Czy jest jeszcze szansa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 33 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 1,245 ]

77 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-03-05 21:15:01)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
ulle napisał/a:
Nathan napisał/a:

Ulle - do Twojej wiadomości : akurat wizerunek rodziny i to co ludzie pomyślą mam gdzieś.

Gdyby było inaczej - już bym siedział u prawnika i pisał pozew o rozwód, jako że wizerunek rogacza raczej nie jest powodem do dumy.

I nie zasłaniam się córką tylko staram się ją chronić.
Moim zdaniem lepiej by wychowywała się jako jedynaczka z dwojgiem rodziców niż z rodzeństwem i  nieodpowiedzialną matką.

Nie wiem czy ewentualna aborcja po niej spłynie czy nie - wiem to co mi powiedziała, czyli że nie chce rodzić,  już dawno mówiła że jedna ciąża jej w życiu wystarczy - tyle że tak było do wizyty jej matki.

Może i tak było do wizyty jej matki, a może wcześniej bała się zasygnalizować, że ma wątpliwości, bo czuła, że w nikim nie będzie miała wsparcia? Tymczasem jej matka dała jej wsparcie i żona od tej pory jasno ci mówi, że chce urodzić to dziecko, bo to jest JEJ dziecko? A babcia? No cóż? Trudno się dziwić temu, że córka zechciała rozmawiać o swoich problemach ze swoją mamą. To raczej normalne. Twoje zdanie ona znała i nie miała złudzeń, więc chciała poradzić się matki. A matka jak to matka raczej normalna sprawa jest, że wstawiła się za córką, bo wiedziała, jak córka przeżyje taka tragedie i za nienarodzonym jeszcze wnukiem, jej potomkiem. Tak jest, jakbyś na to nie patrzył.

Myślę, że twoja żona jest teraz ciężko przerażona i jest w niezwykle trudnej sytuacji. Należy jej pomóc biorąc pod uwagę jej stan. Nosi dziecko. Fakt, nie twoje, ale jakie to ma znaczenie?
Do tamtego faceta ona nie pójdzie, bo jak ja zrozumiałam puściła się z jakimś przygodnym, bo była pod wpływem durnych roszczeniowych i wielce wyzwolonych pustych bab. Chciała im dorównać, to dorównała. Tamte puszczają się pewnie na każdym wyjeździe i żadna z nich nie zaciąży, bo to stare latawice i kute na cztery nogi, takie nie zaciągają.
Twoja żona wypuszczona w świat niczym zielona głupia gęś dała omotać się jakimś babom i jakiemuś lowelasowi, który moczy, gdy ma okazję i co się stało? Pierwszy i ostatni raz i proszę bardzo, jest ciąża.
Twoja żona nie jest chyba typem rasowej latawicy, czy jest? Ty ja znasz.
Jeśli jest rasowa latawica, to spuść ja z wodą w klozecie i ciesz się, że się jej pozbyłes.
Jeśli jednak nie jest to ten typ kobiety, tylko głupiej gidii, której się przydarzyło, to wybacz jej o odczep się od jej dziecka.


Wlasnie o  to mi chodziło:) Pięknie to wyrazilaś. Szacun!

Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:
Husky napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Zostaw żonę z tym bałaganem samą. Wyprowadż się, ustal kontakty z córką. Za parę miesięcy pomyślisz.
Nie pomagaj jej. Niech dorośnie.

No ale ponownie - dlaczego to niby córka ma zostać z matką???

Bo tak prościej na ten moment i bardziej potrzebuje matki jako mała dziewczynka? To człowiek- nie przedmiot,

Może to jest temat na bardziej abstrakcyjną rozmowę, bo oczywiście nie wiem jak to jest w tym konkretnym przypadku, ale stwierdzenie z góry, ze dzieeczynka „bardziej potrzebuje matki” jest dyskryminacją płciową. Mnie by szlag trafił, gdyby nie pozwolono mi w dziecinstwie zostać z ojcem, ale oczywiscie znam tez przypadki w drugą stronę - własnie dlatego dziwi mnie to stereotypowe wyrokowanie - bywa różnie. Własni dlatego, że to nie przedmiot:)

79 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-05 21:28:01)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

[treść niemerytoryczna, prowokacyjna - usunięte przez moderację]

80

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nathan, nikt z nas Twojego życia nie przeżyje za Ciebie, nie będzie ponosił odpowiedzialności za to, co zrobisz i nie przeżywa Twoich uczuć.
Jest to ciężki temat. Radzisz sobie z nim całkiem dobrze, jak na razie.

Na Twoim miejscu wymiksowała bym się z tego Forum, bo już zostałeś zlinczowany za to, że Twoja żona Cię zdradziła i zaszło się jej. Ewentualnie śledziła bym rozwój tematu, ale nie musisz bronić się tutaj przed stadem obcych bab, które włącznie ze mną, mają odmienne zdania.

Idź, napij się z kumplami, pooglądaj jakiś głupi serial i zastanów się, czego Ty chcesz. Potem pogadaj o tym z żoną, czego ona chce i jak to widzicie oboje. Zastanówcie się, jak osiągnąć ewentualny kompromis. Zapewnij Wam neutralną atmosferę, nie daj sie nabrać na płacze, łzy. Wyjaśnij jej spokojnie swój punkt widzenia i oceń jej szczerość w podejściu do tego tematu.

To jest WASZE małżeństwo i chcesz je kontynuować. Więc ustalcie wspólnie zasady, na jakich miało by ono funkcjonować.

Żadna z nas, z tego forum, nie poniesie konsekwencji Twojego postępowania, ani postępowania Twojej żony. Ty wiesz najlepiej, czego chcesz w życiu dla siebie, córki i Twojej rodziny.

81

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ulle - Naprawdę zrozumienie prostego tekstu sprawia Ci aż taki problem?

Powtórzę - ona NIE chciała więcej dzieci.
To była JEJ decyzja, podjęta kilka lat temu.
Ja ją tylko poparłem.
Gdy dowiedziała się o ciąży ze zdrady - SAMA podjęła decyzję o usunięciu.
Ja tylko się zgodziłem i robiłem za tłumacza przy załatwianiu zabiegu.

Wszystko zaczęło się walić po wizycie jej matki.
Nie było mnie przy tej rozmowie, ale wiem jak ta kobieta potrafi się zachowywać.
Ataki histerii, szantaż, groźby i obelgi już kiedyś  przerabiałem - gdy nie spodobał się jej nasz sposób na wychowywanie córki.
Żona nie potrafi się przed tym bronić, stąd zmiana decyzji i ja na tym forum.

82 Ostatnio edytowany przez Harvey (2019-03-05 21:23:54)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ja tam się rozwiodłem i to mogę Ci polecić. Raz dała da i drugi. Nawet o tym wiedzieć nie będziesz tongue Twoje życie Twoja sprawa ale słowo "miłość" i że ją "kochasz" to sobie oszczędź. Ona Ciebie tak kochała, że dała zadka komu innemu smile
Wybacz stary ale ja zdrad nie wybaczam. Idę dalej aż się kurzy smile

Ps. Moja sąsiadka ma 2jkę dzieci 4 i 7 lat i też jest w trakcie rozwodu. Tam zdrady nie było tylko słaby mąż wink Ja się rozwiodłem bo mnie zdradziła na takim właśnie wyjeździe integracyjnym. Teraz została sama w ciąży a ja się śmieję od ucha do ucha, że się wymiksowałem z tego związku.

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

83

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Marata napisał/a:

Nic nie dzieje się bez przyczyny, więc twoje zarzekanie sie, że jestes taki niskazitelny i bez winy jak nowonarodzone dziecię, trochę mnie śmieszy.

Niestety... Dalej ją coś gryzło, niby udawała że wszystko ok ale nie była sobą.Nathan, nikt z nas Twojego życia nie przeżyje za Ciebie, nie będzie ponosił odpowiedzialności za to, co zrobisz i nie przeżywa Twoich uczuć.
Jest to ciężki temat. Radzisz sobie z nim całkiem dobrze, jak na razie.

Na Twoim miejscu wymiksowała bym się z tego Forum, bo już zostałeś zlinczowany za to, że Twoja żona Cię zdradziła i zaszło się jej. Ewentualnie śledziła bym rozwój tematu, ale nie musisz bronić się tutaj przed stadem obcych bab, które włącznie ze mną, mają odmienne zdania.

Idź, napij się z kumplami, pooglądaj jakiś głupi serial i zastanów się, czego Ty chcesz. Potem pogadaj o tym z żoną, czego ona chce i jak to widzicie oboje. Zastanówcie się, jak osiągnąć ewentualny kompromis. Zapewnij Wam neutralną atmosferę, nie daj sie nabrać na płacze, łzy. Wyjaśnij jej spokojnie swój punkt widzenia i oceń jej szczerość w podejściu do tego tematu.

To jest WASZE małżeństwo i chcesz je kontynuować. Więc ustalcie wspólnie zasady, na jakich miało by ono funkcjonować.

Żadna z nas, z tego forum, nie poniesie konsekwencji Twojego postępowania, ani postępowania Twojej żony. Ty wiesz najlepiej, czego chcesz w życiu dla siebie, córki i Twojej rodziny.

Niestety... Dalej ją coś gryzło, niby udawała że wszystko ok ale nie była sobą.

Wlaśnie to, tylko trolle nie rozumieją tej zasady, nie napiją  się z kumplami, nie ustala wspólnych zasad z żoną... bo po prostu żon nie mają. Grają, wpisuja tu jakies niestworzone historie i liczą na wyrozumiałość.  Potem cali spoceni z emocji, czekają na odzew z "netu".

84

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Salomonka - no tyle jadu że aż posty mylisz...
I kto tu jest trollem?

85

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ja nie rozstrzygam za sąd. Patrzę pragmatycznie- na to co ON ma teraz zrobić. Dziewczynka ma parę lat- na ile jest prawdopodobne że lepsze teraz będzie wyrywanie jej od matki?
A żona wykazała dziecinne zachowanie, życie kopnęło w d.. i trzeba dorosnąć.
Odsuń się, niech to będzie jej decyzja. Wieem że ciężko, współczuję.
Nie miej pretensji do teściowej- jak Burzowy napisał- Ona stanie po stronie dziecka. Wyobraż sobie, że to Twoja córa zdradziła męża.. czym byś się kierował?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

86

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Salomonka - no tyle jadu że aż posty mylisz...
I kto tu jest trollem?

cyt'


"Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, mamy córkę. Do tej pory układało nam się świetnie, tworzyliśmy zgodny, szczęśliwy związek ( i nie jest to tylko moja opinia ).
Niestety, dwa lata temu żona postanowiła zmienić pracę na bardziej ambitną, no i się zaczęło..".


Co jest jadem? To, ze odkrywam powoli niescisłosci w twoich postach? Może nie napisałeś tego we wstępie?

więc jakim wspaniałym małzenstwem byliscie? Nie bronię zony, tylko próbuję zerwć ci łuski z oczu. Nie byliście dobrym małżeństwem, nie kochaliscie sie dostatecznie mocno, by nie doszło do zdrady, nie kochacie się dalej wystyarczająco by ten kryzys zażegnać, co własciwie was łączy??!!

Przyzwyczajenie? Twoje poczucie własności? Co?!!

87 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-03-05 21:44:51)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Salomonka, czepiasz się gościa któremu życie dało po łbie, ze ocenia dotychczasowe małżeństwo przed jako dobre? Przez to niby jest trollem???
Wyobraż sobie, że ludzie tak oceniają swoje związki- czasem czegoś nie widzą- a to nie pora na takie audyty teraz.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

88

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

Salomonka, czepiasz się gościa któremu życie dało po łbie, ze ocenia dotychczasowe małżeństwo przed jako dobre? Przez to niby jest trollem???
Wyobraż sobie, że ludzie tak oceniają swoje związki- czasem czegoś nie widzą- a to nie pora na takie audyty teraz.


Życie nigdy nikomu nie daje po łbie bez powodu. Czasem lepiej wiedzieć, skąd ci spadają na łeb gromy i taki audyt lepiej ci posłuży niż  głaskanie po sponiewieranym łbie. Wyświtli ci ścieżkę:)

89 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-03-05 21:52:19)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Salomonka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Salomonka, czepiasz się gościa któremu życie dało po łbie, ze ocenia dotychczasowe małżeństwo przed jako dobre? Przez to niby jest trollem???
Wyobraż sobie, że ludzie tak oceniają swoje związki- czasem czegoś nie widzą- a to nie pora na takie audyty teraz.


Życie nigdy nikomu nie daje po łbie bez powodu.

Pewnie, jak kobieta jest zdradzana czy poniżana to też napewno sobie na to zasłużyła, no nic nie dzieje się bez powodu - przy następnym kobiecym wątku tego typu proponuję zacząć od wylania na autorkę wiadra pomyj - zastanowi się nad życiowymi błędami i napewno poczuje lepiej ;/

(To jest ironia jakby ktoś nie zauważył)

90 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-05 21:55:36)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Salomonko, proszę o zaprzestanie nieregulaminowego off topu

91 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-05 22:00:34)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Salomonka - A gdzie te nieścisłości?

Nie kochaliśmy się dostatecznie mocno by nie doszło do zdrady?
Znaczy każdy zdradzony nie kochał swojej żony?

I nie kochamy się teraz?
To dlaczego zamiast załatwiać rozwód ona chodzi i płacze po kątach a ja szukam pomocy?

Tobie chyba psycholog jest bardziej potrzebny niż mojej żonie...

Twoje następne posty po prostu zignoruję.

Ela - ona nie stanęła po stronie dziecka, tylko po stronie swojej religii - ot cały problem. Stronę jak i zdanie mojej żony ma w głębokim poważaniu,  chodzi jej tylko o to by nie dopuścić do aborcji bo to - jej zdaniem - hańba w całej rodzinie i powód by wyrzec się córki.

92 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-05 22:05:54)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

oto ostatni dzisiaj edit nieregulaminowych, osobistych wycieczek.
Następny poskutkuje ostrzeżeniem, i tymczasowym banem, na wyciszenie trudnych emocji, dla wszystkich uczestniczek off topu i wzajemnego wyzłośliwiania się

93

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Salomonka - A gdzie te nieścisłości?

Nie kochaliśmy się dostatecznie mocno by nie doszło do zdrady?
Znaczy każdy zdradzony nie kochał swojej żony?

I nie kochamy się teraz?
To dlaczego zamiast załatwiać rozwód ona chodzi i płacze po kątach a ja szukam pomocy?

Tobie chyba psycholog jest bardziej potrzebny niż mojej żonie...

Twoje następne posty po prostu zignoruję.

Rob co chcesz z moimi postami, ale zauważ że do tej pory jakoś nie udało ci się znaleźć złotego środka.
W żadnym zwiazku nie dochodzi do zdrady, jesli uczucie jest dostatecznie silne. Kobieta może być pijana jak bąk, a facetowi może się laska nebeska rozebrać do gaci i do zdrady nie dojdzie. Nie zamierzam ci tu teraz morałow prawic...
Dlaczego płaczecie po kątach i szukacie pomocy? Oto jest pytanie, które zadałam już wcześniej, bo milosci ja tu nie widzę.

94

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Salomonka - A gdzie te nieścisłości?

Nie kochaliśmy się dostatecznie mocno by nie doszło do zdrady?
Znaczy każdy zdradzony nie kochał swojej żony?

I nie kochamy się teraz?
To dlaczego zamiast załatwiać rozwód ona chodzi i płacze po kątach a ja szukam pomocy?

Tobie chyba psycholog jest bardziej potrzebny niż mojej żonie...

Twoje następne posty po prostu zignoruję.

Kolego, mój znajomy poszedł na terapię małżeńską to przez chwilę coś tam dała ale nie na długo. Też się będzie rozwodził. Mają razem córkę.

Miej jaja i zostaw ją w pisdu. Myśl o sobie a nie o niej, córka to zrozumie. A teraz zaczynam mieć coraz więcej znajomych rozwodników niż mężatych.

Poznałem ostatnio kolesia co jego małżeństwo trwało 4 miechy bo puściła się z innym.

Nie te czasy by cokolwiek ratować smile Maszeruj do przodu z podniesionym czołem. Ja teraz tylko czekam września. Wtedy minie równy rok i odwalę taką szopkę, której jeszcze to miasto nie widziało wink

Cierpliwość to cnota smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

95

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Ulle - Naprawdę zrozumienie prostego tekstu sprawia Ci aż taki problem?

Powtórzę - ona NIE chciała więcej dzieci.
To była JEJ decyzja, podjęta kilka lat temu.
Ja ją tylko poparłem.
Gdy dowiedziała się o ciąży ze zdrady - SAMA podjęła decyzję o usunięciu.
Ja tylko się zgodziłem i robiłem za tłumacza przy załatwianiu zabiegu.

Wszystko zaczęło się walić po wizycie jej matki.
Nie było mnie przy tej rozmowie, ale wiem jak ta kobieta potrafi się zachowywać.
Ataki histerii, szantaż, groźby i obelgi już kiedyś  przerabiałem - gdy nie spodobał się jej nasz sposób na wychowywanie córki.
Żona nie potrafi się przed tym bronić, stąd zmiana decyzji i ja na tym forum.

Akurat.
Dobry demagog z ciebie.
W to, że żona nie chciała mieć więcej dzieci jestem w stanie uwierzyć, jednak co z tego? Sytuacja zmieniła się i teraz jest w ciąży, chociaz na pewno tego ani nie planowała, ani nie chciała. Jest w ciąży i czuje to dziecko, bo to tak jest drogi panie, że kobieta czuje swoje dziecko.
Nie wiem jakim człowiekiem jest twoja teściowa, ale ewidentnie nie lubisz tej kobiety, chociaż ona wam pomaga, też to wywnioskowałam z tego, co napisałeś.
Powiem nawet więcej na ten temat. Otóż odnoszę wrażenie, że tobie najbardziej pasowałoby nastawić żonę wrogo do jej rodziców, żeby odsunąć ja od nich. Wtedy żona byłaby tylko pod twoim wpływem i mógłbyś rządzić się na całego. Teściowa przeszkadza ci więc. Może to dlatego, że teściowie mieszkają w bloku w małym mieszkaniu, a ty jako właściciel domu czujesz, że jesteś z wyższej półki? Może dlatego twoja żona nie ma żadnych praw do domu, w którym mieszkacie? A może matka żony też o tym wie i dlatego nie budzisz jej sympatii, więc nie lubicie się nawzajem? Wiesz, to sa bardzo osobiste i bardzo rodzinne sprawy, ja mogę tylko snuć domysły.
Nie wierzę jednak w to, by teściowa była typowa baba jedzą, która nie ma nic lepszego do roboty, jak tylko mieszac między wami. Może z dobrego serca czasem próbowała wam coś doradzic, więc w takiej sytuacji należy wysłuchać zdania matki żony i grzecznie jej odpowiedzieć. Nie uszanujesz żony, jeśli nie liczysz się z jej matka.
Czyż nie jest teraz tak, że na złość teściowej kazalbys żonie pozbyć się dziecka?
Bo babcia szantażuje. Tak rzeczywiście, babcia wielką wojowniczka. Ona ma schorowanego męża, za chwilę może zostanie sama na świecie i będzie miała tylko córkę na osłodę starości. I ona będąc w takiej sytuacji miałaby odciąć się od własnej córki? Nie wierzę więc w takie rzeczy. A nawet jeśli babcia tak straszy, to co ty życia nie znasz? Przecież twoja żona i babcia pogodzą się, bo matkę ma się jedną, a mąż dzisiaj jest, a jutro zawinie się do innej i tyle go widzieli.
Jaki ty niewinny jesteś w sprawie zabiegu. Ja nic nie zrobilem, ja tylko patrzyłem, to ona zrobiła- strasznie infantylne.
Tak ona chciała. Może i chciała, bo była w szoku, kocha cię i nie chciała cię stracić, chciała też by córka miała ojca na co dzień i wiedziała, jaka przed nią perspektywa, że wywalisz ja z domu. No to chciała. Czuła się zagubiona i samotna. Matka fala jej wsparcie i od tej pory żona wie, czego chce, a chce urodzić dziecko.
A ty? Może los spłata ci takiego figla, że polubisz tego dzieciaka? Niegdy nie wiadomo.
Poczekaj aż na świat przyjdzie dziecko i wtedy zdecyduj.

96 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-03-05 22:15:24)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Salomonka napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Husky napisał/a:

Pewnie, jak kobieta jest zdradzana czy poniżana to też napewno sobie na to zasłużyła - przy następnym kobiecym wątku tego typu proponuję zacząć od wylania na autorkę wiadra pomyj - zastanowi się nad życiowymi błędami i napewno poczuje lepiej ;/

(To jest ironia jakby ktoś nie zauważył)

Matko z corka smile Zostaw tę ironię i odczep się.


Byłam poniżana, zdradzana i co tylko sobie dopowiesz.. ale ciebie nie trawie i mówie ci to  po prostu. Nic o tym nie wiesz, naczytałaś się i prawisz morały. Ode mnie sie odczep, bo reaguję alergicznie na tego typu osoby. Bądz sobie tutaj, pisz co chcesz, ale daleko ode mnie.

Nie chcę offtopować, ale... Z tego co kojarzę to przed Twoją dzisiejszą reakcją na moje wypowiedzi nie miałyśmy okazji do interakcji, nie rozumiem więc za bardzo skąd tak silne stwierdzenie, że mnie „nie trawisz” i nie wiem, czym jest uzasadniona Twoja „alergia”. Staram się róznoważyć osądy i nie wyrokować pochopnie. Przykro mi, że miałaś w życiu złe doświadczenia - też miałam, jak każdy - ale nasze prywatne doswiadczenia mogą być zupełnie rozbierzne z tym, czego doświadcza autor, dlatego może warto wsłuchać się w to co pisze zanim zaczniemy go odsądzać od najgorszych (zwłaszcza, że pisze kulturalnie i wydaje mi się, że daleko mu do trolla...)

Autorze, od siebie mogę dodać, że warto żebys się zastanowił czego Ty potrzebujesz w calej tej sytuacji? Czy chciałbys w ogóle być jeszcze z żoną po tym jak Cię zdradziła? Czy będziesz w stanie jej przebaczyć? Co TOBIE dawał i daje ten związek? Czy przy ewentualnym rozstaniu walczyłbys o córkę? Pamiętaj ze czesto kobietom przypadają dzieci, bo mężczyźni wcale się o opiekę nie starają (co też jest smutne), ale nie jest powiedziane, że sprawa jest przegrana, gdybyś wykazał sie wolą.
A może warto pomyśleć o terapii, żeby sobie pewne rzeczy poukładać...
Powodzenia:)

97

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Widzę autorze,że nie znajdziesz tu odpowiedzi na swoje pytania.Dziwi mnie tylko fakt,że tak dużo kobiet jest za tym,abyś zostawił dom żonie,wybaczyl itp.
A nawet jeżeli chcesz aborcji to co z tego?Żyjemy w Państwie gdzie ludzie robią to na codzień i się tym nie chwalą.Nie popieram rzecz jasna aborcji,ale każdy robi co mu się podoba.
Więc zacznij od  wyprowadzki żony na kilka dni.Bez córki.Gdzieś do hotelu,żeby miała czas przemyśleć.Celowo nie do mamy.
A potem już jej decyzja.Powiem Ci,już ktoś to pisał wyżej,po aborcji żona może bardzo żałować i nie będzie już tą samą kobietą.Tak miała moja znajoma.
Jeżeli była skłonna zdradzić  to musiała już mieć ku temu ciagotki.Podejrzewam,że cały zakład wie łącznie z ojcem dziecka,że się z nim przespala.Przecież to nie był przypadkowy kolega z pracy.
Nie daj sobie wmówić,że za zdradę są winne zawsze dwie strony.To nie prawda.
Nie zostawisz jej sam jeżeli urodzi.Jest jeszcze ojciec dziecka.
A dobro córki to.tylko będzie względne.Bo przed Wami długa droga do odbudowania zaufania.A to nie będzie łatwe.

98 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-05 22:31:32)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Harvey - Tylko jedna z kilku cnót wink

Gdyby córka była starsza, być może byłoby mi łatwiej.
Ale obawiam się że w razie rozwodu sąd przyzna ją matce - wtedy jej młode życie może się zawalić.
Zmiana szkoły, towarzystwa, warunków mieszkaniowych i finansowych - nie każde dziecko sobie z tym poradzi.
Do tego mieszkanie u  babci dla której wszystko co niezgodne z jedyną słuszną wiarą jest zakazane - masakra.

Ulle - ona w niczym nam  nie pomagała.
Ani trochę.
Nawet zostać z wnuczka dłużej niż kilka godzin w niedzielę miała problem.
To raczej moja żona pomagała jej - finansowo, i nie były to drobne kwoty.
Do tego zawożenie do sanatorium na drugi koniec kraju, załatwianie prywatnych wizyt u specjalistów - nigdy nie powiedziałem na to złego słowa ani nie próbowałem w tym przeszkadzać.


To że jej nie lubię - jeśli  nazwać tak unikanie jej by uniknąć konfliktów - niech Ci będzie.

99

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Jak będziesz naciskał wprost czy nie wprost na żonę, ona może mieć do Ciebie żal do końca życia.
Musisz się odsunąć..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

100

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

I tak dla pocieszenia.Mój kuzyn był w podobnej sytuacji.Wygrał w sądzie walkę o dziecko.Mały mieszka z nim.A jego była już ma dwójkę z innymi gośćmi.A też niby nie chciała.Także wszystko jest przed Tobą.

Pozdrawiam

101 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-03-05 22:18:25)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Harvey - Tylko jedna z kilku cnót wink

Gdyby córka była starsza, być może byłoby mi łatwiej.
Ale obawiam się że w razie rozwodu sąd przyzna ją matce - wtedy jej młode życie może się zawalić.
Zmiana szkoły, towarzystwa, warunków mieszkaniowych i finansowych - nie każde dziecko sobie z tym poradzi.
Do tego mieszkanie u  babci dla której wszystko co niezgodne z jedyną słuszną wiarą jest zakazane - masakra.

Nathan, niekoniecznie!!! Serio! mężczyzni, o ile wykazują się autentyczną wolą i walczą o dziecko mają duże szanse, zwlaszcza jesli rozwód jest z winy kobiety - jeżeli jesteś blisko związany z córką to się nie poddawaj!

102

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Moja siostra cioteczna też się będzie rozwodzić niedługo. Ma 2jkę. 2 latka i 5 latkę. Mówi dokładnie to samo co Ty. Czeka aż dzieci będą dorosłe i przegra życie. Powoli chyba zaczyna rozumieć, że bez sensu być z kimś tylko dla dzieci wink

Mam nadzieję, że zrozumiesz to szybciej i jakoś to poukładasz.

Powiem Ci więcej - Wujek mojej byłej ma już 21 latkę, ona mu sama teraz mówi, że powinien był się rozwieść 11 lat temu bo sama widzi jak to jest. A ja wiem jak jest bo z nim interesy chciałem robić wink Nie znałem go od tej strony ale po 2 spotkaniach wiem już na tyle dużo by powiedzieć, że to cfaniak. Ino ja jestem większy cwaniak wink big_smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

103

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Harvey - Tylko jedna z kilku cnót wink

Gdyby córka była starsza, być może byłoby mi łatwiej.
Ale obawiam się że w razie rozwodu sąd przyzna ją matce - wtedy jej młode życie może się zawalić.
Zmiana szkoły, towarzystwa, warunków mieszkaniowych i finansowych - nie każde dziecko sobie z tym poradzi.
Do tego mieszkanie u  babci dla której wszystko co niezgodne z jedyną słuszną wiarą jest zakazane - masakra.

Bo przekonała córke, by nie usuwala ciązy?

Ty jesteś masakrą. I zostaw tę kobietę, czym prędzej tym lepiej.

104 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-05 22:22:18)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Autorze, załóżmy że twoja żona usunie dziecko, to jakie ty widzisz wymierne korzyści dla siebie, dla żony i waszej córki?

Napisz za co ten dzieciak ma umrzec. Bo nie chciałbyś żeby to była śmierć bezsensowna. To za co to małe ma zginąć.

Żebyś ty mógł ....napisz.

105

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Salomonka napisał/a:
Nathan napisał/a:

Harvey - Tylko jedna z kilku cnót wink

Gdyby córka była starsza, być może byłoby mi łatwiej.
Ale obawiam się że w razie rozwodu sąd przyzna ją matce - wtedy jej młode życie może się zawalić.
Zmiana szkoły, towarzystwa, warunków mieszkaniowych i finansowych - nie każde dziecko sobie z tym poradzi.
Do tego mieszkanie u  babci dla której wszystko co niezgodne z jedyną słuszną wiarą jest zakazane - masakra.

Bo przekonała córke, by nie usuwala ciązy?


Ty jesteś masakrą. I zostaw tę kobietę, czym prędzej tym lepiej.


Super facet. Strzeżcie się kobiety przed takimi. Masakra

106

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

107 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-03-05 22:27:40)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Harvey, obawiam się, że zaraz narazisz się na jeszcze wiekszy gniew Salomonki niż ja;)

I obawiam się też, że marny pożytek z tego wątku dla autora, ale mam nadzieję, że te nieliczne głosy wsparcia jakoś do niego trafią mimo wszystko:)

108

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

sorry... Ale my nie o tym?

109

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

A nie zlepek komórek, jak mawia pewna pani? A ten zlepek komórek to dziecka czy pieska, a może rybki?
Ludzie, dlaczego dajecie się tak ogłupiać gadającym lbom w telewizorach.

110

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Husky napisał/a:
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Harvey, obawiam się, że zaraz narazisz się na jeszcze wiekszy gniew Salomonki niż ja;)

I obawiam się też, że marny pożytek z tego wątku dla autora, ale mam nadzieję, że te nieliczne głosy wsparcia jakoś do niego trafią mimo wszystko:)


I jak znowu ci napisze ze masz sie ode mnie odczepic, to dostanę upomnienie a ty nie?

więc mimo wszystko postuluję; odczep się ode mnie.

111

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Husky napisał/a:
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Harvey, obawiam się, że zaraz narazisz się na jeszcze wiekszy gniew Salomonki niż ja;)

I obawiam się też, że marny pożytek z tego wątku dla autora, ale mam nadzieję, że te nieliczne głosy wsparcia jakoś do niego trafią mimo wszystko:)

Obawiam się, że jest zbyt ograniczoną osobą i bardzo prawdopodone bym dostał bana bo jestem tu tylko gościem więc tematu aborcji dalej nie będę ciągnął. Chociaż może...

Ostatnio moja koleżanka była z psychopatą, wypłakiwała mi się w rękaw bo myślała, że jest z nim w ciąży. Co mi powiedziała? Powiedziała, że usunie. Nie będzie marnować sobie życia przez głupiego typka. Jak się okazało okres tylko się spóźnił.

Powiem więcej. Ciotka mojej byłej kazała usuwać ciążę bo zmarnuje sobie dziewczę życie. A teraz ją namawia żebym został chrzestnym dziecka z romansu hahahaah big_smile

Salomonka - dobrze Ci radzę, nie zaczynaj ze mną albo zapraszam na priv lub netkafejki a uwierz mi z takim zawodnikiem jeszcze nie miałaś do czynienia. Bez odbioru.

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

112 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-03-05 22:44:51)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Harvey napisał/a:
Husky napisał/a:
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Harvey, obawiam się, że zaraz narazisz się na jeszcze wiekszy gniew Salomonki niż ja;)

I obawiam się też, że marny pożytek z tego wątku dla autora, ale mam nadzieję, że te nieliczne głosy wsparcia jakoś do niego trafią mimo wszystko:)

Obawiam się, że jest zbyt ograniczoną osobą i bardzo prawdopodone bym dostał bana bo jestem tu tylko gościem więc tematu aborcji dalej nie będę ciągnął. Chociaż może...

Ostatnio moja koleżanka była z psychopatą, wypłakiwała mi się w rękaw bo myślała, że jest z nim w ciąży. Co mi powiedziała? Powiedziała, że usunie. Nie będzie marnować sobie życia przez głupiego typka. Jak się okazało okres tylko się spóźnił.

Powiem więcej. Ciotka mojej byłej kazała usuwać ciążę bo zmarnuje sobie dziewczę życie. A teraz ją namawia żebym został chrzestnym dziecka z romansu hahahaah big_smile

Salomonka - dobrze Ci radzę, nie zaczynaj ze mną albo zapraszam na priv lub netkafejki a uwierz mi z takim zawodnikiem jeszcze nie miałaś do czynienia. Bez odbioru.


No, z takim zawodnikiem, ktory po polsku nie rozumie, to nie miałam do czynienia:)  Ale jestem otwarta na nowe doświadczenia smile

113

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Husky - bez obaw, te nieliczne to karawana, która idzie dalej pomimo masy szczekających... wink

Wiedziałem czego mogę się spodziewać na kobiecym forum po wpisaniu słowa ABORCJA.
Więc niespecjalnie mnie to rusza, tym bardziej że ci -obrońcy życia- nie grzeszą wiedzą w temacie w którym tak ochoczo podnoszą larum. W ich terminologii jajko to kura, więc...
Ale nie o tym temat.

Tym którzy chcą pomóc serdecznie dziękuję, a reszta... Niech sobie ujada.

114

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Husky - bez obaw, te nieliczne to karawana, która idzie dalej pomimo masy szczekających... wink

Wiedziałem czego mogę się spodziewać na kobiecym forum po wpisaniu słowa ABORCJA.
Więc niespecjalnie mnie to rusza, tym bardziej że ci -obrońcy życia- nie grzeszą wiedzą w temacie w którym tak ochoczo podnoszą larum. W ich terminologii jajko to kura, więc...
Ale nie o tym temat.

Tym którzy chcą pomóc serdecznie dziękuję, a reszta... Niech sobie ujada.

zdaje sie, ze twoj temat  to nie byl ABORCJA tylko ZDRADA... Jesteś trollem na 200%

Posty [ 77 do 114 z 1,245 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 33 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018