Czy to zdrada??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 428 ]

66

Odp: Czy to zdrada???

Mój się dziwnie ucieszył na mój pomysł, by kupić mieszkanie na wynajem. Zaangażował sie mocno w remont, nawet trochę remont trwał (miejsce do schadzek było). A potem się do tego mieszkania wyprowadził.

Co do telefonu i kasowania. Znajdź firmę, która odzyska te skasowane wiadomości, a potem po prostu weź po cichu telefon męża i leć do tej firmy. A jak wrócisz do domu to z uśmiechem powiedz: "Kochany mężu, bardzo w Ciebie wierzę. I postanowiłam udowodnić Twoją niewinność. Już jutro będziemy wiedzieli, że jesteś niewinny".
Nie wiem, czy przeżyjesz tą wypowiedź, ale komedia będzie niezła. I od razu zrozumiesz, jaka była prawda.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Czy to zdrada???
IsaBella77 napisał/a:
Badas napisał/a:

Powiem szczerze, że gdyby nie to uprane prześcieradło, to wszystko inne można by jeszcze podciągnąć może nie pod zdradę, ale na pewno nielojalność. Nawet te nerwy, z jednej strony faktycznie obrona przez atak. Ale popatrz z drugiej strony, jeżeli tylko tak głupio się bawił( oczywiście wg niego) a ty wmawiasz mu że cię fizycznie zdradził, no to się wścieka.

Niech więc odzyska wykasowaną korespondencję z koleżanką, bo to jak najbardziej możliwe - i niech pokaże Autorce, że NIC tam nie ma i nie było. Wtedy sprawa będzie jasna.

Nic z tego nie będzie. To było jakieś 6 smsów nowych, potem całą historię usunął. On mówi, że tam nic nie było, że nie pamięta ale to tylko służbowe sprawy ale kompletnie nie ważne i on nie pamięta tego, choć to o to się kłócimy od tygodni. Jak kazałam, żeby wziął historię od tej koleżanki, żeby ona mu to wysłała, to zdecydowanie powiedział, że nie, bo tam nic nie było. Małżeństwo nam się rozpada a on twierdzi że nie pokaże tych smsów z jej telefonu bo to nie ważne

68

Odp: Czy to zdrada???
faja napisał/a:

Mój się dziwnie ucieszył na mój pomysł, by kupić mieszkanie na wynajem. Zaangażował sie mocno w remont, nawet trochę remont trwał (miejsce do schadzek było). A potem się do tego mieszkania wyprowadził.

Co do telefonu i kasowania. Znajdź firmę, która odzyska te skasowane wiadomości, a potem po prostu weź po cichu telefon męża i leć do tej firmy. A jak wrócisz do domu to z uśmiechem powiedz: "Kochany mężu, bardzo w Ciebie wierzę. I postanowiłam udowodnić Twoją niewinność. Już jutro będziemy wiedzieli, że jesteś niewinny".
Nie wiem, czy przeżyjesz tą wypowiedź, ale komedia będzie niezła. I od razu zrozumiesz, jaka była prawda.

Telefon jest służbowy, do bilingów się nie dobiorę. Z tej racji że służbowy to ma go cały czas koło siebie i nigdzie go nie zaniosę.

69

Odp: Czy to zdrada???

Alien nie chcę Cię martwić ale zbieraj dowody, niestety wszystko wskazuje na kolejnego bezjajecznego zdradzacza.

Przerabiałam i telefony slużbowe i setki niedomówień i permanentny brak jaj u byłego, jestem pół roku po rozwodzie z orzekaniem i stukam się w czoło że tyle czasu to ja byłam słaba i nie skladałam pozwu.

Życie bez toksyny ma inną jakosć.

70 Ostatnio edytowany przez Badas (2021-02-04 10:40:10)

Odp: Czy to zdrada???

A może przyjmij zasadę domniemanej niewinności.
Masz rację, że jesteś wściekła, zrozpaczona. W końcu świata zawalił się na głowę. Ale teraz i tak więcej nie uzyskasz. Ewentualnie rozstanie, ale na to zawsze jest czas.
Przestań na jakiś czas pytać. Obserwuj jego zachowanie. Jeżeli coś jest na rzeczy i tak wyjdzie.
A ty się wykończysz tym zadręczaniem. Wiem,  to nie jest łatwe, trzymać nerwy i rozpacz na wodzy. Wiem, że prawda uwolniłaby od zadręczania, czy coś było. Ale na ten moment tego od niego się nie dowiesz. Odczekaj, straci czujność i wtedy jeżeli faktycznie jest coś na rzeczy, to wypłynie.

71

Odp: Czy to zdrada???
Badas napisał/a:

A może przyjmij zasadę domniemanej niewinności.
Masz rację, że jesteś wściekła, zrozpaczona. W końcu świata zawalił się na głowę. Ale teraz i tak więcej nie uzyskasz. Ewentualnie rozstanie, ale na to zawsze jest czas.
Przestań na jakiś czas pytać. Obserwuj jego zachowanie. Jeżeli coś jest na rzeczy i tak wyjdzie.
A ty się wykończysz tym zadręczaniem. Wiem,  to nie jest łatwe, trzymać nerwy i rozpacz na wodzy. Wiem, że prawda uwolniłaby od zadręczania, czy coś było. Ale na ten moment tego od niego się nie dowiesz. Odczekaj, straci czujność i wtedy jeżeli faktycznie jest coś na rzeczy, to wypłynie.

Dokładnie tak, jak już pisałam wcześniej na ten moment tylko taka opcja raczej wchodzi w grę.
Autorko zajmij się sobą i tą resztą, która męża bezpośrednio nie dotyczy. Znajdź sobie zajęcie i czas tylko dla siebie. Nie odpuszczaj, bądź czujna, obserwuj ale musisz wyciszyć emocje i na ile się da na chłodno przekalkulować wszystko.
Po odkryciu zdrady przechodzi się przez pewne etapy, przez część musisz przejść sama, potem jak mąż się "nawróci" dopiero możecie próbować iść wspólnie razem lub się rozejść.
Burza w głowie będzie/jest wielka, chęć wyrzucenia go z domu razem z tym, że "jak żyć bez niego". Obwinianie go o wszystko razem z szukaniem winy w sobie, tłumaczeniem sobie i innym jego zachowania . Płacz i śmiech, miłość i złość. Wszystko razem, a to robi niezły kocioł.

72

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:
Badas napisał/a:

A może przyjmij zasadę domniemanej niewinności.
Masz rację, że jesteś wściekła, zrozpaczona. W końcu świata zawalił się na głowę. Ale teraz i tak więcej nie uzyskasz. Ewentualnie rozstanie, ale na to zawsze jest czas.
Przestań na jakiś czas pytać. Obserwuj jego zachowanie. Jeżeli coś jest na rzeczy i tak wyjdzie.
A ty się wykończysz tym zadręczaniem. Wiem,  to nie jest łatwe, trzymać nerwy i rozpacz na wodzy. Wiem, że prawda uwolniłaby od zadręczania, czy coś było. Ale na ten moment tego od niego się nie dowiesz. Odczekaj, straci czujność i wtedy jeżeli faktycznie jest coś na rzeczy, to wypłynie.

Dokładnie tak, jak już pisałam wcześniej na ten moment tylko taka opcja raczej wchodzi w grę.
Autorko zajmij się sobą i tą resztą, która męża bezpośrednio nie dotyczy. Znajdź sobie zajęcie i czas tylko dla siebie. Nie odpuszczaj, bądź czujna, obserwuj ale musisz wyciszyć emocje i na ile się da na chłodno przekalkulować wszystko.
Po odkryciu zdrady przechodzi się przez pewne etapy, przez część musisz przejść sama, potem jak mąż się "nawróci" dopiero możecie próbować iść wspólnie razem lub się rozejść.
Burza w głowie będzie/jest wielka, chęć wyrzucenia go z domu razem z tym, że "jak żyć bez niego". Obwinianie go o wszystko razem z szukaniem winy w sobie, tłumaczeniem sobie i innym jego zachowania . Płacz i śmiech, miłość i złość. Wszystko razem, a to robi niezły kocioł.

Właśnie z tymi emocjami jest u mnie najgorzej, raz mam ochotę wypruć mu flaki, serio, raz przytulam go i mam ochotę krzyczeć by nie odszedł.
Nigdy w życiu nie czułam się taka rozbita, jak dziecko stojące na statku bez trzymania podczas sztormu.

Powiedziałam, że nie życzę sobie spoufalania z nią w pracy i tylko konieczne rozmowy o pracy to on w krzyk że czasem musi porozmawiać.
A jak chciałam cokolwiek wyciągnąć od niego to mi wmawiał, że nie rozmawia z nią , nic nie wie itd

73

Odp: Czy to zdrada???

Alien1666, zobacz sobie metodę 34 kroków.
Myślę, że to może być coś dla Ciebie na obecny czas.

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

74

Odp: Czy to zdrada???

Współczuję Alien, zwłaszcza tego miotania się, to musi być dla Ciebie bardzo trudne. Dzieci niestety na pewno wyczuwają, że coś jest nie tak, szczególnie dla nich trzeba jak najszybciej skończyć tę zabawę i podjąć decyzję. Jeśli masz wątpliwości odnośnie tej zdrady, to znajdź sposób, żeby je rozwiać. Może któryś z kolegów się wygada, może sąsiadka coś widziała, kiedy wyjechałaś? W ostateczności poszłabym nawet do tej kobiety i zapytała wprost. Na moje babskie przeczucie z Twojego opisu ewidentnie wynika, że coś między nimi jest, ale rozumiem, że po tylu latach potrzebujesz konkretu, żeby załatwić sprawę.

75

Odp: Czy to zdrada???
Żaklin napisał/a:

Współczuję Alien, zwłaszcza tego miotania się, to musi być dla Ciebie bardzo trudne. Dzieci niestety na pewno wyczuwają, że coś jest nie tak, szczególnie dla nich trzeba jak najszybciej skończyć tę zabawę i podjąć decyzję. Jeśli masz wątpliwości odnośnie tej zdrady, to znajdź sposób, żeby je rozwiać. Może któryś z kolegów się wygada, może sąsiadka coś widziała, kiedy wyjechałaś? W ostateczności poszłabym nawet do tej kobiety i zapytała wprost. Na moje babskie przeczucie z Twojego opisu ewidentnie wynika, że coś między nimi jest, ale rozumiem, że po tylu latach potrzebujesz konkretu, żeby załatwić sprawę.

Dzięki za współczucie.
Niestety, teraz mój mąż robi wszystko, by zatrzeć jakiekolwiek ślady,smsów nie ma i nie pokaże, raz mówi, że nie rozmawia z nią wcale, jak mu powiedziałam, że ma się z nią kontaktować służbowo zwięźle i na temat, to on zdziwiony, że jak to przecież musi porozmawiać. Plącze się we wszystkim co mówi, wypiera się tego co powiedział, robi ze mnie zazdrośnice i  psychicznie chorą i jednocześnie twierdzi, że chce być tylko ze mną. Ale jak jest w domu to tego szczęścia po nim nie widać za bardzo.
Może to była zdrada emocjonalna z jego strony, może fizyczna, nie wiem. Ale czemu kuźwa tak rości sobie prawa do rozmów, skoro do teraz twierdził, że prawie wcale nie rozmawiają.

76

Odp: Czy to zdrada???

On
Cie
Zdradza


To co robi to schemat. Jakby czytał ksiazke dla zdradzaczy. Masa z nas to przechodziła.
Przykro mi, wiem jak to boli
Ale zycie po drugiej stronie ma inny smak, lepszy. Daje Ci gwarancje. Zycie z toksyna tylko bedzie Cie unieszczesliwiac nawet jak on bedzie juz teraz "idealny" bo juz nigdy mu nie zaufasz. On Cie nie szanuje.  Gdyby szanował- zrobiłby wszystko zeby Ciebie nie stracić. A on jeszcze z Toba polemizuje...
Jak ktos nie ma nic do ukrycia - to tego nie ukrywa. To jest proste, naprawde.
Teraz zyjesz nadzieją ale intuicja krzyczy i sama wiesz jak jest...Bylam tam.
Po drugiej stronie,  nawet solo - jest 1000000 razy lepiej, przysiegam:)

77 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-04 22:16:45)

Odp: Czy to zdrada???
PainIsFinite napisał/a:

On
Cie
Zdradza


To co robi to schemat. Jakby czytał ksiazke dla zdradzaczy. Masa z nas to przechodziła.
Przykro mi, wiem jak to boli
Ale zycie po drugiej stronie ma inny smak, lepszy. Daje Ci gwarancje. Zycie z toksyna tylko bedzie Cie unieszczesliwiac nawet jak on bedzie juz teraz "idealny" bo juz nigdy mu nie zaufasz. On Cie nie szanuje.  Gdyby szanował- zrobiłby wszystko zeby Ciebie nie stracić. A on jeszcze z Toba polemizuje...
Jak ktos nie ma nic do ukrycia - to tego nie ukrywa. To jest proste, naprawde.
Teraz zyjesz nadzieją ale intuicja krzyczy i sama wiesz jak jest...Bylam tam.
Po drugiej stronie,  nawet solo - jest 1000000 razy lepiej, przysiegam:)

Co raz bardziej się upewniam że takie doświadczenia z szansą ,romansem,niewiernością i zdradą są nieprzekazywalne jeżeli chodzi o cały proces dochodzenia najpierw do dna a potem odbijanie się od niego.pewnych stanów i sytuacji niestety stety trzeba samemu bezpośrednio doświadczyć na sobie i na żywca żeby podjąć kroki dokonać wyborów samodzielnie

Twoja historia i reakcje na zachowania męża Autorko jest jak pod sznurek tak samo zachowania Twojego męża są schematyczne .

78 Ostatnio edytowany przez authority (2021-02-04 22:24:56)

Odp: Czy to zdrada???

Badas
Ty chyba coś masz na swoim koncie a nawet więcej....
Czuję że jesteś jej mężem a konto a to fake.
IsaBella77 punkt 25 wskazuje że rada jest dla facetów chyba należy ten punkt uogólnić.

79

Odp: Czy to zdrada???

Bo na początku jest upijanie sie nadzieją.  Nie lubimy tak wielkich  zmian. Boimy sie samotnosci. Boimy się przyszłości. Ze bedziemy sami. Ze finansowo gorzej. Ze dzieci.
Ale potem jest przebudzenie bo sie okazuje, ze hej! samemu tez jest ok. Musimy byc silni i siebie budujemy bo teraz juz sami stawiamy czola rzeczywistości. A potem...mamy z tego satysfakcje. "Dalam rade". "W sumie jest fajnie". "Mogę na sobie polegac". I skrzydla rosna:)
Ale trzeba przejsc ten proces. Trochę jak wykluwanie sie motyla z brzydkiego kokona:)
Autorko, Twoje malzenstwo i tak sie pewnie rozpadnie. Jeśli znasz angielski polecam Ci blog Chumplady.

80 Ostatnio edytowany przez Kubuś_Puchatek (2021-02-04 23:24:24)

Odp: Czy to zdrada???
PainIsFinite napisał/a:

Na moje oko to on chce z wspolnej kasy kupic mieszkanie zeby miec sie gdzie ewakuować...Wiem, ze brzmię strasznnie pesymistycznie ale szczerze? Przezylam to na własnej skórze i czytałam takich historii SETKI. Tu naprawde jest taki schemat, ze juz trudno w ogole wierzyc, ze tam nic nie ma..

Podpisuję się pod słowami Pain obiema rękami. Jestem pewny, że szanowny jm za wspólnie odkładane pieniądze i kredyt chce sobie zafundować gniazdko dla siebie i swojej lali.

Zastanów się Autorko czy miałabyś chęć współfinansować nowe mieszkanko dla jm.

Na chwilę obecną proponuję, abyś "oddała strzał ostrzegawczy", czyli podpisz rozdzielność majątkową. A potem spokojnie obserwuj rzeczywistość.
Jeśli Twoje małżeństwo będzie się miało rozpaść - wierz mi, że doceniasz ten krok.

Pozdrawiam,

PS. W normalnym związku czy w małżeństwie nie ma tajemnic pomiędzy ludźmi...

81

Odp: Czy to zdrada???
paslawek napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

On
Cie
Zdradza


To co robi to schemat. Jakby czytał ksiazke dla zdradzaczy. Masa z nas to przechodziła.
Przykro mi, wiem jak to boli
Ale zycie po drugiej stronie ma inny smak, lepszy. Daje Ci gwarancje. Zycie z toksyna tylko bedzie Cie unieszczesliwiac nawet jak on bedzie juz teraz "idealny" bo juz nigdy mu nie zaufasz. On Cie nie szanuje.  Gdyby szanował- zrobiłby wszystko zeby Ciebie nie stracić. A on jeszcze z Toba polemizuje...
Jak ktos nie ma nic do ukrycia - to tego nie ukrywa. To jest proste, naprawde.
Teraz zyjesz nadzieją ale intuicja krzyczy i sama wiesz jak jest...Bylam tam.
Po drugiej stronie,  nawet solo - jest 1000000 razy lepiej, przysiegam:)

Co raz bardziej się upewniam że takie doświadczenia z szansą ,romansem,niewiernością i zdradą są nieprzekazywalne jeżeli chodzi o cały proces dochodzenia najpierw do dna a potem odbijanie się od niego.pewnych stanów i sytuacji niestety stety trzeba samemu bezpośrednio doświadczyć na sobie i na żywca żeby podjąć kroki dokonać wyborów samodzielnie

Twoja historia i reakcje na zachowania męża Autorko jest jak pod sznurek tak samo zachowania Twojego męża są schematyczne .

On dziś powiedział, że to chore, że ja mu zakazuję z nią rozmawiać, mimo że sam twierdził że nie rozmawia. Powiedział, że mu zatruwam życie tymi kłótniami i że ma dosyć i sobie na pewno coś zrobi.
Wiem , że tak być może. On po prostu wybiera tą drogę niż gdybym miała się czegoś dowiedzieć. Odpuszczam bo go kocham i się boję o niego.

Z drugiej strony powiedział, że odnosi wrażenie że jestem psychicznie chora dlatego mam paranoję i wymyślam.
Ja nie czuję się chora bynajmniej, straciłam do niego zaufanie po prostu i dlatego wszystko układa się w brzydką całość.
Wam też wmawiano choroby psychiczne???

82

Odp: Czy to zdrada???

Tak,
Urojenia,
Czepialstwo.

Zbieraj dowody.

Współczuję, długa droga przed Tobą.

On nic sobie nie zrobi, pie...y jak potłuczony i manipuluje Tobą.

83

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Wam też wmawiano choroby psychiczne???

W co drugim wątku ten motyw się powtarza niezależnie czy to kobieta jest zdradzana czy mężczyzna.
Sami psychiatrzy normalnie .

84 Ostatnio edytowany przez Żaklin (2021-02-05 09:08:45)

Odp: Czy to zdrada???

On dziś powiedział, że to chore, że ja mu zakazuję z nią rozmawiać, mimo że sam twierdził że nie rozmawia. Powiedział, że mu zatruwam życie tymi kłótniami i że ma dosyć i sobie na pewno coś zrobi.
Wiem , że tak być może. On po prostu wybiera tą drogę niż gdybym miała się czegoś dowiedzieć. Odpuszczam bo go kocham i się boję o niego.

Niestety, jak napisał Pasławek, wasza sytuacja bardzo wpada w schemat, widać trzeba przeżyć cały ten proces, zanim podejmie się jakieś konkretne decyzje. Znam takiego zdradzacza, co napisał list pożegnalny, bo taki był skrzywdzony i nieszczęśliwy, a dwa miesiące później nie ukrywał już związku z laską niewiele starszą od swojej córki. Wygląda na to, że Twój mąż zwyczajnie się zakochał/zauroczył, ale albo nie ma odwagi odejść, albo jest z wami z rozsądku i obwinia Cię o to swoje nieszczęście. Ktoś wspomniał o rozdzielności majątkowej - to bardzo dobry pomysł, zabezpieczysz siebie i dzieci. Jeśli potrafisz go olać zgodnie z tą metodą 30 kroków, to spróbuj i poobserwuj, jak to na niego wpłynie.

85

Odp: Czy to zdrada???
authority napisał/a:

Badas
Ty chyba coś masz na swoim koncie a nawet więcej....
Czuję że jesteś jej mężem a konto a to fake.
IsaBella77 punkt 25 wskazuje że rada jest dla facetów chyba należy ten punkt uogólnić.

Słucham??? To jakiś żart. Po pierwsze jestem kobietą, więc nie mogę być czyimś mężem. A czy wyrażanie własnej opinii oznacza, że coś ma się na koncie? Nie rozumiem zarzutu. Konto na portalu mam już ładnych parę lat. I taki zarzut jest o tyle niesprawiedliwy co przykry. Powoduje niechęć do wyrażania własnego zdania. Pozdrawiam

86

Odp: Czy to zdrada???
Żaklin napisał/a:

On dziś powiedział, że to chore, że ja mu zakazuję z nią rozmawiać, mimo że sam twierdził że nie rozmawia. Powiedział, że mu zatruwam życie tymi kłótniami i że ma dosyć i sobie na pewno coś zrobi.
Wiem , że tak być może. On po prostu wybiera tą drogę niż gdybym miała się czegoś dowiedzieć. Odpuszczam bo go kocham i się boję o niego.

Niestety, jak napisał Pasławek, wasza sytuacja bardzo wpada w schemat, widać trzeba przeżyć cały ten proces, zanim podejmie się jakieś konkretne decyzje. Znam takiego zdradzacza, co napisał list pożegnalny, bo taki był skrzywdzony i nieszczęśliwy, a dwa miesiące później nie ukrywał już związku z laską niewiele starszą od swojej córki. Wygląda na to, że Twój mąż zwyczajnie się zakochał/zauroczył, ale albo nie ma odwagi odejść, albo jest z wami z rozsądku i obwinia Cię o to swoje nieszczęście. Ktoś wspomniał o rozdzielności majątkowej - to bardzo dobry pomysł, zabezpieczysz siebie i dzieci. Jeśli potrafisz go olać zgodnie z tą metodą 30 kroków, to spróbuj i poobserwuj, jak to na niego wpłynie.

Słuchajcie on się tego zakochania wypiera, a może jest szansa że mu to głupie uczucie przejdzie???
Zresztą powiedziałam, że to najpaskudniejsza dziewucha jaką w życiu widziałam, że nawet w pracy się z niej śmieją, że jako jedyny poleciał na taką raszplę. On się teraz wstydzi tego

87 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-02-05 10:37:09)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

...Wam też wmawiano choroby psychiczne???

Tak, klasyka klasyki.
Ja oczywiście też to przeszedłem, prawie się załamałem, wybierałem się do psychiatry bo dałem sobie to wmówić.
Jednak ponieważ nie radziłem sobie chodziłem do psychologa i podczas jednej z wizyt usłyszałem, że wg niego jeśli ktoś ma chorobę psychiczną w tym związku to na pewno nie ja.
Skutecznie mi to wybito z głowy. Dowiedziałem się wtedy, że to jeden z najczęściej wmawianych przez zdradzaczy tematów.

alien1666 - z czystym sumieniem możemy Ci napisać, że wiemy co czujesz, trafiłaś w dobre miejsce.

Nie daj sobą manipulować. Twój jm wmawia Ci współwinę, choroby i inne rzeczy wraz z trzęsieniem ziemi na Madagaskarze. To wszystko Twoja wina, według niego. Czytaj boczne wątki na forum. Wszędzie jeszcze małżonek wmawia winy osobie zdradzanej. Jest to spowodowane tym, ze nie ma usprawiedliwienia na swoje postępowanie więc winę trzeba przerzucić by się lepiej czuć.
Zobacz co oni z nami robią. Dlatego tyle tu piszemy o działaniach schematycznych bo oni wszyscy działają jakby odhaczali punkty symptomów zdradzania. Wszyscy, wszyscy. To się różni wyłącznie niuansami ale schemat ten sam.
Ty właśnie tego doświadczasz. To jest przemoc emocjonalna. Skąd on wie, ze masz chorobę psychiczną, jest lekarzem ? Pomyśl o tym. Chodzi o zniszczenie Twojego poczucia wartości.
Zacytuję tekst z innego wątku (Lucky12), pomyśl nad tym dlaczego on pasuje też do Twojej sytuacji, nie chodzi o same punkty ale o metodę, wyszukiwanie problemu i obarczanie nimi osobę zdradzaną, budowanie w niej poczucia winy. Właśnie tak robi Twój jm.

normalnyjestem napisał/a:

Kiedyś natrafiłem na innym forum na zestaw prawdopodobnych zarzutów kierowanych przez zdradzającą żonę w kierunku męża (jeszcze). Była to długa lista : mało czasu spędzasz ze mną = przytłaczasz mnie swoją obecnością , nie interesujesz się mną = ciągle mnie dręczysz pytając mnie o wszystko , ........   A teraz przydałoby się tam dopisać : szpiegowałeś mnie ciągle = powinieneś mnie ciągle pilnować i kontrolować !  Jak ktoś chce to znajdzie sposób a jak nie chce to wynajdzie tysiące powodów. Chłopie twoja jeszcze zachowuje się jak psychopatka , o wszystko obwinia ciebie i tylko czekać jak gdy pogoda będzie pochmurna to też będzie twoja wina ...

Chodzi o podeptanie wartości osoby zdradzonej. Taka osoba się boi mówić o tym komukolwiek, boi się, ze zdradzający się dowie (on wmawia, ze przecież on nie jest winny) pogniewa się i odejdzie, a przecież jest rodzina, dzieci, dom, kredyty. Boimy się, że wszyscy będą nas traktować jako pieniacza bo on "nic takiego nie zrobił". Chyba wszyscy przechodziliśmy takie pranie mózgu.
Ja miałem DOWODY namacalne ale bałem się w pewnym momencie, ze to wytwór moich interpretacji. Świat oczywisty staje się nieoczywisty i to jest największym złem. Widzisz białe i zaczynasz się zastanawiać czy to na pewno białe. Nie wynika to z naszego postrzegania ale z wmawiania nam, że jesteśmy chorzy. Zdradzani, odsłaniamy gardę, jesteśmy wtedy słabi i podatni na takie strzały i manipulacje, żerowanie na naszym ego.
Wielu nie daje wtedy rady.

Wbij sobie do głowy
TWOJA SŁABOŚĆ JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEGO SŁABOŚCIĄ

88

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

On dziś powiedział, że to chore, że ja mu zakazuję z nią rozmawiać, mimo że sam twierdził że nie rozmawia. Powiedział, że mu zatruwam życie tymi kłótniami i że ma dosyć i sobie na pewno coś zrobi.
Wiem , że tak być może. On po prostu wybiera tą drogę niż gdybym miała się czegoś dowiedzieć. Odpuszczam bo go kocham i się boję o niego.

Z drugiej strony powiedział, że odnosi wrażenie że jestem psychicznie chora dlatego mam paranoję i wymyślam.
Ja nie czuję się chora bynajmniej, straciłam do niego zaufanie po prostu i dlatego wszystko układa się w brzydką całość.
Wam też wmawiano choroby psychiczne???

Po pierwsze nic sobie nie zrobi, zwykła bezczelna manipulacja, nie daj się nabrać.
Po drugie nie masz paranoi i nie jesteś chora psychicznie ! To też w większości schematów zdradzaczy funkcjonuje. Nawet jak nie będą sugerować tego wprost, to tak zakręcą sytuacją, że sama się o to będziesz podejrzewać. To Ty masz rację i nawet jak jego nie przegadasz to w swojej głowie wbij to najwyższe piętro!
Ufaj swojej intuicji, rzadko się nie sprawdza ale ufaj bez nakręcania się .

89

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Żaklin napisał/a:

On dziś powiedział, że to chore, że ja mu zakazuję z nią rozmawiać, mimo że sam twierdził że nie rozmawia. Powiedział, że mu zatruwam życie tymi kłótniami i że ma dosyć i sobie na pewno coś zrobi.
Wiem , że tak być może. On po prostu wybiera tą drogę niż gdybym miała się czegoś dowiedzieć. Odpuszczam bo go kocham i się boję o niego.

Niestety, jak napisał Pasławek, wasza sytuacja bardzo wpada w schemat, widać trzeba przeżyć cały ten proces, zanim podejmie się jakieś konkretne decyzje. Znam takiego zdradzacza, co napisał list pożegnalny, bo taki był skrzywdzony i nieszczęśliwy, a dwa miesiące później nie ukrywał już związku z laską niewiele starszą od swojej córki. Wygląda na to, że Twój mąż zwyczajnie się zakochał/zauroczył, ale albo nie ma odwagi odejść, albo jest z wami z rozsądku i obwinia Cię o to swoje nieszczęście. Ktoś wspomniał o rozdzielności majątkowej - to bardzo dobry pomysł, zabezpieczysz siebie i dzieci. Jeśli potrafisz go olać zgodnie z tą metodą 30 kroków, to spróbuj i poobserwuj, jak to na niego wpłynie.

Słuchajcie on się tego zakochania wypiera, a może jest szansa że mu to głupie uczucie przejdzie???
Zresztą powiedziałam, że to najpaskudniejsza dziewucha jaką w życiu widziałam, że nawet w pracy się z niej śmieją, że jako jedyny poleciał na taką raszplę. On się teraz wstydzi tego

Uroda tej dziewczyny nie ma nic do rzeczy. Gdzieś poniżej masz wątek colorow_anka, tam mąż zostawił rodzinę dla jakiejś patologii. Zdradzacz od listu pożegnalnego, o którym Ci pisałam, odszedł do zwykłej kurewki, z 5-tką małych dzieci (z różnych związków). I też wmawiał swojej żonie chorą zazdrość, alkoholizm, niezaradność, długo by pisać. Twój mąż przestał być szczęśliwy w waszym związku, ale nie ma jaj, żeby się z honorem rozstać. Jak nie uda się z tą, będzie szukał dalej. Dla mnie szkoda życia, jesteś młoda, ogarnięta, możesz żyć jak chcesz.

90

Odp: Czy to zdrada???

A może warto powiedzieć mu ,ze znowu jedziesz do rodziców.  Potrzebujesz odetchnąć itp . Powiesz , że jedziesz na tydzień,  a wrócisz np. po 3 dniach . Zobaczysz,  co wtedy będzie się działo.  Tylko wcześniej najlepiej zachowywać się tak , żeby się nie domyślił , że szykujesz jakiś podstęp.

91

Odp: Czy to zdrada???
Żaklin napisał/a:

Uroda tej dziewczyny nie ma nic do rzeczy. Gdzieś poniżej masz wątek colorow_anka, tam mąż zostawił rodzinę dla jakiejś patologii. Zdradzacz od listu pożegnalnego, o którym Ci pisałam, odszedł do zwykłej kurewki, z 5-tką małych dzieci (z różnych związków). I też wmawiał swojej żonie chorą zazdrość, alkoholizm, niezaradność, długo by pisać. Twój mąż przestał być szczęśliwy w waszym związku, ale nie ma jaj, żeby się z honorem rozstać. Jak nie uda się z tą, będzie szukał dalej. Dla mnie szkoda życia, jesteś młoda, ogarnięta, możesz żyć jak chcesz.

Dokładnie tak, wygląd nie musi mieć totalnie żadnego znaczenia. Charakter też nie. Oni nie muszą żyć, życiem codziennym, piszą lub widują się raz na jakiś czas chociaż może i regularnie, to bez znaczenia bo nie ma tej szarej codzienności. Dla nich to zawsze coś wyjątkowego i są w stanie wykrzesać z siebie co najlepsze. Dodatkowo klapki na oczach działają swoje. Tak jak i nasze bo dopóki nie zdarzy się coś co nam te klapki brutalnie zerwie, wad u swoich małżonków nie widzimy.

92

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:
Żaklin napisał/a:

Uroda tej dziewczyny nie ma nic do rzeczy. Gdzieś poniżej masz wątek colorow_anka, tam mąż zostawił rodzinę dla jakiejś patologii. Zdradzacz od listu pożegnalnego, o którym Ci pisałam, odszedł do zwykłej kurewki, z 5-tką małych dzieci (z różnych związków). I też wmawiał swojej żonie chorą zazdrość, alkoholizm, niezaradność, długo by pisać. Twój mąż przestał być szczęśliwy w waszym związku, ale nie ma jaj, żeby się z honorem rozstać. Jak nie uda się z tą, będzie szukał dalej. Dla mnie szkoda życia, jesteś młoda, ogarnięta, możesz żyć jak chcesz.

Dokładnie tak, wygląd nie musi mieć totalnie żadnego znaczenia. Charakter też nie. Oni nie muszą żyć, życiem codziennym, piszą lub widują się raz na jakiś czas chociaż może i regularnie, to bez znaczenia bo nie ma tej szarej codzienności. Dla nich to zawsze coś wyjątkowego i są w stanie wykrzesać z siebie co najlepsze. Dodatkowo klapki na oczach działają swoje. Tak jak i nasze bo dopóki nie zdarzy się coś co nam te klapki brutalnie zerwie, wad u swoich małżonków nie widzimy.

Jest też tak, że on jednak cały czas jest w domu po pracy a z pracy wraca punktualnie. Więc gdyby miał się z nią spotykać to tylko na tajnym wolnym.
A i na początku zrobiłam błąd, bo powiedziałam że jeśli mnie zdradza i oszukuje teraz a za rok dowiem się że mnie tak perfidnie oszukał to napiszę mówiła do szefostwa i ją wywalą i takie tam że ją zniszczę ( wiem to było głupie) a on do mnie wtedy, że za rok to jemu będzie wszystko jedno!!! Potem się jak zwykle tego wyparł.
Wiecie ja się czuję na serio jakbym głupiała,

93

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Nostalgia2020 napisał/a:
Żaklin napisał/a:

Uroda tej dziewczyny nie ma nic do rzeczy. Gdzieś poniżej masz wątek colorow_anka, tam mąż zostawił rodzinę dla jakiejś patologii. Zdradzacz od listu pożegnalnego, o którym Ci pisałam, odszedł do zwykłej kurewki, z 5-tką małych dzieci (z różnych związków). I też wmawiał swojej żonie chorą zazdrość, alkoholizm, niezaradność, długo by pisać. Twój mąż przestał być szczęśliwy w waszym związku, ale nie ma jaj, żeby się z honorem rozstać. Jak nie uda się z tą, będzie szukał dalej. Dla mnie szkoda życia, jesteś młoda, ogarnięta, możesz żyć jak chcesz.

Dokładnie tak, wygląd nie musi mieć totalnie żadnego znaczenia. Charakter też nie. Oni nie muszą żyć, życiem codziennym, piszą lub widują się raz na jakiś czas chociaż może i regularnie, to bez znaczenia bo nie ma tej szarej codzienności. Dla nich to zawsze coś wyjątkowego i są w stanie wykrzesać z siebie co najlepsze. Dodatkowo klapki na oczach działają swoje. Tak jak i nasze bo dopóki nie zdarzy się coś co nam te klapki brutalnie zerwie, wad u swoich małżonków nie widzimy.

Jest też tak, że on jednak cały czas jest w domu po pracy a z pracy wraca punktualnie. Więc gdyby miał się z nią spotykać to tylko na tajnym wolnym.
A i na początku zrobiłam błąd, bo powiedziałam że jeśli mnie zdradza i oszukuje teraz a za rok dowiem się że mnie tak perfidnie oszukał to napiszę mówiła do szefostwa i ją wywalą i takie tam że ją zniszczę ( wiem to było głupie) a on do mnie wtedy, że za rok to jemu będzie wszystko jedno!!! Potem się jak zwykle tego wyparł.
Wiecie ja się czuję na serio jakbym głupiała,

Ja nie twierdze, że akurat Twój mąż się z tą kobietą spotyka, napisałam ogólnie.
Chodziło mi o to, że oni nie widzą swoich wad bo są sobą zaślepieni. Czasami, szczególnie w początkowej fazie wystarcza pisanie, to nawet nie muszą być jakieś wyznania. I na początku to pewnie wygląda, dla nich też jak zwykłe koleżeństwo, jak już wyczekują tego kontaktu i robią z tego tajemnicę -to granica została przekroczona. Ale tu już potrzebny jest rachunek sumienia aby sobie uświadomić, że to choć z pozoru niewinne zachowanie szło w konkretnym kierunku. Nie każdy jest do tego zdolny , a że najlepszą obroną jest atak to zachowują się jak się zachowują, niestety.
Czujesz  jakbyś zgłupiała bo Ci robi zamęt w głowie, nie ruszaj tematu, wycisz emocje, jak będziesz gotowa podejmij decyzję co dalej.

94

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ostrzegam prze odkładaniem pieniędzy na wspólne konto. Nie wiesz, jak naprawdę zostaną wykorzystane. Chyba nie uwierzyłaś w tą bajeczkę  o wspólnym mieszkaniu do wynajęcia? Rozdzielność majątkowa jak najbardziej wskazana.

95 Ostatnio edytowany przez Alea (2021-02-05 16:40:54)

Odp: Czy to zdrada???

Tak właśnie może się dziać. Ja niedawno się dowiedzialam, że mój mąż koresponduje z kilkoma koleżankami z byłej pracy. Często też dzwonią do siebie. Nigdy w domu. Kiedy się o tym dowiedziałam, wypierał się kolezenstwem jak każdy. Wyedy przeczytałam mu kilka jego wiadomości na głos ( za jego zgodą) Chcialam, żeby usłyszał, jak one brzmią. Niby nic specjalnego, ale... Ni właśnie. Strasznie się wkurzył, zrobił awanturę, ze przesadzam. Standard. Ale na drugi dzień zlikwidował konto fb i wszystkie komunikatory. Zaprzestał tych kontaktów, przeprosił i przyznał, ze się zagalopował i nie zauważył, kiedy znajomość zmieniła charakter na zbyt poufały. Dziewuchy jeszcze przez miesiąc podbijały, pisaly, zagadywały. Co słychać? Żyjesz? I takie tam. Napisał, ze nie ma czasu i odesłał na maila w razie pilnych tematów. Oczywiście żadna nie napisała, bo pilnych tematów nie miały

96

Odp: Czy to zdrada???
Nostalgia2020 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

On dziś powiedział, że to chore, że ja mu zakazuję z nią rozmawiać, mimo że sam twierdził że nie rozmawia. Powiedział, że mu zatruwam życie tymi kłótniami i że ma dosyć i sobie na pewno coś zrobi.
Wiem , że tak być może. On po prostu wybiera tą drogę niż gdybym miała się czegoś dowiedzieć. Odpuszczam bo go kocham i się boję o niego.

Z drugiej strony powiedział, że odnosi wrażenie że jestem psychicznie chora dlatego mam paranoję i wymyślam.
Ja nie czuję się chora bynajmniej, straciłam do niego zaufanie po prostu i dlatego wszystko układa się w brzydką całość.
Wam też wmawiano choroby psychiczne???

Po pierwsze nic sobie nie zrobi, zwykła bezczelna manipulacja, nie daj się nabrać.
Po drugie nie masz paranoi i nie jesteś chora psychicznie ! To też w większości schematów zdradzaczy funkcjonuje. Nawet jak nie będą sugerować tego wprost, to tak zakręcą sytuacją, że sama się o to będziesz podejrzewać. To Ty masz rację i nawet jak jego nie przegadasz to w swojej głowie wbij to najwyższe piętro!
Ufaj swojej intuicji, rzadko się nie sprawdza ale ufaj bez nakręcania się .

Nie rozumiem tego.
Przecież on dobrze zarabia, poradzi sobie.
Czemu nie odejdzie w cholerę i nie da mi świętego spokoju. O to mi tylko chodzi, żebym znała prawdę bo wiedziałabym na czym stoję. Przez to rozpadłam się już kilka tygodni temu, miałam totalne załamanie, ale już wróciłam do żywych.
Chcę jasnej sytuacji, nic więcej, albo wte albo wewte.

97

Odp: Czy to zdrada???

Alien1666, to co często obserwuję tu na forum i w życiu, i z czym mam również przykre, osobiste doświadczenia - to poczucie winy zdradzającego.
To nie jest tak, że on go nie ma. Oczywiście, że je ma.
Tylko radzi sobie z tym w inny sposób.
O ileż lepiej czuje się zdradzacz, kiedy to wredna żona wyrzuca go z domu, albo wnosi o rozwód, czy o separację. O ileż lepiej czują się odchodząc z domu, czy ze związku/ z rodziny - i mogąc się sami przed sobą i przed wszystkimi innymi usprawiedliwiać - to ona mnie wyrzuciła. To ona kazała mi się wyprowadzić przecież.
Wytrzymać już nie szło. Cały czas się czepiała, cały czas jakieś pretensje. Cały czas wymyślała sobie problemy. Ciągle się awanturowała! Wariatka jakaś.

I tak od rzemyczka do kamyczka sami sobie stwarzają w głowie powód rozstania.
O wiele łatwiej jest powiedzieć sobie i innym - nie mogłem już przecież wytrzymać z tą wariatką, niż przyznać - zdradziłem, i przez to rozpadło się nasze małżeństwo i nasza rodzina.

I sądzę, że u Ciebie właśnie teraz taki proces zachodzi. Mąż za żadne skarby nie przyzna się i nie wyłoży Ci otwartych kart. Nie będziesz znała prawdy i z całą pewnością nie od niego ją usłyszysz.

98

Odp: Czy to zdrada???

To , co u nas dobrze zadziałało, to listy. Napisałam do niego o tym, co mnie bolało, jak to widziałam, poprosiłam, zeby odwrócił sytuację i wyobraził sobie, jak by się czuł, gdybym to ja zachowywała się tak, jak on. Odpisał mi wtedy. Widział swój blad. Tak jak wcześniej pisałam, przeprosił. Przegadaliśmy jeszcze później wiele nocy, ale już bez nerwow, oskarżeń. Przeanalizowaliśmy, co takiego wydarzylo się w naszym małżeństwie, że do tego doszło. Teraz oboje staramy się bardziej. Próbujemy naprawić to, co się popsuło. Ale do tego potrzeba chęci z obu stron.

99

Odp: Czy to zdrada???
Alea napisał/a:

To , co u nas dobrze zadziałało, to listy. Napisałam do niego o tym, co mnie bolało, jak to widziałam, poprosiłam, zeby odwrócił sytuację i wyobraził sobie, jak by się czuł, gdybym to ja zachowywała się tak, jak on. Odpisał mi wtedy. Widział swój blad. Tak jak wcześniej pisałam, przeprosił. Przegadaliśmy jeszcze później wiele nocy, ale już bez nerwow, oskarżeń. Przeanalizowaliśmy, co takiego wydarzylo się w naszym małżeństwie, że do tego doszło. Teraz oboje staramy się bardziej. Próbujemy naprawić to, co się popsuło. Ale do tego potrzeba chęci z obu stron.

U nas listy nie zadziałają, denerwuje się nawet jak piszę do niego długie wiadomości sms do pracy. A ja tak czasem wolę, bo jak rozmawiamy w domu to on od razu krzyczy, dzieci słyszą i się boją. CIężki orzech z niego, no i niestety wiele razy już rozmawialiśmy, wiele razy kłóciliśmy się, były łzy, groźby itd, on  jest niewinny a ja psychicznie chora. Właśnie on jak wtedy powiedziałam , że ją w pracy zniszczę to oznajmił, że za rok już mu nie będzie zależało. Boję się , że zbieramy kasę a on ją weźmie i uwiją sobie gniazdko, a ja z dziećmi zostanę jak idiotka z pustymi rękami. On twierdzi, że kocha a ja absolutnie tego nie czuję.

100

Odp: Czy to zdrada???

To rzeczywiście ciężka sprawa. Jak nie ma chęci dialogu, to trudno cokolwiek naprawić. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym jednak napisać mu o swoich odczuciach, bez gróźb, oskarżeń. Nie, jaki on jest, co Ci zrobił, ale co Ty czujesz, że nie czujesz się kochana. Jeśli nie zrozumie, nie będzie chciał rozmawiać, będzie negował Twoje uczucia lub się złościł, to należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście chcesz z kimś takim dzielić dalsze życie. Po kryzysach można się podnieść, można z nich wyjść silniejszymi, ale tak, jak napisałam wcześniej, musi być chęć z obu stron. Sama nic nie zrobisz, siłą go nie zatrzymasz, jeśli odpłynął na dobre, to i tak odejdzie, jesli zechce. Nie jestem zwolenniczką nicnierobienia i obserwowania, co z "tego"  wyniknie. Zadzialaj, a jesli nic z tego nie wyjdzie będziesz miała poczucie, że zrobiłaś ze swej strony wszystko, co mogłaś.

101

Odp: Czy to zdrada???
Alea napisał/a:

To rzeczywiście ciężka sprawa. Jak nie ma chęci dialogu, to trudno cokolwiek naprawić. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym jednak napisać mu o swoich odczuciach, bez gróźb, oskarżeń. Nie, jaki on jest, co Ci zrobił, ale co Ty czujesz, że nie czujesz się kochana. Jeśli nie zrozumie, nie będzie chciał rozmawiać, będzie negował Twoje uczucia lub się złościł, to należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście chcesz z kimś takim dzielić dalsze życie. Po kryzysach można się podnieść, można z nich wyjść silniejszymi, ale tak, jak napisałam wcześniej, musi być chęć z obu stron. Sama nic nie zrobisz, siłą go nie zatrzymasz, jeśli odpłynął na dobre, to i tak odejdzie, jesli zechce. Nie jestem zwolenniczką nicnierobienia i obserwowania, co z "tego"  wyniknie. Zadzialaj, a jesli nic z tego nie wyjdzie będziesz miała poczucie, że zrobiłaś ze swej strony wszystko, co mogłaś.

On wie co ja czuję, były rozmowy i płacz.
Dotarliśmy do ściany, ja swoje, on swoje i nic z niego nie wycisnę, nawet siłą, nic.
Mogę jedynie mu zaufać, że to się skończy i do niczego nie dojdzie więcej.

102

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Alea napisał/a:

To rzeczywiście ciężka sprawa. Jak nie ma chęci dialogu, to trudno cokolwiek naprawić. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym jednak napisać mu o swoich odczuciach, bez gróźb, oskarżeń. Nie, jaki on jest, co Ci zrobił, ale co Ty czujesz, że nie czujesz się kochana. Jeśli nie zrozumie, nie będzie chciał rozmawiać, będzie negował Twoje uczucia lub się złościł, to należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście chcesz z kimś takim dzielić dalsze życie. Po kryzysach można się podnieść, można z nich wyjść silniejszymi, ale tak, jak napisałam wcześniej, musi być chęć z obu stron. Sama nic nie zrobisz, siłą go nie zatrzymasz, jeśli odpłynął na dobre, to i tak odejdzie, jesli zechce. Nie jestem zwolenniczką nicnierobienia i obserwowania, co z "tego"  wyniknie. Zadzialaj, a jesli nic z tego nie wyjdzie będziesz miała poczucie, że zrobiłaś ze swej strony wszystko, co mogłaś.

On wie co ja czuję, były rozmowy i płacz.
Dotarliśmy do ściany, ja swoje, on swoje i nic z niego nie wycisnę, nawet siłą, nic.
Mogę jedynie mu zaufać, że to się skończy i do niczego nie dojdzie więcej.

No nie wyciśniesz nawet siłą, bo on tego nie chce. Tylko nie daj sobie uciąć ręki za to zaufanie do niego, bo możesz ją stracić.

103

Odp: Czy to zdrada???
KoloroweSny napisał/a:
alien1666 napisał/a:
Alea napisał/a:

To rzeczywiście ciężka sprawa. Jak nie ma chęci dialogu, to trudno cokolwiek naprawić. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym jednak napisać mu o swoich odczuciach, bez gróźb, oskarżeń. Nie, jaki on jest, co Ci zrobił, ale co Ty czujesz, że nie czujesz się kochana. Jeśli nie zrozumie, nie będzie chciał rozmawiać, będzie negował Twoje uczucia lub się złościł, to należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście chcesz z kimś takim dzielić dalsze życie. Po kryzysach można się podnieść, można z nich wyjść silniejszymi, ale tak, jak napisałam wcześniej, musi być chęć z obu stron. Sama nic nie zrobisz, siłą go nie zatrzymasz, jeśli odpłynął na dobre, to i tak odejdzie, jesli zechce. Nie jestem zwolenniczką nicnierobienia i obserwowania, co z "tego"  wyniknie. Zadzialaj, a jesli nic z tego nie wyjdzie będziesz miała poczucie, że zrobiłaś ze swej strony wszystko, co mogłaś.

On wie co ja czuję, były rozmowy i płacz.
Dotarliśmy do ściany, ja swoje, on swoje i nic z niego nie wycisnę, nawet siłą, nic.
Mogę jedynie mu zaufać, że to się skończy i do niczego nie dojdzie więcej.

No nie wyciśniesz nawet siłą, bo on tego nie chce. Tylko nie daj sobie uciąć ręki za to zaufanie do niego, bo możesz ją stracić.

Kurcze a ja całe te 15 lat taka szczęśłiwa, że mąż taki wyjątkowy , myślałam że u nich w pracy prędzej każdy tylko nie on a tu niespodzianka, nikogo nie zauroczyła tylko chyba jego.
Teraz już nic sobie uciąć nie dam za niego, ale nie mogę skreślić tego dla moich dzieci. Chociaż ostatnie dwa lata to było takie moje napinanie się i staranie, w nadziei, że mnie zauważy , przez ten czas ani razu żadnego przytulenia, czy słowa kocham.
Teraz jak się wali z jego strony mnóstwo czułości i widzę, że dotarło do niego, że nie pozwolę się tak traktować.

104

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:
alien1666 napisał/a:

On wie co ja czuję, były rozmowy i płacz.
Dotarliśmy do ściany, ja swoje, on swoje i nic z niego nie wycisnę, nawet siłą, nic.
Mogę jedynie mu zaufać, że to się skończy i do niczego nie dojdzie więcej.

No nie wyciśniesz nawet siłą, bo on tego nie chce. Tylko nie daj sobie uciąć ręki za to zaufanie do niego, bo możesz ją stracić.

Kurcze a ja całe te 15 lat taka szczęśłiwa, że mąż taki wyjątkowy , myślałam że u nich w pracy prędzej każdy tylko nie on a tu niespodzianka, nikogo nie zauroczyła tylko chyba jego.
Teraz już nic sobie uciąć nie dam za niego, ale nie mogę skreślić tego dla moich dzieci. Chociaż ostatnie dwa lata to było takie moje napinanie się i staranie, w nadziei, że mnie zauważy , przez ten czas ani razu żadnego przytulenia, czy słowa kocham.
Teraz jak się wali z jego strony mnóstwo czułości i widzę, że dotarło do niego, że nie pozwolę się tak traktować.

No i robisz tutaj podstawowy błąd - życie z kimś dla dzieci. Świetnie. Tylko w pewnym momencie dzieci dorosną, a Ty nigdy nie dostaniesz drugiego życia. Z resztą...wypowiadały się już tutaj osoby z podobnym doświadczeniem jak Twoje. I myślę, że warto wziąć bardziej do siebie te posty.

105

Odp: Czy to zdrada???
KoloroweSny napisał/a:
alien1666 napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

No nie wyciśniesz nawet siłą, bo on tego nie chce. Tylko nie daj sobie uciąć ręki za to zaufanie do niego, bo możesz ją stracić.

Kurcze a ja całe te 15 lat taka szczęśłiwa, że mąż taki wyjątkowy , myślałam że u nich w pracy prędzej każdy tylko nie on a tu niespodzianka, nikogo nie zauroczyła tylko chyba jego.
Teraz już nic sobie uciąć nie dam za niego, ale nie mogę skreślić tego dla moich dzieci. Chociaż ostatnie dwa lata to było takie moje napinanie się i staranie, w nadziei, że mnie zauważy , przez ten czas ani razu żadnego przytulenia, czy słowa kocham.
Teraz jak się wali z jego strony mnóstwo czułości i widzę, że dotarło do niego, że nie pozwolę się tak traktować.

No i robisz tutaj podstawowy błąd - życie z kimś dla dzieci. Świetnie. Tylko w pewnym momencie dzieci dorosną, a Ty nigdy nie dostaniesz drugiego życia. Z resztą...wypowiadały się już tutaj osoby z podobnym doświadczeniem jak Twoje. I myślę, że warto wziąć bardziej do siebie te posty.

Dzieci to dla mnie rzeczywiście priorytet, tyle że nie dla tego jesteśmy razem, ja go po prostu kocham, niestety całym swoim sercem nadal, może dla tego, wypieram wszystko co by o tym mogło nie świadczyć.

106

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

107

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

108

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

109

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

110

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

111

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

112

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Ja go strasznie wyśmiałam,

że ta dziewczyna to taka raszpla,
brzydota
dlatego tyle lat sama,
że tylko on się połaszczył na takie byle gówno z całej kilkudziesięcioosobowej brygady chłopów, tylko on.
Kurcze, ja mam strasznego pecha, czemu kurna on.....

Strasznie zaborcza jesteś, i jak w ogóle można  takie rzeczy o innej kobiecie mówić? Nie znasz jej dobrze...Nie znasz jej historii.


To że jest sama, nie oznacza że ją nikt
nie chciał...

114

Odp: Czy to zdrada???

Alien, ja też dałabym sobie rękę uciąć, że mój nic nigdy, no i nie mialabym ręki. Jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat, razem prawie 30. Mamy trójkę dzieci. Jesteśmy dla siebie piereszymi i jedynymi partnerami. Nigdy nie wątpiłam w jego uczciwość. Próbuję odzyskać zaufanie, ale to potrwa. I tak jak powiedziała któraś z dziewczyn, już nigdy nie dam sobie żadnej części ciała uciąć za niego

115

Odp: Czy to zdrada???

Sorry, ze te powtórki, ale mi się wyświetliło, ze nie wysłało

116

Odp: Czy to zdrada???

alien, jeśli Twój mąż od ponad dwóch lat jest zakochany w innej kobiecie, to żadne Twoje fochy i stawianie warunków nie sprawią, że nagle jego miłość do Ciebie powróci. Złośliwe komentarze n/t jej wyglądu, tylko go ranią i powodują jeszcze większy dystans do Ciebie. Podobnie, jak groźby, że narobisz jej wstydu w pracy - sobie narobisz wstydu.

alien1666 napisał/a:

Teraz jak się wali z jego strony mnóstwo czułości i widzę, że dotarło do niego, że nie pozwolę się tak traktować.

Nie oszukuj się, niewiele do niego dotarło. Jego aktualna postawa, pozorna skrucha, czułość itd, jest tylko grą na przeczekanie i taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, bo jak długo można odgrywać rolę, w której on źle się czuje? Nie kocha Ciebie, tylko tamtą "paskudę" i co z tego, że Ty go kochasz? W tej chwili on jest z Tobą tylko dla dzieci, a Ty z tego samego względu godzisz się na to. Zresztą sama piszesz, że nie odczuwasz jego miłości. Nie wiesz co siedzi mu w głowie i jakie ma plany, raczej nie Ty jesteś planem A.

KoloroweSny napisał/a:

No i robisz tutaj podstawowy błąd - życie z kimś dla dzieci. Świetnie. Tylko w pewnym momencie dzieci dorosną, a Ty nigdy nie dostaniesz drugiego życia. Z resztą...wypowiadały się już tutaj osoby z podobnym doświadczeniem jak Twoje. I myślę, że warto wziąć bardziej do siebie te posty.

Dokładnie, obyś nie obudziła się z ręką w nocniku.

alien1666 napisał/a:

Właśnie on jak wtedy powiedziałam , że ją w pracy zniszczę to oznajmił, że za rok już mu nie będzie zależało. Boję się , że zbieramy kasę a on ją weźmie i uwiją sobie gniazdko, a ja z dziećmi zostanę jak idiotka z pustymi rękami. On twierdzi, że kocha a ja absolutnie tego nie czuję.

Za rok? Może planują wspólną ewakuację, lub kochanka znużona ukrywaniem się postawiła mu warunek i za rok ma zamiar gdzieś zniknąć (tylko nie ciesz się z tego, bo niczego nie wiesz na pewno), ewentualnie za rok będzie już w tym gniazdku, o którym wspominasz?
Nie wiem, co zrobiłabym na Twoim miejscu, ale czekanie na to, co życie przyniesie, a tym bardziej czekanie na powrót jego uczuć do Ciebie, może okazać się dla Ciebie bardzo kosztowne.
Gdyby mu n a Tobie zależało, zmieniłby pracę, odciął się od tej kobiety, zaproponował terapię. Tymczasem jesteś nadal okłamywana i czekasz na to, co przyniesie los.

117

Odp: Czy to zdrada???
Panna z Kapeluszem napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Ja go strasznie wyśmiałam,

że ta dziewczyna to taka raszpla,
brzydota
dlatego tyle lat sama,
że tylko on się połaszczył na takie byle gówno z całej kilkudziesięcioosobowej brygady chłopów, tylko on.
Kurcze, ja mam strasznego pecha, czemu kurna on.....

Strasznie zaborcza jesteś, i jak w ogóle można  takie rzeczy o innej kobiecie mówić? Nie znasz jej dobrze...Nie znasz jej historii.


To że jest sama, nie oznacza że ją nikt
nie chciał...

Nic nie poradzę na to, że urokliwa to ona raczej nie jest. Zresztą pamiętam jak sam mówił, jak ją przyjeli do pracy to jego koledzy śmieli się z niej, że wybrali taką brzydką, żeby nikomu w głowie nie zawróciła.
A co mogę sądzić o kobiecie, która rozgląda się za żonatym i dzieciatym facetem??? że desperatka, że tak nie wolno, że nie można rozbijać rodziny, że jest dziwką???

118

Odp: Czy to zdrada???
josz napisał/a:

alien, jeśli Twój mąż od ponad dwóch lat jest zakochany w innej kobiecie, to żadne Twoje fochy i stawianie warunków nie sprawią, że nagle jego miłość do Ciebie powróci. Złośliwe komentarze n/t jej wyglądu, tylko go ranią i powodują jeszcze większy dystans do Ciebie. Podobnie, jak groźby, że narobisz jej wstydu w pracy - sobie narobisz wstydu.

Wiem, że te komentarze go ranią , bo to było widać, choć jak zwykle się wypiera ale byłam tak rozgoryczona i w rozsypce, że musiałam to wykrzyczeć z siebie.

alien1666 napisał/a:

Teraz jak się wali z jego strony mnóstwo czułości i widzę, że dotarło do niego, że nie pozwolę się tak traktować.

Nie oszukuj się, niewiele do niego dotarło. Jego aktualna postawa, pozorna skrucha, czułość itd, jest tylko grą na przeczekanie i taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, bo jak długo można odgrywać rolę, w której on źle się czuje? Nie kocha Ciebie, tylko tamtą "paskudę" i co z tego, że Ty go kochasz? W tej chwili on jest z Tobą tylko dla dzieci, a Ty z tego samego względu godzisz się na to. Zresztą sama piszesz, że nie odczuwasz jego miłości. Nie wiesz co siedzi mu w głowie i jakie ma plany, raczej nie Ty jesteś planem A.

Posłuchaj, już dawno wykrzyczałam mu że nie będę dla niego alternatywą i planem A. Wiem, że on chce zabezpieczyć przyszłość naszym dzieciom więc z  długami nas nie zostawi a co będzie potem, nie wiem.  Masz rację on teraz się wystraszył, okazuje mi wszystko to czego nie okazywał wcześniej, tyle, że mi już tak nie zależy jak wcześniej na nadskakiwaniu mu, zresztą jakbym się nie ubrała, dla niego jestem raczej taka swojska, że nie robię na nim wrażenia. Powoli sama odpuszczę, bo ja za długo tak się męczę. Mam wrażenie, że staciłam kilka lat życia na bezowocnej próbie przypodobania się mu a jego nie stać było na to by powiedzieć " Kochanie jesteś dla mnie ważna, poradzimy sobie, będzie dobrzy, czy cokolwiek

KoloroweSny napisał/a:

No i robisz tutaj podstawowy błąd - życie z kimś dla dzieci. Świetnie. Tylko w pewnym momencie dzieci dorosną, a Ty nigdy nie dostaniesz drugiego życia. Z resztą...wypowiadały się już tutaj osoby z podobnym doświadczeniem jak Twoje. I myślę, że warto wziąć bardziej do siebie te posty.

Dokładnie, obyś nie obudziła się z ręką w nocniku.

Nie mogę wyrzucić go z domu, bo go kocham, zresztą póki co nie mam prawdziwych dowodów.

alien1666 napisał/a:

Właśnie on jak wtedy powiedziałam , że ją w pracy zniszczę to oznajmił, że za rok już mu nie będzie zależało. Boję się , że zbieramy kasę a on ją weźmie i uwiją sobie gniazdko, a ja z dziećmi zostanę jak idiotka z pustymi rękami. On twierdzi, że kocha a ja absolutnie tego nie czuję.

Za rok? Może planują wspólną ewakuację, lub kochanka znużona ukrywaniem się postawiła mu warunek i za rok ma zamiar gdzieś zniknąć (tylko nie ciesz się z tego, bo niczego nie wiesz na pewno), ewentualnie za rok będzie już w tym gniazdku, o którym wspominasz?
Nie wiem, co zrobiłabym na Twoim miejscu, ale czekanie na to, co życie przyniesie, a tym bardziej czekanie na powrót jego uczuć do Ciebie, może okazać się dla Ciebie bardzo kosztowne.
Gdyby mu n a Tobie zależało, zmieniłby pracę, odciął się od tej kobiety, zaproponował terapię. Tymczasem jesteś nadal okłamywana i czekasz na to, co przyniesie los.

Pracy nie zmieni, bo nie ma alternatywy i jest w miarę dobrze płatna, mam tylko jego obietnice, że nigdy do niczego nie doszło i nie dojdzie, terapię proponował, gdy sama mówiłam że nie dam już tak dłużej rady.
Mogę na razie tylko czekać, może się wysypie.

119

Odp: Czy to zdrada???
Ćmaazjatycka napisał/a:

Alien nie chcę Cię martwić ale zbieraj dowody, niestety wszystko wskazuje na kolejnego bezjajecznego zdradzacza.

Przerabiałam i telefony slużbowe i setki niedomówień i permanentny brak jaj u byłego, jestem pół roku po rozwodzie z orzekaniem i stukam się w czoło że tyle czasu to ja byłam słaba i nie skladałam pozwu.

Życie bez toksyny ma inną jakosć.

znajdę firmę odzyskującą wiadomości i okaże się czy taki uczciwy, czy jednak mój mąż to kawał drania. Odpiszę wam wszystkim co z tego wyniknie, bardzo bym chciała okazać się podejżliwą wariatką  z cudownym wiernym mężem.

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Ja go strasznie wyśmiałam,

że ta dziewczyna to taka raszpla,
brzydota
dlatego tyle lat sama,
że tylko on się połaszczył na takie byle gówno z całej kilkudziesięcioosobowej brygady chłopów, tylko on.
Kurcze, ja mam strasznego pecha, czemu kurna on.....

Strasznie zaborcza jesteś, i jak w ogóle można  takie rzeczy o innej kobiecie mówić? Nie znasz jej dobrze...Nie znasz jej historii.


To że jest sama, nie oznacza że ją nikt
nie chciał...

Nic nie poradzę na to, że urokliwa to ona raczej nie jest. Zresztą pamiętam jak sam mówił, jak ją przyjeli do pracy to jego koledzy śmieli się z niej, że wybrali taką brzydką, żeby nikomu w głowie nie zawróciła.
A co mogę sądzić o kobiecie, która rozgląda się za żonatym i dzieciatym facetem??? że desperatka, że tak nie wolno, że nie można rozbijać rodziny, że jest dziwką???

Smutne to, przykre,

I mówiąc o niej złe rzeczy chciałaś
mu ja bardziej obrzydzić?

Chciałabyś być na jej miejscu?

121

Odp: Czy to zdrada???
Panna z Kapeluszem napisał/a:
alien1666 napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Strasznie zaborcza jesteś, i jak w ogóle można  takie rzeczy o innej kobiecie mówić? Nie znasz jej dobrze...Nie znasz jej historii.


To że jest sama, nie oznacza że ją nikt
nie chciał...

Nic nie poradzę na to, że urokliwa to ona raczej nie jest. Zresztą pamiętam jak sam mówił, jak ją przyjeli do pracy to jego koledzy śmieli się z niej, że wybrali taką brzydką, żeby nikomu w głowie nie zawróciła.
A co mogę sądzić o kobiecie, która rozgląda się za żonatym i dzieciatym facetem??? że desperatka, że tak nie wolno, że nie można rozbijać rodziny, że jest dziwką???

Smutne to, przykre,

I mówiąc o niej złe rzeczy chciałaś
mu ja bardziej obrzydzić?

Chciałabyś być na jej miejscu?

Mówiłam, jak jest, zresztą nie tylko ja bo nawet koledzy w pracy się śmieją.
Myślę, że trochę nim wstrząsnęłam, bo ludzie w pracy, rodzina i znajomi raczej by pomyśleli że zgłupiał. Nawet jeśli coś tam do niej czuje to wiem , że będzie chciał to zwalczyć

122

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Nic nie poradzę na to, że urokliwa to ona raczej nie jest. Zresztą pamiętam jak sam mówił, jak ją przyjeli do pracy to jego koledzy śmieli się z niej, że wybrali taką brzydką, żeby nikomu w głowie nie zawróciła.
A co mogę sądzić o kobiecie, która rozgląda się za żonatym i dzieciatym facetem??? że desperatka, że tak nie wolno, że nie można rozbijać rodziny, że jest dziwką???

Smutne to, przykre,

I mówiąc o niej złe rzeczy chciałaś
mu ja bardziej obrzydzić?

Chciałabyś być na jej miejscu?

Mówiłam, jak jest, zresztą nie tylko ja bo nawet koledzy w pracy się śmieją.
Myślę, że trochę nim wstrząsnęłam, bo ludzie w pracy, rodzina i znajomi raczej by pomyśleli że zgłupiał. Nawet jeśli coś tam do niej czuje to wiem , że będzie chciał to zwalczyć


Tak, albo obrzydzisz mu siebie takim gadaniem.

123 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2021-02-06 23:48:22)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:

Mówiłam, jak jest, zresztą nie tylko ja bo nawet koledzy w pracy się śmieją.

A skąd koledzy w pracy wiedzą co się u was w związku dzieje?

124

Odp: Czy to zdrada???
Janix2 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Mówiłam, jak jest, zresztą nie tylko ja bo nawet koledzy w pracy się śmieją.

A skąd koledzy w pracy wiedzą co się u was w związku dzieje?

Nie wiedzą ale wcześniej sobie z niej żartowali.
A gdyby się z nią związał i porzucił rodzinę to raczej w pracy wszyscy by się z niego śmieli i straciłby w ich oczach

125 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-07 00:12:52)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Janix2 napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Mówiłam, jak jest, zresztą nie tylko ja bo nawet koledzy w pracy się śmieją.

A skąd koledzy w pracy wiedzą co się u was w związku dzieje?

Nie wiedzą ale wcześniej sobie z niej żartowali.
A gdyby się z nią związał i porzucił rodzinę to raczej w pracy wszyscy by się z niego śmieli i straciłby w ich oczach


alien1666 napisał/a:

Słuchajcie on się tego zakochania wypiera, a może jest szansa że mu to głupie uczucie przejdzie???

Zresztą powiedziałam, że to najpaskudniejsza dziewucha
jaką w życiu widziałam,


że nawet w pracy się z niej śmieją,
że jako jedyny poleciał na taką raszplę. On się teraz wstydzi tego

Rozumiem że jesteś w szoku,
ale wyśmiewanie kogoś wyglądu niezbyt dobrze świadczy o człowieku.
I ci co wyśmiewają tą kobietę to tacy piękni, ideały?
A jak by Ciebie tak wyśmiewali?

Serio byłabyś w stanie bić się z inną
kobieta o faceta?
bo mam wrażenie że tak?

Trzeba mieć godność.
Nie wiesz czy wcześniej Cię z innymi
nie zdradzał.

126

Odp: Czy to zdrada???
Panna z Kapeluszem napisał/a:
alien1666 napisał/a:
Janix2 napisał/a:

A skąd koledzy w pracy wiedzą co się u was w związku dzieje?

Nie wiedzą ale wcześniej sobie z niej żartowali.
A gdyby się z nią związał i porzucił rodzinę to raczej w pracy wszyscy by się z niego śmieli i straciłby w ich oczach


alien1666 napisał/a:

Słuchajcie on się tego zakochania wypiera, a może jest szansa że mu to głupie uczucie przejdzie???

Zresztą powiedziałam, że to najpaskudniejsza dziewucha
jaką w życiu widziałam,


że nawet w pracy się z niej śmieją,
że jako jedyny poleciał na taką raszplę. On się teraz wstydzi tego

Rozumiem że jesteś w szoku,
ale wyśmiewanie kogoś wyglądu niezbyt dobrze świadczy o człowieku.
I ci co wyśmiewają tą kobietę to tacy piękni, ideały?
A jak by Ciebie tak wyśmiewali?

Serio byłabyś w stanie bić się z inną
kobieta o faceta?
bo mam wrażenie że tak?

Trzeba mieć godność.
Nie wiesz czy wcześniej Cię z innymi
nie zdradzał.

Posłuchajcie! Nigdy kogoś wygląd nie był dla mnie ważny, liczyło się tylko to jaki kto jest, nie lubiłam tylko ludzi wyniosłych.
Przez całe moje życie nikomu nie dokuczyłam, nie ubliżyłam itp.

Ale tym razem coś we mnie pękło. Poświęciłam mu  i naszej rodzinie 15 lat życia, a on zajmuje myśli jakąś niewyględną dziewczyną .
Ja już to odchorowuje któryś miesiąc, całe moje życie okazuje się być nic nie warte.
Nie chcę tak. Kilka razy kazałam mu się już pakować

127 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2021-02-07 09:57:48)

Odp: Czy to zdrada???
alien1666 napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:
alien1666 napisał/a:

Ja go strasznie wyśmiałam,

że ta dziewczyna to taka raszpla,
brzydota
dlatego tyle lat sama,
że tylko on się połaszczył na takie byle gówno z całej kilkudziesięcioosobowej brygady chłopów, tylko on.
Kurcze, ja mam strasznego pecha, czemu kurna on.....

Strasznie zaborcza jesteś, i jak w ogóle można  takie rzeczy o innej kobiecie mówić? Nie znasz jej dobrze...Nie znasz jej historii.


To że jest sama, nie oznacza że ją nikt
nie chciał...

Nic nie poradzę na to, że urokliwa to ona raczej nie jest. Zresztą pamiętam jak sam mówił, jak ją przyjeli do pracy to jego koledzy śmieli się z niej, że wybrali taką brzydką, żeby nikomu w głowie nie zawróciła.
A co mogę sądzić o kobiecie, która rozgląda się za żonatym i dzieciatym facetem??? że desperatka, że tak nie wolno, że nie można rozbijać rodziny, że jest dziwką???

Haha najwyraźniej jest na tyle urokliwa żeby pociągać Twojego faceta, więc nie rzucałabym tak bardzo epitetami smile. Ponad to, pamiętaj, że do tanga trzeba dwojga. Jakby on nie chciał to ona nic by sama nie wskórała. Więc skoro ona jest jaka piszesz to jak nazwiesz swojego cudownego męża? To on wybrał ją nie Ciebie i to on olał swoją rodzinę dla niej smile. Każdy kij ma dwa końce a Ty oskarżasz w tym momencie tylko 1 osobę.

128 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-07 10:54:36)

Odp: Czy to zdrada???
KoloroweSny napisał/a:
alien1666 napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Strasznie zaborcza jesteś, i jak w ogóle można  takie rzeczy o innej kobiecie mówić? Nie znasz jej dobrze...Nie znasz jej historii.


To że jest sama, nie oznacza że ją nikt
nie chciał...

Nic nie poradzę na to, że urokliwa to ona raczej nie jest. Zresztą pamiętam jak sam mówił, jak ją przyjeli do pracy to jego koledzy śmieli się z niej, że wybrali taką brzydką, żeby nikomu w głowie nie zawróciła.
A co mogę sądzić o kobiecie, która rozgląda się za żonatym i dzieciatym facetem??? że desperatka, że tak nie wolno, że nie można rozbijać rodziny, że jest dziwką???

Haha najwyraźniej jest na tyle urokliwa żeby pociągać Twojego faceta, więc nie rzucałabym tak bardzo epitetami smile. Ponad to, pamiętaj, że do tanga trzeba dwojga. Jakby on nie chciał to ona nic by sama nie wskórała. Więc skoro ona jest jaka piszesz to jak nazwiesz swojego cudownego męża? To on wybrał ją nie Ciebie i to on olał swoją rodzinę dla niej smile. Każdy kij ma dwa końce a Ty oskarżasz w tym momencie tylko 1 osobę.

Autorka chciała tym samym pokazać
mu jak on mógł ją - tą lepszą, ładniejszą
z tą
„gorszą” zdradzić.

Mężczyźni często mówią co kobieta chce usłyszeć, dla świetego spokoju.

Pamietam jak znajomej partner żeby pocieszyć swoją partnerkę zaczął  krytykować/obgadywać wygląd innej kobiety, a jak tej partnerki nie było/nie widziała, nie słyszała, romansował z „tamtą” - obgadywaną wcześniej. smile

129

Odp: Czy to zdrada???
KoloroweSny napisał/a:

Haha najwyraźniej jest na tyle urokliwa żeby pociągać Twojego faceta, więc nie rzucałabym tak bardzo epitetami smile. Ponad to, pamiętaj, że do tanga trzeba dwojga. Jakby on nie chciał to ona nic

Czasami nie trzeba być super laską, wystarczy że nie jest się upierdliwym tak jak partner/ka.

Odp: Czy to zdrada???

Mówi Janda Jakimowicz jest potrzebny an gwałt facepalm Janix

Posty [ 66 do 130 z 428 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024