Jezu - chyba wariuję, zapomniałam, do której dziecko chodzi klasy. Aż się zaczerwieniłam ze wstydu ![]()
Myślałam, że zdążę wyedytować, zanim przeczytasz
Za parę miesięcy egzamin - kolejna porcja nerwów ![]()
2,211 2011-01-02 21:46:11 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-02 21:46:56)
2,212 2011-01-02 22:00:55
W pracy mam 3 klasę (szk. spec.). Jesteśmy po teście próbnym. Najbardziej boimy się angielskiego. Moja córa prócz 3 dni egzaminu załapie się dodatkowo na prezentację (nowa podstawa programowa).
Skleroza - żaden wstyd - ja zawsze w holu, przed wywiadówką dzwonię do niej i pytam:"Ty lala to w C jesteś, prawda?" ![]()
2,213 2011-01-02 22:39:29
Anhedonio, też mocno trzymam kciuki!!!
2,214 2011-01-03 00:05:32
W pracy mam 3 klasę (szk. spec.). Jesteśmy po teście próbnym. Najbardziej boimy się angielskiego. Moja córa prócz 3 dni egzaminu załapie się dodatkowo na prezentację (nowa podstawa programowa).
Skleroza - żaden wstyd - ja zawsze w holu, przed wywiadówką dzwonię do niej i pytam:"Ty lala to w C jesteś, prawda?"
Ale angielski jeszcze w tym roku nie jest punktowany (ku rozpaczy mojej córki). Moja boi się matmy ![]()
2,215 2011-01-03 03:22:45
Anhedonia,
wiem,ze u Ciebie jest juz DZISIAJ.
Trzymaj sie,ja trzymam kciuki - bedzie dobrze.
Zycze sedziego/ny,z realistycznym podejsciem do zycia,a nie skostnialego/lej formalisty/ki,trzymajacych sie sztywno zasad.
Bedzie dobrze!
2,216 2011-01-03 10:50:57
Anhedonio,
również trzymam kciuki. Ja miałam niedawno sprawę o podwyższenie alimentów, ponieważ miałam przysądzone od dawna sto złotych. Wnioskowałam o 600 złotych ale sędzina nie bardzo chciała wysłuchać moich argumentów, po czym stwierdziła, że nie możemy robić z eks męża Rockefellera i koniec konców mam 500 złotych.
Trzymaj się.
2,217 2011-01-03 13:00:28 Ostatnio edytowany przez Agatka (2011-01-03 14:13:39)
A ja chciałam dziewczyny wkleić fragment wątku z 2008 roku, który mnie rozbawił i tak myślę, że może te nasze ofiary właśnie tak się zachowują . Przepraszam Droga Zazdrości, ze w Twoim wątku, ale tu same fajne babki siedzą ;P Tak dla poprawy humoru
, chyba nie masz nic przeciwko ?
IDEALNY KOCHANEK
W życiu każdej kobiety przychodzi ten szczęśliwy moment, gdy na swojej drodze spotyka prawdziwego mężczyznę.
Niestety szczęście nie trwa wiecznie, ponieważ w końcu trzeba dać się bzyknąć.
Jako że wiele kobiet ten moment ma przed sobą, pozwólcie, że Kominek opowie wam, jak wygląda seks z "idealnym mężczyzną-kochankiem".
Idealny kochanek rozpoczyna przygotowania do seksownego wieczoru już rankiem.
Najpierw obdzwania wszystkich kumpli dumnie informując, że dziś "zaliczy fajną dupę".
Następnie przegląda strony internetowe, odgrzebuje stare poradniki ucząc się z nich, jak doprowadzić partnerkę do orgazmu w ciągu pięciu minut. Jednym palcem.
Wieczorem zakłada czyste skarpetki, stare wrzucając pod łóżko, pędzi do łazienki i szybkim "niochem" obwąchuje pachy.
Nie śmierdzą?
No to dobrze. Wystarczy psiknąć adidaskiem i po sprawie. Szkoda czasu na kąpiel.
Przed lustrem robi głupie miny, pół godziny goli się tak, zeby mieć mordę gładką jak u niemowlaka, bowiem w poradnikach napisali, że kobiety nie lubią, jak ich coś drapie przy minecie.
Tuż przed wyjściem z domu odlewa się nie podnosząc deski i cichutko nuci jakąś niezrozumiałą melodię.
Po oddaniu płynu niezdarnie zakłada majtki, wciska w nie podkoszulek, spłukuje kibel i wychodzi. Po sikaniu nie myje rąk. Po co? Wystarczy wytrzeć w spodnie.
Wizytę u kobiety rozpoczyna od:
* szerokiego uśmiechu (bez względu na stan uzębienia)
* pocałowania w rękę (koniecznie z odgłosem cmoknięcia),
* kilku komplementów (ślicznie dziś wyglądasz...)
* wystawienia przed upudrowany nos ukochanej - butelki taniego wina marki wino (Made in Poland).
Następuje dwu-trzygodzinna ściema, podczas której idealny mężczyzna-kochanek opowiada cały swój życiorys, co dziesięć minut wspomina o zarobkach, znienawidzonym wyścigu szczurów i politykach-złodziejach, którzy okradają kraj. Jest oczytany, co udowadnia znając blog Kominka i "Kod Leonarda da Vinci", a także inteligentny, bowiem wysuwa hipotezę, jakoby Dan Brown wszystko zmyślił. Nie argumentuje tego, ponieważ zauroczona jego intelektem kobieta wcale nie potrzebuje wykładu na temat dziewictwa Marysi. I dobrze, mogłaby się rozczarować stanem wiedzy przyszłego kochanka.
Mija pierwsza godzina, druga godzina. Jego komórka ma ustawione automatyczne dzwonienie co piętnaście minut. Odbiera te telefony i krótkimi stanowczymi słowami wykrzykuje "sprzedawaj!sprzedawaj wszystkie akcje!", albo "nie mogę z tobą rozmawiać, bo mam ważne spotkanie".
Gdy kończą się tematy, zaczyna opowiadać o swoich byłych kobietach. Dziwnym trafem dotychczas zadawał się z samymi szmatami, idiotkami, niewiernymi sukami, a on to sam już nie wie, czy jest w stanie jeszcze zaufać jakiejkolwiek kobiecie. Tyle razy został skrzywdzony... Wsłuchana w jego opowieści panienka, udaje zainteresowanie i żeby nie stracić wątku, co parę minut przytakuje, uśmiecha się, ale większość czasu poświęca na skubaniu etykietki z butelki wina.
Gdy alkohol zaczyna działać, mężczyzna odważnie opowiada o swoich seksualnych możliwościach.
Że niby może tak długo, że kobiety nigdy nie narzekały, a w ogóle to on jest "mistrzem patelni" i językiem potrafi zdziałać cuda.
Ten interesujący wieczór kończy się w łóżku.
Ona godzi się na seks mając nadzieję, że on jest lepszym kochankiem niż rozmówcą, a samo ruchanko nie będzie tak "pasjonujące" jak dysputy o jego karierze i osiągnięciach.
Gdy idealny kochanek ściąga majtki, jej oczom ukazuje się nieco ponad przeciętnej długości członek. Oczywiście we wzwodzie. Onieśmielona kobieta, za drobny zgrzyt uznaje fakt, iż penis ten osadzony jest na całkowicie wygolonym łonie i wygląda jak trąba słonia. Może tak jest modniej?
Równie mało istotnym szczegółem jest, że idealny kochanek wpierdala się jej do łóżka w skarpetkach. W końcu to pierwszy raz, mógł się zapomnieć...
Za to ze zdziwieniem odnotowuje fakt, że boski Apollo, przed zbliżeniem...gasi światło.
Idealny kochanek wie jak sprawić, by kobieta miała mokro w gaciach.
Seks rozpoczyna od namiętnego pocałunku, podczas którego wciska swój język aż do przełyku z trudem łapiącej oddech kobiety. Następnie jego ręka wędruje w okolice majtek i mocnymi, męskimi pociągnięciami przesuwa po jej cip******* w górę i w dół. W górę i w dół, w górę i w dół...
Udając nieposkromionego lwa, głośno sapiąc cmoka kochankę po całym ciele, łapczywie zanurza usta w jej sutkach na przemian ciągnąc je i ssąc. Kątem oka spogląda na reakcje kobiety, która coś tam stara się postękiwać, ale więcej jest w tym udawania i samonakręcania niz rzeczywistego podniecenia.
Moment krytyczny zaczyna się, gdy jego język pierwszy raz dotyka cip******. Biedna kobieta z trudem powstrzymuje wybuch śmiechu i gilgotki, a następnie już tylko wzdycha ni to ze zniechęcenia ni to z podziwu dla umiejętności idealnego kochanka. On w tym czasie popierdala swoim języczkiem po łechtaczce, a szybkość z jaką to robi jest bliska prędkości światła. Prawą dłonią wpycha dwa palce w jej suchą pochwę, cichutko mrucząc przy tym i nie zwracając uwagi jak biedna kochanka z bólu przygryza wargi. Ani myśli obchodzić się z nią delikatniej...
Wkur****** kobieta w końcu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i udając maksymalne podniecenie wyrywa się spod obślinionej mordy faceta, chwyta za jego penisa i wkłada sobie do buzi.
Zaczyna się lodzik, czyli to, co Kominek lubi najbardziej.
Pierwszy odruch wymiotny powoduje zapach fiu******. Idealny kochanek wie, że penisa nie należy myć przed stosunkiem. Wystarczy rano, albo poprzedniego dnia...
Drugiego odruchu wymiotnego dostaje w chwili, gdy podniecony do granic możliwości facet, chwyta ją za włosy i próbuje zmusić, by włożyła go głębiej.
Trzeci odruch wymiotny następuje, gdy dochodzi do wytrysku. Jamę ustną zaskoczonej kobiety wypełnia gęstawa, gorzkawa ciecz. Nie chcąc sprawić lubemu przykrości połyka to jednym haustem, dławiąc się i wycierając resztki z ust. Idealny kochanek ze zdziwieniem patrzy na reakcję kobiety.
Przecież miało jej smakować! Cały tydzień wpier****ł ananasy, bo w Bravo napisali, że tak trzeba. Spuścił się w gardło ukochanej pełen nadziei, że zamiast nasienia, wytryśnie mu jogurt z kawałkami owoców, gatunkowo lepszy od tych, które robi Jogobella.
Tak się jednak nie stało, ale on, niestrudzony jednym, marnym orgazmem, każe kobiecie rozkraczyć się na łóżku i na wpół sflaczałego fiuta wpycha jej w cipkę. Zaczyna się takie ruchanie że aż wióry lecą. Jeb**** i jeb****.
Ona z początku podniecona, obejmuje męskie ciało dłońmi, szarpie za cudowny gąszcz włosów na jego plecach, poklepuje w tyłek krzycząc "mocniej, głębiej", a on niczym niezmordowany demon seksu rucha bezwiednie leżącą kobietę i myśli sobie "ja to potrafię dobrze rżnąć".
Mija minuta, dwie, dziesięć, pół godziny a tu końca nie widać. Jej cip*** sucha niczym dowcipy o Chucku Norrisie wydaje z siebie nieprzyjemne pierdnięcia, ale jemu to nie przeszkadza.
Jeb**** i jeb***** i końca nie widać.
Ale koniec nadchodzi, dzięki Bogu! Posiniaczona , z wizją tygodniowych zakwasów, kobieta nieruchomo wbita w łóżko, czeka aż idealny kochanek obejmie ją i czule pocałuje.
On jednak wstaje i idzie do łazienki.
Tam przemywa penisa trzymając go wyciągniętego nad kranem, po czym pochyla się nad kiblem i zaczyna odlewać. Zsapany, zziajany, pociera ręką spocone czoło i uśmiechając się pod nosem spogląda w lustro robiąc dumną minę najlepszego jebaki na świecie.
Na jeden krótki moment przytomnieje, marszczy czoło i w myślach zadaje sobie pytanie:
"Skoro było tak zajebiście, to dlaczego nie miała orgazmu?"
Wraca do pokoju, zapala papierosa i spoglądając na kobietę dochodzi do oczywistego wniosku: ona chyba jest oziębła.
Bardzo prosze o nie używanie wulgaryzmów. Moderatorka Agatka
2,218 2011-01-03 13:22:44
Granda, serdecznie dziękuję za ten post, jest po prostu zajeb....... cudownie było to czytać, nawet w pracy, żebyście widziały miny moich kolegów jak ja się śmiałam, pięknie dziękuję
2,219 2011-01-03 13:59:25
No cóż, chciałabym napisać, że to nieprawda. Ale nie mogę ![]()
2,220 2011-01-03 17:41:53
He he świetne i prawdziwe, trzeba rozesłać tym "pseudo kochankom" uważającym się za idealnych
2,221 2011-01-03 18:00:25
Kochane dziewczyny - wróciłam z sądu! dziękuję za wsparcie i trzymanie kciuków> W życiu nie czułam się tak wspomagana duchowo i mentalnie i ... udało się
Mój "Piotruś Pan" uniósł się honorem i stwierdził, że targowanie się o pieniądze na DZIECKO uważa za nie poważne i zawarliśmy ugodę! Mam te 600 co przy moich 800 z groszami czyni dużą różnicę w naszym budżecie.
Jestem HAPPY !!!
Dobry początek nowego roku ![]()
2,222 2011-01-03 18:03:22 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-03 18:04:18)
no to rozluzniam kciuki ![]()
ciesze sie, ze Piotrusia Pana oswiecilo noworocznie ![]()
Teraz kolej na Malinke... i tez bedzie dobrze!
2,223 2011-01-03 18:31:38 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-03 18:33:16)
Kochane dziewczyny - wróciłam z sądu! dziękuję za wsparcie i trzymanie kciuków> W życiu nie czułam się tak wspomagana duchowo i mentalnie i ... udało się
Mój "Piotruś Pan" uniósł się honorem i stwierdził, że targowanie się o pieniądze na DZIECKO uważa za nie poważne i zawarliśmy ugodę! Mam te 600 co przy moich 800 z groszami czyni dużą różnicę w naszym budżecie.
Jestem HAPPY !!!
Dobry początek nowego roku
Bosz... Może ich wszystkich w tym roku oświeci???
Bardzo się cieszę Twoim szczęściem
![]()
Malinko - teraz Twoja kolej, 10 - drugie trzymanie kciuków ![]()
Ma siostro o zielonych oczach: nie czytałam Twojego powyższego posta. Teraz czytam i Bosz... zeżarłaś mój mózg, czy co? ![]()
2,224 2011-01-03 18:40:06 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-03 18:50:20)
Bosz... Może ich wszystkich w tym roku oświeci???
Bardzo się cieszę Twoim szczęściem![]()
![]()
![]()
Malinko - teraz Twoja kolej, 10 - drugie trzymanie kciuków
Ma siostro o zielonych oczach: nie czytałam Twojego powyższego posta. Teraz czytam i Bosz... zeżarłaś mój mózg, czy co?
DZIĘKI, DZIĘKI, DZIĘKI... :****
będę trzymać kciuki ze wszyyyyystkich sił za Malinkę ![]()
A Wy kobietki to chyba jesteście siostry syjamskie - zrośnięte FALAMI MÓZGOWYMI!!! Hi,hi,hi -
chyba se chlapnę kielonek adwokacika - trzeba to opić ![]()
I daj BOŻE żeby ich wszystkich oświeciło, dla ich i naszego dobra. Amen
2,225 2011-01-03 18:56:50
Nareszcie dobra wiadomośc - cieszę się z Twojego sukcesu Anhedonia.
2,226 2011-01-03 19:00:52
[
DZIĘKI, DZIĘKI, DZIĘKI... :****
będę trzymać kciuki ze wszyyyyystkich sił za Malinkę
A Wy kobietki to chyba jesteście siostry syjamskie - zrośnięte FALAMI MÓZGOWYMI!!! Hi,hi,hi -chyba se chlapnę kielonek adwokacika - trzeba to opić
I daj BOŻE żeby ich wszystkich oświeciło, dla ich i naszego dobra. Amen
Adwokacik jako opicie sądu - jak najbardziej pasuje ![]()
Wypij jeszcze jeden w moim imieniu ![]()
2,227 2011-01-03 19:04:05
i w moim! ![]()
A trzymajac kieliszeczek w reku zawolaj "Mam prawo w garsci!"
2,228 2011-01-03 23:07:52
Anhedonia,
gratuluje! Badz taka HAPPY przez caly rok!
Oswiecenie wszystkich DUPKOW?!
To katastrofa - o czym i kim bedziemy tu pisaly?( a ze oswiecilo Twojego,to super-moze mu tak "zostanie").
Dzieki Wam Wszystkim,ze jestescie ze mna.
2,229 2011-01-03 23:16:29
BRAWO!!!!!!
)))))
2,230 2011-01-04 11:50:12
Anhedonia, uffffff!!!
Tak się cieszę, że poszło po Twojej myśli.
2,231 2011-01-04 11:55:24
najszczersze gratulacje
2,232 2011-01-04 18:54:55
Dziękuję wszystkim ![]()
2,233 2011-01-04 19:02:00
Ja tez gratuluje -tych szesciu stówek, to sporo kasy jest ![]()
2,234 2011-01-04 19:19:32
Anhedonia- Gratuluje:)
2,235 2011-01-04 19:24:52
Anhedonia,
ja również gratuluję. Mój eks na sprawie o podwyższenie alimentów "doniósł" Wysokiemu Sądowi, że syn dostaje co miesiąc stypendium Starosty co ja niecnie zataiłam.
2,236 2011-01-04 20:06:16
Nic nie zatajałam, bo wiem, że prawda zawsze wyjdzie na jaw, spaliłabym się ze wstydu. Jestem szczera do bólu ![]()
2,237 2011-01-04 20:11:36
Dziś rozmawiałam z koleżanką, która próbowała żyć nadal z mężem pomimo jego zdrady. On długo szedł w zaparte - w końcu przyznał się, jak dostał dowód "na patelni". Niestety - nie udało się. I wiecie co powiedziała:
"Wybaczyłam mu tą zdradę, chciałam ratować nasze małżeństwo. I wiesz dlaczego się nie udało? Bo teraz już wiem - nie potrafiłam mu wybaczyć, że pozwolił, a nawet manipulował mną tak, że to ja czułam się odpowiedzialna za tą jego zdradę. I ja na to pozwoliłam - tego sobie nie potrafię wybaczyć"
Dedykuje te mądre słowa wszystkim wahającym się - zastanówcie się, czy Was to też nie dotyczy.
2,238 2011-01-04 20:13:20
Niekochana, mądre i przerażające jednocześnie.
2,239 2011-01-04 20:23:47
Nie tak dawno usłyszałam taką sentencję:
"mądry człowiek wybaczy zdradę, ale nigdy o niej nie zapomni".
Może, za jakiś czas, po rozwodzie, będę w stanie to zrobić. Teraz nie.
2,240 2011-01-04 20:41:13
Nie czuję się odpowiedzialna za te smsy, które miał w swojej komórce. Czuję się upokorzona, że posunęłam się do tego, że przejrzałam ten cholerny telefon.
2,241 2011-01-04 20:53:24
Anhedonia,
gratuluję i zazdroszczę, że masz to już za sobą. Zdecydowanie za długo trwają re wszystkie sądowe celebracje. Życie w stanie "zawieszenia" jest nie dla mnie. Wolałabym być już po wszystkim. Zastanawiam się na przykład co byłoby gdyby teraz mój formalny mąż np. zechciał opuścić ten padół. Mimo tragizmu, sytuacja byłaby zabawna. Czy pochowałaby go ta "osoba", czy rodzina, czyli na dzisiaj formalnie jeszcze ja? Kto płakałby bardziej? Jeśli w ogóle... A co z pozostałościami? Że tak powiem, spuścizną? Ale chyba za daleko zapędzam się w wizualizacjach. Pragnę rozwodu jak kania dżdżu. Bez tego sformalizowania sytuacji trudno ruszyć z miejsca. Nawet nie mam świadomości ile długów zdążył narobić, ile jeszcze zdąży. Na razie obciąża to również mnie. A mnie na to nie stać. Pomijając fakt, że nie mam życzenia partycypować w kosztach urządzania nowego życia starego, niechcianego faceta. A dopóki sąd nas nie rozdzieli, wszystko muszę brać na klatę. Strasznie to niesprawiedliwe, chociaż zgodne z prawem.
2,242 2011-01-04 20:54:32
Anhedonia brawo i super
Monia, po prostu mu nie ufałaś, nie miej do siebie pretensji, tak już jest że niektórzy faceci kręcą na boku i nigdy nam tego nie powiedzą bo jest im tak wygodnie, a nam zapala się czerwone światełko i musimy się dowiedzieć prawdy, jaka by ona nie była, ja też przejrzałam telefon a on leciał w zaparte przez wiele tygodni, nie żałuję tego, bo nie chciałam być oszukiwana, chciałam mieć swiadomość wyboru i dziś wiem że wybrałam dobrze.
2,243 2011-01-04 20:58:30
To czerwone światełko... Ile upokorzeń nam oszczędziło? Zamiast wierzyć wiarołomnym, zaufałyśmy sobie i dzięki temu żyjemy.
Żyjemy, jak ludzie, nie jak wiecznie poniżane męczennice.
2,244 2011-01-04 21:20:43
Maxi,
pamiętam z tego co pisałas, że długo trwało zanim doszłaś do takich wniosków. Bardzo dużo Mu wybaczyłaś, a mimo to On i tak odszedł do tej drugiej. Może ja tez potrzebuję jakiegoś kopa. Dałam sobie wmówić, że nic te smsy nie znaczyły a ponieważ On zachowuje sie wprost idealnie trudno mi jest podjąc decyzję o odejściu. Tylko cały czas gdzies w głowie kołacze mi myśl, że być może po prostu lepiej sie teraz kryje. Wszyscy dookoła mi powtarzają, że wmawiam sobie jakieś brednie, że gołym okiem widac jak R. jest we mnie zapatrzony, ale wiem tez, że można byc bardzo dobrym aktorem. Cholera, naprawdę wariuję pomału.
2,245 2011-01-04 21:58:24
Monia -wiem jak Ci ciężko...musisz zacząć myśleć o czymś innym, bo innaczej zwarjujesz...
2,246 2011-01-04 22:03:38
Dzięki Doris, robię tak cały czas, a przynajmniej staram się.
2,247 2011-01-04 22:49:44
Monia
Może tak być ale myślę że wcześniej czy później jeżeli będzie coś kręcił, czerwone światełko znowu Ci się zapali, bo już wiesz że może krecić i nawijać Ci makaron na uszy, jeżeli chodzi o exa to fakt wybaczyłam mu dużo ale dopiero teraz, kiedy już wiem co robiłam źle i dlaczego tak było, z tego co mi mówi nie układa się między nimi tak jak chciałby żeby było, nawet ostatnio otworzył sobie furtkę że może kogoś poznać i ona też i że nie będzie z tego powodu miał pretensji do niej i że czas pokaże jak bedzie, więc zrobił dokładnie tak samo jak ze mną, i gdzie w tym wszystkim jest jego tzw "wielka miłość" do niej? niektórzy faceci są cwani i ich kombinacje są dla mnie dziwne i nie do przyjecia, w każdym razie do mnie powrotu już nie ma, teraz często do mnie dzwoni, praktycznie codziennie i nie boli mnie to już, cóż nie lubię mieć wrogów ani palić za sobą mostów, ja wiem swoje i coraz mocniej stąpam po ziemi, można powiedzieć że z romantyczki stałam się realistką i dobrze mi z tym.
2,248 2011-01-04 23:01:07
Maxi bo ja nie znam twojej historii , a już długo jesteś sama?
Jesteś silna..podziwiam Cię...
2,249 2011-01-04 23:35:23
Nawet nie mam świadomości ile długów zdążył narobić, ile jeszcze zdąży. Na razie obciąża to również mnie. A mnie na to nie stać. Pomijając fakt, że nie mam życzenia partycypować w kosztach urządzania nowego życia starego, niechcianego faceta. A dopóki sąd nas nie rozdzieli, wszystko muszę brać na klatę. Strasznie to niesprawiedliwe, chociaż zgodne z prawem.
W tej sprawie można coś załatwiać jeszcze przed rozwodem, gdzieś tu na forum toczyła się rozmowa. Może ktoś pamięta, bo ja nie bardzo...
Marynarko, ja tak ja Ty - potrzebuję załatwienia formalności - dla siebie.
2,250 2011-01-05 00:17:25
Doris, trudno to powiedzieć, cały rok 2010 to przepychanki między nami, w lutym ja zerwałam, ale on tego nie przyjął do wiadomości i tak mną manipulował ze bylismy do lipca, w lipcu on zerwał i odszedł do innej, z którą od dłuzszego czasu był w kontakcie mailowym i smsowym, bo daleko mieszka, kontakt z przerwą 2 m-czną z mojej strony mamy cały czas i w sumie teraz to on szuka ze mną kontaktu, bo z tamtą mu nie wychodzi, ale to już nie moja sprawa.
2,251 2011-01-05 00:19:54
Kochana Niekochana,
ja też potrzebuję tej formalności dla siebie, dla porządku i dla nowego życia. Teraz, kiedy rozwód tuż, tuż nie będę cudów z sądem i rozdzielnością majątkową wyprawiała. To też trwa, adwokat sobie liczy, a przez tych kilka miesięcy od wyprowadzki co się stało, to się nieodstanie. Rozwodem załatwiamy to z automatu. Mam nadzieję, że pożycza tylko od mamuni, a ona na pewno nie odważy się do mnie odezwać. Nie ukrywam, że miała udział w całej sytuacji i wie, że mam żal. O wspieranie za bardzo, nie konstruktywne, ale głupie. Takie przyklepywanie, zamiatanie pod dywan. A sprawy dojrzały na tyle, że niezbędna była konfrontacja, oczyszczenie, wygrzebanie i pogrzebanie wszystkiego. Mamunia pomagała dalej kombinować, nie brać odpowiedzialności. Mamunia ma teraz kłopot z synkiem, a ja mam spokój i z nim, i z mamunią. Naprawdę czuję się jakby go nigdy nie było. Aż mnie to dziwi. Tyle lat niby razem, a ja nie mam żadnego powodu żeby tęsknić. ŻADNEGO. Nie zdawałam sobie sprawy, że jestem już tak daleko. W innym świecie, innej galaktyce. Może to podłe, ale dla mnie on po prostu nie żyje. Mimo wszystko, uważam, że go nie nienawidzę. Bo nienawiść to emocje i to silne. A ja jestem obojętna, zupełnie nie ma znaczenia co robi, z kim, jak, po co, czy ma problemy, czy nie.
2,252 2011-01-05 00:27:20
Tylko cały czas gdzies w głowie kołacze mi myśl, że być może po prostu lepiej sie teraz kryje. Wszyscy dookoła mi powtarzają, że wmawiam sobie jakieś brednie, że gołym okiem widac jak R. jest we mnie zapatrzony, ale wiem tez, że można byc bardzo dobrym aktorem. Cholera, naprawdę wariuję pomału.
Monia, ale ja juz kiedys na ten temat cos pisalam. Podejmujac decyzje o powrocie zgodzilas sie na ta szarpanine ze soba w zwiazku z brakiem zaufania do niego. A czy ci "wszyscy dookola" powtarzali Ci wczesniej, ze wmawiasz sobie jego zdrade? Nie sluchaj innych. Sluchaj jego i siebie przede wszystkim.
2,253 2011-01-05 01:07:25
Dlaczego faceci zawsze zaprzeczają? Dlaczego zawsze znajdą "jakieś" wytłumaczenie? Dlaczego zawsze jesteśmy winne my a nie oni? Dlaczego nie ma faceta, który powie: tak, zdradziłem i to tylko moja wina"?
Marynarka ciężko mi nawet wobrażić sobie przez co przeszłaś, co musiało się dziać, że ten kochany i cudowny człowiek na początku stał się tak obojętny. Swoje w życiu przeszłam, ale takiej sytuacji nigdy
2,254 2011-01-05 05:56:25
Dlaczego faceci zawsze zaprzeczają? Dlaczego zawsze znajdą "jakieś" wytłumaczenie? Dlaczego zawsze jesteśmy winne my a nie oni? Dlaczego nie ma faceta, który powie: tak, zdradziłem i to tylko moja wina"?
Kobiety tez takie sa.. nawet na tym forum ![]()
2,255 2011-01-05 12:53:20 Ostatnio edytowany przez mariposa (2011-01-05 12:57:08)
Marynarka zakochałam się w Tobie.
To dopiero miłość platoniczna ![]()
Od pierwszego czytania.
Trafiłam tu "śledząc" Zazdrość. Bo to mądra kobieta jest
i lubię czytać jej posty.
Marynarka napisz książkę pt. "Moje życie z palantem" przez małe "p". Albo nie bo ten tytuł może przyciągnąć wielbicieli tego sportu
A nie o to chodzi.
To może "Jak zapomniałam że jestem mądra" albo " 23 lata w ciemności"
Kurde tytuł nieważny.
Masz taką lekkość w swoich postach, czyta się Ciebie rewelacyjnie.
Masz zdolność trafiania w zakamarki duszy i umysłu.
Wykorzystaj to.
I pisz na tym forum dużo, dużo, a we mnie masz twoją pierwszą czytelniczkę.
2,256 2011-01-05 19:08:59
Droga Toys,
stało się wiele, ale też minął pewien czas. Ja go wykorzystałam, a on... Może i był to, jak ujęłaś ładnie, cudowny człowiek, ale na miarę dwudziestoletniej gówniary (jaką byłam, kiedy go poznałam). Nie dorósł do towarzyszenia dojrzałej, mądrej, odpowiedzialnej kobiecie. Przykro mi bardzo, ale nie mam zamiaru zgłupieć znowu, żeby tę tragifarsę utrzymać. Fakt, że dostałam po psychice, ale ktoś tu ma takie eksta motto: co Cię nie zabije, to Cię wk...i. Emocje opadły, została pewność, potwierdzana każdym jego niezgrabnym ruchem, nawet teraz, kiedy już pozamiatane,że nie było innego wyjścia.
Motylku Kochany, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa.
Wydaje mi się, że ta książka sama się pisze w tych postach, może kiedyś jakoś to poskładam. Żeby coś stworzyć, najpierw muszę stanąć na stabilnym gruncie. Jeszcze jest za wcześnie. Nie boję się, że on się rozmyśli i stwierdzi, że się pomylił i zostaje z rodziną. To już teraz niemożliwe, obraziliśmy jego ego za bardzo. I ja, i dzieciaki. Zrozumiał, że MY GO NIE CHCEMY. A ta świadomość zabolała. Nie wyobrażał sobie, że na to w pełni zasłużył. Był pewien, że MUSIMY GO KOCHAĆ. A my przecież nie musimy. Chcielibyśmy, ale nie dał nam sposobności. Zawód za zawodem, porażka za porażką, chamstwo, kłamstwo i megalomania ( właściwie wszystko obrzydliwe ze słownika można sobie dopowiedzieć). Nawet odejść nie umiał z klasą, tylko wiał jak tchórz, nie patrząc nikomu w oczy. Płakał, smarkał, a jedną nogą już był zalogowany u swojej wybawczyni.
Zadziwiające jest to, że kobiety rozumieją, że można nie chcieć z kimś być tak bardzo, że nie ważne, czy jeszcze kiedyś znajdzie się jakiś towarzysz życia. Facet potrafi odejść tylko do innej, do samego siebie, nie umie.
2,257 2011-01-05 19:43:43
Marynarka masz rację ta książka się pisze.
Ja przeczytałam swoje wszystkie posty. i żal mi że nikt nie napisał takiej książki z mojego życia.
Widać w nich jak się przepoczwarzam, jak moje myślenie się zmienia. Dziwie się jak mogłam tak myśleć. Dziś mogę to nazwać - współuzależnienie.
Jestem w trakcie intensywnego leczenia, co niestety jest bardzo trudne.
Choć choroba ta miała zaledwie pół roku na rozwój, ale rozhulała się we mnie jak tornado.
Zastanawiam się co zastanę na końcu.
Dziś wiem że chcę aby moje małżeństwo trwało, ale jakby nie tak mocno jak na początku.
Nie potrafię pogodzić się z tym co robił mój mąż.
Nie rozumie jak można być tak zakłamanym.
Czasami wydaje mi się że Go kocham, ale mam takie chwile, że nie mogę na niego patrzeć.
Nie potrafię znieść jago dotyku i miłych słów.
Jak czytałam poprzedni twój post to tak jak bym czytała o moim mężu. Tylko to dotyczy tylko mnie, dla dzieci był dobrym ojcem. Choć moje dorosłe dziecko mówi że dobry ojciec nie jest taki zakłamany, nie robiłby rzeczy które prowadzą wprost do rozbicia rodziny tym dzieciom.
Pozwolę go sobie zacytować.
W zasadzie każdy związek z facetem, to bycie z egocentrykiem mniejszym lub większym. Ja też byłam z "dobrym człowiekiem". Bardzo był dobry... Dla siebie. Twierdził, że wszystko robi dla rodziny, ale zawsze było to tylko to, co on chciał zrobić, nigdy to, czego rodzina chciała, potrzebowała, oczekiwała, domagała się. Szczególnie domagała się - bolało. Problem polegał na tym, że chcieliśmy rzeczy niewykonalnych. Dotrzymywania słowa, realizacji obietnic (niewymuszonych), realizmu, racjonalizmu. A dostawaliśmy obietnice bez pokrycia, krętactwo, łgarstwa, manipulowanie emocjami, bujanie w obłokach. Przebywanie 5 sekund poza pępkiem świata doprowadzało go do furii. Jedno miejsce było właściwe dla dobrego człowieka - centrum- uwagi, zainteresowania. Zainteresowanie się czymkolwiek innym było dla niego jak policzek. Oczywiście w tym świecie wypełnionym wyłącznie sobą nie był w stanie zauważyć, że ktoś może mieć troszkę inne oczekiwania, że w ogóle ktoś może mieć jakiekolwiek oczekiwania. Naprawdę wystarczyło cieszyć się tym, że jest, broń Boże zastanawiać się dlaczego taki jest.
No i w końcu dostrzegł, że nikt nie cieszy się tym, że jest. To była trauma, nie otrząśnie się z tego nigdy. Nigdy, niestety nie zrozumie, dlaczego nie mogliśmy go dłużej znieść. Trudno.
Pozdrawiam.
2,258 2011-01-05 19:46:47 Ostatnio edytowany przez ona81 (2011-01-05 19:49:22)
mój byly mąż teżzaprzeczyl jak się zapytalam czy kogoś ma, usmiechnoł sie i powiedzial, ze on nigdy
a prowadzil juz pol roku podwojne zycie, wiecie ja nie wracam do tego myslami, bo to byl dla mnie cios, bylam na prochach, zeby przejsc ten caly rozwod, najgorszy okres w moim zyciu,
zal zostal do niego, jego mamusi, ojca tez
tez potrafil sie kryc jego babcia do tej pory (prawie rok nie jestesmy razem, w lipcu byla 3-cia i ostatnia sprawa rozwodowa) twierdzi, ze mnie on kocha, ze zgupial, a on z tamta żyje, takze mozna oszukiwac do konca
Ja sie ciesze, ze mam to juz za sobą, mam nowe zycie, cudowną osobę przy boku, ktora pozwala mi pomalu wierzyc, ze istnieje inne lepsze zycie ![]()
Niestety są dni płaczu, nie za bylym, ale za czyms co kiedys bylo piekne, bo kiedys bylo i minęlo, ale coż takie zycie, trzeba doceniac co sie ma teraz, a zdrowie i spokoj najwazniejsze, ja tego juz dawno nie mialam
2,259 2011-01-08 12:05:05 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 12:10:15)
Zazdrości, Niekochana, maxi gdzie jesteście? ratunku! Od tej poniedziałkowej sprawy o alimenty szanowny pan przychodzi do nas codziennie i przesiaduje. Ze względu na dziecko nie chcę go gonić na 4 wiatry, bo jednak zależy mi na tych ich kontaktach. Boję się i potrzebuję kopa, bo zaczynam chylić się jak wieża w Pizzie ![]()
2,260 2011-01-08 12:22:58
Anhedonio,
może zostawiaj go z dzieckiem i rób coś innego w tym czasie? Po prostu wyjdź. Nie patrz, nie towarzysz, nie nakręcaj się.
A jeśli przesiaduje, to może głodem go weź. Jak posiedzi bez jedzenia i picia parę godzin, to w końcu wyjdzie.
2,261 2011-01-08 12:39:38 Ostatnio edytowany przez Median (2011-01-08 12:40:48)
oo..dobry pomysl, glodem go
chyba ze bedzie sprytny i zacznie z walowka przyjezdzac. Marynarka ma racje - wychodz, zajmuj sie soba. W trakcie, kiedy on bedzie z waszym dzieckiem masz czas dla siebie (tylko oproznij wczesniej lodowke
...zarcik)
2,262 2011-01-08 12:50:09
Anhedonio, dziewczyny mają rację, zajmuj się sobą, idź gdzieś na ploteczki a z lodówki przenieś dobre smakołyki na balkon, moja siostra tak ma po rozwodzie, były mąż częściej przychodzi do dzieci niż jak byli razem ale ona wtedy wychodzi, nie nakręcaj się, luzik, idź kochana na spacerek, ja byłam na spacerku a potem idę na kawkę, szarlotkę i likierek do przyjaciółki a wieczorkiem zobaczę co mogę jeszcze dla siebie zrobić, buziaczek
2,263 2011-01-08 12:59:29
Hi, hi - dzięki dziewczęta
mnie w domu trzyma 3-letnia Zuzia, nie chcę jej włóczyć "po mrozie". Poza tym ten słodki "melediabeł" w gościach mnie wykończy, bo jest nie do upilnowania, trzeba za nią ciągle latać. Nie daję rady, w domu łatwiej.
Ale macie rację, przemyślę to i jakoś spróbuję zorganizować te "wagary" ![]()
2,264 2011-01-08 13:02:20
Zuzia zostaje w domu z ojcem, a Ty znikasz ![]()
2,265 2011-01-08 13:10:35
Zuzia zostaje w domu z ojcem, a Ty znikasz
Nieporozumienie
Zuzia jest córką mojej córki z pierwszego małżeństwa, więc nie ma z nim nic wspólnego. Tatusiem to ów jest naszej 14 letniej i zbuntowanej gimnazjalistki
Ch.... jasna - będziemy się włóczyć we dwie z Zuzią
już postanowiłam. Tylko złości mnie, że znów to MY mamy znosić związane z tym niewygody *&^%$#@ (tu wyrazy niecenzuralne)
2,266 2011-01-08 13:11:58
A Zazdości odcięli chyba internet. Taka długa cisza to do Niej niepodobne:)
2,267 2011-01-08 14:43:40
A Zazdości odcięli chyba internet. Taka długa cisza to do Niej niepodobne:)
Zajęta jest ![]()
2,268 2011-01-08 14:49:44 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-08 14:50:12)
Zazdrości, Niekochana, maxi gdzie jesteście? ratunku! Od tej poniedziałkowej sprawy o alimenty szanowny pan przychodzi do nas codziennie i przesiaduje. Ze względu na dziecko nie chcę go gonić na 4 wiatry, bo jednak zależy mi na tych ich kontaktach. Boję się i potrzebuję kopa, bo zaczynam chylić się jak wieża w Pizzie
Tak jest - WYCHODŹ. Zostawiaj z córką - i zmykaj. Do kina, na spacer - gdziekolwiek, byleby poza OBSZAR WPŁYWU ![]()
Albo lepiej - powiedz, żeby on zabrał gdzieś Waszą córkę (nie wiem, jak tam w Waszej okolicy z atrakcjami dla nastolatek). Niech się wykaże. A może zapytaj, czy nie zostałby z obiema dziewczynkami ? ![]()
2,269 2011-01-08 15:12:33 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 15:13:16)
Albo lepiej - powiedz, żeby on zabrał gdzieś Waszą córkę (nie wiem, jak tam w Waszej okolicy z atrakcjami dla nastolatek). Niech się wykaże. A może zapytaj, czy nie zostałby z obiema dziewczynkami ?
Dzięki niekochana, żeś się zjawiła na wezwanie
miło Cię mieć w pobliżu (i resztę koleżanek też oczywiście
)
Otóż nigdzie nie pójdzie, bo niegramotny i bez kasy
A z małą nie zostanie, bo jej się chyba nawet boi, nie rozumie co ona gada.
Ja będę uciekać z domu, nawet z małą. Chciałabym byście mnie ostrzegły o ewentualnych ZAGROŻENIACH wynikających z takiego "lepienia" się, bo Wy już jesteście (przynajmniej niektóre) na "dalszych" etapach - nie chciałabym zrobić kroku wstecz ![]()
2,270 2011-01-08 15:23:28
Anhedonia, myslę ze jesteś na tyle mądra i silna że nie zrobisz, bo byś siebie uwsteczniła
2,271 2011-01-08 15:30:36
Median napisał/a:Zuzia zostaje w domu z ojcem, a Ty znikasz
Nieporozumienie
Zuzia jest córką mojej córki z pierwszego małżeństwa, więc nie ma z nim nic wspólnego. Tatusiem to ów jest naszej 14 letniej i zbuntowanej gimnazjalistki
Ch.... jasna - będziemy się włóczyć we dwie z Zuzią
już postanowiłam. Tylko złości mnie, że znów to MY mamy znosić związane z tym niewygody *&^%$#@ (tu wyrazy niecenzuralne)
Ajć, przepraszam ![]()
Zostaje dezaktywacja lodowki ![]()
Jak maxi w Ciebie wierzy to niestety moja Droga, ale jestes zobowiazana do tego, aby trzymac dystans, byc obojetna i robic wszystko, aby nie dawac mu mozliwosci do zblizenia sie. ![]()
2,272 2011-01-08 15:39:46
niekochana72 napisał/a:Albo lepiej - powiedz, żeby on zabrał gdzieś Waszą córkę (nie wiem, jak tam w Waszej okolicy z atrakcjami dla nastolatek). Niech się wykaże. A może zapytaj, czy nie zostałby z obiema dziewczynkami ?
Dzięki niekochana, żeś się zjawiła na wezwanie
miło Cię mieć w pobliżu (i resztę koleżanek też oczywiście
)
Otóż nigdzie nie pójdzie, bo niegramotny i bez kasyA z małą nie zostanie, bo jej się chyba nawet boi, nie rozumie co ona gada.
![]()
Ja będę uciekać z domu, nawet z małą. Chciałabym byście mnie ostrzegły o ewentualnych ZAGROŻENIACH wynikających z takiego "lepienia" się, bo Wy już jesteście (przynajmniej niektóre) na "dalszych" etapach - nie chciałabym zrobić kroku wstecz
Kochana, coś Ci napiszę w ramach przypomnienia, jak trzymać pion. ![]()
Na początku grudnia szanownemu M. pękło łóżko (słyszałam na własne uszy). Zapytał, czy przez 2-3 dni może spać ze mną w łóżku - aż nie naprawi. Zgodziłam się, przyłaził do mojego pokoju późnym wieczorem, szedł prosto do spania. Grzeczny był - jak w pierwszy dzień upomniałam, żeby nie zostawiał barłogu, tylko ścielił - tak robił. Minął tydzień - i nic. Pomyślałam, że to już lekka przesada - pewnego popołudnia zwinęłam jego pościel i wyniosłam do jego pokoju. Jak zobaczył - mówi "Ale ja jeszcze nie naprawiłem". A ja, kochana żona na to: "Możesz wziąć moje (kiedyś nasze) łóżko, ja najwyżej sobie wezmę na raty nowe". Czmychnął i tyle go widzieli. Łóżko naprawił jeszcze tego samego dnia. Przed świętami - podobno znów łóżko pękło. Powiedziałam: 2 dni na naprawienia. Trzeciego dnia wyniosłam pościel. Tym razem obyło się bez komentarza. Łóżka nie naprawił. Śpi na złożonym. A kogo to...?
2,273 2011-01-08 15:45:12
A ja mam pytanie właściwie nie wiem gdzie je umieścić? czy sądzicie,że ludzie mogą się zmienić? Mój były partner, był ze mną szczery, opowiedział mi o swojej przeszłości... był kiedyś z panią A, ale zdradził Ją z panią B. Niby kochał tą A, ale ta B zaszła z nim w ciąże, więc byl z tą B. ale w między czasie zdarzyło mu się przespać jeszcze z Tą A!!! Kurde, niby obie historie są zakonczone niby zrozumiał i mówił że nie powtórzył by tego błędu... że mnie nigdy by tego nie zrobił... No ale zakonczyłam to bo się bałam nie będe ozukiwała.
Czy sądzicie, że ktoś naprawde może to zmnienić?
dodam, że pomogłam zmienić jemu wiele dawnych "złych nawyków" i już tego nie ma. Ale myśl że ja siedziałabym w domu w ciązy a on poszedłby do innej mnie wręcz paraliżuje... zależy mi na nim, ale muszę myśleć logicznie...
2,274 2011-01-08 15:48:52
Jak maxi w Ciebie wierzy to niestety moja Droga, ale jestes zobowiazana do tego, aby trzymac dystans, byc obojetna i robic wszystko, aby nie dawac mu mozliwosci do zblizenia sie.
Ło matko - strach się bać
Czy jak godzę się na to, że on teraz piłuje drewno na opał (bo chamy węglarze nie przywieźli węgla wg umowy) to mu pozwalam się zbliżyć czy bezczelnie go wykorzystuję, żeby nam d... nie pomarzły? Mam te ... ambiwalentne, znaczy skrupuły
A wczoraj przytargał na własnych plecach butlę z gazem (nota bene teraz jęczy, że przez to łokieć go boli). Mam wątpliwości co do mojej moralności. Wyzysk ciemnego ludu i wykorzystywanie sytuacji? W końcu to również jego córce d... by zmarzła, nie wspominając o gotowaniu dla niej posiłków. Ot dylemat ![]()
2,275 2011-01-08 15:51:35
Nie miej wyrzutow sumienia. Jest facetem, jest silniejszy, wiec niech wykorzysta swoja moc. Na zdrowie Wam wszystkim to wyjdzie ![]()
Serio, nie miej skrupulow, bo moim zdaniem nie wymagasz od niego jakis nieprzyzwoitych rzeczy. Nie oszukujesz go, nie okradasz...