niebieska_ napisał/a:Autorko, trzymaj dystans do komentarzy na forum
O to to. Od siebie dodam: przede wszystkim do tego co pisze wieka, bo ona wszystkim doradza zrywanie związków, a jej rady to rady na kompletną porażkę.
Szeptuch dobrze radzi, tylko kwiaty zamień na jakiś trunek wysokoprocentowy, bo z kwiatkami to się jedzie do kobiety.
given_up napisał/a:Tylko czemu od 3 dni w ogóle nie wchodził w WA?
Nie wszystkim potrzebne są komunikatory, jeśli używał go tylko do kontaktowania się z tobą, to może nie ma potrzeby wchodzić.
given_up napisał/a:Ostatnia standardowa, aktywna rozmowa online miała miejsce 29 lipca i wtedy zrobiłam to, co zrobiłam, czyli mi się ulało z tempem, zaangazowaniem nieadekwatnym itd. Odwołałam jego przyjazd do mnie 30 lipca i późniejszy wspólny wyjazd tłumacząc, że nie możemy ciągle razem mieszkać, że to od dupy strony robimy. 31 lipca chciałam go zaprosić do mojego miasta, ale bez noclegu, tylko na rozmowę o sytuacji, żeby nie zostawiać tego takiego rozgrzebanego online. Nie na 5 minut, ale tak jak na początku, np. kilkugodzinny spacer z psem, knajpkę. Nie chciał przyjechać, ale nie napisał tego jasno, tylko wymyślał sobie zajęcia na każdy dzień, który proponowałam. I od tego czasu przeciąga każdy kontakt o dzień, dwa. Ja nie pisałam dużo, ze trzy próby zrobiłam - raz zaproponowałam rozmowę wieczorem przez telefon, ale specjalnie nie odczytał i rano rżnął głupa, że dopiero zobaczył wiadomość. Teraz była czwarta próba, odczytana już, bez odpowiedzi. Poprosiłam w niej na samym końcu o rozmowę poza czatem lub, jeśli chce to zakończyć, to o jasny komunikat, byle nie to milczenie. No i milczy. Odnawiają mi się traumy z dzieciństwa, choć to żaden argument.
Czytaj: chciałam narzucić ramy związku, zrobiłam to tak, że wyglądało na zerwanie, a ten kutafon zamiast za mną latać i być na moje rozkazy, się stawia! Każę mu przyjechać od razu informując, że to kilka godzin (wyznaczam długość audiencji), a on nie przyjeżdża, chcę rozmawiać, a on się nie odzywa! Dlaczego on nie słucha moich poleceń?
Powiem ci autorko, że trafił ci się kulturalny facet, bo zmilczał. Ode mnie byś usłyszała jakiś krótki wulgaryzm, np. spier... I to nawet nie za początkowe zachowanie, ale za późniejsze próby wyznaczenia audiencji o określonej długości, na którą to on ma się stawić. Bo co, korona z głowy ci spadnie, jak będzie trzeba królewski zad zapakować do auta/pociągu/autobusu? Najpierw rozwaliłaś, a potem utwierdziłaś go w przekonaniu, że dobrze się stało.