Minnie, przeczytaj sobie post 391 z poprzedniej strony, ten o holowaniu, od Herne.
Bo właśnie z tą opieką naprzemienną zdajesz się robić dokładnie to samo, co dotychczas w relacjach z byłym.
Wakacje to logistycznie trudny czas, dla wszystkich rodziców. Bo długie strasznie. Ale wakacje są przewidywalne, to nie nagły kataklizm.
Piszesz, że czerwiec/lipiec macie podzielony, no ok. wprawdzie pisałaś, ze z tego to on tydzień tylko zagospodaruje, ale pal sześć, mamy koniec czerwca. Sierpień zaś - jeszcze nie wiesz, jak to zrobicie bo on będzie miał dużo pracy i ty będziesz kombinować? A co cie za przeproszeniem (mentalnie w tym momencie przede wszystkim, chodzi mi o podejście twoje) obchodzi to, ile on ma pracy? Jak taki uparty że ci co do godziny w czasie roku szkolnego wylicza tą opieką naprzemienną to może odrobinkę konsekwencji? Jakiś okres ochronny dla jaśnie pana bo ma dużo pracy? A ty to nie pracujesz? Masz urlop bezpłatny wziąć bo jaśnie pan niestety zajęty? Jego obowiązkiem jest przy opiece naprzemiennej kombinować tak samo jak twoim. Chce pół na pół - to pół sierpnia to jego działka.
Na spokojnie dojść małymi krokami aż się włos jeży na głowie - będzie tak, jak było, on kieruje, ty płyniesz. I to jeszcze w przekonaniu, że mianowicie czasu masz dużo, luzik. Sierpień "jeszcze nie wiesz, co zrobimy"? Nie ma "my" - co ja zrobię, tak teraz powinnaś myśleć. Co JA zrobię z sierpniem.
Na zdrowy rozum to z byłym powinnaś przeprowadzić treściwą i konkretną rozmowę na temat. Zarówno zmiany opieki naprzemiennej jak i sierpnia. I o ile pojmuję, że się obawiasz że rozmowa okaże sie zarówno nieprzyjemna jak zupełnie nie konstruktywna, o tyle już słabo pojmuję, czemu w tym momencie siedzisz jak mysz pod miotłą mogąc działać.
Pisałam - powtórzę - możesz skorzystać z opcji mediacje rodzinne, nie mieszkasz na zadupiu tylko w wielkim ośrodku miejskim. Dzwonisz, omawiasz sprawę z kimś fachowym, dowiadujesz się konkretów technicznych i jazda - oni mają wprawę w takich sprawach, powiedzmy nakłaniania do podjęcia konkretnych ustaleń. Innymi słowy - jeśli czujesz, ze nie dasz rady sama i zbyt to trudne, skorzystaj z pomocy fachowców. Przy mediatorze na ciebie nie nawrzeszczy. A jeśli spróbuje - będziesz miała bezstronnego świadka, że wrzeszczał.
Opcja mediacji rodzinnych na jeszcze jedną zaletę - zaczyna się tworzyć "historia choroby" czyli papiery dokumentujące jego postawę w sprawie ustalenia opieki. Bezcenne w sądzie, a musisz się liczyć także ze sporem sądowym, bo były jest jaki jest. Normalny człowiek jak go zaproszą na mediację ustala termin, stawia się i po jednym spotkaniu są ustalenia na piśmie odnośnie np . opieki. Nie mają powagi postanowienia sądu, ale nie są "dogadaniem", jest ślad, jest w razie czego świadek w postaci całkiem bezstronnego mediatora. Jest to strategia "chcesz pokoju, szykuj się do wojny". Lepiej mieć armaty niż ich nie mieć. Bo mogą być potrzebne. Miej nadzieję na najlepsze, ale przygotuj się na to gorsze.
OBIECAŁAŚ córce zmianę. I ona ma prawo liczyć na to, że ta zmiana nastąpi, tak szybko jak to możliwe. Córka w tej sprawie jest bezradna, ona nie może nic prócz proszenia. A Twoim zadaniem bojowym jest działanie, bo nie jest tak, że nie możesz nic zrobić. Możesz. Żeby cię kiedyś nie zapytala "czemu nic nie zrobiłaś, choć mogłaś".
Boisz się? Jasne. Latami się bałaś, na tym między innymi opierają się osoby stosujące przemoc, na strachu ofiary. Na tym, że ofiara biernie płynie. Bo osoba doznająca przemocy ma nadzieję, że jednak jak będzie grzeczna...łagodna...uprzejma...to sprawca zacznie ją inaczej traktować, że zrozumie, że się zmieni. Że jak ofiara będzie chciała konstruktywnie rozwiązać problem to sprawca cudem jakimś też tak zacznie postępować. Niezależnie od płci, kobiety stosujące przemoc robią to akurat tak samo jak mężczyźni, ten sam schemat.
Nie namawiam cię do awantur, ani trochę. Nie o awantury chodzi, ale o konkretne działania zmierzające do jednoznacznego załatwienia sprawy, zrealizowania konkretnego i krótkoterminowego celu.
Przy zamieszkaniu dziecka z jednym z rodziców w standardowym pakiecie polskiego sądu jest "co drugi weekend , miesiąc wakacji i połowa ferii" z drugim rodzicem. Sądzisz, że sąd bierze pod uwagę, że drugi rodzic ma "dużo pracy" i miesiąc sprawowania opieki latem mu sprawia trudność? Albo że rodzic "pracuje w weekendy"? Odpowiedź sądu - a to już pana/pani problem, możesz pan sobie inaczej życie zorganizować, jeśli na kontakcie z dzieckiem panu/pani zależy.
Oczywiście to, co napisałam w ostatnim akapicie jest przerysowane. Ale fakt faktem - jak komuś zależy to się stara.
@Ela - to się już stało, to kupienie mieszkania. Tak robią często ludzie, co wchodzą w opiekę naprzemienną. Minnie jest ofiarą przemocy - nadal jeszcze nie zobaczyła tak do końca jakim czlowiekiem jest były.