Przetrwać zdradę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przetrwać zdradę.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 257 ]

56

Odp: Przetrwać zdradę.

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:
new_life napisał/a:

Witek,
Rozumiem z Twojego posta, że były dwie zdrady...

Nie. Żona mówi, że była jedna.

Napisałeś w takim razie dość niejasno, bo widzę, że Salomonka też zrozumiała tak, jak ja, że były dwie. Po 15 i 30 latach małżeństwa. Czyżbyś o zdradzie sprzed 15 lat dowiedział się dopiero teraz? Oddalenie uczuciowe Twojej żony przez ostatnich 10 lat nie wróży dobrze, w moim małżeństwie niestety to zawsze oznaczało zdradę...

58

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

Dla mnie akurat miało to znaczenie, bo jedną szansę postanowiłam dać. Ale dwóch już nie...

59 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-15 20:52:55)

Odp: Przetrwać zdradę.

Oś czasu jest taka.
Ślub. Mija 15 lat. Zdrada. Mija 15 lat od zdrady. Dowiaduję się o zdradzie.
To bylo miesiąc temu, kiedy dowiedziałem się o zdradzie, własnie o tej, która była 15 lat temu.
Przepraszam. Robię out, aby oderwać się od tego wszystkiego.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

60

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

Oś czasu jest taka.
Ślub. Mija 15 lat. Zdrada. Mija 15 lat od zdrady. Dowiaduję się o zdradzie.
To bylo miesiąc temu, kiedy dowiedziałem się o zdradzie, własnie o tej, która była 15 lat temu.
Przepraszam. Robię out, aby oderwać się od tego wszystkiego.

Jasne, od razu przypomniał mi się wątek, który czytałam po pierwszej zdradzie. Dotyczy zdrady odkrytej po latach i o ile dobrze pamiętam mąż szansy nie dostał: https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=104937

61 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 21:05:31)

Odp: Przetrwać zdradę.
new_life napisał/a:

aaggaaa, czy chcesz powiedzieć, że zdradziłaś z powodu niechęci męża do seksu? Niezależnie od powodów, winny zdrady jest zawsze zdradzający.

Ale maz zostal uprzedzony... wiedzial ze jak nic nie zmieni to sie stanie i nie zrobił nic... pomyskalam ze mu juz na mnie nie zalezy...

Witek7 napisał/a:

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

Typowe meskie podejscie... cierpi duma bo inny facet ją mial... najgorsza zdrada to zdrada mentalna, nie fizyczna... fizyczna zdrada boli facetow bo uderza w ich ego i meskosc... mentslna jest duzo gorsza.. wedlug mnie... nie wybaczylabym mentalnej zdrady ... fizyczną tak... bo to tylko sex...

62

Odp: Przetrwać zdradę.
aaggaaa napisał/a:
new_life napisał/a:

aaggaaa, czy chcesz powiedzieć, że zdradziłaś z powodu niechęci męża do seksu? Niezależnie od powodów, winny zdrady jest zawsze zdradzający.

Ale maz zostal uprzedzony... wiedzial ze jak nic nie zmieni to sie stanie i nie zrobił nic... pomyskalam ze mu juz na mnie nie zalezy...

Uprzedzony nie oznacza, że się zgodził na takie rozwiązanie. Zdania nie zmieniam... Może powinnaś założyć swój wątek?

63

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

To zmienia postać rzeczy..
W takim razie cofam, co napisałam wcześniej. W świetle twoich wyjaśnień sprawa wygląda zupełnie inaczej. Macie teraz coś ok. 50-tki, tak? Dzieci odchowane i powinniście się cieszyć dorobkiem wspólnego życia. Przykre, że ta bomba wybuchła własnie teraz. Szkoda, że w ogóle wybuchla. Jak się dowiedziałeś o tej zdradzie? Kto był tak "życzliwy?"

64

Odp: Przetrwać zdradę.
aaggaaa napisał/a:
Witek7 napisał/a:

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

Typowe meskie podejscie... cierpi duma bo inny facet ją mial... najgorsza zdrada to zdrada mentalna, nie fizyczna... fizyczna zdrada boli facetow bo uderza w ich ego i meskosc... mentslna jest duzo gorsza.. wedlug mnie... nie wybaczylabym mentalnej zdrady ... fizyczną tak... bo to tylko sex...

Niestety nie jestem dumna z siebie... gdyz dopuscilam sie zdrady mentalnej... z ciekawosci zrodzilo sie cos powaznego tylko z mojej strony... ale ciesze sie ze tego doswiadczylam bo kazde doswiadczenie jest wazne...

65 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-15 21:12:41)

Odp: Przetrwać zdradę.
aaggaaa napisał/a:
Witek7 napisał/a:

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

Typowe meskie podejscie... cierpi duma bo inny facet ją mial... najgorsza zdrada to zdrada mentalna, nie fizyczna... fizyczna zdrada boli facetow bo uderza w ich ego i meskosc... mentslna jest duzo gorsza.. wedlug mnie... nie wybaczylabym mentalnej zdrady ... fizyczną tak... bo to tylko sex...

Też myślę że możesz założyć swój wątek a co do mentalności facetów to mylisz się jak wiele zdradzających kobiet i mężczyzn. nie chodzi o tylko i wyłącznie własność i urażone ego bynajmniej i nie jesteś w swoich refleksjach oryginalna usprawiedliwienia masz standardowe.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

66 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 21:17:56)

Odp: Przetrwać zdradę.
new_life napisał/a:
aaggaaa napisał/a:
new_life napisał/a:

aaggaaa, czy chcesz powiedzieć, że zdradziłaś z powodu niechęci męża do seksu? Niezależnie od powodów, winny zdrady jest zawsze zdradzający.

Ale maz zostal uprzedzony... wiedzial ze jak nic nie zmieni to sie stanie i nie zrobił nic... pomyskalam ze mu juz na mnie nie zalezy...

Uprzedzony nie oznacza, że się zgodził na takie rozwiązanie. Zdania nie zmieniam... Może powinnaś założyć swój wątek?

Moze sie nie zgodzil ale nie powiedzial nie, nie zaprotestowal, nic sie nie odezwal, i nie bylo to raz ale wiele razy podejmowalam z nim rozmowe i nic... zadnych efektow... jak sie czuje zona jak maz  zamiast z nia spedza czas z synem... z synem spi, z synem spedza czas... a ja zawsze sama...

paslawek napisał/a:
aaggaaa napisał/a:
Witek7 napisał/a:

Powiedziała, że to był jeden raz. Nie wiem jak to napisałem, że zrozumieliście, że 2 razy. Oczywiście, że to jej słowa. Jak dla mnie to nieważne. Raz czy 20.

Typowe meskie podejscie... cierpi duma bo inny facet ją mial... najgorsza zdrada to zdrada mentalna, nie fizyczna... fizyczna zdrada boli facetow bo uderza w ich ego i meskosc... mentslna jest duzo gorsza.. wedlug mnie... nie wybaczylabym mentalnej zdrady ... fizyczną tak... bo to tylko sex...

Też myślę że możesz założyć swój wątek a co do mentalności facetów to mylisz się jak wiele zdradzających kobiet i mężczyzn. nie chodzi o tylko i wyłącznie własność i urażone ego bynajmniej i nie jesteś w swoich refleksjach oryginalna usprawiedliwienia masz standardowe.

Po prostu uwazam ze zycie jest jedno i jest krotkie... z jednej strony a za dlugie na to zeby obiecac komus majac 20 lat ze bedzie sie go kochac do smierci... to utopia bo ludzie sie zmieniają tak jak ich cele i priorytety...

67 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-15 21:24:45)

Odp: Przetrwać zdradę.

Teraz i tak za późno bo to co się stało to koniec nic już nie zmienisz ale fakt życie masz jedno nie wiadomo czy krótkie czy długie zapasowego to raczej nie masz.
Mogłaś odejść zorganizować opiekę naprzemienną dla syna  zamiast szantażować i prowadzić rozmowy z których wiedziałaś że nic nie wyniknie itp  dokonałaś odwetu na mężu pod wpływem urazy takie usprawiedliwienie- nie wiem czy wszystkim lepiej się zrobiło od tego obwiniasz męża i też użalasz się nad sobą.
Co lepsze odejście czy zdrada strach czy odwaga?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

68 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-15 21:37:35)

Odp: Przetrwać zdradę.

Ech.. czyli zdrada niby dawno, ale sprawa świeża i tym bardziej wku... że gość śmiał się w duchu, że wszystkie siostrzyczki zaliczył. Tej B nie wierzę..
Muszą przewalić się emocje. współczuję.. Dziwne tylko mocno, że po tylu latach żonę zebrało na zwierzenia ...

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

69 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 22:31:03)

Odp: Przetrwać zdradę.
paslawek napisał/a:

Teraz i tak za późno bo to co się stało to koniec nic już nie zmienisz ale fakt życie masz jedno nie wiadomo czy krótkie czy długie zapasowego to raczej nie masz.
Mogłaś odejść zamiast szantażować zorganizować opiekę naprzemienną itp zamiast tego dokonałaś odwetu na mężu pod wpływem urazy - nie wiem czy wszystkim lepiej się zrobiło od tego obwiniasz męża i też użalasz się nad sobą.

To nie jest odwet... to sie stalo samo... moj maz mnie odizolowal od ludzi chcial mnie miec tylko dla siebie.. po wielu latach zapragnelam ludzi rozmowy i tak poznalam bardzo ciekawego czlowieka  sposrod wielu to byly tylko rozmowy potem ciekawosc odkrywalam swiat wczesniej nieznany... jak dziecko ktore poznaje pierwsze smaki... nie zaluje chociaz ciezko mi z tym.. czasem mysle ze moze by mi bylo lepiej gdybym tego swiata nie odkryla...

paslawek napisał/a:

Teraz i tak za późno bo to co się stało to koniec nic już nie zmienisz ale fakt życie masz jedno nie wiadomo czy krótkie czy długie zapasowego to raczej nie masz.
Mogłaś odejść zorganizować opiekę naprzemienną dla syna  zamiast szantażować i prowadzić rozmowy z których wiedziałaś że nic nie wyniknie itp  dokonałaś odwetu na mężu pod wpływem urazy takie usprawiedliwienie- nie wiem czy wszystkim lepiej się zrobiło od tego obwiniasz męża i też użalasz się nad sobą.
Co lepsze odejście czy zdrada strach czy odwaga?

Chcialam odejsc i pewnie bym to zrobila ale nue dostalam pracy a od tego ta decyzja zalezala

70

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

.


Sprząta i gotuje.(...)


ON: Erotoman o nieciekawej fizjonomie. Jak to mówią - ma straszne powodzenie u kobiet, bo wszystkie mu się strasznie podobają. Biedak z 3 dzieciakami. Ja i Ona mają 2 dorosłe już dzieci, 22 i 25 lat.



Mam pytanie: Jest takie coś jak syndrom lekceważenia i niechęci do swojego zdradzonego męża?  Bowiem gdzieś od 10 lat zauważyłem, że zamiast w imię swej winy być dla mnie bardzo dobra, to  się oddala uczuciowo.

,

Piękna historia. Ile w tym psychologii ewolucyjnej to aż mózg się cieszy jak ktoś zainteresowany. Rarytas.

Sprzątasz i gotujesz to o zdradę się prosisz. Kobieca podświadomość nie chce siostry czy koleżanki w domu. Choć każda powie odwrotnie.

Erotoman o nieciekawej posturze? Facet zaliczył 2 albo 3 siostry a ty mówisz że ma nieciekawa posturę? To samiec alfa. Nie stosuj do oceny drugiego mężczyzny własnych kryteriów bo pójdziesz na manowce. To co dla ciebie jest erotomanem z nieciekawą fizjonomią, dla twojej żony i jej siostry było bardzo atrakcyjne.

Tak, jest taki syndrom. Po zdradzie jawisz się jako słaby samiec. Nie szanuje cię.Nawet jeśli nie miałeś szansy zareagować bo nie wiedziałeś. Dlatego oddalenie emocjonalne twojej zony.

Dlatego jeszcze raz zaznaczam - kobieta może mężowi zdradę wybaczyć. Mężczyzna nie powinien.

71

Odp: Przetrwać zdradę.
Hrefi napisał/a:

Erotoman o nieciekawej posturze? Facet zaliczył 2 albo 3 siostry a ty mówisz że ma nieciekawa posturę? To samiec alfa. Nie stosuj do oceny drugiego mężczyzny własnych kryteriów bo pójdziesz na manowce. To co dla ciebie jest erotomanem z nieciekawą fizjonomią, dla twojej żony i jej siostry było bardzo atrakcyjne.

Po zdradzie jawisz się jako słaby samiec. 

Dlatego jeszcze raz zaznaczam - kobieta może mężowi zdradę wybaczyć. Mężczyzna nie powinien.

Ty Hrefi weterynarzem jesteś z zawodu, czy tylko po amatorsku życiem zwierząt się inetresujesz? smile

72

Odp: Przetrwać zdradę.

Moim zdaniem powinieneś wybaczyć, wysłuchać, porozmawiać. Przyznała się sama to po pierwsze po drugie skąd wiesz jak doszło do tego, może przez alkohol a może to był gwałt. Na pewno tego żałuje i nie zrobiła by po raz drugi.

73 Ostatnio edytowany przez Hrefi (2019-11-15 22:35:59)

Odp: Przetrwać zdradę.
Salomonka napisał/a:

Ty Hrefi weterynarzem jesteś z zawodu, czy tylko po amatorsku życiem zwierząt się inetresujesz? smile

Nie jestem weterynarzem. Po amatorsku. Wszystko zaczęło się od Krystyny Czubówny i tych filmów przyrodniczych gdzie była narratorką. Później zrozumialem że ludzie to zwierzęta.

Jeszcze edita zrobię.

Witek - napisz co skłoniło żonę do takiej szczerości po 15 latach.

74

Odp: Przetrwać zdradę.
aaggaaa napisał/a:
paslawek napisał/a:

Teraz i tak za późno bo to co się stało to koniec nic już nie zmienisz ale fakt życie masz jedno nie wiadomo czy krótkie czy długie zapasowego to raczej nie masz.
Mogłaś odejść zamiast szantażować zorganizować opiekę naprzemienną itp zamiast tego dokonałaś odwetu na mężu pod wpływem urazy - nie wiem czy wszystkim lepiej się zrobiło od tego obwiniasz męża i też użalasz się nad sobą.

To nie jest odwet... to sie stalo samo... moj maz mnie odizolowal od ludzi chcial mnie miec tylko dla siebie.. po wielu latach zapragnelam ludzi rozmowy i tak poznalam bardzo ciekawego czlowieka  sposrod wielu to byly tylko rozmowy potem ciekawosc odkrywalam swiat wczesniej nieznany... jak dziecko ktore poznaje pierwsze smaki... nie zaluje chociaz ciezko mi z tym.. czasem mysle ze moze by mi bylo lepiej gdybym tego swiata nie odkryla...

paslawek napisał/a:

Teraz i tak za późno bo to co się stało to koniec nic już nie zmienisz ale fakt życie masz jedno nie wiadomo czy krótkie czy długie zapasowego to raczej nie masz.
Mogłaś odejść zorganizować opiekę naprzemienną dla syna  zamiast szantażować i prowadzić rozmowy z których wiedziałaś że nic nie wyniknie itp  dokonałaś odwetu na mężu pod wpływem urazy takie usprawiedliwienie- nie wiem czy wszystkim lepiej się zrobiło od tego obwiniasz męża i też użalasz się nad sobą.
Co lepsze odejście czy zdrada strach czy odwaga?

Chcialam odejsc i pewnie bym to zrobila ale nue dostalam pracy a od tego ta decyzja zalezala

aaggaaa, proszę, byś zapoznała się z Regulaminem naszego Forum. Nie wklejamy postu pod postem, już Ci to tłumaczyłam w innym wątku. Nie robimy też off topu - chcesz podyskutować o swojej sytuacji - załóż własny wątek. Jeśli nie dostosujesz się do naszych zasad, będę zmuszona dać Ci ostrzeżenie.

75 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-15 23:19:35)

Odp: Przetrwać zdradę.

Monkeyjolka.
To nie byl gwałt. Po prostu stało się po tym jak on ze swoją żoną +moja żona popili sobie. To było u teściów, których nie było. Jego żona poszla spać na piętrze, a ten smalił cholewy typu... "ja tylko cię zawsze kochałem, podziwiam cię, gdyby nie dziecko, to dawno rzuciłbym "A" i kochał tylko ciebie..." Takie tam bzdety. Według żony była pijana i co tu więcej gadać. Jego żona na piętrze, oni na parterze, a w piwnicy spały dzieci. Ich i nasze.


Salomonko. Czy to ważne jak się dowiedziałem? Przecież to nieważne, w tym, że osoba, ktorej najbardziej zaufałem na świecie zdradziła i to w taki kuriozalny sposób.
Siostra B podała syna (18 lat) siostry A i tego szwagra do sądu. Ten syn jest oskarżony o pedofilię w stosunku do 10 letniej córki siostry B. Siostra A oznajmiła, że wyciągnie wszystko brudy rodziny w sądzie, choć co zdrada mojej żony ma do tego, że jej syn molestował małą dziewczynkę. Ich adwokat na sali spytal się mnie co ja wiem o romansie żony z ojcem oskarżonego. Ano nic, bo co i jak. Nadal nie wierzyłem sądząc, że to następna nikczemna zagrywka tej rodziny. Po wyjściu w tej sali normalnie się zachowywałem, ale w domu spytałem się żony. Zona nie wytrzymała i wyznała prawdę.
I tak oberwałem w cudzej sprawie.

A mówiłem, że jazda będzie bez trzymanki.

Szkoda mówić.

Zdumiewa mnie też fakt wielkiej wiary zdradzających  w swojego boga. Oboje są wielce bogobojni. Jemu to nawet Jezus się pokazywał.
Pytałem się żony: Jak to mogła robić, wiedząc, że twój bóg jest wszystkowidzący, wszystkowiedzący i wszystkich sądzący?
Powiedziała, że w TAKICH MOMENTACH nie myśli się o Bogu...
To kiedy myślisz o nim?
Czy tylko wtedy jak jesteś w kościele i modlisz się o pomyślność twojej rodziny?
A jak to robiłaś, to pewnie mówiłaś: A teraz Dobry Boże odwróć oczy...

Hipokryzja z innej planety...

Ha ha ha... Ostatnio słyszałem, że katolicy mają ulgowo potraktowane przez bozię, jeśli zrobią to na katolickiego misjonarza.
Tra la la...

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

76

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

To nie byl gwałt. Po prostu stało się po tym jak on ze swoją żoną +moja żona popili sobie. To było u teściów, których nie było. Jego żona poszla spać na piętrze, a ten smalił cholewy typu... "ja tylko cię zawsze kochałem, podziwiam cię, gdyby nie dziecko, to dawno rzuciłbym "A" i kochał tylko ciebie..." Takie tam bzdety. Według żony była pijana i co tu więcej gadać. Jego żona na piętrze, oni na parterze, a w piwnicy spały dzieci. Ich i nasze.


Salomonko. Czy to ważne jak się dowiedziałem? Przecież to nieważne, w tym, że osoba, ktorej najbardziej zaufałem na świecie i to w taki kuriozalny sposób.
Siostra B podała syna (18 lat) siostry A i tego szwagra do sądu. Ten syn jest oskarżony o pedofilię w stosunku do 10 letniej córki siostry B. Siostra A oznajmiła, że wyciągnie wszystko brudy rodziny w sądzie, choć co zdrada mojej żony ma do tego, że jej syn molestował małą dziewczynkę. Ich adwokat na sali spytal się mnie co ja wiem o romansie żony z ojcem oskarżonego. Ano nic, bo co i jak. Nadal nie wierzyłem sądząc, że to następna nikczemna zagrywka tej rodziny. Po wyjściu w tej sali normalnie się zachowywałem, ale w domu spytałem się żony. Zona nie wytrzymała i wyznała prawdę.
I tak oberwałem w cudzej sprawie.

A mówiłem, że jazda będzie bez trzymanki.

Skoro juz wiesz, to jak zachowuje się twoja żona wobec ciebie? Z tego, co opisujesz to była jednorazowa zdrada, czy romans? Bo juz wolę się upewnić.

Swoją drogą to przeżywacie teraz jakiś horror w rodzinie, bo przecież to zajście z tymi dzieciakami odbija się na was wszystkich. Nie zazdroszczę, naprawdę.
Napiszę ci tylko krótko, bo muszę to wszystko jeszcze przemysleć, ale chyba trochę żal tych 30 lat życia z żoną? Nie było to złe życie, raczej żyliście w zgodzie?  Jeśli ona zrobiła to po alkoholu i tylko raz, to naprawdę zastanowiłabym się, zanim bym ja odżegnała od czci i wiary. Na jej korzyśc przemawia też to, że próbowala ci o tym powiedziec, ale widząc twoją reakcję po prostu stchórzyła. Nie każdy rodzi się Terminatorem, czasem zatajenie prawdy wydaje się najlepszym wyjsciem dla wszystkich. Jak widać, wydaje się...

77 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-15 23:15:38)

Odp: Przetrwać zdradę.

Salomonka.
Tak. Według żony było tylko raz.  Ścieramy się jak to zwykle w małżeństwie, bo mamy charaktery zadziorne. Ogólnie była zgoda.

Szkoda mi tylko teraz dzieci. Wiem jak ciężkie mają dni. Młodszy miał 2 razy załamanie nerwowe. Udaję przy nich chojraka, że się trzymam. Z młodym normalnie rozmawiam na różne tematy, czasami pośmiejemy się, ale jak jest naprawdę ze mną, to tylko ja wiem.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

78

Odp: Przetrwać zdradę.

Niełatwa sytuacja. Tych 30 lat szkoda, fakt, mnie było szkoda 15-tu, czy drugi raz dałabym szansę? Nie, to najtrudniejsza z dróg. Każdy z nas ma inną historię, zdrada to sku...syństwo. Te 15 lat po zdradzie, było ok? Pisałeś, że żona się oddala. Witku nie działaj pochopnie, kieruj się tym co czujesz. Czy pomijając zdradę to jest ta kobieta, którą pokochałeś? Trochę słabo, że sprawa wyszła po tak długim czasie. Dla niej już pewnie emocje opadły, Ty będziesz to przeżywał „na świeżo”. Nie myśl o jej rodzince, skup się na Was.

"Nie psuj tego, co obecne, pragnąc tego, czego nie ma, lecz uświadom sobie, że o to, co masz teraz, kiedyś mogłeś się tylko modlić." Epikur z Samos

79 Ostatnio edytowany przez After (2019-11-16 00:07:20)

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek
Przeczytałem to co napisałeś i przykro mi, ale podtrzymuję to co napisałem ..
Zadna kobieta nie będzie szanować faceta, który jej puścił płazem taką akcję
Cokolwiek bym myślał na temat Hrfiego, on ma 100% racji. Gdybyś 15 lat temu nie dał się jej nabrać, pociągnął temat i przeciągnął zdrowo ją po podłodze, to nie miałbyś tych dylematów. .
Bo nawet gdyby Ciebie nie kochała, to przynajmniej by Ciebie szanowala. Wiesz co ją jedynie trzymało i trzyma przy Tobie?
To już Ci tłumaczę. Na pewno nie miłość i  nie szacunek do Ciebie.
Przeczytaj co napisałeś o niej i jej domu rodzinnym. Katolicka, zakłamana rodzina, teść którym teściowa obraca jak chce, w lokalnej społeczności uchodzi za elitę. Pewnie w pierwszej ławce w kościele.. Typowa malomiesteczkowa kołtuneria.
Widzisz to co ja widzę Witek?
Rozwód w takiej rodzinie? Toż to byłby skandal nad skandale.

Czego oczekiwałeś, skoro zachowałeś się wtedy, nie napiszę jak, ale na pewno nie jak Mężczyzna Przecież ona nie poniosła żadnych konsekwencji.
Tydzień czasu jej wystarczyło, aby Ciebie urobić. .
Sprytna jest. Ma w tym wyprawę bo przykład wzięła prosto z domu
Ale jak mówi przysłowie: co się odwlecze to nie uciecze. Bomba wybuchła po 15 latach, szmbo się wylało.
No i masz teraz ból głowy.

Być może był to raz a może więcej. Jak teraz masz uwierzyć klamcy?
Co jest teraz prawdą Witek?
Nigdy nie patrz na Was. Patrz wyłącznie na siebie. Zrób tak jak napisałem.
Chcesz wiedzieć co naprawdę myśli kobieta? Kompletnie jej nie słuchaj, za to uważnie ją obserwuj
Póki co spuść na nią strumień obojętności.
Stan się dla niej kompletnie przezroczystym.
Jak widzisz zsprawdza się mądrość ludowa :jaka matka taka córka

Jakby co to jestem stuprocentowym mężczyzną smile

80

Odp: Przetrwać zdradę.

Tak na logikę, po co mu ten szacunek żony, skoro ma jej nie wybaczyć i nie będzie jej miał ?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

81

Odp: Przetrwać zdradę.

Powiem Ci tak. Są ludzie że zdradę wybaczają, ale czy znika im z pamięci to wydarzenie ? Sądzę że nie. Krzywda wyrządzona przez drugą stronę, tworzy siłę niszczycielską.
Moje zdanie jest takie, że gdy parter zdradził raz, to może zrobić to kolejny. Nie ufałbym takiej osobie. Trudno jest doradzić w tej kwestii, bo często wina jest po obu stronach, nie znamy Waszej sytuacji.
Wybaczać jest szlachetną sprawą, bo gdy nie wybaczasz to burzysz most porozumienia.

[tu był nieregulaminowy link - został usunięty przez moderację]

82

Odp: Przetrwać zdradę.

Jeden raz po pijaku 15 lat temu, na dokladke wlasciwie wyznane, tylko nie chciales tego wtedy przyjac do wiadomosci.
15 lat pozniej przyjac do wiadomosci musiales i nagle 30 lat wspolnego zycia jest nic nie warte, bo meskie EGO zamarlo w kompletnym przerazeniu, ze moze peknac jak nadmuchany balon.

Ja bym z takim balonem zyc nie chciala, nie mogla.

Ta Twoja obecna meka, to jest wlasnie ten strach przed peknieciem takiej pseudo-osobowosci. Jakbys na to pozwolil, zeby sie ona zawalila, to mialbys szanse na bardziej normalne zycie, zrobilbys moze miejsce na milosc do zony zamiast meldowac prawa do wlasnosci do niej.

Rodzina zony zyje na pokaz, a Ty do niej pasujesz jak ulal, bo Twoja postawa tez nie jest niczym innym, niz na pokaz. Na wierzchu musi ladnie wygladac i prawo do odchylki nie istnieje. A co jest pod spodem, jest drugorzedne.
No coz, zycie wprowadza teraz do tego ladnego obrazka poprawki, zarowno w rodzinie zony, jak i u Ciebie.
Moze warto je przyjac, bo zycie zazwyczaj na swoim postawi, jesli chodzi o zachowanie rownowagi w przyrodzie.

83 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-16 09:32:49)

Odp: Przetrwać zdradę.

Marajka.
W zasadzie nie chciałem odpisywać na Twój cynizm, ale strasznie ubodło mnie Twoje stwierdzenie, że pasuję do tamtej rodziny. W rodzinie, w ktorej hipokryzja, zdrada, kryminalne i inne sądowe sprawy są na tapecie od lat. Zebyś wiedziała co miałem w głowie,  gdy musiałem jeżdzić do nich. Mam dom letniskowy niedaleko ich domu. Często zdarzało się, że ja czy też moje dzieci jeździły tam z ominięciem ich. Raz się wydało, bo to blisko i znajomi widzieli i była awantura w wykonaniu teściów - "jak to... robicie 200 km i nawet nie zajechaliście?!" .... Ano nie. Pieprzę to, co myślą inni. Nie żyję na pokaz - to moje motto. Zresztą komu i co miałbym pokazywać? Praktycznie nie mam znajomych, którym miałbym "pokazywać". Praca - zakupy - i do domu, do kochanej żony i dzieci. Tak wyglądalo moje życie. Jak dla mnie wspaniałe.
Z jednym tylko mogę się zgodzić - Nie zawalczę nigdy z Naturą. Wiem, że z Nią się nie wygra.

After.
Dzięki za wpis. Piszesz dobitnie, ale w sposób przemyślane i bez cynizmu. Wiem, że chcesz mi pomóc, a nie wyśmiewać. Ale nie mogę się zgodzić jak to piszesz:
"przeciągnął zdrowo ją po podłodze, to nie miałbyś tych dylematów".
Masz na myśli  przemoc fizyczną? Nieraz brałem się za łby z facetami, ale z slabszą fizycznie kobietą?

Piszesz:
"Zadna kobieta nie będzie szanować faceta, który jej puścił płazem taką akcję"
Właśnie mnie to nurtuje. Tylko tyle, aby taką opinię wydała zdradzająca kobieta, której mąż przebaczył.  Bo ze strony mężczyzn to takie wygrażanie i pohukiwanie.

Salomonka.
Zglupiałem. Napisałaś, że jestem uzależniony od żony. A czy coś zlego? Nie chciałabyś, aby mąż cię kochał nad życie, świata nie widział oprócz ciebie? I nie była to miłość toksyczna, bo mieliśmy pełną swobodę. Nikt nikogo nie  śledził, nie czytał co tam w jej/jego telefonie. Pelne zaufanie.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

84

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

Marajka.
W zasadzie nie chciałem odpisywać na Twój cynizm, ale strasznie ubodło mnie Twoje stwierdzenie, że pasuję do tamtej rodziny. W rodzinie, w ktorej hipokryzja, zdrada, kryminalne i inne sądowe sprawy są na tapecie od lat. Zebyś wiedziała co miałem w głowie,  gdy musiałem jeżdzić do nich. Mam dom letniskowy niedaleko ich domu. Często zdarzało się, że ja czy też moje dzieci jeździły tam z ominięciem ich. Raz się wydało, bo to blisko i znajomi widzieli i była awantura w wykonaniu teściów - "jak to... robicie 200 km i nawet nie zajechaliście?!" .... Ano nie. Pieprzę to, co myślą inni. Nie żyję na pokaz - to moje motto. Zresztą komu i co miałbym pokazywać? Praktycznie nie mam znajomych, którym miałbym "pokazywać". Praca - zakupy - i do domu, do kochanej żony i dzieci. Tak wyglądalo moje życie. Jak dla mnie wspaniałe.
Z jednym tylko mogę się zgodzić - Nie zawalczę nigdy z Naturą. Wiem, że z Nią się nie wygra.

After.
Dzięki za wpis. Piszesz dobitnie, ale w sposób przemyślane i bez cynizmu. Wiem, że chcesz mi pomóc, a nie wyśmiewać. Ale nie mogę się zgodzić jak to piszesz:
"przeciągnął zdrowo ją po podłodze, to nie miałbyś tych dylematów".
Masz na myśli  przemoc fizyczną? Nieraz brałem się za łby z facetami, ale z slabszą fizycznie kobietę?

Piszesz:
"Zadna kobieta nie będzie szanować faceta, który jej puścił płazem taką akcję"
Właśnie mnie to nurtuje. Tylko tyle, aby taką opinię wydała zdradzająca kobieta, której mąż przebaczył.  Bo ze strony mężczyzn to takie wygrażanie i pohukiwanie.

Salomonka.
Zglupiałem. Napisałaś, że jestem uzależniony od żony. A czy coś zlego? Nie chciałabyś, aby mąż cię kochał nad życie, świata nie widział oprócz ciebie? I nie była to miłość toksyczna, bo mieliśmy pełną swobodę. Nikt nikogo nie  śledził, nie czytał co tam w jej/jego telefonie.

Daj spokój z Marajką! Ktoś dobrze zauważył - minęło 15 lat, twoja żona z tym żyła i przeszła do porządku dziennego, a ty dopiero dowiedziałeś się, więc czujesz jakby to wydarzyło się wczoraj. Może i chciała wyznać ci prawdę, ale wycofała się, bo wiedziała, że będzie niewesoło. Zabrała ci 15 lat z własnych egoistycznych pobudek - w tamtym czasie mogłeś zadecydować o odejściu i teraz mógłbyś być w zupełnie innym miejscu, z zupełnie inną kobietą. P.S. Fajna rodzinka - ten lowelas musiał mieć niezły ubaw podczas rodzinnych spotkań. A te siostry, szkoda gadać.

85

Odp: Przetrwać zdradę.

Pozwolę sobie zabrać głos w sprawie braku szacunku do zdradzonego. Byłam zdradzona w moim przypadku chęć wybaczenia, próby uratowania małżeństwa zakończyły się fiaskiem. Mało tego gdy wniosłam wreszcie po 3 latach upokorzeń sprawę o rozwód usłyszałam,od byłego już męża, że ja to wszystko spier...am.
Gdybym mogła wrócić do momentu dowiedzenia się o zdradzie, to jak najszybciej wystąpiłabym o rozwód z orzeczeniem o jego winie, oszczędziłabym sobie i dzieciom 3 lat koszmaru, braku szacunku, wyzwisk i patrzenia jak "zdradzacz" przechodzi metamorfozę, z faceta, który rozumie swój błąd zamienia się w faceta, który za wszystko zaczyna winić mnie.
Z tym, że w momencie gdy świat Ci się rozpada, najpierw chcesz ratować ( zwłaszcza że związek trwał 26 lat).
Wiem, że to trudne ale wg mnie, teraz musisz na chłodno rozważyć czy warto to "ciągnąć", czy będziesz mógł żyć nadal obok kobiety do której straciłeś zaufanie.
Czy Ty sobie z tym poradzisz?
Czy Wy sobie poradzicie ?

86 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-16 09:40:24)

Odp: Przetrwać zdradę.

Dziękuję Zosiu za wpis.
Może to taki zdradzających sposób obrony i wybielania się ?  Taka projekcja?
Nie wiem. W tej sferze jestem zupełnie zielony, bo niespodziewanie spadlo to na mnie jak grom z jakże jasnego nieba.
Tak że nie wiem czy sobie poradzę. Na razie "chodzę po omacku". Teraz jestem w szoku. Piszą tu, że poczucie krzywdy przyjdzie dopiero po szoku.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

87 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-11-16 10:13:55)

Odp: Przetrwać zdradę.

Nie ma nic złego w miłości do żony, w ogóle do miłosci do drugiego człowieka, jesli ta miłość nie wykrzywia ci jego obrazu, nie powoduje że umieszczasz go na piedestale i czcisz, a nie interesują cię jego wady, nie liczysz się z tym, że ten człowiek cię w jakiś sposób krzywdzi i nie znosisz tych krzywd i upokorzeń w imię źle pojętej miłości. Taka relacja jest chora i jest to uzależnienie od rugiego człowieka.
Zdrowa relacja to taka, kiedy jest się w stanie powiedzieć: „Mogę normalnie żyć bez drugiej osoby”. Taka postawa przejawia się w sposobie myślenia o sobie, innych ludziach, jest widoczna w działaniu, w świecie emocji. Samoocena osoby uzależnionej emocjonalnie zależy od relacji z ważną dla niej osobą. Niejednokrotnie uzależnienie emocjonalne mylone jest z oddaniem, poświęceniem czy miłością.
Niewiele piszesz o sobie, prawie nic o tym, co teraz czujesz, jak wyobrażasz sobie przyszłość . Pytasz, czy są tu osoby które swoim zdradzaczom wybaczyły, albo czy są tacy, którzy takiego wybaczenia dostąpili, bo na ich relacjach chcesz zacząć budować swoje stanowisko wobec żony. A przeciez to ty będziesz  z nią żył, a każdy związek dwojga ludzi to osobna, oddzielna i bardzo wyjątkowa relacja. Trudno tu o schematy, wzory i uogólnienia. Nikt nie może powiedzieć ; zrób tak, albo tak, jak zrobisz inaczej to będzie źle i będziesz żałował. Nie ma na to złotego środka. Ty sam musisz podjąc decyzję, sam musisz poradzić sobie z własnym poczuciem wartości, które teraz strasznie cierpi, bo zostało zdeptane i ubłocone niemiłosiernie. Malo, że doznałeś zdrady, to jeszcze dowiedziałeś  się o tym publicznie(!), mnóstwo osób wiedzialo o tym dużo wczesniej od ciebie, a żeby już cię calkiem dobić, zdrada odbyła się w rodzinie, z człowiekiem którego znasz, jadałeś z nim przy jednym stole i którego zwyczajnie niezbyt lubiłeś. Twoje męskie ego i miłośc własna leżą właśnie zdruzgotane i zmiażdzone, a ja wcale się temu nie dziwię.
Nie ma porównania z takimi, gdzie dochodzi do zdrady żony, a mąż boczniaka nie zna, nigdy na oczy go nie widział i jesli będzie chcial, to nigdy nie zobaczy. Nikt poza tą parą o zdradzie nie wie. Przyznasz, że wtedy łatwiej wybaczyć?
I w tym jest problem. Dokładnie w tobie. Sama zdrada nie była czymś niezwykłym i mam wrażenie że sporo malżeństwa jej doświadcza. Partner albo się nigdy o niej nie dowiaduje, albo robi z tą wiadomością co chce, wedlug jego decyzji. Jesli wybacza i zapomina, to jest to tylko sprawa między tym dwojgiem bez ogólnej publiki, mieszania rodziny, dzieci osob kompletnie z tym nie związanych osób w końcu. Ty tak  nie możesz. Nie ukryjecie już tej zdrady, jesli ją będziecie "przerabiać", to pod obstrzałem ogólnej uwagi, cenzorstwem (sorry za słowo) każdego, kto w to już jest zamieszany. Nie unikniesz tych ludzi, nie odetniecie się całkiem od calej rodziny, środowiska ,bo to niemożliwe.

I teraz postaw sobie pytanie; Czy to udźwigniesz? Czy jesli wybaczysz żonie będziesz potrafił to unieść? Nie będzie w tobie goryczy i nie przetrawionego żalu, który powoli, metodycznie będzie zabijał cię od środka?

Wiesz, często związków nie zabija sama zdrada i zdadzający, ale właśnie sam zdradzony, który podlewa swoim jadem ich wspolną codzienność do tego stopnia, że w końcu udręczony zdradzacz (w tym wypadku twoja żona), albo dopuszcza się powtórnej zdrady ze zwykłej, ludzkiej potrzeby normalnego kontaktu z kimś, czułości i poczucia, że jest się przez kogoś akceptowanym, tolerowanym, czasem kochanym, albo zwija swoje manatki do jednej walizki i ucieka gdzie pieprz rośnie pozostawiając zdradzonego w poczuciu, że przecież mial rację, bo zdradzacz to nie człowiek ale szmata i on to wiedzial a teraz ma dowod.

Niełatwe decyzje przed tobą i nie ma ci czego zazdrościć.
Pisalam ci wcześniej, abys się chwilowo od żony odsunął, wyprowadził a lbo gdzies na jakiś czas wyjechał. Nie, nie porzucał jej ale zaknął się w swojej "jaskini", gdzie będziesz mial czas wiele spraw przemysleć i uporządkowac emocje. Dziś nie musisz podejmować żadnej decyzji, nic nie musisz oprócz przepracowania gwaltownej chęci zgaszenia tego pożaru, ktory w tobie płonie. Dlatego jeśli płonie w tobie taki ogień to może spróbuj go przetrwać, niech cie przepali i jak już trochę się wypali to wtedy ponownie zastanów się jaką postawę przyjąć wobec żony. Potrzebujesz czasu, żeby zacząć bardziej trzeźwo myśleć. Nie spiesz się, w końcu chodzi o twoje życie i los całej waszej rodziny.

88 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-16 10:47:54)

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek, rzecz w tym, że jednak te 15 lat minęło. I chyba nie były takie złe do czasu gdy się nie dowiedziałeś o tej zdradzie. Ty to oceń.
Pytanie jak teraz zachowuje się żona?
Moja historia podobna jest do Zosi historii, jednak nie żałuję danej  nam szansy.chociaz finał podobny i nie wyobrazam sobie jak mogłabym po tylu latach zrobić szybkie cięcie. świadczyłoby to o urażonej dumie tylko i braku miłości.
Jak będzie u Ciebie nie wiem. Daj sobie czas.
Może odezwie się tu zdradzająca żona i podzieli myślami o swojej zdradzie i odczuciach do męża który dał szansę.
Wg mnie kluczowe jest teraz zachowanie i podejście żony.

Edit. Na to forum trafia wielu zdradzonych Panów.Nie odniosłam wrażenia by byli słabymi mężczyznami.
Przeciwnie, ich próby ogarnięcia sytuacji rodzinnej i przełknięcie dumy które dla mężczyzny może być trudniejsze niż dla kobiety robiły wrażenie in plus jako objaw opanowania, co dla mnie jest cechą męską. Ale piszę o wrażeniu kobiety z zewnątrz.. może mąż mój czy Zosi czy innych tu netkobiet uznał taką postawę za słabość.. ale cóż to już chyba problem zdradzającego.:) nie Twój.

Weź tez pod uwagę fakt, że przez te 30 lat twoja żona jako atrakcyjna kobieta miała setki okazji by Cię zdradzić z mężczyznami i przystojniejszymi i zamożniejszymi. A jednak jak Ty po pracy wracała do domu do Ciebie..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

89 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-16 11:45:44)

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek Powiem szczerze, że naprawdę przykro czytać takie historie. Wątków ze zdradami jest mnóstwo. Ale w Twoim przypadku, jest to o tyle specyficzne, że wchodzi w grę rodzina. Bo oprócz relacji z żoną i związku jaki Cię z nią łączył, pozostaje jeszcze relacja z rodziną, czyli przynajmniej teoretycznie z osobami, które powinny być Ci bliskie i którym ufasz. Tak, jak wspomniałem wczesniej, taka zdarada wydaje mi się podwójnie bolesna a wręcz obrzydliwa. Jeśli coś takiego trwa od dłuższego czasu i o romansie wiedzą tylko sami zainteresowani, to całe granie tej szopki i udawanie kochajacej się rodzinki, przy okazji jakiś spotkań, jest zwyczajnie chore.
Nie poddawaj sie w każdym razie jakimś durnym sugestiom, mówiącym, żę była w tym wszystkim jakakolwiek Twoja wina. Tworzyłeś ze swoją żoną małżeńśtwo. W małżeństwie powinny przynajmniej obowiązywać jakieś elementarne zasady uczciwości, których Twoja żona nie dotrzymała. Winna jest zatem tylko i wyłącznie ona. Nie wiemy, co on ao całym Waszym małżeństwi esądzi, ale spóbuj dać jej czas i się zastanowić, czy chcesz to odbudować. Nie przyjmuj postawy zbitego psa, bo to chyba najgorsze co może zrobić zdradzona osoba. Weź sobie do serca to co napisała Salomonka, znajdziesz tam sporo mądrych rzeczy smile
Bądź silny!

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

90

Odp: Przetrwać zdradę.

Abstrachując od zdrady, niby rodziny się nie wybiera, ale ja bym nie chciała funkcjonować i żyć w takich klimatach, raczej nie wyobrażała bym sobie kolejnych lat z tą rodziną i "szwagierkiem". Pewnie dla swojego spokoju psychicznego zerwała bym kontakt.

91

Odp: Przetrwać zdradę.
Chio napisał/a:

Abstrachując od zdrady, niby rodziny się nie wybiera, ale ja bym nie chciała funkcjonować i żyć w takich klimatach, raczej nie wyobrażała bym sobie kolejnych lat z tą rodziną i "szwagierkiem". Pewnie dla swojego spokoju psychicznego zerwała bym kontakt.

Jak pisałem zerwaliśmy wszelkie kontakty z tą durną rodziną 5 lat temu w związku z kryminalnym wątkiem. Sprawa jest w sądzie.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

92

Odp: Przetrwać zdradę.
Witek7 napisał/a:

Szkoda mi tylko teraz dzieci. Wiem jak ciężkie mają dni. Młodszy miał 2 razy załamanie nerwowe. Udaję przy nich chojraka, że się trzymam. Z młodym normalnie rozmawiam na różne tematy, czasami pośmiejemy się, ale jak jest naprawdę ze mną, to tylko ja wiem.

A dlaczego(i kto to zrobił) wciągnięte zostały w to dzieci? Przecież są dorosłe, i młody miał wciągu miesiąca miał 2 załamania nerwowe? z jakiego powodu? przez zdradę matki z przed lat?

Witek7 napisał/a:

Nawet moje dzieci wiedziały wcześniej ode mnie. W rodzinie nie ukryje się, a zdradzony dowiaduje się ostatni.

Dzieci wiedziały o zdradzie matki? wiesz jakim cudem się dowiedziały? i od kogo? i jeśli ta informacja była tak szeroko znana w rodzinie to jak to możliwe że ta "fala" nie uderzyła także w Ciebie? 

Witek7 napisał/a:

Po zdradzie z pół roku żona mając wyrzuty sumienia powiedziała o wszystkim siostrze. Mnie też próbowała wtedy powiedzieć, pamiętam to. Próbowała, bo zaczęła, że pobłądziła i zdradziła wstępnie nie powiedziała jeszcze gdzie i z kim. I że nie może z tak dalej w tajemnicy żyć. Pamiętam to. Moja reakcja od razu była okropna, więc szybko wycofała sie mówiąc, że to tylko taki żart z jej strony.

I to jest to właśnie zaślepienie jakie miałeś w stosunku do żony (ktoś o tym pisał wyżej) Ty nie chciałeś UWIERZYĆ w tą "rewelację" wolałeś uwierzyć że to kiepski/debilny żart. Ona piękna, inteligentna, wierząca - tym postawiłeś ją sobie na piedestale - co uniemożliwiało Tobie racjonalne myślenie w temacie jej wierności  Nie znam małżeństwa żeby tak sobie "żartowali"

Witek7 napisał/a:

To nie byl gwałt. Po prostu stało się po tym jak on ze swoją żoną +moja żona popili sobie. To było u teściów, których nie było. Jego żona poszla spać na piętrze, a ten smalił cholewy typu... "ja tylko cię zawsze kochałem, podziwiam cię, gdyby nie dziecko, to dawno rzuciłbym "A" i kochał tylko ciebie..." Takie tam bzdety. Według żony była pijana i co tu więcej gadać.

Z tego co pisałeś on smalił cholewy do 3 sióstr, z jedną się ożenił, druga go pogoniła, trzecia mu uległa(Twoja żona) coś mi się wydaje że to kadzenie żonie trwało o wiele dłużej niż tylko na tym feralnym spotkaniu, pytanie czemu ona tego nie ucięła? lubiła być adorowana? 

Witek7 napisał/a:

Mam pytanie: Jest takie coś jak syndrom lekceważenia i niechęci do swojego zdradzonego męża?  Bowiem gdzieś od 10 lat zauważyłem, że zamiast w imię swej winy być dla mnie bardzo dobra, to  się oddala uczuciowo. Mam pytanie: Jest takie coś jak syndrom lekceważenia i niechęci do swojego zdradzonego męża?  Bowiem gdzieś od 10 lat zauważyłem, że zamiast w imię swej winy być dla mnie bardzo dobra, to  się oddala uczuciowo.

A jak żona zachowywała się przez te 10 lat? co rozumiesz przez oddalanie się?

93 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-16 16:07:21)

Odp: Przetrwać zdradę.

Maku.
Zadajesz pytania, ktore nie mają znaczenia w sprawie. Chyba tylko, aby zaspokoić swą ciekawość. Ale odpowiem, żebyś nie myślał, że konfabuluję.
Szwagier i jego zdradzona żona pewnie kłócili się (domyślam się) i jako też zdradzona w kłótniach wygarnęła mu, być może za głośno na przyklad "DOBRZE CI BYŁO CHAMIE Z MOJĄ SIOSTRĄ?!).    Ich dzieci to uslyszały i coś sie domyśliły. Pewnie one powtórzyły moim dzieciom przy rodzinnych spotkaniach w czasie ferii czy też wakacji. Jak mi teraz mówią nie były do końca przekonane, ale na pewno jest coś na rzeczy.
2 załamania młodego? On podejrzewam chyba do końca nie wiedział. Ale jeśli dowiaduje się na pewno, że  jego mama, ta ukochana, kryształowy ideał okazała się czyimś kochankiem, to zalamał się. To takie dziwne?

Piszesz:
kadzenie żonie trwało o wiele dłużej niż tylko na tym feralnym spotkaniu, pytanie czemu ona tego nie ucięła? lubiła być adorowana?
Zona powiedziała, że tylko raz. Jak bylo naprawdę, to nie wiesz ani ty ani ja. Nie znam kobiet, ktore nie lubią adorowania. Ale powinny one wiedzieć o granicy tego.

Więcej na glupie, nic nie wnoszące pytania nie będę odpowiadać.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

94 Ostatnio edytowany przez After (2019-11-16 13:57:34)

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek
No nie, nie traktuj broń Boże tego dosłownie smile
Mi chodziło o urządzenie jej emocjonalnej jazdy niczym na roller coasterze. O nic więcej..
Masz sytuację zupełnie odmienną niż większość zdradzonych facetów. W tym od mojej
Sam nie wiem jakbym się w takiej akurat sytuacji zachował. Dla Ciebie to jednak jest równie świeże jakbyś się dowiedział dzień po. Te same emocje, ta sama projekcja, te same wątpliwości.
Tak jak Tobie napisałem :oszukany człowiek się wtedy zastanawia, ku**a co jest prawdą a co z jej strony jest kłamstwem. U ciebie doszło jej emocjonalne oddalenie i w głowie masz teraz totalną rozpierduchę. To że tak się stało, że ona nie zabiegala, wynikało z tego, że czuła się i nadal się czuje pewnie. Zbyt pewnie.
Nie poczuła żadnego zagrożenia, nie czuła, że za moment może Ciebie stracić.
Wykpila się wtedy kłamstwem i nie poniosła żadnych konsekwencji. Więc po co się miała starać, walczyć o Ciebie? Walczył byś o kobietę, która by Ci wszystko wybaczala?
Teraz Witek wiesz, że nic nie wiesz.
Czy był to tylko ten jeden, jedyny raz tyko z nim po alkoholu
Czy też może mieć coś więcej na sumieniu. Nie tylko z nim. Bo jeśli wtedy nic niepojącego nie zauważyłeś, to znaczy, że potrafi szybciutko przejść nad tym co zrobiła do porządku dziennego.
Skąd wiesz ile jeszcze takich numerów z jej strony mogło być?
Może posłuchała rady i wyjeżdżała się pogździ¢ 200 km dalej?
Dowodów na to nie masz, ale co będzie jak kolejne kiedyś tam wpłyną?
Dlatego napisałem, abyś jej kazał się na jakiś czas wyprowadzić.
I że spokojem wszystko rozwazył bez zaklocania przez jej obecność
Jak wspomniałem, miałem sytuację zupełnie inną
Od momentu gdy zacząłem się utwierdzać w swoich podejrzenia, byłem zbywany kłamstwami z jej strony. A wręcz starała się zrobić ze mnie chorego zazdrosnika, przejąłem pełną kontrolę sytuacji, Miałem pełen wgląd w ich korespondencję, rozmowy, nagrania wideo. Wiedziałem więcej o jej kochanku niż ona sama o nim wiedziała smile
Jak sam widzisz, różnica sytuacji kolosalna
Musisz teraz opanować emocje jakie tobą targaja, zrobić audyt całego dotychczasowego małżeństwa
Tych 35 wspólnie spędzonych lat i dopiero wtedy podjąć decyzję.TWOJĄ.
Dając szansę będziesz musiał ją uświadomić, że główny ciężar odbudowy będzie musiała na siebie wziąć ona..
Ty już naprawdę nic nie musisz.
Trudne wyzwanie stoi przed Tobą Witek.
Jakąkolwiek decyzję byś nie podjął,

Jakby co to jestem stuprocentowym mężczyzną smile

95

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek obruszasz się na głupie pytania ale coś co dla Ciebie jest logiczne i spójne dla mnie akurat nie. Maku zadał Ci pytanie bo nie rozumiał sytuacji,ja w sumie też nie bo piszesz, że dowiedziałeś się teraz, przy okazji jakiegoś wątku sądowego który urywasz, więc ja zrozumiałam że masz kontakt z tą rodziną i Dzieci też mają. Dawkujesz informacje, jednocześnie uznając co jest istotne a co nie więc w takiej sytuacji nie wiem czego oczekujesz.Nie jest to wścibstwo bo czasem rzeczy mało istotne okazują się sednem sprawy. Ktoś chce Ci pomoc a reagujesz za nerwowo. To nie są pytania w stylu ile sypiasz z żoną. Współczuję sytuacji ale nie każde pytanie będzie takie jakie chcesz!

96 Ostatnio edytowany przez After (2019-11-16 14:03:57)

Odp: Przetrwać zdradę.

Chio
Pisze tyle bo nie chce sam sobie wsadzac palca do otwartej wciąż świeżej rany. Czego oczekujesz od człowieka w tym stanie? Że będzie pisał spojnie logicznie?
Prostuje przecież niedomowiena w miarę na bieżąco

Jakby co to jestem stuprocentowym mężczyzną smile

97

Odp: Przetrwać zdradę.

After generalnie większość osób w tym wątku przeżyło zdradę i chce pomóc, zakładam że nie dokopać czy pobawić się czyjąś trudną sytuacją więc albo Autor chce poznać opinie albo nie chce.
Cyt.Więcej na glupie, nic nie wnoszące pytania nie będę odpowiadać.

98 Ostatnio edytowany przez MJX (2019-11-16 14:20:37)

Odp: Przetrwać zdradę.

Ela210

Edit. Na to forum trafia wielu zdradzonych Panów.Nie odniosłam wrażenia by byli słabymi mężczyznami.
Przeciwnie, ich próby ogarnięcia sytuacji rodzinnej i przełknięcie dumy które dla mężczyzny może być trudniejsze niż dla kobiety robiły wrażenie in plus jako objaw opanowania, co dla mnie jest cechą męską. Ale piszę o wrażeniu kobiety z zewnątrz.. może mąż mój czy Zosi czy innych tu netkobiet uznał taką postawę za słabość.. ale cóż to już chyba problem zdradzającego.:) nie Twój.

cholernie miło przeczytać coś takiego.Dziękuję za te słowa i to spojrzenie na takich facetów, bo nawet ja zacząłem powoli przestawać szanować siebie samego

pzdr

99 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-16 14:29:28)

Odp: Przetrwać zdradę.

After.
Napisałeś zupełnie jakbym to ja napisał. Takie są i moje skotłowane myśli.
Nie wiem ile razy to zrobiła. To niewazne  ile razy, bo jak pisałem nieistotne dla mnie raz czy 10.
Chcę się pogodzić, więc rozmawiając z nią powiedziałem wyraźnie - Jeśli chcesz znow być uczciwą i jeśli ma się nam to udać, to teraz masz okazję - powiedz wszystko co masz do dodania, bo jeśli okaże się znów coś było, to koniec wszystkiego. A nawet w oczach dzieci będziesz zwykłą dziwką.
Powiedziała, że tylko wtedy pobładziła.

Piszesz:
"Wtedy jej będziesz musiał uświadomić, że główny ciężar odbudowy będzie musiała na siebie wziąć ona".
Salomonka pisze, że chyba bardziej ode mnie zależy, bo jako zdradzony zapewne będę miał slowne odloty, że nawet święta madonna nie wytrzymałaby. Muszę to jakoś opanować. Nigdy nie wracać do tej sprawy. To nie będzie chowanie glowy w piasek, bo siedzi w nas i w każdej chwili może się wylać. A toksyczność nie jest wskazana.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

100

Odp: Przetrwać zdradę.

Wiesz dlaczego porownalam Cie do tamtej rodzinki? Sprobuje wytllumaczyc, choc nie wiem, czy bedziesz chcial zrozumiec.
Bo w jednym jestescie do siebie podobni – wszystko co nie odpowiada temu idealnemu wizerunkowi, ktory sobie probujecie sami stwarzac o sobie, jest ignorowane tak dlugo, az sie juz nie da tego zignorowac. Chodzi mi o ten sam schemat postepowania, nie o konkretne rzeczy, co kto robi.
Tamta rodzinka to odbicie w krzywym lustrze tego,  co Ty sam nosisz w sobie.

Zona powiedziala Ci prawde na czasie, jak to nastapilo, chciala byc z Toba szczera. Ty nie chciales tego slyszec, nie chciales sie tym zajmowac, wiec  sie wycofala, a Ty skutecznie zabunkrowales to gdzies w piwnicy, bo wolales zyc swoj dotychczasowy wizerunek nieskazitelnego zycia.
U Ciebie mialo byc wszystko w porzadku w przeciwienstwie do tej wartej pogardy innej rodzinki. Dobrze miec taki warty pogardy obraz przed soba, zeby samemu moc polerowac wlasny wizerunek.
No coz, taka postawa jest niestety najczesciej skazana na zaglade, bo nie odpowiada realiom zycia.

Pozostawmy na razie na boku ta czesc, ktora musi na siebie przejac  zona. To co zrobila, nie bylo niczym chwalebnym, nastepnym bledem bylo to,  ze mimo Twojej blokady nie probowala tego nadal na lawe wylozyc, ale dla jej obrony moge powiedziec, ze i tak probujac z tym wyjsc, dala rade przelamac schematy swojej rodziny, ktora takie rzeczy po prostu zakopuje. Ona przynajmniej probowala zrobic to inaczej, ale Ty tego nie chciales, bo byloby to za niewygodne.
Jej zdarzylo sie zrobic jednorazowy blad. Komu sie to nie zdarza? Wszyscy popelniamy bledy. Kazdy swoje.
Przyjmijmy, ze sie to zgadza i bylo to jednorazowo. Ja mysle, ze jest to prawda, podpiera to fakt, ze probowala Ci o tym wtedy powiedziec i ze zwierzyla sie siostrze.

Ale okazuje sie, ze Ty nie jestes w stanie wybaczyc  zadnego bledu. Wszystko ma byc tak, jak Ty to sobie  poukladales i nie ma tu miejsca na nic nieprzewidzianego, co by idealny obraz zamacilo.
Ego przewaza nad miloscia, jesli taka  w ogole w tym zwiazku istnieje. Sam napisales, ze jest dla Ciebie obojetne, czy byl to raz czy 20 razy. To oznacza dla mnie, ze i wtedy, te 15 lat temu bylby to koniec zwiazku, co zone z pewnoscia dodatkowo wystraszylo.
Ale wbrew Twojej postawie istnieje zasadnicza roznica miedzy tym, czy bylo to jedno poslizgniecie, czy wyrachowana, ciagnaca sie dluzej sprawa za Twoimi plecami.
Dlatego napisalam, ze to jest tylko bol nadmuchanego meskiego ego, zle pojete pojecie tzw. dumy, ktora w takim przypadku nie ma dla mnie nic wspolnego z pojeciem szacunku dla siebie samego.  Chodzi tylko (przynajmniej w tych wypowiedziach tutaj) o wlasna urazona osobowosc.
Nie widze tez w zadnej z wypowiedzi, ze chodzi tu moze o milosc, o to wszystko wspolne, co do tej pory razem przezyliscie i co by sie liczylo mimo jednorazowego poslizgu zony  – przychodzi mi podejrzenie, ze moze tak naprawde nie ma tu nic wspolnego, do czego przykladalbys jakas wartosc i co warte byloby zachowania. Moze kazdy zyl do tej pory we wlasnej mydlanej bance obok tej drugiej banki.

I tak, ja znam bol zdradzonej. Nie tylko jeden raz. Kiedys, dawno temu nie dalo sie wybaczyc, bo nie bylo szans na dalsze prowadzenie wspolnego zycia ze wzgledu na postawe zdradzacza i wynikajace z tego perspektywy dla zwiazku, ktorych ja nie bylam gotowa dla siebie przyjac.
Dostalam wiec szanse na wyprobowanie wybaczenia w innym zwiazku.
I wiem, ze jestem w stanie wybaczyc, wiem, jak uzdrawiajace moze to byc dla siebie samego, wybaczylam i zwiazek nadal istnieje, lepiej niz kiedykolwiek. Ale my jestesmy ze soba szczerzy i co jeszcze wazniejsze – szanujemy sie i kochamy sie. A mnie pomoglo to przezwyciezyc nierozwiazane problemy z dziecinstwa  i roszczenie prawa do posiadania drugiego czlowieka na wlasnosc.

Odpowiadac oczywiscie nie musisz, przynajmniej ja tego nie oczekuje.
Ja tylko przedstawiam tu moje zdanie co do tej przedstawionej tu sprawy i to wylacznie na podstawie tego, co tu wyczytalam. I wiem, ze roznie sie w tym od bardzo wielu stereotypow myslowych innych.
No i nikt tu nie wie, jak wyglada to ze strony zony.

101 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-16 15:07:36)

Odp: Przetrwać zdradę.

Marajka.
Gdzie wyczytalaś, że nie wybaczę żonie błędu?!
Opisałem, że jesteśmy po poważnej rozmowie i chcemy naprawić co schrzaniliśmy.
Jak to wygląda od strony żony? Nie wiem sam. Przyprowadzam tu ją, aby mogła przeczytać niektóre konstruktywne posty. Ktore mogą nam pomóc. Ale twojego, że pasuję do tamtej pieprzonej rodziny, która rozwaliła wszystko, co możliwe, to nie. Ona sama nie cierpi ich.
Jeszcze jednen edit. :   Nie ma męskiego i damskiego ego!

Chio.
Czy to naprawdę takie ważne kiedy syn miał załamanie i ile razy? Albo jak dzieci i kiedy się dowiedziały? A co to ma tego co jest teraz między mną a żoną i jak chcemy to naprawić, czy nam się uda, jakie czekają nas trudności?  Prosiłem o rady w tym kierunku.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

102

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek ważne bo wszelkie decyzje jakie podejmiesz nie będą dotyczyły tylko Ciebie.Piszesz jakie trudności? Te trudności w mojej ocenie to nie tylko wybaczyć nie wybaczyć.To też wszystko inne np.wspólne Świętą w rodzinie,relacja żony z rodziną, jak ułożysz kontakt, czy nawet Twoje Dzieci.Sam na podstawie całokształtu pytań i odpowiedzi będziesz musiał zadać pytanie czy jest o co jeszcze walczyć?Pewnie czytałeś że zdrada dotyka wszystkich członków rodziny. Zauważ , że dużo osób ma wolę wybaczenia, po jakimś czasie piszą, nie dałem/dałam rady.Myślę, że zadając Ci pytania, każdy chce Ci podpowiedzieć z czym jeszcze się będziesz mierzyć i czego nie wziąłeś pod uwagę i czy dasz radę z różnymi kwestami,aspektami wybaczenia lub nie.Ja to tak widzę.

103 Ostatnio edytowany przez Marajka (2019-11-16 15:36:42)

Odp: Przetrwać zdradę.

Faktycznie, nie napisales, ze nie wybaczysz, to ja dolozylam od siebie. Napisales, ze dla Ciebie to wszystko jedno, czy jeden raz czy 20, a ja to tak zinterpretowalam, bo dla mnie to jest zasadnicza roznica i przy 20 razach tez bym sie pewnie zdecydowanie glebiej zastanowila niz przy jednym razie.
Z tym porownaniem z tamta rodzina nadal mnie nie zrozumiales, ale mniejsza z tym.

A tak poza tym - czlowieku, ta sprawa byla 15 lat temu. W zadnym z Was nie zostala zadna komorka ta sama z tych, ktore wtedy skladaly sie na Wasze ciala, tak ze szwagra tez juz dawno miedzy Wami nie ma.
Macie za to teraz wspaniala okazje zaczac inne wspolne zycie - nie oparte na jakichs zakopanych w piwnicy trupach, tylko oparte na szczerosci, ktora moze otworzyc droge do prawdziwej intymnosci miedzy Wami.
Moim zdaniem teraz problemem miedzy Wami to nie jest sama zdrada, tylko te 15 lat, w czasie ktorych Ty (niby) nic o tym nie wiedziales.
Ale tu Ty masz tez swoj udzial, tak jak juz napisalam.

Chcialabym Wam zyczyc dobrego nowego poczatku i zeby zyli dlugo i szczesliwie.
Lubie Happy End-y.

PS. meskie ego rozni sie od damskiego tym, na czym jest zbudowane. Przynajmniej w czesci swoich komponentow. Inne czesci znow sa podobne.

104

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek, nie zaprzeczając twemu prawu do bycia pokrzywdzonym,. Rodzina to system naczyń połączonych syn bierze na siebie czyjeś emocje
Trochę podejrzewam że twoje skoro Ty byłeś osobą  chronioną przed prawdą..
Powinniście te emocje zdjąć z dzieci. Wziac na siebie .

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

105

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek
Salomonce zapewne chodziło, abyś żonie do końca życia tego co zrobiła nie wypominał. Po prostu abyś nie przeginał Tutaj zgoda. Jednak czasem może w chwilach kryzysu przecież to się zdarzyć nawet jeśli upłynie sporo czasu. Wtedy nie powinna strzelić focha, odpowiadać agresją tylko to potrafić zrozumieć.
Jednak teraz, na ten moment, powinna się liczyć z tym, że będziesz miał odloty i robił jazdy. Że będzie jej obecność czasami wręcz Ciebie drażnić, że będziesz miał doły.
Jej rolą jest wtedy być przy Tobie tak blisko jak tego będziesz potrzebował. Ale bez sztucznego płaszczenia się. Tutaj nie wystarczą jej zaplakane oczka sarenki
Musi zrozumieć, że to przecież ONA dala za przeproszeniem dupy, a nie Ty.
Dlatego napisałem, że to ona ma wziąć, przynajmniej na początku, ciężar odbudowy tego, co sama zburzyła
Masz pełne prawo do tego aby być wqrwionym.
Wtedy jej się udało, ale teraz to nie spłynie to już po tobie jak woda po kaczce. To ona ma coś Tobie do udowodnienia, a nie odwrotnie Witek.
Pogubić to się można w Nowym Jorku czy w Paryżu. Takich pierdół lepiej niech Ci nie mówi, bo to świadczy tylko o próbie ucieczki od odpowiedzialności.
Brzmi to równie idiotycznie jak to, że przecież tego nie chciałam.
Gdyby nie chciała - szwagier dostałby wtedy po mordzie, a jej śpiąca siostra postawiona by była na nogi. I nie tylko.
Nadal widzę, że kręci. I nie jest do końca z Tobą szczera
Skoro już tutaj jest, to niech wytłumaczy to trwające, jak napisałeś, od 10 lat oddalanie się.
Szansy nie daje się za urodę i piękne oczy
Na szansę trzeba ciężko zapracować. Nie jest to bowiem konkurs piękności
To ona jest od tego, aby Ci udowadniać na każdym kroku, że danie jej szansy nie jest Twoją pomyłką.

Jakby co to jestem stuprocentowym mężczyzną smile

106 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-16 17:35:08)

Odp: Przetrwać zdradę.

Jak widać meżczyźni tutaj uważają jednorazowa zdrade za niewiele mniej straszna niz wielorazowa. Kobiety, Wy w wiekszosci uwazacie, ze to nasza meska duma jest odpowiedzialna za nasze postrzeganie.

Uwazam, ze bagatelizujecie meskie uczucia w tym temacie. Mozna to nazwac duma czy nie duma. Istotne jest, ze ten tylko jednorazowy seks powoduje ogromne cierpienie. Poznalem wielu mezczyzn w zyciu, dla ktorych nie ma wielkiego znaczenia czy kobieta poszla raz do lozka czy wiele razy. Skoro tak wielu z nas tak uwaza, to moze warto sie liczyc z tymi uczuciami. To jest klasyczny przyklad projektowania swoich mysli na inne osoby. Sadzicie, ze skoro dla Was zdrada poprzez seks bez zaangazowania emocjonalnego nie jest az tak straszna i mozna przeciez popelnic glupote to Wasz zdradzany partner powinien czuc tak samo. Nic bardziej mylnego.

Mezczyzni najbardziej boja sie zostac uznani przez Was za cieplych misiow, tzw samcow beta, wystarczajacych do cieplego zwiazku. Zeby sie Wami opiekowali, opiekowali dziecmi, dawali zasoby. A Wy bedziecie bladzic i od czasu do czasu (nawet raz w zyciu) z samcem alfa uprawiac jedborazowy "nic nie znaczacy" seks. Jest to zaszyte gleboko w psychice. Najprawdopodobniej ma podloze biologiczne. I powoduje ogromny bol w przypadku zdrady. Wiem. Moze sie Wam to smieszne wydawac. Samiec alfa i beta. Ale dla wielu z nas jest smiertelnie powazne. I wcale nie dla tepych dresow ale dla wielu inteligentnych mezczyzn na poziomie. Z wieloma facetami w zyciu o tym rozmawialem i prawie każdy ma taka opinie.

Nie wiem w jaki sposób to podkreślić, żebyście zrozumiały jak bardzo krzywdzicie kogoś poprzez jednorazowe "zbłądzenie". Wyobraźcie sobie, ze jesteście z mężczyzną dlugo. Macie dzieci. Ale czujecie słabe jego zaangażowanie. Dowiadujecie sie nagle, ze w głowie faceta nie jesteście nr jeden. Ze ma "tylko" przyjaciółkę. Rozumie jej problemy, zawsze jest dostępny, kiedy jest jej źle. Nawet urwie się z pracy żeby zawieźć chorej leki jak potrzebuje. Natomiast dla Was z pracy się nie urwie, bo przecież zapracowany. To z Wami uprawia seks. Z nią nie. Ale rozumie bardziej tamta. Co czujecie? Właśnie. My mamy taki sam poziom emocji na wieść o jednorazowym seksie, bo przecież "każdy ma prawo zbłądzić".

Zdradzając kogoś warto rozumieć jak on może się czuć. A nie jak my byśmy się czuli w takiej sytuacji.

After ma racje. Jeśli raz zdrada wyszła, bo musiała wyjść bo sprawa sadowa to skąd wiadomo ze nie było więcej. Zaufanie jest albo 100% albo 0%.

Skąd takie różnice miedzy nami? Ja myślę ze z uwarunkowań biologicznych i społecznych. Dla mężczyzny ogromna strata jest ładowanie swoich zasobów materialnych i czasowych w nie swoje dziecko, które przecież mogło powstać z takich jednorazowych przygód. Dla Was kobiet, wielkim bólem jest gdy jakiś facet zrobi Wam dzieci, ale nie będzie chętny do opieki, bo dla niego inna kobieta i dzieci z nią będą dla niego ważniejsze. Oczywiście mamy mozgi, którymi pracując nad sobą można te emocje tłumić i indywidualność jednostki ma tez duże znaczenie oprócz płci. Ale nie bagatelizujcie uczuć mężczyzn tylko dlatego, ze z Waszego punktu widzenia to głupia męska duma.

107

Odp: Przetrwać zdradę.

Witek
Jest takie powiedzenie lepiej dwa razy zapytać(nawet głupio) niż raz zbłądzić.
Moje pytanie dlaczego dzieci wiedziały a Ty nie nie miało na celu żebyś mi tłumaczył jak dzieci się dowiedziały bo to norma że od kuzynów lub podsłuchanej rozmowy wujka czy cioci. Mi chodziło o to czemu Ty niczego nie wiedziałeś/podejrzewałeś? Przecież gdyby mi zona tak zażartowała nawet gdybym nie wierzył/nie chciał uwierzyć to oczy miałbym jak u sowy. Przecież ich relacje musiały się zmienić, sposób odnoszenia do siebie, rozmowy, żarty, chęć spotykania jego brak. W rodzinie to widać! A zatem problem był po Twojej stronie - nie chciałeś zobaczyć bo musiałbyś zburzyć jej pomnik.
Nie napisałeś jak strasznie się zachowałeś na jej informację/żart że ona sie wycofała żebyś mógł żyć w błogiej niewiedzy? Czym ją przestraszyłeś/przeraziłeś?
Dlaczego o tym piszę? 15 lat temu nie byłeś wstanie przyjąć informacji o jej zdradzie minęło 15 lat i przypadkiem się dowiedziałeś, minęło kolejne 30 dni a Ty już chcesz wybaczyć? dlaczego tak szybko, co jest tego powodem? i co się zmieniło że jesteś wstanie jej wybaczyć teraz a kiedyś nie.
Uważam że za szybko chcesz przejść do próby wybaczenia - o wiele za szybko, pominąłeś fazę pytań - nawet tych najgłupszych, pominąłeś fazę żałoby i kilka innych. Chcesz przejść do fazy - no dobra było minęło znowu jesteśmy happy.
A co z :

-od 10 lat zauważyłem, że zamiast w imię swej winy być dla mnie bardzo dobra, to  się oddala uczuciowo.

Ponawiam pytanie co według Ciebie oznacza oddala się?

108

Odp: Przetrwać zdradę.
Marajka napisał/a:

PS. meskie ego rozni sie od damskiego tym, na czym jest zbudowane. Przynajmniej w czesci swoich komponentow. Inne czesci znow sa podobne.

Te generalizacje płciowe dużo w tym mitów i wyobrażeń na wzajem a moim zdaniem jesteśmy podobni do siebie w tym ego brzydziej niż te stereotypy podają .
Ale nie miejsce i czas na rozwijanie pobocznej dyskusji.
Ty masz wyobrażenie o męskim ego a ja mam o damskim co jest prawdą ?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

109

Odp: Przetrwać zdradę.

Nie wiem dlaczego 1 raz ma byc lepszy niz 20 razy? Tak samo nie moge zrozumiec dlaczego te 15 lat ma byc czynnikiem łagodzącym? Jak juz przyjmujemy 15 lat, to moze 10, albo i 5 tez bedzie ok? A moze policytujmy do 15 miesiecy? Co z tego, ze minął jakis okres czasu, skoro byl on budowany na klamstwie? Co do 1 razu, to podchodze do tego w ten sposób - ja tego nie robię w związku i tego samego wymagam od partnerki.

110 Ostatnio edytowany przez Marajka (2019-11-16 19:08:20)

Odp: Przetrwać zdradę.

Paslawek, myslisz, ze tu istnieje jakas absolutna prawda? Nie, nie istnieje, bo kazdy ma troche inne wyobrazenie, z czym innym spotkal sie w zyciu i tej podstawie ma swoje wyobrazenie.
Ale mozna z pewnoscia znalezc pewne tendencje, co jest bardziej typowe dla mezczyzn, a co dla kobiet. Co ktora z tych stron uwaza za podstawe swojej osobowosci, ktora trzeba koniecznie bronic - bo to jest wlasnie to tzw. ego - suma naszych ukondycjonowan i myslowych stereotypow i przekonan.
Akurat na tym watku jest wlasnie kilka przykladow na takie dosc typowo meskie ego, znalezli sie tu przedstawiciele, ktorzy to bardzo obrazowo tu przedstawili, czego trzeba koniecznie jako mezczyzna bronic. Jakby to bylo 200 lat temu, to poszliby pewnie na pojedynek, zeby sie powystrzelac, bo trzeba przeciez bronic honoru.

Moje wyobrazenie o ego:
Ego nie jest niczym zlym samo w sobie i jest nam potrzebne, bo inaczej nie bylibysmy w stanie poruszac sie w spoleczenstwie. Musimy z grubsza wiedziec,  jak sie zachowac, zeby koegzystowac z innymi. Ukondycjonowanie zawiera zarowno pozytywne jak i negatywne aspekty. Te negatywne to sa te, ktore zaczynaja byc czyms niweczacym wspolczucie, empatie, zdolnosc kochania, itd. w momencie, gdy osobowosc czuje sie zagrozona. To one wyciagaja wtedy jakies sztywne moralne przekonania i te musza byc w kazdym wypadku utrzymane, bez wzgledu na straty, bez dania jakiejkolwiek mozliwosci innych rozwiazan, juz nie mowiac o zmianie wlasnych przekonan, czyli zarysowaniu struktury wlasnego ego.
Ego to nie musi byc tylko wyobrazenie o wlasnej wielkosci, przerosniete poczucie wlasnej wartosci (np. agresywnosc czy narcyzm). Rownie dobrze moze to byc przyjecie pozycji ofiary i wiara we wlasna bezwartosciowosc.
Nie znam statystyk co do tego, ale moje wyobrazenie jest takie, ze to pierwsze tendencyjnie jest bardziej meska domena, to drugie damska, choc oczywiscie nie wylacznie.

Posty [ 56 do 110 z 257 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przetrwać zdradę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018