Witam wszystkich,
Niedawno zaczęłam swoją pierwszą "poważną" prace w dużej firmie, ostatnio najbardziej zabolała mnie niby bliska mi znajoma, która pierwsza zabiegała o zacieśnienie stosunków między nami.
Pracuje tam wieki ja dopiero świeżynka, ona ma pozycje, ja cóż dopiero stawiam pierwsze kroki. Na początku nie mogła się mnie nachwalić, wszytko się w mojej osobie jej podobało. Zbliżyła się do mnie, wypłakiwałam się jej i radziłam w sprawach służbowych- miała większe doświadczenie, potrafiła sporo doradzić- jest też osobą bardzo wpływową na wysokim stanowisku. Zachwycona moja wzorową postawą, zaangażowaniem w prace ( tak usłyszałam) mówiła że zrobię z nią karierę w firmie. Kontakty były super, do czasu kiedy przeszła do Zarządu i potrzebowała asystentów/ asystentek. Mówiła że lepszej asystentki nie może sobie wymarzyć, że jestem tą jedną jedyną ale teraz jej szef nie planuje żadnych zatrudnień. Bardzo ucieszyłam się na naszą współpracę lubimy się bardzo, pracowałyśmy kiedyś przy jednym projekcie i była super szefową. Powiedziałam, że jak będzie potrzebowała asystentki to jestem zawsze gotowa. Ona na to nic. Po 3 miesiącach zaproponowała mi że widzi mnie na innym typie stanowiska i żebym tam startowałam co uczyniłam, nie przyjęli mnie. Ona pocieszała mnie bardzo mocno i wspierała. W między czasie poczta pantoflowa dowiedziałam się ze zatrudniła jakiegoś asystenta. Nie mówiłam jej nic, ze jestem tym rozżalona- może to był błąd. W między czasie ten młody mężczyzna przeszedł na inne stanowisko i moja koleżanka zadzwoniła do mnie w stylu :co tam nadal marnujesz się na wynieś, skseruj, zanieś. Ja widze Ciebie na wysokim stanowisku. Powiedziałam, że jak będzie potrzebowała ogarniacza w swoim projekcie to jestem do dyspozycji. Ona nic na to. Przyjeła (w miejsce poprzednika) znowu jakiegoś gogusia po szkole, za to mnie poradziła pójść do działu i projektu którego nikt w fimie nie chce i jest tam największa rotacj w dodatku za niższe wynagrodzenie.
Przez cały czas zawsze rozmawiamy tylko o mnie, o moich problemach, moich sprawach lecz gdy pytam co u niej zmienia temat ucina albo porozmawiajmy o Tobie.
Dlaczego ona była taka miła, udawała psiapsie, chwalila ze jestem wymarzonym pracownikiem każdego szefa i że współpraca tylko ze mną a pracować ze mną nie ma ochoty i proponuje mi same "badziewne" projekty.
Myśłam że jako moja dobra koleżanka tak mnie nie potraktuje