dlaczego zdradzani sa glupi... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...

Strony Poprzednia 1 34 35 36 37 38 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,276 do 2,340 z 3,559 ]

2,276 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-08 15:56:00)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Powiem przewrotnie: ludzie mogą się zmienić. Ale niekoniecznie na dobre, prawda?
Ja bym się zastanowiła, czy potrzebuję kogoś, z kim przyszłość już na starcie jest obarczona tak wysokim ryzykiem.
Moje osobiste zdanie - odpuszczam. Po co mi życie w nieustannym zastanawianiu się : "czy on już...", "czy to może ta..."
Ale to Twoje życie i Twoja decyzja.
Pozdrawiam

Anhedonia napisał/a:

Czy jak godzę się na to, że on teraz piłuje drewno na opał (bo chamy węglarze nie przywieźli węgla wg umowy) to mu pozwalam się zbliżyć czy bezczelnie go wykorzystuję, żeby nam d... nie pomarzły? Mam te ... ambiwalentne, znaczy skrupuły sad A wczoraj przytargał na własnych plecach butlę z gazem (nota bene teraz jęczy, że przez to łokieć go boli). Mam wątpliwości co do mojej moralności. Wyzysk ciemnego ludu i wykorzystywanie sytuacji? W końcu to również jego córce d... by zmarzła, nie wspominając o gotowaniu dla niej posiłków. Ot dylemat smile

Kochana - nim się nie przejmuj. Niech odrabia zaległości. Macie wspólne dziecko - robi to dla niej. Wiesz, wydaje mi się, że najważniejsze to pozostać w zgodzie ze swoim wewnętrznym "głosem" - mój się bardzo głośno wydziera, jak "popuszczam M. zbyt wiele". Nie rób nic wbrew sobie - masz do tego prawo. A nawet obowiązek.

Zobacz podobne tematy :

2,277

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Czarna, skoro A zdradził z B i ta zaszła w ciążę, to może i panią C czyli Ciebie zdradzić z D jesli bedziesz w ciązy, sorki za sarkazm ale z tego pieca jak widzę chleba nie bedzie, ale co zrobisz to Twoja sprawa, nikogo nie zmienisz na silę oprócz siebie a czy Twój partner sie zmieni czy uda ze się zmienił to nie zobaczysz, bo nie wiesz co tak naprawdę siedzi mu w głowie.

2,278

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Maxi to żaden sarkazm. Ja wiem, musiałm to poprostu z siebie wyrzucić. Nazwałam go byłym partnerem, do nie chce ciągle żyć z adrenaliną. Tak się poprostu zastanawiam czy ludzie naprawde mogą się zmienić... czy to mógłbyć tylko głupi błąd młodości bo to było dobre pare lat temu... Cieszę się że powiedział mi prawde i że miał na to odwagę, teraz on twierdzi że mógł tego nie mówić bo byłoby inaczej...
Dziękuje za odpowiedzi, potrzebowałam obiektywnego zdania, i potwierdzenia że dobrze zrobiłam

2,279

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dzięki dziewczyny. Wyrzuty sumienia zakopałam w najbliższej zaspie smile Nie dla mnie to robi - dla córki. Konieć i klopka (jak mówi Zuzia). Jestem zimna jak lód i nie wdaję się w rozmówki. Fajna ta twoja "łóżkowa" historyjka Niekochana - o coś takiego mi chodziło big_smile Co by było gdyby było big_smile

2,280

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

ryzykowny pomysl bo roztopy sa... tongue

2,281 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-01-08 16:14:00)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Tak dość zabawna, no no twarda jesteś Niekochana, a tu wyraźnie dawał Ci sygnały ze chce buzi buzi i jeszcze czegoś a Ty to"biedniatko" odprawiłaś z kwitkiem na jego rozwalone łózeczko he he

A może on to łóżeczko specjalnie rozwalił?

2,282

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dziewczyny - dzis dzien dla mnie. Kupilam sok pomaranczowy, grenadine i tequillke i.... i cos czuje, ze wkrotce sie ubzdryngole, zwlaszcza, ze alk pije tylko pare razy w roku smile Mysle o J. w zasadzie kazdego dnia i tak bardzo chcialabym chociaz przez jeden dzien sie wylaczyc...

2,283 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-08 16:16:43)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
maxi napisał/a:

Tak dość zabawna, no no twarda jesteś Niekochana, a tu wyraźnie dawał Ci sygnały ze chce buzi buzi i jeszcze czegoś a Ty to"biedniatko" odprawiłaś z kwitkiem na jego rozwalone łózeczko he he

Mam wrażenie, że on nadal liczy, że się "opamiętam". Ale ja jakaś tępa jestem... tongue
Median, ja wczoraj byłam na babskich pogaduchach. I tylko troszkę winka wypiłam, a dziś ból głowy. A wstać do pracy trzeba było skoro świt...

Odnośnie łóżka: maxi, biorę taką ewentualność pod uwagę. Ho, ho, ho.... to jeszcze poszedł w koszty. Ależ dowód miłości wink

2,284

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Niekochana ja moge pogadac jedynie z Wami, albo ze soba, a ze nie jest zle to przetrwam i bol glowy smile

2,285

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median,
gdzie Ty z tą tekilką przebywasz, może potowarzyszyć?
Anhedonia,
brawo! Facet jest pożyteczny wyłącznie jak wykonuje ciężką pracę. Może zamiast ganiać z małą po mrozie (lub chlapie, bo Polska dzisiaj podzielona) masz kogoś z berbeciem w podobnym wieku? Żeby się "młodzież" pobawiła, a starszyzna pogadała. Jak masz, to przesiaduj, może Ciebie głodem nie wezmą? (Albo pączki jakieś zabierz) Ostatecznie (i ostentacyjnie) jakbym nie mogła gdzieś nawiać w czasie takiej wizyty, to bym sobie małe SPA (prawie) na jego oczach odstawiła. Niech widzi, jak marnuję czas na swoje uciechy.

2,286

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

Niekochana ja moge pogadac jedynie z Wami, albo ze soba, a ze nie jest zle to przetrwam i bol glowy smile

Mnie na wczorajszym spotkaniu spotkała niespodzianka. Utworzyły dziewczyny (dla mnie) grupę wsparcia.
Tak miło usłyszeć: Raz w tygodniu się spotykamy, przy nadmiarze obowiązków na 2 tygodnie. Ploty, gry i winko. Żeby poczuć, że jesteśmy obok.
I na koniec się oczywiście poryczałam, jak usłyszałam: Jakby coś się działo - dzwoń. W pół godziny któraś z nas jest. Pakujemy Was i tyle - możesz zamieszkać z córką u każdej z nas przez jakiś czas.
Ehhh... cóż więcej potrzeba? Kochane moje dziewczyny big_smile

2,287

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Oj Median chyba się sama nakręcasz z tym mysleniem
Niekochana no no zapewne Panu Mężowi się zachciało do zoneczki a Ty nic? podziwiam

2,288

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Marynarko przebywam w warszawie.

Niekochana miec krąg psiapsiolek, ktorym mozna sie wyplakac to naprawde cos. Ja mam niestety tylko kolegow, a oni bagatelizuja moje problemy, albo w ogole nie chca o nich rozmawiac smile

2,289

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
maxi napisał/a:

Oj Median chyba się sama nakręcasz z tym mysleniem
Niekochana no no zapewne Panu Mężowi się zachciało do zoneczki a Ty nic? podziwiam

maxi kochana... zostawil mnie we wrzesniu czyli mamy juz 5 miesiecy..to sie stanowczo za dlugo juz ciagnie hmm Raz jest lepiej, raz naprawde fatalnie, co nie zmienia faktu, ze ciagle cos mi go przypomina i nie potrafie sie od tego uwolnic.

2,290

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
maxi napisał/a:

Niekochana no no zapewne Panu Mężowi się zachciało do zoneczki a Ty nic? podziwiam

Heh... NIC - dosłownie. Obcy człowiek w moim łóżku.

2,291

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Warszawa za daleko, potowarzyszę Ci duchem, Median. Szkoda, że nie masz przyjaciółek. W takich sytuacjach są nie do zastąpienia, bardzo pomagają. Nawet nie muszą nic robić, ale są, towarzyszą, rozumieją, słuchają.
Ciebie Niekochana rozumiem doskonale, bo ja przez dwa lata ćwiczyłam odporność. Facet dziwił się, że ja w łóżku tylko śpię. Powiem szczerze, że spałam jak noworodek. Współśpiący nie działał na mnie już wcale. Chyba, że chrapał, ale wtedy brałam kołdrę i do salonu, dospać. On twierdzi, że ja zimna baba jestem, a ja, że nie sypiam z byle kim. Wolę sama. W moim wieku dobrze przespana noc, to gwarancja dobrego samopoczucia. A to najważniejsze, resztę buduję na tym znakomitym samopoczuciu.

2,292 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-08 16:48:39)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
marynarka napisał/a:

On twierdzi, że ja zimna baba jestem, a ja, że nie sypiam z byle kim. Wolę sama.

Heh.. u mnie padły dokładnie te same słowa. I ja dokładnie to samo odpowiedziałam big_smile

Zrozumiałam, że w niedopowiedzeniu M. było "Głupia, taki super kochanek Ci propozycję rzuca, a Ty nic...???"
Jak już mówiłam - w tym zakresie jakaś tępa i niereformowalne jestem big_smile

2,293

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Rozumiem to Niekochana i marynarka - Sypiając z wrogiem - był  taki film - Może być też - Sypiając z Obcym
Median, u mnie też mineło 5 miesiecy i nie myslę o nim za czesto, jest to jest, nie ma go to nie ma, w sumie u mnie jest inaczej bo kontakt mamy nadal, raczej kumplowski, pomaga mi, jest taką"złotą rączką" do wszystkich technicznych rzeczy w moim mieszkaniu, trzymam dystans i jest ok.

2,294

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

ryzykowny pomysl bo roztopy sa... tongue

Co tam - pod ten węgiel podłożę (te skrupuły) TONA da im radę big_smile Swoja drogą - kurczę my marzniemy przecież przez to, że nie płacił na dzieciaka!!! Kupiłabym 2 tony a nie jedną przecie...Wrrr - rozum mi wraca z furkotem big_smile Nie ma to jak pogadać z rozumnymi istotami
Niekochana zazdroszczę Ci tej grypy wsparcia - fajnie tak sobie pogawędzić. No, ale mamy siebie na forum. Mi wystarcza. big_smile
Marynarko, nie mam nikogo takiego w okolicy, same młode mamy a to już nie moja grupa wiekowa ani problemy big_smile
Median - a chlapnij se tam za nasze zdrówko i anielską cierpliwość. Ślę CI dobre fluidy (ja też z Warszawy, aczkolwiek z peryferii, mam blisko, może dolecą big_smile )

2,295

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

maxi moze byc rowniez "Sypiajac z Byłym" big_smile:D:D

Dziewczyny dziekuje Wam serdecznie! smile Co prawda nie zastapi to realnego kontaktu, ale doceniam smile

Anhedoniu moze pomoc Ci z tym weglem? smile Mam doswiadczenie w odgarnianiu sniegu (bo tez peryferie) big_smile

2,296

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
marynarka napisał/a:

Szkoda, że nie masz przyjaciółek. W takich sytuacjach są nie do zastąpienia, bardzo pomagają. Nawet nie muszą nic robić, ale są, towarzyszą, rozumieją, słuchają.

Jak im pierwszy raz opowiedziałam swoją 'historię" to zaniemówiły. A nie zdarza się im to (jak i mnie ) zbyt często.
Na szczęście zauważyły, że generalnie jestem już w miarę stabilna wink i załamka mi nie grozi. Ale w ramach profilaktyki - spotkania i pogaduchy. Każda jest "pokaleczona" - każda w inny sposób, różnimy się mocno charakterami. Ale to wszystko jest nieważne - wspieramy się i zapoznajemy z innym punktem widzenia.

2,297 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-01-08 17:01:47)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
maxi napisał/a:

Median, u mnie też mineło 5 miesiecy i nie myslę o nim za czesto, jest to jest, nie ma go to nie ma, w sumie u mnie jest inaczej bo kontakt mamy nadal, raczej kumplowski, pomaga mi, jest taką"złotą rączką" do wszystkich technicznych rzeczy w moim mieszkaniu, trzymam dystans i jest ok.

No nam trzem wybija piąty miesiąc, aż dziw bierze że ten czas tak szybko zleciał. I po takim czasie muszę powiedzieć, że to prawda iż czas goi rany, szkoda tylko że czasami się na trochę otworzą smile

niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Szkoda, że nie masz przyjaciółek. W takich sytuacjach są nie do zastąpienia, bardzo pomagają. Nawet nie muszą nic robić, ale są, towarzyszą, rozumieją, słuchają.

Jak im pierwszy raz opowiedziałam swoją 'historię" to zaniemówiły. A nie zdarza się im to (jak i mnie ) zbyt często.
Na szczęście zauważyły, że generalnie jestem już w miarę stabilna wink i załamka mi nie grozi. Ale w ramach profilaktyki - spotkania i pogaduchy. Każda jest "pokaleczona" - każda w inny sposób, różnimy się mocno charakterami. Ale to wszystko jest nieważne - wspieramy się i zapoznajemy z innym punktem widzenia.

Tylko pozazdrościć przyjaciółek, bo taka przyjaźń to prawdziwy skarb.

2,298

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

No widzisz Anhedonia, jak szybko uczymy się my kobiety. Jak przekonasz samą siebie, że dobrze robisz, to skrupuły same ułożą się pod toną węgla ( i razem z nim, z czasem do pieca pójdą). Przecież taki palant, co tylko płaci (albo i nie ) na własne dziecko, może czasem po prostu coś ZROBIĆ. Ty, przecież ( i my wszystkie) cały czas coś ROBIMY dla dzieci. Często przez to (brak czasu, hierarchia potrzeb, całe życie podporządkowane dzieciom) mamy puste konta i brak możliwości ich zasilenia w zadowalającym ( pozwalającym przetrwać) stopniu. Niektóre tak wybrały same (ja), za inne zdecydowały okoliczności.

2,299

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
takie_życie napisał/a:

No nam trzem wybija piąty miesiąc, aż dziw bierze że ten czas tak szybko zleciał. I po takim czasie muszę powiedzieć, że to prawda iż czas goi rany, szkoda tylko że czasami się na trochę otworzą smile

ooo.. kogo me oczy widza smile
Czas szybko zlecial, bo jak czloweik jest coraz bardziej stary to mu szybciej czas umyka. Mam wrazenie, ze te 5 miesiecy przelecialo mi miedzy palcami niestety, a kondycja psychiczna jest tak samo marna, jak byla.

2,300

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

ooo.. kogo me oczy widza smile

Ja forum odwiedzam codziennie, ale rzadko mam coś mądrego do powiedzenia smile

2,301

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

no wiec wlasnie dlatego i jak sie nie udzielam, ale dzis mnie cos napadlo... smile

2,302 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 17:34:42)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

Dziewczyny dziekuje Wam serdecznie! smile Co prawda nie zastapi to realnego kontaktu, ale doceniam smile
Anhedoniu moze pomoc Ci z tym weglem? smile Mam doswiadczenie w odgarnianiu sniegu (bo tez peryferie) big_smile

A dzięki, dzięki dobra kobieto, Jak się zjawią to już i zrzucą, najmniejszy kłopot big_smile
Popatrzcie dziewczyny - zrobiła nam się netkafejka "poszarpanych przez płeć pozostałą" big_smile (nie ochrzanią nas moderatorki?)
Biedne Wy z 5-cio miesięcznym stażem sad Ja miałam kryzys w wakacje, praktycznie po roku od rozstania. Ale trzymało mnie przez dobre 2 miesiące, znów musiałam się brać w garść od nowa i znów bolało jak cholera. Moje grono przyjaciółek to Wy - zawsze miałam niewiele przyjaciółek - bodaj 3. Dwie mnie wspierają delikatnie. Ta ostatnia już nie jest moją przyjaciółką i chociaż bolało nie mniej niż rozstanie z menem, to już nie żałuję

Marynarko - masz "jedynie słuszną rację" big_smile big_smile big_smile Przy Was mądrzeję, przy nim, nie wiedzieć czemu(?) jakoś głupiałam sad Też był to mój wybór - przynajmniej w tym sensie, że po ultimatum się nie złamałam i nie uległam ponownie. Może dlatego potrzebuję potwierdzenia, że dobrze myślę gdyż zawsze mi wmawiano iż się mylę, albo nie rozumiem, albo jestem zacofana, albo nie ma w tym nic złego.... Dopiero Zazdrość mi uświadomiła, że jeśli czuję się skrzywdzona - to jest to ZŁE

2,303

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median i Takie_zycie  nie przesadzajcie że nic mądrego nie macie do napisania bo Was wirtualnie kopnę w cztery litery, no tak netkafejka nadszarpniętych i zranionych serc ładna nazwa, wcinam ciastka owsiane juz całe opakowanie prawie puste, ostatnio jem tylko kabanosy i slodycze w duzych ilościach, zapijam to zieloną herbatką tak na wszelki sluczaj

2,304

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

A wlasnie - w tym najwiekszym stresie tuz po rozstaniu chudlam w oczach, a potem tez ze stresu zaczelam tyc hmm Jutro przechodze na zupe kapusciana, ale to jutro smile

2,305 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-01-08 17:52:54)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

A wlasnie - w tym najwiekszym stresie tuz po rozstaniu chudlam w oczach, a potem tez ze stresu zaczelam tyc hmm Jutro przechodze na zupe kapusciana, ale to jutro smile

No ja też schudłam (YUPI:)), ale znów rzucam palenie więc zobaczymy jak to będzie dalej hmm

maxi napisał/a:

Median i Takie_zycie  nie przesadzajcie że nic mądrego nie macie do napisania bo Was wirtualnie kopnę w cztery litery, no tak netkafejka nadszarpniętych i zranionych serc ładna nazwa, wcinam ciastka owsiane juz całe opakowanie prawie puste, ostatnio jem tylko kabanosy i slodycze w duzych ilościach, zapijam to zieloną herbatką tak na wszelki sluczaj

Ale obiecaj, że nie mocno smile

2,306

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

No dobra, niech Wam będzie, Takie_zycie co u Tebja?, dawno Cię nie widziałam malutka

2,307

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

U mnie jakoś leci pomału, raz pod górkę raz z górki

2,308

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

A co dzieje sie z Takaja??? Ktos cos wie?

2,309 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-01-08 19:21:12)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Takie_zycie jakaś taka wykretna i mało rozwinieta Twoja opowieść o zyciu


A takaja chyba się zakochała? ale nie jestem pewna

2,310

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Bo sama nie wiem co mogłabym napisać. Praca jak była paskudna tak jest, a nawet i gorzej. Po tym wszystkim kontakt z nim nadal mam, bo sam chce się ze mną kontaktować, choć czasami nie wiem po co. I tak żyję z dnia na dzień.

A Takaja może naprawdę nie ma juz dla nas czasu, bo ktoś jej go zajmuje smile w sumie oby jakiś fajny i porządny smile

2,311

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:

hmm Jutro przechodze na zupe kapusciana, ale to jutro smile

A dziś przyjmij gratulacje z okazji przekroczenia pięćsetki postów!!!! big_smile big_smile big_smile

2,312

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dziekuje, dziekuje smile
Jak mija wieczor? Nawet sie upic nie moge hmm

Takie zycie mam to samo, w sensie zycia z dnia na dzien, jakos nie potrafie sobie celu wymyslec. Zal mi czasu, ktory mi przelatuje. Przeciez zaden dzien nie wroci. A jednak jakos ciezko mi sie ogarnac i do tego te wyrzuty sumienia ech...
Czasem wydaje mi sie, ze jestem przezroczysta.

2,313

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Wyrzuty sumienia ?? A z jakiego powodu ??

2,314

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dziewczynki z netkafejki poszarpanych serc tak sobie gawędzicie miło. Moje serce też całe nie jest. Chciałam tylko zapytać. Jakie uczucia dokładnie kłębią się w Waszych głowach, co do Waszych byłych? Ze mną chyba nie do końca ok, bo jakoś po rozstaniu szybko wybiłam Go sobie z głowy, a teraz ostatnio zaczęłam myśleć..eh

2,315

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
takie_życie napisał/a:

Wyrzuty sumienia ?? A z jakiego powodu ??

ze niczego nie zmieniam w swoim zyciu


Smołka w moim przypadku to tylko zal, ze mnie zostawil i zal w jaki sposob to zrobil. I jak widze - masz to samo, co ja. Po rozstaniu w sumie szybko sie pozbieralam, ale potem wrocilo, dodatkowo ze zdwojona sila. Ciesze sie tylko, ze sie do mnie od tamtego czasu nie odzywa i nie przeszkadza mi w zyciu, ze go nie rozwala jeszcze bardziej

2,316

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

zdrowko!  przed chwila placz a teraz wzbiera we mnie zal..  ze nie umiem go kopnąć w dupsko.. ze z tego i tak nic nie bedzie bo mlodszy 10 lat i ze ciutek w balona mnie robi:) ze uwielbiam seks z nim i nie mam ochoty go oddac zadnej.. niestety ta sfera zycia jest dla mnie wazna - nie mam ochoty na randki bo mezczyzni mnei nudza.. i tak chodzi im o jedno, mam przykre doswiadczenia .. wiec zmienilam sie i teraz ja zaczynam korzystac.. wtedy za mną latają  a jak pokazuje serce i sie zakocham.. zaczynaja mnie olewac.. ja zawsze rozsądna..  zwariowalam zupelnie..   nie oddam go zadnej..

2,317

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Smołka napisał/a:

Jakie uczucia dokładnie kłębią się w Waszych głowach, co do Waszych byłych?

O ba - w różnych momentach i etapach różne uczucia. Mnie go obecnie żal, ale żal taki bezpowrotny - w tle majaczy: sam tego chciałeś, sam sobie wybrałeś. Na mnie nie licz. Jak w słowach piosenki: "ale to już było, i nie wróci więcej..." Smutno

2,318

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Anhedonia napisał/a:
Smołka napisał/a:

Jakie uczucia dokładnie kłębią się w Waszych głowach, co do Waszych byłych?

O ba - w różnych momentach i etapach różne uczucia. Mnie go obecnie żal, ale żal taki bezpowrotny - w tle majaczy: sam tego chciałeś, sam sobie wybrałeś. Na mnie nie licz. Jak w słowach piosenki: "ale to już było, i nie wróci więcej..." Smutno

Kochana, przesuń się troszkę - stoję koło Ciebie. Jakieś zapisy do klubu "Masz, co chciałeś"?

2,319 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-08 21:50:57)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Takie madre zdanie wylapalam w naszym kaciku dla "glupich"

czarnaa86 napisał/a:

Nazwałam go byłym partnerem, bo nie chce ciągle żyć z adrenaliną.

Nauczmy sie zyc bez tej adrenaliny smile
albo trzeba sie odciac emocjonalnie albo fizycznie... albo jedno i drugie

Powracajacy jak bumerang partner dba o stale podwyzszony pozim adrenaliny...
to my jednak decydujemy czy nam sie to podoba czy nie. Za usluge porabania drewna mozna zaproponowac zaplate lub nastepnym razem poprosic kogos innego o taka pomoc.
Jak nie mamy nadwyzki finansowej do roztrwonienia na "pomagaczy" mozna zaproponowac rewanz w pomocy np w zalatwieniu trudnej sprawy, lub upieczeniem dobrego ciasta.
Bardzo wierze we wzajemna pomoc sasiedzka smile
Moim sasiadem jest samotny pan big_smile ... ha ha ha

no more adrenaliny i niepewnosci!

Niekochana masz wspaniale kolezanki... sympatyczne i empatyczne big_smile
Pozazdroscic tylko big_smile
Czasem by odnalezc taka grupe wsparcia wystarczy sie troche otworzyc albo samemu byc inicjatorem big_smile Warto!
Grupa wsparcia to ten brakujacy 9 krok, ktorego nie potrafil odnalezc slynny psycholog Mirek... ha ha

2,320 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 21:58:37)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Kochana, przesuń się troszkę - stoję koło Ciebie. Jakieś zapisy do klubu "Masz, co chciałeś"?

A my mamy święty spokój. Może biedniej i czasem smutniej, bez adrenaliny a zatem spokojniej. smile
Czuję twoją obecność big_smile zawołałam o pomoc a Ty przybyłaś big_smile Na nich liczyć nie mogłyśmy, a więc... niech mają to co chcieli...
No i proszę od razu zjawiła się twoja siostra syjamska i od razu w temacie - mniej adrenaliny big_smile

2,321

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

mam mgliste przeczucie, ze jestesmy od siebie wspoluzaleznione... wszystkie jak jeden maz (zona) z tego watku ...
nie chce mi sie walczyc z tym uzaleznieniem... chyba pierwsze uzalenienie, z ktorym mi dobrze... ha ha ha

2,322 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-08 22:13:47)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Tak, macie absolutna rację. Ja właśnie wczoraj dziewczynom powiedziałam - ja już tylko chcę spokoju. Pokochałam go całym sercem. I już nie oddam. A ile się uśmiałyśmy - byłyśmy BARDZO złośliwe. Jedna z nich jest w nowym związku - wspieramy ją bardzo, bo ma napady paniki big_smile A facet też poraniony, więc łatwo nie jest. Ale to mądra kobieta no i w razie czego ma też równie mądre koleżanki wink


Zazdrosc napisał/a:

mam mgliste przeczucie, ze jestesmy od siebie wspoluzaleznione... wszystkie jak jeden maz (zona) z tego watku ...
nie chce mi sie walczyc z tym uzaleznieniem... chyba pierwsze uzalenienie, z ktorym mi dobrze... ha ha ha

Ja mam pewność tongue Ale to taki zdrowy związek - dostajesz dużo, dajesz dużo. Rozumiemy się bez słów. Tak miłość platoniczna.
Ja się tu czuje bardzo "zaopiekowana" i bezpieczna. I staram się też to "oddać"

2,323 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-01-08 22:17:31)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Median napisał/a:
takie_życie napisał/a:

Wyrzuty sumienia ?? A z jakiego powodu ??

ze niczego nie zmieniam w swoim zyciu


Smołka w moim przypadku to tylko zal, ze mnie zostawil i zal w jaki sposob to zrobil. I jak widze - masz to samo, co ja. Po rozstaniu w sumie szybko sie pozbieralam, ale potem wrocilo, dodatkowo ze zdwojona sila. Ciesze sie tylko, ze sie do mnie od tamtego czasu nie odzywa i nie przeszkadza mi w zyciu, ze go nie rozwala jeszcze bardziej

Ja na początku czułam dosłownie nienawiść, aż wstyd się przyznać. Życzyłam Mu jak najgorzej. W Twoich postach droga Median, wyczytałam, że Ty miałaś podobnie. Nie ujęłaś tego wprost, ale dało się to wyczuć. Nie rokowałaś Mu udanego związku etc. Ja myślałam tym samym torem. Chociaż powody rozpadu naszych związków są różne, ale to jakby oni rozdali ostatnie karty(...). Po nienawiści zaczęły pojawiać się pytania bez odpowiedzi, później był żal, rozpaczy nie było hehe. Następnie było zmęczenie tym całym żalem i przyszła radość, że dobrze że stało się to teraz, a nie kiedyś w przyszłości, że tak szybko się odkrył. Te uczucia zmieniały się błyskawicznie, dosłownie z dnia na dzień. Akurat w tym czasie podjęłam nową pracę, na bardzo odpowiedzialnym stanowisku, co skutecznie spowodowało, że myśli o nim i wszelkie uczucia odpłynęły. Miałam głowę zajętą i brakowało czasu wink On się nie odzywał, to zapomniałam wink A raczej tak mi się zdawało. Teraz ostatnio musiałam napisać mu pewną informację. Trochę poesemesowaliśmy. Spowodowało, to że zaczęłam rozmyślać, rozdrapywać, ale trudno określić mi co czuję. Na pewno nic pozytywnego.

Niekochana, Anhedonia etap masz co chciałeś mnie jakoś ominął..

2,324 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-08 22:36:30)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Kochana - ten etap dopiero przed Tobą tongue

Dziewczynki, spadam, bo mnie coś bierze. Idę się wygrzać. Jutro Was poczytam big_smile

2,325

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

mialam kiedys pragnienie by los GO pokaral... zeby skowyczal i zrozumial... ale zeby bylo juz za pozno... ha ha ha
Pierwszy nie zrozumial... pielegnuje w sobie wlasna wersje wydarzen i czuje sie pokrzywdzony
Drugi... tez nie zrozumial... choc skowyczy na kolanach... i jest juz za pozno
Jest mi obojetne, czy zrozumial, czy skowyczy, czy ma hustawki.... dlatego jest za pozno sad
Mogl zrobic cos kiedy mi zalezalo... spoznil sie.. to jego strata... moze moja tez, nie wiem. Mnie juz nie zalezy... zobojetnial mi calkowicie.
Moze dlatego tak wazne jest by dac im nauczke wted gdy nam jeszcze zalezy a nie wtedy gdy go nienawidzimy.

Ten strach przed konsekwencjami, przed samotnoscia, wspoluzaleznienie i potrzeba bycia kochanym sprawia, ze czekamy do momentu gdy jest juz za pozno. Godzimy sie by zabijali w nas milosc dzien po dniu kawalek po kawalku....
A zatem zabil we mnie milosc.. i ja na to pozwolilam. Nie mialam sily odejsc gdy go kochalam.
Gdyby ktos wtedy podsunal mi instrukcje odejdz jesli chcesz ocalic ten zwiazek moze bym miala szanse kochac go teraz gdy sie stara.
Moze czasem trzeba szczesciu dopomoc... i odejsc na czas...

2,326 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-01-08 23:09:37)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrość tylko czyjemu szczęściu dopomóc? Wychodzi na to że jego szczęściu wink
Żeby odczuwać satysfakcję z jego skowyczenia na kolanach, musi być uczucie nienawiści, on nie może być nam obojętny, ale nie może też nam na nim zależeć, bo wówczas podniesiemy go z kolan..

2,327

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

nie chodzilo mi o satysfakcje ze skowyczenia.... chodzilo mi o uchronienie milosci.. dla wspolnego dobra.
Ciezko jest przestac kochac na zawolanie... latwiej odejsc gdy pozwolimy zabic milosc.. moze dlatego pozwalamy sad
Obojetnosc to stan ktory nie daje nam satysfakcji ani z jego upokorzenia ani z jego na nowo odkrytej milosci do nas.
Nienawisc+milosc to moze byc mieszanka, ktora pozwoli odnowic sie zwiazkowi. Warunek: jemu na nas zalezy. W przeciwnym wypadku nasze uczucia starania nie maja zadnego znaczenia. Nie uda sie.
Mialam na mysli to, ze zeby przekonac sie czy jemu zalezy trzeba odejsc i dac szanse przemyslec. Jesli wroci jest nasz....
Ja tak zrobilam tylko, ze za pozno.... pozwolilam by robil rzeczy ktore mi go zobojetnily.

2,328

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Smołka napisał/a:

Ja na początku czułam dosłownie nienawiść, aż wstyd się przyznać. Życzyłam Mu jak najgorzej. W Twoich postach droga Median, wyczytałam, że Ty miałaś podobnie. Nie ujęłaś tego wprost, ale dało się to wyczuć. Nie rokowałaś Mu udanego związku etc. Ja myślałam tym samym torem. Chociaż powody rozpadu naszych związków są różne, ale to jakby oni rozdali ostatnie karty(...). Po nienawiści zaczęły pojawiać się pytania bez odpowiedzi, później był żal, rozpaczy nie było hehe. Następnie było zmęczenie tym całym żalem i przyszła radość, że dobrze że stało się to teraz, a nie kiedyś w przyszłości, że tak szybko się odkrył. Te uczucia zmieniały się błyskawicznie, dosłownie z dnia na dzień. Akurat w tym czasie podjęłam nową pracę, na bardzo odpowiedzialnym stanowisku, co skutecznie spowodowało, że myśli o nim i wszelkie uczucia odpłynęły. Miałam głowę zajętą i brakowało czasu wink On się nie odzywał, to zapomniałam wink A raczej tak mi się zdawało. Teraz ostatnio musiałam napisać mu pewną informację. Trochę poesemesowaliśmy. Spowodowało, to że zaczęłam rozmyślać, rozdrapywać, ale trudno określić mi co czuję. Na pewno nic pozytywnego.

Niekochana, Anhedonia etap masz co chciałeś mnie jakoś ominął..

Hmmm.. nie, nie zyczylam mu zle, bo jestem daleka od zyczenia komukolwiek zle (bo nie chce zeby to do mnie wrocilo hyhy), ale jestem swiecie przekonana, ze oni sie rozstana. Predzej czy pozniej, ale zrobia to. On znowu pojdzie w tango itd. Wiec to nie bylo na zasadzie "zygu, zygu..zeby ci sie nie udalo".. nie, po prostu wyciagam wnioski, a jednym z nich jest to, ze jak juz wczesnije wpomnialam rozejda sie. Chyba, ze ona bedzie znosic jego zdrady ze wzgledu na to, ze ma dach nad glowa (bo nie uwierze w to, ze on nie uwikla sie w kolejny romans). Nie znam jej, wiec trudno mi sie wypowiadac.
Jesli cos mojego czytalas to byc moze zauwazylas, ze bardzo silnym odczuciem, ktore we mnie bylo to nie tyle zal, co hmmm... brak mi slowa..niepokój? przykrosc? ze ona byla ode mnie lepsza w czyms, moze nawet we wszystkim. I niestety to we mnie siedzi caly czas. Wbilo mi sie i w serce i w umysl i nie moge tego z siebie wyciagnac. Przesladuje mnie hmm

2,329

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dobry wieczór Kochane Netkobietki smile
Jestem cały czas z Wami smile Czytam co u Was sie dzieje, jak tylko czas mi na to pozwala. Jestem na bieżąco z każda z Was big_smile Kobitki, które uleczyły mnie i pomogły przetrwać trudne chwile sie nie zostawia. To jak strasznie się zmieniłam zawdzięczam tylko Wam smile

Median jako postanowienie noworoczne wyznacz sobie jakiś cel, coś dla siebie. Uwierz, to spowoduje zmiane w Twoim życiu, przestaniesz czuć, że życie ucieka Ci między palcami.:)

A co u mnie? Jestem żywym przykładem na to, że samotna kobieta cierpiąca 2 lata, po rozstaniu, kiedy to Pan Dupek ją zostawił, może być szczęśliwa. Jeszcze pare miesięcy temu wydawało mi się, to niemożliwe, a teraz wiem, że zasługuje na szczęście, bo jestem wyjątkowa i wcale nie taka głupia jak myślał o mnie były. Dupek beznadziejny tongue Jak będzie dalej, tego nikt nie wie...Ja wiem jedno pracuje nad sobą cały czas, licze się ja i moje potrzeby. Mam swoje zdanie i teraz mówie Wam serio facet ze mną nie ma łatwo big_smile a co...ja tu rządze smile W końcu uwierzyłam, że mogę być szczęśliwa, czego i Wam życze z całego serduszka, bo wszystkie na to zasługujemy smile

2,330 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-01-09 00:38:35)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrość nawet nie wiem czemu pomyślałam, że Ty mogłabyś mieć coś tak mrocznego na myśli. Przepraszam. Spojrzałam na Twoją wypowiedź przez swój własny pryzmat.. Mam dziś jeden z tych gorszych dni i przesiedziałam połowę na tym forum. Oczywiście to efekt jakiejś dziwnej złości, na swojego byłego, która ostatnio się we mnie kumuluje i czuję się źleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee wink
Swoją drogą, to podziwiam za takie podejście do miłości, rozstań etc. Musisz być bardzo wrażliwą kobietą, z bogatym wnętrzem. We mnie kiedyś też tkwiły uczucia opisujące piękne obrazy miłości, teraz chyba jednak zamarzły.. sad

Median nie do końca miałam na myśli, to że życzyłaś byłemu źle (w przeciwieństwie do mnie), tylko to, że jakby Twój żal wyrażałaś przez, to, że ,,przecież on i tak...oni i tak...etc" Nie było nigdzie: ,,mam nadzieję, że tym razem nie zawiedzie..innej" wink Oczywiście nie musiało być takiej wzmianki, absolutnie, tylko zwróciłam na to uwagę smile
Median z Twoich postów wywnioskowałam, że nie masz powodów, by myśleć, że kobieta do której wrócił/na którą się zdecydował jest od Ciebie w czymkolwiek lepsza. Powiedziałabym raczej, że cały problem tkwił w mężczyźnie, którego obie obdarzyłyście uczuciem. Zawsze uważałam, że ludzie należą do typów o określonych predyspozycjach, cechach, bądź nie. Ten facet należy do typów niezdecydowanych, on widocznie nie wie czego chce, cały czas szuka, przy okazji raniąc innych. Niestety. Może jest On wartościowy i jak sama powiedziałaś, puzzle były poukładane, ale to było wyłącznie Twoje spojrzenie na sprawę. Nie mogłam nigdzie znaleźć inf. ile czasu właściwie to wszystko trwało między Wami? Czemu w ogóle akceptowałaś fakt, że on nie zamknął jednego rozdziału, a zaczynał drugi?

2,331 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-01-09 00:33:36)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Hej Takjako kochana, a nam tu tęskno za tobą smile
Nawet nie wiesz jak się cieszę że jesteś szczęśliwa, jesteś naszym przykładem że warto walczyć o siebie i nad sobą pracować smile

I dziewczyny ja o dziwo mojemu "byłemu" nie życzę źle, nie chcę jego krzywdy, chcę aby był szczęśliwy i jego szczęście będzie mnie cieszyć, mimo iż chwilami mam ochotę wbić mu nuż w plecy. Czy to nie dziwne ??

2,332

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

I dziewczyny ja o dziwo mojemu "byłemu" nie życzę źle, nie chcę jego krzywdy, chcę aby był szczęśliwy i jego szczęście będzie mnie cieszyć, mimo iż chwilami mam ochotę wbić mu nuż w plecy. Czy to nie dziwne ??
Takie_życie powiem szczerze, że w chwili gdy to wszystko się działo, bałam się swoich własnych odczuć.
Nikt w całym moim życiu nie wyzwolił we mnie tylu negatywnych uczuć. Nawet nie wiedziałam, że mogę czuć coś podobnego. Nie ukrywam, że to co mi zrobił, to jak zimny, bardzo przykry prysznic. Ale te tak przerażające myśli trwały krótko.

2,333 Ostatnio edytowany przez Median (2011-01-09 01:20:26)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Smołka napisał/a:

Median nie do końca miałam na myśli, to że życzyłaś byłemu źle (w przeciwieństwie do mnie), tylko to, że jakby Twój żal wyrażałaś przez, to, że ,,przecież on i tak...oni i tak...etc" Nie było nigdzie: ,,mam nadzieję, że tym razem nie zawiedzie..innej" wink Oczywiście nie musiało być takiej wzmianki, absolutnie, tylko zwróciłam na to uwagę smile
Median z Twoich postów wywnioskowałam, że nie masz powodów, by myśleć, że kobieta do której wrócił/na którą się zdecydował jest od Ciebie w czymkolwiek lepsza. Powiedziałabym raczej, że cały problem tkwił w mężczyźnie, którego obie obdarzyłyście uczuciem. Zawsze uważałam, że ludzie należą do typów o określonych predyspozycjach, cechach, bądź nie. Ten facet należy do typów niezdecydowanych, on widocznie nie wie czego chce, cały czas szuka, przy okazji raniąc innych. Niestety. Może jest On wartościowy i jak sama powiedziałaś, puzzle były poukładane, ale to było wyłącznie Twoje spojrzenie na sprawę. Nie mogłam nigdzie znaleźć inf. ile czasu właściwie to wszystko trwało między Wami? Czemu w ogóle akceptowałaś fakt, że on nie zamknął jednego rozdziału, a zaczynał drugi?

Wiesz, chyba kazdy z nas, kto zostanie opuszczony mysli sobie "ty piiiiii, piiiiii, piiiiii.....piiiiiiiii taki i owaki smile To jest chyba naturalne - zlosc! Gorzej jesli taki stan trwa miesiacami, chociaz czasem to powraca, ale mocno oslabione.
To, co bylo u mnie trwalo od polowy lipca to polowy wrzesnia, wiec krotko, ale cholera... tak intensywnie, ze....ech. Jak juz gdzies, kiedys wspomnialam - znalam wielu facetow, ale to..to bylo inne, to bylo to, na co czekalam. I pewnie dlatego pozwolilam sobie na to, zeby sie w to wladowac. Jakos bylam dziwnie spokojna (o naiwnosci!), ze sie uda. Wracajac do czasu (bo ktos moze zasmiac sie, ze to bylo przeciez tak krotko) to ze swojego wlasnego doswiadczenia wiem, ze nie czas ma znaczenie. Owszem - przy dluzszym stazu wywiazuje sie cos takiego, jak przywiazanie, na ktore tu nie bylo miejsca, ale byla za to cala fala innych, mocnych odczuc.
Jesli chodzi o Twoje wnioski dotyczace tego, ze nie mam powodow do tego, aby myslec, ze ona byla lepsza..wiesz, ale samo to, ze wybral ja oznacza, ze jednak w czyms byla lepsza smile Nie wiem, czy rozumiesz, co mam na mysli. Z mojego punktu widzenia, jesli masz do wyboru dwie osoby to jasne jest, ze wybierasz ta, z ktora jest Ci lepiej prawda? Oczywiscie mozna to rozwinac - moze po prostu czul sie przy niej statecznie, ona byla czyms pewnym, bezpiecznym, a ja czyms szalonym, nieznanym. Nie sadze, zeby w lozku byla lepsza, bo gdyby tak bylo to nie szukalby przygod...chociaz... moze ja tez nie bylam dobra, wiec wolal stare, sprawdzone? Tiaaa...znowu sie zaczynam nakrecac.. sad
Odnosnie ",,mam nadzieję, że tym razem nie zawiedzie..innej" " to coz...wiem, ze to podle, ale zwisa mi to. Nie mam na to wplywu smile
Wiem jedno - nie chce go nigdy wiecej spotkac na swojej drodze. Do tego stopnia, ze odpuscilam nawet koncert, na ktory czekalam pare lat, bo wiedzialam, ze on tam moze byc. Staram sie unikac jak ognia miejsc, w ktorych moglabym go spotkac. Nie chce tego, po prostu nie i koniec - to jedyna rzecz, ktorej jestem calkowicie pewna. Byl taki czas, tuz po rozstaniu, ze obiecywalam, nawet tutaj dziewczynom na forum, ze pewnego dnia znajde go i pokaze, co stracil, ale przeszlo mi. Nie chce go widziec. To forum ma swoje ogromne plusy, ale ma tez maly minusik - jak sobie cos ubzduram to koniec, nie jestem w stanie potem sobie tego przetlumaczyc. Jedna z tych rzeczy jest wlasnie decyzja o braku jakiegokolwiek kontaktu z nim.
Aktualnie w ogole jestem nastawiona anty do mezczyzn i obawiam sie, ze predko sie nie nawroce. Za duzo bolu po nim, za duzo przeczytanych nieprzyjemnych historii innych dziewczyn, za duzo prowokacji do myslenia, wyciagania wnioskow.

Najlepsze, co moglam dla siebie zrobic po rozstaniu to wejsc na to forum. Dziewczyny otoczyly mnie opieka, czuwaly nade mna, odpowiadaly na kazde pytanie, umialy rowniez pozartowac, opierniczyc. Dzieki nim przetrwalam i nadal trwam. Mimo tego, ze nadal nie czuje sie silna i odnaleziona to jakos ciagne ten wozek.


Takaja baaardzo ciesze sie, ze Cie widze, a jeszcze bardziej, ze jestes w dobrym nastroju smile Sciskam Cie mocno i buziak w czółko smile

2,334

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median, rozumiem Cię, ja również jestem nastawiona anty do wszystkich facetów i dlatego nie szukam bo potem nie chcę cierpieć tak jak cierpiałam, przecież chcemy dla siebie jak najlepiej, jeszcze parę m-cy temu myslałam ze jak nie będę miała nikogo to zwariuję, bo zawsze ktoś przy mnie był. W tej chwili jestem po raz pierwszy w życiu sama i nawet dobrze mi z tym, nie zwariowałam i czuję się ze sobą dobrze. Co do Twojego spostrzezenia ze facet z 2 kobiet wybiera tą z którą bedzie mu lepiej to bym to uszczegółowiła, ze wybierą tą z którą mysli ze bedzie mu lepiej, a to róznica, czasami też nie chce zmieniać czegoś co już jest i trwa i zdało egzamin a czasem wybiera inną z prostego względu ze co nowe i swieże bardziej pociaga i właśnie mysli ze bedzie lepiej. Myslę ze to pierwsze może odnosić się do Ciebie a to drugie do mnie. Wiem już też że to świeże i nowe nie okazało sie lepsze a wręcz przeciwnie, ale to taka mała dygresja. To że nie szukamy kogoś to taka nasza asekuracja, boimy się własnie ze bedzie gorzej, a to powodują nasze doświadczenia i rozczarowania w związkach z facetami, tak naprawdę może być róznie ale póki nie uporamy się ze sobą wewnetrznie, nie nabierzemy równowagi, nie pokochamy siebie bezwarunkowo (a to ciażkie) dopóty bedziemy się bać wejść w nowy związek.

2,335 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-09 11:11:35)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median, to co napisałaś to podstawowa "bolączka" większości osób zdradzanych - w czym on/ona jest lepsza ode mnie, że mnie nim/nią zastąpił.
Moim zdaniem należy to rozpatrywać następująco: "byłam za dobra, za mądra, postawiłam wysoko poprzeczkę itp - i on nie potrafił mi w tym dotrzymać kroku". Więc znalazł sobie taką, która nie ma takich wymagań. Trudno.

Niestety choróbsko mnie dopadło na całego sad A przede mną tydzień wyjątkowo ciężkiej pracy. Ale co tam - nie takie "rzeczy" zwalczyłam. smile

2,336 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-01-09 13:28:40)

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median czasem wystarczy jeden dzień spędzony z kimś, aby zostać tym kimś oczarowanym wink U Ciebie były też deklaracje i zapewnienia. Czuję jakąś osobistą złość na Twojego byłego (...). Jednak takie historie nie powinny być bez echa. Myślę, że następnym razem będziesz ostrożniejsza. Wielokrotnie wypowiadałam się na tym forum, że nie powinno się wiązać z Kimś, kto ma nie zakończone sprawy związkowe. Mogło się udać, ale niestety... Przykro mi Median. Niektórzy mężczyźni mają niesamowity dar wkręcania, przywiązywania do siebie kobiet. Nie rozumiem takich facetów, ale wiem, że jest ich wielu.
Przeczytałam na tym forum mnóstwo opowieści o poszarpanych sercach. W wielu dopatrzyłam się winy kobiet. Naszą główną winą jest ufność, dobroć, nadzieja, idealizowanie, a potem są łzy. Z drugiej strony, gdybyśmy takie nie były, to mogłybyśmy przegapić prawdziwe, odwzajemnione uczucie. Trzeba, więc szukać złotego środka.
Median, ależ ta kobieta nie mogła być od Ciebie lepsza, absolutnie! Niby dlatego, że on wybrał ją, miałoby tak być?? Przecież on sam dokładnie nie wie czego chce! Biedna ona skoro układa sobie życie z mężczyzną, dla którego nie jest tą jedyną. Mam wrażenie, że gdybym ją znała, to powiedziałabym jej aby tego nie robiła-dla jej dobra. Czym są szczęśliwe, ale ulotne chwile, wobec całego życia???
Median masz szczęście, bo uniknęłaś tej adrenaliny, o której pisały tu netkobietki!! Bo wiesz co???? Bo w życiu najważniejszy jest święty spokój!!!!!! Wsiadasz do auta, jedziesz na siedmiodniową delegację, czy szkolenie, Twój mąż zostaje sam w domu, a Ty jesteś spokojna, że on przez te siedem dni, czy siedem miesięcy jest Ci wierny i radzi sobie!!!
Ja popełniłam te wszystkie błędy, idealizowałam swoją miłość, jego miłość, myślałam, że żadne świństwa nie wkradną się w mój związek i dlatego ta złość i nieżyczliwość wobec byłego była tak wielka. Teraz wiem, że on to taki ,,typ'' był, ale swoje wycierpiałam. Trzymaj się cieplutko Median!! Pozdrawiam Cię serdecznie.

2,337

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

Median - czy to nie twoje słowa: "co cie nie zabije, to cie wk....."?
A że wisi Ci, czy tym razem nie zwiedzie innej - to dobrze, bo to już nie twój ból. Powiedz sobie: (w temacie ON wraz z "dobrodziejstwem inwentarza") A MI TO LOTTO!!!  Życzę sił i samozaparcia big_smile dla własnego dobra big_smile

2,338

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
niekochana72 napisał/a:

Moim zdaniem należy to rozpatrywać następująco: "byłam za dobra, za mądra, postawiłam wysoko poprzeczkę itp - i on nie potrafił mi w tym dotrzymać kroku". Więc znalazł sobie taką, która nie ma takich wymagań. Trudno.

Niestety choróbsko mnie dopadło na całego sad A przede mną tydzień wyjątkowo ciężkiej pracy. Ale co tam - nie takie "rzeczy" zwalczyłam. smile

Niekochana - dziekuję za te slowa.  W moim przypadku chyba tak musiało być - tylko cholera gdzie ja miałam oczy, ze dalam sie tak dlugo oszukiwac. Dzisiaj dowiedzialam sie przez przypadek, że jak mało zalezało mojemu jeszcze męzowi na mnie już od kilku lat. Dlaczego niczego nie wyczułam, gdzie moja intuicja'. jak mogłam dopuścić aby stać się taką posłuszną "służącą" Jestem wściekła na siebie , że dałam się tak wykorzystać

Zyczę powrotu do zdrowia

2,339

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...
Epoka napisał/a:

Dzisiaj dowiedzialam sie przez przypadek, że jak mało zalezało mojemu jeszcze męzowi na mnie już od kilku lat. Dlaczego niczego nie wyczułam, gdzie moja intuicja'. jak mogłam dopuścić aby stać się taką posłuszną "służącą" Jestem wściekła na siebie , że dałam się tak wykorzystać

Kochana, przecież wiesz dobrze dlaczego, prawda?
Bo oceniamy ich swoją miarką. Myślimy, że są tacy jak my, a oni ku*** nie są - bardzo nie są. I srał ich pies.
No, już mi lepiej.
A choróbsko mnie toczy nadal - kaszlę, smarkam. Ale nic to - jestem SILNA. Jak napisała Zazdrość- nawet AH1N1 nas, DDA nie pokona big_smile

2,340

Odp: dlaczego zdradzani sa glupi...

nie wiem czy w dobrym wątku sie udzielam, ale zastanawia mnie to czy mozna kochac jedna osobe do konca zycia w przypadku gdy tej osoby juz nie ma przy nas?????

Posty [ 2,276 do 2,340 z 3,559 ]

Strony Poprzednia 1 34 35 36 37 38 55 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego zdradzani sa glupi...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024