Niekochana bardzo dziękuję za maile, wszystkie dotarły nawet 2 razy, jesteś wielka!!!!!!!!!
1,951 2010-12-03 22:25:27
1,952 2010-12-03 22:38:43
ja tez niedlugo bedemiala dostepny moj ulubiony sport zimowy... i szczerze wole odsniezac podjazd niz plakac przez kogos.... wieksza satysfakcja!
1,953 2010-12-03 22:39:54
Niekochana bardzo dziękuję za maile, wszystkie dotarły nawet 2 razy, jesteś wielka!!!!!!!!!
Proszę bardzo
Jak nadal tak będę pochłaniać czekolady, to będę WIELKA również w sensie dosłownym ![]()
Ale mam dobre usprawiedliwienie - jest BARDZO zimno i przyda się warstwa ochronna tłuszczyku ![]()
1,954 2010-12-03 23:12:53
Ja tez dziekuje za poradnik dla leni... nie moge sie powstrzymac zeby nie zajrzec juz dzis....
dziekuje rowniez za maile i za dobre slowka
i dziekuje, ze JESTESCIE... jakos dzieki Wam moj dom jest bardziej zaludniony ![]()
1,955 2010-12-03 23:15:20 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-03 23:16:51)
Zazdrośc , bo działa złota rybka.Ja poprosiłam o spokój i obojetnośc wobec sytuacji.
Gdyby człowiek mal kryształowa kule i spojrzał co będzie dalej, heh
1,956 2010-12-04 14:52:55
Dziś tak sobie pomyslałam że tak wiele osób przyjmuje odpowiedzialność za czyjś gniew, zwłaszcza gdy jest on niespodziewany i całkowicie nieuzasadniony. A my kobiety czujemy się nie tylko odpowiedzialne za jego gniew ale i za jego szczęście i trudno nam jest wyzbyć się tego poczucia odpowiedzialności, jeżeli partner manipuluje kobietą, udajac bezradnego i "biednego". Stosując taki zamaskowany przymus, może on wzbudzić w partnerce przekonanie, że powinna się godzić na wszelkie jego żadania, aby dać dowód swojej miłości, co o ty sądzicie?
1,957 2010-12-04 15:13:56 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2010-12-04 15:15:23)
Bo pokutuje "choćby pił i bił, byleby był", od dziecka uczy się dziewczynki może nie wprost, ale zawsze że to one mają być odpowiedzialne, i jakoś już tak jest że to kobieta ma być odpowiedzialna za rodzinę, i jeśli coś jest nie tak to jej wina, tak ją nauczyli i tak żyje.
Tak przeglądając to forum to kobiety też same w dużej mierze są sobie winne, godzą się na to i najczęściej są pierwsze aby oceniać inne kobiety.
Heh taki prosty przykład:
Żona - (zdradzana) - to wina kochanki, to ona go omotała, uwiodła, to kobieta powinna być odpowiedzialna
Kochanka - bo żona nie dba o niego nie daje mu tego co on potrzebuje, ona go przecież nie kocha a ja tak,
a mąż - biedny nie wie co ma zrobić, bo przecież on był słaby, jest tylko mężczyzną on nie wiedział co robi
Chyba odeszłam maxi trochę o tego o co zapytałaś
1,958 2010-12-04 15:42:59
Nie, mądrze napisałaś i zgadzam się z tym, myslę ze po tej "terapii" na forum bedziemy inaczej myslały.
1,959 2010-12-04 15:54:20
Mam nadzieję, niby "stara dupa" ze mnie, a jeszcze strasznie głupiutka i naiwna, i ze straszną potrzebą kochania, powoli uczę się kochać siebie ale to strasznie trudne, kiedy nikt ci nie pokazał jak to się robi
I to jest chyba racja że my kobiety czasami trochę za dużo myślimy i dorabiamy niepotrzebnie ideologię tam gdzie jej nie ma.
1,960 2010-12-04 19:19:47
Dziś tak sobie pomyslałam że tak wiele osób przyjmuje odpowiedzialność za czyjś gniew, zwłaszcza gdy jest on niespodziewany i całkowicie nieuzasadniony. A my kobiety czujemy się nie tylko odpowiedzialne za jego gniew ale i za jego szczęście i trudno nam jest wyzbyć się tego poczucia odpowiedzialności, jeżeli partner manipuluje kobietą, udajac bezradnego i "biednego". Stosując taki zamaskowany przymus, może on wzbudzić w partnerce przekonanie, że powinna się godzić na wszelkie jego żadania, aby dać dowód swojej miłości, co o ty sądzicie?
albo my czujemy sie manipulowane... a oni sa tylko tacy narzekalscy
moze my tylko czujemy przymus pomagania i opiekowania sie?
moze to nas drazni czyjas nieporadnosc, wiec chcemy komus ulatwic zycie?
1,961 2010-12-04 19:25:02
Tak, to JA. Mnie denerwuje ludzka nieporadność, więc chcę pomóc i przyspieszyć
Ehh...
1,962 2010-12-04 19:47:25
Tak, to JA. Mnie denerwuje ludzka nieporadność, więc chcę pomóc i przyspieszyć
Ehh...
I ja. Pomóc, popchnąć do przodu, ułatwić... nie byłam świadoma, że to wada ![]()
1,963 2010-12-04 21:42:47
niekochana72 napisał/a:Tak, to JA. Mnie denerwuje ludzka nieporadność, więc chcę pomóc i przyspieszyć
Ehh...
I ja. Pomóc, popchnąć do przodu, ułatwić... nie byłam świadoma, że to wada
To chyba nie jest wada... tylko trzeba miec umiar... ja nie mialam umiaru.... gory bym przesunela z milosci, albo Palac Kultury.... szkoda gadac...
1,964 2010-12-05 00:01:58
niekochana72 napisał/a:Tak, to JA. Mnie denerwuje ludzka nieporadność, więc chcę pomóc i przyspieszyć
Ehh...
I ja. Pomóc, popchnąć do przodu, ułatwić... nie byłam świadoma, że to wada
Tak sobie pomyślałam, że w ten sposób sprawiamy przykrość temu, którego "popychamy". Postaram się nie przesadzać.
1,965 2010-12-05 00:08:19
Dlaczego kobieta nie jest w stanie rozpoznać przejawów agresji słownej? Kobieta jest tak uwarunkowana, że wierzy, iż zachowanie partnera wobec niej jest racjonalne. Przekonanie to jest jej wpajane już we wczesnym dzieciństwie np nie ma powodu do płaczu - ile razy słyszałyśmy to zdanie? Wpajano nam też abyśmy nie miały zaufania do własnych emocji i nie dostrzegały nieracjonalnego charakteru słwnej agresji tj lekceważenia, słownych ataków ukrytych w zartach, krytykowania, zastraszania, wyzywania, rozkazywania, zaprzeczania, wybuchów gniewu itp. Przekonanie o tym że zachowania partnera są racjonalne, jest jedną z podstawowych przyczyn dezorientacji kobiety. Partner w jednej chwili jest miły i serdeczny a w następnej reaguje krzykiem gdy mu coś kobieta powie, co mu nie pasuje a co zupełnie jest pozbawione sensu. Swoim zachowaniem taki partner wywiera wpływ na to jak kobieta postrzega samą siebie, jeżeli ona słyszy że nie mysli logicznie, że jest przewrazliwiona, że stale szuka powodów do kłótni, że próbuje z nim rywalizować, że ostatnie słowo zawsze musi do niej należeć, że czepia się głupot, ze cos zmysla, ze chyba oszalała że coś robi itp to z czasem zaczyna tolerować coraz wieksze dawki agresji i przyzwyczajać się do tego mysląc że to z nią jest coś nie tak, że musi bardziej uważać na swoje słowa i czyny aby jego nie urazić, ze musi mieć jakiś powód skoro jest na mnie wściekły itp. Działa to na nas jak "pranie mózgu".
1,966 2010-12-05 00:31:19 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-05 00:31:47)
a ja wlasnie wymyslilam, ze mowienie o milosci to tylko takie przechwalki o kochaniu.... o prawdziwej milosci swiadcza czyny ![]()
Nastepnym razem powiem "Ty mi sie tu nie przechwalaj jaki jestes wrazliwy z milosci do mnie!"
CZYNY!!!!
1,967 2010-12-05 14:12:02
(...) Partner w jednej chwili jest miły i serdeczny a w następnej reaguje krzykiem gdy mu coś kobieta powie, co mu nie pasuje a co zupełnie jest pozbawione sensu. Swoim zachowaniem taki partner wywiera wpływ na to jak kobieta postrzega samą siebie, jeżeli ona słyszy że nie mysli logicznie, że jest przewrazliwiona, że stale szuka powodów do kłótni, że próbuje z nim rywalizować, że ostatnie słowo zawsze musi do niej należeć, że czepia się głupot, ze cos zmysla, ze chyba oszalała że coś robi itp to z czasem zaczyna tolerować coraz wieksze dawki agresji i przyzwyczajać się do tego mysląc że to z nią jest coś nie tak, że musi bardziej uważać na swoje słowa i czyny aby jego nie urazić, ze musi mieć jakiś powód skoro jest na mnie wściekły itp. Działa to na nas jak "pranie mózgu".
Takie właśnie stwierdzenia padają z ust jeszcze M. w trakcie rozmowy.
Na każde moje pytanie lub twierdzenie odpowiada, że mam omamy i jestem mitomanką... po czym trzaskając drzwiami wychodzi z mieszkania.
Zaczynam się uodparniać na jego złośliwości, ale to i tak trafia we mnie.
1,968 2010-12-05 14:27:14
Takie właśnie stwierdzenia padają z ust jeszcze M. w trakcie rozmowy.
Na każde moje pytanie lub twierdzenie odpowiada, że mam omamy i jestem mitomanką... po czym trzaskając drzwiami wychodzi z mieszkania.
Zaczynam się uodparniać na jego złośliwości, ale to i tak trafia we mnie.
Boże, ja się czuję jak w ukrytej kamerze ![]()
"Mój" M. robił to samo. Prowadziłam wielogodzinne nocne rozmowy - tłumaczyłam, prosiłam, płakałam. On w końcu przyznawał mi rację - tylko po to, żeby następnego dnia zaczynać wszystko od nowa. Jestem dość silna psychicznie, ale w pewnym momencie poczułam, że jeszcze chwila i zacznę się przyznawać do rzeczy, których nie zrobiłam, że zacznę brać winę na siebie...
Za radą pani psychiatry zapytałam samą siebie: czy tak ma wyglądać dalej moje życie?
Ponieważ zadecydowałam, że NIE - skończyłam rozmowy. Powiedziałam, że jeśli nie zmieni zdania, to nie będziemy razem. Kazałam jemu podjąć decyzję - skończyłam z branie odpowiedzialności za cały świat. Wytyczyłam i powiedziałam głośno - to są moje granice, takie są moje warunki. Uszanuję Twój wybór, ale zdania nie zmienię. Wybieraj, co jest dla Ciebie najważniejsze.
Ale UWAGA! Trzeba się przygotować na decyzję, jakakolwiek będzie.
W moim przypadku M. zadecydował, że nie jest w stanie przyjąć moich warunków (w jego przypadku wiąże się to z przyznaniem się do choroby, podjęciem leczenia). No cóż, tak pokazał, co jest dla niego najważniejsze. Ja zaakceptowałam rzeczywistość - co więcej teraz, na chłodno mogę ocenić, że było to dla mnie zbawienne. Nie miałam pojęcia, że wiele lat tkwiłam w porąbanym związku. Ale to już przeszłość.
1,969 2010-12-05 15:02:44
U mnie od początku października wszystko się zmieniło. Nie było awantur, nie było rozpadu pożycia, normalne bezdzietne małżeństwo aż tu krótka rzeczowa rozmowa i koniec wszystkiego...
Długo byłam w szoku z poczuciem winy i bezsilności. Pewnego dnia poszłam, za Waszą radą, do adwokata (to była niezła terapia wstrząsowa) i od tego momentu zmieniłam swoje podejście.
Po obserwacji zachowań M., jego postawy wobec mnie i podaniu przez niego przyczyn rozstania zrozumiałam, że facet ma już inną, a ja stałam się zbędna i trzeba coś zrobić abym wyniosła się szybko z jego życia.
Przykre, że 15 lat nic dla niego nie znaczy (aczkolwiek mamy się rozstać w przyjaźni
), żadne argumenty i próby rozmowy nic nie dawały i nie dają.
Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu, że tak mnie potraktował, ale od chwili kiedy powiedział mi o rozstaniu nie jestem w stanie traktować go jak kogoś znajomego. Straciłam do niego zaufanie i w sercu coś umarło.
Staje się mi on coraz bardziej obojętny. Nie powiem, są momenty , że mnie wyprowadza z równowagi...
Kiedy czytam Wasze wypowiedzi to tak jakbym widziała siebie.
Dzięki temu forum i Wam mam komu się wyżalić szczerze i wiem, że wiecie przez co przechodzę. Dziękuję Wam za to
.
1,970 2010-12-05 15:09:07 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-12-05 15:11:52)
Właśnie, tak wygląda agresja słwna i nie należy ani się do tego przyzwyczjać ani tego tolerować bo to nie nasza wina. Słowna agresja ma olbrzymi wpływ na samoocenę kobiety i jej poczucie własnej wartości z czego ona często nie zdaje sobie sprawy. Powiedz partnerowi, że nie bedziesz reagować na jego zachowanie tak jak dotychczas. Powiedz mu, ze nie podobają Ci się pewne rzeczy które od niego usłyszałaś, pragniesz aby porozumienie między wami było lepsze. Zapewnij go że będziesz go informować o tym, czego chcesz, a czego nie chcesz w waszym związku. Powiedz mu, ze wyznaczylaś granice i za kazdym razem, gdy on je naruszy, powiesz mu o tym. Oczywiście on moze powiedzieć, że niepotrzebne są jakiekolwiek zmiany, powie tak dlatego że on nie cierpi z powodu agresji, może ci powiedzieć "sama tworzysz problemy" lub " próbujesz zniszczyć związek". Wtedy powiedz "Przestań natychmiast, koniec z oskarżeniami". Partner może się zmienić, gdy zauwazy że wiesz, kiedy przejawia wobec ciebie agresję, ze wyznaczyłaś swoje granice, że mówisz poważnie oraz ze nie bedziesz tolerować zachowania które ci się nie podoba, nawet gdy usłyszysz od niego "nie wiesz o czym mówisz". Gniew może byc wyrażany w zdrowy sposób np kiedy kobieta reaguje na atak zdecydowanym "Przestań", wykorzystując swój gniew w samoobronie.
Pamietaj, że gdy partner cię poniża, rozkazuje ci, podnosi na ciebie głos itp, przejawia wobec ciebie agresję. Agresja jest niesprawiedliwa, obezwładniająca i destruktywna;
Pamietaj, że agresywny partner nie wyraża się w sposób racjonalny, godny dorosłego człowieka;
Pamiętaj, że stawiasz czoło człowiekowi, który chce Cię w jakimś stopniu kontrolować, zdominować lub podporządkować;
Pamiętaj, że nie zrobiłaś nic, co mogloby sprowokować jego agresję;
Miej dystans do partnera, pamietając o jego niedojrzałości;
Odpowiadaj kategorycznym i zdecydowanym tonem, ktory pokaże mu ze mówisz poważnie i nie zamierzasz tolerować jego ataków.
I chylę czoła przed Niekochaną, bo ona juz tego dokonała.
1,971 2010-12-05 15:15:05
Dokładnie, a jeśli widzisz, że nie przestaje - odwróć się i wyjdź. Choćby do łazienki. Niech gada sam do siebie. W końcu mu sie znudzi.
1,972 2010-12-05 16:58:30
hmmm... moj partner po wyznaczeniu wyraznych granic tez zdecydowal, ze odchodzi...... ALE.... zmienil zdanie po 2 miesiacach, potem znow zmienil... i na ten moment nie wiem jaka jest ostateczna decyzja. To jego biznes juz, nie moj. Nie martwi mnie to.
Wiem, jednak z doswiadczenia mojiego i kolezanek z grupy terapeutycznej, ze pierwsza decyzja o odejsciu jest ostatnia proba sil. Od nszej stanowczosci zalezy czy przejdziemy to zwyciesko. Nawet male proby kompromisu (odwlekanie) dzialaja na nasza niekorzysc.
Tak naprawde nie nalezy sie przejmowac jego decyzjami az do momentu gdy nie zda sobie sprawy, ze on musi cos zrobic sam dla siebie bo inaczej jego zycie ulegnie ruinie.
Moze nas w nieskonczonosc informowac o swoich decyzjach.
Nasza rola jest ukladac sobie zycie bez wzgledu na jego zmieniajace sie decyzje. Koniec wspoluzaleznienia ![]()
1,973 2010-12-05 17:52:02 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-12-05 17:52:47)
A teraz trochę reakcji na poszczególne rodzaje agresji, może to komuś pomoże:
1.Reakcja na wycofywanie się - celowe milczenie, które narusza Twoje granice:
Nie musisz juz znosić długich godzin milczenia, przerywanego Twoimi pytaniami i uwagami, po prostu powiedz
"Strasznie nudzi mnie twoje towarzystwo" i wyjdź do kolezanki, rodziny, pubu, do cukierni, gdziekolwiek
mozesz też (co bardzo mi się podoba) np podczas obiadu z panem fochastym milczkiem zakładać słuchawki na uszy
i słuchać swoich ulubionych piosenek, wybijając ich rytm i nucąc w czasie jedzenia he
2.Reakcja na sprzeciwianie się jest dobitna "Przestań" lub "przestań mi zaprzeczać" lub po prostu "Tak mówisz?";
3.Reakcja na lekceważenie - "Przestań, nie chcę tego słyszeć"; a na jego "sama nie wiesz, o czym mówisz"
powiedz "Acha, a więc tak uwazasz", jeżeli on powie "Tak", to tajemniczym głosem odpowiedz "Rozumiem";
4.Reakcja na slowna agresję ukrytą w żartach -to poniżenie w jego oczach go wywyższa i np powie
"nie masz poczucia humoru", wtedy nie trać czasu na dociekania tylko powiedz" Zastanawiam się, czy teraz
gdy już to powiedziałeś(upokorzyłeś mnie, przerwałeś mi) czujesz się bardziej ważny?Pomysl nad tym" i wyjdź.
5. Reakcja na przerywanie i odwracanie uwagi - powiedz "Spójrz na mnie" i ponów swoje pytanie do skutku
aż da ci na nie konretną odpowiedź;
6. Reakcja na oskarżanie i obarczanie winą - pamiętaj o tym ze słowni agresorzy zawsze obwiniaja swoje ofiary
krzyczą, używaja ostrych słów, mówią ze się źle zachowujesz, ze udajesz mądralę,idiotkę, starasz się
wywołać kłótnię, odwracasz kota ogonem, przesadzasz, zrzedzisz, zjadłaś wszystkie rozumy,prosisz sie o kłopoty itp
powiedz " w tej chwili przestań mnie oskarżać i obwiniać" lub "nigdy wiecej tak do mnie nie mów lub " nie mów do mnie
w taki sposób". Agresywne stwierdzenia to kłamstwa na Twój temat, adresowane do Ciebie, naruszają osobiste granice
W rezultacie twój partner wnika w Twój umysł, wymysla "historyjkę" dotyczącą Twoich intencji i opowiada ją Tobie.
Żaden człowiek nie ma prawa robić tego drugiemu czlowiekowi. gdybyś chciała mu się z tego tłumaczyć to odpuść
sobie i pytanie - czy tłumaczysz komuś kto rzuca kamieniem w Twoje okno czy każesz mu przestać?
7. Reakcja na osądzanie i krytykowanie - są to kłamstwa dotyczące charakteru człowieka i jego osiągnięć, to ciosy
wymierzone w samoocenę np "kiepski z ciebie kierowca" i tutaj odpowiedz "czy sam siebie słyszysz?", "dosyć tego"
"to bzdura", "zatrzymaj swoje uwagi dla siebie","to nie twoje zmartwienie" i wyjdź(oczywiście nie z samochodu)
8.Trywializowanie - umniejsza wartość twojej pracy, wysiłków, zainteresowań, zmartwień, czyni to pod maską
udawanej niewinności, wmawiając ci, że to co uważasz za ważne jest bez znaczenia, a co za cenne, ma małą wartość
i tu powiedz "usłyszałam już wszystko, co chciałam od ciebie usłyszeć" lub "wcale mnie to nie bawi"
Pozbierałam te cenne rady z ksiazki "Toksyczne słowa" Patrici Evans, cdn
1,974 2010-12-05 20:00:34
Witam. jestem tu nowa, mam na imie Marzena, mam 35 lat. bardzo milo mi wszystkich poznac.
OD kilku miesiecy jestem sama, opuscil mnie moj ukochany mezczyzna z ktorym bylam ponad 10 lat, mamy coreczke 6 lat.
Dziecko ma problemy psychologiczne, jest pod opieka poradni.
Wczesnym latem moj ukochany poznal kobiete, dowiedzialam sie od niego ze jest w ciazy, potem ludzie ich razem widzieli.
Osdunal sie odemnie, od dziecka, znikal na cale dnie, tygodnie, wylaczal telefon, nie mialam nawet jak jechac z chorym dzieckiem do szpitala... bezradnosc,
Nie wiem czy ta kobieta wie o mnie i o naszym dziecku.
Podalam go o alimenty, przyznano mi 350 zl, pracuje, psychicznie jestem wykonczona, zalamana, biore tabletki na depresje.
Dlaczego on wybral tamta kobiete ? woli ja niz wlasne dziecko. gdzie jego sumienie?
kocham go, wybaczylam mu wszystko oby tylko wrocil, ale powiedzial ze mnie nie kocha i nie wroci.
Wogole nie interesuje sie corka, a ona pyta o niego, nie wiem co jej powiedziec....
Zmienil adres zamieszkania, prace, nie wiem gdzie mieszkaja, gdzie pracuje....
Czasem chcialabym poprosic kogos aby pojechal za nim dowiedzial sie gdzie mieszka, gdzie pracuje.
chcialabym porozmawiac z tamta kobieta i wykrzyczec jej ze zabrala dziecku ojca, mi mezczyzne.
KOCHAM go nadal....
Czy mam szanse go odzyskac?
Nie potrafie zyc bez niego.
Zostalam sama z dzieckiem.,,, bez zadnej nadziei na przyszlosc.
1,975 2010-12-05 20:07:36 Ostatnio edytowany przez Median (2010-12-05 20:11:50)
Witaj Marzeno,
mysle, ze wybral, bo uznal, ze tamta kobieta spelnia jego oczekiwania. Jesli chodzi o pytanie - dlaczego wybral ja a nie Wasze dziecko...coz, z tego, co piszesz ona jest w ciazy wiec w tym przypadku gdy do Ciebie powroci opusci tamte dziecko.
Uwazasz, ze wykrzyczenie tamtej kobiecie tego, co Cie boli spowoduje, ze on do Ciebie wroci? Skoro zmienil adres zamieszkania i postanowil sie odciac to dla mnie oznacza to, ze zrobil to po to aby wlasnie sie odciac i nie zmusisz go do zmiany decyzji. Poza tym...czy ona faktycznie go zabrala? Uwazasz, ze on jest uposledzony umyslowo i nie wiedzial co robi, zostal przez nia ubezwlasnowolniony? Watpie...
I owszem - swietnie dasz sobie rade bez niego, a co do przyszlosci to nie traktuj jej tak czarno - przeciez nie wiesz co ona Ci przyniesie. Gdybys byla w stanie ja przewidywac to nie byloby Cie na tym forum nieprawdaz? Poradzisz sobie tylko, ze na poczatku bedzie ciezko, ale z czasem zaczniesz sie ukladac.
1,976 2010-12-05 20:46:02
bez komentarza:
http://www.youtube.com/watch?v=XQzf8lHu … re=related
1,977 2010-12-05 20:59:31 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-05 21:00:16)
bez komentarza:
http://www.youtube.com/watch?v=XQzf8lHu … re=related
No cóż ja zauważyłam, że o ile pojemność męskiego mózgu jest ograniczona, to kobiecego nie ma granic ![]()
Ale cieszę się, że nie urodziłam się 30-40 lat wcześniej. Zamknęli by mnie w psychiatryku. Bo mimo wszystko stosy już wtedy nie były modne ![]()
Zazdrość, kochana - napisałam do Ciebie.
1,978 2010-12-05 21:03:24
ZAZDROSC,
tym linkiem poprawilas mi humor na reszte wieczoru!
Dzieki
1,979 2010-12-05 21:05:59
wybral obca kobiete,z ktora zwyczajnie wpadl, bo nigdy nie uznawal antykoncepcji ,wyrzekl sie wlasnej corki nadodatek chorej...
nawet jej nie odwiedzi,,, nawet czekolady nie kupi...
A mi juz zyc sie nie chce,,,
gdy patrze na moja i jego corke plakac mi sie chce, co ona winna jest? czy tamte dziecko stworzone z rozpusty jest wazniejsze od planowanego dziecka, ktore calowal po nozkach, nosil na rekach.,,,
1,980 2010-12-06 12:49:42
Marzena35,
przeczytałam Twoje posty. Jest mi cholernie smutno, że po świecie chodzą tacy faceci. I, że żaden grom z jasnego nieba nie trzaśnie w Nich z góry. Nie rozumiem jak można porzucić własne dziecko, nagle przestać się interesować. Jakim trzeba być człowiekiem?
Piszesz, że nie chce Ci się życ, ale musisz żyć dla córki. Ona Cię bardzo teraz potrzebuje. Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że dasz radę.
1,981 2010-12-06 13:48:04 Ostatnio edytowany przez mama.Niki (2010-12-06 13:49:01)
mama.Niki napisał/a:Anhedonia - dziękuję za ciepłe słowa w te mrozy
![]()
Wczoraj tak się nazasuwałam łopatą odgarniając śnieg z podjazdu i podwórka, że dziś ledwo ruszam kończynami. Jak ta zima dalej będzie nas tak zasypywać to odśnieżanie stanie się moim "ulubionym sportem zimowym". A Zazdrość chyba radziła, żeby znaleźć sobie jakiś sport w ramach hobby...Hi, Hi - możemy rozpocząć współzawodnictwo
też musiałam odgarniać bo mieli mi dowieźć węgiel, no i jeszcze trochę, a wyjść z chałupy by się nie dało! Ale ulubiony mój sport to nie będzie! Wolę cały wieczór siedzieć przy piecu(mam kaflowy) i dokładać opał
ja tez niedlugo bedemiala dostepny moj ulubiony sport zimowy... i szczerze wole odsniezac podjazd niz plakac przez kogos.... wieksza satysfakcja!
Uprzejmie donoszę, że w odśnieżaniu nabieram niestety wprawy
Znalazłam nawet instrukcję, jak sobie zrobić przyjemność odśnieżaniem (niekoniecznie innym!
) http://www.youtube.com/watch?v=n2XyWhO7dvI
a ja wlasnie wymyslilam, ze mowienie o milosci to tylko takie przechwalki o kochaniu.... o prawdziwej milosci swiadcza czyny
Nastepnym razem powiem "Ty mi sie tu nie przechwalaj jaki jestes wrazliwy z milosci do mnie!"CZYNY!!!!
Chyba to sobie wypiszę na ścianie!
Najgorsze, że my kobiety jesteśmy takie czułe na słowa...
Prowadziłam wielogodzinne nocne rozmowy - tłumaczyłam, prosiłam, płakałam. On w końcu przyznawał mi rację - tylko po to, żeby następnego dnia zaczynać wszystko od nowa.
A teraz ja się czuję jak w ukrytej kamerze
Najgorsze było jednak to co wtedy czułam, gdy za każdym razem docierało do mnie, że wszystkie moje słowa to jak grochem o ścianę. Tylko dlaczego robiłam to znów, i znów, i znów, ciągle mając nadzieję ?
Dziś widzę jak bardzo to było bez sensu...
1,982 2010-12-08 05:56:42
a ja mam klopoty... zyciowe... i ogrom spraw do zalatwienia.
Ale odkrylam wlasnie, ze ten watek zbliza sie do 2000 postow. Nie wiem jak to sie stalo i kiedy.
Mam do Was prosbe dziewczyny ![]()
Pozwolicie mi napisac 2011 posta? Tak na szczescie!
1,983 2010-12-08 06:49:04
a ja mam klopoty... zyciowe... i ogrom spraw do zalatwienia.
Ale odkrylam wlasnie, ze ten watek zbliza sie do 2000 postow. Nie wiem jak to sie stalo i kiedy.
Mam do Was prosbe dziewczyny
Pozwolicie mi napisac 2011 posta? Tak na szczescie!
Wiesz jak jest kochana - jeśli Ci to ulży, to pisz. Kłopoty jak to kłopoty, zawsze gdzieś czyhają uśpione. Mam nadzieję, że to nic ze zdrowiem córki?
Pisz na zdrowie ten 2011 post !!! I na szczęście. I na Nowy rok! Trzymaj się, głowa do góry ![]()
1,984 2010-12-08 13:55:35
Zazdrosci poradzisz sobie. Z klopotami jest tak, ze koncza sie jedne, a zaczynaja drugie... Ja juz nie pamietam jak to jest nie miec klopotow...;)
1,985 2010-12-08 14:50:55
witajcie. wczoraj byl ojciec mojego dziecka , OZNAJMIL MI ZE BEDZIE MIAL Z TA KOBIETA CORKE I PLANUJA JESZCZE SYNA.
Przezylam szok, przeplakalam z 3 godziny, dzisiaj nie poszlam do pracy.... nadal go kocham
1,986 2010-12-08 15:11:58
dziecko jest chore, jeszcze w tym miesiacu dwie wizyty specjalistyczne. nie wiem co to bedzie. nie wiem. ten rok jest dla mnie przeklety...
1,987 2010-12-08 15:21:21
dziecko jest chore, jeszcze w tym miesiacu dwie wizyty specjalistyczne. nie wiem co to bedzie. nie wiem. ten rok jest dla mnie przeklety...
Zastanawialas sie Marzenko co on moglby jeszcze zrobic zebys przestala go kochac?
1,988 2010-12-08 16:45:15
Marzenko, nie wiem czy to dla Ciebie ważne, ale z biegiem czasu minie Ci.
Mi po dwóch miesiącach przynajmniej łzy same nie płyną.
A na mikołajki dostałam pozew rozwodowy (wiedziałam, że kiedyś przyjdzie, ale...).
Już mi chyba przechodzi miłość do M., teraz wchodzę w fazę "widzę same jego wady".
Nie jest lekko, wiem, że za chwilę są święta itp. i nie będzie pięknie (nie mam, przynajmniej stresu związanego z obiadem u teściowej, który pojawiał się za każdym razem przy takich okazjach) .
Masz coś o co ja zabiegałam przez całe małżeństwo - masz DZIECKO. Musisz być dla niego silna i dla siebie też.
1,989 2010-12-08 17:56:46
witajcie. wczoraj byl ojciec mojego dziecka , OZNAJMIL MI ZE BEDZIE MIAL Z TA KOBIETA CORKE I PLANUJA JESZCZE SYNA.
Przezylam szok,.... nadal go kocham
NAPRAWDĘ byś chciała by ten ktoś - po takim wyznaniu wrócił do Ciebie? Po co na boga?
1,990 2010-12-08 18:00:22
dziekuje wam za slowa otuchy, VIKITA, moja corka jest chora i nie wiem jak jej pomoc, co bedzie dalej...
jakie rokowania na przyszlosc beda z jej zdrowiem...
Ona pyta o ojca, a ja nie wiem co dziecku odpowiedziec.
Jak ona zareaguje kiedys ze jej ojciec ja porzucil? ze ma rodzenstwo.
NIE wiem.
Ja juz w milosc nie wierze, kto zechce kobiete z chorym dzieckiem?
ODPOWIEDZ JEST PROSTA NIKT,
w dzisiejszych czasach na swoje dzieci mezczyzni nie chca lozyc a co dopiero na obce.
Wiem ze nikogo nie poznam.
Totalnie sie zalamalam, mam kilka dni L4 od dzisiaj , nie bylam w stanie pracowac,
1,991 2010-12-08 18:18:16
Witam,
przeczytałam wszystkie posty i nie mogę uwierzyć że tyle kobiet cierpi przez facetów, że ktoś ma podobne problemy jak ja i też sobie z nimi nie radzi, ja też mam sporo kłopotów z każdej strony jestem sama z chorym dzieckiem, gdzie pracuję i wszystko jest na mojej głowie, teraz nawet naprawiam samochód, jestem mężatką od 6 lat od dwóch lat psuje się w moim małżeństwie, dużą winą jest picie mojego męża gdzie nawet nie odebrał dziecka z przedszkola czy nie wiedział gdzie go zostawił, poniżał mnie zmienił z wesołej dziewczyny w smutasa, zastraszoną dziewczynę gdzie odsunął ode mnie wszystkich, zawsze byłam zła choć miał uprane, uprasowane, ugotowane zawsze mu coś przeszkadzało , nie mogłem być chora, na każdym kroku było coś nie tak, potem częste awantury gdzie dziecko zrobiło się nerwowe na szczęście dostał pracę za granica, ja jestem spokojniejsza i dziecko też ale nie radzę sobie z samotnoscią, bez poczucia bezpieczeństwa, radzę sobie sama ale nie wiem co lepsze, chyba chciałabym mieć kogoś kto o mnie zadba i nie wierzę w miłość bo poznałam kogoś kto mówił mi że jestem najważniejsza i że mnie kocha oraz że zabierze nas żebym była szczęśliwa a teraz nie mówi nawet cześć, nie mówie że jestem super ale uwwierzcie stara łam się i naprawdę kochałam a le ile można wiele by tu pisać dołączając wątki z wielu was ale to smutne że zawsze cieprią kobiety jak to jest czy oni nie mają serca czy tak szybko pocieszają się w ramionach innej?
1,992 2010-12-08 18:24:51
Witaj Marzena,
ja też mam chore dziecko zaczęło się to 4 lata temu i do dzisiaj jeżdzę z dzieckiem po szpitalach, lekarzach jedno co to że mam samochód ale tak też wszędzie sama gdy miał 8 miesięcy spałam na krześle w szpitalu nosząc go cały dzień na rękach bo o 22 miał rezonans i nie mógł jeść i do dzisiaj jestem z tym sama, zawsze mogłam liczyć tylko na siebie nawet po nocce przychodziłam zbierałam rzeczy i jechałam na operację, wiele by pisać o mojej sytuacji gdzie też już byłam na tabletkach uspokajających nadal nie chce mi się żyć ale wiem że muszę wychować moje dziecko na dobrego człaowieka i zdrowego i to mnie trzyma przy życiu choć też nie mam sił, nie mam miłości nikogo
1,993 2010-12-08 18:27:17
moja corka jest chora i nie wiem jak jej pomoc, co bedzie dalej...
jakie rokowania na przyszlosc beda z jej zdrowiem...
Ona pyta o ojca, a ja nie wiem co dziecku odpowiedziec.
Jak ona zareaguje kiedys ze jej ojciec ja porzucil? ze ma rodzenstwo.
NIE wiem.
Ja juz w milosc nie wierze, kto zechce kobiete z chorym dzieckiem?
ODPOWIEDZ JEST PROSTA NIKT,
w dzisiejszych czasach na swoje dzieci mezczyzni nie chca lozyc a co dopiero na obce.
Wiem ze nikogo nie poznam.
Może właśnie zajmij się córką i jej problemami a nie PALANTEM?
Na pewno zadbałaś o specjalistyczną opieką dla dziecka - ci fachowcy wyjaśnią Ci jakie są rokowania w jej stanie i co można zrobić by jej pomóc - na tym się skup!
Jak pyta o ojca powiedz jej prawdę - tata wyjechał, szczegóły jej do niczego nie potrzebne. Co jej będziesz mówić za parę lat czas pokaże.
Poznasz jeszcze wielu ludzi, a czy się z kimś zwiążesz też czas pokaże - nie wydaje się to w tej chwili najważniejsze. Wierz mi kobiety żyją również samodzielnie
Potrzebna ci proteza w postaci faceta? Poszukaj wsparcia wśród rodziny i przyjaciół - to bezcenne w takich chwilach. Życzę dużo siły i optymizmu ![]()
1,994 2010-12-08 18:38:28
Fajnie się was czyta, piszemy o problemach a tu nagle jakiś żarcik o pogodzie i takich tam fajnie też kiedys taka byłam ale aż pojawił się uśmiech na twarzy, myślę że warto czytać te posty nawet dla jednego uśmiechu jesteście super babki ![]()
1,995 2010-12-08 19:27:40
Marzenko, dzieci zawsze wiedzą, że coś jest nie tak.
Powiedz jej półprawdy, po jakimś czasie przygotuj na resztę. Kłamstwa nic nie dadzą, a jeszcze obrócą sie przeciw Tobie.
Z dziećmi należy być szczerym.
Skontaktuj się z dziecięcym psychologiem, niech przygotuje cię do tej rozmowy.
1,996 2010-12-08 22:09:46 Ostatnio edytowany przez empatyk (2010-12-08 22:13:02)
wybral obca kobiete,z ktora zwyczajnie wpadl, bo nigdy nie uznawal antykoncepcji ,wyrzekl sie wlasnej corki nadodatek chorej...
nawet jej nie odwiedzi,,, nawet czekolady nie kupi...
A mi juz zyc sie nie chce,,,
gdy patrze na moja i jego corke plakac mi sie chce, co ona winna jest? czy tamte dziecko stworzone z rozpusty jest wazniejsze od planowanego dziecka, ktore calowal po nozkach, nosil na rekach.,,,
Teraz masz trudne chwile ale one nie są wieczne ,zadbaj o siebie jesteś na tym świecie wyjątkowa dla ciebie i twej córeczki zaświeci słoneczko.
pozdrawiam na wywody o twym byłym szkoda mi klawiatury.
pozdrawiam wszystkie netkobietki ![]()
1,997 2010-12-08 22:18:32
pozdrawiam na wywody o twym byłym szkoda mi klawiatury.
pozdrawiam wszystkie netkobietki
Empatyk, buziaki dla Ciebie ![]()
Jak zwykle trafnie ![]()
1,998 2010-12-08 22:22:42
Jak u ciebie remoncik zakończony?, po twych postach widać ,że młodniejesz i masz powera .
1,999 2010-12-08 22:31:54
Empatyk, dawno Cię u nas nie było, jak tam u Ciebie spokój czy burza?
2,000 2010-12-08 22:39:38
Jak u ciebie remoncik zakończony?, po twych postach widać ,że młodniejesz i masz powera .
Szkoda, że nie widzisz, jak się śmieję do laptopa. Ty to umiesz podejść kobietę ![]()
U mnie różnie, ale generalnie sytuacja się "klaruje". Pokój coraz ładniejszy, MM patrzy na mnie ze ściany.
Dziś był dzień "ostatecznego wyjaśnienia" - jasność mam
Zrobiłam, co mogłam - zaoferowałam pomoc i została ona odrzucona.
Od teraz już będę dopieszczać siebie;)
2,001 2010-12-08 23:07:08
Chciałbym się zakochać ale nie wiem którą wybrać ![]()
Siedzę po drugiej stronie Bałtyku ,szykuje sie do świat poza krajem i samemu .Co dalej ze mną podobno najtrudniej pomóc samemu sobie .
Tu wypoczywam urzadzam sobie pokoik jak chcem
.
2,002 2010-12-08 23:18:52 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-08 23:19:37)
Chciałbym się zakochać ale nie wiem którą wybrać
Siedzę po drugiej stronie Bałtyku ,szykuje sie do świat poza krajem i samemu .Co dalej ze mną podobno najtrudniej pomóc samemu sobie .
Tu wypoczywam urzadzam sobie pokoik jak chcem.
Moje święta będą "rodzinne" ale jednak inne. Mam nadzieję, że spokojniejsze niż poprzednie
Wtedy byłam jak ogłupiałe zwierzątko w klatce.
Ściskam Cię mocno - brakowało mi Twoich krótkich i porażająco celnych komentów ![]()
Taki męski głos rozsądku
No i ta ironia - porażająca.
2,003 2010-12-08 23:24:18
empatyk napisał/a:Chciałbym się zakochać ale nie wiem którą wybrać
Siedzę po drugiej stronie Bałtyku ,szykuje sie do świat poza krajem i samemu .Co dalej ze mną podobno najtrudniej pomóc samemu sobie .
Tu wypoczywam urzadzam sobie pokoik jak chcem.
Moje święta będą "rodzinne" ale jednak inne. Mam nadzieję, że spokojniejsze niż poprzednie
Wtedy byłam jak ogłupiałe zwierzątko w klatce.
Ściskam Cię mocno - brakowało mi Twoich krótkich i porażająco celnych komentów
Taki męski głos rozsądkuNo i ta ironia - porażająca.
dla wszystkich dziewczyn zaśpiewajcie to facetom http://www.youtube.com/watch?v=W1jIuwYGIrU
2,004 2010-12-08 23:41:09
Samo życie, ja zdecydowanie byłam ciągnięta w dół ![]()
2,005 2010-12-09 17:34:26 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-09 17:36:47)
Chciałbym się zakochać ale nie wiem którą wybrać
.
Co to znaczy??? Nie rozumiem...
Umiesz tak wyznaczyc sobie obiekt i sie zakochac?
... u mnie to porazka... zawsze wpadam jak do studni
Nagle nad niczym nie panuje, nic nie widze i nie slysze a "w locie" tylko jakies dzwieki wydaje, i troche pomacham konczynami.... ha ha ha
ale jak juz dolece do celu to cholernie boli
i troche czasu musi uplynac zanim zaczne realnie oceniac sytuacje i zbierac sily na wydostanie sie na powierzchnie ![]()
Zawsze do wydostania sie potrzebne sa drabinki lub linki... Jeden dobry link.. to TUTAJ w Netkobietkach ![]()
2,006 2010-12-09 21:39:42
empatyk napisał/a:Chciałbym się zakochać ale nie wiem którą wybrać
.
Co to znaczy??? Nie rozumiem...
Umiesz tak wyznaczyc sobie obiekt i sie zakochac?
... u mnie to porazka... zawsze wpadam jak do studniNagle nad niczym nie panuje, nic nie widze i nie slysze a "w locie" tylko jakies dzwieki wydaje, i troche pomacham konczynami.... ha ha ha
ale jak juz dolece do celu to cholernie bolii troche czasu musi uplynac zanim zaczne realnie oceniac sytuacje i zbierac sily na wydostanie sie na powierzchnie
Zawsze do wydostania sie potrzebne sa drabinki lub linki... Jeden dobry link.. to TUTAJ w Netkobietkach
Kochana, wprowadziłaś mnie w stan lekkiego stresu - ciągle zerkam na numer postu
Boje się, że niechcący wlezę w to 2011 ![]()
2,007 2010-12-09 23:32:16
I temat umrze, bo wszyscy beda zyc w stresie ![]()
2,008 2010-12-09 23:43:19
I temat umrze, bo wszyscy beda zyc w stresie
Jaki stress ,kto ma umrzeć
MEDIAN jak miło cię widzieć i was wszystkie . Mi dzisiaj zleciał dzionek piknie jest na plusie ,moja szklanka jest do połowy pełna
i tak ma zostać jak złapie doła to dam znać .
Mnie jest trudno załamać za dużo przeszedłem w życiu , a jak mi zaczyna być żle to przypominam sobie tekst :
ślady na piasku
We śnie szedłem brzegiem morza z Panem
oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia.
Po każdym z minionych dni zostawały na piasku
dwa ślady mój i Pana.
Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
odciśnięty w najcięższych dniach mego życia.
I rzekłem:
?Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą
przyrzekłeś być zawsze ze mną;
czemu zatem zostawiłeś mnie samego
wtedy, gdy mi było tak ciężko??
Odrzekł Pan:
?Wiesz synu, że Cię kocham
i nigdy Cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
ja niosłem Ciebie na moich ramionach.?
żeby było jasne nie należę do armii moherowych beretów
)
2,009 2010-12-10 00:01:32 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-10 00:30:50)
Empatyk - Zazdrość wyraziła prośbę, żeby mogła napisać posta o numerze 2011 - tak na szczęście.
O cholera, nie sprawdziłam i teraz nie wiem, z jakim numerem piszę ![]()
Piękny ten wiersz i tak sobie pomyślałam, że można by zamiast Pana wstawić naszego towarzysza/towarzyszkę życia.
Ehhh...
Dziewczyny kochane, jeśli chcecie sobie sprawić prezent życia, kupcie: "Koniec współuzależnienia"
Chciałabym Wam coś zacytować, ale nie dam rady. Musiałabym przepisać całą książkę. Każde zdanie wali mnie jak obuchem w głowę. Ja kupiłam w Empiku (29 zł), ale mam też link do wydawnictwa:
http://shop.mediarodzina.com.pl/catalog ? aleznienia
2,010 2010-12-10 03:24:51 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-10 03:26:50)
Niekochana!!!! nic co jest skierowane do PANA nie moze byc skierowane do partnera... czy ty nadal jestes wspoluzalezniona? ha ha ha
nie przejmujcie sie tak tym 2011 postem... ha ha ha
chcialam tylko napisac SZCZESLIWEGO NOWEG 2011 ROKU!!!
moze to zrobic kazdy ![]()
kocham Was
i tym wlasnie ruchem zrobilam MAT...
nawet jak rusze goncem to i tak moderator ma mnie w szachu ... ha ha ha
2,011 2010-12-10 03:30:22 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-10 03:30:47)
SZCZESLIWEGO NOWEGO 2011 ROKU
od chorobliwie zdrowejacej Zazdrosci
z nadzieja na epidemie:D
2,012 2010-12-10 03:31:48 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-10 03:33:10)
Niekochana!!!! nic co jest skierowane do PANA nie moze byc skierowane do partnera... czy ty nadal jestes wspoluzalezniona? ha ha ha
nie przejmujcie sie tak tym 2011 postem... ha ha ha
chcialam tylko napisac SZCZESLIWEGO NOWEG 2011 ROKU!!!
moze to zrobic kazdy
kocham Wasi tym wlasnie ruchem zrobilam MAT...
nawet jak rusze goncem to i tak moderator ma mnie w szachu ... ha ha ha
Kochana, czegóż ja nie zrobię dla Ciebie, nawet w poście się przyznam, że owszem, nadal jestem współuzależniona. Ale poprzez spowolnienie swoich reakcji daje sobie czas na opamiętanie. I coraz lepiej mi to wychodzi.
Ej, to ja miałam być 2010, a Ty 2011. Jak to się stało?
2,013 2010-12-10 03:37:32
bo sa dwie numeracje jedna nad kazdym postem u gory z prawej (wg tej moj post jes 2011 do momentu az jakas Moderatorka go polaczy z wczesniejszym... ha ha)
a druga to ilosc postow w temacie ale moj pierwszy post ma numer zero (wg tej numeracji moj post byl 2010)
no icale szczescie ze po wszystkim bo wszyscy bali sie pisac ![]()
2,014 2010-12-10 03:42:30 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-10 03:49:19)
Przez ostatnie dwa dni intensywnie czytałam i już wiem, że właśnie zaczęłam się odklejać ![]()
Najszczerszą prawdą jest to, co piszą - że wychodzenie z współuzależnienia jest procesem radosnym. Wreszcie zrozumiałam, co źle robiłam. I co muszę robić, żeby znów nie popełnić tych samych błędów.
Boże, to takie wspaniałe znów poczuć, że mogę sama decydować o tym, co się zdarzy. Że jest dla mnie nadzieja.
Idę spać, bo się jutro nie wygrzebie z łóżka. Dziękują za życzenia - mam nadzieję, że ten post będzie prawdziwie szczęśliwą wróżbą na 2011 ROK.
2,015 2010-12-10 10:06:50
Hejka dziewczyny, organizuję u siebie Sylwestra na 8 osob, pozbierałam wszelkie niedobitki które nie miały się gdzie podziać w ten niezbyt sympatyczny dla samotnych dzień, towarzystwo mieszane pół na pół, odnowiłam też kontakt z fajnym kolegą i też go zaprosiłam, znam go od 2 lat i nie mam zamiaru się w nim zakochać, ale co mi szkodzi tańczyć do upadłego i świetnie się bawić. Cieszę się bardzo bo to wszystko sama zorganizowałam. Czuj czuj czuwaj!!!!!!!!!!