Uciążliwy lokator. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 120 z 158 ]

61

Odp: Uciążliwy lokator.

Byłoby nam głupio nie otwierać, udawać że nas nie ma gdy on dobrze wie, ze jesteśmy.
Poza tym mnóstwo razy dopada nas gdy jesteśmy na podwórku. Nawet to jest znacznie więcej razy niż przychodzenie do domu.
Robię coś na dworze i on już jest.
Mąż sam przyznał, że myślał,  że to tylko tak na początku on musi zapytać o różne rzeczy związane z mieszkaniem.
Jednak wszystko już chyba zostało powiedziane, ustalone a on nadal pyta o bzdety.
Odkąd zamieszkał u nas zerwał wszelkie kontakty ze znajomymi we wsi.
Wcześniej często jadąc autem widzieliśmy go stojącego przy czyimś płocie rozmawiającego z mieszkańcami domu, z kolegami we wiacie przystankowej, przy sklepie. Zawsze był ze swoim charakterystycznym rowerem, jeździł po wsi.
A teraz tylko do pracy i po pracy siedzi w domu.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "
Zobacz podobne tematy :

62

Odp: Uciążliwy lokator.

Przypomniałam sobie sytuację tego sąsiada z twoich postów. W sumie uwiązany przez matkę, a potem oszukany przez nią. Pewnie trochę jesteście dla niego jak taki substytut dobrej rodziny, której nie ma (bo brat ma go w 4 literach), może nigdy nie miał. Ciekawe czy jak był z matką tez przestawał się kontaktować z resztą ludzi. Zaadoptujcie go big_smile.

63

Odp: Uciążliwy lokator.

Zadałam mu wprost pytanie dlaczego tak nagle zmienił dotychczasowy tryb życia, nie kontaktuje się ze znajomymi itd.
Odpowiedział, że jest mu wstyd im spojrzeć w oczy teraz gdy jest dziadem.
Twierdzi, że oni się z niego śmieją, że tak dał się wykorzystać.
Po 18 latach pracy na etacie został z 2 torbami ciuchów i rowerem.
Żadnych oszczędności, wszystko wpakował w remonty domu.
Dlatego zaszył się u nas i nie chce z nikim się spotykać.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

64

Odp: Uciążliwy lokator.

Tego się nie spodziewaliśmy.
Przyszła dziś do nas mama naszego lokatora z życzeniem aby mu wymówić mieszkanie.
Nie było zbyt przyjemnie.
A on się postawił i nie chce wracać.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

65

Odp: Uciążliwy lokator.

Rozumiem, że to byłoby dla Ciebie komfortowe rozwiązanie, ale nie wydaje Ci się nieco dziwne, że ta kobieta wciąga Was we własne sprawy? Przecież to jest dorosły facet, a ona przychodzi jakby nigdy nic i za jego plecami usiłuje decydować co ma zrobić ze swoim życiem, tutaj: gdzie i z kim mieszkać. Całkiem możliwe, że po wsi rozniosła się wieść jak nieładnie potraktowała syna i teraz usiłuje zatrzeć to negatywne wrażenie, ale jego sytuacja w ten sposób wcale nie będzie lepsza.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

66 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-09-25 21:27:44)

Odp: Uciążliwy lokator.
Olinka napisał/a:

Rozumiem, że to byłoby dla Ciebie komfortowe rozwiązanie, ale nie wydaje Ci się nieco dziwne, że ta kobieta wciąga Was we własne sprawy? Przecież to jest dorosły facet, a ona przychodzi jakby nigdy nic i za jego plecami usiłuje decydować co ma zrobić ze swoim życiem, tutaj: gdzie i z kim mieszkać. Całkiem możliwe, że po wsi rozniosła się wieść jak nieładnie potraktowała syna i teraz usiłuje zatrzeć to negatywne wrażenie, ale jego sytuacja w ten sposób wcale nie będzie lepsza.

O tym, że źle go potraktowała ludzie wiedzieli wcześniej niż sam lokator.
Był zaskoczony gdy na "ich" działce pojawiła się koparka. Ludzie mu powiedzieli, że nowy nabywca zaczyna budowę.
Matka zapisała drugiemu synowi już dawno a ten sprzedał to bo nie ma zamiaru wracać do Polski.
Jej obecnie chodzi o marnowanie jego pieniędzy na wynajem u nas.
Mieszka sama na kilku pokojach a syn płaci obcym.
A do tego ona potrzebuje pomocy, trzeba dbać o dom, posesję, zima idzie, węgla kupić, w piecu palić, popiół wynosić, zakupy, odśnieżać może itd.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

67

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:
Olinka napisał/a:

Rozumiem, że to byłoby dla Ciebie komfortowe rozwiązanie, ale nie wydaje Ci się nieco dziwne, że ta kobieta wciąga Was we własne sprawy? Przecież to jest dorosły facet, a ona przychodzi jakby nigdy nic i za jego plecami usiłuje decydować co ma zrobić ze swoim życiem, tutaj: gdzie i z kim mieszkać. Całkiem możliwe, że po wsi rozniosła się wieść jak nieładnie potraktowała syna i teraz usiłuje zatrzeć to negatywne wrażenie, ale jego sytuacja w ten sposób wcale nie będzie lepsza.

O tym, że źle go potraktowała ludzie wiedzieli wcześniej niż sam lokator.
Był zaskoczony gdy na "ich" działce pojawiła się koparka. Ludzie mu powiedzieli, że nowy nabywca zaczyna budowę.
Matka zapisała drugiemu synowi już dawno a ten sprzedał to bo nie ma zamiaru wracać do Polski.
Jej obecnie chodzi o marnowanie jego pieniędzy na wynajem u nas.
Mieszka sama na kilku pokojach a syn płaci obcym.
A do tego ona potrzebuje pomocy, trzeba dbać o dom, posesję, zima idzie, węgla kupić, w piecu palić, popiół wynosić, zakupy, odśnieżać może itd.

Matka przekombinowała,pewnie ten drugi syn coś naobiecywał skutecznie, omotał jakąś wizją raju na ziemi i że wróci ,zajmie się nią na starość,straszne jak matka dała się podpuścić i wykorzystała innego syna, miłości matczynej to nie bardzo tu widać do Twojego lokatora z jej strony i to wpływanie na litość teraz może jeszcze dochodzić i co ludzie powiedzą , pomimo tego że zostawiła go na lodzie i chłopak nie ma żadnych praw do domu, wyrachowanie brata i matki .
Czym on im zawinił pewnie tylko tym że łatwowierny, ufny, naiwny .Bezbronny.

68

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Jej obecnie chodzi o marnowanie jego pieniędzy na wynajem u nas.
Mieszka sama na kilku pokojach a syn płaci obcym.
A do tego ona potrzebuje pomocy, trzeba dbać o dom, posesję, zima idzie, węgla kupić, w piecu palić, popiół wynosić, zakupy, odśnieżać może itd.

Szkoda, że wcześniej nie potrafiła być na tyle przewidująca, żeby wiedzieć, że jak się komuś robi krzywdę, to ostatecznie może się to obrócić przeciwko jej sprawcy. Strasznie wyrachowana kobieta, patrząca nie dalej niż czubek własnego nosa.
Nawiasem mówiąc, sądzę, że te jego 'marnowane' pieniądze są tu (czytaj: dla niej) najmniej ważne.

Jak mamusia ma problem z domem, to niech go sprzeda, kupi sobie mieszkanie, a przy okazji odda synowi, co w niego włożył. Bo rozumiem, że sprzedana została tylko działka, dom pozostał w jej rękach?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

69 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-09-26 11:23:51)

Odp: Uciążliwy lokator.

Działki są dwie.
Jedna niewielka, kilkuarowa na której stoi dom, szopo - garaż, kilka drzewek owocowych, kwietnik, jakieś krzaczki.
I druga ta już sprzedana ma kilkadziesiąt arów. Użytkowana była jako rolna ale jest budowlana. Matka dzierżawiła ją komuś, zboże tam rosło.
Obie działki zapisała drugiemu synowi z zaznaczeniem, że dom ona może użytkować dożywotnio.
Według jej wersji to syn z rodziną/ ma dzieci/ miał zacząć budowę na tej dużej i przenieść swój biznes do Polski.
A według wersji jego kolegów- sąsiadów to nigdy nie miał takiego zamiaru powrotu.
Obecnie matka twierdzi nadal, że on wróci lada moment. A sprzedał to w Polsce bo musiał spłacić wspólnika od zagranicznego biznesu z którym miał problemy bo on nic nie robił a pieniądze z zysku brał. Teraz ma wolną rękę, sprzeda tam całość i wróci, kupi tutaj w pobliżu coś. I takie tam bajeczki, które jej synuś serwuje.
Nie może więc ona tego sprzedać a nawet by nie chciała moim zdaniem bo czeka na syna i wnuki.

A o pieniądze jej jak najbardziej chodzi bo ona nigdy w życiu nie pracowała, ma rentę rodzinną po zmarłym mężu, który ostatnie kilkanaście lat życia był na rencie inwalidzkiej. Po przeliczeniu to jej dochód jest niewielki.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

70

Odp: Uciążliwy lokator.

Czyli dom stoi na tej drugiej działce, która również została zapisana drugiemu synowi? Bardzo to niesprawiedliwy podział, tym bardziej jeśli były dwie, zupełnie niezależne nieruchomości.
Twój lokator ma pełne prawo czuć się rozczarowany i oszukany, a przede wszystkim żyć po swojemu, nie biorąc przy tym pod uwagę co dla matki byłoby lepsze. Ona kiedyś podjęła decyzję i teraz już wyłącznie ponosi jej konsekwencje.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

71

Odp: Uciążliwy lokator.
Olinka napisał/a:

Czyli dom stoi na tej drugiej działce, która również została zapisana drugiemu synowi? Bardzo to niesprawiedliwy podział, tym bardziej jeśli były dwie, zupełnie niezależne nieruchomości.
Twój lokator ma pełne prawo czuć się rozczarowany i oszukany, a przede wszystkim żyć po swojemu, nie biorąc przy tym pod uwagę co dla matki byłoby lepsze. Ona kiedyś podjęła decyzję i teraz już wyłącznie ponosi jej konsekwencje.

Tak, obie działki dostał brat lokatora.
A matka nie widzi swojej winy bo przecież nasz lokator może z nią mieszkać nadal, nikt go nie wygania.
I jest to niewdzięczność z jego strony, że się wyprowadził wiedząc, że ona nie daje rady sama.
Tyle lat korzystał z jej domu.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

72

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleoma jaki jest ciąg dalszy waszych przygód sąsiedzkich? Czy coś się udało ułożyć do twoich potrzeb ?

73

Odp: Uciążliwy lokator.
Ajko napisał/a:

Kleoma jaki jest ciąg dalszy waszych przygód sąsiedzkich? Czy coś się udało ułożyć do twoich potrzeb ?


Przyzwyczaiłam się do lokatora.
Już mi tak bardzo nie przeszkadza.
Nawet sama wyszłam z inicjatywą zaproszenia go na Wigilię.
Lecz nie skorzystał, powiedział że nie może bo za bardzo by się rozkleił a chłopaki przecież nie płaczą.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

74

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Przyzwyczaiłam się do lokatora.
Już mi tak bardzo nie przeszkadza.

W jego zachowaniu coś się zmieniło czy zmianie uległo wyłącznie Twoje nastawienie?

Swoją drogą bodajże wczoraj przemknął mi przed oczami jakiś Twój post i pomyślałam, że muszę zapytać jak układają się relacje z lokatorem, dlatego kiedy dziś pojawił się post Ajko, to aż się uśmiechnęłam.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

75

Odp: Uciążliwy lokator.
Olinka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Przyzwyczaiłam się do lokatora.
Już mi tak bardzo nie przeszkadza.

W jego zachowaniu coś się zmieniło czy zmianie uległo wyłącznie Twoje nastawienie?

Swoją drogą bodajże wczoraj przemknął mi przed oczami jakiś Twój post i pomyślałam, że muszę zapytać jak układają się relacje z lokatorem, dlatego kiedy dziś pojawił się post Ajko, to aż się uśmiechnęłam.

Haha.
Miałam to samo tylko, że dzisiaj i nawet prywatnie chciałam Kleomę zapytać, jak się ułożyło życie z Sąsiadem.

Nie ukrywam, że temat mnie bardzo zaciekawił i z zapartym tchem czytałam każdy nowy post Kleomy. smile  smile  smile

No dobra, ale żeby nie pisać tylko O.T. to zapytam, a czy wiesz, jak tam Jego sprawy rodzinne?
Wiesz już na jak długo będzie u Was wynajmował dom?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

76 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-12-29 01:07:43)

Odp: Uciążliwy lokator.
Krejzolka82 napisał/a:
Olinka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Przyzwyczaiłam się do lokatora.
Już mi tak bardzo nie przeszkadza.

W jego zachowaniu coś się zmieniło czy zmianie uległo wyłącznie Twoje nastawienie?

Swoją drogą bodajże wczoraj przemknął mi przed oczami jakiś Twój post i pomyślałam, że muszę zapytać jak układają się relacje z lokatorem, dlatego kiedy dziś pojawił się post Ajko, to aż się uśmiechnęłam.

Haha.
Miałam to samo tylko, że dzisiaj i nawet prywatnie chciałam Kleomę zapytać, jak się ułożyło życie z Sąsiadem.

Nie ukrywam, że temat mnie bardzo zaciekawił i z zapartym tchem czytałam każdy nowy post Kleomy. smile  smile  smile

No dobra, ale żeby nie pisać tylko O.T. to zapytam, a czy wiesz, jak tam Jego sprawy rodzinne?
Wiesz już na jak długo będzie u Was wynajmował dom?

Chyba pora roku ma wpływ na nasze relacje.
On wracał z pracy gdy było już ciemno, mnie nie było na dworze, nie miał okazji do rozmów, pomocy.
Musiał zająć się paleniem w piecu aby mieć ciepło.
Jedynie czasami w weekendy wychodził gdy zobaczył mnie na podwórku.
Czasami ale naprawdę sporadycznie przychodził do nas do domu po coś. Np. zapytać czy nie mam przypadkiem gumek/sprężynek do takich starodawnych słoików na przetwory, bo widzi je w piwnicy i chciałby użyć.
Mniej jest tych pytań bez potrzeby.

Parę dni temu stracił pracę. Pracodawca się załamał.
Za kilka dni dostanie pensję za grudzień a potem chyba na zasiłek dla bezrobotnych jeśli czegoś nie znajdzie.
I aby do wiosny, może się coś zmieni po  zaszczepieniu narodu.

Nie ma gdzie pójść więc na razie będzie mieszkał ile chce.
Zupełnie uciął kontakty z matką.
Kilka razy przychodziła, nie wpuścił jej, nie wyszedł mimo, że wołała pod płotem.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

77

Odp: Uciążliwy lokator.

Prawdę powiedziawszy to chłopak miał szczęście z wami tak to wygląda że trafił na waszą dwójkę.
Mam nadzieję że utratą pracy się nie załamał.
A wy dwoje jesteście dobrymi ludźmi i macie dobre serca.Nie musicie być doskonali wystarczy że jesteście jacy jesteście.
Trzymajcie się i pozdrawiam.

78

Odp: Uciążliwy lokator.
paslawek napisał/a:

Prawdę powiedziawszy to chłopak miał szczęście z wami tak to wygląda że trafił na waszą dwójkę.
Mam nadzieję że utratą pracy się nie załamał.
A wy dwoje jesteście dobrymi ludźmi i macie dobre serca.Nie musicie być doskonali wystarczy że jesteście jacy jesteście.
Trzymajcie się i pozdrawiam.

Jest bardzo załamany utratą pracy.
W końcu pracował w tym miejscu kilkanaście lat.
Tak przygnębionego człowieka to ja dawno nie widziałam gdy przyszedł o tym powiadomić.
Wyszedł szybko, pewnie aby się nie rozpłakać.
Dopiero po kilku dniach dokończyliśmy tę rozmowę, powiedział o swoich planach.
Właściwie bardziej o ich braku.

Gdzieś w internecie poznał dziewczynę. Na początku grudnia zapytał czy ona może do niego przyjechać na święta, czy nie mamy nic przeciwko temu.
Ona ma małe dziecko. Szykował się do tej wizyty.
Gdy przed samymi świętami chciałam mu dać trochę drobiazgów na prezent dla tego dziecka/ nic szczególnego- firmowe maskotki, kubek, długopisy, notesiki, breloczki z pracy od męża/ to powiedział, że to nieaktualne.
Powiedział jej, że stracił pracę i ona więcej się nie odezwała. Kolejny kopniak od życia.

Dziękuję za pozdrowienia. Wzajemnie. smile

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

79

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:
paslawek napisał/a:

Prawdę powiedziawszy to chłopak miał szczęście z wami tak to wygląda że trafił na waszą dwójkę.
Mam nadzieję że utratą pracy się nie załamał.
A wy dwoje jesteście dobrymi ludźmi i macie dobre serca.Nie musicie być doskonali wystarczy że jesteście jacy jesteście.
Trzymajcie się i pozdrawiam.

Jest bardzo załamany utratą pracy.
W końcu pracował w tym miejscu kilkanaście lat.
Tak przygnębionego człowieka to ja dawno nie widziałam gdy przyszedł o tym powiadomić.
Wyszedł szybko, pewnie aby się nie rozpłakać.
Dopiero po kilku dniach dokończyliśmy tę rozmowę, powiedział o swoich planach.
Właściwie bardziej o ich braku.

Gdzieś w internecie poznał dziewczynę. Na początku grudnia zapytał czy ona może do niego przyjechać na święta, czy nie mamy nic przeciwko temu.
Ona ma małe dziecko. Szykował się do tej wizyty.
Gdy przed samymi świętami chciałam mu dać trochę drobiazgów na prezent dla tego dziecka/ nic szczególnego- firmowe maskotki, kubek, długopisy, notesiki, breloczki z pracy od męża/ to powiedział, że to nieaktualne.
Powiedział jej, że stracił pracę i ona więcej się nie odezwała. Kolejny kopniak od życia.

Dziękuję za pozdrowienia. Wzajemnie. smile

Cholera życie nie szczędzi mu smutków. W sumie jesteście jedynymi ludźmi, którzy go wspierają. Z pracą słabo wyszło, oby udało mu się znaleźć inną. Z kobitą wiem, że boli, ale dobrze, że się okazało teraz, ze pokroju matki, czyli chciała go tylko wykorzystać. Ja jestem z niego dumna, że nie daje się matce wciągnąć w jej kolejne gierki i mataczenie. Może powinien rozważyc pracę za granicą? Odciąłby sie całkowicie od tego co go tutaj złego spotkało.
Dzięki za opowiedzenie dalszej historii.

80

Odp: Uciążliwy lokator.

Kiedyś coś wspominał o wyjeździe za granicę.
Potem stwierdził, że się na wyjazd nie nadaje, za słabo zna języki, nie ma punktu zaczepienia, pewnie skończyłby pod mostem, nie czułby się dobrze na obczyźnie itd.

Z tego co widzę to on ma zamiar u nas mieszkać dłużej.
Bardzo dużo pracy włożył w remont pomieszczeń jakie zajmuje.
Wymalował chyba wszystkie powierzchnie jakie tam są.
Ściany, podłogi, meble z zewnątrz i wewnątrz, różne drobiazgi jak kwietniki, doniczki gliniane, stare krzesła i stołki.
Wszystko błyszczy czystością.
Ma pełne parapety kwiatków, nawyłudzał od ludzi szczepek, trochę kupił.
Zadomowił się.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

81

Odp: Uciążliwy lokator.

Ten mężczyzna wydaje się mocno pogubiony i dotknięty tym wszystkim, co go spotyka, a jednak widać, że stara się jakoś sobie z tym poradzić - to jest ważne i to mnie w nim ujmuje. Tylko ten smutek...
Z kolei jego dbałość o dom może być sygnałem jak bardzo jest dla niego ważny, a równocześnie formą pokazania swojej wdzięczności, że go ma.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

82

Odp: Uciążliwy lokator.

Kurcze jeśli choć trochę zna niech próbuje się gdzieś zahaczyć. Często jest tak, że ludzie gadają, że mało znają język a jak przyjdzie co do czego. To wystarczająco do komunikacji. To porządny chłop, rzadko się zdarza by facet dbał o swoje otoczenie, a tutaj widać, że pracowity, odpowiedzialny i powiem tak silny psychicznie, mimo smęcenia. Być oszukanym, wykorzystanym przez najbliższe osoby i zacząć życie od nowa nie jest łatwo.

83

Odp: Uciążliwy lokator.

Raczej żadne z nas nie będzie go namawiać do wyjazdu. Nie chcę mieć go na sumieniu gdyby mu się nie powiodło.
Ja trzymam dystans, staram się z nim nie spoufalać.
Natomiast mój mąż wprost przeciwnie, każda okazja dobra na pogaduszki.
Kiedyś miałam o to pretensje, teraz nawet to popieram.
Mimo, ze ukradł mi najładniejszego kota.
Zwabiał go do siebie smakołykami i teraz kot więcej czasu spędza u niego, nocuje tam.
Były u niego pracownice z opieki społecznej na wywiad.
Bo matka zgłosiła, że ona potrzebuje pomocy.
Odpowiedział im żeby kazały sobie pokazać akt notarialny. Tam jest napisane kto i za co zobowiązał się dożywotniej opieki nad matką.
Tego nie wiedziały.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

84

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Były u niego pracownice z opieki społecznej na wywiad.
Bo matka zgłosiła, że ona potrzebuje pomocy.
Odpowiedział im żeby kazały sobie pokazać akt notarialny. Tam jest napisane kto i za co zobowiązał się dożywotniej opieki nad matką.
Tego nie wiedziały.

Matka wyraźnie wpadła we własną pułapkę i nawet mi jej nie szkoda - ma to, na co sama sobie zapracowała. Nie powinna być też zaskoczona, że otrzymuje tylko to, czym wcześniej sama syna obdarowała.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

85 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2021-01-02 17:43:05)

Odp: Uciążliwy lokator.

Super, że ten Wasz Lokator trafił na Was, naprawdę.

Nie mogę tego pojąć, jak rodzona Matka tak mogła postąpić ze swoim Synem?
Synem, który nie dość, że wyremontował dom za swoje pieniądze to jeszcze tak po ludzku opiekował się swoją Matką.

Prawdopodobnie na miejscu tego Lokatora poszłabym po bezpłatną poradę prawną czy jest szansa na odzyskanie pieniędzy za remont( jeżeli oczywiście ma rachunki).

Pewnie tutaj napiszecie, że szkoda nerwów i takie tam.
I możliwe, że będziecie mieć racje, ale dla samej satysfakcji bym to zrobiła.

Przepraszam bardzo, ale dla mnie to Kleoma i Jej Mąż zasługują na szacunek niż Rodzina Lokatora.

A akcja z Opieką Społeczną mistrzostwo. big_smile big_smile big_smile

A co do Panny z Dzieckiem, przez takie właśnie historie faceci nie chcą się wiązać z kobietami z dziećmi i mają, jak najgorsze mniemanie o tych kobietach, co tak naprawdę mnie już nie dziwi.

Strasznie żal mi tego Faceta.
Oby Mu się udało.

Patetycznie to zabrzmi, ale naprawdę bardzo fajnie z Waszej strony, że pomogliście.
Nie tyczy się tylko tego wynajmu, bo wiadomo, że na tym zarabiacie, ale chodzi o zaproszenie na Wigilię, rozmowy Twojego Męża i zrobienie podarunku dla tego Dziecka itp.
Szacun.

P. S. Kleoma to ogólnie bardzo zaangażowana w pomaganie, taka społecznica z Niej. smile smile smile

I jeszcze jedno, chociaż wiadomo mi łatwo pisać, ale mam nadzieję, że ten Lokator nie ugnie się i nie zacznie opiekować się Matką.
Wiadomo, Ona już pewnie żałuje i wie, że źle i po prostu głupio postąpiła przepisując wszystko na tamtego Syna, ale nie może być tak, że o tak wtrąca do tego MOPS i oczekuje opieki.


Edycja: wcale Mu się nie dziwię, że tylko utrzymuje kontakt z Kleomą i Jej Mężem.
Też bym się wycofała z życia społecznego.
Przecież to jest wielki wstyd.
Wiem, nie On się powinien wstydzić, ale to niestety jest silniejsze i dla własnego komfortu psychicznego wolał zaszyć się w wynajętym domu.
A, że potrzebuje kontaktu z ludźmi to ciągnie Go do Autorki i Jej Męża.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

86

Odp: Uciążliwy lokator.
Krejzolka82 napisał/a:

Pewnie tutaj napiszecie, że szkoda nerwów i takie tam.

Wręcz przeciwnie. Przecież gdyby bohater wątku nie pozbył się pieniędzy, które właściwie stracił, bo założenia były inne, a potem został - nazywając rzeczy po imieniu - oszukany, to dziś jego sytuacja zapewne byłaby znacznie lepsza.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

87

Odp: Uciążliwy lokator.

Matka prawdopodobnie zemściła się za upokorzenie jej przez lokatora kilkanaście lat temu.
Sprzeciwił się publicznie jej woli, ośmieszyła się przed ludźmi to i dostał za swoje.

Finansowo to dałaby sobie radę gdyby nie wydawała znacznej części z renty na rozmowy zagraniczne do syna.
Syn mógłby korzystać z polskiej karty ale nie chce bo nie potrzebuje aż tak częstego kontaktu z matką.

Co do tej dziewczyny to ja jej źle nie oceniam. Już raz została oszukana, ojciec jej dziecka naobiecywał jej różnych rzeczy a jak przyszło co do czego, dziecko w drodze to okazało się, że nie pracuje, jest na utrzymaniu matki, oczekiwał że jej rodzina też będzie go utrzymywała. Może przestraszyła się, że to kolejny taki sam co będzie chciał na niej żerować.
To była bardzo krótka znajomość, spotkali się tylko 4 razy w weekend.

Z lokatora faktycznie mamy same korzyści. Wprawdzie grosza jeszcze nie widziałam za wynajem lecz oddaje w naturze.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

88

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Matka prawdopodobnie zemściła się za upokorzenie jej przez lokatora kilkanaście lat temu.
Sprzeciwił się publicznie jej woli, ośmieszyła się przed ludźmi to i dostał za swoje.

Dla mnie brzmi to, jak jakaś opera mydlana.
Czy będzie to bardzo wścibskie, jeżeli zapytam o jakie upokorzenie chodzi?
Nie ukrywam, że ten temat to taka "wisieńka na torcie" dla mnie.
Najlepszy temat od niepamiętnych czasów.

Kleoma napisał/a:

Finansowo to dałaby sobie radę gdyby nie wydawała znacznej części z renty na rozmowy zagraniczne do syna.
Syn mógłby korzystać z polskiej karty ale nie chce bo nie potrzebuje aż tak częstego kontaktu z matką.

Nie bronię tego Syna, ale tak naprawdę nie wiemy, jakiej częstotliwości, długości (nie wspominając o jakości) są te rozmowy telefoniczne.
Może ta zagraniczna karta to tak naprawdę jest w obronie przed częstymi rozmowami?
Chociaż nawet brak polskiej karty niezniechęcił tej Matki do dzwonienia i wydawania znacznej części renty.
Więc przerąbane.

Kleoma napisał/a:

Co do tej dziewczyny to ja jej źle nie oceniam. Już raz została oszukana, ojciec jej dziecka naobiecywał jej różnych rzeczy a jak przyszło co do czego, dziecko w drodze to okazało się, że nie pracuje, jest na utrzymaniu matki, oczekiwał że jej rodzina też będzie go utrzymywała. Może przestraszyła się, że to kolejny taki sam co będzie chciał na niej żerować.
To była bardzo krótka znajomość, spotkali się tylko 4 razy w weekend.

Przepraszam bardzo, ale nie rozumiem, jak można zajść w ciąże z Facetem o którym nic się nie wie?

Super, widać, że Kobieta uczy się na swoich błędach, ale nie powinna kosztem innych Ludzi.
Jak dla mnie ta Kobieta wyciągnęła lekcję, ale nie do końca.
Jak można przyjąć zaproszenie na Święta do Faceta, którego praktycznie nie zna?
Gdyby była sama, to spoko.
Ale Ona ma Dziecko i powinna też myśleć o tym Dziecku.
Na tak wczesnym etapie to Dziecko nie powinno poznać tego Lokatora a tym bardziej spędzać z Nim Świąt.

Praca.
Lokator stracił wieloletnią pracę.
Czyli widac, że nie jest tzw. niebieskim ptakiem czy też Piotrusiem Panem.

Czyli, jakby byli już długo ze sobą i  On nagle straciłby pracę lub zachorował to Ona miałaby prawo Go ot tak zostawić, bo kiedyś związała się z Facetem, który okazał się leserem i kłamcą?

Pomimo, że Kobieta wiele przeszła to jednak, jak dla mnie jest interesowna za bardzo i nieodpowiedzialna.

Kleoma napisał/a:

Z lokatora faktycznie mamy same korzyści. Wprawdzie grosza jeszcze nie widziałam za wynajem lecz oddaje w naturze.

SZACUNEK!!!

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

89

Odp: Uciążliwy lokator.

Krejzolko!

Odpowiedziałam tu i w trakcie pisania mnie wylogowało, wszystko zniknęło.

Jutro napiszę w odcinkach.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

90

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Krejzolko!

Odpowiedziałam tu i w trakcie pisania mnie wylogowało, wszystko zniknęło.

Jutro napiszę w odcinkach.

Znam ten ból. big_smile big_smile big_smile
Człowiek nie zaznacza "zapamiętaj mnie", ponieważ sądzi, że raz dwa napisze post, a jak przyjdzie nacisnąć "wyślij odpowiedź" okazuje się, że strasznie długo pisał.

Oczywiście w dalszym ciągu czekam na Twojego posta, tylko przed napisaniem jednak na wszelki wypadek zaznacz "zapamiętaj mnie". smile smile smile
Pozdrawiam. smile smile smile

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

91 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-02-07 00:52:34)

Odp: Uciążliwy lokator.

I
Zacznę od dziewczyny bo to już temat zamknięty i nierozwiązana zagadka.
Trudno powiedzieć czemu zerwała znajomość.
To, że stało się to z powodu jego zwolnienia z pracy to tylko nasze domysły.
Może powodowało nią coś innego, choćby jego stosunek do starej matki czy poglądy polityczne.
Lecz nawet jeśli to był brak pracy to moim zdaniem nie ma w tym nic złego.
Nauczona doświadczeniem mogła się obawiać, że on nie mając pracy zaraz straci lokal i będzie oczekiwał, że ona go przygarnie.
Być może chciała uniknąć takiej sytuacji i zakończyła znajomość zanim wywiązało się między nimi coś poważniejszego.
Bo na razie to był etap przyglądania się sobie, zbierania wiadomości.

W spotkaniu świątecznym też nie widzę nic złego.
Miało to być właściwie głównie atrakcyjne dla dziecka.
Plan był taki, że pooglądają zwierzęta w takim mini zoo, które znajduje się w pobliżu naszej wsi. Duża łąka ogrodzona gdzie pasą się konie, kucyki, kozy, drób wszelkiej maści łącznie z pawiami. Przez płot można sobie popatrzeć na to stadko. Dla dzieci to frajda szczególnie, że z racji obostrzeń nić nie działa, nie ma z tymi dziećmi gdzie pójść.
Po oglądaniu miał być poczęstunek u niego bo też nie ma gdzie zjeść coś ciepłego.
Zabawa, rozmowa, prezenty pod choinką jako, że czas świąteczny. I koniec wizyty, bez nocowania.
Wątpię, żeby któreś z nich sugerowało coś dziecku, że mu się rodzina powiększy czy aby samo dziecko tak pomyślało.
Wydaje mi się, że atrakcje przysłoniłyby dziecku relacje jakie panowały pomiędzy matką a jej znajomym.


II
Gdyby syn z zagranicy zechciał korzystać z polskiej karty od matki to ona zamęczyłaby go telefonami.
Płacąc krocie za połączenia zagraniczne nie powstrzymywała się od kilku dziennie choćby chwilowych telefonów do niego.
Przeważnie nie odbierał, nagrywała mu się a potem znowu dzwoniła ponaglić go z odpowiedzią.
Teraz, gdy musi sama się utrzymać to pewnie jest inaczej.
To jest jej ukochany syn, czekała na niego długo, wymodliła, wypłakała. Zamknęła oczy i schowała dumę do kieszeni wychodząc za mąż. Aby być wreszcie mamą.
Na dodatek był grzecznym dzieckiem nie sprawiającym kłopotu. W przeciwieństwie do naszego lokatora.
Więc całą miłość macierzyńską widocznie przelała na niego.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

92 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-02-07 02:44:56)

Odp: Uciążliwy lokator.

III

To raczej tragedia niż opera mydlana.
Gdy lokator był jeszcze w technikum ale był już pełnoletni to jego ojciec stał się kaleką na zawsze, nagle przestał chodzić.
Po zakończonym leczeniu przywieziono go do domu karetką.
Gdy matka zobaczyła, ze z auta wyjmują na noszach jej męża wybiegła na dwór, stanęła na schodach prowadzących do wejścia i zaczęła wrzeszczeć, że go nie chce w domu, niech go zabierają z powrotem do szpitala albo do mieszczącego się niedaleko zakładu opiekuńczo- pielęgnacyjnego.
Nie chciała wpuścić noszowych do domu.
Od jej wrzasku zleciało się pół wsi i oglądali to zajście  zza płotu.
Lokator podszedł do niej, objął ją unieruchamiając jej ręce,zniósł ją z tych schodów.
Polecił wnieść ojca cały czas ją przytrzymując. A ona wrzeszczała, kopała go, usiłowała nie dopuścić do wniesienia chorego
Powiedział gdzie mają go położyć.
Wziął ojca do swojego pokoju.
Gdy sanitariusze  już wychodzili to puścił matkę i wszedł do domu żeby zająć się ojcem.
Wtedy matka zaczęła cyrk.
Złapała się za serce, osunęła się na ziemię, krzyczała, że ma zawał, żeby wezwać pogotowie, że to wszystko przez tę sytuację.
Ludzie uwierzyli i zaczęli wołać lokatora, że matka zasłabła.
Przybiegli bliżej, ktoś poleciał po wodę, noszowi wysiedli chociaż już odjeżdżali itd.
Wyszedł,  podniósł ją i powiedział, ze jak chce do szpitala to on może jej wezwać transport ale do Abramowic./ Abramowice to miejsce gdzie jest szpital psychiatryczny./
I niech nie robi szopki tylko idzie do domu.
Ludziom też powiedział aby sobie poszli.
I matka posłuchała, poszła do domu bo nic jej nie było, udawała tylko.
Przez następnych kilka tygodni nie wychodziła z domu.
Ojcem opiekował się wyłącznie lokator przez kilkanaście lat. Matka nie tknęła palcem przy nim.
Wstawał wcześniej aby przed szkoła a potem pracą oporządzić ojca.
Po powrocie to samo, mycie, karmienie w łóżku, pampersy...
Nigdzie nie wyjeżdżał, nie miał urlopu.
I mimo, ze minęło dużo czasu ta sytuacja z przyjazdem ojca mogła mieć wpływ na decyzje matki względem majątku.

IV
Nasze rozrachunki finansowe z lokatorem całkowicie wymknęły się spod kontroli.
Nikt już nad tym nie panuje.
Czasami mi się wydaje, że to my go wykorzystujemy.
Było wprawdzie ustalone na początku, że płaci za to co zużyje/ tamten dom ma osobne liczniki/ i czynsz.
Ale ponieważ dom był zapuszczony, wszystko stare, część rzeczy zepsutych, podniszczonych, remontu nie było od wielu lat bo teściowie nie chcieli bałaganu z remontem związanego to ustalone zostało, że za pierwszy miesiąc lokator nie płaci czynszu bo odrobi to malowaniem, reperowaniem pomieszczeń i przedmiotów.
W kolejnych miesiącach oprócz dokańczania remontu doszła jego pomoc nam w pracach ogrodowych, pozyskiwanie drewna na opał z lasu, roboty budowlane na terenie naszej posesji. Teraz jeszcze doszło odśnieżanie.
Było sporo tych godzin, straciłam rachubę bo nie chodziłam za nim, wiele rzeczy robił gdy nikt tego nie widział.
Czasami mąż z nim ustala zakres robót ale w większości on zaczyna sam z własnej inicjatywy.
Wielu rzeczy nie robilibyśmy w ogóle albo znacznie łatwiej, krócej.
Np. wodę z mauzerów, która się zupełnie nie przydała mąż wypuściłby w okolice tego mauzera, sama by się wylała.
A lokator ileś tam godzin poświęcił na noszenie jej wiaderkami po całym sadzie, wykopał dołki pod drzewami i każdemu po trochu polewał.
2 tony wody rozniósł pod rośliny.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

93

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleomo z zapartym tchem czytam wieści o twoim lokatorze. Niesamowity koleś, ja jestem z niego taka dumna, że się przeciwstawił temu potworowi, zwanemu matką. To się bardzo rzadko dzieje, żeby ktoś sie od takich toksyków uwolnił, zwłaszcza jak są rodzicami. Tak sobie myslę, że to może dobrze, ze ta sprawa z mieszkaniem tak wyszła bo ciagle by tkwił w tym bagnie.
Czy udało mu sie juz jakąś pracę znaleźć?

94

Odp: Uciążliwy lokator.
Ajko napisał/a:

Kleomo z zapartym tchem czytam wieści o twoim lokatorze. Niesamowity koleś, ja jestem z niego taka dumna, że się przeciwstawił temu potworowi, zwanemu matką. To się bardzo rzadko dzieje, żeby ktoś sie od takich toksyków uwolnił, zwłaszcza jak są rodzicami. Tak sobie myslę, że to może dobrze, ze ta sprawa z mieszkaniem tak wyszła bo ciagle by tkwił w tym bagnie.
Czy udało mu sie juz jakąś pracę znaleźć?

Tak. Ma namiary na pracę. Będzie zatrudniony w budownictwie,/ głównie wykończeniówka/ gdy tylko mrozy ustąpią. Jako pomocnik, tragarz, kierowca.
Bo szef lubi w pracy wypić i trzeba go potem odwieźć do domu.
Ale w zamian za to rano go szef zawiezie, przyjedzie po niego.
Poniedziałek-piątek od 7 do 17. Sobota od 7 do 14. Wypłata co tydzień 500 zł.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

95 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-02-07 09:56:05)

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleomo, Wasz lokator jest człowiekiem przez wielkie C. Jego postawa zasługuje na uznanie. Zreszta jego obecna postawa również. Mam nadzieje, ze nigdy przenigdy nie ulegnie manipulacjom swojej rodzicielki. Jeśli ten mąż jej nie krzywdził, to jej postawa jest niegodna człowieka. A obok matki to ona nawet nie stała. Z opisu wyłania się obraz wyjątkowego człowieka (lokator) i człowieka chyba najzwyczajniej złego, a przede wszystkim głupiego i ogromnie niedojrzałego (matka). Jest takie powiedzenie: Mądrość to córka doświadczenia. Bardzo je lubię. Ale to smutne, ze tak wielu ludzi udowadnia, ze nie jest prawdziwe. To smutne, ze jest aż tak wiele wyjątków.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

96

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleomo czy temat zamknięty czy nie, napisz coś od czasu do czasu  o nim i o waszej relacji, jak mu się coś poukłada.
Wiesz tutaj myślę, że nie można rozpatrywać kwestii finansowych między wami. Wy mu daliście szansę na nowe życie, zobaczyliście w nim człowieka, który potrzebuje pomocy. On jak widać nie jest pasożytem, który by tylko ciągnął, potrafi pokazać, swoją wdzięczność i daje to co ma najlepsze porządną robotę. Bez was on być może dalej by tkwił z tą kobietą. Dla niej to też dobrze może coś dojedzie do tej pustej głowy. Chociaż znam takie to typy, zamiast wziąc się za siebie,  będzie robić z siebie ofiarę niewdzięcznych synów.

97

Odp: Uciążliwy lokator.

Bardzo fajnie się czyta ten wątek. Z perspektywy widza wszystko super.
Ale w dłuższej życiowej perspektywie wróżę Wam srogi zgryz moralny z racji tego lokatora.
Ani on ma zadatki na życiową samodzielność, ani Wy na wypowiedzenie mu lokum kiedykolwiek.

Obym się myliła, ale chyba dokonaliście faktycznego aktu samowywłaszczenia się z domu po teściach biorąc sobie na głowę - skądinąd poczciwego człowieka - na dożywocie.

98

Odp: Uciążliwy lokator.
noben napisał/a:

Bardzo fajnie się czyta ten wątek. Z perspektywy widza wszystko super.
Ale w dłuższej życiowej perspektywie wróżę Wam srogi zgryz moralny z racji tego lokatora.
Ani on ma zadatki na życiową samodzielność, ani Wy na wypowiedzenie mu lokum kiedykolwiek.

Obym się myliła, ale chyba dokonaliście faktycznego aktu samowywłaszczenia się z domu po teściach biorąc sobie na głowę - skądinąd poczciwego człowieka - na dożywocie.

To jest bardzo prawdopodobne, że on z nami zostanie na zawsze.
Bo nie ma gdzie pójść, przynajmniej na razie.
Nie jest to dla nas jednak źródłem zmartwień bo dom i tak stałby pusty, mąż nie miał zamiaru go wynajmować. Ani sprzedawać.
A jakby co to się sprzeda z lokatorem. smile

Czy on jest taki poczciwy to nie wiem.
Patrząc z innej perspektywy to jest okrutny. Zupełnie go nie interesuje los matki, której pomocy nie udziela mimo jej próśb.
Właściwie to nie były prośby tylko nakazy, rozkazy, groźby.
Część ludzi na wsi tak go zaczęła postrzegać. Że jest niewdzięcznikiem.

Za obecną sytuację matka wini jego.
Według niej to on jest winny, że drugi syn musiał tułać się po świecie.
Gdyby te naście lat temu nie sprzeciwił się jej decyzji o oddaniu ojca do placówki opiekuńczej to drugi syn wróciłby do domu.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

99

Odp: Uciążliwy lokator.

Trochę zmian u nas.
Lokator dziś trzeci dzień w pracy. Jego nowy pracodawca dostał zlecenie remontu w pomieszczeniu ogrzewanym. praca na 2-3 tygodnie.
A do tego poznał nową kobietę.
Według mojego męża, któremu pokazał zdjęcia to ona jest bardzo ładna, atrakcyjna, coś jak modelka.
Jest bardzo tajemnicza bo nie chce mu powiedzieć ani jakie ma wykształcenie ani zawód.
Powiedziała, że dowie się na spotkaniu.
A spotkanie wyznaczyła na czas gdy śnieg zginie.
Bo prowadząc auto co godzinę drogi musi odpocząć, przejść się chwilę.
A teraz nie ma gdzie stanąć na poboczu bo śnieg zalega.
Ona jest z daleka, kilkaset km.
Była w naszych stronach, podobało się jej.
Nie przeszkadza jej odległość bo jak powiedziała "swój warsztat pracy ma ze sobą'', może pracować w każdym miejscu Polski.
Lokator zapytał mojego męża co o tym sądzi. Pokazał co do niego pisała, opowiedział co mówiła.
Mąż poradził aby nie wpłacał jej żadnych pieniędzy ani nie podawał danych osobowych.
Zobaczymy co z tego wyniknie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

100

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleoma dzięki!!! smile smile smile

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

101 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-13 13:27:07)

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Trochę zmian u nas.
Lokator dziś trzeci dzień w pracy. Jego nowy pracodawca dostał zlecenie remontu w pomieszczeniu ogrzewanym. praca na 2-3 tygodnie.
A do tego poznał nową kobietę.
Według mojego męża, któremu pokazał zdjęcia to ona jest bardzo ładna, atrakcyjna, coś jak modelka.
Jest bardzo tajemnicza bo nie chce mu powiedzieć ani jakie ma wykształcenie ani zawód.
Powiedziała, że dowie się na spotkaniu.
A spotkanie wyznaczyła na czas gdy śnieg zginie.
Bo prowadząc auto co godzinę drogi musi odpocząć, przejść się chwilę.
A teraz nie ma gdzie stanąć na poboczu bo śnieg zalega.
Ona jest z daleka, kilkaset km.
Była w naszych stronach, podobało się jej.
Nie przeszkadza jej odległość bo jak powiedziała "swój warsztat pracy ma ze sobą'', może pracować w każdym miejscu Polski.
Lokator zapytał mojego męża co o tym sądzi. Pokazał co do niego pisała, opowiedział co mówiła.
Mąż poradził aby nie wpłacał jej żadnych pieniędzy ani nie podawał danych osobowych.
Zobaczymy co z tego wyniknie.

Niestety coś wyczuwam że może to być jak z naszym Lucyferem ,okazać się może że pani jest 'rehabilitantką" a jej usługi słono kosztują .albo chłopak da się wciągnąć w jakiś wydatek ponad to co zarabia.
Twój mąż  jest czujny i chyba mądrze doradza ,podejrzana sprawa z tą kobietą .obyśmy się mylili jednak.

102

Odp: Uciążliwy lokator.

smile smile Oby się gościowi życie ułożyło... smile

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

103 Ostatnio edytowany przez Teufel (2021-02-13 16:02:43)

Odp: Uciążliwy lokator.

Hm... Ma wasztat pracy ze sobą. Dobre i mocne. No, ja mam tylko jedno skojarzenie. Kleoma, a oni to swoje gniazdko to będą wić pod Twoim dachem?

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

104

Odp: Uciążliwy lokator.
Teufel napisał/a:

Hm... Ma wasztat pracy ze sobą. Dobre i mocne. No, ja mam tylko jedno skojarzenie. Kleoma, a oni to swoje gniazdko to będą wić pod Twoim dachem?

Przypuszczam, że nie jesteś w tym osamotniony, bo ja również mam dziwnie niepokojące skojarzenia. Zresztą ta jej tajemniczość w typie "dowiesz się na spotkaniu" jeszcze bardziej podsyca podejrzliwość.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

105 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-02-13 19:56:07)

Odp: Uciążliwy lokator.

Mój mąż twierdzi, że to skończy się na korespondencji lub najwyżej na jednym spotkaniu.
Jej teksty są takie egzaltowane, filozoficzne, pełne cytatów z Goethego i innych wielkich.
Wydaje się, że jest wykształcona i ma dużą wiedzę z nauk humanistycznych.
A on chłop nie ułomek i trochę wiedzy ogólnej posiada lecz książek zbyt wiele nie przeczytał.
Może najwyżej lektury w szkole.
Nie odpowiedziała mu też na pytanie o jej stan cywilny.
Nawet 2 razy pytał, a ona zmieniła temat.

Gdy przyjedzie to ma zamiar zatrzymać się w pensjonacie czy agroturystyce gdzie już kiedyś była i ma kontakt z właścicielami.
Odpowiedzieli, że ją przyjmą nawet mimo zakazów.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

106

Odp: Uciążliwy lokator.

"Więc takim jest los człowieka, że czuje się szczęśliwym, póki nie dojdzie do rozumu, a potem musi go stracić, by na nowo pozyskać szczęście. Biedaku, jakże zazdroszczę ci twego obłędu i nieświadomości, w której żyjesz."
Johann Wolfgang von Goethe, Cierpienia młodego Wertera

107

Odp: Uciążliwy lokator.
paslawek napisał/a:

"Więc takim jest los człowieka, że czuje się szczęśliwym, póki nie dojdzie do rozumu, a potem musi go stracić, by na nowo pozyskać szczęście. Biedaku, jakże zazdroszczę ci twego obłędu i nieświadomości, w której żyjesz."
Johann Wolfgang von Goethe, Cierpienia młodego Wertera

Mąż zapamiętał coś takiego: "Nawet kulejąc można zajść daleko. Lecz gdy upadniesz i leżysz, nie podnosisz się to nigdzie nie zajdziesz" smile

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

108

Odp: Uciążliwy lokator.

Największe upodobanie do wzniosłych cytatów mają dżesiki z wykształceniem zawodowym niepełnym...

Zdziwię się, jeśli ta znajomość zdąży się zacząć, zanim się skończy.

109 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-02-14 02:26:53)

Odp: Uciążliwy lokator.
noben napisał/a:

Największe upodobanie do wzniosłych cytatów mają dżesiki z wykształceniem zawodowym niepełnym...

Zdziwię się, jeśli ta znajomość zdąży się zacząć, zanim się skończy.

Też tak myślę, że to lada dzień się skończy.
Wiem też, że gdyby miał wybierać pomiędzy nią a Dżesiką to wybrałby Dżesikę.
Ona zaczyna go sprawdzać. Dzwoni, pyta co robi, jak jest ubrany itd. i każe sobie wysłać zdjęcie zrobione w tym momencie.

Był dziś u nas ze 2 godziny.
Pochwalił się wypłatą. Za 26 godzin pracy/ skuwanie płytek, wynoszenie gruzu, zamiatanie/ 200 zł i sucha bułka z margaryną.
Ta bułka to dlatego, ze jego pracodawca się nawraca.
W piątek najechał na lokatora, że lokator miał zamiar jeść kanapkę z mielonką tyrolską.
A ponieważ mielonki nie dało się z chleba zdjąć bo była wsmarowana w dziury ta kazał mu ją schować i dał mu jedną z dwóch swoich bułek.
Z margaryną bo masła w piątek też nie wolno bo to produkt odzwierzęcy.

Teściowa, żona i córka w Matki Boskiej Gromnicznej zaczęły nowennę gregoriańską/ pomyliło mu się chyba z pompejańską/ o jego nawrócenie, wyjście z nałogu alkoholizmu i nikotynizmu.
I on uważa, że ta nowenna działa bo już 4 dni nie pił i nie palił.
Wymodliły też to zlecenie, które właśnie wykonują bo pracy nie miał od czasu przed Bożym Narodzeniem.
Siedział w domu i pił.
Zwierzył się lokatorowi, że abstynencja wcale nie jest taka straszna w porównaniu z tym co go czeka lada dzień.
Ma iść do spowiedzi generalnej jeszcze przed Wielkanocą.
Bo ostatni raz był u spowiedzi podczas I komunii córki. A córka właśnie skończyła studia.
Najgorsze dla niego jest to jak on powie proboszczowi, że zdarzyło mu się zdradzać żonę z panienkami na parkingach w lasku.
Te zdrady częściowo były uzasadnione bo żona wyprowadzała się czasami z sypialni.
Słuchała dobrych rad mamusi.
Poradził też lokatorowi aby jeśli się ożeni to za nic nie zgadzał się na zamieszkanie z teściową.
Bo teściowa to zło, przez nią w jego małżeństwie źle się działo.
Może nawet nie wypiłby tyle w życiu gdyby nie ona.
Bo tak go potrafiła zdenerwować, że musiał odreagować za pomocą alkoholu.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

110 Ostatnio edytowany przez złodziej zapalniczek (2021-02-14 11:59:38)

Odp: Uciążliwy lokator.

Coś ten pracodawca dyma go ostro 200 zł za 26 godzin stawki rodem z Afryki i jeszcze psychol z tymi bułkami
Pochodzę z regionu Polski gdzie jest duże bezrobocie ale stawka 7 zł groszami to jest tragedia, nawet pomocnik na budowie ma min 12
Niestety pewnie lokator nie ma wyjścia i się godzi na to
Pracownik nie jest własnością pracodawcy,jego niewolnikiem i nie może być poniżany a jedynie otrzymuje godziwe wynagrodzenie za wykonywaną pracę, nic więcej i aż tyle
Zwykle pracodawcy wykorzystują takie sytuacje aby tylko nabić swój portfel
Tak przeczytałem cały wątek od samego początku i jestem zachwycony że dobrzy ludzie jeszcze istnieją ,mam na myśli autorkę tego wątku

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

111 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-02-17 01:17:34)

Odp: Uciążliwy lokator.
złodziej zapalniczek napisał/a:

Coś ten pracodawca dyma go ostro 200 zł za 26 godzin stawki rodem z Afryki i jeszcze psychol z tymi bułkami
Pochodzę z regionu Polski gdzie jest duże bezrobocie ale stawka 7 zł groszami to jest tragedia, nawet pomocnik na budowie ma min 12
Niestety pewnie lokator nie ma wyjścia i się godzi na to
Pracownik nie jest własnością pracodawcy,jego niewolnikiem i nie może być poniżany a jedynie otrzymuje godziwe wynagrodzenie za wykonywaną pracę, nic więcej i aż tyle
Zwykle pracodawcy wykorzystują takie sytuacje aby tylko nabić swój portfel
Tak przeczytałem cały wątek od samego początku i jestem zachwycony że dobrzy ludzie jeszcze istnieją ,mam na myśli autorkę tego wątku

Obawiam się, ze staliśmy się jeszcze większymi wyzyskiwaczami niż ten pracodawca i za godzinę pracy wychodzi mu u nas jeszcze mniej.
Dałam mu kiedyś zeszyt i długopisy aby zapisywał ile godzin dla nas pracował i co to było.
Nic nie zapisał do tej pory.
Myślałam nad tym aby  powiedzieć niech  w przyszłym miesiącu przyniesie ten czynsz mi do ręki a z kolei ja mu zapłacę za zapisane przepracowane godziny.
Bo w tej chwili to wygląda tak, że ustalonego dnia on przychodzi niby się rozliczyć, pyta ile za rachunki, pokazujemy mu kwity, podlicza się razem, pytamy się o jego godziny/te o których nie wiemy ile było, bo część jest u nas zapisana/ i ile mu mamy dopłacić.
On mówi, że nic bo jeszcze on jest winien bo bierze różne rzeczy od nas a to przecież kosztuje.
I takie ceregiele różne następują bez konkretów.
Farsa jednym słowem.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

112 Ostatnio edytowany przez złodziej zapalniczek (2021-02-17 12:14:40)

Odp: Uciążliwy lokator.

chyba raczej wie że jest waszym dłużnikiem za pomoc jaką mu okazaliście i nie jest sam wycenić swoich prac, to jest tak jak by wam chciał powiedzieć dziękuję
w takich okolicznościach nie bym był w stanie od kogoś takiego oczekiwać zapłaty
nie wszystko da się tak łatwo przeliczyć na pieniądze
Ma nieco inny system wartości

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

113

Odp: Uciążliwy lokator.
złodziej zapalniczek napisał/a:

chyba raczej wie że jest waszym dłużnikiem za pomoc jaką mu okazaliście i nie jest sam wycenić swoich prac, to jest tak jak by wam chciał powiedzieć dziękuję
w takich okolicznościach nie bym był w stanie od kogoś takiego oczekiwać zapłaty
nie wszystko da się tak łatwo przeliczyć na pieniądze
Ma nieco inny system wartości

Daje się wykorzystywać gdy ktoś mu poda rękę.
A to nie jest dobre w dzisiejszych czasach.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "
Odp: Uciążliwy lokator.

nie sądzę abyście to wy go wykorzystywali, raczej jest zbyt bierny na rolę pracodawców
postaraj mu się wyjaśnić że w życiu zawodowym nie można być takim podatnym na wykorzystywanie
sam jestem bardzo nieśmiały ,lekko zamknięty w sobie lecz w sprawach zawodowych nie ma że boli, i walczę o swoje bo wiem że mam jaką wartość którą jestem w stanie przeliczyć na złotówki
z kolei też prywatnie pomagam znajomym i nie oczekuje za to zapłaty
a czy świat taki jest, jest , ale czy wszyscy takiego chcą, nie sądzę

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

115 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2021-02-17 15:11:30)

Odp: Uciążliwy lokator.

Watek ciekawy i zyciowy, przeczytalam jednym tchem, dzieki za to.

Najchetniej bym tego pana usciskala i powiedziala mu, ze wszystko bedzie dobrze.
Ech...zycie.

Zyj Tu i Teraz.

116

Odp: Uciążliwy lokator.

Już ustalone, dziewczyna przyjeżdża w piątek za 2 tygodnie. Nie w ten najbliższy tylko w następny.
Wypytała go o nazwy miejscowości, gdzie mieszka, gdzie pracuje.
Lecz sama na pytanie gdzie się zatrzyma nie odpowiedziała.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

117

Odp: Uciążliwy lokator.

Życzę mu jak najlepiej, ale intuicja podpowiada, że w tym przypadku należałoby zachować daleko idącą ostrożność. Za dużo tu tajemnic, niedopowiedzeń, pani zachowuje się co najmniej zastanawiająco.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

118

Odp: Uciążliwy lokator.
Olinka napisał/a:

Życzę mu jak najlepiej, ale intuicja podpowiada, że w tym przypadku należałoby zachować daleko idącą ostrożność. Za dużo tu tajemnic, niedopowiedzeń, pani zachowuje się co najmniej zastanawiająco.

Być może ta tajemniczość jest po to aby w razie gdyby jej się nie spodobał to będzie mogła zniknąć bez śladu, on jej nie odnajdzie bo nic o niej nie wie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

119

Odp: Uciążliwy lokator.

Całkiem możliwe, ale jeśli kobieta przyjeżdża z daleka do zupełnie obcego mężczyzny, sama na swój temat właściwie nic nie mówi, a to co mówi brzmi enigmatycznie i zachowawczo, równocześnie nie przeszkadza jej, by drugą stronę dosyć szczegółowo przepytywać, to mi od razu zapala się czerwona lampka ostrzegawcza, zwłaszcza, że lokator wydaje się być nieco naiwny.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

120

Odp: Uciążliwy lokator.

Cios finansowy spadł na mojego lokatora.
Ze 2 tygodnie temu bliski kuzyn poprosił go o świadkowanie na ślubie.
Miał być tylko ślub cywilny, bez nawet żadnego przyjęcia po ceremonii bo młodzi nie chcą wydatków, ich biznesy ledwo dyszą, dziecko w drodze itd.
Zgodził się bo wydawało mu się, że nie będzie to się wiązało ze zbyt dużymi kosztami finansowymi, tak go zapewniał pan młody.
Ma tylko stawić się w urzędzie, podpisać i do domu.
Teraz się dowiaduje, że panna młoda jednak zmieniła zdanie i będzie przyjęcie w domu. Z tańcami.
A to wiąże się z kosztem dla lokatora bo pasuje większy prezent dać.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

Posty [ 61 do 120 z 158 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021