm

2,425

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Wiem ze traktuje mnie po przyjacielsku, bo tak jest, tylko ja nie wiem czy powinnam się z nim przyjaźnić w koncu bylismy ze sobą tyle lat i to on mnie zostawił dla innej, potem się nie odzywałam, a on cały czas pisał lub dzwonił i w końcu się zdobyłam na napisanie długiego maila w którym mu wybaczyłam i dzięki temu było mi łatwiej zyć, tak jakby coś się we mnie odblokowało, jakbym zdjęła z piersi cięzki kamień. Już taka jestem że nie lubię mieć wokół siebie wrogów, czy kogoś kto mnie nie lubi, od razu chcę to wyjaśnić i podać rękę do zgody, może to dla niektórych dziwne, szczególnie po tym co mi wcześniej zrobił, czy te rozmowy mnie ranią? raczej nie, napisałam raczej bo nie wiem tego na pewno, czasem jestem smutna jak dziś ale nie zraniona, nie wiem czy mnie rozumiecie? może ja siebie też do konca nie rozumiem.

2,426 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 00:29:55)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
maxi napisał/a:

A mi go nie brakuje, jakoś ostatnio byłam w jakimś wątku i przeczytałam jego brzydkie słowa o mnie, i uważam ze mozna mieć rózne zdania ale wypowiadać je w sposób kulturalny bo to swiadczy o czlowieku.

Podzielam Twoje zdanie - on ma żal do kobiet. I podejrzewam - po prostu nas nie lubi, bo uważa, że wszystkie jesteśmy takie, jak ta, która go skrzywdziła.


Zazdrosc napisał/a:

Dzwoni bo nie umiesz z jakiegos powodu zablokowac jego numeu sad
Dzwoni bo chcesz zeby dzwonil..
sama nie zrobisz kroku, musisz byc porzucona i zapomniana... to on zdecyduje, ze nie chce dzwownic i wtedy wszystko sie urwie... Ty nie zrobisz nic...
a mozesz smile
Zrob to...

Maxi - nic dodać, nic ująć. To samo myślę.

2,427

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Maxi, bo Jemu jest łatwiej. Dlatego osoby, które odchodzą, mówią często ten banalny tekst "zostańmy przyjaciółmi". Czy ja mogłabym się przyjaźnić z osobą, która mnie zraniła? Zapewne nie.

2,428

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Monia139 napisał/a:

Maxi, bo Jemu jest łatwiej. Dlatego osoby, które odchodzą, mówią często ten banalny tekst "zostańmy przyjaciółmi". Czy ja mogłabym się przyjaźnić z osobą, która mnie zraniła? Zapewne nie.

To uciszenie wyrzutów sumienia - nie byłem taki najgorszy, skoro ona nadal się ze mną przyjaźni...

2,429

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:

chyba nie mozna abstrahowac... bo to czesto jest nalog, przemoc, zdrady... ale moze to byc zwykla charakteropatia, niedojrzalosc, egoizm.
Wystarczy, ze ma problem z dotrzymaniek kazdej obietnicy, ze nie liczy sie systematycznie z potrzebami rodziny, ze zachowuje sie jak dodatkowe dziecko w rodzinie walczace o swoje zabawki, jest niesamodzielny i trzeba go wyreczac w samoobsludze (ugotowac, uprac, uprasowac), oszukuje, jest niedojrzaly...

Przeciez mezczyźni to duze dzieci i tak nprawde to w nich jest fajne big_smile
Ale nie ma co wymagac cudów....
Ja np.tez nie jestem fanka gotowania, robie obiad kiedy chce a kiedy nie mam na to ochoty to coś zamawiam albo po prostu nie gotuje smile
myśle, ze wiekszosć kobiet czuje pewien obowiazek, ze jak dziś nie ugotuje to sie świat zawali a później dochodzi do tego prasowanie, pranie, mycie dzieci itp. po czym sfrustrowane na koniec dnia obwiniaja partnera ze musiały tyle robić same.
Dlatego tak jak pisałam wczesniej trzeba wyrazac swoje potrzeby głosno a jeśli nie chce nam sie "uczyć partnera" naszych potrzeb to pokochac go takim jakim jest i nie narzekać.

A czy to nie jest tak ze jak juz mamy tego poukładanego, statecznego, dojrzałego meżczyzne, który wyręcza siebie i innych z prania, gotowania i prasowania to zaczynamy szukac dziury w całym i zaczyna nam brakować właśnie tego dużego chłopca, który co prawda jest troche niezręczny ale taki w tym fajny  big_smile

2,430

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

A czy to nie jest tak ze jak juz mamy tego poukładanego, statecznego, dojrzałego meżczyzne, który wyręcza siebie i innych z prania, gotowania i prasowania to zaczynamy szukac dziury w całym i zaczyna nam brakować właśnie tego dużego chłopca, który co prawda jest troche niezręczny ale taki w tym fajny  big_smile

Koliberku, rozumiem, że nie masz męża ani dziecka?

2,431

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

jeszce nie mam smile

2,432

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

jeszce nie mam smile

To nie było złośliwe pytanie.
Po prostu jesteś na innym etapie życia - beztroskiej zabawy i taki partner o jakim piszesz - jest w tym dobrym towarzyszem.
Ale większość z nas ma ten etap już za sobą. I oczekujemy czegoś innego. Dzieci już mamy - takie prawdziwe wink
Potrzebny nam ktoś zaufany, odpowiedzialny i kochający. Taki etap, że zabawowy chłopiec nic dobrego nie wnosi.

2,433

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Dzieci już mamy - takie prawdziwe wink

Ale to juz ocieka zlosliwoscia big_smile

2,434 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 01:18:57)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dzieci już mamy - takie prawdziwe wink

Ale to juz ocieka zlosliwoscia big_smile

Absolutnie nie chciałam, jeśli tak myślisz, to przepraszam. Po prostu mając dziecko i wynikające z tego liczne obowiązki i odpowiedzialność nieraz nie dającą spać po nocach (oprócz niebywałych przyjemności) wkur*** nas, jak On staje się kolejnym dzieciaczkiem do zaopiekowania. Jakbyśmy tak chciały, to zamiast ślubu/partnerstwa przeprowadziłybyśmy adopcję.

2,435

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Ojej...Niekochana cos Cie chyba dzis ugryzlo. Przeciez to nie byl zarzut lecz stwierdzenie faktu podkleslone szerokim usmiechem smile
Nie mam dzieci chociaz bardzo chcialabym miec, uwierz... hmm

2,436

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

Ojej...Niekochana cos Cie chyba dzis ugryzlo. Przeciez to nie byl zarzut lecz stwierdzenie faktu podkleslone szerokim usmiechem smile
Nie mam dzieci chociaz bardzo chcialabym miec, uwierz... hmm

Nie, ja po prostu uzmysłowiłam sobie, że to rzeczywiście mogło zabrzmieć niefajnie, a mam bardzo bliską osobę borykającą się z problemem niemożności posiadania dzieci. Wiem, że dla tych osób to bardzo bolesna sprawa, więc mogłam kogoś niechcący zranić.

2,437

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

A czy to nie jest tak ze jak juz mamy tego poukładanego, statecznego, dojrzałego meżczyzne, który wyręcza siebie i innych z prania, gotowania i prasowania to zaczynamy szukac dziury w całym i zaczyna nam brakować właśnie tego dużego chłopca, który co prawda jest troche niezręczny ale taki w tym fajny  big_smile

jesli tak jest to znaczy, ze jestesmy niedojrzale i mamy powazny problem ze soba.
Dojrzaly czlowiek nie porzuci rodziny i rodzonych dzieci dla kogos fajniutkiego...
a w sprawie wyreczania z prania i innych robotek... to nie jest niczyj obowiazek. Kazdy musi sam dbac o swoja samoobsluge.. mozna miec uklad partnerski o wspolpracy i wymianie...

Tak piszesz Koliberku jakbys miala wewnetrzne przekonanie o ROLI kobiety w zyciu czlowieka i oficjalnie sie temu przeciwstawiala.
Sukces jest wtedy gdy nie masz takiego wewnetrznego przekonania i nie musisz udowadniac iz jestes wbrew.
Wtedy sprawiedliwosc jest dla Ciebie sprawa naturalna.

2,438

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
maxi napisał/a:

nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie po co z nim codziennie rozmawiam, nie szukam kontaktu to on dzwoni, dlaczego się mnie o wszystko pyta? też nie wiem i po co dzwoni?

Maxi - parę stron wcześniej, bodaj przedwczoraj, mówiłyśmy o tym. Zazdrość jak zwykle prosto i krótko zdiagnozowała - taka obecność EX w naszym życiu ma za zadanie podnosić adrenalinkę smile A w nas budzi niepewność i niepokój. I po co nam te kwiaty???

2,439 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-01-10 12:12:05)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Poruszyłyście temat przyjaźni z naszymi byłymi.
Też mi to proponował. Mam wrażenie, że jest mu to potrzebne aby uciszyć własne wyrzuty sumienia.  Po to, żeby lepiej się poczuł. Działa wg zasady- "Skoro się przyjaźnimy to chyba nie jestem taki zły".
Wydaje mi się, że jest to egoistyczna postawa naszych byłych. Być może źle go oceniam, ale na dzień dzisiejszy nie umiem inaczej.
Wg mnie ,żeby mówić o przyjaźni trzeba wybaczyć, a nie ma wybaczenia bez szczerej rozmowy, być może trudnej dla obojga i powolnego odzyskiwania zaufania, ale to może trwać latami.
Jeszcze jedno, dlaczego tak wszyscy dziś posługujemy się słowem przyjaźń, nie zastanawiając się czym ona tak naprawdę jest. Umówimy się, że to jest przyjaźń, ale czy ona naprawdę będzie istniała. Nie ufam, więc się nie przyjaźnie. To tak jak słowo kocham, łatwo je wypowiedzieć, trudniej kochać naprawdę.
Prawdziwa przyjaźń nie potrzebuje umownego nazwania, umawiamy się że od dziś się przyjaźnimy, przekreślamy to złe, co było , bo chcemy się przyjaźnić. Chyba nie o to chodzi.
Jeśli zrodzi się przyjaźń, to przekonamy się o tym kiedyś,w  codziennym życiu, tym dalszym, kiedy pogodzimy się z bólem, żalem, kiedy będziemy gotowe na to i być może zdarzy się coś w życiu, co nam pozwoli się o tym przekonać.

Ja osobiście na dzień dzisiejszy nie jestem gotowa na przyjaźnienie się  z moim mężem. Zbyt wiele spraw mnie boli. Dlaczego nim nie był, gdy go potrzebowałam, kiedy byliśmy razem? Czy małżenśtwo wyklucza przyjaźń, czemu nagle teraz oni chcą się z nami przyjaźnić?

2,440

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Po prostu jesteś na innym etapie życia - beztroskiej zabawy i taki partner o jakim piszesz - jest w tym dobrym towarzyszem.
Ale większość z nas ma ten etap już za sobą. I oczekujemy czegoś innego. Dzieci już mamy - takie prawdziwe wink
Potrzebny nam ktoś zaufany, odpowiedzialny i kochający. Taki etap, że zabawowy chłopiec nic dobrego nie wnosi.

Aż tak młodziutka to ja nie jestem wink

Odpowiedzialni, dojrzali...ehh to nie wiesz, ze tacy sa "najgorsi" i problematyczni, bo sa desperatami, a jak już są po 30tce to na siłe chcą "ustatkować sie", na siłe szukaja zony żeby z jednej strony pokazać jakie to z nich głowy rodziny a drugiej ukradkem ida do kochanki, bawia sie na imprezach, szukają panieniek po portalach internetowych.

A z reszta bardzo często to poczucie obowiazku ze strony mezczyzny powoduje ze prowadzi podwójne zycie i potrafi ciagnąć to latami!!!...bo zamiast WYBRAĆ to on sie miota miedzy poczuciem obowiazku bo dzieci, zona a poczuciem odskoczni jakie daje mu kochanka.

Ci "dojrzali" potrafią narobic wiecej szkód niż ci szcerzy, otwarci do zwiazku i kochania drugiej osoby mezczyźni smile
a tym bardziej jak wy dziewczyny macie dzieci to powinnyscie szukać właśnie takiego wesołego, fajnego faceta, który bedzie chciał was kochac i wasze dzieci, z którymi bedzie chciał utrzymywac przyjacielskie stosunki big_smile  a nie że bedzie z poczucia obowiazku....bo wy ok, ale wasze dzieci to juz nie bardzo roll

O!!! zreszta ja byłam w związku zdawałoby sie z odpowiedzialnym mezczyzna i kiedyś z głupa zadałam mu pytanie:"czy wziałby kobietę z dzieckiem???" a on na to że "nie" i tu padło wiele dziwnych argumentów tłumaczących jego podejscie  roll i co niby 36 letni dojrzały, odpowiedzilny, z dachem nad głowa mezczyzna...no ale kobieta z dzieckiem to już problem...szkoda gadac roll

Z resztą mezczyzna ma nas KOCHAC a nie być niańka, kucharzem, hydraulikiem i wiernym pieskiem.
Oczywiscie ja tu dosć przejaskrawiłam pewne problemy i cechy ale chciałam powiedzieć ze
"nie wszystko złoto co swieci" smile

2,441 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-01-10 14:31:53)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Może tak jak napisała Niekochana - dla ukojenia wyrzutów sumienia, czasem dzwonią z ciekawości co tam słychać, czasem gdy się nudzą, czasem jak chcą się zwierzyć bo coś im tam nie wyszło, czasem potrzedują rady, a kto im poradzi? nowa laska? która tak właściwie nic o nich nie wie, o ich "mrocznej" stronie duszy, bo "stroić piórka" przed nową zdobyczą to każdy potrafi, ale my które byłysmy z nimi tyle lat, wiemy o nich duzo i nie tylko dobrego ale głównie złego. Były mąż mojej siostry jest u niej częściej niż jak byli małzeństwem, zajmuje się dzieciakami, kupuje jedzenie, oglada telewizję, chodzi z nimi na mecze, co nigdy nie robił wcześniej, moja siostra jest wściekła, bo praktycznie to nie moze sobie sama życia ułozyć, wprawdzie ma od paru lat przyjaciela ale jeździ do niego tylko na weekendy, tak źle i tak niedobrze.

Anhedonia masz rację, nasz związek zawsze przysparzał i jemu i mnie adrenaliny, moze on też dlatego dzwoni, poza tym zawsze codziennie ze sobą rozmawialiśmy tyle lat, to był nasz rytuał, teraz jak mówię cześć, to sie upomina, zadzwoń jutro, myslę że również pragnie odczuwać taki niepokój jak ja, to również uzależnienie takie rozmowy, bo gdy ich nie ma czegoś brakuje.

2,442 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-01-10 15:03:08)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:
Koliber napisał/a:

A czy to nie jest tak ze jak juz mamy tego poukładanego, statecznego, dojrzałego meżczyzne, który wyręcza siebie i innych z prania, gotowania i prasowania to zaczynamy szukac dziury w całym i zaczyna nam brakować właśnie tego dużego chłopca, który co prawda jest troche niezręczny ale taki w tym fajny  big_smile

jesli tak jest to znaczy, ze jestesmy niedojrzale i mamy powazny problem ze soba.
Dojrzaly czlowiek nie porzuci rodziny i rodzonych dzieci dla kogos fajniutkiego...
a w sprawie wyreczania z prania i innych robotek... to nie jest niczyj obowiazek. Kazdy musi sam dbac o swoja samoobsluge.. mozna miec uklad partnerski o wspolpracy i wymianie...

Tak piszesz Koliberku jakbys miala wewnetrzne przekonanie o ROLI kobiety w zyciu czlowieka i oficjalnie sie temu przeciwstawiala.
Sukces jest wtedy gdy nie masz takiego wewnetrznego przekonania i nie musisz udowadniac iz jestes wbrew.
Wtedy sprawiedliwosc jest dla Ciebie sprawa naturalna.

A czy dojrzałoscią jest siedzenie w zwiazku, gdzie nie ma juz miłosci, gdzie jest alkoholizm, przemoc,zdrady i tylko dlatego ze jest OBOWIAZEK SIEDZENIA PRZY DZIECIACH i ZONIE/MĘŻU...
czy naprawde chciałbyś mieć meza który jest z Toba bo jest a nie dlatego ze cię Kocha???

A o zwyklych czynnosciach domowych piszesz jakby były udręka a związek porównujesz do jakiejs sprawiedliwosci czy samoobsługi...zwiazek to nie bufet tylko przyjaźń dwóch osób.

I nie mam żadnego przekonania do zadnej roli kobiety, ale jeśli faktycznie gotuje, piorę, sprzatam cokolwiek to robie to bo CHCĘ i sie z tego ciesze bo sprawia mi to dużo przyjemnosci smile
a tym samym ciesze sie gdy mojej drugiej połowce sprawie tym przyjemnosć smile
wiadomo ze podświadomie chce sie żeby ta druga osoba tez od czasu do czasu ugotowała obiad dla nas czy posprzatała i jeśli tego nie ma to zaczynamy czuć frustracje...
ale moment kiedy zaczynamy czuć frustracje jest dobrym sygnałem!!!
podam przykład na sobie:ostatnio miałam pretensje do swojego partnera ze to ja ciągle przyjeżdzam do niego a on sporadycznie, wiec powiedziłam mu co o tym mysle, przez trzy dni prosił zebym przyjechała a ja za każdym razem odmawiałam wiec w końcu sie zreflektował i przyjechał big_smile

2,443 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 15:35:34)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Po prostu jesteś na innym etapie życia - beztroskiej zabawy i taki partner o jakim piszesz - jest w tym dobrym towarzyszem.
Ale większość z nas ma ten etap już za sobą. I oczekujemy czegoś innego. Dzieci już mamy - takie prawdziwe wink
Potrzebny nam ktoś zaufany, odpowiedzialny i kochający. Taki etap, że zabawowy chłopiec nic dobrego nie wnosi.

Aż tak młodziutka to ja nie jestem wink

Odpowiedzialni, dojrzali...ehh to nie wiesz, ze tacy sa "najgorsi" i problematyczni, bo sa desperatami, a jak już są po 30tce to na siłe chcą "ustatkować sie", na siłe szukaja zony żeby z jednej strony pokazać jakie to z nich głowy rodziny a drugiej ukradkem ida do kochanki, bawia sie na imprezach, szukają panieniek po portalach internetowych.

A z reszta bardzo często to poczucie obowiazku ze strony mezczyzny powoduje ze prowadzi podwójne zycie i potrafi ciagnąć to latami!!!...bo zamiast WYBRAĆ to on sie miota miedzy poczuciem obowiazku bo dzieci, zona a poczuciem odskoczni jakie daje mu kochanka.

Ci "dojrzali" potrafią narobic wiecej szkód niż ci szcerzy, otwarci do zwiazku i kochania drugiej osoby mezczyźni smile
a tym bardziej jak wy dziewczyny macie dzieci to powinnyscie szukać właśnie takiego wesołego, fajnego faceta, który bedzie chciał was kochac i wasze dzieci, z którymi bedzie chciał utrzymywac przyjacielskie stosunki big_smile  a nie że bedzie z poczucia obowiazku....bo wy ok, ale wasze dzieci to juz nie bardzo roll

O!!! zreszta ja byłam w związku zdawałoby sie z odpowiedzialnym mezczyzna i kiedyś z głupa zadałam mu pytanie:"czy wziałby kobietę z dzieckiem???" a on na to że "nie" i tu padło wiele dziwnych argumentów tłumaczących jego podejscie  roll i co niby 36 letni dojrzały, odpowiedzilny, z dachem nad głowa mezczyzna...no ale kobieta z dzieckiem to już problem...szkoda gadac roll

Z resztą mezczyzna ma nas KOCHAC a nie być niańka, kucharzem, hydraulikiem i wiernym pieskiem.
Oczywiscie ja tu dosć przejaskrawiłam pewne problemy i cechy ale chciałam powiedzieć ze
"nie wszystko złoto co swieci" smile

Koliberku - ale my nadal piszemy o dwóch różnych sytuacjach smile
Ba, nawet o trzech, bo Ty sama piszesz o dwóch różnych typach mężczyzn. Raz ma to być partner do świetnej, wyluzowanej zabawy bez zobowiązań, a za chwilę ktoś, kto ma wychowywać CUDZE dzieci. Akurat to, że otwarcie powiedział, że to go nie interesuje - świadczy o jego dojrzałości.
Znamienne jest to, że Ty utożsamiasz dojrzałość z przekroczeniem pewnej granicy wiekowej. Jak jeszcze troszkę świata pooglądasz, to przekonasz się, że nie ma nic bardziej mylnego wink
Heh... bardzo emocjonalny ten Twój post. Ktoś bardzo Cię skrzywdził, ale nie próbuj przez jego pryzmat oceniać wszystkich mężczyzn.

Nie przeczytałaś ze zrozumieniem mojego posta. Ja napisałam: "Potrzebny nam ktoś zaufany, odpowiedzialny i kochający" Ani słowa o "niańce, kucharzu, hydrauliku i wiernym piesku". Hm... chociaż zastanawia mnie, jaki w końcu On ma być wg Ciebie - wierny, czy zaliczający panienki? - co zdanie to masz inna wizję tego ideału.


Koliber napisał/a:

A czy to nie jest tak ze jak juz mamy tego poukładanego, statecznego, dojrzałego meżczyzne, który wyręcza siebie i innych z prania, gotowania i prasowania to zaczynamy szukac dziury w całym i zaczyna nam brakować właśnie tego dużego chłopca, który co prawda jest troche niezręczny ale taki w tym fajny  big_smile

Usiłujesz nam wmówić, że to my powiedziałyśmy powyższe słowa - a to Twój post. To jest Twoje zdanie, a nie nasze.

Koliber napisał/a:

A czy dojrzałoscią jest siedzenie w zwiazku, gdzie nie ma juz miłosci, gdzie jest alkoholizm, przemoc,zdrady i tylko dlatego ze jest OBOWIAZEK SIEDZENIA PRZY DZIECIACH i ZONIE/MĘŻU...
czy naprawde chciałbyś mieć meza który jest z Toba bo jest a nie dlatego ze cię Kocha???

Gdybyś przeczytała z uwagą posty w tym wątku, to wiedziałabyś, że my WIEMY, że to jest CHOROBA. I nikt tu nie ma na ten temat wątpliwości - więc nie musisz nas przekonywać.

Koliber napisał/a:

a związek porównujesz do jakiejs sprawiedliwosci

Piękne porównanie - właśnie tego oczekujemy, a Ty nie?


Koliber napisał/a:

wiadomo ze podświadomie chce sie żeby ta druga osoba tez od czasu do czasu ugotowała obiad dla nas czy posprzatała

My to wiemy całkiem ŚWIADOMIE 0 i mówimy wprost zamiast liczyć, że wkradnie się do naszej podświadomości tongue

Koliber napisał/a:

podam przykład na sobie:ostatnio miałam pretensje do swojego partnera ze to ja ciągle przyjeżdzam do niego a on sporadycznie, wiec powiedziłam mu co o tym mysle, przez trzy dni prosił zebym przyjechała a ja za każdym razem odmawiałam wiec w końcu sie zreflektował i przyjechał big_smile

A ja to widzę tak - przez trzy dni oboje stosowaliście manipulację i wymuszanie. Gdzie jego przyjaźń i miłość do Ciebie, skoro przez trzy dni nie chciał przyjechać? Ot tak, dla zasady.

2,444 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-01-10 15:30:36)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Koliberku - ale my nadal piszemy o dwóch różnych sytuacjach smile
Ba, nawet o trzech, bo Ty sama piszesz o dwóch różnych typach mężczyzn. Raz ma to być partner do świetnej, wyluzowanej zabawy bez zobowiązań, a za chwilę ktoś, kto ma wychowywać CUDZE dzieci. Akurat to, że otwarcie powiedział, że to go nie interesuje - świadczy o jego dojrzałości.
Znamienne jest to, że Ty utożsamiasz dojrzałość z przekroczeniem pewnej granicy wiekowej. Jak jeszcze troszkę świata pooglądasz, to przekonasz się, że nie ma nic bardziej mylnego wink
Heh... bardzo emocjonalny ten Twój post. Ktoś bardzo Cię skrzywdził, ale nie próbuj przez jego pryzmat oceniać wszystkich mężczyzn.

Nie przeczytałaś ze zrozumieniem mojego posta. Ja napisałam: "Potrzebny nam ktoś zaufany, odpowiedzialny i kochający" Ani słowa o "niańce, kucharzu, hydrauliku i wiernym piesku". Hm... chociaż zastanawia mnie, jaki w końcu On ma być wg Ciebie - wierny, czy zaliczający panienki? - co zdanie to masz inna wizję tego ideału.

W sumie zacytowałam ciebie, ale pisałam ogólnie stad mogłaś odnieść wrażenie ze nadinterpretuje.
No własnie dlatego napisałam ze przejaskrawiłam pewne typy i cechy ale tylko dlatego zeby pokazać ze nie wszystko to co takie idealne idealnym jest.

mhm...wierny czy zaliczajacy panienki...nie o to mi chodzilo...mówiąc prosto chciałam powiedziec ze nie ma idealnego mezczyzny, który bedzie posiadał wszystkie te cechy na raz.
A często idac za takim ideałem mozemy wpaść jak sliwka w kompot, bo wydaje nam sie ze lepszego nie znajdziemy a tu okazuje sie ze nam dorabia rogi na boku(oczywiście tylko taki przykład podałam)

I nigdzie tu nie pisałam o zaliczaniu panienek ani o wyluzowanej zabawie bez zobowiazań.

A widzisz jak mezczyzna prawdziwie by kochał kobiete to nie mialby problemu z przyjeciem i pokochaniem jej dziecka big_smile....ale jak mezczyzna jest wygodny to nie bedzie chciał proste.

Kurcze, czy ja naprawde wygladam na taką skrzywdzona hihihi
Owszem kiedyś tam jakis epizod był, ale ja go uwazam za nauke a nie skrzywdzenie smile

2,445 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 16:05:22)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Koliber - edytowałam posta powyżej - coś jeszcze dopisałam.


Koliber napisał/a:

A widzisz jak mezczyzna prawdziwie by kochał kobiete to nie mialby problemu z przyjeciem i pokochaniem jej dziecka big_smile....ale jak mezczyzna jest wygodny to nie bedzie chciał proste.

A skąd tak śmiała teza? Niektórzy nie potrafią kochać swoich dzieci, a co dopiero cudze. Lepiej, żeby go olśniło po fakcie? Przynajmniej był szczery. Tyle górnolotnych słów o związku dwóch przyjaciół, a czego oczekujesz - obietnic bez pokrycia?
Nikogo nie można zmusić do kochania "nowego" - ani dziecka, ani partnera. Od dziecka też wymagałabyś, żeby obiecała, że pokocha nowego tatusia?

Koliber napisał/a:

Kurcze, czy ja naprawde wygladam na taką skrzywdzona hihihi
Owszem kiedyś tam jakis epizod był, ale ja go uwazam za nauke a nie skrzywdzenie smile

A czy myślisz, że ja jestem wróżką ? tongue Będę szczera - widać to w każdym Twoim poście. Bardzo byś chciała, ale właściwie tak do końca nie masz przekonania - jaka jest najlepsza droga. Kłócisz się z nami, widzisz coś czego nie napisałyśmy.

Może wywal to z siebie - podyskutujemy, a i Tobie pewnie będzie lżej smile
Bo my nie chcemy z Tobą walczyć - a Ty nas tak chyba odbierasz?

2,446

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:
Koliber napisał/a:

A czy to nie jest tak ze jak juz mamy tego poukładanego, statecznego, dojrzałego meżczyzne, który wyręcza siebie i innych z prania, gotowania i prasowania to zaczynamy szukac dziury w całym i zaczyna nam brakować właśnie tego dużego chłopca, który co prawda jest troche niezręczny ale taki w tym fajny  big_smile

Usiłujesz nam wmówić, że to my powiedziałyśmy powyższe słowa - a to Twój post. To jest Twoje zdanie, a nie nasze.

Koliber napisał/a:

A czy dojrzałoscią jest siedzenie w zwiazku, gdzie nie ma juz miłosci, gdzie jest alkoholizm, przemoc,zdrady i tylko dlatego ze jest OBOWIAZEK SIEDZENIA PRZY DZIECIACH i ZONIE/MĘŻU...
czy naprawde chciałbyś mieć meza który jest z Toba bo jest a nie dlatego ze cię Kocha???

Gdybyś przeczytała z uwagą posty w tym wątku, to wiedziałabyś, że my WIEMY, że to jest CHOROBA. I nikt tu nie ma na ten temat wątpliwości - więc nie musisz nas przekonywać.

Koliber napisał/a:

a związek porównujesz do jakiejs sprawiedliwosci

Piękne porównanie - właśnie tego oczekujemy, a Ty nie?


Koliber napisał/a:

wiadomo ze podświadomie chce sie żeby ta druga osoba tez od czasu do czasu ugotowała obiad dla nas czy posprzatała

My to wiemy całkiem ŚWIADOMIE 0 i mówimy wprost zamiast liczyć, że wkradnie się do naszej podświadomości tongue

Koliber napisał/a:

podam przykład na sobie:ostatnio miałam pretensje do swojego partnera ze to ja ciągle przyjeżdzam do niego a on sporadycznie, wiec powiedziłam mu co o tym mysle, przez trzy dni prosił zebym przyjechała a ja za każdym razem odmawiałam wiec w końcu sie zreflektował i przyjechał big_smile

A ja to widzę tak - przez trzy dni oboje stosowaliście manipulację i wymuszanie. Gdzie jego przyjaźń i miłość do Ciebie, skoro przez trzy dni nie chciał przyjechać? Ot tak, dla zasady.

Ale dlazego sie czujesz jakbym Was do czegos przekonywała, ja bardzo lubie dyskutowac na rózne tematy i lubie znac zdanie innych big_smile

Pewne rzeczy, które tu pisze bardzo nadinterpretujesz i bierzesz osobiscie i wiadomo ze nie bede sie przebijała przez 98 stron tego wątku, bo problemy każdej z osób sie powtarzaja i są podobne smile

Ponoć sprawiedliwosc jest w sądzie tongue ...mówię ponoć bo czesto nawet tam jej nie uraczamy

No i bardzo dobrze ze mówicie wprost o swoich potrzebach i tak trzymać big_smile

No cóz mój meżczyzna jest leniwy i czasami trzeba przedsięwziąć takie środki zeby sie zreflektował big_smile

No oki wypowiedziałaś sie za swoja koleżanke, jestem ciekawa jakie ona ma zapatrywanie na sprawy o których pisałysmy smile

2,447

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

Pewne rzeczy, które tu pisze bardzo nadinterpretujesz i bierzesz osobiscie i wiadomo ze nie bede sie przebijała przez 98 stron tego wątku, bo problemy każdej z osób sie powtarzaja i są podobne smile

Właśnie o tym pisałam - masz już wyrobione zdanie. Nawet wiesz, że nasze problemy są podobne - a na podstawie czego takie wnioski? Gdzie tu otwartość na dyskusję? Chcąc dyskutować trzeba choć trochę zaznajomić się z tematem.

Koliber napisał/a:

No cóz mój meżczyzna jest leniwy i czasami trzeba przedsięwziąć takie środki zeby sie zreflektował big_smile

No to gdzie ta przyjaźń między partnerami? Jak jednemu się nie chce, a drugi musi "przedsięwziąć środki" ? Masz zamiar tak robić przez całe życie? Czy uważasz, że takie zachowanie Twojego partnera to objaw miłości i szacunku do Ciebie?

2,448 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-01-10 16:56:37)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Napisałam ze są podobne a nie takie same znowu nadinterpretujesz....podobne zanczy typowe

a co ma szacunek do tego czy jest leniwy, czy nie???
ja tez czesto jestem leniwa do pewnych rzeczy, mnie sie tez czasami nie chce isc do niego i co z tego powodu mamy sie rozstać???  roll

2,449

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

Napisałam ze są podobne a nie takie same znowu nadinterpretujesz....podobne zanczy typowe

a co ma szacunek do tego czy jest leniwy, czy nie???
ja tez czesto jestem leniwa do pewnych rzeczy, mnie sie tez czasami nie chce isc do niego i co z tego powodu mamy sie rozstać???  roll

A gdzie ja napisałam, że takie same??? Wyraźnie napisałam "podobne"
A co rozumiesz przez typowe?
I gdzie ja napisałam, że trzeba się rozejść?

A teraz porównaj te dwie Twoje wypowiedzi:

Koliber napisał/a:

podam przykład na sobie:ostatnio miałam pretensje do swojego partnera ze to ja ciągle przyjeżdzam do niego a on sporadycznie, wiec powiedziłam mu co o tym mysle, przez trzy dni prosił zebym przyjechała a ja za każdym razem odmawiałam wiec w końcu sie zreflektował i przyjechał

i

Koliber napisał/a:

a co ma szacunek do tego czy jest leniwy, czy nie???
ja tez czesto jestem leniwa do pewnych rzeczy, mnie sie tez czasami nie chce isc do niego

No więc jak to w końcu z Tobą jest? Jest to powód do pretensji, czy nie?

2,450 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-01-10 17:39:49)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

no cóz zasugerowałas wcześniej czy mam zamiar tak całe zycie robic?
a kto wie czy ja bede z nim do konca zycia i co w ogóle bede robiła za rok a co dopiero mówić o koncu zycia tongue

Oczywiscie ze jest powód do pretensji zarówno z jego jak i z mojej strony smile

bo jakbysmy tak to olali to znakiem tym ze nam na sobie nie zależy,proste

dlatego czasami trzeba podjąć takie srodki które powierzchownie nie sa delikatne(np.manipulacja) ale cel mają zbożny wink

TYPOWY(z internetu)
   1. odpowiadający pewnej serii przedmiotów, ludzi, zjawisk, będący ich przedstawicielem,
   2. zawierający cechy charakterystyczne dla danego typu,
   3. często spotykany, znamienny,
   4. wykonany według określonego wzoru, modelu; standardowy.

2,451 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 18:06:53)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

no cóz zasugerowałas wcześniej czy mam zamiar tak całe zycie robic?
a kto wie czy ja bede z nim do konca zycia i co w ogóle bede robiła za rok a co dopiero mówić o koncu zycia tongue

to nie chodzi tylko o tą konkretną sytuację - chodzi o to, Twoje przekonanie, że taka metoda działania jest OK. Zatem jeśli będziesz nawet z innym partnerem, to schemat działania będzie taki sam.

Koliber napisał/a:

Oczywiscie ze jest powód do pretensji zarówno z jego jak i z mojej strony smile

bo jakbysmy tak to olali to znakiem tym ze nam na sobie nie zależy,proste

Czyli, że jednak zgadzsz się z moją wcześniejszą wypowiedzią, że jest to dowód na brak szacunku wobec drugiej osoby?

Koliber napisał/a:

dlatego czasami trzeba podjąć takie srodki które powierzchownie nie sa delikatne(np.manipulacja) ale cel mają zbożny wink

A jakiż to zbożny cel przyświeca manipulowaniu drugim człowiekiem? Jeśli po drugiej stronie masz człowieka, który Cie kocha, to nie musisz, a nawet nie powinnaś posuwać się do manipulacji. Wystarczy powiedzieć: "Czuję się źle z tym, że to ja bardziej staram się o nasz związek. Czy mam rozumieć, że Tobie nie zależy na moich uczuciach? Że nie zależy Ci na mnie?"
Tylko wtedy trzeba się odsłonić (a Ty chyba tego nie lubisz) i być gotowym na to, że okaże się, że jemu jednak nie zależy aż tak bardzo.


P.S. Nadal jestem bardzo ciekawa, co rozumiesz pod pojęciem, że nasze problemy są typowe big_smile

2,452 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-01-10 18:47:28)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

No cóz typowe...temat wątku brzmi "dlaczego zdradzani są głupi" czyli szukacie pewnego wspólnego mianownika(cechy charakteru, postępowania, podejścia własnego ale i swoich partnerów albo byłych partnerów), który łaczy poszczególne problemy tu omawiane...

Ja nie mysle schematycznie stad nie miałabym problemu ze zmiana swojego zachowania jakbym chciała oczywiscie, przeciez nie zachowujemy sie ciągle tak samo to jest niemozliwe

wierz mi byłam z mezczyzna który mówiac brzydko "na moje pierdniecie" przyleciałby do mnie i co w takim przypadku nawet nie miały mozliwosci ujawnic sie moje negtywne cechy smile 
a tak to jestem z nieidealnym meżczyzną tak jak i ja ale przynajmniej mamy możliwość popracowania nad swoimi charakterkami big_smile 

Szacunek, aż z ciekawosci poszukam w internecie definicje...o jest:

  * szacunek - w sensie poważanie, uszanowanie, poszanowanie, respekt, atencja, estyma, pokłon
   
czytajac ta definijcje stwierdzam, ze nie chce zeby przychodził do mnie tylko dlatego ze sie mnie boi że moze krzywo na niego popatrze jak sie nagle nie zjawi, bo to byłoby sztuczne

widzisz ja nie komplikuje pewnych spraw, jak sie komus nie chce to mu sie nie chce i tyle a nie szukam w tym podtekstów braku miłosci albo co gorsza jakiegoś szacunku roll

odniosę sie jeszce do tego:"Czuję się źle z tym, że to ja bardziej staram się o nasz związek. Czy mam rozumieć, że Tobie nie zależy na moich uczuciach? Że nie zależy Ci na mnie?"

widzisz ja sie nie pytam, ja od razu robie konfrontacje, czyli mówie co mi się nie podoba i dalczego i jest kropka, nie mieszam w to swoich uczuć, nie sugeruje ze moze jemu nie zależy tylko daje przysłowiowego kopa wink
widzisz, takie emocjonalne i delkatne podejscie do sprawy nie załatwi tego szybko i prosto a  moze pociagnąć lawine pytań z jego strony typu:
a dlaczego od razu sugerujesz że mi nie zależy?
a co ja sie nie staram o zwiazek?...itp.
Chociaz takie pytania sa dobre, bo to juz oznacza ze ktos próbuje zrozumieć smile

Mysle, ze każda kobieta jest w stanie wyczuć czy partnerowi zależy czy nie

2,453

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

No cóz typowe...temat wątku brzmi "dlaczego zdradzani są głupi" czyli szukacie pewnego wspólnego mianownika(cechy charakteru, postępowania, podejścia własnego ale i swoich partnerów albo byłych partnerów), który łaczy poszczególne problemy tu omawiane...

To byłaby dobra odpowiedź, gdyby moje pytanie brzmiało:" W jakim celu wchodzimy na ten wątek?"
A ja zapytałam: "co rozumiesz pod pojęciem, że nasze problemy są typowe" Nadal chętnie przeczytam Twoją odpowiedź big_smile

Koliber napisał/a:

wierz mi byłam z mezczyzna który mówiac brzydko "na moje pierdniecie" przyleciałby do mnie i co w takim przypadku nawet nie miały mozliwosci ujawnic sie moje negtywne cechy smile 
a tak to jestem z nieidealnym meżczyzną tak jak i ja ale przynajmniej mamy możliwość popracowania nad swoimi charakterkami big_smile

Otóż pozwolę się nie zgodzić - własnie w takim związku wychodzą na wierzch wszystkie negatywne cechy. Bo podłoże potrzeby funkcjonowania w takim związku już pominę wink

Koliber napisał/a:

Szacunek, aż z ciekawosci poszukam w internecie definicje...o jest:

  * szacunek - w sensie poważanie, uszanowanie, poszanowanie, respekt, atencja, estyma, pokłon
   
czytajac ta definijcje stwierdzam, ze nie chce zeby przychodził do mnie tylko dlatego ze sie mnie boi że moze krzywo na niego popatrze jak sie nagle nie zjawi, bo to byłoby sztuczne

Czytamy to samo, a widzimy coś innego. To, co napisałaś powyżej - to Twoje zachowanie. Tak robiłaś, gdy przez 3 dni czekałaś, aż on do Ciebie przyjedzie. Nie widzisz, że WYMUSZAŁAŚ tą jego reakcję. A w definicji zwróć uwagę na słowo: poszanowanie.
Wkleję Ci też cytat, może lepiej do Ciebie trafi:
,,Szacunek, to uznanie godności osoby ludzkiej - kogoś drugiego i swojej własnej. Zasadą jest tu wzajemność, gdyż każda osoba ma prawo do uszanowania (...) Aby szanować innych, trzeba jednak najpierw nauczyć się szanować siebie samego."
Brigitte Beil

Koliber napisał/a:

widzisz ja nie komplikuje pewnych spraw, jak sie komus nie chce to mu sie nie chce i tyle a nie szukam w tym podtekstów braku miłosci albo co gorsza jakiegoś szacunku roll

Gdyby to była prawda, to nie czekałabyś trzy dni, aż on zmięknie, prawda? Wyjaśniłabyś sprawę od razu i wprost.
Albo dała mu prawo do uważania, że to Ty masz się bardziej starać - bo rozumiem, że w tym też nie widzisz braku miłości i szacunku?


Koliber napisał/a:

odniosę sie jeszce do tego:"Czuję się źle z tym, że to ja bardziej staram się o nasz związek. Czy mam rozumieć, że Tobie nie zależy na moich uczuciach? Że nie zależy Ci na mnie?"

widzisz ja sie nie pytam, ja od razu robie konfrontacje, czyli mówie co mi się nie podoba i dalczego i jest kropka, nie mieszam w to swoich uczuć, nie sugeruje ze moze jemu nie zależy tylko daje przysłowiowego kopa wink
widzisz, takie emocjonalne i delkatne podejscie do sprawy nie załatwi tego szybko i prosto a  moze pociagnąć lawine pytań z jego strony typu:
a dlaczego od razu sugerujesz że mi nie zależy?
a co ja sie nie staram o zwiazek?...itp.
Chociaz takie pytania sa dobre, bo to juz oznacza ze ktos próbuje zrozumieć smile

A dlaczego nie chcesz usłyszeć tych pytań? Nie uważasz, że partnerzy powinni ze sobą rozmawiać? Czy Ciebie w ogóle interesuje jego zdanie?

Koliber napisał/a:

Mysle, ze każda kobieta jest w stanie wyczuć czy partnerowi zależy czy nie

Znów Twoja niekonsekwencja - najpierw piszesz, że nie mieszasz uczuć, że dajesz kopa. A tu nagle ni z gruch ni z pietruchy - "każda kobieta jest w stanie wyczuć.." A nie prościej zapytać wprost? Może boisz się usłyszeć, że Twoje "odczucia" nie pokrywają się z rzeczywistością.


Zwróciłaś uwagę, jak często brak konsekwencji w Twoich wypowiedziach? Naprawdę wygląda to tak, jakbyś chciała samą siebie przekonać.

2,454

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

O matko i córko i obie na raz hihi
Ty wszystko bierzesz pod wątpliwosc, na siłe szukasz problemów tam gdzie ich nie ma, układasz pytanie na które znasz juz odpowiedzi toż jakis kosmos....

rozczłonkowujesz moje odpowiedzi i szukasz sprzecznosci...

a mysliż ze ja czekałam aż mój luby sie zjawi a cie rozczaruje mam dużo innych zajęć niz czekanie we łzach na jego telefon

nie nie zwrócilam uwagi na brak konsekwencji w moich wypowiedziach, ale pewnie Ty zaraz cos znajdziesz, bo zlepisz sobie moje wcześniejsze wypowiedzi z tymi co teraz pisze...

2,455

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Chyba się nie zrozumiemy...
Jeśli zadaję Tobie pytanie, to nie mogę znać odpowiedzi.

2,456

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Powiem ci ze do pewnego momentu ta dyskusja była naprawde fajna ale teraz stala sie juz troche przyciezkawa...

a co z tego ze zaczne odpowiadac ci na mase zadanych przez ciebie pytań jak zaczniesz komplikować i  wynajdywac sprzecznosci w moich wypowiedziach to nie ma sensu

ja ci daje jedna odpowiedz ty oczekujesz drugiej, bo ta cie nie usatusfakcjonowała...przeciez na siłe nie bede wymyslać

2,457

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zreszta cos mi sie wydaje(choc nie czytałam Twojej historii), ze musiałas cos przeżyc w zyciu co sie długo długo ciagneło albo cos w dzieciństwie bo bardzo wszystko intelektualizujesz, zachowujesz sie jakbys nigdy nie zrobila czegoś "złego" jakbys musiałabyć "ciagle fair" wobec kogoś bo jak nie to bys sie czuła winna, a jak juz zobaczysz w kims jakaś wadę to wyolbrzymiasz ja do rangi ogromnego problemu czy jakiejs patologii...mhm

2,458

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Koliber,
że użyję sportowego porównanania, po prostu odpadasz w przedbiegach. Obiektywnie stwierdzam, że nie dałaś rady unieść ciężaru dyskusji z Niekochaną i przyznam, że w Twoich postach brakuje zarówno konsekwencji jak i logiki.

2,459

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Być moze smile  ale po co uzywać aż tyle logiki jak mówimy o uczuciach
uczuć nie da sie tak ot po prostu wytłumaczyć stąd pewnie tyle sprzecznosci i niezrozumienia smile

2,460 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 20:48:26)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Koliber napisał/a:

Zreszta cos mi sie wydaje(choc nie czytałam Twojej historii), ze musiałas cos przeżyc w zyciu co sie długo długo ciagneło albo cos w dzieciństwie bo bardzo wszystko intelektualizujesz, zachowujesz sie jakbys nigdy nie zrobila czegoś "złego" jakbys musiałabyć "ciagle fair" wobec kogoś bo jak nie to bys sie czuła winna, a jak juz zobaczysz w kims jakaś wadę to wyolbrzymiasz ja do rangi ogromnego problemu czy jakiejs patologii...mhm

No... wreszcie coś konkretnego. tongue
Tak - intelektualizuję. Bo jestem inteligentną kobietą. Adwersarz niestety nie podźwignął ciężaru dyskusji.
Tak - odczuwam nieustannie potrzebę bycia fair wobec innych ludzi. A Ty nie?
Tak - miałam ciężkie dzieciństwo - stąd moja obecność w tym wątku.
Tak - widzę wady w innych ludziach i jeśli chcą rozmawiać (tak jak Ty) - mówię o nich. Tak samo widzę swoje wady i chętnie o nich rozmawiam. W odróżnieniu od Ciebie nie odczuwam potrzeby udowadniania, jaka jestem świetna wink
Tak - wiele wad tworzy patologię. To też jestem w stanie zauważyć.

Jak widzisz ja nie mam problemu ze szczerym odpowiadaniem na pytania. A Ty? Nie odpowiedziałaś na większość pytań, które Ci zadałam. Albo odpowiadałaś nie na temat. Jeśli masz wątpliwości - prześledź jeszcze raz naszą wymianę postów. Zarzucałaś mi rzeczy, których nigdy nie napisałam - kiedy podawałam Ci cytaty jak na talerzu - udawałaś, że ich nie widzisz.
Nie wspomnę, że naprawdę długo udawałaś, że trafiłaś tu przypadkiem - po wielu, wielu postach wspomniałaś o "nauczce".

Koniecznie chciałaś poczuć się od nas lepsza? Tak przeczuwałam od początku - a Twój post, który zacytowałam idealnie to pokazał.
Życzę Ci, żebyś w końcu odnalazła w sobie dość odwagi, by zmierzyć się ze swoimi problemami.

2,461

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

A co albo kto to jest Adwersarz?

Ja nie odczuwam ciagłej potrzeby bycia fair wobec wszystkich ludzi...

A ja lubie podkreślać to ze jestem swietna big_smile

Ja tez nie mam problemu ze szczerym odpowiadaniem na pytania...a skkoro na jakies nie odpowiedzialam to pewnie były dla mnie mało istotne w dyskusji...

Nic ci nie zarzucałam...

nie udawałm ze ich nie widze...dla mnie było to masło maślane

nie o nauczce tylko o nauce...nauczka kojarzy mi sie bardzo negatywnie

Zadałaś pytanie czy chcialam sie poczuć od was lepsza, no cóz nie odpowiem Ci na nie bo juz twierdząco sobie na nie sama odpowiedziałaś nie znając mojego podejscia...

problemy...były, sa i bedą smile

2,462

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Hej Koliber
Jakoś nie wiem czemu, ale coś tu kręcisz, jakbyś próbowała coś powiedzieć ale sama nie wiesz co... Nie wiem skąd, ale jakoś takie ma się wrażenie czytając twoje posty.

2,463 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-10 21:38:13)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Adwersarz - przeciwnik w dyskusji. Można przy odrobinie wysiłku znaleźć w internecie - szacunek znalazłaś.
Ja napisałam "udowadniania, że jestem świetna" - a to dwie różne rzeczy.
Napisałam również "fair wobec innych ludzi" a nie "wszystkich ludzi" - i znów naginasz rzeczywistość do swoich przekonań.
Tak - najprościej napisać: Nie odpowiem na pytanie, bo jest dla mnie nieistotne. + 10 do ODWAGI.

2,464 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-11 02:46:01)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

ha ha ha Koliber....
Ty nie czytaj naszych wszystkich postow. Przeczytaj tylko swoje. big_smile
Nie dlatego dziewczynom ciezko z Toba dyskutowac bo cos rozdwajaja, przepoczwarzaja albo wymadrzaja... z Toba ciezko rozmawiac bo mowisz sprzeczne rzeczy. Sama sobie zaprzeczasz. Gdy Niekochana zestawila dwa sprzeczne zdania to Cie podirytowala.
Mysle, ze masz problem z rozumieniem emocji.. stad to oburzenie na logike wypowiedzi. Tak jest, ze nie kazdy rozumie emocje i nie musisz czuc sie z Tego powodu gorsza...

zacznijmy po kolei:
1. nie rozumiesz co to znaczy czlowiek dojrzaly
2. nie rozumiesz roli szacunku w partnerstwie
3. nie rozumiesz po co sprawiedliwosc w partnerstwie
4. nie rozumiesz co jest typowe dla kobiet w tym watku
5. nie rozumiesz co to jest odpowiedzialnosc

jest tego wiecej ale moze po kolei. Bo jak skaczesz po tematach (uciekasz) to nie dajesz konkretnej odpowiedzi.
Wyjasniam: Dyskusja polega na wymianie zdan na okreslony temat. Nie mozna co zdanie zmieniac tematu bo wtedy to nie jest dyskusja tylko monologi albo aforyzmy... ha ha


Wiec aby nadac dyskusji porzadek zajmijmy sie punktem nr 1
(oczywiscie mozna dopisywac kolejne punkty do dyskuski.... ha ha

Koliberku, dojrzaly czlowiek to:
Osoba dojrzała:

    * Wyznaje pewne stałe wartości i zasady. Jest gotowa do ich obrony, ale nie trzyma się ich niewolniczo ? czuje się wystarczająco pewnie, aby je modyfikować, kiedy uzna taką potrzebę pod wpływem swoich doświadczeń czy przemyśleń. Gdy spotyka się z innym punktem widzenia lub krytyką tych wartości i zasad, nie czuje się osobiście zaatakowana, lecz ufa ich własnemu rozumieniu i umie zgodnie z nimi żyć.
    * Nie żyje wspomnieniami, wyobrażeniami i marzeniami; nie traci niepotrzebnie czasu na rozmyślanie o tym, co było (nie chodzi tu o konstruktywną refleksję, której celem jest zrozumienie tego, co się stało, i wyciągnięcie wniosków) ani co będzie; żyje w rzeczywistości, tu i teraz. Istnieje bowiem tylko to, co jest teraz ? przeszłości już nie ma (zostają po niej najwyżej jej skutki, uczucia czy rany, jakie spowodowała), a przyszłości jeszcze nie ma.
    * Jest przekonana, że potrafi rozwiązywać swoje zasadnicze problemy w oparciu o własne możliwości i pomoc innych osób, i nie da się zniechęcić do działania przez swoje słabości i błędy. Uznaje, że ma wady i popełnia błędy, ale wierzy, że jednocześnie ma zdrowy kręgosłup i potrafi korygować to, co jest złe.
    * Czuje się równa wobec innych osób, nie gorsza i nie lepsza, natomiast uznaje istnienie różnic. Nie musi się porównywać z innymi osobami, bo nie czuje się od nich gorsza, a jednocześnie uznaje osoby mające na przykład wyższe stanowisko w hierarchii, prestiż zawodowy czy ekonomiczny ? nie czuje się poniżona przez to, że ktoś jest na przykład jej szefem (nie oznacza to przecież, że jest lepszy). Uznaje, że ktoś się na czymś zna, i nie czuje się gorsza z tego powodu, że sama tej wiedzy nie ma (ma przecież inne zalety). Nie próbuje też na siłę dorównywać bogatszym od siebie (?zastaw się, a postaw się?).
    * Ma poczucie własnej wartości ? uważa za oczywiste, że jest wartościowa i interesująca dla innych osób, przynajmniej tych, z którymi coś ją łączy.
    * Nie pozwala manipulować sobą, ale jest gotowa współpracować z innymi osobami, jeśli uważa, że jest to słuszne. Pomaga innym osobom, gdy uznaje to za słuszne, ale nie daje się wykorzystywać.
    * Przyjmuje, że istnieją w niej różne emocje i odczucia, zarówno pozytywne, jak i negatywne, i jest gotowa rozmawiać o nich z osobą, której ufa.
    * Jest zdolna pełnić różne funkcje czy zadania, a także włączać się w różne gry i rozrywki. Ma zdolność adaptacji do różnych warunków, a także potrafi się bawić i żartować ? również z siebie.
    * Szanuje uznane normy społeczne i jest wrażliwa na potrzeby innych osób. Nie potrzebuje bawić się kosztem innych osób ani ich wykorzystywać ? także emocjonalnie.


-Z czym sie nie zgadzasz???
-Dlaczego dojrzaly czlowiek jest wg Ciebie przeciwienstwem fajnego?
-Czy wlascicie powyzszych cech jest dla ciebie nudny i nie potrafi kochac?
-Czy uwazasz, ze trzeba byc ciezko doswiadczonym przez zycie by promowac te cechy, doskonalic je w sobie i oczekiwac od partnera?

2,465

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Zazdrosc napisał/a:

zacznijmy po kolei:
1. nie rozumiesz co to znaczy czlowiek dojrzaly
2. nie rozumiesz roli szacunku w partnerstwie
3. nie rozumiesz po co sprawiedliwosc w partnerstwie
4. nie rozumiesz co jest typowe dla kobiet w tym watku
5. nie rozumiesz co to jest odpowiedzialnosc

-Z czym sie nie zgadzasz???
-Dlaczego dojrzaly czlowiek jest wg Ciebie przeciwienstwem fajnego?
-Czy wlascicie powyzszych cech jest dla ciebie nudny i nie potrafi kochac?
-Czy uwazasz, ze trzeba byc ciezko doswiadczonym przez zycie by promowac te cechy, doskonalic je w sobie i oczekiwac od partnera?

A to sie jeszcze musze duzo nauczyć smile

dojrzały nie jest przeciwieństwem fajnego, ale ze kaurat była mowa o dojrzałosci i odpowiedzilnosci to( jak już pisałam wcześniej) przejaskrawiłam pewne cechy, ze dojrzały i odpowiedzialny wcale od razu nie oznacza WIERNY ot tyle.

A czy dojrzały człowiek jest uzanwany za dojrzalego tylko wtedy, gdy posiada cały zestaw tych cech, czy wystarczy połowa???

2,466

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Adwersarz - przeciwnik w dyskusji. Można przy odrobinie wysiłku znaleźć w internecie - szacunek znalazłaś.
Ja napisałam "udowadniania, że jestem świetna" - a to dwie różne rzeczy.
Napisałam również "fair wobec innych ludzi" a nie "wszystkich ludzi" - i znów naginasz rzeczywistość do swoich przekonań.
Tak - najprościej napisać: Nie odpowiem na pytanie, bo jest dla mnie nieistotne. + 10 do ODWAGI.

ale ja tak bardzo chciałam od Ciebie usłyszeć co oznacza to słowo big_smile

ale pisząc, ze nie masz potrzeby "udowadniania" insynuujesz ze ty jestes skromna a ja nie- ale przeciez nic w tym złego ze sie cenie i pisze o tym...

"innych" czy "wszystkich" jeden kij bo i tak nie wiadomo o kogo chodzi

Tak najprościej właśnie nie odpowiadać smile

2,467

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrość - podałaś piękne księżkowe cechy idealnej dojrzałości tylko nijak się to ma do zwyczajnej rzeczywistości. Bo niestety ideałó nie ma a wiele osób jest dojrzałych i odpowiedzialnych nie posiadając wszystkich tych cech lub posiadających tylko niektóre - wszystko zależy od osoby, sytuacji itd...

2,468

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dokładnie atinasarz big_smile 
Zazdrosć podała gotowca, ale co dla nas z tego....ksiazki to jedno a zycie to druga bajka.
Ty jestes fajna babeczka to wiesz o co chodzi  wink

2,469 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-11 16:31:38)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
atinasarz napisał/a:

Zazdrość - podałaś piękne księżkowe cechy idealnej dojrzałości tylko nijak się to ma do zwyczajnej rzeczywistości. Bo niestety ideałó nie ma a wiele osób jest dojrzałych i odpowiedzialnych nie posiadając wszystkich tych cech lub posiadających tylko niektóre - wszystko zależy od osoby, sytuacji itd...

A które z tych punktów są wg Ciebie tak trudne do spełnienia? Przeczytałam i przyznam, że nie widzę takich, które byłyby aż tak wymagające, że graniczące z ideałem. Śmiem twierdzić, że stosując je jako "wzorzec" - mogę napisać iż jestem dojrzałym człowiekiem. Od niedawna nawet z punktem
*"Nie pozwala manipulować sobą, ale jest gotowa współpracować z innymi osobami, jeśli uważa, że jest to słuszne. Pomaga innym osobom, gdy uznaje to za słuszne, ale nie daje się wykorzystywać.
mam coraz mniej problemów smile
Jeśli ktoś nie rozumie, na czym polega dojrzałość - jak ma się stać człowiekiem dojrzałym? Skąd ma wiedzieć, czy jego partner jest człowiekiem dojrzałym?
Poza tym

koliber napisał/a:

ale pisząc, ze nie masz potrzeby "udowadniania" insynuujesz ze ty jestes skromna a ja nie- ale przeciez nic w tym złego ze sie cenie i pisze o tym...

Pisząc "W odróżnieniu od Ciebie nie odczuwam potrzeby udowadniania, jaka jestem świetna" miałam na myśli dokładnie to, co wynika z użycia słowa "udowadnianie". Ponieważ tak bardzo lubisz, jak tłumaczę Ci sama znaczenie słów, to proszę bardzo:
"udowadniać - wykazywać prawdziwość czegoś, przytaczając dowody".
Ja nie odczuwam potrzeby udowadniania - a Ty owszem. Ja WIEM, że jestem świetna i swoim postępowaniem daję tego świadectwo. Ty - czujesz potrzebę UDOWADNIANIA i PISANIA o tym. Zastanawiałaś się skąd u Ciebie taka potrzeba? Jak już wspomniałaś o mojej przeszłości, to może warto skupić się na swojej, na swoich doświadczeniach?

2,470

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Nie wydaje się Wam, że koliber jakby trochę trolluje? Czytam i oczy przecieram? Właściwie, o co kaman?

Posty [ 2,406 do 2,470 z 3,559 ]

Strony Poprzednia 1 36 37 38 39 40 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024