Cześć wszystkim,
Od prawie 1.5 roku jestem w związku z chłopakiem, mamy oboje po 29 lat. Kiedy się poznaliśmy oboje byliśmy bardzo niedoświdczeni, on był wcześniej w poważnym związku, ale długo czekał z seksem, a potem niedługo po tym jak zaczęli ona mu powiedziała, że go nie kocha i nigdy nie kochała. Ja byłam w związkach, ale nie zakochałam się.
Na początku pieściliśmy się, wszystko było zawsze ok, miał erekcję nawet jak leżeliśmy przytuleni. Problem pojawił się kiedy zaczęliśmy współzyć, przy 3 razie, potem ten problem się utrzymywał, ale sam minął. Niestety od tamtej pory te fale wracają, czasem jest dobrze, za każdym razem wychodzi, potem problem wraca znikąd.
Mój chłopak badał się, wszystko jest ok, był już u 2 seksuologów, u psychoterapeuty, ale to nic nie daje. Obecnie jest sytuacja gdzie od miesiąca udało się uprawiać seks 2 razy. O zaplanowanym seksie np na walentynki czy urodziny albo na wyjeździe mogę zapomnieć, bo on się blokuje i nigdy nie ma szans. Kiedy jest zablokowany nie działają leki, pieszczoty, nic.
Jestem na skraju wyczerpania, mam wysokie libido, uwielbiam seks, a sama już się zniechęciłam, bo wiem, że jest duża szansa, że nie wyjdzie. Czuję wtedy upokożenie, spada mi samoocena, czuję frustrację, często ten problem prowadzi do kłótni, nieprzespanych nocy.
Pewnie zastanawiacie się czemu z nim jestem.. bardzo go Kocham, jest cudownym człowiekiem, wszystko inne między nami się dobrze układa, zależy mi na nim, próbowałam mu pomóc, ale to na nic.. no i są okresy kiedy nam się udaje, jest wtedy namiętnie, cudownie, jest mi z nim dobrze w łóżku. Doradźcie coś jeśli miałyście/mieliście podobne doświadczenia. Jeśli to się nie poprawi, odejdę, bo kocham go, ale muszę też myśleć o sobie..