Uciążliwy lokator. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 158 ]

1

Temat: Uciążliwy lokator.

Powodowani współczuciem podjęliśmy z mężem decyzję o wynajęciu części domu po zmarłych rodzicach.
Dom stoi na sąsiedniej działce, pomiędzy domami jest niezamykana furtka.
Nowy lokator mieszka od kilku dni.
Po pracy przychodzi do nas i gada.
W weekend padał deszcz. Leżeliśmy sobie po wczesnym obiedzie. Mąż miał zamiar pospać, ja poczytać.
Dzwonek do drzwi przerwał naszą sielankę.
Wczoraj był, dziś jeszcze jest na tarasie z mężem.
Nie wiem jak mam postąpić aby się od nas odczepił a jednocześnie nie urazić go bo to dobry człowiek, niedawno mocno skrzywdzony.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-25 21:15:57)

Odp: Uciążliwy lokator.

Nie panikuj Kleomo, facet pewnie chce się pokazać z dobrej strony i że nie jest gburem,chce was poznać  a jego sposób na krzywdę,która go spotkała to kontakt z ludźmi nie izoluje się najprawdopodobniej za parę dni wyczuje że być może zbyt często was odwiedza jeżeli jest w miarę ogarnięty, jak nie to będziemy kombinować co dalej .Asertywność totalna w akcji .
Możesz mu podpowiedzieć o netkobietach będzie siedział na forum a nie u was smile

3

Odp: Uciążliwy lokator.
paslawek napisał/a:

Nie panikuj Kleomo, facet pewnie chce się pokazać z dobrej strony i że nie jest gburem,chce was poznać  a jego sposób na krzywdę,która go spotkała to kontakt z ludźmi nie izoluje się najprawdopodobniej za parę dni wyczuje że być może zbyt często was odwiedza jeżeli jest w miarę ogarnięty, jak nie to będziemy kombinować co dalej .Asertywność totalna w akcji .
Możesz mu podpowiedzieć o netkobietach będzie siedział na forum a nie u was smile

My się znamy.
On jest z naszej wsi. Wiemy o sobie nawzajem bardzo dużo.

Mój mąż mówił mi wczoraj, że może gdy on pozna jakąś dziewczynę to przestanie nas nachodzić.
Dziś wspomniałam lokatorowi, że ma dużo czasu wolnego to może sobie partnerki życiowej szukać.
A on mi na to że " gołodupca to żadna pewnie nie zechce. Musi się najpierw dorobić.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "
Odp: Uciążliwy lokator.

Nie widzę problemu, jak dzwoni do drzwi to po prostu nie otwierać.
Nie chodzi o to by udawać, że nie ma nas w domu jak wszystkie światła się świecą.
Może po prostu w tym czasie brało się prysznic albo walczyło z palącym rondlem? Nie trzeba w ogóle się tłumaczyć, po prostu nie otwierać i tyle smile

5

Odp: Uciążliwy lokator.

Intuicja podpowiada mi, że może być ciężko, ale równie dobrze pan rzeczywiście w końcu się zreflektuje, tym bardziej, że - jak zasugerował Paslawek - jak najbardziej może być to z jego strony forma okazania Wam wdzięczności, co być może samo za chwilę minie i to w sposób zupełnie naturalny. 

Jeśli nie, trzeba będzie grzecznie dać mu do zrozumienia, że za często Was nachodzi. Na początku można to zrobić w nieco zawoalowany sposób, na przykład słowami: naprawdę nie jestem dziś dobrym rozmówcą, jestem zmęczona, a na wieczór zaplanowałam sobie czytanie książki albo przepraszam cię, ale mogę poświęcić ci tylko kwadrans, potem muszę wracać do swoich zajęć. Możecie też od razu umówić się na konkretny dzień, dając mu w ten sposób do zrozumienia, że musi spokojnie do niego zaczekać i wtedy poświęcić mu więcej czasu, a przy okazji między słowami przemycić, że lubicie ten swój spokój tylko we dwoje.
Jeśli to wciąż okaże się niewystarczające, niestety trzeba będzie kulturalnie, ale stanowczo (ważny jest ton głosu) i wprost wyrazić, że zbyt częste najścia wybijają Was z codziennego rytmu i nie czujecie się z tym komfortowo. Na osłodzenie można jednak dodać, że oczywiście od czasu do czasu chętnie napijecie się z nim herbaty i choć jest Wam przykro, jeśli poczuje się zawiedziony, to niestety nie jesteście w stanie poświęcić mu tyle czasu, ile wyraźnie oczekuje.

To nie może być tak, że lokator stanie się natrętem, a Wy we własnym domu najpierw przestaniecie czuć się swobodnie, a w końcu zaczniecie przed nim uciekać albo gasić światła, udając, że nie ma Was w domu - znam takie przypadki. Im szybciej to między sobą wyjaśnicie, tym lepiej, choć teraz jeszcze warto dać mu złapać oddech, by spokojnie odnalazł się w nowym miejscu i zaaklimatywował.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Mój mąż mówił mi wczoraj, że może gdy on pozna jakąś dziewczynę to przestanie nas nachodzić.
Dziś wspomniałam lokatorowi, że ma dużo czasu wolnego to może sobie partnerki życiowej szukać.
A on mi na to że " gołodupca to żadna pewnie nie zechce. Musi się najpierw dorobić.

Osobiście wydaje mi się, że takie wycieczki personalne do wynajmującego typu: ,,znajdź sobie kobietę", są mocno niekulturalne.
No ale skoro wszyscy się tam znacie na tej wiosce to może tego typu konwersacje pomiędzy Wami a nim są na co dzień, więc tutaj nie ma co się przyczepiać.

7

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Nowy lokator mieszka od kilku dni.
Po pracy przychodzi do nas i gada.

A nie możecie poczekać powiedzmy miesiąca zanim podejmiecie działania?


Mąż miał zamiar pospać, ja poczytać.

Na następny raz niech mąż śpi. A Ty otwórz drzwi z książką... Po otwarciu drzwi mów "Cześć! Mąż po pracy zmęczony się położył... musimy być cicho...".
Gość powinien zakapować, że nie może tak przychodzić kiedy chce.



Wczoraj był, dziś jeszcze jest na tarasie z mężem.
Nie wiem jak mam postąpić aby się od nas odczepił a jednocześnie nie urazić go bo to dobry człowiek, niedawno mocno skrzywdzony.

Dać mu jednak trochę czasu aż tematy się wyczerpią. Potem się postanowi co dalej.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

8

Odp: Uciążliwy lokator.

On nas widzi jak na patelni.
Ma dobry widok na nasze podwórko, wejście do domu. Gdy tylko któreś z nas wyjdzie z domu i coś robi na podwórku to on zaraz się pojawia, proponuje pomoc albo o coś pyta.
W sobotę wróciliśmy z większych zakupów. Gdy tylko zobaczył jak wyjmujemy z bagażnika to od razu przyleciał ofiarując pomoc w noszeniu do domu.
Raczej mu się nie skończą tematy bo w pracy słucha radia i uważa, że też powinien się podzielić uzyskanymi tam wiadomościami, podyskutować z nami o tym.
Gdy zastanawialiśmy się z mężem czy mu wynająć gdy o to poprosił to miałam obawy czy nie będzie zapraszał kolegów, będą głośne imprezy itd.
Do głowy mi nie przyszło, że on się tak do nas przyklei.
Spora różnica wieku jest między nami. On ma tu kilka osób z którymi utrzymywał bliski kontakt.
Z nami to było tylko "dzień dobry".

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

9 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-08-26 09:00:06)

Odp: Uciążliwy lokator.

Oczywiście jest prosta droga i powiedzenie mu wprost, czyli ogólnie   "Cieszymy się jak nas odwiedzasz, ale są chwile kiedy wolelibyśmy być sami...". To dość ostro powiedziane.

Druga opcja to wykorzystanie jakiejś sytuacji, czyli zagranie bardziej delikatnie, np. jak wychodzisz na ogród a on się przyczepi to powiedzieć "Wiesz... właśnie miałam nieporozumienie, i wyszłam sobie to przemyśleć, więc wybacz jeśli będę małomówna..."   i prowadzić dialog na zasadzie zdawkowego odpowiadania. Jeśli przekroczy graniczę grzeczności, czyli w stylu "Chcesz o tym porozmaiwać?"   "Nie, dzięki... chcę pobyć sama..."  i on wtedy "Może jednak Ci pomogę?" -- to możesz go ostrzej zaatakować "Sluchaj! Najdelikatniej jak się dało daję Ci do zrozumienia, że chcę pobyć teraz sama...".

Inne opcje to odpoczywaj gdy natręta nie ma. A jak przychodzi, to bierz się za sprzątanie i nie przerywaj i mu powiedz "O! Witaj... nie mogę Cię teraz odpowiednio ugościć, bo muszę szybko sprzątnać dom, bo potem nie będę miała czasu...".

Możecie też ucinać konwersacje, abyście nie byli ciekawymi rozmówcami dla niego. NIE mówić o sobie. NIE reagować gdy on mówi o sobie. Ucinać tematy które go interesują wprost "Przepraszam, ale nie oglądam polityki, wyłączam telewizor, a od Ciebie też nie chcę o tym słuchać...".

Innymi słowy można rozwiązanie jakoś wystopniować... jedni by go wyprosili z domu, a inni delikatnie odpychali.



Kleoma napisał/a:

Gdy tylko któreś z nas wyjdzie z domu i coś robi na podwórku to on zaraz się pojawia, proponuje pomoc albo o coś pyta.

Ucinać rozmowę, odmówić pomocy, być zamyśloną, zmuszać go aby powtarzał kilka razy to samo...   "Sorki! Ale rozkojarzyłam się... -- możesz powtórzyć?"



W sobotę wróciliśmy z większych zakupów. Gdy tylko zobaczył jak wyjmujemy z bagażnika to od razu przyleciał ofiarując pomoc w noszeniu do domu.

No iiiiiiiiiii? Jak się to skończyło? Co powiedzieliście?    "Tak, jasne, pomóż"    czy    "Nieee... dzięki", a on "Pomogę...", a Wy "Wiesz... jednak wolimy sami sobie zakupy nosić...".,  a on "Ale...coś-tam-coś-tam" -- tu już przekracza granice i można ostrzej.



Raczej mu się nie skończą tematy bo w pracy słucha radia i uważa, że też powinien się podzielić uzyskanymi tam wiadomościami, podyskutować z nami o tym.

I dyskutujecie? I interesuje to Was? Jak nie interesuje to trzeba jasno powiedzieć, że to Was nie interesuje -- nie powinien się obrazić, bo to nie dotyczy jego. Zmieńcie temat na taki, który Was interesuje... np. powiedz, że Ciebie interesują tylko kwiaty ogrodowe.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

10

Odp: Uciążliwy lokator.

Powiedz mu: przyjmujemy we wtorki:)
Jak w dawnych, ulozonych czasach.
Nie widzę nic niegrzecznego w powiedzeniu: przepraszam Cię, odpoczywamy teraz, sprzątamy, zakupy nosimy sami.itd.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

11

Odp: Uciążliwy lokator.

Dziękuję za rady.
Większość niestety jest nierealna bo on albo udaje albo naprawdę nie wyczuwa aluzji.
Do tego jak się dowiaduję jest największym gadułą w naszej nie tylko wsi ale okolicy. Gęba mu się nie zamyka. Musi nawijać cały czas.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że znudzi się nami albo spełni swoje obietnice o wyjeździe w celu poszukania lepiej płatnej pracy, weźmie dodatkową pracę.

Gary
Z kwiatami to akurat okazało się, że on zapałał nagle do nich miłością. Podczas jednego z pierwszych najść mnie dopytywał się o nazwy rosnących u nas. Za parę godzin przyszedł się pochwalić, że część nazw zapamiętał. Te, które zapomniał kazał sobie przypomnieć, porobił im zdjęcia i popodpisywał w telefonie.
Za jakiś czas znowu przyszedł i zapytał czy może sobie kilka urwać i postawić bukiet na stole. Potem przyszedł pokazać mi zdjęcie jaką kompozycję zrobił z nich.
Chciał mi pomagać zdejmować pranie gdy zobaczył, że to robię.
W niedzielę przyszedł się zapytać czy mamy długą drabinę bo jak będą leciały liście z orzecha to wlecą w rynny i się zapcha, to on może oczyszczać.
Bo jak byśmy nie mieli drabiny tak długiej to on ma możliwość pożyczyć.
Nie chce u nas niczego pić ani jeść, z grzeczności zaoferowałam mu kawę czy herbatę lecz odmówił.
Wstał od stołu, mówi że już idzie a jeszcze na stojąco z 15 minut nawijał, potem przeszedł do drzwi i zanim je otworzył to kolejnych 15.
On ma chyba jakieś ADHD

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

12

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Dziękuję za rady.
Większość niestety jest nierealna bo on albo udaje albo naprawdę nie wyczuwa aluzji.
Do tego jak się dowiaduję jest największym gadułą w naszej nie tylko wsi ale okolicy. Gęba mu się nie zamyka. Musi nawijać cały czas.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że znudzi się nami albo spełni swoje obietnice o wyjeździe w celu poszukania lepiej płatnej pracy, weźmie dodatkową pracę.

Gary
Z kwiatami to akurat okazało się, że on zapałał nagle do nich miłością. Podczas jednego z pierwszych najść mnie dopytywał się o nazwy rosnących u nas. Za parę godzin przyszedł się pochwalić, że część nazw zapamiętał. Te, które zapomniał kazał sobie przypomnieć, porobił im zdjęcia i popodpisywał w telefonie.
Za jakiś czas znowu przyszedł i zapytał czy może sobie kilka urwać i postawić bukiet na stole. Potem przyszedł pokazać mi zdjęcie jaką kompozycję zrobił z nich.
Chciał mi pomagać zdejmować pranie gdy zobaczył, że to robię.
W niedzielę przyszedł się zapytać czy mamy długą drabinę bo jak będą leciały liście z orzecha to wlecą w rynny i się zapcha, to on może oczyszczać.
Bo jak byśmy nie mieli drabiny tak długiej to on ma możliwość pożyczyć.
Nie chce u nas niczego pić ani jeść, z grzeczności zaoferowałam mu kawę czy herbatę lecz odmówił.
Wstał od stołu, mówi że już idzie a jeszcze na stojąco z 15 minut nawijał, potem przeszedł do drzwi i zanim je otworzył to kolejnych 15.
On ma chyba jakieś ADHD

ADHD ? albo podbija do Ciebie a co niemożliwe ? - możliwe .

13

Odp: Uciążliwy lokator.

big_smile jak podbija to Kleoma masz przekichane.
Pod tym względem lepiej unikac wszelkich sąsiadów smile
Ale jak to taka wioskoea gadula i plotkarz to mialam taką znajomą i skonczylo się dopiero po przeprowadzce.
Szczerze, to jedyną metodą na nią bylo albo nie otwierac drzwi, albo się przyzwyczaić, bo nawet wprost w stylu padam z nóg po pracy, muszę odpocząć, byla odpowiedż a ja lubię przychodzic do Ciebie po Twojej pracy bo:  tu niesamowicie szczere wyznania następowały,
Jak nie nozna z czyms walczyc, to sie przystosuj.. wiec sie przystosowalam i mialam osobę ktora chciala by wykorzystac jej energię, więc dostawała ode mnie rózne zadania do wykonania:) co robila chętnie. Ja wysluchiwalam jej opowiadań bez bólu, pilnując się by o sobie bie zdradzac niczego osobistego. I tak, ona miala Adhd.
. Czasami nie otwieralam drzwi smile
Nie obrazala sie o to, a cieszyla jak otworzylam
W sumie to takie osoby powiedzą Ci wiecej szczerze niż przyjaciele.
Dla mnie kazdy pojawia Ci sie w życiu po coś:)
Przeprowadzila się w koncu, ale jakos strasznie żle tego nie wspominam.
Tylko ze mnie często nie bylo w domu..wiec caly czas nie mialam jej na glowie.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

14 Ostatnio edytowany przez SaraS (2020-08-26 16:22:28)

Odp: Uciążliwy lokator.

Byłam w podobnej sytuacji po przeprowadzce. Pani około pięćdziesiątki od pierwszego dnia wpadała na niezobowiązujące pogawędki. Najpierw nie do domu, ale do ogródka, który w tym czasie był jeszcze nieogrodzony. Pierwsze popołudnie, my w trakcie przeprowadzki właściwie, a pani zdążyła zajrzeć trzy razy. Kolejnego dnia - dwa. Przy pierwszych pogaduszkach zakładałam, że po prostu chce poznać nowych sąsiadów, że miła, że może chce, żeby nam miło było, więc byłam bardzo serdeczna, ale szybko zauważyłam, że co ja w ogródku, to ona akurat wychodzi z psem. wink I - przez ten brak ogrodzenia - tupta sobie prosto pod tarasik i nadaje.

Tak że ja Cię całkowicie rozumiem, bo sama szybko zaczynam się czuć osaczona, szybko przestaję się czuć swobodnie - nie było szans, żebym, jak radzono Ci wyżej, poczekała z miesiąc z reakcją, bo do tej pory bym zwariowała. ;p Najpierw zaczęłam, widząc ją z daleka, mówić grzecznie "dzień dobry" i natychmiast wracać do książki czy czegoś tam innego. Jak się okazało, że to nie pomaga, to - zawsze z uśmiechem - "przepraszam, jestem teraz zajęta". Nie wiem, na jak długo by to pomogło, ale pojawił się wysoki płot, więc pani straciła możliwość beztroskiego wpadania od tyłu. Tzn. na początku często słyszałam "pani Saro, pani Saro, dzień dobry, jest pani?" (ciekawe, ile razy nie słyszałam wink), ale - że wiedziałam, że płot nas zasłania - nie odpowiadałam. Odpuściła, ale ja przez to straciłam wszelkie skrupuły związane z tym, że nie chcę pani urazić, bo może pani chce dobrze. Zwłaszcza że od innego sąsiada dowiedziałam się w międzyczasie, że pani wcale samotna nie jest, a po sąsiadach po prostu lubi latać. Skończyło się, jak parę razy w ciągu jednego weekendu wydzwaniała dzwonkiem przy furtce. Nie wpuściłam jej, ale nie udawałam wcale, że w domu mnie nie ma. Jakiś czas później dopadła mnie wink i próbowała urządzać przesłuchanie - że była, że wie, że ja też byłam, że jej nie wpuściłam i że jak to tak. A że akurat coś takiego doprowadza mnie do szału od daaawna, znaczy, takie jakieś przekonanie, że jak ktoś jest w domu, to musi otworzyć, a jak nie - wytłumaczyć się, to powiedziałam krótko (ale wciąż uprzejmym tonem!), że jak nie mam ochoty na wizyty, to nie otwieram. Od tej pory spokój; pani nawet się nie obraziła, grzecznie się witamy zawsze, ale nic więcej.

Nie wiem, czy coś z tego zadziałałoby i czy w ogóle chciałabyś przetestować u siebie, bo - jak rozumiem - to jest jakiś znajomy, więc pewnie bardziej zależy Ci na poprawnych stosunkach. Ja bym chyba jednak spróbowała powiedzieć wprost; uprzejmie, serdecznie, ale stanowczo, że nie przepadam za niezapowiedzianymi i/lub tak częstymi wizytami, ponieważ mam sporo zajęć i to burzy moje plany. A później faktycznie przestałabym otwierać, chyba że akurat miałabym ochotę na pogawędkę. No ale to już zależy od tego, czy bardziej cenisz sobie spokój, swobodę w domu czy dobre stosunki z lokatorem. wink

15

Odp: Uciążliwy lokator.

A... to kojarzę takich typów co zajmują czas.

Kleoma napisał/a:

Z kwiatami to akurat okazało się, że on zapałał nagle do nich miłością. Podczas jednego z pierwszych najść mnie dopytywał się o nazwy rosnących u nas. Za parę godzin przyszedł się pochwalić, że część nazw zapamiętał. Te, które zapomniał kazał sobie przypomnieć, porobił im zdjęcia i popodpisywał w telefonie.
Za jakiś czas znowu przyszedł i zapytał czy może sobie kilka urwać i postawić bukiet na stole. Potem przyszedł pokazać mi zdjęcie jaką kompozycję zrobił z nich.
Chciał mi pomagać zdejmować pranie gdy zobaczył, że to robię.

On to może naturalnie robić, faktycznie...



W niedzielę przyszedł się zapytać czy mamy długą drabinę bo jak będą leciały liście z orzecha to wlecą w rynny i się zapcha, to on może oczyszczać.
Bo jak byśmy nie mieli drabiny tak długiej to on ma możliwość pożyczyć.
Nie chce u nas niczego pić ani jeść, z grzeczności zaoferowałam mu kawę czy herbatę lecz odmówił.

To dobrze, że odmówił.



Wstał od stołu, mówi że już idzie a jeszcze na stojąco z 15 minut nawijał, potem przeszedł do drzwi i zanim je otworzył to kolejnych 15.
On ma chyba jakieś ADHD

Ok! To jakoś miękko go odepchniesz. Trochę czasu i się unormuje --- tak uważam.
Po prostu jak będzie często bywał u Was, to pufałość wzrośnie... a wtedy można mu bardziej dosadnie tłumaczyć...  Relacji nie zniszczysz, a ją ułożysz.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

16

Odp: Uciążliwy lokator.

Co za problem po prostu powiedzieć grzecznie, że chcemy pobyć sami i mamy swoje sprawy do zrobienia i poprosić żeby w razie czego umawiał się na spotkania z wyprzedzeniem. Nie ma nic złego w tym że czegoś nie chcemy, nikogo nie krzywdzicie, no może poza sobą bo robicie rzeczy przeciwko sobie, których nie macie ochoty robić a to nie prowadzić do nikąd.

17

Odp: Uciążliwy lokator.
SaraS napisał/a:

Tak że ja Cię całkowicie rozumiem, bo sama szybko zaczynam się czuć osaczona, szybko przestaję się czuć swobodnie - nie było szans, żebym, jak radzono Ci wyżej, poczekała z miesiąc z reakcją, bo do tej pory bym zwariowała. ;p

O właśnie, osaczona to jest bardzo dobre słowo.
Z początków małżeństwa pamiętam nieco podobną sytuację z koleżanką, przez którą czułam się równie osaczona. Ja byłam młodą mężatką, studentką z własną działalnością, domem do ogarnięcia i wtedy już małym dzieckiem pod opieką. Jej natomiast wyraźnie się nudziło, więc wpadała sobie bez zapowiedzi i niestety nie wiedziała kiedy wypadałoby wyjść. Nie pomagały żadne delikatne sugestie, potem wyraźne odrywanie się od rozmowy, by zacząć wypełniać obowiązki - nie docierało, po prostu chodziła za mną. Bywały takie dni, kiedy mój mąż zdążył wrócić z drugiej zmiany (po godz. 23.00) i choć pewnie marzył, by odpocząć i trochę pobyć z rodzinką, to jeszcze ją zastawał. W końcu usiłując znajomość rozluźnić zaczęłam robić uniki i kiedy pukała do drzwi wykręcać się ze słowami, że muszę za chwilę wyjść i jeszcze się przygotować lub coś podobnego. Kiedy i to nie odniosło pożądanego skutku, w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam wprost, że tak częste wizyty zupełnie dezorganizują mi życie, a że - jak widzi - na brak zajęć nie narzekam, to naprawdę nie jestem w stanie poświęcać jej tyle czasu. Najpierw chyba poczuła się dotknięta, przez jakiś miesiąc nie pojawiła się ani razu, ale potem rzeczywiście wpadała rzadziej i z większym wyczuciem. Wkrótce sama wyszła za mąż, urodziła dziecko i... zrozumiała.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

18

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

[...]
Dziś wspomniałam lokatorowi, że ma dużo czasu wolnego to może sobie partnerki życiowej szukać.
A on mi na to że " gołodupca to żadna pewnie nie zechce. ...

Ma rację... wink

19

Odp: Uciążliwy lokator.

Dzisiaj mnie dopadł gdy wychodziłam pomiędzy deszczami z psem na spacer w pola.
Szedł z nami, zabrał mi smycz. Pies był zadowolony bo trochę z nim pobiegał
Powiedział, że nigdy nie miał psa bo matka nie lubiła a to było zawsze jego marzenie.
W drodze powrotnej powiedział, że jutro ma wolne bo jedzie oddać krew, jest honorowym krwiodawcą.
I gdybym potrzebowała krwi to mogę na niego liczyć. Wysłuchałam kilkuminutowego wykładu, że nieważne jest, że mamy różne grupy bo oni zamieniają  itd.
Opowiedział mi też kilka historyjek ze swojego dzieciństwa a także to, że nigdy nie był na wakacjach poza domem. Był jedynie na  wycieczkach szkolnych i to nie na wszystkich.
Niedawno mój mąż wrócił, też go dopadł, pomagał zamykać bramę.
Zapytał czy może skorzystać w sobotę z naszego miejsca grillowego. Mamy w ogrodzie miejsce na palenisko, jest stół, ławki, zadaszone.
Mąż zapytał ile osób chce zaprosić.
A on, że tylko nas. Bo ma dziś urodziny i chciałby nas ugościć. Zamarynuje mięso w piwie, upiecze ciasto bo on umie....
Masakra.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

20

Odp: Uciążliwy lokator.

Życzę Ci cierpliwości... Trzeba przejść drogę jak Olinka. Niekoniecznie od razu zaatakować.

Napisałaś, że to dopiero kilka dni... Może wyluzuje...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

21

Odp: Uciążliwy lokator.

Widać, że zupełnie brak mu wyczucia. Jest nachalny, uciążliwy, a na domiar złego stwarza wrażenie, jakby zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy.
I pomyśleć, że wystarczyłoby pana wyposażyć w inteligencję emocjonalną cool.

Czym on się na co dzień zajmuje? Ma kontakt z innymi ludźmi, posiada jakichś znajomych? Co się takiego w jego życiu podziało, że musiał prosić Was o dach nad głową? Bo może w tym tkwi przyczyna, że tak do Was lgnie?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Zapytał czy może skorzystać w sobotę z naszego miejsca grillowego. Mamy w ogrodzie miejsce na palenisko, jest stół, ławki, zadaszone.
Mąż zapytał ile osób chce zaprosić.
A on, że tylko nas. Bo ma dziś urodziny i chciałby nas ugościć. Zamarynuje mięso w piwie, upiecze ciasto bo on umie....
Masakra.

Wydaje mi się, że jest człowiekiem bardzo samotnym, więc po części rozumiem jego zachowanie.

23 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-08-27 13:02:17)

Odp: Uciążliwy lokator.
Olinka napisał/a:

Widać, że zupełnie brak mu wyczucia. Jest nachalny, uciążliwy, a na domiar złego stwarza wrażenie, jakby zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy.
I pomyśleć, że wystarczyłoby pana wyposażyć w inteligencję emocjonalną cool.

Czym on się na co dzień zajmuje? Ma kontakt z innymi ludźmi, posiada jakichś znajomych? Co się takiego w jego życiu podziało, że musiał prosić Was o dach nad głową? Bo może w tym tkwi przyczyna, że tak do Was lgnie?

On pracuje w firmie kateringowej, z zawodu jest kucharzem. W pracy ma towarzystwo.
Na wsi też ma kolegów, wielokrotnie go widywałam z innymi ludźmi.
Do tego jest strażakiem w OSP, mają spotkania, szkolenia.
Od czasu gdy wprowadził się do nas to nigdzie oprócz do pracy nie chodzi.

Z dnia na dzień stał się bezdomny.
Matka zapisała wszystko jego bratu, który wyjechał za granicę.
A on/ lokator/ w ten dom rodzinny włożył wszystkie swoje kilkunastoletnie zarobki.
Ponoć dzięki temu zapisowi brat z zagranicy miał zjechać z rodziną do Polski, założyć tu firmę.
A teraz się okazało, że to trochę inaczej wygląda, oszukał matkę, już dążył sprzedać część działki, kto inny tam się buduje, nie on.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

24

Odp: Uciążliwy lokator.

Ekhm..zaczynam sie przychylać do teorii Paslawka, że On na Ciebie leci, albo na Was smile)

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

25

Odp: Uciążliwy lokator.
Ela210 napisał/a:

Ekhm..zaczynam sie przychylać do teorii Paslawka, że On na Ciebie leci, albo na Was smile)

Jeśli już to na nas. Aby go adoptować. smile

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

26 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-27 17:45:35)

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ekhm..zaczynam sie przychylać do teorii Paslawka, że On na Ciebie leci, albo na Was smile)

Jeśli już to na nas. Aby go adoptować. smile

Widocznie Kleomo jest jednak coś w waszym domu do czego ten facet lgnie i co go przyciąga do was jakieś ciepło ,aura
on wygląda z Twojego opisu na samotnika mimo znajomych chce się przy was ogrzać .Chce też być potrzebny i chce akceptacji to trochę niepokojące ale na początek jeżeli spotkała go krzywda to nic złego .Nie ma też powodu żeby obchodzić się z nim cały czas jak z jajkiem.Trochę też pewnie widzi co chciałby widzieć i idealizuje coś czego niema w jego życiu.
Bardzo fajne rzeczy Ci napisano wcześniej różne i niewątpliwie ten człowiek pojawił się po co coś za jakiś czas zobaczysz po co.
Twój dom jest dobry może ten człowiek pokaże Ci coś czego teraz nie widzisz lub zapomniałaś o czymś .
Tak tak ja mam skłonności do egzaltacji z lekka smile

27

Odp: Uciążliwy lokator.
paslawek napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ekhm..zaczynam sie przychylać do teorii Paslawka, że On na Ciebie leci, albo na Was smile)

Jeśli już to na nas. Aby go adoptować. smile

Widocznie Kleomo jest jednak coś w waszym domu do czego ten facet lgnie i co go przyciąga do was jakieś ciepło ,aura
on wygląda z Twojego opisu na samotnika mimo znajomych chce się przy was ogrzać .Chce też być potrzebny i chce akceptacji to trochę niepokojące ale na początek jeżeli spotkała go krzywda to nic złego .Nie ma też powodu żeby obchodzić się z nim cały czas jak z jajkiem
Bardzo fajne rzeczy Ci napisano wcześniej różne i niewątpliwie ten człowiek pojawił się po co coś za jakiś czas zobaczysz po co.
Twój dom jest dobry może ten człowiek pokaże Ci coś czego teraz nie widzisz lub zapomniałaś o czymś .
Tak tak ja mam skłonności do egzaltacji z lekka smile

Pojawił się po to aby mnie poróżnić z mężem. Już dawno się nie kłóciliśmy. A teraz zaczniemy z jego powodu.
Mój mąż nie widzi problemu.
A ja nie lubię gdy ktoś chodzi za mną jak cień i nawija.
Odzwyczaiłam się od ludzi, od 5 lat siedzę w domu, wychodzę sporadycznie.
Słowo , które tu padło "osaczona" bardzo tu pasuje.
Współczuję mu bardzo, nie zasłużył na to co go spotkało lecz to nie znaczy, że mam pozwolić aby moje życie zaczęło być jego pełne.
Ma być lokatorem a nie domownikiem.
Więcej czasu jest po naszej stronie płotu niż po swojej.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

28

Odp: Uciążliwy lokator.

Sobota, mąż nie idzie do pracy. Wyleguje się przeważnie do 8.
A o 6.35 dzwonek do drzwi.
To nasz miły lokator z blachą surowego ciasta.
Wstał jeszcze ciemno było, zabrał się do pieczenia.
Zarobił ciasto, w międzyczasie włączył piekarnik.
Gdy wkładał blachę do piekarnika zauważył, że owszem, lampka się świeci ale nie grzeje.
No to z tym ciastem do nas.
Mąż otworzył, wysłuchał, zaprowadził do kuchni niech skorzysta z naszego.
Włączyli, siedzą i czekają aż się nagrzeje.
Piekarnik nagrzany, chce włożyć a tu się nie da bo blacha z tamtego piekarnika za długa i za szeroka.
Poszukiwania blachy udane, ciasto z papierem przełożone.
Pozaginało się bo mniejsza blacha ale co tam, grunt że się zmieściło.
Godzina męskich rozmów przy kawie.

Po południu zeżarłam 2 porcje karkówki w piwie i ziołach. Obłędny smak.
Wcześniej daliśmy prezent,  trochę jedzenia od siebie, zrobiłam dekoracje,  baner gratulacyjny.
Odbyło się.
Pojutrze zakładam obręcz z kłódką na furtkę.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "
Odp: Uciążliwy lokator.

Na Twoim miejscu cieszyłbym się, że nie było pobudki o 4 rano lol

30

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Sobota, mąż nie idzie do pracy. Wyleguje się przeważnie do 8.
A o 6.35 dzwonek do drzwi.
To nasz miły lokator z blachą surowego ciasta.
Wstał jeszcze ciemno było, zabrał się do pieczenia.
Zarobił ciasto, w międzyczasie włączył piekarnik.
Gdy wkładał blachę do piekarnika zauważył, że owszem, lampka się świeci ale nie grzeje.
No to z tym ciastem do nas.
Mąż otworzył, wysłuchał, zaprowadził do kuchni niech skorzysta z naszego.
Włączyli, siedzą i czekają aż się nagrzeje.
Piekarnik nagrzany, chce włożyć a tu się nie da bo blacha z tamtego piekarnika za długa i za szeroka.
Poszukiwania blachy udane, ciasto z papierem przełożone.
Pozaginało się bo mniejsza blacha ale co tam, grunt że się zmieściło.
Godzina męskich rozmów przy kawie.

Po południu zeżarłam 2 porcje karkówki w piwie i ziołach. Obłędny smak.
Wcześniej daliśmy prezent,  trochę jedzenia od siebie, zrobiłam dekoracje,  baner gratulacyjny.
Odbyło się.
Pojutrze zakładam obręcz z kłódką na furtkę.

No nie dogodzi smile

31

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleomo, szczerze współczuję. Obawiam się, że przy mnie tej porannej pobudki w sobotę lokator mógłby nie przeżyć cool.
Ten człowiek naprawdę nie ma za grosz wyczucia, na domiar złego uszczęśliwia Was na siłę. Coś jednak czuję, że w mężu wsparcia mieć nie będziesz, jeśli on tak wyrozumiale do wszystkiego podchodzi, a w pojedynkę będzie Ci znacznie trudniej uwolnić się od intruza.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

32

Odp: Uciążliwy lokator.

Współczuję i uważam, że każdy ma prawo do spokoju we własnym domu (i nie tylko). Natomiast chyba potrafię się wczuć w sytuację tego Lokatora. On może i ma znajomych, ale wygląda raczej na człowieka, który bardzo chce mieć znajomych, chce być taki do rany przyłóż, dlatego to osp, krwiodawstwo, pomoc w zakupach, no i chłopakowi nie wychodzi bo działa na zasadzie "zagłaskania kota". Widać, że człowiek nie ma jakichś rewelacyjnych relacji z matką, czuje się oszukany i możliwe, że niekochany, nie ma ostoi, poczucia bezpieczeństwa i dlatego przy Tobie i Twoim mężu, którzy prowadzicie normalny spokojny dom, czuje się rodzinnie i bezpiecznie.

I teraz pytanie, czy on na serio taka pechowa pierdoła skrzywdzona przez rodzinę i los. Czy może i pokrzywdzony, ale teraz jadący na tej swojej krzywdzie i biorący na litość.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

33

Odp: Uciążliwy lokator.

Mam z jednej strony ogrom współczucia dla tego człowieka, tak jak go widzę z tej historii, a jednocześnie ciśnienie mi skacze na to, jak on się zachowuje. Mam takiego znajomego, w którymś momencie był nawet przyjacielem, ale okazało się, że im bliżej byliśmy, tym więcej chciał - czasu, uwagi, uczucia, przyjaźni, wiadomości, rozmów, włączania go w moje życie. Dzięki niemu nauczyłam się wprost mówić ludziom (kiedy aluzje nie działają) -  chcę, żebyś już poszedł. Nie było to łatwe, przełamanie "wychowania" że tak nie wypada, trochę trwało, ale ostatecznie na słowa "chcę, żebyś już wyszedł" nie da się zareagować inaczej niż tylko wyjść. Potem pojawiły się również inne zdania, które być może brzmią obcesowo... ale ile  można żyć współczuciem  i rezygnować ze swoich potrzeb, zaciskać zęby? "Nie chcę z Tobą teraz rozmawiać, nie, nie zadzwonię do Ciebie jutro".

Nie każdy będzie rozumiał albo chciał rozumieć aluzje. Jego potrzeba bycia blisko może być tak wielka, że nawet nie zauważy delikatnych aluzji - mój znajomy tak miał, że jak już kiedyś pogadaliśmy szczerze o tym, że on nie widział, że zaczynałam sprzątać, albo ziewałam, albo zaczynałam wręcz rozkładać łóżko, a on nadal siedział na miejscu, albo zjadał całe pudełko ciastek, które wyłożyłam do podziału - on twierdzi, że to nie były złe intencje, tylko tego nie rozumiał, nie widział, kropki nie łączyły się w obrazek. Mówię wprost, a jak się czuje urażony, to potem o tym rozmawiamy, że "ja mam tak, że..."

Jeśli uzna kiedyś, że to dlatego, że go nie lubię - trudno, to jego interpretacja.


Dobrze rozumiem chęć bycia samej, zwłaszcza w swojej przestrzeni. Nie lubię gości, zapraszam do siebie kogokolwiek raz na pół roku. Moja przestrzeń i mój czas, zwłaszcza na leżenie, odpoczywanie, są nietykalne. Jakby mi ktoś wchodził do domu, to bym rozważyła barykady.

If you can be anything, be kind.

34

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Sobota, mąż nie idzie do pracy. Wyleguje się przeważnie do 8.
A o 6.35 dzwonek do drzwi.

Kto otworzył drzwi? Mąż, prawda?
Bo jeśli Ty, to błąd...


Włączyli, siedzą i czekają aż się nagrzeje.
Piekarnik nagrzany, chce włożyć a tu się nie da bo blacha z tamtego piekarnika za długa i za szeroka.....
Godzina męskich rozmów przy kawie.

Ale nie towarzyszyłaś im, prawda? Poszłaś do łazienki na super kąpiel?


Po południu zeżarłam 2 porcje karkówki w piwie i ziołach. Obłędny smak.

Super!


Wcześniej daliśmy prezent,  trochę jedzenia od siebie, zrobiłam dekoracje,  baner gratulacyjny.
Odbyło się.

Kto kupował prezent? Chyba nie Ty, prawda? I jedzenie też było zwykłe, a nie urodzinowe? Nie angażujesz się wspierając obraz sielanki?



Pojutrze zakładam obręcz z kłódką na furtkę.

Bo jeśli udajesz że jest cudownie, a tutaj nagle obręcz, to uważam, ża działanie nie fair.
Albo się dystansujesz, albo angażujesz... a obręcz problemu nie załatwi chyba...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

35

Odp: Uciążliwy lokator.

Mąż otworzył bo wiadomo było kto to się dobija.  Furtki od szosy były zamknięte na noc.
Ja nie schodziłam bo nie byłam optycznie gotowa na wizyty o tak wczesnej porze.
Piekli sami, zeszłam dopiero gdy wyszedł z upieczonym.
Prezent kupiłam dawniej, miał mieć inne zastosowanie. Dodatki do prezentu też już od jakiegoś czasu były w domu. Ustalaliśmy wspólnie co mu damy.
Jedzenie pasujące do grillowanego mięsa, frytki, sałatki, warzywa z własnego ogródka, kawa do ciasta.
Dekoracje były na strychu z wcześniejszych imprez, domalowałam tylko inne cyfry na banerze.
Zjadłam, podziękowałam i poszłam sobie.
Wydaje mi się, że trzymam dystans. Nie angażowałam się zbytnio w rozmowę.
Panowie zostali do późnego wieczora aż zjedli wszystko, wypili piwo.
Puste nasze naczynia mąż przyniósł sam.
Obręcz może pomóc ponieważ liczę na to, że mu się nie będzie chciało iść kilkaset metrów, otwierać furtkę z klucza, wchodzić na nasz teren, druga furtka. To trochę zachodu.
Oba domy stoją dość daleko od szosy.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

36

Odp: Uciążliwy lokator.

Trochę szkoda, że o obręczy nie pomyślałaś przed wprowadzeniem się lokatora. Całkiem możliwe, że teraz nie miałabyś problemu, a przynajmniej nie byłby tak uciążliwy.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

37

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Mąż otworzył bo wiadomo było kto to się dobija.  Furtki od szosy były zamknięte na noc.
Ja nie schodziłam bo nie byłam optycznie gotowa na wizyty o tak wczesnej porze.
Piekli sami, zeszłam dopiero gdy wyszedł z upieczonym.

Bardzo dobrze!


Zjadłam, podziękowałam i poszłam sobie.
Wydaje mi się, że trzymam dystans. Nie angażowałam się zbytnio w rozmowę.

OK! Bardzo dobrze. I jak tak będziesz dłużej się dystanslwać, to ciekawe czy to przyniesie oczekiwany efekt... czyli lokator się odsunie dalej od Was...


Obręcz może pomóc ponieważ liczę na to, że mu się nie będzie chciało iść kilkaset metrów, otwierać furtkę z klucza, wchodzić na nasz teren, druga furtka. To trochę zachodu.
Oba domy stoją dość daleko od szosy.

Ok... w takim razie jeśli nie będzie kwasów, to może dobry pomysł.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

38 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-08-30 10:08:22)

Odp: Uciążliwy lokator.
Olinka napisał/a:

Trochę szkoda, że o obręczy nie pomyślałaś przed wprowadzeniem się lokatora. Całkiem możliwe, że teraz nie miałabyś problemu, a przynajmniej nie byłby tak uciążliwy.

Zgadzam się.
Pogadałabym z nim, bo on z dużym prawdopodobieństwem odbierze manewr z założeniem obręczy osobiście - jako odtrącenie.
To trochę tak, jakby nagle kogoś zablokować bez ostrzeżenia w mediach społecznościowych.
Kogoś, kto do tej pory najwyraźniej zakładał, że jest mile widziany.

39

Odp: Uciążliwy lokator.

Dokładnie o to mi chodziło. Można było uniknąć tej nieprzyjemnej sytuacji, która teraz nastąpi, bo ona mimo wszystko będzie nieprzyjemna, nawet jeśli rozwiąże problem lub go przynajmniej ograniczy.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

40

Odp: Uciążliwy lokator.

Pomysłu z obręczą nie popieram. Natomiast podoba mi się, że Kleoma się dystansuje.


Miałem skomentować to:

Kleoma napisał/a:

Dodatki do prezentu ... Ustalaliśmy wspólnie co mu damy.... domalowałam tylko inne cyfry na banerze.

że to wyraz zaangażowania i udawanie że jego wizyty są naprawdę super mile widziane, ale uznałem, że robiła to bardziej dla swojego męża.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

41

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleoma, przecież ten facet jest absolutnie przekonany o tym, że jest przez was lubiany i że lubicie jego obecność w domu. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby chwilami on myślał tak "posiedxialbym trochę w domu, ale pójdę do sąsiadów, żeby nie myśleli, że źle mi u nich".
Tak więc pomysł z obręczą niefajny, bo możecie zranić poczciwine za dobre serce.
Uważam, że trzeba z nim po prostu szczerze porozmawiać, zwyczajnie jak z człowiekiem.
Najgorsze zawsze są niedomówienia.

42 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-08-30 14:55:21)

Odp: Uciążliwy lokator.

Konia z rzędem temu, kto widząc zachowanie autorki i jej męża wobec lokatora, domyśli się, iż ten ostatni jest persona non grata.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: Uciążliwy lokator.
Wielokropek napisał/a:

Konia z rzędem temu, kto widząc zachowanie autorki i jej męża wobec lokatora, domyśli się, iż ten ostatni jest persona non grata.

Dokładnie.

Kolejna kwestia, czy on nie pasuje obojgu czy tylko Autorce...

44

Odp: Uciążliwy lokator.

"Tu nie ma co kombinować"
Tylko i wyłącznie rozmowa bez cackania się z samą sobą i szczere powiedzenie o tym jak sie czujesz z tymi częstymi sąsiedzkimi wizytami .
Ta obręcz na furtce po bombardowaniu uprzejmości życzliwością z litości to tak zwany sprzeczny komunikat - beznadzieja i do tego nie przewidzisz co się potem może stać powstanie kolejna blokada i barykada .
Lawirowanie,uniki, podchody,wymuszona grzeczność, itp mnóstwo zbędnych uczuciowych śmieci i kurzu z którym znowu nie wiadomo co zrobić.
Okazuje się że nie znasz tego człowieka tak dobrze jak Ci się zdawało.Dobry sąsiad czasem lepszy jak rodzina ta obręcz może zrobić z niego jak nie wroga to nieprzychylną osobę.Jeżeli rozmowa go obrazi to trudno nie dorósł i nie dojrzał po prostu.
Napisz sobie co chcesz powiedzieć sąsiadowi głównie o tym jak się czujesz,wyprostuj się i weź głęboki oddech powiedz co chcesz powiedzieć i daj mu chwile na reakcje,to nie jest skok ze spadochronem.Sąsiad jakoś to przeżyje chyba nie jest małym dzieckiem rozwydrzonym.
Ciekawe są reakcje Twojego męża on to inaczej chyba widzi,niema takiego problemu,bawi go to być może,jakieś urozmaicenie dla niego to może być.
Może być też tak że bawią Twojego męża obserwacje Twoich zachowań niecodzienne może jesteś bardziej ożywiona według męża co może mu się podoba ,albo ma polewkę z Twojego zakłopotania.

45

Odp: Uciążliwy lokator.

Wydaje się, że mąż nie ma nic przeciwko częstej obecności lokatora w swoim domu i w sumie w życiu także, a przynajmniej taki można wyciągnąć wniosek na podstawie kolejnych wpisów Kleomy. Tym samym, jeśli obu panom wzajemne towarzystwo odpowiada, sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana.

Dobrze byłoby, gdyby udało się wypracować jakiś kompromis, ale czy ten jest w ogóle możliwy, by wszyscy byli względnie zadowoleni?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

46

Odp: Uciążliwy lokator.

Mialam kiedys podobnie z mila sasiadka... Naprawde byla mila i starala sie pomoc...Zawsze widziala, gdy wracam do domu przez okno w kuchni, gdzie zawsze sobie siedzi.

Zaczelam od tego, ze przestalam miec czas. Zawsze gdzies sie spieszylam. Gdy potrzebowala  czegos to pomoglam, bo to starsza osoba.
Gdy dzwonila do drzwi, otwieralam, nie wpuszczalam do srodka mowiac, ze jestem bardzo zajeta.

Po 3 miesiacach dala spokoj.

Teraz pozdrawiamy sie i przychodzi tylko gdy czegos czasami potrzebuje, mowi o tym w drzwiach, sprawe zalatwam i...tyle...
Nie przyjmuje zaproszen na kawe, czasami zaniose jej kawalek ciasta i dam w drzwiach ( brak czasu ).

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

47

Odp: Uciążliwy lokator.

Rzecz w tym, że dom jest wspólny: autorki, która ma wizyt sąsiada "po kokardę" i jej męża, który z wizyt sąsiada wydaje się być zadowolonym. Zanim więc do jakichkolwiek działań wobec lokatora dojdzie, warto porozmawiać z mężem i znaleźć rozwiązanie korzystne nie tylko dla niej, ale także dla niego.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

48

Odp: Uciążliwy lokator.

Zamknęłam na obręcz i kręciłam się po podwórku przy kwiatkach. Gdy wrócił z pracy i kierował się ku mnie wskazałam na obręcz i powiedziałam, ze założyłam bo pewniej się czuję gdy ta bramka jest zamknięta bo tę przy szosie to on może zapomnieć zamknąć i ktoś  wejdzie.
Przyznał mi rację, powiedział, ze da radę i 2 sekundy wystarczyły aby był po mojej stronie. Furtka jest stara, spawana z żebrówek i rurek wzór z kratkami gdzie można postawić nogę. Popołudnie spędziliśmy we dwoje na romantycznym zajęciu obcinania przekwitłych kwiatów róż.
Mój maż dostał ataku śmiechu gdy mu powiedziałam jak mnie załatwił.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

49

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Mój maż dostał ataku śmiechu gdy mu powiedziałam jak mnie załatwił.

Kleomo nie obraź się ale nie tylko Twój mąż.
Cały misterny plan ehhh.

50

Odp: Uciążliwy lokator.
paslawek napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Mój maż dostał ataku śmiechu gdy mu powiedziałam jak mnie załatwił.

Kleomo nie obraź się ale nie tylko Twój mąż.
Cały misterny plan ehhh.


Prawdę powiedziawszy to i ja śmiałam się w duchu gdy zobaczyłam co zrobił.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

51

Odp: Uciążliwy lokator.

Kleomo moim zdaniem powinniście w 3 usiąść i normalnie jak ludzie bez złości z nim pogadać. Powiedzieć, że go lubicie, że chcecie mu pomóc i cieszycie się, że mieliście taką możliwość, że widzicie, że on się stara wam odwdzięczyć na różne sposoby.ALE... jest pewna sprawa która chcecie z nim obgadać. Jesteście osobami, które w przeciwieństwie do niego mają dużą potrzebę spokoju, odizolowania i jak was tak często odwiedza to narusza to wasze granice komfortu. Nie chcecie udawać, że wszystko jest ok, a za jego plecami żywić do niego złość, więc dlatego chcecie szczerze pogadać o tym bo liczycie na to, że on to zrozumie. Możecie się odgórne umówić na jakiś jeden wspólny dzień na spotkanie. Moim zdaniem to będzie najlepsze rozwiązanie. Jak tego nie zrozumie to trzeba będzie ostrzej działać. Powodzenia.

52

Odp: Uciążliwy lokator.
Ajko napisał/a:

Kleomo moim zdaniem powinniście w 3 usiąść i normalnie jak ludzie bez złości z nim pogadać. Powiedzieć, że go lubicie, że chcecie mu pomóc i cieszycie się, że mieliście taką możliwość, że widzicie, że on się stara wam odwdzięczyć na różne sposoby.ALE... jest pewna sprawa która chcecie z nim obgadać. Jesteście osobami, które w przeciwieństwie do niego mają dużą potrzebę spokoju, odizolowania i jak was tak często odwiedza to narusza to wasze granice komfortu. Nie chcecie udawać, że wszystko jest ok, a za jego plecami żywić do niego złość, więc dlatego chcecie szczerze pogadać o tym bo liczycie na to, że on to zrozumie. Możecie się odgórne umówić na jakiś jeden wspólny dzień na spotkanie. Moim zdaniem to będzie najlepsze rozwiązanie. Jak tego nie zrozumie to trzeba będzie ostrzej działać. Powodzenia.

Dziękuję.
Mój mąż niestety nie chce mu tego mówić. Zyskał fajnego kumpla z którym może porozmawiać na wiele tematów na których ja się nie znam i mnie nie interesują..
.
A gdy ja powiedziałam lokatorowi, że lubię ciszę, spokój i być sama, robić coś sama to odpowiedział, że on tez tak lubi.
Nie lubi tłumów, nie chciałby, nie potrafiłby mieszkać w mieście.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

53 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-01 16:00:13)

Odp: Uciążliwy lokator.

Już wiem. Sąsiad toTwoja darmowa hologramowa aplikacja do nauki asertywnosci i precyzyjnego wyrażania się.
I nauka tego, ze Twój mąż i Ty to osobne byty i on moze coś lubić, a Ty nie:))

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

54

Odp: Uciążliwy lokator.

No niestety, jeżeli mężowi odpowiada taki układ, to rozmawiać powinnaś z mężem. Bo co z tego, że pogadasz z sąsiadem, jak mąż może przekreślić Twoje wysiłki w każdej chwili? Tzn. Ty mu powiesz, że Ci taka sytuacja nie pasuje, a mąż go np. za chwilę zaprosi i stwierdzi, że to tylko babskie gadanie? wink

Musicie z mężem wypracować jakieś rozwiązanie, które odpowiadałoby wam obojgu. Jak mąż chce mieć kumpla, to niech ma, ale przecież to nie musi oznaczać, że ten kumpel wpada do was, kiedy mu się żywnie podoba. Może niech mąż zacznie się z nim umawiać na spotkania? Niech sobie mają jakieś męskie sprawy, może niech siedzą u tego sąsiada, niech robią, co chcą, ale tak, żebyś Ty nie była w to zaangażowana. Może - jeśli mężowi głupio zwracać sąsiadowi uwagę za coś, co mu nie przeszkadza - niech nawet zrzuci winę na Ciebie, pod płaszczykiem takiej jakiejś kumpelskiej rozmowy, nie wiem, że fajnie byłoby sobie pogadać "bez baby nad głową" (znaczy, u sąsiada! wink) albo że Ty masz tam jakieś swoje babskie widzimisię, chcesz mieć święty spokój i lepiej, gdyby nie wpadał niezapowiedziany, lepiej, gdyby spotykać się u niego? Może niech mąż załatwi to tak, że to on tego chce (tych spotkań bez Ciebie), a nie, że Ty nie chcesz spotkań z sąsiadem? No nie wiem, generalnie niech zrobi takie jakieś porozumiewawcze coś - że Ty masz swoje - babskie - sprawy, których on, biedny, nawet nie próbuje zrozumieć, ale świetnie będzie spotkać się z kolei na męskie sprawy u niego. Nikt nikogo nie urazi (jeśli akurat tego boi się Twój mąż). Albo wymyślcie jakieś inne zasady, które mężowi pozwolą utrzymać znajomość z sąsiadem, a Tobie - zachować zdrowie psychiczne. wink Limit odwiedzin, konieczność umawiania się, spotkania poza domem... Dużo jest możliwości. Oczywiście pod warunkiem, że Twój mąż weźmie pod uwagę, że masz prawo czuć się komfortowo we własnym domu. I że to powinno być ważniejsze od beztroskich spotkań z sąsiadem.

55

Odp: Uciążliwy lokator.
SaraS napisał/a:

(...) Oczywiście pod warunkiem, że Twój mąż weźmie pod uwagę, że masz prawo czuć się komfortowo we własnym domu. I że to powinno być ważniejsze od beztroskich spotkań z sąsiadem.

Autorka ma prawo czuć się komfortowo we własnym domu - zrozumiałe, ale to, że jej mężowi to prawa jest odbierane zrozumiałym już nie jest.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

56

Odp: Uciążliwy lokator.

Hm. Nie wiem, czy ja się źle wyraziłam, ale od początku pisałam o szukaniu rozwiązania, na które mogliby przystać oboje. A że na razie jest całkowicie "po mężowemu", to to rozwiązanie będzie oznaczało w pewnym sensie dostosowywanie się do autorki czy ustępstwa na jej rzecz - ona już nie ustąpi, bo nie ma z czego; jest tak, jak pasuje sąsiadowi i mężowi, jej zdanie na razie w ogóle nie jest brane pod uwagę.

57

Odp: Uciążliwy lokator.

Z pamiętnika Landlady.

Piątek.
Lokator wpadł "na chwilkę", która przeciągnęła się do ponad godziny. Z propozycją spółki. Zauważył na strychu gąsior w koszu. Winne grona w tym roku nam obficie obrodziły. Nasz gąsior i owoce. Jego cukier, praca i reszta. Uzyskanym winem dzielimy się.

Sobota.
Przyjechała do nas para znajomych. Usiedliśmy w ogrodzie przy grillu. Najpierw kręcił się w pobliżu, niby to zbierał sobie jabłka. Poszedł do domu, po pół godzinie wrócił z kilkoma kawałeczkami kiełbasy z zapytaniem czy może sobie podsmażyć. I już został do końca wizyty znajomych.

Niedziela.
Przyszedł ze skorupami w ręku. Zbił kubek i ma pytanie czy ma odkupić taki sam czy może być inny?

Poniedziałek.
Przyszedł poinformować, że mniej teraz będzie przebywał w domu bo idzie do dodatkowej pracy.
Odetchnęłam z ulgą.

Wtorek.
Niestety pracy nie dostał bo ktoś go ubiegł i już nie ma miejsca.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

58

Odp: Uciążliwy lokator.
Kleoma napisał/a:

Z pamiętnika Landlady.

Piątek.
Lokator wpadł "na chwilkę", która przeciągnęła się do ponad godziny. Z propozycją spółki. Zauważył na strychu gąsior w koszu. Winne grona w tym roku nam obficie obrodziły. Nasz gąsior i owoce. Jego cukier, praca i reszta. Uzyskanym winem dzielimy się.

Sobota.
Przyjechała do nas para znajomych. Usiedliśmy w ogrodzie przy grillu. Najpierw kręcił się w pobliżu, niby to zbierał sobie jabłka. Poszedł do domu, po pół godzinie wrócił z kilkoma kawałeczkami kiełbasy z zapytaniem czy może sobie podsmażyć. I już został do końca wizyty znajomych.

Niedziela.
Przyszedł ze skorupami w ręku. Zbił kubek i ma pytanie czy ma odkupić taki sam czy może być inny?

Poniedziałek.
Przyszedł poinformować, że mniej teraz będzie przebywał w domu bo idzie do dodatkowej pracy.
Odetchnęłam z ulgą.

Wtorek.
Niestety pracy nie dostał bo ktoś go ubiegł i już nie ma miejsca.

Dlaczego po prostu mu nie powiecie, że nie macie ochoty na tak częste wizyty? hmm

59

Odp: Uciążliwy lokator.

Może terapia dla lokatora. Szuka kontaktu, zainteresowana. Ale Wy tak dosadnie mu nie powiecie, że wam przeszkadza z grzeczności.

Albo pomóżcie poszukać pracy. smile

Samotność jest bardzo smutna.

60 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-09-10 12:21:27)

Odp: Uciążliwy lokator.

Ja myślę że on NIE WIE że Wy tego nie chcecie. Skąd ma się domyślić? Przecież zawsze otwieracie i chętnie z nim gadacie. On sądzi że Wam podobają się częste kontakty. Tym bardziej że znacie sie od dawna czyli nie ma Was za obce osoby.
Są rożni ludzie - np. ja praktycznie nie kontaktowałabym się bez potrzeby, ale są też tacy którzy lubią się rozgadać i ich wizyty przedłużają się z 10 minut na 3 godziny.

Moim zdaniem jesteś za mało asertywna. Nie chodzi o to żebyś była niemiła. Po prostu z uśmiechem powiedz "dobra, to ja lecę, bo zaraz zaczyna się mój film", "przepraszam, ale pogadamy innym razem bo muszę teraz zrobić coś przy kompie/zadzwonić gdzieś/muszę się przespać bo padam" - to musi być rzecz przy której jesteś sama, bo jak powiesz że ugotujesz obiad to on będzie z Tobą siedział.

Możecie tez poszukać mu dziewczyny smile Zajęty towarzystwem pewnie Was oleje.

Posty [ 1 do 60 z 158 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021