Czy to zdrada??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 428 ]

196

Odp: Czy to zdrada???
bullet napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

..Twoja reakcja była naprawdę niebezpieczna.

puknij się w głowę albo wsadź pod zimna wodę, niestety odnoszę wrażenie, że skutecznie udaje Ci się nakręcać i prowokować autorkę. W jakim celu ?

Panna z Kapeluszem napisał/a:

...Zaraz mi napiszesz, ze jestem sama, bo mnie nikt nie chce smile

Panna z Kapeluszem napisał/a:

Dobrze że Ty nie masz żadnych kompleksów smile

ochłoń ..

Też mam wrażenie, że dziwnie ta osoba próbuje mnie prowokować, a przecież prosiłam tylko o ocenę sytuacji, radę i pomoc.

Zobacz podobne tematy :

197 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-02-08 13:19:04)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

..Też mam wrażenie, że dziwnie ta osoba próbuje mnie prowokować, a przecież prosiłam tylko o ocenę sytuacji, radę i pomoc.

alien edytowałem, doczytaj ponownie, raz jeszcze wcześniejszy post... polecam pilną wizytę u psychologa bo wydaje mi się, ze sobie nie radzisz, a teraz nie możesz byc bez wsparcia

198 Ostatnio edytowany przez authority (2021-02-08 13:29:00)

Odp: Czy to zdrada???
Badas napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Prawda jest tak, że jeśli jest między nimi coś poważnego i będą chcieli to ciągnąć i być razem, to i tak niedługo się o tym dowiem.
Ja już i tak swoje wypłakałam, pogodziłam się z taką możliwością i nie uznam czegoś takiego za koniec świata.

Z drugiej strony, jeśli między nimi nic nie ma, mój mąż wciąż mnie o tym , zresztą cały czas tak jak wcześniej pisałam jest w domu, troszczy się o mnie itd, to swymi ciągłymi podejrzeniami i niepewnością nie chcę go męczyć.  Kłótnią mogę tylko coś zniszczyć. Muszę mu w pewnym sensie zaufać, nadal go kocham i mi na nim zależy. Jeśli jest zakochany to odejdzie, jeśli nic nie było zostanie z nami.

Jakie "coś poważnego" Jakie zakochany? No coś ty. Coś poważnego to on ma z Tobą, rodzinę, małżeństwo, mnóstwo fajnych lat.
Jeżeli jesteś w stanie być z nim bez awantur, przynajmniej ciągłych to bądź. Podejrzenia będą, niepewność też. Ale żyj, pij kawę, ciesz się teraźniejszością. Rozejść się zawsze zdążysz.

A ty kto jej mąż ? Śledzisz ją na forach. Każda osoba jest inna nie można się wypowiadać za innych. Jakby to żona by cię zdradziła też byś tak uważał ?

199

Odp: Czy to zdrada???
bullet napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

..Twoja reakcja była naprawdę niebezpieczna.

puknij się w głowę albo wsadź pod zimna wodę, niestety odnoszę wrażenie, że skutecznie udaje Ci się nakręcać i prowokować autorkę. W jakim celu ?

Panna z Kapeluszem napisał/a:

...Zaraz mi napiszesz, ze jestem sama, bo mnie nikt nie chce smile

Panna z Kapeluszem napisał/a:

Dobrze że Ty nie masz żadnych kompleksów smile

ochłoń ..

Alien, masz rację, wyją syreny, lampki się przepalają ... nie daj sobie wmówić, ze nic się dzieje. Sama sobie z tym nie porazisz, mozesz narobić głupot, tak jak pisali wcześniej z rozwodem orzekającym Twoja winę włącznie, wychowywaniem dzieci przez męża, płaceniem mu alimentów itd.
Ja chodziłem więc Tobie polecam pilną wizytę u psychologa.
To normalna reakcja, że wiesza się psy na dziuni lecz głównym winowajcą jest Twój maż.
Sygnały, które opisałaś wyraźnie sugerują romans.
Chciałbym odnieść się jednak do jej ewidentnego braku uroku.
Nie twierdze, ze tak jest ale teraz w firmie tm mogą wręcz o nią rywalizować
Uroda - urodą ale są jeszcze inne przymioty i umiejętności, którymi może dysponować będące wyżej oceniane przez kolegów z pracy i to mogło znacznie odwrócić biegun ich zainteresowania.
Więc nie opieraj się wyłącznie na samej twarzy.

Zobacz co napisałam"Człowieku przecież ja Ci piszę, że teraz skupiamy się na sobie, te ostatnie tygodnie są wspaniałe, spędzamy dużo czasu, razem opiekujemy się dziećmi, gotujemy, są ,romantyczne wieczory przy winku. Tak mam jeszcze jakieś tam wątpliwości ale nie mogę ciągle tego ciągnąć z mężem, dlatego piszę do was o tym co mnie martwiło.
Tak, zamierzam wiele w swoim życiu zmienić i skupić się na swoim rozwoju.
Nie skupiam się na tej osobie, wyraziłam o niej swoje zdanie i nic tego nie zmieni, nie uważam się za gorszą wręcz przeciwnie. Jeśli on wybierze ją lub kogoś innego to jeszcze pomogę mu się spakować, ba nawet mu te walizki wystawię, bo ja też zasługuję na spokojne, poukładane życie.  To nie jego obecność utwierdza mnie w mojej wartości a nawet jakby poszedł do innej to nie znaczy, że jest ode mnie lepsza, może jedynie inna.  Gdyby wpadł po uszy i tak szalenie zakochał się w niej, to już by go nie było, nawet by się nie zastanawiał i tyle.

Ja chcę się z nim dogadać i ratować ten związek, on tez tego chce. Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi, czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi. Czy jeśli wyciszam emocję, staramy się żyć normalnie to coś może mnie przykrego spotkać???"

200

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

..."

wg mnie narobiłaś słusznego rabanu, mąż dostał po łbie, może dało mu to do myślenia i uda się skleić.
Jednak be przepracowania na pewno nie ma szans. Nie jestem specjalistą, jeśli mąż chce też pracować to może terapia par. coś da
Byle nie zamieść tego pod dywan bo wyjdzie szybciej niż sądzisz.

201

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Ja chcę się z nim dogadać i ratować ten związek, on tez tego chce. Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi, czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi. Czy jeśli wyciszam emocję, staramy się żyć normalnie to coś może mnie przykrego spotkać???"

I tak i nie. Nie widzisz albo nie chcesz widzieć co piszą inni.
"Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi"-nie, to dobry początek ale nie rozwiązanie problemu
"czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi"- tak, nie powinno być takiej reakcji z jego strony
"Czy jeśli wyciszam emocję" - to bardzo dobrze, wyciszyć ale nie uciszyć
"staramy się żyć normalnie"- to nie do końca dobrze, "coś" stoi między Wami i nawet jak teraz będziecie to obchodzić dookoła w którymś momencie ktoś na to wpadnie z hukiem.

202

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Zobacz co napisałam"Człowieku przecież ja Ci piszę, że teraz skupiamy się na sobie, te ostatnie tygodnie są wspaniałe, spędzamy dużo czasu, razem opiekujemy się dziećmi, gotujemy, są ,romantyczne wieczory przy winku. Tak mam jeszcze jakieś tam wątpliwości ale nie mogę ciągle tego ciągnąć z mężem, dlatego piszę do was o tym co mnie martwiło.
Tak, zamierzam wiele w swoim życiu zmienić i skupić się na swoim rozwoju.
Nie skupiam się na tej osobie, wyraziłam o niej swoje zdanie i nic tego nie zmieni, nie uważam się za gorszą wręcz przeciwnie. Jeśli on wybierze ją lub kogoś innego to jeszcze pomogę mu się spakować, ba nawet mu te walizki wystawię, bo ja też zasługuję na spokojne, poukładane życie.  To nie jego obecność utwierdza mnie w mojej wartości a nawet jakby poszedł do innej to nie znaczy, że jest ode mnie lepsza, może jedynie inna.  Gdyby wpadł po uszy i tak szalenie zakochał się w niej, to już by go nie było, nawet by się nie zastanawiał i tyle.

Ja chcę się z nim dogadać i ratować ten związek, on tez tego chce. Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi, czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi. Czy jeśli wyciszam emocję, staramy się żyć normalnie to coś może mnie przykrego spotkać???"

Oczywiście, że może Cię spotkać coś przykrego.
Może Cię spotkać rzeczywistość, albo konsekwencje tej rzeczywistości.
Ponieważ całkowicie odwróciłaś przyczynowo-skutkowy bieg rzeczy, okazało się, że nagle to Ty - z dużym prawdopodobieństwem zdradzona kobieta - przystępujesz do walki o zdradzacza. A powinno być dokładnie odwrotnie.
Zdradzający nie dość, że nie ponosi żadnych konsekwencji swojego postępowania, to jeszcze okazuje się że dostaje nagrodę w postaci starającej się o niego w dwójnasób zdradzanej małżonki.
Wszystko co teraz piszesz jest cudowne i sielankowe, i daje dużą nadzieję na fajny miodowy miesiąc jaki będziecie teraz mieć, i na to, że potrwa on nieco dłużej.

Ale rzeczywistość dopadnie Was prędzej, czy później. I nie jest to wymądrzanie się, złośliwość, czy zazdrość z mojej strony.

Ty nadal nie wiesz co się stało. Twój mąż nie był i nie jest z Tobą szczery. Twój strach o to, że mogłabyś go utracić jeszcze trochę będzie Cię napędzał, ale kiedy opadnie adrenalina jaką ten strach wyzwala, nie będziesz potrafiła żyć po wsze czasy bez prawdy i bez szczerości. Nie będziesz potrafiła wiecznie przymykać na to oczu i obchodzić się z tym tematem - najbardziej dla Ciebie bolesnym - jak z jajkiem, żeby przypadkiem męża nie zdenerwować ...
Nie macie szans na naprawę Waszego związku bez wiedzy i jasności o tym, co się stało.
Chyba, że masz na tyle siły, żeby do końca życia udawać, że wystarczają Ci te mętne tłumaczenia jakie usłyszałaś i zamiecenie sprawy pod dywan.

203

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Ja chcę się z nim dogadać i ratować ten związek, on tez tego chce. Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi, czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi. Czy jeśli wyciszam emocję, staramy się żyć normalnie to coś może mnie przykrego spotkać???"

I tak i nie. Nie widzisz albo nie chcesz widzieć co piszą inni.
"Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi"-nie, to dobry początek ale nie rozwiązanie problemu
"czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi"- tak, nie powinno być takiej reakcji z jego strony
"Czy jeśli wyciszam emocję" - to bardzo dobrze, wyciszyć ale nie uciszyć
"staramy się żyć normalnie"- to nie do końca dobrze, "coś" stoi między Wami i nawet jak teraz będziecie to obchodzić dookoła w którymś momencie ktoś na to wpadnie z hukiem.

Ale czy jeśli między nami będzie dobrze to jakie może mieć podstawy do rozwodu z mojej winy.
Raczej wtedy gdy będę szaleć, płakać, będę rozchwiana emocjonalnie itp

204

Odp: Czy to zdrada???
IsaBella77 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Zobacz co napisałam"Człowieku przecież ja Ci piszę, że teraz skupiamy się na sobie, te ostatnie tygodnie są wspaniałe, spędzamy dużo czasu, razem opiekujemy się dziećmi, gotujemy, są ,romantyczne wieczory przy winku. Tak mam jeszcze jakieś tam wątpliwości ale nie mogę ciągle tego ciągnąć z mężem, dlatego piszę do was o tym co mnie martwiło.
Tak, zamierzam wiele w swoim życiu zmienić i skupić się na swoim rozwoju.
Nie skupiam się na tej osobie, wyraziłam o niej swoje zdanie i nic tego nie zmieni, nie uważam się za gorszą wręcz przeciwnie. Jeśli on wybierze ją lub kogoś innego to jeszcze pomogę mu się spakować, ba nawet mu te walizki wystawię, bo ja też zasługuję na spokojne, poukładane życie.  To nie jego obecność utwierdza mnie w mojej wartości a nawet jakby poszedł do innej to nie znaczy, że jest ode mnie lepsza, może jedynie inna.  Gdyby wpadł po uszy i tak szalenie zakochał się w niej, to już by go nie było, nawet by się nie zastanawiał i tyle.

Ja chcę się z nim dogadać i ratować ten związek, on tez tego chce. Czy jeżeli będziemy żyli w porozumieniu i miłości to mi coś grozi, czy jeśli ja już zaprzestałam pytać o tą sprawę i nie ma z tego tytułu awantur ( bo to on głównie krzyczy wtedy) to coś mi grozi. Czy jeśli wyciszam emocję, staramy się żyć normalnie to coś może mnie przykrego spotkać???"

Oczywiście, że może Cię spotkać coś przykrego.
Może Cię spotkać rzeczywistość, albo konsekwencje tej rzeczywistości.
Ponieważ całkowicie odwróciłaś przyczynowo-skutkowy bieg rzeczy, okazało się, że nagle to Ty - z dużym prawdopodobieństwem zdradzona kobieta - przystępujesz do walki o zdradzacza. A powinno być dokładnie odwrotnie.
Zdradzający nie dość, że nie ponosi żadnych konsekwencji swojego postępowania, to jeszcze okazuje się że dostaje nagrodę w postaci starającej się o niego w dwójnasób zdradzanej małżonki.
Wszystko co teraz piszesz jest cudowne i sielankowe, i daje dużą nadzieję na fajny miodowy miesiąc jaki będziecie teraz mieć, i na to, że potrwa on nieco dłużej.

Ale rzeczywistość dopadnie Was prędzej, czy później. I nie jest to wymądrzanie się, złośliwość, czy zazdrość z mojej strony.

Ty nadal nie wiesz co się stało. Twój mąż nie był i nie jest z Tobą szczery. Twój strach o to, że mogłabyś go utracić jeszcze trochę będzie Cię napędzał, ale kiedy opadnie adrenalina jaką ten strach wyzwala, nie będziesz potrafiła żyć po wsze czasy bez prawdy i bez szczerości. Nie będziesz potrafiła wiecznie przymykać na to oczu i obchodzić się z tym tematem - najbardziej dla Ciebie bolesnym - jak z jajkiem, żeby przypadkiem męża nie zdenerwować ...
Nie macie szans na naprawę Waszego związku bez wiedzy i jasności o tym, co się stało.
Chyba, że masz na tyle siły, żeby do końca życia udawać, że wystarczają Ci te mętne tłumaczenia jakie usłyszałaś i zamiecenie sprawy pod dywan.

Tyle, że on utrzymuje, że jest to fatalna pomyłka, że nigdy nic nie było ani nie będzie, bo to ze mną jest i będzie.
Powiedział, że nie wyobraża sobie życia bez nas i że prędzej sobie coś zrobi niż zgodzi się na rozwód.
Myślę, wbrew temu co piszesz, że on jednak się stara, widzę zmianę, widzę że chce dobrze, więcej czasu poświęca dzieciom, reaguje na każdą moją prośbę ( choć zawsze mi pomagał), dużo czasu spędzamy razem.

205 Ostatnio edytowany przez authority (2021-02-08 14:40:46)

Odp: Czy to zdrada???

Przeskładasz emocje z męża na kochankę a on się z was tylko duchu śmieje. Kocha dziecko ciebie niekoniecznie. Jeżeli ona będzie miała go dość wróci do ciebie i będzie się oglądał za kolejną osobą. Uspokój się i przeczytaj później na spokojnie. Ludzie którzy zdradzają są najbardziej zazdrośni i nigdy nie wybaczają zdrady ponieważ doskonale zdają sobie sprawę jakie świństwo robią małżonce, małżonkowi. Żaden kłamca nie powie że jest kłamcą tylko będzie brnął to do końca. A jak złapiesz go na tym to albo zrobi z ciebie wariatkę albo będzie się kajał ale będzie to przejściowe. po czasie wszystko wróci do " normy" czyli normy w jego wydaniu.

206 Ostatnio edytowany przez prego (2021-02-08 15:03:13)

Odp: Czy to zdrada???

Authority zdrada, kochanka - chłopie trzymaj się rzeczywistości. Nie wydawaj wyroków bez dowodów.

207

Odp: Czy to zdrada???
authority napisał/a:

Przeskładasz emocje z męża na kochankę a on się z was tylko duchu śmieje. Kocha dziecko ciebie niekoniecznie. Jeżeli ona będzie miała go dość wróci do ciebie i będzie się oglądał za kolejną osobą. Uspokój się i przeczytaj później na spokojnie. Ludzie którzy zdradzają są najbardziej zazdrośni i nigdy nie wybaczają zdrady ponieważ doskonale zdają sobie sprawę jakie świństwo robią małżonce, małżonkowi. Żaden kłamca nie powie że jest kłamcą tylko będzie brnął to do końca. A jak złapiesz go na tym to albo zrobi z ciebie wariatkę albo będzie się kajał ale będzie to przejściowe. po czasie wszystko wróci do " normy" czyli normy w jego wydaniu.

Piszesz jakby już było to pewne i po wszystkim.
Ja prawie cały czas bardziej obstawiałam jakieś zauroczenie niż zdradę.
Mam zamiar dać nam szansę na wspólne życie, normalne życie.

208

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
authority napisał/a:

Przeskładasz emocje z męża na kochankę a on się z was tylko duchu śmieje. Kocha dziecko ciebie niekoniecznie. Jeżeli ona będzie miała go dość wróci do ciebie i będzie się oglądał za kolejną osobą. Uspokój się i przeczytaj później na spokojnie. Ludzie którzy zdradzają są najbardziej zazdrośni i nigdy nie wybaczają zdrady ponieważ doskonale zdają sobie sprawę jakie świństwo robią małżonce, małżonkowi. Żaden kłamca nie powie że jest kłamcą tylko będzie brnął to do końca. A jak złapiesz go na tym to albo zrobi z ciebie wariatkę albo będzie się kajał ale będzie to przejściowe. po czasie wszystko wróci do " normy" czyli normy w jego wydaniu.

Piszesz jakby już było to pewne i po wszystkim.
Ja prawie cały czas bardziej obstawiałam jakieś zauroczenie niż zdradę.
Mam zamiar dać nam szansę na wspólne życie, normalne życie.

No i nareszcie słusznie prawisz

209 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-02-08 15:48:47)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

... Mam zamiar dać nam szansę na wspólne życie, normalne życie.

Super, tylko pamiętaj, ze to będzie wracać jak bumerang. Będziesz widziała w każdym jego wyjściu, smsie czy czymkolwiek potencjalną zdradę, nielojalność. Tak będzie jeśli to nie zostanie przepracowane i albo Ty nie dasz rady i odejdziesz albo on odejdzie. Wtedy rzeczywiście możesz być postrzegana jako niespełna rozumu
Na prawdę powinnaś się skonsultować z fachowcem

210 Ostatnio edytowany przez authority (2021-02-08 15:52:35)

Odp: Czy to zdrada???

Mam swoje sposoby wink Ale trzymaj rękę na pulsie. Ten badas może być twoim mężem. A to czy była zdrada czy nie dobrze nie wróży. Zdrada to złe słowo zdrada państwa narodowa owszem ale nie małżeńska. Cheating znaczy oszustwo rozszyłbym o ukrywanie Hiding niewierność jest także gdy o tym nie wiesz a nie tylko gdy ktoś cię oszukuje. I to ta osoba co ma wyższe wymagania  decyduje co jest niewiernością a co nie. Gdy np mąż uważa że całowanie się jest zdradą a dla żony tylko sekt to granica męża tyczy obydwoje. Gdy żona uważa że flirt jest zdradą a mąż że tylko seks to to co uważa żona obowiązuje obojga. Jest to zasada porozumienia społecznego. Co ważne to nie łamie partnerstwa czy nawet wolnych związków to się nazywa uczciwość bez obrzydliwej hipokryzji.

211

Odp: Czy to zdrada???
bullet napisał/a:
alien1666 napisał/a:

... Mam zamiar dać nam szansę na wspólne życie, normalne życie.

Super, tylko pamiętaj, ze to będzie wracać jak bumerang. Będziesz widziała w każdym jego wyjściu, smsie czy czymkolwiek potencjalną zdradę, nielojalność. Tak będzie jeśli to nie zostanie przepracowane i albo Ty nie dasz rady i odejdziesz albo on odejdzie. Wtedy rzeczywiście możesz być postrzegana jako niespełna rozumu
Na prawdę powinnaś się skonsultować z fachowcem

Rozumiem, ale musimy właśnie ochłonąć, dać sobie czas i może za jakiś czas spróbować.

212

Odp: Czy to zdrada???
authority napisał/a:

Mam swoje sposoby wink Ale trzymaj rękę na pulsie. Ten badas może być twoim mężem. A to czy była zdrada czy nie dobrze nie wróży. Zdrada to złe słowo zdrada państwa narodowa owszem ale nie małżeńska. Cheating znaczy oszustwo rozszyłbym o ukrywanie Hiding niewierność jest także gdy o tym nie wiesz a nie tylko gdy ktoś cię oszukuje. I to ta osoba co ma wyższe wymagania  decyduje co jest niewiernością a co nie. Gdy np mąż uważa że całowanie się jest zdradą a dla żony tylko sekt to granica męża tyczy obydwoje. Gdy żona uważa że flirt jest zdradą a mąż że tylko seks to to co uważa żona obowiązuje obojga. Jest to zasada porozumienia społecznego. Co ważne to nie łamie partnerstwa czy nawet wolnych związków to się nazywa uczciwość bez obrzydliwej hipokryzji.

Wiesz ale ja od samego początku tłumaczyła mu, że na kłamstwie już dalej nie pociągniemy, że to się nie uda.
Mówiłam mu, że też chcę być szczęśliwa i ułożyć sobie życie. Że przecież nawet on nie chciałby być z kimś kto myśli o kimś innym. Kategorycznie wszystkiemu zaprzecza. Muszę czekać

213

Odp: Czy to zdrada???
authority napisał/a:

...badas może być twoim mężem....

jest takie prawdopodobieństwo jednak ... musiałby być bardzo przewidujący. Zobacz kiedy założył konto na netkobiety

214

Odp: Czy to zdrada???

Nie chcę Cię straszyć, autorko ale moja zona, po moim pierwszym odkryciu, pidobnym do Twojego(zadnych twardych dowodów tylko billingi i skasowane co nie co) bardzo starała się załagodzić sytuację. Mówiła ze nikogo nie ma. Że kocha. Tylko po to bym przestał drązyć. Gdybym przestał i dał sobiw wmówić ze to nic to pewnie by sobie jeszcze troche poromansowała. Ale ja nie poddałem się. Znajdywałem coraz więcej poszlak i nieścisłosci w jej odpowiedziach aż w końcu sama się przyznała do półrocznego romansu z seksem. Gdybym zachował się tak jak Ty teraz( a kusiło mnie czasem by odpuścić i miło żyć dalej) to by było jej/ich spełnienie marzeń. Może juz go nie wypytuj bo i tak nic nie powie ale obserwuj i zbieraj dane. Życzę fałszywego alarmu ale lepiej wiedzieć co się dzieje.

215 Ostatnio edytowany przez Badas (2021-02-08 17:17:52)

Odp: Czy to zdrada???
authority napisał/a:

Mam swoje sposoby wink Ale trzymaj rękę na pulsie. Ten badas może być twoim mężem. .

Jeszcze raz powiem. Badas to ja, na pewno nie jestem jej mężem. Mogę być co najwyżej koleżanką z forum, osoba, która chce doradzić, pomóc.
Na forum jestem już ładnych parę lat. Nie lubię jak się bezpodstawnie rzuca jakieś oskarżenia. Proszę się trzy razy zastanowić zanim coś napiszesz.

Najlepiej niech od razu się rozejdzie. Po co czekać, rozmawiać. Jeżeli ktoś ma inne zdanie to jest to przez takie osoby podejrzewany o bycie kimś kim nie jest. Co za świat.

216

Odp: Czy to zdrada???
bullet napisał/a:
authority napisał/a:

...badas może być twoim mężem....

jest takie prawdopodobieństwo jednak ... musiałby być bardzo przewidujący. Zobacz kiedy założył konto na netkobiety

Ładnych parę lat wstecz. 2014 rok. Pozdrawiam

217

Odp: Czy to zdrada???

Kochani, Wy tu się produkujecie, ale próżny Wasz trud. Alien widzi dokładnie to, co chce widzieć i daleko jej do pokornego przyjęcia rad od tych, co przeżyli koniec swojego dotychczasowego małego świata. Nie dopuszcza w żaden sposób ,że na kilometr zalatuje tu klasyką. Wszyscy bez wyjątku, choć na różne sposoby, próbują przekonać Cię, byś szeroko otwarła oczy i dostrzegła pewne sprawy dokładnie takimi, jakimi są. Żebyś za jakiś czas nie otwierała ich szeroko ze zdumieniem, gdy sprawa się rypnie.
I choć usilnie wypierasz pewne sprawy, powtórzę za moimi przedmówcami : miesiąc miodowy trwa, dopóki się da. Głównie z zyskiem dla niego.
Powiem więcej : nie jesteście inni, wyjątkowi od wielu par na tym świecie. Nie takie związki się rozpadały. Dlatego uszanuj ,że ktoś zechciał poświęcić swój czas i pokazać Ci rzeczywistość dokładnie taką, jaka jest. A jest cholernie brzydka.

IsaBella 100% prawda, lepiej bym tego nie ujęła.

Alien, próbuj , ratuj, walcz z tanią dziwką, niech zna sucz swoje miejsce, a co tam ,niech widzi mąż ,jaką ma waleczną kobietę smile Ale zaraz ,zaraz. przecież ona taka brzydka i głupia, czyżbyś jednak widziała w niej konkurencję ?  Dziewczyno, szanuj siebie. Żaden mężczyzna nie szanuje kobiety, która nie szanuje sama siebie.

Czy było warto walczyć, to się dowiesz za jakiś czas i ta prawda Cię ogłuszy .
To wszystko, co tu piszesz, nawet to, że się stara i że tak ładnie spędzacie wspólny czas to taka sama historia, jak w wielu innych wątkach. Kłamstwa, zapewnienia, solenne obietnice poprawy......ile tego było.

On tak ładnie mydli Ci oczy, że nie zauważyłaś, że nie masz w tej sytuacji za wiele do powiedzenia i decydowania.
Twierdzisz, że go kochasz i prawda jest taka ,że nie umiesz się z tym pogodzić, że nie dopuszczasz do siebie, że on może widzieć to inaczej. Ja tu tylko widzę : ja go kocham ,dzieci mamy , dziwka be,ja go kocham, dzieci mamy, dziwka be...... Nic nie ugrasz tymi argumentami. Chyba, że interesuje Cię życie pod jednym dachem z kimś, kto nie wiadomo, co i kogo ma w głowie, bo chyba nie jesteś tak naiwna, by uwierzyć w jego gorące zapewnienia ?
Każdy Ci tu dobrze życzy, powtarzam, doceń to, przestań się unosić i serio, trochę więcej pokory.

218

Odp: Czy to zdrada???
Julianka1 napisał/a:

Kochani, Wy tu się produkujecie, ale próżny Wasz trud. Alien widzi dokładnie to, co chce widzieć i daleko jej do pokornego przyjęcia rad od tych, co przeżyli koniec swojego dotychczasowego małego świata. Nie dopuszcza w żaden sposób ,że na kilometr zalatuje tu klasyką. Wszyscy bez wyjątku, choć na różne sposoby, próbują przekonać Cię, byś szeroko otwarła oczy i dostrzegła pewne sprawy dokładnie takimi, jakimi są. Żebyś za jakiś czas nie otwierała ich szeroko ze zdumieniem, gdy sprawa się rypnie.
I choć usilnie wypierasz pewne sprawy, powtórzę za moimi przedmówcami : miesiąc miodowy trwa, dopóki się da. Głównie z zyskiem dla niego.
Powiem więcej : nie jesteście inni, wyjątkowi od wielu par na tym świecie. Nie takie związki się rozpadały. Dlatego uszanuj ,że ktoś zechciał poświęcić swój czas i pokazać Ci rzeczywistość dokładnie taką, jaka jest. A jest cholernie brzydka.

IsaBella 100% prawda, lepiej bym tego nie ujęła.

Alien, próbuj , ratuj, walcz z tanią dziwką, niech zna sucz swoje miejsce, a co tam ,niech widzi mąż ,jaką ma waleczną kobietę smile Ale zaraz ,zaraz. przecież ona taka brzydka i głupia, czyżbyś jednak widziała w niej konkurencję ?  Dziewczyno, szanuj siebie. Żaden mężczyzna nie szanuje kobiety, która nie szanuje sama siebie.

Czy było warto walczyć, to się dowiesz za jakiś czas i ta prawda Cię ogłuszy .
To wszystko, co tu piszesz, nawet to, że się stara i że tak ładnie spędzacie wspólny czas to taka sama historia, jak w wielu innych wątkach. Kłamstwa, zapewnienia, solenne obietnice poprawy......ile tego było.

On tak ładnie mydli Ci oczy, że nie zauważyłaś, że nie masz w tej sytuacji za wiele do powiedzenia i decydowania.
Twierdzisz, że go kochasz i prawda jest taka ,że nie umiesz się z tym pogodzić, że nie dopuszczasz do siebie, że on może widzieć to inaczej. Ja tu tylko widzę : ja go kocham ,dzieci mamy , dziwka be,ja go kocham, dzieci mamy, dziwka be...... Nic nie ugrasz tymi argumentami. Chyba, że interesuje Cię życie pod jednym dachem z kimś, kto nie wiadomo, co i kogo ma w głowie, bo chyba nie jesteś tak naiwna, by uwierzyć w jego gorące zapewnienia ?
Każdy Ci tu dobrze życzy, powtarzam, doceń to, przestań się unosić i serio, trochę więcej pokory.

Kobieto o czym Ty mówisz?????
W jaki sposób Twoim zdaniem ja walczę z tą dziwką, jak piszesz.
To on mnie prosił byśmy tego nie niszczyli, to on się stara, ale ja też tego chcę. W jaki sposób z nią rywalizuję, czy myślisz, że ja od kilku miesięcy mu powtarzam że dziwka beee., No w jaki, bo jeszcze go nie wyrzuciłam. Myślisz, że siłą go trzymam w domu i tylko dlatego że mu ją obrzydzam. Skąd wiesz, że mają romans.
Co mi radzisz tak naprawdę?? Oczy i tak mam otwarte, wiem co może się wydarzyć, już nie jestem taka naiwna.
Daj mi choć jedną, mądrą, konstruktywną radę, cokolwiek a nie piszesz o jakiejś rywalizacji.
Ja nigdy z nią bić i rywalizować nie będę, jeżeli będzie chciał to odejdzie, proste, będzie to znaczyło że nie był mnie wart i trudno. Jeśli okaże się kłamcą to nie będzie po kim płakać, okaże się draniem i tyle a z draniem być już nie będę chciała.
Czas pokaże i tyle.

219

Odp: Czy to zdrada???

Alien dała szansę swojemu małżeństwu. I wbrew temu co twierdzą niektórzy, nie jest ślepa. Bierze pod uwagę możliwość skoku na bok. Jak również tego, że była to zdrada bez fizyczności. Po prostu teraz chce być z mężem. Nie chce już się w to wgłębiać(pewnie niektórzy powiedzą, że nie chce bo się boi tego czego się dowie) i analizować. Cieszy się tym, że teraz jest dobrze. Po co wybiegać do przodu. Nawet jeżeli się na tym przejedzie. Trudno. To jest cena którą człowiek świadomie może zapłacić za teraźniejszość.
Doświadczenia wielu osób i ich wskazówki i rady, pokazują, że jest tylko jedna droga w którą ślepo Autorka brnie. Może tak, a może nie. Jeżeli zawsze zakładamy co najgorsze, to w zasadzie na początku każdego związku powinniśmy założyć rozstanie. To po co więc planować, być, chcieć? Dlatego Autorka zakłada, że jest i będzie dobrze. Wiele osób teraz się uśmiecha i myśli "naiwna, jeszcze zobaczy... "
I nawet gdyby. Teraz jest szczęśliwa( " Pewnie zdaniem wielu jej się wydaje) i cieszy się wspólnymi wieczorami. I bardzo dobrze. Życzę jej żeby się udało. Myślę, że dla Rodziny zawsze warto spróbować.

220

Odp: Czy to zdrada???

Nikt nie twierdzi, że robi źle. Każdy stara się jej pokazać różne strony sytuacji , bo wszyscy doskonale wiedzą, jak trudno jest w takich chwilach złapać dystans ,gdy emocje szaleją. Odnoszę jednak wrażenie, że miota się w swoich podejrzeniach i we wpisach szuka potwierdzenia bądź zaprzeczenia tego, co sama przeczuwa.
Autorka dostała mnóstwo mądrych rad, jaki zrobi z nich użytek, jej sprawa.
Jeśli uratują ten związek, dobrze, jeśli nie, będzie mogła odrobić lekcję z korzyścią dla siebie. I o to tu chodzi.
Że nie chce słuchać, co się mówi , to inna sprawa. Każdy wybiera swoją drogę. Skoro nie słucha rad , to w jakim celu założyła wątek ?
Jest spora różnica między zarzucaniem komuś, że jest ślepy, czego tu nie widzę, a apelem, by szeroko otwarła oczy i nie dała się zwieść pozorom.
Mimo tylu zdań i opinii, nikt tu nie życzy jej źle. Jej nerwowość jest tu dużo mocniejsza, niż autorów innych wątków.

221

Odp: Czy to zdrada???
Julianka1 napisał/a:

Nikt nie twierdzi, że robi źle. Każdy stara się jej pokazać różne strony sytuacji , bo wszyscy doskonale wiedzą, jak trudno jest w takich chwilach złapać dystans ,gdy emocje szaleją. Odnoszę jednak wrażenie, że miota się w swoich podejrzeniach i we wpisach szuka potwierdzenia bądź zaprzeczenia tego, co sama przeczuwa.
Autorka dostała mnóstwo mądrych rad, jaki zrobi z nich użytek, jej sprawa.
Jeśli uratują ten związek, dobrze, jeśli nie, będzie mogła odrobić lekcję z korzyścią dla siebie. I o to tu chodzi.
Że nie chce słuchać, co się mówi , to inna sprawa. Każdy wybiera swoją drogę. Skoro nie słucha rad , to w jakim celu założyła wątek ?
Jest spora różnica między zarzucaniem komuś, że jest ślepy, czego tu nie widzę, a apelem, by szeroko otwarła oczy i nie dała się zwieść pozorom.
Mimo tylu zdań i opinii, nikt tu nie życzy jej źle. Jej nerwowość jest tu dużo mocniejsza, niż autorów innych wątków.

Podaj mi choć jedną radę, której nie wzięłam pod uwagę, konkretnie, proszę.
Bo ja nie wiem o czym mówisz

222

Odp: Czy to zdrada???

Autorko, już właściwie wszystko zostało powiedziane ale dodam jeszcze coś od siebie, ponieważ twoja sytuacja bardzo przypomniała mi to wszystko z czym borykałam się półtora roku temu. Bardzo ci współczuje bo ze względu właśnie na podobne przeżycia, wyobrażam sobie co czujesz. Chciałam cię tylko prosić, abyś zamiast ratowania małżeństwa "za dwoje" skupiła się bardzo mocno (a nawet bardziej) na sobie i budowaniu swojej siły. Bez względu na rozwój sytuacji bardzo ci się to przyda. Jeśli w końcu odejdzie - będziesz na tyle silna by sobie lepiej z tym poradzić. Jeśli zostanie - jest szansa zbudować coś trwałego, bo po kryzysie ty będziesz silniejsza, a on się może "ponownie" zakocha. Nie możesz czekać jak na bombie, bo to cię zniszczy, a być może za 2 miesiące (u mnie tyle trwała nasza sielanka) usłyszysz, że on jednak kocha tamtą a cios drugi raz w to samo miejsce boli bardziej. Cała twoja historia (tzn. fakty które przytoczyłaś, bo wszystkiego oczywiście nie wiemy) nie wróży nic dobrego a wszystko wygląda mi na jakiś stan przetrwalnikowy, wyczekujący, może na to czy tamta go zechce czy nie. Dlatego potrzebujesz teraz wyciszyć emocje i skupić się wyłącznie na sobie, olewając pana ciepłym moczem, wręcz dystansując się. To on ma się o was starać nie ty, on powinien jak najwięcej ci tłumaczyć i z tobą rozmawiać. Tylko tak zachowują się ludzie którym zależy. To jest w tej chwili jedyna droga. Oczywiście ryzykowna bo możesz wprost zobaczyć, że ma cię w dupie, ale jest to ważne dla twojej wewnętrznej równowagi. Inaczej zamęczysz się jak wielu tutaj autorów wątków w tym ja. Koniecznie spotkania z psychologiem to raz, żeby wyciszyć emocje i się podbudować. Dwa koleżanki, koledzy, sport? Może jakiś wyjazd sama, bez niego i dzieci (wiem, że trudno bo pandemia). Może być oczywiście tak, ze jak tylko wyjedziesz, to dziunia wyląduje w waszym łóżku. Ale to już wtedy będziesz miała pewność, że to koniec. Szkodzisz sobie tym zamiataniem pod dywan. Nie rób tego. I wierz intuicji. Ja do dziś nie mam dowodów, że sypiali ze sobą zanim mnie zostawił.

Widzę w twoich postach kilka błędnych założeń, które powinnaś dla budowania swojej siły przemyśleć. Nie przeceniałabym tego, że "wszyscy się od odwrócą i straciłby w oczach". To tak nie działa. Ludzie generalnie mają to w dupie. Na początku przeżywają, interesują się bo są po prostu ciekawi lub lubią patrzeć jak "inni mają gorzej". Potem bez problemu nawiązują współpracę a nawet przyjaźnie, bo przecież co ma piernik do wiatraka. Wiem co mówię, bo "moja dziunia" też jest z tej samej firmy co ex mąż, plus jeszcze żeby było ciekawiej to ta sama firma w której i ja pracuję. Taka tam "Moda na sukces", każdy z każdym... normalka.
Po drugie mój jak się miotał to też miał niby "chyba skoczyć pod pociąg" bo już nie może. Żyje do dziś. Z dziunią. Nie wierzyłabym w tego typu manipulacje, bo one mają na celu tylko ci zamieszać w głowie. Żebyś całkiem przestała ględzić, a on mógł sobie rozmyślać o tamtej.
To, że on mówi, że masz zacząć normalnie - to kolejne klasyczne zachowanie mające na celu zamiecenie wszystkiego pod dywan. Ja ci powiem jak dokładnie wygląda skruszona osoba, bo takie znam. Osoba, która nawaliła i chce wszystko naprawić w pierwszej kolejności (to jest najważniejszy punkt) przyznaje się do tego że nawaliła. Po drugie sama siebie nazywa draniem i uznaje oraz szanuje to co czujesz. Wypieranie (nic przecież nie było), zrzucanie winy na ciebie i robienie z ciebie psychicznej to niemal w 100% dowody winy niestety ... to oczywiście nie musi być zdrada w sensie seksu na tym upranym materacu, ale zdrada emocjonalna - jak najbardziej.
I to nie jest wcale tak jak mówisz, że gdyby kogoś miał to już by go dawno z tobą nie było. On może po prostu czekać, bo może tamta się miota, nie chce rozbijać rodziny, może jeszcze jej do końca nie urobił. U mnie dokładnie tak było. Jak dwa miesiące przed rozstaniem zażądałam rozwodu, to naopowiadał, że to przecież tylko koleżanka, dlaczego chcę z powodu takiej bzdury rozwalić rodzinę z nowonarodzonym dzieckiem. Też zrobił ze mnie psychiczną. Że przecież ona mi do pięt nie dorasta. Że to klasyczny dzieciuch z pokolenia gimbazy i po prostu dobrze mu się z nią rozmawia, i że nawet mu się nie podoba. To były dokładnie jego teksty. Przestraszył się, że ja grożę rozwodem i bał się, że zostanie z niczym. Więc zyskał sobie u mnie czas żeby ją do końca zdobyć i po dwóch miesiącach od tej "naszej sielanki" powiedział mi, że jednak z nią będzie układał sobie życie.
Na koniec jeszcze co do dziuni, powiem, że rozumiem w pełni twój żal do niej. Też to przerabiałam. Była to forma wyrzucenia emocji, których nie mogłam wyrzucić na niego, bo bałam się przestanie przychodzić do dziecka. Ale walcz z tym. Nie dlatego, że dziuni szkoda, tylko np. u mnie niestety on jej to wszystko co ja wykrzykuję w emocjach powtarzał, a potem przeczytałam jak się ze mnie nabijali, że się hormonów naćpałam i mi się we łbie poprzestawiało. I było mi mega głupio. Weź to pod uwagę, że wszystkiego co mówisz może słuchać także "ona". On może jej to wszystko powtarzać i się wzajemnie nakręcają dodatkowo przeciwko tobie. A wierz mi, nie chcesz przed nią odsłaniać swoich słabości. To potem działa na twoją niekorzyść i samoocenę.

I powiedz mi jeszcze jak to w końcu jest u was? Z jednej strony napisałaś, że sielanka (winko i przytulasy) i żebyśmy się odczepili, ale z drugiej gdzieś mi mignęło "Ale jak jest w domu to tego szczęścia po nim nie widać za bardzo." Zapewne wiesz, że nasza kobieca intuicja to skarb. Zawsze "to wiemy ". Ty też wiesz, tylko jeszcze się bronisz. I ja to rozumiem, ale wierz mi, że jedyna szansa to albo nowi Wy, albo wcale.

223

Odp: Czy to zdrada???
Julianka1 napisał/a:

Kochani, Wy tu się produkujecie, ale próżny Wasz trud. Alien widzi dokładnie to, co chce widzieć i daleko jej do pokornego przyjęcia rad od tych, co przeżyli koniec swojego dotychczasowego małego świata. Nie dopuszcza w żaden sposób ,że na kilometr zalatuje tu klasyką. Wszyscy bez wyjątku, choć na różne sposoby, próbują przekonać Cię, byś szeroko otwarła oczy i dostrzegła pewne sprawy dokładnie takimi, jakimi są. Żebyś za jakiś czas nie otwierała ich szeroko ze zdumieniem, gdy sprawa się rypnie.
I choć usilnie wypierasz pewne sprawy, powtórzę za moimi przedmówcami : miesiąc miodowy trwa, dopóki się da. Głównie z zyskiem dla niego.
Powiem więcej : nie jesteście inni, wyjątkowi od wielu par na tym świecie. Nie takie związki się rozpadały. Dlatego uszanuj ,że ktoś zechciał poświęcić swój czas i pokazać Ci rzeczywistość dokładnie taką, jaka jest. A jest cholernie brzydka.

IsaBella 100% prawda, lepiej bym tego nie ujęła.

Alien, próbuj , ratuj, walcz z tanią dziwką, niech zna sucz swoje miejsce, a co tam ,niech widzi mąż ,jaką ma waleczną kobietę smile Ale zaraz ,zaraz. przecież ona taka brzydka i głupia, czyżbyś jednak widziała w niej konkurencję ?  Dziewczyno, szanuj siebie. Żaden mężczyzna nie szanuje kobiety, która nie szanuje sama siebie.

Czy było warto walczyć, to się dowiesz za jakiś czas i ta prawda Cię ogłuszy .
To wszystko, co tu piszesz, nawet to, że się stara i że tak ładnie spędzacie wspólny czas to taka sama historia, jak w wielu innych wątkach. Kłamstwa, zapewnienia, solenne obietnice poprawy......ile tego było.

On tak ładnie mydli Ci oczy, że nie zauważyłaś, że nie masz w tej sytuacji za wiele do powiedzenia i decydowania.
Twierdzisz, że go kochasz i prawda jest taka ,że nie umiesz się z tym pogodzić, że nie dopuszczasz do siebie, że on może widzieć to inaczej. Ja tu tylko widzę : ja go kocham ,dzieci mamy , dziwka be,ja go kocham, dzieci mamy, dziwka be...... Nic nie ugrasz tymi argumentami. Chyba, że interesuje Cię życie pod jednym dachem z kimś, kto nie wiadomo, co i kogo ma w głowie, bo chyba nie jesteś tak naiwna, by uwierzyć w jego gorące zapewnienia ?
Każdy Ci tu dobrze życzy, powtarzam, doceń to, przestań się unosić i serio, trochę więcej pokory.

Zobacz jakie dostaję też rady, że na pewno wymyśliłam, że mamy na spokojnie uczyć się rozmawiać.
A ja uważam, że uczucia i lęki autorki to 90 procent tego problemu.  Dobudowala historię do wyrywkowych informacji, które zdobyła. Pewnie sporo wyolbrzymila, część wyobraziła, a jeszcze inną część dopowiedziała. Mąż mowi, że nic się nie dzieje, że kocha. Nie slucha tego, tylko dalej podejrzewa.
Widzę ogromną potrzebę wyprostowania spraw miedzy nimi. Pewnie, że, jesli nie potrafią ze sobą rozmawiać, to psycholog może pomóc, ale psycholog za nich roboty nie odwali. Tam nie ma zaufania, a bez tego ani rusz. Tam nie ma dialogu, bo Autorka od razu wpada w oskarzycielski ton, a mąż zaczyna się irytować. W zdrowym związku każda ze stron moze bez strachu powiedzieć, co myśli i czuje.

224

Odp: Czy to zdrada???

Na kilkanaście osób wypowiadających się w wątku jedna, może dwie mówią co innego niż reszta i z tego co kojarzę są to osoby "nie po przejściach" więc wnioski wysnuj sama.

Bądźcie razem, warto po tylu latach, przytulajcie się, pijcie winko itd ale nie daj się zwieść i uśpić, bądź czujna, nabierz dystansu. Jak tu ktoś napisał, kobieca intuicja (nie mylić z nakręcaniem) to silna broń ona jeżeli jej nie uśpisz włączy alarm w Twojej głowie.

My jesteśmy dłużsi stażem, nigdy wcześniej nic się nie wydarzyło, zaufanie 100 %, zero tajemnic, o wyjątkowości naszego związku nawet nie będę pisać, praktycznie się nie kłóciliśmy, związek prawie  idealny w środku , a  na zewnątrz wzór szczęśliwego małżeństwa . Zupełnie nic nie zapowiadało tego co się stało, sygnały i znaki dostrzegłam później. Z boczniarą i jej rodziną spotykaliśmy się często bo wiele nas łączy i przyszedł dzień w którym wiedziałam, że coś się stało (nie seks), nie widziałam, wiedziałam. Jak mi lampka ostrzegawcza mrugała nie zauważałam ale jak zawyła syrena byłam pewna.

225

Odp: Czy to zdrada???

Autorko ja mam tylko jedno pytanie. Skoro jak piszesz po awanturze o smsy jest dobrze, mąż się stara itp. To co skłoniło Cie do napisania wątku właśnie teraz?

226

Odp: Czy to zdrada???
Malineczka00 napisał/a:

Autorko ja mam tylko jedno pytanie. Skoro jak piszesz po awanturze o smsy jest dobrze, mąż się stara itp. To co skłoniło Cie do napisania wątku właśnie teraz?

No też cały czas się zastanawiam po co autorka napisała ten wątek, szczególnie czytając to:

alien1666 napisał/a:

Zobacz co napisałam"Człowieku przecież ja Ci piszę, że teraz skupiamy się na sobie, te ostatnie tygodnie są wspaniałe, spędzamy dużo czasu, razem opiekujemy się dziećmi, gotujemy, są ,romantyczne wieczory przy winku. Tak mam jeszcze jakieś tam wątpliwości ale nie mogę ciągle tego ciągnąć z mężem, dlatego piszę do was o tym co mnie martwiło.
Tak, zamierzam wiele w swoim życiu zmienić i skupić się na swoim rozwoju.

Wspaniałe dni, wszystko robienie razem, zaczyna się układać a autorka wspomina że znajdzie firmę która odzyska skasowane smsy. Może rzeczywiście nic się nie wydarzyło i nie ma potrzeby dalej drążyć tematu.

227

Odp: Czy to zdrada???
Janix2 napisał/a:
Malineczka00 napisał/a:

Autorko ja mam tylko jedno pytanie. Skoro jak piszesz po awanturze o smsy jest dobrze, mąż się stara itp. To co skłoniło Cie do napisania wątku właśnie teraz?

No też cały czas się zastanawiam po co autorka napisała ten wątek, szczególnie czytając to:

alien1666 napisał/a:

Zobacz co napisałam"Człowieku przecież ja Ci piszę, że teraz skupiamy się na sobie, te ostatnie tygodnie są wspaniałe, spędzamy dużo czasu, razem opiekujemy się dziećmi, gotujemy, są ,romantyczne wieczory przy winku. Tak mam jeszcze jakieś tam wątpliwości ale nie mogę ciągle tego ciągnąć z mężem, dlatego piszę do was o tym co mnie martwiło.
Tak, zamierzam wiele w swoim życiu zmienić i skupić się na swoim rozwoju.

Wspaniałe dni, wszystko robienie razem, zaczyna się układać a autorka wspomina że znajdzie firmę która odzyska skasowane smsy. Może rzeczywiście nic się nie wydarzyło i nie ma potrzeby dalej drążyć tematu.

Chciałam poznać zdanie ludzi, którzy mają w temacie jakieś doświadczenia.
Ja ich nie mam, jestem jak dziecko we mgle. To co dla was schematyczne ja mogę brać za dobrą kartę .

Wiele osób radziło mi otworzyć oczy i zbierać dowody, choćby na później i kiedy tylko nadarzy się okazja,to to zrobię, bo aż taka głupia nie jestem. Postaram się też zabezpieczyć finansowo siebie i dzieci.
Chcę żebyśmy byli razem jeśli widzę, że i on tego chcę ale wbrew temu co niektórzy piszą nie straciłam rozumu.
Ale nie mogę z nim prowadzić otwartej wojny, on musi widzieć, że mu ufam i że wszystko gra, tylko wtedy ja mogę wyłapać coś co być może stara się ukryć.

228

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:

Na kilkanaście osób wypowiadających się w wątku jedna, może dwie mówią co innego niż reszta i z tego co kojarzę są to osoby "nie po przejściach" więc wnioski wysnuj sama.

Bądźcie razem, warto po tylu latach, przytulajcie się, pijcie winko itd ale nie daj się zwieść i uśpić, bądź czujna, nabierz dystansu. Jak tu ktoś napisał, kobieca intuicja (nie mylić z nakręcaniem) to silna broń ona jeżeli jej nie uśpisz włączy alarm w Twojej głowie.

My jesteśmy dłużsi stażem, nigdy wcześniej nic się nie wydarzyło, zaufanie 100 %, zero tajemnic, o wyjątkowości naszego związku nawet nie będę pisać, praktycznie się nie kłóciliśmy, związek prawie  idealny w środku , a  na zewnątrz wzór szczęśliwego małżeństwa . Zupełnie nic nie zapowiadało tego co się stało, sygnały i znaki dostrzegłam później. Z boczniarą i jej rodziną spotykaliśmy się często bo wiele nas łączy i przyszedł dzień w którym wiedziałam, że coś się stało (nie seks), nie widziałam, wiedziałam. Jak mi lampka ostrzegawcza mrugała nie zauważałam ale jak zawyła syrena byłam pewna.

Mam do Ciebie pytanie. Jak to wyczułaś, bo jak piszesz po prostu to widziałaś????

229

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Chciałam poznać zdanie ludzi, którzy mają w temacie jakieś doświadczenia.
Ja ich nie mam, jestem jak dziecko we mgle. To co dla was schematyczne ja mogę brać za dobrą kartę .

Wiele osób radziło mi otworzyć oczy i zbierać dowody, choćby na później i kiedy tylko nadarzy się okazja,to to zrobię, bo aż taka głupia nie jestem. Postaram się też zabezpieczyć finansowo siebie i dzieci.
Chcę żebyśmy byli razem jeśli widzę, że i on tego chcę ale wbrew temu co niektórzy piszą nie straciłam rozumu.
Ale nie mogę z nim prowadzić otwartej wojny, on musi widzieć, że mu ufam i że wszystko gra, tylko wtedy ja mogę wyłapać coś co być może stara się ukryć.

Mieć otwarte oczy, to nie znaczy popadać w skrajną nieufność i tworzyć związek właściwie patologiczny. Chcesz grać miłą żonkę a ciągle szpiclować z przeświadczeniem, że on coś ukrywa? Jak długo tak dasz radę?

230

Odp: Czy to zdrada???
Salomonka napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Chciałam poznać zdanie ludzi, którzy mają w temacie jakieś doświadczenia.
Ja ich nie mam, jestem jak dziecko we mgle. To co dla was schematyczne ja mogę brać za dobrą kartę .

Wiele osób radziło mi otworzyć oczy i zbierać dowody, choćby na później i kiedy tylko nadarzy się okazja,to to zrobię, bo aż taka głupia nie jestem. Postaram się też zabezpieczyć finansowo siebie i dzieci.
Chcę żebyśmy byli razem jeśli widzę, że i on tego chcę ale wbrew temu co niektórzy piszą nie straciłam rozumu.
Ale nie mogę z nim prowadzić otwartej wojny, on musi widzieć, że mu ufam i że wszystko gra, tylko wtedy ja mogę wyłapać coś co być może stara się ukryć.

Mieć otwarte oczy, to nie znaczy popadać w skrajną nieufność i tworzyć związek właściwie patologiczny. Chcesz grać miłą żonkę a ciągle szpiclować z przeświadczeniem, że on coś ukrywa? Jak długo tak dasz radę?

Nie o to chodzi. Jak widzisz większość osób pisze mi, że syreny wyją na alarm . Mam mieć oczy otwarte na to co się dzieje, bo zdaniem doświadczonych życiowo osób to sytuacja schematyczna

231

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Jak widzisz większość osób pisze mi, że syreny wyją na alarm . Mam mieć oczy otwarte na to co się dzieje, bo zdaniem doświadczonych życiowo osób to sytuacja schematyczna

Salomonka ma rację i ja też o tym mówiłem. Nie da się opierać związku na nieufności, udając że wszystko jest ok. Albo się rozstajecie. Albo ufasz mężowi i nie patrzysz ciągle w tył.

232 Ostatnio edytowany przez Nostalgia2020 (2021-02-09 13:04:13)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Nostalgia2020 napisał/a:

Na kilkanaście osób wypowiadających się w wątku jedna, może dwie mówią co innego niż reszta i z tego co kojarzę są to osoby "nie po przejściach" więc wnioski wysnuj sama.

Bądźcie razem, warto po tylu latach, przytulajcie się, pijcie winko itd ale nie daj się zwieść i uśpić, bądź czujna, nabierz dystansu. Jak tu ktoś napisał, kobieca intuicja (nie mylić z nakręcaniem) to silna broń ona jeżeli jej nie uśpisz włączy alarm w Twojej głowie.

My jesteśmy dłużsi stażem, nigdy wcześniej nic się nie wydarzyło, zaufanie 100 %, zero tajemnic, o wyjątkowości naszego związku nawet nie będę pisać, praktycznie się nie kłóciliśmy, związek prawie  idealny w środku , a  na zewnątrz wzór szczęśliwego małżeństwa . Zupełnie nic nie zapowiadało tego co się stało, sygnały i znaki dostrzegłam później. Z boczniarą i jej rodziną spotykaliśmy się często bo wiele nas łączy i przyszedł dzień w którym wiedziałam, że coś się stało (nie seks), nie widziałam, wiedziałam. Jak mi lampka ostrzegawcza mrugała nie zauważałam ale jak zawyła syrena byłam pewna.

Mam do Ciebie pytanie. Jak to wyczułaś, bo jak piszesz po prostu to widziałaś????

Napisałam długi post ale mi wcięło więc tak chyba miało być.
Nie jestem w stanie Ci tego wytłumaczyć ale wiedziałam, że co najmniej trzymają się za ręce i nie jest to koleżeński uścisk dłoni. Sprawdziłam telefon i się posypało. Dałam sobie wmówić, że to moja wina bo tak sobie pisali o problemach męża i boczniary . Teraz aż nie chcę myśleć co tam na swoich partnerów wypisywali. że tak bardzo potrzebowali się pocieszać. Bardzo szybko wróciliśmy do "normalności" po tej akcji, miesiąc miodowy trwał było lepiej niż wcześniej choć teraz nie uważam, że było źle ale rutyna codziennego życia nas dopadła. Gdzieś tam temat z tyłu głowy nie dawał mi spokoju, lampka lekko i rzadko mrugała więc mówiłam o tym mężowi ale było : po co wracać do tematu, wydaje Ci się i tak dalej.
Skoro mi się wydaje to z moją psychika najlepiej chyba nie jest więc znowu klasycznie nie tylko zwalenie winy na mnie ale też robienie ze mnie wariatki poszło w ruch, nie twierdzę, że w pełni świadomie ale jednak.
Idylla trwała 3-4 miesiące, romantyczne wieczory, seks jak nigdy, wspólne plany - sielanka po prostu. Wspólne kontakty osobiste rzadkie, pisali dalej, bez tajemnic ale codziennie. I pewnego dnia znowu syrena zawyła głośno, w tamtym czasie nie było raczej do niej podstaw, teraz myślę, że były i bardzo dobrze je widziałam i wcale moja głowa nie wariowała.
Zostałam, dałam się przekonać ale już nie dałam się zbyć, zupełnie inaczej wszystko poszło, na tym co się wydarzyło dalej pracujemy. Nie ma unikania rozmów, jest praca. Nie mają kontaktu. Mąż stara się na każdym kroku, ja też staram się o dom, dzieci i niego ale też wdrażam w życie plan B bo wiem, że życie to nie jest bajka i nic nie trwa wiecznie i kolejnej szansy nie będzie, a wtedy ja będę gotowa na życie bez niego.

233

Odp: Czy to zdrada???

U mnie było podobnie, teoretycznie wszystko ok, w praktyce czułam, że coś nie tak. I po małym śledztwie wyszło, że mąż zauroczony współpracowniczką, ona wolna, bez zobowiązań, fajna i wesoła, widywali się raz w tygodniu przy okazji pracy, ale wystarczyło. A ja w depresji po przejściach rodzinnych, do tego problemy z dzieckiem, nie był to nasz najlepszy czas. Kiedy wyszło co wyszło, popłakałam z 3 dni, potem się ogarnęłam i kawa na ławę. Mąż uciął jakikolwiek kontakt z tą kobietą, przerobiliśmy sprawę u psychologa, bo oboje musieliśmy zrozumieć parę spraw. On twierdził, że seksu nie było - przyjęłam, że mówi prawdę, pewności do końca nie mam, ale myślę, że ich relacja nie zdążyła się na tyle rozwinąć, więc nie drążyłam sprawy. Różnica jest taka, że dużo o tym gadaliśmy, to nie był temat tabu, nie siedziałam cicho, a on cierpliwie znosił moje pytania i wyrzuty. Minęło parę lat od tamtej sprawy i nasz związek jest dojrzalszy, mocniejszy. Nie wiem Alien, dlaczego piszesz, że on musi widzieć, że mu ufasz, ja uważam wręcz odwrotnie. Powinien czuć, że mu nie ufasz i pracować nad tym, żebyś znowu zaufała. Bez szczerości te wszystkie kolacje, winko i przytulanie to wielka farsa.

234 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-09 12:55:51)

Odp: Czy to zdrada???

Kobieta bardzo zazdrosna, zaborcza
niezrównoważona = Kobieta niebezpieczna.

Pamietam jak będąc małolatą, usiadłam na plaży obok chłopaka pewnej dziewczyny,
widać było - czuć ze była o niego zazdrosna, później jak razem poszlyśmy do wody, ona zaczęła mnie topić, wkładać moja głowę pod wodę,
i się cieszyła, mówiła ze mnie utopi,
nie mogłam się od niej uwolnić, uciekałam przed nią aż na brzeg,
do dziś pamietam to zdarzenie.

Albo parę lat temu dzwoniła  do mnie pewna kobieta z numeru inkognito, zazwyczaj nie odbieram numeru inkognito,
bo nie jest to poważne,
dzwoniła do mnie chyba pół dnia,
w końcu odebrałam, a ona pyta się kim jestem, na to ja,
ze chyba to ja powinnam panią zapytac kim pani jest, i dlaczego dzwoni pani do mnie
z numeru inkognito,
ona na to
że znalazła na bilingu mój numer telefonu,
„i rozumie pani ze teraz mężczyźni bardzo zdradzają”
odpowiedziałam jej ze rozumiem,
ale jak ten pan się nazywa,
powiedziała imię,
na to ja ze nie znam tego pana,
później przypomniało mi się ze chciałam sprzedać pewien produkt, i dzwonił do mnie w tej sprawie pewien pan, być może to był on?
smile

235 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-09 18:28:52)

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:

Napisałam długi post ale mi wcięło więc tak chyba miało być.
Nie jestem w stanie Ci tego wytłumaczyć ale wiedziałam, że co najmniej trzymają się za ręce i nie jest to koleżeński uścisk dłoni. Sprawdziłam telefon i się posypało. Dałam sobie wmówić, że to moja wina bo tak sobie pisali o problemach męża i boczniary . Teraz aż nie chcę myśleć co tam na swoich partnerów wypisywali. że tak bardzo potrzebowali się pocieszać. Bardzo szybko wróciliśmy do "normalności" po tej akcji, miesiąc miodowy trwał było lepiej niż wcześniej choć teraz nie uważam, że było źle ale rutyna codziennego życia nas dopadła. Gdzieś tam temat z tyłu głowy nie dawał mi spokoju, lampka lekko i rzadko mrugała więc mówiłam o tym mężowi ale było : po co wracać do tematu, wydaje Ci się i tak dalej.
Skoro mi się wydaje to z moją psychika najlepiej chyba nie jest więc znowu klasycznie nie tylko zwalenie winy na mnie ale też robienie ze mnie wariatki poszło w ruch, nie twierdzę, że w pełni świadomie ale jednak.
Idylla trwała 3-4 miesiące, romantyczne wieczory, seks jak nigdy, wspólne plany - sielanka po prostu. Wspólne kontakty osobiste rzadkie, pisali dalej, bez tajemnic ale codziennie. I pewnego dnia znowu syrena zawyła głośno, w tamtym czasie nie było raczej do niej podstaw, teraz myślę, że były i bardzo dobrze je widziałam i wcale moja głowa nie wariowała.
Zostałam, dałam się przekonać ale już nie dałam się zbyć, zupełnie inaczej wszystko poszło, na tym co się wydarzyło dalej pracujemy. Nie ma unikania rozmów, jest praca. Nie mają kontaktu. Mąż stara się na każdym kroku, ja też staram się o dom, dzieci i niego ale też wdrażam w życie plan B bo wiem, że życie to nie jest bajka i nic nie trwa wiecznie i kolejnej szansy nie będzie, a wtedy ja będę gotowa na życie bez niego.

Wiesz mnie dziwi to, że oni pracują razem ze 4 lata i na początku coś tam taki ożywiony gadał a potem przez jakieś kilka lat cisza zupełna, jakby tej osoby nie było wcale a przecież codziennie się kontaktują, o innych w pracy kolegach wspominał, żartował , opowiadał a ona po prostu nie istniała. I nagle ten wybuch i pierwsze słowa o niej, że jak ten kolega tak mógł brzydko do niej mówić. No i potem te smsy i dziwne zachowanie.
A ja widziałam, że między nami się ochładza ale przecież chodził tylko do pracy a tam tylko jedna kobieta na kilkudziesięciu chłopa i co? No przecież jakie jest prawdopodobieństwo, że akurat on się zapatrzy, no niewielkie. A jednak.....

236

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Wiesz mnie dziwi to, że oni pracują razem ze 4 lata i na początku coś tam taki ożywiony gadał a potem przez jakieś kilka lat cisza zupełna, jakby tej osoby nie było wcale a przecież codziennie się kontaktują, o innych w pracy kolegach wspominał, żartował , opowiadał a ona po prostu nie istniała. I nagle ten wybuch i pierwsze słowa o niej, że jak ten kolega tak mógł brzydko do niej mówić. No i potem te smsy i dziwne zachowanie.
A ja widziałam, że między nami się ochładza ale przecież chodził tylko do pracy a tam tylko jedna kobieta na kilkudziesięciu chłopa i co? No przecież jakie jest prawdopodobieństwo, że akurat on się zapatrzy, no niewielkie. A jednak.....

My też z boczniara i jej rodziną nie znamy się od niedawna, wiele spraw nas łączyło, przyszło nagle i poszło jak lawina.
Wcześniej nic nie było między nimi bo analizowałam sprawę wiele razy czy jakieś znaki choćby niewielkie mogły o czymś sugerować.
Tu też tak mogło być ,pojawiła się w pracy to coś tam gadał, potem przeszło wszystko do porządku dziennego bo to juz żadna nowość nie była. Mogło coś nawet mało znaczącego wydarzyć się , że się nią zainteresował.

237

Odp: Czy to zdrada???
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Kobieta bardzo zazdrosna, zaborcza
niezrównoważona = Kobieta niebezpieczna.

Pamietam jak będąc małolatą, usiadłam na plaży obok chłopaka pewnej dziewczyny,
widać było - czuć ze była o niego zazdrosna, później jak razem poszlyśmy do wody, ona zaczęła mnie topić, wkładać moja głowę pod wodę,
i się cieszyła, mówiła ze mnie utopi,
nie mogłam się od niej uwolnić, uciekałam przed nią aż na brzeg,
do dziś pamietam to zdarzenie.

Albo parę lat temu dzwoniła  do mnie pewna kobieta z numeru inkognito, zazwyczaj nie odbieram numeru inkognito,
bo nie jest to poważne,
dzwoniła do mnie chyba pół dnia,
w końcu odebrałam, a ona pyta się kim jestem, na to ja,
ze chyba to ja powinnam panią zapytac kim pani jest, i dlaczego dzwoni pani do mnie
z numeru inkognito,
ona na to
że znalazła na bilingu mój numer telefonu,
„i rozumie pani ze teraz mężczyźni bardzo zdradzają”
odpowiedziałam jej ze rozumiem,
ale jak ten pan się nazywa,
powiedziała imię,
na to ja ze nie znam tego pana,
później przypomniało mi się ze chciałam sprzedać pewien produkt, i dzwonił do mnie w tej sprawie pewien pan, być może to był on?
smile

Jak to jest. Wszyscy dają mi dobre rady, jak nie takie to inne , wszyscy tłumaczą, że jest coś na rzeczy a Ty jedna próbujesz mi wmówić, że jestem chorobliwie zazdrosna, niebezpieczna, itd. Podczas gdy większość znajomych uważała mnie zawsze za tą najbardziej spokojną.
Po co wchodzisz na mój temat??
Taka niby mądra,dobra a jednak masz jakąś dziwną radość w dokuczaniu  innym. To od Ciebie nie usłyszałam ani nic mądrego ani pocieszającego.
Bądź tak miła i nie wchodź tu więcej, bo Ty serio nie pomagasz.

238

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Janix2 napisał/a:
Malineczka00 napisał/a:

Autorko ja mam tylko jedno pytanie. Skoro jak piszesz po awanturze o smsy jest dobrze, mąż się stara itp. To co skłoniło Cie do napisania wątku właśnie teraz?

No też cały czas się zastanawiam po co autorka napisała ten wątek, szczególnie czytając to:

alien1666 napisał/a:

Zobacz co napisałam"Człowieku przecież ja Ci piszę, że teraz skupiamy się na sobie, te ostatnie tygodnie są wspaniałe, spędzamy dużo czasu, razem opiekujemy się dziećmi, gotujemy, są ,romantyczne wieczory przy winku. Tak mam jeszcze jakieś tam wątpliwości ale nie mogę ciągle tego ciągnąć z mężem, dlatego piszę do was o tym co mnie martwiło.
Tak, zamierzam wiele w swoim życiu zmienić i skupić się na swoim rozwoju.

Wspaniałe dni, wszystko robienie razem, zaczyna się układać a autorka wspomina że znajdzie firmę która odzyska skasowane smsy. Może rzeczywiście nic się nie wydarzyło i nie ma potrzeby dalej drążyć tematu.

Chciałam poznać zdanie ludzi, którzy mają w temacie jakieś doświadczenia.
Ja ich nie mam, jestem jak dziecko we mgle. To co dla was schematyczne ja mogę brać za dobrą kartę .

Wiele osób radziło mi otworzyć oczy i zbierać dowody, choćby na później i kiedy tylko nadarzy się okazja,to to zrobię, bo aż taka głupia nie jestem. Postaram się też zabezpieczyć finansowo siebie i dzieci.
Chcę żebyśmy byli razem jeśli widzę, że i on tego chcę ale wbrew temu co niektórzy piszą nie straciłam rozumu.
Ale nie mogę z nim prowadzić otwartej wojny, on musi widzieć, że mu ufam i że wszystko gra, tylko wtedy ja mogę wyłapać coś co być może stara się ukryć.

Przeczytaj swoje ostatnie zdanie, kilka razy jesli trzeba. On musi widzieć, że mu ufasz, żebyś Ty mogła wyłapać coś, co on ukrywa? 
Nie masz wrażenia, że trochę się zapętlasz?

239 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-09 18:29:39)

Odp: Czy to zdrada???
Alea napisał/a:

Przeczytaj swoje ostatnie zdanie, kilka razy jesli trzeba. On musi widzieć, że mu ufasz, żebyś Ty mogła wyłapać coś, co on ukrywa? 
Nie masz wrażenia, że trochę się zapętlasz?

Co konkretnie mi w tej sytuacji proponujesz?

240 Ostatnio edytowany przez Badas (2021-02-09 13:48:26)

Odp: Czy to zdrada???

To jest trochę tak jakbyś chciała uśpić jego czujność i złapać na czymś. Ale dla mnie wygląda to bardziej jakbyś chciała znaleźć coś co Cię upewni  że jednak nic go z nikim nie łączyło. Poza kilkoma smsami.

Chcesz być razem, ale musisz znaleźć potwierdzenie, że nic nie było istotnego.

241 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-02-09 14:07:50)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

....Taka niby mądra,dobra a jednak masz jakąś dziwną radość w dokuczaniu  innym. To od Ciebie nie usłyszałam ani nic mądrego ani pocieszającego.
Bądź tak miła i nie wchodź tu więcej, bo Ty serio nie pomagasz.

To otwarte forum i z tego co wiem moderator czuwa, a Panna ma prawo pisać dopóki nie złamie zasad

Panna z Kapeluszem napisał/a:

Kobieta bardzo zazdrosna, zaborcza
niezrównoważona = Kobieta niebezpieczna.
..
do dziś pamiętam to zdarzenie.

Albo parę lat temu dzwoniła  do mnie pewna kobieta z numeru inkognito, zazwyczaj nie odbieram numeru inkognito,
..

możesz napisać jakie to ma przełożenie do obecnego wątku ?
Może błędnie ale w Twoich wpisach od samego początku wyczuwam wyłącznie próbę wyprowadzenia autorki z równowagi.
Nie jest winą alien1666, że masz tendencję poznawania takich mężczyzn, którzy bywają "wierni inaczej".

242 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-09 18:30:19)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Co konkretnie mi w tej sytuacji proponujesz?

Zawsze kawa na ławę. Jeśli jest ok, dobrze się czujesz z tym, co teraz jest między Wami, nie drąż i nie śledź. Ale jeśli Cię do gdzieś w głębi duszy mierzi, boli i nie daje zapomnieć, bo czujesz , że coś jest nie tak, wyjaśnij to z mężem. Oczyść tę atmosferę, bo na dłuższą metę nie dasz rady udawać, że ufasz. Zniszczy Cię to.

243

Odp: Czy to zdrada???
bullet napisał/a:
alien1666 napisał/a:

....Taka niby mądra,dobra a jednak masz jakąś dziwną radość w dokuczaniu  innym. To od Ciebie nie usłyszałam ani nic mądrego ani pocieszającego.
Bądź tak miła i nie wchodź tu więcej, bo Ty serio nie pomagasz.

To otwarte forum i z tego co wiem moderator czuwa, a Panna ma prawo pisać dopóki nie złamie zasad

To prawda.

244

Odp: Czy to zdrada???

Według mnie Twój niepokój jest słuszny i na tym etapie już masz prawo czuć się zdradzona w sensie emocjonalnym. Moim zdaniem należy poważnie porozmawiać z mężem i jasno zakomunikować, że ta sytuacja jest dla Ciebie bolesna. W kolejnym etapie, w zależności od tego, jak on się zachowa, być może warto zareagować ostrzej - w postaci np. separacji. Z doświadczenia swojego i innych wiem, że bagatelizowanie takich sytuacji najczęściej źle się kończy.

245

Odp: Czy to zdrada???

Gdybym była mężem Autorki, również starannie ukrywałabym przed nią wszelkie kontakty z innymi kobietami, choćby najniewinniejsze.
Dla świętego spokoju.

Bo reakcje Autorki, są - mówiąc najdelikatniej - mocno nieadekwatne.

A umiar w takich sytuacjach mocno wskazany.
Obiektywnie rzecz biorąc masz kilka słabiutkich poszlak.
Z drugiej strony stosujesz wobec męża domniemanie winności. Chyba czerpiesz jakąś perwersyjną przyjemność z tego, że zmuszasz go do defensywy, do udowadniania niewinności. Taki rewanż, prawda?

No tylko, że taka polityka w dłuższym terminie tym mocniej odsunie go od Ciebie. Więc może się okazać, że sama wepchniesz go w ramiona innej kobiety.

246 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-02-10 09:49:43)

Odp: Czy to zdrada???
noben napisał/a:

...Obiektywnie rzecz biorąc masz kilka słabiutkich poszlak.
Z drugiej strony stosujesz wobec męża domniemanie winności. Chyba czerpiesz jakąś perwersyjną przyjemność z tego, że zmuszasz go do defensywy, do udowadniania niewinności. Taki rewanż, prawda?....

OMG ..Nawet ciężko skomentować.
Pierwsze co przyszło mi do głowy po lekturze tego wpisu, że pod wpływem nie powinno się używać komputera, że...

...umiar w takich sytuacjach mocno wskazany..

..noben, to było do Ciebie.

247

Odp: Czy to zdrada???
noben napisał/a:

Gdybym była mężem Autorki, również starannie ukrywałabym przed nią wszelkie kontakty z innymi kobietami, choćby najniewinniejsze.
Dla świętego spokoju.

Bo reakcje Autorki, są - mówiąc najdelikatniej - mocno nieadekwatne.

A umiar w takich sytuacjach mocno wskazany.
Obiektywnie rzecz biorąc masz kilka słabiutkich poszlak.
Z drugiej strony stosujesz wobec męża domniemanie winności. Chyba czerpiesz jakąś perwersyjną przyjemność z tego, że zmuszasz go do defensywy, do udowadniania niewinności. Taki rewanż, prawda?

No tylko, że taka polityka w dłuższym terminie tym mocniej odsunie go od Ciebie. Więc może się okazać, że sama wepchniesz go w ramiona innej kobiety.

Słabiutkich poszlak??? Domniemanie winności??? Moje doświadczenia i lektura tego forum wskazują na to że niemal zawsze to się tak zaczyna. Facet zaprzecza faktom i odwraca kota ogonem. To nigdy nie jest dobry znak. Historia jest tak schematyczna że aż zęby bolą...

Odp: Czy to zdrada???

a mi wydaje się że ma coś za uszami, ot tak nie kasuje się wiadomości jeśli nic nie ma w nich do ukrycia i jeszcze te pranie.
to że relacje się ze strony męża poprawiły to może być tylko przykrywka i robienie dobrej miny radzę wzmożoną czujność długoterminową a to że się wypiera się wszystkiego któż by się nie wyparł skoro wie że nie masz żadnych dowodów, a puki ich nie będzie to ci wmówi wszystko,co chcesz usłyszeć aby stworzyć sielankę

249

Odp: Czy to zdrada???
Badas napisał/a:

To jest trochę tak jakbyś chciała uśpić jego czujność i złapać na czymś. Ale dla mnie wygląda to bardziej jakbyś chciała znaleźć coś co Cię upewni  że jednak nic go z nikim nie łączyło. Poza kilkoma smsami.

Chcesz być razem, ale musisz znaleźć potwierdzenie, że nic nie było istotnego.

Większość zdradzonych chciałoby znaleźć dowody niewinnisci, a nie zdrady, zwłaszcza gdy małżeństwo było w miarę udane. Dla mnie to normalna reakcja, że zdradzony nie chce wierzyć, że żyje z oszustem. Podejrzewam, że wielu zdradzonych udawało by, że nie wie o romansie, gdyby znaleźli dowód na definitywny koniec romansu, jeśliby był zakończony przez zdrajcę. Takie zachowanie ma wytłumaczyć, że rodzina okazała się najważniejsza i jednak zdrajca wybrał swoją drugą połowę do życia, a nie tą drugą osobę. Ile ludzi, tyle zachowań, poglądów i zdarzeń. Kwestia priorytetów i osobliwej strefy komfortu każdego z nas.

250

Odp: Czy to zdrada???
Pikupik2019 napisał/a:

Moje doświadczenia i lektura tego forum...

Na tym forum ton nadają osoby których relacje z płcią przeciwną albo w ogóle nie istnieją, albo leżą i kwiczą.
Dlatego wyciąganie jakichkolwiek wniosków natury ogólnej na bazie tutejszych postów jest nieporozumieniem.

251

Odp: Czy to zdrada???
noben napisał/a:
Pikupik2019 napisał/a:

Moje doświadczenia i lektura tego forum...

Na tym forum ton nadają osoby których relacje z płcią przeciwną albo w ogóle nie istnieją, albo leżą i kwiczą.
Dlatego wyciąganie jakichkolwiek wniosków natury ogólnej na bazie tutejszych postów jest nieporozumieniem.

Jak też zawsze zdradzeni i porzuceni są niewinni i idealni, a zdrajcy i odchodzący to wcielone zło.

252 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-12 21:47:13)

Odp: Czy to zdrada???

trudno stwierdzić obiektywnie, jaka strategia jest lepsza: pozorne robienie z igły wideł czy zamiatanie pod dywan.
Każdy ma swoje progi i swoje poniesie konsekwencje.
Nie jest trudno utrzymać związek czy małżeństwo na siłę, jak się chce.  Zawsze mozna znależć takich co mają wiele gorsze relacje a uważają że poprawny do zaakceptowania związek z alkoholikiem, mężem co bije ale przecież tylko czasem, czyt żoną co soę puszcza- ale przecież Ci ludzie to brudne świnie mówią kłamstwa o mojej dziewczynie- a ja ją przecież lepiej znam..
zawsze jest droga trwania kosztem ustępstw.
co dla jednych jest podłogą , to dla innych jest sufitem.

253

Odp: Czy to zdrada???
Joohana napisał/a:
Badas napisał/a:

To jest trochę tak jakbyś chciała uśpić jego czujność i złapać na czymś. Ale dla mnie wygląda to bardziej jakbyś chciała znaleźć coś co Cię upewni  że jednak nic go z nikim nie łączyło. Poza kilkoma smsami.

Chcesz być razem, ale musisz znaleźć potwierdzenie, że nic nie było istotnego.

Większość zdradzonych chciałoby znaleźć dowody niewinnisci, a nie zdrady, zwłaszcza gdy małżeństwo było w miarę udane. Dla mnie to normalna reakcja, że zdradzony nie chce wierzyć, że żyje z oszustem. Podejrzewam, że wielu zdradzonych udawało by, że nie wie o romansie, gdyby znaleźli dowód na definitywny koniec romansu, jeśliby był zakończony przez zdrajcę. Takie zachowanie ma wytłumaczyć, że rodzina okazała się najważniejsza i jednak zdrajca wybrał swoją drugą połowę do życia, a nie tą drugą osobę. Ile ludzi, tyle zachowań, poglądów i zdarzeń. Kwestia priorytetów i osobliwej strefy komfortu każdego z nas.

Tak, chciałabym upewnić się, że nic nie było, że nie było romansu.
Owszem, przyznaję bardzo byłam zajęta dziećmi, ich szkołą, problemami, chorobami itd, ale każdego dnia próbowałam się do niego zbliżyć, porozmawiać, każdego dnia dzieliliśmy się tym co w pracy. Razem planowaliśmy i ogarnialiśmy dom.
I tak, moja wina, bo nie zauważyłam, że dzieje się coś złego, moja wina bo wyszłam z założenia , że muszę na wszystko zasłużyć, że muszę być dość dobra . Ale czy to tak powinno być, czy powinniśmy się kochać tylko wtedy, gdy zasłużymy, czy raczej pomimo......
A czy faceci zakochują się w innych bo one są idealne, bo się starają czy może dla tego, że poświęcają uwagę tylko im.

254 Ostatnio edytowany przez Badas (2021-02-15 11:43:03)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

A czy faceci zakochują się w innych bo one są idealne, bo się starają czy może dla tego, że poświęcają uwagę tylko im.

Jakie zakochują się? Najczęściej szukają rozrywki w postaci durnych SMS, bo myślą, że w ten sposób nie robią nic złego.  Głupich flirtów w pracy, bo wg nich brak seksu=brak zdrady. Do tego ukrywanie, bo to takie ekscytujące. Ale zakochanie? Jeden na milion.
Owszem one poświęcają czas tylko im, bo nie mają wspólnych rachunków i dzieci do wychowania, zakupów do zrobienia, umycia naczyń i bólu głowy że zmęczenia. Przez to są idealne.

255 Ostatnio edytowany przez Żaklin (2021-02-15 11:48:37)

Odp: Czy to zdrada???

Alien, nie tylko faceci, ale fakt, że my kobiety najczęściej ogarniamy dom, dzieci, inne tego typu sprawy i rzadziej mamy czas i energię dla jakiegoś kolegi. Dlatego ta "druga" może być brzydsza i głupsza od ciebie, ale wnosi nowe emocje, odskocznię od codzienności, a jak jeszcze jest wolna i nie ma zobowiązań, to już w ogóle szał. I Badas dobrze pisze, to wcale nie musi być zakochanie - bo ilu facetów zostawia żonę dla takiego romansu? To po prostu dobra zabawa, tylko niestety kosztem swojego partnera.

256

Odp: Czy to zdrada???
Żaklin napisał/a:

Alien, nie tylko faceci, ale fakt, że my kobiety najczęściej ogarniamy dom, dzieci, inne tego typu sprawy i rzadziej mamy czas i energię dla jakiegoś kolegi. Dlatego ta "druga" może być brzydsza i głupsza od ciebie, ale wnosi nowe emocje, odskocznię od codzienności, a jak jeszcze jest wolna i nie ma zobowiązań, to już w ogóle szał. I Badas dobrze pisze, to wcale nie musi być zakochanie - bo ilu facetów zostawia żonę dla takiego romansu? To po prostu dobra zabawa, tylko niestety kosztem swojego partnera.

No właśnie u mojego to teraz zmiana o 180 stopni, robi wszystko by było dobrze, trzyma się rękami i nogami, bylebym nie wywaliła go z domu i nie chciała rozwodu.
Jeszcze go takiego nie widziałam

257

Odp: Czy to zdrada???
Symbi napisał/a:
noben napisał/a:
Pikupik2019 napisał/a:

Moje doświadczenia i lektura tego forum...

Na tym forum ton nadają osoby których relacje z płcią przeciwną albo w ogóle nie istnieją, albo leżą i kwiczą.
Dlatego wyciąganie jakichkolwiek wniosków natury ogólnej na bazie tutejszych postów jest nieporozumieniem.

Jak też zawsze zdradzeni i porzuceni są niewinni i idealni, a zdrajcy i odchodzący to wcielone zło.

No tak, przyjmując taką narrację równie dobrze można powiedzieć "no tak zdradził i odszedł bo po prostu nie miał wyjścia on na pewno taki cudowny a ona taaaka straszna była/on taaaki straszny był, że oesu".

Prawda jest taka, ze zdrada i porzucenie dla kogoś innego (bo o takim porzuceniu tu mowa) jest zawsze złe, niezależnie od tego czy partner był wredny czy jakiś tam. To tak samo jak nie powinno się usprawiedliwiać molestowania bo ktoś był wyzywająco ubrany albo bicia, bo ktoś "zasłużył". Pewne zachowania po prostu trzeba potępiać, a nie usprawiedliwiać...

Poza tym może nie uwierzycie, ale moje myślenie kiedyś też takie było, że skoro zdradza i odchodzi to pewnie coś z tą drugą połową było mocno nie halo. Dziś patrzę na to inaczej, że związki wcale takie zerojedynkowe nie są. Ale do takich wniosków trzeba po prostu dojrzeć i swoje przeżyć, przemyśleć i wewnętrznie przedyskutować.

A w tym moim nieco wyjętym z kontekstu zdaniu chodziło bardziej o to, że zdrada ma najczęściej dokładnie taki początek. Niby jakieś rozmowy i ukrywanie koleżanek. Jak nic nie ma na rzeczy to takiej koleżanki się nie ukrywa a jak już się ukrywa bo partnerka jakaś mega zazdrosna jest (bywa) i prawda wychodzi na jaw to się nie odwraca kota ogonem i nie robi z partnera debila, tylko jeśli już to się przeprasza jeśli rzeczywiście nic nie ma na rzeczy. Jak się tak rzuca to jest pozamiatane.

Ja oczywiście mam ogromną nadzieję, że u autorki będzie cudowne zakończenie i tak dalej, ale tego typu zachowania mocno nadwyrężają zaufanie i niezależnie od finału, który obecnie idzie w kierunku sielanki, to będzie do niej niestety wracało a nieszczerość to już jest zdecydowanie jego wina.

258

Odp: Czy to zdrada???
Pikupik2019 napisał/a:

Prawda jest taka, ze zdrada i porzucenie dla kogoś innego (bo o takim porzuceniu tu mowa) jest zawsze złe

Oczywiście, że nie. Często jest wybawieniem, początkiem nowego, lepszego życia.
Dużo gorsza jest sytuacja, gdy ktoś taki nie chce odejść, robią się różne dziwne sytuacje. Nie można dostać rozwodu itd.

259

Odp: Czy to zdrada???
prego napisał/a:

...Oczywiście, że nie. Często jest wybawieniem, początkiem nowego, lepszego życia. ...

dżizaz, kogo, czego ?

260 Ostatnio edytowany przez Pikupik2019 (2021-02-16 15:11:33)

Odp: Czy to zdrada???
prego napisał/a:
Pikupik2019 napisał/a:

Prawda jest taka, ze zdrada i porzucenie dla kogoś innego (bo o takim porzuceniu tu mowa) jest zawsze złe

Oczywiście, że nie. Często jest wybawieniem, początkiem nowego, lepszego życia.
Dużo gorsza jest sytuacja, gdy ktoś taki nie chce odejść, robią się różne dziwne sytuacje. Nie można dostać rozwodu itd.

Przykro mi ale nie zgodzę się. Jeśli kogoś trzeba wybawiać ze związku to znaczy że się po prostu do związków nie nadaje i powinien być sam...

I wierz mi że sytuacja jest dużo gorsza wtedy jak takie wybawienie nadchodzi w 8 miesiącu ciąży momencie gdy doczekaliście się wspólnie planowanego dziecka. Utrudnienia przy rozwodzie to naprawdę niewielka cena za takie świństwo...

Posty [ 196 do 260 z 428 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024