odleglosc-jak to przetrwac?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » odleglosc-jak to przetrwac??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: odleglosc-jak to przetrwac??

2 latat temu wraz ze znajomymi wyjechalam na dwu miesieczne wakacje tam tez poznalam swojego obecnego chlopaka. Bylismy wszyscy ze soba blisko jak przyjaciele, spedzalismy ze soba kazdy dzien, imprezy itd. Po 2 miesiacach odpoczynku i doslownej laby nadszedl czas na powrot do domu ,wszyscy mielismy ze soba dobry kontakt, natomiast miedzy mna a moim obecnym chlopakiem zaczelo iskrzyc, byly takie momenty, ze rozmawialismy ze soba przez caly dzien o niczym, i o wszystkim. Po krotkim czasie on zdecydowal sie przyjechac do mnie. Od tamtej pory jestesmy razem.
Ubiegly rok byl ciezki byly wzloty i upadki, bywaly momenty, ze nie widzielismy sie 2 miesiace lub dluzej. Odleglosc i samotnosc doprowadzila do ,ze nie raz chcielismy zakonczyc to wszystko. Pewnego razu przesadzilam z alkoholem impreza zakonczla sie w straszny sposob, zdradzilam swojego chlopaka strasznie tego zaluje i nie potrafie sobie tego wybaczyc wiem, ze alkohol tak naprawde niczego nie tlumaczy ale niestety po jego wiekszej dawce pojawia sie tesknota za kims bliskim, a jak wiadomo zawsze znajdzie sie jakis ''pocieszyciel'' , ktory czych tylko na to by wykorzystac sytuacje. Paweł (moj chlopak) dowiedzial sie o wszytskim jeszcze w ta sama noc nie chcialam niczego ukrywac, bylam siadoma bledu, ktory popelnilam. Ciezko bylo nam sie po tym pozbierac natomiast staral sie mnie zrozumiec i wybaczyl mi. Dzis do tego nie wracamy staramy sie zyc dalej.
Po ciezkim roku nadeszly nastepne nasze wspolne wakacje na ,ktore tak dlugo czekalismy. Oboje pracowalismy , mieszkalismy razem, kazde chwile spedzalismy razem, oczywiscie jak w kazdym zwiazku byly klotnie ale na ogol bylismy szczesliwi, wakacje niestety szybko minely i nadszedl czas rozstania. Minal dopiero miesiac jak nie jestemy razem a czuje jakby to byl caly rok. Staramy sie widywac jak najczesciej, czesciej niz w ubieglym roku natomiast to wzystko nie jest takie proste. Kiedy jestesmy razem wszystko jest w porzadku dogadujemy sie bez slow, nie potrzeba nam niczego po prostu staramy cieszyc sie soba przez ten krotki czas. Niestety w momencie rozlaki caly czar pryska, juz dzien po moim lub jego wyjezdzie wszystko sie psuje, nie potrafimy ze soba rozmawiac, nie mamy dla siebie czasu, staramy sie wszystko naprawac przerabialismy juz chyba 1000 sposobow na to by moglo byc lepiej kiedy nie mozemy byc razem. Niestety nic nie pomaga bardzo czesto popadam w stan zalamania potrafie nie wychodzic przez kilka dni lezec w lozku i plakac z powodu braku jakiegokolwiek pomyslu. Jest nam strasznie ciezko myslelismy nad przeprowadzka , nad studiami zaocznymi czym kolwiek niestety to wszystko nie jest takie proste dzieli nas 600km on ma prace ja szkole ciezko jest wszystko pogodzic.Od kilku dni sytuacja zamienila sie w pieklo oboje jestesmy wykonczeni psychicznie rozawiamy tylko o tym ja to wszystko nprawic tylko w jaki sposob?? Probowac rozmawiac? staramy sie rozmawiamy dlugo natomist zawsze jest cos co stwarza problem. Czy to przez tesknote?? Przez to, ze nie radzimy sobie z zyciem codziennym kiedy jestemy sobno?? Jak to naprawic ? Co zrobic? Zaryzykowa? Zamieszkac razem i zaczac wszystko od nowa? Czy po prostu czekac az w koncu bedziemy mogli byc razem wspomne o tym ,ze zostal mi ten rok do ukonczenia szkoly. Tylko czy bd w stanie to wytrwac. Jestem juz tak wytracona z sytuacji , ze zaproponowalam zakonczenie zwiazku lub przerwe natomiast oboje nie wyobrazamy sobie tego, nie wiemy co robic prosze o madre rady i dziekuje za ''wysluchanie''.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

Witam. Moim zdaniem ten związek nie ma szans, przynajmniej kiedy jesteście tak daleko od siebie. Męczycie się i widać, że nie czerpiecie radości z tego związku. Nie mówię, że związki na odległość nie mają szans, bo tak nie jest. Zawsze jakaś szansa jest. Tylko z twojego opisu wynika, że oboje bardzo cierpicie i nie potraficie tak żyć. Może warto na razie odpuścić, dać sobie czas i spotkać się jeżeli już będziecie mieli wszystko w waszym życiu poukładane i będziecie mogli być bliżej siebie. Oczywiście nadal możecie być w kontakcie. Jeżeli to jest miłość twojego życia i przeznaczenie to na pewno się uda i będziecie razem. smile To jest moje zdanie, ale najważniejsze, żebyś podążała za własnym sercem i uczuciami. To ty najlepiej wiesz co powinnaś zrobić.

"Wcale nie jest za późno, by szukać świata ze snów."

3

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

Pamiętaj,żeby nie być z kimś z przyzwyczajenia.Jeżeli między wami sie wypaliło coś to dajcie sobie spokój.Miałam taka sama sytuacje tez kłóciliśmy sie a na spotkaniach było ok.I co?po roku czasu okazało sie że kłótnie były z powodu takiego,że on mnie nie kochał.Ja straciłam rok czasu i poprzednią miłość.Porozmawiaj z nim czy wy nie jesteście z przyzwyczajenia jeżeli on powie że Cie kocha i mu zależy to dajcie sobie szansne.Odległość,to da sie przeżyć;)Wiem bo tak sama mam:)Życze wytrwałości:) Ps.zamieszkajcie jakoś razem może bedzie dobrze.

4

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

Macie cholernie ciężką sytuację. Według mnie są dwa wyjścia:
1. Brutalny. Zakończyć związek, bo jak widać cholernie trudno Wam jest jakoś żyć z tak znaczną odległością.
2. Też brutalny. Zerwać z całym dotychczasowym życiem i wyjechać do niego. Zaplanować, że na przykład do przyszłego roku już tam będziesz (albo on, powinniście to wcześniej obgadać, bo to będzie Wasza wspólna decyzja). Sama widzisz, że leżąc i płacząc nic mądrego do głowy nie przychodzi, czas leci ale zamiast leczyć ran tworzy nowe. Jeżeli oboje traktujecie poważnie ten związek, chcecie założyć rodzinę, umrzeć obok siebie i tak kiedyś będzie trzeba tak zrobić.

Trzymam kciuki i życzę mądrych decyzji smile

5

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

Dziekuje za rady, ostatnio wiele sie zmienilo mielismy przerwe, w ten tez sposob zaistnialy nowe sytuacje, ale probujemy od nowa do wszystkiego podchodzimy z dystanse, oboje sie staramy, rozmawiamy jest ciezko ale chcemy byc razem i postanowilismy po prostu to 7 miesiecy przetrwac w trudach.

6

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

Wedlug mnie też powinniście przeczekac sytuację. Będzie trudno, ale tak bywa. Bron boże nie koncz szkoły.

Jeśli wszyscy wokół Ci kadzą, zważ, byś nie został zaczadzony

7

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

Mąż po 22 latach małżeństwa wyprowadził się do matki. Stwierdził że mnie nie kocha od kilku lat a terapia nic nie pomoże. Przez cały okres małżeństwa  wybaczałam mu zdrady. Odszedł bo twierdził że chce być wobec mnie w porządku. Będąc z nią miał jeszcze inne kochanki. Po jego odejściu złożyłam pozew rozwodowy z jego winy .Rok po odejściu męża na sprawie mąż powiedział że,chce wrócic. Na drugiej sprawie oskarżył mnie o rozpad małżeństwa. Powałał teraz na świadka mojego ojca który ma87 lat Ojciec nic nie wie jeszcze ale będzie zeznawał na korzyść męża bo zdrady nic dla niego nie znaczą a on potrzebuje pomocy(ojciec) więc rodzina musi być w komplecie . Ja mało zarabiem i mam poważne kłopoty ze zdrowiem. Mamy syna  18 lat który jest bardzo niedojrzały emocjonalnie . Zaznaczam ze , mąż kontroluje nas w domu czy nikt nie wydzwania .Sam jeździ  na studia do Krakowa i robi co  chce. Trzecia sprawa w lutym ,to jakies piekło.Poradzcie co robić?

8

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

W sumie jesteśmy w tej samej sytuacji, co prawda ja mojego nie zdradziłam i nie poznaliśmy się na wakacjach, ale cała reszta tak samo i też dzieli nas 600 km. Napisałam o tym wątek, jeżeli chcesz to zobacz, jeżeli chcesz o coś zapytać, pogadać - pisz, tu lub na mejla.

W skrócie opiszę jak to jest u mnie.
Staraliśmy się widywać często, czasem co tydzień, czasem co 2, co 3, w najgorszym wypadku co miesiąc. Czasem na 2 dni, a czasem na tydzień. W wakacje prawie miesiąc bez przerwy się widzieliśmy. Ale kiedy wraca rzeczywistość - osobno moja i osobno jego to... jest tak jak opisałaś (i ja napisałam o tym w moim wątku).
Złość, zażenowanie, żal, wściekłość, smutek, tęsknota. Kiedy jesteśmy razem jest cudownie i też wykorzystujemy ten czas. Dlatego też i wam i nam wróżę piękną przyszłość - bo liczy się to, co jest na żywo. Ja nie wyobrażam sobie, że mogłabym się z nim rozstać, mimo, że kochamy się bardzo. W tym roku skończyłam szkołę i zamierzam w styczniu przeprowadzić się do jego miasta. Ponad rok byliśmy (i wciąż jesteśmy) w tym związku na odległość. Teraz on ma ciężki okres i nie widzieliśmy się 5 tygodni. Przeżywamy oboje męczarnie. Bywało okropnie, źle, sama wiesz jak to jest. Mieszane uczucia, wiesz, że kochasz i najgorsze jest właśnie to (może to ironia), bo wiesz, że chcecie być razem, ale "coś" (odległość) wam nie pozwala i pojawia się uczucie bezradności. Bo przecież nie rzucisz szkoły, a on pracy, by być z Tobą w tygodniu.

Jak to wytrwałam? I jak to możliwe, że wciąż w tym siedzę?
Po prostu myślę o przyszłości. Myślę, że pomimo tylu złych tygodni i tylu prób którym byliśmy poddani przez odległość to my wciąż się kochamy. I wiem, że już niedługo będziemy razem jak normalna para. I to daje tego powera, że warto czekać.
Ludzie nie widzą się czasem rok ze względu na pracę czy inne czynniki. Pomyśl, że kiedyś było np wojsko. Mojego chłopaka tata po ślubie na kilka miesięcy był w wojsku. Nie widzieli się. Fakt, byli po ślubie, a w nas jest te pytanie "czy warto się pakować w to".

Bywa ciężko, bo dochodzi do tego tłumaczenie przed wszystkimi kiedy pytają co u mnie, co u niego, a mi wstyd powiedzieć, że nie widziałam go 5 tygodni. Ale tak naprawdę - to nasza sprawa. Miłość to poważne uczucie, może jestem dziwną optymistką jeżeli o to chodzi, ale bywałam w różnych związkach (za młodu big_smile) i widzę, że to co jest między mną, a obecnym to coś niespotykanego. Że mimo tylu kłótni i ciężkich tygodni my wciąż chcemy walczyć i nie wyobrażamy sobie, że może być inaczej.

Życzę wam tego samego!

Jak chcesz więcej pogadać, to napisz mejla, albo tu, jak chcesz.
Może powiesz skąd jesteś, a nóż z mojej miejscowości i umówimy się na ploteczki. big_smile

Głowa do góry!

Ciesz się małymi rzeczami, bo może któregoś dnia obejrzysz się za siebie i zdasz sobie sprawę z tego, że były to rzeczy wielkie.

9

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??
NoNieWiemNo napisał/a:

...... mimo tylu kłótni i ciężkich tygodni my wciąż chcemy walczyć i nie wyobrażamy sobie, że może być inaczej.

Życzę wam tego samego!....

Hehe... no dzięki... weźmiemy kłótnie jakoś na klate. big_smile

10

Odp: odleglosc-jak to przetrwac??

nie jestem pewna, fakt, związki na odległość są trudne, ale da się je przetrwać. w zależności jak silna wasza więź jest i czy jesteście dojrzali na prawdziwy związek. Mój zaczął się jak miałam 15 lat z moim obecnym narzeczonym. po 3 latach zerwałam z nim właśnie niby przez odległość, ale po kolejnych 4/5 latach wróciliśmy do siebie. mimo tego, że odległość dalej jest niedługo ta bariera minie, ponieważ bierzemy ślub. ale jeśli człowiek nie jest dojrzały na poważne kroki i decyzje, nie ma szans by to przetrwało.

[img]http://img23.imageshack.us/img23/8522/zy3p.png[/img]

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » odleglosc-jak to przetrwac??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018