Czy to zdrada??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 428 ]

326

Odp: Czy to zdrada???

Eskalacja konfliktu i piekło, przeplatane dniami spokoju. Później proporcje tego zmienią się na rzecz jeszcze większej ilości piekła.
Jeśli nie odpuścisz tematu, mąż zacznie Ci ubliżać, wyzywać Cię, szydzić z Ciebie i z Twojej równowagi emocjonalnej i zdrowia psychicznego. Będziecie się nawzajem prowokować i żyć na linii ciągłego ognia.
Będą momenty, w których będziesz błagała go o wybaczenie, bo tak bardzo będziesz się bała rozstania. Będziesz go przepraszać, prosić o szanse.
A w końcu któreś z Was nie wytrzyma, i odejdzie.
Może on, uważający się za ofiarę Twojej nagonki na niego.
Może Ty, upodlona i upokorzona do granic wytrzymałości.

Tak naprawdę nikt nie wie co będzie dalej, bo schemat schematem, ale bardzo wiele zależy od Ciebie i od Twoich decyzji.

Zobacz podobne tematy :

327 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-20 12:08:26)

Odp: Czy to zdrada???
IsaBella77 napisał/a:

Eskalacja konfliktu i piekło, przeplatane dniami spokoju. Później proporcje tego zmienią się na rzecz jeszcze większej ilości piekła.

Przecież my to już mamy, jest sielanka miło, fajnie ale moje podejrzenia wracają, bo nie jest w stanie mi nic udowodnić, nic wytłumaczyć, ani wyjaśnić. Krzyczy, że do niczego nie doszło i że zawsze mnie kochał i na tym kończymy rozmowę, nie pokaże mi tych smsów od koleżanki i tyle.

Wiem, muszę się opanować i albo o tym zapomnieć albo zbierać dowody do rozwodu, Czyż nie??

328

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Wiem, muszę się opanować i albo o tym zapomnieć albo zbierać dowody do rozwodu, Czyż nie??

Tak. Moim zdaniem masz tylko takie dwa wyjścia. Albo zostajesz z mężem na takich jakie masz obecnie - jego warunkach, albo rozstajecie się.
Nie widzę opcji mediacji czy terapii, szczerości, wspólnej pracy nad małżeństwem, bo Twój mąż tego bardzo, ale to bardzo nie chce.

329

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Eskalacja konfliktu i piekło, przeplatane dniami spokoju. Później proporcje tego zmienią się na rzecz jeszcze większej ilości piekła.

Przecież my to już mamy, jest sielanka miło, fajnie ale moje podejrzenia wracają, bo nie jest w stanie mi nic udowodnić, nic wytłumaczyć, ani wyjaśnić. Krzyczy, że do niczego nie doszło i że zawsze mnie kochał i na tym kończymy rozmowę, nie pokaże mi tych smsów od koleżanki i tyle.

Wiem, muszę się opanować i albo o tym zapomnieć albo zbierać dowody do rozwodu, Czyż nie??

Tu nie ma jeszcze zgliszcz związku, jeszcze możesz to wszystko ogarnąć, ale musisz być zdecydowana i wytrwała w postępowaniu. Ty go znasz przecież i wiesz na co go stać. Sobie krzywdy nie zrobi, o to możesz być zupełnie spokojna. Gorzej, że Ty dziewczyno możesz od niego oberwać, bo to jest jego chamska broń na Ciebie. Wie, że jest silniejszy, a Ty nikomu nie pisniesz słówka, dlatego powinnaś głośno powiedzieć bliskim, że stosuje wobec ciebie przemoc i oczekujesz od nich wsparcia w razie zagrożenia. Zapewniam cię, że zaraz przysiądzie na dupsku.
Druga sprawa jest taka, że sama przed sobą musisz postawić problem, czy jesteś w stanie przełknąć to, co się wydarzyło. Jeśli tak, to potrzebujesz kolejnej i ostatniej rozmowy, jeśli Ci będzie łatwiej, to napisz mu o swoich uczuciach, ranach, braku zaufania i całym bólu jaki Ci zadał i dajesz szansę Wam, ale ostatnią.
Rozumiem , że chcesz ratować małżeństwo, bo nie łatwo rzucić wszystko i iść w siną dal, bo i ja nie miałam iść z czym i gdzie. Można być u kogoś kilka tygodni, a co dalej? Chyba, że bałabym się przebywać z nim pod jednym dachem, to nie zastanawiałabym się, tylko wtedy nogi za pas i drogę.
Musi wiedzieć, że to nie żarty, czy takie twoje straszki, musi zwyczajnie ogarnąć się. Jeśli mu zależy, to zmieni swój ton, jeśli tamta wazniejsza, to będzie sadził się dalej, a to znaczyć będzie, że jednak jest po małżeństwie i czas szykować się na rozwód.

330 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-20 22:06:43)

Odp: Czy to zdrada???

Napiszę brutalnie.
Twój mąż CIę nie kocha.
Nie wiem czy przez kochankę (jestem na 99% pewna, ze zdrada byla lub jest) czy z inengo powodu, ale wiem jedno - do uczuc nikogo nie zmusisz. Nawet jakbys teraz juz do konca zycia codziennie byla słodka jak miód, pachnąca i urocza - on i tak nie jest w stanie CIę już kochać. Po przekroczeniu pewnych granic (olbrzymi brak szacunku do Ciebie) - nie da się już wrócić do tego co było. On odpłynął. Bywa, że zdrajcy żałują po latach tego co stracili - ale dopiero jak przejdą proces pt "odszedłem i sięokazalo ze jednak trawa jest bardziej zielona na zewnatrz, a do zony mam jeszcze miłosci troche". Na pewnoe nie będąc w malzentwie, gdzie juz dopuscili sie zdrady i/lub nie szanują juz partnera. On teraz widzi CIę jako żałosną, zdesperowaną osobę, która na wszystko się zgadza i stoi na przeszkodzie jego nowego fajniejszego życia (taką ma wizję w głowie). Naprawde alien ile bys nie wypierala tego i nie racjonalizowala, ze to dla dzieci - z tej mąki chleba nie bedzie. Nikt nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanują siebie. Tak działa natura ludzka. Jak spotykasz kogos i on przeprasza, ze zyje - to go podziwiasz? Nie. Podziwiamy ludzi, ktorzy są pewni siebie, mają do siebie szacunek i nie pozwalają na złe traktowanie sebie. Tak to działa. Twoj mąż nie zmieni do Ciebie stosunku dopoki nie zobaczy w Tobie siły, zdecydowania i niezgody na wulgaryzm, którą Ci serwuje.
I teraz powiem Ci co najlepiej zebys zrobila Teraz jestes w strachu przed zmianą, to oczywiste i naturalne. Nie wiesz jak bedzie wygladalo Twoje nowe zycie bez niego. Jak dzieci? Jak finanse? Jak codziennosc? Tyle, ze to mozna odkryc DOPIERO jak się od zdrajcy odseparuje. Nie ma innej metody. Dlatego polecam Ci odseparowanie się od niego na jakis czas. Fizyczne. No contact czyni cuda. Niech on się wyprowadzi na miesiac na przyklad. Zobaczysz ile w glowie Ci sie poukłąda. Bedziesz doskonale wiedziala co masz zrobic po tym czasie. Dopoki trwasz we wspoluzaleznieniu i zakleszczasz sie na nim - tym bardziej zarowno go dusisz swoją obecnoscia (dlatego jest taki wulgaryzm) i tym bardziej jestes w lęku.
Nie musisz jeszcze składac pozwu ale zrob na początek to.

331

Odp: Czy to zdrada???

Jesteś cała w emocjach i masz do tego prawo, one są często głośniejsze niż głos rozsądku. To nie zarzut, a fakt. Ciężka droga przed Tobą, ale dasz radę. Odetnij się, by się uspokoić, nabrać dystansu i choć trochę ochłonąć. A potem po kolei uświadomić sobie :
1. Pewien etap się skończył - nic nie będzie jak dawniej. Twój wybór ,co z tym zrobisz.
2. To, że mąż Cię nie szanuje, jest straszne. Ale to ,że nie widzi w tym nic złego, jest jeszcze gorsze. Twój wybór, co z tym zrobisz.
3. Jesteś współuzależniona. Nie jest to uczucie tożsame z miłością, choć bywa za takie uważane. Twój wybór, co z tym zrobisz.
Powoli zacznij od uświadomienia sobie tych 3 rzeczy. Na całą resztę przyjdzie czas.
Jak ochłoniesz i zaczniesz pracę od siebie, zobaczysz, ile Ci to przyniesie.

332

Odp: Czy to zdrada???
PainIsFinite napisał/a:

Napiszę brutalnie.
Twój mąż CIę nie kocha.
Nie wiem czy przez kochankę (jestem na 99% pewna, ze zdrada byla lub jest) czy z inengo powodu, ale wiem jedno - do uczuc nikogo nie zmusisz. Nawet jakbys teraz juz do konca zycia codziennie byla słodka jak miód, pachnąca i urocza - on i tak nie jest w stanie CIę już kochać. Po przekroczeniu pewnych granic (olbrzymi brak szacunku do Ciebie) - nie da się już wrócić do tego co było. On odpłynął. Bywa, że zdrajcy żałują po latach tego co stracili - ale dopiero jak przejdą proces pt "odszedłem i sięokazalo ze jednak trawa jest bardziej zielona na zewnatrz, a do zony mam jeszcze miłosci troche". Na pewnoe nie będąc w malzentwie, gdzie juz dopuscili sie zdrady i/lub nie szanują juz partnera. On teraz widzi CIę jako żałosną, zdesperowaną osobę, która na wszystko się zgadza i stoi na przeszkodzie jego nowego fajniejszego życia (taką ma wizję w głowie). Naprawde alien ile bys nie wypierala tego i nie racjonalizowala, ze to dla dzieci - z tej mąki chleba nie bedzie. Nikt nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanują siebie. Tak działa natura ludzka. Jak spotykasz kogos i on przeprasza, ze zyje - to go podziwiasz? Nie. Podziwiamy ludzi, ktorzy są pewni siebie, mają do siebie szacunek i nie pozwalają na złe traktowanie sebie. Tak to działa. Twoj mąż nie zmieni do Ciebie stosunku dopoki nie zobaczy w Tobie siły, zdecydowania i niezgody na chujozę, którą Ci serwuje.
I teraz powiem Ci co najlepiej zebys zrobila Teraz jestes w strachu przed zmianą, to oczywiste i naturalne. Nie wiesz jak bedzie wygladalo Twoje nowe zycie bez niego. Jak dzieci? Jak finanse? Jak codziennosc? Tyle, ze to mozna odkryc DOPIERO jak się od zdrajcy odseparuje. Nie ma innej metody. Dlatego polecam Ci odseparowanie się od niego na jakis czas. Fizyczne. No contact czyni cuda. Niech on się wyprowadzi na miesiac na przyklad. Zobaczysz ile w glowie Ci sie poukłąda. Bedziesz doskonale wiedziala co masz zrobic po tym czasie. Dopoki trwasz we wspoluzaleznieniu i zakleszczasz sie na nim - tym bardziej zarowno go dusisz swoją obecnoscia (dlatego jest taki wqrwiony) i tym bardziej jestes w lęku.
Nie musisz jeszcze składac pozwu ale zrob na początek to.

Może jest tak jak piszesz, a może nie do końca. Mąż jest ciągle  w domu, weekendy siedzi i siedział z nami. Nigdzie nie wychodzi. Nigdy nie pisze z nikim w domu. Dlaczego więc skoro się tyle kłócimy nie spakował się i nie poszedł do innej. Czemu tak boi się rozwodu. Skoro tak mu przeszkadzam, to czemu nie odejdzie. Nieźle zarabia, więc dałby sobie radę. Czemu czasem siedzi i płacze, że tylko mnie w życiu kochał, że zawsze był uczciwy. Od początku mu krzyczę, że ja sobie dam radę bez niego i że ja go nigdy nie zatrzymuję. A wręcz wielokrotnie próbowałam go stąd wypchnąć.
Owszem on czasem krzyczy, że do niczego nie doszło i nie ma się z czego tłumaczyć. Natomiast on nie zamierza się wyprowadzać.

333

Odp: Czy to zdrada???

Alien czyj jest dom?

334

Odp: Czy to zdrada???

Dziewczyny, na litość boską, nie wkładajcie jej do głowy takich rzeczy, bo ona chyba wie lepiej od nas, jak jest. Skąd pewność, że jej nie kocha??? Może kocha ją bardzo, ale narobił bajzlu i teraz szaleje, że ją straci? A może ona naprawdę przesadza z oskarżeniami i jemu już z bezsilności puszczają nerwy? Wiemy, że łatwo komuś napisać, żeby odszedł, rozpoczął nowe życie, posłał partnera do czorta, ale nie wiemy jak ta sytuacja wygląda naprawdę, bo znamy opowieść jednej strony.
Jest agresywny i najpierw z tym powinni się uporać. Tak jak pisałam wcześniej, to jest realny problem. I zawsze uważałam, że jeśli ktoś boi się z kimś spać pod jednym dachem, to powinien uciekać, bo będzie gorzej. Alien sama musi poukładać sobie w głowie priorytety na życie.

335 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-20 23:53:52)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Ja go strasznie wyśmiałam, że ta dziewczyna to taka raszpla, brzydota dlatego tyle lat sama, że tylko on się połaszczył na takie byle gówno z całej kilkudziesięcioosobowej brygady chłopów, tylko on.

Dlaczego tak piszesz o drugiej kobiecie??
I to twoj nie jest fair w stosunku do ciebie, a nie ona.

336

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Może jest tak jak piszesz, a może nie do końca. Mąż jest ciągle  w domu, weekendy siedzi i siedział z nami. Nigdzie nie wychodzi. Nigdy nie pisze z nikim w domu.

Dlatego, że nie dostał z tamtej strony zielonego światła.
Nie jest pewien, a w nieznane i bez gwarancji boi się odchodzić.
Większość ludzi się boi.

alien1666 napisał/a:

Dlaczego więc skoro się tyle kłócimy nie spakował się i nie poszedł do innej. Czemu tak boi się rozwodu. Skoro tak mu przeszkadzam, to czemu nie odejdzie. Nieźle zarabia, więc dałby sobie radę. Czemu czasem siedzi i płacze, że tylko mnie w życiu kochał, że zawsze był uczciwy. Od początku mu krzyczę, że ja sobie dam radę bez niego i że ja go nigdy nie zatrzymuję. A wręcz wielokrotnie próbowałam go stąd wypchnąć.
Owszem on czasem krzyczy, że do niczego nie doszło i nie ma się z czego tłumaczyć. Natomiast on nie zamierza się wyprowadzać.

Przeczytaj sama co piszesz.
Mąż siedzi, płacze, mówi, krzyczy.
Raz jeszcze powtarzam - uczciwości i miłości nie udowadnia się GĘBĄ i GADANIEM.
Przecież to jest jedyna rzecz, jaka jest Ci naprawdę potrzebna. Nie żeby on MÓWIŁ o tym, że jest uczciwy, tylko o tym, żeby Ci pokazał korespondencję z koleżanką. Kiedy się tego domagasz, jest w stosunku do Ciebie agresywny, również fizycznie.
I teraz tak, i mąż i Ty - upieracie się, że to jest miłość i że się kochacie.
Dlaczego więc, będąc tak uczciwym, on nie pokaże Ci tych niewinnych smsów?
Przecież to jest jedyna rzecz, która o jego uczciwości i wierności zaświadczy. To jedyna rzecz, jaka może uciąć to piekło. A on, mimo że jest taaaaaki uczciwy i taaaaak Ciebie kocha, tego akurat zrobić nie chce.
Gdybym ja napisała, że jestem w takiej sytuacji, i że to mój mąż się tak zachowuje - jakbyś to oceniła? CO byś mi odpowiedziała?

337 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-02-21 01:30:14)

Odp: Czy to zdrada???

Dlaczego tak piszemy? Bo to przechodzilismy. Bo nasi mezowie robili dokladnie tak samo. Moj maz tez mi mowil ze kocha, ze ona to tylko taka ladna buzia, ze nic nie bylo...Zaczal wiecej pić, podczas naszych rozmow wybuchał płaczem czasem i nie chcial mi powiedziec czemu. Rozmawialismy godzinami, ja chciałam tylko prawdy. Mowilam: "Jak sie zakochales to.trudno ale mi powiedz, wole najgorsza prawdę". Zaprzeczał. Deklarował milosc do mnie, kupował prezenty, nawet na terapie ze mna poszedl...A prawda jest taka, ze poki jego kochanka nie rzucila swojego narzeczonego - dopoty nie chcial puszczac gałęzi. To było bardzo  nieuczciwe wobec mnie i za to mam najwiekszy zal. Zaloze sie dzis, ze podobną sytuacja jest u alien. Ok tak, istnieje jakis % szans, ze to my sie mylimy, ale zachowanie meza jest tak schematyczne, ze nie sądzę, by tak było.

338 Ostatnio edytowany przez Badas (2021-02-21 09:08:04)

Odp: Czy to zdrada???

Wiecie z tymi schematami to jak z regułą pisowni np ó po samogłoskach. Ale są wyjątki od tej pisowni. Wiem, wiem wyjątki potwierdzają regułę, ale jednak są. Więc po co zakładać, że mąż czeka na zielone światło. Może faktycznie olał tamtą sprawę.
Tutaj największym problem jak dla mnie przynajmniej jest jego agresja wobec Allien. I faktycznie na to pozwolić nie można.

339

Odp: Czy to zdrada???
Ćmaazjatycka napisał/a:

Alien czyj jest dom?

Mieszkanie kupiliśmy w czasie trwania małżeństwa, mamy też drugie małe na wynajem

340 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-22 10:45:08)

Odp: Czy to zdrada???
Joohana napisał/a:

Allien, od tego wydarzenia powinnaś zacząć swoją opowieść, bo to jest SCHEMAT działania zdradza za. Wiesz ile z nas słyszało groźby, że zdradzacz idzie się zabić? Będzie tak długo Ciebie szantażował samobójem, jak długo to będzie działać. Manipuluje Tobą. Jestem o tym przekonana, bo miałam podobnie. Oczywiście już po, kiedy wszystko się wydało i kiedy bal się, że naprawdę odejdę. Twój się miota, bo boi się, że wszystko runie. Nie masz za co przepraszać, on nabroił, niech sprząta. Z dziunią flirt był, ale sądząc po chwiejnym zachowaniu, to raczej jest to przeszłość. Inaczej byłby bezczelny, a on raczej z tego co piszesz, to jest wystraszony i boi się twojego grzebania.

.

Jak już napisałam niestety kocham go, on zarzeka się że mnie też zawsze kocha. Niby na koniec każdej rozmowy się dogadujemy, bo on się trzęsie, zachowuje dziwnie, zwyczajnie zawsze mam ochotę go przytulić.
Tak, on wie, że nie mogę patrzeć na jego  cierpienie.
Ale tych smsów pokazać nie chce. WIem, że coś tam w nich było, do tego mam wrażenie, ze on boi się tej dziewczyny, strasznie się boi. Ostatnio powiedział , że po moich awanturach on unika jej na korytarzu????Przecież ona chyba się na niego nie rzuca, to czemu unika, przecież nie wie co dzieje się u nas w domu. Kiedyś szliśmy razem chodnikiem a ona szła drugą stroną ulicy, spuścił głowę, udał, że nie widzi, a ręce zaczęły mu się trząść.

Pewnie masz rację. Myślę, że w tych smsach było coś co ona odrzuciła, dlatego on mi tego nie pokaże. Bo ucierpiałaby jego duma. Mam czasem tego dość, jest mi cyklicznie niedobrze. Ja też już godzinami z nim gadałam, prosilłam i tłumaczyłam, ze  jeśli będę wiedziała o co chodzi będziemy mogli iść dalej, że postaram sie go zrozumieć. On wypiera się kategorycznie, a ja wiem przez skórę, że coś było. Gdyby nie to nie ukrywałby tej relacji.

Gdybyś to Ty była w tej sytuacji, uznałabym, że może mu na Tobie jeszcze zależy, pewnie kocha i chce być TObą, dlatego tak bardzo stara się ukryć to co się wydarzyło, dlatego tak boi się grzebania w tym, dlatego nie chce aby się wydało

341 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-22 10:54:37)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Tak właśnie powiedział, że ma mnie dość..
Tyle, że ja pomyślałam głupia, że jest taki uczciwy i tak mnie kocha, że woli się zabić niż ze mną rozwieść. I już nie pytam. Głupia jestem ale już kompletnie nie wiem co mam zrobić

Nie jesteś głupia, tylko mocno zagubiona, do tego kochasz męża i to nie ułatwia Ci podjęcia jakiejś decyzji. Zadajesz ciągle te same pytania, ale nie będzie innych odpowiedzi. Mąż Tobą manipuluje, stosuje przemoc, niszczy waszą rodzinę - nie ma w tym miłości. To nie jest sielankowy związek ani dobry dom dla dzieci. Dopóki czegoś nie zrobisz, tak będzie wyglądało wasze życie.

342

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Gdybyś to Ty była w tej sytuacji, uznałabym, że może mu na Tobie jeszcze zależy, pewnie kocha i chce być TObą, dlatego tak bardzo stara się ukryć to co się wydarzyło, dlatego tak boi się grzebania w tym, dlatego nie chce aby się wydało

No tak. ALE - co stara się ukryć i co nie chce żeby się wydało, skoro przecież między nimi nic nie było?
Czego się więc tak boi?

343

Odp: Czy to zdrada???
IsaBella77 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Gdybyś to Ty była w tej sytuacji, uznałabym, że może mu na Tobie jeszcze zależy, pewnie kocha i chce być TObą, dlatego tak bardzo stara się ukryć to co się wydarzyło, dlatego tak boi się grzebania w tym, dlatego nie chce aby się wydało

No tak. ALE - co stara się ukryć i co nie chce żeby się wydało, skoro przecież między nimi nic nie było?
Czego się więc tak boi?

Tego nie wiem, nie wiem też jak to sprawdzić. A może on tak reaguję, bo tak naprawdę to coś do niej czuje, może jest jednak trochę zakochany i dlatego tak jej bronił. Może fizycznie do niczego nie doszło ale coś na rzeczy już było.Czuje coś wbrew sobie. Chce za wszelką cenę byśmy byli razem ale nie jest w stanie pokazać mi tych smsów.
Jest też coś dziwnego między nami. Wieczorem przytulamy się, całujemy a gdy wraca z pracy to ma takie inne zachowani, owszem przytula mnie ale  nie zawsze jest w stanie patrzeć mi w oczy.

344

Odp: Czy to zdrada???

alien czy konsultowałaś się z psychologiem  ?

345

Odp: Czy to zdrada???
bullet napisał/a:

alien czy konsultowałaś się z psychologiem  ?

Mam umówioną wizytę za dwa tygodnie

346

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
bullet napisał/a:

alien czy konsultowałaś się z psychologiem  ?

Mam umówioną wizytę za dwa tygodnie

Weź na ten czas daj sobie spokój. Nie drąż tematu, nie drażnij, nie kop,tylko obserwuj. Zobaczysz co się z tego wykluje.
Jeśli chcesz ratować, to daj sobie czas. Jeśli warto, to super, jeśli nie, to samo wypłynie.

347

Odp: Czy to zdrada???

Każda decyzja, każde działanie wywołuje konsekwencje i wydaje mi się Alien, że Twój mąż obecnie mierzy się z konsekwencjami swoich nieprzewidzianych decyzji poprzez zbytnie zbliżenie emocjonalne z koleżanką. Myślał, że jako wrażliwy, uczynny człowiek tylko pomaga koleżance, miło z nią spędza czas, a jednocześnie nie zauważył, co się dzieje w rzeczywistości. A w rzeczywistości jego uczucia wymknęły się z pod kontroli i zauroczył się koleżanką. Podczas zauroczenia w naszym układzie nerwowym trwa burza hormonalna, która powoduje stan, porównywalny do stanu po zażyciu narkotyku. Zauroczenie pozbawia trzeźwego myślenia, obiekt uczuć jest idealizowany, odrealniony, osoba zauroczona widzi, to co chce widzieć i wierzy we własna iluzję stworzoną we własnej głowie. Jednocześnie następuje oddalenie od stałego partnera, rodziny, pracy liczy się tylko obiekt zauroczenia, o którym stale myśli, z którym chce spędzać czas, rozmawiać. Następuje coś w rodzaju uzależnienia i głębokiej więzi emocjonalnej czasami seksualnej też ale na początku zauroczenia to ta bliskość emocjonalna jest najważniejsza. Na szczęście jak każdego uzależnienia, tak i dla zauroczenia charakterystyczny jest stopniowy proces tolerancji na hormony i reakcje chemiczne zachodzące w mózgu. Z czasem przyzwyczajamy mózg odzyskuje powoli trzeźwość myślenia i powraca racjonalny osąd sytuacji i zaczyna widzieć drugą osobę taką, jaka jest naprawdę i do czego doszło.
Wydaje mi się, że właśnie Twój mąż osiągnął taki etap zauroczenia, z którego chce się wycofać, zapomnieć, przestać o nim myśleć. Teraz widzi prawdę o tej relacji jaką zbudował z koleżanką, widzi, że polubił ją za bardzo, widzi, że nie zapanował się ze swoimi uczuciami, widzi, że przez własny egoizm mógł doprowadzić do rozpadu własnej rodziny, widzi, że po prostu zdradził i nie może w to wszystko uwierzyć. Teraz, kiedy do głosu zaczyna dochodzić zdrowy rozsądek chce zrezygnować z relacji, która nie wpływa dobrze na wasze życie ale to nie jest łatwe, bo nie łatwo wygasić świeżo rozpalone uczucia do koleżanki, a chemia w głowie też robi swoje. Jej widok w pracy, nawet rozmowy służbowe, twoje pytania o nią, twoje pretensje wszystko to powoduje, że te uczucia mimo tego, że chce się ich pozbyć cały czas są. Taki stan psychiczny męża działa destrukcyjnie na cały jego organizm i na mechanizmy jego zachowania. To powoduje u męża uczucie gniewu, żalu, rozpaczy, ale w końcu stopniowo nastąpi akceptacja nowej sytuacji i dojdzie do równowagi we własnym życiu. On teraz walczy tez z wyrzutami własnego sumienia, choć cała sytuacja nie jest dla niego zrozumiała do końca. Chce być z rodziną walczyć o nią ale jednocześnie Twoje awantury go do tego zniechęcają, zniechęca go tez Twój brak wiary w to, że nie chcesz mu uwierzyć, że do zdrady fizycznej nie doszło. Z jednej strony walczy, a z drugiej strony jego zauroczenie w głowie podpowiada mu coś innego, że nie warto, że w domu krzyczą maja pretensję, a w relacji z koleżanką jest miło, przyjemnie i że tam będzie mu lepiej. Dlatego teraz musisz wyciszyć swoje emocje, nie wspominać o koleżance, bo to powoduje powrót intensywności zauroczenia, musicie spokojnie przedyskutować, to co się stało i dlaczego lub poczekać na wizytę u psychologa.
Widać, że Twój mąż, nie jest złym człowiekiem, tylko wrażliwym i za bardzo lubiącym pomagać innym, co go zgubiło w tym przypadku. Powinien pamiętać, że przede wszystkim ma być dobrym mężem a nie kolegą.

348

Odp: Czy to zdrada???

Zgadzam się z Jasmin co do analizy jego uczuć. Pewnie takie są.

Ale Aliene może warto przyjąć dosyć trudną prawdę do siebie. On Cię zdradził emocjonalnie, czyli wygasły jego uczucia do Ciebie i w to miejsce weszły uczucia do koleżanki. Wiele na to wskazuje. I chyba nie tyle chodzi Ci o dowody w tej sprawie, ale po prostu nie chcesz/nie umiesz/ nie jesteś gotowa przyjąć tej prawdy do siebie. Więc wikłasz się z nim w jakieś chore gry, bo i Ty i on nie chcecie być szczerzy nawet wobec siebie samych. a co dopiero wobec małżonka.
Więc Ty załóż to, że on cię zdradził emocjonalnie, kłamie, manipuluje i nadal emocjonalnie jest w relacji z koleżanką, czyli najgorszą dla Ciebie opcję. I teraz zadaj sobie pytanie, czy pomimo tego, że on już Cię nie kocha, a pewnie po prostu boi się samotności i ryzyka, czy pomimo tego chcesz z nim być? Bo jeśli tak, to zacznij działać konstruktywnie. Dla mnie jest jasne i logiczne, że tego chcesz. Nie uciekaj więc od tej trudnej prawdy. Porozmawiaj z mężem i powiedz mu to. I powiedz, że dajesz jemu, sobie, wam szansę na zbudowanie nowej już relacji, z tą trudną prawdą.
Jeśli tak zrobisz, to przestaniesz się miotać z lewa na prawo, i może on również. To ryzyko, ale warte podjęcia.
To oczywiście nie znaczy, że on się uspokoi i będzie tak, jak kiedyś. Nie będzie, ale może być inaczej i nawet fajnie.
Więcej piłek będzie po jego stronie i on będzie miał większą rolę do odegrania. Ale jaki masz inny wybór? Chyba żaden.
Jeśli przeprowadzisz taką rozmowę mąż będzie wiedział, że pomimo jego zdrady Ty chcesz nadal z nim być. I nawet nie musisz mówić o swoich uczuciach, bo są zmienne i bardzo krańcowe. Ale liczy się Twoja postawa, a nie uczucia.
W takiej sytuacji Twoje podwórko będzie czyste i zrobisz wszystko, co mogłaś w tej sytuacji.
Nie wiem, czy stać Cię emocjonalnie na taką szczerość i ryzyko, ale jeśli tego nie zrobisz, to zagracie się w tych chorych gierkach. I rozwalicie małżeństwo i rodzinę.
Ktoś tutaj musi być mądrzejszy i raczej nie będzie to Twój mąż, bo jemu mniej na Tobie zależy. I dla jasności, Twoje uczucia do męża są teraz zdecydowanie zbyt wygórowane, bo gonisz króliczka. Jego akcje są nadmiernie wysokie. Z drugiej strony źle o nim myślisz i to widać w Twoich reakcjach, awanturach. Miotasz się. Jak się nie opanujesz, to się to rozsypie. Przydała by Ci się psychoterapia, aby siebie poukładać w tej trudnej sytuacji.
Tak ja to widzę i takie są również moje doświadczenia. Niestety u mnie się posypało, bo nowa młoda kobieta była bardziej atrakcyjna jednak. A mnie się nie udało opanować emocji.

349

Odp: Czy to zdrada???
faja napisał/a:

Niestety u mnie się posypało, bo nowa młoda kobieta była bardziej atrakcyjna jednak. A mnie się nie udało opanować emocji.

Bardziej atrakcyjna? Śmiem wątpić. Czytanie Ciebie to czysta przyjemność. Z prostego rachunku prawopodobieństwa można mieć domniemanie graniczące z pewnością, że bardziej atrakcyjna nie była.

Nie wiem czemu mężczyznom te młodsze tak bardzo są w stanie zawrócić w głowie, że tracą rozum...

350 Ostatnio edytowany przez Nostalgia2020 (2021-02-23 10:21:38)

Odp: Czy to zdrada???
Jasminn napisał/a:

Każda decyzja, każde działanie wywołuje konsekwencje i wydaje mi się Alien, że Twój mąż obecnie mierzy się z konsekwencjami swoich nieprzewidzianych decyzji poprzez zbytnie zbliżenie emocjonalne z koleżanką. Myślał, że jako wrażliwy, uczynny człowiek tylko pomaga koleżance, miło z nią spędza czas, a jednocześnie nie zauważył, co się dzieje w rzeczywistości. A w rzeczywistości jego uczucia wymknęły się z pod kontroli i zauroczył się koleżanką. Podczas zauroczenia w naszym układzie nerwowym trwa burza hormonalna, która powoduje stan, porównywalny do stanu po zażyciu narkotyku. Zauroczenie pozbawia trzeźwego myślenia, obiekt uczuć jest idealizowany, odrealniony, osoba zauroczona widzi, to co chce widzieć i wierzy we własna iluzję stworzoną we własnej głowie. Jednocześnie następuje oddalenie od stałego partnera, rodziny, pracy liczy się tylko obiekt zauroczenia, o którym stale myśli, z którym chce spędzać czas, rozmawiać. Następuje coś w rodzaju uzależnienia i głębokiej więzi emocjonalnej czasami seksualnej też ale na początku zauroczenia to ta bliskość emocjonalna jest najważniejsza. Na szczęście jak każdego uzależnienia, tak i dla zauroczenia charakterystyczny jest stopniowy proces tolerancji na hormony i reakcje chemiczne zachodzące w mózgu. Z czasem przyzwyczajamy mózg odzyskuje powoli trzeźwość myślenia i powraca racjonalny osąd sytuacji i zaczyna widzieć drugą osobę taką, jaka jest naprawdę i do czego doszło.
Wydaje mi się, że właśnie Twój mąż osiągnął taki etap zauroczenia, z którego chce się wycofać, zapomnieć, przestać o nim myśleć. Teraz widzi prawdę o tej relacji jaką zbudował z koleżanką, widzi, że polubił ją za bardzo, widzi, że nie zapanował się ze swoimi uczuciami, widzi, że przez własny egoizm mógł doprowadzić do rozpadu własnej rodziny, widzi, że po prostu zdradził i nie może w to wszystko uwierzyć. Teraz, kiedy do głosu zaczyna dochodzić zdrowy rozsądek chce zrezygnować z relacji, która nie wpływa dobrze na wasze życie ale to nie jest łatwe, bo nie łatwo wygasić świeżo rozpalone uczucia do koleżanki, a chemia w głowie też robi swoje. Jej widok w pracy, nawet rozmowy służbowe, twoje pytania o nią, twoje pretensje wszystko to powoduje, że te uczucia mimo tego, że chce się ich pozbyć cały czas są. Taki stan psychiczny męża działa destrukcyjnie na cały jego organizm i na mechanizmy jego zachowania. To powoduje u męża uczucie gniewu, żalu, rozpaczy, ale w końcu stopniowo nastąpi akceptacja nowej sytuacji i dojdzie do równowagi we własnym życiu. On teraz walczy tez z wyrzutami własnego sumienia, choć cała sytuacja nie jest dla niego zrozumiała do końca. Chce być z rodziną walczyć o nią ale jednocześnie Twoje awantury go do tego zniechęcają, zniechęca go tez Twój brak wiary w to, że nie chcesz mu uwierzyć, że do zdrady fizycznej nie doszło. Z jednej strony walczy, a z drugiej strony jego zauroczenie w głowie podpowiada mu coś innego, że nie warto, że w domu krzyczą maja pretensję, a w relacji z koleżanką jest miło, przyjemnie i że tam będzie mu lepiej. Dlatego teraz musisz wyciszyć swoje emocje, nie wspominać o koleżance, bo to powoduje powrót intensywności zauroczenia, musicie spokojnie przedyskutować, to co się stało i dlaczego lub poczekać na wizytę u psychologa.
Widać, że Twój mąż, nie jest złym człowiekiem, tylko wrażliwym i za bardzo lubiącym pomagać innym, co go zgubiło w tym przypadku. Powinien pamiętać, że przede wszystkim ma być dobrym mężem a nie kolegą.

Zgadzam się  z analizą zachowań i uczuć męża autorki, jego walka z samym sobą i z tym zauroczeniem jest trudna, bo przecież jemu wydawało się zupełnie inaczej. Dochodzi do niego, że to co zrobił, w jakim jest stanie zależało tylko od niego i od nikogo więcej. Nie jest proste uświadomić sobie pewne rzeczy takimi jakie są, a nie jakie nam się wydawało, że są.
Nie zgadzam się jednak, że próba rozmowy ze strony autorki jest zła i że ona go zniechęca do walki o rodzinę. Być może powinna dać mu czas na uporządkowanie swoich uczuć, nie pytać co chwilę o to co było ale jak najbardziej powiedzieć (o ile chce z nim być) że daje mu czas (tydzień, dwa, trzy-konkretnie) aby uświadomił sobie i zastanowił się co zrobił, potem spokojnie porozmawiać i zastanowić się co dalej. Tylko stanięcie w prawdzie, a ona zaboli oboje da szanse aby wyciągnąć naukę na przyszłość.

faja napisał/a:

Niestety u mnie się posypało, bo nowa młoda kobieta była bardziej atrakcyjna jednak. A mnie się nie udało opanować emocji.

Posypało się bo do naprawy nie było chęci lub sił Was obojga. Ty Twoich emocji nie umiałaś wyciszyć, jemu zależało bardziej na niej. Atrakcyjność tu nie ma totalnie znaczenia. Tak jak opisała Jasmin przy zauroczeniu widzi się to co chce i nawet brzydkie staje się piękne, umniejsza się wszystkie wady osoby, w której ktoś się zauroczył, a wyolbrzymia niedoskonałości swojego partnera.

351

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:

Nie zgadzam się jednak, że próba rozmowy ze strony autorki jest zła i że ona go zniechęca do walki o rodzinę. Być może powinna dać mu czas na uporządkowanie swoich uczuć, nie pytać co chwilę o to co było ale jak najbardziej powiedzieć (o ile chce z nim być) że daje mu czas (tydzień, dwa, trzy-konkretnie) aby uświadomił sobie i zastanowił się co zrobił, potem spokojnie porozmawiać i zastanowić się co dalej. Tylko stanięcie w prawdzie, a ona zaboli oboje da szanse aby wyciągnąć naukę na przyszłość.

Nie chodziło mi o to aby w ogóle nie rozmawiać o tym co zaszło, tylko aby wyciszyć emocje i spokojnie porozmawiać o całej sytuacji, o tym co naprawdę zaszło i nie skupiać się tylko na obiekcie zauroczenia męża ale na jego zachowaniu, na jego decyzjach dotyczących zaangażowania się w relacje z koleżanką, czego szukał, na czym mu zależało, że zamiast skupić się na małżeństwie wolał popłynąć w przyjemności relacji poza swoim małżeństwem. Dlaczego napisałam aby nie skupiać się na koleżance, bo podobno obiekt zauroczenia ma drugorzędne znaczenie i jest tylko pretekstem do ujawnienia pragnień i zachowań osoby zauroczonej. Atrakcyjność w zauroczeniu ma bardzo duże znaczenie dlatego następuje idealizowanie obiektu zauroczenia w myśl zasady "Nikt nie jest idealny dopóki się w nim nie zakochasz" ale chodzi też o odczuwanie emocji, o stan euforii w jaki wprowadza przebywanie w towarzystwie tej osoby, bo to stało się głównie przyczyną oddalenia i szukaniu na zewnątrz tego o co się nie zadbało we własnym małżeństwie. Znalezienie odpowiedzi co stało się przyczyną zachowań męża będzie kluczem do ratowania małżeństwa, tylko, że najczęściej przyczyny takiego zachowania leżą zarówno po stronie męża jak też i żony, dlatego trzeba to spokojnie wyjaśnić i przedyskutować, a na zakończenie określić swoje życiowe priorytety i ratować to małżeństwo, bo na decyzje o rozstaniu zawsze jest czas.

352

Odp: Czy to zdrada???
faja napisał/a:

On Cię zdradził emocjonalnie, czyli wygasły jego uczucia do Ciebie i w to miejsce weszły uczucia do koleżanki. Wiele na to wskazuje.

A dokładniej co?

353

Odp: Czy to zdrada???
Jasminn napisał/a:
Nostalgia2020 napisał/a:

Nie zgadzam się jednak, że próba rozmowy ze strony autorki jest zła i że ona go zniechęca do walki o rodzinę. Być może powinna dać mu czas na uporządkowanie swoich uczuć, nie pytać co chwilę o to co było ale jak najbardziej powiedzieć (o ile chce z nim być) że daje mu czas (tydzień, dwa, trzy-konkretnie) aby uświadomił sobie i zastanowił się co zrobił, potem spokojnie porozmawiać i zastanowić się co dalej. Tylko stanięcie w prawdzie, a ona zaboli oboje da szanse aby wyciągnąć naukę na przyszłość.

Nie chodziło mi o to aby w ogóle nie rozmawiać o tym co zaszło, tylko aby wyciszyć emocje i spokojnie porozmawiać o całej sytuacji, o tym co naprawdę zaszło i nie skupiać się tylko na obiekcie zauroczenia męża ale na jego zachowaniu, na jego decyzjach dotyczących zaangażowania się w relacje z koleżanką, czego szukał, na czym mu zależało, że zamiast skupić się na małżeństwie wolał popłynąć w przyjemności relacji poza swoim małżeństwem. Dlaczego napisałam aby nie skupiać się na koleżance, bo podobno obiekt zauroczenia ma drugorzędne znaczenie i jest tylko pretekstem do ujawnienia pragnień i zachowań osoby zauroczonej. Atrakcyjność w zauroczeniu ma bardzo duże znaczenie dlatego następuje idealizowanie obiektu zauroczenia w myśl zasady "Nikt nie jest idealny dopóki się w nim nie zakochasz" ale chodzi też o odczuwanie emocji, o stan euforii w jaki wprowadza przebywanie w towarzystwie tej osoby, bo to stało się głównie przyczyną oddalenia i szukaniu na zewnątrz tego o co się nie zadbało we własnym małżeństwie. Znalezienie odpowiedzi co stało się przyczyną zachowań męża będzie kluczem do ratowania małżeństwa, tylko, że najczęściej przyczyny takiego zachowania leżą zarówno po stronie męża jak też i żony, dlatego trzeba to spokojnie wyjaśnić i przedyskutować, a na zakończenie określić swoje życiowe priorytety i ratować to małżeństwo, bo na decyzje o rozstaniu zawsze jest czas.

Jak komuś czegoś brakuje to się o tym mówi, a nie szuka na zewnątrz związku, jak się nie umie rozmawiać lub do współmałżonka nie dociera czy nic z tym nie chce zrobić to się uczciwie kończy związek. O tym co zaszło będą mogli porozmawiać jak on to sobie w głowie poukłada bo jego myślenie o tym co się stało jest zupełnie inne niż jej.
Cofnęłam się do początku tematu i autorka wyraźnie napisała, że było ok i nagle mąż zaczął się odsuwać. Pewnie idealnie nie było jak w każdym związku ale nie było też czegoś wyraźnego żeby tak się zachował, co i tak by go nie tłumaczyło bo zrobił co chciał i tylko on jest temu winien.

Jak się oboje wyciszą to może rozmowa będzie miała sens, wyjdzie pewnie wiele spraw które każdy widział na swój sposób ale najpierw powinien on zrozumieć co zrobił i chcieć to naprawić bo bez tego raczej nic nie będzie.

354

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:

Jak komuś czegoś brakuje to się o tym mówi, a nie szuka na zewnątrz związku, jak się nie umie rozmawiać lub do współmałżonka nie dociera czy nic z tym nie chce zrobić to się uczciwie kończy związek.

Ale niby czego szuka? Z tego co wiadomo, mąż stanął w obronie wyśmiewanej koleżanki. Koleżanka ma jakieś tam kłopoty w robocie. Nie zmieniło to w żadnym stopniu związku Autorki z nim. Zmieniło się, gdy Autorka zaczęła robić o to wojny emocjonalne. Do czego jest ciągle zachęcana przez użytkowniczki, które miały przejścia w swoich związkach.
O czym tu rozmawiać? Co ma mąż Autorce wyjaśniać?

355

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:

Jak się oboje wyciszą to może rozmowa będzie miała sens, wyjdzie pewnie wiele spraw które każdy widział na swój sposób ale najpierw powinien on zrozumieć co zrobił i chcieć to naprawić bo bez tego raczej nic nie będzie.

Nostalgia masz 100% racji, facet musi zrozumieć, co zrobił jak mocno skrzywidził swoją żonę i rodzinę. To on podjął taką decyzje nie inną, a teraz ucieka od odpowiedzialności, bo to bolesne i nie rozumie dlaczego tak się zachował, a odpowiedź jest jedna, bo tak chciał. Był naiwny, że nic się nie dzieje - facet zachowuje się podobnie jak mój mąż, który zauroczył się w nowej koleżance z pracy. Wszystko zadziało się lawinowo w niesamowicie szybkim tempie ale na szczęście zauważyłam, że cos się zaczyna dziać nie tak i dzięki swojej sile charakteru oraz stanowczości udało mi się go wyrwać z tego otępiającego amoku w momencie największego zauroczenia. Na początku też nie rozumiał o co ja mam do niego pretensje, przecież on tylko rozmawia służbowo, on tylko pomaga koleżance w pracy, a ja się czepiam i zabraniam mu normalnych rozmów. Na szczęście mimo tego amoku dotarło do niego, że tych rozmów, spotkań w pracy i wspólnego picia kawy jest za dużo i nie ma w tym nic normalnego. Z dnia na dzień mimo bardzo intensywnego zaangażowania uciął kontakt i nigdy do niego nie powrócił mimo jednego miejsca pracy. Stopniowo właśnie dzięki rozmowom i tłumaczeniu co naprawdę zrobił dotarła do niego prawda, było to dla niego bardzo bolesne, dostawał dosłownie szału na wspomnienie tego co zrobił, jak się zachował, kiedy to wszystko zrozumiał. To zrozumienie doprowadziło zarówno jego jak i mnie do weryfikacji swoich zachowań, życiowych priorytetów, nauczyło nowego spojrzenia na siebie i na swoje potrzeby, na całokształt naszego życia. Staliśmy się sobie bardziej bliscy, zaczeliśmy się bardziej szanować i bardziej kochać. Ja zaczęłam mniej pracować, zrozumiałam, że kariera i pieniądze to nie wszystko, że należy pracować tyle aby czasu starczyło na normalne życie. Po tych wszystkich rozmowach, mojemu mężowi zależało nawet bardziej niż mnie na ratowaniu małżeństwa, on walczył wytrwale o danie sobie drugiej szansy, bo zawsze między nami wszystko się układało dobrze bez większych zawirowań. Stwierdził, że czasami trzeba od życia dostać gorzką lekcję za swoją głupotę, trzeba sięgnąć dna aby docenić jak wiele ma się w życiu i jak łatwo to stracić. Mój mąż zrozumiał, czego mężowi autorki serdecznie też życzę.

356 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-02-23 15:19:20)

Odp: Czy to zdrada???
prego napisał/a:

..Ale niby czego szuka? Z tego co wiadomo, mąż stanął w obronie wyśmiewanej koleżanki. Koleżanka ma jakieś tam kłopoty w robocie. Nie zmieniło to w żadnym stopniu związku Autorki z nim. Zmieniło się, gdy Autorka zaczęła robić o to wojny emocjonalne. Do czego jest ciągle zachęcana przez użytkowniczki, które miały przejścia w swoich związkach.
O czym tu rozmawiać? Co ma mąż Autorce wyjaśniać?

a jest dokładnie odwrotnie ...
1. m. sam się z koleżanki wyśmiewał, to co allien o niej mówiła było konsekwencją jego stanowiska wcześniejszego ... co znaczy stanął w obronie, nawiązywanie intymnych związków nazywasz stawaniem w obronie ?
2. Zmieniło związek autorki z nim bo zaczął się niebezpiecznie angażowac, ewidentnie były słuszne niepokoje w związku z tym ..
3. Wojny emocjonalne stosuje m. wobec alien, ona ma prawo wiedzieć, a on UKRYWA ... co, skoro nic się nie wydarzyło, kasuje wiadomości ... sama w to nie wierzysz chyba, że "nic" nie było
4. Autorka ma prawo pytać ile i kiedy zechce, to nie ona zawiniła
5. Właśnie jest o czym rozmawiać tylko m.nie chce być szczery, nas.ał sobie na ręce, a na pytanie "co śmierdzi?" wpada w szał, że przecież nic nie czuć

357

Odp: Czy to zdrada???
prego napisał/a:
Nostalgia2020 napisał/a:

Jak komuś czegoś brakuje to się o tym mówi, a nie szuka na zewnątrz związku, jak się nie umie rozmawiać lub do współmałżonka nie dociera czy nic z tym nie chce zrobić to się uczciwie kończy związek.

Ale niby czego szuka? Z tego co wiadomo, mąż stanął w obronie wyśmiewanej koleżanki. Koleżanka ma jakieś tam kłopoty w robocie. Nie zmieniło to w żadnym stopniu związku Autorki z nim. Zmieniło się, gdy Autorka zaczęła robić o to wojny emocjonalne. Do czego jest ciągle zachęcana przez użytkowniczki, które miały przejścia w swoich związkach.
O czym tu rozmawiać? Co ma mąż Autorce wyjaśniać?

Niestety to nie do końca tak. On wtedy nie stanął w jej obronie, nic temu facetowi nie powiedział, frustrację wylał w domu , mocno i dosadnie i wtedy po raz pierwszy od 3 lat wspomniał o niej.

Niestety cały czas się łudziłam, ale macie rację: on mnie nie szanuje....
Powiedział, że gdyby była taka możliwość na przywrócenie tych smsów to by mi je pokazał i odszedł za brak zaufania do niego....
To ja mu na to, żeby powiedział koleżance, żeby je nam przesłała. A on  na to, że jego to nie obchodzi!!! I tego nie zrobi. On się jej boi, boi się a ja nie wiem czemu!!!
I nie z miłości do mnie chciał się zabić a dlatego, że mu nie dawałam spokoju i się przypierniczałam. Tak wyszło.
Chcę być na razie ze mną, po staremu, na starych zasadach, no bo w końcu było miło i wygodnie.
On nie chce zaczynać od nowa, nie chce stracić dzieci ale to ją szanuje , nie mnie.

358

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Powiedział, że gdyby była taka możliwość na przywrócenie tych smsów to by mi je pokazał i odszedł za brak zaufania do niego....
To ja mu na to, żeby powiedział koleżance, żeby je nam przesłała. A on  na to, że jego to nie obchodzi!!! I tego nie zrobi. On się jej boi, boi się a ja nie wiem czemu!!!

To on nadużył Twoje zaufanie, jako żonaty facet nie powinien tak intensywnie angażować się w relacje z koleżanką. Pomoc ma swoje granice i jest bezinteresowna, a jemu najwyraźniej o cos zaczęło chodzić. Może właśnie te usunięte sms-y są dowodem jego nielojalności, braku szacunku do Ciebie. Może podczas swojego zauroczenia koleżanką obiecał jej za dużo, za co mu teraz wstyd, bo jak otrzeźwiał to nie ma zamiaru tego dotrzymać. Może tez i koledzy z pracy zaczęli naśmiewać się z niego i dlatego postanowił to szybko uciąć. Jak sam nic nie powie pozostają same domysły ale wyraźnie widać, że facet ukrywa jakieś grzeszki.

359

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

To ja mu na to, żeby powiedział koleżance, żeby je nam przesłała. A on  na to, że jego to nie obchodzi!!! I tego nie zrobi. On się jej boi, boi się a ja nie wiem czemu!!!

Naprawdę nie wiesz dlaczego smile ?
Ja tam wiem. I sporo innych osób tutaj też pewnie wie.

360

Odp: Czy to zdrada???
merle napisał/a:
faja napisał/a:

Niestety u mnie się posypało, bo nowa młoda kobieta była bardziej atrakcyjna jednak. A mnie się nie udało opanować emocji.

Bardziej atrakcyjna? Śmiem wątpić. Czytanie Ciebie to czysta przyjemność. Z prostego rachunku prawopodobieństwa można mieć domniemanie graniczące z pewnością, że bardziej atrakcyjna nie była.

Nie wiem czemu mężczyznom te młodsze tak bardzo są w stanie zawrócić w głowie, że tracą rozum...

Była NOWA INNA i pewnie lepiej cycki jej stały.
A tak naprawdę to fajna była, 14 lat młodsza, ładna, inteligentna,  ciekawa. Romans trwał kilka lat. W sumie nie było czego zbierać i to szybko. Facet mocno odleciał. Dziwiłam się, że ona na niego poleciała. Kobiety zakochują się w tym co słyszą, są łatwowierne. Ona uwierzyła, że tylko ona, jedyna, a potem okazało się, że facet nadal dobrze widzi dookoła. On lowelas, ona naiwna.
Cóż Panie - świeżość.
Dziękuję za komplement.

361

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:
Jasminn napisał/a:

Każda decyzja, każde działanie wywołuje konsekwencje i wydaje mi się Alien, że Twój mąż obecnie mierzy się z konsekwencjami swoich nieprzewidzianych decyzji poprzez zbytnie zbliżenie emocjonalne z koleżanką. Myślał, że jako wrażliwy, uczynny człowiek tylko pomaga koleżance, miło z nią spędza czas, a jednocześnie nie zauważył, co się dzieje w rzeczywistości. A w rzeczywistości jego uczucia wymknęły się z pod kontroli i zauroczył się koleżanką. Podczas zauroczenia w naszym układzie nerwowym trwa burza hormonalna, która powoduje stan, porównywalny do stanu po zażyciu narkotyku. Zauroczenie pozbawia trzeźwego myślenia, obiekt uczuć jest idealizowany, odrealniony, osoba zauroczona widzi, to co chce widzieć i wierzy we własna iluzję stworzoną we własnej głowie. Jednocześnie następuje oddalenie od stałego partnera, rodziny, pracy liczy się tylko obiekt zauroczenia, o którym stale myśli, z którym chce spędzać czas, rozmawiać. Następuje coś w rodzaju uzależnienia i głębokiej więzi emocjonalnej czasami seksualnej też ale na początku zauroczenia to ta bliskość emocjonalna jest najważniejsza. Na szczęście jak każdego uzależnienia, tak i dla zauroczenia charakterystyczny jest stopniowy proces tolerancji na hormony i reakcje chemiczne zachodzące w mózgu. Z czasem przyzwyczajamy mózg odzyskuje powoli trzeźwość myślenia i powraca racjonalny osąd sytuacji i zaczyna widzieć drugą osobę taką, jaka jest naprawdę i do czego doszło.
Wydaje mi się, że właśnie Twój mąż osiągnął taki etap zauroczenia, z którego chce się wycofać, zapomnieć, przestać o nim myśleć. Teraz widzi prawdę o tej relacji jaką zbudował z koleżanką, widzi, że polubił ją za bardzo, widzi, że nie zapanował się ze swoimi uczuciami, widzi, że przez własny egoizm mógł doprowadzić do rozpadu własnej rodziny, widzi, że po prostu zdradził i nie może w to wszystko uwierzyć. Teraz, kiedy do głosu zaczyna dochodzić zdrowy rozsądek chce zrezygnować z relacji, która nie wpływa dobrze na wasze życie ale to nie jest łatwe, bo nie łatwo wygasić świeżo rozpalone uczucia do koleżanki, a chemia w głowie też robi swoje. Jej widok w pracy, nawet rozmowy służbowe, twoje pytania o nią, twoje pretensje wszystko to powoduje, że te uczucia mimo tego, że chce się ich pozbyć cały czas są. Taki stan psychiczny męża działa destrukcyjnie na cały jego organizm i na mechanizmy jego zachowania. To powoduje u męża uczucie gniewu, żalu, rozpaczy, ale w końcu stopniowo nastąpi akceptacja nowej sytuacji i dojdzie do równowagi we własnym życiu. On teraz walczy tez z wyrzutami własnego sumienia, choć cała sytuacja nie jest dla niego zrozumiała do końca. Chce być z rodziną walczyć o nią ale jednocześnie Twoje awantury go do tego zniechęcają, zniechęca go tez Twój brak wiary w to, że nie chcesz mu uwierzyć, że do zdrady fizycznej nie doszło. Z jednej strony walczy, a z drugiej strony jego zauroczenie w głowie podpowiada mu coś innego, że nie warto, że w domu krzyczą maja pretensję, a w relacji z koleżanką jest miło, przyjemnie i że tam będzie mu lepiej. Dlatego teraz musisz wyciszyć swoje emocje, nie wspominać o koleżance, bo to powoduje powrót intensywności zauroczenia, musicie spokojnie przedyskutować, to co się stało i dlaczego lub poczekać na wizytę u psychologa.
Widać, że Twój mąż, nie jest złym człowiekiem, tylko wrażliwym i za bardzo lubiącym pomagać innym, co go zgubiło w tym przypadku. Powinien pamiętać, że przede wszystkim ma być dobrym mężem a nie kolegą.

Zgadzam się  z analizą zachowań i uczuć męża autorki, jego walka z samym sobą i z tym zauroczeniem jest trudna, bo przecież jemu wydawało się zupełnie inaczej. Dochodzi do niego, że to co zrobił, w jakim jest stanie zależało tylko od niego i od nikogo więcej. Nie jest proste uświadomić sobie pewne rzeczy takimi jakie są, a nie jakie nam się wydawało, że są.
Nie zgadzam się jednak, że próba rozmowy ze strony autorki jest zła i że ona go zniechęca do walki o rodzinę. Być może powinna dać mu czas na uporządkowanie swoich uczuć, nie pytać co chwilę o to co było ale jak najbardziej powiedzieć (o ile chce z nim być) że daje mu czas (tydzień, dwa, trzy-konkretnie) aby uświadomił sobie i zastanowił się co zrobił, potem spokojnie porozmawiać i zastanowić się co dalej. Tylko stanięcie w prawdzie, a ona zaboli oboje da szanse aby wyciągnąć naukę na przyszłość.

faja napisał/a:

Niestety u mnie się posypało, bo nowa młoda kobieta była bardziej atrakcyjna jednak. A mnie się nie udało opanować emocji.

Posypało się bo do naprawy nie było chęci lub sił Was obojga. Ty Twoich emocji nie umiałaś wyciszyć, jemu zależało bardziej na niej. Atrakcyjność tu nie ma totalnie znaczenia. Tak jak opisała Jasmin przy zauroczeniu widzi się to co chce i nawet brzydkie staje się piękne, umniejsza się wszystkie wady osoby, w której ktoś się zauroczył, a wyolbrzymia niedoskonałości swojego partnera.

Ja już z niego nic nie wycisnę. Twierdzi, że mnie nigdy nie zdradził, że mnie kocha i że on nie jest zauroczony i zakochany. Powtarza to jak mantrę. Pytam czy na coś czeka, czy czeka na zielone światło ale on mówi, że większych głupot nie słyszał w życiu. Prosi mnie tylko abym przestała to drążyć. Smsów nie zobaczę ale za to mam mu bardzo wierzyć .Że dwa razy wydrukowałam pozew rozwodowy i mówię, że niech podpisuje , bo on już jest na skraju a mnie odwiozą zaraz do wariatkowa. On wiedział przecież że przeszłam na początku załamanie nerwowe, gdzie schudłam 8 kg i ledwo żyłam ,ale mimo to boi się poprosić koleżankę o smsy.

362

Odp: Czy to zdrada???
IsaBella77 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

To ja mu na to, żeby powiedział koleżance, żeby je nam przesłała. A on  na to, że jego to nie obchodzi!!! I tego nie zrobi. On się jej boi, boi się a ja nie wiem czemu!!!

Naprawdę nie wiesz dlaczego smile ?
Ja tam wiem. I sporo innych osób tutaj też pewnie wie.

Więc , czemu?? Bo jest zakochany i nie chce żeby to wyszło czy łączyło ich coś znacznie więcej.

363

Odp: Czy to zdrada???
Jasminn napisał/a:
Nostalgia2020 napisał/a:

Jak się oboje wyciszą to może rozmowa będzie miała sens, wyjdzie pewnie wiele spraw które każdy widział na swój sposób ale najpierw powinien on zrozumieć co zrobił i chcieć to naprawić bo bez tego raczej nic nie będzie.

Nostalgia masz 100% racji, facet musi zrozumieć, co zrobił jak mocno skrzywidził swoją żonę i rodzinę. To on podjął taką decyzje nie inną, a teraz ucieka od odpowiedzialności, bo to bolesne i nie rozumie dlaczego tak się zachował, a odpowiedź jest jedna, bo tak chciał. Był naiwny, że nic się nie dzieje - facet zachowuje się podobnie jak mój mąż, który zauroczył się w nowej koleżance z pracy. Wszystko zadziało się lawinowo w niesamowicie szybkim tempie ale na szczęście zauważyłam, że cos się zaczyna dziać nie tak i dzięki swojej sile charakteru oraz stanowczości udało mi się go wyrwać z tego otępiającego amoku w momencie największego zauroczenia. Na początku też nie rozumiał o co ja mam do niego pretensje, przecież on tylko rozmawia służbowo, on tylko pomaga koleżance w pracy, a ja się czepiam i zabraniam mu normalnych rozmów. Na szczęście mimo tego amoku dotarło do niego, że tych rozmów, spotkań w pracy i wspólnego picia kawy jest za dużo i nie ma w tym nic normalnego. Z dnia na dzień mimo bardzo intensywnego zaangażowania uciął kontakt i nigdy do niego nie powrócił mimo jednego miejsca pracy. Stopniowo właśnie dzięki rozmowom i tłumaczeniu co naprawdę zrobił dotarła do niego prawda, było to dla niego bardzo bolesne, dostawał dosłownie szału na wspomnienie tego co zrobił, jak się zachował, kiedy to wszystko zrozumiał. To zrozumienie doprowadziło zarówno jego jak i mnie do weryfikacji swoich zachowań, życiowych priorytetów, nauczyło nowego spojrzenia na siebie i na swoje potrzeby, na całokształt naszego życia. Staliśmy się sobie bardziej bliscy, zaczeliśmy się bardziej szanować i bardziej kochać. Ja zaczęłam mniej pracować, zrozumiałam, że kariera i pieniądze to nie wszystko, że należy pracować tyle aby czasu starczyło na normalne życie. Po tych wszystkich rozmowach, mojemu mężowi zależało nawet bardziej niż mnie na ratowaniu małżeństwa, on walczył wytrwale o danie sobie drugiej szansy, bo zawsze między nami wszystko się układało dobrze bez większych zawirowań. Stwierdził, że czasami trzeba od życia dostać gorzką lekcję za swoją głupotę, trzeba sięgnąć dna aby docenić jak wiele ma się w życiu i jak łatwo to stracić. Mój mąż zrozumiał, czego mężowi autorki serdecznie też życzę.

Tak on zachował się tak jęk chciał. Ale on nie przyzna tego, on zawsze zrzuci winę za to, usprawiedliwia się tym co ja zrobię.
Nawet jak wtedy pojechałam z dziećmi do mamy i nie kazałam mu jechać bo widziałam, że jest zmęczony po pracy to on stwierdził, że byłam zła i go zostawiłam.... A potem zreflektował się i mówi, że skoro był w domu to chciał zrobić coś pożytecznego i uprał pokrowiec od materaca.

364

Odp: Czy to zdrada???

Alien1666 - proszę, nie pisz swoich kolejnych postów, pod poprzednimi - jest to niezgodne z regulaminem naszego forum.
Możesz w jednej wypowiedzi odpowiedzieć kilku osobom, możesz wkleić do jednego posta kilka cytatów na które odpowiadasz.
Dodatkowo - cytowanie długich i rozbudowanych wypowiedzi, na które odpowiadasz tylko jednym zdaniem - bardzo zaśmieca wątek i zmniejsza jego czytelność.
Z góry dziękuję za zastosowanie się do naszych zasad.
Moderator IsaBella77

365

Odp: Czy to zdrada???
IsaBella77 napisał/a:

Alien1666 - proszę, nie pisz swoich kolejnych postów, pod poprzednimi - jest to niezgodne z regulaminem naszego forum.
Możesz w jednej wypowiedzi odpowiedzieć kilku osobom, możesz wkleić do jednego posta kilka cytatów na które odpowiadasz.
Dodatkowo - cytowanie długich i rozbudowanych wypowiedzi, na które odpowiadasz tylko jednym zdaniem - bardzo zaśmieca wątek i zmniejsza jego czytelność.
Z góry dziękuję za zastosowanie się do naszych zasad.
Moderator IsaBella77

  Bardzo przepraszam , postaram się więcej tego nie robić. Możecie to usunąć. Postaram się nie popełniać tych błędów.

366

Odp: Czy to zdrada???

Dziękuję bardzo smile !

367

Odp: Czy to zdrada???

Alien, długo będziesz się tak dręczyć? Przecież Ty sama się trujesz i nakręcasz, robisz piekło ze swojego życia. Pisałam Ci żebyś odpuściła do wizyty u psychologa.
Twoje jazdy nie dają szansy na normalne życie i właściwy pogląd. On jeśli tam coś nawywijal, to już mu się odechciało, bo widzi, że to nie przelewki. Zresztą, nawet nie dajesz sobie szansy, żeby go poobserwować. Twoja metoda, to nacisk i gadanie, żeby się przyznał, a raczej rzadko to tak działa.
Na Twoim miejscu choćbym udawała, że wszystko już ok i uśpiła jego czujność, a po jakimś czasie zwyczajnie "zgubiłby" telefon. Jeśli to jest jedyna droga, abyś dotarła do prawdy, to poszłabym nią. Wiem, że czasami nie można grać czysto, a jeśli ta prawda pozwoli nam zrobić porządek w swoim życiu, to trzeba użyć podstępu. Ktoś powie, że to świństwo, pewnie tak, ale czasem nie da się inaczej.

368

Odp: Czy to zdrada???

Do Joohana.
Masz rację. Tylko prawda jest taka, że nawet jak się dogadamy i jest niby dobrze, ja próbuję się opanować, to mój mąż raczej nie przyjdzie, nie zapyta jak chcesz spędzić wieczór?, co zrobimy? , chodź na spacer? ,  itd. on bierze telefon syna i idzie pograć bo musi się zdystansować,  odpocząć. Toż nie ma go do 15 tej, nie jest ze mną to czemu nie może ze mną spędzić trochę czasu. Tak czasem były wieczorki przy winie, owszem ale to też tylko po kłótniach. Cholera mnie bierze, jak patrzę jak zachowuję się teraz jakby ktoś go do tego domu włożył, jakby nie był jego.  I tak było zawsze, po pracy to on już jest tak zmęczony, że nie może wyjść z dzieckiem pograć w piłkę. Nie jestem w stanie dłużej tego tolerować, już nie. A kiedy ja już sama odchowałam  te dzieci ( jedno trochę autystyczne) to teraz on nie dość że nigdy nie dawał mi miłości to teraz rozgląda się za kimś innym. Powoli przyzwyczajam się do myśli aby zatrzasnąć te drzwi, w których muszę prosić o uwagę

369

Odp: Czy to zdrada???

Alien, bardzo mi przykro, ale z tego co piszesz, wyłania się dla mnie obraz człowieka, który i się bardzo dystansuje od Ciebie, i który nadal chce się dystansować sad
Skorzysta z propozycji wspólnego spędzania czasu z Tobą, ale jak już go umęczysz gadaniem i dodatkowo sama wszystko zaplanujesz.
Jednak im więcej piszesz, tym bardziej wygląda on mi na gościa, który jest totalnie oderwany od żony i rodziny sad

370

Odp: Czy to zdrada???

To jest w dalszym ciagu facet, ktory stosuje wobec Ciebie przemoc fizyczna i psychiczna. To, ze pojdzie z Toba na spacer raz na czas, niczego nie zmienia.
Takie przyklady rodziny przekazujesz synowi. Chcesz, zeby Twoj syn mial taki model bycia partnerem?

371

Odp: Czy to zdrada???

A jaki był przed tą akcją?
Bo teraz napisałaś, że tylko po awanturze się stara, gdy jest spokój, to nie angażuje się w życie rodziny. A może podświadomie dążysz do kłótni, bo potem on jest cudowny?
A jaki jest w towarzystwie, czy dusza towarzystwa, czy mruk?
Jeśli on dusi lub zbyt nudzi się w domu, to będzie szukał zabawy poza domem.
Mój w domu, to był taki Smerf Maruda, a poza domem, to bardzo towarzyski i nawet o tym nie wiedziałam, dopóki nie zobaczyłam paru nagrań.
Życie nie jest proste i można żyć z kimś szmat czasu i nie znać go tak naprawdę.

372

Odp: Czy to zdrada???

Wśród dobrze znanych osób, jest dość otwarty, choć czasem popełnia gafy, strzeli coś nie na miejscu. Jeśli chodzi o obcych to raczej odstaje, bo nie jest mistrzem luźnych rozmów o niczym. Dopiero w pracy , gdzie ma pod sobą ludzi, trudne sytuacje do rozwiązania to czuję się dobrze i często o tym opowiada. Ale nie samą pracą żyje człowiek, a kiedy on wraca z pracy to okazuje się, że nie potrafi tak po prostu rozmawiać  Zabawy poza domem nigdy nie szukał. Po prostu zdobył kobietę, no i zakończył etap zdobywania. Jest uparty i ma swoją wizję życia i tyle.

373

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Ale nie samą pracą żyje człowiek, a kiedy on wraca z pracy to okazuje się, że nie potrafi tak po prostu rozmawiać  Zabawy poza domem nigdy nie szukał. Po prostu zdobył kobietę, no i zakończył etap zdobywania. Jest uparty i ma swoją wizję życia i tyle.

Alien napisałaś, że przecież człowiek nie sama pracą żyje, a czy mąż ma jakieś zainteresowania. Może też warto warto zacząć coś robić razem, jakieś sporty, wycieczki itp. Przypomnij sobie co was wcześniej do siebie zbliżyło, może warto to odświeżyć, nadać życiu troszkę koloru, spróbuj może da się wciągnąć go w twoją grę i na nowo powrócą uczucia jak coś zaczniecie razem.
Na razie po zauroczeniu koleżanką on jest jak żywy trup, trochę czasu zajmie powrót do rzeczywistości. Podobno ten okres po zauroczeniu, to jak powrót do domu po długiej podróży - wymaga aklimatyzacji. Dlatego teraz zachęcam Ciebie do delikatnego, mądrego i sukcesywnego działania aby mu trochę ułatwić proces powrotu do rzeczywistości i do Ciebie. Spróbuj, nic nie masz do stracenia, przejmij inicjatywę, u mnie to zadziałało i to bardzo, a też mam męża stanowczego i bardzo upartego.

374 Ostatnio edytowany przez polis (2021-02-25 10:31:32)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Wśród dobrze znanych osób, jest dość otwarty, choć czasem popełnia gafy, strzeli coś nie na miejscu. Jeśli chodzi o obcych to raczej odstaje, bo nie jest mistrzem luźnych rozmów o niczym. Dopiero w pracy , gdzie ma pod sobą ludzi, trudne sytuacje do rozwiązania to czuję się dobrze i często o tym opowiada. Ale nie samą pracą żyje człowiek, a kiedy on wraca z pracy to okazuje się, że nie potrafi tak po prostu rozmawiać.

Współczuję tym ludziom, raczej wątpię, że jak ktoś jest przemocowcem w rodzinie, to jest inny w pracy.

Ale do rzeczy, jak gość jest przemocowcem to powinnaś się poważnie zastanowić nad dalszą relacją i sensem trwania w niej. Tak jak Ci napisała Lady Loka. Chcesz, żeby potem syn miał taki obraz partnera w głowie i zgnębionej, ale trwającej przy nim partnerce? Że krzyczenie na partnerke to normalna sprawa? Już nie mówiąc o tym, że z tego co piszesz, to użył przemocy fizycznej w stosunku do Ciebie. Przecież ten gość Cię nie szanuje, skoro tak postępuje.

Moim zdaniem Twoim największym problemem nie jest to, że mógł Cię zdradzić, tylko fakt, że typ jest przemocowy oraz agresywny w stosunku do Ciebie jak się zdenerwuje, czego absolutnie nie powinien robić i czego nie robi zdrowy emocjonalnie człowiek.

375 Ostatnio edytowany przez Alea (2021-02-25 17:04:41)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Wśród dobrze znanych osób, jest dość otwarty, choć czasem popełnia gafy, strzeli coś nie na miejscu. Jeśli chodzi o obcych to raczej odstaje, bo nie jest mistrzem luźnych rozmów o niczym. Dopiero w pracy , gdzie ma pod sobą ludzi, trudne sytuacje do rozwiązania to czuję się dobrze i często o tym opowiada. Ale nie samą pracą żyje człowiek, a kiedy on wraca z pracy to okazuje się, że nie potrafi tak po prostu rozmawiać  Zabawy poza domem nigdy nie szukał. Po prostu zdobył kobietę, no i zakończył etap zdobywania. Jest uparty i ma swoją wizję życia i tyle.

Alien, mając w domu autystyczne dziecko, umiesz na pewno pewne zachowania"usprawiedliwić" spektrum. Czy potrafisz tak samo w stosunku do męża? Przeczytaj swój post jeszcze raz. Czy coś Ci świta? Twój mąż woli znane towarzystwo, czasem wali gafy, nie potrafi rozmawiać o "niczym", o swojej pracy( w której pewnie się spełnia) potrafi chętnie rozmawiać, lubi wyzwania i szukanie rozwiązań, jest domatorem. I co? Brzmi znajomo?

Ten upór chyba też pasuje. A nawet wybuchy złości, nieadekwatne reakcje do sytuacji.

376

Odp: Czy to zdrada???

Tak, niestety autyzmem jesteśmy obciążeni rodzinnie, mój tata jest bardzo zamkniętym w sobie człowiekiem, nigdy nie rozmawia o uczuciach, z ogromną potrzebą izolacji, bardzo mało poświęcał nam uwagi i czasu. Ja również, jeśli nie autysta to człowiek bardzo introwertyczny.
Wiem, że mąż też taki jest ale on raczej nie chce o tym rozmawiać. No i pojawił się pierwszy syn, bardzo uparte dziecko od pierwszych lat, kontakty z  rówieśnikami nadal słabe za to bardzo inteligentny, oczytany , jednocześnie z silnym kręgosłupem moralnym i mocnym charakterem. Drugi syn zupełna odwrotność, ciepły, wrażliwy, empatyczny, uwielbia dzielić się  swoimi przeżyciami, bardzo silnie ze mną związany.

377 Ostatnio edytowany przez Alea (2021-02-26 12:16:30)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Tak, niestety autyzmem jesteśmy obciążeni rodzinnie, mój tata jest bardzo zamkniętym w sobie człowiekiem, nigdy nie rozmawia o uczuciach, z ogromną potrzebą izolacji, bardzo mało poświęcał nam uwagi i czasu. Ja również, jeśli nie autysta to człowiek bardzo introwertyczny.
Wiem, że mąż też taki jest ale on raczej nie chce o tym rozmawiać. No i pojawił się pierwszy syn, bardzo uparte dziecko od pierwszych lat, kontakty z  rówieśnikami nadal słabe za to bardzo inteligentny, oczytany , jednocześnie z silnym kręgosłupem moralnym i mocnym charakterem. Drugi syn zupełna odwrotność, ciepły, wrażliwy, empatyczny, uwielbia dzielić się  swoimi przeżyciami, bardzo silnie ze mną związany.

A widzisz, tym bardziej powinniście skorzystać z pomocy specjalistów. Samym będzie Wam bardzo ciężko przy takich zamkniętych osobowosciach. Ale warto spróbować. Poza tym autystycy to z reguły patologiczni prawdomówcy więc jak mąż mówi, ze nic nie było, to może nic nie było.

378

Odp: Czy to zdrada???

Zawsze był oporny na zmiany i tych zmian się boi. Może mówi prawdę, że do niczego nie doszło, bo rzeczywiście ludzie z ZA z reguły są mega uczciwi.
Natomiast patrząc na syna wiem, że jeśli się ich skrzywdzi to bywają okrutni i mściwi i wtedy łatwo usprawiedliwiają swoje działania. Wiem jednak, że coś tam z tą koleżanką było w sensie, że coś czuję do niej . Widzę to teraz, że ja po tych pierwszych rozmowach oczekiwałam, że się zmieni, zacznie mnie dostrzegać, doceniać, mówić komplementy. Więc albo jest autystyczny albo jednak zainteresowanie przelał na koleżankę ( choć wobec mnie przez te 15 lat wylewny nigdy nie był).

379 Ostatnio edytowany przez polis (2021-02-27 19:46:26)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Zawsze był oporny na zmiany i tych zmian się boi. Może mówi prawdę, że do niczego nie doszło, bo rzeczywiście ludzie z ZA z reguły są mega uczciwi.
Natomiast patrząc na syna wiem, że jeśli się ich skrzywdzi to bywają okrutni i mściwi i wtedy łatwo usprawiedliwiają swoje działania.

To nie tak, proszę nie uogólniaj cech Twojego syna i męża na wszystkich ZA. Twój mąż ma problem z agresją. Podejrzewam, że syn mógł się nauczyć radzić sobie w sposób mściwy/agresywny w pewnych sytuacjach od tatusia. To, że oni mają problem, nie znaczy, że każdy z ZA jest mściwy, druga sprawa to czy Ty szukasz na siłę usprawiedliwienia dla męża? To już dorosły człowiek i powinien wiedzieć, że agresywne zachowanie nie jest w porządku nawet jeśli ma ZA.

380

Odp: Czy to zdrada???
polis napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Zawsze był oporny na zmiany i tych zmian się boi. Może mówi prawdę, że do niczego nie doszło, bo rzeczywiście ludzie z ZA z reguły są mega uczciwi.
Natomiast patrząc na syna wiem, że jeśli się ich skrzywdzi to bywają okrutni i mściwi i wtedy łatwo usprawiedliwiają swoje działania.

To nie tak, proszę nie uogólniaj cech Twojego syna i męża na wszystkich ZA. Twój mąż ma problem z agresją. Podejrzewam, że syn mógł się nauczyć radzić sobie w sposób mściwy/agresywny w pewnych sytuacjach od tatusia. To, że oni mają problem, nie znaczy, że każdy z ZA jest mściwy, druga sprawa to czy Ty szukasz na siłę usprawiedliwienia dla męża? To już dorosły człowiek i powinien wiedzieć, że agresywne zachowanie nie jest w porządku nawet jeśli ma ZA.

Nie zrozumiałaś mnie, ja nic nie uogólniam. Mąż ma problemy, tak, bo nie radzi sobie z tą sytuacją. Nigdy wcześniej przez 17 lat znajomości tego nie okazał.

I nie chodzi mi o to, że osoby  z ZA są agresywne, bynajmniej. Ale właśnie są czasem okrutni, i pewnie mąż doszedł do wniosku , że go skrzywdziłam i postanowił, że ma prawo mnie zdradzić. Teraz się obudził, ale czy jego żal coś pomoże. Póki co walczy z tym sam. Nic z niego nie wyciągnę i już nie próbuję, czas pokaże.

381

Odp: Czy to zdrada???

Niech walczy, sam musi uporać się z własnymi demonami, Ty go nie wyręczaj. Nie mamusiuj mu, niech popłacze, postęka, niech mu serce pokołacze, zwyczajnie niech jak dorosły pozna konsekwencje swojego postępowania.

382

Odp: Czy to zdrada???

Przez kilka dni, nawet tydzień jest dobrze a potem coś we mnie jak zwykle pęka. Ostatnio wieczorem nie wytrzymałam i nazwałam go hipokrytą. Wróciliśmy z małej imprezy rodzinnej, był niestety dość wstawiony.
Pokłóciliśmy się a on Złapał mnie za głowę i ścisnął, potem za ramiona i ścisnął aż zawyłam z bólu a potem złapał mnie wpół i znowu ścisnął. bałam się, że złamie mi żebra. Powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia ale moje bolące ciało pozostało. Bałam się cokolwiek zrobić czy powiedzieć. Poszłam spać. Mam dosyć.

383

Odp: Czy to zdrada???

Nie macie dla siebie litości. Dlaczego się nie rozejdziecie?

384

Odp: Czy to zdrada???

Prego, ja myślę, że alien nie szuka pomocy, ani nie chce niczego zmieniać.
Po prostu ten wątek jest formą pamiętnika, do którego zagląda kiedy chce się wygadać, to wszystko.
Inaczej dawno już podjęłaby jakiekolwiek działania.

385 Ostatnio edytowany przez Alea (2021-03-08 11:01:07)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Przez kilka dni, nawet tydzień jest dobrze a potem coś we mnie jak zwykle pęka. Ostatnio wieczorem nie wytrzymałam i nazwałam go hipokrytą. Wróciliśmy z małej imprezy rodzinnej, był niestety dość wstawiony.
Pokłóciliśmy się a on Złapał mnie za głowę i ścisnął, potem za ramiona i ścisnął aż zawyłam z bólu a potem złapał mnie wpół i znowu ścisnął. bałam się, że złamie mi żebra. Powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia ale moje bolące ciało pozostało. Bałam się cokolwiek zrobić czy powiedzieć. Poszłam spać. Mam dosyć.

Z jakiego powodu "cos w Tobie pęka" po kilku dniach lub tygodniu? Czy Twój mąż robi nagle coś niewłaściwego? Kontaktuje się z tą dziewczyną? Mam wrażenie, że raczej próbujesz go sprowokować. Masz jakąś chorą satysfakcję, że za każdym razem kończy się to rekoczynami. Dokładnie nam tu opisujesz, co i gdzie Ci zrobił. Toksyczny związek, ale Ty też nie jesteś bez winy. Rozstancie się albo idźcie wreszcie do specjalisty.

386

Odp: Czy to zdrada???

Czemu coś we mnie pęka. Bo przy innych ludziach zgrywa stateczną głowę rodziny, jaki to on nie wspaniały i cudowny. Natomiast nie jest w stanie powiedzieć mi czemu przez 3 lata ani słowem nie wspomniał o tej koleżance a przecież codziennie rozmawiali, o innych opowiadał a o niej zupełnie, nie jest w stanie mi tego wyjaśnić. Pisze jakieś durne smsy a potem nie jest w stanie
mi ich pokazać, bo się jej boi i ją dziwnie kryje. Ta dziewczyna ostatnio nawet obejrzała się za mną na ulicy.

387

Odp: Czy to zdrada???

Alien, to zdecyduj się: jest dobrze czy on tylko zgrywa dobrego męża?
Czy czasem nie jest tak, że przez kilka dni czaisz się i nie zaczynasz tematu koleżanki, by nagle wybuchnąć ze zdwojoną siłą, z pretensjami, bo on sam z siebie Ci o tym nie opowiada. On w tym czasie pewnie cieszy się, ze wreszcie przestalas się czepiać i wtedy bez ostrzeżenia znów obrywa. Jak długo chcesz to ciągnąć? Nie możesz robić ciagle tego samego i oczekiwać innych rezultatów.
A jeśli chodzi o to, że panna się za Tobą oglądnęła? I co z tego? Ty też musiałaś się za nią obejrzec skoro to zauważyłaś:)

388 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-03-08 13:36:38)

Odp: Czy to zdrada???
Alea napisał/a:

... Ty też musiałaś się za nią obejrzec skoro to zauważyłaś:)

nie koniecznie, zakładasz wyłącznie jeden ze scenariuszy, że się minęły:
1. Alien mogła to dostrzec w odbiciu (lustra, szyby, wystawy)
2. Panna mogła być z przodu idącej Alien, wyprzedzić ją lub być po drugiej stronie ulicy i się obrócić
3. Alien mogła stać, Panna mogła ją wyminąć i się obrócić
itd, itp

389

Odp: Czy to zdrada???

Alien - Ty chcesz, żeby wszystko się zmieniło, ale jednocześnie nie chcesz zmieniać niczego.
W ten sposób będziesz czekać na upragnioną zmianę do końca życia, albo do końca Waszego związku.
Bo bez zmian nic się nie zmieni.

Nie jesteś w stanie poradzić sobie sama, nawet jeśli zmuszasz siebie do stłumienia własnych uczuć, wątpliwości i frustracji. Do pewnego momentu potrafisz to dławić, jednak po krótkim czasie wszystko wybucha.

Mąż reaguje coraz większą agresją na Twoje zachowanie. Fakt, że zrobi Ci większą krzywdę jest oczywisty i nie jest już kwestią prawdopodobieństwa, a wyłącznie czasu. Zaczęło się od krzyków, że masz się wreszcie zamknąć, a w ciągu zaledwie kilku tygodni dochodzi już do aktów przemocy.
W każdej chwili możesz "spaść ze schodów", "potknąć się" i roztrzaskać sobie czaszkę.

Do psychologa nie idziesz.
Do terapeuty nie idziesz.
Z żadnej pomocy nie korzystasz.
Żadnej decyzji nie podejmujesz.
Nie wiem w sumie czego się spodziewasz bo swoim braku jakiejkolwiek decyzyjności i inicjatywy.

390

Odp: Czy to zdrada???

A czego oczekujesz od forum w tym momencie ? Czego oczekujesz od nas ?

Posty [ 326 do 390 z 428 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024