Czy jest jeszcze szansa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 26 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 1,397 ]

111

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Husky napisał/a:
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Harvey, obawiam się, że zaraz narazisz się na jeszcze wiekszy gniew Salomonki niż ja;)

I obawiam się też, że marny pożytek z tego wątku dla autora, ale mam nadzieję, że te nieliczne głosy wsparcia jakoś do niego trafią mimo wszystko:)

Obawiam się, że jest zbyt ograniczoną osobą i bardzo prawdopodone bym dostał bana bo jestem tu tylko gościem więc tematu aborcji dalej nie będę ciągnął. Chociaż może...

Ostatnio moja koleżanka była z psychopatą, wypłakiwała mi się w rękaw bo myślała, że jest z nim w ciąży. Co mi powiedziała? Powiedziała, że usunie. Nie będzie marnować sobie życia przez głupiego typka. Jak się okazało okres tylko się spóźnił.

Powiem więcej. Ciotka mojej byłej kazała usuwać ciążę bo zmarnuje sobie dziewczę życie. A teraz ją namawia żebym został chrzestnym dziecka z romansu hahahaah big_smile

Salomonka - dobrze Ci radzę, nie zaczynaj ze mną albo zapraszam na priv lub netkafejki a uwierz mi z takim zawodnikiem jeszcze nie miałaś do czynienia. Bez odbioru.

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]
Zobacz podobne tematy :

112 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-03-05 22:44:51)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Harvey napisał/a:
Husky napisał/a:
Harvey napisał/a:

Toż to tylko zarodek... litości obrońcy "życia".

Harvey, obawiam się, że zaraz narazisz się na jeszcze wiekszy gniew Salomonki niż ja;)

I obawiam się też, że marny pożytek z tego wątku dla autora, ale mam nadzieję, że te nieliczne głosy wsparcia jakoś do niego trafią mimo wszystko:)

Obawiam się, że jest zbyt ograniczoną osobą i bardzo prawdopodone bym dostał bana bo jestem tu tylko gościem więc tematu aborcji dalej nie będę ciągnął. Chociaż może...

Ostatnio moja koleżanka była z psychopatą, wypłakiwała mi się w rękaw bo myślała, że jest z nim w ciąży. Co mi powiedziała? Powiedziała, że usunie. Nie będzie marnować sobie życia przez głupiego typka. Jak się okazało okres tylko się spóźnił.

Powiem więcej. Ciotka mojej byłej kazała usuwać ciążę bo zmarnuje sobie dziewczę życie. A teraz ją namawia żebym został chrzestnym dziecka z romansu hahahaah big_smile

Salomonka - dobrze Ci radzę, nie zaczynaj ze mną albo zapraszam na priv lub netkafejki a uwierz mi z takim zawodnikiem jeszcze nie miałaś do czynienia. Bez odbioru.


No, z takim zawodnikiem, ktory po polsku nie rozumie, to nie miałam do czynienia:)  Ale jestem otwarta na nowe doświadczenia smile

113

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Husky - bez obaw, te nieliczne to karawana, która idzie dalej pomimo masy szczekających... wink

Wiedziałem czego mogę się spodziewać na kobiecym forum po wpisaniu słowa ABORCJA.
Więc niespecjalnie mnie to rusza, tym bardziej że ci -obrońcy życia- nie grzeszą wiedzą w temacie w którym tak ochoczo podnoszą larum. W ich terminologii jajko to kura, więc...
Ale nie o tym temat.

Tym którzy chcą pomóc serdecznie dziękuję, a reszta... Niech sobie ujada.

114

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Husky - bez obaw, te nieliczne to karawana, która idzie dalej pomimo masy szczekających... wink

Wiedziałem czego mogę się spodziewać na kobiecym forum po wpisaniu słowa ABORCJA.
Więc niespecjalnie mnie to rusza, tym bardziej że ci -obrońcy życia- nie grzeszą wiedzą w temacie w którym tak ochoczo podnoszą larum. W ich terminologii jajko to kura, więc...
Ale nie o tym temat.

Tym którzy chcą pomóc serdecznie dziękuję, a reszta... Niech sobie ujada.

zdaje sie, ze twoj temat  to nie byl ABORCJA tylko ZDRADA... Jesteś trollem na 200%

115

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Tym którzy chcą pomóc serdecznie dziękuję, a reszta... Niech sobie ujada.

Za to masz plusa, potrafisz odsiać ziarno od plew smile

Wiem, że masz dużo teraz na głowie z całą tą sytuacją i się nie dziwię. Sam ogarnąłem swój dołek przy pomocy przyjaciół. Najlepiej się komuś wygadać i wywrzeszczeć w lesie na wiewiórki wink

Powodzenia stary smile Dasz radę smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

116 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-03-06 02:25:28)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

[treść naruszająca zasady forum - usunięte przez moderację]
Podsumowując wpisy niektórych feministek:
Żona się puściła więc powinien się spakować, szukać nowego lokum i wyprowadzić, bo przecież kobieta w ciąży bardziej potrzebuje domu. Córkę powinien zostawić niewiernej, bo przecież wiadomo, że kobieta jest bardziej dziecku potrzebna. Na koniec powinien żonę przeprosić, bo przecież gdyby nie był wrednym samcem to by go nie zdradziła.

Biedna kobieta. Wszystko przez wredne koleżanki, które ją upiły i przez jurnego gnoja,  który ją wykorzystał i zapłodnił. (niezapominamy o mężu, który był tak beznadziejny, że żona musiała szukać pocieszenia gdzie indziej)

Teraz trochę z sensem.
Musisz autorze zastanowić się czy jesteś w stanie dalej być z żoną gdy usunie ciążę.
Swoje zdanie przedstawiłeš, teraz powinieneś pozwolić podjąć decyzję żonie, bez naciskania jej.

117 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-05 22:55:21)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Harvey - Tylko jedna z kilku cnót wink

Gdyby córka była starsza, być może byłoby mi łatwiej.
Ale obawiam się że w razie rozwodu sąd przyzna ją matce - wtedy jej młode życie może się zawalić.
Zmiana szkoły, towarzystwa, warunków mieszkaniowych i finansowych - nie każde dziecko sobie z tym poradzi.
Do tego mieszkanie u  babci dla której wszystko co niezgodne z jedyną słuszną wiarą jest zakazane - masakra.

Ulle - ona w niczym nam  nie pomagała.
Ani trochę.
Nawet zostać z wnuczka dłużej niż kilka godzin w niedzielę miała problem.
To raczej moja żona pomagała jej - finansowo, i nie były to drobne kwoty.
Do tego zawożenie do sanatorium na drugi koniec kraju, załatwianie prywatnych wizyt u specjalistów - nigdy nie powiedziałem na to złego słowa ani nie próbowałem w tym przeszkadzać.


To że jej nie lubię - jeśli  nazwać tak unikanie jej by uniknąć konfliktów - niech Ci będzie.

Bierz pod uwagę jak fakt pozbycia się tego dziecka wpłynie na waszą rodzinę. Czy pomoże to w czymś, czy wprost przeciwnie. Bo ja sądzę, że coś takiego rozwali wasz związek dokumentnie, gdyż teraz i tak ratujesz trupa.
Jedynym wyjściem, by zachować rodzinę byłoby wybaczenie żonie i wykazanie dobrej woli, by chociaż polubić tego dzieciaczka. A kto wie czy nie zawojuje cię całkowicie?
A jeśli nie, to niestety rozwód, podział majątku i tyle.

118

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Wzl napisał/a:

Swoje zdanie przedstawiłeš, teraz powinieneś pozwolić podjąć decyzję żonie, bez naciskania jej.

W zaistniałej sytuacji nic jej nie powinien zostawiać tylko kopnąć w zad.

Ale to ja. Pan Zielonka wink Co autor zrobi to jego smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

119

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Husky - bez obaw, te nieliczne to karawana, która idzie dalej pomimo masy szczekających... wink

Wiedziałem czego mogę się spodziewać na kobiecym forum po wpisaniu słowa ABORCJA.
Więc niespecjalnie mnie to rusza, tym bardziej że ci -obrońcy życia- nie grzeszą wiedzą w temacie w którym tak ochoczo podnoszą larum. W ich terminologii jajko to kura, więc...
Ale nie o tym temat.

Tym którzy chcą pomóc serdecznie dziękuję, a reszta... Niech sobie ujada.

Akurat reakcji na to „zakazane słowo” spodziewałabym się podobnej niezależnie od płci - takie mamy społeczeństwo, natomiast przyznam, że zdziwiłam się tak małą wrażliwością na slowo „zdrada”.
Spróbuj odpowiedzieć sobie na pytania, które wcześniej Ci zadałam:)

120

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Odsuń się- to nie znaczy że masz zostawić dom i córkę żonie. Jak masz siłę mieszkać przy niej i odsunąć się psychicznie- by podjęła decyzję na własny rachunek- to proszę bardzo..
Wyrywanie teraz córki od matki jako zadośćuczynienie - głupota.
Domu i córki nikt Ci nie zabierze. Teraz to potrzebujesz ochłonąć, Twoja decyzja też musi być chłodna.
I niektórzy tu też, bo czytanie pod wpływem emocji niektórym wpływa na rozumienie tekstu.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

121

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

Odsuń się- to nie znaczy że masz zostawić dom i córkę żonie. Jak masz siłę mieszkać przy niej i odsunąć się psychicznie- by podjęła decyzję na własny rachunek- to proszę bardzo..
Wyrywanie teraz córki od matki jako zadośćuczynienie - głupota.
Domu i córki nikt Ci nie zabierze.

Wiesz kto pisał "Wyprowadż się, ustal kontakty z córką"?

W sumie nikt by mu domu nie zabrał tylko pożyczył.
Z córką podobnie. Nikt by jej nie zabrał tylko miałby ograniczony kontakt.

Wyrywanie córki od matki - głupota.
Wyrywanie ojca od córki - dobra rada.

Przy próbach ukrywania swojego szowinizmu zaczynasz być nielogiczna.

122

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ela - ja decyzję już podjąłem, problem w tym że żona nie potrafi podjąć swojej.
A najgorszą decyzją jest brak decyzji.
Czas ucieka...
Ulle - być może ratuję trupa, a być może to tylko śmierć kliniczna...
Wybaczyłem zdradę - ale nie zgodziłem się na wychowywanie cudzego dzieciaka.
I nie chodzi o to czy polubię czy nie, ale o czysty pragmatyzm.
Co na przykład będzie gdy fagasowi włączy się tatusiowanie?
Na razie wie tylko że ją przeleciał i dlatego odeszła z pracy, ale gdy się dowie więcej?
Co jeśli coś mi się stanie - dziecko fagasa ma po mnie dziedziczyć kosztem mojej córki?
Co jeśli coś stanie się żonie - zostanę z pieluchami na karku?
Mało tego - niby kto ma ponosić koszty przygotowania pokoju i wyposażenia dla niemowlaka?
Kto ma zapłacić za kupno i utrzymanie trzeciego samochodu - bo w żadnym z obecnych nie ma opcji wożenia niemowlaka?
Ja?
Żona dopiero szuka nowej pracy, a z brzuchem może być ciężko.
Do tego samo wybaczenie nie wystarczy, zdradę powinno się przepracować - a w tym brzuch skutecznie przeszkodzi.
Husky - próbuję...

123 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-03-05 23:47:51)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Wzl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Odsuń się- to nie znaczy że masz zostawić dom i córkę żonie. Jak masz siłę mieszkać przy niej i odsunąć się psychicznie- by podjęła decyzję na własny rachunek- to proszę bardzo..
Wyrywanie teraz córki od matki jako zadośćuczynienie - głupota.
Domu i córki nikt Ci nie zabierze.

Wiesz kto pisał "Wyprowadż się, ustal kontakty z córką"?

W sumie nikt by mu domu nie zabrał tylko pożyczył.
Z córką podobnie. Nikt by jej nie zabrał tylko miałby ograniczony kontakt.

Wyrywanie córki od matki - głupota.
Wyrywanie ojca od córki - dobra rada.

Przy próbach ukrywania swojego szowinizmu zaczynasz być nielogiczna.

Nic nie kapujesz- bez odbioru..

Nathan- brak decyzji też jest decyzją- a Ty też nie wiesz co będziesz myślał za jakiś czas.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

124 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-05 23:52:11)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

W tym wypadku to nie decyzja - bo ja nie wiem co robić, załatwiać ponownie zabieg czy też załatwiać prawnika od rozwodów.
Brzuch będzie rósł, wydatki również - chcę wiedzieć na czym stoję.

125

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

W tym wypadku to nie decyzja - bo ja nie wiem co robić, załatwiać ponownie zabieg czy też załatwiać prawnika od rozwodów.
Brzuch będzie rósł, wydatki również - chcę wiedzieć na czym stoję.

Załatwiaj prawnika i zbieraj dowody na jej winę.  Możesz również zrobić to co pisała santapietruszka. Chodzi o te badania. Musisz mieć pewność, że to nie twoje dziecko.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

126 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-06 00:06:23)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Jak już pisałem - pewność mam.
Dowody na jej winę - brzuch jest raczej dowodem nie do przebicia.
Pomijając fakt że cała jej była firma wie z kim spała podczas tamtego wyjazdu.
Na razie szukam sposobu jak zrozumieć czego tak naprawdę chce żona - czy faktycznie to tylko strach przed reakcją matki czy też pranie mózgu było tak skuteczne że naprawdę chce rodzić.
Bo że chce zostać ze mną - wiem.
I gdyby nie brzuch - być może by się nam udało...

127 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-03-06 02:24:02)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

I gdyby nie brzuch - być może by się nam udało...

Stawiam whisky, że Wam się już nie ułoży smile Albo będzie [wulgaryzm] i to też bez sensu smile

Mimo wszystko, powodzenia kolego smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

128

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Harvey napisał/a:
Nathan napisał/a:

I gdyby nie brzuch - być może by się nam udało...

Stawiam whisky, że Wam się już nie ułoży smile Albo będzie ch*jowo i to też bez sensu smile

Mimo wszystko, powodzenia kolego smile

obstawiam podobnie.
I tak w ogóle to tamten powinien się dowiedzieć..dla całkowitego wyklarowania sytuacji.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

129

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Mordimer napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Wywieranie na kobietę presję, by usunęła ciążę, jest oburzające. Nawet branie pod uwagę, że będzie się stawiać takie warunki, jest oburzające, niedopuszczalne, skrajnie egoistyczne, powiem nawet, że nieludzkie.
Autorze, możesz wybaczyć żonie albo nie wybaczyć i odejść. To, że dziecko nie jest twoje, nie daje Ci prawa domagania się od żony, żeby się go pozbyła. Albo bierzesz całą sytuację na klatę, albo sobie odpuść...

I co ma być frajerem i robić na nie swoje dziecko ? A jak żonce się znudzi i go kopnie w dupę to będzie płacić podwójne alimetny ponieważ w papierach będzie wpisany jako ojciec tego dziecka. To ona wyszła z taką propozycją a nie on. Czyli widocznie jest tego świadoma, że to dziecko kochanka.

Nie musi robić na nieswoje dziecko. Nie musi zostawać z żoną. Może się z nią rozwieść. Może dzielić majątek. Może ustalać ojcostwo, żeby go nie wrobiła w alimenty. Nie może natomiast wymagać, żeby zabiła dziecko, obojętnie czyje. Ty naprawdę tego nie rozumiesz? Wszystko się rozbija o kasę?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

130

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Problem w tym, że wybaczając jej wcale nie zyskujesz w jej oczach, a tracisz. Stajesz się po prostu słabym samcem... z instynktami nie wygrasz.

-

131 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-03-06 01:32:33)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Uważam , ze sprowadzanie problemu jedynie do kwestii rozważań co zrobić z niechcianym dzieckiem jest podejściem od dupy strony.

To rozważania typu jak głęboko zamieść pod dywan żeby jak najdłużej nie wylazlo na wierzch.

Zawsze kiedyś wyjdzie.

Albo się z tym pogodzisz albo nie.

Przecież ciąża to jedynie wierzchołek góry lodowej, wisienka na torcie.

Ciąża to efekt świadomych działań żony - fascynacji nowym środowiskiem które wyznaczyło jej normy zachowania.

Tak w ogóle , to żona powinna zacząć grać w totolotka.
Jeden strzał i od razu ciąża.

Zamiast nerwowo szukać rozwiązania ad hoc, daj sobie czas na oswojenie się z tematem , obserwacje zachowania żony i jego analizę - na ile jest z Tobą szczera, na ile chce w Tobie wzbudzić litość , na ile boi się o swoją przyszłość a na ile jest w niej troski o rodzine - Ciebie i dziecko.
Dopiero potem można rozważać scenariusze, z których żaden nie jest dobrym scenariuszem.
Uważam też, że to żona powinna podjąć decyzje który scenariusz wybrać.
Jest dojrzałą kobieta i powinna sama o sobie decydować.

Ty możesz się z nia zgodzić lub nie.

Wymuszanie lub nawet sugerowanie jej co powinna zrobić , odbije Ci się czkawka prędzej lub później .

A życie i tak pisze później scenariusze których nie jesteśmy sobie teraz wyobrazić.

Nic na siłę.

No a ojciec dziecka ?
Naprawdę trzeba go wesprzeć w przekonaniu, że u mężatki nie ma wpadki ?

Żona nie próbowała Ciebie potraktować zgodnie z powyższym , tylko od razu poszła na spowiedź do Ciebie ??
Jeżeli tak, to popatrz na ta sytuacje z innej strony - masz dużo szczęścia w nieszczęściu .
Zamiast nieświadomego wychowywania nie swojego dziecka, dostałeś prawo wyboru.

Dlaczego ?

132 Ostatnio edytowany przez odlotowy (2019-03-06 01:30:29)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Odpowiadając na pytanie postawione w temacie - szans nie ma żadnych!
Przeczytałem sobie cały temacik i włosy mi dęba stanęły na głowie po treści, niektórych Pań...proponuję rozbieg i sprawdzenie czy po drugiej stronie ściany znajduje się mózg.
Zgadzam się w opinii, że wybaczając zdradę - czy to w tej sytuacji czy innej - autor tematu jedynie traci w oczach kobiety, która go zdradziła.
Mam parę sugestii dla autora tematu:
- natychmiastowe porzucenie konformizmu, swoje problemy rozwiązuj sam
- w żadnym wypadku się nie wyprowadzaj
- skoro żona nie potrafi podjąć decyzji, Ty podejmij tą decyzję za nią plus ewentualnie pomożesz jej spakować walizkę do mamusi lub do tamtego fagasa
- prawdopodobnie nie została Tobie przedstawiona pełna historia, a wątki o koleżankach czy wyjazdach integracyjnych idzie rozbić o kant stołu
- rozwód z orzeczeniem o jej winie, jakbyś to dobrze rozegrał to jeszcze by Tobie ,,żoneczka" buliła hajsy ale mając na uwagę faworyzację kobiet w Sądach jest to raczej nierealne
- wyzbądź się z siebie poczucia żalu, winy lub obowiązku za rodzinę - ona o tym nie myślała kiedy się dobrze bawiła, nie myślała ani o Tobie, ani o Waszej córce, o niczym, tylko o wygodzie czterech liter
- na 100% tamtemu włączy się tatusiowanie, mało tego - Twoją córkę zacznie buntować przeciwko Tobie
- skoro zdradziła raz, może to zrobić ponownie
- im bardziej Ty będziesz pracować nad tym ,,małżeństwem" tym bardziej z czasem jej przestanie w ogóle zależeć, uzna, że skoro jej przebaczyłeś to nie ma tematu a Ciebie zaboli jeszcze bardziej
- nie jeździj po żadnych motelach, miej trochę godności i szacunku do siebie
- po napisanych treściach łatwo dojść do wniosku, że raczej nie było to dobrze małżeństwo a raczej kupka owinięta w sreberko a zdrada jedynie dopełniła egzekucji tego ideału - żona raczej nigdy Ciebie nie szanowała o kochaniu nawet nie wspominam, bo to żart smile
- zapamiętaj sobie raz na całe życie - miłość nie istnieje, są tylko interesy

Pozdrawiam

133

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

A dlaczego to autor ma wziąć na siebie ciężar decyzji za tyle osób? Co?
Niech to żona zrobi- a nie jak dziewczynka..
Pojechał do motelu, bo mu tak było wygodniej i co? Honor przez to stracił?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

134

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Tak czytam tem wątek i taka refleksja mi przychodzi. Potrafimy pochylać się nad małym szczeniaczkiem, kotkiem, ubolewamy nad nędznym życiem łańcuchowych psów a nie potrafimy pochylić się nad życiem ludzkim. Tak ludzkim, bo przecież z tego zlepka komórek, czy zarodka nie powstanie drzewo, kotek, czy piesek, powstanie człowiek. Kiedyś to brzmiało dumnie, teraz już nie. Teraz mamy humanizację zwierząt i dehumanizację człowieka. Nie myślałem, że takich czasów dożyję. Tu ktoś dobrze powiedział, że autor tego wątku ma takie zdanie w tym temacie jakie ma, ale to nie znaczy, że za lat kilka czy kilkanaście tego zdania diametralnie nie zmieni. Masę lat temu znałem podobną historię, zdradzony mąż też miał dylemat, targały nim straszne emocje, ale w końcu uznał to dziecko jako swoje. Tak mu się życie ułożyło, że on z tym chłopakiem został sam, zmarły mu jego biologiczne dzieci, zmarła żona. I kiedyś stwierdził, że nie wie co on by że sobą zrobił, gdyby nie ten dzieciak. Ot i moja refleksja tak na dobranoc Wam wszystkim.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

135

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

A dlaczego to autor ma wziąć na siebie ciężar decyzji za tyle osób? Co?

Pierwsze - to jego życie.
Drugie - skoro kobieta ma z tym problem, to niech On przejmie inicjatywę i przedstawi na czym sprawa stoi. Proste a skuteczne.
Trzecie - zrobi jak uzna za stosowne,

Ela210 napisał/a:

Niech to żona zrobi- a nie jak dziewczynka..

Niestety po treści wygląda na to, że jest to dość niedojrzała dziewczynka lub niezbyt wybawiona kobieta w swoim życiu.

Ela210 napisał/a:

Pojechał do motelu, bo mu tak było wygodniej i co? Honor przez to stracił?

Sorewicz ale to szczyt głupoty aby w takiej sytuacji noc spędzać poza własnym miejscem zamieszkania, niezależnie od sytuacji.
Zaczynam rozumieć skąd biorą się propozycje zostawienia lub przepisania mieszkania niewiernej żonce, taka nagroda za bycie rycerzykiem smile

136 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-03-06 01:39:01)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Teufel napisał/a:

Tak czytam tem wątek i taka refleksja mi przychodzi. Potrafimy pochylać się nad małym szczeniaczkiem, kotkiem, ubolewamy nad nędznym życiem łańcuchowych psów a nie potrafimy pochylić się nad życiem ludzkim. Tak ludzkim, bo przecież z tego zlepka komórek, czy zarodka nie powstanie drzewo, kotek, czy piesek, powstanie człowiek. Kiedyś to brzmiało dumnie, teraz już nie. Teraz mamy humanizację zwierząt i dehumanizację człowieka. Nie myślałem, że takich czasów dożyję. Tu ktoś dobrze powiedział, że autor tego wątku ma takie zdanie w tym temacie jakie ma, ale to nie znaczy, że za lat kilka czy kilkanaście tego zdania diametralnie nie zmieni. Masę lat temu znałem podobną historię, zdradzony mąż też miał dylemat, targały nim straszne emocje, ale w końcu uznał to dziecko jako swoje. Tak mu się życie ułożyło, że on z tym chłopakiem został sam, zmarły mu jego biologiczne dzieci, zmarła żona. I kiedyś stwierdził, że nie wie co on by że sobą zrobił, gdyby nie ten dzieciak. Ot i moja refleksja tak na dobranoc Wam wszystkim.

Wiesz co? każdy tu ma swoje poglądy i może zdziwiłbyś się mocno kto jakie. Ale nie to jest istotą problemu, więc celowo to pomijamy w większości.

Odlotowy- nie tylko jego życie, a Ty chcesz by to na siebie wziął- to dopiero rycerzowanie.. I nikt nie pisał o przepisywaniu mieszkania- nie fantazjuj..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

137 Ostatnio edytowany przez odlotowy (2019-03-06 01:45:32)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

Odlotowy- nie tylko jego życie, a Ty chcesz by to na siebie wziął- to dopiero rycerzowanie.. I nikt nie pisał o przepisywaniu mieszkania- nie fantazjuj..

Jak już napisałem, zrobi jak uzna za stosowne, przekazałem tylko sugestie, które uważam smile Nie musi ich wcale brać pod uwagę, może wziąć Twoje a po latach pluć sobie w twarz za bycie frajerkiem wink

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie popieram chorego pomysłu aborcyjnego, aż zaskoczony jestem, że taka propozycja wyszła ze strony kobiety - wg słów autora tematu - ale jak najbardziej powinien podjąć męską decyzję, że kończy z tym małżeństwem a Ona niech rozwiązuje swoje problemy już z mamusią smile

Dobranoc smile

138

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:
Teufel napisał/a:

Tak czytam tem wątek i taka refleksja mi przychodzi. Potrafimy pochylać się nad małym szczeniaczkiem, kotkiem, ubolewamy nad nędznym życiem łańcuchowych psów a nie potrafimy pochylić się nad życiem ludzkim. Tak ludzkim, bo przecież z tego zlepka komórek, czy zarodka nie powstanie drzewo, kotek, czy piesek, powstanie człowiek. Kiedyś to brzmiało dumnie, teraz już nie. Teraz mamy humanizację zwierząt i dehumanizację człowieka. Nie myślałem, że takich czasów dożyję. Tu ktoś dobrze powiedział, że autor tego wątku ma takie zdanie w tym temacie jakie ma, ale to nie znaczy, że za lat kilka czy kilkanaście tego zdania diametralnie nie zmieni. Masę lat temu znałem podobną historię, zdradzony mąż też miał dylemat, targały nim straszne emocje, ale w końcu uznał to dziecko jako swoje. Tak mu się życie ułożyło, że on z tym chłopakiem został sam, zmarły mu jego biologiczne dzieci, zmarła żona. I kiedyś stwierdził, że nie wie co on by że sobą zrobił, gdyby nie ten dzieciak. Ot i moja refleksja tak na dobranoc Wam wszystkim.

Wiesz co? każdy tu ma swoje poglądy i może zdziwiłbyś się mocno kto jakie. Ale nie to jest istotą problemu, więc celowo to pomijamy w większości.

Odlotowy- nie tylko jego życie, a Ty chcesz by to na siebie wziął- to dopiero rycerzowanie.. I nikt nie pisał o przepisywaniu mieszkania- nie fantazjuj..

Jak widzę tu to jest wylęgarnia psychologów, no same perełki i diamenty. Elu tak bardzo Cię boli że ktoś się ujął za istotą ludzką, jaką ona by nie była.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

139

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

ech ,  kogoś myślenie boli jednak..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

140 Ostatnio edytowany przez Teufel (2019-03-06 05:59:51)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Ela210 napisał/a:

ech ,  kogoś myślenie boli jednak..

Elu, ja tej kobiety nie rozgrzeszam, pochylam się tylko nad tym zlepkiem komórek.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

141

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Temat wywołuje coraz silniejsze emocje, w związku z czym pojawiło się sporo agresywnych, nieregulaminowych postów, które nadają się do edycji lub usunięcia, dlatego zanim dyskusja zupełnie wymknie się spod kontroli, po raz ostatni proszę o merytoryczną i z zachowaniem zasad szeroko pojętej kultury wypowiedzi wymianę zdań. Nie musicie się ze sobą zgadzać, ale to nie daje nikomu prawa do obrażania osób o odmiennym spojrzeniu na temat. Równocześnie pozwolę sobie zauważyć, że nie trzeba używać słów powszechnie uznawanych za obraźliwe czy wulgarne, by wypowiedź miała taki charakter.

W tym miejscu uprzedzam, żeby nikt nie był potem zaskoczony, że off top, zwłaszcza ten o charakterze prowokacyjnym, jak również treści obraźliwe, wymierzone w drugą osobę, będą bez uprzedzenia usuwane, a ich Autorzy powinni liczyć się z możliwością poniesienia bardziej dotkliwych konsekwencji.

Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

142

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

No nie powiem, poglądy niektórych są co najmniej zadziwiające już nie wspomnę o sposobie ich wyrażania.
Nie daj sobie wmówić że bycie mężczyzną i zachowywanie się jak mężczyzna to ślepe usługiwanie kobietom. Masz swoje prawa, walcz o nie i nie oddawaj domu tylko dlatego że kobieta ma trudniej. Ma, na własne życzenie, niech się uczy życia.
Nie daj sobie wmówić, że zdrada to twoja wina i jakbyście byli super małżeństwem to by się mógł przed nią rozebrać top model i by nic nie zrobiła. To nie jest kwestia miłości ale moralności. Bo można mieć najgorszego partnera na świecie i postąpić jak uczciwy człowiek odchodząc od niego. Jeżeli ktoś uznaje zdradę jako efekt kłopotów w małżeństwie to chyba trzeba popracować nad kręgosłupem moralnym własnym a nie szukać usprawiedliwienia.
Postawiłeś swoje warunki, ustal termin i bądź konsekwentny. Decyzję podejmie sama a że będzie czuła presję... W dorosłym życiu presja jest wszędzie więc... niech się uczy życia smile
Rozumiem że martwisz się o córkę ale nie musisz się aż tak poświęcać bo to by było po męsku jak to gdzieś przeczytałam. Postępowanie wbrew sobie nie jest męskie. Zadbaj o swoje szczęście a córka będzie szczęśliwa mając szczęśliwego ojca, który potrafi zawalczyć o siebie a nie cierpiętnika i matkę teresę w jednym.

143

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Przeczytałem całą trzeba przyznać niesamowitą historię i aby odpowiedzieć na podstawowe pytanie - czy jest szansa? brakuje jeszcze przemyślenia czy ta zdrada była jednorazowa czy jednak recydywa? Recydywy nie powinno się wybaczać, musi być odpowiednio ukarana, aby zdradzający dostał lekcję, wiem to sam.

Z tego co pisze autor zmiana stylu pracy i życia żony trwała dłuższy czas. Możliwe, że zdrady zdarzały się wcześniej, tylko ostatnia była faktycznie nieprzemyślanie-niezabezpieczona i dlatego małżonka wróciła zmieniona i następnie wszystko się wylało Nie wiem czy autor jest w stanie sprawdzić przeszłość, przypomnieć sobie inne sytuacje może być ryzykownie - bo czas wypacza wrażenia, ale może są jakieś bilingi, maile lub inne ślady. Może trzeba zapytać żony jak to było?

144

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Moim zdaniem powinniscie się rozstać bo jak nie to wasze życie będzie jak to forum - szarpanie  jedno z drugim.
Co byście nie zrobili nic już nienaprawicie.

145

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Secondo - jeden strzał i ciąża - cóż, nie zabezpieczała się bo przy mnie nie musi.
Fascynacja nowym środowiskiem - fakt, był to problem, tym bardziej że zdecydowana większość tego towarzystwa to bezdzietne singielki i rozwódki, dla których liczy się tylko praca, wygląd, bywanie w modnych miejscach i najnowszy srajfon w torebce. Dla nich seks z przypadkowymi facetami to jedyny seks, bo żaden normalny facet nie wytrzymałby z nimi dłużej.
Żonie  - niestety -  zaimponowała ta ich wolność, samodzielność, wyszczekanie. Nawet w snobizm zaczęła wpadać.

Że się przyznała sama - to na jej plus, długo o tym gadaliśmy i z rozmowy tej wynikało że zrozumiała swoje błędy. I pewnie gdyby nie brzuch, dałoby się to jakoś posklejać.

Trudo - wcześniejsze zdrady - wątpię, sądząc po jej zachowaniu. Po prostu wcześniej ograniczała alkohol więc zachowywała trzeźwe myślenie. Wiem jak działa na nią picie, dlatego od razu po powrocie zauważyłem że coś nie gra - wcześniej się to nie zdarzało.

W tej chwili sytuację ma jasną, choć nie do pozazdroszczenia - albo straci rodziców i - co bardzo prawdopodobne - resztę rodziny, albo mnie.
Nie wiem co będzie dla niej gorsze.
Nie wiem co będzie gorsze dla córki, bo w przypadku rozwodu zamierzam o nią walczyć.

Niestety, są pytania na które nie da się odpowiedzieć: tak lub nie...

146

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Secondo - jeden strzał i ciąża - cóż, nie zabezpieczała się bo przy mnie nie musi.
Fascynacja nowym środowiskiem - fakt, był to problem, tym bardziej że zdecydowana większość tego towarzystwa to bezdzietne singielki i rozwódki, dla których liczy się tylko praca, wygląd, bywanie w modnych miejscach i najnowszy srajfon w torebce. Dla nich seks z przypadkowymi facetami to jedyny seks, bo żaden normalny facet nie wytrzymałby z nimi dłużej.
Żonie  - niestety -  zaimponowała ta ich wolność, samodzielność, wyszczekanie. Nawet w snobizm zaczęła wpadać.

Że się przyznała sama - to na jej plus, długo o tym gadaliśmy i z rozmowy tej wynikało że zrozumiała swoje błędy. I pewnie gdyby nie brzuch, dałoby się to jakoś posklejać.

Trudo - wcześniejsze zdrady - wątpię, sądząc po jej zachowaniu. Po prostu wcześniej ograniczała alkohol więc zachowywała trzeźwe myślenie. Wiem jak działa na nią picie, dlatego od razu po powrocie zauważyłem że coś nie gra - wcześniej się to nie zdarzało.

W tej chwili sytuację ma jasną, choć nie do pozazdroszczenia - albo straci rodziców i - co bardzo prawdopodobne - resztę rodziny, albo mnie.
Nie wiem co będzie dla niej gorsze.
Nie wiem co będzie gorsze dla córki, bo w przypadku rozwodu zamierzam o nią walczyć.

Niestety, są pytania na które nie da się odpowiedzieć: tak lub nie...

Ty znasz żonę najlepiej ale to aż niesamowite że tylko alkohol miał aż tak wielki wpływ na to co się stało i puściły wszystkie hamulce... Jesteś pewien że nie byli już wcześniej zbyt blisko z owym kolegą? W sensie emocjonalnym?

147

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Nathan - badz mężczyzna.
Jesteś pewny ze z tym facetem Cię raz zdradziła i złoty strzał ???
Po co Ci to ?
Kopnij ja w dupe.
Córka jak dorosnie zrozumie a Ty będziesz się z nią widywal , zabierał na weekendy kto wie może z dobrym prawnikiem będziesz mial do niej pełne prawa rodzicielskie.
Twoja żona Cię nie kocha. Pewnie gdyby miała lepsze warunki finansowo i mieszkaniowe już by jej nie było.
Zobacz Ty kochasz prawda ? Więc nie zdradzasz.
Ona nie chcę usunąć dziecka i ok potrafię to zrozumiec. Cały czas ważniejszy jest ktoś inny. Praca , dziecko fagas Nowy a na szarym końcu Ty.
Ona nie usunie.
A Ty będziesz płacił i wychowywał nie swoje dziecko a Twoja psychika będzie na dnie.
Pamiętaj to nie Ty zawiniles! Odejdź. Ona wiedziała co robi rozkladajac nogi więc niech teraz też sobie radzi.

Za jakiś czas życie Ci się ułoży bez niej.
Gdyby mój facet przyszedł z inf.że inna będzie miała z nim dziecko Ale on przeprasza i już będzie ok to sorry to już zabójstwo dla związku

Masz trzeźwy umysł i Twoja intuicja Ci przecież mówi że to koniec.po to powstał ten temat
Gdyby kobieta chciała to by nawet Ci nie mówiła tylko usunęła !! A ona na co liczyła ?? Ze może z radością zareagujesz....

Powodzenia

Dobro zawsze wraca :-)

148

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
trudo777 napisał/a:

Przeczytałem całą trzeba przyznać niesamowitą historię i aby odpowiedzieć na podstawowe pytanie - czy jest szansa? brakuje jeszcze przemyślenia czy ta zdrada była jednorazowa czy jednak recydywa? Recydywy nie powinno się wybaczać, musi być odpowiednio ukarana, aby zdradzający dostał lekcję, wiem to sam.

Z tego co pisze autor zmiana stylu pracy i życia żony trwała dłuższy czas. Możliwe, że zdrady zdarzały się wcześniej, tylko ostatnia była faktycznie nieprzemyślanie-niezabezpieczona i dlatego małżonka wróciła zmieniona i następnie wszystko się wylało Nie wiem czy autor jest w stanie sprawdzić przeszłość, przypomnieć sobie inne sytuacje może być ryzykownie - bo czas wypacza wrażenia, ale może są jakieś bilingi, maile lub inne ślady. Może trzeba zapytać żony jak to było?

Dokładnie to samo przeszło mi przez myśl, kiedy czytałam ten wątek. Ktoś już tu wyżej napisał, że żona powinna zagrać w totolotka, bo raz i od razu ciąża.
Jest to też o tyle podejrzane, że Autor ma pewność, że to nie jego dziecko, dlaczego? Nie sypiali ze sobą?
Przecież żona łatwo mogłaby stworzyć pozory, że to jego dziecko. Wystarczyło po delegacji powiedzieć mężowi że się bardzo za nim stęskniło... itd. Według mnie tam musiało się coś więcej i dużo wcześniej wydarzyć.
Szczególnie, że z tego co zostało tu napisane, to nie był jakiś przypadkowy nieznajomy facet, tylko kolega z firmy. I co od razu wszyscy wiedzą z kim spała? Przecież takie rzeczy dzieją się w hotelach za zamkniętymi drzwiami a nie na oczach wszystkich, no chyba, że już każdy połapał się w ich romansie.
Inna sprawa, że ten facet wcześniej czy później może dowiedzieć o ciąży, może sama żona mu powiedzieć. A może już to zrobiła. Jednorazowy seks na delegacji nie jest według mnie powodem odejścia z pracy.
Tak samo, jak nie jest rozwiązaniem usunięcie ciąży, bo ona nie jest problemem, tylko skutkiem.
Według mnie Autor nie powinien naciskać na żonę bo to jej dziecko i jej decyzja, a jedynie postawić sprawę jasno, jakie będą jej konsekwencje. Jeżeli Autor nie uzna dziecka (i ma do tego prawo) to biologiczny ojciec chyba powinien się o tym dowiedzieć. Zresztą, myślę, że prędzej czy później i tak to wyjdzie...
Także są 3 opcje:
1. Aborcja... która chyba tylko pozornie jest najlepszym rozwiązaniem...
2. Rozwód
3. Zaakceptowanie, że dziecko się urodzi i biologiczny ojciec przynajmniej z formalnego punktu widzenia zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za nie.

W zasadzie jest też 4 opcja: Autor postanawia uznać dziecko za swoje... licząc się z tym, że biologiczny ojciec kiedyś może się o nie upomnieć.
Tu nie ma dobrego rozwiązania.

149 Ostatnio edytowany przez bullet (2019-03-06 12:47:56)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Pakować majdanu nie muszę - jeśli ktoś odejdzie to żona, nie ja.
..

Kobieta w ciąży ? żartujesz ? każdy sąd stanie po jej stronie

Nathan napisał/a:

W przypadku rozwodu wyląduje u matki, tylko - znając polskie sądy - co będzie z córką?...

to akurat nieskomplikowane.
Kobieta może rozdawać swoje wdzięki na lewo i prawo, być alkoholiczką ale i tak w większości przypadków sąd stanie po jej stronie w sprawie dziecka bo to w końcu matka.
Są od tego wyjątki ale one potwierdzają regułę.

Optymistycznie do tego podchodzisz ale poczekaj jak Twoja Pani ochłonie i np. powie Ci "Won" oraz wywali rzeczy na dwór.
Nie wykluczałbym takiego scenariusza
Wtedy dopiero zobaczysz gdzie raki zimują

a że ochłonie to pewne bo takich doradców pełno na świecie

Salomonka napisał/a:

Kto doprowadził do zdrady?

Oto jest pytanie.

ulle napisał/a:

Tak, on powinien się wyprowadzić i zostawić żonie oraz dwójce małych dzieci godne warunki do życia. Kobieta w ciąży, z takim obciążeniem jak zdrada, poczucie winy ma się wyprowadzać? Bez przesady. Kto lepiej da sobie radę? Ona czy on?

150

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Trzeba chyba wprost niektórym to napisać: autor sypiał z żoną, ale najwidoczniej pozbawił się możliwości posiadania dzieci.

-

151 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-06 12:47:32)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Roxann - skąd mam pewność to moja sprawa,  ważne że ją mam. To nic podejrzanego. I nie, nie mogła - stworzyć pozorów - z tego samego powodu.
To był przypadkowy facet - z tej samej firmy, ale oddziału w innym mieście, nie znali się wcześniej.
A skąd cała firma wie? Bo to ponoć sensacja była że pierwszy raz była tak pijana  by ja ktoś musiał do pokoju odprowadzać. Na nieszczęście był to akurat ten fagas.
Zresztą na tych wyjazdach zawsze jakieś typy się do niej przystawiały - podobno w tych kręgach zaciągnięcie do łóżka mężatki jest traktowane jako powód do dumy.
Im trudniejsza do zdobycia tym więcej fagasów próbuje. Taka debilna rywalizacja w chorym towarzystwie.
Dopóki nie piła to się nie dała, ale w końcu...

Jak już pisałem - od początku byłem przeciwny tym wyjazdom, bo raz że cierpiało na tym nasze życie rodzinne, a dwa że poznałem trochę to jej towarzystwo.
Ale cóż - rozmowy nie skutkowały, więc co miałem zrobić - zabronić jej?

A z pracy odeszła dzień po tym jak powiedziała mi o zdradzie - z własnej inicjatywy, chyba w końcu się jej oczy otworzyły,  podobno koleżaneczki namawiały ją by nic mi nie mówiła.

Bullet - dom jest mój - w sensie prawnym, i w tym przypadku żaden sąd tego nie zmieni.

152 Ostatnio edytowany przez bullet (2019-03-06 13:29:21)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Bullet - dom jest mój - w sensie prawnym, i w tym przypadku żaden sąd tego nie zmieni.

generalnie nawiązując do tytułu wątki wydaje mi się, ze szans na pozytywne rozwiązanie nie ma żadnych.
Ty już masz wątpliwości, a one będą się tylko nasilać, wcześniej czy później albo się wykończysz, pójdziesz w alkohol generalnie ale i tak weźmiecie rozwód.
Im później tym więcej będziesz miał ew. kłopotów w sadzie, bo przecież "wybaczyłeś skoro się nie rozwiodłeś wcześniej", następnie z udowadnianiem, ze to nie Twoje dziecko itd

Harvey napisał/a:

Ja tam się rozwiodłem i to mogę Ci polecić. Raz dała da i drugi. Nawet o tym wiedzieć nie będziesz tongue Twoje życie Twoja sprawa ale słowo "miłość" i że ją "kochasz" to sobie oszczędź. Ona Ciebie tak kochała, że dała zadka komu innemu smile ..

dodałbym do tego "raz dała, da i drugi" .... i trzeci tylko lepiej się zabezpieczy i lepiej zamaskuje swoją zdradę

Bardzo łatwo uwierzyłeś, że to było raz, to może być zwykła próba wybielenia się w tak marnym położeniu. To jest normalne u zdradzaczy do tego zaraz może dojść do próby przerzucania winy na Ciebie.
Wiesz kim jest tatuś dziecka twojej jż ? jakoś to słabo brzmi, że z tym gościem to była jednorazowa akcja. Czy na pewno to było było na tym wyjeździe ?
Nie pytam czy wyjazd w ogóle był, czy masz te pewność bo pewnie masz.
Wg mnie nie byłoby nadzwyczajna sytuacją, że sypiała już z nim kiedyś wcześniej albo nie tylko z nim tyle, ze teraz się rypnęło bo zaciążyła.

jeśli to prawda co mówi szybko obstaw Totolotka bo jesteś wybrańcem

153

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Secondo - jeden strzał i ciąża - cóż, nie zabezpieczała się bo przy mnie nie musi.
Fascynacja nowym środowiskiem - fakt, był to problem, tym bardziej że zdecydowana większość tego towarzystwa to bezdzietne singielki i rozwódki, dla których liczy się tylko praca, wygląd, bywanie w modnych miejscach i najnowszy srajfon w torebce. Dla nich seks z przypadkowymi facetami to jedyny seks, bo żaden normalny facet nie wytrzymałby z nimi dłużej.
Żonie  - niestety -  zaimponowała ta ich wolność, samodzielność, wyszczekanie. Nawet w snobizm zaczęła wpadać.

Że się przyznała sama - to na jej plus, długo o tym gadaliśmy i z rozmowy tej wynikało że zrozumiała swoje błędy. I pewnie gdyby nie brzuch, dałoby się to posklejac..

Jestes pewien ze zgodziła się na seks bez zabezpieczenia ?

Bo to, ze ona się nie zabezpieczała bo z Tobą nie musi, mało tłumaczy .
Skoro była przyzwyczajona do tego, że facet się zabezpiecza, to dlaczego zgodziła się na to żeby kochanek się nie zabezpieczył ?
Poza ciąża istnieje może o wieksze ryzyko zarażenia się przy braku zabezpieczenia u faceta. Tez ja to nie przerażało ?

Nawet po alkoholu istnieje coś takiego jak instynkt samozachowawczy, No chyba że była aż tak spita, że nie kontrolowała swoich odruchów , ale wtedy można by mówić o wykorzystaniu jej w stanie utraty kontroli nad świadomością .
Czyli gwałt.

Sama decydowała co i ile pije, czy ktoś ( facet) ja namawiał ?

Inna sprawa - mając w pamieci seks bez zabezpieczenia i choćby minimalna świadomość cyklu w którym się znajduje, musiała mieć podejrzenia co do jego skutków, możliwości zajścia w ciąże.

Dlaczego, wiedząc o ryzyku ciąży , zdecydowała się wyznać Ci prawdę ?
Przecież wiedziała o tym, że wystawia się na ryzyko pojawienia się problemów która się właśnie pojawiły .

Mogła poczekać te kilka tygodni aż sprawa ciąży się wyklaruje i potem zdecydować:
jeżeli ciąża - zamieść problem pod dywan i Ciebie wrobić w ojcostwo,
jeżeli brak ciąży - dopiero wtedy przyznać się, albo przemilczeć i samej zerwac z tym środowiskiem , albo przemilczeć i dalej korzystać z uciech.

Wybrała najgorsze dla siebie rozwiązanie ( a przy okazji i dla Was).

Dlaczego ?

154

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Secondo1 napisał/a:
Nathan napisał/a:

Secondo - jeden strzał i ciąża - cóż, nie zabezpieczała się bo przy mnie nie musi.
Fascynacja nowym środowiskiem - fakt, był to problem, tym bardziej że zdecydowana większość tego towarzystwa to bezdzietne singielki i rozwódki, dla których liczy się tylko praca, wygląd, bywanie w modnych miejscach i najnowszy srajfon w torebce. Dla nich seks z przypadkowymi facetami to jedyny seks, bo żaden normalny facet nie wytrzymałby z nimi dłużej.
Żonie  - niestety -  zaimponowała ta ich wolność, samodzielność, wyszczekanie. Nawet w snobizm zaczęła wpadać.

Że się przyznała sama - to na jej plus, długo o tym gadaliśmy i z rozmowy tej wynikało że zrozumiała swoje błędy. I pewnie gdyby nie brzuch, dałoby się to posklejac..

Jestes pewien ze zgodziła się na seks bez zabezpieczenia ?

Bo to, ze ona się nie zabezpieczała bo z Tobą nie musi, mało tłumaczy .
Skoro była przyzwyczajona do tego, że facet się zabezpiecza, to dlaczego zgodziła się na to żeby kochanek się nie zabezpieczył ?
Poza ciąża istnieje może o wieksze ryzyko zarażenia się przy braku zabezpieczenia u faceta. Tez ja to nie przerażało ?

Nawet po alkoholu istnieje coś takiego jak instynkt samozachowawczy, No chyba że była aż tak spita, że nie kontrolowała swoich odruchów , ale wtedy można by mówić o wykorzystaniu jej w stanie utraty kontroli nad świadomością .
Czyli gwałt.

Sama decydowała co i ile pije, czy ktoś ( facet) ja namawiał ?

Inna sprawa - mając w pamieci seks bez zabezpieczenia i choćby minimalna świadomość cyklu w którym się znajduje, musiała mieć podejrzenia co do jego skutków, możliwości zajścia w ciąże.

Dlaczego, wiedząc o ryzyku ciąży , zdecydowała się wyznać Ci prawdę ?
Przecież wiedziała o tym, że wystawia się na ryzyko pojawienia się problemów która się właśnie pojawiły .

Mogła poczekać te kilka tygodni aż sprawa ciąży się wyklaruje i potem zdecydować:
jeżeli ciąża - zamieść problem pod dywan i Ciebie wrobić w ojcostwo,
jeżeli brak ciąży - dopiero wtedy przyznać się, albo przemilczeć i samej zerwac z tym środowiskiem , albo przemilczeć i dalej korzystać z uciech.

Wybrała najgorsze dla siebie rozwiązanie ( a przy okazji i dla Was).

Dlaczego ?

Autor już dobitnie wyjaśnił, dlaczego nie może zostać wrobiony w ojcostwo, sama o to pytałam smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

155 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-06 13:16:52)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Roxann napisał/a:
trudo777 napisał/a:

Przeczytałem całą trzeba przyznać niesamowitą historię i aby odpowiedzieć na podstawowe pytanie - czy jest szansa? brakuje jeszcze przemyślenia czy ta zdrada była jednorazowa czy jednak recydywa? Recydywy nie powinno się wybaczać, musi być odpowiednio ukarana, aby zdradzający dostał lekcję, wiem to sam.

Z tego co pisze autor zmiana stylu pracy i życia żony trwała dłuższy czas. Możliwe, że zdrady zdarzały się wcześniej, tylko ostatnia była faktycznie nieprzemyślanie-niezabezpieczona i dlatego małżonka wróciła zmieniona i następnie wszystko się wylało Nie wiem czy autor jest w stanie sprawdzić przeszłość, przypomnieć sobie inne sytuacje może być ryzykownie - bo czas wypacza wrażenia, ale może są jakieś bilingi, maile lub inne ślady. Może trzeba zapytać żony jak to było?

Dokładnie to samo przeszło mi przez myśl, kiedy czytałam ten wątek. Ktoś już tu wyżej napisał, że żona powinna zagrać w totolotka, bo raz i od razu ciąża.
Jest to też o tyle podejrzane, że Autor ma pewność, że to nie jego dziecko, dlaczego? Nie sypiali ze sobą?
Przecież żona łatwo mogłaby stworzyć pozory, że to jego dziecko. Wystarczyło po delegacji powiedzieć mężowi że się bardzo za nim stęskniło... itd. Według mnie tam musiało się coś więcej i dużo wcześniej wydarzyć.
Szczególnie, że z tego co zostało tu napisane, to nie był jakiś przypadkowy nieznajomy facet, tylko kolega z firmy. I co od razu wszyscy wiedzą z kim spała? Przecież takie rzeczy dzieją się w hotelach za zamkniętymi drzwiami a nie na oczach wszystkich, no chyba, że już każdy połapał się w ich romansie.
Inna sprawa, że ten facet wcześniej czy później może dowiedzieć o ciąży, może sama żona mu powiedzieć. A może już to zrobiła. Jednorazowy seks na delegacji nie jest według mnie powodem odejścia z pracy.
Tak samo, jak nie jest rozwiązaniem usunięcie ciąży, bo ona nie jest problemem, tylko skutkiem.
Według mnie Autor nie powinien naciskać na żonę bo to jej dziecko i jej decyzja, a jedynie postawić sprawę jasno, jakie będą jej konsekwencje. Jeżeli Autor nie uzna dziecka (i ma do tego prawo) to biologiczny ojciec chyba powinien się o tym dowiedzieć. Zresztą, myślę, że prędzej czy później i tak to wyjdzie...
Także są 3 opcje:
1. Aborcja... która chyba tylko pozornie jest najlepszym rozwiązaniem...
2. Rozwód
3. Zaakceptowanie, że dziecko się urodzi i biologiczny ojciec przynajmniej z formalnego punktu widzenia zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za nie.

W zasadzie jest też 4 opcja: Autor postanawia uznać dziecko za swoje... licząc się z tym, że biologiczny ojciec kiedyś może się o nie upomnieć.
Tu nie ma dobrego rozwiązania.

Może masz rację, że to mogło się ciągnąć od jakiegoś czasu. Tak czy inaczej jest już po herbacie. Zdrada a w szczególności z ciążą w tle to definitywny koniec miłości, małżeństwa. Trzeba być frajerem aby zostać w takim szambie. Uznanie dziecka za swoje nic nie da bo kiedyś biologiczny ojciec może sobie przypomnieć o tym, że ma dziecko i wtedy zaczną się kłopoty.

Według mnie jest tylko jedno wyjście. A mianowicie rozwód i odesłanie jeszcze żony do mamusi. Pozostaje jeszcze walka o opiekę nad córką.

Nathan po ile macie lat ?

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

156

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
santapietruszka napisał/a:

Autor już dobitnie wyjaśnił, dlaczego nie może zostać wrobiony w ojcostwo, sama o to pytałam smile

Wygląda więc na to, że żona od samego początku była świadoma konsekwencji dlatego od razu postanowiła się przyznać, niekoniecznie spowodowały to wyrzuty sumienia.
Z 2 strony żadna metoda nie daje 100% pewności chyba że szklanka wody zamiast wink więc na upartego mogła próbować ew poczekać i po kryjomu usunąć ciążę.

Inna rzecz, że teoretycznie każdemu może się zdarzyć wypić o jeden kieliszek za dużo. Jeżeli urwał jej się film, a tamten facet to wykorzystał, to jest zwykłym...
Pytanie dlaczego wszyscy od razu o wszystkim wiedzieli? O ile może poderwanie mężatki to powód do jakiejś chorej dumy, tak wykorzystanie pijanej kobiety raczej wręcz przeciwnie.

157 Ostatnio edytowany przez bullet (2019-03-06 13:37:52)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Roxann napisał/a:

Wygląda więc na to, że żona od samego początku była świadoma konsekwencji ...

wygląda na to, ze wcale nie była tak pijana i doskonale wiedziała co robi, tylko kochanek "nawalił".

158

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
bullet napisał/a:
Roxann napisał/a:

Wygląda więc na to, że żona od samego początku była świadoma konsekwencji ...

wygląda na to, ze wcale nie była tak pijana i doskonale wiedziała co robi, tylko gość nawalił.

Kiedyś byłam świadkiem trochę podobniej sytuacji, tzn znajoma/koleżanka upiła się na kolacji podczas konferencji tak, że trzeba było jej pomóc wrócić do pokoju. Wtedy sama poprosiłam znajomego (ale takiego zaufanego) by mi z nią pomógł bo sama nie dałam rady i nie chciałam robić scen ale zrobić to dyskretnie. W miejscu gdzie byli ludzie zmusiliśmy ją by szła o własnych nogach, natomiast już gdzieś dalej on ja wziął na ręce. Po wejściu do jej pokoju on ja położył na łóżku, ja zdjęłam jej buty i tak ją zostawiliśmy. I fakt, wtedy łatwo było ją wykorzystać, ale myślę, że żaden facet by tego nie zrobił. No chyba że ostatni gnojek.
Do czego zmierzam... jeżeli ten fagas odprowadził ją do pokoju to ona chciała tam z nim iść. Gdyby źle się czuła poprosiłaby o to kogoś ze swojej pracy, kogoś kogo zna, zaufanego a nie obcego faceta. Szczególnie, że był to pierwszy raz kiedy przeholowała z alkoholem. I wcale nie była nieświadoma tego co i z kim robi. Świadczy choćby o tym to, że jej koleżanki o wszystkim wiedziały.  A to oznacza, że ją kryły.

159 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-06 14:05:33)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Mordimer - ja jestem przed czterdziestką, żona pięć lat młodsza.

Roxann - to nie był jeden kieliszek, skoro nie była w stanie samodzielnie iść do pokoju.
Wykorzystanie, gwałt?  Żadnych śladów przemocy, piła dobrowolnie, siłą jej do pokoju nie zaciągnął, więc...
Mógłbym fagasa znaleźć i go przetrącić, należało by mu się,  tylko co to zmieni?
A zaufanie w tym towarzystwie... Nie żartuj. To wyścig szczurów.

Swoją drogą, takie pytanko: w jakim stanie jest świadomość kobiety gdy jest już tak pijana by mieć problemy z utrzymaniem równowagi i chodzeniem?
Nigdy nie doprowadziłem się do takiego stanu ale miałem do czynienia z kumplami i wiem że niektórzy w takim przypadku mieli głupie pomysły i byli - delikatnie mówiąc - bardzo nierozsądni.
Pytam bo wciąż próbuję zrozumieć, wszak nadzieja umiera ostatnia...

160

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Przykro mi ze ciebie to spotkało. Ale to malenstwo nie może umrzeć z powodu głupoty twojej żony. Pomyśl jak to wytłumaczysz córce. Nie umiem ci doradzić, choć chciałabym ale napewno nie zabiła bym dziecka. Namów ja na adopcje proszę.

161

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Mordimer - ja jestem przed czterdziestką, żona pięć lat młodsza.

Roxann - to nie był jeden kieliszek, skoro nie była w stanie samodzielnie iść do pokoju.
Wykorzystanie, gwałt?  Żadnych śladów przemocy, piła dobrowolnie, siłą jej do pokoju nie zaciągnął, więc...
Mógłbym fagasa znaleźć i go przetrącić, należało by mu się,  tylko co to zmieni?

Swoją drogą, takie pytanko: w jakim stanie jest świadomość kobiety gdy jest już tak pijana by mieć problemy z utrzymaniem równowagi i chodzeniem?
Nigdy nie doprowadziłem się do takiego stanu ale miałem do czynienia z kumplami i wiem że niektórzy w takim przypadku mieli głupie pomysły i byli - delikatnie mówiąc - bardzo nierozsądni.
Pytam bo wciąż próbuję zrozumieć, wszak nadzieja umiera ostatnia...

Nie zajmuj się mało ważnymi sprawami. Fakty są takie, że twoja żona ciebie zdradziła i jest w ciąży. Myśl nad tym co dalej a nie roztrząsasz historię. Wiesz co masz robić ? Jakie masz plany ?

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

162 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-03-06 14:19:35)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Mordimer - ja jestem przed czterdziestką, żona pięć lat młodsza.

Roxann - to nie był jeden kieliszek, skoro nie była w stanie samodzielnie iść do pokoju.
Wykorzystanie, gwałt?  Żadnych śladów przemocy, piła dobrowolnie, siłą jej do pokoju nie zaciągnął, więc...
Mógłbym fagasa znaleźć i go przetrącić, należało by mu się,  tylko co to zmieni?

Swoją drogą, takie pytanko: w jakim stanie jest świadomość kobiety gdy jest już tak pijana by mieć problemy z utrzymaniem równowagi i chodzeniem?
Nigdy nie doprowadziłem się do takiego stanu ale miałem do czynienia z kumplami i wiem że niektórzy w takim przypadku mieli głupie pomysły i byli - delikatnie mówiąc - bardzo nierozsądni.
Pytam bo wciąż próbuję zrozumieć, wszak nadzieja umiera ostatnia...

Powiem Ci tak, jeżeli to nie była jakaś pigułka, która totalnie obezwładnia, to osoba/kobieta pijana pomimo problemów z utrzymaniem równowagi ma świadomość tego co robi tylko osłabioną samokontrolę. Może mieć wtedy większe libido czy mniejsze opory ale i choćby przebłyski tego co się wokół dzieje.
Myślę, że ta moja znajoma, która naprawdę była w kiepskim stanie (i tak wtedy też pierwszy raz przeholowała z alkoholem), zareagowałaby, gdyby ten facet się do niej zaczął dobierać. Nie wierzę w bajki, że nic nie pamięta czy np myślała, że to Ty. Pamięta, przynajmniej urywki, tylko hamulce jej się wyłączyły... i zapomniała na tą chwilę o możliwych konsekwencjach o których zapewne przypomniała sobie z samego rana.

Edit: a to, że facet jest z innego miasta wcale nie musi oznaczać, że wtedy widziała go po raz pierwszy

163 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-03-06 14:23:56)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Ania - adopcja to jedna z opcji która żona może wybrać.
A córce dużo trudniej będzie wytłumaczyć właśnie adopcję czy rozwód niż zabieg, tym bardziej że na razie nic nie wie.
Mordimer - Plan mam jasny: żona dostała trzy opcje, z których jedna straci ważność za kilka tygodni, a dwie pozostałe za dziewięć miesięcy, proste.
Jeśli nie wybierze żadnej - będzie to koniec.
Jeśli którąś wybierze - do każdej próbuję ułożyć jakieś plany działania.
Zrobiłem sobie wolne, siedzę w garażu, patrzę na auto które całą zimę jej szykowałem i...
Szlag by to.

164

Odp: Czy jest jeszcze szansa?
Nathan napisał/a:

Ania - adopcja to jedna z opcji która żona może wybrać.
A córce dużo trudniej będzie wytłumaczyć właśnie adopcję czy rozwód niż zabieg, tym bardziej że na razie nic nie wie.
Mordimer - Plan mam jasny: żona dostała trzy opcje, z których jedna straci ważność za kilka tygodni, a dwie pozostałe za dziewięć miesięcy, proste.
Jeśli nie wybierze żadnej - będzie to koniec.
Jeśli którąś wybierze - do każdej próbuję ułożyć jakieś plany działania.
Zrobiłem sobie wolne, siedzę w garażu, patrzę na auto które całą zimę jej szykowałem i...
Szlag by to.

Ratowanie małżeństwa tylko ze względu na córke to karygodny błąd. To się nie uda. Może na początku będzie spokój ale potem to się rozpadnie z hukiem. Harvey dobrze Ci pisał.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

165 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-03-06 14:29:03)

Odp: Czy jest jeszcze szansa?

Może nie jestem najlepszym wyznacznikiem norm, ale jak dla mnie to się kupy nie trzyma...  Moim zdaniem było tak... pukali się od dawna, laska najpierw chciała zatrzymać pukacza (który myślę że dowiedział się o Ciąży tylko ją olał) więc odegrała całą scenkę... myślę że zabrakło jej "jaj" żeby mu od razu o ciąży powiedzieć, a tak liczyła że on pomoże jej problem rozwiązać. Swoją drogą dlaczego Mąż nie pukacz...
Opcja nr2 na faktach miałem kolegę który w podobny spoób załatwiony przez dziewczynę, później się okazało że ona miała kilku pukaczy i wszyscy na około wiedzieli jaka jest więc jedyny do kogo mogła przylecieć to "jej" facet. Swoją drogą musiało być z niej niezłe ziółko, normalnie by go wrobiła w bycie ojcem bez mrugnięcia okiem, ale ewidentnie nie chciała tego dziecka zatrzymać dlatego spowiedź.

Tak czy inaczej cytując klasyka:  Run, Forrest, Run! I pamiętaj jak będziesz mieć miękkie serce to obyś miał twardy tyłek.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

Posty [ 111 do 165 z 1,397 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 26 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018