związek z rozsądku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » związek z rozsądku

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 88 z 88 ]

56

Odp: związek z rozsądku

Ross, przed następną randką albo nawet rozmową na portalu walnij sobie czteropaczek Wojaka i to mocnego. Jak wleci ten brakujący luz to powinno być dobrze.

-
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: związek z rozsądku
Burzowy napisał/a:

Ross, przed następną randką albo nawet rozmową na portalu walnij sobie czteropaczek Wojaka i to mocnego. Jak wleci ten brakujący luz to powinno być dobrze.

Na razie się na żadną nie wybieram, ale dzięki za troskę.

58

Odp: związek z rozsądku

Po takim czteropaczku to luz nie pozwoli nogami powłóczyć..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

59

Odp: związek z rozsądku

A ja tam lubię „bum” smile Nie mam po nim moralniaków, za to ogrzewające serce wspomnienia. I te łzy wylane... ajajaj smile

60

Odp: związek z rozsądku

Powiem tak. Moim zdaniem taki układ ma sens tylko wtedy, kiedy obie strony wiedzą, że nie ma między nimi ''tego czegoś'', ale mimo to chcą się angażować dalej i to ciągnąć.

Sytuacja, w której jedna strona nie kocha, ale jest bo jest, a druga wierzy w szczerość uczuć i niczego nie podejrzewa, to zwykłe kłamstwo i totalne świństwo. Takie moje zdanie. Wykorzystywanie naiwności, uczuć, obecności drugiego człowieka i czyste wyrachowanie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

61

Odp: związek z rozsądku
Cyngli napisał/a:

Sytuacja, w której jedna strona nie kocha, ale jest bo jest, a druga wierzy w szczerość uczuć i niczego nie podejrzewa, to zwykłe kłamstwo i totalne świństwo. Takie moje zdanie. Wykorzystywanie naiwności, uczuć, obecności drugiego człowieka i czyste wyrachowanie.

Zgadzam się. Dlatego jeśli zaistnieje taka sytuacja, to należy o tym szczerze porozmawiać i w ten sposób pozwolić drugiej osobie świadomie zdecydować czy chce tkwić w takiej relacji z nadzieją, że z czasem rozsądek zamieni miejsce z miłością i prawdziwym przywiązaniem, czy odpuścić i szukać swojego szczęścia gdzieś indziej. Uczciwość jest bardzo ważna, tym bardziej, że uczuć nie da się oszukać i jeśli one nigdy nie wybuchną, to z czasem druga strona zacznie orientować się, że coś jest nie tak - to może być początek końca.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

62

Odp: związek z rozsądku

O kurcze, potok wiadomości! Dziękuję wszystkim za odzew i opinie, to duży bodziec dla mnie do dalszych rozmyślań nt mojej sytuacji.
Postaram się w miarę możliwości poodpowiadać składnie i rzeczowo na wszystkie wiadomości dotyczące mojego problemu.

Na wstępie tylko dodam, że nie czuję, że do szczęścia jest mi potrzebny facet. Jestem osobą mocno samodzielną i od dawna radzę sobie sama (włącznie z otwieraniem słoików smile ) Czuję się kompletna sama ze sobą, ze swoim życiem, marzeniami, celami itp. Mam mnóstwo pomysłów na swoje życie oraz pasuje, którym staram się w jakimś stopniu oddawać, znajdując czas pomiędzy pracą a resztkami życia studenckiego. On o tym wszystkim wie, rozmawiałam z nim o tym. Wiem też, jak się zachowuje gdy wchodzę w jakąś relację bardzo na siłę - przerobiłam już to rok temu. Wpakowałam się w coś, czego nie byłam pewna, ale potraktowałam to na luzie na zasadzie "będzie co ma być, zobaczy się". Po 3 tygodniach znajomości coś się zaczęło psuć i bardzo mocno mi nie pasować w tym wszystkim, a gdy on wyznał mi że zależy mu na mnie BARDZO... To było dla mnie jak cios mokrą ścierką po twarzy. Doznałam olśnienia i od razu po tym wyznaniu pojawił mi się wyimaginowany w głowie neon PORA WIAĆ! ASAP! I to był w zasadzie koniec naszych spotkań, nie chciałam krzywdzić tamtego gościa więc wytłumaczyłam mu jak to z mojej strony wygląda i że to nie to.
Może potrzebuję tutaj czegoś równie konkretnego, jakiegoś błysku.
Tutaj wydaje mi się, że wszystko wyklarowało się z przyjaźni i porozumienia, ale tez nie nadajemy na tych samych falach, czasem nasze zdania na różne tematy się różnią, co jest oczywiście ok bo to stwarza powody do dyskusji i dalszego poznawania się.
Wiem, że jestem dla niego wyzwaniem i to mnie trochę dołuje. Ja robię sobie 100km wycieczki na rowerze, chodzę po górach, biegam, jeżdzę stopem i szlajam sie po świecie z plecakiem, epizodycznie ćwiczę sztuki walki i jestem nastawiona na rozwój i poznawanie wszystkiego, smakowanie życia.  On jest stabilny, nie zna tego i jednocześnie chce tego wszystkiego spróbować co mnie cieszy. Ale z drugiej strony i przytłacza, bo wiem, że to nie będzie on i że te wszystkie poczynania będą ukłonem w moją stronę, by się do mnie dopasować. Moge go wprowadzać w swój swiat, ale wiem, że ja sama chciałabym kogoś kogo pasjonują te same rzeczy co mnie, kto jest w te rzeczy wkręcony i oboje jesteśmy dla siebie inspiracją i motywacją do dalszego eksplorowania życia.
No to sobie pomarudziłam.
Wiem, że w życiu bywa różnie, na tego księcia można trafić ale jest to ciężkie, ferwor uczuć czasem jest dobry tylko na chwilę, a potem przychodzi szara rzeczywistość i spadanie klap z oczu.  Przeszłam już związek z przyjaźni przeradzającej się w miłość (i potem długo odchorowywałam rozstanie), przeżyłam wielkie bum, wow i motyle (krótka znajomość, a rozstanie przeżywałam 10 razy dłużej niż czas trwania tej relacji), romans i toksyczna karuzela też nie są mi obce. We wszystkich relacjach kierowałam się uczuciami, które pojawiały się prędzej czy później i odciskały piętno na mojej psychice, głębsze lub płytsze.
Ale chyba z autopsji teraz wnioskuję, że najbardziej komfortową sytuacją są te wyzwolone emocje, brak wątpliwości i wirujące motyle otępiające mózg jak po dawce LSD. Potem można płakać rzewnymi łzami w razie porażki, ale co to są za łzy! Jak to już ktoś powyżej napisał... No i ten brak wątpliwości jest wspaniały.
Wiem, że istnieją związki z rozsądku i wiem, że mogą one trwać pro forma latami, bo tak jest lepiej bo i wygodniej dla obu stron. I te obie strony (lub co gorsza - jedna) usychają z tęsknoty za porywem emocjonalnym i momentem wyrwania ich z tej szarej, nudnej rzeczywistości. Nie chcę tak.
Z drugiej strony może i liczę na to, że z czasem przyjdzie miłość za to jaki jest. Wiem, że jest dobrym człowiekiem i zasługuje na dobrą partnerkę.
Wczoraj miałam kryzys i jak się spotkaliśmy to finalnie trochę się posypałam, opowiedziałam mu o swoich wątpliwościach, niestety nie w ten sposób "NIE JARASZ MNIE, NIE EMOCJONUJESZ, NIE FASCYNUJESZ", nie mam serca mu tego powiedzieć, a wiem, że musiałabym to powiedzieć wprost, bo nie umiem owijać w bawełnę i brnąć w temat na około. Z drugiej też strony nie mam tego poczucia, że chciałabym się ewakuować. Jestem beznadziejna, wiem. Gdyby to było dla mnie oczywiste, że go nie chcę, nie ciągnęła bym tego. Pewnie się łudzę. I przy okazji jego i marnuję czas obojgu. Powiedziałam mu wczoraj, że nie wiem czy jestem w stanie zaangażować się w te relacje tak jak on. On niby rozumie. Zapytałam też, czy przyjmuje do świadomości to, że pewnego dnia mogę się z tego wycofać. Powiedział, że tak.

63

Odp: związek z rozsądku

Więc nic się nie zmieni i czujesz się usprawiedliwiona...?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

64

Odp: związek z rozsądku

Marsylia, jeśli mogę Ci coś poradzić, to nie staraj się rozwiązać "problemu" na siłę i na szybko, bo ktoś Ci coś powiedział. Chyba, że Ty już tak naprawdę wiesz, że go nie chcesz. Ale z tego co piszesz, to nie.
Może być też tak, że zakończysz związek, a wtedy do świadomości przebiją się jakieś uczucia czy emocje wcześniej przyblokowane i zrozumiesz, że to było TO, a będzie już za późno, by coś naprawić.
Bo nie należy liczyć na to, że on będzie na Ciebie czekać, nawet, jeśli teraz tak mu się wydaje. To nie działa.
Tym bardziej, jeżeli zwiążesz się z kimś innym i stwierdzisz, że te motyle to jednak za mało, powrotu raczej nie będzie...

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

65

Odp: związek z rozsądku

Zdziwiłam się dlaczego uważasz, że jak chciałby podzielić z Tobą Twój świat, to robiłby to na siłę,  tylko dla Ciebie? Wycieczki po górach itp to nie są jakieś aktywności wąskie, wiele osób to lubi lub polubić może.
Mi  się wydaje, jakbyś za wszelką cenę chciała bronić  swojego terytorium, by nikt nie mógł się zbliżyć. Może faktycznie nie jesteś gotowa na związek. jakikolwiek i z kimkolwiek.
Albo o coś innego w nim chodzi, o czym tu nie piszesz.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

66

Odp: związek z rozsądku
Ela210 napisał/a:

Zdziwiłam się dlaczego uważasz, że jak chciałby podzielić z Tobą Twój świat, to robiłby to na siłę,  tylko dla Ciebie? Wycieczki po górach itp to nie są jakieś aktywności wąskie, wiele osób to lubi lub polubić może.
Mi  się wydaje, jakbyś za wszelką cenę chciała bronić  swojego terytorium, by nikt nie mógł się zbliżyć. Może faktycznie nie jesteś gotowa na związek. jakikolwiek i z kimkolwiek.
Albo o coś innego w nim chodzi, o czym tu nie piszesz.

Możliwe, że bronię swojego terytorium. Możliwe, że nie jestem gotowa na związek ale z osobą ktorej jestem pewna, byłam juz zakochana i potrafiłam wywrócić swoje życie do góry nogami dla kogoś.

67

Odp: związek z rozsądku
Cyngli napisał/a:

Więc nic się nie zmieni i czujesz się usprawiedliwiona...?

Nie, nie czuję się usprawiedliwiona, ale staram się byc wzgledem niego szczera by wiedział o moich wątpliwosciach, by nie myslał ze wszystko jest czarne albo biale. Nie uważam, że postępuję jak wyrachowana zdzira, nie uśmiecham się fałszywie mówiąc, że wszystko jest cool a za jego plecami pluje na niego. Nie. Po prostu się miotam licząc chyba na jakiś decydujący moment.

68

Odp: związek z rozsądku

A jeśli decydujący moment nie nadejdzie?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

69

Odp: związek z rozsądku
MagdaLena1111 napisał/a:

Trochę to brzmi jak opis związku z braku laku dla Ciebie :-(. A jego pochłonęło.
Sama sobie UCZCIWIE odpowiedz na pytanie, czy ta relacja powoduje, że dajesz z siebie, ile możesz, a ten facet sprawia, że starasz się dla niego najbardziej na świecie? Czy jednak masz zapas, ale zapału, żeby swój potencjał realizować brak.
Chciałabyś być w realacji, w której Twój partner stara się dla Ciebie na maksa, czy tak, jak mu wychodzi?
Czy on ma szansę poczuć, jak to jest, gdy kochasz tak, że jesteś gotowa na „wszystko” ;-) ?
Nie wiem, ale chyba nie warto kogoś krzywdzić czymś z definicji gorszym :-\ Bo w chwilach, kiedy będzie Ci gorzej w tym związku, albo pojawią się problemy, Zamiast je rozwiązywać z miości do niego, będziesz myślała,  że pojawły się dlatego, że on jest trochę słabszym wyborem niż mógłby być.

Albo wiesz co? Nie przejmuj się nim. W sumie to on musi się zatroszczyć o siebie. Widocznie mu to pasuje.

Nie uważam że jest gorszy a przynajmniej nie chce nawet tak o tym mysleć, nie chce go postrzegać jako gorszego.po prostu. Nie traktuje go jako "z braku laku" (tzn chyba, w moim mniemaniu tak nie jest), bo cenie go sobie jako czlowieka, przyjaciela - stąd wyewoluowała nasza bardziej zażyła relacja. Dużo było opcji po drodze na relacje typu "z braku laku" i jakoś się w nie nie wpakowywałam, bo czułam wiedziałam, że to nie to. Nie potrzebuje też faceta do szczęścia, bo lubię swoje życie takie o, alone. A on przynajmniej wie o moich rozterkach względem niego.

70

Odp: związek z rozsądku
Cyngli napisał/a:

A jeśli decydujący moment nie nadejdzie?


No myślę że prędzej czy później tak, tylko nie chciałabym marnować nam obu lat z moja niepewnością.
Narazie wciąż mam kipisz w głowie.

71

Odp: związek z rozsądku
marsylia napisał/a:

Wiem, że jestem dla niego wyzwaniem i to mnie trochę dołuje. Ja robię sobie 100km wycieczki na rowerze, chodzę po górach, biegam, jeżdzę stopem i szlajam sie po świecie z plecakiem, epizodycznie ćwiczę sztuki walki i jestem nastawiona na rozwój i poznawanie wszystkiego, smakowanie życia.  On jest stabilny, nie zna tego i jednocześnie chce tego wszystkiego spróbować co mnie cieszy. Ale z drugiej strony i przytłacza, bo wiem, że to nie będzie on i że te wszystkie poczynania będą ukłonem w moją stronę, by się do mnie dopasować. Moge go wprowadzać w swój swiat, ale wiem, że ja sama chciałabym kogoś kogo pasjonują te same rzeczy co mnie, kto jest w te rzeczy wkręcony i oboje jesteśmy dla siebie inspiracją i motywacją do dalszego eksplorowania życia.

Ale dlaczego uważasz, że do tego wzajemnego inspirowania i wspólnego eksplorowania świata musicie już na starcie mieć te same pasje i tak samo pewne kwestie postrzegać? Przecież właśnie ta chęć poznawania czegoś nowego i czerpania z doświadczeń, wiedzy partnera - to wszystko jest świetną motywacją, by samemu się rozwijać. Mało tego, to może, a nawet powinno, działać na zasadzie wzajemności, dzięki czemu każde z partnerów coś zyskuje i idzie do przodu bogatsze. Ty masz coś, co on może od Ciebie przejąć, on z kolei może się podzielić czymś innym. Bo nie uwierzę, że nie ma Ci nic do zaoferowania, zwłaszcza, że przecież z jakiegoś powodu stał się Twoim przyjacielem.

marsylia napisał/a:

Gdyby to było dla mnie oczywiste, że go nie chcę, nie ciągnęła bym tego. Pewnie się łudzę. I przy okazji jego i marnuję czas obojgu. Powiedziałam mu wczoraj, że nie wiem czy jestem w stanie zaangażować się w te relacje tak jak on. On niby rozumie. Zapytałam też, czy przyjmuje do świadomości to, że pewnego dnia mogę się z tego wycofać. Powiedział, że tak.

Dobrze, że zdobyłaś się na uczciwość, ale teraz musisz jeszcze liczyć się z możliwością, że pomimo deklaracji, że ma świadomość tego, co może się zdarzyć, wkrótce może również przyjść refleksja, że to jednak coś zmienia, a po niej zwątpienie w sens dalszego angażowania się i stopniowe wycofywanie.

Swoją drogą zastanawiam się czy Ty przypadkiem trochę samej siebie nie oszukujesz? Bo jeśli jesteś taka samowystarczalna, jak to deklarujesz, a przy tym do szczęścia nie potrzebujesz żadnego mężczyzny, a jeśli już, to nie takiego, jak opisywany, to dlaczego jednocześnie nie potrafisz z tej znajomości zrezygnować? Nie musisz tutaj odpowiadać, ale pomyśl nad tym, proszę. W każdym razie w taki sposób to się kupy nie trzyma, więc któryś z elementów tej układanki musi być nieprawdziwy.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

72

Odp: związek z rozsądku
Olinka napisał/a:

Swoją drogą zastanawiam się czy Ty przypadkiem trochę samej siebie nie oszukujesz? Bo jeśli jesteś taka samowystarczalna, jak to deklarujesz, a przy tym do szczęścia nie potrzebujesz żadnego mężczyzny, a jeśli już, to nie takiego, jak opisywany, to dlaczego jednocześnie nie potrafisz z tej znajomości zrezygnować? Nie musisz tutaj odpowiadać, ale pomyśl nad tym, proszę. W każdym razie w taki sposób to się kupy nie trzyma, więc któryś z elementów tej układanki musi być nieprawdziwy.

Mam bardzo podobne odczucia i prośbę o autorefleksję bez odnoszenia się do tego na forum. W ten sposob nie będziemy musieli kolejny raz stawać się Twoim wyrzutem sumienia, któremu będziesz zawzięcie zaprzeczać :-P

marsylia napisał/a:

"NIE JARASZ MNIE, NIE EMOCJONUJESZ, NIE FASCYNUJESZ

Słowa, która nie przechodzą Ci przez gardło są w moim odczuciu tak bardzo wymowne, że nic tutaj więcej nie trzeba dodawać. Ciebie póki co jara nie on, ale to, źe on próbuje Ci dorównać w dziedzinach, które są Twoja pasja, Ciebie emocjonuje i fascynuje jego zachwyt Tobą. Gdy już mu przejdzie haj i zacznie się normalne życie, wtedy tu napisz, jak Wam się układa.

73

Odp: związek z rozsądku

Lubisz góry i rower? To następnym razem proponuję bikepark w górach, kilka zjazdów jakieś skoki po drodze i już będziesz mieć motylki a jak wrócisz zajechana to wystarczy że chłopak pomasuje plecki i zrobi obiad i już będzie księciem z bajki xD spróbujesz czegoś nowego i zaoszczędzisz czas na szukanie nowego obiektu westchnień big_smile

74

Odp: związek z rozsądku
Krzyś321 napisał/a:
niepodobna napisał/a:

I właśnie pytanie, na ile nie pasuje i czy obie strony potrafią to zaakceptować i świadomie wybrać siebie, mimo wrażenia, że mogłoby być więcej, mocniej, lepiej. Czy sobie naprawdę wystarczają, czy tylko próbują się o tym przekonać.


W jakim sensie "więcej, mocniej, lepiej"? Zazwyczaj mało kto otwiera na początku całego siebie, a wręcz powinno nas to zaniepokoić, gdy tak się dzieje. Dużo też zależy, jakich cech u danej osoby się poszukuje, jednak tym "kurkiem", od którego zależy, ile z tego człowieka wypływa jego osobowości jest temperament, ale to już cecha zaliczająca się do tych bliższych cechom zewnętrznym - trudnym do zmiany, a w skutkach widoczne na ogół na pierwszy rzut oka.

W sensie świadomości czy wyobrażeń, że gdzieś indziej, w stosunku do kogoś innego, mogłyby się może pojawić silniejsze uczucia, emocje, większa fascynacja, głębsze przywiązanie. Czasem tak jest naprawdę, a czasem to tylko działa wyobraźnia. Osoby, które tak czują, często przecież nie wiedzą, kto to miałby być i jakie musiałby mieć cechy, żeby wywołać to "więcej".

Zgadzam się z resztą komentarza.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

75

Odp: związek z rozsądku
uleshe napisał/a:

Przez tysiące lat ludzie wiązali się z sobą z rozsądku. Partnera wybierała rodzina . Takie związki miały jedną zaletę były trwałe

Były trwałe nie ze względu na tryb zawarcia, ale  z powodów ekonomicznych. Kobieta sama nie mogła się utrzymać, szczególnie z dziećmi. Mężczyzna dostarczał tego mamuta.

Jak tylko zlikwidować instytucję alimentów i pomoc społeczną dla samotnych rodziców, od razu małżeństwa będą trwalsze. Ludzie będą tkwić w nieudanych związkach, bo na życie w pojedynkę nie będzie mogła sobie pozwolić jedna ze stron, a czasami obie.

Dochodzi presja społeczna również - rewolucja seksualna lat sześćdziesiątych swoje zrobiła.

76

Odp: związek z rozsądku

Po co kobiecie związek z rozsądku skoro lepiej zdecydować się(?) na związek pod wpływem emocji czyli tego co czujesz? Ciekawe czy jakiś facet zdecydował się na związek z rozsądku czy też wszyscy myślą tak: ma ładne cycki, podnieca mnie, będzie moją żoną, niech się dzieje co chce, jakoś to będzie?

77

Odp: związek z rozsądku
canarios napisał/a:

Po co kobiecie związek z rozsądku skoro lepiej zdecydować się(?) na związek pod wpływem emocji czyli tego co czujesz? Ciekawe czy jakiś facet zdecydował się na związek z rozsądku czy też wszyscy myślą tak: ma ładne cycki, podnieca mnie, będzie moją żoną, niech się dzieje co chce, jakoś to będzie?

No proszę, jednak wystarczą cycki, żeby wybrać sobie żonę smile A tyle piszesz w innych wątkach o różnych wzniosłych rzeczach i aspektach związku : )
No i potem jest płacz. Że w pakiecie z tymi cyckami nie było tego czy tamtego, z nimi nie bardzo da się gadać, przecież miało być tak pięknie. A jest - jakoś. Albo gorzej niż jakoś.

Między związkiem z rozsądku a związkiem z samego pożądania jest jeszcze dużo przestrzeni.

A "to co czujesz" to może być odrobinę więcej niż podniecenie. Można też tylko na nim się zatrzymać, jak kto woli.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

78

Odp: związek z rozsądku
niepodobna napisał/a:
canarios napisał/a:

Po co kobiecie związek z rozsądku skoro lepiej zdecydować się(?) na związek pod wpływem emocji czyli tego co czujesz? Ciekawe czy jakiś facet zdecydował się na związek z rozsądku czy też wszyscy myślą tak: ma ładne cycki, podnieca mnie, będzie moją żoną, niech się dzieje co chce, jakoś to będzie?

No proszę, jednak wystarczą cycki, żeby wybrać sobie żonę smile A tyle piszesz w innych wątkach o różnych wzniosłych rzeczach i aspektach związku : )
No i potem jest płacz. Że w pakiecie z tymi cyckami nie było tego czy tamtego, z nimi nie bardzo da się gadać, przecież miało być tak pięknie. A jest - jakoś. Albo gorzej niż jakoś.

Między związkiem z rozsądku a związkiem z samego pożądania jest jeszcze dużo przestrzeni.

A "to co czujesz" to może być odrobinę więcej niż podniecenie. Można też tylko na nim się zatrzymać, jak kto woli.

Nie nie wystarczą. Mają takie znaczenie procentowo jak stosunek ich wielkości do intelektu ich posiadacza.

79 Ostatnio edytowany przez Okonek56 (2019-02-12 15:19:15)

Odp: związek z rozsądku
Ela210 napisał/a:

Zanim skreślisz relację, powiem tak:
Emocje w związkach są bardzo ważne i dobrze zidentyfikowałaś czynnik tęsknoty za  kimś- jako wyznacznik.
Relacje zaczynają się różnie- zwykle od jakiegoś Bum! i wtedy nie ma takich wątpliwości jak twoja- ale bywają też takie, gdzie bum na początku nie ma, a potem przychodzi może nie bum, ale zauroczenie i właśnie ta tęsknota. Mam i takie i takie doświadczenie .
Aby do tego punktu dojść- związek  musi się rozwijać. Jeśli on stanie w miejscu, to znaczy że takiego potencjału nie ma.
Pytanie, jak to u Was wygląda? Czy szukacie nowych płaszczyzn w życiu, wasza relacja pogłębia się, odkrywacie się na siebie w różnych dziedzinach, czy gdzieś stanęła?

Jeżeli nie ma deklaracji czegoś czego nie ma, ludzie poznają się, to jest to naturalny proces dochodzenia do wzajemnego poznania się. Potem padają deklaracje, wyznania. Natomiast jeśli jest deklaracja czegoś czego nie ma to jest to budowanie na kłamstwie. Tutaj mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem.

Jeszcze taka mysl. Powiedzenie że jest się z kimś czasowo (zawsze mogę zmienić zdanie), zwłaszcza kiedy druga strona się angażuje uczuciowo, jest perfidnym oszustwem i jest wyrachowaniem. Jest też wykorzystywaniem uczuć drugiego człowieka dla własnej czasowej korzyści nie bycia samemu. Jest to zabieranie drugiemu szansy na poznanie kogoś uczciwego.

80

Odp: związek z rozsądku

A po co Marsylia robisz sobie sama pranie mózgu? Oczekujesz motylków w brzuchu i niewiadomo czego bo tęsknisz za emocjami które miałaś w poprzednich związkach. Łzy, smutek, szczęście - emocjonalna sinusoida która daje "haj" - tego szukasz.
Moje zdanie jest takie, że każdy ze związków jest inny; bo inna jest osoba z którą jesteś. Facet niepotrzebnie pokazuje Ci zaangażowanie, ale ja go rozumiem bo niby dlaczego ma udawać?.
Wg mnie, Przyjaźń jest podstawą związku bo pozwala nawzajem się poznać, daje przestrzeń by być sobą i pokazać się takim jakim jest się naprawdę.
Jeśli ty, już po 6 miesiącach oczekujesz wielkiego zakochania, to sama zastanów się nad tym czego szukasz. Na pewno są faceci którzy sprawią, że tak się poczujesz, będziesz żyła w swojej bajce i dostaniesz to czego chcesz, czyli emocje. Wybór jest prosty, nie czujesz tego, odpuść chłopakowi, nie traktuj go jak "plaster". Jak Ci dobrze samej, to bądz sama.
Wiesz co was rozwali? Twoje myślenie o tym, bo ty szukasz tego czego chłopak Ci nie może dać. On wie, że chce, a gdyby nie wiedział? Wycofał się? Może wtedy nagle by się okazało, że Ci go brakuje....

Say What You Mean, Mean What You Say

81 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-13 11:21:01)

Odp: związek z rozsądku

Najgorzej jak ktoś myśli, ze były partner da to samo co poprzedni, tylko dorzuci do tego coś ekstra...

-

82 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-13 14:15:44)

Odp: związek z rozsądku
Burzowy napisał/a:

Najgorzej jak ktoś myśli, ze były partner da to samo co poprzedni, tylko dorzuci do tego coś ekstra...

Raczej nowy da to, co obecny, plus... ?
Dobrze napisane. Na tym się wywala wiele poszukiwań "czegoś więcej".

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

83 Ostatnio edytowany przez natolinka (2019-02-13 19:03:31)

Odp: związek z rozsądku

marsylia -  Nie wiem jak inni to postrzegają, ale ja uważam ,że nie odpowiada Tobie chłopak ......uczuciowy, dobry, kochany, uczynny, empatyczny, kulturalny i bardzo zaangażowany w naszą relację. Stawia moje potrzeby ponad wszystko inne.Ponadto dobrze rokuje życiowo na przyszłość .....  byłaś w innych związkach po których odchorowywałaś rok czasu,z czego wniosek, że porządny Tobie raczej nie odpowiada,bo .....nie ma motylków, szału emocji, endorfin itp. Jest po prostu stabilnie.... bywa, że te motylki przychodzą z czasem, ale jeśli tak go będziesz dalej traktowała,chłopak odwróci się i odejdzie,tego chcesz???  Dzisiaj porządnych facetów nie jest zbyt dużo,ale to Twoja decyzja i jeśli nie masz zamiaru z nim być,zerwij ,a nie zwódż go.Znajdzie sobie taką która będzie z nim szczęśliwa i bez szału emocji, ( a seks? to nie szał emocji???) endorfin i tych motylków.

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

84 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-02-14 23:34:47)

Odp: związek z rozsądku

Moim skromnym zdaniem, zbyt daleko w przewidywaniach to idzie.
Marsylia jasno określiła swoje podejście do chłopaka.
Pyta zaś, parafrazując oczywiście, czy głupia jest ona, czy on raczej mocno bardziej?
Kiedy mówi się o związku z rozsądku, w tyle głowy siedzą marzenia o księciu z bajki, który  "weźmie mnie", bez podsuwania krzesła przy stole, podania dłoni przy wychodzeniu z samochodu i innych, staromodnych "pierdół"?
Seks niby, cacy. Do rany przyłożyć tylko gościa.
W czym rzecz zatem, Marsylio? Krótko i na temat prosiłbym. smile

facet po przejściach

85

Odp: związek z rozsądku
niepodobna napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Najgorzej jak ktoś myśli, ze były partner da to samo co poprzedni, tylko dorzuci do tego coś ekstra...

Raczej nowy da to, co obecny, plus... ?
Dobrze napisane. Na tym się wywala wiele poszukiwań "czegoś więcej".

Tak, coś mi nie pykło.

Ogólnie nie ma co się oszukiwać, łobuz kocha najbardziej... albo Grey. Tylko nie każdy chce nim być big_smile.

-

86

Odp: związek z rozsądku
Burzowy napisał/a:
niepodobna napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Najgorzej jak ktoś myśli, ze były partner da to samo co poprzedni, tylko dorzuci do tego coś ekstra...

Raczej nowy da to, co obecny, plus... ?
Dobrze napisane. Na tym się wywala wiele poszukiwań "czegoś więcej".

Tak, coś mi nie pykło.

Ogólnie nie ma co się oszukiwać, łobuz kocha najbardziej... albo Grey. Tylko nie każdy chce nim być big_smile.

To jest bzdura akurat, ukuta przez łobuzów, żeby mogli sobie poprawiać samopoczucie : )

Skąd Ci się ten łobuz wziął tutaj?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

87

Odp: związek z rozsądku

Ano to tak odnośnie postów Natolinki i Excopa było. A ogólnie wiadomo, że łobuz działa.

-

88 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-14 23:52:52)

Odp: związek z rozsądku
Burzowy napisał/a:

Ano to tak odnośnie postów Natolinki i Excopa było. A ogólnie wiadomo, że łobuz działa.

Nie czytałam, nie jestem w temacie.
"Ogólnie wiadomo" to może być jedynie, że znajdą się jednostki, na które łobuz działa, tak jak mogą się znaleźć takie, które garb kręci.

Edit: A co do Greya, to mi się nawet nie chciało tego filmu oglądać - pachnie chałą na sto tysięcy kilometrów : )

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

Posty [ 56 do 88 z 88 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » związek z rozsądku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018