Kateji napisał/a:Ela210 napisał/a:Zakładam wątek tutaj, bo dział właściwy.
Chociaż mnie tak bezpośrednio i teraz nie dotyczy, bo dzieci mam już samodzielne.
Otóż z powodów rodzinnych mieszkam na przemian w dwóch miejscach.
I wiecie co? To jest naprawdę hardkorowe dla mnie, dorosłej osoby, a co dopiero dla dzieci.
Pewnie za 10 lat będzie modne leczenie się z tego jak DDA.
Nie róbcie im tego, please..Opieka naprzemienna może mieć wiele korzyści dla dziecka, jeśli jest dobrze zorganizowana i oparta na współpracy i szacunku między rodzicami. Niektóre z tych korzyści to:
Dziecko ma możliwość utrzymywania bliskiego kontaktu z obydwoma rodzicami i innymi członkami rodziny, co sprzyja jego poczuciu bezpieczeństwa, stabilności i tożsamości.
Dziecko nie czuje się odrzucone ani winne za rozstanie rodziców, ponieważ widzi, że oboje się nim interesują i troszczą.
Dziecko uczy się elastyczności, tolerancji i umiejętności dostosowywania się do różnych sytuacji i środowisk.
Dziecko nie jest narażone na konflikty i napięcia między rodzicami, ponieważ ci muszą się porozumiewać i współpracować w sprawach dotyczących dziecka.
Dziecko ma szansę na rozwój własnych zainteresowań i pasji, ponieważ ma dostęp do różnych zasobów i możliwości w obu domach.
Opieka naprzemienna mogłaby się sprawdzić w Polsce, jeśli byłaby poparta odpowiednią regulacją prawną, która określałaby jej warunki i zasady.
Zgadzam sie z tym. Tym bardziej,ze alimenty czesto ciezko wywalczyc, a tak ojcowie moga sie rowniez poczuwac do opieki nad dziecmi i odpowiedzialnosci finansowej za nie. Wg mnie calkiem dobry pomysl by byl zniesc alimenty i wprowadzic obowiazek opieki naprzemiennej tydzien z matka,tydzien z ojcem i na zmiane maja oboje rodzicow obowiazki i czas wolny a nie facet rzuci ochapy z alimentow i korzysta z zycia,a kobieta przy dziecku roboty przez minimum 18 lat.
Sama jestem mamą po rozstaniu i opiekuję się synem. Ojciec nie chce opieki naprzemiennej bądź zbliżonej do tego wzorca.
Nie mogę jednak powiedzieć, że sprawowanie opieki nad dzieckiem, w dużo większym zakresie niż ojciec, jest dla mnie ciężarem.
Właściwie to nie chciałabym być na jego miejscu.