Strasznie się go czepiasz autorko, daj żyć chłopu. Ty widzisz we wszystkim tylko ja, ja, ja, ja. Usiadz na dooopie i przestań wymyślać. Jutro dojdzie do siebie to porozmawiacie. Zachowujesz się jak rozkapryszony bachor, ma być tu i teraz bo Ty tak chcesz. Ponad to, czy Ty aby na pewno chcesz urodzić/zatrzymać to dziecko? Na każdym kroku narzekasz czego to nie stracisz, ciagle się martwisz o prace a nawet jakieś kretyńskie zabiegi upiększające. Czego Ty chcesz dziewczyno? Znasz odpowiedz na to pytanie?
Strasznie się go czepiasz autorko, daj żyć chłopu. Ty widzisz we wszystkim tylko ja, ja, ja, ja. Usiadz na dooopie i przestań wymyślać. Jutro dojdzie do siebie to porozmawiacie. Zachowujesz się jak rozkapryszony bachor, ma być tu i teraz bo Ty tak chcesz. Ponad to, czy Ty aby na pewno chcesz urodzić/zatrzymać to dziecko? Na każdym kroku narzekasz czego to nie stracisz, ciagle się martwisz o prace a nawet jakieś kretyńskie zabiegi upiększające. Czego Ty chcesz dziewczyno? Znasz odpowiedz na to pytanie?
Chce urodzić, nie wyszłam z założenia, że można się go pozbyć to jednak nasze dziecko.
Zresztą narzeczony też nie zapytał czy chce urodzić, od razu wszystkim powiedział o ciąży.
Bo wiem, że większą zmianę w życiu odczuje ja niż partner.
Przecież zawsze większą zmiane odczuwa kobieta, choćby i dlatego, że ona to dziecko rodzi ... Wiec skoro podjęłaś decyzje, to weź się w końcu w garść. No powiedział i co? Odpuść. Trudno. Stało się. Niczego nie zmieni teraz jak wylejesz mu na głowe wiadro pomyj.
Strasznie się go czepiasz autorko, daj żyć chłopu. Ty widzisz we wszystkim tylko ja, ja, ja, ja. Usiadz na dooopie i przestań wymyślać. Jutro dojdzie do siebie to porozmawiacie. Zachowujesz się jak rozkapryszony bachor, ma być tu i teraz bo Ty tak chcesz. Ponad to, czy Ty aby na pewno chcesz urodzić/zatrzymać to dziecko? Na każdym kroku narzekasz czego to nie stracisz, ciagle się martwisz o prace a nawet jakieś kretyńskie zabiegi upiększające. Czego Ty chcesz dziewczyno? Znasz odpowiedz na to pytanie?
Podpisuję się pod tym! Celne podsumowanie całego podejścia Autorki do ciąży, związku i faceta.
KoloroweSny napisał/a:Strasznie się go czepiasz autorko, daj żyć chłopu. Ty widzisz we wszystkim tylko ja, ja, ja, ja. Usiadz na dooopie i przestań wymyślać. Jutro dojdzie do siebie to porozmawiacie. Zachowujesz się jak rozkapryszony bachor, ma być tu i teraz bo Ty tak chcesz. Ponad to, czy Ty aby na pewno chcesz urodzić/zatrzymać to dziecko? Na każdym kroku narzekasz czego to nie stracisz, ciagle się martwisz o prace a nawet jakieś kretyńskie zabiegi upiększające. Czego Ty chcesz dziewczyno? Znasz odpowiedz na to pytanie?
Podpisuję się pod tym! Celne podsumowanie całego podejścia Autorki do ciąży, związku i faceta.
Napisałabym dosadniej, ale nie chce autorce robić przykrości. Te wszystkie wynaturzenia się coraz gorzej czyta ![]()
136 2022-05-23 06:59:04 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-05-23 07:13:06)
Bo ta jedna impreza wydarzyła się po informacji o ciąży.
Wiem, że to ja zwlekałam z informacją o ciąży, ale teraz chciałabym być z nim. Jutro idę na badania i stres mnie zjada, a jestem z całym ciężarem sama. Bo moja głowa nie wyrabia, samopoczucie nie pomaga. Nie wiem na ile to pracująca głowa a na ile hormony, czy hormony w ogóle działają na tak wczesnym etapie.Nie obwiniam jego, chyba że nieświadomie. Ja dobrze wiem, że oboje mamy w tym udział, oboje wyłączyliśmy myślenie, ciężko też winić, że po alkoholu zapomnieliśmy o gumce, jak wcześniej brałam tabletki.
A pewnie, że jest to duży szok dla ciebie. Każda kobieta inaczej to odbiera.
Masz prawo do własnych emocjiw związku z ciążą, do dzielenia się z nim z partnerem. Przykre jest to, ze z nim nie możesz porozmawiać o tym, jakbyście nadawali na innych falach. A może tylko mi się wydaje?
To on powinien być dla ciebie podporą, a nie, że sama zaszłaś w ciążę, sama urodzisz, a on niech sobie żyje jak do tej pory i nie jest nawet świadomy jak bardzo to przezywasz.
Zamiast zainteresować się tobą, twoim samopoczuciem, zniknął i w sumie nie wiesz nic, co robi przyszły ojciec.
Aleksandrare napisał/a:Bo ta jedna impreza wydarzyła się po informacji o ciąży.
Wiem, że to ja zwlekałam z informacją o ciąży, ale teraz chciałabym być z nim. Jutro idę na badania i stres mnie zjada, a jestem z całym ciężarem sama. Bo moja głowa nie wyrabia, samopoczucie nie pomaga. Nie wiem na ile to pracująca głowa a na ile hormony, czy hormony w ogóle działają na tak wczesnym etapie.Nie obwiniam jego, chyba że nieświadomie. Ja dobrze wiem, że oboje mamy w tym udział, oboje wyłączyliśmy myślenie, ciężko też winić, że po alkoholu zapomnieliśmy o gumce, jak wcześniej brałam tabletki.
A pewnie, że jest to duży szok dla ciebie. Każda kobieta inaczej to odbiera.
Masz prawo do własnych emocjiw związku z ciążą, do dzielenia się z nim z partnerem. Przykre jest to, ze z nim nie możesz porozmawiać o tym, jakbyście nadawali na innych falach. A może tylko mi się wydaje?To on powinien być dla ciebie podporą, a nie, że sama zaszłaś w ciążę, sama urodzisz, a on niech sobie żyje jak do tej pory i nie jest nawet świadomy jak bardzo to przezywasz.
Zamiast zainteresować się tobą, twoim samopoczuciem, zniknął i w sumie nie wiesz nic, co robi przyszły ojciec.
Ona też wcześniej zniknęła mu na dwa dni i się nie odzywała zamiast tej podpory u niego poszukać.
Wtedy on był tym złym, bo on mówił o ciąży po 30tce. Potem on był tym złym, bo się ucieszył i powiedział znajomym. Teraz on jest tym złym, bo zabalował emocje.
Zaczynam gościowi współczuć.
Ona też wcześniej zniknęła mu na dwa dni i się nie odzywała zamiast tej podpory u niego poszukać.
Wtedy on był tym złym, bo on mówił o ciąży po 30tce. Potem on był tym złym, bo się ucieszył i powiedział znajomym. Teraz on jest tym złym, bo zabalował emocje.Zaczynam gościowi współczuć.
Mam bardzo podobne odczucia. Coby facet nie zrobił i w jakiej sytuyacji by się nie znalazł, to i tak można mu coś zarzucić. Ot tak, dla zasady..
Gdyby jeszcze facet wcześniej nie przejawiał żadnych, ale to żadnych przejawów dojrzałości czy ogarniecia, ale to właśnie on zdaje się bardziej panować nad całą sytuacją i stać twardo na ziemi.
139 2022-05-23 09:02:56 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-23 09:06:44)
Lady Loka napisał/a:Ona też wcześniej zniknęła mu na dwa dni i się nie odzywała zamiast tej podpory u niego poszukać.
Wtedy on był tym złym, bo on mówił o ciąży po 30tce. Potem on był tym złym, bo się ucieszył i powiedział znajomym. Teraz on jest tym złym, bo zabalował emocje.Zaczynam gościowi współczuć.
Mam bardzo podobne odczucia. Coby facet nie zrobił i w jakiej sytuyacji by się nie znalazł, to i tak można mu coś zarzucić. Ot tak, dla zasady..
Gdyby jeszcze facet wcześniej nie przejawiał żadnych, ale to żadnych przejawów dojrzałości czy ogarniecia, ale to właśnie on zdaje się bardziej panować nad całą sytuacją i stać twardo na ziemi.
Dlatego postawiłem kropkę.
Zresztą, jak jej nie pasuje, to, po jakiego szła z nim w ogień?
Cieszę się, że tak wyszło. To uczy życia. Najwidoczniej nie ma innego sposobu.
Możecie się nie zgadzać. To tylko moje zdanie.
bagienni_k napisał/a:Lady Loka napisał/a:Ona też wcześniej zniknęła mu na dwa dni i się nie odzywała zamiast tej podpory u niego poszukać.
Wtedy on był tym złym, bo on mówił o ciąży po 30tce. Potem on był tym złym, bo się ucieszył i powiedział znajomym. Teraz on jest tym złym, bo zabalował emocje.Zaczynam gościowi współczuć.
Mam bardzo podobne odczucia. Coby facet nie zrobił i w jakiej sytuyacji by się nie znalazł, to i tak można mu coś zarzucić. Ot tak, dla zasady..
Gdyby jeszcze facet wcześniej nie przejawiał żadnych, ale to żadnych przejawów dojrzałości czy ogarniecia, ale to właśnie on zdaje się bardziej panować nad całą sytuacją i stać twardo na ziemi.
Dlatego postawiłem kropkę.
Zresztą, jak jej nie pasuje, to, po jakiego szła z nim w ogień?
Cieszę się, że tak wyszło. To uczy życia. Najwidoczniej nie ma innego sposobu.
Możecie się nie zgadzać. To tylko moje zdanie.
Aż się sama dziwię, że się zgadzam z Tobą ![]()
Ja mam wrażenie, że Autorka szuka pretekstu do rozstania. Może hormony, ale bardziej obstawiałabym pępowinę i niedojrzałość. Nie chce podejmować dalszego kroku w tej relacji, ślub za dwa lata był bezpiecznie daleko, a tu nagle wypadałoby coś zrobić. I Autorka ma panikę. I szuka powodu, żeby faceta wykopać, a dziecko wychowywać z mamą.
Dlatego doradzam terapię po raz kolejny. Bo Autorka powinna przepracować to, czy jej obecne zachowanie wynika z tego, że w głębi duszy wcale nie chce z tym facetem być na stałe i teraz panikuje, czy faktycznie jest to jakiś lęk po poprzednim związku, zbyt mocna więź z rodzicami i brak dojrzałości do podejmowania decyzji.
Nie wmawiajcie mi czegoś czego nie ma. Gdzie napisałam, że chce się rozstać i wychować dziecko z mamą? Nie. Za to napisałam, że nie wyobrażam sobie wychowania dziecka na odległość.
Mam normalną relacje z rodzicami, a nie patologiczną. I chce być z nim na stałe, ale oboje chcelismy jeszcze pożyć.
142 2022-05-23 09:22:07 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-23 09:25:23)
Jej pretensje do faceta odnośnie tej jednej, nieszczęsnej imprezy, na tle jej wcześniejszego zachowania a jednocześnie jego zaangażowania, brzmią absurdalnie.
edit: No i co? Czasu nie cofniesz(cie) Tylko najwyraźnije on zdaje sobie z tego sprawę i po prostu wziął(bierze) to wszytko na klatę. Czepianie się go, że sobie zabałował JEDNĄ(!) noc, bo się właśnie dowiedział, ez będzie ojcem, jest po prostu żałosne. Zarzucasz mu coś, kiedy sama nie byłaś wcale lepsza.
W życiu nie zawsze i nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli: witamy w dorosłości!
Nie wmawiajcie mi czegoś czego nie ma. Gdzie napisałam, że chce się rozstać i wychować dziecko z mamą? Nie. Za to napisałam, że nie wyobrażam sobie wychowania dziecka na odległość.
Mam normalną relacje z rodzicami, a nie patologiczną. I chce być z nim na stałe, ale oboje chcelismy jeszcze pożyć.
Nie napisalaś. Za to aktualnie winisz swojego faceta o wszystko co zrobił albo czego nie zrobił i wygląda to tak, jakbyś tylko szukała pretekstu.
Sama popatrz, że wcześniej zafundowałaś mu dwa dni ciszy, bo się stresowałaś i on też się przejmował, co się stało.
Aleksandrare napisał/a:Nie wmawiajcie mi czegoś czego nie ma. Gdzie napisałam, że chce się rozstać i wychować dziecko z mamą? Nie. Za to napisałam, że nie wyobrażam sobie wychowania dziecka na odległość.
Mam normalną relacje z rodzicami, a nie patologiczną. I chce być z nim na stałe, ale oboje chcelismy jeszcze pożyć.Nie napisalaś. Za to aktualnie winisz swojego faceta o wszystko co zrobił albo czego nie zrobił i wygląda to tak, jakbyś tylko szukała pretekstu.
Sama popatrz, że wcześniej zafundowałaś mu dwa dni ciszy, bo się stresowałaś i on też się przejmował, co się stało.
Cisza, to bierna forma przemocy.
145 2022-05-23 11:01:13 Ostatnio edytowany przez Be. (2022-05-23 11:18:06)
Jak dla mnie Ty się wcale nie obawiałas reakcji partnera na samo dziecko...tylko coś innego jest nie tak. To na pewno dziecko tego chłopa? Coś mi tu nie gra...
Edit: Co ma prorok do zadania pytania to chyba wie tylko ten niepełnosprawny nastolatek niżej.
146 2022-05-23 11:17:06 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-23 11:19:59)
To na pewno dziecko tego chłopa? Coś mi tu nie gra...
Jasnowidz się znalazł. Prorok i kat w jednym.
Jej pretensje do faceta odnośnie tej jednej, nieszczęsnej imprezy, na tle jej wcześniejszego zachowania a jednocześnie jego zaangażowania, brzmią absurdalnie.
edit: No i co? Czasu nie cofniesz(cie) Tylko najwyraźnije on zdaje sobie z tego sprawę i po prostu wziął(bierze) to wszytko na klatę. Czepianie się go, że sobie zabałował JEDNĄ(!) noc, bo się właśnie dowiedział, ez będzie ojcem, jest po prostu żałosne. Zarzucasz mu coś, kiedy sama nie byłaś wcale lepsza.
W życiu nie zawsze i nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli: witamy w dorosłości!
To nie była jedna impreza, bo imprezowali razem co weekend, po jednej poczęło się dziecko, to też jest symptomatyczne... pewnie z jego inicjatywy te imprezy ... tak się nie upijał jak byli razem dla formy.
Teraz tego zabraknie i to go najbardziej boli, bo lubi wypić i to jest już niepokojące.
Narzeczonej nie miał na co dzień, to weekendy powinni mieć dla siebie, a że znajomymi spotykać się okazjonalnie, dlatego "sielanki" nawet w cudzysłowie nie widzę.
Ci co nie przepadają za alko nie opijają nawet narodzin, a gdzie tu mowa o poczęciu, dlatego wnioskuję, że był to gest rozpaczy, a nie szczęścia.
Pożyjemy, zobaczymy. Napisz Ola, jak dalej wam się będzie układało, bo naprawdę dwojako można myśleć.
Edit: Co ma prorok do zadania pytania to chyba wie tylko ten niepełnosprawny nastolatek niżej.
Przestań się już sam orać. Żadnego pytania nie było...
Tamiraa napisał/a:Aleksandrare napisał/a:Bo ta jedna impreza wydarzyła się po informacji o ciąży.
Wiem, że to ja zwlekałam z informacją o ciąży, ale teraz chciałabym być z nim. Jutro idę na badania i stres mnie zjada, a jestem z całym ciężarem sama. Bo moja głowa nie wyrabia, samopoczucie nie pomaga. Nie wiem na ile to pracująca głowa a na ile hormony, czy hormony w ogóle działają na tak wczesnym etapie.Nie obwiniam jego, chyba że nieświadomie. Ja dobrze wiem, że oboje mamy w tym udział, oboje wyłączyliśmy myślenie, ciężko też winić, że po alkoholu zapomnieliśmy o gumce, jak wcześniej brałam tabletki.
A pewnie, że jest to duży szok dla ciebie. Każda kobieta inaczej to odbiera.
Masz prawo do własnych emocjiw związku z ciążą, do dzielenia się z nim z partnerem. Przykre jest to, ze z nim nie możesz porozmawiać o tym, jakbyście nadawali na innych falach. A może tylko mi się wydaje?To on powinien być dla ciebie podporą, a nie, że sama zaszłaś w ciążę, sama urodzisz, a on niech sobie żyje jak do tej pory i nie jest nawet świadomy jak bardzo to przezywasz.
Zamiast zainteresować się tobą, twoim samopoczuciem, zniknął i w sumie nie wiesz nic, co robi przyszły ojciec.Ona też wcześniej zniknęła mu na dwa dni i się nie odzywała zamiast tej podpory u niego poszukać.
Wtedy on był tym złym, bo on mówił o ciąży po 30tce. Potem on był tym złym, bo się ucieszył i powiedział znajomym. Teraz on jest tym złym, bo zabalował emocje.Zaczynam gościowi współczuć.
Oni nie mieszkają razem.
150 2022-05-23 17:21:16 Ostatnio edytowany przez Aleksandrare (2022-05-23 18:01:52)
bagienni_k napisał/a:Jej pretensje do faceta odnośnie tej jednej, nieszczęsnej imprezy, na tle jej wcześniejszego zachowania a jednocześnie jego zaangażowania, brzmią absurdalnie.
edit: No i co? Czasu nie cofniesz(cie) Tylko najwyraźnije on zdaje sobie z tego sprawę i po prostu wziął(bierze) to wszytko na klatę. Czepianie się go, że sobie zabałował JEDNĄ(!) noc, bo się właśnie dowiedział, ez będzie ojcem, jest po prostu żałosne. Zarzucasz mu coś, kiedy sama nie byłaś wcale lepsza.
W życiu nie zawsze i nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli: witamy w dorosłości!
To nie była jedna impreza, bo imprezowali razem co weekend, po jednej poczęło się dziecko, to też jest symptomatyczne... pewnie z jego inicjatywy te imprezy ... tak się nie upijał jak byli razem dla formy.
Teraz tego zabraknie i to go najbardziej boli, bo lubi wypić i to jest już niepokojące.
Narzeczonej nie miał na co dzień, to weekendy powinni mieć dla siebie, a że znajomymi spotykać się okazjonalnie, dlatego "sielanki" nawet w cudzysłowie nie widzę.Ci co nie przepadają za alko nie opijają nawet narodzin, a gdzie tu mowa o poczęciu, dlatego wnioskuję, że był to gest rozpaczy, a nie szczęścia.
Pożyjemy, zobaczymy. Napisz Ola, jak dalej wam się będzie układało, bo naprawdę dwojako można myśleć.
Osobiście nie jestem człowiekiem, który lubi imprezować co weekend. Tak jak mówiłam, ja mam stałe grono znajomych od kilku dobrych lat i wokół siebie mam z gora 6 przyjaciółek, on ma duże grono znajomych i tak naprawdę w każdy weekend ktoś dzwoni. Osobiście rzadko pije, bo żal mi tych straconych kalorii, a narzeczony owszem jak jest impreza to pije. Potrafi się opanować. Nie mogę powiedzieć, że nie miewaliśmy weekendów dla siebie. Np. Wyjeżdżając ze znajomymi oni brali zawsze wspólnie domek, my zawsze osobno. I to było fajne.
Nie jestem idealna, ale jestem sobą. On dobrze wie, że mam wady, że jestem uparta, że nie lubię rozmawiać o swoich uczuciach i odczuciach, że cały dzień mogę grać królową w męskim świecie mojego biznesu, ale wieczorem potrzebuje się przytulić. On o moich wadach mówi głośno i akceptuje je, tak samo jak ja akceptuje jego wady. Może i jego też coś we mnie wkurza. Mnie np wkurza, że nie ma do mnie męskiej ręki, bo mnie czasami trzeba trzepnąć, a on tego nie robi.
Wiem, że nie zawsze postępuje zgodnie z ogólnie przyjętą normą.
Dzisiaj puściłam na luz. Wiem, że jest w pracy, nie szukam kontaktu. Zostaje w domu. Emocje ze mnie wypłynęły.
wieka napisał/a:bagienni_k napisał/a:Jej pretensje do faceta odnośnie tej jednej, nieszczęsnej imprezy, na tle jej wcześniejszego zachowania a jednocześnie jego zaangażowania, brzmią absurdalnie.
edit: No i co? Czasu nie cofniesz(cie) Tylko najwyraźnije on zdaje sobie z tego sprawę i po prostu wziął(bierze) to wszytko na klatę. Czepianie się go, że sobie zabałował JEDNĄ(!) noc, bo się właśnie dowiedział, ez będzie ojcem, jest po prostu żałosne. Zarzucasz mu coś, kiedy sama nie byłaś wcale lepsza.
W życiu nie zawsze i nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli: witamy w dorosłości!
To nie była jedna impreza, bo imprezowali razem co weekend, po jednej poczęło się dziecko, to też jest symptomatyczne... pewnie z jego inicjatywy te imprezy ... tak się nie upijał jak byli razem dla formy.
Teraz tego zabraknie i to go najbardziej boli, bo lubi wypić i to jest już niepokojące.
Narzeczonej nie miał na co dzień, to weekendy powinni mieć dla siebie, a że znajomymi spotykać się okazjonalnie, dlatego "sielanki" nawet w cudzysłowie nie widzę.Ci co nie przepadają za alko nie opijają nawet narodzin, a gdzie tu mowa o poczęciu, dlatego wnioskuję, że był to gest rozpaczy, a nie szczęścia.
Pożyjemy, zobaczymy. Napisz Ola, jak dalej wam się będzie układało, bo naprawdę dwojako można myśleć.
Osobiście nie jestem człowiekiem, który lubi imprezować co weekend. Tak jak mówiłam, ja mam stałe grono znajomych od kilku dobrych lat i wokół siebie mam z gora 6 przyjaciółek, on ma duże grono znajomych i tak naprawdę w każdy weekend ktoś dzwoni. Osobiście rzadko pije, bo żal mi tych straconych kalorii, a narzeczony owszem jak jest impreza to pije. Potrafi się opanować. Nie mogę powiedzieć, że nie miewaliśmy weekendów dla siebie. Np. Wyjeżdżając ze znajomymi oni brali zawsze wspólnie domek, my zawsze osobno. I to było fajne.
Kandydat na alkoholika. I gdzie tu przyszłość dziecka?
Autorko zdążyłaś już od wczoraj porozmawiać z nim na temat ciąży tak już na spokojnie?
153 2022-05-23 18:07:05 Ostatnio edytowany przez Aleksandrare (2022-05-23 18:09:13)
Autorko zdążyłaś już od wczoraj porozmawiać z nim na temat ciąży tak już na spokojnie?
Nie, on jest jeszcze w pracy. Jedynie właśnie mu napisałam, że o 20.30 idę do ginekologa u niego w mieście i może iść ze mną.
Byłam już u lekarza, ale chyba wolę iść jeszcze raz do innego. Co prawda brałam tabletki z kwasem, ale nie dla kobiet w ciąży.
25lat idealny wiek na ciążę. Gdyby nie wpadki, gatunek ludzki by wymarł !
Zbyt długie czekanie na dziecko kończy się często narodzinami niepełnosprawnego malucha, bądź w ogóle brakiem możliwości posiadania dzieci !
display napisał/a:Autorko zdążyłaś już od wczoraj porozmawiać z nim na temat ciąży tak już na spokojnie?
Nie, on jest jeszcze w pracy. Jedynie właśnie mu napisałam, że o 20.30 idę do ginekologa u niego w mieście i może iść ze mną.
Byłam już u lekarza, ale chyba wolę iść jeszcze raz do innego. Co prawda brałam tabletki z kwasem, ale nie dla kobiet w ciąży.
Nie musisz brać tabletek dla koboet w ciąży ![]()
Tam są witaminy i kwas foliowy. Kwas możesz brać nawet sam czysty - ja tak biorę.
Poza tym tak faktycznie to ten kwas foliowy jest potrzebny w 2-4 tygodniu, potem już mniej.
Wiesz, że drugi lekarz nie powie Ci więcej niż ten pierwszy?;)
Powiedzieli Ci, żebyś się zapisała na USG genetyczne na 10 tydzień? Zlecili badania z krwi? To więcej nie masz co w tym momencie robić.
156 2022-05-23 21:11:51 Ostatnio edytowany przez Aleksandrare (2022-05-23 21:14:20)
Aleksandrare napisał/a:display napisał/a:Autorko zdążyłaś już od wczoraj porozmawiać z nim na temat ciąży tak już na spokojnie?
Nie, on jest jeszcze w pracy. Jedynie właśnie mu napisałam, że o 20.30 idę do ginekologa u niego w mieście i może iść ze mną.
Byłam już u lekarza, ale chyba wolę iść jeszcze raz do innego. Co prawda brałam tabletki z kwasem, ale nie dla kobiet w ciąży.Nie musisz brać tabletek dla koboet w ciąży
Tam są witaminy i kwas foliowy. Kwas możesz brać nawet sam czysty - ja tak biorę.
Poza tym tak faktycznie to ten kwas foliowy jest potrzebny w 2-4 tygodniu, potem już mniej.Wiesz, że drugi lekarz nie powie Ci więcej niż ten pierwszy?;)
Powiedzieli Ci, żebyś się zapisała na USG genetyczne na 10 tydzień? Zlecili badania z krwi? To więcej nie masz co w tym momencie robić.
Ten mój kwas był w innych tabletkach, więc mam nadzieję, że to wystarczy.
Dzisiaj usłyszeliśmy bicie serduszka. I lekarz zerknął na wyniki. A ja właśnie czekam na narzeczonego, który pojechał jeszcze na zakupy.
Lady Loka napisał/a:Aleksandrare napisał/a:Nie, on jest jeszcze w pracy. Jedynie właśnie mu napisałam, że o 20.30 idę do ginekologa u niego w mieście i może iść ze mną.
Byłam już u lekarza, ale chyba wolę iść jeszcze raz do innego. Co prawda brałam tabletki z kwasem, ale nie dla kobiet w ciąży.Nie musisz brać tabletek dla koboet w ciąży
Tam są witaminy i kwas foliowy. Kwas możesz brać nawet sam czysty - ja tak biorę.
Poza tym tak faktycznie to ten kwas foliowy jest potrzebny w 2-4 tygodniu, potem już mniej.Wiesz, że drugi lekarz nie powie Ci więcej niż ten pierwszy?;)
Powiedzieli Ci, żebyś się zapisała na USG genetyczne na 10 tydzień? Zlecili badania z krwi? To więcej nie masz co w tym momencie robić.
Ten mój kwas był w innych tabletkach, więc mam nadzieję, że to wystarczy.
Dzisiaj usłyszeliśmy bicie serduszka. I lekarz zerknął na wyniki. A ja właśnie czekam na narzeczonego, który pojechał jeszcze na zakupy.
Jak był kwas w jakichkolwiek tabletkach to będzie ok ![]()
Aleksandrare napisał/a:Lady Loka napisał/a:Nie musisz brać tabletek dla koboet w ciąży
Tam są witaminy i kwas foliowy. Kwas możesz brać nawet sam czysty - ja tak biorę.
Poza tym tak faktycznie to ten kwas foliowy jest potrzebny w 2-4 tygodniu, potem już mniej.Wiesz, że drugi lekarz nie powie Ci więcej niż ten pierwszy?;)
Powiedzieli Ci, żebyś się zapisała na USG genetyczne na 10 tydzień? Zlecili badania z krwi? To więcej nie masz co w tym momencie robić.
Ten mój kwas był w innych tabletkach, więc mam nadzieję, że to wystarczy.
Dzisiaj usłyszeliśmy bicie serduszka. I lekarz zerknął na wyniki. A ja właśnie czekam na narzeczonego, który pojechał jeszcze na zakupy.Jak był kwas w jakichkolwiek tabletkach to będzie ok
Byłam zdziwiona, że przy problemach hormonalnych dostałam kwas, ale jak widać przydał się.
A usłyszenie bicia serca, tak bardzo szybkiego serduszka to było coś nie do opisania.
Kwas foliowy powinna zażywać każda kobieta w wieku rozrodczym:)
160 2022-05-24 00:25:42 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2022-05-24 00:48:02)
wieka napisał/a:"Skup się przede wszystkim na swoim przyszłym mężu, bo to on ma być najważniejszy w twoim życiu a nie dziecko.
Tak jak ty masz być najważniejsza dla niego a nie dziecko."Tu się nie zgodzę z kolejnością, pierwsze dziecko, mąż, rodzice.
W żadnym wypadku i pod żadnym pozorem.
Z kim kobieta ma dziecko?
Jeżeli dana kobieta chce dziecka to niech idzie do banku spermy i organizuje zapłodnienie in vitro.
Dziecko to owoc miłości męża i zony. ( w idealnym świecie)
To jak często kobiety pozwalają aby to drzewo, które wydało ten owoc uschło jest przerażające.
Widze pewne prawidłowości w moim otoczeniu
Gdy kobieta rozumie ze najważniejszy dla niej ma być maż i to jego potrzeby mają być zapewnione w pierwszej kolejności.
( i vice versa oczywiście)
To taka rodzina jest szczęśliwa, spełniona, dzieci rozwijają się prawidłowo, mają swoja przynależność, absorbują uczucie rodziców.
Gdy kobieta nie rozumie że najważniejszy ma być maż i przekłada dobro dziecka nad dobrem męża, to zawsze kończy się to rozwodem.
Dziecko to element w życiu rodziny której trzonem jest mąż i żona. A nie jego najważniejsza część.
Rożnie się to nazywa, spotkałem się z terminem "pieluszkowe zapalenie mózgu"
Kobiety( na szczęście nie wszystkie) chyba nie rozumieją że mężczyzna nie zastępuje/nadpisuje ( tak jak one) miłości do zony, miłością do dziecka.
I pojawia się asymetria:
Ona wciąż jest dla niego najważniejszą osobą na świecie.
On już nie jest najważniejszą osobą na świecie dla niej.
Znam tylko 3 którym nie odwaliło po porodzie.
Nie wiem czy kobietą brak jakiegoś instynktu samozachowawczego?
Przecież to dziecko wyfrunie z gniazda, wcześniej czy później.
I co? Myślicie że facet że zostanie z taką dłużej?
Jeżeli był numerem 2 przez 20 lat to jeszcze pól biedy, ale bardzo często ląduje jeszcze gdzieś za rodzicami. Bo kobiety parafia niesamowicie udawać przed ślubem i dzieckiem.(To nie oznacza że wszystkie to robią)
I potem jest płacz i lament, bo i owszem, facet przemęczył sie z nią (dla dobra dzieci) no i gdy dzieci się usamodzielniły to on sobie również poszedł. I kobieta zostaje sama jak palec.Na własne życzenie, sama sobie na to zapracowała.
To ile razy ja już to widziałem, daje mi wręcz przekonanie że to standard.
Ale oczywiście to facet jest tym złym: "jak on mógł odejść po tylu latach" "ojojoj zostałam sama, a tyle dla niego poświeciłam"
Nic dla nie go nie poświeciłaś.
To TY go wykorzystałaś do spełnia swojej zachcianki ( dziecka)
Ponieważ maja instynkt macierzyński dlatego kobiety zazwyczaj dostają opiekę nad dzieckiem. Rozumiesz tu natury nie oszukasz. Chcesz super stawiającą cię na równi żonę zrezygnujcie z dziecka. Proste ale taki jest paradoks że większość z nas chce kobiety płodne i odrzuca te nie płodne z automatu..
Szczęście albo pełna rodzina(z dzieckiem) jeśli dla ciebie bachor(złośliwie) nie jest na 1 miejscu.
Aleksandrare napisał/a:wieka napisał/a:Do tej pory raczej wytrzeźwiał, tylko pewnie nie jest gotowy na rozmowę...
Kac gigant go trzyma.
I co z tego? Trzeba było myśleć wcześniej.
Ja się tam cieszę. Będzie nowy obywatel Polski.
25lat idealny wiek na ciążę. Gdyby nie wpadki, gatunek ludzki by wymarł !
Zbyt długie czekanie na dziecko kończy się często narodzinami niepełnosprawnego malucha, bądź w ogóle brakiem możliwości posiadania dzieci !
Drodzy Janusze i Grażynki Im mniej ludzi na ziemi tym dla naszej planety jest lepiej. Na świecie liczba ludności rośnie zdecydowanie zbyt szybko. A zasoby planety są skończone.
Probowalam cie wspierac, ale nie da sie tego czytac. Masz super faceta, ktory na dodatek cie bardzo kocha niejedna by ci zazdroscila. A ty wymysliasz pierdoly, o Co by sie tu przyczepic. Zaraz dziecko, wiec zwiazek na poczatku tez moze ucierpiec. Rob tak dalej to zostaniesz samotna matka, bo gosciu psychicznie nie wyrobi.
Powtórzę się, tu nie chodzi o dziecko tak naprawdę. Autorka coś ukrywa i miała inne zamiary co do obecnego partnera.
163 2022-05-24 09:18:27 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-24 09:20:17)
Mimo, że facet cieszy się z bycia ojcem, to jeszcze trochę "poznosi" takie zachowanie Autorki, to nie daj Boże jeszcze zacznie się zastanawiać czy to ma sens..Autorce emocje wariują jak chorągierwka na wietrze, jeśli ma pretensje do faceta o coś, czego wcześniej sama się dopuściła.
Spokojnie, ciąża to nie wyrok śmierci. Przeorganizujecie sobie życie i wszystko się ułoży.
Szeptuch napisał/a:wieka napisał/a:"Skup się przede wszystkim na swoim przyszłym mężu, bo to on ma być najważniejszy w twoim życiu a nie dziecko.
Tak jak ty masz być najważniejsza dla niego a nie dziecko."Tu się nie zgodzę z kolejnością, pierwsze dziecko, mąż, rodzice.
W żadnym wypadku i pod żadnym pozorem.
Z kim kobieta ma dziecko?
Jeżeli dana kobieta chce dziecka to niech idzie do banku spermy i organizuje zapłodnienie in vitro.
Dziecko to owoc miłości męża i zony. ( w idealnym świecie)
To jak często kobiety pozwalają aby to drzewo, które wydało ten owoc uschło jest przerażające.
Widze pewne prawidłowości w moim otoczeniu
Gdy kobieta rozumie ze najważniejszy dla niej ma być maż i to jego potrzeby mają być zapewnione w pierwszej kolejności.
( i vice versa oczywiście)
To taka rodzina jest szczęśliwa, spełniona, dzieci rozwijają się prawidłowo, mają swoja przynależność, absorbują uczucie rodziców.
Gdy kobieta nie rozumie że najważniejszy ma być maż i przekłada dobro dziecka nad dobrem męża, to zawsze kończy się to rozwodem.
Dziecko to element w życiu rodziny której trzonem jest mąż i żona. A nie jego najważniejsza część.
Rożnie się to nazywa, spotkałem się z terminem "pieluszkowe zapalenie mózgu"
Kobiety( na szczęście nie wszystkie) chyba nie rozumieją że mężczyzna nie zastępuje/nadpisuje ( tak jak one) miłości do zony, miłością do dziecka.
I pojawia się asymetria:
Ona wciąż jest dla niego najważniejszą osobą na świecie.
On już nie jest najważniejszą osobą na świecie dla niej.
Znam tylko 3 którym nie odwaliło po porodzie.
Nie wiem czy kobietą brak jakiegoś instynktu samozachowawczego?
Przecież to dziecko wyfrunie z gniazda, wcześniej czy później.
I co? Myślicie że facet że zostanie z taką dłużej?
Jeżeli był numerem 2 przez 20 lat to jeszcze pól biedy, ale bardzo często ląduje jeszcze gdzieś za rodzicami. Bo kobiety parafia niesamowicie udawać przed ślubem i dzieckiem.(To nie oznacza że wszystkie to robią)
I potem jest płacz i lament, bo i owszem, facet przemęczył sie z nią (dla dobra dzieci) no i gdy dzieci się usamodzielniły to on sobie również poszedł. I kobieta zostaje sama jak palec.Na własne życzenie, sama sobie na to zapracowała.
To ile razy ja już to widziałem, daje mi wręcz przekonanie że to standard.
Ale oczywiście to facet jest tym złym: "jak on mógł odejść po tylu latach" "ojojoj zostałam sama, a tyle dla niego poświeciłam"
Nic dla nie go nie poświeciłaś.
To TY go wykorzystałaś do spełnia swojej zachcianki ( dziecka)Ponieważ maja instynkt macierzyński dlatego kobiety zazwyczaj dostają opiekę nad dzieckiem. Rozumiesz tu natury nie oszukasz. Chcesz super stawiającą cię na równi żonę zrezygnujcie z dziecka. Proste ale taki jest paradoks że większość z nas chce kobiety płodne i odrzuca te nie płodne z automatu..
Szczęście albo pełna rodzina(z dzieckiem) jeśli dla ciebie bachor(złośliwie) nie jest na 1 miejscu.GOSTY napisał/a:Aleksandrare napisał/a:Kac gigant go trzyma.
I co z tego? Trzeba było myśleć wcześniej.
Ja się tam cieszę. Będzie nowy obywatel Polski.
slawk1 napisał/a:25lat idealny wiek na ciążę. Gdyby nie wpadki, gatunek ludzki by wymarł !
Zbyt długie czekanie na dziecko kończy się często narodzinami niepełnosprawnego malucha, bądź w ogóle brakiem możliwości posiadania dzieci !Drodzy Janusze i Grażynki Im mniej ludzi na ziemi tym dla naszej planety jest lepiej. Na świecie liczba ludności rośnie zdecydowanie zbyt szybko. A zasoby planety są skończone.
Na szczęście nie trzeba wybierać, ewentualnie trzeba, ale odpowiednia kobietę i tyle.
Wiem że to co piszesz to obraz "typowej" kobiety ale są tez "nietypowe" które uciekły z tego Matrixa.
Moi przyjaciele znaleźli kobiety dla których są na pierwszym miejscu mimo posiadania np 3 dzieci.
Wiec się da.
Oczywiście, to nie oznacza że nie kochają dzieci, ale dzieci są tylko uzupełnieniem miłości zony i męża.
Fakt gdy ich zony wspomniały w szerszym towarzystwie ze ich mężowie sa dla nich najważniejsi a nie dzieci, to było oburzenia, tak zgadłeś, innych kobiet.
Ja akurat związałem się z kobieta z dzieckiem, trochę inna sytuacja, ale czuje się kochany i wiem że jestem najważniejszy w raz z synem dla zony tak jak i ona i syn są najważniejsi dla mnie.
Tak wybrałem i nie żałuje.
"wiem że jestem najważniejszy w raz z synem dla zony tak jak i ona i syn są najważniejsi dla mnie."
To już wraz.. czyli teraz postawiłeś na równi...
Nie wiesz co siedzi w głowie kobiety, a już na pewno nie znajomych, kobiety mówią to co panowie chcą usłyszeć.
Musiałbyś być kobietą i mieć dziecko..., bo te kochamy bezwarunkowo, a taka miłość do partnera jest już toksyczna.
I tu nie chodzi o nas, bo ja piszę jak jest generalnie, Ty masz prawo mieć swoje zdanie i się ze mną nie zgadzać, co nie oznacza, żeby mielić tę mąkę, tym samym przekonywać się do czegokolwiek.
167 2022-05-24 14:59:25 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-05-24 15:30:19)
"wiem że jestem najważniejszy w raz z synem dla zony tak jak i ona i syn są najważniejsi dla mnie."
To już wraz.. czyli teraz postawiłeś na równi...
Nie wiesz co siedzi w głowie kobiety, a już na pewno nie znajomych, kobiety mówią to co panowie chcą usłyszeć.
Musiałbyś być kobietą i mieć dziecko..., bo te kochamy bezwarunkowo, a taka miłość do partnera jest już toksyczna.I tu nie chodzi o nas, bo ja piszę jak jest generalnie, Ty masz prawo mieć swoje zdanie i się ze mną nie zgadzać, co nie oznacza, żeby mielić tę mąkę, tym samym przekonywać się do czegokolwiek.
Chyba napisałem że " trochę inna sytuacja"
Ja żeniąc się, nie oczekiwałem że dziecko które wychowywała sama przez 5 lat pójdzie na 2 miejsce.
Zaakceptowałem wszystkie plusy dodatnie i plusy ujemne tego typu relacji.
Na 1 podium jest wystarczająco dużo miejsca.
"Musiałbyś być kobietą i mieć dziecko..., bo te kochamy bezwarunkowo, a taka miłość do partnera jest już toksyczna."
Nie, nie jest. Dla mnie jej brak, to jest toksyczność.
Przypomniał mi się pewien slogan:
"Tylko kobietę,psa i dziecko kocha się bezwarunkowo.
Mężczyzna jest kochany pod warunkiem że coś zapewnia."
Co do znajomych to wybacz ale chyba wiem lepiej, w końcu są to moi przyjaciele a nie tylko znajomi.
W 8 (czyli 3 moich przyjaciół i nasze zony) rozmawiamy ze sobą o wszystkim, nawet o sferze seksualnej, taka grupowa "terapia".
No i chyba najważniejszy wskaźnik.
Gdyby nie byli najważniejsi dla swoich żon ( i vice versa) to by od siebie odeszli. Bo taki związek nie ma sensu. Jest toksyczny.
Bezwarunkowa miłość do partnera jest toksyczna. Kto to mógł napisać? No tak, wieka czyli osoba która gdyby jej posty odwrócić o 180 stopni to wtedy miałyby więcej sensu. Od dziś miłość tylko za seks albo pieniądze. Wieka ty może pomyliłaś miłość z prostytucja. W ogóle miłość SAMA W SOBIE jest bezwarunkowa inaczej nią nie jest. Kobiety w ogóle nie mają pojęcia o miłości, emocjach i bliskości, skąd wy się bierzecie. Żeby faceci musieli Was edukować eh...
Musiałbyś być kobietą i mieć dziecko..., bo te kochamy bezwarunkowo
Dzwonili tylko nie w tym kościele. ![]()
Mimo, że facet cieszy się z bycia ojcem, to jeszcze trochę "poznosi" takie zachowanie Autorki, to nie daj Boże jeszcze zacznie się zastanawiać czy to ma sens..Autorce emocje wariują jak chorągierwka na wietrze, jeśli ma pretensje do faceta o coś, czego wcześniej sama się dopuściła.
E, to tylko burza hormonalna. Niedługo przejdzie.
Problemy pierwszego świata, serio "ciężki orzech do zgryzienia".
Problemem tutaj jest autorka, to ona płacze ze życie jej się załamało bo jest w ciąży i już nie może wskoczyć do samolotu i polecieć na Malediwy kiedy chce. Tak jak ktoś wcześniej napisał autorka przedstawiła więcej minusów niż plusów swojego "przyszłego" męża i jestem w stu procentach pewna ze jakby po drodze trafiłby się jakiś bardziej męski facet ( bo ten jej według niej nie jest wystarczająco męski i nie potrafi jej powiedzieć nie) to raczej by się długo nie wahała. A teraz utknęła z tym którego tak naprawdę do końca jakoś mocno nie chciała. Takie przynajmniej odczucia mam ja czytając ten temat.
Mogę się mylić i autorka może mieć już swoje przyszłe wesele zaplanowane a na ścianie inspiracje do ich nowego domu , kto wie ....
172 2022-05-26 09:16:03 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-05-26 09:16:46)
Większość dzieci, pojawiających się na świecie, to wynik nieplanowanej ciąży. Sama jestem takim nieplanowanym dzieckiem, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecydowałby się na dziecko w trakcie studiów, jak to było w przypadku moich rodziców :-D
I co? Nie mieli nic, ani mieszkania, ani rodziców do pomocy w mieście, gdzie studiowali, ani konkretnej pracy, bo studia w toku, ale bez problemu dali sobie radę. Po prostu trzeba być elastycznym i dostosowywać się do tego, co przynosi życie, modyfikować plany, wprowadzać korekty, wyznaczać sobie nowe cele i iść dalej.
Nie wiedziałam, że się tyle o sobie i swoim związku dowiem od obcych ludzi.
Mi się wydaje, że teraz większość dzieci jest wyczekana w obecnych czasach.
Teraz owszem jakoś nie przywiązuje wagi czy ktoś się mną interesuje czy nie -bo jestem zajęta, ale przez rok wolności mogłam wybierać, a wybrałam narzeczonego, bo się zakochałam.
On ma anielską cierpliwość do mnie, ja wiem, czasami sama mówię mu, że na jego miejscu już bym nie wytrzymała. Dzisiaj nawet dostałam kwiaty z okazji dnia mamy od niego.
Nie wiedziałam, że się tyle o sobie i swoim związku dowiem od obcych ludzi.
Mi się wydaje, że teraz większość dzieci jest wyczekana w obecnych czasach.
Teraz owszem jakoś nie przywiązuje wagi czy ktoś się mną interesuje czy nie -bo jestem zajęta, ale przez rok wolności mogłam wybierać, a wybrałam narzeczonego, bo się zakochałam.
On ma anielską cierpliwość do mnie, ja wiem, czasami sama mówię mu, że na jego miejscu już bym nie wytrzymała. Dzisiaj nawet dostałam kwiaty z okazji dnia mamy od niego.
Razi mnie, jak piszesz, że nie umiesz i nie chcesz rozmawiać o uczuciach z partnerem, że on ma do Ciebie duża cierpliwość. Nie pasuje mi to do dojrzałego związku, gdzie dwoje ludzi jest wobec siebie szczerych, gdzie umieją rozmawiać o swoich emocjach, obawach, planach. Związek musi mieć stabilny fundament, nie wyobrażam sobie trwałego związku bez rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy, to i konstruktywnej, a nie takiej, żeby sobie pogadać. Jak Twój partner musi znosić Twoje np. zmiany nastrojów, fochy czy cokolwiek innego (bo piszesz, że musi mieć do Ciebie anielska cierpliwość) to ja osobiście bałabym się, że jak się nie ogarnę to kiedyś i najświętszy człowiek wybuchnie, każdy ma gdzieś swoje granice cierpliwości. Na Twoim miejscu naprawdę prześwietliłabym swoje zachowanie w kontekście tego, że Wasz związek z założenia ma być już do końca życia.
175 2022-05-26 21:39:15 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-26 21:39:37)
Nic nie piszesz jak odniósł się do ciąży, czy ta pierwszy reakcja, to była z radości czy ze zmartwienia.
Porozmawiliście sobie, jak teraz będzie wyglądało wasze życie...
Ja jestem świadoma swoich błędów i ciągle pracuje nad sobą.
Rozmawialiśmy. On był ze mną na USG. Jak usłyszał bicie serca to miał łzy w oczach - pierwszy raz widziałam go wzruszonego. Kolejny wieczór spędziliśmy na rozmowach.
Dzisiaj mieliśmy cały dzień dla siebie, bo zle się czuł.
177 2022-05-26 21:50:29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-26 21:51:25)
Skoro sama mu powiedziałaś to, co zawarłaś w przedostatnim zdaniu, to też, jak Loka, zaczynam gościowi współczuć..Naprawdę rozmowa, dialog i wzajemna wymiana zdań to coś cudownego w relacjach między ludzkich, w przeciwieńśtwie do cichych dni, fochów, awantur czy ciągłych wahań nastrojów, które odbijają się na drugiej stronie, bo ta jest zwyczajnie zbita z tropu w kłopotliwych sytuacjach.
edit: No, i już coś lepiej się rozwija, bo jest rozmowa ![]()
178 2022-05-26 21:51:15 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-26 21:52:11)
Sama widzisz, że niepotrzebnie przeciągałaś i tak się stresowałaś, a jak rodzice zareagowali?
Sama widzisz, że niepotrzebnie przeciągałaś i tak się stresowałaś, a jak rodzice zareagowali?
Przeprowadzka przed nami, mega ciężki czas ogarnięcia wszystkiego i małego remontu w domu.
Tato szczęśliwy, mama ciężko powiedzieć.
To znaczy, że jednak narzeczony przeprowadza się do Ciebie, a jak z jego pracą?
181 2022-05-26 22:11:38 Ostatnio edytowany przez Aleksandrare (2022-05-26 22:13:51)
To znaczy, że jednak narzeczony przeprowadza się do Ciebie, a jak z jego pracą?
On zdecydował, że czas iść na swoje. Teoretycznie mógłby dojeżdżać, bo to ledwo 25 km w jedną stronę.
W listopadzie odchodzi z pracy, też jego ostatnie problemy zdrowotne dały mu kopa - nie da się cały czas tak pracować.
Nie ukrywam jest mi nadal ciężko. Mdłości, praca, jeszcze teraz jestem cały czas u narzeczonego i te hormony- ryk.
182 2022-05-26 22:33:05 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-26 22:34:21)
Nie wiem czy tak na swoje, skoro to dom rodziców ![]()
183 2022-05-26 22:36:29 Ostatnio edytowany przez Aleksandrare (2022-05-26 22:37:58)
Nie wiem czy tak na swoje, skoro to dom rodziców
Na swoje w sensie, że zakłada swoją firmę.
Dom rodziców, ale lepsze rozwiązanie niż 2 pokojowe mieszkanie.
Jeżeli Jesteś zdecydowana na przerwanie ciąży pomogę w dobraniu odpowiedniego leku.
Oferujemy tabletki poronne zestaw 12+1 - Mifepriston + Mizoprostol - leki mają skuteczność 99% do 9 tygodnia ciąży.W kazdym zestawie jest instrukcja stosowania.
www.klinikaporonna.pl
Jeżeli Jesteś zdecydowana na przerwanie ciąży pomogę w dobraniu odpowiedniego leku.
Oferujemy tabletki poronne zestaw 12+1 - Mifepriston + Mizoprostol - leki mają skuteczność 99% do 9 tygodnia ciąży.W kazdym zestawie jest instrukcja stosowania.
www.klinikaporonna.pl
A przeczytałaś temat?
186 2022-05-27 09:41:05 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-27 09:41:29)
Jezuu, co to za wysyp reklamowego spamu..? ![]()
Hej! Trochę czasu już minęło, miało być nas troje... Straciłam maleństwo i rozstaliśmy się. Każde z nas tworzy nowy związek
ale nadal jesteśmy dobrymi kumplami.
Hej! Trochę czasu już minęło, miało być nas troje... Straciłam maleństwo i rozstaliśmy się. Każde z nas tworzy nowy związek
ale nadal jesteśmy dobrymi kumplami.
4 miesiące
kobiety są szybkie
Aleksandrare napisał/a:Hej! Trochę czasu już minęło, miało być nas troje... Straciłam maleństwo i rozstaliśmy się. Każde z nas tworzy nowy związek
ale nadal jesteśmy dobrymi kumplami.
4 miesiące
kobiety są szybkie
Mężczyźni są szybcy
Ku sprostowaniu - ja aktualnie spotykam się z poprzednim byłym, to nie tam, że już jesteśmy razem, powoli docieramy się. A on już jest w związku i nie czuje urazy z tego powodu. Jest w związku ze swoją długoletnią przyjaciółką. I cieszę się i życzę im jak najlepiej. Poronienie pomocno nas poróżniło, mocno się oddaliśmy i tak mogliśmy walczyć o ten związek, pewnie byśmy wyszli na prostą, ale jednak za bardzo się różniliśmy charakterami.
Hej! Trochę czasu już minęło, miało być nas troje... Straciłam maleństwo i rozstaliśmy się. Każde z nas tworzy nowy związek
ale nadal jesteśmy dobrymi kumplami.
Bardzo mi przykro z powodu dziecka.
Ale, po takich przeżyciach, nie za szybko na nowe związki?
Mimo wszystko życzę powodzenia.
Aleksandrare napisał/a:Hej! Trochę czasu już minęło, miało być nas troje... Straciłam maleństwo i rozstaliśmy się. Każde z nas tworzy nowy związek
ale nadal jesteśmy dobrymi kumplami.
Bardzo mi przykro z powodu dziecka.
Ale, po takich przeżyciach, nie za szybko na nowe związki?
Mimo wszystko życzę powodzenia.
29 maja straciłam ciążę, koniec czerwca już wszystko było przetrawione przez nas oboje i jakoś wtedy też się rozstaliśmy.
Ja aktualnie odżyłam, jakbym nie czuła, że jestem wstanie wejść w nowy związek to bym nie wchodziła.