Wspólne mieszkanie z mamą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wspólne mieszkanie z mamą

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 172 ]

66

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Display z tymi ziemniakami chodziło o to że były tłuste z patelni a on takich nie chciał.
Ale fakt, zapala mi się czerwona lampka, dokładnie tak jak piszesz jak ma korzyść to mama jest ok... Przykre... Tylko co ja mogę zrobić?

Powiedziałam mu o tym co czuje, przyznał mi rację, że nie powinien tak mówić o tym płaczu. Ale resztę przemilczał. Czy nie lubi mojej mamy, myślę, że lubi, sam tak mówi, ale może tu wkrada się męski instynkt do bycia głową rodziny i zarządzania domem?

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-12-29 02:31:19)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

ale może tu wkrada się męski instynkt do bycia głową rodziny i zarządzania domem?

Nie ma czegos takiego jak meski instynkt do bycia glowa rodziny czy zarzadzania.
Jest uwarunkowanie kulturowe, ktore powiela stereotyp mezczyzny jako tego, ktory zarzadza.
Sa tez indywidualne dyspozycje jednostek, ktore daza do kontroli jako mechanizm radzenia sobie z wlasnym stresem.

Z tego co piszesz to twoj partner nie jest "chamski" wobec twojej mamy bo swoim zachowaniem nie sprawia jej przykrosci.
Z jakis powodow twoja mama go frustruje a on wydaje sie nie rozwiazywac tych sytuacji bezposrednio z twoja mama tylko dzieli sie nimi z Toba.
Moze liczy, ze Ty zrozumiesz jak zachowanie twojej mamy wplywa na niego i wymyslisz jak usprawnic wasza wspolprace? Bo to w koncu twoja mama.
Robisz to?

68

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

No tak, do tej pory wysłuchiwalam wszystkiego i w razie czego z mamą korygowałam co trzeba było. Ale czuję, że przesadza. Bo o ile może mieć pretensje, że mama doradza, żeby w dany dzień nie brać dziecka na spacer, o tyle, ocenianie zachowania mojej mamy w kontekście jej rozmów telefonicznych jest nie na miejscu.

Ostatnio raz ostro powiedział mojej mamie, że dziecko jest nasze i my decydujemy czy je bierzemy na spacer czy nie.

JohnyBravo777 a z czego wynika taka potrzeba oceniania i kontrolowania? Tego jest za dużo w moim odczuciu. Jest bardzo niesprawiedliwy i wchodzi w nie swoje "kompetencje". Mama nigdy na niego złego słowa nie powiedziała, a myślę że też pewnie coś bybsie znalazło, bo ma inne przyzwyczajenia. Każdy jest inny i szanujmy to, o to mi głównie chodzi. Boje się, że następna w kolejce będę ja i dziecko. Już były próby takiej krytyki wobec mnie, ale ucinalam to, np. w zaawansowanej ciąży zrobiłam obiad a na koniec usłyszałam "kiepsko doprawiony". Albo kilka tygodni temu, zachorował mój kot, a on potrafił chodzić i mówić że jest za dużo kotów w domu, bo brudzą itp. W konsekwencji mój kotek odszedł z choroby, został drugi kot. Sam płakał gdy kotek odchodził, ale takie głupie słowa zostają w pamięci. Dużo mi pomaga, wspiera w połogu, ale ma w sobie coś takiego co męczy moje myślenie i rodzi obawy na przyszłość. Mam poczucie, że musi mieć jakiegoś kozła ofiarnego do krytykowania... Najpierw kot (tego gadania było dużo, nawet kuzynka to zauważyła) a teraz moja mama. I po co to?

69

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

No z tym obiadem to poleciał po bandzie, ja bym od razu odparowała że jak się nie podoba i nie smakuje to niech sobie sam.

Niefajne to jest. Rozumiem że nie zawsze trzeba w związku sobie słodzić i lukrować, czasem trzeba też powiedzieć coś co nie zawsze jest mile ale to jest szczerość a nie krytykanctwo. Nie wiem i nie chcę oceniać bo nie znam Twojego partnera ale z opisu trochę mi się kojarzy z innymi facetami z różnych wątków którzy uwielbiają krytykować swoje żony bo wtedy podnosi im się samoocena.

Próbowałaś rozmawiać z nim też na ten temat?

70

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tak, powiedziałam mu od razu jak to zauważyłam. Ale to zauważyłam dopiero po miesiącu takich gadek. Pewnie ze względu na połóg jakoś tego nie zauważyłam, albo po prostu mam zalecialosci z przed terapii, kiedy nie miałam granic. Zrobiło mu się głupio i myślę, że ma refleksje. Jest dobrym człowiekiem, myślę, że zrozumie. To niebo a ziemia porównując mój poprzedni zeiazej. Może jego tata tez tak strofował jego mamę i ma w sobie taką cechę. Nie wiem... W każdym razie nie ma ludzi idealnych, trzeba umieć rozmawiać i rozwiązywać spory. Jest trochę kwas między nami po tym jak powiedziałam co myślę. Zobaczymy jak się potoczy dalej sytuacja.

71 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-12-29 20:48:32)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

W moim odczuciu, uwazasz, ze mama bedzie z Toba zawsze a partner moze odejsc.
W konsekwencji czego w sytuacjach konfliktowych stoisz po stronie mamy i oczekujesz zmiany zachowania partnera zamiast szukac zrozumienia.

Ja uwazam, ze zachowanie czlowieka zawsze jest logiczne.

Czesto takie sie nie wydaje z naszej perspektywy.
Ale uwazam, ze gdybysmy byli w tej samej sytuacji z tym samym zestawem doswiadczen jak druga osoba to postapilibysmy identycznie.

Co pozwala nam na zrozumienie, ze swiadome zmiany w ludziach sa mozliwe pod warunkiem przejscia przez konkretna liste krokow:

  1. Probe zrozumienia (przekonan i sytuacji) drugiej osoby do tego stopnia aby jej postepowanie bylo dla nas logiczne i oczywiste.

  2. Przemyslenie jakie przekonania drugiej osoby warunkuja dysfunkcyjna reakcje w danej sytuacji.

  3. Zrozumienie jakie doswiadczenia drugiej osoby doprowadzily do powstania takiego przekonania.

  4. Zwrocenia uwagi na blad logiczny, ktorego druga osoba dokonala w swojej interpretacji tych doswiadczen.

  5. Zaproponowanie innego przekonania, ktore jest spojne z doswiadczeniem drugiej osoby nie powodujac dysfunkcyjnego zachowania w danej sytuacji.

72

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

JohnyBravo777 dzięki za odpowiedź. Do tej pory stałam po stronie partnera. Jak coś było nie tak, jak z tym gotowaniem to mówiłam mamie o tym. Dopiero teraz zauważam, że robi się krytykujący i zaczęłam bronić mamę, żeby nie poszło to za daleko. Rozumiem jego, ale skoro mieszkamy razem to mama ma prawo do swojej prywatności, swoich decyzji i rozmów, płaczu, czy czegokolwiek. Nie ingeruje tym w jego prywatność, więc powinien trochę zejść z tonu. Mysle, że to zrozumiał, bo widzę, że próbuje załagodzić sytuację. Ważne, by w porę zareagować, choć nie ukrywam, że zapaliła mi się mocno czerwona lampka. Po nieudanym psychicznie przemocowym małżeństwie, takie obserwacje i krytyka źle mi się kojarzą...

73

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Słuchajcie mimo całej smutnej tej historii muszę powiedzieć że ten narzeczony poprostu najprawdopodobniej nie chce teściowej w swojej codzienności. Tu nie chodzi o ocenianie czy jest okropny czy nie. Są ludzie w moim życiu i chodzi tu prawdopodobnie o moich teściów też których też nie wpuscilabym w orbitę wspólnego mieszkania. Bez niczyjej winy za dużo różnic.

74

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

A może po prostu ostatnio było zbyt dużo czasu razem. Miesiąc nie pracował. Dodatkowo zastanawiam się czy brak seksu też może powodować takie napięcie u faceta. Jestem w połogu więc nie możemy tego robić, dodatkowo przed urodzeniem też nie było zbyt aktywnie.

75

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Do tej pory stałam po stronie partnera. Jak coś było nie tak, jak z tym gotowaniem to mówiłam mamie o tym. Dopiero teraz zauważam, że robi się krytykujący i zaczęłam bronić mamę, żeby nie poszło to za daleko.

Ale rozumiesz, ze calym sensem mojej wypowiedzi bylo to, ze stawanie po kogokolwiek stronie i bronienie go jest zwyczajnie dysfunkcyjne?
Jesli chcesz cos naprawic to musisz wykonac powyzsza liste krokow a nie bawic sie w sedziego kto ma racje.

76

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Johnny, rozumiem. Przede wszystkim chce być "po swojej stronie".

77

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Rozmawiałam z partnerem, czuje refleksje na temat swoich niektórych zachowań. Zobaczymy jak będzie dalej.

78

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Rozmawiałam z partnerem, czuje refleksje na temat swoich niektórych zachowań. Zobaczymy jak będzie dalej.


Oby było dobrze  smile tego wam życzę:)

79

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

I znowu wracam...
Może ktoś pamięta mój wątek.
Nie jest dobrze.
Chciałam dobrze wprowadzając się do mamy, ale nie potrafimy się obie dogadać. Działamy sobie na nerwy. Ja się czepiam jej, ona mnie. Głównie wszystko dotyczy dziecka. Nie czuje się swobodnie, ona też nie czuje się swobodnie.
Nie mam jak w pełni być matką dla synka, bo jestem cały czas w domu córka mojej mamy.
Szukam rozwiązania... Nie chce jej tu zostawić (zadupie, nie ma jak pójść do sklepu, do kościoła, co jest dla niej ważne). Próbowałam z nią rozmawiać, ale mama reaguje bardzo emocjonalnie, płaczem albo mówi że przecież wszystko jest dobrze.
Sytuacja z dzisiaj, kupiłam dziecku balona już któryś raz z rzędu i się z nim bawiłam, mama do mnie "nie rób tak bo jest zbyt mały" chodziło o to że zbyt mocno mu macham tym balonem. A dziecko ani nie płakało, ani nic. Nie raz się tak z nim bawię i mama tego nie widzi i nic mu złego się nie dzieje. Irytuje mnie to. Gdyby to było sporadycznie, na zasadzie dobrej rady "może troszkę delikatniej bo może się wystraszy" a nie rozkazu i krytyki to może inaczej bym reagowała... Chociaż i tak zareagowałam ze spokojem mówiąc, że wiem jak się z nim bawić i że znowu czuje się nieswobodnie.

Czuje się w potrzasku, do tego depresja po śmierci taty, depresja poporodowa. Jak pozbyć się wyrzutów sumienia, gdy oddziele się od mamy, ze swoją rodziną? Bo to teraz ta nowa rodzina mój partner i synek są najważniejsi...

Doradzicie coś szczerze...

80

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Nikt nic? sad

81

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

A co chcesz osiągnąć?

Gdy się oddzielisz, to będziesz miała wyrzuty sumienia.
Gdy zostaniesz, to konflikt będzie narastał.


"mama reaguje bardzo emocjonalnie, płaczem albo mówi że przecież wszystko jest dobrze."
współczuję matki, ale jej już nie zmienisz.

82

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Powinniście się wyprowadzić, a mama jak nie może być sama niech sprzeda ten dom i kupi mieszkanie w mieście. Wiem, że to trudne.
Nie może wymagać od Ciebie, żebyś z nią mieszkała.
Teraz zakupy przywiozą do domu, więc dopóki może tu mieszkać sama, niech mieszka, nie ona pierwsza i ostatnia której przychodzi mieszkać samej.
Jesteś też przewrażliwiona przeszkadza Ci każda uwaga mamy, a przecież mogłabyś to puścić mimo uszu. Rozumiem, że partner już się nie czepia, ale na pewno też nie jest zadowolony z tego stanu rzeczy.

83

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dziękuję za odpowiedzi. Jest gorzej niż myślałam...

Co chce osiągnąć? Mecze się mieszkając z mamą, ona chce mnie wychowywać do bycia matką dla mojego dziecka, ja się czepiam jej tak samo o błahostki. Obie się męczymy. Chciałabym osiągnąć kompromisowe rozwiązanie i proponuje mamie wyprowadzkę do miasta i zamieszkanie osobno. To nie. Że ona chce tu zostać na wsi. Ale tu jest ciężko, nie ma sklepów, kościół daleko, a to dla niej ważne kwestie. Sąsiedzi daleko... Już nie wiem jak do niej dotrzeć sad

Kilka dni temu próbowała zabronić nam zabrać dziecko do drugiej babci bo myślała że jedziemy na dwa samochody i dziecko będzie jechac samo z tyłu. Próbowała forsować swój strach na nas. Mój partner też mówi żeby się oddzielić...

A jest gorzej niż myślałam bo jak próbowałam jej wyjaśnić, że nie powinna się mieszać to cały czas twierdzi, że nie chce źle. Później płacze. Później mówi, że mi się w głowie pier... Później że doprowadzam ją do śmierci. To już był cios poniżej pasa... Przeprosiła za to ale to było straszne coś takiego usłyszeć.

Jestem kłębkiem nerwów... Wiem, że jest jej ciężko po stracie męża, ale to nie jest usprawiedliwienie. Zwłaszcza, że chce znaleźć rozwiązanie razem z nią... Chciałabym żeby mieszkała w miejscu z dostępem do wszystkiego tak żebym ja nie miała wyrzutów sumienia że została na tym odludziu. Ale mieszkać osobno...

84

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi. Jest gorzej niż myślałam...

Co chce osiągnąć? Mecze się mieszkając z mamą, ona chce mnie wychowywać do bycia matką dla mojego dziecka, ja się czepiam jej tak samo o błahostki. Obie się męczymy. Chciałabym osiągnąć kompromisowe rozwiązanie i proponuje mamie wyprowadzkę do miasta i zamieszkanie osobno. To nie. Że ona chce tu zostać na wsi. Ale tu jest ciężko, nie ma sklepów, kościół daleko, a to dla niej ważne kwestie. Sąsiedzi daleko... Już nie wiem jak do niej dotrzeć sad

Kilka dni temu próbowała zabronić nam zabrać dziecko do drugiej babci bo myślała że jedziemy na dwa samochody i dziecko będzie jechac samo z tyłu. Próbowała forsować swój strach na nas. Mój partner też mówi żeby się oddzielić...

A jest gorzej niż myślałam bo jak próbowałam jej wyjaśnić, że nie powinna się mieszać to cały czas twierdzi, że nie chce źle. Później płacze. Później mówi, że mi się w głowie pier... Później że doprowadzam ją do śmierci. To już był cios poniżej pasa... Przeprosiła za to ale to było straszne coś takiego usłyszeć.

Jestem kłębkiem nerwów... Wiem, że jest jej ciężko po stracie męża, ale to nie jest usprawiedliwienie. Zwłaszcza, że chce znaleźć rozwiązanie razem z nią... Chciałabym żeby mieszkała w miejscu z dostępem do wszystkiego tak żebym ja nie miała wyrzutów sumienia że została na tym odludziu. Ale mieszkać osobno...

Tak by było najlepiej, ale znając życie, ona się na to nie zgodzi.
Chyba, że faktycznie się wyprowadzisz i jak zostanie sama, to może dojdzie do wniosku, że czas na zmiany.
Ja ją z jednej strony rozumiem, że dla niej mieszkanie razem jest na rękę, z drugiej strony charakter ma jaki ma, ale dzieciom trzeba pozwolić żyć swoim życiem, bo je wychowujemy dla "świata", nie dla siebie, Twoja mama nigdy tego nie zrozumie.
Już stosuje szantaż emocjonalny tongue

85

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wiem, że stosuje szantaż emocjonalny...
Co masz na myśli mówiąc, że charakter ma jaki ma?

Ja naprawdę jestem kłębkiem nerwów, sama jestem w żałobie, w najgorszym czasie w życiu, a chce dawać dziecku co najlepsze. Dodatkowo nie chce stracić partnera, który i tak wykazał się dużym wsparciem przeprowadzając się tutaj, ale widzę, że jego tez to męczy...

86 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-11 10:23:54)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Charakter ma taki jak się zachowuje, czyli np. forsuje swoje zdanie jej nie dotyczące, ale to też dlatego, że nigdy nie stawiałaś granic, czasem rodzicowi też trzeba przytrzeć różki big_smile
Bo rodzicowi się wydaje, że wszystko wie lepiej, może dziecko wychowywać do śmierci i powinno się słuchać, powinno być wdzięczne za wychowanie, a przecież żadne samo nie pcha się na świat... Nie ma swojego życia, żyje życiem dziecka... i przez to rozwala się wiele zwiazków. Nie myśli o dobru dziecka tylko o swoim... jest tego dużo...

Znając mamę, nie powinnaś się do niej w ogóle wprowadzać.
Niańczyć to musisz dziecko, nie mamę.

87

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dziękuję raz jeszcze za odpowiedź. Wiem, że to był błąd z tą wprowadzka. Ale dzialalm wtedy też w szoku, zmarł nagle mój tata. Nie sądziłam że wyjdzie aż taka sytuacja, że jest tak źle... Tylko że mama dalej nie dopuszcza myśli do siebie że ja ją kocham i chce mieć z nią kontakt ale na innych zasadach niż wspólne mieszkanie... Ciężko mi, straciłam ojca, mam mamę, ale potrzebuje swojej przestrzeni... Inaczej by też było gdyby mama gdziekolwiek wychodziła, a ona uwkesila się na nas i jeździ tylko jak my ją gdzies weźmiemy... Kościół ok tam nie ma dojazdu, ale inne sprawy powinna załatwić sama, choćby od czasu do czasu. A gdy jej powiedziałam żeby pojechała autobusem to się obraziła płakała, że przecież są dwa auta w domu i że czuje się niepotrzebna i jak intruz... Ehhh....

88 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-11 10:50:12)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Dziękuję raz jeszcze za odpowiedź. Wiem, że to był błąd z tą wprowadzka. Ale dzialalm wtedy też w szoku, zmarł nagle mój tata. Nie sądziłam że wyjdzie aż taka sytuacja, że jest tak źle... Tylko że mama dalej nie dopuszcza myśli do siebie że ja ją kocham i chce mieć z nią kontakt ale na innych zasadach niż wspólne mieszkanie... Ciężko mi, straciłam ojca, mam mamę, ale potrzebuje swojej przestrzeni... Inaczej by też było gdyby mama gdziekolwiek wychodziła, a ona uwkesila się na nas i jeździ tylko jak my ją gdzies weźmiemy... Kościół ok tam nie ma dojazdu, ale inne sprawy powinna załatwić sama, choćby od czasu do czasu. A gdy jej powiedziałam żeby pojechała autobusem to się obraziła płakała, że przecież są dwa auta w domu i że czuje się niepotrzebna i jak intruz... Ehhh....

Sama widzisz... Jak się ma swój samochód, to nawet lepiej jechać rowerem jak jest odpowiednia pogoda.

Współczuję sytuacji, Ty nie będziesz miała siły, żeby się wyprowadzić, bo mama Ci na to nie pozwoli, więc pozostaje pomału się odcinać, być asertywną, uodparniać się na dramy mamy. Niech się obraża, jej problem.

Jak partner powie, że się wyprowadza, to może w Tobie dopiero coś pęknie...

89

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tego się obawiam, że dojdzie do tego, że on powie że albo się wyprowadzamy albo koniec związku... Daje sobie czas do jesieni na podjęcie kroków, jeśli nic się nie zmieni...

90

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Można by jeszcze użyć takiego fortelu, on się fizycznie wyprowadza, Ty w tym układzie mówisz mamie, że musisz też z wiadomych względów, jeździsz do niego, nocujesz i tak małymi krokami się wyprowadzisz.
Wtedy mama powinna lepiej to przyjąć i podjąć konkretną decyzję, czy chce sama zostać i będziesz ją odwiedzać, powiedzmy raz w tygodniu, jak nie masz daleko, czy widzi inne wyjście.
Choć może powiedzieć, że matkę masz jedną, a facetów możesz mieć kilku...więc mimo, że się wyprowadził, Ty powinnaś zostać z nią... ale to już nie powinno na Ciebie działać.

91

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tylko to taka zagrywka, manipulacja. Wpłynęło by na relacje jego z moją mamą. Wolę w otwarte karty, dlatego chcę rozmawiać... Mama chyba nie chce opuścić tego miejsca, bo tu spędziła kilka ostatnich lat z moim tatą i on też tu zmarł nagle pod domem, reanimowala go, itd...

Ale przykre jest to, że patrzy na siebie. Nie interesuje ją to że ciężko będzie się dojeżdżać do pracy, że żłobek, itp... przykre to... Nawet nie chce spróbować pomyśleć o moim pomyśle...

Serio kłębek nerwów i wpadam znowu w wyrzuty sumienia...

92

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tylko to taka zagrywka, manipulacja. Wpłynęło by na relacje jego z moją mamą. Wolę w otwarte karty, dlatego chcę rozmawiać... Mama chyba nie chce opuścić tego miejsca, bo tu spędziła kilka ostatnich lat z moim tatą i on też tu zmarł nagle pod domem, reanimowala go, itd...

Ale przykre jest to, że patrzy na siebie. Nie interesuje ją to że ciężko będzie się dojeżdżać do pracy, że żłobek, itp... przykre to... Nawet nie chce spróbować pomyśleć o moim pomyśle...

Serio kłębek nerwów i wpadam znowu w wyrzuty sumienia...

93

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko, nie da się...

94

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Da się, znalazłam trzecie rozwiązanie (długo było tylko albo my na wsi, mama w mieście, albo mama na wsi, my w mieście). Wszyscy w mieście ale osobno... Jesteśmy skłonni wynajmować mieszkanie, tak by mama mieszkała w tym starym mieszkaniu, w którym spędziła 30 lat życia. Ale mama nie chce...

95

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Jak się da, jak mama nie chce... możesz mieć nawet więcej rozwiązań, ale co z tego...

Z tym ciastkiem to ja miałam na myśli, że chcesz aby wszyscy byli szczęśliwi, a tak się nie da. Nawet jakby ochłodziły się stosunki mamy z partnerem, to by wam wyszło na dobre, bo mama mniej by się wtrącała.

A ma być jak mama chce, a nie jak wy, ona uważa, że tak jak jest, to najlepsze rozwiazanie.
Jak pójdziesz do pracy, ona chce się opiekować Twoim dzieckiem/dziećmi, gotować obiady czyli mieć zajęcie, ale z tonu nie chce spuścić, bo wie najlepiej... bo jest u siebie... powinniście być wdzięczni za to, że u niej mieszkacie.
Dlatego też spuść z tonu, bo mamie i tak się nie sprzeciwisz... na końcu zostaniesz samotną matką, ku radości swojej mamy.

96

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

W jakim sensie spuscic z tonu?
Jak wrócę do pracy to maluszek idzie do żłobka.
No tak to prawda i smutną prawda że mama myśli o sobie sad dzisiaj chodzimy koło siebie i nic się nie odzywamy. Masakra jakaś...

A skąd się to bierze w matkach, że są takie no... Samolubne?

Samotna matka to raczej ona by nie chciała żebym została. Bo i tak już jestem po rozwodzie.

97

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Nie wkładaj wszystkich matek do jednego worka, jak Twoja jest taka, to nie znaczy, że wszystkie. Na pocieszenie Ci powiem, że są gorsze, ale to nic nie zmienia.

Spuścić z tonu, czyli nie kłócić się, nie przejmować się jej uwagami i tak jesteś skazana na mieszkanie razem, bo mama nie odpuści, a Ty nie masz siły przebicia.
Dopiero będzie gadanie, jak dasz dziecko do żłobka. Godzisz się na mieszkanie razem, to wysłuchuj, wiesz przecież na co się piszesz, nie walcz z mamą, bo i tak nie wygrasz.

Jak mama na miejscu Cię nie "wykończy" to wyrzuty sumienia jak się wyprowadzisz.
Masz toksyczną mamę, dlatego tak Ci trudno, chyba powinnaś skorzystać z pomocy psychologicznej.

98

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wróciłam na psychoterapie i przerabiamy ten problem. To może inaczej: skąd w mojej mamie mogło wziąć się to, że jest taka samolubna?

99

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

skąd w mojej mamie mogło wziąć się to, że jest taka samolubna?

Przeanalizuj stosunki jakie widziałaś między swoimi rodzicami.

100

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Wróciłam na psychoterapie i przerabiamy ten problem. To może inaczej: skąd w mojej mamie mogło wziąć się to, że jest taka samolubna?

Nie ma odpowiedzi, na tak zadane pytanie.
Jacy jesteśmy decydują głównie geny i wychowanie, wzorce wyniesione z domu, ze szkoły, ze środowiska... Do tego jedni są reformowalni, zmieniają poglądy pod wpływem merytorycznych argumentów i tacy, z klapkami na oczach, do których nic nie dociera, uparci, stawiający wszystko na swoim, nie liczący się ze zdaniem innych, niczym Twoja mama.

Dlatego pewnie podporządkowała sobie męża i córkę, jej wymagania były spełniane, więc czemu teraz ma być inaczej...

Teraz Ty masz większy problem ze sobą, bo nie potrafisz żyć swoim życiem.

101

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Z rodzicami było tak, że mama ustępowała.

A dziwne jest to, że mama do obcych, rodziny itd zawsze boi się powiedzieć swoje zdanie i przytakuje im, myśląc co innego, a do mnie ma taką śmiałość żeby się wtrącac i krytykować. Smutne to.

102

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Bo chce z nimi mieć dobre stosunki, a córka wszystko wybaczy i można być sobą, bo tak jest i wzajemnie, też mama Ci wybaczy, jeśli zrobisz jak uważasz, póki co walczy o swoje...

103

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

No tak, mądrze piszesz. Walczy, bo chce jej "uciec". A nie rozumie tego, że przy niej się duszę.

104

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Niby piszesz, że jest coraz gorzej, niby partner jest coraz bardziej sfrustrowany, niby Ty - kłębek nerwów, a i tak nic z tym nie robisz. Jakbyś ciągle wierzyła, że jakoś kiedyś samo się ułoży, mimo że na razie wszystko idzie w przeciwną stronę i tak naprawdę do takiego myślenia nie masz żadnych podstaw.
Czy to nie jest czas na decyzję, czy jesteś w pierwszej kolejności partnerką i matką czy - nadal - córką? Czasem trzeba wybrać. Żebyś nie obudziła się, kiedy partner wybierze za Ciebie i odejdzie, mając dość takiego układu.

105

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
SaraS napisał/a:

Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Niby piszesz, że jest coraz gorzej, niby partner jest coraz bardziej sfrustrowany, niby Ty - kłębek nerwów, a i tak nic z tym nie robisz. Jakbyś ciągle wierzyła, że jakoś kiedyś samo się ułoży, mimo że na razie wszystko idzie w przeciwną stronę i tak naprawdę do takiego myślenia nie masz żadnych podstaw.
Czy to nie jest czas na decyzję, czy jesteś w pierwszej kolejności partnerką i matką czy - nadal - córką? Czasem trzeba wybrać. Żebyś nie obudziła się, kiedy partner wybierze za Ciebie i odejdzie, mając dość takiego układu.

Ja to na rozum wiem. Tych samych słów użyłam do mamy, że dla niej zawsze będę córka a ja jestem w pierwszej kolejności dorosła osoba, partnerka i matka a później córka. Tylko tak jak mówię, na rozum to wiem, ale emocjonalnie nie potrafię mamy zostawić...

106

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

No ale mówić można wszystko. Generalnie ludzie dużo wiedzą, a robią tak, jak im wygodniej, często wbrew tej wiedzy. wink Dlaczego wygodniej Ci być córką, a nie partnerką i matką? Jak myślisz, nie odbije/odbija się to na Twoim dziecku i partnerze? Jak długo Ty wytrzymałabyś w takim układzie, gdyby sytuacja była odwrotna?
Twoja matka też wie, że tylko sobie pogadasz i nic więcej. Wie na pewno, skoro można to dostrzec nawet po kilku Twoich postach - dla niej musi być to oczywiste. Co więc mają dać te rozmowy i tłumaczenia? I dlaczego miałyby dać coś teraz, skoro - jak dotąd - nie dawały nic?

107

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Myślę, że nie do końca wie że sobie pogadam i nic. Bo poruszam już ten temat w rodzinie a nie ukrywam, że jest problem jak to moi rodzice mieli w zwyczaju. Myślę, że jak posuwa się już do szantażu emocjonalnego to tez wyciąga gruby kaliber i zdaje sobie sprawę z tego że może być różnie.

Po czym poznać w moich wypowiedziach, że sobie tylko pogadam? Pytam, żeby może zrozumieć to czego ja nie widzę, a co Wy dostrzegacie.

Ja też święta nie jestem, czepiam się mamy jak trzyma dziecko, że się tłucze, że coś tam robi nie tak. Mówiła mi, że czuje się jak intruz. I chodzi taka trochę przestraszona. Ale tutaj nie chodzi o szukanie winnych, tylko o szukanie rozwiązania. Nie chce dopuścić do sytuacji, którą znam, gdzie wujek mieszkał ze swoją mamą i ciągle się kłócili... Nawet mówiłam to mojej mamie a ona "przecież się jeszcze tak nie kłócili". To jej schemat życiowy udawać, że wszystko jest dobrze. Ja w tym schemacie dorastałam i też trudno mi z niego się wydostać. "Że jakoś to będzie, jakoś się ułoży". Mieszkałam 4 lata bez rodziców i wtedy odnalazłam siebie...

108

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Nie miałam na myśli, że coś w sposobie wypowiedzi na to wskazuje, a treść Twoich postów. Od początku tematu przewijają się rozmowy, komunikacja, bla bla bla... A co to zmienia? Wciąż są jakieś problemy, w zasadzie - jest coraz gorzej. Dlatego uważam (i uważam, że Twoja mama też tak zakłada), że to "tylko gadanie" - bo na gadaniu się kończy. Ty coś powiesz, mama jakoś odpowie, raz niby posłucha, raz się obrazi, raz się może nawet przejmie, ale ostatecznie i tak trwacie w problematycznej sytuacji.

I masz rację, nie chodzi o szukanie winnego. Zwłaszcza że na tym etapie to nie ma większego sensu, bo wszyscy już nakręcacie się wzajemnie - Twojego partnera irytuje Twoja matka, Ciebie boli jego irytacja i uwagi Twojej matki, Twojej matce nie podobają się wasze zwyczaje, zasady i zapewne fakt, że nie może o wszystkim decydować. I tak sobie funkcjonujecie, coraz bardziej sfrustrowani i pełni złości/żalu do reszty, bo nikt z was nie żyje tak, jak by chciał; coraz bliżej wybuchu. wink

109

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Zawsze wychodzą konflikty jak dwa pokolenia mieszkają pod jednym dachem, ale i was to już jest czepialstwo i pretensje na porządku dziennym.
Mama wie, że jej nie zostawisz, więc nawet nie próbuje się powstrzymać od uwag.
Macie ten komfort, że wy nie musicie razem mieszkać, więc pozostaje dogadać się, tylko z Twoją mamą się nie da, aTy decyzji bez mamy, żadnej nie podejmiesz, dopóki partner się nie wyprowadzi.

110

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

To prawda co piszecie. Nie umiem wyjść z pozycji córki/dziecka. Po śmierci taty znowu weszłam w tę rolę...

111

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Dziękuję raz jeszcze za odpowiedź. Wiem, że to był błąd z tą wprowadzka. Ale dzialalm wtedy też w szoku, zmarł nagle mój tata. Nie sądziłam że wyjdzie aż taka sytuacja, że jest tak źle... Tylko że mama dalej nie dopuszcza myśli do siebie że ja ją kocham i chce mieć z nią kontakt ale na innych zasadach niż wspólne mieszkanie... Ciężko mi, straciłam ojca, mam mamę, ale potrzebuje swojej przestrzeni... Inaczej by też było gdyby mama gdziekolwiek wychodziła, a ona uwkesila się na nas i jeździ tylko jak my ją gdzies weźmiemy... Kościół ok tam nie ma dojazdu, ale inne sprawy powinna załatwić sama, choćby od czasu do czasu. A gdy jej powiedziałam żeby pojechała autobusem to się obraziła płakała, że przecież są dwa auta w domu i że czuje się niepotrzebna i jak intruz... Ehhh....

Mama robi wszystko, żeby wpędzić Cię w poczucie winy, które sprawi, że będzie miała na Ciebie większy wpływ.

Mama nie dopuszcza myśli, że ją kochasz na innych zasadach?? No proszę Cię. Nie bądź aż tak naiwna. Mama to cwany lis. Ciekawe, że tak dobrze potrafi grać na Twoich uczuciach przy tej swojej życiowej nieporadności.
A co było jak ojciec żył? czy wtedy leżała na łóżku i była przez niego obsługiwana a teraz opiekuna zabrakło?
Jak znam życie to rządziła nim jak Tobą teraz i doskonale obchodziła się bez czyjejś opieki.

Recepta na zmianę jest prosta.
1.Dbasz o swoje  życie, bo masz je jedno i jesteś odpowiedzialna w pierwszej kolejności za swój związek.
2. Pomagasz mamie w zmianie swojego życia o ile tego chce. Jeśli chce nadal mieszkać tam gdzie jest to niech tam żyje z całą odpowiedzialnością za swoje decyzje.
Pozwól mamie decydować o sobie i ponosić za to odpowiedzialność.

Setki tysięcy samotnych wdów zamieszkuje domy na wsi i żyją.
A gdybyś jutro zginęła pod kołami samochodu? Myślisz, że Twoja matka umarłaby z zimna i głodu?

112

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dodam jeszcze, żebyś nigdy w sytuacjach konfliktowych między mamą, a partnerem, nie stawała po jej stronie i wyskakiwała do niego z pretensjami, bo związek faktycznie zawiśnie na włosku, on dojdzie do wniosku, że nie da się żyć w takim trójkącie.
Choć to w sumie może to by wyszło na dobre...I byście się wyprowadzili od mamy.

113

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dzięki z odpowiedzi.
Myślę, że mama jako cwany lis nie robi tego świadomie. Pewnie w przeszłości jej mama też stosowała szantaż emocjonalny i ona też nie potrafi inaczej. Wcześniej z tatą dużo "współpracowali" ale tak tata ją woził, robił zakupy i te kwestie mamy nie interesowały. Taty niestety nie ma a ona oczekuje że ja będę teraz wykonywać te czynności.

Wiem, że jakbym jutro umarła to sobie da radę. Ale każda sytuacja jest inna, tutaj to ona przeprowadziła się na to odludzie, dla mnie dla mojego koniec końca nieudanego małżeństwa. Odsunęła się, potrafili z rodzicami dać nam przestrzeń. Ale wtedy byli we dwoje... Dlatego próbuje z tą przeprowadzka mamy do miasta. I o ile zaczęłam dobrze, bo wspominałam o tym na spokojnie pokazując jej dobre strony takiego rozwiązania to zaczęły się konflikty i teraz rozdzielenie na spokojnie już nie wchodzi w grę...

Głupio mi tak wypisywać w internecie o własnej mamie, ale w głębi serca widzę ją jako mocno skrzywdzona osobę. Czy ta toksyczność będzie miała wpływ na moje dziecko przy wspólnym mieszkaniu?

W sytuacjach konfliktowych zawsze staje po stronie partnera, a jak uwjazamncod inaczej to mówię mu to na osobności.

Myślę też, że ona podświadomie też może być na mnie zła. Nie ma męża za to pojawiliśmy się my w domu, z płaczącym dzieckiem (kolki 4 miesiące trwały) a ona potrzebuje oddechu i spokoju do przeżycia żałoby. A jednocześnie tak bardzo boi się zostać sama...

114

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Nie ma rozwiązania, które zadowoliłoby obydwie strony.

Dobrze, że widzisz manipulacje mamy i stawiasz granice. Pozostajesz przy tym świadoma jej i swoich wad.

Sprawa sama się nie rozwiąże i niestety aby jakoś to funkcjonowało, to będziesz musiała albo sama się nagiąć, albo ją przymusić.

Na końcu i tak czeka wyprowadzka.

115

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Farmer myślisz że i tak skończy się wyprowadzka?

Co rano boli mnie brzuch z nerwów, źle się czuje w obecności mamy, brakuje mi swobody a jednocześnie jest mi jej żal. Sama dla siebie jestem toksyczna, zamiast po prostu podjąć decyzję, łudzę się, że jakoś się ułoży. A fakty są takie, że pewnie będzie coraz gorzej sad mama nawet jak będzie starała się nie wtrącać to i tak będzie czuła się źle, że nie może w swoim domu wyrażać swojego zdania.

To wszystko jest takie dziwne, stracić ojca będąc w ciąży, nie móc przeżyć żałoby w pełni bo jest malutkie nowe życie. Okropne to jest dla mnie...

116 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-13 10:22:45)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Jak mówisz mu na osobności, tym bardziej w jego oczach, stajesz po stronie matki, lepiej nie komentuj, zostaw to im.

Weszłaś w rolę matki swojej mamy jakby była dzieckiem, do tego nieporadnym. Teraz, niańczysz dwoje dzieci tongue A jak mamy zabraknie, dziecko wyjdzie z domu, zostaniesz  też sama, bo partnera już raczej przy Tobie nie będzie.
Dlatego powinnaś myśleć o sobie, bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje.

Przeprowadzka na odludzie była jej decyzją, na pewno nie ma to związku z Tobą, bo jak już, to można się było przeprowadzić w takie miejsce, żeby było łatwiej na stare lata.
Tak jest jak się nie myśli i uwiesza na mężu czy córce. Wiadomo, że nie żyjemy wiecznie i trzeba tak robić, żeby sobie w życiu radzić jak zabraknie męża, a dzieci wyfruną z gniazda.
Mama nawet nie starała się być samodzielna, bo uważała, że jak ma męża i córkę to już będzie na stare lata tak miała jak chce.

To jest jej świadome działanie, rozumiem, że dba o siebie, ale nie powinna kosztem córki.

Musisz "dojrzeć" do wyprowadzki, w rodzinie musimy sobie pomagać, ale w granicach... Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mama się wyprowadziła do tego mieszkania. Ustal priorytety i działaj wg nich.

Myśl, przewiduj, a nie, że jakoś to będzie...

Edit.
Dodam jeszcze, że nie jest tak, że mama jak jest w swoim domu do może wszystko mówić, co jej ślina na język przyniesie.
Po drugie to po części Twój dom, a swoje zdanie możemy wyrażać tak, żeby nie ranić się wzajemnie, czyli nie da się mówić wszystkiego co myślimy, bo z tego właśnie wychodzą wieczne kłótnie i pretensje, chodzi głównie o takt i pozwolenie żyć każdemu swoim życiem.
To teoria, bo w praktyce różnie bywa, ciężko bywa o takie wzajemne zrozumienie.

117

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Rodzice budowali ten domek od 15 lat. Budowali na zasadzie domku z działką ogródkiem a nie do przeprowadzki. Później pod naciskiem mojego byłego, że przecież rodzice mają mieszkanie i dom powinni nam coś dać (wiem głupie) przeprowadzili się na wieś. Tu nie ma chodników, droga ruchliwa, ciężko gdziekolwiek się dostać. Więc ten dom też stanowi sentyment j wspomnienie po tacie... Może dlatego ja też się tutaj źle czuje, bo jestem przyzwyczajona do mieszkania w mieście wśród ludzi a tu nie ma nawet komu dzień dobry powiedzieć.

Ale dobra, mama mamą, ale co ja mogę jeszcze dla siebie zrobić? Bo na ten moment na przeprowadzkę nie mam tyle siły i odwagi. Jak ją zdobyć?

118 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-13 10:46:59)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tylko dlaczego budowali na odludziu? Nie przypisuj winy innym, bo teraz to nie ma znaczenia, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dom nawet sprzedać.
Zdrowie jest a ważniejsze niż sentyment.

Nikt nie da recepty, jak dodać Ci sił, sama musisz nas sobą pracować, plus terapia.
No i partner powinien Cię postawić do pionu big_smile
Ale on widać z tych ustępujących, cierpliwych...nic więc się w najbliższym czasie nie zmieni.

Choć faktycznie partner móglby dodać Ci sił, ale musiałabyś na to pozwolić i z nim rozważać wszystkie scenariusze.

119

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

To ziemia po dziadkach. Wtedy było tu inaczej, funkcjonował lokalny sklep, rodzice pracowali, więc ten domek, budowa, działka to była taka odskocznia od miasta. Chcieli mieszkać w mieście a tutaj mieć taką odskocznię bo lubią robić coś w ogrodzie. No a śmierci taty nikt się nie spodziewał sad

Wiem, że nikt mi nie da recepty. Na terapię wróciłam niedawno, wcześniej chodziłam 1,5 roku podczas rozwodu z partnerem psychicznie przemocowym. No i tutaj też mama sugeruje, że ktoś mnie buntuje i pewnie chodzi jej o psychoterapeute.

Tak, partner jest cierpliwy, ugodowy, ale też zaczyna się wkurzac delikatnie. Na razie od wczoraj mama się wycofała, zagaduje coś, pyta o większość spraw. Ale pewnie długo nie da się tak tłumić swoich prawdziwych zapędów... Jutro przyjeżdża teściowa i robimy grilla a mama chce robić rosół i schabowy... A to nasi goście będą.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i rady, niektóre słowa bolą ale są prawdziwe. Jest mi bardzo ciężko.

120 Ostatnio edytowany przez KarminowaRóża (2023-05-13 11:44:10)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Moim zdaniem powinnaś stopniowo dążyć do osobnego zamieszkania.
Inaczej będzie tak jak jest, a z biegiem czasu o wiele gorzej.
Nie łudź się, że mama się zmieni albo, że Ty wytrzymasz. Tak się nie stanie.
Niczyja wina, po prostu niektórzy ludzie są tak ukształtowani, że muszą mieszkać osobno.
Piękna jest wizja wielopokoleniowej rodziny, ale to raczej już mało się zdarza.
Więcej korzyści dla wszystkich będzie jak mama zamieszka osobno.
Ty zyskasz spokój, swobodę, zdrowie (zauważ że już organizm daje sygnały, że jest źle), pewność siebie i będziesz mogła poczuć się mamą i panią domu na 100%,
a tego potrzebujesz. Jeden dom, a dwie gospodynie - taki układ mało kiedy się sprawdza, a u Was jak widzisz nie udaje się.
Po drugie dziecko nie będzie odczuwać ciągłego napięcia między Wami. Choćbyś jak się starała, nie unikniesz negatywnych skutków na dziecko.
Na dłuższą metę, żadna kobieta nie zniesie uwag, które by sugerowały, że jest złą matką lub niewystarczająco dobrze wychowuje dziecko.
To będzie stały punkt zapalny. Mama chce dobrze, ale Tobie i dziecku będzie to szkodzić.
O wiele lepiej ułożą się Wasze relacje, kiedy będziecie tylko gośćmi u mamy lub ona u Was. Na odległość wszyscy się lepiej będziecie lubić.
Trzeba zdecydować kto zostaje w domu, a kto przenosi się do mieszkania.
Mama na razie jak widać jest żywotna, da sobie radę. W mieście może spotykać się z równolatkami, są kluby seniora itp. Nie będzie się nudzić i tak jak teraz skupiać się tylko na Was.
Jeśli zostanie w domku, możesz jej prywatnie lub z opieki  postarać się o osobę, która ogarnie zakupy. A Wy będziecie ją odwiedzać np. w niedzielę na obiad wpadniecie (mama będzie mogła się wykazać, a Ty odpoczniesz od garów), albo prosić o opiekę nad dzieckiem, co na pewno będzie Wam potrzebne od czasu do czasu.
Wytłumacz to mamie, że wszyscy będą szczęśliwsi jak się rozdzielicie. Tylko potem nie zapomnij o niej, bo jednak to nie było by dobre. Synek też potrzebuje babci i to szczęśliwej.
I mamy radosnej i pełnej życia. smile I taty, który uczy szacunku do kobiet i osób starszych, a nie gdera na nie. Co będzie nieuniknione przy wspólnym mieszkaniu.
Jeszcze nie jest za późno na zmiany.

121

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dziękuję za odpowiedź. To ważne co napisałaś. Staram się mamie pokazać plusy tej sytuacji, osobnego mieszkania. Ale teraz już cokolwiek zdecydujemy to i tak będzie się czuła, że nie chcieliśmy z nią mieszkać. A takiej sytuacji chciałam uniknąć. Ona jest zbyt uparta lub nie chce opuścić miejsca zamieszkania i śmierci taty...

Na początku jak rozmawiałyśmy spokojnie to mówiła, że ona tu zostanie, żebyśmy robili tak jak nam jest lepiej, a później zaczęły się te jazdy i szantaże emocjonalne, przeprosiny, prosba o przebaczenie...

Ja od jutra zaczynam brać leki antydepresyjne bo jest ze mną źle. Za dużo strat i zobowiązań wobec nowego życia w jednym czasie...

122

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Potrzebuje jeszcze Waszego wsparcia i świeżego spojrzenia na sprawę.
Mój pomysł z wyprowadzka mamy do Rzeszowa do starego mieszkania i naszym wynajmem raczej nie wchodzi w grę.
Rozmawiałam z mamą na spokojnie. Nie chce się wyprowadzać. Mówi, że jeśli ma być sama to woli zostać tutaj, na wsi.
Powoli oswajam się z tą myślą...
Bardzo powoli...

Boje się zimy. Czy mama da radę odśnieżać pod domem, palić w piecu. Nie będzie miała jak dojechać do kościoła. Do sklepu jakoś prędzej bo autobusy są w tygodniu.

Druga sprawa. To ja wracam do pracy w styczniu. Nie chcielibyśmy dawać maluszka do żłobka, mama chciałaby nam pomagać, bo w jednym tygodniu mój partner mógłby się nim opiekować bo ma drugie zmiany. A drugi tydzień mama. Tylko jak. Skoro będziemy mieszkać w odległości...

Ehhh...

Staram się uszczęśliwić wszystkich na siłę. jesCze wprost zapytałam mojego partnera czego on chce. Bo wkurza mnie jego bierność. To powiedział mi szczerze że on najchętniej wróciłby do swojej miejscowości na drugi koniec poza miastem. I co ja mam zrobić? Mama chce zostać tu, ja chcę do miasta, a ten chce do swojej miejscowości. Ekstra.

123

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Mama sobie poradzi w zimę też, poza tym nie mieszka na bezludziu.
Musi sama się przekonać czy da radę, jak nie, to sama zaproponuje przeprowadzkę, za rok, dwa, czy później.
Mama już wybrała.
Teraz pozostaje dogadać się z partnerem, zastanowić czy bliżej Ci do niego czy do mamy...Czy chcesz mieszkać z mamą i "położyć" związek, czy z partnerem tworzyć rodzinę.
A partner w swojej miejscowości, ma swój dom?

Trochę na własne życzenie wpakowałaś się w problemy, teraz chciałabyś zjeść ciastko i mieć ciastko...
Decyzja jest prosta, tylko Twoja psychika ją blokuje, zdecydowałaś się na związek, dziecko i temu powinnaś podporządkować swoje życie.

Nie musisz wracać do pracy, ale jak chcesz, możesz zatrudnić opiekunkę, jak żłobek Ci nie odpowiada, przynajmniej możesz wymagać, a mama po swojemu będzie wychowywała dziecko, co też nie zawsze jest dobre, choć często korzystamy z takiej pomocy, jak są ku temu warunki.

124 Ostatnio edytowany przez Oto123 (2023-05-26 13:43:04)

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Tak, to prawda, moja psychika to blokuje. Nie potrafię przełknąć tego, że mama nie będzie miała do kogo słowa powiedzieć będąc sama na wsi...

Partner ma tam mieszkanie, ale dla mnie to nie wchodzi w grę. Dalej to jest z dala od miasta, a ja za miastem tęsknię. Potrzebuje obecnie czegoś znanego, bezpiecznego. Dlatego miasto, które znam od zawsze...

Mama wybrała, tylko jak się pozbyć myśli, że wybrała źle?

Dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi...

Edit
Do pracy muszę wrócić, nie utrzymamy się z jednej pensji. Zresztą chce wrócić... Choć też planujemy drugie dziecko ale to najpierw musimy załatwić opcje mieszkania...

125

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Wszystkich nie uszczęśliwisz.
Najlepsza opcja to miasto i praca.
Porozmawiaj z partnerem i podaj jak najwięcej argumentów za takim rozwiązaniem.
Twoja mama będzie musiała sobie samemu poradzić.

126

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Twoja mama nie musi sobie radzić sama.
Idz do MOPSu.
Tam odpłatnie będziesz mogła postarać się o taką pomoc domową na godziny.
Nie kosztuje to jakieś duże pieniądze.
Taka pomoc może napalić w piecu, zrobić zakupy czy pojechać z mama do lekarza.

127

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Kompromisem będzie zamieszkanie w mieście, partner to zaakceptuje, mamie też nie pozostanie nic innego.

Mama, nie pierwsza i ostatnia będzie mieszkać sama na wsi... Po drugie wg niej jest to dobry wybór, co nie znaczy, że nie zmieni zdania, tylko musisz jej dać pole do zmiany, żeby to była jej decyzja, a będzie miała pole do myślenia, dopiero jak się wyprowadzisz.

Przestań ją traktować jak małe dziecko...

Może przecież sprzedać ten domek i zamieszkać w mieście, jej wybór, pozwól jej o siebie decydować i sama też decyduj za siebie.

128

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą

Dziękuję za odpowiedzi.
Czuje się odpowiedzialna za te sytuację, bo mama mieszka na wsi z mojego powodu. Pisałam już, że rodzice pod naciskiem mojego byłego przeprowadzili się na wieś. A nie bardzo tego chcieli, zrobili to dla mnie...

129

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi.
Czuje się odpowiedzialna za te sytuację, bo mama mieszka na wsi z mojego powodu. Pisałam już, że rodzice pod naciskiem mojego byłego przeprowadzili się na wieś. A nie bardzo tego chcieli, zrobili to dla mnie...

Nie myśl już o tym, bo to nie ma znaczenia, jakby mama nie chciałaby tam mieszkać, to by sprzedała i zamieszkała w mieście.

Coś mi się wydaje, że teraz przez mamę rozwalisz swój związek...

130

Odp: Wspólne mieszkanie z mamą
Oto123 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi.
Czuje się odpowiedzialna za te sytuację, bo mama mieszka na wsi z mojego powodu. Pisałam już, że rodzice pod naciskiem mojego byłego przeprowadzili się na wieś. A nie bardzo tego chcieli, zrobili to dla mnie...

Nie myśl już o tym, bo to nie ma znaczenia, jakby mama nie chciałaby tam mieszkać, to by sprzedała i zamieszkała w mieście.

Coś mi się wydaje, że teraz przez mamę rozwalisz swój związek...

Posty [ 66 do 130 z 172 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wspólne mieszkanie z mamą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024