alien, jeśli Twój mąż od ponad dwóch lat jest zakochany w innej kobiecie, to żadne Twoje fochy i stawianie warunków nie sprawią, że nagle jego miłość do Ciebie powróci. Złośliwe komentarze n/t jej wyglądu, tylko go ranią i powodują jeszcze większy dystans do Ciebie. Podobnie, jak groźby, że narobisz jej wstydu w pracy - sobie narobisz wstydu.
Wiem, że te komentarze go ranią , bo to było widać, choć jak zwykle się wypiera ale byłam tak rozgoryczona i w rozsypce, że musiałam to wykrzyczeć z siebie.
alien1666 napisał/a:Teraz jak się wali z jego strony mnóstwo czułości i widzę, że dotarło do niego, że nie pozwolę się tak traktować.
Nie oszukuj się, niewiele do niego dotarło. Jego aktualna postawa, pozorna skrucha, czułość itd, jest tylko grą na przeczekanie i taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, bo jak długo można odgrywać rolę, w której on źle się czuje? Nie kocha Ciebie, tylko tamtą "paskudę" i co z tego, że Ty go kochasz? W tej chwili on jest z Tobą tylko dla dzieci, a Ty z tego samego względu godzisz się na to. Zresztą sama piszesz, że nie odczuwasz jego miłości. Nie wiesz co siedzi mu w głowie i jakie ma plany, raczej nie Ty jesteś planem A.
Posłuchaj, już dawno wykrzyczałam mu że nie będę dla niego alternatywą i planem A. Wiem, że on chce zabezpieczyć przyszłość naszym dzieciom więc z długami nas nie zostawi a co będzie potem, nie wiem. Masz rację on teraz się wystraszył, okazuje mi wszystko to czego nie okazywał wcześniej, tyle, że mi już tak nie zależy jak wcześniej na nadskakiwaniu mu, zresztą jakbym się nie ubrała, dla niego jestem raczej taka swojska, że nie robię na nim wrażenia. Powoli sama odpuszczę, bo ja za długo tak się męczę. Mam wrażenie, że staciłam kilka lat życia na bezowocnej próbie przypodobania się mu a jego nie stać było na to by powiedzieć " Kochanie jesteś dla mnie ważna, poradzimy sobie, będzie dobrzy, czy cokolwiek
KoloroweSny napisał/a:No i robisz tutaj podstawowy błąd - życie z kimś dla dzieci. Świetnie. Tylko w pewnym momencie dzieci dorosną, a Ty nigdy nie dostaniesz drugiego życia. Z resztą...wypowiadały się już tutaj osoby z podobnym doświadczeniem jak Twoje. I myślę, że warto wziąć bardziej do siebie te posty.
Dokładnie, obyś nie obudziła się z ręką w nocniku.
Nie mogę wyrzucić go z domu, bo go kocham, zresztą póki co nie mam prawdziwych dowodów.
alien1666 napisał/a:Właśnie on jak wtedy powiedziałam , że ją w pracy zniszczę to oznajmił, że za rok już mu nie będzie zależało. Boję się , że zbieramy kasę a on ją weźmie i uwiją sobie gniazdko, a ja z dziećmi zostanę jak idiotka z pustymi rękami. On twierdzi, że kocha a ja absolutnie tego nie czuję.
Za rok? Może planują wspólną ewakuację, lub kochanka znużona ukrywaniem się postawiła mu warunek i za rok ma zamiar gdzieś zniknąć (tylko nie ciesz się z tego, bo niczego nie wiesz na pewno), ewentualnie za rok będzie już w tym gniazdku, o którym wspominasz?
Nie wiem, co zrobiłabym na Twoim miejscu, ale czekanie na to, co życie przyniesie, a tym bardziej czekanie na powrót jego uczuć do Ciebie, może okazać się dla Ciebie bardzo kosztowne.
Gdyby mu n a Tobie zależało, zmieniłby pracę, odciął się od tej kobiety, zaproponował terapię. Tymczasem jesteś nadal okłamywana i czekasz na to, co przyniesie los.