Koliber napisał/a:a w jaki sposób mozna dac nauczkę osobie, która kochamy??
Odejsc, postawic ultimatum i byc konsekwentnym...
Koliber napisał/a:i w jaki sposób partner moze zabijać w nas miłosc(abstrahujac od przypadków alkoholizmu, przemocy czy narkomanii)???
chyba nie mozna abstrahowac... bo to czesto jest nalog, przemoc, zdrady... ale moze to byc zwykla charakteropatia, niedojrzalosc, egoizm.
Wystarczy, ze ma problem z dotrzymaniek kazdej obietnicy, ze nie liczy sie systematycznie z potrzebami rodziny, ze zachowuje sie jak dodatkowe dziecko w rodzinie walczace o swoje zabawki, jest niesamodzielny i trzeba go wyreczac w samoobsludze (ugotowac, uprac, uprasowac), oszukuje, jest niedojrzaly...
Ludzie czesto godza sie na zwiazek z charakteropata bo (nie wiedza, ze to charakteropatia) wydaje im sie, ze kazdy jest dojrzaly, ze zwiazek malzenski, malzenstwo niesie za soba pewne OCZYWISTE konsekwencje, no ale coz, one nie sa wcale takie oczywiste dla kazdego.
Meczymy sie potem np z charakteropata bo myslimy, ze nasza miloscia uleczymy go i on wreszcie zrozumie na czym polega malzenstwo, uczciwosc, ojcostwo.. etc.
Ale on nigdy tego nie zrozumie... No! moze zrozumie ale z pomoca terapeuty i czynika wazniejszego niz pomoc terapeutyczna... a mianowicie WLASNEJ WOLI. Musi chciec. Jak sprawic by chcialo mu sie chciec? Bo czesto mowimy, ze nic nie da sie zrobic i to nie od nas zalezy... nie do konca tak jest.. Mozemy jednak cos zrobic. ODEJSC. Jedyna rzecz jaka mozemy zrobic by jemu zachcialo sie chciec.
No i teraz logiczne pytanie... czy jemu zachce sie chciec zmienic by nas zatrzymac i ratowac zwiazek, wtedy gdy kocha nas szalenczo i jest nami zauroczony, czy moze wtedy gdy latami dreczymy go, gderamy i wykazujemy jego malosc, glupote, charakteropatie i wyliczamy krzywdy nam wyrzadzone?
Nie odpowiem na to pytanie. Bo kazdy powinen to wiedziec.
Dlaczego oni odchodza do innych kobiet?
-bo sa niedojrzali
-sa charakteropatami
-jestesmy podle i nie da sie z nami wytrzymac
-nie kochaja nas
w Czym one sa od nas lepsze?
-czesto sa od nas lepsze w tym, ze sa NOWE...
-czesto sa tez wspoluzaleznione, ale na poczatku swej drogi kiedy wydaje im sie, ze swoja miloscia zdzialaja cuda i sa plastrem na rany partnera zadane przez nas (a te rany to np.... ha ha ha... czesto po raz tysieczny rzucona nieprzyjemnym tonem prosba NIE OSZUKUJ MNIE!!!, udzielaj sie w obowiazkach domowych etc) Taka nowopoznana kobieta bluszcz jest inna... oplata sie tak miekko i obiecuje wszystko... wlacznie z dozgonnym uslugiwaniem... tylko, ze ona nawet nie przypuszcza, ze kiedys bedzie miala tego dosc... tak jak my 
-sa w czyms lepsze od nas 
Rozwazanie tego w czym ja jestem gorsza, to wielka krzywda jaka sobie robimy. Niepotrzebnie.
Jesli on nie powiedzial nam wyraznie, ze nie widzi przyszlosci w zwiazku z nami poniewaz np. notorycznie zdradzamy, albo nie dbamy o higiene... to znaczy, ze odszedl do nowszej wersji DEMO
Spoko... jesli maja nam cos do zarzucenia, mowia to tysiac razy zanim odejda. Jesli im zalezy-mowia zanim odejda.
Jesli najpierw zdradza a potem wymyslaja powody tej zdrady, ktore oczywiscie sa nasza wina, to znaczy, ze sa niedojrzali (nawet jak maja 80 lat) a te powody sa "wyssane z palca"(nie powiem ktorego) i to takie infantylne szukanie winnego to nie ja, to ona!
Mysle, ze czasem tez niestety mamy pecha
Nie zawsze zaiskrzy jednakowo po obu stronach... i pech jak to po naszej stronie zaiskrzy mocniej 
.. jesli po jego... to mozemy sobie tylko podbudowac ego (jesli jestesmy bezdusznymi, egoistycznymi, pazernymi kobietami... ha ha ha)