Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 595 ]

131

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ja z punktu widzenia kobiety widziałabym jeszcze jakieś szanse, gdybym widziała, że facet rzeczywiście ogarnął i zaczął normalnie funkcjonować, znalazł pracę itd. Według mnie wyprowadzką do mamusi całkowicie tę szansę przekreśli. Zresztą nawet tu radziłam mu by zamiast ekspresowej wyprowadzki, postarał się znaleźć pracę i stanął na nogi. Nie wiem czy u mamusi będzie mu łatwiej.

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-10 14:58:05)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:

Pewnie nie pocieszę, ale z obserwacji wiem, że kobiety potrafią być bardzo cierpliwe, a przy tym decyzję o ewentualnym odejściu zwykle podejmują długo i wtedy jest starannie przemyślana. Niemniej jak już podejmą, to są jej pewne i raczej nie ma od tego odwrotu.

Nie oczekuję pocieszenia. Nie znam nikogo w swoim otoczeniu, komu udałby się powrót do byłego partnera. Czytam to forum i też nie widzę takiego przypadku.

Roxann napisał/a:

Ja z punktu widzenia kobiety widziałabym jeszcze jakieś szanse, gdybym widziała, że facet rzeczywiście ogarnął i zaczął normalnie funkcjonować, znalazł pracę itd. Według mnie wyprowadzką do mamusi całkowicie tę szansę przekreśli. Zresztą nawet tu radziłam mu by zamiast ekspresowej wyprowadzki, postarał się znaleźć pracę i stanął na nogi. Nie wiem czy u mamusi będzie mu łatwiej.

Na ogarnięcie się potrzeba czasu. Ja tego czasu nie mam. Szczerze mówiąc to potrzebowałbym co najmniej miesiąc na odpoczynek psychiczny i regenerację. Póki mieszkam jeszcze w Warszawie wysyłam CV. Byłem ostatnio na dwóch rozmowach o pracę, sprawa jest niepewna. A ja muszę do 31 marca zdać mieszkanie. Powrót do rodziny nie oznacza, że nie wrócę do Warszawy za kilka miesięcy. Teraz i tak pewnie nie będziemy mieli z żoną kontaktu, jaka to więc różnica gdzie będę mieszkał.

133

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Na ogarnięcie się potrzeba czasu. Ja tego czasu nie mam. Szczerze mówiąc to potrzebowałbym co najmniej miesiąc na odpoczynek psychiczny i regenerację. Póki mieszkam jeszcze w Warszawie wysyłam CV. Byłem ostatnio na dwóch rozmowach o pracę, sprawa jest niepewna. A ja muszę do 31 marca zdać mieszkanie. Powrót do rodziny nie oznacza, że nie wrócę do Warszawy za kilka miesięcy. Teraz i tak pewnie nie będziemy mieli z żoną kontaktu, jaka to więc różnica gdzie będę mieszkał.

Za kilka msc. to możesz mieć nawet problem z wynajmem (znalezieniem) mieszkania.

134

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Jestem pod ścianą, naprawdę. Pozostanie tutaj nie daje mi żadnej gwarancji tak naprawdę na nic, a tylko będzie generowało kolejne koszty. Jeszcze myślę nadal nad wynajęciem pokoju, wszystko zależy od tego, czy w ciągu 2 tygodni wyjdzie coś z pracą tutaj.

135

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Dziś jest czwartek.
Jakbyś chciał, to w poniedziałek możesz zacząć pracę w budowlance, gdzie biorą z marszu i płacą tygodniówki; wcale niemałe...

A CV rozsyłać przy okazji.

136

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

A jakiej Ty pracy szukasz że tak dzieżko Ci ją znaleźć?

137

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Jeśli ktoś nie wybrzydza, choćby dlatego, że stoi pod ścianą, to jakąś pracę zawsze znajdzie. Potem można szukać innej, czyli w założeniu lepszej i lepiej płatnej.
Można jednak z przyzwyczajenia korzystać z pomocy innych. Moim zdaniem jest to kwestią wyboru i życiowej dojrzałości.

138 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-03-10 19:11:24)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Jestem pod ścianą, naprawdę. Pozostanie tutaj nie daje mi żadnej gwarancji tak naprawdę na nic, a tylko będzie generowało kolejne koszty. Jeszcze myślę nadal nad wynajęciem pokoju, wszystko zależy od tego, czy w ciągu 2 tygodni wyjdzie coś z pracą tutaj.

Wszyscy wiemy, że jesteś pod ścianą. Ja chyba jednak na Twoim miejscu jeszcze kilka razy bym się zastanowiła nad powrotem do mamusi. Wydaje mi się, że jednak ten wynajem pokoju byłby lepszym rozwiązaniem. Piszesz, że teraz mieszkasz w Wawie, myślisz że w rodzinnej miejscowości łatwiej Ci będzie? Tak jak wyżej już napisano na budowę czy nawet kurierów przyjmują niemal od już. Podejrzewam jednak, że o jakąś lepszą pracę Ci chodzi. Teraz jednak nie ma co wybrzydzać, tylko brać co leci. Jak znajdziesz zajęcie, to i przestaniesz tyle rozmyślać.
Jak pojedziesz do mamusi, która jest pewnie nieźle nabuzowana, to tylko pogłębisz swój stan apatii. No chyba, że masz tam jakieś perspektywy.
Pisałeś, że gdyby żona dała Ci szansę, to byście sobie poradzili. Jak? Ok, siostra obiecała wspomóc finansowo ale pewnie na jeden miesiąc, potem ew mama żony, tylko ona stwierdziła, że nie. Co Twoim zdaniem żona powinna była w tej sytuacji zrobić? Zostać i popadać w coraz większe długi? Tym bardziej, że pisałeś, że ona szukała pracy, natomiast Ty to odkładałeś w czasie. Tak wiem, że jak ona chorowała, to ją wspierałeś ale wtedy pracowałeś, teraz nie pracowaliście oboje. Możliwe, że gdyby żona pracowała byłoby inaczej.
Też o nie potrafię zrozumieć, że planowaliście dziecko kiedy Was na nie brutalnie mówiąc nie stać? Pomyślałeś z czego byście żyli gdyby Twoja żona zupełnie by wypadła na jakiś czas z rynku pracy? Z pomocy rodziny? No proszę Cię...

139

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Oczywiście nie wybrzydzam. Rzecz w tym, że pozostanie w Warszawie rodzi kolejne koszty, a finansowo u mnie teraz kiepsko. Mój stan psychiczny jest teraz fatalny. Do tego schudłem 12 kg od stycznia, wyglądam delikatnie mówiąc nie za dobrze i tak też się czuję. Podjęcie nowej pracy to kolejny stres. Wymaga to przecież świeżego umysłu, koncentracji i pozytywnej energii (albo energii w ogóle). W przeprowadzce do rodziny widzę szansę, żeby się psychicznie pozbierać. Przygarnie mnie jednak siostra, nie matka. Siostra ma własne mieszkanie, mieszka sama, tak więc jeden pokój mi na jakiś czas udostępni. Będę miał przynajmniej z kim pogadać, bo tutaj siedzę sam i tylko się dołuję. Poza tym żona ma już mnie chyba totalnie gdzieś i raczej bez różnicy dla niej czy będę miał teraz pracę, czy nie. Naszego związku już i tak nie ma. Tak więc czy pomieszkam w Warszawie czy gdzie indziej nie ma teraz większego znaczenia. Jak tu wcześniej pisałem, jak żona kocha, to i 400 km nie będzie dla niej problemem wink W moim małym miasteczku rodzinnym też jest "jakakolwiek" praca. Jak się odbuduję, to pomyślę nad powrotem do stolicy. Wiecznie z siostrą czy matką mieszkał nie będę.

140

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wrócę jeszcze do tej wypowiedzi:

Roxann napisał/a:

Ja z punktu widzenia kobiety widziałabym jeszcze jakieś szanse, gdybym widziała, że facet rzeczywiście ogarnął i zaczął normalnie funkcjonować, znalazł pracę itd. Według mnie wyprowadzką do mamusi całkowicie tę szansę przekreśli. Zresztą nawet tu radziłam mu by zamiast ekspresowej wyprowadzki, postarał się znaleźć pracę i stanął na nogi. Nie wiem czy u mamusi będzie mu łatwiej.

Uważam tak samo. Wyprowadzka do rodzinnego miasta to pokazanie, że w tym temacie nic się nie zmienia, bo to będzie odczytane jak kolejne chowanie się za czyimiś plecami. W taki sposób nie udowadnia się, że coś się realnie zmienia, a sytuacja ma szansę stać się bardziej stabilna. Owszem, można przyjąć, że jest to rozwiązanie tymczasowe, ale czas zdecydowanie nie gra na Twoją, Velocity, korzyść. Jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć, to działać musisz tu i teraz, tylko tak masz szansę pokazać, że rzeczywiście coś do Ciebie dotarło. Na ten moment po raz kolejny uciekasz przed odpowiedzialnością.

141

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Olinka, a czy nie uważasz, że to moja żona uciekła przed odpowiedzialnością? Też mogę powiedzieć, że poszła na łatwiznę uciekając do mamy i zostawiając mnie samego z problemami na głowie. Pomijając tę kwestię, nawet jeśli zostanę w Warszawie, muszę w kwietniu mieć jakiś pokoik + mieć za co przeżyć. Nie mam gwarancji, że za chwilę znajdę pracę. Praca na budowie, jak ktoś wyżej zasugerował mnie nie interesuje, nie ta forma fizyczna obecnie. Obawiam się po prostu, że to wszystko dzieje się za szybko i że porywam się teraz na coś, co i tak nie wypali. Potrzebuję jeszcze z miesiąc odpoczynku, ustabilizować umysł i ciało. Jasne, żona dostałaby sygnał, że coś robię, że nadal tutaj jestem. Tylko pytanie, czy to w jakikolwiek sposób pomogłoby mi ją odzyskać? Sam nie wiem, mam już mętlik w głowie.

Roxann napisał/a:

Co Twoim zdaniem żona powinna była w tej sytuacji zrobić? Zostać i popadać w coraz większe długi? Tym bardziej, że pisałeś, że ona szukała pracy, natomiast Ty to odkładałeś w czasie. Tak wiem, że jak ona chorowała, to ją wspierałeś ale wtedy pracowałeś, teraz nie pracowaliście oboje. Możliwe, że gdyby żona pracowała byłoby inaczej.
Też o nie potrafię zrozumieć, że planowaliście dziecko kiedy Was na nie brutalnie mówiąc nie stać? Pomyślałeś z czego byście żyli gdyby Twoja żona zupełnie by wypadła na jakiś czas z rynku pracy? Z pomocy rodziny? No proszę Cię...

Naprawdę uważacie, że moja żona postąpiła w porządku? Że to było jedyne wyjście z tej sytuacji? Dla mnie jej zachowanie, sposób w jaki to zakończyła było po prostu słabe. Wiem, że nawaliłem, mogła czuć się pod presją, no ale zostawiła mnie jakby nie było w chorobie. Tak, dziecko było w planach, ale dopiero w drugiej połowie roku. Liczyłem, że do tego czasu uda się nam stanąć na nogi. Zresztą miałem i nadal mam w planach reaktywację mojej działalności. Chce połączyć pracę na etacie z pracą "na swoim", zawsze to dodatkowe pieniądze.

142 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-03-10 19:51:27)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Oczywiście nie wybrzydzam. Rzecz w tym, że pozostanie w Warszawie rodzi kolejne koszty, a finansowo u mnie teraz kiepsko. Mój stan psychiczny jest teraz fatalny. Do tego schudłem 12 kg od stycznia, wyglądam delikatnie mówiąc nie za dobrze i tak też się czuję. Podjęcie nowej pracy to kolejny stres. Wymaga to przecież świeżego umysłu, koncentracji i pozytywnej energii (albo energii w ogóle). W przeprowadzce do rodziny widzę szansę, żeby się psychicznie pozbierać. Przygarnie mnie jednak siostra, nie matka. Siostra ma własne mieszkanie, mieszka sama, tak więc jeden pokój mi na jakiś czas udostępni. Będę miał przynajmniej z kim pogadać, bo tutaj siedzę sam i tylko się dołuję. Poza tym żona ma już mnie chyba totalnie gdzieś i raczej bez różnicy dla niej czy będę miał teraz pracę, czy nie. Naszego związku już i tak nie ma. Tak więc czy pomieszkam w Warszawie czy gdzie indziej nie ma teraz większego znaczenia. Jak tu wcześniej pisałem, jak żona kocha, to i 400 km nie będzie dla niej problemem wink W moim małym miasteczku rodzinnym też jest "jakakolwiek" praca. Jak się odbuduję, to pomyślę nad powrotem do stolicy. Wiecznie z siostrą czy matką mieszkał nie będę.

Opcja zamieszkania z siostrą jest zdecydowanie lepsza niż mamą. Niemniej jednak uważam, że jeśli jakakolwiek szansa istnieje by to małżeństwo uratować, to nie wiem czy to dobry pomysł. Jednak jeśli i Ty stawiasz na nim +, to rzeczywiście bez sensu tu siedzieć, szczególnie w tym mieszkaniu.
Ja jednak bym chyba nie wyjeżdżała. Na pewno nie na garnuszek do rodziny w wieku 40l. Tyle, że przez monitor nie jestem w stanie ocenić w jakim stanie psychicznym jesteś i na ile sam to sobie wmawiasz, a na ile to rzeczywiste medyczne problemy. Niemniej jednak sytuacja w jakiej znalazłeś, bez szerszego konspektu, sprzyja użalaniu nad sobą, w końcu żona Cię zostawiła w chorobie. Mam obawy, że będziesz tym sobie i innym tłumaczył swoją bierność i 'depresję'.

143

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Już dawno napisałam, że nie pochwalam tego w jaki sposób postąpiła Twoja żona, ale... co to zmienia? Czy Twoja odpowiedzialność za siebie samego i za rozpad związku w ten sposób staje się mniejsza? I czy to nie Ty zastanawiasz się co mógłbyś zrobić, aby przekonać żonę do powrotu i ją odzyskać? <pytania są oczywiście retoryczne>
Takie przepychanie i skalowanie czyja wina jest większa naprawdę niczemu nie służy. Nie masz też wpływu na to co ona zrobi, bo do niczego nie jesteś w stanie jej zmusić, zwłaszcza do miłości, za to masz wpływ na to co TY zrobisz i jak TY się w tej sytuacji zachowasz.
Niemniej to jest Twoje życie i Twoje decyzje, sam dokonujesz wyborów, a już czas pokaże na ile są one słuszne.

144 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-10 19:58:01)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Roxann napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

Oczywiście nie wybrzydzam. Rzecz w tym, że pozostanie w Warszawie rodzi kolejne koszty, a finansowo u mnie teraz kiepsko. Mój stan psychiczny jest teraz fatalny. Do tego schudłem 12 kg od stycznia, wyglądam delikatnie mówiąc nie za dobrze i tak też się czuję. Podjęcie nowej pracy to kolejny stres. Wymaga to przecież świeżego umysłu, koncentracji i pozytywnej energii (albo energii w ogóle). W przeprowadzce do rodziny widzę szansę, żeby się psychicznie pozbierać. Przygarnie mnie jednak siostra, nie matka. Siostra ma własne mieszkanie, mieszka sama, tak więc jeden pokój mi na jakiś czas udostępni. Będę miał przynajmniej z kim pogadać, bo tutaj siedzę sam i tylko się dołuję. Poza tym żona ma już mnie chyba totalnie gdzieś i raczej bez różnicy dla niej czy będę miał teraz pracę, czy nie. Naszego związku już i tak nie ma. Tak więc czy pomieszkam w Warszawie czy gdzie indziej nie ma teraz większego znaczenia. Jak tu wcześniej pisałem, jak żona kocha, to i 400 km nie będzie dla niej problemem wink W moim małym miasteczku rodzinnym też jest "jakakolwiek" praca. Jak się odbuduję, to pomyślę nad powrotem do stolicy. Wiecznie z siostrą czy matką mieszkał nie będę.

Opcja zamieszkania z siostrą jest zdecydowanie lepsza niż mamą. Niemniej jednak uważam, że jeśli jakakolwiek szansa istnieje by to małżeństwo uratować, to nie wiem czy to dobry pomysł. Jednak jeśli i Ty stawiasz na nim +, to rzeczywiście bez sensu tu siedzieć, szczególnie w tym mieszkaniu.
Ja jednak bym chyba nie wyjeżdżała. Na pewno nie na garnuszek do rodziny w wieku 40l. Tyle, że przez monitor nie jestem w stanie ocenić w jakim stanie psychicznym jesteś i na ile sam to sobie wmawiasz, a na ile to rzeczywiste medyczne problemy. Niemniej jednak sytuacja w jakiej znalazłeś, bez szerszego konspektu, sprzyja użalaniu nad sobą, w końcu żona Cię zostawiła w chorobie. Mam obawy, że będziesz tym sobie i innym tłumaczył swoją bierność i 'depresję'.

Mam nadal powikłania po covidzie. RTG płuc wykazał zmiany, chociaż już się cofają. Mam też problem kardiologiczny i neurologiczny (drętwienie nóg). Nie wiem jak długo to będę leczył. No i jeszcze ta moja nerwica, która znowu w niespodziewanym momencie może dać o sobie znać. Po ostatnich próbach kontaktu z żoną, wydaje mi się, że to ona postawiła na nas "krzyżyk". Zobaczę jak będzie zachowywała się w sobotę, gdy tu przyjedzie. W sumie to nawet miałbym fundusze na kwiecień (zwrot kaucji z obecnego mieszkania + sprzedaż paru niepotrzebnych rzeczy), może jednak warto rozważyć pozostanie w Warszawie. Ciągle się waham.

145

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

Oczywiście nie wybrzydzam. Rzecz w tym, że pozostanie w Warszawie rodzi kolejne koszty, a finansowo u mnie teraz kiepsko. Mój stan psychiczny jest teraz fatalny. Do tego schudłem 12 kg od stycznia, wyglądam delikatnie mówiąc nie za dobrze i tak też się czuję. Podjęcie nowej pracy to kolejny stres. Wymaga to przecież świeżego umysłu, koncentracji i pozytywnej energii (albo energii w ogóle). W przeprowadzce do rodziny widzę szansę, żeby się psychicznie pozbierać. Przygarnie mnie jednak siostra, nie matka. Siostra ma własne mieszkanie, mieszka sama, tak więc jeden pokój mi na jakiś czas udostępni. Będę miał przynajmniej z kim pogadać, bo tutaj siedzę sam i tylko się dołuję. Poza tym żona ma już mnie chyba totalnie gdzieś i raczej bez różnicy dla niej czy będę miał teraz pracę, czy nie. Naszego związku już i tak nie ma. Tak więc czy pomieszkam w Warszawie czy gdzie indziej nie ma teraz większego znaczenia. Jak tu wcześniej pisałem, jak żona kocha, to i 400 km nie będzie dla niej problemem wink W moim małym miasteczku rodzinnym też jest "jakakolwiek" praca. Jak się odbuduję, to pomyślę nad powrotem do stolicy. Wiecznie z siostrą czy matką mieszkał nie będę.

Opcja zamieszkania z siostrą jest zdecydowanie lepsza niż mamą. Niemniej jednak uważam, że jeśli jakakolwiek szansa istnieje by to małżeństwo uratować, to nie wiem czy to dobry pomysł. Jednak jeśli i Ty stawiasz na nim +, to rzeczywiście bez sensu tu siedzieć, szczególnie w tym mieszkaniu.
Ja jednak bym chyba nie wyjeżdżała. Na pewno nie na garnuszek do rodziny w wieku 40l. Tyle, że przez monitor nie jestem w stanie ocenić w jakim stanie psychicznym jesteś i na ile sam to sobie wmawiasz, a na ile to rzeczywiste medyczne problemy. Niemniej jednak sytuacja w jakiej znalazłeś, bez szerszego konspektu, sprzyja użalaniu nad sobą, w końcu żona Cię zostawiła w chorobie. Mam obawy, że będziesz tym sobie i innym tłumaczył swoją bierność i 'depresję'.

Mam nadal powikłania po covidzie. RTG płuc wykazał zmiany, chociaż już się cofają. Mam też problem kardiologiczny i neurologiczny (drętwienie nóg). Nie wiem jak długo to będę leczył. No i jeszcze ta moja nerwica, która znowu w niespodziewanym momencie może dać o sobie znać. Po ostatnich próbach kontaktu z żoną, wydaje mi się, że to ona postawiła na nas "krzyżyk". Zobaczę jak będzie zachowywała się w sobotę, gdy tu przyjedzie. W sumie to nawet miałbym fundusze na kwiecień (zwrot kaucji z obecnego mieszkania + sprzedaż paru niepotrzebnych rzeczy), może jednak warto rozważyć pozostanie w Warszawie. Ciągle się waham.

Wiesz, ja jestem tylko użytkownikiem anonimowego forum i nie biorę odpowiedzialności za Twoje decyzje, jedynie wyrażam opinię. Nie wiem w jakim rzeczywiście stanie jest Twoje zdrowie czy w tym kontekście zdolność do podjęcia pracy. Też na pewno inaczej bym pisała, gdybyś miał 20l a nie 40.
Sorry, że tak wracam do tego dziecka ale serio, jak to sobie wyobrażaliście? Oboje. Ona bez stałej pracy Ty też "jakaś", po stylu pisania chociażby odnoszę wrażenie, że nie należycie do marginesu czy patologii, rodzina (wciaż) lub MOPS miałby Wam pomagać?
Ja nie piszę tego by Cię dobić, tylko skłonić do myślenia jak żyć nie tylko od pierwszego do pierwszego. 40l to najwyższy czas.

146

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Plan był taki, że o dziecko postaramy się ewentualnie jesienią. Do tego czasu ja na pewno znalazłbym pracę + dodatkowo odwiesił moją działalność. Żona też by musiała oczywiście coś znaleźć.

147

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Plan był taki, że o dziecko postaramy się ewentualnie jesienią. Do tego czasu ja na pewno znalazłbym pracę + dodatkowo odwiesił moją działalność. Żona też by musiała oczywiście coś znaleźć.

Niemniej nawet jeśli plan udałoby się wcielić w życie, to zawsze trzeba brać pod uwagę, że mogą zdarzyć się przeróżne nieprzewidziane sytuacje, a Wy nie mieliście żadnego zabezpieczenia i do jesieni raczej by to się nie zmieniło, zatem wciąż żylibyście z dnia na dzień i nawet bez pewnego dachu nad głową. Dziecko to też dodatkowe, wcale niemałe wydatki, mnóstwo związanych z zarobkowaniem ograniczeń i tak dalej, i tak dalej.
Naprawdę nie rozumiem Waszego podejścia.

148 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-12 16:34:38)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Dzisiaj żona przyjechała po ostatnie rzeczy, udało mi się z nią chwilę porozmawiać w cztery oczy. Napiszę wam, że jestem w szoku, bo usłyszałem słowa, których bym się w życiu nie spodziewał. Żona czuje do mnie wręcz nienawiść, ciężko to uczucie opisać. Jej zarzuty to: "jesteś manipulantem i krętaczem" - że niby manipulowałem nią przez kilka ostatnich lat. W czym konkretnie i jak to się odbywało, nie mam pojęcia, nie umiała podać przykładu. Druga sprawa: "uderzyłeś mnie i się Ciebie boję". To już naprawdę mocny zarzut. A chodziło jej o to, że gdy miałem atak paniki, to rzekomo szarpnąłem jej rękę. Tak, to prawda, byłem w strachu że coś mi jest, ona spała i próbowałem ją po prostu obudzić "szarpiąc" za rękę. Według żony uderzyłem ją. Poza tym oczywiście przekonanie, że jestem chory psychicznie, bo ona, cytat: "miałam to na psychologii na studiach i czytałam o tym dużo". To nic, że zostałem zdiagnozowany ostatnio przez psychiatrę, według żony to nic nie znaczy. No i jeszcze parę innych mniejszych spraw, o które się przyczepiła. Wiecie, przez te wszystkie lata małżeństwa nie byłem idealny. Na pewno zdarzały się kłótnie, coś tam w złości powiedziałem. Wspierałem żonę jak mogłem w jej chorobach, zawsze byłem przy niej. Na koniec jednak zostałem uznany manipulatorem, chorym psychicznie i stosującym przemoc. Tak to mniej więcej według żony wygląda. Oczywiście winny rozpadowi małżeństwa jestem tylko i wyłącznie ja. Chociaż nie, moja matka również, bo podobno jestem taki sam jak ona i w życiu liczą się dla mnie tylko pieniądze, a nie rodzina. To też od żony usłyszałem. Od miłości do nienawiści w 3 tygodnie. Tak to wygląda.

Tak więc niestety nie udało się nam rozstać pokojowo. Podejrzewam, że przy nastawieniu żony do mnie nie obejdzie się bez sprawy rozwodowej z orzeczeniem winy (oczywiście mojej). Dobrze, że nie mamy dzieci, bo już bym ich pewnie nie zobaczył. Szkoda że to się tak wszystko skończyło.

149

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Akurat tego typu zagrywki są ewidentnie dowodem na to, że chce Ciebie dobić i całkowicie obwinić o wszystko, co było między Wami złe. Z zewnątrz wygląda to oabsurdalnie, ale niestety w takich wypadką rządzą silne emocje...

150

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Najgorsze, że ona wierzy w to wszystko co mówi. To nie jest jakaś jej gierka, ona jest święcie przekonana, że ja jestem chorym psychicznie manipulantem. Zaczyna się robić niebezpiecznie, tzn. ona robi się niebezpieczna. Zarzuca mi chorobę psychiczną, a wygląda to tak jakby sama potrzebowała teraz pomocy psychiatry. Z dużym bólem serca to piszę, bo to była dla mnie najważniejsza osoba w życiu. Dzisiaj gdy ją zobaczyłem to aż mi nogi zmiękły. Wymieniliśmy dłuższe spojrzenie, znowu zauważyłem uśmiech na jej twarzy. No a potem ta rozmowa... Czuję, że po tym wszystkim będę jeszcze długo dochodził do siebie.

151

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Z tego, co tutaj przedstawiłeś, nie jesteś bez winy, ale ona wyraźnie odleciała...

152

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Teraz to już sam nie wiem, może rzeczywiście wina jest tylko we mnie. Gdy się człowiekowi coś takiego wmawia, to zaczyna w to wierzyć. Na pewno było sporo mojej winy i to jest fakt. Ale w życiu bym nie przypuszczał, że żona będzie miała o mnie takie zdanie.

153

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Autorze, może Twoja szanowna się w kimś zakochała?

154 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-12 23:59:14)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
WindyBoy napisał/a:

Autorze, może Twoja szanowna się w kimś zakochała?

Ktoś już wcześniej to sugerował. Na 99.9% nie. Jeśli ktoś inny pojawiłby się w jej życiu, to zauważyłbym. Ona nie pracowała, praktycznie cały wolny czas spędzaliśmy razem lub z jej rodziną. Miała tylko jedną przyjaciółkę, z którą też widywała się rzadko. Generalnie nie miała okazji, żeby kogoś poznać, a w jakieś randki internetowe na pewno by się nie bawiła. Tak więc ktoś inny na tę chwilę nie.

155

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Twoja żona pojechała po bandzie. Coś mi się wydaje, że albo jednak czegoś nie wiesz, albo wszystkiego nam tutaj nie piszesz. Można też założyć scenariusz, że ona tak bardzo nie chce już z Tobą być, że robi wszystko, aby przypadkiem nie przyszło Ci do głowy, że może jeszcze zmienić decyzję. To dlatego jest tak nieprzyjemna, niemniej, co może być Ci trudno zrozumieć, jest to jej mechanizm obronny.

156

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Piszę wam tutaj wszystko i dość szczegółowo. Może po prostu czegoś nie wiem. Nie mam pojęcia na czym polegać miała moja manipulacja. I to podobno przez kilka ostatnich lat. Być może jest we mnie jakiś procent z toksycznego faceta, bo jak sobie analizuję, to kilka moich zachowań mogło o tym świadczyć. Ale żeby aż tak... Wcześniej mówiła, że było jej ze mną źle przez ostatnie 2 lata, a teraz, że podobno przez 4 lata. Bardzo ciekawe. Tylko dlaczego mi tego nie sygnalizowała? Jeszcze w Walentynki mówiła, że kocha. Miesiąc temu jak byłem na SORze po tych atakach paniki dzwoniła ciągle, dopytywała, martwiła się. Nawet dzień po tym jak się wyprowadziła dawała jakieś sygnały, że może jeszcze nam wyjdzie za jakiś czas, że się o mnie martwi itd. A po 2 tygodniach nawet nie zapyta jak się czuję. A przecież wie, że wziąłem się trochę za poprawę siebie, że byłem u psychiatry, biorę leki, że byłem dwa razy u psychologa, że szukam pracy i być może nawet mógłbym zostać w Warszawie. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że jej uczucia wobec mnie wygasały stopniowo, że pomału się to wszystko wypalało. Ale ostatnie tygodnie to istny wybuch wszystkiego. Podejrzewam, że mogły się do tego przyczynić jej rozmowy z moją mamą. Mama zaprzecza, że cokolwiek złego na mnie mówiła, ale znając żonę, to ona sobie mogła sporo dopowiedzieć. Tak jak z tą moją rzekomą chorobą psychiczną. Od siostry usłyszała, że ja nerwowy byłem od dziecka, to wpoiła sobie, że ją okłamywałem. I tego typu sprawy. Ciężko rozmawiać z osobą, która jest uprzedzona. Ja już nawet nie próbowałem czegokolwiek ratować, chciałem się tylko rozstać w zgodzie.

157

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wiesz, jak facet w sile wieku kolejny miesiąc z rzędu siedzi na dupie żyjąc za pożyczone pieniądze i tłumaczy to stanem psychicznym, względnie bliżej niezdefiniowaną chorobą, to naprawdę nietrudno uznać, że jest to manipulacja, bo w rzeczywistości np. nie chce mu się pracować.
Nie oskarżam Cię, nie prowokuję od tłumaczenia, tylko pokazuję, że z boku tak to wygląda. Więc nie bardzo masz się czemu dziwić.

Druga sprawa. Budzisz się nagle w nocy, szarpiesz żonę, panikujesz bez powodu do tego stopnia, że lądujesz na sorze...
I dziwisz się, że żona uznaje Cię za chorego psychicznie? Tu nie chodzi o medyczną diagnozę - po prostu w powszechnym odbiorze ludzie, którzy się tak zachowują, są ''psychiczni''. Też nie bardzo jest się czemu dziwić.

Ostatnia rzecz. Ciągle upierasz się, że jeszcze w walentynki wszystko było dobrze. Nie było. Żona z jakiegoś względu jeszcze grała, ale od dawna dojrzewała do decyzji o rozstaniu.

158 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-03-13 10:18:58)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Patrząc z boku, wygląda to jednak jak dobijanie rannego. Mimo tego, czego Autor się dopuścił, żonie puściły wszelkie hamulce. Można się pokojowo rozstać bez odstawiania tego typu scen. Ona ma ewidentnie jakiś powód i jednym z nich może być ktoś trzeci...
Im padają bardziej ansurdalne zarzuty czy zachodzą tak emocjonalne reakcje, tym bardziej można przypuszczać, że gdzieś jest drugie dno..

159

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
noben napisał/a:

Wiesz, jak facet w sile wieku kolejny miesiąc z rzędu siedzi na dupie żyjąc za pożyczone pieniądze i tłumaczy to stanem psychicznym, względnie bliżej niezdefiniowaną chorobą, to naprawdę nietrudno uznać, że jest to manipulacja, bo w rzeczywistości np. nie chce mu się pracować.
Nie oskarżam Cię, nie prowokuję od tłumaczenia, tylko pokazuję, że z boku tak to wygląda. Więc nie bardzo masz się czemu dziwić.

Druga sprawa. Budzisz się nagle w nocy, szarpiesz żonę, panikujesz bez powodu do tego stopnia, że lądujesz na sorze...
I dziwisz się, że żona uznaje Cię za chorego psychicznie? Tu nie chodzi o medyczną diagnozę - po prostu w powszechnym odbiorze ludzie, którzy się tak zachowują, są ''psychiczni''. Też nie bardzo jest się czemu dziwić.

Ostatnia rzecz. Ciągle upierasz się, że jeszcze w walentynki wszystko było dobrze. Nie było. Żona z jakiegoś względu jeszcze grała, ale od dawna dojrzewała do decyzji o rozstaniu.

Zgadzam się w stu procentach. Ten wasz związek kolorowo nie wyglądał, dziwi mnie zarzut o patrzeniu tylko na pieniądze skoro nie za bardzo je mieliście ....
Powiedziała ci dobitnie zebys wiedział ze nie ma drogi powrotu.

Patrząc z boku, wygląda to jednak jak dobijanie rannego. Mimo tego, czego Autor się dopuścił, żonie puściły wszelkie hamulce. Można się pokojowo rozstać bez odstawiania tego typu scen. Ona ma ewidentnie jakiś powód i jednym z nich może być ktoś trzeci...
Im padają bardziej ansurdalne zarzuty czy zachodzą tak emocjonalne reakcje, tym bardziej można przypuszczać, że gdzieś jest drugie dno..

Bagiennik, serio musisz popracować nad tak zwanymi "social skills". Jak ciebie czytam to bardzo duża rzeczy ' nie mieści ci się w głowie' itp. Rozstania są paskudne, rzadko kiedy zdarza się żeby rozstanie przebiegało spokojnie i pokojowo. Paskudne są dlatego ze ludzie zazwyczaj nie maja już wtedy żadnych hamulców. Można to nazywać biciem lezącego, ja bym to nazwała proza życia. I nie, jej argumenty nie są absurdalne, bo powiedziała to co czuła i jak to widziała.

160

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ale zdaje się, że rozstanie było pokojowe - chociaż nieprzyjemne. Bo zasadniczo takie są rozstania.

To sam Autor wątku się doprasza kolejnych nieprzyjemności mieląc bez sensu temat, który jest już zamknięty.

161

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ależ oczywiście że jesli nagle z d***y pojawiają się jakieś dziwne pretensje czy zagrania, nagle "nie byłam szczęśliwa od 100000 lat" - to rękę daje sobie uciąć za trzecia osobę w tym obrazku.
I nie, to nie bagiennikowi brakuje social skills. On tylko kulturalnie i bez wycieczek personalnych przedstawił swoją opinię. Raczej komuś kto za różnice poglądów wytyka komuś...brak social skills:))

162 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-15 01:03:15)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
noben napisał/a:

Wiesz, jak facet w sile wieku kolejny miesiąc z rzędu siedzi na dupie żyjąc za pożyczone pieniądze i tłumaczy to stanem psychicznym, względnie bliżej niezdefiniowaną chorobą, to naprawdę nietrudno uznać, że jest to manipulacja, bo w rzeczywistości np. nie chce mu się pracować.
Nie oskarżam Cię, nie prowokuję od tłumaczenia, tylko pokazuję, że z boku tak to wygląda. Więc nie bardzo masz się czemu dziwić.

Wydaje mi się, że jej nie o taką manipulację chodziło. Tak, siedziałem na dupie, nie pracowałem, ale przecież nie bez powodu. Po raz kolejny napiszę - ciężko przeszedłem covid, pobyt w szpitalu pod tlenem, płuca zniszczone w kilkudziesięciu procentach. Mogłem z tego w ogóle nie wyjść. Jak więc wyobrażasz sobie, że człowiek w takim stanie mógłby od razu podjąć pracę?

noben napisał/a:

Druga sprawa. Budzisz się nagle w nocy, szarpiesz żonę, panikujesz bez powodu do tego stopnia, że lądujesz na sorze...
I dziwisz się, że żona uznaje Cię za chorego psychicznie? Tu nie chodzi o medyczną diagnozę - po prostu w powszechnym odbiorze ludzie, którzy się tak zachowują, są ''psychiczni''. Też nie bardzo jest się czemu dziwić.

Zdarzyło się to 3 razy w krótkim czasie i było konsekwencją powikłań po covidzie. Oczywiście, że żona miała prawo się wystraszyć, ale znała mnie przez tyle lat i wie, że takie zachowania to epizod. I tak, dziwi mnie, że tak szybko uznała mnie za chorego psychicznie. Gdybym faktycznie był "świrem" to zauważyłaby to dużo wcześniej.

noben napisał/a:

Ostatnia rzecz. Ciągle upierasz się, że jeszcze w walentynki wszystko było dobrze. Nie było. Żona z jakiegoś względu jeszcze grała, ale od dawna dojrzewała do decyzji o rozstaniu.

Zgoda, zapewne jej uczucie do mnie wypaliło się trochę wcześniej. Problem w tym, że tego nie komunikowała. A wręcz dawała sygnały, że jej nadal zależy. Szczerze mówiąc to nie chcę już tego roztrząsać, ona wie najlepiej kiedy uczucia do mnie zaczęły wygasać.

noben napisał/a:

Ale zdaje się, że rozstanie było pokojowe - chociaż nieprzyjemne. Bo zasadniczo takie są rozstania.

To sam Autor wątku się doprasza kolejnych nieprzyjemności mieląc bez sensu temat, który jest już zamknięty.

Ok, tutaj też zgoda. Niepotrzebnie ją przyciskałem. Gdy przyjechała po te rzeczy to była spokojna, wydawało mi się nawet, że jej stosunek do mnie się zmienił. Dopiero gdy zacząłem zadawać pytania zrobiło się nieprzyjemnie. Teraz już kontaktu żadnego nie będziemy mieć, ja już wyczerpałem wszelkie możliwości, żeby wpłynąć na jej decyzję. Niech się dzieje co chce wink

PainIsFinite napisał/a:

Ależ oczywiście że jesli nagle z d***y pojawiają się jakieś dziwne pretensje czy zagrania, nagle "nie byłam szczęśliwa od 100000 lat" - to rękę daje sobie uciąć za trzecia osobę w tym obrazku.
I nie, to nie bagiennikowi brakuje social skills. On tylko kulturalnie i bez wycieczek personalnych przedstawił swoją opinię. Raczej komuś kto za różnice poglądów wytyka komuś...brak social skills:))

Nie wydaje mi się, żeby był ktoś trzeci. Zauważyłbym to. Staram się zrozumieć jej zachowanie. Tłumaczę to sobie w taki sposób, że ostatnie miesiące mocno wpłynęły na jej psychikę, że za dużo rzeczy na nią nagle spadło i po prostu postanowiła się ulotnić z tego związku dla własnego dobra. Zwłaszcza, że już mnie nie kochała. A teraz na siłę wywleka jakieś brudy z przeszłości, żeby udowodnić samej sobie, że postąpiła słusznie zrywając ze mną. Idealnym mężem na pewno nie byłem, ale też daleko mi do człowieka toksycznego, za jakiego mnie teraz uważa.

163

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Odświeżę temat po tygodniu ciszy. Przez ten czas nie miałem z żoną kontaktu aż do wczoraj. Zadzwoniła do mnie jeszcze w sprawach formalnych, rozmowa się przedłużyła i potoczyła ponownie w kierunku wytykania mi błędów w naszym małżeństwie. Natomiast dzisiaj dostałem od żony wiadomość, że na dniach składa pozew rozwodowy. No cóż, zamykam ten etap życia. Za chwilę wyprowadzam się do rodziny, a co później czas pokaże.

164

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie ma ku temu przesłanek, żeby żona już teraz mogła dostać rozwód. Wbrew pozorom nie wystarczy chcieć, musi być jeszcze spełnionych kilka warunków, dopiero wtedy sąd może orzec koniec małżeństwa.

165 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-23 00:15:14)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:

Nie ma ku temu przesłanek, żeby żona już mogła dostać rozwód. Wbrew pozorom nie wystarczy chcieć, musi być jeszcze spełnionych kilka warunków, dopiero wtedy sąd może orzec koniec małżeństwa.

Widziałem pozew rozwodowy, była tak miła, że mi wysłała. Pozew bez orzekania o winie, ale wymienione wszystkie wg. niej powody, które doprowadziły do rozpadu pożycia małżeńskiego. Pismo wygląda tak jakby było skonsultowane z prawnikiem, albo osobą, która się na tym zna. Szczerze mówiąc nie zagłębiałem się jeszcze w tym temacie. W sumie to co za różnica, dostatnie czy nie dostanie rozwód, między nami już nic nie ma.

Tak czytam sobie ten pozew i zastanawiam się nad takim stwierdzeniem: "Pozwany przeszedł covid-19, w następstwie czego zaczęły pojawiać się u niego zaburzenia psychiczne. Okazało się, że te zaburzenia występowały już wcześniej w młodych latach, o czym powódka nie wiedziała przed ślubem". Przecież ona to sobie wymyśliła, nie ma żadnych podstaw żeby twierdzić, że ja miałem zaburzenia psychiczne w młodości.

166

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Szczerze mówiąc nie zagłębiałem się jeszcze w tym temacie. W sumie to co za różnica, dostatnie czy nie dostanie rozwód, między nami już nic nie ma.

Dla sądu to tak nie działa. Musi jeszcze wystąpić zupełny i trwały rozkład pożycia, a Wy przecież jeszcze przed chwilą żyliście jak małżeństwo i - jak twierdzisz - nic nie wskazywało na zmianę tego stanu rzeczy. Niemniej jeśli dla Ciebie to bez różnicy, to mniejsza z tym.

Velocity1206 napisał/a:

Tak czytam sobie ten pozew i zastanawiam się nad takim stwierdzeniem: "Pozwany przeszedł covid-19, w następstwie czego zaczęły pojawiać się u niego zaburzenia psychiczne. Okazało się, że te zaburzenia występowały już wcześniej w młodych latach, o czym powódka nie wiedziała przed ślubem". Przecież ona to sobie wymyśliła, nie ma żadnych podstaw żeby twierdzić, że ja miałem zaburzenia psychiczne w młodości.

My nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować, ale tutaj od razu na myśl przychodzi mi zarzut, który pojawił się po kłótni z Twoją matką, że coś przez żoną ukryłeś. Jest też informacja od siostry, że od dziecka byłeś nerwowy, co żona ze sobą "zgrabnie" powiązała z niedawnymi epizodami napadów lękowych.

167

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Okazało się, że te zaburzenia występowały już wcześniej w młodych latach, o czym powódka nie wiedziała przed ślubem".

Tak mi się skojarzyło z sytuacją znajomej, która na potrzeby rozwodowe wytknęła mężowi, że przed laty załatwił sobie kwit od psychiatry, żeby uniknąć wojska.
Jesteś pewny, że nie masz w papierach jakiegoś epizodu z psychiatrą/nerwicą/itp. w tle?
To bardzo chodliwy temat przy rozwodach.

P.S. Zbyt szybko się tu sprawy dzieją jak na mój gust. Żonie się chyba spieszy do nowego stadła, które już ma w zanadrzu.

168 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-03-23 14:07:38)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Tak sobie pomyślałam, że co tutaj roztrząsać, rozwiodą się, przecież nic z tego już nie będzie. a tutaj ciekawe kwiatki przy tych rozwodach mogą wyjść, np żona może ubiegać się o 5 letnie alimenty.

"Były małżonek może żądać alimentów gdy pozostaje w niedostatku. Z niedostatkiem mamy do czynienia w sytuacji, gdy uprawniony do alimentów nie ma możliwości zarobkowych i majątkowych pozwalających mu na zaspokojenie jego potrzeb w sposób pełny bądź częściowy. Co więcej stan niedostatku nie może być zawiniony przez małżonka żądającego alimentów. Były małżonek nie może liczyć na zasądzenie alimentów, jeśli sam swoim zachowaniem doprowadził do tego, że nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb (pomimo możliwości nie podejmuje pracy w ogóle lub pracy adekwatnej do wykształcenia i doświadczenia)."

Chyba czas na wizytę u prawnika. Może tutaj o to chodzi by sobie jeszcze przez te 5 lat pożyć na koszt byłego męża.

169 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-23 14:24:07)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

Tak czytam sobie ten pozew i zastanawiam się nad takim stwierdzeniem: "Pozwany przeszedł covid-19, w następstwie czego zaczęły pojawiać się u niego zaburzenia psychiczne. Okazało się, że te zaburzenia występowały już wcześniej w młodych latach, o czym powódka nie wiedziała przed ślubem". Przecież ona to sobie wymyśliła, nie ma żadnych podstaw żeby twierdzić, że ja miałem zaburzenia psychiczne w młodości.

My nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować, ale tutaj od razu na myśl przychodzi mi zarzut, który pojawił się po kłótni z Twoją matką, że coś przez żoną ukryłeś. Jest też informacja od siostry, że od dziecka byłeś nerwowy, co żona ze sobą "zgrabnie" powiązała z niedawnymi epizodami napadów lękowych.


Dokładnie. Żona sobie ubzdurała, że jestem chory psychicznie od dziecka na podstawie rozmowy z moją siostra, która jedyne co powiedziała, to że już w dzieciństwie byłem nerwowy i czasami miałem lęki. Na tej samej zasadzie, to i ją ją mogę oskarżyć, że zatajała przede mną chorobę psychiczną. Bo np. do psychologa chodzi regularnie od 15 lat, miała też ataki paniki i z tego powodu nawet zwolniła się z pracy.

noben napisał/a:

Tak mi się skojarzyło z sytuacją znajomej, która na potrzeby rozwodowe wytknęła mężowi, że przed laty załatwił sobie kwit od psychiatry, żeby uniknąć wojska.
Jesteś pewny, że nie masz w papierach jakiegoś epizodu z psychiatrą/nerwicą/itp. w tle?
To bardzo chodliwy temat przy rozwodach.

P.S. Zbyt szybko się tu sprawy dzieją jak na mój gust. Żonie się chyba spieszy do nowego stadła, które już ma w zanadrzu.


Nie mam żadnego kwitu, bo nigdy wcześniej się z tego nie leczyłem. Pisałem Wam wcześniej, że miałem epizody nerwicy, ale nie przeszkadzało mi to w normalnym funkcjonowaniu przez wiele lat. Dopiero po covidzie nasiliło się to do tego stopnia, że pojawiły się ataki paniki itp.
Też się zastanawiam dlaczego jej się tak spieszy do tego rozwodu. Czy jest ktoś inny... Teraz to już ręki sobie uciąć nie dam.

Ajko napisał/a:

Tak sobie pomyślałam, że co tutaj roztrząsać, rozwiodą się, przecież nic z tego już nie będzie. a tutaj ciekawe kwiatki przy tych rozwodach mogą wyjść, np żona może ubiegać się o 5 letnie alimenty.

"Były małżonek może żądać alimentów gdy pozostaje w niedostatku. Z niedostatkiem mamy do czynienia w sytuacji, gdy uprawniony do alimentów nie ma możliwości zarobkowych i majątkowych pozwalających mu na zaspokojenie jego potrzeb w sposób pełny bądź częściowy. Co więcej stan niedostatku nie może być zawiniony przez małżonka żądającego alimentów. Były małżonek nie może liczyć na zasądzenie alimentów, jeśli sam swoim zachowaniem doprowadził do tego, że nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb (pomimo możliwości nie podejmuje pracy w ogóle lub pracy adekwatnej do wykształcenia i doświadczenia)."

Chyba czas na wizytę u prawnika. Może tutaj o to chodzi by sobie jeszcze przez te 5 lat pożyć na koszt byłego męża.


Jeśli rozwód jest bez orzekania o winie, to można żądać alimentów od byłego męża?

PS. Teraz doczytałem, że jednak można. Jeśli tak, no to może być ciekawie. Nie wiem co ona tam kombinuje, albo raczej co kombinują w porozumieniu z teściową.

170

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Oj autorze coś mi tu śmierdzi ! Nie jeden dałby sobie rękę uciąc za żonę i co ? Za szybko i stanowczo to się dzieje jak na zwątpienie i zrezygnowanie z związku. Raczej jakiś kochaś jest powodem , jakby kalka z innych historii. To że ci się wydaje że nie było innego wcale nie oznacza że nie ma bo nie jesteś / byłeś z nią 24 godziny na dobę. Ile to romansów w pracy, z sąsiadem czy znajomym a może stara miłośc. Teraz jest wątpliwa szansa nakrycia czy przyłapania na zdradzie bo rozstaliście się. Tylko detektyw byłby w stanie coś wywąchać i to dobre biuro (drogie) aby i w pracy i w miejscu zamieszkania miec ją na oku. Jedno jest pewne nie ułatwiaj jej tego, broń się. To że po chorobie takie masz problemy zdrowotne (trzymaj się tego że po i nie daj sobie wrobić że przed) nie jest powodem odejścia a co dopiero rozwodu. Współmałżonek w koncu przysięgał że ....... w zdrowiu i chorobie  .............. . W koncu nic nie masz do stracenia oprócz wrobienia w alimenty w przyszłości jak będzie bez winy. A może uda coś ci się wybadać. Możesz nawet wyskoczyć o mediacje bo ,,kochasz żonę i widzisz szansę na uratowanie małżeństwa gdyż nie ma kochanka a tylko przechodzicie kryzys jak większość małżeństw" . Działaj !

171

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

A po co?

172

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
noben napisał/a:

P.S. Zbyt szybko się tu sprawy dzieją jak na mój gust. Żonie się chyba spieszy do nowego stadła, które już ma w zanadrzu.

Mam takie samo wrażenie. Gdyby nie było bocznego, to w ogóle nie musiałaby się spieszyć. O alimenty na małżonkę bym się nie obawiał, przecież Autor sam przyznaje, że do majętnych nie należy - równie dobrze sam mógłby o takie alimenty wystąpić.
A teraz jż chce mieć szybki rozwód bez orzekania, żeby nie zostać posądzoną o zdradę i tyle.
Tylko obiektywnie to dla Autora nic złego. Skoro "Was" już nie ma, to może to być najlepsze rozwiązanie, niż walka w sądzie o.... no właśnie, o co?

W moim przypadku romans jż rozleciał się tuż przed jego rozpoczęciem. Od tego czasu (mimo usilnych prób zmiany tego stanu rzeczy przez pierwsze dwa miesiące) nikogo nie ma i do rozwodu jej się kompletnie nie spieszy.

173 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-03-23 22:46:58)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Nie wydaje mi się, żeby był ktoś trzeci. Zauważyłbym to.

Artiiiego wątek mnie się przypomina, gdzie ,romans żony Autora odbywał się przez jakiś czas i do rozwodu tylko przez internet
takich wątków z internetowymi romansami bardzo intensywnymi znajdziesz z pewnością kilka co najmniej na forum,niektóre pozostały w sferze fantazji rozmów i pisania ,wysyłania zdjęć czy nawet wspólnej masturbacji z kochankiem przez jakiś komunikator ,inne się zakończyły po spotkaniu w realu a z innych powstały nowe związki ,to że Twojej żonie "nagle się zaczęło śpieszyć jest podejrzane,co nie zmienia sytuacji waszego związku który jest i tak zakończony jeżeli jest na horyzoncie trzecia mocno ukryta osoba nie odrodzi się .

https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=124218

https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=118425

174 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-23 23:34:42)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Dzięki, poczytam te wątki.

Jeśli już jakiś romans wchodzi w grę, to tylko internetowy. Żona ostatnio większość czasu spędzała w domu ze mną, albo u swojej mamy. Na pewno nie umawiała się z nikim w tzw. realu. Zauważyłbym to. Ale rzeczywiście teraz mam przebłyski, że gdy byłem chory to ona dużo więcej czasu siedziała z telefonem w ręku. Niczego nie podejrzewałem, bo miała moje zaufanie. Może rzeczywiście przez to nasze odsunięcie się od siebie, te wszystkie problemy i brak seksu w ostatnich miesiącach poznała kogoś innego. Pewności nie mam, ale niewykluczone.

Może być też tak, że ona chce po prostu jak najszybciej zakończyć temat małżeństwa, żeby pokazać mi, że nie ma żadnej drogi powrotu. Mam też wrażenie, że matka ją do tego wszystkiego podjudza.

175

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Dokładnie. Żona sobie ubzdurała, że jestem chory psychicznie od dziecka na podstawie rozmowy z moją siostra, która jedyne co powiedziała, to że już w dzieciństwie byłem nerwowy i czasami miałem lęki. Na tej samej zasadzie, to i ją ją mogę oskarżyć, że zatajała przede mną chorobę psychiczną. Bo np. do psychologa chodzi regularnie od 15 lat, miała też ataki paniki i z tego powodu nawet zwolniła się z pracy.

Wygląda na to, że żona przyjęła taktykę "po trupach do celu", dlatego powinieneś się nastawić, że jeszcze nieraz niemile Cię zaskoczy. Może być trudno, niestety jeszcze trudniej niż jest teraz.

Nie ukrywam, że i u mnie pojawiła się myśl, że za tym może stać ktoś trzeci. Ona działa bardzo schematycznie - jest obojętna, oschła, a nawet agresywna, w Tobie widzi jedynie wady, nie jest skłonna do żadnych rozmów, wyjaśnień, wyprowadza się z dnia na dzień, błyskawicznie dąży do rozwodu. W ten sposób postępują osoby znajdujące w amoku zauroczenia.

176 Ostatnio edytowany przez noben (2022-03-24 07:58:30)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

ona chce po prostu jak najszybciej zakończyć temat małżeństwa, żeby pokazać mi,

Przeceniasz się.
Ona najwyraźniej nie jest już zainteresowana tym co myślisz, czujesz czy robisz. Więc i pokazywanie Ci czegokolwiek też jej nie podnieca.
Z jakiegoś powodu potrzebuje się uwolnić od statutu 'mężatki' i z Tobą jako Tobą to nie ma nic wspólnego. Jesteś tylko życiową hipoteką psującą matrymonialną zdolność kredytową.

177 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-03-24 11:01:08)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie czytałem dokładnie więc jeśli coś pominę to przepraszam ale nasuwa mi się wniosek.
JEST MIŁA ...  bo chce szybko rozwód i widzi, że ma szansę. Jak zaczniesz robić jakiekolwiek problemy to pokaże rogi. Sądzę, że się z Ciebie nabija za Twoimi plecami, ale masz skakać tak jak ona Ci klaszcze.
Zacznij się szanować, bo  ona nie ma za grosz szacunku doi Ciebie.
Schematy, schematy, schematy ... ciężko przyjąć, że nie ma boczniaka. Też uważam tak jak inni napisali, wyłączyła uczucia do Ciebie bo .... są gdzie indziej.
Nie gra uczciwie, robi z Ciebie psychicznie chorego, a z drugiej strony udaje dobrą, stwarza pozory.
Kolego, takie info zostanie w papierach, pójdzie po znajomych. Powinieneś szybko utrącić robienie z Ciebie umysłowo chorego. Tu chodzi o Twoją przyszłość.
W zdecydowanej odpowiedzi przede wszystkim musisz to zanegować i wytknąć, delikatnie mówiąc, mijanie się z prawdą.

Przykre ale ona z Tobą gra. Zagraj więc ale (niestety) na czas. Jej ewidentnie się śpieszy. Jeśli nie ma nic za uszami i nikogo innego w jej życiu nie ma (choć znaki na niebie sugerują, ze jest), nie będzie ponaglać, może się otrząśnie, ochłonie, coś scali.
Nie to, że ostatecznie nie będzie rozwodu ale nie możesz się zgodzić z pozwem.
W tej odpowiedzi należałoby napisać prawdę skoro kochasz żonę, że chcesz ratować małżeństwo .... itd. Inna sprawa, śpieszy Ci się z rozwodem ?

178

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:

Ona działa bardzo schematycznie - jest obojętna, oschła, a nawet agresywna, w Tobie widzi jedynie wady, nie jest skłonna do żadnych rozmów, wyjaśnień, wyprowadza się z dnia na dzień, błyskawicznie dąży do rozwodu. W ten sposób postępują osoby znajdujące w amoku zauroczenia.

noben napisał/a:

Przeceniasz się.
Ona najwyraźniej nie jest już zainteresowana tym co myślisz, czujesz czy robisz. Więc i pokazywanie Ci czegokolwiek też jej nie podnieca.
Z jakiegoś powodu potrzebuje się uwolnić od statutu 'mężatki' i z Tobą jako Tobą to nie ma nic wspólnego. Jesteś tylko życiową hipoteką psującą matrymonialną zdolność kredytową.

Dopiero teraz przejrzałem na oczy. Ja naiwny jeszcze przez ostatni miesiąc myślałem, że coś się zmieni, że ona zatęskni itp. Jakieś listy z przeprosinami pisałem, przyznawałem się do błędów. A ona nic, zero jakiejkolwiek skruchy, w ogóle jakiegokolwiek przemyślenia sprawy i zauważenia więcej niż czubek własnego nosa. No i rzeczywiście od rozstania wygląda to tak jak piszecie. Jestem już dla niej obcą osobą, z którą nie chce mieć nic wspólnego. No chyba że w grę wchodzą kwestie formalne, wtedy się odzywa. Jak teraz, gdy się wyprowadzam i mamy podzielić się kaucją z mieszkania. Nagle zaczęła pisać i usilnie chce być obecna przy mojej wyprowadzce. 

bullet napisał/a:

Nie czytałem dokładnie więc jeśli coś pominę to przepraszam ale nasuwa mi się wniosek.
JEST MIŁA ...  bo chce szybko rozwód i widzi, że ma szansę. Jak zaczniesz robić jakiekolwiek problemy to pokaże rogi. Sądzę, że się z Ciebie nabija za Twoimi plecami, ale masz skakać tak jak ona Ci klaszcze.
Zacznij się szanować, bo  ona nie ma za grosz szacunku doi Ciebie.
Schematy, schematy, schematy ... ciężko przyjąć, że nie ma boczniaka. Też uważam tak jak inni napisali, wyłączyła uczucia do Ciebie bo .... są gdzie indziej.
Nie gra uczciwie, robi z Ciebie psychicznie chorego, a z drugiej strony udaje dobrą, stwarza pozory.
Kolego, takie info zostanie w papierach, pójdzie po znajomych. Powinieneś szybko utrącić robienie z Ciebie umysłowo chorego. Tu chodzi o Twoją przyszłość.
W zdecydowanej odpowiedzi przede wszystkim musisz to zanegować i wytknąć, delikatnie mówiąc, mijanie się z prawdą.

Przykre ale ona z Tobą gra. Zagraj więc ale (niestety) na czas. Jej ewidentnie się śpieszy. Jeśli nie ma nic za uszami i nikogo innego w jej życiu nie ma (choć znaki na niebie sugerują, ze jest), nie będzie ponaglać, może się otrząśnie, ochłonie, coś scali.
Nie to, że ostatecznie nie będzie rozwodu ale nie możesz się zgodzić z pozwem.
W tej odpowiedzi należałoby napisać prawdę skoro kochasz żonę, że chcesz ratować małżeństwo .... itd. Inna sprawa, śpieszy Ci się z rozwodem ?

Nie wiem czy ma boczniaka. Ale co do reszty, to jest właśnie tak jak napisałeś. Jak odbiorę pozew, to zobaczę co dalej. Może faktycznie nie ma sensu ułatwiać jej tego wszystkiego. Bo już wystarczająco się poniżyłem.

179

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Obstawiam, Ze walczyłeś, brałeś na siebie wszystkie winy swoje i nie swoje, wszystkie wątpliwe sytuacje oceniałeś na jej korzyść, bałeś się, że pogorszysz sytuacje , a tak na prawdę stawałaś się coraz słabszy a ona silniejsza. To takie schematyczne. Poczytaj inne wątki

Velocity1206 napisał/a:

Nie wiem czy ma boczniaka. Ale co do reszty, to jest właśnie tak jak napisałeś. Jak odbiorę pozew, to zobaczę co dalej. Może faktycznie nie ma sensu ułatwiać jej tego wszystkiego. Bo już wystarczająco się poniżyłem.

Bo te wszystkie sprawy są do siebie bardzo podobne, różną się na prawdę niuansami wiec schematycznie ... wg mnie jakiś boczniak jest

Velocity1206 napisał/a:

Bo już wystarczająco się poniżyłem.

zdecydowanie

180 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-24 18:04:26)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bullet napisał/a:

Obstawiam, Ze walczyłeś, brałeś na siebie wszystkie winy swoje i nie swoje, wszystkie wątpliwe sytuacje oceniałeś na jej korzyść, bałeś się, że pogorszysz sytuacje , a tak na prawdę stawałaś się coraz słabszy a ona silniejsza. To takie schematyczne. Poczytaj inne wątki

Swoje działania po tym jak mnie zostawiła opisywałem wcześniej w tym wątku. Tak naprawdę nie nalegałem specjalnie na kontakt z jej strony. Nie prosiłem jej na kolanach o przebaczenie, nie wysyłałem kwiatów, nie ślęczałem pod jej domem. Nie narzucałem się. Był nawet moment, gdy ona po paru dniach milczenia z mojej strony zapytała czemu się nie odzywam. No ale zrobiłem parę rzeczy, które mi zaszkodziły. Trzy dni po rozstaniu wysłałem do niej maila, w którym przeprosiłem za swoje błędy, zapewniłem że będę pracował nad sobą, że mi nadal na niej zależy. Zignorowała tę wiadomość, a nawet stała się jeszcze bardziej oschła w stosunku do mnie. Potem to już tylko ciągłe zrzucanie winy na mnie, wyciąganie brudów sprzed paru lat. W ostatniej rozmowie stwierdziła wręcz, że dopiero jak odeszła to czuje się lepiej, że lepiej sypia, że ja ją swoją chorobą wykańczałem. Mimo że to ja byłem chory, to poszkodowana jest ona - no bo się ze mną męczyła. I ja głupi jeszcze po tej rozmowie ponownie wysłałem jej maila, że miała rację, że nawaliłem pod pewnymi względami itp. W sumie duże błędy z tymi mailami popełniłem. Teraz tylko pozostała kwestia pozwu rozwodowego. Jak do mnie dotrze, to chyba rzeczywiście w odpowiedzi będę chciał odeprzeć jej zarzuty, bo niektóre są wręcz absurdalne.

181 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-03-25 00:56:10)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wiesz co ? … bardziej się poniżałem więc nie powinieneś mieć wyrzutów wink
Ja akurat wtedy jeszcze tego nie rozumiałem. To tez schematyczne jest, powtarza się w wątkach, że zdradzacz relatywizując winę zrzuca ją na zdradzanego. Ponieważ ma wyrzuty sumienia stara się je zagłuszać wyimaginowanymi winami partnera. Najczęściej przeczytamy „bo ja robiłem źle … to … tamto… Bo ona powiedziała, że ja zrobiłem…” i są to jakieś sytuacje stare, sprzed lat, nawet się tego nie pamięta, których nikt nie zanotował tylko Ona. WTF.
Relatywizując zdradzający czuje się lepiej, nie tylko on jest winny, ale jednocześnie wdeptuje w ziemię zdradzanego choć kaliber winy jest zgoła inny. Dla niego to nie jest ważne, istotne jest to, że jakoś to sobie wytłumaczy, bo daje d.py innemu i jest usprawiedliwiony bo mąż/żona … cośtam ….
Tak, dla niego/niej to jest usprawiedliwienie.
Przeczytaj początek swojego wątku gdzie bijesz się w piersi. Zobacz inne wątki. W większości z nich piszący biorą na siebie winę za wszystko .. też pewnie za trzęsienie ziemi w Japonii.
Nie tylko faceci, kobiety też. To jest schemat.
Cześć osób tego niestety nie wytrzymuje, mój znajomy nie przeżył …. eghh
To niestety tez ciężki orzech.
Teraz już wiesz, dasz radę.
moje ulubione hasło:
Im jesteś słabszy tym ona jest silniejsza. im Ty jesteś silniejszy tym ona jest słabsza słabsza

182

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Bullet, nie wiadomo czy chodzi o zdradę, nie mam żadnej pewności. Wątek zboczył w tym kierunku, ale gdybyś poczytał od początku, to zobaczyłbyś, że ja jednak sporo błędów popełniałem w tym związku. Żona mogła poczuć się odtrącana, niekochana. Naprawdę jest tutaj sporo mojej winy i potrafiłem się do tego przyznać. Szczerze to tego samego oczekiwałem z jej strony. Że spojrzy na to szerzej, że może też dostrzeże swoje błędy. No ale nic z tych rzeczy, bo zostałem zrównany z ziemią. I teraz jeszcze ta szybka chęć rozwodu. Musiałem ją naprawdę skrzywdzić, albo... no właśnie. Ale ciągle odrzucam taką możliwość.

183

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Bullet, nie wiadomo czy chodzi o zdradę, nie mam żadnej pewności. Wątek zboczył w tym kierunku, ale gdybyś poczytał od początku, to zobaczyłbyś, że ja jednak sporo błędów popełniałem w tym związku. Żona mogła poczuć się odtrącana, niekochana. Naprawdę jest tutaj sporo mojej winy i potrafiłem się do tego przyznać. Szczerze to tego samego oczekiwałem z jej strony. Że spojrzy na to szerzej, że może też dostrzeże swoje błędy. No ale nic z tych rzeczy, bo zostałem zrównany z ziemią. I teraz jeszcze ta szybka chęć rozwodu. Musiałem ją naprawdę skrzywdzić, albo... no właśnie. Ale ciągle odrzucam taką możliwość.

Nie masz pewności czy to romans stoi za odejściem żony, ale wydaje mi się, że wykluczyć też jej nie możesz, zaś zrozumienie pewnych mechanizmów w razie, gdyby jednak okazała się prawdą, pozwoli Ci zaoszczędzić sobie dodatkowego cierpienia. 

Idąc za tym co napisał Bullet dodam, że osoba zdradzająca nie tylko z wyrachowania i dla zagłuszenia własnych wyrzutów sumienia wbija drugą w poczucie winy, ale ona naprawdę potrafi sobie wmówić, że życie z mężem/żoną jest udręką. Wówczas z poczuciem własnej krzywdy, którą dodatkowo podsyca obecna z tyłu głowy myśl "jest mi z nią/nim źle, a przecież mam prawo do szczęścia", zdrada staje się łatwiejsza, bo zracjonalizowana i usprawiedliwiona, nieważne, że mętnie, egoistycznie, a nierzadko bez żadnych podstaw. Strona zdradzana staje się wtedy podwójną ofiarą, bo nie tylko doświadcza krzywdy, ale też niezwykle często musi poradzić sobie z wyrzutami sumienia, że sama się do tego przyczyniła, co jest jej przedstawiane, a w fazie szoku działa bardzo skutecznie. 

I jeśli u Was rzeczywiście pojawiła się zdrada, to mógłbyś stanąć na głowie (czytaj: być idealnym mężczyzną i partnerem, bardzo starać się o wyjście z kryzysu, szukać rozwiązań i kompromisów), ale żona tego nie zauważy, a wręcz będziesz ją drażnił, bo nie jest zainteresowana niczym, co wybija ją z tego błogiego odczucia.

184

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

nie wiadomo czy chodzi o zdradę, ................. ja jednak sporo błędów popełniałem w tym związku. Żona mogła poczuć się odtrącana, niekochana. .

Ale te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać.
Żona się ''odkochała'' -pewnie w sporej mierze dzięki Tobie, zaczęła sobie szukać nowej opcji. A gdy ją znalazła to zapragnęła jak najszybciej oczyścić pole.
To jest dość proste.

W tej chwili osią dyskusji nie jest Twoja wina (to już mamy ustalone), ale tempo i radykalność działań żony. Bo te są charakterystyczne i typowe dla kogoś, na kogo już ktoś czeka i ponagla.
''Normalne'' rozstanie przy takim stażu jest paromiesięcznym procesem swoistego buksowania w rejonie 'nie wiem', 'mam mętlik w głowie' i takie tam.

185

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Może nie mówi prawdy, nie wiem. Według mnie opcje mogą być takie:

1. Nikogo nie poznała. We mnie odkochała się dużo wcześniej, wspominała, że już 2 lata temu myślała o rozstaniu. Teraz dodatkowo złapała dołek psychiczny po ostatnich miesiącach ze mną i się od tego uwolniła. Chce szybkiego rozwodu, bo nic do mnie nie czuje, nie widzi szans na powrót i chce mieć to wszystko pozamykane. Przypomniało mi się jeszcze, że ona w ostatniej rozmowie powiedziała, że odetchnęła i że teraz chce odpoczywać sama. Podkreśliła właśnie to "sama".
2. Poznała innego i stąd ten szybki pozew rozwodowy.

Co mogę zrobić? Z naszego związku i tak już nic nie ma (w cuda nie wierzę po czymś takim). Albo przystanę na ten szybki rozwód i będziemy mieli pokojowo pozamykane sprawy. Albo nie zgodzę się na rozwód i będziemy to przeciągali.

186 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-25 14:33:15)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Pomóżcie mi zrozumieć tę kobietę...

Jutro wyjeżdżam, ona o tym wie, więc dostałem od niej smsa czy na pewno jadę do rodziny, czy może zostaję w Warszawie. Zadzwoniłem do niej, powiedziałem co i jak, że wyjeżdżam do rodziny. No i jej słowa: "przez ostatni miesiąc chciałam Ci dać kopa żebyś się ogarnął. Dlaczego o nas nie walczyłeś? Jakby ci zależało, to byś do mnie przyjeżdżał, odzywał się. W ogóle cię nie poznaję, jesteś innym człowiekiem niż wcześniej". I tym podobne. Oczywiście to wszystko w dużych emocjach, z podniesionym głosem. O co jej chodzi? Znacie moją historię, opisywałem to dość dokładnie. Żona w ciągu tego miesiąca od wyprowadzki nie dała mi ani jednego sygnału że jeszcze jej zależy. Wręcz przeciwnie - swoim zachowaniem mnie po prostu odpychała, dobijała mnie psychicznie. A teraz twierdzi, że powinienem był walczyć. Pozwu rozwodowego jeszcze nie złożyła, czeka z tym do następnego tygodnia. Mam wrażenie, że ona po prostu czekała na to, czy zostanę w Warszawie czy wyjadę. Za chwilę będę miał wyrzuty sumienia, że jednak wyjeżdżam do matki. Naprawdę ta sytuacja mnie już przerasta.

187 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-03-25 20:26:05)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Pomóżcie mi zrozumieć tę kobietę...

Jutro wyjeżdżam, ona o tym wie, więc dostałem od niej smsa czy na pewno jadę do rodziny, czy może zostaję w Warszawie. Zadzwoniłem do niej, powiedziałem co i jak, że wyjeżdżam do rodziny. No i jej słowa: "przez ostatni miesiąc chciałam Ci dać kopa żebyś się ogarnął. Dlaczego o nas nie walczyłeś? Jakby ci zależało, to byś do mnie przyjeżdżał, odzywał się. W ogóle cię nie poznaję, jesteś innym człowiekiem niż wcześniej". I tym podobne. Oczywiście to wszystko w dużych emocjach, z podniesionym głosem. O co jej chodzi? Znacie moją historię, opisywałem to dość dokładnie. Żona w ciągu tego miesiąca od wyprowadzki nie dała mi ani jednego sygnału że jeszcze jej zależy. Wręcz przeciwnie - swoim zachowaniem mnie po prostu odpychała, dobijała mnie psychicznie. A teraz twierdzi, że powinienem był walczyć. Pozwu rozwodowego jeszcze nie złożyła, czeka z tym do następnego tygodnia. Mam wrażenie, że ona po prostu czekała na to, czy zostanę w Warszawie czy wyjadę. Za chwilę będę miał wyrzuty sumienia, że jednak wyjeżdżam do matki. Naprawdę ta sytuacja mnie już przerasta.

To po prostu dalszy ciąg zmiękczania Ciebie urabiania tym wpędzaniem w poczucie winy ,patrz wyżej co Ci napisano o manipulowaniu sumieniem i poczuciem winy, krzywdy ,to kontynuacja tego zjawiska u Twojej żony po prostu
w jakimś chorym poczuciu zakończania w pretensjach,z wylewaniem sprzecznych żali, uraz,coś jak odwet ,nie zdziwiłbym się gdybyś usłyszał odwrotną rzecz ,że ją nękasz ,dręczysz, nie dajesz spokoju czasu przestrzeni na przemyślenia i oddech ,nawet w sytuacji kiedy prawie wcale nie pisałeś czy dzwoniłeś ,
tak jest Twojej żonie teraz wygodnie i komfortowo twierdzić że nie starasz się i nie zabiegasz o nią oraz ,wyżywać się na Tobie i na te dwa różne sposoby ,a że to irracjonalne, tak bywa z emocjami które też mają pewną pokrętną logikę .
Jest też możliwe, że to całe gadanie o braku walki przez Ciebie, to zmyłka, zasłona dymna  ze strony żony - wszystko tu możliwe,nawet to, że coś chce jak napisano Ci  a nie wiadomo na razie co konkretnie,  .Czy to zaplanowane z premedytacją działania może tak a może emocje nią targają i sprzeczne przekonania ,może to też jakaś nerwica albo zaburzenie ,lub z nowym obiektem westchnień są jakieś komplikacje ,niejasności .

188

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Czy kobieta, której zależałoby na uratowaniu małżeństwa robi takie rzeczy? Najpierw ta wyprowadzka z hukiem, potem inne "akcje" z jej strony. Unikanie spotkania w cztery oczy, ciągłe wpędzanie mnie w poczucie winy, mówienie wprost o tym, że jej nie zależy, pokazywanie mi pozwu rozwodowego. A teraz okazuje się, że ona liczyła na to, że będę walczył. Ja już naprawdę zgłupiałem.

189

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Pomóżcie mi zrozumieć tę kobietę...

Jutro wyjeżdżam, ona o tym wie, więc dostałem od niej smsa czy na pewno jadę do rodziny, czy może zostaję w Warszawie. Zadzwoniłem do niej, powiedziałem co i jak, że wyjeżdżam do rodziny. No i jej słowa: "przez ostatni miesiąc chciałam Ci dać kopa żebyś się ogarnął. Dlaczego o nas nie walczyłeś? Jakby ci zależało, to byś do mnie przyjeżdżał, odzywał się. W ogóle cię nie poznaję, jesteś innym człowiekiem niż wcześniej". I tym podobne. Oczywiście to wszystko w dużych emocjach, z podniesionym głosem. O co jej chodzi? Znacie moją historię, opisywałem to dość dokładnie. Żona w ciągu tego miesiąca od wyprowadzki nie dała mi ani jednego sygnału że jeszcze jej zależy. Wręcz przeciwnie - swoim zachowaniem mnie po prostu odpychała, dobijała mnie psychicznie. A teraz twierdzi, że powinienem był walczyć. Pozwu rozwodowego jeszcze nie złożyła, czeka z tym do następnego tygodnia. Mam wrażenie, że ona po prostu czekała na to, czy zostanę w Warszawie czy wyjadę. Za chwilę będę miał wyrzuty sumienia, że jednak wyjeżdżam do matki. Naprawdę ta sytuacja mnie już przerasta.

Czasami jak ktos cos nam zarzuca, to warto się zastanowić dlaczego ten ktoś w nas to widzi, dlaczego właśnie na te, a nie inne rzeczy zwraca u nas uwagę, albo nam przypisuje, i bardzo często okazuje się, że działa lustro.
Jak piszesz o swojej żonie to mam wrażenie jakbyś opisywał  osobę niezrównoważoną.

190

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Ajko napisał/a:

Jak piszesz o swojej żonie to mam wrażenie jakbyś opisywał  osobę niezrównoważoną.

Nie chciałem tego napisać, ale wydaje mi się, że ona potrzebuje teraz pomocy psychologa lub psychiatry. Kompletnie nie rozumiem jej zachowania.

191

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

To co robi Twoja żona jest zwykłą manipulacją, która ma na celu obciążenie Cię całą winą za rozpad Waszego związku, a co jest jej na rękę teraz i w przyszłości, aby przed całym światem mieć usprawiedliwienie, że to Ty jesteś winny, bo zbyt szybko odpuściłeś, kiedy ona rzekomo chciała dać Wam jeszcze szansę.

W takiej sytuacji najlepszą metodą będzie zdemaskowanie zachowania manipulanta i celu jego działania. Zwykłe stwierdzenie: "to co robisz jest manipulacją, która ma wpędzić mnie w poczucie winy, ale ja nie dam się nią obciążyć, bo to Ty podjęłaś decyzję, że odchodzisz" powinno zbić ją z tropu. Oczywiście, że będzie się oburzać, zaprzeczać, ale i tak wytrącisz jej broń, a być może również zmusisz do myślenia.

192 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-03-25 18:28:02)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Velocity1206, serducho zabiło mocniej?
Rozważasz starania?
Zadziałało?

Coś tam u niej jest na rzeczy, tak jak napisała Olinka. Czegoś chce od ciebie. Jeszcze nie wiadomo czego.

193

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Pomóżcie mi zrozumieć tę kobietę...

Jutro wyjeżdżam, ona o tym wie, więc dostałem od niej smsa czy na pewno jadę do rodziny, czy może zostaję w Warszawie. Zadzwoniłem do niej, powiedziałem co i jak, że wyjeżdżam do rodziny. No i jej słowa: "przez ostatni miesiąc chciałam Ci dać kopa żebyś się ogarnął. Dlaczego o nas nie walczyłeś? Jakby ci zależało, to byś do mnie przyjeżdżał, odzywał się. W ogóle cię nie poznaję, jesteś innym człowiekiem niż wcześniej". I tym podobne. Oczywiście to wszystko w dużych emocjach, z podniesionym głosem. O co jej chodzi? Znacie moją historię, opisywałem to dość dokładnie. Żona w ciągu tego miesiąca od wyprowadzki nie dała mi ani jednego sygnału że jeszcze jej zależy. Wręcz przeciwnie - swoim zachowaniem mnie po prostu odpychała, dobijała mnie psychicznie. A teraz twierdzi, że powinienem był walczyć. Pozwu rozwodowego jeszcze nie złożyła, czeka z tym do następnego tygodnia. Mam wrażenie, że ona po prostu czekała na to, czy zostanę w Warszawie czy wyjadę. Za chwilę będę miał wyrzuty sumienia, że jednak wyjeżdżam do matki. Naprawdę ta sytuacja mnie już przerasta.

Nie wiem co siedzi tej kobiecie w głowie, dlaczego się tak zachowuje ale ja pisałem już wcześniej, że dla mnie wyprowadzka z Warszawy do matki czy rodziny, oznaczałaby koniec. Rozumiem jednak poniekąd to jej: "chciałam Ci dać kopa byś się ogarnął". Tu nie chodzi o jakieś obietnice, tylko realne działania, ok zacząłeś terapię, szukać pracy itd. ale sam widzisz, że to nie jest takie proste w Twoim stanie. Dawanie złudnych nadziei nie zawsze pomaga, bo wtedy Ty byś manipulował. W końcu poszedłeś na wizytę do specjalisty, a tam usłyszałeś, że nie jesteś chory psychicznie i wysyłasz cv, więc o co jej (żonie) chodzi. Na realne, zauważalne efekty trzeba będzie poczekać. Jej też pewnie się przyda taki zimny prysznic by przestać żyć z dnia na dzień licząc na innych. Tak to sobie można żyć w wieku nastu czy wczesnych 20 lat, ale nie 30+ czy 40. I jeszcze planować dziecko. Możliwe, że ona jest pod wpływem matki, a teściowa i szwagierka jeszcze dołożyły swoje 3 grosze. W takiej sytuacji tylko realna i stała zmiana mogłaby cos zmienić. Tymczasem poza zarzutami, że zostawiła Cię w chorobie, niewiele przemawia "za" Wami. Tym bardziej, że podobno teściowa jej powiedziała, że te problemy 'psychiczne' miałeś dużo wcześniej.

194

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Bardzo dziwna sytuacja i intrygująca. Jedno jest pewne : kobieta tak nie postępuje gdy chce by mąż o nią walczył, nie gnoi go, nie zabiera wszystkich rzeczy z domu, nie zrywa kontaktu całkowicie. Ja dalej mam nieodparte wrażenie że jest ktoś. Może online bajerant wyciągający kasę od zakochanych kobiet który ją omotał cudowną wizją miłości z bajki. Ale gdy nagle okazało się że szybko pogoniła męża by zrobić miejsce to się wystraszył i zamilkł. A ona ? no cóż przerażona tym co narozrabiała nagle zaczyna wciskać kit o braku walki o nią = teraz zawalcz o mnie i zapomnij co ci zrobiłam to może dam Ci szanse zostać podnóżkiem moim. To nawet pasuje do jej zachowania jako rozpaczonej gdy jeszcze mąż pogodził się z rozstaniem i wyjezdza co skutkuje całkowitym koncem bezpowrotnie małżeństwa. To nie straszenie rozwodem ani kilkudniową ucieczką do mamusi. Gdyby wasze rozmowy były w miarę normalne i uczciwe to porozmawiałbym co i jak = niech powie tu i teraz co jest grane, co się stało i dlaczego tak postępuje. Bardzo dziwne to wszystko , bardzo !

195

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
normalnyjestem napisał/a:

Bardzo dziwna sytuacja i intrygująca. Jedno jest pewne : kobieta tak nie postępuje gdy chce by mąż o nią walczył, nie gnoi go, nie zabiera wszystkich rzeczy z domu, nie zrywa kontaktu całkowicie. Ja dalej mam nieodparte wrażenie że jest ktoś. Może online bajerant wyciągający kasę od zakochanych kobiet który ją omotał cudowną wizją miłości z bajki. Ale gdy nagle okazało się że szybko pogoniła męża by zrobić miejsce to się wystraszył i zamilkł. A ona ? no cóż przerażona tym co narozrabiała nagle zaczyna wciskać kit o braku walki o nią = teraz zawalcz o mnie i zapomnij co ci zrobiłam to może dam Ci szanse zostać podnóżkiem moim. To nawet pasuje do jej zachowania jako rozpaczonej gdy jeszcze mąż pogodził się z rozstaniem i wyjezdza co skutkuje całkowitym koncem bezpowrotnie małżeństwa. To nie straszenie rozwodem ani kilkudniową ucieczką do mamusi. Gdyby wasze rozmowy były w miarę normalne i uczciwe to porozmawiałbym co i jak = niech powie tu i teraz co jest grane, co się stało i dlaczego tak postępuje. Bardzo dziwne to wszystko , bardzo !

Ale co może być grane? Tu jeszcze dochodzą do tych (niby) psychicznych problemy finansowe. Autor nadal chyba luźno do nich podchodzi, choć ma 40l. Tak się nie da 'normalnie' żyć.
Dla mnie w tej historii to podstawowy problem choć Autor uważa inaczej. I nie nie winię za to tylko jego, bo i jego żona podobno tylko od czasu do czasu pracowała. Jeśli wróciła do matki i jest na jej utrzymaniu to wiadomo, że będzie pod jej wpływem. Jednak w pierwszym smsie i ostatniej rozmowie dała znać, że myślała, że jak tak postąpi, to on w końcu ogarnie. A On co? Niby poszedł na terapię niby wysyłał cv, ale w końcu wraca do mamusi czy rodziny. W tym przypadku nie ma żadnego argumentu "za". Sorry.

Posty [ 131 do 195 z 595 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024