Hej czy ktos tu jeszcze zaglada? Jeszcze nie urodziłam jest to kwestia juz paru tygodni albo dni nikt nie wie. Są nowe fakty w sprawie, moja siostra wyprowadza się w połowie Lipca z tego domu, a może nawet wcześniej. No i wszystko by było ok, ale mama powiedziała mi ze oni potrzebuja jeszcze 15 tysięcy i tylko tyle i możemy sobie iść tam mieszkać do konca zycia. Ja powiedzialam mamie ze dla mnie ok bo kasę ze ślubu mamy mogę im jeszcze pomoc. No ale mój maz nie wyraził zgody. Powiedział ze sobie niech albo ten dom sprzedadza albo sobie go wynajma lokatorom, ze ja i tak już kredyt wzięłam i nie będziemy im pomagać ani groszem wiecej no chyba ze nam to już na papier przepisza. Mi się zal zrobiło.. Bo to ładny dom.. Mialabym gdzie urządzić pokój dla małego. A maz powiedział ze sobie możemy wyremontować stary mały domek za ta kasę UWAGA na podwórku mojego teścia. No i właśnie juz widze jak sobie żyjemy na jednym podwórku z treściami i jego rodzeństwem.., ale według niego to lepiej bo żadnej kasy nie musimy juz oddawać ze to są nasze oszczędności i nie będziemy dawać im kasy a potem nie wiadomo czy nas w dupe nie kopna. No i co teraz robić
mi zal strasznie tego domu bo po co obcy maja iść tam mieszkać, ale z drugiej strony czy maz ma racje??
Jak rozumiem, żadnych wniosków nie wyciągnęłaś i dalej decydujesz się być dla swych rodziców skarbonką.
dlaczego najzwyczajniej świecie jak każdy normalny człowiek nie pójdziecie do notariusza?
Nie dziwię się Twojemu mężowi - Ty się najzwyczajniej w świecie dajesz wykorzystywać.
Ocknij się, za chwilę będziesz matką, będziesz potrzebowała oszczędności, a Ty chcesz dać na luzie 15tyś. i to osobom, dla których już wcześniej brałaś kredyt, który sama spłacasz...? Masakra...
70 2020-05-25 17:16:22 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-05-25 17:17:14)
Uporządkujmy;
-Rodzice obiecali ci dom, jeśli wyciągniersz ich z kłopotów finansowych i spłacisz ich długi, biorąc kredyt na siebie.
-Równie szybko wycofali się z obietnicy, gdy tylko twoje pieniądze uratowaly ich z kłopotów.
-Całą ciążę żyłas w stresie, że masz taką zajefajną rodzinę, która tylko patrzy jak cię wykorzystać
-Teraz chcą jeszcze 15 tysięcy w gotówce, żeby niby dać ci to coś, co ci się należy jak psu zupa po poprzedniej, ustnej niestey transakcji z nimi.
- Siostra cały czas mieszka w domu który jest przedmiotem sprawy i wciąz podaje inne terminy wyprowadzki, zależne od tego ile kasy aktualnie mają nadzieję od ciebie wyciągnąć.
Popraw mnie, gdy w którymś punkcie sie pomyliłam.
Olałabym jednych rodziców i drugich, zażądałabym sądownie spłaty kredytu, który wzięłam na spłacenie długów (nieswoich!) i poszłabym na swoje. Na początek może być wynajem.
72 2020-05-25 20:29:28 Ostatnio edytowany przez Balerinka9 (2020-05-25 20:35:51)
1. ja tego kredytu nie splacam moja mama go spłaca i powiedziała ze póki zyje będzie go spłacać.
2. Okazało się ze teraz na jaw wyszły nowe fakty, o których mama nie wiedziała a tata się zadłużył i mama jest w kropce.
3. Mama powiedziała ze nie chce tych 15tys. Jak z nią pgadalam ale zapytała czy możemy jej pomoc np mieszkając w tym domu przez np przez rok i płacic jej mały czynsz żeby ona mogła za co żyć - wszystko prawnie u Notariusza.
4. Siostra to juz pewne (!) wyprowadza się w lipcu.
5. Mama powiedziała ze przepisze to na mnie i męża, ze i tak miała mi to oddać za pomoc, bo siostra się wyparla
6. Nie mam pojęcia co teraz robić bo maz się nie zgadza, a jak on sie nie zgodzi to mama powiedziała ze weźmie lokatorów i trudno i oni będą płacić. Myślała ze po prostu będziemy blisko (bo ona mieszka niedaleko) i ze nam z dzieckiem pomoże jeszcze.
7. No i co robić?? Godzić sie na takie warunki? I mieć dom l i wszystko czy posłuchać męża wyremontować dom na podwórku jego rodziców (który zapewne nie bedzie na nas przepisany ale maz nie wierzy moim rodzicom po tym co się stało i sie nie zgadza), ale z drugiej strony to pewnie tego domu to juz długo nie dostane albo nikt go nie dostanie (?)
8. Zaczynam myśleć ze ten dom i tak jest źródłem wszelkich nieszczęść
9. Moze jestem naiwna, ale zal mi mojej mamy bo ostatnio źle wygląda widać ze coś się dzieje o czym ona nie miała pojecia teraz. Ale zaczynam myśleć ze chyba uczciwie będzie jak maz mówi.. Sama nie wiem..
10. Niestety nie stać nas na ciągły wyznajem mieszkania chociaż jakbym mogła to wolałabym ciągle cos wynajmować i żyć spokojnie z dala od jednych i drugich.
11. Z jednej str. Jak się zgodzie na te warunki to wiem ze mama mnie nie oszuka i to będzie nasze, z drugiej możemy za male pieniądze wyremontować ten domek ale będziemy żyć na jednym podwórku.. I pewnie skończy się to tym ze ciągle będziemy się widzieć z tesciami i rodzeństwem męża i Nie wiem czy mnie szlag nie trafi, bo maz jest przesuper rodzinny a ja tez chce trochę prywatności.
12. Jestem serio w kropce i wiem ze cala ta sytuacja jest przykra.
13. A najgorsze jest to ze pewnie mój maz teraz wygada wszystko swojemu ojcu ze taka sytuacja bo było mówione tak a nie inaczej, ale inaczej sie potoczylo, a On mu będzie dradzac a ja się spale ze wstydu..
/
14. Zaczynam mieć juz chore myśli żeby sama tam pójść mieszkać z dzieckiem i juz, ale męża bym nie mogła w życiu zostawić i tez się nie chce z nim o to kłócić chociaż przykro mi z powodu tego domu i tego co się stało.
Pamiętaj, że nie jesteś już dzieckiem, założyłaś własną rodzinę i to ona powinna być teraz priorytetem. Twoi rodzice są dorośli, jeszcze młodzi, dadzą sobie radę, jeśli się wezmą do roboty. Ty nie masz obowiązku zbawiać całego świata i pracować na wszystkich.
Posłuchaj męża, bo widać, że Cię kocha i chce dobrze dla Ciebie.
Maz to juz wgl beze mnie zadecydował, ze nie ma się w co to pchać
ale zeby remontować domek na działce jego rodziców za nasze pieniądze to juz nie problem bo przecież to niemożliwe żeby oni go tez nogi „kopnac w dupe„ w przyszłości a moi mi napewbo nie zapisza.. Dla mnie to taka sama sytuacja trochę
Zadecydował za Ciebie, bo widzi, że się dajesz wykorzystywać i manipulować.
76 2020-05-25 21:46:29 Ostatnio edytowany przez Balerinka9 (2020-05-25 21:50:32)
No rozumiem.. Nie ma juz sprawy raczej bo nic z tego nie będzie. Trudno dom zostanie wynajęty obcym osobom na to wychodzi.. Może i lepiej. Tylko juz widzę jak so końca życia teść się na mnie pogardliwie patrzy i na cala moja rodzinę... I trochę mi ciężko z tego powodu, rozwali mi się pewnie zycie przez to no ale sama sobie nawarzylam..
Jeszcze mi tylko z jednego powodu przykro, ze ok nie muszę tam mieszkać nie muszę mieć tego domu, rodzice i tak mój dług splacaja, może prawie nie maja za co żyć, ale ja tego nie place, ale mój maz ich teraz traktuje jak jakiś arcywrogow
a przecież to moi rodzice mimo wszystko... stało jak się stało, wynajma komuś spłaca to pewnie dzięki temu szybko.., no ale mój maz juz nie musi ich traktować jak „smieci„ za przeproszeniem bo robi mi się robi okropnie z tego powodu..
Postawa Twego męża nie dziwi mnie; przekonał się, ile znaczą słowa Twych rodziców, którzy już raz (jeśli tylko raz) przyrzekli przepisać na Ciebie dom i obietnicy nie dotrzymali.
Nic też dziwnego w postawie teścia, który niechętnym okiem patrzy na poczynania Twych rodziców.
No rozumiem.. Nie ma juz sprawy raczej bo nic z tego nie będzie. Trudno dom zostanie wynajęty obcym osobom na to wychodzi.. Może i lepiej. Tylko juz widzę jak so końca życia teść się na mnie pogardliwie patrzy i na cala moja rodzinę... I trochę mi ciężko z tego powodu, rozwali mi się pewnie zycie przez to no ale sama sobie nawarzylam..
Jeszcze mi tylko z jednego powodu przykro, ze ok nie muszę tam mieszkać nie muszę mieć tego domu, rodzice i tak mój dług splacaja, może prawie nie maja za co żyć, ale ja tego nie place, ale mój maz ich teraz traktuje jak jakiś arcywrogowa przecież to moi rodzice mimo wszystko... stało jak się stało, wynajma komuś spłaca to pewnie dzięki temu szybko.., no ale mój maz juz nie musi ich traktować jak „smieci„ za przeproszeniem bo robi mi się robi okropnie z tego powodu..
Rodzice zrobili Cię, brzydko mówiąc, w bambuko. Obiecali i słowa nie dotrzymali. Nic więc dziwnego, że Twój mąż oraz jego rodzina już im nie ufają.
Jeśli rodzice płacą raty i jest to udokumentowane, dlaczego nie można kredytu przepisać na nich? Sądzę że być może prawnik zrobiłby użytek z tej wiedzy.
Mąż ma rację - nie można im wierzyć. Najpierw zapis.
Smutne to, że rodzice tak Cię "doją". Powiedz im, że Ty po prostu zawalczysz o swoją przyszłość, swojego dziecka i jeśli nie chcą po dobroci, pójdziesz do sądu.
A jeśli ojciec zaciąga długi bez wiedzy matki, powinna zrobić z tym porządek. Może to on sprowadził na nich tą katastrofę finansową. Niech zrobi rozdzielność majątkową.
Ponieważ dopisałaś... .
(...) stało jak się stało (...)
Zdumiewają te słowa.
Nic samo się nie stało, to Twoi rodzice nie dotrzymali danego Tobie i Twemu mężowi słowa.
Jak być w dobrej komitywie z kimś, kto oszukał?
81 2020-05-25 22:31:32 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-05-25 23:14:20)
Jeżeli nastąpią obydwa czynniki, że siostra naprawdę się wyprowadza i rodzice na pewno chcą przepisać ci dom to opłaca się poświęcić te 15 000.
Ale uzależnić przekazanie tych pieniędzy tylko po wizycie u notariusza.
Gdzieś mieszkać musisz.
1. Jeżeli wynajmiesz od kogoś obcego to zapłacisz rocznie za wynajem pewnie taką sumę i zostajesz z niczym. Kolejny rok płacisz od nowa.
2. Remontujecie dom teściów. Pieniądze pójdą, może nawet jeszcze większe. Możesz potem wprawdzie mieszkać za darmo ale też nie wiadomo jak długo a poza tym nie chcesz tam mieszkać, nie odpowiada ci atmosfera i bliskość rodziny męża. W pewnym momencie możesz nie dać rady dłużej tam mieszkać, pieniądze utopione w remont nie swojego domu.
3. Dajesz te pieniądze mamie, mieszkasz do końca życia za darmo. W miejscu, które ci się podoba, bez problematycznej rodziny.
4. Opłaca się również wynająć od mamy bez zapisywania. Bo przyjaźniejsza atmosfera niż u teściów a warunki lepsze niż na wynajmowanym u obcych. No i mama pomoże przy dziecku może.
Ja bym mamie ten niby czynsz moglabym placic.. I tam mieszkać, dużo miejsca super okolica, ale maz jest innego zdania. Ten domek, dowiadywal się u kolegi nie wyszedł by tak drogo, zrobiloby się podstawowe rzeczy za niewielki koszt i można by było tam mieszkać, a w razie potrzeb i wszystkiego to sobie wyremontowywac w przyszłości dalej. Maz jest przekonany ze jak pogada z rodzicami to oni mu to bez problemu zapisza. Mnie tylko martwi ze ten domek jest bardzo blisko ich domku. I obawiam się ze mimo, ze to osobny dom to Niedzielne obiadki to będą ciągle, a jego rodzeństwo będzie do nas wpadać co chwila, ale może to są tylko moje obawy? Z drugiej strony jakby tam zamieszkać to nie musielibysmy płacić jakiegoś czynszu.., a z drugiej rodzice wynajma dom obcym ludziom i może szybciej spłaca długi? Bo taki dom obcym na pewno wynajma za większą sumę. Z trzeciej strony wierze, ze mama mnie nie oszukuje i czuje ze przepada mi dobra szansa na zamieszkanie we własnym domu.. Wiem ze dziwna ta cala sytuacja, ale los lubi platac różne figle.. Mama jasno mi powiedziała ze jak nie chcemy to ok, ona nie będzie nikogo zmuszać i wynajmie obcym, ale mówi ze przy dziecku by pomogła i po co obcym płacić..ale nie wie ze chcemy sobie ten domek remontować w razie co wiec nie placilibysmu nic tak naprawdę..nie wiem co robić, ale widzę ze nie chce sie klocic z mężem, spodziewany się dziecka, a moje relacje z nim psują sie przez to...
Opierając się na tym co napisałaś o relacjach z teściami, trybem ich życia itd. NIE zdecydowałabym się na zamieszkanie tam nawet gdyby remont był za darmo.
Za blisko, szkoda by mi było zdrowia psychicznego.
Wybrałabym mieszkanie w domu mamy nawet z płaceniem jej za wynajem.
Balerinko, ja się Twojemu mężowi wcale nie dziwię. Twoi rodzice postawili go w paskudnej sytuacji - zaufał im, usiłował wspólnie z Tobą pomóc wyjść z nierozważnie zaciągniętych długów, narażając przy tym finanse własnej rodziny, a jednak został przez nich oszukany. Uważam, że to bardzo dobrze, że obecnie wziął sprawy w swoje ręce i po raz drugi - Twoim rodzicom, ale i Tobie także - nie daje się zwieść na manowce. Zwykłą naiwnością byłoby postąpić inaczej.
Niepokojącym jest, że Ty nie uczysz się na doświadczeniu i wciąż wydajesz się wierzyć w to, co słyszysz. To raz, a dwa - zaskakuje, że w zaistniałej sytuacji na koniec najbardziej martwi Cię, że będzie Ci wstyd przed teściami. Uwierz, że to jest tutaj naprawdę najmniejszy problem.
Macie racje.. Nie wiem wychodzi na to, ze moi rodzice są jacyś nienormalni. Mama mogłaby juz dawno to na mnie przepisać ja bym to nawet mogła sama spłacać i by było po problemie, ale widzę ze nie chce. Może faktycznie jestem naiwna ...i lepiej się w to nie pchać mimo ze osoby tu piszą żeby pójść mieszkać za wyznaje. Z drugiej strony zostaje nam tylko odremontowanie tego starego domku, ale on jest oko w oko z domem teściów.., o ile ja się moze o siebie nie boje, ze jakoś dam rade to o tyle nie wiem czy mój maz mnie nie zacznie denerwowac zbyt bliska relacja z nimi i np. Ciągłym jakimś pomaganiem im bo przeciez wiadomo teraz to oni będą gora bo nam pomogą, ale tez nie wierze ze mężowi cos przepisza bo do tej pory tez nic z tym nie zrobili. Dlatego jest w w kropce z jednej strony dobra dom, ale dalej no i niestety wyszły jakieś nowe fakty mama chce przez rok kasę. Po drugie tu remont, pójdą pieniądze z wesela, ale nic juz więcej płacić nie będziemy, a zostanie mi wieczna bliskość teściów i całej rodziny męża. Trzecie opcja nie wchodzi w gre.. Nie możemy wziąć kredytu..kupić cos własnego, a ciągły wynajem nie ma sensu w zaistniałej sytuacji
dlatego wiem ze jestem NAIWNA, ale niech ktoś sie pstawi w mojej sytuacji. Mam wrażenie ze urodze dziś bo sie strasznie zestresowalam, nie mogę spać po nocy, wczoraj się przez to troche poklocilismy i juz mi się trochę relacje spieprz ..ly za przeproszeniem. Martwie się tez tym, ze maz na pewno o wszystkim powie swoim rodzicom.. bo taki juz jest „rodzinny'' no i cos pewnie bedzie musiał powiedziec bo przecież zapyta czy remont mozemy u nich robić, a przecież mieliśmy iść mieszkać do mnie to jak to tak? ...ehhh
To, co dla wielu jest olbrzymim plusem, dla Ciebie wadą. Myślę o dobrych i bliskich kontaktach z rodzicami. Dla Ciebie wadą, bo dotyczy relacji Twego męża z jego rodzicami.
To, na co liczysz ze strony swej matki - pomoc w opiece nad dzieckiem - jest jej zaletą, to, że pomoc proponują teściowie jest ich wadą.
Trudno nadążyć za Twym tokiem rozumowania, ale z postu na post coraz bardziej współczuję Twemu mężowi.
No właśnie, Wielokropek zwróciła uwagę na pewien ciekawy aspekt. Dlaczego Twoi rodzice, mimo, że Was oszukali, są dalej cacy, a teściowie oferujący pomoc, którzy nigdy w żaden sposób nie zaszkodzili, są już dla Ciebie be i fuj?
Przecież to jest pozbawione jakiejkolwiek logiki.
moim zdaniem jak rodzice najpierw załatwią formalności typu przepisanie domu na ciebie to wtedy oczywiście możesz z nimi gadać. ale skoro nie chcą i bronią się przed tym rękami i nogami to dla mnie to chore. przecież to ich wnuk/wnuczka będzie tam mieszkać, dom zostałby w rodzinie, tym bardziej że chyba o twojej uczciwosci i lojalnosci nie trzeba ich przekonywać bo byłaś fair.
89 2020-05-26 08:18:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-05-26 08:18:46)
Cyngli,
logika jest jedna, jedni są jej rodzicami, drudzy - jej męża. Tylko tyle i aż tyle.
moim zdaniem jak rodzice najpierw załatwią formalności typu przepisanie domu na ciebie to wtedy oczywiście możesz z nimi gadać. ale skoro nie chcą i bronią się przed tym rękami i nogami to dla mnie to chore. przecież to ich wnuk/wnuczka będzie tam mieszkać, dom zostałby w rodzinie, tym bardziej że chyba o twojej uczciwosci i lojalnosci nie trzeba ich przekonywać bo byłaś fair.
O czym tu rozmawiać, skoro mąż kategorycznie odmawia?
Ja się mu nie dziwię wcale.
Odnoszę wrażenie że ten dom długo nie zostanie nikomu przepisany. Jest dobrym pretekstem do uzyskiwania prze twoich rodziców beneficjentów. Teraz zostanie wynajęty i tak kolejna kasa spadnie z nieba.
Nazywajmy rzeczy po imieniu- dla mnie to co robią twoi rodzice to szantaż. Na twoim miejscu zaufalabym mężowi bo chce dla was dobrze. Twoi rodzice już raz "zmienili" zdanie, ale tak na prawdę to nie wiadomo jakie mieli zamiary i czy to nie było zaplanowane.
Odstaw na bok to czego się boisz ( rodzinność i twojego męża i bliskości jego rodziny), daj im szansę a może się okazać że zyskasz na tym nie tylko rodzinę ale i przyjaciół. Nie bądź negatywnie nastawiona bo to się czuje- to jak samospełniająca się przepowiednia. Jak będziesz dla nich oschła to cię nie polubią.
Komfort psychiczny jest najważniejszy.
A tego w domu teściów Balerinka nie będzie miała.
Po ślubie musiała wynająć kawalerkę. Teściowie mimo, że zamożni i z kilkoma mieszkaniami nie kwapili się pomóc młodemu małżeństwu w kwestii mieszkaniowej.
Teraz też nie wychodzą z inicjatywą, że domek do remontu im przepiszą.
Dom rodziców Balerince się po prostu należy bo dla rodziców pozbawiła się możliwości kupna własnego lokum.
Jeżeli teraz do niego nie wejdzie po wyprowadzce siostry to ugrzęźnie na lata u teściów, którzy jej nie szanują i nigdy szanowali nie będą z powodu sprawy z rodzicami. Prawdopodobnie skończy się wyprowadzką z hukiem do wynajmowanego.
Jest o co walczyć. O życie w spokoju.
A rodzice to ją szanują bardziej niż teściowie?
94 2020-05-26 09:31:19 Ostatnio edytowany przez Balerinka9 (2020-05-26 09:33:31)
Bo to nie jest jak wy myślici.. Teść od poczatku mnie nie lubił..robił mężowi przytki, ze się mu ze mną źle będzie żyć, nawet moi rodzice pytali meza czy jego tata nie nazwie mnie golodupcem bo wie ze my jacys super bogaci nie jestesmy, ale jak się dowiedział tesc ze moge dostać dom to nagle się zmienił o milion stopni... I cobgorsza jak wczesniej pisalam w przeciagu miesicy mnie nagabywal co z tym domem czy cos z siostra uzgodnione. Co mnje kompletnie zrazilo do jezdzenia tam. Tego domku to wcale nam tesciowie nie oferowali... Tam w ogole miało powstać co innego, ale maz się o to zapytał bo myslelismy ze może tak by było najrozsadnie, raz było mówione tak, a raz tak. Teraz tez jest nic jeszcze nie dogadane. Teść bardzo manipuluje mężem, np dzwoni i mówi żeby mu kupił jakieś narzędzia do pracy, a mój maz bardzo pomocny kupuje zawozi mu to, a teść nawet kasy nie oddaje za to..Brat męża powiedział mi, ze ich ojciec bardzo nimi manipuluje i żebym się nie dala, ze od młodości tak było, przez co mój maz np nie skończył studiów bo dla tescia wazniejsze było by poszedł do pracy i zarabiał. Dlatego nie chce mieszkać zbyt blisko jego rodziny bo mój maz nie widzi tego jak jest u niego, ale widzi co jest u mnie czego ja nie dostrzegam. Ogólnie jesteśmy bardzo zgranym małżeństwem, dobrze nam sie układa, dbamy o siebie i naprawdę nie mamy na co narzekać. Zyjemy w tym mieszkaniu osobno to jest super. Czasem odwiedzaja nas znajomi, rodzenstwo meza, czasem my jezdzimy rodzinne strony i jest ok, Ale ten cholerny dom rozwala cale moje życie to ze DALAM się tak zmanipulowac i wzięłam ten kredyt, gdyby nie to ze mama chce dalej kasę to nie było by problemu, a tak to dalej jestem miedzy młotem a kowadłem. Żałuje bardzo ze wzielam ten kredyt, czym dłużej o tym myślę widzę ze maz ma racje, ze dalej bym się wpakowala w bagno jej płacąc.. wiec pal licho ja juz tego domu nie chce. Możemy się remontować u męża o ile teść wyrazi zgodę i jakoś to będę musiala przebolac, bo nie mam wyjścia oby się tylko rozwodem nie skończyło.. I to tak naprawde z winy moich rodzicow
naprawdę wolałabym to mieszkanie do końca życia wynajmować i mieć spokój, ale maz myśli przyszłościowo ze szkoda kasy jak możemy tam pójść i nie płacić tyle obcym
Ps: bez tego kredytu sami byśmy mogli wziąć jakiś kredyd i kupić mieszkania, spłacać ale przynajmniej swoje.. a tak nic nie mamy..gdybym mogła cofnąć czas.
Dlatego ja Ci radzę - nie korzystajcie z żadnej pomocy, radźcie sobie sami. Wynajem to nie koniec świata.
96 2020-05-26 17:27:49 Ostatnio edytowany przez Znowunicniewyszlo (2020-05-26 17:30:50)
Skoro niby rodzice chcą przepisać dom na Ciebie niech zrobią to teraz a później dasz im pieniądze jak przepiszą. Na inną opcje bym się nie zgadzała. A z teściami na jednym placu też bym się nie zgodziła.
Kochani, wszystko zaczyna się układać, urodziłam, mama postanowiła zrobić na mnie testament dac mi ten dom a siostrze drugi. Siostra ma gdzie iść z mężem i komfortowo będą mieszkać też w dużym 3piętrowym domku w którym mieszka brat jej męża, będą miec piętro dla siebie. Prawdopodobnie już w Lipcu się przeprowadzimy.
Przede wszystkim gratuluję Ci, Balerinko, zostania mamą, a przy okazji życzę ogromu radości z rodzicielstwa
.
Co do pozostałych kwestii, to pozwól, że zapytam co takiego się stało, że sytuacja nagle zaczęła się zmieniać? Jak rozwiązaliście kwestię tych kolejnych 15 tysięcy?
Zgodzilismy się płacić jak za czynsz przez rok tak z 1400 zł, zgodnie z umowa u Notariusza, okazało się ze mój ojciec cos narozrabial..a mama teraz jest w strasznym dołku i nie daje rady..myślę ze ogólnie ja cala sytuacja wykanczala psychicznie i Dlatego jej dziwne zachowanie z tego wynikało (?) chce jej pomoc bo mi jej zal.. Mnie to bez różnicy bo jak za mieszkanie mam płacić tyle samo, a możemy żyć w domu, który i tak będzie mój to najlepsze Rozwiązanie. Dziękuje bardzo bycie mama to cos pięknego ![]()
Kochani, wszystko zaczyna się układać, urodziłam, mama postanowiła zrobić na mnie testament dac mi ten dom a siostrze drugi. Siostra ma gdzie iść z mężem i komfortowo będą mieszkać też w dużym 3piętrowym domku w którym mieszka brat jej męża, będą miec piętro dla siebie. Prawdopodobnie już w Lipcu się przeprowadzimy.
Przyjmij moje gratulacje. Niech zdrowo rośnie maluszek ![]()
A decyzja o wynajęciu od mamy jest najlepszą z możliwych.
Bo będziesz mieszkać na swoim, w spokoju będziesz cieszyć się macierzyństwem, nie będziesz wysłuchiwać uwag teścia jaką to wam łaskę zrobił przyjąwszy do siebie.
Dobrze, że mąż nie stawał okoniem co do takiego rozwiązania.
Powodzenia.
Twoje wyobrażenia: siostra się wyprowadza, mieszkam w pięknym domku, mama i tata mnie kochają. Fakty: siostra deklaruje wyprowadzkę (zawsze moze pokazać srodkowy palec - juz wiele razy to robiła), nadal wynajmujesz mieszkanie, rodzice okłamują cie na kazdym kroku, dlaczego teraz miałoby być inaczej? Twoim problemem jest to, ze nie potrafisz odciac sie od rodziców, od tego domu na ktorego punkcie masz fiksację. Dla twojego zdrowia psychicznego, dla twojego małżeństwa lepiej byłoby, gdybyście zakasali rękawy i do wszystkiego doszli własnymi rękoma. A tak jesteście uwieszeni na innych, musicie liczyć się ze zdaniem notorycznych kłamców (twoi rodzice), czy teściów, którzy przekraczają granice. Przewiduję, ze w lipcu nic aie nie zmieni, a nawet jak wprowadzicie sie tam, wasze małżeństwo nie pociagnie za długo...
Ja również nie wierzę w tą nagłą zmianę na lepsze. Będziecie płacić 1400zł miesięcznie, a potem rodzice i tak Wam nie przepiszą domu.
Chyba, że zrobią to zanim się tam wprowadzicie.
Inaczej to wszystko jest czczym gadaniem z ich strony.
Ja również nie wierzę w tą nagłą zmianę na lepsze. Będziecie płacić 1400zł miesięcznie, a potem rodzice i tak Wam nie przepiszą domu.
Chyba, że zrobią to zanim się tam wprowadzicie.
Inaczej to wszystko jest czczym gadaniem z ich strony.
Dokładnie. Może jestem starej daty ale nic bym nie robiła dopóki nie miałabym tego na piśmie. W przeciwnym razie możesz zostać autorko bez domu i pieniędzy.
Ja już po pierwszym „kłamstwie” ze strony rodziców bym zrezygnowała z jakichkolwiek „układów” z nimi.
Wolałabym wynajmować mieszkanie od obcych ludzi, a za jakiś czas wziąć kolejny kredyt na coś swojego.
Tyle chat, ale widać, że relacje w tych rodzinach to dramat.
Pozostaje wierzyć, że rzeczywiście teraz się jakoś dogadacie ![]()
Po pierwsze to Balerinka chce mieszkać w tym domu. Będzie się tam dobrze czuła, swobodnie, na pewno o niebo lepiej niż gdyby zamieszkała w domu teściów.
Po drugie to pomogła rodzicom zaciągając na nich kredyt. Rodzice są jej coś dłużni, uratowała ich od problemu finansowego. To w imię czego ma teraz
rezygnować z mieszkania tam i wynajmować u kolejnych obcych coś być może gorszego i niewiadomego? Bo teraz też wynajmuje i płaci.
Po trzecie jak ma płacić komuś obcemu za wynajem to lepiej wspomóc matkę, która ma problemy finansowe.
Po czwarte mama może pomóc w opiece nad dzieckiem i dzięki temu Balerinka może szybciej wrócić do pracy.
Dobra niańka kosztuje a zawsze babcia to nie obca osoba. Większe prawdopodobieństwo, że dobrze zajmie się dzieckiem.
Testament to takie obiecanki cacanki. Zawsze można zmienić. Albo wcześniej dom sprzedać.
Ja to znam. Chcesz ufać swoim rodzicom, mieć z nimi dobre układy. Wpadli raz w długi - ratowałaś ich. Zrobili Cię w bambuko. Znowu wpadli w długi i do kogo pobiegli po pomoc? Do naiwnej córki, która sobie odejmuje i pomaga nieodpowiedzialnym rodzicom.
Na miejscu Twojego męża tez była bym na nich zła i nie ufała bym. Znowu wpadną w długi. Bo wpadną, są całkiem nieodpowiedzialni, I co wtedy zrobią?
Po pierwsze to Balerinka chce mieszkać w tym domu. Będzie się tam dobrze czuła, swobodnie, na pewno o niebo lepiej niż gdyby zamieszkała w domu teściów.
Po drugie to pomogła rodzicom zaciągając na nich kredyt. Rodzice są jej coś dłużni, uratowała ich od problemu finansowego. To w imię czego ma teraz
rezygnować z mieszkania tam i wynajmować u kolejnych obcych coś być może gorszego i niewiadomego? Bo teraz też wynajmuje i płaci.Po trzecie jak ma płacić komuś obcemu za wynajem to lepiej wspomóc matkę, która ma problemy finansowe.
Po czwarte mama może pomóc w opiece nad dzieckiem i dzięki temu Balerinka może szybciej wrócić do pracy.
Dobra niańka kosztuje a zawsze babcia to nie obca osoba. Większe prawdopodobieństwo, że dobrze zajmie się dzieckiem.
W tym przypadku wolałabym wynajmować od obcej osoby - przynajmniej uczciwie i z umową. Gwarancja, że nikt nie oszuka.
Babcia niekoniecznie pomoże przy dziecku, bo sama w tym domu nie mieszka, tylko w innym.
Rodzice może są dłużni - ale już raz oszukali, potem kombinowali dalej - jaka teraz gwarancja, że wszystko będzie ok? Ja bym w to nie wchodziła. Zaangażują się finansowo w ten dom kolejny raz, a zapisany na nich nie będzie. Wspomnicie moje słowa.
———-
No, chyba, że rodzice notarialnie przepiszą dom na Autorkę już teraz, zanim zacznie im znowu płacić.
Po pierwsze to Balerinka chce mieszkać w tym domu. Będzie się tam dobrze czuła, swobodnie, na pewno o niebo lepiej niż gdyby zamieszkała w domu teściów.
Po drugie to pomogła rodzicom zaciągając na nich kredyt. Rodzice są jej coś dłużni, uratowała ich od problemu finansowego. To w imię czego ma teraz
rezygnować z mieszkania tam i wynajmować u kolejnych obcych coś być może gorszego i niewiadomego? Bo teraz też wynajmuje i płaci.
Ona nie pomaga tak naprawdę swojemu ojcu, który z tego, co tu przeczytałam jest źródłęm problemów całej rodziny. Tylko sprząta po nim bałagan.
Dla mnie też jest nie halo trochę, że była gotowa zgodzić się, żeby siostra tam nie mieszkała, byle tylko ona mogła wszystko mieć dla siebie niskim kosztem, tyle, że coś nie poszło, no, ale ok zaciągnęła kredyt, więc umowa, nawet ustna, obowiązuje między nimi.
Po trzecie jak ma płacić komuś obcemu za wynajem to lepiej wspomóc matkę, która ma problemy finansowe.
Wielu ludzi żyje na wynajmie, to nie jest ujma i to wciąż nie będzie pomoc, bo nie rozwiązuje podstawowego problemu. Znam wielu ludzi, którzy dobrowalnie rezygnują z domu od rodziców i wynajmują lub biorą kredyt na własne m.
Po czwarte mama może pomóc w opiece nad dzieckiem i dzięki temu Balerinka może szybciej wrócić do pracy.
Dobra niańka kosztuje a zawsze babcia to nie obca osoba. Większe prawdopodobieństwo, że dobrze zajmie się dzieckiem.
Matka/babcia to nie jest darmowa opieka, to też człowiek z własnym życiem. Może pomóc, ale nie można się na niej uwieszać.
No, chyba, że rodzice notarialnie przepiszą dom na Autorkę już teraz, zanim zacznie im znowu płacić.
Dla mnie byłby to warunek konieczny, abym poszła na ten układ. Potem w sumie i tak lepiej czułabym się pożyczając im kwotę 15 tysięcy niż płacąc czynsz za wynajem. Kasa niby ta sama, ale świadomość zupełnie inna.
Moim zdaniem z bezinteresownej, rodzinnej pomocy rodzice zwolnili Balerinkę w chwili, kiedy w stosunku do niej postąpili nie fair, a pisząc wprost oszukali ją. Po czymś takim nie powinni się dziwić, że inni (tu: córka z mężem) stali się ostrożni i nie ufają żadnym ustnym ustaleniom.
111 2020-06-07 08:11:00 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-06-07 08:13:17)
Podstawową krzywdą autorki bylo zablokowanie jej mozliwosci kredytowej i ulozenia sobie zycia poprzez przebywanie na wiecznym wynajmie, albo u tescia ktorego niestety nie lubila. Rodzice szafują domem oglądając sie z kim będzie im lepiej, kto sie nimi zajmie, zeby nie bylo ze dzieci wezmą schedą a sami wybędą. OPieka a opieka. Calodobowe zmienianie pieluch i zawalanie rodziny to zadna chwala ale marnowanie sobie zycia. Z drugiej strony przepisują dom i zostają bez pomocy. Kazdy ma swoją rację. Za kazdy prezent autorko musisz zaplacic, ja mieszkam w rodzicami ale nikt na mnie domu nie przepisywal i nawet o to nie pytam. Zobaczymy jaka to będzie pomoc, bo moze byc tak ze przepisza a nikt nie bedzie w stanie zając się chorym np z alzheimerem a na bohaterstwo szkoda zycia. Na pewno chetnie zakupy/leki/wizyty. I wiele co moglabym pomoc. Byc moze to chwilowa decyzja podyktowana z emocji bo nowy wnuk, nie wiem czy sie z niej nie wycofają jak trochę ochloną albo jak im ktos nie nagada.